Szlak transportowy

Prowincja o znacznej powierzchni otoczona niedużymi wysepkami umiejscowiona na morzu na zachód od Prastarego Lasu. Kantai zamieszkiwany jest przez klany: Hōzuki, Hoshigaki i Shabondama. Umiejscowiona na niej Hanamura stanowi stolicę nowopowstałego Cesarstwa. Ze względu na swoje umiejscowienie na Kantai rozwijany jest w szczególności przemysł wodny, a także rybołówstwo. Ze względu na wysoką wilgotność powietrza przy równocześnie niewysokiej temperaturze zaobserwować można na wyspach praktycznie cały czas występującą mgłę, które skutecznie zakrywa pole widzenia na większą odległość.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 9 mar 2018, o 22:30

Nadszedł czas rozstania z piękną Hanamurą, ale zarówno Reika, jak i Mishima, mieli nadzieję na to, że nie jest to ich ostatnia wizyta w tym miejscu. Cóż, zapewne wkrótce wszystko się okaże. Po spakowaniu swoich rzeczy, uprzątnęli po sobie pokój, w którym ich zakwaterowano, by ostatecznie opuścić Cesarski Pałac i udać się poza teren miasta. Raczej ciężko było wystartować wielkim, glinianym ptakiem, gdy na około było pełno gapiów i lepiej, żeby jak najmniej ludzi widziało przelatującą im nad głowami bombę. W tym celu para opuściła Hanamurę pieszo i udała się w zacisze miało uczęszczanej plaży. Tam Mishima ulepił glinianego stwora, na którego się zapakowali i już po chwili lecieli nad oceanem, pozostawiając Wyspy za sobą. Reika jeszcze chwilę patrzyła za oddalającym się Kantai, po czym skupiła się na tym, co mieli przed sobą. Wracali na kontynent, do Shinrin, aby Reika mogła zdać raport z tego, co się dowiedziała i co zdołała załatwić, oraz dowiedzieć się, co ich dalej będzie czekać. To będzie trudna rozmowa, chociaż była przekonana o tym, że chce postąpić słusznie. Oby tylko ojciec ją zrozumiał.
Lot nad oceanem był dość monotonny. Na około tylko woda po sam horyzont, więc nic dziwnego, że w pewnym momencie Reika wtuliła się w plecy Mishimy, złożyła mu głowę na ramieniu i zwyczajnie zasnęła. Ostatnio czuła się zbyt mocno wyczerpana tym wszystkim, no ale trudno się było dziwić. Ostatni czas był dla nich trochę stresujący. Obudziło ją dopiero lekkie szturchnięcie, gdy Mishima wskazał jej zarys lądu. Wyglądało na to, że zbliżali się do Ryuzaku no Taki, więc lepiej będzie odbić trochę w bok i wzbić się jeszcze wyżej, żeby uniknąć wykrycia. Dopiero gdy znaleźli się nad lądem, znaleźli polanę w lesie i wylądowali. Postój i odpoczynek w kupieckim mieście powinien dobrze im zrobić, aby mogli nabrać sił przed dalszą podróż do Shinrin.
W Ryuzaku no Taki spędzili dwa dni, korzystając z dobrodziejstw letniej pogody, a następnie wyruszyli w dalszą podróż, prosto do prowincji Senju. Ta część podróży był równie męcząca, co poprzednia, jednak tym razem mogli podziwiać z góry jakieś zróżnicowanie terenu. Najważniejsze było jednak to, że są razem i nikt im tego nie odbierze.


Skąd: Kantai
Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 23:30
Środek transportu: Gliniany Ptak Transportowy

[zt z Mishimą]
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 12 mar 2018, o 13:06

Niedługo po tym, jak niebieskooki samuraj wszedł na pokład, statek odbił od kei i ruszył między ku otwartym wodą. Asagi jeszcze przez jakiś czas obserwował oddalające się Cesarstwa, zastanawiając się, czy jeszcze będzie mu dane tutaj wrócić. Z jednej strony otrzymał zaproszenie od cesarza, a przynajmniej tak można było to interpetować, do wspólnego treningu, z drugiej, był wojownikiem który musiał być posłuszny swojemu panu. No właśnie, posłuszeństwo - niebieskooki sięgnął do swoich notatek, w których odszukał nazwiska wszystkich samurajów, jacy walczyli w turnieju, mało ich nie było. Kei Seinaru, wirtuoz walki kije, ciemnowłosy zastanawiał się, czy będzie mu dane kiedyś wymienić z nim doświadczenia bojowe. Akodo Hayanami, ten jakoś szczególnie zapadał w pamięć. Młody Kakita nie pamiętał skąd, ale coś znajomego było w tym nazwisku. Ta myśl nie dawała spokoju naszemu bohaterowi, ale najbardziej ciekawiło go, czy jego pobratymcy również mieli ograniczone możliwości wędrowania...
Godziny rejsu płynęły leniwie, a Asagi przestudiował swoje notatki wzdłuż i wszerz - było tego całkiem sporo. Jego notesik robił się coraz bardziej "niebezpieczny", stanowił wiedzę, jaką trzeba chronić. Wiedzę cenną i spisaną, chociaż jak podejrzewał Kakita, nie było tam niczego, czego nie wiedzieli ninja... No właśnie - ninja. Tak podobni, a tak różni od samurajów. Intrygowali młodego Kakita. Będzie miał o czym myśleć w drodze do "domu", w drodze, do Kaigan i szkoły Taka. Wspomnienie swojego dojo napawało radością, ale i poruszało niebezpieczną strunę w jego sercu. Czy Ona też tam będzie, a jeśli tak, to się stanie? Te myśli, swoista walka uczuć z rozumem zajęły główną część podróży...

<ZT>


Skąd:Hanamura
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia:13:37
Środek transportu: Łódź (opłata 100 Ryo)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 745
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kei » 4 kwi 2018, o 17:50

Następnego dnia po zregenerowaniu sił w zajeździe postanowił wyruszyć w drogę powrotną. Cóż w Hanamurze było całkiem zabawnie, jednakże jak to mówią w domu najlepiej i chciał w końcu tam się udać. Wkroczywszy do portu spytał tamtejszego pracownika o najwcześniejszy statek zmierzający do Ryuzaku no Taki. Uzyskawszy od niego informacje udał się do łodzi wskazanej przez mężczyznę. Niestety chłopak nie zdawał sobie sprawy, że mężczyzna był pod wpływem i pokazał mu statek kierujący się do Kami no Hikage. Tak czy siak po uiszczeniu odpowiedniej opłaty Kei wlazł na pokład. Nieświadomy swojej sytuacji odłożył swe bagaże na bok i oparłszy się o barierki ze spokojem obserwował ląd który po jakimś czasie zaczął się oddalać.

Skąd: Hanamura
Dokąd: Kami no Hikage
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 19:20
Środek transportu: Łódka 100 Ryō

[zt]
Kei
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hoshigaki Kenji » 7 kwi 2018, o 11:19

Skąd: Kantai
Dokąd: Hyuo
Czas podróży: 15min
Czas przybycia: 12:34
Środek transportu: Łódka


Wczorajszy dzień był dość wyczerpujący. Po misji udałem się na trening, późno wróciłem do domu. W końcu miałem czas na solidną regenerację, dotarłem do portu. Chciałem dostać się na Hyuo, nie miałem żadnego celu. Po prostu chciałem zwiedzić trochę świata, a że dostałem wynagrodzenie za misję uznałem, że to odpowiednia pora. Podszedłem do jednego z rybaków, który odpoczywał na łodzi.
- Na Hyuo poproszę.- słowa skierowałem wprost na niego.
Zero reakcji, totalnie nic się nie stało. Może mnie nie słyszał. Pomachałem mu ręką przed twarzą, energicznie wstał i zaczął wyklinać w moim kierunku.
- Co Ty sobie nie myślisz!??!! Cały dzień tu zasuwam a Ty budzisz mnie akurat wtedy kiedy mam przerwę?! Gówniarzu zejdź mi z oczu.- krzyczał rybak, wszyscy obecni w porcie spoglądali kto się tak wydziera.
Zrobiłem kilka kroków wstecz i bez słowa oddaliłem się od dziwnego typa. W normalnej sytuacji bym przeprosił, lecz nie tutaj, nienawidzę, gdy ludzie reagują agresją w każdym aspekcie życia. Rozejrzałem się na prawo i lewo, dostrzegłem na samym końcu molo małą łódkę, gościa w kapturze. Podszedłem bliżej, okazało się, że to starzec.
- Dostanę się na Hyuo?
- Proszę wsiadać.
Cały czas między nami toczyła się rozmowa, zbliżaliśmy się do wyspy Hyuo.
Hoshigaki Kenji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kuroi Kuma » 16 kwi 2018, o 14:03

Człap człap po piasku, drepta sobie staruszek. Człap człap do portu, gdzie czeka stado chętnych dziewuszek. Ekhm... nie czas i miejsce na takie zabawy - pomyślał sobie w duszy Kuroi i podszedł do miejsca, gdzie odpływają łodzie prosto do Kaigan. W ten sposób najszybciej przedostanie się dalej na pustynię. Będzie musiał trochę przejść, ale to nie problem. Nigdzie się nie spieszył, nie miał nic do zrobienia, ale znudziło go przebywanie na wyspach. To nie jego klimat, wolał coś cieplejszego. Myślami był już gdzieś daleko, pustynia to pierwszy przystanej na drodze, nie zamierzał się zatrzymywać. Gdy tylko pojawiła się łódź uiścił opłatę i skierował się prosto do Kaigan, potem tylko Shinrin, Sakai i wreszcie Atsui.

Skąd: Kantai
Dokąd: Atsui
Czas podróży:30+3x15=1:15
Czas przybycia: 16:18
Środek transportu: łódka
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 527
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sagisa » 19 kwi 2018, o 16:31

Właściwie już oboje zdecydowali, że najwyższy czas się stąd zwijać. Nie było sensu marnować cenne sekundy na bezczynne siedzenie, kiedy w Sogen czekało tyle obowiązków. Najpierw trzeba będzie przewieźć zwłoki Tensy do domu, wytłumaczyć rodzicom całą sytuację, potem jeszcze zorganizować pogrzeb. Sama nie była pewna, czy chce brać w tym wszystkim udział, pewnych rzeczy jednak musiała przypilnować. Bez jej udziału siostra nie wróci na łono rodziny, nie zazna w pełni spokoju.
Nie chciała, by Akarui ze względu na nią odmawiał sobie jedzenia, z drugiej jednak strony miał trochę racji. Równie dobrze mogli udać się do portu, załatwić miejsce na statku, a w czasie przed samym wypłynięciem oboje się posilić. Takie przedstawienie sprawy jej wystarczało i mogła na to przystać. Zabrała się zatem za pakowanie, uprzedzając Tozawę, że nie chce niczego zostawiać na wyspach. Mężczyzna spróbował podnieść pakunek ze zbroją jasnowłosej, który jakiś czas temu przyniosła obsługa, a na jego twarzy odmalowało się wpierw coś na kształt zdziwienia, które szybko ustąpiło zrozumieniu. Zapewne właśnie w tej chwili zdał sobie sprawę, jakim cudem doszło do otwarcia dopiero co zrośniętej rany w ramieniu jej siostry. Ta wiedza z pewnością przyniosła mu swego rodzaju ulgę, widziała bowiem w jego spojrzeniu i wcześniejszym zachowaniu, że obwiniał się za jej śmierć.
Gdy już wszystko było właściwie spakowane, a medyk przysiadł do wiadomości dla cesarza, ona również wzięła kartkę i ołówek, spisując swego rodzaju oświadczenie. Może nie było to konieczne, ale nie chciała, by sprawa śmierci jej siostry sprawiała komukolwiek problemy. W treści zaznaczyła, iż zdarzenie to było nieszczęśliwym wypadkiem, a jego przyczyną - przeciążenie mięśni. Nie kryła w tym momencie, że Tensa nie do końca przemyślała skutki tak szybkiego przywdziania ciężkiej zbroi. W celu dopełnienia ewentualnych formalności zawarła w treści swego listu również własny adres, podpisała się, a następnie oddała złożoną kartkę w ręce medyka, by oba listy oddał obsłudze ryokanu. Zaraz potem odebrali zabezpieczone w drewnianej trumnie ciało, a następnie skierowali się w stronę portu.
Ryujin wciąż spał przez większość czasu, budząc się właściwie tuż przed samym odpłynięciem. Podobnie jak matka nie pałał zbytnim entuzjazmem do podróży morskich, innej drogi jednak nie było. Siedząc już bezpiecznie w kajucie, Sagisa nakarmiła go i ukołysała znów do snu, choć wciąż zdawał się być zaniepokojony. Sama przeprawa nie trwała jakoś specjalnie długo ku uciesze i uldze młodej matki. Schodząc z trapu i stawiając stopy na twardym gruncie kontynentu, wyraźnie odetchnęła. Zostało im w sumie załatwienie wozu, który zabierze ich z Ryuzaku do Sogen wraz z trumną i całym bagażem. Ostatnia podróż sióstr powoli dobiegała końca, choć nie przewidywała szczęśliwego zakończenia - z wiadomych powodów.


Skąd: Kantai - Hanamura
Dokąd: Ryuzaku no Taki -> Sogen
Czas podróży: 30 minut do Ryuzaku + 30 minut do Sogen = ~1h
Czas przybycia: ~18:45
Środek transportu: łódź do Ryuzaku (100Ryo), wóz do Sogen (50Ryo - bez bonusu czasowego)

[z/t] x2 - Sagisa, Akarui (+ Ryujin i Tensa jako NPC)
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 504
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 19 kwi 2018, o 21:13

Dotarcie do portu było prostym zadaniem, zwłaszcza, że Jashinista to aż cały chodził ze szczęścia. Opuszcza Hamurę jako czwarty zawodnik, zaraz za podium, ale aż z szesnastu uczestników. Bratu poszło dużo gorzej, zabawne, ale nie cieszyło to Shigi. Miał nadzieje, że Akashowi pójdzie nawet lepiej niż jemu, a tu psikus, trafił na robaczka. Paskudny, obleśny klan.
Shiga jednak zostawił po sobie coś, przez co będą go pamiętać na cały świat i ciut dalej, właśnie jego, Shigę Hitsukejina zwanego podpalaczem i całopalnym, który potrafił wkroczyć w ogień i ani ciutek się nim nie przejąć, ani ciutek, ani zmartwienia. Jakby ten ogień był jakiś zimny czy coś... Po wyjściu z Ryokanu ni widu ni słychu Shinjiego. Dobrze. Za to robiło się dość ciemno i ponuro. Poprawił ubranie Chise i poprosił ją by jednak zalożyła kaptur coby jej nie przewiało. Sam także tak uczynił, poprawiając płócienny wór z ich rzeczami sponad którego wystawały dwa wielkie kunai i włócznia. Aktualnie, gdy kusza jest zdezelowane, to jedyne bronie materialne Shigi, a przy okazji całkiem dobra rzecz pod zastaw W RAZIE GDYBY CO.
Trafili do portu, gdzie Shiga pokazał Aidenowi i Chise ich statek, a także statek którym będą płynąć rzeczy Chise. Pozwolił jej nawet sprawdzić w skrzyni, że to naprawdę jej rzeczy trafią towarowym do Sogen, wraz z innymi przewożonymi dobrami.
Mnich zapakował swoje kochane dzieci w postaci Uchihy i chłopaczka z Hanamury na statek, gdzie zajeli kajutę akurat trzy osobową.
-Hej. Aiden. Opowiedź coś o sobie. Będziemy trochę razem podróżować. Chciałbym wiedzieć, kogo będę bronił w razie jakiś problemów własną piersia, jakby był moim młodszym bratem. Zawsze chciałem mieć młodszego brata. - Uśmiechnął się ciepło, nawet mimo wiedzy, że Aiden mógłby być jego prawnukiem i to bez większych problemów. Wiek Shigi jednak nie zdradzał tego, przynajmniej wyglądem.
-Możesz też pytać o cokolwiek. Chciałbym się dowiedzieć wreszcie co tam się do cholery stało, bo powiem ci, Chise, patrzyli na nas nieciekawie gdy opuszczaliśmy Hanamurę. Może się trochę głów w następnych dniach posypać, może jakieś listy gończe... Podróżujemy na małą wycieczkę do Kaigan, co ty na to?
Starał się być miły i rozmowny coby droga się nie dłużyła. Jeśli jednak będzie, to Shiga oferuje śpiewanie wspólne, granie w skojarzenia, w literki, a nawet w kalambury. Byle nie zdechnąć na wodzie z nudów. Shiga nie znosił łodzi.


Skąd: Kantai
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 30 minut.
Czas przybycia: 22:43
Środek transportu: Łódź.
Opłata 3x 100 ryou za Chise, Shigę i Aidena.

3x ZT
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2513
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Izanagi » 30 cze 2018, o 20:16

Po dotarciu do Kantai postanowiłem od razu ruszyć w odwrotną stronę i w porcie poczekać na kolejny statek który będzie płynął do Ryuzaku no Taki by stamtąd dostać się do Sogen, odpocząć nieco po ostatnich przeżyciach, zregenerować się by móc wziąć dalej za robotę i rozwinąć nieco swoje umiejętności, by następnym razem podczas takich akcji być nieco bardziej użytecznym. Musiałem gdzieś sobie ciuch sprawić nowy, być może zrobię to po dotarciu na ląd. Nie wiem czemu ale jakoś nie chciało mi się tutaj za bardzo siedzieć, przebywać, straszną ochotę miałem znaleźć się w swoich rodzinnych stronach z tęsknoty, długo na moje szczęście nie musiałem czekać na to aby jakiś statek odpływał do Ryuzaku no Taki. Poszedłem do jednego kolesia stojącego przy łodzi i zapytałem czy jest miejsce ten odpowiedział tak więc mogłem wsiąść i czekać aż wreszcie odpłyniemy, sam postanowiłem nieco się zdrzemnąć i zregenerować siły. Bo po dotarciu na miejsce czeka mnie nie co wędrówki, po za tym jak odpocznę to poprawię po prostu nieco swoje samo poczucie, które ostatnio nieco było zaniżone. Niestety przez to że sam byłem jedyne co pozostało mi to sen aby czas szybciej zleciał w łodzi.

Skąd: Kantai
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży:30 minut
Czas przybycia: 21:15
Środek transportu: Łódź
Opłata 100ryou
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 23 lip 2018, o 23:17

Dojście do portu w Hanamurze nie było zbyt ciężkim zadaniem, wszakże po prostu trzeba się kierować w stronę wszechpotężnego morza, a gdy było się blisko z łatwością dało się dostrzec żagle. Sama konstrukcja miasta z względu na brak jakiegokolwiek oszczędzania wraz z bardzo rozsądnym pomysłem była niezwykle prosta i efektowna. Chwała za to twórcy, ktokolwiek nim był. Patrząc na czas powstania cesarstwa nie mógł to być Natsume, który zasiada teraz na tronie. Zrobił to zarządca Kantai, a przynajmniej tak by to wychodziło przy łączeniu wszystkich faktów. Zresztą czy to aż tak istotne? Najważniejsze, że dotarcie do miejsca skąd mógł odpłynąć odbyło się bez żadnych problemów.
Hikari będąc już w porcie wpierw rozejrzał się za ładowanymi statkami. Oczywiste było, że takowe przygotowywały się do wypłynięcia w niedługim czasie, przecież trzeba do tego zapasów, a takowe najlepiej jak najkrócej trzymać na pokładzie. Dla zachowania świeżości. Przeszedł się wzdłuż i wszerz zapamiętując gdzie była szansa się załapać, a takich były trzy. Nie pozostało nic innego jak szukać szczęścia u pierwszego, Terumi został zatrzymany przed zbliżeniem się do pokładu przez jakiegoś członka pokładu. Chyba stali się trochę bardziej nerwowi przez tłumy.
- Niech wiatry Hyuo będą z Tobą. Czy płyniecie do Kaigan?
Po zachowaniu obyczajów było już o wiele milej, ale niestety. Celem marynarza było Ryuzaku, gdzie stopa naszego Yogańczyka nie mogła stanąć nawet na chwilę. Co prawda Kami no Hikage przyniesie pewnie zapomnienie, ale lepiej było pozostawać wciąż ostrożnym. Przy drugim pokładzie spotkał się z podobną sytuacją, ale trzeci statek już go nie zawiódł. Wypływał przed północą. Podróż zajęła parę dni w trakcie których można było zagrać w shogi, napić się piwa czy sake, zjeść, porozmawiać z innymi obecnymi. Oczywiście nie zapominajmy jeszcze o bezkresie niebieskich wód, w których mogą zatonąć myśli wielu marzycieli. Normalnie gromada możliwości, ale drugiego dnia jak zwykle wydaje się to wszystko powoli wydłużać, stawać monotonne. Co zrobić, do końca jakoś trzeba było jakoś wytrwać, aby pewnego poranka obudzić się widząc suchy ląd na horyzoncie...

Skąd: Kantai
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 00:47
Środek transportu: Statek

Z/T --> Szlak Transportowy c.d.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1757
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Osamu » 2 sie 2018, o 23:48

Osamu w końcu dotarł na skraj miasta, przeszedł przez bramę i udał się w kierunku portu. Tam czekała już na niego łódź.
- Czas zacząć nową przygodę!
Powiedział do siebie Osamu z wielką radością i entuzjazmem. Nowa podróż, nowe przygody, nowe spojrzenie na świat. Masuko po głębokich przemyśleniach swojego życia, dokonanych w tym wspaniałym miejscu jakim jest Kantai w końcu był gotowy na podróż. Na szczęście fale na morzu nie były zbyt wysokie, a wiatr wiał z idealną prędkością. Wspaniałą pogoda do podróżowania. Osamu zapłacił na początku 100 Ryo, a następnie wkroczył na pokład statku. Teraz czekała go długa podróż. Na samym początku jedynie 30 min płynięcia łódką, ale potem wielka przeprawa przez różne osady do Shigashi no Kibu. Już drugi raz Osamu będzie przeżywać taką niesamowitą, jak również niebezpieczną podróż. Na szczęście główne szlaki handlowe, którymi będzie się poruszał są chronione, jednak na dłuższą metę nic nie wiadomo. Masuko chwycił się mocno poręczy na małym, wąskim statku i ruszył w stronę swojego domku. Jego nowa podróż właśnie się zaczęła.


Skąd: Kantai
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30min + 5*30min = 3h
Czas przybycia: 3:49
Środek transportu: na początku łódka , potem pieszo
Koszt 100 Ryo: Link do rozliczeń: Klik!

z/t http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=93676#p93676
Osamu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 14 sie 2018, o 11:45

Misja miała rozpocząć się na dobre. Już nie było odwrotu. Ale czy go chciała? To była pora na nową przygodę. Pozna nowych ludzi i od dawna poczuje się potrzebna. Miała mieszane odczucia co do tego, że od dawna polubiła życie na wyspach... z jednej strony ułatwiało jej to działanie i sprawiało, że czuła się całkiem komfortowo, ale z drugiej bała się, że oddaliła się od tego co do tej pory było dla niej istotne. Jakby nie było Soso... albo raczej życie na Soso diametralnie różniło się od tego, które było tutaj.
Siedziała z delikatnym uśmiechem kiedy Matsui zebrał konia i ruszyli. Przyjemny dla ucha stukot kopyt sprawiał, że rozpływała się w przyjemnych wspomnieniach. Ale z drugiej strony długa droga zaczynała jej się dawać we znaki. Tyłek powoli zaczynał boleć, a i fajnie by było poznać ludzi, z którymi miała teraz współpracować. Padło na jedyne przedstawicielki płci Misae. Skoro również były medycznymi nina nie wątpiła, że znajdą wspólny język. Patrząc na nie zdawała sobie sprawę z jednej rzeczy, która ułatwi jej życie - nie wchodzić między je a przewodnika wyprawy, a powinna skończyć misję w jednym kawałku. Nie trzeba było być zawodowym szpiegiem by wiedzieć, że mają do niego lekko mówiąc słabość. A komu jak komu, ale kobietom nie należy przeszkadzać kiedy są zakochane. Szkoda zdrowia.
-Mogę się dołączyć? - zapytała niepewnie chcąc zająć miejsce w powozie, ale bliżej medyczek. Musiała przyznać, że temat, o którym rozmawiały ją zainteresował więc postanowiła go podjąć - Zajmowałyście się jakimś zwierzęciem? Opieka jest podobna do tej przy człowieku? Poza oczywiście różnicą, że pewnie trudniej do niego przemówić, że to dla jego dobra - zaśmiała się lekko. Przede wszystkim zachować spokój i trzymać się neutralnych tematów, a reszta przyjdzie sama.
Przyszła niedługo bo szef wyprawy zarządził postój. To dobrze. W pracy człowiekowi czas mija znacznie szybciej.
-Oczywiście Matsui-san - skinęła głową przyjmując przydzielone jej zadanie ze spokojem. Następnie ruszyła do osób, które tak jak ona miało robić to samo. Co powiedzieć więcej? Miała nieco doświadczenia bo biwakowała czasami z chłopakami, ale nie zamierzała wychylać się przed szereg. Spokojnie swoim tempem zamierzała rozkładać wskazane namioty, przykładając do tego dużo uwagi aby przypadkiem nikomu nie spadł w czasie spania na głowę.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 512
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 15 sie 2018, o 17:48

Minoru prychnął cicho na słowa Momoru. Czyli wszystko się wyjaśniło, jedynymi walczącymi w całej tej zbieraninie pozostawali Momoru i on sam... No była jeszcze Misae, ale Minoru nigdy nie widział jej w prawdziwej walce i nie był pewien na co stać dziewczynę, która wyglądała na tak delikatną. Z zamyślenia wyrwały go jednak słowa ich włodarza, który obiecywał nagrodę po wykonaniu zadania. Ciekawy sposób pracy, trochę stawiający pracowników w kiepskim miejscu, jeśli pracodawca zechciałby ich obrobić. Na całe szczęście Matsui nie wyglądał na kogoś takiego kto miałby ochotę zrobić coś tak niemiłego, a jeśli nawet to już na pewno nie wyglądał na takiego który potrafił by odeprzeć zmasowany atak ludzi żądających swojej wypłaty.

- To miło... a tak właściwie to, skoro mówimy już o wynagrodzeniu... to czy może ono przemienić się w liczby? - przechylił się w kierunku Matsuia, chcąc by usłyszał go dobrze. Minoru z jednej strony nie spodziewał się zawrotnych sum, wszak ludzie tacy jak Matsui, którzy zbierają ludzi z ulicy, nie posiadali wielkich budżetów. Z drugiej, było ich troje do ochrony tych wszystkich cywilów, to aż prosiło się o podwyższenie wypłaty. I kolejny raz wtrącił mu się Momoru, dopytując o to co młodziak potrafił.

- Wiem, jak trzymać miecz i którym końcem wbijać w przeciwników, jeśli o to pytasz... - odpowiedział mu trochę enigmatycznie. Lubił kolesia, ale nic o nim nie wiedział, a już samo to mówiło mu, że powinien trochę przystopować ze spoufalaniem się z nim.

- No i potrafię wmówić niektórym ludziom coś co nie istnieje - Właściwie nie było co ukrywać tego faktu, jako że zastosował tą sztuczkę wcześniej i Momoru zdawał się przejrzeć przez nią.

- A co z tobą, oprócz tego miecza masz jeszcze coś w zanadrzu? - wskazał podbródkiem na wiszący przy boku wojaka ostrze. Skoro on miał coś o sobie powiedzieć, to może niech nasz nowy kolega również czymś się pochwali. Tak właśnie mijała im trasa. Na spokojnie, wszyscy zaczęli zbierać się w małę grupki, starając się dotrzeć z innymi członkami wyprawy, z którymi dzielili jakąś nic porozumienia. Misae również starała się ze wszystkich sił, chociaż w oczach Minoru była po prostu sobą. Dobrze ułożoną, dobrą, młoda kobietą, która sprawiała wrażenie może troszkę za bardzo zagubionej w swoim świecie. Nastał jednak czas pierwszego obozowiska, a wraz z nim kolejne prośby i zadania. Minoru skinął głowa, na znak, że poszuka tego o co został poproszony.

- Ty - wskazał na jednego z dwóch chłopaków.

- Pójdziesz mi pomóc...- nie czekał na jego odpowiedź, tylko natychmiast ruszył w kierunku Momoru.

- Niech chociaż jedna kompetentna osoba zostanie na miejscu, tak na wszelki wypadek. - zwrócił się do wojaka. Nie miał zamiaru zostawić wszystkiego na głowie Misae i tych dwóch chłopaczków. Zbieranie drewna nie było aż takim wyzwaniem, mogli zrobić to sami chłopcy, ale niech będzie, Minoru pokaże swoją dobrą stronę i usłucha polecenia włodarza. Dalsze kroki stawiał ostrożnie, nie chcąc wpaść w jakąś zaspę. W wyborze gałęzi nie był wybredny. Brał każdą która wystawała ponad śnieg i była na tyle poręczna, by nie przeszkadzała w jej niesieniu. Oczywiście preferował te suche nad tymi, które leżały dłużej w śniegu i jeśli znalazł taką, natychmiast wymieniał jedną z mokrych, na suchą. Gdy skończy swoje zadanie, wróci do obozu.
Minoru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 sie 2018, o 23:46

Misja Rangi - C - 35/...

- Rok 384 - Zima -
- Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
- Gdzieś na szlaku -

- Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu. -

Obrazek



" Postój! "

Oczywiście znalazło się na przedzie i miejsce dla Misae. Cała trójka podzieliła się swoim doświadczeniem z opieką nad wiewióreczką, oczywiście nie podchodziły do sprawy jakoś strasznie poważnie, przynajmniej w tej chwili. Całkiem szybko temat jednak uległ zmianie bo zarządzony został postój gdzie też Yamanaka została poproszona o zostanie i rozkładanie namiotów.
Matsui również wziął się za pomoc przy rozkładaniu waszego, tymczasowego miejsca odpoczynku. Robiło się powoli ciemno i wydawało się to najrozsądniejszym ruchem. Nikt nie chciał przemierzać tych terenów pod osłoną nocy gdzie nie dość, że temperatura spadała bardzo nisko to i możliwości ucieczki w razie ataku również nie były najlepsze, zwłaszcza, że o tej porze roku najlepiej jest zwyczajnie unikać wszelkich problemów.


- Siedemset Ryo dla osoby, tak przynajmniej wygląda to na tą chwilę. Może szpital dorzuci coś jeszcze jak wrócimy, trudno mi obiecywać coś więcej. - Odpowiadał w kierunku chłopaka, nie było to wiele jednak, oczywistym było, że nie są to jakieś straszne skarby. Gdyby były to przybyło by więcej osób, chociaż, może problemem nie były pieniądze a znikające po drodze karawany?
Momoru natomiast początkowo pokręcił głową słysząc pierwszą odpowiedź chłopaka, nie to, żeby spodziewał się czegoś więcej, widział, że stara się on zbytnio z nikim nie spoufalać a jednak z drugiej strony sam go tutaj ściągnął.
- To już widziałem, niezła sztuczka - Skomentował informacje odnośnie oszukania marynarza w porcie, może i było to wtedy potrzebne, nie zmienia to jednak kwestii tego, że taka umiejętność może okazać się przydatna nie jeden raz i nie tylko tutaj.
- Właściwie to nie, ale raczej wiem jak się nim posługiwać, tego możesz być pewien. Zdarzało mi się już walczyć z więcej niż jednym przeciwnikiem - Oparł dłoń na rękojeści swojego ostrza podczas wypowiadania tych słów. Chłopak wskazany przez Minoru całkiem szybko zastosował się do jego poleceń i już po chwili czekał na niego. Momoru natomiast nie wzbraniał się przed twoją zmianą planu, zwyczajnie wzruszył ramionami, wiedział, że sobie poradzisz i irytowanie twojej osoby innymi decyzjami, zwłaszcza, że jesteś pewny swego nie ma zwyczajnie sensu.

Ruszyłeś wraz z chłopaczkiem przed siebie zbierać gałęzie, robiło się coraz ciemniej i tak jak i on udawało ci się ostatecznie odnajdować odpowiednie gałęzie do rozpalania później ognia. Musieliście odejść kawałek od miejsca w którym się zatrzymaliście.
- Jak myślisz, Minoru-san, co się stało z poprzednią karawaną? - Zapytał cię chłopak gdy zbliżył się do ciebie z gałązkami podczas waszego zbierania. Z wcześniejszych rozmów jakie przeprowadzał w trakcie jazdy wraz z drugim chłopakiem mogłeś kojarzyć, że ma na imię Oni. A drugi, ten który pozostał w obozie to Hiromi.

Rozkładanie namiotów obyło się bez większych problemów, wszyscy którzy pozostali a w tym trzy iryoninki, Matsui oraz Momoru przystąpili do rozbijania namiotów i rozkładania tych zapasów z których mogliście korzystać, to jest prowiant i inne potrzebne rzeczy. Kobiety rozdały każdemu prowiant podczas gdy jeden z młodych chłopaków zajął się przyszykowaniem ogniska i terenu pod niego. Dobrze, że się za to zabrał, przynajmniej Minoru nie będzie musiał zajmować się przygotowaniem paleniska gdy wróci ze swojego poszukiwania suchej rozpałki. Całość zajęła może maksymalnie jakieś czterdzieści minut do godziny, nie było potrzeby jakoś strasznie się śpieszyć. Mimo wszystko, powoli robiło się coraz później i coraz ciemniej

- Myślę, że powinniśmy coś zjeść i nabrać sił przed jutrem, musimy pokonać najdłuższy fragment trasy dlatego trzeba będzie wstać wcześnie, no i ten cholerny mróz, brr. Nie chcę by kogoś wykończył - Mówił Matsui do wszystkich zgromadzonych. Musieliście ze wszystkim jednak poczekać na powrót grupy zbieraczy gałązek jednak ich powrót nie mógł trwać długo.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Ostatnio edytowano 19 sie 2018, o 18:40 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Ostatnia wieczerza - Numa
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2691
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 18 sie 2018, o 23:25

Droga minęła szybko, miło było posłuchać o doświadczeniu dziewczyn w opiece nad małym zwierzaczkiem. Misae jedyne jakie podobne doświadczenie miała na swoim koncie to opieka nad jakimś młodszym kuzynem... W sumie nie różnił się on wiele od takiego zwierzaczka, choć dziewczyna nie potrafiła zaprzeczyć,
że wolałaby takie małe puchate zawiniątko niż krzyczącego czteroletka. Niestety ale Yamanaka w głębi duszy różniła się od swoich rówieśników jewl obchodziło o podejście do dzieci których nie lubiła, co na szczęście dla niej umiejętnie ukrywała pod osłoną dobrego wychowania potulnego uśmiechu... Podobno kiedyś jej to przejdzie... Nie pozostawało jej nic innego jak zaufać ich doświadczeniu, może i w tej kwestii się nie mylili.

Ze spokojem przyjęła zadanie i wysokość wynagrodzenia za misje. Spodziewała się nawet niższego więc uznała to za miłą niespodziankę. Po cichu rozkładała namioty starając się zachować wszelkie zasady ostrożności,
żeby przypadkiem nikomu nie spadł na głowę - dzięki temu i ten ktoś miał spokój i ona uniknie możliwej kłótni... Wolałaby jej nie stoczyć - jej spolegliwa natura na to nie pozwalała.

Szykowanie prowiantu również nie mogło być trudne.
Znacznie bardziej wymagające zadanie dostał Minoru. Misae z utęsknieniem czekała aż przyjdzie i przyniesie drewno dzięki któremu uda jej się rozgrzać. Co prawda praca pomogła jej nieco podnieść temperaturę swojego ciała ale to o cieple ogniska marzyła już od dłuższego czasu. Takie uroki były zimy i niestety nic się z tym nie zrobi. To tak jakby narzekać że w lecie jest gorąco, ot takie prawe natury.

Dziewczyna by umilić sobie oczekiwanie usiadła na jednym z miejsc trzymając porcje prowiantu dla siebie i swojego przyjaciela ze spokojem oczekując aż wróci postanowiła sprawdzić jak bardzo daleka trasa mu została do pokonania. Niech żyje kla Yamanaka i jego zdolności wyczuwania... Nie wiedziała cze może zacząć po cichu jeść kiedy tej byłby daleko czy się poświęcić i poczekać mimo tego, że kiszki marszała grały.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 512
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 19 sie 2018, o 13:25

Minoru aż gwizdnął słysząc jakaż to sumka może przypaść mu w udziale. Co prawda gdzieś tam w głowie kłębiła mu się myśl, że będzie to liczba z pogranicza 3 i 4 cyfr, ale zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że te kilkaset ryo to i tak więcej niż kiedykolwiek zarobił i to za zaledwie kilka dni roboty. Kiwnął głową z uznaniem, na znak, że jest on ukontentowany zasłyszanym wynagrodzeniem. Był pewien, że taka suma wystarczy do powrotu do domu i jeszcze co nieco zostanie na jego prywatne wydatki. Wyjaśnienia Momoru przyjął z mieszanymi uczuciami, z jednej strony dobrze było wiedzieć, że mężczyzna miał doświadczenie w walce z kilkoma przeciwnikami na raz, zwłaszcza że Minoru pozbawiony był takiego doświadczenia. Właściwie jedyne doświadczenie jakie dysponował to te zdobyte na wspólnych treningach z ojcem lub bratem. Jednakże brak doświadczenia w posługiwaniu się jutsu, powodował w Minoru obawę, że mężczyzna może nie być tak dobrym wsparciem jak myślał z początku. Jednak dogadywali się dobrze. Momoru zdawał się rozumieć tok myślenia chłopaka, co ułatwiało całą sytuację. Teraz jednak pozostał sam na sam z jednym z młodzieńców, trzeba więc było określić na ile mógł im zaufać. Gdy ten zbliżył się do niego, Minoru zlustrował go od stóp do głowy, oceniając budowę mięśni i samą postawę. Mimowolnie na jego twarzy wykwitł uśmiech, na samą myśl o imieniu chłopaka. Umysł sam podsuwał mu obrazy tego jak młodzieniec walczy zaciekle niczym demon pomiędzy bandytami. Uniósł jednak głowe do góry, udając zamyślenie, nie chcąc by chłopak głowił się nad jego pierwszą reakcją.

- Cokolwiek by to nie było, jestem pewien, że sobie poradzimy - odpowiedział optymistycznie, spoglądając ponownie na chłopaka. Nie chciał go straszyć, ostatnim czego potrzebował, to wystraszony chłopak, którego będzie trzeba chronić.

- Jeśli jednak potrzebujesz czegoś konkretniejszego, to skup się na bandytach. Przynajmniej będziesz ich wypatrywał i może dostrzeżesz zagrożenie nim nadejdzie. - dodał po chwili. Sam też uważał, że to robota bandytów. Nie potrafił uwierzyć, że pogoda może być aż tak drastyczna by zniszczyć przygotowaną wyprawę.

- Machałeś nim kiedyś? - wskazał podbródkiem na przyczepione do jego pasa ostrze. Samemu kontynuując zbieranie, do momentu, gdy stwierdzi, że ma wystarczający zapas gałęzi by rozpalić ogień. Wtedy też ruszy w drogę powrotną do obozu.
Minoru
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kantai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości