Izakaya "Prezent wiatru"

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Maname » 13 sty 2019, o 20:54

Ale mu przygadałam, co nie? Na pewno się nie spodziewał tak trafnego argumentu z mojej strony, ha! Ale zaraz, co? Niech to szlag tego wilka rzecznego, teraz uczepił się moich zębów, co ja mam mu niby odpowiedzieć? Rozejrzałam się wtedy dosyć delikatnie, nie chciałam po sobie poznać tego, że salwa trafiła, na całe szczęście nie jestem przewrażliwiona na punkcie moich ząbków, są ostre i to wystarczy, choroba uzębienia, jego mać.
- To nie jest żaden sekret! - Powiedziałam w jego stronę całkiem donośnie z lekkim grymasem na twarzy, lekko się zagotowałam, ale nie mogłam pozwolić sobie na ten stan zbyt długo bo jeszcze wyparuję i co wtedy będzie? Paramanam... przez chwilę miałam wrażenie jakbym nie wiedziała co mu odpowiedzieć, bo nie wyglądał jakby sobie kpił a żartował. Musiałam wyglądać jakby kompletnie nie była ruszona tą sugestią związaną z zębami, nie dam się byle komu, nie ja!

Wygląda na to, że dotarło do niego co mu wytknęłam, prawie jak trójzębem, trafiony zatopiony! Tak myślałam, tylko przez chwilę bo dalej znowu, jakby jego duma była z kompletnej gumy a mój pocisk się od niej odbił, czy on się tutaj próbuje śmiać? No co jest, powinien się przejąć... Eh... Ten strzał i tak był spudłowany od początku, tak naprawdę nie chciałam go urazić, bo wiecie, przysiadł się i miał te zakola, to wystarczająca krzywda jaka go spotkała. Gdybym ja musiała męczyć się z takimi zakolami to nie wiem, chyba bym nosiła cały czas czapkę. Mój zapał nieco ostygł, wtedy, gdy on był taki szczęśliwy z mojego żartu, hah, musiałam zrobić jego dzień, mogłam dokończyć swoje sashimi, widziałam jak na nie wcześniej patrzył, musiałam je dokończyć nim spuszczę z niego wzrok. Zostało mi może parę łapek. Wiecie, to taka moja jednostka miary, jedna rączka i do buzi. Druga rączka i do buzi, im więcej rączek potrzeba tym talerz był bardziej pełny, łapiecie? No więc trzy łapki i było po wszystkim. W sumie to trochę się napchałam tą rybką, po same policzki. Ciężko było jeść z zamkniętymi ustami, a niech sobie poogląda moje chore ząbki. Zobaczy jak dobrze mielą.

Był rybakiem, jak się zdecydował przedstawić, ex-marynarz, obecnie rybak. Pewnie jeszcze się okaże, że przyglądał się tej mojej rybce bo zostawił na niej jakiś znak by rozpoznać swój połów, psubrat jeden.
- Porywanie? Czy on rozważał porwanie mnie? A to dopiero dobry żart! - Zaśmiałam się zaraz gdy ta myśl wpadła do mojej głowy, nie skończyłam jeszcze jeść i przez jedzenie w mojej buźce był on dosyć niewyraźny, głupio by to wyglądało jakbym wypluła rybkę ze śmiechu a jeszcze głupiej jakbym się opluła tą rybką. Mogłoby się wtedy okazać, że jeszcze mi nie smakowało.
- Szukam tropów? Nie wiem jeszcze nic a bez starej mapy nie będzie skarbu. Od tak bez niczego jej nie znajdę. - To chyba było jasne, że sama informacja, mówiąca mi, że nie on ją zabrał ani z nią nie spał... Teraz ani wcześniej, chociaż ja to w to nie wierzę! Wracając... Ta informacja nie mówi mi kompletnie nic o niej, ani o tym gdzie jest, albo gdzie mogłaby być.
- Ona tutaj mieszkała? Który z twoich kolegów ją podrywał, że zdecydowała się uciec? Skoro tak cię to wszystko śmieszyło to musisz coś wiedzieć. O jej kolor włosów pytać nie będę, pewnie z oddali wyczuje tego tuńczyka. - Była wielka jak to określił, raczej bez problemu kogoś takiego zobaczę, nawet z dołu, no bo jak ktoś jest wielki to się rzuca w oczy, szczególnie gdy nie chce się zmieścić w drzwi lub wchodzi na statek po deskach z dodatkowymi wzmocnieniami. Nie byłam na niego obrażona za docinki o ząbkach, naprawdę. To tylko takie żeglarskie przekomarzanki. Musiałam sprawdzić kim jest, skoro przyjął to wszystko na klatę to chyba można mu zaufać, a wy jak sądzicie?

- Myślę - - Mówię-
Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 56
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 13
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, nieco znoszona granatowa tunika i sandały.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Miwako » 14 sty 2019, o 15:13

Obrazek
Sashimi, brzdęk i krokodyle łzy
[ Maname - misja D ]
5

Z pulchnej twarzy nie schodził szeroki uśmiech. Podczas gdy w głowie malutkiej Maname trwał zacięty pojedynek, on dobrze się bawił, ciesząc się rozczulającym towarzystwem porywczej piratki o dziwnych zębach. Nie chciała gadać o co chodzi z jej japą? No trudno, nie drążył.
- Nie no, nie złość się, dziewuszko. Z dwojga złego lepsze takie zęby, niż żadne. Pa~ - wyszczerzył ku niej ząbki, a raczej ich smętne resztki, bo po obu stroach kilku brakowało, a i reszta zdecydowanie była zepsuta - Jak Ci ktoś kiedyś powie, że masz wstrętne zęby, przypomnij sobie starego Owaru i od razu będzie lżej na serduchu.
Kilka siedzących najbliżej osób odwróciło z odrazą twarz. On sam zarechotał tylko i przechylił czarkę z sake, po czym od razu napełnił ją ponownie. Przezroczysty płyn mógł sprawiać wrażenie bardzo smacznego, stary rybak raczył się nim z wyraźnym zadowoleniem. Jednak zadawanie mu wszystkich tych pytań niekoniecznie było najlepszym możliwym rozwiązaniem, no chyba, że Maname wciąż podejrzewała go o jakieś ciemne sprawki. To chyba oczywiste, że błękitnooka powinna podejść do właścicielki lokalu, prawda?
- Powiem ci tak, mapy nie mam. Znam jednak osobę, która kojarzy wszystkie możliwe ploteczki i jeśli Sachiko się z kimś spotykała, ona na pewno będzie o tym wiedzieć. Nazywa się Ai, pięęęękna kobieta! Kiedyś chciała, bym rzucił morze, zamieszkał z nią i podjął się pracy w urzędzie, ale toż ze mnie dupa, nie urzędnik. To stwierdziła, że nie nadaję się na męża... - już bez radości się napił, ale też i daleko mu było do depresji - O czym to ja? A tak, Ai. Poznasz ją po ognistych włosach i róży wytatuowanej na dłoni. To artystka na etacie w "Króliku Inaby".
Kto z okolicznych mieszkańców nie kojarzył tego ryokanu? Jeśli nawet Maname go nie znała, bez problemu mogła dotrzeć na miejsce, prosząc przechodniów o wkazanie drogi. Jeden z najbardziej luksusowych ryokanów w Hanamurze.


(jednak wolę zwykłą narrację xD)
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Maname » 14 sty 2019, o 18:29

Cały czas się uśmiechał... Chyba nie ma na niego mocnych, co ja mogę skoro się moich zębów.... A fuj, gdybyście mogli to zobaczyć. Miał zęby gorsze niż działonowy z naszego statku, tamten to chyba jadł smołę, dlatego takie czarne, a temu tutaj chyba ryby wszystkie wybiły jak je wyciągał na wędce! Ostatecznie zawsze mogło być gorzej, chociaż... Czy teraz jest źle z moimi ostrymi kłami? Wygląda też na to, że mi się przedstawił, nazywał się Owaru... O-W-A-R-U Zapamiętać, wiecie, jak zapomnę to nie będę wiedziała do kogo się zwrócić, a takie imię prosto przekręcić, Iwaru, Omaru i tak dalej... Wszystkie są podobne.

Owaru zdawał się być całkiem dobrym dowcipuszkiem, nic sobie nie robił z moich podjazdów, chyba czas spasować i odpuścić bo jeszcze mi tutaj zejdzie ze śmiechu, ci inni patrzący się na nas, ha, odstraszył ich tymi swoimi szczerbami, przydatny skurczybyk. Może warto zapamiętać by targać za sobą bezzębnego dowcipasa na przyszłość. Odstraszy wszystko co złe! Ugh... Chociaż mógłby wsadzić do tej jamy trochę śniegu, ah, może to sake wystarczy... A przez chwilę myślałam czy by nie podwędzić łyka... Ah, nie chcę czuć tego zgniłego smaku w ustach, niech sobie sam wypala buzię.

Właścicielka! No właśnie, trzeba zbadać ten trop, widać, że Owaru jest w stanie dać mi parę wskazówek, ale jeśli chcę złapać dwie ryby za ogon to muszę sama poszperać.
- Ploteczki, tak? - Powiedziałam sama do siebie dosyć cicho, tam gdzie są plotki są i skarby. Tak zdobywa się mapy skarbów i inne łakocie. Trzeba być przy tym fines [chytrym i przebiegłym] by nie dać się oszukać i wycyganić jak najmniejsze koszta przy największych zyskach. Ciekawe co ta cycata Ai mi powie. Z tego co mówi to ładna jest, skąd wiem, że cycata? Inaczej by jej tak nie słodził, sam się wcześniej przyznał, że takie lubi najbardziej. Chociaż... Zaraz... Nie przemyślałam tego, ona też musi być stara tak jak on. Fuj, pewnie też nie ma już zębów.

Czy powinno mi się zrobić smutno? Sama nie wiem, podjął decyzje by dalej być wilkiem morskim, chyba wiedział, że nie może żałować tego wyboru. Dopiłam moją herbatę, bo tak jadłam i jeszcze ciutkę zostało. Musiałam się lekko nachylić by zobaczyć co nieco na dnie, mało zostało ale na ostatni łyk wystarczy. Miałam się powoli zbierać zapytać właścicielkę o tę całą syrenkę która zniknęła gdy zakolarz powiedział coś jeszcze. Wiecie, taka ostatnia informacja na odchodne która zmienia postać rzeczy. Wspomniał, że ten jego gorący romans pracuje w króliku, zastanawialiście się może kiedyś dlaczego nazywają to miejsce królikiem? Ja też nie wiem! Poważnie, to takie dziwne. Wracając do tematu romansu, gorącokrwista miała tam pracować, wróc, być artystką. Przez chwilę się zastanawiałam jakiego rodzaju " Artystkę " miał na myśli. Musiałam zapytać.
- Artystką? Co robi? Połyka ognie? Wróży z kart? Przepowiada przyszłość w ogniu? - Musiałam zapytać, właściwie nigdy nie byłam w tym miejscu, no ale skoro pracuje na całym etacie to musi być coś poważnego. Nikt by przecież nie zatrudniał kogoś kiepskiego przez tyle czasu, prawda?

Właśnie, właśnie. Miałam iść do właścicielki, więc jak już Owaru nie miał mi nic do powiedzenia to poszłam do lady, zobaczyć czy dalej tam stoi. Może wciąż słychać było tłuczone talerze. Wzdrygnęłabym się na pewno po usłyszeniu z bliska tłuczonej ceramiki czy innego talerzowego materiału, to są drogie rzeczy, warte organizowania napadów. Jeśli nie było starowinki za ladą to poszłam do kuchni, na tył jeśli była taka możliwość. Wejście za kontuar nie powinno być trudne, gdzieś się musiał podnosić albo być jakaś szpara, może wy widzieliście? Zawsze mogłam wejść na kontuar i zeskoczyć na dół. Mniejsza o to jak się dostałam na drugą stronę, ważne co tam zobaczyłam! Musiałam się dopytać o tę całą Sachiko.
- Oj, Bezzębny Owaru mówił, że znudziły ci się tłuczone talerze, gdzie mieszka ta Sachiko? - Ha, widzicie? Już mi się zrobiło lepiej, miał rację, cwaniak z niego! Musiałam zacząć twardo, twarda pozycja na początek agresywnych negocjacji, musiała wiedzieć, że to ja jestem górą w tej rozmowie, bo gdybym nie była to skończyłaby na talerzach. Nie jako danie a jako zmywarka.

- Myślę - - Mówię-

Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 56
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 13
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, nieco znoszona granatowa tunika i sandały.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Miwako » 15 sty 2019, o 16:30

Obrazek
Sashimi, brzdęk i krokodyle łzy
[ Maname - misja D ]
7

Trudno się nie uśmiechać, mając przed sobą tak uroczą osóbkę. Maname była jak przypływ. Przybywała z siłą i bez jakiegokolwiek wahania, ale jeśli nie dałeś się pochłonąć fali, po jej przejściu pozostawały wyrzucone z morze skarby. I na cóż Ci mapa? Gwałtowna natura Twych fal i tak poniesie Cię tam, gdzie najbardziej chciałabyś dotrzeć. Czasem trochę naokoło i przez sztorm, ale wszystko to przełoży się na wartościowe doświadczenia. Ubogaci. Bo nie lęka się morza ktoś, kto zrozumie, że sam jest jego częścią.
- Dziewczyno, słyszałaś ty kiedyś, by w szanowanej restauracji wyczyniano takie, no, kuglarskie popisy? - Owaru uniósł ze zdziwieniem swoje przesadnie gęste brwi - Ai jest muzykantką. Coś tam brzdąka, czasem śpiewa. Robi tą, wiesz... atmo... no, miły nastroik dla gości. Tutaj też czasami się pojawia jakiś bard, ale większość to takie męty co nie grają dalej póki się im alkoholu nie kupi, a potem zwalają się pod stół w połowie przyśpiewki. No ale nie powiem, jak taki śpiewa o morzu to aż coś tutaj czasem chwyci... - ze wzruszeniem poklepał się po wielkiej klatce piersiowej, choć ręka trochę mu zeszła i przy trzecim klepnięciu można było odnieść wrażenie, że trafił w żołądek.
Z pewnością mogli spędzić na pogaduszkach całe popołudnie, nie przybliżając się wcale do rozwiązania zagadki nieprzyjścia Sachiko do pracy. On, jak już wspomniał wcześniej, tyłka ruszać nie zamierzał, nie znajdując w tym wszystkim odpowiedniej dla siebie motywacji. A czas płynął, odmierzany dźwiękiem tłuczenia się kolejnych naczyń. Właścicielka pięć razy przekalkulowała już, co przyniosłoby jej więcej strat - zamknięcie knajpy czy pozostanie przy obecnym stanie rzeczy. Zagryzała więc zęby i dalej dwoiła się przy ladzie, tam też złapała ją Maname - choć zanim zdążyła o cokolwiek zapytać, odsunięto ją na koniec niecierpliwiącej się kolejki. W tym przecież leżał cały problem - brakowało tu rąk do pracy, właścicielka musiała pomagać na zapleczu, wszystko szło zdecydowanie zbyt wolno.
- Chcesz sprawdzić co z Sachiko? - zdziwiła się trochę i szybko spojrzała w kierunku Owaru, a ten z zadowoleniem przepił do niej swoją czarką - To wspaniale! Ale chyba cię nie zmusił do tego, co? To stary bajerant i kombinator, ale serce ma po właściwej stronie. Szkoda tylko, że dawno utopione w sake.
Kolejna osoba w kolejce za Maname, zorientowawszy się, że dziewczynka przyszła na pogaduszki, zaczął się domagać obsługi. Staruszka z nieco wymuszonym uśmiechem podała mu butelkę, pieniądze przeszły z ręki do ręki.
- Z tego co wiem, Sachiko mieszka zaraz przy wejściu do dzielnicy mieszkalnej, od tej biedniejszej strony. Wspominała, że ma pięknego, czarnego psa, więc pewnie ogrodzony. Piesek musi być mały i milutki, Sachiko zawsze mówi o nim tak głupio spieszczając każde słowo. Nazwała go Krakuś.
Znów ktoś podszedł z kolejnym zamówieniem, zmuszając kobietę do powrotu do pracy. Naprawdę nie był to dla niej lekki dzień, gdyby chociaż ta pracownica w kuchni nie dokładała jej stresów... Starała się uśmiechać i do każdego odnosić z uprzejmością, widać jednak było po jej oczach, że powoli ma wszystkiego dosyć.
- Jak się czegoś dowiesz, daj mi znać. Muszę wiedzieć chociaż, czy mam szukać nowej pracownicy na stałe. Tak jak jest to być nie może - westchnęła i poszła do kuchni po talerze z zamówionymi rybkami.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Maname » 15 sty 2019, o 20:01

Ai, ai... A więc ona jest jakimś grajkiem, co brzdęka. Pewnie nie zaproponował jej wtedy by dołączyła do załogi w której on był bo bał się syreny na statku. Płomiennowłosa syrena, nieźle. No nic tu po mnie przy Owaru, teraz do właścicielki. No i podreptałam. Była przy ladzie, kolejka rosła jak ładownia po udanym skoku. Ta babka to ma naprawdę przekichane z tymi wszystkimi ludźmi, kurcze, kurcze. Powinna zainwestować w drewniane talerze, dużo oszczędzi. Już miałam się odzywać gdy nagle mnie odsunięto na koniec kolejki, co to w ogóle ma być, he? To takie dziwne, że wolałam stanąć z boku i nie stać z nimi w tej stonodze?

- Ej! Ja tutaj stałam! - To chyba jasne, że mam pierwszeństwo, prawda? Byłam pierwsza, może tego nie widzieli, mogą być sami sobie winni, że są zapatrzeni w górę i czubek własnego widelca. No, faktycznie mają tutaj problem bez tej całej Sachiko, jeśli mam uwierzyć słowom bezzębnego dziadka to kolejka nie robiła się tutaj tylko dlatego, że Sachiko tarasowała dojście do lady. Miałam ochotę westchnąć i złapać się za głowę, ale wiecie co? Staruszka mnie zauważyła. - Chcę - Odpowiedziałam prosto i szybko, na jej pytanie odwiedzenia zaginionej w akcji. Ha! Wedle niej bezzębnik miał serce utopione w sake, czasami zastanawiam się czy dałoby się zamienić w sake... To niebezpieczne ale to byłby idealny kamuflaż by przedostać się praktycznie w każde najważniejsze miejsce ze skarbami. Piraci zawsze trzymają takie beczki blisko siebie a co trzymają blisko siebie jeszcze? Mapy i klucze do skarbów. Ciekawe jak bardzo zadziałałoby to w takim mieście jak to... Nie ważne, później będziemy się nad tym zastanawiać jeśli najdzie mnie ochota.

- I tak już zjadłam, poza tym herbata mi smakowała - Rozłożyłam wtedy ręce bo chciałam pokazać, że nie mam nic lepszego do roboty, najlepsze w tym jest to, że może teraz nawet zaoferuje mi jakąś nagrodę za pomoc, a jeśli nie teraz to potem. Zawsze mogę na koniec pokazać zęby i tak dostać co swoje, o! Byłoby tylko świetnie gdyby ten typek z kolejki się tak nie gorączkował, czy on nie widzi, że tutaj się rozmawia na poważne tematy? Oparłam się o blat plecami lustrując go wzrokiem, słowo daje, że miałam wtedy naprawdę złą minę. Już nie chciałam robić staruszce sceny, jeszcze by ją naciągnęli na dodatkowe koszty. Chwilę to potrwało nim mogłam wysłuchać wszystkiego pomiędzy tymi ludźmi ze zmniejszającej się stonogi.
- Piesek? Ona ma pieska? - A to numer, pewnie pies wreszcie się na niej poznał i zrozumiał, że lepszym interesem będzie zjedzenie jej niż czekanie na kolejne posiłki, tak będzie jadł ile chce, wystarczy mu na długo. Może jak pokaże mu swoje zęby to go zdominuję i będzie mi posłuszny, na pewno mam większe!

- Ugh... A wie pani jak ten dom wygląda? - To, że ma psa było pomocne, dalej jednak nie mogłam na tym oprzeć swoich poszukiwań, czas jest cenny bo im więcej się go poświęci na mrzonki, tym mniej zysków jest w przyszłości, no i jeszcze muszę posprzątać w domu. Jak tak patrzyłam na nią to szkoda mi było tego, że tak bardzo się przejmuje. Mogłaby wrzasnąć i mieć spokój, co w tym złego, jutro i tak przecież tutaj przyjdą a czekanie w kolejce i tak wywoła złe emocje. Kiwnęłam głową, wiedziałam tyle ile się dowiedziałam... Kurcze, masło maślane ale tak dokładnie było! Powoli szłam do wyjścia zastanawiając się czy natrafię na ten dom tak jak go przedstawiła, no i czy znajdę tego Kra-kra-kersa w ogródku. Na moje szczęście Izakaya była w okolicy portu, czekało mnie kilkadziesiąt dłuższych minut ulicami Hanamury... Pomiędzy tymi wszystkimi szczurami lądowymi. Ile ja bym dała za tą ciszę na morzu... Dlaczego oni muszą tak hałasować? Szłam starając się wyciszyć, dzielnica mieszkalna nie była aż tak daleko. Z mojego skromnego rozeznania z dzielnicy mieszkalnej mogę przejść do białego dystryktu i poznać tę jęczącą syrenę. Ciekawe czy na mnie też zadziała jak na marynarzy...

Jak tylko weszłam do dzielnicy od strony portu to zaczęłam się powoli rozglądać za domkiem Sachiko, głównie szukałam psa w ogródku, tego małego kra-kra... Niech to. Krakersa! Mały, czarny, słodki. Nie mam za dobrej orientacji w tym miejscu, jest dla mnie po prostu za duże i za głośne...


- Myślę - - Mówię-

Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 56
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 13
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, nieco znoszona granatowa tunika i sandały.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Miwako » 17 sty 2019, o 17:16

Obrazek
Sashimi, brzdęk i krokodyle łzy
[ Maname - misja D ]
17 - ostatni

Czy ta wyprawa warta była włożonego wysiłku? Nie każdy potwór strzeże wielkiego skarbu, czy może raczej - nie wszystko ma tę samą wartość w oczach różnych ludzi. Obiektywnie patrząc, w domu naprawdę nie było niczego cennego. Z drugiej strony jednak, wielki pies też nie był wcale w stanie powstrzymać pomysłowej włamywaczki przed dostaniem się do środka.
Nie mógł też jej zatrzymać wewnątrz, bo, choć wielkim, był tylko psem. Głupim zlepkiem potężnych szczęk, przerażających pazurów, mięciutkiego futerka i instynktu, który kazał bronić domu przed obcymi. A obcych było tu obecnie bardzo, bardzo dużo, zbyt wielu na jego zdolności priorytetyzowania. Pozostał przy swojej pierwszej, niedoszłej ofierze, nęcony resztkami ciastek i nikłą, acz nęcącą wonią świeżej krwi. Maname nie musiała przeciskać się przez szczebelki - choć mogła, jeśli stresik zrobił swoje.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Dzieciaki zawołały z uciechy, widząc powracającą Maname. Ktoś tam przebąkiwał wprawdzie o piłce, ale właściwie wszystkie rozumiały, że to była tylko "zabawa w ratowanie piłki", nie faktyczne jej odzyskiwanie. Bo kto niby mógł coś poradzić na Krakena? I tak były pełne podziwu dla swojej pani kapitan, która przeodważnie zdecydowała się na wyprawę do tuńczykowej kryjówki. Z uśmiechami na rumianach twarzach wysłuchali, co Maname miała im do powiedzenia, a słowa wielkiego przemówienia wlały trochę odwagi w ich młode serduszka. I może trochę marzeń urodziło się tego dnia przy płocie strasznego Krakena. Wielkimi emocjami malowane są najtrwalsze wspomnienia.
- Yyyy - wydusił chłopiec, zbyt mały jeszcze, by należycie docenić tego rodzaju okazywanie wdzięczności przez płeć przeciwną - To znaczy, że teraz ja mogę być kapitanem? - zapytał chytrze, szczerząc do kunoichi swe mleczne ząbki.
Dzieci ochoczo zabrały się za rozmontowywanie konstrukcji, piszcząc trochę, gdy Kraken za bardzo się nimi interesował. Pomoc kunoichi znów się przydała. Ale najgorszy strach był już za nimi, a przygoda w gruncie rzeczy okazała się fajna. Żegnały się z Maname, nalegając, by przyszła się z nimi znowu pobawić.

W Prezencie Wiatru wciąż było sporo ludzi, ale pora obiadowa już minęła, zrobiło się spokojniej. Kolejka była mniejsza, szła sprawniej, ludzie nawet się nie złościli specjalnie. Nikt nie odsunął Maname, gdy podeszła do lady ze swoim raportem. Może czuli, że lepiej dziewczyny nie zaczepiać. Właścicielka ze zdziwieniem przyjęła pierwsze pretensje, znacznie bardziej przejęła się wieścią, że Sachiko nie wróci nazajutrz do pracy. Z przerażoną miną sięgnęła do papierów, na których dostrzegła znajome pismo.
- To chyba jakieś przepisy... No cóż, przynajmniej wiem teraz, na czym stoję. Wywieszę ogłoszenie, to może uda mi się na parę dni wynająć kogoś bardziej ogarniętego. A to za twoją fatygę. Możesz też dostać coś na ząb jeśli zgłodniałaś po wszystkim - dodała, odliczając pod ladą trochę monet i przekazując je Maname w niewielkim woreczku, by nie budziły zainteresowania niepotrzebnych oczu.
A Owaru... zasnął na stole, opierając czoło o splecione ramiona. Śnił o pięknych kobietach, które go nie chciały, i o morzu, które pozostało jego wierną miłością. Tak jak sake. Na szczęście nie kazały mu wybierać.

misja zakończona powodzeniem ♥
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Maname » 17 sty 2019, o 23:37

Czyli jednak mój nos mnie nie zawiódł, na tych papierach było coś ważnego! Może przepis na jakąś fajową rybkę albo słodkie ciasto... Kurcze, zjadłabym słodkie ciasto. Na moje szczęście tym razem ludzie byli dla mnie milsi, pewnie dlatego, że bali się mnie po ostatnim, czyli tak jak powinno być. Moja misja przysporzyła mi sławy, świetnie. Stara niezbyt do serca wzięła sobie to co powiedziałam, ciekawe dlaczego...

Kobiecina zaczęła wyjmować z za lady jakieś drobniaki, to chyba było dla mnie za fatygę. Dobrze zarobione ryo, ale... Ale no i tak sporo mnie to kosztowało, eh, dlaczego to musiało się tak skomplikować? Przynajmniej zyskałam załogę i posłuch, też jakieś zyski, opłacą mi się one w przyszłości. Odebrałam woreczek, nie był za ciężki, lepsze to niż nic tak naprawdę. A i tak zyskałam, bo są i pałeczki i grzebień... Już mi to dziwne uczucie przeszło, czaicie? Tylko przez jakieś pół godziny czułam ten dreszcz, teraz już nie. Ale jak zaczynam o tym znowu myśleć to wraca, dziwne co? Monety schowałam do swojej torby, jeszcze było w niej trochę miejsca. Miałam wychodzić jak zobaczyłam Owaru, stary bezzębnik spal w najlepsze. Nie miałam ochoty go budzić. Nie chciałam go budzić... Ale ochota na ciastko mi wcale nie minęła! Musiałam zamówić coś słodkiego, oddałam załodze wszystkie jabłka no i aż mnie nosiło. Nie mogłam zamówić za wiele bo nie chciałam pozbywać się całej zdobycznej gotówki dlatego ograniczyłam się do paru wykałeczek dango. To nie było szczególnie duże zamówienie i po parunastu minutach miałam co chciałam. Usiadłam sobie przy stoliku niedaleko tego dziadka, jakbym się przysiadła to musiałabym go obudzić.

Lubie słodycze, wiecie dlaczego? Bo są słodkie i psują zęby! Serio ktoś z was mógłby w to uwierzyć? No co wy, po prostu są słodkie i dodają energii, dlatego je lubię. Zaczęłam się zajadać swoim dango. Kolejne kilka minut spędzonych w tym lokalu. Domówiłam do wszystkiego taką samą herbatę jak wcześniej, jak już wiecie - smakowała mi. Upiłam trochę i jadłam dalej podpierając się łokciem o blat stołu, jak prawdziwa znudzona panna. Tak myślałam i wiecie? Trochę faktycznie poczułam się senna, to pewnie przez tą herbatę, dango i cały ten wybryk z oknem. Może rzeczywiście będzie lepiej jak już pójdę do domu?

Powoli zadecydowałam, że koniec z wojażami na dzisiaj. Skończę swoje zamówienie i zabieram się do domu, jeszcze muszę trochę posprzątać. Kto wie kiedy tatko wpadnie, przydałoby się by było tam czysto. Przynajmniej jak on jest... Po kilku minutach siedzenia, rozmyślania, jedzenia na przemian z dopijaniem herbaty, byłam już gotowa do wyjścia. Powoli zaczęłam wynosić się z tej knapjki. Wyszłam z budynku i ruszyłam portową ulicą w kierunku naszego niewielkiego domciu, mojego i papy.




- Dom Maname -
- Myślę - - Mówię-

Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 56
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 13
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, nieco znoszona granatowa tunika i sandały.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Poprzednia strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości