Izakaya "Prezent wiatru"

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Ame » 5 kwi 2018, o 13:10

Miał nadzieje, że cała ta szopka się opłaci i będzie mógł wreszcie wyplątać się z tej całej sytuacji. Był już zmęczony całym tym cyrkiem. Nie interesowały go plany zarówno cesarza jak i strażnika. Od samego początku miał mieszane uczucia co do powrotu w rodzinne strony i oczywiście wszystkie musiały się sprawdzić. Wymienił kilka złośliwości ze swoich niedawnym wrogiem i fakt, że teraz rozmawiali przy jednym stole, w tym samym miejscu, od którego zaczęła się ta farsa, nie oznaczał, że Ame w jakimkolwiek sposób wybaczył mu. Tak na prawdę dalej miał ochotę wsadzić mu nóż w oczodół. Już nawet nie obchodziły go za bardzo ostrza, ani te zwykłe, ani te kantańskie, ani tym bardziej te specjalne. Przez nie wpadł w kłopoty. Z cierpliwością wysłuchiwał wykładu strażnika. Na obecną chwilę miał gdzieś te wyprawę. Nawet jeżeli ten nic nie powie, to już sam fakt, że się ujawnił dawał mu wystarczająco dużo. Do tego dochodził grubasek Nobusawa, który może o wszystkim zaświadczyć. Jak tylko to się skończy to wyjeżdża z Kantai. Przynajmniej takie myśli przebiegały przez jego głowę podczas gdy blondyn przedstawiał swój plan. Zapamiętywał wszystko co mogło być istotne dla jego uniewinnienia. Przytakiwał na każdą pauzę w mowie Shikai'a, tak żeby wyglądało to na żywe zainteresowanie jego planami. Gdy ten skończył Ame już wiedział, że więcej w Kantai nie odkryje, a to wszystko będzie wymagało większego zaangażowania niż się spodziewał. Dość.
- Zobaczymy. Muszę się namyślić. - powiedział po czym wstał od stołu. Na obecną chwile i tak wszystko było przemyślane. W końcu dzięki wizycie u kowala stał się Rekinem kłamczuszkiem. Wstając z miejsca szarpnął brata za kaptur i delikatnie pociągnął go w górę, na znak, że opuszczają lokal.

/zt z Kaito
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Ame » 13 lip 2018, o 22:05

Ame dziarskim krokiem wszedł do tak dobrze znanego sobie lokalu. Tutaj wszystko się zaczęło, tutaj wszystko się pokomplikowało. Można powiedzieć, że gdyby nie ten lokal dzisiaj inaczej życie by sobie ułożył. Układ stolików nie zmienił się od kiedy rok temu przekroczył jego progi. To było pierwsze miejsce, w którym pojawił się z bratem, gdy wrócili ze swych wojaży po świecie. To były dobre dni. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło, ale też obaj stali się dużo potężniejsi. Następnie zaczął się zastanawiać nad tym jak spotkał tutaj dwójkę przemytników, w wyniku czego został aresztowany, poznał cesarza, a potem szukał tropów tej dwójki. W międzyczasie podszedł do baru i tak jak zwykle - zamówił smażone ryby oraz dzban wody. Chciał znaleźć dla siebie w miarę wygodne miejsce. Zdecydował się usiąść pod oknem. Zajęło mu to na tyle długo, że kelner zdążył go zaczepić niosąc jego zamówienie. W zasadzie to wybrał to miejsce ze względu na presje jaką wywierał na niego ten jegomość. Było po prostu pierwsze z brzegu. W dalszym ciągu odpływając myslami daleko w wspomnienia delektował się pokarmem innym niż ryż, którym obżerał się podczas treningów. Od czasu do czasu popijał wodę ze dzbanka, bo przecież żadna przygoda nie zaczęła się od szklanki wody.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Rindou Arashi » 17 lip 2018, o 02:25



"Rozdroże"



Misja C dla Ame

1 / ...


"bo przecież żadna przygoda nie zaczęła się od szklanki wody"



Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, roztaczając nad osadą pomarańczową aurę. Mieszkańcy powoli kończyli swoją pracę i wracali do domów gdzie planowali odpocząć, bądź szukali dla siebie miejsca w jednej z wielu miejskich knajp, aby utopić swoje zmęczenie i problemy w alkoholu, bądź też rozerwać się wraz ze swoimi przyjaciółmi. Pogoda nie sprzyjała przesiadywaniu na dworze, lało już drugi dzień z rzędu zamieniając sporą część uliczek w błotne rzeki. W końcu nie wszystkie z nich były wybrukowane, a nawet te potrafiły ulec zdradzieckiej mocy natury.
Nasz dzisiejszy bohater, młody Ame z klanu Hozuki przesiadywał sobie w jednej z mniejszych restauracji. Nie było w niej zbyt wielu ludzi, więc nie było problemu ze znalezieniem miejsca. Kelner posadził go przy oknie, po czym po chwili zebrał od niego zamówienie. Poza nim w budynku było jeszcze kilka osób, jednak większość z nich przesiadywała na piętrze, na które prowadziły przytulone do prawej ściany schody. Jedyny stolik, który zdawał się być zajęty znajdował się pod schodami, jednak niebieskowłosy nie mógł dostrzec kto tam przesiaduje. Widział jedynie jak obsługujący ludzi pracownik zatrzymał się tam na chwilę a z wnęki wyszedł ciężki, męski głos. Po chwili, kiedy kelner odszedł, dostrzegł on wychodzą z tamtego miejsca stróżkę białego dymu, który w formie kółek wznosił się do sufitu. Wtedy także poczuł delikatną woń wanilii, która rozprzestrzeniła się po całej sali.
Nie zajęło zbyt dużo czasu, kiedy to zamówienie młodzieńca zostało przyrządzone i przyniesione do jego stolika. Wszystko było smaczne jak zawsze, nie mógł się do niczego przyczepić poza jednym. Czuł, jakby cały czas ktoś go obserwował. Dziwne dreszcze przechodziły jego kręgosłup, zapowiadając, że niedługo coś się wydarzy. Jak to zawsze bywa w takich historiach, nie mógł się on mylić. Kiedy tylko zakończył jeść posiłek, usłyszał ciężkie kroki dochodzące z wnęki, z której po chwili wyszły dwie osoby. Pierwszy z nich miał czarne, krótkie włosy oraz spojrzenie potrafiące wypatroszyć wzrokiem. Skierował się w stronę lady za która był pracownik i zaczął z nim rozmawiać. Drugi to delikatnie wyższy, jasnowłosy mężczyzna, którego pozostawiona w nieładzie fryzura była spięta i związana czarnym materiałem, jedno z jego oczu było zakryte opaską. Obaj ubrani byli w czarne garnitury a przy pasach nosili katany. Jasnowłosy skierował się powolnym krokiem w stronę stolika Ame, trzymając w dłoni szklankę z wodą, którą postawił na środku stolika i bez słowa się do niego dosiadł.
-Hozuki Ame, musimy porozmawiać. - Rozsiadł się wygodnie na krześle, spoglądając swoim jedynym okiem na siedzącego przed nim chłopaka.
- Nie musisz się obawiać. Jestem, a raczej byłem przyjacielem twojego Ojca. Walczyliśmy razem w Midori. - na znak potwierdzenia wyciągnął rękę przed siebie i położył ją na szklance. Woda zaczęła w niej wirować, po czym po chwili podniosła się i została wchłonięta przez dłoń rozmówcy, która na chwilę przybrała przezroczystą, wodną postać.
- Jest coś, co chciałbym ci przekazać, jednak zanim to się stanie, musiałbyś zrobić dla mnie jedną rzecz. - jego głos był ciężki, prawie że bez żadnych emocji. Mężczyzna przy ladzie opierał się o nią, co jakiś czas zerkając na stolik. Jeżeli nawiązał on jakiś kontakt wzrokowy z Ame, posyłał mu delikatny uśmiech. Szkoda tylko, że samo jego spojrzenie potrafiło zabić...

Obrazek
Rindou Arashi
 

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Ame » 17 lip 2018, o 22:45

Nawet jeżeli dzień się już kończył, młody Hozuki zdawał się w ogóle tego nie zauważać. Nie ciążyły na nim żadne zobowiązania. Kaito jak będzie chciał się przeprosić to sam przyjdzie, nie ma żadnego powodu do pośpiechu. Mimo braku tłumu w lokalu miał jakiś dziwny problem ze znalezieniem sobie miejsca, ot jakby instynkt mówił mu, że samo przebywanie w tym budynku nie jest za dobrym pomysłem, a co dopiero rozgoszczenie się i spokojne pożeranie ulubionego dania jak gdyby nigdy nic. Jego ciało miało specyficzną budowę, ale żaden człowiek nie lubi siedzieć na deszczu, więc pogoda skutecznie trzymała go tutaj. Nie to, że wierzy w jakieś przeczucia czy coś. Równie dobrze mógł teraz posłuchać swojego szóstego zmysłu i skręcić sobie kostkę na błotnistych uliczkach Hanamury. No w sumie z jego ciałem skręcenie kostki byłoby trudne, ale to przecież zawsze jakieś wytłumaczenie, dobre jak każde inne. Nie zwracał za bardzo uwagi na innych gości, zwłaszcza że większość siedziała na piętrze i ciężko byłoby ich obserwować. Wiedział, że stolik pod schodami jest zajęty, gdyż wcześniej kręcił się po całej sali, zaś teraz obsługiwał go ten sam kelner, który wcześniej kręcił się obok tamtych ludzi. Uczciwie mówiąc nie za bardzo go oni obchodzili, a licząc to, że właśnie miał zabrać się za posiłek, jego uwaga poświęcana na obserwacje otoczenia dążyła do zera. W jego nozdrza wpadł zapach wanilii, ale nie koncentrował się na nim za bardzo. Woń ryby, która silniej na niego oddziaływała była w tej chwili o wiele ważniejsza. Mimo pozornego ignorowania rzeczywistości, cały czas towarzyszyło mu niepokojące uczucie. Jego rekini zmysł mówił mu, że ktoś się nim interesuje niczym szatan dzieckiem, które słucha techno. Gdy dokładnie wytrząsł z każdej ości każdy możliwy kęs białego, kruchego mięska morskiego stworzenia, wszystkie irracjonalne obawy znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Ze stolika, którego chłopak nie mógł podejrzeć wstało dwóch mężczyzn, których widok łagodnie mówiąc nie budził entuzjazmu i zaufania. Pierwszy z nich oddalił się w kierunku baru, więc Ame na razie niespecjalnie się nim przejmował. Żeby się przejmować tym co będzie jutro, trzeba przeżyć dziś. Kierując się tą zasadą, swoją uwagę przekierował na drugiego z delikwentów. Gdyby miał przy sobie jakąś zaufaną kompanie, facet trzymający szklankę nie wydawałby się mu aż tak groźny. W końcu w jednej ręce trzyma te szklankę, więc przynajmniej na ten moment nie zamierza zaatakować bez ostrzeżenia. W związku z takim tokiem myślenia, Rekin nie reagował na swojego nowego towarzysza, towarzysza - gdyż ten bez żadnego oporu po prostu się przysiadł, stawiając ową szklankę na stole. Jednooki widocznie go znał - Ame jako mistrz dedukcji umiał wywnioskować takie rzeczy. Może po tym, iż mężczyzna szedł w jego kierunku nie spuszczając wzroku, a może dlatego, że z wejścia nazwał go jego pełnym imieniem i nazwiskiem. Przedstawił się jako towarzysz broni jego już dawno nie żyjącego ojca. Następnie mężczyzna bardzo szybko potwierdził swoją przynależność do klanu Hozuki. A przynajmniej posiadaniem umiejętności tego klanu, co w większości przypadków jest równoznaczne. Ciężko ukryć, że zdobył atencje młodzieńca. Zastanawiał się tylko czy to co tajemniczy jegomość ma mu przekazać to coś materialnego, czy jest to tylko wiadomość zawierająca słowa w stylu "opiekuj się rodziną i nie sprzedawaj pola". Akcja przypomina trochę pewną scenę z filmu Tarantino - nie łatwo byłoby określić, czy Ame na pewno chciałby przyjąć taki zegarek. W każdym razie element zaskoczenia jest i propozycja też konkretna. Oni go znali, zaś Rekin zapewne zaraz pozna ich. Żadne gierki nie mają sensu.
- Zamieniam się w słuch. - odpowiedział Ame, po czym odwzajemnił uśmiech, tyle że w jego przypadku składał się on z wyszczerzonych zębów, tak charakterystycznych dla mieszkańców wysp.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Rindou Arashi » 19 lip 2018, o 18:47

3 / ...



Sala całkowicie opustoszała, kiedy to ciemnowłosy, dotychczas siedzący przy barze, zniknął gdzieś z kelnerem na zapleczu, pozostawiając rozmawiającą dwójkę w samotności. Gwar dochodzący z piętra był na tyle głośny, że mogli być pewni tego, że nikt nie usłyszy o czym rozmawiają. Blondyn spojrzał przez okno na spadające krople, które rozbijały się w znajdującej się przed wejściem kałuży. Nie zanosiło się aby pogoda miała się w najbliższych dniach polepszyć.
- Zadanie nie jest jakieś szczególnie trudne. Chciałbym, abyś odebrał coś dla mnie z pewnej karczmy na rozdrożach, Sam niestety póki co nie mogę opuścić Hanamury choćbym bardzo chciał. - wyciągnął ze swojej bocznej torby i pstryknął palcami, wytwarzając niewielki płomień, którym odpalił napełniony tytoniem cybuch. W powietrzu znowu rozniósł się intensywny zapach wanilii a mężczyzna wziął i zaciągnął się paroma chmurkami słodkiego dymu.
- Na trakcie prowadzącym do Kiri no Tōdai znajduje się Koralowy Zajazd, tam ma wyczekiwać mnie pewna kobieta o intensywnie czerwonych włosach. Odbierzesz od niej przesyłkę i spotkamy się tutaj za 4 dni. Wtedy dokonamy wymiany. Oczywiście, dostaniesz także zapłatę za zlecenie, wszyscy wiemy, że nadchodzą ciężkie czasy... - zaciągnął się jeszcze raz i wyciągnął fajkę w kierunku rozmówcy, chcąc go poczęstować. Jeżeli ten odmówił, to sam wziął jeszcze ze dwie chmurki i zgasił tytoń, po czym wszystko schował do skórzanego woreczka, który wisiał przy jego pasie. Przez chwilę jeszcze siedział i wsłuchiwał się w padający deszcz, ewentualnie odpowiadając na pytania młodzieńca. W końcu jednak, kiedy dostrzegł jak jego towarzysz wychodzi z zaplecza, wstał i podziękował za rozmowę, naciągając na siebie swój płaszcz i wychodząc, pozostawiając chłopaka samemu.
Rindou Arashi
 

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Ame » 20 lip 2018, o 12:17

Chłopak kątem oka dostrzegł znikającego towarzysza swojego rozmówcy. Zniknął razem z kelnerem na zapleczu. Ame wolał na razie nie spekulować w jakim celu się tam udali. W końcu to ich prywatna sprawa. Został sam na sam z jednookim blondynem. Głośność rozmów sprawiała, że na pewno nikt ich nie usłyszy, byli na sali sami. Nikt nie wydobędzie ich tajemnic. Nikt też nie zwróci uwagi na sytuacje gdyby próbowali się tutaj pozabijać. Na pewno był ciekawy co "stary towarzysz" jego ojca ma mu do powiedzenia. Ame z jakiegoś powodu wątpił w czystość jego intencji i interesów. Tu musi być jakiś haczyk. Gdyby miał mu coś do przekazania od ojca, przekazałby mu to lata temu. Teraz pozostaje tylko ustalić dlaczego znalazł go akurat tutaj, znał jego imię i wybrał akurat jego do wykonania swoich brudnych interesów. Nie to, że Niebieskowłosy miał coś przeciwko brudnym interesom, na których można zyskać. Po prostu nie lubił jak robi się z niego kretyna. Z drugiej strony skoro już sobie to uświadomił to nie można mówić o tym, że dał się oszukać. Teraz może po prostu udawać, że gra w gierkę blondyna dopóki sprawa nie stanie się bardziej klarowna. Melancholijne wpatrywanie się w okno, po którym spływały kropelki deszczu jakoś nie przekonywały Rekina. W ogóle zgrywanie marzyciela posiadając jedno oko i aparycje rzeźnika wypada dosyć groteskowo, co tylko utwierdziło chłopaka w słuszności odczuć wobec tajemniczej dwójki. Jedno jest pewne - pogoda nie zamierzała na dniach ułatwiać wykonywania żadnych zadań. Może to właśnie dlatego jest dobry czas na mroczne interesy. W sercu Ame wątpliwości cały czas rosły. Dlaczego niby blondyn nie mógł opuścić Hanamury? Z jakiegoś powodu nie wydawało mu się, że ma ważne służbowe obowiązki na miejscu. Spodziewał się, że raczej jeżeli mężczyzna pojawi się w owej karczmie na rozdrożach, to już z niej nie wyjdzie. I tutaj do gry wkraczał Hozuki. Instynkt samozachowawczy mówił mu, że wykonywanie dla niego zlecenia nie jest zbyt mądrym pomysłem. Ten sam instynkt mówił mu, ze odrzucenie tej propozycji może być jeszcze gorsze. Mimo, iż nie wierzył rozmówcy, ciekawość pchała go żeby dowiedzieć się czegoś nowego o swoim ojcu. Może faktycznie wie coś wartego uwagi.
- Załóżmy, że odbiorę dla ciebie tę paczkę. - odpowiedział Ame. Gestem dłoni odmówił poczęstunku tytoniem. Oparł ręce na stole, splótł dłonie, po czym położył się na nich podbródkiem. Chciał wyglądać na kogoś kto zaraz zada jakieś inteligentne pytania, a także wyrazić swoją sceptyczną postawę.
- Wyjaśnij tylko dlaczego nie możesz opuścić Hanamury i samodzielnie odebrać tej jakże ważniejsze paczki? - zapytał pozornie neutralnym głosem. Chciał usłyszeć odpowiedź mężczyzny, żeby lepiej móc ocenić sytuacje. Chciał po prostu wiedzieć w co się pakuje.

Widząc jak towarzysz rozmówcy wychodzi, mężczyzna podziękował Rekinowi za rozmowę, ubrał swój płaszcz i zniknął w uliczkach Hanamury. Ame nie zamierzał zwlekać, mając nadzieje, że uzyskane wcześniej informacje wystarczą mu, żeby po prostu przeżyć. W końcu podobno nie był aż taki głupi. Odczekał jeszcze chwile, uregulował swój rachunek po czym wyruszuł niezwłocznie w kierunku Koralowego Zajazdu.

/zt

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Rindou Arashi » 22 lip 2018, o 12:42

Rindou Arashi
 

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Rindou Arashi » 2 paź 2018, o 21:55

45 / ...

Walka na Jeziorze zakończyła się równie szybko jak się zaczęła. Pies, okazał się być wierniejszy swojemu Panu niż zleceniu i zerwał się za nim w odmęty wody, pozostawiając tym samym drogę wolną dla naszego herosa. Ten oczywiście nie zamierzał tej okazji puścić mimochodem. Ruszył przed siebie oddalając się wraz z eskortowaną kobietą z pola walki. Odgłosy ujadających psów dało się słyszeć jeszcze przez chwilę, jednakże cały czas cichły, aż w końcu zniknęły między szumiącym lasem oraz odgłosami okolicznego życia. Ame wraz z kobietą po jakimś czasie wpadli na jeden z głównych traktów, który z kolei doprowadził ich wprost pod bramy Hanamury. Strażnicy, jak to mają w zwyczaju, nie stawiali żadnych problemów. W końcu co ich interesuje kto wchodzi do miasta, ważne, że zostawia tutaj swoje pieniądze i nie robi burd, po których muszą sprzątać. Wpuścili chłopaka, jedynie odprowadzając go wzrokiem wgłąb miasta. Dalej już tylko trafić na odpowiednia ulicę, skręcić kilka razy i FINITO. W końcu, po wielu perypetiach młody rekin wraz ze swoją zdobyczą dopłynęli przed bramy celu. Restauracja stała otworem, ze środka dochodził ten sam zapach smacznej rybki co zawsze, ochoczą zapraszając do środka. Zapewne nie trzeba było na to długo czekać, dlatego też już po chwili oboje przekroczyli próg. Tym razem lokal był bardziej zapełniony ludźmi. Pogoda była lepsza, więc i mieszkańcy chcieli trochę posiedzieć poza domem i zjeść coś dobrego.
Dwójki zleceniodawców nie dało się pomylić z nikim innym. Nieprzyjemne typy z pod ciemnej gwiazdy o ogromnych sylwetkach i posiniaczonych twarzach. Do tego kilka blizn i mamy to czego szukamy. Jeden z nich, ten ciemnowłosy, opierał się o ladę barku i rozmawiał z właścicielem. Kiedy tylko dostrzegł chłopaka, zastukał dwa razy palcem w blat, a wtedy z wnęki pod schodami wychylił się drugi, spoglądając na stojącą w przejściu parę przybyszów. Szybko zaprosił ich do stolika, delikatnie się uśmiechając. Czerwonowłosa z początku była zaskoczona, potem trochę przerażona, jednakże na końcu dała się zaciągnąć do stolika z lekkim uśmiechem. Usiadła na jednym z krzeseł, cały czas trzymając dziecko na kolanach. Nie odzywała się, jedynie co jakiś czas zerkała na blondyna.
-Widzę, że Ci się udało. Dobrze, że postawiłem na Ciebie. - odezwał się zleceniodawca, po czym skinął głową, sprowadzając do stolika swojego kompana. - Ciężko było? Ktoś stawiał problemy? - zapytał po cichu, po czym podniósł stojącą w rogu stołu szklankę i dopił jej zawartość. Jakiś czas musieli tutaj czekać, gdyż nie było to jego pierwszy napój tego dnia, co widać było po pozostawionej zastawie.
Rindou Arashi
 

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Ame » 3 paź 2018, o 23:49

Chłopak miał szczęście, że doświadczony tropiciel zlekceważył jego samego oraz technikę, której użył. Z jakiegoś powodu pies zaprzestał ataku i dał nura żeby uratować swojego pana. Ame bez problemu mógł zatopic zarówno napastnika jak i jego zwierzaka, ale zmęczenie zaczęło dawac mu się we znaki. Nie licząc tego nie miał również żadnego ważnego powodu żeby pozbawić ich życia, dlatego Rekin odbił w kierunku brzegu i pognał za kobietą, od przeżycia której zależał los całej misji. Łucznicy i tak nie byli w stanie przekroczyć wody, bo jakby mogli to już dawno by to zrobili, zaś ich przywódca będzie potrzebował więcej czasu żeby dojść do siebie, o ile w ogóle mu się to uda. Bardzo szybko pozostawili pościg na brzegu. Już bez nich będą musieli zacząć nowy łów.
Strażnicy przy bramie hanamurskiej nie robili żadnych problemów, odprowadzili go wzrokiem mając nadzieje, że tym razem nie narobi żadnego syfu. Ciekawe czy kiedykolwiek przejdzie przez tę bramę nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Będą się na niego gapić do końca świata i jeszcze dzień dłużej.
Wraz z kobietą dotarli do drzwi lokalu, w którym poznał dwóch tajemniczych mężczyzn, którzy zatrudnili go do tej szopki. Mimo większego tłumu wewnątrz, ludzi o ich aparycji ciężko było przeoczyć. To samo pewnie tyczyło się niebieskowłosego, gdyż wpadli na siebie od razu przy ladzie. Po chwili dołączył do nich drugi. Kobieta nie wydawała się ich rozpoznawać, ale przecież nikt nie fatygowałby shinobi żeby pokonać swój własny pościg, prawda?
- Cała przyjemność po mojej stronie. - odpowiedział Ame z dziarskim uśmiechem na twarzy.
- Czerwony Isao. Mówi wam to coś, panowie? Straszny wrzód, ale teraz wesoło pływa sobie w jednej z pobliskich rzek. - po tym krótko streścił co przydarzyło się mu od momentu gdy przybył do Koralowego zajazdu.
- W każdym razie, moja część umowy załatwiona... - nie skończył zdania tylko wpatrywał się w mężczyzn, czekając na pochwały.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Rindou Arashi » 5 paź 2018, o 08:06

47 / 47

Przez chwilę przy stole panowała cisza. Kobieta jedynie co jakiś czas zerkała to na Ame, to na zleceniodawców, wyglądała na zakłopotaną, dlatego też postanowiła milczeć i wlepić swój wzrok w ścianę, licząc, że wszystko się wyjaśni. Jedynie dziecko co jakiś czas wydawało z siebie kilka odgłosów, przypominając o tym, że żyje. Zleceniodawcy wsłuchiwali się w historię opowiedzianą przez młodzieńca, co jakiś czas zadawali jakieś pytanie, ciekawiąc się niektórymi szczegółami. Rekin nie znał odpowiedzi na wszystkie, jednakże część detali jakimś cudem zapamiętał.
Ten cały Isao to najemnik z kontynentu. podejmuje się każdej nieprzyjemnej roboty, jeżeli ktoś mu dobrze zapłaci... - wyjaśnił mu blondyn, po czym wymienił się spojrzeniami ze swoim towarzyszem. Wtedy też czarnowłosy wstał i wziął rudą uciekinierkę pod rękę. Ta nie stawiała oporu po tym, jak coś wyszeptał jej na ucho. Oboje razem z dzieckiem i jej rzeczami wyszli z knajpy, znikając wszystkim z oczu.
- Zadanie wykonane, więc możemy przejść do wynagrodzenia. - sięgnął do torby przy biodrze i położył na środku stołu dużą, skórzaną sakiewkę wypełnioną pieniędzmi. Brzęk monet był bardzo przyjemny dla ucha, kojący wręcz po tej całej przygodzie. Poczekał aż Ame zabierze mieszek, po czym wsunął obie ręce pod stół i podniósł z podłogi stojąca tam drewnianą skrzynkę. Wykonana była z czarnego drewna, do tego zdobiły ją okucia z czarnej stali. Całość była wysoka na jakieś 20 cm. Miejsce na kłódkę było puste.
- To jest to, co twój ojciec chciał ci usilnie przekazać. Powiedział, że jak dorośniesz, to odkryjesz do czego on służy. Próbowałem się coś dowiedzieć, jednakże na wyspie nikt nie ma o tym pojęcia. - blondyn spojrzał jeszcze raz na młodzieńca po czym wstał i pożegnał go, pozostawiając go sam na sam z przedziwnym pakunkiem. Skrzynka w środku wypełniona była czerwonym atłasem, a na znajdującej się tam małej poduszeczce leży klucz. Jednak nie taki zwykły. Po pierwsze wyglądał na wykonany ze złota, bądź też pozłacany, po drugie był on ogromny, miał ze 30 cm długości, po trzecie O ile ząbki wyglądały w miarę normalnie, oczywiście poza wielkością, to głownia była prawie ze istnym dziełem sztuki. Została ona wykuta aby przypominać otwartą szczękę rekina. Jaka tajemnica się za tym kryje? Dokąd udała się kobieta? I skąd ojciec Ame posiadał coś takiego? To już nie są pytania na tę historię, gdyż ona właśnie się zakończyła...
Rindou Arashi
 

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Ame » 7 paź 2018, o 13:50

Chłopak miał nadzieje, że to już koniec problemów. Osiągnął to czego chciał od niego tajemniczy mężczyzna i liczył na to, że zostanie odpowiednio wynagrodzony. Kobieta w tym czasie zerkała na wszystkich zgromadzonych przy stolę, lecz po jakimś czasie po prostu zaczęła smutno wpatrywać się w ścianę. Chyba nie wiedziała do końca o co się tu rozchodzi. Innymi słowy wiedziała jeszcze mniej niż Ame.
Chłopakowi nie chciało się opowiadać wszystkiego ze szczegółami. Opowiedział im to co najważniejsze i niech sobie z tym radzą. Koniec końców to on jest tutaj tym gorej poinformowanym, więc po prostu odwdzięczał się im tym samym.
- Tak podejrzewałem. Nie jestem pewny czy będzie jeszcze sprawiał problemy. Istnieje szansa, że jego ludzie go odratują. Nie miałem czasu osobiście go wykończyć. - nie tylko czasu, ale i energii i chęci mu brakło ku temu.
W tym czasie drugi z jegomościów odprowadził kobietę pod rękę i wyszli z knajpy. Nadchodził czas na to co tygryski lubią najbardziej. Wynagrodzenie.
- Przyjmuję zapłatę. - bo co miał innego powiedzieć. Tak na prawdę misja wymagała od niego sporej inwestycji, zaś oferowane pieniądze wystarczą na odkupienie zmarnowanego sprzętu i pójście na piwo. Chłopak miał jednak w pamięci, że gdy ustalali wynagrodzenie, tamci oferowali mu coś związanego z jego ojcem. Nie musiał długo czekać. Zleceniodawca wyciągnął dziwaczną, drewnianą szkatułkę.
- Hmm, intrygujące. Może Kaito będzie wiedział o co z tym chodzi. - odpowiedział blondynowi. Ten po chwili pożegnał się z Rekinem i wyszedł z karczmy w ślad za resztą ekipy.
Ame został sam na sam z dziwaczną skrzynką i oczywiście postanowił ją otworzyć. W środku zastał czerwony akasamit, który wyścielał jej wnętrze. Wsród materiału leżał bogato zdobiony, złoty klucz. Niebieskowłosy nie miał pojęcia co zrobić z tego rodzaju przedmiotem. Przeważnie to klucz otwierał skrzynki a nie na odwrót. Skoro nikt na wyspach nie ma pojęcia do czego służy, to chyba nie ma po co tutaj siedzieć i się nad tym zastanawiać. Wziął ze sobą tajemniczy kuferek i opuścił knajpkę.

z/t
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 431
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Maname » 13 sty 2019, o 02:16

Drzwi do przybytku były otwarte i światło miało szansę bez problemu dostać się do środka, zarówno przez znajdujące się nieopodal okno jak i drzwi dzięki którym mogłam zobaczyć jeszcze przed wejściem, że miejsce to jest pełne ludzi. Małe i pełne. Prawdopodobnie byłoby mniej pełne jeśli starowinka za ladą ruszałaby się nieco szybciej... Może po prostu lubią mieć dużo gości, może to ich rajcuje i mogą nazwać swój lokal najchętniej odwiedzanym w Hanamurze.
- Gdzie tutaj jest jakieś miejsce... - Tak, jedna z niewielu myśli które miałam w tej chwili na głowie. Chciałam znaleźć dla siebie miejsce, dużo ze stolików w tym niewielkim " barze " było zajętych przez marynarzy. Wielu z nich nie kojarzyłam, ale kojarzenie marynarzy to jak kojarzenie ryb w jeziorze.
- Byłoby łatwiej jakbym nie musiała patrzeć na wszystkich z dołu... - Przebierałam wtedy trochę nogami bo niezwykle mnie to irytowało gdy tacy wielcy ludzie zasłaniali mi wszelki widok, musiałam aż wejść głębiej by się rozejrzeć. Po wejściu dalej się rozglądałam, to tu tam, to w lewo to trochę w prawo i wiecie co? No nic nie zobaczyłam, ale poczekajcie, jednak coś jest. Pewna para wstała od stołu i zaczęła się kierować do wyjścia.
- To moja szansa! - Pomyślałam, drobne wyzwanie, będę tam pierwsza i zatknę flagę na tym stoliku, będzie mój. Tak też zrobiłam, zajęłam stolik pełnym abordażem, strat nie było, pełen sukces. Takie to już życie piratki. Tak sobie chwilę posiedziałam nim ktoś do mnie przyszedł i zapytał czy coś chcę. Chyba tylko dlatego, że starowinka zobaczyła jak się krzątam, naprawdę nie chciałam zostawiać tego miejsca bo jeszcze ktoś by mnie podsiadł. Uśmiechnęłam się do niej szeroko bo próbowała być miła, chociaż niezwykle irytowało mnie to jak wolno mówi.
- Sashimi zamawiam a i... O wiem, herbaty, duży kubek. - Musiałam dostać sashimi, surowa rybka to dobra rybka. Takie było moje motto na dziś, nie zamawiałam dużo, zwykła porcja powinna wystarczyć zarówno na moją kieszeń jak i żołądek. Na wodzie jedliśmy głównie ryby i jeszcze mi nie zbrzydły, śmiesznie było gdy innym wychodziły już one uszami i woleli głodować a mi nigdy nie było ich mało. Eh, teraz muszę sama płacić za stołowanie się... Dobrze, że przynajmniej domek nam opłacają. Sama bym go nie utrzymała.
Po kilku chwilach, nie mogło to trwać szczególnie długo, w końcu to sashimi, heloł. Stara doniosła mi rybcię i herbatkę. Muszę przyznać, że wyglądało całkiem całkiem a sama herbata dosyć aromatyczna a skąd o tym wiem? Nie śmierdziała starą rybą, jak wszystko w porcie! Skinęłam jedynie głową i odpowiedziałam uśmiechem, nie wiem czego więcej mogłaby chcieć. Patrzyła się coś krzywo jak odchodziła, a może to nie na mnie?

Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 106
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, nieco znoszona granatowa tunika i sandały.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Miwako » 13 sty 2019, o 13:29

Obrazek
Sashimi, brzdęk i krokodyle łzy
[ Maname - misja D ]
1

Abordaż? Och, do abordażu przy tym stoliku miało dopiero dojść, zaraz po pierwszym wzburzeniu herbacianych fal. Może to przypadek, a może rzeczywiście obcy wybrał moment, gdy z przechylonym kubkiem będziesz najmniej zdolna do protestów - zwaliste, intensywnie woniejące rybą cielsko opadło na drugie z wolnych tu krzeseł, biedny mebel zatrzeszczał krótko w zduszonym proteście. Mężczyzna był wyższy od Ciebie, ale nie należał do wysokich, natomiast resztki zeszłorocznej opalenizny na skórze bez trudu zdradzały w nim człowieka, który większość swego życia spędza na powietrzu. Przy tym ubrany był bardzo prosto, niemal biednie, ale winę mógł ponosić też zły gust. Jego krótkie, czarne włosy, przeorane były dwiema ścieżkami głębokich zakoli i przetkane siwizną tu i tam, a na poznaczonej zmarszczkami twarzy dało się dostrzec widok zmartwienia. Przez fakt posiadania nienormalnie gęstych brwi nadawało mu to srogi, ale też i odrobinę komiczny wyraz.
Przynajmniej nie próbował się podłączyć pod Twoje sashimi.
- No ładnie - odezwał się, gdy staruszka znalazła się obok z butelką sake oraz pojedynczą czarką, najwyraźniej dobrze znając jego zwyczaje - Ładnie. Znowu jakaś pracownica ci się nasłuchała romantycznych opowieści o morzu i uciekła z marynarzem bez słowa? Myślą, że tam perły i laba pośród fal, a dostają tygodnie szorowania pokładu i żarcie nieświeżych ryb. - chyba chciał splunąć, ale surowe spojrzenie kobiety powstrzymało go przed tym.
Westchnęła ciężko.
- Nie wiem, Sachiko to bardzo rozsądna dziewczyna. Trochę się o nią martwię, ale przecież nie zostawię tego wszystkiego, i tak mam problem z nową... wzięłam taką wiesz, poszukiwaczkę przygód, co za garść drobnych zrobi wszystko. Na razie stłukła mi trzy talerze i zmarnowała tyle mięsa, że trzy razy byś się tym najadł. Zatrudniłabym kogoś innego do kuchni, a ją bym wysłała do Sachiko, ale bogowie, dziewucha pewnie po prostu ucieknie byle dalej.
Mężczyzna zaśmiał się serdecznie, rozbawiony problemem swej znajomej. Kobieta westchnęła ciężko.
- Ja nie pójdę, pamiętam Sachiko, spasiona jak tłusty tuńczyk. Nikt nie powie, że kręcę za grubymi panienkami. Daj mi znać, jak ci zaginie jakaś ładna, cycata... - właścicielka otworzyła buzię by zaznaczyć, że przecież nie o to chodzi, dała sobie jednak spokój.
Nerwowo zerknęła na lokal i poszła szybko obsłużyć jeszcze kilka osób. Mężczyzna natomiast zajął się swoim piwem, po czym spojrzenie jego padło na Tobie, zupełnie jakbyś wcześniej była dla niego niewidzialna. Z pewnością nie było mu jednak wstyd z powodu naruszenia Twojej strefy komfortu. Prawdopodobnie nawet samo to pojęcie było mu kompletnie obce.
- Oooooo! - wydobył z siebie przeciągle, z zadowoleniem - A ty, dziewczyno, nie chcesz sobie dorobić? Popatrz no tylko, jak się stara denerwuje.
Ostry dźwięk tłuczonego talerza przedostał się do uszu przez ogólną wrzawę, a mężczyzna znowu się zaśmiał, wyraźnie rozbawiony.
Ostatnio edytowano 14 sty 2019, o 15:18 przez Miwako, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Maname » 13 sty 2019, o 18:13

Każda morska amatorka znajdzie swojego potwora jak to mówią, chyba, że coś pokręciłam, każdy statek natrafi kiedyś na swojego krakena, dlaczego mój pojawił się tak szybko? Piłam akurat tę całkiem dobrą, nie rybną herbatę gdy do mojego stolika przysiadł się " Ktoś " widać, że bywalec tutejszych tawern, wielki, pełny... Nigdy nie najedzony.

- Oby tylko nie chciał ruszyć mojej rybci - Zmarszczyłam brwi gdy poczułam to solidne uderzenie w kadłub mojego statku, to jest w krzesełko, czy taborecik, cokolwiek to było. Jego ubranie kompletnie mnie nie zainteresowało, moje wcale nie wyglądało dużo lepiej. Na statku nie warto się nosić ani obficie ani ładnie, wszystko się na nich po prostu niszczy, czy to w pracy czy... Po prostu, samo z siebie. To chyba coś z tym morskim powietrzem, to i tak mała cena bo morskie powietrze jest super. Jest czyste i nie śmierdzi na dziesięć tysięcy sposobów jak tutaj.

- Ile ten dziadek ma lat? - Pomyślałam przewracając delikatnie wzrok moich niebieskich oczek na jego głowę, musiałam spojrzeć trochę w górę by zobaczyć twarz tego który najeżdża moją strefę prywatną, to jest mój statek, mój stolik, byłam tutaj pierwsza co nie? Zakola, zakola... Siwe włosy, no no, na statku co nieco słyszałam o tym jak takie zakola powstają, kiepska sprawa. Jego twarz nie była czymś na co chciałabym patrzeć dłużej niż kilka sekund, nie mogłam się zdecydować czy wyraz twarzy jaki prezentuje ostatecznie mnie śmieszy czy straszy. Napiwszy się odstawiłam kubek z herbatą, nie chciałam wypijać wszystkiego nim skończę rybcię. Niby dostałam pałeczki ale byłam głodna i coś mi mówiło, że ten typek skubnie mi moje sashimi, nie uczynię ich jego łupem! Wzięłam część ryby pomiędzy palce i zaczęłam zajadać, kęs za kęsem, słuchając ukradkiem pitolenia tej dwójki. Nie żeby mnie to interesowało, po prostu siedziałam blisko i musiałam tego wysłuchiwać, albo zmienić stolik. Kapitan nie porzuca swojego okrętu i schodzi z niego ostatni, tak robił mój tatko, więc i ja nie opuszczę swojego, mimo, że pod ciężarem pasażera na gapę zaraz zacznie tonąć.

Zastanawiało mnie jedno, babcia rozprawiała o tym jak dużo mięsa się zmarnowało, nawet wyobraziłam sobie trzy takie gigantyczne porcje jakimi ten wielki intruz by się najadł, dopiero wtedy zrozumiałam ile to by musiało kosztować i ile posiłków by to było dla mnie. Może nawet starczyłoby na więcej. To mi zaczęło podsuwać pewne pomysły, skoro ta cała Sachiko była taka rozsądna, nie marnowała jedzenia, dobrze gotowała to musi mieć tutaj albo pokój, mieszkanie albo jakiś pokój skarbów, na pewno musi coś takiego mieć. Skoro uciekła do marynarza tu musi uciekać z jakimś skarbem, to przecież jasne, a tam gdzie skarby tam i przygoda...

Może i wyglądało to jakbym się podjarała bo zaczęłam słuchać ich nieco bardziej, sprawa wydawała się na tyle ciekawa, że urodził mi się pewien pomysł, jak zarobię trochę kaski, to tatko nie będzie musiał odliczać czynszu ze swojej wypłaty i będzie mógł zabalować w porcie nieco dłużej. Czego to córcia nie zrobi dla tatusia, he? Wtedy też ten facet zaczął się puszyć, jaki to on wybredny, jednak widząc jego wielkie zakola ja już wiedziałam w czym on gustuje...

Zaczęłam się śmiać, dość głośno, może i nawet inni zwróciliby uwagę gdyby panowała tutaj zupełna cisza, jakoś nie potrafiłam ukrywać ani markować śmiechu, ale porównywanie tej dziewczyny do grubego tuńczyka strasznie mi się spodobało, bo dla tego grubasa to cios obosieczny! Słuchajcie jak ja mu powiedziałam! No ale nim zdążyłam coś powiedzieć to zwrócił na mnie uwagę, ten spaślak, na mnie? A może na moje sashimi? Oblizałam palce bo mi smakowało, jeszcze ciut mi na talerzu zostało, herbata wciąż nie wypita, no zasłuchałam się. Każdy marynarz musi szukać okazji do zdobycia skarbu i wyglądało, że na taką trafiłam.
- A ty się nie denerwujesz, ze twój sekret się wyda, hę? - Wyszczerzyłam ząbki w jego stronę, niech wie, że potrafię dotkliwie ugryźć nie tylko słowami, ale zębami też. Patrzyłam się na niego, na jego zadowoloną minę, pewnie nie wiedział o co mi chodzi a jeśli wiedział to dobrze udawał, musiałam wystrzelić z kolejnego działa także, salwa, teraz!
- Mówisz, że gustujesz w ładnych cycatych panienkach, ale wiesz co? Ja cię przejrzałam! Wyjaśnij to! - Wskazałam palcem na jego zakola, w sumie wciąż był wilgotny od rybci, ale to mi w niczym nie przeszkadzało. Bardziej chciałam mu dopiec bo może i ta całą Sachiko była griba ale nosa musiała mieć skoro zwietrzyła interes życia.
- Może to właśnie między udami Sachiko powstały te wielkie zakola, co? To ty jesteś tym marynarzem z którym uciekła a teraz chcesz wyciągnąć monety od tej staruszki albo porwać tamtą drugą, taki plan miałeś, co? - Zawadiacko się uśmiechałam, nie mogłam dać po sobie poznać nawet małej niemocy, nie znałam tego cwaniackiego durnia ale tatko nauczył mnie, że jak już coś zaczynam to muszę skończyć, zaczęłam to płynę dalej, ślina poniosła moje słowa i zobaczymy co z tego wyniknie.


- Myślę - - Mówię-

Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 106
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, nieco znoszona granatowa tunika i sandały.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Izakaya "Prezent wiatru"

Postprzez Miwako » 13 sty 2019, o 20:21

Obrazek
Sashimi, brzdęk i krokodyle łzy
[ Maname - misja D ]
3

Twój śmiech, droga Wodniczko, nie zwrócił właściwie niczyjej uwagi - może poza siedzącego właśnie naprzeciw mężczyzny, który odpowiedział poczciwym uśmiechem sądząc chyba, że sąsiadka jest niespełna rozumu. Wszystko wskazywało na to, że człowiekiem był dość prostym, tacy zaś niezbyt szukali dziury w całym. Nawet to dzielenie stolika wydawało się proste i oczywiste - wszak pustych nie było, należało się jakoś upchnąć. I nie wydawało Ci się, gdy zerknął wreszcie w Twoją stronę, jego spojrzenie zaczepiło też o talerzyk z sashimi. Niby na chwilę, bo zaraz wrócił do interesowania się własnym piwem, ale jednak!
Upił przezroczystego napoju i z zadowoleniem odsapnął głośno.
- Mój sekret? Ha! Ale co ty możesz o nim wiedzieć? - zapytał, bynajmniej nieugodzony, właściwie kompletnie nie miał pojęcia, o co Ci tak naprawdę chodzi - Martwiłbym się raczej Twoim sekretem. To jakaś choroba uzębienia? Mam nadzieję, dziewuszko, że Ci to przejdzie.
W jego słowach nie było kpiny. Przypominał raczej kłopotliwego wujaszka, tego co zawsze porusza niezręczne tematy w grupie obcych ludzi, śmiejąc się dobrodusznie. Zero złych intencji. Ale też i nie było to jakieś nadzwyczajne, to jego prostackie zachowanie. Tak to już jest z tymi marynarzami, nie cechują się porażającą kulturą, szczególnie gdy podróż naprawdę się dłuży. A potrafiły się dłużyć jak zimne noce w Hyuo.
- To...? - nie miał wciąż pojęcia, o co Ci chodzi, ale z zainteresowaniem usiłował współpracować, uśmiechając się wciąż.
A później wreszcie dotarł do niego sens tego wyrzutu i roześmiał się tak głośno, z takim rozbawieniem, że dłuższą chwilę nie mógł odzyskać opanowania. Brzuch mu się trząsł, a w kącikach oczu pojawiły łzy. Docenił żart i miał odpowiednio proste poczucie humoru, by chichotać dalej, powtarzając pod nosem "zakola między udami'. Otarł wreszcie łzy i popatrzył na Ciebie lśniącymi oczyma.
- Dziewczyno, coś za młoda mi się wydajesz na porywanie. I nie jestem marynarzem, już nie, teraz jestem rybakiem. - dodał z dumą - Ale cieszę się, że już szukasz tropów. Następny na pewno będzie dużo lepszy! Wierzę, że jesteś właściwą osobą do odnalezienia Sachiko!
Choć przez cały ten czas można było odnieść wrażenie, że ze wszystkiego tylko sobie żartuje, jedno było widoczne dość wyraźnie. Nie pozostawiało wątpliwości, że faktycznie Ci kibicował, kompletnie też nie obraził się po żadnym ze słów, które właściwie były dość ciężkim zarzutem.
Ostatnio edytowano 14 sty 2019, o 15:17 przez Miwako, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość