Dom Byakurena

Dom Byakurena

Postprzez Akenomyōsei Byakuren » 4 lip 2018, o 14:08

Dom jest jedyną rzeczą, jaka pozostała chłopcu po rodzicach. Wiele osób było zaskoczonych tym, że po traumatycznych wydarzeniach, jakich ściany owego przybytku były świadkami, młodzieniec będzie chciał tam powrócić. Dla niego jednakże było to obojętne. Dom był jedyną rzeczą, jaka łączyła go ze szczęśliwymi czasami z przeszłości.
Sam budynek nie jest wyszukany ani nazbyt ekskluzywny. Ot, zwyczajny domek jednorodzinny tak typowy dla japońskiej kultury. Zbudowany na planie kwadratu z pustym wewnętrznym dziedzińcem, na którym znajduje się ogród pełen zieleni i kwiatów. Po wewnętrznej stronie budynku znajduje się również drewniany chodnik, którym dotrzeć można do wszystkich pomieszczeń. Tych z kolei jest sześć. Kuchnia, łazienka i cztery sypialnie. Ich wyposażenie jest proste, ale schludne i praktyczne. Widać gołym okiem, że nowy właściciel nie ceni sobie przesadnie dóbr doczesnych i nad efektowność przedkłada wygodę.
Avatar użytkownika

Akenomyōsei Byakuren
 
Posty: 25
Dołączył(a): 19 lut 2018, o 22:16
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niewysoki, szczupły młodzieniec, którego cechą charakterystyczną są długie do łydek, śnieżnobiałe włosy. W oczy rzuca się również biały, sięgający kolan płaszcz z wysokim kołnierzem.
Widoczny ekwipunek: - bandaż na twarzy i szyi,
- karwasze na przedramionach,
- kabura na lewym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5231&p=79236#p79236
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Byakurena

Postprzez Miyuki » 4 lip 2018, o 16:32

1/15
Misja D


Wiosenny poranek w Yusetsu, co więcej można powiedzieć? Po za ciepłym słońcem i roślinami budzącymi się do życia, nie można zbyt wiele o niej powiedzieć, wiosna jak to wiosna, przychodziła, przychodzi i przychodzić będzie, a jeśli nie to oparta na rolnictwie gospodarka runie i tyle. No, może dla alergików nie była to najlepsza pora na jakiekolwiek opuszczanie domu, tylko jaki alergik zostawałby shinobi? Pewnie jakiś się znajdzie, chociaż nasz bohater nim nie był. Ten dzień nie miał być żadnym wyjątkowym, od kolejny na drodze do starości. Poza rolnikami większość osady jeszcze spała, no może poza jednym młodym chłopakiem, który to dzielnie brnął, chociaż może raczej spacerował w przyjemnym otoczeniu, w tylko sobie znanym celu. Tak też stał miał się on początkiem przygody, albo i nie, nigdy nic nie wiadomo. Pewnym natomiast było, że zapukał do drzwi, a dźwięk rozszedł się na cały dom w którym mieszkał młody przedstawiciel klanu Terumi. Czego chciał? Nie wiadomo, wystarczy otworzyć drzwi i się przekonać, tylko czy Ci się chce? Tylko pamiętaj, o zimnej wojnie, jesteś shinobi, może poza przybyszem wpuścisz do domu kwasową mgłę i będzie to ostatnie co zobaczysz? Chociaż teraz trwa chyba ta zimna część wojny, więc może nie ma się czym przejmować
Miyuki
 

Re: Dom Byakurena

Postprzez Akenomyōsei Byakuren » 7 lip 2018, o 09:04

Żaden nowy dzień nigdy nie był taki sam, jak poprzednie z osobna i wszystkie razem. Młody członek klanu Terumi nie zaliczał się do grona śpiochów. Jak w każdy inny poranek, kiedy noc spędzał w domu, zajęty był jedzeniem. Lubił jeść, choć nikt, kto na niego spojrzy, by tak nie powiedział. Szczupły, by nie rzec: chudzielec. Gdyby tylko stracił jeszcze ze dwa czy trzy kilogramy, stałby się przezroczysty, co dla wojownika nie byłoby w sumie takie złe. Kamuflaż nie w kij dmuchał.
Na kuchni cichutko perkotał garnek, spod pokrywki którego unosiła się para, wypełniając całe pomieszczenie całkiem przyjemną wonią, która sygnalizowała, że jako kucharz Byakuren sroce spod ogona nie wypadł. Sam chłopiec z kolei siedział przy stole, spożywając przekąskę, którą przygotował w oczekiwaniu na główne danie. O ile jeść lubił, tak za gotowaniem nie przepadał. Stawał zatem przy kuchni rano i gotował jedno danie, za to w ogromnych ilościach, które miały mu wystarczyć na całe dzień. Nie był wybredny. Jadł, nieważne co, byle było tego dużo.
Płaszcz wisiał przewieszony przez oparcie krzesła. Karwasze leżały na stole. Można by rzec, że ubrany był w strój codzienny, nie licząc wcześniej wymienionych dodatków. Podchodził akurat do kuchni, by zajrzeć do apetycznie pachnącego garnuszka, kiedy do jego uszu dobiegł dźwięk pukania. Nie spodziewał się gości. Wiedział, że wszyscy, którzy go znali, nigdy nie wpadali bez zapowiedzi. Traumatyczne przeżycia z lat szczenięcych sprawiły, że nie przepadał za niespodziankami. Tym bardziej, że i czasy nie należały do tych najspokojniejszych.
Spokojnym krokiem wrócił do stołu, by nałożyć zarękawia. Zabandażowana twarz rozglądała się uważnie. Ruszył w stronę przeciwną do drzwi wejściowych i wyszedł na wewnętrzny dziedziniec. Tam wdrapał się na jednospadowy dach, po którym ruszył w drogę powrotną, zatrzymując się bezpośrednio nad drzwiami i spoglądając w dół. Historia jego rodziny wyraźnie pokazywała, że nawet otwieranie drzwi może być ryzykowne. Dlatego ich nie otwierał. Zimne, niebieskie oczy spoglądały znad zawojów bandaża, wpatrując się w gościa. Chłopiec go nie znał, tak mu się przynajmniej wydawało.
- Kim jesteś i czego tu szukasz?
Pytanie, które padło z ust młodzieńca, nie należało może do najgrzeczniejszych, zamykało jednak kwestie, które go w tej chwili interesowały. Kurtuazja nie była jedną z nich.
Avatar użytkownika

Akenomyōsei Byakuren
 
Posty: 25
Dołączył(a): 19 lut 2018, o 22:16
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niewysoki, szczupły młodzieniec, którego cechą charakterystyczną są długie do łydek, śnieżnobiałe włosy. W oczy rzuca się również biały, sięgający kolan płaszcz z wysokim kołnierzem.
Widoczny ekwipunek: - bandaż na twarzy i szyi,
- karwasze na przedramionach,
- kabura na lewym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5231&p=79236#p79236
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Byakurena

Postprzez Sora » 8 lip 2018, o 10:08

3/15
Misja D

Śniadanie to ważna rzecz, obiad w sumie też, no i nie można zapomnieć o kolacji. Byakuren na cale szczęście znalazł sposób, aby nie spędzać połowy dnia w kuchni starając się raz za razem tworzyć coraz to wykwintniejsze dania. Po prostu rano robił sobie zapasy na cały dzień i miał spokój. Tak też chłopak spędzał swój poranek, jak zwykle gotując ten pierwszy, ponoć najważniejszy posiłek. W końcu przerwało mu pukanie do drzwi, dość szybko domyślił się, że to nikt z jego znajomych, ci wiedzieli, że trzeba wcześniej dać znać, w końcu już raz do tego domu wszedł ktoś bez zapowiedzi, a Byaku do teraz tego żałował. Taki już los, w czasie wojny wszystkie chwyty są dozwolone, a to że tej zimnej nie da się dostrzec na pierwszy rzut oka to inna sprawa. Konsekwencje takich, a nie innych decyzji sprawiły, że chłopak w tej chwili był o wiele bardziej podejrzliwy, niż wymagała tego sytuacja. Wyszedł oknem, stanął nad wejściem, tak jakby miało go to uchronić przed śmiercią, no może rozpylenie chmury kwasu w pomieszczeniu było o wiele trudniejsze do przetrwania, niż uniknięcie jej na wolnym powietrzu, jednak czy gdyby ktoś nasłał na niego zabójcę, nie przewidziałby, że sprawy mogą się tak potoczyć? Przecież dobry zabójca musi umieć improwizować... No, ale czy ten chłopak mógł nim być? Na oko miał może z piętnaście lat, nierówno obcięte ciemne włosy, przybrudzoną twarz, a jego ubiór jednoznacznie podkreślał, że nie należał do jakiegoś bogatego rodu, raczej klepał biedę. Jasne oczy chłopaka patrzyły na Ciebie z niezręcznie ukrywanym strachem. -Ja... Ja mam list do pana.- Wymamrotał, kierując zwój w stronę zadaszenia. Naturalnym było, że go nie dosięgniesz, tylko czy chcesz odebrać pocztę od tak "zjawiskowego posłańca"? W końcu nie wiadomo czy wewnątrz zwoju nie czeka na ciebie notka, albo inne paskudztwo, mające zakończyć twój żywot. Jedno było pewne, chłopaczek wyglądał jakby chciał jak najszybciej wrócić do domu.
Sora
 

Re: Dom Byakurena

Postprzez Akenomyōsei Byakuren » 10 lip 2018, o 08:00

Lodowoniebieskie oczy przyglądały się z ciekawością przybyszowi. Wygląd chłopca w żaden sposób nie szokował młodzieńca. Sam nie tak dawno wyglądał znacznie, znacznie gorzej, kiedy prezentował sobą naprawdę opłakany widok; same skóra i kości. Nadal zresztą nie należał do najlepiej zbudowanych i gdyby zrzucił ubranie, natychmiast zleciałyby się okoliczne psy, łase na trochę kości. W każdym razie chłopiec nie prezentował się tak, jakby miał stanowić jakiekolwiek zagrożenie.
Młody członek klanu Terumi podniósł się i, wybijając z silniejszej nogi, skoczył z dachu, przelatując nad przybyszem i lądując parę metrów za nim, na środku drogi. Przechylił głowę, przypominając tym samym ciekawskiego szczeniaka, który skupił uwagę na ruchu muchy pomiędzy jego łapami. Stał tak, milczał i patrzył. Ci, którzy go znali, doskonale wiedzieli, że mógłby tak w nieskończoność. Czego jak czego, ale cierpliwości chłopakowi na pewno nie brakowało. Długi czas spędzony w zamknięciu jeszcze tę cechę jego charakteru wyostrzył.
- Przeczytaj, co tam piszą w tym liście - polecił chłopcu, palcem wskazując trzymany przez niego zwój. Najwidoczniej tajemnica korespondencji niewiele dla białowłosego znaczyła.
Avatar użytkownika

Akenomyōsei Byakuren
 
Posty: 25
Dołączył(a): 19 lut 2018, o 22:16
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niewysoki, szczupły młodzieniec, którego cechą charakterystyczną są długie do łydek, śnieżnobiałe włosy. W oczy rzuca się również biały, sięgający kolan płaszcz z wysokim kołnierzem.
Widoczny ekwipunek: - bandaż na twarzy i szyi,
- karwasze na przedramionach,
- kabura na lewym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5231&p=79236#p79236
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Byakurena

Postprzez Sora » 12 lip 2018, o 09:49

5/15
Misja D

Bezpieczeństwo to ważna sprawa, może kiedy Byakuren porzuci życie shinobi zostanie BHP'owcem z prawdziwego zdarzenia? Pod warunkiem, że ktoś odkryje, a może wynajdzie coś takiego jak bhp. No i kogokolwiek będzie obchodziło zachowanie tych wszystkich zasad? Prywatna ochrona chyba pasowałaby mu bardziej, no i można się z tego utrzymać. Chłopak wciąż był przestraszony, a skok shinobiego i wylądowanie za nim nie poprawiły tego stanu. Ten odwrócił się, widać było po nim, że musi przekazać wiadomość i to właśnie miał zamiar zrobić, w końcu za coś mu płacą. Byakuren przez chwilę nie mówił nic, co dało mu chwilę na jeszcze dokładniejsze ocenienie chłopaka, chociaż wciąż widział tyle, że należał do nizin społecznych i zapewne jest tu tylko dlatego, żeby mieć za co jest. Gdy usłyszał słowa mężczyzny, pojedyncza kropla potu, chyba zjadał go stres. Mimo tego rozwinął zwój i zaczął się na niego gapić. Kilka razy przekręcał głowę w przeróżny sposób, zaklął cicho pod nosem, poprzekręcał jeszcze zwój pod różnymi kontami, a na jego twarzy widać było coraz większą irytację. Po około minucie siłowania się ze zwojem, spojrzał na Byakurena z ponad papieru. -Ale... je nie potrafię czytać.- Powiedział z nieukrywanym wstydem, widać było, że niezbyt leży mu dalsze pozostawanie w tym miejscu, zwinął papier i wystawił go w twoją stronę. -Proszę niech pan to weźmie, ja naprawdę muszę wracać do domy.- Dodał błagalnie.
Sora
 

Re: Dom Byakurena

Postprzez Akenomyōsei Byakuren » 13 lip 2018, o 15:32

Byakuren nie miał pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. Naturalnie zdawał sobie sprawę z tego, że ninja, do kasty których wszak należał, wykonywali misje, za które otrzymywali wynagrodzenie. Można powiedzieć, że to było ich główne źródło utrzymania. Logika jednak walczyła w nim z wpojonym mu przez życiowe doświadczenie brakiem zaufania. Dałoby się nawet określić je mianem "skrajnego". Nie ufał nikomu, nie licząc zaledwie garstki ludzi, którzy należeli do jego klanu. Choć wiedział, że nawet wśród swoich zdarzają się zdrady, nie wahałby się oddać za nich własnego życia.
Stojący przed nim młodzieniec, na oko mający mniej więcej tyle samo lat, co on sam, był wyraźnie zdenerwowany. Wiedział, oczywiście, że różni ludzie miewają zdolności aktorskie, jednak nie sadził, by dało się udawać aż tak dobrze. Widział, jakim wstydem napełnia chłopca fakt, że był analfabetą, jak zresztą większość biednych ludzi, dla których czytanie i pisanie było niezbyt przydatną umiejętnością, gdyż zajmowali się hodowlą i uprawą.
- Powinieneś nauczyć się czytać - oznajmił spokojnie, bez cienia kpiny czy przygany w głosie. Jego ton nie wyrażał również współczucia, które mogłoby jeszcze bardziej zawstydzić chłopca. - Wróć tu kiedyś, to spróbuję cię nauczyć. Teraz zostaw list na ziemi i zmykaj stąd.
Mimo że byli w mniej więcej tym samym wieku, ton młodego Terumi brzmiał autorytatywnie. Domyślał się, że chłopak jest nieszkodliwy, ale nie ufał nawet swojemu przeczuciu. Poczekał, aż tamten zniknie z pola widzenia, a następnie poczekał jeszcze trochę. Cierpliwość była tym, czego nigdy mu nie brakowało. Dopiero, kiedy nabrał jako takiej pewności, ruszył się ze swojego miejsca, zachowując maksimum ostrożności. Ostrożność weszła mu w krew tak mocno, że dwukrotnie sprawdzał pościel, zanim mógł spokojnie zasnąć. Podszedł do zwoju i sięgnął po niego, rozwijając go na całą długość i zatapiając się w lekturze.
Avatar użytkownika

Akenomyōsei Byakuren
 
Posty: 25
Dołączył(a): 19 lut 2018, o 22:16
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niewysoki, szczupły młodzieniec, którego cechą charakterystyczną są długie do łydek, śnieżnobiałe włosy. W oczy rzuca się również biały, sięgający kolan płaszcz z wysokim kołnierzem.
Widoczny ekwipunek: - bandaż na twarzy i szyi,
- karwasze na przedramionach,
- kabura na lewym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5231&p=79236#p79236
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom Byakurena

Postprzez Sora » 14 lip 2018, o 10:08

7/15
Misja D


Ostrożność, z jednej strony pozwalała utrzymać się przy życiu, z drugiej jednak, często utrudniała kontakty z innymi ludźmi. W końcu co by się stało gdyby Byakuren przypadkiem wziął za wroga kogoś całkiem niewinnego? Czy na skutek zwykłej pomyłki mógłby sprawić, że o wiele więcej osób zaznałoby części jego historii? Niewykluczone. Jednak postanowił uwierzyć chłopakowi, który albo był naprawdę dobrym aktorem, albo mówił prawdę, tylko czy istniał sposób, by przekonać się o tym czy mówi prawdę? Niezbyt, a na pewno nie był on dostępny dla białowłosego. Chłopak uśmiechnął się na słowa Byakurena, chociaż mogło być wątpliwym, że wróci. Nie każdy był shinobi i miał czas na naukę rzeczy zbędnych, ten chłopak po prostu starał się przeżyć, a to że nie umiał czytać czyniło z niego posłańca idealnego, w końcu nie był on w stanie sprawdzić i przekazać znajdujących się w zwoju informacji osobą nie powołanym, jak na przykład straż miejska. -Dziękuję... Wrócę, obiecuję!- Krzyknął, podnieconym głosem i pobiegł gdzieś w kierunku wioski. Byakuren nie musiał długo czekać nim ten zniknął gdzieś między krętymi uliczkami. Młody Terumi sięgnął w końcu po leżący na ziemi zwój, wiadomość skreślona była dokładnym, niemal kaligraficznym pismem, widać była że ręka piszącego nie zadrżała nawet przez moment.

Byakuren'ie, zapewne po tym wszystkim co przyszło ci przeżyć spodziewasz się jakiejś pułapki, więc zapewne będzie to nasz jedyny kontakt. Moje imię nie ma większego znaczenia, wystarczy ci wiedzieć, że jestem byłem przyjacielem Satsune. Chociaż nie mogę pisać w jego imieniu, czuję się zobowiązany pomóc ci jako jego jedynemu synowi. Zapewne powinienem skontaktować się wcześniej, lecz ogrom innych spraw zaabsorbował mnie tak bardzo, iż nie mogłem tego zrobić. Jeśli chciałbyś się spotkać, wystarczy że zjawisz się w karczmie pod sześcioma żywotami., często tam bywam więc raczej cię nie przeoczę.

Przyjaciel rodziny
Sora
 

Re: Dom Byakurena

Postprzez Akenomyōsei Byakuren » 16 lip 2018, o 09:50

Doprowadził chłopaka, patrząc za nim, dopóki ten nie zniknął w plątaninie uliczek. Nie sadził, by się mieli jeszcze kiedykolwiek spotkać, ale kto wie? Nikt nie znał przecież przyszłości.
Kiedy zaczął czytać dostarczony mu przez nieznajomego zwój, w jego niebieskich oczach pojawiało się coraz większe zaskoczenie. I zaciekawienie. Użycie imienia jego ojca było sprytnym posunięciem. To wystarczyło, by go zaintrygować. Na tyle, żeby zastanowił się nad podróżą do karczmy. Podpis "przyjaciel rodziny" niewiele dla niego znaczy. Najlepszy przyjaciel jego ojca był odpowiedzialny za najgorsze wspomnienia jakie tylko ktoś w jego wieku mógłby posiadać. Nie, przyjaźń dla większości ludzi znaczyły naprawdę niewiele, a on nie miał ani czasu, ani ochoty na to, by przesiewać jednych od drugich, wrzucał ich więc wszystkich do jednego wora, po równo nie udając każdemu.
Złożył zwój i schował go do kieszeni, po czym ruszył żwawym krokiem w kierunku domu. Tam od razu sięgnął po kaburę, którą umocował na udzie. Jej zawartość nie robiła wrażenia, ale nawet tak niepozorny ekwipunek mógł być przydatny. Płaszcz nadal wisiał tam, gdzie go zostawił. Założył go. I właściwie był gotowy do drogi. Zadbał tylko o to, by jedzenie się nie zmarnowało, chowając je troskliwie do lodówki.
Kiedy był już gotowy, wyruszył. Droga do celu nie zajęła mu dużo czasu. Akurat tyle, by mógł pomyśleć, choć nie doszedł do żadnych rozsądnych wniosków. Miał za mało danych, musiał więc zdobyć ich więcej.
W publicznym miejscu czuł się nieco pewniej. Ale tylko odrobinę. Zdawał sobie sprawę z tego, że na świecie żyją ludzie, którzy nawet w tłumie są gotowi robić naprawdę okropne rzeczy, nie zamierzał więc tracić czujności. Dotarłszy do wymienionej w zwoju karczmy przekroczył jej próg, rozglądając się uważnie po twarzach przebywających tam gości.
Avatar użytkownika

Akenomyōsei Byakuren
 
Posty: 25
Dołączył(a): 19 lut 2018, o 22:16
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niewysoki, szczupły młodzieniec, którego cechą charakterystyczną są długie do łydek, śnieżnobiałe włosy. W oczy rzuca się również biały, sięgający kolan płaszcz z wysokim kołnierzem.
Widoczny ekwipunek: - bandaż na twarzy i szyi,
- karwasze na przedramionach,
- kabura na lewym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5231&p=79236#p79236
GG: 0
Multikonta:


Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości