Kaplica Watatsumi 海神の神社

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Maname » 8 lip 2019, o 17:00

Nie mogło być tak kolorowo, Shohei nie dawał za wygraną i dalej chciał bym ćwiczyła inne techniki, chciał bym znała ich jak najwięcej i niezmiernie mnie to irytowało, wolałam umieć kilka z nich a dobrze a nie setki na każdą okazję, to przecież jasne, że jak ktoś jest do wszystkiego to gówno umie. Mówił mi cały czas - Maname, słuchaj mnie wreszcie. To, że poznasz ich więcej nie znaczy, że będziesz do niczego, na wszystko przyjdzie czas wraz z dalszym szkoleniem i wprawą - Ale ja wiedziałam, że to stek bzdur byle zrealizować program... No ale mogło mu na mnie przy tym zależeć. Nie twierdzę, że nie.... Po prostu, czasami mam dość tego, że tyle czasu muszę spędzać na tym nudnym wysłuchiwaniu jego historii o harmonii i czytać te całe historie o dawnych czasach. Liczy się to co jest tu i teraz, nie ważne co było kiedyś.

Dalej jak ćwiczyliśmy zamierzał mi pokazać coś znacznie szybszego i być może dla mnie przydatniejszego niż mizurappa którą wykorzystywali praktycznie wszyscy ninja korzystający z natury wody. Teppodama którą ja lubię nazywać plujnięciem kappy. Kiedyś mnie tak nazywali na statku tatuśka. Kappą, złośliwą do tego a teraz jeszcze będą mogła splunąć tak mocno, że gość się przewróci i to na raz. Jak zaczął mi opowiadać jak wykonywać tą technikę, jakiej pieczęci użyć i jak zmieszać chakrę w przeciwieństwie do wspomnianej przez mnie wcześniej Mizurappy, już wiedziałam co i jak zrobić. Ekscytowałam się trochę tym wielkim plujnięciem. Musiało to być strasznie satysfakcjonujące gdy ktoś tym oberwał. Zacierałam ręce aż w końcu to ja będę mogła spróbować. W końcu nastała ta chwila i zmieszanie chakry przyszło mi bez większych problemów, pieczęć tygrysa już znałam, drobnym wyzwaniem było wyplucie tego wszystkiego w taki sposób by ten wodny pocisk leciał szybciej, to właśnie szybkość mu nadana stanowiła o sile wykorzystanej w nim wody. Ćwiczyłam to przez kilka dni bo wciąż i wciąż miałam przy niej braki, nie mogłam też ćwiczyć w nieskończoność bo po kilku razach rzeczywiście opadałam z sił. Te techniki które pokazywał mi senpai od jakiegoś czasu były naprawdę... Jakby to wam powiedzieć, wyczerpujące i trudniejsze w wykonaniu niż te które już znałam. To nie było takie proste by nadać odpowiednią siłę wej wodzie. Ale jak kogoś opluję po raz pierwszy to na pewno będę już mistrzynią plucia.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Meijin » 8 lip 2019, o 17:55

Rekinia przysługa
Czyli misja rangi D dla Manananame
1/x

Czas, jaka to zabawna konstrukcja. Każdy z nas mierzy go inaczej, dla jednych mija on zbyt szybko, dla drugich zbyt wolno, a są też trzeci, którzy zdają się w ogóle nie przejmować jego istnieniem. Jednak ich wszystkich łączy jedno, nie zastanawiają się nad samą istotą czasu. Nikt z nich nie uświadamia sobie, że to jest tylko jakiś konstrukt, który wymusza na nich funkcjonowanie w określonych ramach. Nie uświadamiają sobie, że tak naprawdę nigdy nie ma teraz, może tylko przez sekundę, wszystko inne jest jakimś oczekiwaniem, bądź wspomnieniem. Oni po prostu żyją. Brzmi smutno, prawda? Cóż... Maname jako (nie)zwykła kunoichi, również nie zaprzątała sobie głowy takimi głupotkami, czas był i tyle. Ten czas, który miała wolała poświęcić na zmaksymalizowanie efektów kartożniczego treningu, który jak zwykle odbywał się w świątyni bóstwa mórz(wata tsu mi). I gdy ona przyjemnie(hej, kto nie lubi czasem pożądnie się zmęczyć!?) spędzała czas, w prowincji Kantai nie działo się najlepiej. Na mieszkańców okolicznych wsi padł blady strach, podobno w okolicy grasował ogromny, oszalały niedźwiedź.
Ktoś w końcu będzie musiał się z nim rozprawić, szkoda, że Maname nic o nim nie wiedziała, pewnie od razu wzięłaby się do pracy.

W momencie, w którym dziewczę szykowało się do opuszczenia świątyni, do jej uszu mimowolnie dotarły słowa bardzo osobliwej modlitwy. Jakiś mężczyzna przybył tutaj, aby błagać Watatsumiego o pomoc. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że modlił się bardzo głośno. Musiał on się znajdować w odległości przynajmniej kilku kenów. Nasza mała piratka mogła wyraźnie usłyszeć następujące słowa.
-O wielki Watatsumi, Ryujinie, najwspanialszy smoku. Jam jest Urashima Taro, rybak. Od zawsze dbam o Twój przybytek, a Ty pozwalasz mi się dzięki niemu żywić. Teraz jednak przybyłem, aby prosić cię o pomoc... z, z.. z wielką, krwiożerczą bestią, która zaatakowała naszą wioskę. Zdemolowała mój dom, przestraszyła kupców... Ludzie mówią, o Wielki, że to ogromny niedźwiedź. Proszę cię o pomoc. Błagam Cię, Najwspanialszy, wyślij do nas swojego wysłannika... Majestatycznego żłówia, mądrego delifina, albo nawet jakiegoś groźnego rekina. Ja uniżony błagam Cię... Tutaj mężczyzna, najprawdopodobniej uświadamiając sobie, jak wielki hałas zrobił, ściszył głos. Z tego powodu Maname nie była w stanie usłyszeć dalejszej części jego wywodu. Jednak zasłyszany przez piratkę początek modliwy pozwalał jej łatwo wyłapać ton, w jakim męzczyzna się wypowiadał. Ton ten można określić jako służalczość i przerażenie, połączone z głęboką wiarą, że jednak bóg go nie opuści i wesprze w tej trudnej sytuacji. Zabawne, prawda ? Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że prosił o pomoc nawet ze strony rekina. Taki chichot losu nie mógł być przypadkowy. Kto wie, może sam Watatsumi maczał w tym palce i pozwolił Maname usłyszeć tę modlitwę? Jeśli tak, to czy śmiertelnik winien ignorować wolę boga? Bez dwóch zdań, piratka musiała podjąć jakąś decyzję.


Jeśli chcesz poznać legendę o Toro, to zajrzyj w spoiler :)
Spoiler: pokaż
https://imgur.com/15EeRhQ
Meijin
 

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Maname » 8 lip 2019, o 23:51

- Rok 387 - Wiosna -



Czasami wypadało się pomodlić do Watatsumiego. Tak naprawdę nie chodziło mi tylko o mojego tatka ale tez o innych na tym zdradliwym morzu. Ale o niego przede wszystkim, wiem, że on też czasem prosił go o przysługi, a to o dobry wiatr a to dobrą pogodę... Jak każdy żeglarz. Przyznam, że czasami zastanawiało mnie czy ci mnisi którzy pilnują i dbają o kaplicę, to czy oni też się tutaj modlą, czy te sprzątanie uznają za modły. Nie ważne. Chciałam tylko by rejsy kapitana Sameoshiego były spokojne i by wrócił do domu.

Właśnie, tak mi do głowy przyszło... - Czym jest czas? - Eh, pewnie myśleliście, że zaraz zanudzę was jakimiś fizjologjami na ten temat ale nie ze mną takie bzdury, żartowałam. Czas... Pff, kogo to obchodzi. Jest jasno, jest ciemno. To jest czas i tyle się liczy. Ale nie zapominajmy, że katorżnictwo to nie ja, ja wolę przygodę od katowania się jakimiś pisankami czy słuchaniem długich prawideł przeszłości " ooo, Maname ale było tak i tak bla bla bla " Opowieści są fajne jak są ciekawe a jak nie są ciekawe to nie są fajne.

Po tym wszystkim miałam już wychodzić, zbierać się do domu, to był zadziwiająco spokojny dzień bo o ile wcześniej musiałam ćwiczyć z Shoheiem to dzisiaj miałam zadziwiająco wolny dzień. Spędził ze mną godzinę i zajął się czymś, jakimś swoim problemem którym głowy zawracać mi nie chciał, bo niby dlaczego powinien. Nie interesowałam się też bo cieszyłam się z tego, że miałam wolne dużo wcześniej. Ale im dłużej przychodziłam to znowu miałam ochotę by zrobić sobie przerwę. Ale to właśnie dzisiaj opowiem wam coś ciekawego, nie będę męczyła was treningami i tym jak pluję na innych bo nie o to chodzi. Każdy się modli prawda? A ja usłyszałam jak ktoś modli się inaczej... yyy No, inaczej niż wszyscy i to całkiem głośno! Całą świątynią aż trzęsło od jego głosu. Myślałam, że aż się rozpłynę od tych wstrząsów. Słysząc jak głośno mówił nie mogłam przejść obok tego obojętnie... Właściwie to mogłam ale z początku chciałam mu zrobić psikusa i poudawać Watatsumiego, pewnie by się nie obraził, nikt nie lubi jak ktoś wrzeszczy w czyimś domu będąc w gościach a ten facet? No właśnie to robił. Pewnie Watatsumi gryzł się we własny ogon. Z początku chciałam tak zrobić ale słuchałam dalej...

Szybko dotarło do mnie jedno - Prosi boga mórz o pomoc z niedźwiedziem? Takim lądowym? A może to nazwa jakiegoś potwora morskiego albo, albo wielkiej groźnej ryby? - To były myśli jakie przeszły mi przez głowę, tylko kilka, bo tak naprawdę... To właśnie z nich wyłoniły się wszystkie inne których nie chcę wam przytaczać. Ale wtedy do mnie dotarło! Upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu! Niedźwiedź, nie potrzebowałam wiele by sobie z takim poradzić a przy okazji przypodobam się Watatsumiego to na pewno mój tatko wróci bezpiecznie, o tak. To brzmiało jak plan na następne kilka dni. Wyszłam więc z kaplicy i czekałam. Wspominał przecież o potężnym rekinie, no a przecież za takiego mogę pozować, w końcu potrafiłam wyłowić te całe skrzynie z zatopionego statku i żaden rekin nie był mi groźny! Poczekałam przed kaplicą, oparłam się o ścianę i czekałam aż skończy... ALEŻ TO BYŁY CHWILE NUDY. Chciałam by to wyglądało jak z opowieści. On sobie wychodzi smutny i napełniony wiarą modlitwy jak kubek wypełniony po brzegi wodą a wtedy wkraczam ja, nie koniecznie idealna ale oferująca swoje. - To będzie dla niego próba, pomyśli sobie - Pomyślałam próbując go przechytrzyć już za wczasu..

- Ej ty, Moczykiju - Wyłoniłam się zza rogu jak wychodził, a raczej mój głos bo nie ruszałam się od ściany póki nie zwrócił na mnie uwagi. - Sądzisz, że Watatsumi lubi jak się goście wydzierają w jego domu, co? - Zmarszczyłam wtedy brwi patrząc na niego swoimi niebieskimi oczami. Powoli się zbliżyłam ale wciąż na bezpieczną odległość i wyszczerzyłam zęby. Ale tylko na chwilę bo zaraz potem sięgnęłam do torby po pojemniczek z wodą i zaczęłam sobie ją chlipać psując całą magię... Przez to cholerne napięcie w tej chwili nie mogłam stracić czujności i wcześniej się napić. Masz ci los... - Myślisz, że rekin ma ostrzejsze zęby od niedźwiedzich pazurów? - Zapytałam go, bo prawdę mówiąc nigdy nie widziałam niedźwiedzia na oczy, nie mogły być przecież jakieś strasznie groźne... Jak pokazywali mi rysunki to wydawały się takie puchate...





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



- Myślę - - Mówię -


Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Meijin » 9 lip 2019, o 14:40

Rekinia przysługa
Czyli misja rangi D dla Manananame
3/x

Czy członkowie klanu Hoshigaki mogli liczyć na specjalne względy Watatsumiego? W końcu byli oni niczym jego dzieci. Ot dziwne rekinoludzie... Co prawda na swój sposób upośledzone, bo nienależące w pełni ani do świata morskiego, ani ludzkiego, ale czy takich dzieci nie kocha się bardziej? Czy to właśnie nie te dziatki pokazują moc, ale i łaskę Pana Mórz? Nie dość, że pobłoosławił ich wspaniałymi umiejętnościami, to jeszcze pozwolił im korzystać z zalet wygodnego, ludzkiego życia. Kpina. My biedni kapłani nigdy nie dostaniemy tego co te pokraki. Całe życie harujesz, modlisz się i co? I chujstwo. Jakieś kurwa zgniłe ryby ci podrzuci czy jakieś śmieci na wędkę zarzuci. Mnich, który sprzątał salę, miał głowę pełną negatywnych myśli, na jego szczęście Maname nie była w stanie ich odczytać. Kiedy kapłan mijał piratkę, charknął i splunął na ziemię. Cóż nasza rybka będzie musiała sama zdecydować czy był to gest dezaprobaty wobec jej obecności tutaj, czy też ten człowiek był po prostu źle wychowany i pluł na ziemię, bo miał taką potrzebę, ot tak bez żadnego powodu.
Co nie zmienia faktu, że o spokojnym dniu wszyscy możemy zapomnieć.

Maname miała rację, nikt nie lubi, kiedy gość hałasuje w jego domu...
W tym samym czasie, w boskim wymiarze, a dokładniej w swoim smoczym pałacu, Watatsumi od tej głośnej modlitwy, aż zatkal uszy. Po chwili zwrócił się do swojego oddanego przyjaciela, rekina. KTO TAK HAŁASUJE!? BOLI MNIE GŁOWA... ZRÓB COŚ Z TYM, NIECH SIĘ W KOŃCU ZAMKNIE. NIE WIEM, SPEŁNIJMY JEGO RZĄDANIA CZY COŚ, CHCĘ PO PROSTU SOBIE ODPOCZĄĆ, DOBRZE WIESZ, ŻE OSTATNIE KILKA TYGODNI MUSIAŁEM WALCZYĆ Z TYMI PRZEKLĘTYMI RYBAKAMI...

Czy pozaczasowy bóg w jakikolwiek sposób zadziałał? Czy zmusił Maname albo chociaż delikatnie wpłynął na jej decyzję? Tego nie wiemy. Możemy natomiast spojrzeć na to, co zaczęło się dziać w samej świątyni. Otóż nasza piratka, która na początku chciała sobie zrobić z biednego rybaka jaja, nagle zdecydowała się z nim skonfrontować. W momencie, w którym wypowiedziała pierwsze słowa, mężczyzna obrócił w jej stronę głowę i krzyknął. -Dziękuję ci Panie, Najwpsanialszy z bogów! Wysłuchałeś mnie Po czym rzucił się pod nogi dziewczyny i zaczął je przytulać. Jedyne co poczuła, to fakt, że jego dłonie czymś brudzą jej nogi. Wystarczyło jedno spojrzenie na ziemię, aby zobaczyć, że mężczyzna chwilę temu poderżnął gardło jakiemuś zwierzęciu. Typowy rytualny ubój. Na ziemi leżał związany jakiś szop czy inny jenot i powoli się wykrwawiał. Ostatnimi siłami spojrzał błagalnym wzorkiem na dziewczynę i nagle przeszyła ją myśl. Pomóż... Czyżby jednak to zwierze nie było takie normalne?

Mężczyzna zwrócił się do piratki.-A czemu miałby nie lubić, kiedy ktoś jest głośno? Gdyby mu to nie odpowiadało, to by mi nie zesłał ciebie, prawda? Powiedział uradowany rybak i spojrzal na twarz Maname. -Wiedziałem, że nasz Pan lubi modlitwy i ofiary, i że przyśle mi kogoś, kto rozwiąże wszystkie problemy. Musimy mu podziękować. Wtedy też puścił nogi dziewczyny i ukłonił się, chyba do boga, jednocześnie coś mamrocząc pod nosem. Potem, wstał, wytarł swoje brudne dłonie i zwrócił się do piratki. -Nieważne czy są ostrzejsze. Ważne jest to, że mi pomożesz, bo mi pomożesz prawda? Tutaj pojawiła się chwila ciszy, po czym rybak dodał. -Jestem Urashima Taro, rybak, ale skoro bóg cię wysłał, to już to wiesz. Jedyne co można było dostrzec na jego twarzy to radość, widać, że jego wiara po tych wydarzeniach tylko wzrosła.

Spoiler: pokaż
Legenda:
-Tanuki
Urashima Taro
Myśli jakiegoś mnicha
-WATASUMI (gościnnie)
Meijin
 

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Maname » 9 lip 2019, o 16:50

- Rok 387 - Wiosna -



Tak naprawdę to nie przypominałam rekina, wiecie. To tylko takie zgrywy są. Ostre zęby mam, to prawda. Śmiali się już, że szkorbut jakiś ale to żaden szkorbut! Nawet jak tak myślałam to w pierwszej chwili chciałam się nastroszyć. Jak to dobrze, że nie wiedziałam co sobie czasami myślą ale przecież każdy wie, że nie wyglądam jak tatko i nie mam rybich gał jak on. Dość blada cera, ostre zęby, granatowe włosy. Phi, daleko mi do brzydala Tatka ale i tak go kocham. Mijałam jednego z mnichów w niebieskich strojach, przypominały one wodę. Jeden z nich chyba splunął na podłogę ale to na pewno dla tego, żeby nawilżyć deski które wycierał. W końcu po co miałby to robić, prawda? Chyba zapomniał, że takie splunięcie nic nie da ale przynajmniej mogłam popatrzeć jak się wygłupiał w ten sposób. Mogłabym splunąć i podlać mu wszystkie te deski ale za dużo wody i zgniją... Nie miałam zresztą na to też czasu.

- Em no... Nie przesadzaj, ja wiem, że jestem sławną Kapitan Maname ale no... EJ no, brudzisz mnie - No co za tupet miał ten rybak, cofnęłam się odruchowo jak poczułam co wyczynia. Nie chciałam mieć całego stroju w wodzie, zwłaszcza, że koszulkę miałam jasną, jeszcze mnie całą zaraz pobrudzi... Dopiero po chwili spostrzegłam co było na dole. Nigdy nie myślałam, że... Ludzie składają ofiary w tak otwarty sposób. - No szlag. Jeszcze przynosisz padlinę do domu pana mórz! Jak ci nie wstyd? Jakiś skarb byś przyniósł, albo złoto? Myślisz, że tam w podwodnej domenie to tanio mają zioła nasenne? Albo ta cała podwodna tuba do tej świątyni dzięki której cię słyszy? To nie są tanie rzeczy wiesz? - No aż się zdenerwowałam, trochę się naburmuszyłam przez to wszystko. Prawdę mówiąc nie wiedziałam co teraz zrobić, zwierzak wykrwawiał się a ja... No nic nie mogłam zrobić, skrzywiłam się wyraźnie i podniosłam głos - MNICHU! Tutaj jest brudno jeszcze. I przyda się drobna pomoc! - Przełknęłam ślinę kątem oka spoglądając na zakrwawioną podłogę, to był przykry widok ale poza moim zasięgiem.

- Każdy w sferze wody i lądu wie kim jesteś rybaku. Tutaj znamy cię jako poławiacza i tego kto przynosi życie, na dole znamy cię jako tego który je zabiera - Ha! Musiałam trochę go przycisnąć, rozumiecie? Daje życie, w sensie jedzenie bo jak nie jesz to giniesz. Ale poławia rybcie i zdarza się, że rozdziela rodziny. Taki to rybaczy los. Pewnie nas bogowie też tak łowią w jakiś... Specyficzny sposób. Ale dość już o tym, kiedyś się jeszcze sama przekonam - Pomogę. - Odpowiedziałam krótko, co jednak nie znaczyło, że robię to za darmo. W końcu to, że błagał Watatsumiego o pomoc i on zesłał mu mnie nie znaczyło, że dogadaliśmy się co do zapłaty. To już sobie ustalę z nim później.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



- Myślę - - Mówię -

Ostatnio edytowano 9 lip 2019, o 18:44 przez Maname, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika

Maname
 
Posty: 159
Dołączył(a): 12 sty 2019, o 12:42
Lokalizacja: Hanamura
Wiek postaci: 14
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Ma na oko około 1.50 wzrostu
- Duże niebieskie oczy
- Jak się uśmiecha widać ostre zęby
- Granatowe włosy, często rozpuszczone
- Niezbyt rzucająca się w oczy, standardowe kimonko, białe i butki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6892
GG: 0
Multikonta: Inoś

Re: Kaplica Watatsumi 海神の神社

Postprzez Meijin » 9 lip 2019, o 17:47

Rekinia przysługa
Czyli misja rangi D dla Manananame
5/x

Zaiste Maname musiała być niewinną istotką, kto wie, może gdyby(nie była sobą to*) była inna i usłyszałaby to, co mnich sobie pomyślał, to nie puściłaby tego mimo uszu. ednak jestem pewny jednego. Pewna rzecz nie dała by jej spokoju. SKĄD ON WIE? Bycie członkiem Hoshigaki zazwyczaj wiąże się z widzialnymi zmianami w człowieku, ale Maname przecież wyglądała całkiem normalnie, prawda? Można wręcz stwierdzić, że jak zwykła dziewczynka... Skąd taki zwykły mnich mógłby wiedzieć, kim ona jest? Jest omnipotentny czy co? Niestety nie dowiemy się skąd to wiedział, ale myślę, że możemy spokojnie założyć, że był to jeden z testów Watatsumiego. Może dzięki temu, że Maname tak niewinnie podeszła do sytuacji, to zdała jakiś osobliwy sprawdzian? Może teraz ona i jej rodzina będą błogosławieni przez boga bardziej niż reszta? Może Maname będzie miała okazję sprawdzić, jak bardzo jest miła bogu.

Co do naszego wierzącego, wręcz ortodoksyjnego, rybaka, to sytuacja wydawała się wyczerpywać znamiona normalności, oczywiście, jeśli tylko zignorujemy jego dziwne podniecenie. W momencie, w którym objął dziewczynę, jej strój niestety został troszkę ubrudzony. No tak delikatnie na wysokości dołu łydek. Należy jednak pochwalić dziewczę za trzeźwość umysłu. Odsunęła się i dzięki temu uniknęła większych strat materialnych. No, ale te plamy, które się pojawiły, to niestety, będzie trzeba je jakoś zmyć, a myślę, że piratka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak trudno domyć krew.... Oj baaaardzo trudno. Już łatwiej będzie kupić nowe ciuszki.
Rybak zdawał się być zachwycony, Maname zniesmaczona, a widok prawie już martwego zwierzątka nie pomagał w poprawianiu opinii dziewczyny o tym dziwnym człowieku. Jej zdecydowane słowa, na temat ofiary, zbiły Taro z pantałyku, nastała niezręczna cisza. I pewnie byście tak stali, dopóki któreś z was nie przełamałoby tego impasu, gdyby nie mnich, ten sam, który chwilę temu splunął na podłogę. Pojawił się jakby znikąd i zaczął krzątać się przy zwierzątku. Maname nie zauważyła, nawet kiedy, ale wszystko pod ich stopami zostało wyczyszczone, a mnich ulotnił się, trzymając zwierzątko na rękach. Gdyby nie to, że nagle w głowie dziewczyny znowu pojawiły się jakieś obce myśli, to mogłaby pomyśleć, że oszalała, a tak? Tak to może sobie myśleć, że to jakies genjutsu, albo jakieś dziwne boskie zagrywki. W każdym razie głos powiedział-Dziękuję.... uważaj dziecię mórz... Bestia nie zawsze jest tym, czym myślisz, że jest. Cokolwiek by to nie znaczyło, Maname miała inne rzeczyna głowie, ot chociażby załatwienie sprawy z tym rybaczyną. Wtem, ni z gruchy, ni z pietruchy, odezwal się Taro. -Panienko Maname, przecież naszemu bogu są miłe wszystkie ofairy, najważniejsze żeby były, a że ostatnio mamy inwazję tych całych tanukich, to stwierdzilismy w wiosce, że nie będziemy ich tak bezsensownie eliminowali, a po prostu będziemy skladać je w ofierze. I widzisz! DZIAŁA!

-Wiedziałem, że pomożesz. Chodź ze mną w takim razie. Musimy dotrzeć do mojego domu, Matsumae. Zajmie nam to naprawdę dużo czasu, gdzieś z dwie godziny, chyba, że znasz jakieś sposoby, aby ją przyspieszyć, o wysłanniczko boga. Swoje słowa skwitował uniżonym ukłonem. Potem kontynuował. -Tak jak mówiłem bogu, zaatakował nas niedźwiedź. Nie wyrządza wielkich szkód, najczęściej ogranicza się do demolowania domostwa i zabierania cennych rzeczy. Dzieje się to zawsze w nocy, bodajże od 4 dni. Dwa razy ofiarą byłem ja, po razie moi przyjaciele, z którymi łowię: Akashi i Harum. No tak jakby ten niedźwiedź się uparł na mnie! Hahahaha. Na szczęście te zwierzęta są głupie i nie mogłyby przecież się mścić czy coś. Taro zakończył swój wywód.

Jeśli Maname jest gotowa, to nasza dwójka może ruszać dalej.

z/t następny post możesz już napisać w tym miejscu viewtopic.php?f=77&t=7482

Pełna dowolność w tym co zrobisz. Jeśli chcesz tam dotrzeć szybciej, to możesz użyć techniki. Działania na miejscu również zależą od ciebie, nie ma jednej dobrej drogi do celu.


Spoiler: pokaż
*musiałem dodać tego mema "gdybym nie była soba, to bym była inna"
Legenda:
-Tanuki
Urashima Taro
[/color]
[/spoiler]
Meijin
 

Poprzednia strona

Powrót do Hanamura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość