Brama Wioski

Brama Wioski

Postprzez Natsu » 18 wrz 2018, o 10:54

Opis będzie wieczorkiem.
Avatar użytkownika

Natsu
Support
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Brama Wioski

Postprzez Rindou Arashi » 18 wrz 2018, o 10:56

7 / ...

Mężczyzna nie był w najlepszym stanie. Nawet nie znający się na medycynie Murai dostrzegł, że nie zostało mu zbyt wiele czasu. Piana o bardzo jasnej czerwonej barwie, która wydobywała się z jego szyi bardzo jasno to sygnalizowała, dlatego też nasz heros beż zastanowienia oderwał kawałek swojego ubrania i przycisnął go do rany, chcąc w ten sposób zatamować krwawienie. Musiał jak najszybciej wrócić do osady, gdzie znajdował się szpital, dlatego też musiał dokonać wyboru. Albo powóz, albo piechota. Jedno i drugie miało swoje wady i zalety, po rozpatrzeniu ich wszystkich i oszacowaniu odległości zdecydował się na powóz. Poprzypinał swoimi nićmi ciała do powozu, tak aby przypadkiem ani kobieta ani jej ranny towarzysz nie mogli się uszkodzić w trakcie jazdy, po czym zabrał mordercę i przyszył go do ławki woźnicy. Sam zajął tez tam miejsce i strzelił lejcami, chcąc popędzić zwierzęta. Te nie potrzebowały zbyt dużo aby zerwać się i po raz kolejny rozpędzić do ogromnych wręcz prędkości. Drzewa jedno za drugim znikały w oddali a po kilku zakrętach zaczęła na horyzoncie malować się rodzinna osada naszego herosa.
Nasz heros pędził ile mógł aby jak najszybciej dojechać z rannym do szpitala, w końcu od tego zależało jego życie, no a z martwym to nie wiele będzie w stanie załatwić. Niestety, na drodze stanęła pewna przeszkoda. Na ostatniej prostej, tuż przed bramą, dostrzegł jak stojący na bramie strażnicy wskazują go palcem, po czym wybiegają w jego kierunku. Krzyczeli, aby zatrzymał wóz, niektórzy z nich nawet zaczęli obnażać broń aby przekonać go do postoju. Nie był to też jedyny problem, gdyż po tych kilkunastu minutach jazdy ofiara znajdująca się w kokonie zaczęła się budzić. cała sytuacja wyglądała na tyle dziwnie, że na bramie strażników robiło się coraz więcej, a konie w cale nie planowały się zatrzymać bez jasnego rozkazu. Tylko jaki on będzie? Jaką decyzję podejmie nasz bohater? Zamierza olać strażników i wpaść przez bramę, czy może zatrzyma się i wyjaśni im wszystko, licząc, ze nie straci na tym zbyt wiele czasu... Nie było kiedy myśleć, musiał decydować natychmiast...
Rindou Arashi
 

Re: Brama Wioski

Postprzez Murai » 20 wrz 2018, o 12:21

Gnał jak szybko był w stanie. Życie mężczyzny było w tym momencie sprawą kluczową. Oczywiście ze względu na już wcześniej przemyślane korzyści materialne. Gdyby musiał go zawieść w innym kierunku z pewnością miałby większe wątpliwości odnośnie udzielenia pomocy. Itojin było blisko i przede wszystkim od samego początku było celem docelowym Kakuzu wracającego z treningu. Nie mógł na tym nic stracić, za wyjątkiem odrobiny chakry. Czasu także nie marnował, gdyż wybranym przez siebie sposobem i pod presją dostanie się do celu szybciej niż powinien w zamyśle. Nawet jeśli mężczyzna nie przeżyje to na koncie Muraia nadal pozostawało uratowanie kobiety i pochwycenie zabójcy. Dwa z trzech. Aczkolwiek lepiej było dokonać trzech dobrych uczynków niż dwóch, szczególnie biorąc pod uwagę że trzy mogły dać mu większy profit niż dwa.
Konie miały swoje ograniczenia, ale pędzące przed siebie w zawrotnym tempie z pewnością dały lepszy rezultat niż obciążony trzema ciałami Murai biegnący na piechotę. Jego siła fizyczna nie była aż tak rozbudowana aby przenosić duże ciężary o wadze około stu pięćdziesięciu kilogramów bez jakiegokolwiek odbicia na jego sprawności motorycznej. Mimo iż tymczasowy woźnica nie był uzdolniony w sterowaniu pojazdami konnymi, najczęściej poruszając się na piechotę albo w roli pasażera, to radził sobie nadzwyczaj dobrze. Konie same potrafiły zorientować się zjeżdżają z drogi, a za namową lejców łatwo i posłusznie dawały sobą manipulować. Nie minęło wiele czasu jak zaczął zbliżać się do bramy osady. I przy niej zaczęli pojawiać się ludzie. Strażnicy rzecz jasna. Żądający żeby się zatrzymać. Oczywiście miało to sens, obiekt szybko pędzący w kierunku bramy był oczywistym zagrożeniem. Równie dobrze jakiś szalony maniak mógłby próbować wjechać wozem w bramę i następnie ją wysadzić. Zatrzymał się więc kilka metrów od strażników, dając koniom znak do zatrzymania się za pomocą mocnego pociągnięcia lejec do tyłu. Nie obchodziła go gwałtowność tej reakcji ani jej wpływ na pasażerów. Byli przyczepieni nićmi i powinni być bezpieczni. Jeszcze przed zatrzymaniem się nici z ciała Muraia ponownie pomknęły w stronę dwójki w środku i oplotły ich. Kiedy tylko się zatrzymał, wyniósł na niciach całą trójkę, w kokonach rzecz jasna. Kobiecie i jej rannemu mężowi zostawił głowy na wierzchu żeby mieli jak oddychać. Wyniósł ich z maksymalną dla siebie prędkością, w stronę strażników rzecz jasna.
- Próba zabójstwa dwójki osób na szlaku, jedno niepotwierdzone zabójstwo woźnicy. To zabójca, kobieta to niedoszła ofiara. Zajmijcie się nimi odpowiednio. Mężczyzna może mieć wyszkolenie Shinobi, więc uważajcie. Ja zabieram rannego do szpitala. - krzyknął po drodze w kierunku strażników, zostawiając przy nich dwójkę. Kobietę rzecz jasna rozwiązał jak tylko położył ją na ziemi, dając tym samym do zrozumienia iż jest to właśnie ofiara, której bać się nie należało. Mężczyznę który miał dopuścić się zabójstwa związał jeszcze szczelniej niż wcześniej, dla upewnienia się iż przekaz jest wystarczająco jasny. Zrobił to wszystko w biegu, nie przerywając sprintu. Przebiegł przez bramę, teraz ze znacznie mniejszym balastem, prosto w kierunku szpitala. Teraz, kiedy obciążenie było znacznie mniejsze, był w stanie poruszać się szybciej. Kiedy tylko pojawi się w szpitalu poprosi, a wręcz wymusi, uratowanie życia mężczyźnie przez kadrę medyczną obecną w szpitalu. Miał autorytet, był znany i szanowany za swoje umiejętności i siłę. Strażnicy jak i doktorzy powinni postąpić zgodnie z jego instrukcjami. Teoretycznie. On swoją część roboty wykonał wzorowo i nie miał sobie nic do zarzucenia, niestety zabezpieczenie zabójcy i pomoc poszkodowanej musiał zostawić nie tak pewnemu czynnikowi ludzkiemu.


Spoiler: pokaż
Dobiegająć do wioski Kakuzu natychmiastowo informuje o całym zajściu. Przy bramie podaje zabójcę do pilnowania i zamknięcia celem przesłuchania, a dwójkę oddaje do szpitala. NIe czeka na raport odnośnie ich stanu ale kieruje się właśnie celem przesłuchania owego zabójcy. Jeśli rzecz jasna się da. Ale Kakuzu ma nadzieję na to że duet przeżyje, wszak wybiera najlepszą drogę.
KEKKEI GENKAI: Jiongu
NATURA CHAKRY: Doton
STYLE WALKI: Gōken
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30 (1 poziom)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 65 (2 poziom)
    SZYBKOŚĆ 170 (5 poziom)
    PERCEPCJA 155 (4 poziom)
    PSYCHIKA 1 (1 poziom)
    KONSEKWENCJA 95 (3 poziom)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 410
KONTROLA CHAKRY A
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY:251% [100% bazowe + 6% Wytrzymałości + 55% (Serce Katon B) + 45% (Serce Fuuton C) + 45% (Serce Suiton C)]
MNOŻNIKI:

POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

    NINJUTSU E
    STYLE WALKI: (2 - dziedzina B)
    • Goken - S
    • Seido - A
    KLANOWE A
    DOTON C
    FUUIN D
    KATON B (Klik)
    FUUTON C (Klik)
    SUITON E (Klik)

Nazwa
Jiongu: Reberu Ei

Przedostatni poziom Jiongu. Wprowadza on szereg różnych zmian. Udoskonala zdolności nici, co jest oczywiste, lecz warto o tym wspomnieć. Idąc dalej, pozostają już tylko dwa narządy wewnętrzne: serce i mózg. Dochodzi również bardzo ważna dla Kakuzu rzecz. Zostaje wprowadzona możliwość aplikacji nowych serc. Aktualnie ich limit to trzy, lecz z czasem da się to zmieniać. Schemat zdobywania serc opisany jest poniżej.

Wytrzymałość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Szybkość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Zasięg
25 metrów

Dodatkowe
Wymagana kontrola chakry na D

Koszt Chakry
D: 36% | C: 28% | B: 20% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (na turę)


70-12=58%
Murai
 

Re: Brama Wioski

Postprzez Rindou Arashi » 22 wrz 2018, o 00:46

9 / ...

Konie pędziły pełną mocą, nie okazując przez ani chwilę, że są zmęczone. Były wręcz doskonale wyszkolone, dlatego też bez trudu dawały się pilotować niczym bezmózgie napędy, tak jakby ich jedynym życiowym celem było słuchać i jechać przed siebie. Ich reakcja na lejce była natychmiastowa, więc musiało to zaskoczyć nawet naszego bohatera. Kiedy szarpnął za nie, wóz prawie że momentalnie zatrzymał się kilkanaście metrów od bramy, a zwierzęta wróciły do tego co lubią, czyli skubania trawki. Murai zeskoczył z wozu, wyciągając 3 nieruchome ciała oraz tłumacząc wszystko właśnie idącemu w jego kierunku kapitanowi straży. Odziany na czarno mężczyzna z lokalnymi zdobieniami na ramionach oraz długiej, zszytej czarnymi nićmi szramie na pół twarzy. Na jego plecach znajdował się ogromny Guan-dao a za jego plecami jeszcze 4 innych strażników. Ci kiedy zobaczyli wyciągane z wozu ciała, sięgnęli po broń, jednakże szybko zostali powstrzymani przez Dowódcę. Ten mężczyzna w sile wieku wyciągnął z ust brązową cygaretkę i rzucił ją na ziemię pod swoje nogi, chwilę później ją przydeptując.
- Spokojnie młodzieńcy, wiem kto to jest, nie chcecie z nim zadzierać... - przemówił do swoich pomocników, po czym wskazał ręką na poukładane na ziemi ciała. Jego ludzie nie musieli o nic pytać, doskonale wiedzieli co mają robić. Podeszli po dwoje do obu pakunków, po czym zarzucili je sobie na ramiona.
- Zabierzcie go do koszar, tam w spokoju przeczeka na rozmowę. Kobietę do szpitala! - potwierdził rozkazy, po czym skierował swój wzrok na przybysza, Uśmiechnął się delikatnie, po czym skłonił się nieznacznie na znak szacunku. - Murai-san, będzie na ciebie czekał w koszarach. Już my zadbamy o to, żeby nie uciekł. - ustąpił mu drogi, nie chcąc go spowalniać, po czym wrócił do rozkazywania swoim ludziom. Ci bez słowa zawahania ruszyli do roboty, szykując się do drogi w głąb osady.

To co się działo dalej było szybkie. Murai doskonale znał miał, w końcu nie raz tu był. taka wiedza w połączeniu z jego szybkością pozwoliły na bezproblemowe odnalezienie szpitala, oraz przekazanie rannego. Tam na miejscu od razu zabrali się za niego lekarze. Z ich słów wynikało, że stan rannego jest ciężki, wręcz umierający, jednakże jest jeszcze nadzieja o którą zawalczą. Postarają się zrobić co tylko będą mogli. Z taką też myślą nasz heros mógł wyjść z budynku i skierować się tam, gdzie go poniosą go nogi. Tylko gdzie to było??
Rindou Arashi
 

Re: Brama Wioski

Postprzez Murai » 24 wrz 2018, o 14:53

Wszystko poszło praktycznie tak jak to planował. Bez żadnych komplikacji czy zaskoczeń ze strony ludzi. Faktycznie jego reputacja dawała mu przewagę i pozwalała na oszczędzenie czasu na wyjaśnienia całej sytuacji. Uniknął też wątpliwości z ich strony. Gdyby był pierwszym lepszym Kakuzu, na pewno w głowach strażników pojawiłyby się myśli pokroju "Czy można mu zaufać?", czy też "Kim on jest żeby wydawać nam rozkazy?". Murai nie miał takich problemów. Jego wysoka pozycja w hierarchii i światowa wręcz sława dawała mu ogromną przewagę. Każdego dnia doceniał coraz bardziej fakt, iż jego dokonania i wybory podczas podróży wiązały się z coraz to większa rozpoznawalnością. Po przekazaniu kobiety i zabójcy, Murai popędził w kierunku szpitala. Życie rannego, przynajmniej podczas kolejnych kilku minut, było najważniejszą rzeczą, a jego uratowanie było bezpośrednim celem Shinobiego. Korzyści i ewentualnie konsekwencje przeanalizował juz wcześniej, teraz wystarczyło jedynie bezmyślnie wręcz biec przed siebie. A przynajmniej tak mógłby pomyśleć ktoś kto nie był Muraiem. On analizował każdą możliwą drogę pod względem długości bezwzględnej, z dodaniem czynników ludzkich, czasem potrzebnym na ominięcie budynków i czynnikami które mogłyby mieć wpływ na stan poszkodowanego. Już w biegu zdecydował się na wybranie jednej konkretnej ścieżki i nią też podążył.
W szpitalu spotkał się z tym samym poziomem posłuszeństwa w wykonywaniu jego poleceń co w przypadku strażników przy branie. W tym przypadku jednak nie było to nic dziwnego. Zadaniem medyków było leczenie i ratowanie życia, dlatego Kakuzu który przyniósł poważnie rannego mężczyznę będącego skraju życia i śmierci, mógł liczyć na spełnienie jego rozkazów. Uratowanie jego życia to jedyna rzecz jakiej w tym momencie potrzebował. Wykonał swoją powinność, jego część wykonana została idealnie i bez żadnych zastrzeżeń. Sam sobie nie mógł nic zarzucić. Teraz przyszła pora na kolejny etap. Najlepiej byłoby zapytać samej kobiety o szczegóły owego zdarzenia. Zostawił ją ze strażnikami, dlatego też ruszył do bramy ponownie celem jej przesłuchania. Drugą w kolejności czynnością powinno być przesłuchanie samego zabójcy. Od kobiety na pewno są spisywane zeznania, przynajmniej tak powinno być zgodnie z procedurami. Dlatego też udał się w miejsce, gdzie potencjalną dwójkę powinien znaleźć. Jakieś koszary czy inny budynek funkcjonalności wojskowej.
Murai
 


Powrót do Itojin (Osada szczepu Kakuzu)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość