Szlak transportowy

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Chise » 19 sie 2018, o 22:29

Pokiwała głową na słowa Jashinisty. Zdawała sobie sprawę z tego co mówił, nawet jeśli sama wolałaby oddać przestępcę w ręce liderki, by mógł się jeszcze przydać klanowi. No, ale nie było takiej możliwości, to sobie musiała z tym pogodzić.
Szybko ruszyli w stronę szlaku i opuścili Kotei. Jak o tym pomyślała, liderka musiała to jednak dobrze przemyśleć skoro dała im zadanie od razu tego dnia co pozwoliła jej poruszać się poza stolicę Sogen. Była zadowolona, że znów byli w ruchu i mieli zajęcie bardziej wymagające niż treningi, które do tej pory zajmowały jej czas. Po opuszczenia miasta dziewczyna z Uchiha założyła na twarz swoją charakterystyczną maskę z rogami, ukrywając oblicze i białe, niewidome oczy. Ma misji było to dodatkowo ważne. Zastanawiała się nad misją i wkrótce podzieliła się swoimi przemyśleniami z Shigą.
- Myślę, że powinniśmy się rozdzielić przy tej wiosce. Ja wejdę pierwsza do karczmy, a ty rozejrzyj się po samej wiosce i wejdź później, oddzielnie. Wtedy będziemy mieć większe szanse - oczywistym było, że ona nie mogła się rozejrzeć, w końcu była ślepa. W karczmie mogła nasłuchiwać, była mała powierzchnia, niewiele by jej umknęło, ale nie nadawała się do otwartych przestrzeni. Cokolwiek podejrzanego mogło ich naprowadzić na ślad, który umknął tropicielom z muru. W końcu oni byli dość łatwo rozpoznawalni, wątpiła czy bawili się z podchody. Oni mieli jeszcze przewagę nierozpoznawalności, anonimowości. Mogli to wykorzystać. W razie czego Shiga mógł po prostu do niej wrócić lub ona sama wyjdzie jeśli go nie znajdzie.

Z/T ---> viewtopic.php?f=97&t=1838&start=30#p95527
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
 
Posty: 647
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 12 wrz 2018, o 15:14

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
1/45


Młodzież wyruszyła w swoją wielką podróż. No dobra. Może nie była to jakaś wielka podróż, ale i tak trochę do przejścia mieli, prawda? W końcu kierowali się w stronę Karmazynowych Szczytów. Gdzie dokładnie? To póki co pozostanie tajemnicą, której nawet Mistrz Gry nie zna, ale ma nadzieję, że Shikarui i Asaka zabrali majtki i skarpetki na zmianę (Asaka jeszcze mogłaby wziąć stanik, hehe), jakieś ubranie wierzchnie i prowiant. Dużo prowiantu. Droga bowiem była naprawdę długa (zakładam, że każda prowincja ma wielkość mniej więcej Polski), a do przejścia były jakieś dwie prowincje. Co najmniej tydzień drogi szybkim marszem z ograniczaniem odpoczynku (podróżnik może przejść jakieś 60 kilometrów dziennie) do niezbędnego minimum. W każdym bądź razie, ta wielka podróż właśnie się rozpoczęła. Nasza dzielna dwójka wyruszyła w drogę. Jak byli przygotowani? Nie mnie to oceniać. W razie braku jedzenia zawsze mogli przecież spróbować zapolować na okoliczną zwierzynę, łowić ryby lub szukać jagód.
W każdym bądź razie, podróż się zaczęła. Kolejne kroki pokonywały kolejne metry niczym potężny święty miecz, należący do świętego wojownika - potężnego paladyna, pokonuje uosobienie zła - demonicznego smoka chaosu. Nasza dzielna dwójka szła tak sobie wesoło i spokojnie, a pogoda - to trzeba przyznać - dopisywała. Nie było ani gorąco, ani nie było zimno. Tak w sam raz na spacer. Temperatura idealna do tego, by ubrać się "na cebulkę" i wyruszyć w naprawdę długą i ekscytującą drogę. Słońce stosunkowo niedawno wygrało wielką bitwę z Księżycem - taką bitwę, która odbywała się codziennie - i ponownie zaczęło królować na niebie, oświetlając drogę przed Shikaruiem i Asaką? Może właśnie ten potężny paladyn był wojownikiem Słońca, a smok chaosu - wojownikiem Księżyca? No dobra... Mistrz Gry plecie trzy po trzy. Nie zwracajcie uwagi na jego fanaberie i nieudolne próby stworzenia epickiego wręcz poematu. Skupcie się na swoim zadaniu, o którym jeszcze nie macie pojęcia. Nie wiecie jak się skupić na czymś, o czym nie macie pojęcia? To skupcie się na czymś innym. Chociażby na tym, żeby nie potknąć się przypadkowo o jakiś konar wystający z ziemi. Nikt chyba nie chce się na samym początku połamać (pod koniec zresztą też nie), prawda? No i uważajcie, żeby kamienie nie wpadły Wam do butów, bo to koszmar jest nosić "kamienia na gapę" w bucie. Mogę Wam jeszcze zdradzić jedną rzecz. Nie padało. Niebo było praktycznie bezchmurne. Powiewał lekki wiaterek, który kołysał drzewami w bardzo wolnym tempie. Jednak w ogóle w niczym on nie przeszkadzał.
Idąc tak, i idąc (zakładając, że uczestnicy misji szli) w końcu mogli dostrzec w oddali grupkę osób, a także wóz, którym się przemieszczali, a do niego zaprzęgnięte dwa konie. Dodatkowo w pobliżu do jakiegoś drzewa przywiązany był także i trzeci koń. Wszyscy ci ludzie stali i odpoczywali. Konie skubały sobie leniwie trawkę i popijały wodę z przystawionych pod ich mordy wiader. Tamta ekipa widać odpoczywała. Nie chcieli forsować swoich koni, ani swoich ciał. Odpoczynek czasem był konieczny. Także Shikaruia i Asakę mogło nawiedzić to bardzo nieprzyjemne uczucie zmęczenia. Łącznie można było naliczyć 8 osób, trzy konie i wóz. Dodatkowo dwójka mężczyzn posiadała miecze przy pasie. Innych broni nie było widać.

Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż

Proszę się nie sugerować akcją, która dzieje się na tych grafikach. Można założyć, że ludzie Ci stoją obok wozu (część też na nim siedzi) i po prostu ze sobą rozmawiają, ale z tej odległości Shikarui i Asaka nie są w stanie nic usłyszeć lub... po prostu Ci ludzie milczą.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 12 wrz 2018, o 16:08

To zdecydowanie była wielka podróż. Z Sogen do Karmazynowych Szczytów był kawałek, należy przecież pamiętać, że Soso i Kyuzo były aktualnie w stanie wojny. Gdziekolwiek by się nie udawali (zostawmy to w takim razie w tajemnicy) – przeprawa nie była spacerkiem, jaki odbywa się wieczorem, po całym dniu pracy, gdy słońce powoli zaczyna chylić się ku horyzontowi, by zacząć się za nim chować, a wiatr zamarł, jakby sam układał się już do snu.
Asaka wiedziała, że czeka ich długa droga, włożyła więc na siebie długie spodnie, których nogawki schowała w porządne buty, pozwalające bez przeszkód poruszać się po drodze, jak i po bardziej grząskim gruncie; nie były to więc sandały, które dopuściłyby do wędrówek kamieni pod stopami. Przylegająca koszulka bez rękawów wydawała się właściwym wyborem, skoro słońce przyświecało i pozwalała na choć odrobinę chłodu, choć dzień nie był tak gorący – nic tylko się cieszyć, że nie zostanie z niej skwarka w skórze. Obowiązkowo do lewego uda przypiętą miała kaburę na broń, zaś do pasa, przytroczoną miała torbę. Płaszcz był schowany, nie majtał jej więc nigdzie niepotrzebnie, zaś włosy zebrała w kucyk, by nie leciały jej niepotrzebnie na twarz. O prowiant nie było się co martwić, ani Asaka, ani Shikarui nie byli idiotami, którzy wybrali się w podróż bez jedzenia – a jak wiadomo, przezorny zawsze ubezpieczony.
Wyruszyli zaraz po śniadaniu i przynajmniej Asaka nie zamierzała utrzymywać wykańczającego, mocnego tempa podróży, jednak nie planowała się też wlec jak ślimak na wyścigach. To nie był spacer. Kluczowym było jednak zachować siły w razie jakiegoś wypadku, jakich wiele trafiało się na drodze. Ponownie, ostrożność nigdy nikomu nie zaszkodziła, a wręcz pozwalała przeżyć, zwłaszcza w tak brutalnym świecie, w którym przyszło im żyć. Odpowiednie tempo pozwalało założyć, że nie spędzą miesiąca w podróży oraz, że się o ten wystający korzeń drzewa nie potkną. Białowłosa – jak to białowłosa, gdy coś przyszło jej do głowy, to niezobowiązująco zagadywała Sanadę, ale nie zmuszała go do rozmowy na siłę. Sama zresztą potrzebowała sobie pomilczeć, a jakoś między nimi nie było tej niezręcznej ciszy, którą tylko chciało się zapełnić jakimś pustym słowem.
Wóz był widoczny nieco wcześniej niż ludzie, przynajmniej dla Asaki. Z odległości, w której ich wypatrzyła, nie była w stanie powiedzieć ilu ich tam jest i czy coś się stało, jednak w miarę pokonywania kolejnych metrów sytuacja zaczynała się klarować. Wóz, kilka koni i ponad pół tuzina ludzi najwyraźniej zatrzymali się, by odpocząć. U dwójki wypatrzyła broń, jednak samo to o niczym złym nie świadczyło. Kunoichi założyła, że ochraniają oni wóz, być może przewozili tam coś cennego? A może był to zwykły wóz kupiecki, tylko w takim razie skąd tam dziecko? Za wcześnie było, by wydawać jakikolwiek osąd. Zresztą po co? Niewiele ją to obchodziło, tak długo, jak nie będą im wchodzić w drogę. Jednak fakt, że tamci tak beztrosko sobie siedzieli i odpoczywali tknął dziewczynę – oni sami byli już jakiś czas na nogach, może warto byłoby zacząć myśleć o jakimś krótkim odpoczynku?
– Jak będziesz chciał odpocząć, to powiedz – jeśli nie chciał, to też w porządku, sama miała jeszcze siłę. Ale wiedziała, że za jakiś czas sama zaproponowałaby postój.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 12 wrz 2018, o 16:30

Shikarui przewędrował już cały kontynent wzdłuż - przynajmniej ten poznany, bo nie zapuszczał się w tereny, które pozostawały plackami na mapie, niepoznanymi i tajemniczymi. Z jakichś powodów cała rzesza uzdolnionych shinobi się tam nie pchała, więc czemu on miałby? Nie ciekawiło go to, co zakryte przed wzrokiem człowieka. To, co dostrzegali tam ludzie i co sprawiało, że pomimo ciekawości nie chcieli przekroczyć granic, które sami wyrysowali na mapie. Świat był i tak wystarczająco duży, wciąż mający w sobie niepoznane zakamarki w tym, co nieznane, żeby sięgać po to, czego dotykać się nie powinno. Oni w to nie celowali. Ich jakże tajemniczy punkt podróży był jasny i klarowny - wyjść na spotkanie tej prowincji, w której toczyła się właśnie wojna o... właściwie to Shikarui nie miał pojęcia, o co tam walczyli, ale guess what - to też go ni w cholerę nie obchodziło. Kolejna sprawa, która mogła się toczyć jak chciała, byle z daleka od niego.
Nie śpieszyli się, ponieważ nie było dokąd. Przynajmniej Shikarui nie miał dokąd, a sądząc po tym, że Asace było obojętne nawet to, kiedy wyruszą, to i raczej jej śpieszno nie było. Nie byli czasem ograniczeni, nikt nie czekał po drugiej stronie, nikt nie płakał z utęsknieniem i serce nie łkało za zielenią pól i górami, które otaczały Karmazynowe Szczyty. Ot - dom. Cztery ściany, w których zostało serce, pomimo tego, jak daleko się wywędrowało. Czarnowłosy chyba od początku wiedział, że kiedyś tam wróci, nawet jeśli w momencie opuszczania tamtych terenów nie wierzył, żeby taka opcja miała szansę zaistnieć. Nie wierzył, że dostanie taką możliwość, a tu proszę bardzo - wystarczyło wybrać. Zdecydować się na to, żeby jeszcze raz rzucić okiem na znajome pola i domy, żeby spojrzeć na tamto miejsce z nowej, innej perspektywy. Bo teraz, w przeciwieństwie do tego, co było trzy lata temu, zupełnie inaczej widział świat.
Nie milczał uparcie. Dawał się wciągać w rozmowy i sam czasami zagadywał, pytał o różne rzeczy. Nawet wymyślił własną wersję gry, w którą już grali, a która polegała na zgadywaniu, jaki przedmiot akurat chodzi danej osobie po głowie. Żeby było łatwiej zaczęli ograniczać to na konkretne miejsca albo rodzaje przedmiotów, bo jak się okazało - wybieranie z ogółu było zbyt wielką skrzynką, w której ciężko było znaleźć tą konkretną rzecz. Zabawa jak zabawa - Shiki bawił się bardzo dobrze. Jakoś trzeba było sobie odbić życie bez internetu.
Kiedy tylko na horyzoncie pojawił się wóz, przyjrzał mu się już z daleka, zanim się zbliżyli. Wolał się upewnić, czy czasem nie mają do czynienia z bandytami i czy powinien sięgać po łuk zawieszony na plecach. Jugo ubrany był w przylegającą do ciała czarną kamizelkę z krótszym materiałem puszczonym wzdłuż pasa z jednej i drugiej strony - przytrzymanymi oczywiście materiałowym pasem na biodrach. Do tego dłuższe spodnie, których nogawki niknęły w wysoko wiązanych butach. Rzecz jasna był też płaszcz, który aktualnie nie osłaniał jego ramion, a luźno zwisał z pasa wokół niego. Powoli robiło się chłodniej, ale jeszcze nie było zimno na tyle, żeby szukał schronienia pod materiałem.
- Robi się ciemno, możemy się zatrzymać. - Jeszcze do zmierzchu była z godzinka, ale nie zaszkodzi zamiast nadrabiać kilometrów to poszukać odpowiedniego miejsca na odpoczynek. Wzrok Shikaruiego prześlizgnął się po broniach nieznanej grupy.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 12 wrz 2018, o 20:57

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
4/45


Zmierzch nadciągał, a wraz z nim kolejna bitwa Słońca z Księżycem. Tym razem to Słońce jednak miało przegrać. Zmierzch nadciągał, tak jak Shikarui i Asaka nadciągali w kierunku grupy osób. Oczywiście nie to było ich celem, ale chcęc iść dalej oczywiście musieli minąć tych odpoczywających podróżników. Zapewne oboje wypatrzyli miecze, które dwójka z mężczyzn miała przy pasie. Być może przypuszczenia Asaki były prawidłowe. Być może rzeczywiście ochraniali oni ten wóz i jego ładunek - jaki by on nie był, bo nawet zwykłe zboże czy inny pospolity towar jest naprawdę cenny dla kupca, który wydał na niego swoje Ryo i który chciał sprzedać z zyskiem - jednak sprawa równie dobrze mogła wyglądać inaczej. Być może po prostu ochraniali oni samych siebie, a wóz nie przewoził żadnego cennego ładunku i służy tylko jako środek transportu. W końcu podróżowanie na wozie mogło się wydawać czymś znacznie bardziej korzystniejszym niż podróż na grzbiecie konia. Szybkość była porównywalna, ale wóz był po prostu wygodniejszy. Każdy kto siedział kilka godzin w siodle i pomiędzy nogami... miał coś dużego (proszę, bez skojarzeń) pewnie potwierdzi, że nie jest to nic przyjemnego. A na wozie można się nawet położyć wygodnie i przespać, zostawiając wszystko woźnicy, który i tak ma znacznie bardziej wygodne siedzenie niż siodło. Mogli siebie ochraniać, prawda? W końcu obecne czasy wcale nie należały do tych najbardziej bezpiecznych. Bogowie chyba nie byli z tego powodu zadowoleni; być może nawet byli smutni. Radował się jedynie Wielki i Mroczny Jashin, którego każda kolejna wojna czy bitwa, a nawet małe starcia z bandytami lub drobne zabójstwa niezwykle radowały. Nawet jeśli nie były popełniane przez jego wyznawców, to i tak napawały go radością. Taki to pochrzaniony był ten bóg. A przecież... Shikarui i Asaka doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że Karmazynowe Szczyty w przynajmniej 2/3 są ogarnięte wojną. Czy to jednak znaczy, że tylko tam obecnie można zobaczyć widmo śmierci? Z pewnością im bliżej tych niebezpiecznych terenów, tym większa na to szansa, jednak śmierć mogła czyhać za każdym rogiem... za każdym krzakiem i... na każdym drzewie. Dlatego uzbrojeni podróżni raczej nie powinni dziwić, prawda?
A może ci uzbrojeni w miecze podróżni byli właśnie posłannikami śmierci, którzy mieli wkrótce stanąć przed Shikaruiem i Asaką i z dumą oznajmić: "Stójcie. Tutaj Wasza droga się kończy"? Oczywiście mówiliby wtedy o drodze życia, bo każde życie było swoistą podróżą. Może to oni byli niebezpieczni? Może zaatakują? Czy nasi bohaterowie byli na to przygotowani? Czy zakładali taką ewentualność? Być może. Jednak walka 2 przeciwko 2 mogła być trudna. Czy byli na tyle zgrani, żeby dać radę dwóm miecznikom? A co by w takim razie powiedzieli na walkę 2 przeciwko 8? Bo może reszta też potrafiła się bronić? Jednak Mistrz Gry wyprzedza trochę wydarzenia. Być może Mistrz Gry również kłamie i tamci nie mają wrogich zamiarów. Fakt jest jednak faktem. Gdy tylko Shikarui i Asaka znaleźli się w zasięgu wzroku tamtych ludzi, to jeden z nich (a dokładnie ten) od razu wyciągnął miecz i zagrodził naszej dzielnej dwójce drogę. Czyżby rzeczywiście miał zaatakować?
- Stać. Kto idzie?
Drugi facet z mieczem natomiast stał ciągle gdzieś z boku i tylko się przyglądał. Swojego ostrza nie dobył. Rozmowy toczące się przy wozie ucichły, a wzrok ludzi zgromadzonych tutaj wwiercał się w Shikaruia i Asakę. Wszystkie oczy skupione na tej dwójce podróżników. Brakowało tylko reflektorów i dwóch mikrofonów i tego, by Słońce w końcu przegrało walkę z Księżycem i na ziemi zapanował mrok, który na pewno sprawiłby naprawdę zacny klimacik. Jednak pytanie tego gościa nie było jedynym pytaniem, na które należało teraz odpowiedzieć. Inne pytania nie zostały wypowiedziane na głos, ale być może gdzieś tam się pojawiły. Pytania te brzmiały mniej więcej tak "Co teraz?" albo "To zwykłe nieporozumienie i będziemy mieli szczęście i obejdzie się bez walki? Czy nie?"


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 12 wrz 2018, o 21:54

Tak, rozpoczęcie poszukiwań odpowiedniego miejsca, żeby przeczekać noc, to był dobry pomysł. Jednak gadatliwa Asaka w gruncie rzeczy była samotnym wilkiem i naprawdę nie lubiła tłumów. Jasne, jedna czy dwie osoby w żaden sposób jej nie przeszkadzały, ale kolejne osiem, które kręciło się wokół wozu już tak. Chciała po prostu przejść dalej drogą, którą szli, wyminąć koczujących podróżnych, oddalić się od nich na zadowalającą odległość i zejść z traktu w wiadomym już celu.
Asaka przytaknęła Shikiemu i spojrzała na niego krótko. Było jej teraz tak przyjemnie chłodno, nie zimno, by szczękać zębami, w końcu słońce nie schowało się jeszcze za horyzontem – a jej już brakowało chłodu, do którego była tak przyzwyczajona. Nic dziwnego, że nadal nie narzuciła na siebie płaszcza.
– Wyminiemy ich i szukamy jakiegoś miejsca?
Naprawdę niewiele obchodziło Asakę to, co mieli na wozie i czy coś w ogóle, czy przewozili najcenniejszy na świecie towar, czy może wieźli ziemniaki w skrzyniach, czy właśnie przenosili cały swój dobytek z jednej osady do drugiej – serio, miała to w głębokim poważaniu. Nie jej cyrk, nie jej małpy. I byłaby zlała to całkiem, sikiem falistym, gdyby nie to, że jeden z gości i to tych, którzy mieli przy sobie broń, wstał, odbił się od wozu, czy po prostu przerwał to, co dotychczas robił i ruszył się, by zagrozić im drogę. Z obnażonym mieczem.
Asaka zatrzymała się i zmierzyła gościa złym spojrzeniem złotych oczu, które przymrużyły się niebezpiecznie. Nie dość, że wyskoczył jak Filip z konopi jakby był u siebie i jakby był królem szos, to jeszcze tak niegrzecznie. Białowłosa nie miała cierpliwości dla takich buców, automatycznie wtedy przełączał się w jej mózgu jakiś przycisk, który wręcz kazał jej sprać takiego chojraka na kwaśne jabłko. To było silniejsze od niej, chociaż dzielnie walczyła ze sobą i ze swoją dumą. Miejmy więc nadzieję, że ktoś powstrzyma ją od zrobienia czegoś głupiego…
– Zależy kto pyta. Macie wykupioną tę część drogi i każdego podróżnego tak zatrzymujecie z wyciągniętym mieczem?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 12 wrz 2018, o 23:35

Nie można było mówić o jakimkolwiek rozumieniu się bez słów, bo to nie było to. Nie można było też mówić o jakimkolwiek zgrywaniu się. Byli sobie obcy, po prostu dobrze im się spędzało razem czas. Ponoć to niesamowity dar - spotkać kogoś, z kim można pomilczeć i nie będzie żadnej presji, żeby coś powiedzieć, cokolwiek, chociażby miało to być klepanie trzy po trzy. Ktoś, przy kim te introwertyczne bateryjki można ładować nawet kiedy nie było się samemu, tak całkowicie. Ktoś, przy kim w ogóle się nie wyczerpywały - istne błogosławieństwo. Shikarui nie czuł, żeby te jego jakkolwiek mocno ucierpiały tego dnia. Wczorajszego tak, ale to dlatego, że sam się za mocno zaangażował, pochłonięty fascynacją. Więc nie, to nie było rozumienie się bez słów, to był po prostu podobny sposób myślenia pomimo sporych różnic, które ich dzieliły. Podróżni, nie podróżni, handlarze czy nie-handlarze, Shikemu nie robiło to żadnej różnicy, tak jak nic go nie obchodziło to, co tutaj robili. Nie to, że się nimi nie interesował. Dla niego niemal każdy napotkany człowiek był potencjalnym wilkiem, więc i wrogiem. Potworem najgorszym z możliwych, bo tym ubranym w ludzką skórę. Dlatego skinął w odpowiedzi głową, nie musząc nawet się nad odpowiedzią zastanawiać. To było oczywiste - przejść dalej i to na tyle daleko, żeby czasem "całkiem przypadkowo" ci ich nie znaleźli w nocy. Aach, nie lubił takich zbędnych komplikacji, które niczego nie wnosiły do świata, życia, jego egzystencji. Zwykłe robaczki, które kręcąc się pod nogami nagle zaczynały się uważać za nadmiernie ważnych.
Jak pomyślał tak się stało - najwyraźniej poczuwali się za władców i panów tej ulicy, że jednemu z nich strzeliło do głowy stanąć im przed nogami.
Tygrys machnął ogonem i uniósł głowę.
-Z drogi. - Zabrzmiał jego chłodny, znudzony niemalże w swoim stoicyzmie głos. Mrukliwy. W tej intonacji ci, którzy go znali, mogli również powiedzieć, że wysilił się na uprzejmość. Niczego więcej nie było do dodania, Asaka w zasadzie wyczerpała temat i to bardzo dyplomatycznie. Przynajmniej w mniemaniu Shikaruiego, że w ogóle miała chęci do rozmawiania z kimś takim. Czarnowłosy by się nawet nie zatrzymał gdyby nie ona, po prostu ruszyłby dalej. Nauczony jednak tym, że kiedy jesteś z kimś to lepiej, żeby ten ktoś działał pierwszy, żeby nie zepsuł planów wszelakich, po prostu czekał na rozwój sytuacji. Czy to możliwe, że trafili akurat na bandę rabusiów, którzy tylko udawali podróżników, żeby zwabić niczego nieświadome ofiary do siebie? Pająki potrafiły pleść niesamowite mocne sieci kiedy tylko chciały. Czarnowłosy nie pozwalał, żeby ktokolwiek z tej ferajny zszedł mu z pola widzenia, przemieścił się na przykład na ich plecy czy cokolwiek z tym podobnych. Jego zmysły stanęły niemal dęba, starając się nadążyć za wszystkimi bodźcami.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 13 wrz 2018, o 09:34

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
7/45


Ósemka podróżnych spotkała właśnie na swej drodze naszych dzielnych bohaterów, a ich pierwszemu spotkaniu towarzyszyła naprawdę nieprzyjemna aura. Tak to właśnie jest jak się grozi innym osobom mieczem. Zwłaszcza takim, które po prostu - zdawać by się mogło - że nie lubiły towarzystwa. Introwertyczni i nieprzejmujący się problemami innych osób. Czy właśnie tacy byli Shikarui i Asaka? Nawiasem mówiąc, zaciekawił mnie fragment o falistym moczu. Jak dziewczyna chciała tego dokonać? W każdym bądź razie, to tylko taki dowcip, hehe. Wróćmy więc do istotnej historii. Kobieta w różowym kimonie wstała z wozu i podeszła do faceta z mieczem. Położyła mu rękę na ramieniu i pokiwała przecząco głową, mówiąc:
- Panie Tatsumi, proszę nie wyciągać pochopnych wniosków. Nie ma potrzeby straszyć każdego innego przechodnia, czyż nie?
- Tak. Jasne. Rozkaz - odparł Tatsumi - tj. ten facet z obnażonym mieczem - a później zwrócił się bezpośrednio do Asaki i Shikaruia. - Wybaczcie. Poniosło mnie.
Oczywiście schował swój miecz i wrócił do reszty. Teraz jego miejsce - jako osoba, która chciała rozmawiać z naszymi bohaterami - zajęła ta piękna kobieta w różowym kimonie. Wydawała się dużo bardziej rozsądna niż tamten facet. Mało tego. Wychodziło na to, że miała nad nim jakiś rodzaj władzy. Czy chodziło o pieniądze czy może o coś innego? W każdym bądź razie, tamten jej słuchał.
- Jeszcze raz wybaczcie zachowanie mojego... przyjaciela. Nie mamy oczywiście wykupionej tej części drogi i nie pobieramy myta, jeśli o to chodzi. Po prostu jesteśmy grupą podróżników, a Pan Tatsumi jest naszym jedynym ochroniarzem. Powierzyliśmy swoje życia i bezpieczeństwo jego rękom, a na świecie źle się dzieje.
Podeszła do Shikaruia i Asaki, o ile oczywiście jej pozwolili. Zrobiła to po to, by móc ściszyć swój głos do takiego stopnia, że nasi bohaterowie bez problemów ją usłyszą, ale nie doleci to do uszu Pana Tatsumiego. Oczywiście kobieta nie miała najmniejszego zamiaru go obgadywać. Po prostu wolała, żeby nie wiedział tego co zamierza im powiedzieć.
- Na Tatsumim spoczywa wielka odpowiedzialność, która wydaje mi się, że go przytłacza. Potrafi walczyć, ale jest zbyt nerwowy i wszędzie i we wszystkim widzi niebezpieczeństwo. Wydaje mi się, że nie jest w stanie poprawnie rozpoznać zagrożenia.

Można się zastanowić po co ta kobieta w ogóle zdradzała takie sekrety. Czy fakt, że powiedziała im, że Tatsumi jest jedyną osobą, która w tym gronie potrafi walczyć, nie stanowił dla niej zagrożenia, w razie gdyby okazało się, że Shikarui i Asaka zechcą zaatakować podróżników? W końcu walka dwa na jednego byłaby dla nich bardzo korzystna. Kobieta nawet nie brała pod uwagę takiego scenariusza. Uważała bowiem, że doskonale zna się na ludziach. W jej oczach Shikarui i Asaka nie stanowili żadnego zagrożenia. To Tatsumi stworzył bardzo niebezpieczną sytuację, którą teraz ona musiała wyjaśniać. Czy się myliła? To się okaże. W każdym bądź razie, nasi główni bohaterowie mogli zastanawiać się dlaczego kobieta mówi o tym, że tylko ten mężczyzna jest zdolny do walki, skoro gdzieś tam widzieli jeszcze innego kolesia z mieczem? A gość z ubraniem obszytym futrem (nawiasem mówiąc, kto nosi takie ciuchy w środku lata?) wyglądał jak potężny barbarzyńca z północy. Zahartowany w bojach, o szerokich barach. Idealny wojownik. Jedynie miecza mu brakowało. Czyli kobieta albo kłamała (jeśli tak, to w jakim celu?), albo mówiła prawdę. Jeśli natomiast mówiła prawdę, to... ta grupa była dziwna. Dwóch mężczyzn, którzy wyglądali tak jakby byli tutaj najsilniejsi... miałoby się okazać prawdziwymi słabeuszami? Do tego pozostałe kobiety także nie wyglądały na słabe. Czy taką sytuację można by nazwać "kuriozalną"? Pewnie tak.
Jednak to stwarzało nowe możliwości. Skoro tamci nie mieli kompetentnego ochroniarza, to może warto by to było jakoś wykorzystać? Nie mówię tutaj oczywiście o ataku na tą grupę, chociaż nie wykluczam takiej opcji. Mówię tutaj bardziej o zaproponowaniu swoich usług. Na pewno bowiem wyszkoleni i opanowani w każdej sytuacji ninja będą lepszymi obrońcami niż taki Tatsumi, któremu chyba na mózg padło. Zachowywał się bowiem rzeczywiście jak osoba chora psychicznie. Tak jak hipochondryk myśli, że jest śmiertelnie chory, chociaż nic na to nie wskazuje, tak ten mężczyzna myślał, że wszystko mu zagraża. To też mogłoby być nazwane "chorobą psychiczną", nie?

Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#00FFFF]- Mowa Tatsumiego[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 13 wrz 2018, o 12:29

Trudno mówić o rozumieniu się bez słów, gdy znało się… dzień. Więc to zdecydowanie nie było to. O takim porozumieniu można było w ogóle myśleć, gdy znało się drugą osobę i wiedziało się co myśli, jak myśli oraz co zrobi, a tutaj ani jedno, ani drugie nie mogło tego powiedzieć. Gdy wymieniło się ze sobą tyle słów i myśli, by faktycznie się poznać, a nie wiedzieć o sobie podstawowe fakty jak imię, nazwisko, wiek, skąd się pochodzi i z jakiego klanu się jest. Było to absolutnie niemożliwe w tym momencie, choć sam fakt, że nie warczeli na siebie już dobrze wróżył. Asaka ani razu nie poczuła złości, ani zirytowania, ani zmęczenia przy Sanadzie, co też było wyczynem samym w sobie, bo wystarczyły trzy słowa z ust imć Tatsumiego, i wszystko się w niej zagotowało, jak w garncu zupy złej wiedźmy, który za długo stał na ogniu. Można więc było mówić o szczęściu, o prawdziwym zrządzeniu losu, że osoba, która losowo zagadała cię w karczmie działała na ciebie tak, a nie inaczej.
Nie miała żadnej chęci do rozmawiania z… tymi, ale skoro już zastawiono im jednoosobowo drogę i to z wyciągniętym mieczem, to wprost nie mogła się powstrzymać, ani nie potrafiła się ugryźć w język. To zwykle jakoś samo się działo, irytacja przesłaniała jej na chwilę zdolność zdrowego myślenia – ale tylko na chwilę – tyle, że to zwykle ciągnęło za sobą całą lawinę skutków i zdarzeń, których można by uniknąć, gdyby nie jej pyskata i niewyparzona gęba.
Kątem oka obserwowała, jak kobieta w kimonie wstaje z wozu i idzie w ich stronę, jednak jej większa uwaga skierowana była na faceta, który nadal stał tutaj z wyciągniętym mieczem i nie odsunął się nawet, gdy odezwał się dodatkowo Shikarui. Albo się dostosował do tego, co powiedziała, albo myślał podobnie – jedno z dwóch, jednak nie był to teraz odpowiedni moment na analizowanie tego, skoro po kilku słowach kobiety, Tatsumi „przeprosił”.
Stało się to na tyle szybko, że Asaka jeszcze nie zdążyła się wściec tak bardzo, by nie była w stanie odpuścić. Wzrok absolutnie nie wyłagodniał, ale przynajmniej nie doszło do tego, by zgrzytała zębami ze złości, albo żeby rzucała się na kogoś z pięściami, choć kto wie, jakby się to skończyło, gdyby tamta kobieta jednak nie podeszła i nie zainterweniowała. Białowłosa kiwnęła krótko głową, jednak rozluźniła się nieco dopiero, gdy gość schował miecz i odszedł, a przy nich została tylko tamta.
Nie obchodziło ją to o co chodziło i dlaczego tamten się usłuchał, to się nie zmieniło. Zainteresowała się dopiero, gdy kobieta stwierdziła, że mają tylko jednego ochroniarza. Serio? Naprawę? Widziała przecież dokładnie, że były dwie uzbrojone osoby, a po co nosić miecz, skoro nie potrafi się go używać? Żeby co – odstraszyć potencjalnych rabusiów? Zaczepianie więc w ten sposób innych podróżnych automatycznie generowało większą szansę, że ktoś zwróci na nich większą uwagę niż swoją liczebnością już przykuwali, a zdradzanie tego, że mają tylko jednego ochroniarza również mądre nie było. Chyba, że kobieta na coś liczyła. Jednak wciąż nie było to mądre.
Nie przeszkodziła brunetce, gdy ta się do nich zbliżyła, miałaby jednak coś przeciwko, gdyby kobieta naruszyła jej przestrzeń osobistą. Jak na razie nie przerywała jej, po prostu słuchała, co ona o nich mówi – w duchu jednak zastanawiała się po co, bo Asaka miała przemożną ochotę ją wyminąć i ruszyć dalej. Nie zrobiła tego jednak. A przynajmniej na razie nie.
– Jest jakiś cel w tym, że to wszystko mówisz, pani? – może i była poirytowana tą całą sytuacją, która była kompletnie niepotrzebna i tylko zabierała im czas, ale rodzina wychowała ją tak, by nie była kompletnym chamem.
W tej chwili nie było ważne to, czy kobieta blefowała, czy mówiła prawdę. Asaka dopuszczała do siebie opcję, że to wszystko to jedna wielka szopka. Tak długo, jak nie wadziło to w jej własnych sprawach i celach, czyli w podróży w stronę Karmazynowych Szczytów, tak długo nie miało to znaczenia. Chyba, że coś się zmieni. Sama starała się mieć oko na pozostałą siódemkę, czy nie robią niczego podejrzanego i miała wrażenie, że Shiki robił to samo.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 13 wrz 2018, o 12:47

Karawana, tajemniczy wóz, jeszcze bardziej tajemniczy mężczyzna, który niby nie był ochroniarzem, ale nosił miecz. Niektórzy już tka mieli - nosili broń tylko i wyłącznie dla ozdoby. Ewentualnie po to, żeby pokazać, że ją na nią stać, bo nie każdy mógł sobie pozwolić na piękną katanę, która tak dumnie prezentowała się przy boku. Ludzie mieli fantazję, chcieli poczuć się jak ktoś więcej, nawet kiedy mówiło się o byciu zupełnie nikim. To, jak ci ludzie wyglądali, jaką mieli historię, po co tutaj stali - wszystko to nie miało żadnego znaczenia ani dla niego, ani dla jego towarzyszki. Fakt, że ci ludzie sami ściągali na siebie kłopoty, obracali się w płonącą latarnię nocą nad rozległym oceanem tylko po to, by pokazać światu o swoim istnieniu. Rozkładanie się przy ulicy, która nie była bezpiecznym miejscem, jeśli chciało się odpocząć nocą, agresywne (niemalże) zachowanie jednego z nich - prowokacyjne, to na pewno. Wszystko to składało się na bardzo krzywy obrazek, do którego Shikarui po swojej ostatniej przygodzie złapał minimum uprzedzenia. Uczył się na własnych błędach i nie lubił popełniać dwa razy tego samego. W tym wypadku - jakoś widząc karawanę, która tak pewnie rozpanoszyła się na drodze, jakoś nie było mu śpieszno do rozłożenia ramion i powiedzenia: hej, no jasne, my jesteśmy shinobi, więc was ochronimy! Pomijając drobny szczegół, że takie słowa nigdy by z jego ust nie padły. Nie, ta zgraja tutaj, pomimo tego, że wyglądali zupełnie normalnie, nie robili niczego, co zakrawałoby na to, żeby rodzić w swojej głowie wobec nich jakiekolwiek podejrzenia, normalna jednak nie była. Drobniutkie elementy składały się na brak zaufania, ale to akurat norma. Sanada nie ufał właściwie nikomu. Planował wydłużyć sobie życie możliwie jak najbardziej, a nie skracać je naiwnością. Asaka zresztą tak samo. Przez nią przemówiła złość, że ktoś tak bezczelnie się zachował i chociaż ta emocja była taka żywa, minęła tym razem Shikaruiego bokiem. Nie dostrzegał tego zdenerwowania, choć widział je wyraźnie - nie skupiał się po prostu na nim, tak jak i nie uraczył dłuższym spojrzeniem kobiety w kimonie. Jego zimne, zmęczone oczy przesuwały się po obecnych - jak ślepia wilka, który spoziera z cieni na stado saren stojące w oddali. Nie uciekały, bo nie miały przed czym. Przecież jeden wilk nie mógł być zagrożeniem dla całego stada. Zwłaszcza taki, który nie obwieścił jeszcze polowania.
- Jeśli chcesz ochrony to mów wprost. - Nadal na nią nie spojrzał. Wciąż oceniał. I wycenił to jako pułapkę. - Zmierzamy w stronę Karmazynowych Szczytów. Pięćset ryo na głowę za eskortę. - Krótko i na temat, Shikarui naprawdę nie cierpiał tak gadatliwych szmat. Pierdolenia trzy po trzy o rzeczach, które nie były nawet interesujące. Skierował w końcu wzrok, nieprzyjemny, na rozmówczynię, skrzywiając się lekko.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 13 wrz 2018, o 19:28

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
10/45


Wychodziła więc na to, że pomimo tego, że dwójka nie znała się jeszcze zbyt dobrze - a przynajmniej tak interpretuje to Mistrz Gry (jeśli źle, to pokornie przeprasza i prosi o przeproszenie) - jednak oboje jakoś na siebie wpływali. Być może rodziła się pomiędzy nimi prawdziwa i niemalże "do grobowej deski" przyjaźń? A może jakieś większe uczucie? Mistrz Gry naprawdę chciałby być świadkiem takiego gorącego romansu. Można też było odnieść wrażenie, że tamtego kolesia - Tatsumiego - Shikarui podświadomie i nieświadomie uratował przed gniewem swojej towarzyszki. Ona bowiem nigdy się przy nim nie wściekała, a Tatsumi sprawiał, że miała na to pewnie wielką ochotę. Jednak dopiero interwencja kobiety pozwoliła uniknąć tutaj rozlewu krwi... i nawałnicy siniaków. Zbliżyła się do Asaki i wyjawiła przyczynę takiego a nie innego zajścia. Oczywiście nasza bohaterka miała to głęboko gdzieś. Jednak pozwoliła kobiecie dokończyć. Ta tylko westchnęła cicho, słysząc jej pytanie.
- Bo widzi Panienka, nie warto szukać wrogów, prawda? Gdybym od razu nie wyjaśniła całego tego nieszczęśliwego wypadku, to mogliby Państwo chować do nas jakąś urazę i pragnąć zemsty za taką potwarz. Powiedziałam to, bowiem chciałam uniknąć takiego rozwoju wypadków. Niewyjaśnione spory mogłyby się mścić przez lata.
Całe to wyjaśnienie mogło wydać się Asace i Shikaruiemu głupie. Bo w końcu dlaczego mieliby się mścić za taką głupotę? Czy byli złymi ludźmi? Ciężko to stwierdzić. Kobieta jednak głęboko wierzyła w to co mówi. Być może był to jakiś przesąd, podobny do przesądu o wysypaniu soli lub wróceniu do domu chwilę po przekroczeniu jego progu, lub nawet tego, w którym czarny kot przebiegał drogę. Może wyjaśnienie było sposobem na odczynienie złego uroku i miało przynieść pomyślność i szczęście? Prawdopodobnie ta kobieta właśnie tak myślała. Jednak czy to nie czyniło z niej osoby chorej psychicznie? Asaka i Shikarui mogliby pomyśleć, że mają tutaj do czynienia z jakąś bandą świrów. Być może rzeczywiście mieli...

Jednak dopiero wtrącenie się chłopaka do rozmowy sprawiło, że ta kroczyła na zupełnie nowe, inne i ciekawsze tory. Nie było to coś tak nieistotnego, głupiego i mało ciekawego jak wyznania kolejnej wariatki. Było to coś co może przynieść jakieś owoce i coś co może być zarówno ciekawe jak i zbawienne dla kieszeni i pustych mieszków. Czy jednak mieszki i kieszenie Shikaruia i Asaki cierpiały na tą paskudną i bolesną dla mieszków i kieszeni dolegliwość zwaną "brakiem kasy"? Ciężko stwierdzić. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, by zdobyć trochę gotówki, prawda? Ludzie pragnęli mamony tak jak kwiaty i drzewa pragnęły promieni słonecznych. Ludzie byli pazerni. Nie wszyscy oczywiście, ale większość z pewnością tak. Czy Shikarui chciał wykorzystać biedną kobietę i jej grupę? Zwietrzył idealną okazję? Być może. Ta tylko popatrzyła na chłopaka, robiąc wielkie oczy. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. W sumie to pomoc tej dwójki na pewno byłaby korzystna dla grupy, czyli dobrze się składało, że Tatsumi nawarzył takiego bigosu i wywiązała się taka rozmowa. Na pewno ich pomoc trochę odciążyłaby Tatsumiego, który był naprawdę w fatalnym chyba stanie psychicznym. Jednak... trochę słabo się składało. Ciężko stwierdzić czy mieli jakieś jeszcze wolne środki. Kobieta jednak zachowała spokój i powiedziała:
- Przepraszam. Muszę to skonsultować z resztą.
I poleciała do nich. Shikarui i Asaka byli poza zasięgiem szeptów tamtej grupy. Nic nie słyszeli (no chyba, że ktoś z Was ma odpowiednio wysoką percepcję - tak gdzieś 121 punktów - to wtedy proszę dać mi znać na PW/GG i dokonam edycji postu). Mogli co prawda podejść bliżej, jednak czy ich to obchodziło? Mieli trochę czasu dla siebie, bowiem "narada" trwała około 5 minut.

Po pięciu minutach kobieta wróciła. Towarzyszył jej Tatsumi. Dla obu stron była to transakcja, więc obie strony mogły postawić swoje warunki, prawda? Pora więc zacząć negocjacje.
- Niestety, ale nie mamy Wam jak zapłacić w chwili obecnej, więc płatność z góry odpada całkowicie - zaczęła kobieta - Jednak zmierzamy w podobną stronę, a jeden z moich kompanów zmierza właśnie do Yusetsu, by odwiedzić swojego ojca. Ojciec ten ma cholerne złote góry i tysiące pełnych ryo sakiewek. Tak podobno się przechwala. Jeśli więc dotrzemy na miejsce, to z pewnością otrzymacie swoją zapłatę.
Więc płatność z góry odpadała. Czy coś takiego pasowało naszej dwójce? Być może chcieli wykiwać grupę i zostawić ich na pastwę losu, jeśli wróg zaatakuje? Jednak wtedy oczywiście nie spełniliby swojego zadania i zapłata by im się nie należała. Jednak co odpowiedzą? Następnie swoje żądania przedstawił niesławny Tatsumi, który nie przyszedł tutaj bez powodu. On także czegoś chciał, a tym czymś była po prostu chęć ochrony swoich zleceniodawców. Chęć ochrony ich życia i mienia. Nie mógł więc pozwolić, by ktoś kto nie ma żadnych kompetencji brał pieniądze tak po prostu, oszukując naiwną kobietę.
- Ja z kolei nie mogę pozwolić, by ktoś kto nie potrafi walczyć brał pieniądze za ochronę. Dlatego jeden z Was będzie musiał udowodnić swoją przydatność poprzez walkę oczywiście. Mały sparing. Jeden na jednego. To wszystko czego wymagam. To jak? Cała nasza grupa zaakceptowała takie warunki, więc to nie jest tylko moje widzimisię. Płatność po wykonanym zadaniu, dodatkowo test sprawdzający Wasze kwalifikacje. Przystajecie na naszą ofertę?


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#00FFFF]- Mowa Tatsumiego[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 13 wrz 2018, o 21:04

Mogła uchodzić i uchodziła za osobę, która skora jest do robienia głupot, zwłaszcza pod wpływem emocji, które potrafiły dość mocno dać o sobie znać – zwłaszcza te złe, które nie sprzyjały zawiązywaniu przyjaźni. Asaka miała jednak pewną alergię i była to alergia na głupotę innych. Wiedziała, czym jest odpowiedzialność, potrafiła odsunąć swoje własne odczucia i sympatie czy antypatie, gdy miała do wykonania jakieś zadanie, ale przypadkowo spotkani podróżni, którzy zachowywali się tak absurdalnie głupio nie mogli liczyć na tę taryfę ulgową.
A ktoś, kto zaczepiał uzbrojonych obcych nie zaliczał się do mądrych. Zaś cała reszta, widząc, że tamten mężczyzna idzie im na spotkanie, mogła go zwyczajnie zatrzymać, a nie czekać na to, co się stanie. A mogło stać się wiele rzeczy. Asaka mogła „grzecznie” nie odpowiedzieć, Shikarui mógł „grzecznie” nie stać i nie czekać.
Uśmiechnęła się krzywo, gdy Shiki nie owijając w bawełnę powiedział wprost to co myślał. Proste myśli, proste słowa, a nie kręcenie się wokół tematu jak cygan na jarmarku. Nie trzeba było lać tyle wody rzucając słowa, które nie miały większego znaczenia – ani sensownego, ani dla Asaki, ani, najwyraźniej, dla Sanady.
„Bo widzi Panienka,” blablablabla. „Gdybym od razu nie wyjaśniła całego tego nieszczęśliwego wypadku, to” bleblebleble. Wytłumaczenie kobiety w różowym kimonie było tak abstrakcyjne, że Asaka tylko gapiła się na nią – i jednym uchem wlatywało, hulało sobie po głowie obijając się o czaszkę, a następnie drugim uchem wylatywało. A w końcu powiedziała, że musi się skonsultować i poszła. Białowłosa odprowadziła ją wzrokiem i gapiła się na grupę, która zebrała się w kółeczku by przedyskutować, hm, propozycję Shikiego.
– Co za banda idiotów – Mori nie zamierzała nigdzie podchodzić, a jedyny ruch, jaki chciała zrobić, to po prostu się stąd zawinąć, żeby nie zarazić się głupotą. Czy ochranianie takiej bandy debili nawet za pieniądze było tego warte? Po prostym rachunku korzyści i strat Asaka doszła do wniosku, że nie. Nie było. – Wyłączyłam się gdzieś w połowie tego, co tamta mówiła.
Pięć minut. Pięć. Minut. PIĘĆ. Czy to nieco nie za długo? Z tak narwaną kunoichi trzeba było uważać, gotowa byłaby sobie pójść bez słowa nawet po minucie bezsensownego oczekiwania. Na pewną chwilę spuściła wzrok z grupki, by zerknąć na swojego towarzysza, a następnie rozejrzeć się po otoczeniu, czy to jednak przypadkiem nie jest jakaś pułapka, i czy z krzaków po drugiej stronie drogi nie rzuci się zaraz na nich kolejna grupa oprychów z pałkami w łapach. Ale nie rzucili się. Asaka podzieliła się jeszcze kilkoma komentarzami na temat tego, że to strata czasu, wysłuchała ewentualnych odpowiedzi i…
I w końcu się doczekali.
Przechwałki ojca jednego z kompanów tej dwójki niewiele ją obchodziły. Jak dla niej, to mogli być sobie nawet jakimiś panami świata, albo bóstwami siedzącymi na szczycie góry – miało to mniej więcej takie samo pokrycie. Jakby wierzyć w każdą plotkę, albo w każdą opowiastkę, jaką się zasłyszało, to miałoby się łeb jak sklep. Kunoichi nie była naiwna. Odwalanie roboty za pieniądze, których można było nawet nie zobaczyć jakoś jej się nie widziało. Nie potrzebowała żadnej zapłaty z góry, ale jak dla niej, to ta laseczka powinna jeszcze popracować nad dyplomacją i próbami przekonania innych do swojej racji.
– Mówiłam, że to strata czasu – zwróciła się do Shikiego, kompletnie olewając strasznie długi wywód Tatsumiego, w trakcie którego – wait for it – również się wyłączyła gdzieś w połowie. A może nawet przy drugim zdaniu, trudno powiedzieć. Nie miała cierpliwości do gości, którzy tak strasznie dużo chlapią ozorem.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 13 wrz 2018, o 21:13

Spory, które kiszą się przez lata? Nienawiść, która rośnie? Och tak, jak najbardziej. Gdyby nie chodziło o zwykłe zajście drogi to nawet można by było powiedzieć, że niewiasta mądrze prawiła. Lepiej łagodzić konflikty, niż dawać im kwitnąć w sercach, zwłaszcza w sercach shinobich, a co do tego, że Asaka i Shikarui nimi byli nie było żadnych wątpliwości. Kabura na broń, łuk na plecach mężczyzny. Z drugiej strony Asaka wyglądała tak, jakby miała zaraz ich tutaj wszystkich pozabijać. Żadna z opcji nie robiła różnicy dla Sanady - mogli ich zarżnąć jak świnie, zostawić w spokoju, dobić z nimi targu. Z czego to ostatnie było najkorzystniejsze. Skoro i tak kierowali się w tą samą stronę to co to za problem, żeby idąc jeszcze przy okazji zarobić? Nawet jeśli miałby być to zarobek szemrany. Zakładał, że jednak potencjalnie wszyscy mogą się tutaj znać na sztuce kinjutsu, wtedy mógł się jedynie pozytywnie zaskoczyć, jeśli okazałoby się, że się mylił, co sprawiało, że gdyby rzeczywiście byli bandą wyłapującą pojedynczych podróżnych, żeby się wzbogacić, byłoby problematyczne. I choć przedstawiciel Uchiha lubił mieć wszystko pod kontrolą to nigdy nie stawiał twardych planów. Akurat improwizacja była jego mocną stroną, wszystko za sprawą tej cholernej intuicji. Tego instynktu, którym się kierował. I tym, że to, czy ktoś kogoś zdradził, zrobił w bambuko czy cokolwiek takiego nie robiło na nim żadnego, najmniejszego wrażenia i nie wytrącała z działania. Ludzie byli stworzeni do zdrady i knowania, nie warto było się nad tym rozwodzić i zastanawiać, należało to przyjąć jako fakt - i każdy z aktów zdrady również. Więc czy te wyjaśnienia wydały mu się głupie? Były mu one zgoła obojętne. Tak po prawdzie słuchał ją jednym uchem. Były głupie dlatego, że za dużo gadała, czego czarnowłosy naprawdę nie lubił, a ich sensu nie oceniał. Może faktycznie chciała dobić targu, może chciała się wytłumaczyć, może miała jakiś syndrom niższości i szukała uwagi i zrozumienia u wszystkich wokół. Shikarui postawił na interesy, ale jak widać - wcale nie to miała na myśli. Cóż, w przeciwieństwie do Asaki on miał niemal nieskończone pokłady cierpliwości. I Shiki tutaj niczego nie ratował, jak już to uratowała to właścicielka tego narwanego pieska, która skróciła jego smycz i zabroniła szczekać na wilka i tygrysa. Zawsze kiepsko się to kończyło dla takich pchlarzy, a spojrzenie Shikaruiego wcale nie sugerowało, że ma te pokłady cierpliwości, wręcz przeciwnie. Zarówno złoto oczu Asaki jak i lód lawendy nie były w tym momencie przyjemne. Aż dziw, że kobiecina potrafiła tak spokojnie z nimi rozmawiać. Chyba była po prostu odporna.
- Nie wiem, jak to skomentować. - Zaplótł ręce na klatce piersiowej, stojąc i czekając, spoglądając na drużynę. Nie bardzo starał się podsłuchiwać, nie zastanawiał się o czym dyskutowali. Czy to nie było oczywiste? Jeśli nie o tym, czy chcą i czy mogą sobie pozwolić na ochronę to o tym, czy wbić im nóż w plecy. Nad czym tu się zastanawiać? Co najwyżej nad tajnym planem działania, jak wbić ten nóż tak, żeby na pewno zabolało. I to zabolało ostatni raz. - Też za bardzo nie słuchałem. - Pojął, o czym tamta kobieta mówiła, ale jakby miał powtórzyć... to na pewno by nie potrafił.
Shikarui czekał. I czekała Asaka. Czekali. Minutę. Dwie. Dla Shikaruiego było to jak mrugnięcie oka, czas mu się nie wydłużał szczególnie, ale to był on - i jego czarne pudełko zupełnej pustki.
Brak zapłaty odgórnej mu nie przeszkadzało, to logiczne, że najpierw robisz, potem ci płacą. Tym nie mniej bajki o bogactwie, cały kolejny wywód... Nie czekał nawet do ostatniego słowa. Rozplótł ręce i opuścił je wzdłuż tułowia, skinąwszy głową w potwierdzeniu na słowa Asaki. Po prostu ruszył do przodu, mijając całą brygadę. Nie uraczył ich ani "me", ani "be" ani nawet "spierdalajcie". Nie walczył "dla sprawdzenia się". Jeśli zaś Asaka nie miała ochoty na sparing, a wyraźnie nie miała, to sprawa była jasna. Bo akurat co do tego, że ten mężczyzna nie zauważyłby nawet, co go zabiło, nie miał wątpliwości. A kiedy zginąłby on - musieliby zginąć inni. Niepotrzebne komplikacje, a co najważniejsze - kompletna strata energii. Gra o nieistniejące pieniądze nie była tego warta.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 13 wrz 2018, o 23:08

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
13/45


Facet zaproponował sparing, mający na celu sprawdzić przydatność w boju. Taka jakby forma "rozmowy kwalifikacyjnej", jednak zarówno Asaka, jak i Shikarui nie wydawali się być zainteresowani tą ofertą. Ruszyli przed siebie (a przynajmniej Shiki), mijając Tatsumiego i tą kobietę. Był to jasny znak, że zwyczajnie odrzucają ofertę. Jednak to miał być tylko głupi sparing, a sparingi miały to do siebie, że nie były toczone na śmierć i życie. Dlaczego więc Shikarui zakładał, że ktoś zginie? Mogę jednak zdradzić tyle, że Tatsumi zamierzał walczyć tępą stroną swojego miecza. Wracając jednak do konkretów, tamci nie zrobili zupełnie nic, no może za wyjątkiem wypowiedzenia prostych słów:
- Przepraszamy za kłopot i szczęśliwej podróży.
- Bądźcie zdrowi i niech Wam się wiedzie.
Tylko tyle powiedzieli i wrócili do swoich. Nie mieli zamiaru na siłę przekonywać naszych bohaterów do tego, by dla nich pracowali. To w końcu Shikarui wypalił z takim pomysłem. Kobieta szybko go rozważyła i stwierdziła, że coś z tego może być. Przedyskutowała to z przyjaciółmi i wyszło na to, że mogą ich zatrudnić, ale pod pewnymi warunkami. Warunki nie zostały spełnione, oferta została odrzucona, negocjacje zakończone. Nie było co "płakać nad rozlanym mlekiem", skoro na początku nawet kobiecie do głowy nie przyszło, żeby próbować ich zwerbować.

Asaka i Shikarui minęli tą grupę. Przemierzali kolejne metry, aż w końcu tamci zostali jakieś 100, może 120 metrów z tyłu. Odległość ta ciągle rosła. Tamci byli coraz dalej i dalej i dalej i dalej. Pewnie dalej odpoczywali. Drogi dwóch - nazwijmy to - drużyn się rozeszły. Ta większa została w tyle. Ta mniejsza pognała przed siebie. Nic dodać, nic ująć. W końcu do tego dążyli nasi bohaterowie, nieprawdaż? Przeszli obok tamtych, udali się w dalszą podróż, nie zostali napadnięci - tamci widocznie nie byli zamaskowanym zbójcami, którzy pod postacią niepozornych podróżników polowali na swoje ofiary. Nie została wysłana też za nimi żadna pogoń. Po prostu nic się nie działo. Czyli w pewnym sensie wygrana, prawda? Nic się nie działo, za wyjątkiem tego, że słońce już zachodziło. Nie było jeszcze naprawdę ciemno, a wzrok ciągle dawał radę w tym niknącym świetle. Niemniej jednak, na niebie pojawiły się charakterystyczne czerwone (a może pomarańczowe?) łuny. Wyglądało to tak jakby Słońce rzeczywiście przegrało bitwę z Księżycem i leżało teraz pokonane na polu bitwy i wykrwawiało się na śmierć. Wkrótce jego blask rzeczywiście zgaśnie. Czy to pora, by rozbić obóz? A może jeszcze nie?

Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#00FFFF]- Mowa Tatsumiego[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 13 wrz 2018, o 23:54

Też nie czekała na nie wiadomo co, ani na żaden znak z niebios, ani na to, aż się ściemni. Shikarui kiwną głową i się ruszył – ruszyła się też i ona, na odchodne tylko pokłoniła lekko głowę do kobiety i mężczyzny, którzy tak cudownie peplali o niczym, i zaraz zrównała się z czarnowłosym. Jak na razie wszystko wskazywało na to, że ta dwójka nadzwyczajnie dobrze się dogadywała, a to wróżyło dobrze na dalszą podróż. A przynajmniej Asaka sądziła, że to naprawdę niebywałe szczęście, że nie rozmijają się w interesach; że jedno ma coś w poważaniu, a drugie nie pali się do altruistycznej i bezinteresownej pomocy innym. Wtedy mieliby zgrzyt i to dość spory, a tak? A tak ani jedno, ani drugie, wszystko szło gładko – przynajmniej na tym polu.
Czy był w ogóle sens to wszystko komentować? Chyba nie. Chyba brak komentarza był najlepszym komentarzem, chociaż trybiki w głowie białowłosej obracały się z szybkością rozpędzonej pantery i dopiero teraz dokładniej analizowała tamto zajście. Nic tam nie trzymało się kupy, ani ta cała zbieranina do siebie nie pasowała (i to jeszcze z tym dzieciakiem), ani dwóch gości z mieczem, z czego tylko jeden niby był ich ochroniarzem. Pokazówka, jak nic. Ani to gadanie bez końca, a wszystko można było zawrzeć w trzech krótkich zdaniach, zamiast bez sensu strzępić język i odkrywać wszystkie karty. Chyba, że to było dla zmyłki. Chyba, że jeszcze się na nich natkną… Asaka wolała by nie. Kilka razy odwracała się za siebie by sprawdzić, czy nikt za nimi nie lezie.
Gdy już całkiem zniknęli jej z widoku, słońce zdążyło pokolorować błękit nieba czerwoną farbą, a ich cienie wydłużyły się dość znacznie. To naprawdę zaczynał być ostatni dzwonek, by zejść z traktu i poszukać sobie odpowiedniego miejsca na nocleg. Jeżeli wokół były jakieś gęściej rosnące drzewa, to naprawdę ułatwiłoby to sprawę, ale czy były?
– To co, idziemy jeszcze dalej i schodzimy z drogi? – wiadomo było po co, czy był więc sens to dopowiadać?
Wolała by oddalić się od tamtych naprawdę jak najdalej. Niby wszystko wskazywało, że to są najzwyczajniejsi w świecie (no prawie) podróżnicy, ale ostrożności nigdy za wiele, zwłaszcza, że tak wiele puzzli tam do siebie nie pasowało. Tak czy siak trzeba było w końcu się na coś zdecydować, żeby nie iść w ciemnościach, które rozświetlać będzie tylko księżyc.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron