Ryokan "Królik Inaby"

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 sty 2019, o 22:19

Misja Rangi - C - 25/...


- Rok 385 -
- Ame, Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" "

Wydawałoby się, że czas zawsze płynie jednym tempem, tak samo jak fale na wodzie kołyszą się z lewa na prawo. Wciąż w tym samym tempie aż w końcu dotrze do was przypływ który przyśpieszy bieg zarówno wody jak i waszego życia. Owszem, tutejsza nowo przybyła gromada rzucała się w oczy, nie pasowali tutaj, mimo to nie każdy mieszkaniec czy bywalec jest członkiem rodu, stąd zdradzało ich jedynie zachowanie i czasem, nieco przesadne maniery czy duma. Rekinia intuicja nie mogła się mylić jeśli chodziło o pieniądze, na pewno nie myliła się dawno temu w przypadku zanbato czy karmazynowego trunku. Chcąc nie chcąc te całe Yamanaki ciągną się za wami...

- Hai... Hozuki-san, to będzie wiele dla nas znaczyć jeśli te listy dotrą do domu, nie wiadomo jeszcze jak długo tutaj zostaniemy ani... Ani jak wygląda ich sytuacja - Odpowiedziała na propozycję rybki juniora i od razu zabrała się za przeglądanie wszystkich liścików, oczywiście nie czytała ich a sprawdzała konkretne adresy czy są na miejscu, oraz czy nie uległy starciu, bądź zniszczeniu. Kobieta wydawała się przez dobrą chwilę zajęta, nie mniej nie wystarczyło to, że zajęła się tym sama bo pozostali również chcieli mieć pewność i się do niej przyłączyli. Miałeś pewność, że wszystko będzie w porządku.

Dodałeś do całego równania informację, że odnajdziesz kogoś kto posłuży za gońca tej fury listów. Po parunastu chwilach kobieta była gotowa a wszyscy względnie zadowoleni ze sprawdzonych listów.
- Wygląda na to, że wszystko się zgadza, Kaito-san - Wtem podała listy chłopakowi którego imię przed chwilą wymieniła. Było ich kilka i nie było mowy, że coś się nie będzie zgadzało. Zostały dokładnie sprawdzone. To nie była jednak jedyna rzecz jaką mieliście na głowie. Wiadomość dla rodu Yukich również była jedną z rzeczy którymi mieliście się zainteresować, przynajmniej wypadałoby lecz... Od czego zacząć?

Listy do ważnych oficjeli z wielkich rodów zawsze mogły być wartę małą fortunę, kto wie co się w takiej wiadomości skrywa począwszy od sekretów klanowych a może na jakimś miłosnym skandalu kończąc, zawsze można wyrobić sobie sławę jako łamacz pieczęci i osoba handlująca takimi informacjami, trzeba tylko liczyć się z tym, że ta kosa pod żebra kiedyś nadejdzie. Kobieta wykonała delikatny ukłon i odeszła po podzieleniu się z tobą informacjami odnośnie rybiej plotkary. Rozmowa z nią mogłaby okazać się dosyć odkrywcza, zwłaszcza, że sam nie chciałeś się nudzić podczas gdy twoja młodsza wersja zajmie się roznoszeniem listów a raczej szukaniem frajera który to dla was zrobi. Poświeci oczami raz i ktoś się na to nadzieje, tobie nie patrzy z oczu tak dobrze jak młodemu. Nim się na to zdecydowałeś miałeś jeszcze kuferek do otwarcia. W okolicy było sporo przedmiotów mogących posłużyć ci za wytrych... Chociaż, czy byłeś wprawnym włamywaczem by je wszystkie wypatrzeć a co dopiero użyć? Pałeczki to raczej kiepski traf w tym aspekcie, wciąż pozostają sztylety i inne cienkie metalowe przedmioty albo, tradycyjnie, Zanbato...

Kobiety mogły się sprzeciwiać otwieraniu kufra przy pomocy małego pomocnika Zanbato, ale czy mieliście inne wyjście które nie pociąga za sobą dodatkowych kosztów jakiegoś mistrza od otwierania zamków? Nie było wielkiego wyjścia to i mogłeś skorzystać z Zanbato. Jeśli się na to zdecydowałeś to po kilku ciosach wieko się rozpadło. Potrafiłeś przywalić swoim wielkim mieczem. W taki oto sposób jego zawartość stała przed tobą otworem. A co się w nim znajdowało? Nieco pieniędzy, nic wartego uwagi w tym aspekcie, pewnie bardziej przydadzą się tutaj rozbitkom niż tobie. Jednak tajemnica kufra skrywała również i niespodziankę dla ciebie. Twoje ostrze wchodziło dosyć płytko i nie zniszczyło zawartości, to co zaczęło nasycać twoje oczy okazało się być elementami metalowej zbroi, niezbyt ciężkiej aczkolwiek wydawała się solidna. Rzecz jasna brakowało części elementów jednak nie było to nic czego wprawny kowal nie zrobi, prawda?

Rozglądanie się za kobietą o rybiej genezie nie mogło być trudne, rzucała się w oczy... To mało powiedziane, właściwie to od razu ją słyszałeś, przynajmniej mogło ci się wydawać, że to ona ponieważ z zaplecza dochodził dosyć donośny głos...
- A wtedy powiedziałam jej, żeby go rzuciła. Słyszałaś o tym, Sayaka? Musiałaś inaczej nie przyszłabyś mówić mi o tym... - Czy to mogła być ona? Zapewne, w końcu nie bez powodu mówią o niej plotkara...

Liderka Yamanak
Haruna

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2698
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Ame » 30 sty 2019, o 12:28

Cała gospoda wydawała się powoli zaczynać przyzwyczajać się do obecności obszarpanych przybyszy. Intuicja rekina nigdy się nie myli. Nawet jeżeli się myli to i tak pozwala na wyprowadzenie Rekina z sytuacji, w które go wpakowała, więc na jedno wychodzi. Można powiedzieć, że idzie Ame przez zaścianek, ciężki kufer niesie, Yamanaki i Maname ciągną się za Ame. No może Maname nie było, ale pasowała do rymowanki opisującej jego wcześniejsze przejścia ze smutną kompanią rozbitków.
Nie interesowała go sprawa listów, to na szczęście problem Kaito i nie zamierzał ingerować w jego sposoby rozwiązania tego dylematu. Oczywiście wolałby żeby ten zrobił z tego pieniądze, ale za dobrze go znał. Wiedział, że nie wykorzysta okazji do oszukania i szantażu nawet gdyby ta wybiegła z krzaków i kopnęła go w zad.
Przed starszym stało o wiele ambitniejsze zadanie, wymagające finezji, gracji i nie lada kunsztu. Chłopak oczywiście nie posiadał tych przymiotów, dlatego po prostu porąbał wieko jak na intelektualistę z prawdziwego zdarzenia przystało. Kobiety nie protestowały, więc nie napotkał przy tym żadnych utrudnień. Być może znajdzie wreszcie coś wartościowego i cała ta heca mu się wreszcie opłaci.
Nie pomylił się. W środku zastał trochę pieniędzy, ale zważywszy na okoliczności nie warto było ich kraść. Nie miał zamiaru ściągać na siebie nienawiści osób i tak skrzywdzonych przez los. Zawsze też mógł sobie nie dopisywać kolejnego niebiańskiego minusa, który sprawi, że reinkarnuje się jako jeżozwierz albo po prostu duży jeż. Doprawdy dalej nie rozumiał dlaczego Kaito się tak stara skoro kaczka to maksymalne co z niego może być. Na chwilę się zamyślił. Żądza pieniądza tak bardzo przyćmiła jego umysł, że nie zwrócił uwagi na kawałki blachy, które po bliższym rozpoznaniu okazały się być zdeformowaną zbroją. Miał wrażenie, że zdolny kował ma szansę ją jeszcze wyklepać.
- Cóż to za pancerz przewozicie? - zapytał Yamanak. Zamierzał wrócić do tej kwestii później bowiem wątek kupców i plotkary mógł mu uciec a Yamanaki i zbroja raczej się stąd nie ruszą.
- Postarajcie się nie oddalać, pilnujcie żelastwa. - zostawił rozbitkom instrukcje postępowania. Opuścił ich zacne grono żeby poszukać kelnerki z Hoshigaki.
Nie zajęło mu to dużo czasu. Wyróżniała się wyglądem, głośnością oraz tematyką ploteczek. To musi być Haruna i nie ma mowy o pomyłce. Zamierzał jeszcze chwilę posłuchać, być może dowie się czegoś ciekawego bez zadawania pytań.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 31 sty 2019, o 19:20

Nie dziwił się, że kobiecie tak bardzo zależy na dostarczeniu listów. Myślała trzeźwo, bo tak naprawdę nikt nie mógł być pewien jak długo grupa z rodu Yamanaka pozostanie w Hanamurze. Zorganizowanie bezpiecznego transportu dla tylu osób musiało przecież trochę potrwać. Za to zawsze to dobrze było powiadomić rodzinę o tym, jakież to komplikacje nastąpiły… być może także dostać jakąś zwrotną wiadomość mówiącą „co u nich”, tak dla pokrzepienia serc. Z tego też względu blondwłosa, zgodnie z radą młodego Hozukiego, jeszcze raz przejrzała wszystkie koperty czy aby na pewno są odpowiednio zaadresowane. Byłoby przecież przykro, gdyby na przykład tylko jedna z osób nie dostała żadnej odpowiedzi od swojego męża, rodzeństwa czy kochanka, czyż nie? Inna sprawa, że nigdy nie było na to stuprocentowej pewności, zważywszy na fakt, iż napaści czy to na handlarzy, kupców, podróżników czy nawet zwykłych posłańców zdarzało się wiele.
Wreszcie proceder związany z dokładnym sprawdzeniem kopert dobiegł końca, a Kaito odebrał od towarzyszki wszystkie listy. Chciał pomóc, ale prawdę mówiąc nie do końca odpowiadała mu ta rola posłańca. Podróż do portu uniemożliwiała mu bowiem przypilnowanie starszego brata, który co gorsza miał najwyraźniej zamiar otworzyć tajemniczą skrzynię. Czarnowłosy także pragnął dowiedzieć się, co się w niej znajdowało. Obawiał się przy tym tego, że po ujrzeniu zawartości Ame sam podejmie decyzję co do tego co z nią zrobić, a nie oszukujmy się… życie już pokazało, że jego najbliższy krewniak nieraz miewał nierówno pod sufitem. Młodszy z Hozuków po prostu miał świadomość tego, że jego chwilowa nieobecność może zakończyć się jakąś małą tragedią, a tych dzisiejszego dnia mieli już niestety pod dostatkiem. Zastanawiał się nawet czy nie poczekać chwili dłużej, żeby pozostać naocznym świadkiem otwarcia skrzyni – przecież te kilka czy kilkanaście minut nikogo nie zbawi, prawda? Walczył ze sobą, a jednak w którymś momencie zwlókł się z drewnianej ławy. Mimo wszystko podszedł jeszcze po drodze do swojego braciszka i nachylił się nad jego uchem.
- Tylko nie rób niczego głupiego. – Westchnął ciężko. – Najlepiej po prostu na mnie poczekaj. – Dodał jeszcze, po czym obładowany listami wyruszył w drogę do portu, mając nadzieję, że odnajdzie kogoś, kto podejmie się dostarczenia ich do Saimin. Nie chciał przy tym oddawać ich byle komu, pierwszej napotkanej osobie. Co to, to nie. Planował poszukać kogoś, kto wyglądałby na godnego zaufania, nawet jeśli jego usługę miałby okupić kilkoma ryo. Pieniądze nigdy nie były przecież dla niego najważniejsze, i nawet jeśli przydzielone mu zadanie nie było mu do końca w smak, miał zamiar przyłożyć się do niego jak najlepiej.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 lut 2019, o 22:23

Misja Rangi - C - 28/...


- Rok 385 -
- Ame, Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" "

Ten rekini wojownik nie chciał mieć kolców, źle by to wyglądało na jego gładkiej, wodnej cerze, prawda? Złym uczynkom mówimy nie. W taki oto sposób Ame skupił się na zbroi, a raczej jej elementach które odkopał ze zniszczonej skrzyni. Pytanie jakie zadał kobietom zdawało się jakże naturalne, dlaczego przewoziły zbroję i co to w ogóle jest za zbroja. Nie mniej rozejrzały się wszystkie po sobie i pokręciły głowami świadcząc przeczące gesty. Nie wiedziały, lub nie chciały powiedzieć. Mogłeś wrócić do nich później, raczej nie zamierzały stąd zniknąć a zbroja? Kto wie, metal potrafił dostać nóg i zniknąć od tak sobie, chyba, że jest stary i pordzewiały a z twoimi kawałkami metalu przypominającymi zbroję aż tak źle nie było.

Dotarło do nich to co im powiedziałeś, brzmiało to niemal jak rozkaz, one nie miały w tej chwili za dużo do roboty prócz martwienia się i zajmowania sobą czy też dziećmi. Ame... Ame, zamiast od razu pójść i przedstawić dziewczynie konkretnie temat, może przekonać ją by opowiedziała mu to i owo, zdecydował się zostać na miejscu i przysłuchiwać ploteczkom wygłaszanym przez Harunę, dobra metoda, jak każda, jednak potrafi być czasochłonna...

- I co z tego, że będą razem? Phi, mówiłam jej by tego nie robiła. Nic się nie posłuchała, ale jeszcze wspomni moje słowa - Odezwał się znajomy głos plotkary. Tej drugiej dziewczyny z którą rozmawiała na zapleczu nie było za bardzo słychać, mówiła normalnie i nie miała aż tak donośnego głosu. Kto by w ogóle chciał zadawać się z kimś kto tak głośno rozmawia? Nie mniej po chwili zza zaplecza wyłoniła się dziewczyna z dwoma kucykami, nijak nie miała w sobie rybich cech. Jej brązowe włosy spięte w dwa kucyki po bokach kołysały się delikatnie za każdym razem jak obracała głowę. Szybko zabrała się za wydawanie zamówień innych przebywających tutaj osób. Wyglądała na pracującą tutaj kelnerkę. Zaplecze całkiem ucichło...

Obserwowanie jak starszy brat daje się ponieść emocją zdawało się być ciekawą perspektywą na zmarnowanie kilku minut życia, czyż nie? Czasami warto było się zastanowić który z was faktycznie przejmuje stery w waszej drużynie. Młodszy, ambitny czy może starszy mający już swoje własne cele i marzenia, czasem niekoniecznie będące w komitywie z dobrym sercem które kierowało młodzikiem. Chłopaczyna z obawą ale zdecydował się pobawić w listonosza i w końcu zebrał się do wyjścia pozostawiając losy pozostałych w losach starszego, jak zła to była decyzja?

Kaito nie był jakimś naiwniakiem, oddanie listu pierwszej lepszej osobie to pójście na łatwiznę i prawdopodobnie jego serduszko nie zniosłoby takiego ciężaru niepewności. Wyjście z Królika, który dużą knajpą nie był, pozwolił chłopaczynie na przedostanie się do portu po paru chwilach względnie spokojnej przechadzki. Port, miejsce które żyło, załadowywano w nim towary na statki, ludzie chodzili od jednego zacumowanego kolosa do drugiego. Wielu z nich to pracownicy, marynarze oraz panny zakochane w nie jednym z pozbawionych koszuli, silnych mężczyzn, chłopców obiecujących swoim syrenkom złote góry. Samo rozglądanie się po portowej dzielnicy mogłoby przynieść kilka spostrzeżeń, pierwszym z nich na pewno było to, że wielu ludzi wyglądało tutaj podobnie. Przy jednym z magazynów, choć...Ciężko nazwać to magazynem a raczej stertą skrzyń po które co kilka chwil ktoś przychodził, stała kobieta, miała na sobie czerwone pantalony, wysokie buty, kapelusz, no i biała koszulę która nie wstydziła się pokazywać swojego, dosyć zwyczajnego dekoltu. Pod kapeluszem kryły się czarne włosy których długość na tą chwilę trudno określić.
- Dalej, ładować to łajzy! - Wydarła się do kilku dosyć chudych chłopaczków, możę nawet i młodszych od Kaito którzy razem targali jedną sporawą skrzynię. Kobieta wydawała rozkazy raz po raz również i kolejnym osobom. Nieśli je oni w kierunku niezbyt dużego ale wyglądającego na solidnego statku.

Nie był to jedyny statek do którego można było niemalże wejść po kładce. Jeden z pustych, bowiem nikt nic na niego nie ładował, okrętów również cumował w tym porcie a na jego pokładzie widoczny był starszy, bowiem z siwą brodą mężczyzna, prawdopodobnie kapitan o czym mogła świadczyć jego czapka albo insygnia, jakieś tam miał ale by się przyjrzeć trzeba było podejść bliżej. Na tą odległość wyglądał na spokojnego bowiem i nie wykonywał żadnych nerwowych ruchów, wydawał się bardziej znudzony lub flegmatyczny.

Nie zabrakło tutaj również prawdziwej ryby, bo wraz z kilkoma innymi, tak jak on umundurowanymi w stroje cesarskich żołnierzy ludźmi, wkroczył do dzielnicy od strony mieszkalnej. Szli dosyć szybko, wyglądali na zajętych, facetowi który jak byk był Hoshigakim patrzyło z oczu... Kurcze, jak może komuś patrzeć z rybiego oka? Jego wyraz twarzy trudno nazwać przyjemnym jednak wciąż nie posiadał on okrutnego ani strasznego wyrazu twarzy. Bardziej wydawał się zamyślony, nie mniej kierował się w stronę statku który przypominał okręt bojowy. Nie miał na głowie czapki a jej czubek zdobiły dosyć szpiczaste granatowe włosy.

Kapitanka?
Liderka Yamanak
Haruna


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2698
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Ame » 2 lut 2019, o 15:57

Według całej wiedzy i doświadczenia jakie zdobył Rekin w ciągu swojego życia, zbroje, zwłaszcza te w nienajlepszym stanie same z siebie się nie ruszają. W oczach chłopaka może stanowić ona najwyżej coś na kształt korzyści w zamian za fatygę w pomocy grupie rozbitków. Kobiety same z siebie nie miały pojęcia dlaczego ją przewoziły, skąd się wzięła, kto był jej "adresatem". Można z tego wynieść, że przetrwali ci członkowie ekspedycji, którzy stanowili tło i nie wiedzą o niczym konkretnym. Mogą też kłamać. Tak to jest gdy miś o małym rozumku musi zbadać dwa wątki naraz. Ame uznał, że może tę sprawę zostawić na deser, jako że wreszcie znalazł coś materialnego co może się w przyszłości przydać i jak to już było podkreślone - to coś materialnego nigdzie się nie wybiera. Miał nadzieje, że niezbyt ogarnięta grupka Yamanak nie zrobi nic głupiego i nie pożałuje zostawienia ich samych nawet na chwilę.
Hozuki podreptał w kierunku wskazanym wcześniej przez kelnerkę. Zamierzał podsłuchać rozmówki plotkarskiej Hoshigaki. Nie chciał zmarnować okazji na zdobycie informacji bez żadnej interakcji.
Niestety trochę się zawiódł, gdyż usłyszał jedynie strzępki rozmowy o związkach ludzi, których nie zna i najpewniej nigdy nie pozna. Chwile później zobaczył jak całkowicie normalna kobietka, zupełnie nie podobna do kogoś spokrewnionego z ryboludami. Ame zakładał, że to właśnie ona wraz z nim wysłuchiwała tego co plotkara ma do powiedzenia. Na zapleczu znów było cicho jakby cały świat zgasił światła, poszedł spać. No cóż. W ten sposób już definitywnie nie można nic ugrać, chyba że kobieta ma skłonność do rozmawiania sama ze sobą. Postanowił działać. Zamierzał wejść na zaplecze i zacząć rozmowę, mając nadzieje, że nie zwróci uwagi na to, że jakby nie jest on częścią personelu.
- Cześć. Widziałaś jaką beznadziejną stylówe mieli ci dwaj kupcy wynajmujący pokój na piętrze? - zdecydował się podejść ją psychologicznie, grając na jej własnym podwórku.
- Coś tam jeszcze mówili, że zamierzają handlować z Yamanaka i Hyuuga, straszne prostaki, jak to się wywyższa bo ma trochę grosza, co nie? - miał nadzieje, że przechodząc na jej język uda mu się wyciągnąć z niej coś więcej.
- I w ogóle to jacyś tacy podejrzani i nieprzyjemni są... - patrząc jej w oczy chciał nakłonić ją do podzielenia się z nim swoimi ploteczkami.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 9 lut 2019, o 17:26

Trudno było chyba jednoznacznie powiedzieć, który z braci wiódł w tym duecie prym, bo w głównej mierze zależne to było od danej sytuacji. Ame jako ten starszy od zawsze był dla Kaito jakimś rodzajem ideału, wzorem do naśladowania. Ba, to on wyciągnął go jeszcze za dzieciaka z dołka, w który czarnowłosy wpadł, kiedy okazało się, że jego zdolności rodowe nigdy się nie ujawnią. Chłopak jednak rósł jak na drożdżach, rozwijał się jego charakter, a także zaczęły przyświecać mu już nieco inne cele i marzenia niżeli jego wiernemu towarzyszowi podróży. Ujawniły się między nimi pewne różnice, które niekiedy doprowadzały ich do słownych utarczek, ale poza tym, w ostatecznym rozrachunku jakoś potrafili się zawsze dogadać. Ame zdawał się nieco spokojniejszy i rozsądniejszy, ale z drugiej strony często za bardzo wszystko na chłodno kalkulował. Kaito z kolei wiele zostało z dzieciństwa: charakterystyczna dla niego krnąbrność, luz i wesołkowatość… do tego czasami był kompletnie nierozgarnięty i potrafił strzelić jakąś gafę. Za to nie dało się ukryć, że jego zaletą była za to otwartość na innych ludzi i empatia, która zwykle pozwalała mu lepiej zrozumieć czyjeś intencje. Z tego też względu, choć czasami mógł sprawiać takie wrażenie, nie był wcale naiwny. Być może czasami po prostu za bardzo chciał wierzyć w lepszy świat.
Czy obawiał się pozostawić brata samego? Cóż, po tym jak musiał go raz ratować przed wyrokiem trudno było nie mieć wątpliwości co do tego czy znów nie strzeli mu do głowy coś głupiego. A jednak dał mu wolną rękę. Dlaczego? Ame był w końcu jego bratem, najbliższą mu osobą. Gdyby nie ufał jemu, to czy kogokolwiek innego mógłby obdarzyć zaufaniem? Zresztą nie mógł go przecież niańczyć. Każdy miał prawo decydować o sobie, to po pierwsze. Po drugie, to on był tym młodszym, więc z pewnością nie należało to do zakresu jego obowiązków. Po trzecie zaś… ktoś musiał pomóc tym utrapionym kobietom, a jeżeli miał wybierać, kto będzie odpowiedzialny za otwarcie skrzyni skrywającej wiele tajemnic, a taką prozą życia jak dostarczenie listów, to jednak stwierdził, że niebieskowłosy zdecydowanie bardziej nada się do tego pierwszego. Rola posłańca nawet i jemu nie przypadła do gustu, a jak znał Ame, ten w ogóle nie przyłożyłby się do takiego rodzaju zadania.
Kaito, mimo że uważał to za wyjątkowe nudne zajęcie, postanowił jednak dać z siebie wszystko, by jak najlepiej wybrać swojego następcę. Kogoś, kto rzeczywiście dotrze w rozsądnym czasie do Saimin i nie zapomni o listach. Po niedługim marszu dotarł do portu i od razu w oczy rzuciły mu się trzy osoby. Dość szorstka w obyciu kobieta, znudzony życiem kapitan (?), a także stanowczy i poważny Hoshigaki, najprawdopodobniej wojskowy. Póki co nie wiedział nawet czy któreś z nich faktycznie podróżuje w okolice stolicy rodu Yamanaka, ale nawet i bez tego wybór nie był wcale łatwy. Nie znał tych osób, więc wiadomo, że i tak musiał oprzeć się przede wszystkim na pierwszym wrażeniu i trochę jednak liczyć na to, że będzie miał rację. Jako pierwszego odrzucił starszego mężczyznę, chyba kapitana okrętu. Facet wyglądał na ospałego, zmęczonego i znużonego swoją robotą. Czarnowłosy stwierdził, że gdyby przekazał mu listy, ten mógłby najzwyczajniej w świecie o nich zapomnieć albo tylko udawać dobrego i miłego, podczas gdy w ogóle nie miałby zamiaru spełnić powierzonej mu misji. Ostatecznie Kaito pozostał więc wybór pomiędzy może i nie do końca przyjemną kobietą, a człowiekiem o rybich łuskach. Wojskowy, z pewnością gotów do spełnienia swoich obowiązków, ale na pewno zajęty sprawami o wiele większej wagi niż listy kobiet do ich mężów. Z drugiej strony kobieta, której krzyk niósł się przez cały port i wstyd przyznać, ale nawet i młody Hozuki trochę bał się do niej podejść. A mimo to zdecydował się właśnie na nią…
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale nie mam do kogo zwrócić się o pomoc. – Zaczął grzecznie i uprzejmie, choć był przygotowany na to, że może go spotkać zgoła odmienny ton. Dlaczego więc wybrał właśnie najgłośniejszą osobę w porcie? Wierzył po prostu, że nikt nie zrozumie lepiej osamotnionych, przerażonych kobiet niż inna przedstawicielka płci pięknej. Z całej trójki, która rzuciła mu się w oczy, to jej powinno chyba najbardziej zależeć na ich losie… choć oczywiście pozory lubiły nieraz mylić, więc Kaito zdawał sobie sprawę z tego, że mógł się pomylić i możliwe, że zostanie odesłany z kwitkiem.
- W Hanamurze rozbił się statek, którym płynęła reprezentacja rodu Yamanaka. – Wyjaśnił wpierw co się wydarzyło. – Udało nam się uratować jedynie kobiety i ich dzieci. Wszyscy inni utonęli w wodach Hanamury… Jedna z tych kobiet poprosiła mnie o dostarczenie listów do ich mężów i rodzin. – Kontynuował swą opowieść, chcąc zainteresować nieznajomą dość nietypową i niezbyt szczęśliwą sytuacją. Odczekał nawet chwilę, by ta zdążyła przetrawić informacje, przyglądając się przy tym twarzom pracowników. Jakby to z nich chciał wyczytać, czy może liczyć na ich najpewniej przełożoną.
- Wybiera się może pani do Saimin albo mogłaby mi pani polecić kogoś, kto gotów byłby wyświadczyć im taką przysługę? Bardzo proszę, to dla nich niezwykle ważne. Przeżyły naprawdę ogromną tragedię. – Zwrócił się do niej ostatecznie w imieniu pokrzywdzonych. Stwierdził, że tak będzie lepiej. Może i trochę próbował zagrać jej na emocjach, ale tak naprawdę przecież robił to właśnie dla tych kobiet. Miał nadzieję, że uda mu się w ten sposób wypełnić powierzone mu zadanie.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 lut 2019, o 20:57

Misja Rangi - C - 31/...


- Rok 385 -
- Ame, Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" "

Oh Kajtku, zdawałeś się być rzeczywiście idealnym do tego typu zadania, a przynajmniej, lepszym wyborem niżeli twój brat pozbawiony miłosnej duszy. Strach o rodzinę, zapewnienie jej o swoim przeżyciu, losie, było czymś co dla niektórych mogło być sprawą błahą, niemal nic nie znaczącą ale nie dla ciebie, do serca wziąłeś sobie dostarczenie tych listów do górskich krain a przynajmniej, zadbanie by bezpiecznie tam dotarły. Wybór nie był wcale mały i wiele osób było w stanie dostarczyć listy do Soso, albo i nikt... To był przecież szmat drogi i czasu, podjęcie się takiego zadania nie wydawało się zarazem być chlubną misją.

- Hę? Nie widzisz, że jestem zajęta? - Rzuciła pani Kapitan w kierunku chłopaczyska. Nie zrugała go jednak dalej i zdecydowała się go wysłuchać bo przystopowała z wydawaniem poleceń swoim podwładnym którzy bez bata nad sobą zaczęli całkiem spokojnie wykonywać pracę, aczkolwiek we względnym pośpiechu który jednocześnie zdawał się być dla nich wytchnieniem. Słuchała z dosyć szczątkowym zainteresowaniem bo informacje o rozbitym statku nie wydały się jej interesujące bo czy rzeczywiście powinna się przejmować takimi bzdetami? Nie każdy miał tak miękkie serce jak Kaito i do niektórych przemawiały prostsze rzeczy niżeli uczucia czy troska o innych. Nachyliła się nieznacznie przyglądając się chłopakowi po całym jego wywodzie. Patrzyła i patrzyła, jakby czegoś szukała i chciała dostrzec w Kaito coś konkretnego.

W końcu uśmiechnęła się w dosyć cwaniackim stylu i bez pardonowo rzuciła w jego stronę. - A co będę z tego miała? Podroż do Saimin będzie mnie trochę kosztować nie tylko pieniędzy ale i czasu. Miałam płynąć do Kaigan ale... Mogę nadłożyć trochę drogi, ale czy będzie mi się to opłacać? Chodzi tylko o listy? - To było jasne, że nie ma nic za darmo. Tym bardziej od osób które trudnią się handlem lub przewozem towarów. Nie można było spodziewać się niczego innego.

W tym samym czasie starszy rybol zajmował się skradaniem serca plotkarze z rybimi gałami która świetnie sobie radziła zarówno w plotkowaniu jak i w zmywaniu i wielu innych pracach jakie wykonywała w tym miejscu. Wszechstronna osoba do wielu zadań, jak i jednocześnie serce wielu plotek. - No widziałam, a nic mi nawet nie mów, musiałam zmieniać tam pościel. Miałam wrażenie, że jeden z nich się moczy w nocy. To okropne jacy oni są nieokrzesani - Mówiła kobieta z krwią Hoshigakich podczas, jak się okazało składania kocy, pościeli oraz innych przedmiotów użytkowych dostarczanych do pokoi po wypraniu. Nawet nie zwracała zbytnio na Ame uwagi, ot, przypałętał się jakiś kot do plotkowania to plotkowała. To było silniejsze od niej.

- Nie wiem jakim cudem ci dostojnicy z północy w ogóle przyjmują takich patałachów. Nieokrzesane te ludzie za grosz! Tak, wyruszają w drogę niedługo. Podobno będą jechać razem całkiem długo wiec będzie to dosyć długa karawana... Oh, tyle jeszcze rzeczy muszę przygotować dla ich pracowników. To jakieś apogeum! - Narzekała dziewczyna, bo musiała przygotować całkiem sporo pościeli, łóżek oraz innych rzeczy na kolejną noc nie tylko dla owych kupców ale i dla towarzyszącej im świty która też została tutaj zaakomodowana. - Masz! Składaj, chciałeś posłuchać to mi pomóż trochę! - Odwróciła się na pięcie szybko w jego stronę i rzuciła mu na głowę czyste prześcieradła które składała a zaraz potem podsunęła pod nogi drugi kosz który również był ich pełen.

Kapitanka?
Liderka Yamanak
Haruna


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2698
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 10 mar 2019, o 22:14

Czy był do tego zadania idealny? Szczerze mówiąc wolałby unikać odpowiedzi na tego rodzaju pytania i gdyby nie musiał, pewnie wysłałby tutaj kogoś innego. Natomiast nie było żadnych wątpliwości co do tego, że rozmowa z ludźmi szła mu znacznie lepiej niż jego starszemu bratu-mhrukowi. Miał w sobie też znacznie więcej empatii i pewną nutę perfekcjonizmu, która sprawiała, że mimo wszystko chciał wykonać swoją misję jak najlepiej. Jak się jednak okazało, starania nie zawsze szły w parze ze szczęściem, a kobieta, którą obrał za pierwszy (choć miał nadzieję, że również i ostatni) cel zdawała się nie podzielać jego ideałów. Ton jej wypowiedzi nie należał do przyjemnych, ale Kaito widział przecież wcześniej jak nieznajoma traktuje swoich podwładnych i chyba jemu i tak nie oberwało się wcale najgorzej. Ba, nawet został wysłuchany, co powinien chyba potraktować jako jakiś akt łaski ze strony swojej rozmówczyni. Sam jeszcze nie wiedział czy dobrze trafił, czy jednak żałuje swojej decyzji. Stojąca obok niego persona nie była w końcu jedyną żywą dyszą w porcie, czyż nie? Oczekiwanie na jakąkolwiek reakcję kobiety po części go denerwowało, a po części deprymowało. Nie potrafił stwierdzić czy to właśnie jej tembr głosu czy może przeszywające spojrzenie wprawiało go w tak parszywy nastrój. Wreszcie jednak doczekał się odpowiedzi – oczywiście nie do końca takiej, o jakiej by marzył, ale życie nie mogło być przecież zbyt proste. Ten cwaniacki uśmiech i śmiała postawa nie wróżyły raczej niczego dobrego, a młody Hozuki musiał porządnie wytężyć mózgownicę: czy powinien dalej z nią rozmawiać czy może lepiej było udać się do kogoś, kto lepiej zrozumie trudną sytuację rozbitków?
Dał sobie chwilę na rozejrzenie się po porcie. Tutaj wszyscy byli zajęci i powoli zaczynał wątpić w to, że ktoś inny popisze się bardziej rozwiniętymi ludzkimi odczuciami. Ot, każdy wolał skoncentrować się na swojej pracy i prawdopodobnie niespecjalnie był skory do nadrabiania drogi dla kompletnie nieznajomych mu osób. Kaito mógł szukać dalej i wierzyć, że znajdzie tutaj kogoś o gołębim sercu, ale ostatecznie stwierdził, że chyba lepiej pozostać przy swym pierwszym wyborze i podjąć choćby próbę negocjacji. Jego rozmówczyni bowiem nie odmówiła, mimo że mogła od razu odesłać go z kwitkiem. Inna sprawa, że liczyła na jakąś korzyść płynącą z udzielonego mu wsparcia. Nagle w jego głowie zapaliła się lampka, a chłopak o mało co nie wykrzyczał „eureka!”.
- Tylko o listy, do bardzo ważnych oficjeli. Chciałem oczywiście zapłacić za usługę. – Rzucił stanowczym tonem świadczącym o dużej pewności siebie, spojrzeniem ogarniając jednak już zupełnie inny zakątek portu. Być może i bawił się trochę w małego manipulatora, ale tłumaczył sobie, że robi to dla wyższych celów. Przywołanie w rozmowie szanowanych osobistości (mimo że bez ich personaliów), a także okazanie nieco zmniejszonego zainteresowania – liczył na to, że ta tutaj da się na to nabrać.
No ale jeśli jest pani tak zajęta, no to trudno. Znajdę kogoś innego. – Westchnął ciężko, odwracając się na pięcie. Nie zamierzał jednak nadto przyśpieszać kroku, licząc na to, że kobieta nie pozwoli uciec smakowitemu kąskowi. A jeśli nawet miałaby na to pozwolić, cóż... wtedy przekonałby się tylko o tym, że nie było sensu z nią pertraktować. W końcu miał jeszcze parę innych typów, do których mógł się udać z podobną propozycją. Musiał jednak przyznać, że w głębi duszy martwił się o to, że ostatecznie nikt nie zechce mu pomóc i będzie musiał albo powrócić do przedstawicielek Yamanaka ze skruszoną miną, albo samodzielnie drałować do Saimin. A nie wiedział co byłoby gorszą opcją…
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 mar 2019, o 19:51

Misja Rangi - C - 33/...


- Rok 385 -
- Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" Listy "

Prawdziwy wilk morski, w tym wypadku prawdziwa Wilczyca musiała uszczknąć sobie coś małego i z tak błahej w twoich oczach prośby, ba! To w końcu tylko kilka listów które nie zajmą ładowni. Jednak nie była to tak niewielka i nieznacząca prośba na której łatwo było zarobić. A to kurs nie ten, a to droga zbyt długa... Wiele rzeczy mogło pójść nie tak i narażało panią kapitan na koszta. Nic więc dziwnego, że nie była zbyt skora do nadkładania trasy za jakieś ochłapy. To, że jest kobietą nie oznacza, że od razu wystarczy pomachać jej jakimś romansem czy kwiatem przed nosem by roztopić jej serce.

Wejście w negocjacje mogło być jedynym sposobem na przekonanie jej do wykonania tego zadania aczkolwiek, wydawałoby się, że tego właśnie chciała, w końcu pozostawiła ci wystarczająco pola do manewru byś chwycił się go jak tonący brzytwy, tym razem tępej, nie raniącej twojej delikatnej dłoni. - Do ważnych oficjeli mówisz? - Od razu mogłeś spostrzec, że jej zainteresowanie kompletnie zwróciło się ku tobie i temu co chcesz jej przekazać. Ci cali " ważni oficjele " zdawali się kupić jej uwagę całkowicie. Twoje rozglądanie się po porcie nie wzruszyło nią nic a nic. - Co to za oficjele, chłopczyku? Mówisz więc, że gdzieś tutaj w mieście są rozbitkowie, tak? Żony tych oficjeli? No proszę. - Potrafiła dodawać dwa do dwóch. Wcześniej powiedziałeś nieco za dużo a określenie osobników jako oficjeli zdało się zaświecić lampkę w jej głowie. Jak ktoś pełni ważne funkcje to musi być bogaty. - Owszem, jestem zajęta... Ale jak mówiłam, za odpowiednią opłatą mogę zastanowić się nad zmianą mojego kursu... - Delikatnie gestykulowała dłonią zachęcając cię do powrotu, pozbawiona dawnej agresji i stanowczości jaką kierowała w stosunku do swoich własnych ludzi. Został jedynie ten zawadiacki uśmiech wyczuwający zysk. - Zastanów się nad dobrą zapłatą. Lepszego statku w porcie nie znajdziesz. Zwłaszcza jeśli mowa przewozie ludzi i towaru. - To nie tak, że zabiegała o tę pracę. Jedynie próbowała Cię uświadomić, że ona może być twoim najlepszym celem, najlepszym trafem i największą szansą na dotarcie tych listów a może i przewiezienie rozbitków do domu.

Kapitanka?
Liderka Yamanak
Ostatnio edytowano 23 mar 2019, o 18:55 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2698
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 17 mar 2019, o 20:26

Mimo że był raczej otwartą i towarzyską osobą, a rozmowy z innymi ludźmi nie sprawiały mu zwykle większego problemu, tak tym razem oddałby wszystko, by być na miejscu swojego starszego brata. Nie był tak silny, więc pewnie trochę by się z otwieraniem tej tajemniczej skrzyni natrudził, ale za to ominęłyby go negocjacje z tym upierdliwym babskiem. Dokładnie, ta stanowcza pani, której wydawało się najwyraźniej, że włada całym portem, powoli zaczynała mu działać na nerwy. Gdyby nie to, że komuś innemu musiałby wszystko tłumaczyć od samego początku, prawdopodobnie uciąłby tę wątpliwej przyjemności pogawędkę. Teraz, kiedy tkwili w trakcie negocjacji, szkoda mu było poświęconego czasu, toteż stwierdził, że postara się dociągnąć sprawę do końca. Szkoda tylko, że matka natura poskąpiła mu umiejętności marketingowych… cholera, kto wie czy jednak Ame nie poradziłby sobie w tej sytuacji nieco lepiej. Tak czy inaczej niebieskowłosego nie było w pobliżu, więc Kaito musiał radzić sobie sam, a w szczególności obmyślić jakiś lepszy plan, bo póki co nie udało mu się zyskać przychylności rozmówczyni. A co gorsza ta kobieta była bardziej cwana niż myślał i zaczęła dopytywać go o personalia wspomnianych wcześniej oficjeli… Miał wrażenie, że wkopał się jeszcze bardziej.
- Zgadza się. Najwyżej postawieni w rodzie Yamanaka, których rodziny znajdują się obecnie w wiosce pod opieką Cesarstwa. – Odparł spokojnym tonem, chociaż trybiki w jego mózgu pracowały na najwyższych obrotach, a chłopak zdawał sobie sprawę z tego, że musi jakoś wybrnąć z tego bagna. Czy powiedział zbyt wiele? Sam nie wiedział i nie chciał już w tym momencie wracać do tego, co było. Mimo wszystko miał tę świadomość, że musi jak najszybciej uciąć dalsze pytania.
- Niestety nie mogę nic więcej mówić, bo jak się pani domyśla są to tajne informacje. Dlatego zresztą poszukuję kompetentnej osoby do dostarczenia wiadomości. – On też nie był taki głupi, na jakiego wyglądał. No, a przynajmniej miał nadzieję, że jego słowa chwycą. Pomyślał jednak o tym, że zasłanianie się „tajemnicą państwową” może nie być wystarczające i to z tego powodu zdecydował się również na inną zagrywkę, a mianowicie – połechtanie nieco ego stojącej obok wilczycy morskiej. Większość kobiet lubiła komplementy, czyż nie? Ta tutaj pewnie nie przejęłaby się takim o ładnych oczach, ale wierzył, że docenienie jej pracy akurat będzie strzałem w dziesiątkę. Wyglądało w końcu na to, że miał do czynienia z osobą niezwykle władczą, ale i staranną.
- W to nie wątpię. – Rzucił kolejne, ostatnie już pochlebstwo. Nie chciał z nimi przesadzać, by nie wyjść na niewiarygodnego lizusa. Poza tym jego towarzyszka zabiła mu niezłego ćwieka, zmuszając go do złożenia oferty. Młody Hozuki nie miał zielonego pojęcia w jakie liczby powinien celować. Nie znał się zbytnio na statkach i morskich podróżach, więc trudno było mu przewidywać jak wiele będzie kosztowała zmiana kursu. Ten gest kobiety, który zachęcał go do powrotu uświadomił mu jednak, że sprawy zaczęły iść w nieco lepszym kierunku. Musiał więc zaproponować jakąś kwotę, co nie było prostym zadaniem. Nie chciał rzucać jakichś liczb z kosmosu, bo jego fundusze nie były nieograniczone. Poza tym brał pod uwagę to, że kobieta może chcieć się targować, a w takim przypadku lepiej było rozpocząć negocjacje od nieco mniejszej sumki. A jednak zbyt mała kwota mogłaby ją urazić… Cholera. No nic, stwierdził, że jeśli przydarzy mu się ten najmroczniejszy scenariusz, to jakoś spróbuje naprawić swój błąd.
- Proponuję 300 ryo. – Odpowiedział wreszcie zdecydowanym głosem, starając się w ten sposób ukryć swą niewiedzę o pracy pani kapitan. W duchu modlił się zaś o to, by ta kobieta przystała na jego ofertę, bo nie oszukujmy się, chciał mieć już z głowy to niezbyt przyjemne zadanie.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 mar 2019, o 21:34

Misja Rangi - C - 35/...


- Rok 385 -
- Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" Listy "

Kaito może i był uroczy ale jego wiedza o podróżach morskich, mimo, że był członkiem wyspiarskiego rodu nie była zbyt wielka czym raziło od niego na odległość. A to jak bardzo krążył w koło tematu rozbitków i oficjeli nadawało wszystkiemu niezwykle interesującą otoczkę zagadki. Takiej tajemnicy jaką ktoś chciałby poznać. - Nie widzę powodu by musieli tutaj dłużej zostawać, zwłaszcza, że wraz z kupieckimi plotkami pojawiają się informacje o nastającym pokoju - Odparła niewzruszona, informacje pozyskane od chłopaka były bardzo przydatne i niezwykle istotne w trakcie negocjacji które z nim poradziła. - Więcej czy mniej, jak mówiłam, złoto, więcej mnie nie interesuje. Jeśli chcą je też mogę zabrać, nie za darmo rzecz jasna. Ale chyba i tak wyjdzie taniej niż opłata za dwa transporty, prawda chłopcze? - Jasnym musiało dla Kaito być to, że zrozpaczone kobiety prędzej czy później i tak będą chciały zwrócić się do kogoś znajomego o pomoc w powrocie do rodzinnych stron a któż nie byłby lepszy do takiego zadania od Kaito i Ame? Dwójki która uratowała ich życia jako pierwsza.

Oczywistym było, że nawet i kupcy muszą wypłynąć statkiem by dotrzeć do Saimin albo Ryuzaku no Taki, prędzej czy później każdego czeka podróż morska, jedynym wyborem był statek na którym do takowej podróży dojdzie. - Na pewno zdajesz sobie z tego sprawę, że mogę popłynąć bezpośrednio do Soso. To długa droga i znam drogi morskie. W innym wypadku już widzę jak te listy kończą gdzieś na dnie morza, wraz z ich właścicielkami... Ups, czy chyba ostatnio niemal tak nie skończyły? - Zaśmiała się niezbyt miło, ale ostatecznie prawdziwie. - Twoja oferta to zbyt mało. Przedyskutuj to lepiej z tymi paniusiami. Mogą zacząć powrót do domu już jutro albo dłużej zaciągać długi i utknąć tutaj. No cóż, pewnie wiele z nich znajdzie sobie tutaj mężów pośród ludów wody bez problemu. Górskim pannom brakuje jednak zahartowania. - Wzruszyła ramionami odwracając się w kierunku tragarzy którzy dźwigali skrzynie dużo wolniej, tak jakby próbowali odpoczywać. Widząc jednak ogniste spojrzenie swojej kapitan od razu przyśpieszyli kroku - Ruszać się łajzy! Dzisiaj ma to być załadowane! - Pokręciła głową lekko wyprowadzona z równowagi nieróbstwem jej ludzi i poprawiła swoje krucze włosy by zaraz kątem oka zerknąć na Kaitka - Przemyśl to. Jutro koło południa wypływam. Daj mi tysiąc a żadnej z panien włos z głowy nie spadnie. Daj pięćset a bezpieczeństwa na statku im nie zagwarantuje, ale dopłyną na miejsce. - Opcji było jak widać wiele. To chyba dopiero początek negocjacji...

Kapitanka?
Liderka Yamanak
Ostatnio edytowano 23 mar 2019, o 18:55 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2698
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 17 mar 2019, o 22:05

Niestety fakt, że pochodził z wysp rzeczywiście tutaj nie pomagał. Może i sam łódką potrafił gdzieś dopłynąć, ale wiedzy o znacznie większych przedsięwzięciach nie miał praktycznie żadnej. Nie był w końcu kapitanem, ba, nigdy nie zaciągał się nawet na okręt w roli podrzędnego majtka. Nic więc dziwnego, że nie miał zielonego pojęcia o kosztach takich podróży. Z tego też względu musiał trochę świecić oczami, ale wyglądało na to, że jego urok osobisty ostatecznie pozwolił mu osiągnąć całkiem niezły rezultat. Jego rozmówczyni, która wcześniej nie była specjalnie zainteresowana jego ofertą, tym razem sama wyszła z inicjatywą, proponując mu nawet i transport kobiet z rodu Yamanaka do ich domów. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że pani kapitan głównie chodziło w tym wszystkim o pieniądze, a nie o los rozbitków, jednak jej słowa brzmiały dość kusząco. Miała przecież rację w tym, że oboje mogli z takiej umowy wyciągnąć korzyści. Ona mogła sobie nieco dorobić dzięki delikatnej zmianie kursu, zaś Yamanaki mogły zapłacić za jeden transport, powracając do swoich rodzin i osobiście przekazując im informacje. Wydawało się to znacznie lepszym rozwiązaniem niż wysłanie listów.
- Proszę mówić. – Zachęcił kobietę do tego, by kontynuowała, bo o ile sam plan wyglądał naprawdę świetnie, tak miał świadomość tego, że istotna jest również cena za taką usługę. Nie spodziewał się przy tym niezbyt fortunnych żartów, ale nawet się nie skrzywił, mimo że niespecjalnie chciał ich słuchać. Nie mógł zrazić do siebie osoby, która mogła pomóc uporać mu się z problemem. Kaito nie ukrywał bowiem tego, że chciał mieć już to wszystko z głowy. Współczuł tym kobietom i nie zamierzał odmawiać im pomocy, ale sam miał przecież sporo roboty. To oczywiste, że wolałby w spokoju potrenować niżeli niańczyć matki i ich dzieci, z całym szacunkiem i sympatią dla ocalałych. Dlatego też słuchał uważnie słów wilczycy, w szczególności starając się wyłapać zaproponowaną przez nią kwotę. Tak jak się domyślał, te jego 300 ryo to było zdecydowanie za mało. Mimo to cieszył się, że przynajmniej jego towarzyszka nie prychnęła urażona i nie zostawiła go samemu sobie. Ostatecznie te 1000 czy 500 ryo uznał za niezbyt wygórowaną cenę. W końcu mówili już nie tylko o dostarczeniu listów, ale i transporcie sporej liczby osób.
- Rozumiem. To rozsądna oferta, ale tak jak pani słusznie zauważyła, muszę omówić ją z zainteresowanymi. – Odpowiedział z delikatnym uśmiechem na ustach, nie zważając nawet na to, że pani kapitan właśnie opierdzielała za coś swoich pracowników. Cóż, jeśli miała z podobną skrupulatnością podejść do kwestii przewiezienia panien z Yamanaka do ich rodzinnej krainy, to może i warto było jej zaufać.
- W takim razie myślę, że jutro przed południem dobijemy targu. – Po tych słowach ukłonił się wilczycy na pożegnanie i szybkim marszem skierował się w stronę ryokanu.

Kiedy przekroczył próg, starał się znaleźć wpierw swojego starszego brata, by o wszystkim mu opowiedzieć, ale jakoś nigdzie nie mógł dostrzec jego niebieskiej czupryny. Machnął więc na to ręką, bo jednak czas go naglił i musiał ustalić ostateczną wersję wydarzeń z liderką zamorskiego rodu. Zasiadł więc przy stole tuż obok innych kobiet, przekazując kobiecie koperty.
- Proszę się nie martwić o te listy. – Zaczął od razu, by przypadkiem któraś nie zdążyła się już rozpłakać albo co gorsza skarcić go za jego nieudolność. Przecież starał się jak mógł i prawdopodobnie zdołał znaleźć nawet lepsze rozwiązanie!
- Chyba nie będą już one potrzebne. Pewna pani kapitan zaproponowała mi, że przetransportuje wszystkich ocalałych z katastrofy do domu. Chce jednak otrzymać za to zapłatę. Jeśli damy jej 1000 ryo, zapewni Wam bezpieczeństwo na statku. Za 500 ryo zapewni sam transport do Saimin, ale nie gwarantuje Wam niczego poza tym. – Postanowił przedstawić liderce wszystkie możliwości, by to ona podjęła wybór. Nie chciał niczego przywódczyni narzucać, choć szczerze mówiąc, miał nadzieję, że kobieta zdecyduje się na pierwszą z opcji. Co prawda nie miał zamiaru płynąć z nimi i teoretycznie nie musiał się już dalej interesować ich losem, ale jednak nie chciałby za parę dni usłyszeć o kolejnym rozbitym statku. Nie chciał, by te biedne istotki musiały ponownie przeżyć taką tragedię. Albo co gorsza: nie przeżyć.
- Powiem szczerze, że mogę Was trochę finansowo wspomóc, ale sam nie mam takiej kwoty. Musimy za to jak najszybciej ustalić co dalej, bo pani kapitan wypływa około południa. Od razu uprzedzam, że nie jest to zbyt miła osóbka, i o ile ufam jej w kwestii tego transportu, tak jestem pewien, że nie będzie na nas z wypłynięciem z portu czekała. Dlatego najlepiej by było, gdybyśmy dostarczyli jej pieniądze nieco wcześniej. – Wyjaśnił sprawę uczciwie. No, może poza jedną kwestią, bo trochę skłamał w sprawie swojego portfela. Ten tysiąc jakoś by bowiem zdołał uciułać, ale byłyby to bodajże wszystkie jego oszczędności i nie sądził, by jako shinobi mógł sobie na taką rozrzutność pozwolić. Za coś musiał przecież kupować też swój ekwipunek. Zresztą… pomoc pomocą, ale nie czuł się zobowiązany do pokrywania tak dużej inwestycji dla praktycznie nieznajomych mu osób.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 mar 2019, o 23:51

Misja Rangi - C - 37/...


- Rok 385 -
- Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" Listy "

Trudno stwierdzić jak faktycznie przebiegła rozmowa. Jedno było pewne, padły oferty nad którymi warto się zastanowić. Kurs może i miał swoją wygórowaną cenę ale nie należał on do grupy tych gdzie płacisz za przejazd i po jakimś czasie docierasz tam gdzie chcesz a statek jest przygotowany do celów przewozowych, zresztą... Różni ludzie życzyli sobie różne ceny. Tym zależało na dotarciu jak najbliżej Soso a więc musiała zaryzykować i udać się w pobliże muru na tereny Sogeńskie. Nie mniej po tym jak Kaito się oddalił kobieta powróciła do wydawania poleceń swoim podwładnym. Musiała być gotowa na wszystko jak najszybciej.

Powróciłeś do tawerny, Ame jak widać już zajął się swoimi sprawunkami. Być może urabia tutejszych kupców, kto by tam za tym zbójem nadążył. Po jakimś czasie udało ci się odnaleźć jedną z kobiet, tak się złożyło tą najstarszą która zarządzała tą niesforną grupą. Mimo, że nie uratowaliście zbyt dużo bagażu to wciąż prezentowała się wyśmienicie w swojej dosyć bogatej, aczkolwiek, stonowanej sukni. Pozostałych nie było w pobliżu. Zapewne znajdowały się rozmieszczone gdzieś po pokojach na piętrze. - Pozostałe są na górze, odpoczywają. Co z listami? - Od razu zapytała podpierają się ręką o blat stołu. Widać, że była już tym wszystkim zmęczona i najchętniej by odpoczęła, zamartwianiu się nie było jednak końca. Z braku większego wyboru zaczęła słuchać o znalezisku dokonanym w porcie przez Kaitka który to wygląda, że przeszedł od razu do sedna i rozpoczął przedstawianie sprawy.

Shinobi zarabiali dużo, a oferta pani kapitan do tanich również nie należała ale czy za taką cenę można się czegoś bać? - Co? Aż tyle? Na Tenjina, skąd mamy wziąć tyle pieniędzy? Większość naszych oszczędności utonęła... W skrzyni którą otworzył twój brat była tylko jedna trzecia kwoty o jakiej mówisz... - Zmartwiona mina pogłębiła się na twarzy Yamanaki, dla niej wszystko stało się w tej chwili jasne. Jeśli nie znajdą finansowania to bardzo szybko będą musiały znaleźć tutaj jakąś pracę i zwyczajnie zarobić. Jak to jednak zrobić jeśli musisz opłacać co dzień siebie oraz dzieci. - Co my teraz zrobimy? Nawet jeśli znajdziemy z koleżanką jakąś pracę... To miną lata nim uzbieramy na tak drogą podróż, bo co innego mogłybyśmy tutaj robić? Żadne z nas wojowniczki... Nie potrafimy polować. Praca w jakimś zamtuzie to najszybsza opcja ale... Ale... - Zaczęła zwyczajnie ryczeć. Nie jakoś głośno, ale zakryła swoją twarz przy tej okazji. Praca w tawernie raczej nie zapewniłaby im więcej niż pieniądze na przeżycie całej grupy a przecież i tutaj potrafi być niebezpiecznie.

Owszem, mogły zrezygnować z tej oferty, mogły wynająć zwykły kurs do Ryuzaku i zapłacić ułamek tej ceny, wciąż jednak musiałyby przebyć drogę przez cały kontynent, zatrudnić ochronę oraz zapłacić za przejazd, skąd wziąć na to wszystko pieniądze? Przy tej ofercie złożonej przez panią kapitan jest przynajmniej gwarancja jednego, dotarcia na miejsce, w obecnej chwili bez żadnych dodatkowych kosztów.

Kapitanka?
Liderka Yamanak
Ostatnio edytowano 23 mar 2019, o 18:55 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2698
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Kaito » 18 mar 2019, o 22:49

Właściwie Kaito nie był do końca pewien czy rzeczywiście ten kurs był wygórowany czy też nie. Taka kwota nie brzmiała może zbyt zachęcająco, jednak kiedy pomyślał o tym ile czasu zajęłaby mu pewnie organizacja takiego transportu, stwierdził że ta oferta warta jest przedyskutowania. Można by było w końcu załatwić jakiś kurs do Ryuuzaku no Taki, ale nie dość, że konieczna byłaby wówczas zapłata za samą łódź, to najpewniej nie uniknęłoby się również kosztów wynajęcia jakiegoś powozu na dalszą część drogi lądem, a także ewentualną ochronę… Szczerze mówiąc, kiedy tylko próbował to ogarnąć rozumem, to głowa zaczynała go boleć. A i przypuszczał, że próba poskładania tego w całość na własną rękę zakończyłaby się tylko tym, że ostatecznie usłyszałby jeszcze wyższą sumkę. Pani kapitan wyglądała bowiem może na taką, co pragnie zarobić, ale jednak ona nie musiała organizować takiego kursu od początku, a jedynie nieco zboczyć ze swojej wcześniej zaplanowanej trasy. To pozwalało na lekkie ucięcie kosztów. Cóż… można po prostu powiedzieć, że o ile nie zapałał do niej szczególną sympatią, tak w tej kwestii nawet jej ufał. Musiał jeszcze tylko przekonać kobiety z rodu Yamanak do tego, iż jest to obecnie najlepsze rozwiązanie.
Pech chciał, że brata nie było nigdzie w pobliżu, podczas gdy mieli podejmować tak istotne decyzje. Młody Hozuki przez moment myślał czy by na niego nie poczekać, ale ostatecznie stwierdził, że z tym powsinogą nigdy nic nie wiadomo, a jakby nie patrzeć – czas ich naglił. Dlatego zdecydował się dokonać ustaleń z najbardziej zainteresowaną tematem. Szybko wyjaśnił jej dlaczego nie przekazał nikomu listów, a następnie wyjaśnił pokrótce zaistniałą sytuację. Oczekując jej odpowiedzi, złapał się na tym, że jego wzrok na dłuższą chwilę utkwił gdzieś na materiale jej bogato wyglądającej sukni. Chłopak od razu spojrzał jej jednak w oczy, żeby czasem nie wyjść na jakiegoś zboka. Dopiero teraz zauważył wychodzące już na twarz kobieciny zmęczenie i szczerze jej współczuł. Sam był wyczerpany, ale to co przeżyły te panny z dziećmi… Ah, szkoda gadać.
Przygotował się na różne potencjalne argumenty, które mogły paść z ust rozmówczyni, ale akurat tego, że Yamanaki nie będą miały pieniędzy na transport się nie spodziewał. Zapewne przez te ich stroje wziął coś takiego za pewnik, kompletnie zapominając o tym, że ich oszczędności mogły zatonąć wraz ze statkiem. Skarcił siebie w myślach za ten przejaw głupoty i sam oparł się ręką o blat, wzdychając przy tym ciężko. Zaraz po tym podrapał się po głowie, jakby na znak, że stara się opracować jakiś alternatywny plan. Z malutkim opóźnieniem dotarły do niego słowa towarzyszki o tym, iż w skrzyni podobno znalazły się jednak jakieś pieniądze. Jedna trzecia kwoty… wiele by musiał dołożyć do siebie. Nie ukrywał, że nie było mu to w smak. Miał wątpliwości, a miałby pewnie jeszcze większe, gdyby chodziło tutaj o jakąś inną reprezentatywną grupę, choćby rosłych facetów. Im może by odmówił, ale tym pannom? Zdawał sobie sprawę z tego, że takim wsparciem roztrwoni niemalże cały swój majątek, ale chyba nie potrafił inaczej. Ot, jego gołębie serce wygrało z rozsądkiem.
- Spokojnie. – Uśmiechnął się delikatnie, starając się jakoś pocieszyć liderkę rodu, choć miał tę świadomość, że lepiej będzie, jeśli od razu przejdzie do sedna. – Mamy jedną trzecią tej kwoty, tak? – Upewnił się jeszcze, bo już sam nie wiedział czy dobrze usłyszał. A może chciał podkreślić fakt, że jednak nie ma zamiaru sfinansować całości kosztów podróży? No nieważne, nie wnikajmy w to. W końcu i tak już dużo pomógł.
- Myślę, że resztę zdołam dozbierać. – Odpowiedział z nadal uniesionymi kącikami ust, chociaż serce mu się trochę krajało na myśl o znacznie cieńszym portfelu. Nie był pewien czy ta 1/3 to 334 ryo, 333 ryo, czy może kobieta podała ten ułamek tylko w przybliżeniu i mowa było jakichś 300 srebrnikach. Z tego co jednak zrozumiał brakowało im nie więcej niż 700 ryo. Nadal sporo, ale nie darowałby sobie pewnie odmowy. Poza tym nie miał już siły szukać innego przewoźnika, skoro okazja niejako sama mu się przytrafiła. Starał się natomiast samego siebie przekonać, że ta hojność jeszcze mu zaprocentuje.
- To jak? Podróż do domu to chyba lepszy pomysł niż praca w nadgodzinach? – Pozwolił sobie na ten niewinny żart, oczekując potwierdzenia tej transakcji. – Jeśli wszystko się zgadza spotkajmy się tutaj na pół godziny przed południem. Niech wszystkie będą już przygotowane do wypłynięcia, żebyśmy nie pojawili się w porcie spóźnieni. Zgoda? – Miał zamiar dodać, jeśli liderka rodu Yamanaka faktycznie przystałaby na jego propozycję.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 461
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryokan "Królik Inaby"

Postprzez Yamanaka Inoshi » 19 mar 2019, o 21:57

Misja Rangi - C - 39/...


- Rok 385 -
- Kaito Hozuki -
- Królik Inaby -

- " A happy life consists in tranquility of mind " -





" Listy "

Kobieta, jak to zmęczona i zaniepokojona niewiasta nie była łatwa do uspokojenia, aczkolwiek okoliczności w których się znalazła zmusiły ją do zaciśnięcia zębów i pokazania swoistych cohones. Musiała być twardsza, jeśli nie dla siebie to dla pozostałych, była przecież najstarsza i to na niej polegali pozostali.

- Tak... Jedną trzecią, nie wiem... Ale chyba nie przenegocjujesz wszystkiego aż tak bardzo, Hozuki-san - Nie widziała innej opcji niż negocjacja. Nie mogła przecież prosić chłopca o dokładanie takiej sumy z własnej kieszeni, ani tym bardziej o uwikłanie się w jakieś ciemne sprawunki lub interesy mające obniżyć ostateczne koszta podróży.

- Jesteś tego pewien, Kaito-san? - Mówiła już nieco spokojniejsza, chociaż twoje ciągłe wyciąganie ich z kłopotów stawało się zaiste również kłopotliwe. Dług wdzięczności rósł do niebotycznych rozmiarów a ona i koleżanka, niby jak miały go spłacić? Przez chwilę kobieta nie odpowiadała na kolejne zadane pytanie. Myślała próbując znaleźć jakieś wyjście, wciąż jasnym jednak dla niej było, że zapracowywanie się tutaj, bez żadnych większych możliwości w oczekiwaniu na podróż nie rysowało wielu perspektyw a przecież kiedyś musieli wrócić do domu. W końcu po paru, wyciszonych chwilach odparła jedynie prostym, krótkim słowem.

- Tak... - Smutne ale ostatecznie potwierdzające zgodę na twoją propozycję słowo musiały w końcu paść. - Dobrze... Porozmawiam z pozostałymi. - Po ciężkim westchnięciu rozejrzała się po budynku w którym nie brakowało już gości, rozpoczynając na kupcach a na grubszych rybach kończąc. Nim udała się na górę by omówić z pozostałymi wszystkie sprawy poczekała aż się oddalisz, poza tym, musiała rozmówić się również z właścicielem tego lokalu i dopiąć wiele spraw na ostatni guzik.

Następnego dnia. Nie miało to wielkiego znaczenia co robiłeś ani gdzie byłeś. Jeśli pojawiłeś się o umówionej godzinie to spotkałeś znaną ci już gromadkę gotową do drogi. Wystarczyło tylko skierować się do portu i rozmówić z panią kapitan. Dzielnica w której znajdował się Królik była o tej godzinie niezwykle ruchliwa i pełna ludzi różnego stanu. Niemalże to samo można powiedzieć o dzielnicy portowej która rozmiarami mogła być uznawana za całkiem osobne miasto. Tam również pełno było ludzi różnych profesji oraz stanów. Wielu z nich śpieszyło się z sobie tylko znanych powodów a jeszcze inni kończyli ładować towary szykując się do odpłynięcia bowiem statki wpływały do portu jak i wypływały z niego, całym dniem.

Kapitanka?
Liderka grupy Yamanak
Ostatnio edytowano 23 mar 2019, o 18:55 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2698
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości