Dom Yureia

Dom Yureia

Postprzez Yūrei » 17 lis 2019, o 14:07

Obrazek

Dom Yureia, podarowany mu na trzynaste urodziny przez lidera szczepu Hoshigaki, znajduje się na samej granicy osady rodu. Położony jest nad sporym oczkiem wodnym, które znacząco ułatwia naukę wszelkiego rodzaju wodnych technik; a oprócz tego najzwyczajniej w świecie świetnie wygląda. Sam dom jest niewielkich rozmiarów i bardziej przypomina chatkę niż jakąkolwiek posiadłość. Wybudowany jest w tradycyjnym stylu japońskim; z zachowaniem wszelkich norm i reguł. Dzieli się na prezentujący się zaraz po wejściu salon, niewielką kuchnię, ubikację oraz łazienkę. Innymi słowymi; posiada wszystko to, co jest niezbędne w każdym domostwie. Tuż obok chaty znajduje się niewielka przybudówka, w której trzymane są wszelkiego rodzaju narzędzia.
Avatar użytkownika

Yūrei
 
Posty: 44
Dołączył(a): 10 lis 2019, o 19:35
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7860&p=128656#p128656

Re: Dom Yureia

Postprzez Yūrei » 19 lis 2019, o 00:36

Eh, nareszcie trochę spokoju , pomyślałem zamykając za sobą drzwi wejściowe. Będąc nadal w ruchu zrzuciłem z siebie buty i kurtkę, a następnie bezceremomnialnie wyrżnąłem w podłogę niczym wieprz w błoto. Nie byłem nawet zmęczony; najzwyczajniej w świecie po prostu nie miałem ochoty nic robić. Perspektywa ruszenia pofałdowanego dupska do biblioteki była dla mnie równie atrakcyjna, co przejście się do portu po ryby. Ciekawe swoją drogą, czy w końcu dorwali tych typów, którzy szmuglowali tam to dziadostwo. Pewnie nie. Z bandziorami zawsze prościej jest wejść w układy; mniej krwi, więcej pieniędzy. Każdy szczęśliwy.
Gapiłem się ślepo w sufit, zupełnie jakby w ogóle go tam nie było; jakby nie było chmur i nieba, tylko wisząca gdzieś tam, w oddali, pustka, która gapiła się też na mnie.
Mrugnąłem pierwszy.
Cholera.
Czasem tylko ułamek sekundy, jedna chwila wystarczy, aby powróciły wspomnienia. A kiedy już wędrą się do umysłu niczym przebiegły pająk; kiedy ukąszą i rozpuszczą sieci; wtedy jest już za późno. Czasem tylko ułamek sekundy wystarczy, aby ciemność rozpalił żar.
Nie rozumiem, dlaczego te wspomnienia ciągle wracają? Po co mi one? Ja ich nie chcę. Wielkie, silne zwierzęta umierają w samotności i milczeniu. Odchodzą w pustkę i nie skarżą się nikomu. Tylko człowiek szczeka wspomnieniami.
A ja leżałem jak ten jamnik na środku drogi; czując już na sobie ścisk cienia mknącego powozu.
Za każdym razem kiedy przymykałem oczy, za każdym razem kiedy kładłem się spać, był tam ten błysk; ten zwykły obrazek, to mignięcie, znało mnie lepiej, niż ktokolwiek inny, bo było przy mnie zawsze i wszędzie; nawet kiedy mnie już czasem nie było.
Wstałem.
Spojrzałem w okno.
O niczym nie pomyślałem.
Avatar użytkownika

Yūrei
 
Posty: 44
Dołączył(a): 10 lis 2019, o 19:35
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7860&p=128656#p128656

Re: Dom Yureia

Postprzez Hayami Akodo » 9 gru 2019, o 18:40

ZLECENIE - "When you were here"
MISJA RANGI D DLA YŪREIA
1/15



Obrazek


Above the hunched sky of home
Living matter flew,
I have never seen greener grass,
Than when you were here.



Człowiek szczeka wspomnieniami. Przywiązuje się, zadając sam sobie ból. Tak jest łatwiej: nie czuć, nie wiedzieć, nie pamiętać. Dlatego wypierasz to, co czujesz, leżąc w cieple domu, odizolowany od zimna - trwasz, czekając nie wiadomo na co.
To coś właśnie nadchodzi.
Możliwość zmiany? Nie wiem. Cały świat szepcze shiranai, staczając się wolno - acz nieubłaganie - w otchłań, w której nie będzie już szans na odpowiedzi. Nie, żebyśmy ich szukali, Yūrei; świat potrzebuje prostych wymówek, by nie ulegać zmianom. By nigdy nie zmądrzeć i szerzyć pustkę, inercję, niewiedzę; tabula rasa umysłów nigdy już się nie zapisze.

I właśnie tym - między innymi - rozpocznie się ten akt.
Zapisywaniem.

- Hej! Yuurei! Jesteś tam?!

Nie rozpoznajesz tego głosu, ale to kobieta. Młoda, zniecierpliwiona, pełna energii, przeciwna sennej naturze tego dnia, typowa Hoshigaki, sądząc po akcencie...

Może coś się teraz zmieni.
A może nie.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Dom Yureia

Postprzez Yūrei » 20 gru 2019, o 13:56

Co do cholery?
Nie kojarzyłem głosu, ton wydawał mi się być dziwny, jedynie akcent byl znajomy. Dziwne. Nie rozumiałem dlaczego ktoś miałby mnie wołać i czegoś ode mnie chcieć. De facto żyłem niczym duch; pojawiałem się i znikałem zaraz potem; gdzieś idąc, o czymś myśląc.
Oczywiście wyspa była mała i ciasna, niczym cela więzienna z sufitu której cały czas spadały na twarz krople stęchłego deszczu, więc de facto wielu ludzi znało się przynajmniej z widzenia. A przynajmniej oni znali mnie. Większość życia spędzałem we własnej głowie, więc statystycznie większe szanse miałbym wpaść na żyłę złota spontanicznie wyrastającą z podziemi niż faktycznego znajomego.
Niemniej doszedłem do wniosku, że zmuszanie nieznajomej do czekania byłoby rzeczą niemiłą. A ja niemiły byłem zazwyczaj dopiero wtedy, kiedy miałem ku temu powód.
- Idę - ryknąłem, kierując się leniwym, ociężałym krokiem w stronę drzwi; ciekaw cóż to takiego wiatry przywiały do mojego Elizjum.
Avatar użytkownika

Yūrei
 
Posty: 44
Dołączył(a): 10 lis 2019, o 19:35
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7860&p=128656#p128656

Re: Dom Yureia

Postprzez Hayami Akodo » 21 gru 2019, o 21:41

ZLECENIE - "When you were here"
MISJA RANGI D DLA YŪREIA
3/15



Obrazek


Over the village a moth sang,
Trembling and gentle,
The snow and rain made it crumble, the role
That was so important to you.



Kobieta rzeczywiście okazuje się typową przedstawicielką klanu - czarne włosy, ciemne oczy, rybie cechy w wyglądzie, nic nadzwyczajnego. Nie wyróżnia się z tłumu, tak jak Ty, adoptowany Hoshigaki; nigdy nie zrobiłeś nic wielkiego, nie zapamiętano Cię dotąd jakoś szczególnie. Ot, przyszywany szczyl, który dopiero się wyróżni spośród wyindywidualizowanego motłochu.

Wyróżni?

Ty już jesteś wyróżniony. Wyjątkowy. Hoshigaki z darem, Chłopiec-Ognik; nie potrzebujesz wielkich czynów, by zostać zauważonym. Może dlatego ta kobieta Cię wypatrzyła?

- Mój mąż i jego pan mają dla ciebie robotę. Może chcesz się dowiedzieć szczegółów?- pyta z uśmiechem Twoja, powiedzmy, wodna rodaczka, a w oddali słychać turkot jakiegoś przejeżdżającego wozu i okrzyki dzieci, biegających po wiosce i radosnych.

Może ty też byłeś taki?
Zanim nadszedł mrok?
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Dom Yureia

Postprzez Yūrei » 23 gru 2019, o 22:47

Robotę, hm. Pomyślałby kto, że będą chcieli do niej akurat mnie. Wyglądało na to, że wyrobiłem sobie opinię kupowaniem noży, przedzieraniem się przez śnieżyce i donoszenie na panoszących się w porcie przemytników. Oh, doprawdy, drzwi do świetlistej kariery stały przede mną otworem; a ja, jak to śmiertelnik obdarowany łaską bogów, albo raczej półboga lub ćwierćboga, patrząc na moją rzeczywistą fortunę, mogłem już cieszyć się z dobrze wykonanej roboty.
- O co konkretnie chodzi?
Każdemu o co konkretnie chodzi towarzyszył promyk nadziei przebijający się przez zbeszczeszczony ciemną chmurą nieboskłon. Nie miałem wielkich nadziei na to, że zmieni się wszystko; że ucieknę, wyjadę, zapomnę; wszystko zostawię za sobą i tyle mnie widzieli. Oczywistą rzeczą było, że świat tak nie działał. Ale żeby zmieniło się wszystko, najpierw musi zmienić się coś.
Byłem rozdwojony; przepołowiony i rozczłonkowany. Czułem bowiem, że część mnie naprawdę chce coś zmienić. Wypłynąć na morze, przeżyć przygodę. Często przecież siadałem w swoim podniszczonym fotelu i gapiąc się w okno myślałem o tym, jak to byłoby fajnie być piratem albo legendarnym złodziejem. Moja wizja bohaterstwa znacząco różniła się od wersji większości, jak mniemam. Nie interesowaly mnie wojny i bitewki; nudziły mnie walki o władzę i wpływy. Ta połowa mnie chciała zmierzyć się z życiem twarzą w twarz, zatopić kły w jego tchawicy i własnoręcznie wyrwać wszystko, co było jej niezbędne.

Jeśli już jakoś miałbym opisać życie, to tylko tak. Dlatego nigdy nie nazwałem siebie shinobi. Nie będę umierał za cudze ideały, rodziny, honor. Jedynie za swoje.
Avatar użytkownika

Yūrei
 
Posty: 44
Dołączył(a): 10 lis 2019, o 19:35
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7860&p=128656#p128656

Re: Dom Yureia

Postprzez Kakita Asagi » 20 wrz 2020, o 19:36



Misja dla: Yūrei
Ranga: D
Post 5/?



Kunoichi z rodu Hashigaki spojrzała na naszego bohatera unosząc prawą brew, po czym skrzyżowała na swych (mile dla oka zarysowanych) piersiach. Zdecydowanie go oceniała, zastanawiała się nad czymś, tylko nad czym? W tym momencie młody shinobi, marzący o przygodzie i nieumieraniu za cudze ideały mógł się jej sam nieco lepiej przyjrzeć i stwierdzić, że jest dość zacnie wyposażona. Na prawym ramieniu nosiła symbol swojego klanu, podkreślający jej rangę, przy pasie natomiast tanto, kaburę w której krył się kunai, na torbie biodrowej torbę (na pewno wypełnioną śmiercionośnym sprzętem), a na jej plecach znajdował się plecak pod którym podwieszono namiot. Gdyby dodać do tego porządne obuwie, to odpowiedź byłą jasna - dziewoja udawała się w jakąś podróż, czy chciała w nią zabrać młodego ninja?
W pewnym momencie przerywając długą ciszę kobieta wymierzył w swojego rozmówce palec prawej dłoni, którą zatrzymała dokładnie centymetr przed jego czołem. Zrobiła bo to na tyle błyskawicznie, że Yūrei niemal tego nie zauważył, a
jej dotychczasowo pogodny wyraz twarzy zmienił się poważny. Śmiertelnie poważny wyraz twarzy kobiety o rekinich rysach.
- Podoba mi się to pragmatyczne podejście. Żadnych pytań, od razu konkret. Dobrze, to słuchaj... - rzekła znów energicznie i pogodnie jak na początku, ot kobiety - zmienne jak morze.
- Mój mąż jest szyprem, bardzo dobrym szyprem. Pracuje w jednej z kompani rybackiej. Dzisiaj jego statek wyrusza na połów dorsza. Jeden z jego załogantów jest chory... Akio to dobry szyper, czuje wiatr i umie sobie poradzić ze sztormem, ale mam złe przeczucie. - wypowiedziała na wydechu cofając dłoń i ponownie je krzyżując, jednocześnie przenosząc spojrzenie na niebo, a na niebie płynął sobie cirrus. Cirrus niby nic strasznego, ale stare wilki morskie powiadają, że gdy pojawia się na niebie, to pogoda się... zepsuje.
- Dobra, do brzegu! - uderzyła pięścią w dłoń, ponownie spoglądając na młodego shinobi. - Jego statek nazywa się "Wesoła płetwa". Wyjdzie z przystani numer 5 w głównym porcie. Podobno port jest ci znany i masz opinię bystrzaka. Chcę byś mu towarzyszył jako załogant, dopilnuj by nie zabrakło mu ręki w potrzebie, jeśli pójdzie wszytko po jego myśli, to co najwyżej pociągniesz nieco sieci i złapiesz nieco słońca. Po rejsie mój mąż ci oczywiście zapłaci. A i ważne, powiedz mu, że przysyła cię Tomoe. - na koniec wskazała dłonią na siebie, bo przecież jeszcze się nie przedstawiła po czym dodała.
- Mogę na ciebie liczyć Yūrei-kun ? - zapytała, a może raczej stwierdziła, szczerząc swoje rekinie zęby. Ciekawe, co rozsądnie jest jej odpowiedzieć?




Spis NPC:
Hashigaki Tomoe
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Dom Yureia

Postprzez Yūrei » 21 wrz 2020, o 11:01

Moje serce zdecydowanie zabiło szybciej, gdy tylko dowiedziałem się o zadaniu, jakie przygotowała dla mnie kobieta. Życie naprawdę jest przedziwną rzeczą; dopiero co marzyłem o wyprawie na morze, a tu proszę: przygoda przyszła do mnie. Byłby to mój pierwszy raz poza bezpieczną ostoją wyspy. Musiałbym wyruszyć gdzieś tam, na otwarte morza i w nieznany świat.
Część mnie oczywiście trochę się bała. Może nawet więcej niż trochę. Wizja walki z przerażającym sztormem na małej łajbie nie była zachęcająca.
Pieprzyć to.
Czasem po prostu trzeba przeżyć przygodę. Nawet jeśli tylko raz.
Poza tym, jeśli przyjmę przygodę za swój własny ideał, to wtedy teoretycznie umrę za swój, nie cudzy. Czasem trzeba samego siebie trochę oszukać. Albo bardziej niż trochę.
Sama Hoshigaki była... dziwna. I to nie dlatego, że wszyscy Hoshigaki są w *oczywisty* sposób dziwni. Ona była jeszcze bardziej odstająca od reszty i to nie tylko w kwestii charakteru. Paradoksalnie nie znałem zbyt wielu członków swojego własnego rodu, więc możliwe, że po prostu gdzieś mi mignęła, ale miałem dziwne przeczucie, że nawet gdyby tak było, to w jakiś sposób bym ją zapamiętał.
- Wysyłasz dzieciaka nie mającego żadnego pojęcia o połowie ryb na morze w sztormie - Zamknąłem oczy i westchnąłem - Czemu nie. I tak nie mam nic lepszego do roboty. - Odparłem, zastanawiając się tylko jak bardzo przyjdzie mi żałować tej decyzji.
Avatar użytkownika

Yūrei
 
Posty: 44
Dołączył(a): 10 lis 2019, o 19:35
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7860&p=128656#p128656

Re: Dom Yureia

Postprzez Kakita Asagi » 22 wrz 2020, o 19:12



Misja dla: Yūrei
Ranga: D
Post 7/?



O jak się okazało, nasz bohater ja w sobie pewną zadziorność, jak na to odpowie niewątpliwie doświadczona kunoichi? Hashigaki lekko zmrużyła oczy i przez chwilę wyglądała dosyć groźnie, niczym rekin, albo inna duża drapieżna ryba. Prawdą było, że młody ninja wcale nie musiał przyjmować od niej zlecenia, jednakże... czy na pewno?
- Jesteś już prawie dorosły... - podjęła z niezmiernie marsową miną i dosyć poważnym tonem, po czym dodała - Poza tym nie dzieciaka, tylko ninja. - i to chyba definiowało całe jej podejście do sprawy. Jakkolwiek nasz bohater mógł się czuć niezależnym i nie chcieć się angażować w cudze sprawy to jednak... nie był wolnym strzelcem. Tak długo jak mieszkał na terenie klanu "rekinoludzi", tak długo musiał być gotowy na to, że pojawi się ktoś chcący by nadstawiał za niego swój kark. To była cena życia shinobi - możność naginania mocy żywiołów według własnej woli, dokonywanie rzeczy o których zwykli ludzie mogą jedynie pomarzyć... to przywileje, które miały swoją cenę. Cenę, którą prędzej czy później będzie trzeba zapłacić.
- No i to jest duch! - rozpogodziła się momentalnie Tomoe kiedy młodzik jednak zdecydował się zgodzić na misję, po czym pochyliła się znów do niego i pocałowała w czoło niczym starsza siostra. - Powodzenia i bawcie się dobrze! - zawołała, po czym... krótkie *puf* i już nie było - dziewczyna rozmyła się w obłoczku dymu sposobem typowym dla shinobi...


Zebrawszy swoje klamoty i może jakieś jedzonko na drogę, Yūrei mógł udać się na spotkanie z przygodą. Na razie niebo nie wyglądało specjalnie źle, co prawda, wspomniane już wcześniej cirrusy się po niebie powoli płynęły, jednakże może nie przyniosą żadnego sztormu? No nic, czas pokaże...
Im bliżej nasz bohater był portu, tym większy ruch i harmider go otaczał - ludzie wili się uliczkami, krzyczeli zachęcając do kupna swoich towarów, inni żebrali licząc że uda im się zdobyć jakiś grosz, gdzieś w zaułkach "syreny" próbowały złowić w swe sieci znużonych morzem żeglarzy mimo stosunkowo wczesnej pory... no jednym słowem - ruch spory. Jeśli dodamy do tego jeszcze latające i hałasuje mewy, które szukały okazji by zwinąć cenne ryby nieuważnym rybakom, a skoro o rybakach mowa...

Wchodząc na keje, nasz bohater musiał się nieco rozejrzeć, by odnaleźć jednostkę na której miał się zameldować. Na szczęście dla niego, już kiedyś w porcie był, poza tym, większość łodzi albo była jeszcze na morzu, albo już spłynąwszy zajmowała się przejrzeniem zdobyczy, więc nie trudno było zauważyć "Wesołą płetwę". Był to elegancki stateczek klasy kitamaebune długo na około 20 metrów, z dwoma masztami. Dlaczego jeszcze nie wyszedł na rejs? No cóż, to pozostawało zagadką, ale pewne było, że niedługo się to zmieni. Na pokładzie uwijało się 5 chłopa, sprawdzając takielunek, łącząc ze sobą liny i przeglądając sieci, a wszystkiego doglądał brozowowłosy mężczyzna o złotych oczach ubrany w jasną rozpięta koszulę i szrokie spodnie, rzucający dziarsko komendy.
- Toshi, sprawdź fał grota! - rzucił w stronę jednego z załogantów który zasalutował i podszedł do masztu, po czym... nieopatrznie rozwiązał linę, po której cały żagiel poleciał w dół.
- Na wielkiego Susanoo-sama!! Toshi, co ty odwalasz?! - huknął kapitan, na co odpowiedział jeden z innych członków załogi, dosyć grubiutki jegomość z bujną brodą.
- Ej Toshi... Tylko pała puszcza fała! - po czym wszyscy wraz z kapitanem buchnęli śmiechem, tylko biedny Toshi próbował jakoś się wyplątać spod żagla, który na niego spadł...





Spis NPC:
Hashigaki Tomoe
kapitan Akio
[/url]
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321


Powrót do Kirisame (Wyspa rodu Hoshigaki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość