"Powieść Yamiego" pióra Yamiego spisana przez Yamiego

Temat służący za notatnik dla każdego z graczy. Jeżeli więc siedzi Ci coś w głowie i chcesz to spisać oraz mieć zawsze pod ręką na forum - to ten dział właśnie po to jest.

"Powieść Yamiego" pióra Yamiego spisana przez Yamiego

Postprzez Yami » 10 cze 2018, o 11:18

Rozdział 1
„Jakiś tam tytuł”
W powietrzu słychać było donośny łopot lekkiego śmigłowca
Mi-2MSB-W. Siedzący wewnątrz major Jensen westchnął cicho spoglądając na betonowy, piętrowy budynek jednostki wojskowej „Kutschiwz”. Niewielka baza mieszcząca się 90km na wschód od Kijowa specjalizowała się w treningu sił obrony Ukrainy. Jensen był jednym z dość surowych instruktorów tego ośrodka. Nie robił tego z poczucia wyższości nad niższym stopniem żołnierzami lecz chęcią zahartowania ciała i ducha przed trudem wojaczki. Sam nie raz był oparciem dla kadetów, którzy darzyli go szacunkiem. Głównym zadaniem Jensena było przygotowanie żołnierzy do warunków odbiegających od normy przekazując im zdolność do szybkiego podejmowania decyzji w warunkach ekstremalnych. Wiedzę tę posiadł po odbyciu kilkuletniej misji w najgroźniejszym rejonie Ukrainy, o ile nie całego świata.
Czarnobylska strefa zwana potocznie Zoną była mieszaniną zmutowanego tałatajstwa pragnącego krwi każdego kogo dostrzeże, niebezpiecznych anomalii oraz emisji, które mogą zabić nieuważnych wędrowców, silnego promieniowania, która pokrywa strefę, a co gorsza innych bytujących w Zonie Stalkerów. Podzielona na kilka frakcji Zona rządziła się własnymi prawami. Po kilkuletnich bojach i walkach wyróżniono kilka frakcji. Powinność – odłam wojska, który rozpoczął działalność w Zonie, dożą do jej unicestwienia. Wolność – stalkerzy, którzy uznali Zonę za dobro wspólne, które powinno być udostępnione dla wszystkich. Wolnych Stalkerów, którzy nie chcieli przynależeć do żadnej z organizacji. Bandytów żądnych pieniądza, którzy bez zawahania wypuszczą łuskę z pistoletu za kilka paczek fajek. Oraz najgorsza frakcja z nich wszystkich Monolit, który był prawdziwą zagadką nawet dla tych, którzy spędzili swoje lata w strefie.
Z główną bazą w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej z fanatyckim uporem broni jego regionów. Wśród stalkerów często krążyły plotki jakoby czcili znajdujący się tam Sarkofag, który wierząc legendom spełniał życzenia. Stąd też wzięła się jego inna nazwa, która nawiązywała do legend - „Spełniacz Życzeń”. Sam Jensen nie wierzył plotkom. Gdyby Spełniacz był prawdziwy monolit już dawno przejąłby władzę nad Zoną, a jakoś do tego czasu nic takiego się nie wydarzyło.
Major Anson Jensen wyjął fajkę tanień marki papierosów i odpalił pomimo obowiązującego w kabinie zakazu. Mógł sobie na to pozwolić gdyż dobrze znał pilota Niele Kociva i wiedział, że ten sam z pewnością to zrobi jak tylko wzbiją się w powietrze. Tak jak on przez pewien czas stacjonował w niewielkiej bazie operacyjnej w Kordonie. Teraz robił głównie jako operator śmigłowca transportowego. Tym razem jego zadaniem nie było zwykłe dostarczenie załadunku do Zony a przetransportowanie druha do Bazy Wojskowej „Tachiv”, położonej 20km od strefy czarnobylskiej.
- Wybacz stary, gdyby nie rozkaz w życiu bym cię stąd nie zabierał.
Niele rzucił od niechcenia kiedy poderwał maszynę do lotu. Pomijając część podstawowych punktów części kontrolnej bez problemu obrócił maszynę i skierował się na północny zachód. Lecą tuż nad linią drzew spoglądał na malowniczy obraz jaki się im przedstawił. Połacie lasów oraz kilka jezior majaczyły w promieniach słonecznych.
Pilot wystawił rękę w kierunku Ansona oczekując, że ten podzieli się z nim fajką. Kąciki ust majora podniosły się. Doskonale wiedział, że do tego dojdzie. Teraz nie było nikogo, kto mógłby zobaczyć niekompetencję pilota i donieść przełożonym. Oczywiście zdecydował się na ten krok gdyż znał swojego pasażera dość długo i wiedział, że ten nie jest kapusiem. Fajka wraz z zapalniczką powędrowały do dłoni pilota, który tym razem szczerze się uśmiechnął.
- Dzięki, przez tą odprawę nie mogłem zajarać, mimo, że cholernie mi się chciało.
- Luz Niele. Jeszcze coś tam w paczce mam. Starczy dla nas dwóch.
Kociva spojrzał ukradkiem w stronę Jensena, który wyglądał przez szybę na leśne połacie. Zauważył po jego twarzy, że podróż nie będzie dla niego zbyt przyjemna. Jakby nie patrzeć, po trzech latach raczej spokojnego życia znowu musiał wrócić do kipiącej niebezpieczeństwem Zony. Nie był to najmilszy fakt szczególnie biorąc pod uwagę, iż Major po misji zaobrączkował się a rok temu urodził mu się syn. Wizja szybkiej śmierci w strefie i rozmyślania nad rodziną rzeczywiście mogły być dobijające.
Niele westchnął. Włączył przenośne radio. Dalsza droga minęła w ciszy a jedyne co dało się słychać to dźwięk wirnika oraz spokojne pobrzękiwanie Jazzu.
* * *
- Ej Anson, za 5min lądujemy.
Głos starego druha wyrwał majora z trawiących jego głowę myśli. Podczas trwającej ponad 45min podróży nie zamienili ani jednego słowa. Wskazał jedynie kciukiem na dobrze znaną Jensenowi jednostkę.

To taki krótkie wstęp. Ogólnie będą wybuchy, śmieszki, morderstwa, zdrady, walenie dziabąga i wiele wiele innych.
W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
ShinRak Tensei D - Zamrożona (nieobecność)
Yosiek i Goku C (nieobecność Yosuke)
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 701
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Powrót do Dzienniki graczy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości