Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 11 wrz 2018, o 20:04

-Znalezienie mnie w tym miejscu lub w okolicy nie jest niczym tak niespotykanym, by być szczerym - powiedział spokojnie, wzruszając ramionami. - Niezależnie od tego, czy mam trochę wolnego czy mam cały dzień zawalony pracą, zawsze przeznaczam dwie godziny na treningi fizyczne i treningi shinobi. Jeżeli istnieje coś, na co nigdy bym sobie nie pozwolił, to wyjście z formy. Muszę być gotowy do walki. Zawsze.
Może trochę przesadzone myślenie? Nie wykluczał takiej możliwości. Ale w kulturach militarnych tak już po prostu było. Ludzie utrzymywali się w szczycie swojej kondycji tylko i wyłącznie po to, by mieć co ze sobą zrobić w wolnym czasie. A zważając na to, że walka leżała w naturze wyspiarzy, to takie podejście było jak najbardziej normalne. Chociaż, przebywając od jakiegoś czasu na Kantai Azura prawdopodobnie miała już okazję przyzwyczaić się do takiego podejścia. Zresztą, takowe podzielały również tygrysy, bo Hyoso tylko pokiwał głową, wyrażając swoją aprobatę.
Hyoso parsknął śmiechem.
-A tam pieprzenie z tym Cesarzem. Żałuj że nie widziałaś go jak wypełzał z wraku statku na Hyogashimie i później się miotał przykuty do kozetki. Takie widoki pozwalają sobie uświadomić, że nie ma sensu patrzeć na status - ot, człowiek to człowiek.
Natsume spojrzał na Hyoso z ukosa. To, że tygrys obserwował jego proces Próby nie było dla niego zaskoczeniem - w końcu sam przyrządził miksturę która to rozpoczęła - ale to że widział moment eksplozji statku i tylko pasywnie się przyglądał, było dla Yukiego zaskoczeniem. No, ale nie czuł się tym urażony. Na jego miejscu zrobiłby dokładnie to samo.
-Imponująca technika, przyznaję - powiedział z lekkim uśmiechem, potwierdzając swoje uznanie wobec Cienistych Klonów. Co prawda sam posiadał swoje lodowe klony, lecz w porównaniu z tymi tutaj wypadały one cokolwiek miernie. - Sam z chęcią spróbowałbym tej sztuki, ale nigdy w życiu nie widziałem żadnych informacji o tej technice.
Szturchnął łokciem Hyoso.
-A co do Taijutsu, to może Hyoso będzie mógł ci coś podpowiedzieć. Jest dosyć doświadczonym wojownikiem, potrafi wypunktować takie elementy, na które początkowo nikt nie zwraca uwagi, a później zaczyna zauważać że to wiedza elementarna.
A w końcu parsknął śmiechem.
-Jeśli chcesz trenować techniki, polecam tamten klif - tu wskazał miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą trenowali wraz z tygrysem. I z którego przed chwilą obaj skoczyli. - Aczkolwiek, wiesz... Jeśli nie chcesz zepsuć okolicy, to po prostu można trenować na wodzie. Lub...
Tu złożył nagle kilka pieczęci i machnął ręką w kierunku wody. Włosy Yukiego zbielały, okolica lekko się zatrzęsła od jego chakry, a z jego dłoni wystrzelił nagle wielki, czarny smok z lodu. Pocisk pomknął na kilkadziesiąt metrów w stronę morza, po czym rozpadł się na kawałki.
-... wystarczy nie celować w podłoże.
Zaśmiał się cicho i wsparł dłonie na biodrach.
-To miejsce jest znakomite do dowolnych treningów. Sam tutaj kilka razy toczyłem pojedynki. No i trenowałem. Co zresztą można chyba zobaczyć po tych wszystkich posiekanych pniakach.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1196
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Reika » 11 wrz 2018, o 21:48

A więc wyjaśniło się, co Natsume porabiał poza pałacem. Dwie godziny treningu brzmiały naprawdę nieźle i pomimo fizycznego wysiłku, zapewne psychicznie odpoczywał od tych wszystkich spotkań i biurokracji. Yuki był niezaprzeczalnym typem wojownika, który zdecydowanie wolał walkę, jednak posiadał również niepodważalną inteligencję, która zdecydowanie pomagała w polityce. Gdyby nie to, nie zostałby Cesarzem. Siła to nie wszystko.
- W takim razie będę miała na uwadze, że za każdym razem możesz mi tu niespodziewanie wyskoczyć zza skał. - Powiedziała z rozbawieniem. - Teraz często będę szukać takich ustronnych miejsc. Muszę nadrobić zaległości i podciągnąć swoje umiejętności jeszcze wyżej. Wreszcie mam na to trochę więcej czasu, niż wcześniej.
Spojrzała na Hyoso, gdy ten parsknął śmiechem i powiedział parę słów na temat statusu Cesarza, przytaczając kilka sytuacji, w jakich znalazł się Natsume. Słysząc to, Reika spojrzała na Yukiego z niepokojem. Przykucie do kozetki w żaden sposób nie brzmiało dobrze, ale chyba nie chciała znać szczegółów na ten temat, nawet będąc medykiem. Do swojej pracy podchodziła z powagą, ale gdyby położyli jej na stole operacyjnym wykrwawiającego się przyjaciela, emocje mimo wszystko wzięłyby górę. Mimo że spanikowana, zrobiłaby wszystko, żeby go uratować, jednak widok nie byłby jej zupełnie obojętny. Mimo wszystko nie potrafiła się całkowicie wyłączyć w tej kwestii.
- Owszem, dlatego nadal traktuję go normalnie. - Odpowiedziała tygrysowi. - Po prostu obawiam się, że w pewnym momencie to zostanie źle odebrane przez osoby trzecie, które kompletnie nie znają naszej wspólnej historii i mogą wytknąć mi brak szacunku, czy coś gorszego. Muszę się po prostu teraz bardziej pilnować, z powodu tego szumu wokół jego osoby.
Jakby nie patrzeć, dla zwykłych ludzi był niemal świętym, któremu kłaniali się w pas, co również tyczyło się tych bardziej zagorzałych shinobich. Jakoś ciężko jej było sobie wyobrazić, że w obecności innych, miałaby mu pomachać, albo co gorsze, uściskać go tak po przyjacielsku. W głowie już słyszała te sapnięcia z oburzenia i rozchodzące się plotki. Człowiek, człowiekiem, jednak status też miał tutaj znaczenie i należało się dostosować, przynajmniej do pewnego stopnia.
- Nic dziwnego, że nie widziałeś. - Zwróciła się z powagą do Natsume. - To kinjutsu. Zakazana technika, spisana tylko na kilku unikatowych zwojach, których położenie jest nieznane, lub trzymane w ścisłej tajemnicy. Takie techniki są bardzo groźne, zwłaszcza w niepowołanych rękach. Przekażę Ci tą wiedzę, ale musisz mi obiecać, że zachowasz ją dla siebie, lub podzielisz się nią tylko z naprawdę zaufaną osobą. Jeśli ją opanujesz, będziesz naprawdę sporym utrapieniem dla strzegących Cię Ranmaru.
Ostatnie zdanie wypowiedziała ze sporym rozbawieniem. Aż sobie wyobraziła, jak taki Hideo widzi dwóch Natsume i w żaden sposób nie jest w stanie stwierdzić, który jest prawdziwy. O tej niemożliwości odróżnienia klona od oryginału, mówiła już Natsume w Sali Tronowej, więc zapewne zdawał sobie sprawę, co w tej chwili miała na myśli. Znał też wstępny potencjał tej techniki i mógł łatwo wykalkulować, jak niebezpieczna mogła być w złych rękach.
Uważnie słuchała, co Natsume miał do powiedzenia na temat najlepszego miejsca na trenowanie technik, jednak po chwili stwierdziła, że on nie zdaje sobie sprawy, czym ona tak naprawdę dysponuje. Owszem, trenowanie na wodzie było dobrym wyjściem, pod warunkiem, że dziedzina na to pozwalała, bo jeśli nie, to trzeba było poszukać jakiegoś pustkowia. Jak miałaby trenować niszczycielskie techniki Dotonu, nie niszcząc przy tym niczego wkoło? Owszem, czarny smok lodowy zrobił na niej spore wrażenie, że aż miała ochotę posłać za nim błyskawicę, aby go wypróbować, jednak w porę przypomniała sobie, co się stało, gdy ich techniki kiedyś się ze sobą zderzyły. Lepiej nie powtarzać tych fajerwerków.
- Natsume, oprócz Raitonu mam też Doton. - Uświadomiła go. - Jestem w stanie podnieść Ci ten Twój klif i rozpołowić go na dwie części jedną techniką. Do trenowania tego żywiołu najlepsze jest jakieś skalne pustkowie, któremu dodatkowe ''rzeźby terenu'' nie będą robiły większej różnicy. Te cztery kolce wielkości Hyoso za mną, to tylko mały dodatek, wierz mi.
Ostatecznie zawsze mogła trochę upiększyć mu bagna, które rozciągały się na Kantai, no ale ostatecznie chyba lepiej zapytać, niż potem oberwać za ''straty materialne'' i ''niszczenie przyrody''. Tak czy inaczej, trenowanie tego na wodzie odpadało, a nie celowanie w podłoże było niewykonalne, ponieważ właśnie z niego tworzyła różne twory. Klif po kilku razach przestanie być klifem, a to miejsce byłoby kupą gruzu. Będzie musiała uważniej przyjrzeć się mapie Kantai.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 13 wrz 2018, o 00:21

Na komentarz Reiki o jej podejściu do osoby Natsumego i jej obawach o problemach z traktowaniem jego osoby w sposób dla niej naturalny, a dla innych ludzi dziwny, Hyoso tylko parsknął śmiechem i wzruszył ramionami. Chociaż sam w teorii był "mnichem", nigdy się specjalnie nie przejmował zbędnymi konwenansami. Jego podejście do życia i innych istot żywych było na tyle bezpośrednie, że czasami wręcz zwierzęce. Co za ironia, zważając że jego rasa była istnym brakującym ogniwem między królestwem zwierząt a ludźmi.
-Cóż, ja bym się tym nie przejmował. Jeśli ktoś zacząłby marudzić na takie bzdury, wystarczy im utrzeć nosa. Jeżeli przeszkadza ci szum, to zrób odwrotny, żeby się wyzerowało. - Tu zachichotał, co w połączeniu z jego fizysem dało dość upiorny efekt. - Poza tym, wiesz... ludzie są jak drzewa. Padają, jak dostatecznie długo ich rąbiesz siekierą.
Natsu parsknął serdecznym śmiechem. Tak, czarny humor. Najlepszy rodzaj humoru!
Następnie kiwnął głową, gdy Reika zaczęła swój krótki wykład na temat techniki Kage Bunshin no Jutsu. Faktycznie, technika zapowiadała się bardzo użytecznie, zwłaszcza z tym przekazywaniem informacji do oryginału w momencie śmierci klona, i praktycznej niemożliwości rozpoznania oryginału od klona... użyteczne. Bardzo interesujące. I na swój sposób - faktycznie bardzo niebezpieczne. Dlatego może i miała rację - lepiej żeby ta technika pozostała znana tylko nielicznym jednostkom.
-Ta pewnie, popatrz na tych wszystkich ludzi którzy będą mentalnie przygotowani żebym uczył ich zaawansowanego Ninjutsu - sarknął, kręcąc głową. - Na wyspach ludzie najbardziej przywiązują uwagę do kontroli żywiołów i sztuk walki, czyste ninjutsu zwykle ich nie interesuje - za mało możliwości szybkiego i sprawnego zabijania. No, ale jeśli ci to da spokój ducha, to mogę obiecać, że nikomu nie przekażę zasad działania tej techniki.
Kiedy Azura wytłumaczyła jej zasób technik, Natsume podrapał się lekko po podbródku i spojrzał na okolicę w zamyśleniu. Huh. No tak, Doton. Zapomniał że ten żywioł chakry w ogóle istniał. Na Morskich Klifach zdecydowana większość shinobi specjalizowała się w używaniu Suitonu, i Fuutonu w przypadku Yukich. Czasem zdarzał się też jakiś Raitonowiec. Ale żeby Doton? Raczej niezbyt spotykane. Może dlatego, że w przypadku batalii na morzu ten żywioł był po prostu prawie bezużyteczny?
No, ale faktycznie - Doton miewał potencjał bojowy. Zwłaszcza w kwestii możliwości zrobienia kompletnego wypizdowa z całkiem ładnej okolicy.
-W takim razie ciężko mi powiedzieć - powiedział w końcu. - Jakby poszukać, to coś takiego pewnie by się znalazło, ale nie wiem czy byłoby to w najbliższych okolicach Hanamury. Na wybrzeżu masz tylko klify, w pizdu wody i trochę gajów.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1196
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Reika » 13 wrz 2018, o 11:06

Nie ma co, Tygrysi Mnich miał niemałe poczucie humoru, na co Reika parsknęła śmiechem i pokręciła głową. Łatwo było powiedzieć, żeby się nie przejmować, jednak rozgłos był w jej przypadku nie na rękę. Co prawda teraz, skoro należała do wojsk Cesarskich, mogła nieco swobodniej się zachowywać w obecności Natsume, no ale trzeba było pamiętać, żeby nie przesadzać ze swoją otwartością. Zapewne tylko nieliczni wiedzieli, kim tak naprawdę była.
Przewróciła natomiast oczami, gdy Yuki stwierdził o rzadkim występowaniu Ninjutsu u Wyspiarzy. Ach te stereotypy. Przypuszczała, że jeszcze mógłby się zdziwić, no ale nie mówiła tylko o Cesarstwie. Mówiła ogólnie, w końcu czy jego znajomości ograniczały się tylko do Wysp?
- Dziękuję. A co do Dotonu, to przyjrzę się mapie wyspy i może coś wymyślę. - Odpowiedziała Natsume, po czym spojrzała na tygrysa. - Hyoso, jesteśmy sami w okolicy?
Wolała się co do tej kwestii upewnić, aby potem nie było wielkiego zdziwienia, gdyby ktoś przerwał im naukę, albo co gorsze, podpatrzył działanie zakazanej techniki. Co prawda to miejsce było sporym odosobnieniem, ale na wszelki wypadek warto było sprawdzić. Gdy się upewnią, że są sami, Reika znajdzie sobie kawałek patyka i skupi się już na roli nauczyciela. Zabawne, że miała nauczyć techniki najbardziej wpływową osobę w Cesarstwie.
Ślęczała dość długo nad tym zwojem, bo nikt nie był w stanie jej wyłożyć zrozumiale teorii, dlatego dobrze pamiętała sporą część schematów, oraz opis tworzenia Klonów. Spodziewała się, że jeśli zrozumiale to wyłoży, Natsume szybko załapie o co chodzi i nie będzie miał problemu z nauczeniem się techniki, dlatego najpierw skupiła się na odpowiednim postępowaniu z chakrą, którą przy sporej koncentracji, musiał podzielić zawsze na pół. Jeśli miał wcześniej do czynienia z tworzeniem jakiegokolwiek materialnego klona, będzie mu łatwiej gospodarować swoimi pokładami chakry, których pewną część zawsze przelewał w kopię. Tutaj proces był taki sam, tylko całość zawsze dzieliła się na pół. Im więcej klonów, tym trudniej, no ale to kwestia treningu i wprawy. Następną kwestią był materiał klona, ponieważ tutaj musiał sformułować go tylko ze swojej własnej chakry, a nie ze stałego elementu, jak klony żywiołowe. Był to trudny proces, dlatego wyjaśniła mu najlepiej, jak tylko potrafiła, jak odpowiednio się skupić i przekształcić niematerialną chakrę w materialnego klona. Było w tym pewne podobieństwo do tworzenia samego lodu, tylko tam czerpał z dwóch natur żywiołów, a tutaj musiał się skupić na podstawie własnej chakry. To właśnie w tym aspekcie sama kiedyś miała problem i długo nie mogła się połapać, o co w tym chodzi, aby stworzyć kopię. Teraz, kiedy wiedziała, łatwiej jej było wyjaśnić to Natsume i odpowiednio go nakierować, używając podobnych przykładów. Na koniec pokazała mu dokładnie specjalną pieczęć, którą trzeba było złożyć, jednocześnie się koncentrując, aby technika zadziałała. Zapewniła też, że ta sztuka jest mimo wszystko bardzo trudna, bo każdy wtedy musi lepiej poznać swoje własne możliwości i pokłady chakry. Niemniej, Natsume powinien sobie poradzić i w razie czego, będzie mu dawać odpowiednie wskazówki. Tak więc gdy wyłożyła mu teorię, będzie mógł przejść do praktyki. Reika spodziewała się, że ten trening mimo wszystko trochę mu zajmie, więc usiadła sobie na pobliskim głazie i skupiła wzrok na Yukim.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 15 wrz 2018, o 00:38

Natsume przeciągnął się lekko, na swój sposób przygotowując się do kolejnego, tym bardziej nieco żmudniejszego treningu niż te poprzednie. No, a przynajmniej na coś takiego się zapowiadało - treningi związane z używaniem chakry zawsze były dla Yukiego bardziej irytujące niż te, które miały na celu poprawienie jego stanu fizycznego. No, ale jeżeli w przyszłości mogło to przynieść pożądane rezultaty, to zapewne lepiej będzie po prostu jakoś przeboleć tę smutną konieczność, zacisnąć zęby i zająć się szkoleniem.
Przynajmniej tyle, że wiedział na czym polega tworzenie czegoś z chakry, odpowiednie jej formowanie... no, i mechanikę tworzenia materialnych klonów. Miał nadzieję, że na start będzie to jakieś ułatwienie.
-A co ja jestem, sensor? - parsknął Hyoso, opierając się bezczelnie o wbite w ziemię guandao jak o jakiś słupek. - Nasz węch i wzrok nie są lepsze od ludzkiego, a słuch - jak sama wcześniej światle wspomniałaś - jest przygłuszony przez fale. Póki co nie słyszę niczego podejrzanego.
Yuki tylko kiwnął głową, nie mówiąc niczego. Doskonale wiedział, że Hyoso da im znać jeśli stanie się coś nieoczekiwanego. Albo, co również prawdopodobne, po prostu sam się pofatyguje i wyeliminuje ewentualne zagrożenie. I to w taki sposób, że oni nawet nie zauważą że się wycofał, komuś nakopał i wrócił. Akurat w to nie wątpił.
-No dobra, no to zobaczmy co damy radę z tym zrobić... - powiedział z lekkim znużeniem Natsume, podchodząc nieco bliżej do piszącej coś po piasku Reiki i strzelając stawami palców. Czas rozruszać energię.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1196
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Reika » 16 wrz 2018, o 15:48

Reika przewróciła oczami, gdy wielki tygrys wyskoczył jej tu z byciem sensorem i wykładem na temat zmysłów, porównywalnych do ludzkich. Niemniej, słuch zapewne nadal miał dobry, pomimo szumiących fal, no ale przynajmniej ostatecznie stwierdził, że nie słyszy niczego podejrzanego w okolicy, o co jej chodziło. Lepiej, żeby nikt nie miał okazji podpatrzeć tej techniki.
- To mi wystarczy. - Odpowiedziała z ukłonem Hyoso. - Dziękuję za Twój wykład, Tygrysi Mnichu.
Nie chciała, żeby to wielkie kocisko się zdenerwowało, więc nie drążyła już tematu. Zaufała jednak Natsume, który w tym momencie był bardzo spokojny, więc pomimo słów oburzenia, Hyoso zapewne będzie miał na uwadze, gdyby coś w pobliżu było nie tak. Tym samym mogli się skupić na nauce, więc Reika zaczęła kreślić schematy, głównie na temat chakry i wykorzystania jej natury podczas wykonywania techniki podziału. Gdy pierwszy raz zobaczyła zwój i sama musiała do wszystkiego dojść, było to naprawdę spore wyzwanie i żmudna praca. Teraz, kiedy wiedziała jak to wszystko działa, mogła przekazać Natsume wskazówki w łatwiejszy i bardziej przystępny sposób, głównie za pomocą porównań do innych technik i wytworów z chakry. Miała nadzieję, że to zdecydowanie pomoże Yukiemu w opanowaniu tej techniki w szybszym czasie, niż jej to zajęło.
Cesarz podszedł do sprawy bardzo poważnie, a cała jego uwaga spoczęła na objaśnieniach Reiki na tematów odpowiedniego wykorzystania i kontroli chakry, oraz równie ważnej koncentracji, która była potrzebna do stworzenia materialnego klona. Używając konkretnych porównań, kunoichi nakierowywała Yukiego, jak powinien podejść do sprawy i ułatwić sobie zadanie. Mimo tego i tak technika była jedną z trudniejszych, jakie udało jej się nauczyć, a im więcej klonów, tym wyższa szkoła jazdy. Niemniej, kiedy Reika przekazała mu teorię, pozostało już tylko obserwować, jak wykorzysta to wszystko w praktyce i jakie będą tego rezultaty.
Gdy tylko Yuki uwolnił swoją chakrę, jego włosy zbielały, a na piasku zaczęły się tworzyć delikatne okręgi, niczym fale na wodzie, spowodowane rzuconym kamykiem. Widok był naprawdę fascynujący, jednak pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem. W sumie to Reika byłaby ogromnie zdumiona, gdyby Natsume stworzył prawdziwego klona za pierwszym podejściem. To chyba nawet nie było możliwe, dlatego kunoichi powiedziała mu, żeby się nie przejmował i próbował dalej. Mile ją zaskoczył już po godzinie prób, kiedy udało mu się stworzyć prawdziwego, Cienistego Klona, którego postanowił od razu wypróbować. Reika zaklaskała dłońmi z radości i zeszła z kamienia na którym cały czas siedziała.
- Gratulacje. - Powiedziała radośnie. - Uwinąłeś się z tym szybciej, niż myślałam. W wolnej chwili poćwicz jeszcze podział chakry na kilka jednakowych części, co ułatwi Ci tworzenie większej liczby klonów.
No i w sumie na tym skończyła się jej rola, więc Reika starannie zatarła nogą wszystkie rozpiski, które zrobiła wcześniej na piasku i odetchnęła z ulgą. Cieszyła się, że chociaż tak mogła wspomóc Natsume i odwdzięczyć się za to, że mogła zostać w Cesarstwie. Teraz miała do zaoferowania jedynie swój potencjał bojowy i medyczny. Powinna jednak trochę jeszcze nad sobą popracować.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 16 wrz 2018, o 18:51

Po ujrzeniu satysfakcjonującego efektu jego treningu, Yuki kiwnął lekko głową, nie okazując przy tym żadnych większych emocji. Ot, udało się całkiem sprawnie, technika jak technika - nie ma co odgrywać nad tym żadnych wielkich fanfar. Tak to już wyglądało - powściągliwość była lepszym rozwiązaniem, niż pokazywanie naokoło co się tak naprawdę myśli. Ha, aż mu się przypomniały czasy sprzed Pustynnego Pogromu, kiedy był praktycznie wychowywany na zabójcę bez emocji. Wtedy, kiedy uważał że prawa są absolutne, a uczucia ludzkie - absolutnie zbędne? Co za czasy. W sumie, sam się zastanawiał kiedy to wszystko się pozmieniało. Pod wpływem nowych ludzi? Pod wpływem całego tego stresu, który nadszedł w momencie gdy został odcięty od surowego spojrzenia starszyzny swego rodu, i miał czas by odnaleźć samego siebie? Godne przemyślenia. I może spisania. W końcu z jego doświadczeń może będzie się dało kogoś czegoś nauczyć.
-Dużym problemem tej techniki jest jej chakrożerność - powiedział ze znużonym tonem, drapiąc się po karku. Klon zdążył już pufnąć i zniknąć. - Wątpię, żeby w obecnym stanie ta technika miała jakieś znaczące zastosowanie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak łatwo ją rozbić. No, ale mogę się mylić. Musiałbym ją przetestować w praktyce.
Przeciągnął się lekko, po czym spokojnie kiwnął głową w kierunku Hyoso. Ten wzruszył ramionami, pufnął i zniknął - i tak już trochę posiedział poza Hyogashimą. W sumie, z tego co pamiętał, tygrysy były przystosowane do wszelakich warunków pogodowych i potrafiły wytrzymać zarówno na swojej lodowej wyspie, jak i w cieplejszych krainach. Nie oznaczało to jednak, że nie było to dla nich męczące. Jakby tak spojrzeć, w aktualnym stanie Natsume nie miałby szans, dla przykładu, odwiedzić pustyni. Temperatury tam panujące były dla niego trudne do wytrzymania już w trakcie turnieju - teraz prawdopodobnie byłyby dla niego zabójcze. Jak ludzie w ogóle potrafią tam żyć?
Potrząsnął lekko głową, by wyrwać się z zamyślenia, po czym spojrzał na Reikę.
-No, ale przyznaję - jest to dość dużo użytecznej wiedzy. Czy jest coś, co mogę ci zaproponować w zamian?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1196
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Reika » 16 wrz 2018, o 20:18

Kiedy Natsume stwierdził, że technika jest chakrożerna i wątpi w znaczące zastosowanie jej, Reika westchnęła. Wyglądało na to, że to co mu mówiła w Sali Tronowej, średnio do niego dotarło. Możliwe, że był na tyle zmęczony, że zwyczajnie nie przyswoił niektórych istotnych informacji. Owszem, łatwo było zniszczyć takiego klona, pod warunkiem jednak, że ten da się zniszczyć.
- To Twoja wierna replika. - Odpowiedziała Reika, krzyżując ramiona na piersi. - Posiada taki sam zakres technik i umiejętności, co Ty, więc jest tak samo groźna. Owszem, klona łatwo zniszczyć, pod warunkiem, że go trafisz. Jeśli jest na tyle szybki i silny, to będzie to trudne, a on sam stanie się naprawdę cennym pomocnikiem w walce. Wszystko zależy od Ciebie.
To prawda, że dzieliło się chakrę na pół, podczas tej techniki, ale za to zyskiwało się silne wsparcie w walce, a co dwie głowy, to nie jedna. Kiedy nie było nikogo pod ręką, ta technika mogła nawet uratować życie. Dzięki niej, Reika była w stanie jako medyk, uratować życiu kilku osobom jednocześnie, nie musząc podejmować trudnych decyzji, kogo ratować, a kogo poświęcić. Taki klon był też dobrym partnerem do treningu, co Natsume już sam mógł zauważyć.
- Jest też dobrą opcją do szpiegowania. - Wyjaśniła. - Ma zasięg prowincjonalny i spokojnie może dla Ciebie zbierać informacje. Nawet jak zostanie wykryty i zniszczony, albo po prostu go odwołasz w trakcie zadania, cała jego zdobyta wiedza, doświadczenie i spora część chakry, którą na niego przeznaczyłeś, po prostu do Ciebie wrócą. Tak jak mówiłam, sensor nie odróżni, że to klon, więc jeśli będziesz pilnie gdzieś potrzebny, możesz się po prostu rozdwoić, a potem tylko przetrawić wszystko, czego się dowiedziała Twoja kopia. Ułatwi Ci to sporo rzeczy. Ja dzięki niej, mogę wyleczyć kilka osób naraz i zrobić jeszcze większy bajzel podwójnym Dotonem, oraz stworzyć klona z czystej błyskawicy Raitonu. Możliwości jest naprawdę wiele, wystarczy pokombinować.
Kiedy wszystko starannie zatarła na piasku, żeby nie pozostało śladu, dostrzegła błysk, więc schyliła się i podniosła niewielką muszlę z masą perłową w środku, mieniącą się wszystkimi kolorami tęczy. Uśmiechnęła się, zachwycona swoim znaleziskiem, po czym podniosła głowę, słysząc puffnięcie. Okazało się, że to Natsume odwołał Hyoso. Musiała przyznać, że jego tygrysy były naprawdę niesamowite i zapewne cholernie niebezpieczne. Może kiedyś będzie miała okazję zobaczyć je w akcji? Kto wie. A tymczasem spojrzała na Yukiego, który zapytał, czy mógłby dać jej coś w zamian za to, że nauczyła go tej zakazanej techniki.
- Już Ci mówiłam, że chociaż tak mogę się odwdzięczyć za to, że możemy tu być. - Powiedziała ze spokojem. - Jednak jeśli mimo wszystko czujesz się dłużny z tego powodu, to może jak trafisz na jakąś ciekawą technikę, która zwiększy mój potencjał bojowy, to pomyślisz o mnie. Znasz moje możliwości, więc może akurat coś się trafi. Sama zastanawiam się nad poszukaniem innych zwojów z zakazanymi technikami, więc przyjmę każde informacje na ten temat.
Co jak co, ale rzeczywiście znał ją na wylot. Miał już styczność zarówno z jej Raitonem, jak i sztuką medyczną, zaś teraz dowiedział się jeszcze o Dotonie i czystym Ninjutsu. A to przecież jeszcze nie koniec jej potencjału. Już od początku zauważyła, że miała talent do żywiołów, więc kto wie, czy nie będzie próbować nauczyć się też innych elementów. Z takim Suitonem, czy Futonem, Natsume mógłby jej na spokojnie pomóc, gdy przyjdzie czas, no ale póki co Reika miała nieco inny plan na rozwój.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Numa » 16 wrz 2018, o 20:48

Od czego by tu zacząć ? Być może od tego czym jest bezdomność ? Nie to nie ma sensu. Zacznijmy więc normalnie. Numa po pewnych dla niego nadal mglistych i dość dziwnych wydarzeniach musiał nieco się zregenerować. Co prawda jego chakra zregenerowała się samoistnie, istniał jednak pewien problem powstały na skutek zagadnienia zwanego trawieniem. Był to głód. Co się więc dziwić że Numa postanowił coś zjeść, potrenować ogólnie uciec od miasta na chwilkę. Po części Numa nadal był upaćkany ludzką krwią i błotem jak to bywa gdy nie miałeś ubrań na przebranie. A pranie z krwi nie jest tak proste dodatkowo nie masz nic do przebrania. Na całe szczęście tylko lekko upaćkany krwią. Ogólnie jakiś taki chudy, niewyspany i niezadbany.

W ten sposób Bezdomny zaczął przygotowywać się do grilla. Więc jak to mówią nałapał ryb. Jak to zrobił prawdopodobnie tak jak kiedyś udało mu się złapać rekina. A może nieco inaczej. W końcu miał kunai, miał patyki mógł zrobić nawet i włócznie lub też rzucać do wody. To jednak nie było teraz istotne. Miał kilka ryb i ośmiornicę którą pozostawił na rondelku licząc że ta mu nie ucieknie. I Tak ruszył po opał. Gdzie mógł pójść Numa szukający drewna na opał jak nie do miejsca w którym ktoś regularnie tnie okoliczne drzewa i masakruje je. Dlatego też nie taki już mały Numa właśnie zapierdzielał po pewnej plaży zbierając pieńki. Kładł dłoń na pieńku przyczepiał ją do niego i na kupkę znaczy się drugą rękę. Zbierał tak spokojnie kłody powoli podsycając się nieświadomie do jakichś ludzi, Nastolatek patrzył na nich nieco pusto, nie czując zagrożenia i kiedy na niego popatrzyli zdał sobie zaraz to chyba oni nacięli... Kiedy nagle zdał sobie sprawę że ktoś jest na plaży i on właśnie kradnie wielkie ładnie pocięte czy połamane kawałki drzewa.
- O kurdwa chyba nie opierdzielą mnie za kradzież drewna ! Co robić ? Trzeba chyba uciekać... - Numa zatrzymał się w bezruchu i nieco pobladł spoglądając na nich zupełnie jak by został złapany na zbrodni. Tak miał dosłownie przesrane złapano go w jego mniemaniu na wynoszeniu drewna. Kradzieży. Jednak nagle Numa zrobił jeszcze większe oczy zdając sobie sprawę kto tam jest. - Zaraz ja tą osobę gdzieś widziałem... Jak przypłynąłem na tą wyspę to on wymawiał potem przemówienie... KURWA TO JEST CESARZ ! JA PIERDOLE KRADNĘ DREWNO CESARZOWI ! - W tym momencie Numa był jak to mówią zszokowany na tyle że myślał już tylko o ucieczce i tak nagle zaczął uciekać w kierunku lasu z kilkoma pieńkami na rękach, było ich może z 4-5. Nie wiadomo czy nie pogubił. Zapierdzielał w kierunku swojego rozstawionego zestawu do gotowania. Brakowało jeszcze tylko żeby zaświecił oczami. Podczas ucieczki jednak do tego nie doszło uciekał jak zwykły cywil. No może znacznie szybciej. Plan uciekać dosłownie.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 311
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » 16 wrz 2018, o 22:55

Na słowa Reiki, Natsume tylko wzruszył ramionami. Może i miała rację co do generalnej użyteczności tego klona, który mógł działać zarówno jako zmyłka, lub też jako tzw. "szklane działo", które ginie w sekundę i zabija w pół, lecz tutaj główną kwestią był jego styl działania. Yuki nie znosił walczyć w więcej niż jedną osobę. Samotniczy styl walki, polegający na używaniu szybkich manewrów i destrukcyjnych technik, nie był najlepszym wariantem prowadzenia pojedynków, gdy ma się po swojej stronie kompanów - nawet jeśli są to tylko klony. Wytwory chakry, które posiadały własną świadomość - tak jak te tutaj, lub nawet jego zwykłe lodowe klony - mogły po prostu niekiedy zareagować irracjonalnie lub z lekkim odchyleniem od zamierzenia, w efekcie przyjmując atak na siebie lub zmniejszając jego siłę. A jeśli sojusznikiem był inny, żyjący człowiek, wtedy trzeba było brać na niego poprawki... i się powstrzymywać. Nie, to po prostu nie jego para sandałów.
-Tak jak mówiłem, zobaczy się w praktyce - powiedział, znów wzruszając ramionami. - W misjach generalnie może być użyteczny, tu przyznam. Ale w pojedynkach... cóż, nie mój styl.
Odpiął od paska bukłak z alkoholem, i wypił dwa niewielkie łyki. Po treningu lubił się napić łyka lub dwa porządnego napitku. Ale nie więcej - akurat nigdy nie szanował upijania się, i nigdy nie pozwoliłby sobie na upodlenie się trunkami. Przytłumione zmysły znacznie łatwiej oszukać. Osobę z oszukanymi zmysłami znacznie łatwiej zabić.
-Cóż... zobaczymy, czy na coś się natknę - powiedział z krzywym uśmiechem. - Generalnie muszę wrócić do podróżowania, trochę popracować jako shinobi. To ciągłe siedzenie w pałacu mnie dobija. Jak to powiedział kiedyś... mój znajomy malarz, oby znalazł ukojenie w ramionach Shinigami... czuję się jak dziki kot, zamknięty w klatce. Pięknej klatce, w której niczego mi nie brakuje - ale jednak klatce.
Westchnął. I wtedy zamarł. Do jego uszu dotarł dźwięk czyichś kroków. Oraz... szuranie czegoś po piasku. Coś zbierał? Tylko co? Postawił kilka kroków w bok, tak by wciąż stać twarzą w kierunku Reiki, ale przy tym mieć w zasięgu wzroku źródło tajemniczych dźwięków. Tak jak uczył go Hyoso - nawet jeśli jesteś świadomy zagrożenia, udawaj że jest odwrotnie. Najprostszy sposób na zaskoczenie zaskakującego.
... zaraz. Przecież to jest tylko jakiś młody chłopak.
Młody chłopak, który zauważył że jest w dość nietypowej sytuacji, i prawie natychmiast zerwał się do ucieczki. A Yuki odruchowo poczuł, że wypadałoby go złapać. Ciężko powiedzieć, czy to było przyzwyczajenie shinobi, instynkt bezpieczeństwa, czy po prostu odruch warunkowy od tygrysów. Wszystkie opcje brzmiały przerażająco prawdopodobnie.
-Och, na litość Hachimana... - westchnął, po czym złożył tajemniczą pięczęć: podobną do Tygrysa, lecz ze splecionymi palcami wskazującymi i środkowymi.
Powietrze w okolicy zawirowało, a w powietrzu nagle zaczęło się coś formować. Dokładniej - cztery prostokątne wytwory z solidnego lodu, wypolerowane na tak wysoki połysk, że wyglądały jak kryształowe zwierciadła. Jedno przed samym Natsumem, dwa na skos od siebie, i ostatnie - jakieś pięć-dziesięć metrów przed Numą. Yuki podszedł do lustra przed sobą... i wszedł do środka.
Ułamek sekundy później stał już przed Numą, opierając się plecami o wciąż unoszące się zwierciadło. Na jego twarzy był zupełny spokój, a nawet delikatny uśmiech. Nie był agresywny, nie okazywał żadnych negatywnych emocji.
-Dlaczego uciekasz? Przecież nikt Cię nie atakuje.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1196
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Reika » 17 wrz 2018, o 18:21

Cóż, zapewne Natsume wykorzysta potencjał tej techniki, jak będzie mu wygodniej, więc nie warto było się nad tym rozwodzić, ponieważ każdy miał swój własny styl walki i tego się trzymał. Niemniej, warto było mieć w zanadrzu taką alternatywę, tak jak jego tygrysy. Swoją drogą, będzie musiała go kiedyś na spokojnie zapytać, jak można zdobyć taki pakt ze zwierzętami. Na wyspę tygrysów trafił wtedy chyba przypadkiem i zdobył ich sympatię, ale gdzie szukać innych stworzeń?
Uśmiechnęła się, gdy Yuki odpowiedział na jej słowa, jednak ten uśmiech po chwili zniknął, słysząc fakt o powrocie to bycia prawdziwym shinobim. Z jednej strony nie dziwiła mu się, że to go dobija i rzeczywiście musiała się czuć jak w klatce, ale z drugiej musiał wziąć na swoje barki rolę Cesarza. Jakoś nie wyobrażała sobie, żeby Shirei-kan miał czas robić sobie misję i podróżować. Było to zbyt ryzykowne dla jego osoby, a poza tym, zwyczajnie nie było na to czasu przez nawał obowiązków. Wyglądało na to, że rola przywódcy nie do końca podpasowała Natsume i trochę go ograniczała.
- Rozumiem, że czujesz się uwięziony. - Powiedziała spokojnie. - Jednak musisz też mieć świadomość, kim teraz jesteś dla mieszkańców wysp. Nie powinieneś narażać własnego życia, gdy nie jest to konieczne. Rola przywódcy wymaga pewnych wyrzeczeń...
Już miała mu zrobić dalszy wykład na ten temat, jednak dostrzegła w jego twarzy zmianę. W jednym momencie na jego twarzy odmalowała się czujność i skupienie, a potem zrobił kilka kroków w bok. Niby utrzymywał z nią kontakt wzrokowy, ale jednak mimo wszystko przyglądał się czemuś, co było za jej plecami. Wyglądało na to, że nie byli sami w okolicy, więc Reika czekała tylko na sygnał od przyjaciela, żeby móc zareagować. Yuki jednak postanowił ją w to nie mieszać, bo po chwili westchnął, złożył pieczęć i zaraz zniknął w lodowym lustrze. W tym momencie kunoichi odwróciła się i dostrzegła uciekającego młodzieńca, targającego ze sobą chyba kawałki drewna. Tylko dlaczego uciekał? Użyła pieczęci i za pomocą Shinshin no Jutsu, przeskoczyła jak najbliżej uciekiniera, by ostatecznie odciąć mu drogę ucieczki z tyłu za jego plecami. Teraz młodzieniec miał przed sobą Natsume, a za sobą ją, oczywiście w pewnej odległości. Była gotowa do ewentualnego starcia, jednak na początek wypadało się dowiedzieć, o co tu chodzi. Tym jednak zajął się Cesarz, zadając pytanie i czekając na odpowiedź. Stała więc spokojnie, nie wykonując gwałtownych ruchów i nie chcąc przestraszyć nieznajomego. Ubrany był dość niewyjściowo i ogólnie wyglądał, jakby brakowało mu w życiu podstawowych wygód. Bezdomny? Sieroty były dość często spotykane i to w każdej prowincji, więc nie zdziwiłaby się, gdyby tutaj mieli do czynienia właśnie z takim dzieckiem, żyjącym na ulicy i starającym się przetrwać kolejny, ciężki dzień. Smutne. Aż się serce kroiło na sam jego widok.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Numa » 17 wrz 2018, o 19:48

Numa uciekał w kierunku swojego obozowiska, wtedy nagle pojawiło się przed nim lustro. Numa podczas panicznej ucieczki z ciężkimi pieńkami musiał wyhamować, coby nie wpaść na lustro, zaczął zapierać się nogami wpadając w lekki poślizg. Na całe szczęście cesarz postawił je nieco dalej z dystansem do hamowania, co sprawiło że dał radę się zatrzymać nie uderzając w lustro. Następnie powoli (z perspektywy bogów szybkości) zaczął odwracać głowę w kierunku tej dwójki. Parzy a tam nikogo nie ma, tylko widać jakieś odciski po nich na plaży w miejscu gdzie jeszcze przed chwilą stali. I tak Numa zaczął powoli za nimi podążać znaczy za tymi odciskami, patrzy i patrzy powoli, a tam czyjeś nogi. Patrzy w górę a tam jakaś kobieta. - Zaraz a ona nie stała tam obok ?! - Zastanowił się zdziwiony. Powoli zdał sobie sprawę że chyba jakoś się do niego przeniosła. Numa usłyszał jednak głos, więc obejrzał się w jego kierunku, nadal trzymając pieńki. Znajomo wyglądający rozmówca którym był Cesarz dał mu do myślenia swymi słowami, przez co Numa na chwilę zamilkł. - Zaraz uciekam ? Czy to drewno nie jest cesarza ? Uf na całe szczęście. Kurde ale gonią mnie bo uciekałem... Muszę jakoś się wykręcić. - Wówczas Numa powiedział dość chaotycznie. - Zostawiłem ośmiorniczkę i ryby, zacząłem się martwić że ośmiorniczka mi ucieknie i nie zrobię zupy albo że coś mi to zje... Przepraszam Cesarzu nie chciałem niepokoić w ramach przeprosin mogę zaoferować coś na ząb. - Wytłumaczył krótko ale i nieco dziwnie, czy kłamał ? Kto wie, w końcu ciężko poznać czy ktoś kłamie. Chyba że posiada się odpowiednie umiejętności, jest się Sensorem albo Yamanaka. Następnie Numa wpadł w swoistą zadumę zdając sobie sprawę że właściwie to jest coś o czym chciał porozmawiać z cesarzem, choć może nie do końca chciał a bardziej sprawa o której powinien porozmawiać.
- Właściwie cesarzu to mnie nie znasz, jednak jestem jednym z ocalałych z Kami no Hikage, tym który widział jak coś Han wynosił z wyspy. Nie wiem jednak ile i czy Satoshi coś ci powiedział, chciał tylko abym pozostał w okolicy i że kiedyś mnie wezwie czy coś. - Numa mówił to już dużo poważniej, był skupiony na w swoim mniemaniu na istotnej sprawie.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 311
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Natsume » wczoraj, o 01:18

Natsume przystanął spokojnie, opierając się plecami o wciąż unoszące się w powietrzu lustro jego produkcji. Musiał przyznać, że ta technika miała naprawdę wiele zastosowań. Idealnie nadawała się do pościgów, do wyprowadzania szybkich ataków, skradania... aż żałował, że nigdy nie miał okazji uwolnić pełnego potencjału Demonicznych Zwierciadeł w formie pełnego więzienia. Chociaż, w sumie pewnie ten żal pochodził z faktu, że ostatnio nie miał okazji w ogóle ostrzyć swoich umiejętności w sytuacjach realnych. Wiedział, że raczej powinien się cieszyć z faktu, że dzięki względnemu pokojowi na wyspach NIE jest zmuszony do wykorzystywania tego jutsu w praktyce. Wiedział. Co nie zmieniało faktu, że było to trochę rozczarowujące.
Niewiele później do duetu dołączyła Reika, doskakując do nich za pomocą techniki. Shunshin no Jutsu, co? Czyli faktycznie też potrafiła używać tej techniki. Mimo wszystko jednak nie mógł się powstrzymać, żeby rzucić okiem w kierunku niebieskowłosej, by ocenić czy potrafiła przeskoczyć bez żadnego zawahania lub chwilowej dezorientacji, jaka towarzyszy użytkownikom w przypadku niedostatku percepcji. W końcu sam też przez dłuższą chwilę musiał się z tym siłować, zanim w końcu był w stanie przystosować swoje zmysły do tak zawrotnych prędkości.
W końcu skupił spojrzenie na młodzieńcu, który wydawał się być... skołowany? Chłopak wytłumaczył się bardzo chaotycznie ze swojego zachowania - brzmiało to trochę dziwnie, ale... w sumie niegroźnie. W końcu jedyne co robił, to zbierał kawałki drewna z plaży. Ba, na niektórych kawałkach nawet zauważał ślady cięć, zostawione przez niego samego podczas treningów. Westchnął lekko, uśmiechając się.
-Zbierałeś drewno, żeby sobie przygotować posiłek? Przecież to nie jest zbrodnia, nikt cię nie ukrzyżuje jeśli weźmiesz kilka patyków - powiedział, pozwalając sobie na lekki chichot, taki by nie urazić rozmówcy. - Serio, nie wiem czemu uciekałeś. A za posiłek podziękuję, jadłem wcześniej.
Gdy zaś przybysz przedstawił się, kim tak naprawdę jest, twarz Natsumego nagle spoważniała. Stała się na swój sposób... chłodna. Jeżeli faktycznie tam był, i wiedział o co tak naprawdę chodziło w całym tym ataku, to posiadał naprawdę cenne informacje. Zwłaszcza, że są to informacje z pierwszej ręki.
-Faktycznie, coś wspominał o ważnych informacjach z wyspy - powiedział spokojnie. - Nie dostałem jednak wszystkiego, tylko szczegółowy zarys wydarzeń, dane i umiejętności Jeźdźców. Oraz że chcesz mi pokazać jakieś dodatkowe szczegóły, coś o Przemianie i kiju, dobrze pamiętam... em... pozwolisz, że spytam o imię?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1196
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Ukryte wybrzeże z drzewem wiśni

Postprzez Reika » wczoraj, o 21:10

Kiedy okazało się, że chłopak nie uciekał przed nimi, a po prostu w pośpiechu wracał do swojego złapanego posiłku, a przynajmniej tak twierdził, Reika nieco się rozluźniła i spojrzała na Natsume. Yuki jednak nie dał jej żadnego konkretnego znaku, więc pozostała na miejscu, póki co nie odzywając się. Fakt, że ośmiornica mogłaby gdzieś zwiać, albo jakieś dzikie zwierze poczęstowałoby się połowem, było bardzo prawdopodobne, więc chyba będzie lepiej udać się do obozu chłopaka i tam już na spokojnie porozmawiać, tym bardziej, bo po dalszych słowach okazał się być naprawdę ciekawą skarbnicą wiedzy i to na jaki temat!
Gdy tylko nieznajomy wspomniał, że jest ocalałym z Kami no Hikage i że widział Hana, Reika zmarszczyła brwi i spojrzała na Natsume ze zdumieniem. Nie miała pojęcia, że Han był zamieszany w akcję na Kami no Hikage. Wstępnie dowiedziała się od Yukiego, że Suzumura z całym Shiro Ryu zbuntowali się i wymordowali Radę, siejąc chaos na wyspie. Skoro był tam sam Antykreator, to zmieniało to postać rzeczy i to diametralnie. Reika chętnie usłyszałaby, co się tak naprawdę wydarzyło na wyspie i teraz miała świetną okazję do tego, mając przed sobą naocznego świadka.
- To może jednak sprawdzimy, czy połów ocalał i porozmawiamy w obozie przy ognisku? - Zaproponowała. - Nie można dopuścić, żeby ten młodzieniec stracił swój posiłek i chodził głodny.
Tutaj skierowała słowa do obu, chociaż bardziej sugerowała Natsume, żeby nie wypytywać go tu i teraz, ale pozwolić mu poczuć się bezpiecznie we własnym obozie i przy przygotowywaniu sobie posiłku. Sama była ciekawa, czego mogą się od niego dowiedzieć, ale trzymała swoje emocje na wodzy. Równie mocno ciekawiło ją też, dlaczego ten chłopiec obozuje po lasach, a nie dostał swojego lokum. Z tego co się orientowała, Cesarstwo przyjęło uchodźców z Kami no Hikage i zapewniło im dachy nad głową, oraz nowy start w życiu. No ale po kolei. Najpierw Natsume zapytał o imię młodzieńca, a gdy ten się przedstawi, odezwie się sama Reika.
- Ja jestem Rida. - Przedstawiła się. - Miło Cię poznać.
Oczywiście tutaj przedstawiła się swoim fałszywym imieniem, bo takie było postanowienie jej i Natsume. Mogli zostać w Cesarstwie pod warunkiem, że przybiorą nową tożsamość i tego zamierzała się trzymać. Tylko Natsume i kilka wyjątkowych osób znało prawdę na ten temat, co w całości zupełnie wystarczyło. Pozostało więc udać się do obozu chłopca i wysłuchania jego historii.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Poprzednia strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość