Mała oaza przy trakcie handlowym

Prowincja w regionie Samotnych Wydm, wysunięta najdalej w kierunku zachodnim. Zamieszkana jest przez Ród Ayatsuri, starający się strzec granic tego terytorium - niestety, jest to trudne zadanie ze względu na wielkość Sabishi oraz sąsiadujące z prowincją nieznane tereny. Krajobraz okolicy jest dosyć monotonny - gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie ogromne połacie pustyni, z niewielkimi wyjątkami w postaci oaz. W trakcie podróży można się czasem natknąć na gliniane budynki, doskonale zamaskowane. Pośród piasków tych ziem można też znaleźć wędrowne osady Szczepu Kaguya.

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 21 cze 2018, o 14:48

Cóż... zabawa toczyła się w najlepsze. Luźna rozmowa, wino. Czego można chcieć więcej od życia? Co tu dużo mówić było miło, choć ten stan emocjonalny mógł być spowodowany magicznym trunkiem, który to czasem potrafi wywalić świat do góry nogami, sprawiając że rzeczy które nas zawsze trapiły, na tą jedyną chwilę stają się nieistotne. Zupełnie jakby nie było żadnych zmartwień. Tak więc tak... z pewnością wino do tych magicznych trunków należy. Tym bardziej że spożywali ów ciecz w tak gorącym miejscu jak to.
Mały psikus w wykonaniu Kugiego na swoim rówieśniku wyszedł wręcz podręcznikowo. Chłopiec został oszukany, w dobrym tego słowa znaczeniu. Przecież takie małe kłamstewko, czasem może naprawdę pomóc i polepszyć atmosferę. Grunt aby zrobić to z tak zwanym smakiem i wyczuciem, a Kugi właśnie te cechy posiadał.
Słuchał to co młody człowiek miał mu do powiedzenia i z każdym kolejnym słowem nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał. Wszystko to nie trzymało się kupy, a sama sytuacja która rzekomo miała być powodem ucieczki, jest wręcz absurdalna. Choć Kugi postanowił wysłuchać go do końca, nie przerywając mu jego monologu to, na samą myśl o zaistniałej sytuacji miał ochotę krzyknąć i komuś pogruchotać kości.

- BAKA, BAKA... BAKA!!!- Podniósł ton głosu od samego początku, nie mógł wytrzymać, po prostu coś w nim pękło. Chociaż nazwał chłopca głupkiem to nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Chodziło mu bardziej o jego bezradność i lekkomyślność. Gdyby powiedział mu o tym wszystkim wcześniej inaczej sprawy by się potoczyły.

- Oczywiście że chcę ci pomóc!- Powiedział dość przekonująco, kładąc swoje ręce na ramienicach dzieciaka, patrząc mu się prosto w oczy.

- Zrobię to bezinteresownie. Nie potrzebuje żadnych pieniędzy. Jestem shinobi, a prawdziwy ninja nie zostawia ludzi w potrzebie. Może i nie wyglądam na wiele starszego od ciebie, ale uwierz mi, banda opryszków to dla mnie żadne wyzwanie. Mogę sprawić aby was już nigdy nie nękali! Musisz tylko powiedzieć kim są ci "ONI". Opowiedz mi coś więcej, czym się zajmują, jak wyglądają... to wszystko jest bardzo istotne.- Sytuacja zrobiła się nieco bardziej napięta. Kugi był trochę zły że Teru ukrył przed nim tą prawdę, choć z drugiej strony kiedy miałby mu o tym powiedzieć? Zastanawiając się and tym trochę głębiej, wcześniej nie było okazji do szczerej rozmowy między tą dwójką...
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 22 cze 2018, o 21:35

Uciekinier
Misja rangi D [7/15]
Kaguya Kugi


Teru pociągnął z bukłaka jeszcze raz. Był teraz wyraźnie strapiony pytaniami Kugiego. Jego spojrzenie utkwiło w drzwiach od chaty i przez dłuższy czas nie patrzył nigdzie indziej. Później się odezwał.

- O Rodzinie nie wolno mówić - odpowiedział cicho. - To nie są zwykli opryszkowie. I… to nie jest takie łatwe. Rodzina ma znajomości i wszystko. Mogą robić, co chcą. I lepiej, żebyś nie wiedział. No… może i tak powiedziałem za dużo. Wiesz… ja nie wiem. W sensie… oni są naprawdę potężni. I nie wolno o nich mówić. Dlatego chcę się znaleźć jak najdalej. Rodzina… Rodzina zajmuje się wszystkim, wiesz?

Alkohol rzeczywiście troszeczkę uderzał Kugiemu do głowy. Zmęczenie oraz gorące powietrze robiły swoje. Czas jednak mijał i powoli robiło się coraz chłodniej. Pogoń jednak jeszcze nie przychodziła - chłopiec rzeczywiście musiał wybyć przed nimi dość długo, albo spędził w drodze za dużo czasu. Jednak nikogo jeszcze nie było.

Teru siedział i pił wino, wyglądając, że jest na prostej drodze do całkowitego ubzdryngolenia się.

Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 23 cze 2018, o 01:12

Kugi starał się wyciągnąć trochę informacji z młodego chłopca, tylko i wyłącznie po to aby mu pomóc. Może i wyglądało to jakby na niego naskoczył, ale intencje miał zupełnie inne. Nie rozumiał jego zachowania i stosunku do potencjalnej przyszłości którą sobie wykreował w głowie. Zły scenariusz, tylko o tym myślał. Kugi dostrzegł że młody chłopiec jest bardzo zastraszony. W jego głowie jest mętlik i strach przed tym co może go spotkać, a przecież w cale tak nie musi być. Wystarczy że chłopiec da sobie pomóc. Nawet najsilniejsi gangsterzy mogą ugiąć swoje kolana przed kimś innym, wystarczy tylko odpowiednio się do tego zabrać. Niestety Teru nie miał o tym pojęcia, dla niego było już za późno. Strach, tylko to mu pozostało...
Choć w głębi serca Kugiemu zrobiło mu się go żal, to postanowił nachalnie nie wtykać nosa w nie swoje sprawy i po prostu nadzwyczaj w świecie odpuścił...

- Wiesz... Masz racje, to nie moja sprawa. Nie chcesz pomocy, ok. Żyj w ciągłym strachu przed jutrem, jeśli ci to odpowiada. Już więcej nie zadaje pytań, więc nie musisz się już tym przejmować. - Był lekko podenerwowany zaistniałą sytuacją. Kugi to dobry człowiek, ale ma to do siebie że dwa razy nie lubi się powtarzać. Nie, to nie. Rozumowanie po chłopsku, ale jakie skuteczne. Wiele razy proste myślenie uratowało mu już życie, więc może i tym razem? Po co ma sobie zaprzątać głowę kolesiem którego poznał kilka godzin temu? Samo to że uratował mu życie powinno wystarczyć.
Kugi spojrzał na bukłak z winem i doszedł do wniosku że alkoholu w jego organizmie już wystarczy. Nie bił pijany, choć trzeźwy też nie. Jego stan upojenia można byłoby porównać do wypicia dwóch może góra trzech piw.
- Tobie też już wystarczy- Rzekł w stronę chłopca zabierając mu jego bukłak.
- Ściemnia się, powoli musimy się zbierać, to najlepszy moment na dalszą wyprawę. Weź prowiant i wodę, powtarzam WODĘ i w drogę- Był bardziej oschły niż przed paroma minutami. Cóż... może zdał sobie sprawę że nie warto być miłym dla nieznajomego, a być może doszedł do wniosku że temu chłopcu już nie da się pomóc. Wstał i ruszył w kierunku Chaty w celu zgromadzenia zapasów na dalszą wyprawę.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 24 cze 2018, o 17:30

ą wyprawę.
Uciekinier
Misja rangi D [9/15]
Kaguya Kugi


Teru nie był zachwycony słowami Kugiego i pociągnął jeszcze raz z bukłaka. Potem gwałtownie wstał i się zachwiał. W tym momencie odebrał bukłak od młodego.

- Racja, trzeba wziąć… wziąć różne rzeczy.

Kugi faktycznie, nie był szczególnie pijany, chociaż troszczeczkę czuł, że alkohol uderza mu do głowy. Na pewno spowodował, że jego pęcherz się wypełniał i raczej niedługo będzie sobie musiał ulżyć. Obecnie przebywał w chatce, dlatego nie musiał szczególnie daleko iść, kiedy kierował się w stronę chatki. Jedzenia było dużo, więc spokojnie zrobił całkiem sporą paczuszkę, która powinna starczyć na jakieś dwa dni. Jeżeli chodzi o wodę - Teru wylał wino z bukłaku przed domkiem, a następnie poszedł do zbiornika wody, gdzie najpierw opłukał swój bukłak, a następnie wypełnił go całego wodą. Przemył się również troszkę i próbował trochę otrzeźwić.

- Faktycznie, jest chłodniej. To… gdzie mnie będziesz prowadził?

Z wiedzy Kugiego - znajdowali się dwa dni drogi od stolicy Sabishi oraz tyle samo było do granicy z Shigashi. Bezpośrednio na północ można było się dostać w ciągu jakiś pięciu dni do Głębokich Odnóg, ale podróż byłaby bardzo niebezpieczna. Dwa dni również zajęłoby dojście do Atsuri, ale nie prowadził tam główny trakt. Idąc na południe można było dojść do Tsurai, ale ta podróż już wymagałaby ponad tygodnia, może dwóch samego marszu



Ok, zdeklaruj, gdzie chcesz się kierować - w zależności od decyzji - różne rzeczy mogą się zdarzyć.
Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Kugi Kaguya » 25 cze 2018, o 01:07

Zabrał się zatem do pracy. Spakował sporo jedzenia , które powinno wystarczyć mu na jakieś dwa, może trzy dni drogi. Wziął dokładnie tyle ile było mu potrzebne na dalszą wyprawę. Wiedział że do stolicy Sabishi jest jakieś dwa dni drogi stąd. Nie chciał brać za wiele prowiantu z dwóch prostych powodów. Pierwszy z nich to taki że nie ma sensu tego dźwigać i obtykać się z tym podczas całej wyprawy. Drugi nieco ważniejszy. Według Kugiego towar tu jest jak na wagę złota i nie można go marnować, przecież nie jednemu człowiekowi ta pięknie zaopatrzona oaza uratowała życie. Shinobi nie chciał by jakiś osobnik który doszedł tu ledwo o własnych siłach, zobaczył puste pułki z pożywieniem, tylko dlatego, bo ktoś przed paroma godzinami wziął nadmiar. To zupełnie nie w jego stylu.

- Gdzie ja cię będę prowadził? Cóż... Idę do stolicy Sabishi. To jakieś dwa dni drogi stąd, więc zabierz tyle jedzenia i wody ile możesz zjeść i wypić przez dwa dni, nie więcej!- Rzekł w stronę chłopca, wychodząc z chatki.

- Yarre.. yarre.. Wiesz że nie musiałeś wylewać tego wina? Komuś na pewno by się to przydało. Następnym razem jak wypiłeś tyle ile ci trzeba, odłóż na swoje miejsce. Puste bukłaki są o tam - Wskazał palcem na prowizoryczny tarasik przed chatką, gdzie leżała sterta pustych bukłaków. Był nieco zniesmaczony zachowaniem młodego chłopca, który najwyraźniej nie miał szacunku do jedzenia czy picia. Trochę to dziwne, bo jeszcze niedawno sam był na skraju wyczerpania i powinien rozumieć jak cenną rzeczą na pustyni jest prowiant. Kaguya napełnił jeszcze swój pusty bukłak wodą i był gotowy dalej wyruszyć w podróż, do centrum Sabishi

- Gotowy?- Zapytał jeszcze chłopca na sam koniec, w oczekiwaniu na odpowiedź. Tak naprawdę nie wiedział czy Teru będzie chciał iść z nim właśnie w te stronę, może ma jakieś inne plany? Tak czy inaczej nie obchodziło go to za bardzo. Najwyżej resztę wyprawy Kugi pokona sam.
Kugi Kaguya
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Uchiha Izanami » 26 cze 2018, o 15:12

Uciekinier
Misja rangi D [11/15]
Kaguya Kugi


Teru spojrzał niepewnie na Kugiego, następnie podążył wzrokiem za tym, co wskazał. Potem znowu spojrzał na Kugiego, a następnie ponownie tam, gdzie patrzył Kugi. Przełknął ślinę i odezwał się niepewnie.

- Ale tam… nie ma…

Od tamtej chwili traktował niepewnie Kugiego i dwa razy sprawdzał, czy to, co mówił Kugi było prawdziwe.

Oczywiście, dodatkowych bukłaków nie było. A im bardziej Kugi ich szukał, tym bardziej ich nie było.

Na południowy zachód, w kierunku Ningyō-shi, gdzie Kugi obiecał odprowadzić chłopca. Po wyruszeniu, szli razem przez pięć godzin, a wypity alkohol wcale nie pomagał w drodze, tak samo jak mocno spadająca temperatura, powodująca, że obaj młodzieńcy, zanim dotarli do następnej oazy, zmarzli. Na nowym miejscu, Teru pomógł rozpalić ogień i obaj młodzieńcy, zmęczeni, zjedli kolację i położyli się spać. Następnego poranka znów ruszyli w trasę, i przez kilka następnych godzin podążali przed siebie, niewiele ze sobą rozmawiając. Do następnego miejsca postoju dotarli około południa, kiedy temperatura była już nie do zniesienia. Tutaj już nie mogli uświadczyć lepianek czy przygotowanego miejsca na odpoczynek. Szczęśliwie skały dookoła małej, niemal wyschniętej oazy były wysokie i stanowiły całkiem dobre źródło cienia. Następna część trasy zaprowadziła chłopców w godzinach wieczornych do osady nomadów. Kugi z daleka rozpoznał białe namioty oraz duże ognisko, wokół którego siedzieli ludzie w białych, przewiewnych ubraniach.



Jeżeli idziesz do nomadów klik
Jeżeli jej unikasz klik
Uchiha Izanami
 

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 30 sie 2018, o 16:41

Po zejściu z traktu handlowego gdzie ostatni raz widział swojego pobratymca, ciesząc się że nareszcie zostaje sam bez uciążliwego towarzystwa awanturnika tak bardzo typowego dla jego klanu...
-Zakała całego rodu, kolejny niezbyt silny idiota, który ma się za potężnego. Powiedział sam do siebie.
Dotarł do małej oazy, młody Kaguya stanął nad wodą, wpatrując się w nią, zebrało mu się na rozmyślanie nad przyszłością jego klanu, który według jego przekonania zmierzał donikąd, tak bardzo chciał go uratować, lecz był bezsilny i świadomy swoich braków. Głowa Yoshimitsu była zajęta przyszłością jego oraz klanu kościanych wojowników, zastanawiając się, którą drogę obrać żeby stać się silniejszym i przede wszystkim szanowanym pośród wszystkich rodów i szczepów Samotnych Wydm. Jego marzenie było niezmienne, przetrwanie klanu Kaguya. Młodzian miał w planach udać się do południowej oazy, ale póki co planował trochę odpocząć i spędzić trochę czasu sam ze sobą.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 176
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 31 sie 2018, o 14:34

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
1


Rozszedł się ze wrzodem na tyłku całego szczepu Kaguya, czy jak to sam ujął – zakałą. Można by wiele pisać o niechęci Yoshimitsu do tego człowieka i zdziwić się, że takie rzeczy dzieją się też w rodzinie. Powiedzmy sobie jednak szczerze. To normalne. Wszędzie gdzie jest grupa pojawiają się zadry i niesnaski. Teraz jednak młody shinobi dotarł do małej oazy, w której mógł ulżyć swemu ciału, od wielu godzin atakowanemu przez słońca. Panował straszny upał, okrutnie trudny do wytrzymania dla ludzi spoza pustyni. Również i Yoshimitsu musiało to nieco dokuczać. Teraz, znajdując się blisko niewielkiego źródełka z wodą rozmyślał nad pozycją swego rodu i samym sobą. Jakie właściwie zajmuje w tym wszystkim miejsce? Jaka jest jego rola? Pytania te, jakże charakterystyczne dla ludzi w tym wieku, poszukujących swojej tożsamości i celu w życiu. Kaguya już niebawem pozna odpowiedzi, ale tych nie przyniesie mu nikt inny, niż on sam asystowany przez życie.
Spoglądał na przebiegający niedaleko stąd szlak, którym poruszali się o tej porze w większości kupcy. Obraz ten tracił na ostrości przez niemal rozpływające się z temperatury powietrze. Wielu z kupców odbijało ze ścieżki wprost do oazy, w której odpoczywał Yoshimitsu. Inni kierowali się bezpośrednio do osady.

Nawet w miejscu tak opuszczonym przez cywilizację jak to znajdowało się względnie wielu ludzi. Kim właściwie byli? Czy można było powiedzieć o nich coś więcej niż to, że byli pracowici? Że ciężko zasuwali by zapewnić dobry byt swojej rodzinie? Yoshimitsu również zamierzał to robić. A może nawet być kimś więcej…
-Jak to go nie będzie. Rozchorował się?! – mówił głośno niewielki mężczyzna z brzuszkiem, grymasząc ewidentnie na te wieści. – Potrzebujemy kogoś w zastępstwo i to szybko. – dodał, do stojącego obok, znacznie skromniej ubranego mężczyzny, obmywając jednocześnie twarz kojącą wodą.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 567
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 1 wrz 2018, o 10:10

Błoga samotność została przerwana przez kupców, którzy również podjęli decyzje o odpoczynku w małej oazie. Jego rozmyślania już nie miały sensu, nie potrafił skupić się na niczym innym niż na uciążliwej obecności innych ludzi. Słysząc rozmowę dwóch mężczyzn, którzy korzystali z orzeźwienia przy wodzie, stwierdził że dołączy się do tej rozmowy... Może uda mu się pozbyć niechcianego towarzystwa i może nauczy się w końcu nawiązywać kontakty z innymi ludźmi co pomogłoby mu w odbudowie klanu... Wstał więc, podciągając lewy rękaw swojej koszuli.
-Panowie! Zawołał i skinął głową na powitanie. Nie był to ukłon, ale miał nadzieje, że wystarczy to na nawiązanie rozmowy.
-Przepraszam, ale usłyszałem Waszą rozmowę, jakiego zastępstwa szukacie? Może będę mógł Wam pomóc. Jestem Yoshimitsu Kaguya, jeden z przedstawicieli kościanego klanu. Podnosząc lewy rękaw koszuli, chciał reprezentować swój klan najlepiej jak tylko potrafi. Czekając na odpowiedź, rozglądał się czy nikt nie nadchodził do Niego i jego rozmówców.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 176
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 1 wrz 2018, o 21:33

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
3


Przybysze ewidentnie przeszkadzali Yoshimitsu w jego rozważaniach. Cisza dawała miejsce rozwinąć się myślom, zaś rozmowy innych ewidentnie zagłuszyły rozmowę ze sobą, po chwili zupełnie ją tłamsząc. Nie byli cicho, ale czy powinni? Nic z tych rzeczy. To niewielkie źródełko wody, niosące ukojenie handlarzom umieszczone było tuż przy jednym ze szlaków, co wiązało się z jego dużym obłożeniem. Fakt, iż młody shinobi w momencie pojawienia się tutaj nie spotkał nikogo innego było prawdziwym szczęściem. Nie jest tak, że był zupełnie sam, niczym pustelnik na jednym z pustkowi, jakich przecież w tych rejonach nie brakowało. Zatem rozmawiali sobie dwaj kupcy, czy kimkolwiek byli. Jeden zdawał się być wyżej statusem od drugiego. Niższy z nich.
Yoshimitsu postanowił podsłuchać nieco ich rozmowę, choć w gruncie rzeczy nie musiał szczególnie wytężać słuchu. To po prostu niosło się po niewielkiej oazie. Słyszał więc doskonale, że ci potrzebują kogoś w zastępstwo i mniejszy z nich nie jest z tego bynajmniej zadowolony. Yoshi wstał więc i w całkiem przystępny sposób – oj, a uwierz, że rzadko chwalę wypowiedzi innych. – wtrącił się w rozmowę i zapytał o to, czym miałby się ewentualny zastępca zająć. Niższy z mężczyzn odwrócił się i spojrzał zaskoczony w stronę chłopaka. Po chwili na jego twarzy wymalował się niewielki uśmiech i pewnym krokiem podszedł do Yoshimitsu z wyciągniętą ręką.
-Ma godność Tozuki. Mówisz, że jesteś Kaguya..? – mężczyzna przyjrzał się badawczo twarzy Yoshiego, być może dwie kropki przekonały go co do właściwości tych słów, a może po prostu nie było to takie ważne. – Cóż, w mojej posiadłości przez 365 dni w roku pracuje człowiek, którego roli nie potrafię nazwać. Powiedzmy, że był to człowiek od wszystkiego. Pielęgnował kaktusy i tresował mego kochanego Dudiego. Prócz tego był złotą rączką, ale… myślę że nic wielkiego się od wczoraj nie zepsuło. – w tym czasie do Tozukiego podszedł drugi mężczyzna, który nie odezwał się ani słowem. Wciąż jednak mówił ten pierwszy. – jeszcze zobaczymy czym dokładnie się zajmiesz, ale powinieneś sobie poradzić. To jak, idziesz z nami? Mieszkam niedaleko stąd…
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 567
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 1 wrz 2018, o 21:53

Zachowanie podróżnych zaskoczyło Yoshimitsu, pewność siebie naprzeciwko nowo napotkanej osoby... Nowa cecha ludzi poznana, naiwność czy otwartość? To pytanie zadał sobie w myślach, ale jeden z podróżnych nie dał mu się nad tym zastanowić i szybko przeszedł do rozmowy przedstawiając się z wyciągnięta dłonią, która została uściśnięta przez Kaguye.
-Długo w podróży? Zadał to pytanie, lecz w głębi ducha nie obchodziła go odpowiedź.
Po krótkiej odpowiedzi, podszedł wyprostowany do drugiego człowieka, który w jego odczuciu był pachołkiem jego rozmówcy, podciągnął rękaw koszuli chcąc go przywitać.
-Nazywasz się jakoś? Jestem Yoshimitsu. Po tych słowach wyciągnął dłoń w miłym geście próbując się uśmiechnąć.
Po chwili przemyślenia propozycji pierwszego z mężczyzn, zaczął mówić...
-Idę z Wami Panowie, na marginesie kim jest Dudi? Wypowiadając te słowa, odwrócił się od Nich i spojrzał w niebo, szukając tam jakiegoś ukrytego piękna bądź sensu tego spotkania.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 176
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 2 wrz 2018, o 21:03

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
5


Taki to już był ten Tozuki. Otwartość na ludzi tegoż mężczyzny zjednywała mu przyjaciół w wielu miejscach na świecie, co niewątpliwie przyczyniło się do sukcesów w interesie, który od lat prowadził. Jego sposób bycia mógł zaskakiwać, ale ludzie szybko odnajdywali się w jego towarzystwie i wszystkim jak najbardziej to odpowiadało. Nawet drugiemu z mężczyzn, wysokiemu dryblasowi w słomianym kapeluszu, który był klasycznym typem introwertyka.
-Z tyloma wielbłądami. – wskazał zamaszystym ruchem dłoni na znajdujące się 500 metrów dalej, na handlowym szlaku zwierzęta. – nie chodzi się na spacery. – uśmiechnął się, wyraźnie dumny z tego, co osiągnął. Jeśli shunobi miał dobry wzrok, mógł dostrzec że pilnuje ich jeszcze jeden mężczyzna, być może trzeci członek transportowej załogi. Kościsty chłopak nie interesował się szczególnie odpowiedzią i skierował się do drugiego z mężczyzn, wspomnianego wcześniej dryblasa. Najwyraźniej już udzieliła mu się aura, jaką roztaczał wokół siebie Tozuki, bowiem bez jakiejkolwiek ogłady podszedł do niego z pytaniem o jego imię. Tylko on się jeszcze nie przedstawił i Yoshimitsu powtórzył swe imię specjalnie dal niego, okazując mu pewien szacunek.
-Yoshi Mitsu. – odezwał się wysoki jak wieża mężczyzna, a na jego twarzy malował się nieznaczny uśmieszek. Skrywane za daszkiem kapelusza oczy utrudniały ocenę wiarygodności tych słów, trudno jednak by odpowiedź ta nie zaskoczyła młodego Kaguyi.
Tozuki ruszył w kierunku wielbłądów i zapraszającym gestem ręką wskazał, aby poszli za nim. Gdy doszli do wielbłądów, Tozuki wskoczył na pierwszego z nich – jedynego nieobciążonego bagażem. Pozostali dwaj zajęli miejsca w kolumnie, pilnując znajdujących się z tyłu zwierząt. Yoshimitsu mógł iść gdziekolwiek chciał.
-Jeszcze dwa kilometry. Zaraz będziemy u celu. Dudi zaś to moja kochana psinka. Dbam o niego jak o syna, którego nigdy nie miałem. Czasem zdarza mi się zaniedbać moje skromne domostwo, ale Dudi musi odbyć swój spacer. Potrzebuje dużo ruchu. Zajmiesz się tym, dobrze? Tylko bez obaw, Dudi bardzo lubi ludzi. – powiedział. Gdy doszliście na miejsce, Tozuki zatrzymał się przed wspaniałą willą, znacznie przekraczającą standardy przeciętnych mieszkańców Sabishi. Ot, „skromne domostwo”.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 567
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 3 wrz 2018, o 21:11

Otwartość Tozukiego zaciekawiła młodego Kaguye do tego stopnia, że ten zaczął myśleć nad zawiązaniem z Nim przyjaznej znajomości, których dotychczas nie zawierał z nikim, nawet z pobratymcami. Ilość wielbłądów w orszaku nie zrobiła na Yoshim wrażenia z racji mnogości takowych na pustynnych szlakach, na których się wychował. Yoshi Mitsu, ciekawe... Powtarza po mnie, czy może jest ułomny? Chwila rozmowy ze swoimi myślami została przerwana znów przez prowadzącego wszystko mężczyznę. Kaguya ustawił się obok wielbłąda Tozukiego i poruszał się pieszo przy Nim cały czas zastanawiając się nad tajemniczym postawnym facetem, który strzegł interesu. Po chwili podróży, ukazała im się willa, zadziwiająco bogata jak na warunki pustynne, cóż... Interes musi iść całkiem nieźle, czy może to coś innego? Może "strażnicy" majątku są wykorzystywani nie tylko do obrony? Któż to może wiedzieć.
-Jesteśmy więc, ładnie się urządziliście drogi Panie, całkiem bogato jak na Sabishi. Komplementy... Ciężko było je wycedzić z ust Yoshiego, ale cóż mus to mus, trzeba choć trochę pokazać klan z innej strony niż awanturników, którzy z rozumem są w konflikcie.
-Gdzie jest Dudi, bardzo lubi ludzi? Cóż oby. Mówiąc to w połowie zdania krząknął, przeczuwał problemy z rozpieszczonym psem, ale wiedział że musi się folgować żeby wszystko poszło gładko i przysporzyło mu pozytywnej opinii wśród handlarza i jego świty. Yoshimitsu podciągnął lewy rękaw i po chwili zajął miejsce przed Tozukim czekając na jego odpowiedź
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 176
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Rika Kari Matsubari » 4 wrz 2018, o 13:34

Misja D - Yoshimitsu
Rika Kari Matsubari
7


Przyjazna aura, jaką wytwarzał wokół siebie Tozuki urzekła przed wieloma laty Yoshiego Mitsu, a teraz zadziałała równie dobrze na Yoshimitsu. Chłopak całą drogę, która rzeczywiście musiała mierzyć około dwóch kilometrów spędził pieszo tuż przy poruszającym się na wielbłądzie kupcu. Warunki – jak to na pustyni – nie były zbyt sprzyjające dla ludzi i młody Kaguya zaczął odczuwać pragnienie.
Mieszkanie kupca było najlepszym dowodem na to, że powodzi mu się w życiu. „Całkiem bogato jak na Sabishi” – stwierdził młody shinobi i trudno się z nim nie zgodzić. Ktoś taki jak on, raczej stroniący od towarzystwa i wsparcia innych ludzi, w tym nawet niektórych członków swego szczepu, mógł z każdą chwilą sympatyzować za Tozukim coraz bardziej. Właściwie to dokładnie tak się działo. Być może bogactwa, jakimi dysponował niewielki mężczyzna i fakt, iż był człowiekiem sukcesu pozwoliło shinobiemu dostrzec pewną szansę? Nawet jeśli sam Yoshimitsu nie miał żyłki do interesów, to jednak zmusił się na ten komplement, mający ukazać jego i całą rodzinę Kaguya w nieco cieplejszym świetle. Chłopak nie chciał uchodzić za pozbawionego mózgu awanturnika. O nie.
Jak różne bywają perspektywy… Coś, na co Kaguya zmusił się z sympatii i może ewentualnych zysków zostało kompletnie zignorowane przez Tozukiego. Bogactwo to było dla niego czymś normalnym i nie zwracał już na nie szczególnie uwagi. Zszedł z wielbłąda, wykonał jakiś gest do będącego na samym końcu kolumny złożonej z obwieszonych towarem wielbłądów (dokładnie tego, który został z wielbłądami gdy Tozuki i Dryblas poszli do niewielkiej oazy) i ten pomału przesuwał się do przodu. Kupiec najwyraźniej uznał, że właśnie załatwił sprawę, bo skupił teraz swą uwagę na chłopaku.
-Tędy. – powiedział i swym krokiem wskazywał drogę. Okrążyli całą willę i trafili na jej tyły, które można by nazwać ogrodem, gdyby była tam jakaś trawa i kwiaty. Wraz z nimi szedł Yoshi Mitsu.
-Prócz ludzi Dudi lubi jeszcze specjalną karmę i krwisty stek, ale obecnie nie mam jego ulubionych. – dokończył swą poprzednią myśl Tozuki.
-O, jest tam. – wskazał ręką na grube, wysokie na trzy metry ogrodzenie. – otwórz, jak możesz. – że też kupiec zawsze zwracał się do Dryblasa bezosobowo!
Wysoki mężczyzna obszedł ogrodzenie i otworzył drzwiczki, które wypuszczały Dudiego na bezkresną, piaskową przestrzeń. Ten wystrzelił jak z procy, nie zatrzymując się przy każdym krzaczku, jak niektóre psy.
-Przyprowadź go za 2-3 godzinki, dobrze? Oh, byłbym wdzięczny, gdybyś go też nieco przypilnował. – dodał Tozuki, odwracając się na pięcie i idąc do swoich spraw.
Taa… przypilnował. Dudi niemal zniknął z oczu Tobie i będącemu niedaleko Dryblasowi.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 567
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Mała oaza przy trakcie handlowym

Postprzez Yoshimitsu » 5 wrz 2018, o 13:27

Sympatia Yoshiego, rodziła się bardzo powoli, ale samo jej pojawienie się to coś wyjątkowego dla jego dotychczasowych doświadczeń z ludźmi. Nie skomentował komplementów, pewnie słyszy je równie często co członkowie rodu Kaguya obelżywe komentarze, więc nauczył się je ignorować... Kupiec mylił się na pewno co do jednego, Yoshi nie był zainteresowany nawet trochę jego pieniędzmi, ciekawiło go jego podejście do ludzi, których zna jak i nowo poznanych takich właśnie jak kościsty ninja. Tozuki poprowadził szybko Yoshiego Mitsu i członka rodu Kaguya na tyły rezydencji, handlarz szybko wskazał na ogrodzenie, za którym miał znajdować się cel całej podróży, czyli "kochany piesek" Dudi, młody shinobi od początku miał dziwne wrażenie, że wydaje się to zbyt łatwe i miał rację. Tozuki kazał, wysokiemu mężczyźnie otworzyć wysoki płot, nie minęła nawet chwila, a piesek już pędził w swoją stronę. Mam go przypilnować... Poczuł się lekko bezsilny, czy ten pies siedział za ogrodzeniem przez ostatnie miesiące?

-Czyli to jest Dudi? No to zabieram się do pracy. Wypowiedział te słowa, wyczuć można było, że jego motywacja wobec tej czynności zmalała po zauważeniu prędkości z jaką pędził pies. Nie pozostało mi nic innego niż ruszyć jego tropem. Ruszył w jego stronę spokojnym i pewnym lecz nieco przyspieszonym krokiem. Yoshimitsu próbował nawoływać psa i zainteresować go zabawą, liczył że się uda i Dudi nie okaże się aż tak męczącym psem jak się wydaje.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 176
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 17
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sabishi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości