Tawerna przy porcie

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sora » 24 lip 2018, o 18:36

Łózko było idealne, nowe ubrania leżały obok niego, Sora mogła po prostu odpocząć, zatapiając się w pozornym bezpieczeństwie. Co prawda miała świadomość, że nie mając u boku znanego przez wszystkich shinobiego, każdy mógłby w tej chwili wejść do ich pokoju i spróbować zamordować oraz okraść... Tylko, że poradzenie sobie z pojedynczym włamywaczem nie było by trudne, shinobi za którego głowę czekała nagroda raczej nie będzie ryzykował wykrycia z tak głupiego powodu. Z resztą stali bywalcy wciąż mogli kojarzyć ją z czarnowłosym, zapewniając bezpieczeństwo. Jednym słowem było idealnie. Saburo postanowił przyznać jej rację, może to on miał być szefem, ale jego niedomyślność zdawała się być zabawna, a pewność jaką miał w związku z rozdawaniem śmierci, biorąc pod uwagę fakt, że jego nieśmiertelność nie była w pełni ukształtowana, była bardziej nieporadna, niż niebezpieczna. -Mało kto o tym myśli, nie na każdego jest nagroda, więc lepiej uważać. Najważniejsze to nie popaść w paranoje, ci najsilniejsi nie chodzą w czarnych płaszczach z głębokimi kapturami, żeby nie ściągać na siebie uwagi. Nie mają po co ściągać na siebie podejrzeń, jeśli wciąż nikt ich nie wie kim są.- Przewróciła się na bok i spojrzała na leżące kimono. -Chyba dlatego je kupiłam, w końcu wiecznie będę w ciele dziecka, lepiej wyglądać jak niewinna dziewczynka, niż podejrzany ulicznik, może nie ułatwia to ukrycia twarzy, ale odciąga podejrzenia.- Wyjaśniła swój wcześniejszy pomysł. Sama zastanawiała się czy jest w nim tak wiele sensu jak jej się wydaje. -Raczej nie ma łazienki, można zamówić balie. - Rzuciła krótko i spojrzała na pozszywaną koszulkę. -Najpierw powinnam się umyć, nie zamierzam brudzić nowych ubrań od razu, to nie miałoby sensu.- Wyjaśniła, przymykając na chwilę oczy.
Sora
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Saburō Hokusai » 24 lip 2018, o 19:05

Tu też miała rację, jednak nie dało się ukryć, że jednak są i tacy, którzy mimo swojej siły i występków po prostu lubią tego typu szaty i tak chodzą. Pewne rzeczy pozostają w nawyku i to się nie zmieni. Jego ubiór nawet gdyby stał się silny i tak by się nie zmienił. Za bardzo lubił płaszcze, żeby wyrzucić je zamieniając na jakieś inne wdzianko. To raczej kwestia przyzwyczajenia, ale mimo wszystko. Westchnął ciężko i zamknął oczy zakrywając je jednocześnie dłońmi, łokciami wystającymi po bokach. Odchylił się lekko do tyłu na krześle i tak siedział. Rozumiał ją, jednak takie stroje nie były dla niego. Trzeba było jednak przyznać, że wtedy wyglądali by dosyć specyficznie, gdy poruszali by się w ten sposób po świecie. Wydawało się całkiem fajne, nie często się spotyka taką dwójkę. Gdy uświadomiła mu, że zawsze będzie dzieckiem przypomniał sobie o jej umiejętności. Zatrzymanie czasu dorastania jest fajne, ale czy jako dziecko? On wolał swój rozwój, uważał, że w tym ciele lepiej mu się poruszać i jest wysoki. Tak szczerze mówiąc to i bez tego kimona nikt by dziecko nie oskarżał o dokonanie jakiejś zbrodni. W poniszczonych ubraniach wyglądała po prostu jak mała dziewczynka i tyle. Pozory jednak umiały zmylić i to właśnie cwaniaki najczęściej wtedy ponosili konsekwencje. Pomysł z balią nie był zły, nawet się chłopakowi spodobał. Co do ubrań też miała rację, więc postanowił przytaknąć jej.
- No to weźmy, bo się przyda.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sora » 24 lip 2018, o 19:19

Balia ciepłej wody, chyba idealna rzecz po ciężkim dniu, można rozluźnić mięśnie... O ile je się ma, no i ponoć uśmierza ból... Jeśli się go czuje. No tak, właściwie to zachowaniem higieny też nie musiała się przejmować, w końcu jej "organizm" dzięki darom od bogini był odporny na większość z nich, tak jak i trucizn. Właściwie nie było praktycznych powodów dla których Sora musiała brać prysznic, krew do tej pory spadła jedynie na ubranie i macki, nie pociła się, no może pobrudziła się nieco, gdy Saburo potraktował ją prądem, ale w tamtej chwili oberwały jedynie spodnie, a nie ciało. Amaterasu zaiste zadbała o wszystko co potrzebne by jej wybraniec nie musiał przejmować się niemal żadną rzeczą ludzką. -Zamówię.- Powiedziała, krótko i z trudem oraz niechęcią podniosła się z łóżka i pomaszerowała w stronę drzwi. Wróciła po około minucie, może dwóch. Rozmowa z właścicielem nie trwała długo, czasem zdarzało się, że przybysze potrzebowali odświeżenia się, jednak stali bywalcy sądząc po zapachu unikali kąpieli nazbyt długo, a obcy rzadko zapuszczali się w tak "podejrzane" miejsce. -Zaraz przyniosą.- Rzuciła, siadając na na łóżku. Jej myśli krążyły gdzieś w przestrzeni, aż nie napotkały jednej myśli, Saburo posługiwał się tym samym żywiołem co Kazuo... Ciekawiło ją czy jest w tym lepszy od jej byłego mistrza. -Podczas sparingu używałeś Raitonu. -Zaczęła chłodno. -Jak dobrze potrafisz go wykorzystać?- Dodała niby dla utrzymania rozmowy. Po krótkiej chwili do pokoju przyniesiono dwie balie, mydło i inne przydatne rzeczy. Sora zrzuciła ubrania i weszła do wody, nie przejmowała się obecnością Saburo, w końcu przeżyła już wystarczająco by wyzbyć się wstydu.
Sora
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Saburō Hokusai » 25 lip 2018, o 22:22

Sora postanowiła zamówić im jakąkolwiek ciepłą kąpiel. Trzeba było przyznać, że był to bardzo dobry pomysł ze względu na stan w jakim się znajdował i na to wspaniałe uczucie, które będzie temu za niedługo towarzyszyć. Już dawno nie korzystał z tego typu rzeczy. Był wędrowcem, nie posiadał stałego zakwaterowania, nie wynajmował również do tej pory żadnych pokoi. Żył na łonie natury i nie korciły go takie rzeczy. Teraz jednak jak jest już w takim miejscu to czemu by nie skorzystać? Przyda mu się trochę odświeżyć. Dziewczyna wstała z łóżka i poszła na dół, aby po paru minutach wrócić na górę i oznajmić, że za niedługo im przyniosą wodę. Wtedy otworzył oczy i zmienił nieco pozycję na krześle. Założył nogę na nogę, lecz oparta była tuż przy kostce na udzie, a ręce rozłożył szeroko w boki. Spojrzał na nią gdy padło pytanie odnośnie raitonu. Gdy miał już odpowiadać do ich drzwi została dostarczona jakby wanienka i postawili ją na środku pokoju. Sora rozebrała się i wskoczyła do środka. Widać było, że nie wstydzi się pokazywać intymnych części ciała. Ciekawiło go kiedy się tego wyzbyła.
- Nie wstydzisz się?
Chwilę później odpowiedział na jej wcześniejsze pytanie.
- Posługuję się raitonem, lecz za wiele nie umiem. Dopiero się uczę.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sora » 26 lip 2018, o 15:28

Ciepła woda otaczała jej ciało, było to o wiele przyjemniejsze, niż szybkie umycie się w rzece. Może nie rozluźniało mięśni, jednak niebieskooka potrafiła władać nićmi bez potrzeby świadomości, przynajmniej na tyle by móc normalnie się poruszać czy wykonywać jakiekolwiek innej czynności. Sora zamknęła oczy, zmęczenie powoli opuszczało jej ciało, chociaż wiedziała, że powrót do pełni sił zajmie jej przynajmniej kilka godzin. Lubiła korzystać z daru od bogini, niestety często z tym przesadzała, nie dość że nie potrafiła panować nad pełną silą swoich macek, to dochodziły do tego jej dość marne zdolności do kontrolowania niebieskiej energii. Wiedziała, że musi nad tym popracować, ale jakoś nie miała na to na razie ani ochoty, ani pomysłu. Sparing z Saburo uświadomił jej jeszcze jedną rzecz, walki w których nie można kogoś zabić zdarzają się rzadko i rządzą zupełnie innymi prawami, niż morderstwa. Niebieskooka nie była fanką takich starć, ale myśl o tym o ile prościej byłoby w taki sposób zdobyć zabawkę... Cóż, była obiecująca. Jednak, aby zwyciężyć w takim starciu trzeba było czegoś więcej. Brakowało jej siły fizycznej... Kij to inna sprawa i bez niego można było "żonglować" innym człowiekiem, jak Jashinista w lesie. Uderzać na tyle szybko i mocno, by przeciwnik latał jak szmaciana lalka nie mogąc nic zrobić... Zapewne u zwykłego człowieka kończyłoby to się połamaniem większości kości. W takich chwilach przypominały jej się nauki starego mistrza, nauczył ją wykorzystywać swoje umiejętności do granic, przyjmować ciosy tak by ostrze przeciwnika zaklinowało się między nićmi, dać się obijać by zmęczyć przeciwnika... Działało to w prawdziwej walce, przynajmniej do tej pory, tylko co jeśli w końcu trafiłaby na kogoś kto rozumiałby jej umiejętności? Musiała nauczyć się bronić czy unikać ciosów, chronić serce w skuteczniejszy sposób, przynajmniej dopóki posiadała jedynie jedno. -Nie, jestem pełna nici, szwów, więcej we mnie kukiełki, niż człowieka. Marionetki nie czują wstydu.- Wyjaśniła spokojnie. Takie spojrzenie na sytuacje było prostsze, moralność, uczucia, dylematy, kukiełki tego nie posiadały, więc po co zawracać sobie tym głowę? -Rozumiem, to znaczy że twoje serce nie byłoby dobrym posiłkiem.- Słaby żywioł był równoznaczny z małą wartością serca...
Sora
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Saburō Hokusai » 27 lip 2018, o 16:47

Saburo czekał, aż dziewczyna odpowie mu na pytanie związane ze wstydem. Ona go nie odczuwała, ale nie przez jakieś przeżycia, czy przez daną sytuację, po prostu traktowała siebie jak marionetkę, a że przedmioty nie posiadają uczuć jak i wstydu to ona też go nie miała. Nie rozumiał tego do końca, traktowała się jak zabawkę, bo jej ciało składało się z nici? To nic nie zmieniało. Wciąż posiadała świadomość, a więc nie była przedmiotem. Po tej wypowiedzi zaśmiał się jakby sam do siebie i zdjął swój płaszcz, spodnie, majtki i buty. Nagi wszedł do drugiej gorącej wody, którą przynieśli i rozkładając się na całą wanienkę odprężył się wzdychając. Gdy usłyszał, że jego serce nie jest smaczne uśmiechnął się znowu. Prawda była taka, że wygrała pojedynek, ale tylko dzięki jej zdolnością, które otrzymała przez Boginie. Gdyby jej ciało było normalne to pojedynek skończyłby się szybciej niż się zaczął. A gdyby walczyli naprawdę... Przegrałaby osoba, która szybciej by się zmęczyła. Jej nici nie były w stanie nic zrobić chłopakowi. Raniły, ale goiły się szybciej, nim zdążyły się wbić następne. Jego ciosy nic jej nie robiły. Nawet ich nie odczuwała. Gdyby mieli walczyć na serio, to byłby to dosyć imponujący pojedynek, którego wolałby uniknąć, bo nie ma czasu na durne bijatyki, które nie mają sensu. W szczególności takie w których nie możesz zranić przeciwnika i zobaczyć ból w jego oczach. Od razu traci się chęci walki.
- Czemu uważasz, że serce jest niesmaczne jeśli nie posiada dobrych umiejętności? Serce nie smakuje jak serce?
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sora » 27 lip 2018, o 18:32

Kolejne pytanie, czemu serce miałoby być niesmaczne? Właściwie to chyba każdego smakuje tak samo, chociaż czy na pewno? Co prawda niebieskooka posiadała zdolność do pochłaniania serc od dłuższego czasu, ale do tej pory nie potrafiła jej wykorzystać. Właściwie to w pewnym sensie nauczył ją tego jej mistrz, chociaż właściwie uświadomił, że istnieje taka możliwość, a ona podświadomie wiedziała jak z niej korzystać, ciekawiło ją jak wiele umiejętności o których nie wiedziała posiada jej ciało, jednak musiała odkryć je na własną rękę. -Nie zjadam serc dosłownie, pochłaniam je.- Uświadomiła towarzyszowi drobną różnicę. -Nie miałam jeszcze okazji pożreć żadnego, nie spotkałam na swojej drodze człowieka o sile, która byłaby wystarczająca, moje ciało jest darem bogini, nie mogę dopuścić do zbezczeszczenia jej świątyni, byle jakim organem. Serce nie jest tylko czymś co pompuje krew, to w nim kryje się ludzka moc, każdy shinobi może panować nad żywiołem, czasem więcej, niż jednym, ale ten pierwszy znajduje się w nas. Ty jesteś w stanie wykorzystać błyskawicę, ja ziemię, to nasza wrodzona moc, nawet jeśli uda nam się zapanować nad innymi nie będą one tak silne jak ten pierwszy z którym jesteśmy związani.- Przerwała na dwie minuty, aby umyć włosy. -Razem z sercem pochłaniam moc, chakre, żywioł, potencjał danego serca. Im większa zdolność wojownika do wykorzystywania żywiołu tym silniejszym mnie uczyni. Z czasem mogę opanować jego żywioł do takiego poziomu jak on sam. Amaterasu sprawiła, że to naturalne ograniczenie mnie nie dotyczy, mogę zapanować nad każdym z pięciu żywiołów, tak jakbym się z nim urodziła. Gdybym pochłonęła twoje serce byłabym w stanie opanować raiton w takim samym stopniu jak ty.- Zakończyła swój monolog i przymknęła oczy.
Woda była tak przyjemna, Sora powoli zasypiała w jej objęciach. -Słońce południa odsłoni rdze na złocie.- Znała ten głos, przemawiała już do niej, wtedy gdy była bliska śmierci, ale teraz było inaczej, dostała rozkaz i musiała go wypełnić.-Ryuzaku.- Powiedziała pod nosem, wstając z wody i chwytając ręcznik. Wytarła się i założyła kimono, włosy wciąż miała mokre, ale nie przejmowała się tym i tak nie mogła zachorować. -Amaterasu wydała rozkaz, musimy ruszać.- Powiedziała z wyczuwalnym chłodem. Nie rozumiała czego ma dokonać, ale wiedziała, że na miejscu wszystko będzie jasne. -Nie wiem co zamierzasz, ale ja nie mogę tego zignorować. Pójdziesz ze mną?- Powiedziała zakładając buty i ruszając w stronę drzwi. Albo ruszą razem, albo ruszy sama, nawet jeśli chciała być narzędziem, rozkaz bogini był święty i nie mogła go zignorować.


[z/t]->Szlak transportowy (x2 jeśli Saburo chce)
Sora
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Minami » 11 paź 2019, o 13:07

Tak długa wyprawa bywa męcząca. Jakoś udało jej się przetrwać te kilka dni od kiedy opuściła Kantai. W końcu przez tyle lat życia nauczyła się wyszukiwać tanie bazary z jedzeniem, któremu pewnie daleko było do bycia świeżym, ale póki choroba nie dopada, to nie ma na co narzekać. Chwilowy pobyt w Ryuzaku, a raczej szybka przechadzka przez tę prowincję utwierdził Minę w przekonaniu, że nie jest to odpowiednie miejsce dla niej. Za dużo kupców chcących zarobić za wszelką cenę, przekrętów na każdym kroku i innego zepsucia, którego póki co kobieta tak chciała uniknąć. Całkiem przypadkiem zawędrowała do Sogen, miejsca w pewnym stopniu podobnego do Kantai, a tak przynajmniej słyszała. Lecz póki co, za wyjątkiem rozległej linii morskiej niczego takiego nie uświadczyła. Praktycznie zero gór, w których można byłoby się schować przed ludźmi, dość ciepły jak na jesień klimat, przez co Minami w swoim ubraniu wierzchnim wręcz się tam gotowała i ten praktycznie ciągle wiejący wiatr nie dający spokoju. Nie jest to idealne miejsce, ale skoro już tutaj jest...

To musi zawędrować do knajpy. Takie lokacje najlepiej pokazują jak wygląda większość ludzi w danej prowincji, bo w końcu prawie każdy jest tak samo biedny i nie ma zbytnio pieniędzy na jakieś wyszukane restauracje. Minami wybrała tawernę przy porcie, tak jakby na przekór temu, co sobie zakładała wędrując tutaj. Przechodząc przez drzwi budynku, odsunęła szybkim ruchem kaptur ze swej głowy i rozejrzała się wokół. Nie było tutaj tak pięknie jak w Tenkyu, to na pewno. Choć tak naprawdę czego ona mogła oczekiwać od prostej knajpy. Niemniej, widok pijanych ludzi jeszcze przed zachodem Słońca nie napawał ją optymizmem. Widok ludzi, niektórych nawet skrajnie ubogich, początkowo odpychał kobietę, ale przecież ona sama do bogatych nie należy. Przynajmniej ma na tyle intelektu, żeby nie zadłużać się jeszcze bardziej.

Sake, małe – powiedziała bez większej chęci w głosie pochodząc wreszcie do barmana. Tylko na tyle było ją stać. To już nie jest wymyślne wino prosto z Antai, lecz najpewniej zwykła woda z dodatkiem czegoś tam, aby ludzie nie narzekali. Dostając w końcu swój napój, usiadła przy pierwszym lepszym wolnym stoliku przy wejściu i trzymając ręce na kubku, obserwowała tutejszych ludzi znad światła dogasającej na stoliku świeczki. Dziwnie tutaj.
Avatar użytkownika

Minami
 
Posty: 60
Dołączył(a): 21 sie 2019, o 17:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=124438#p124438
GG: 0
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Isei » 11 paź 2019, o 13:43

Parę dni odpoczynku i poszukiwania jakiegokolwiek zajęcia skończył się właśnie w ten sposób. Przerwa od pogoni za dobrymi uczynkami, zleceniami, wszelkiej maści robotami by na chwilę odpocząć i odsapnąć. Droga tutaj nie była zbyt przyjemna. Jesienny wiatr zniszczył chłopakowi fryzurę, przewiewając go równie mocno. Podszedł wreszcie pod drzwi karczmy, a następnie położył delikatnie dłoń na drzwiach wejściowych. Zaczekał sekundę, wziął głębszy wdech. Bał się, że ktoś go rozpozna, bał się, że dostanie zabłąkanym kuflem prosto w łeb. Nie miał jednak czego się bać. Czasy w których rzucano w niego zastawą dawno minęło. Spojrzał na pierścień, a następnie pchnął drzwi pewnym ruchem, przechodząc przez próg.

Rozejrzał się. Zauważył wiele pijanych mord, do tego wszystkiego przekrój siedzących wewnątrz ludzi sięgał od skrajnie ubogich, po klasę średnią. Do tego wszystkiego jedna dziewczyna siedząca gdzieś w kącie przy stoliku samotnie, obserwująca swoim znudzonym życiem wzrokiem tutejszych gości. Początkowo nie zainteresował się tą osobą. Nie wyróżniała się niczym, wyglądała raczej jak ktoś z niższych sfer, dlaczego więc Uchiha, syn byłego lidera rodu miałby zainteresować się taką osobą? A no, powodów było kilka. On sam, uważał się, za niższą klasę, był nic nie wartym pionkiem na szachownicy. A szanse na to, że uda mu się pokonać pozostałe pola, by awansować na hetmana, skoczka, czy samą królową wydawały się bardzo niskie. Po drugie, dziewczyna wyglądała licho - jakby życie powoli z niej uchodziło. Poniszczone włosy. Blada cera, przekrwione oczy. Wszystko to sprawiało, że coraz bardziej interesowała ona Iseia...

Podszedł do barmana, a obracając na moment wzrok, jakby sprawdzając, czy dziewczyna go obserwuje. Wolałby, aby tak nie było, jednak nie miał jak do tego zmusić wyspiarki. Uśmiechnął się do mężczyzny, unosząc i gestykulując delikatnie dłonią.
- Grzane wino, razy dwa. Chłodny dziś dzień, czyż nie? Słońca brakuje, tamta kobieta, przy stoliku. Znasz ją? - zapytał, jednak jako odpowiedź otrzymał jedynie poruszenie przecząco głową. - Cóż. Szkoda, sam się dowiem kim jest, zdaje się być czymś... zmartwiona? Nie wygląda zbyt dobrze. Może uda mi się jej pomóc.


Gdy tylko otrzymał swoje dwa bambusowe kubeczki wypełnione grzanym winem, złapał je pewnie w swoje dłonie, nie zwracając uwagi na gorąc. Następnie na tyle szybko by Minami nie mogła uciec od stolika podszedł do niego uśmiechając się serdecznie. Podłożył jeden kubek pod jej nos, a sam usiadł po przeciwnej stronie stołu.
- Isei. Wydajesz się być czymś zmartwiona, chcesz pogadać? - zapytał, jakby próbując zacząć rozmowę. Ciekawiło go skąd jest, wyglądała jak Uchiha, gdyby nie ta blada cera. - Czekasz na kogoś? - zapytał by upewnić się, że nie zabiera nikomu miejsca. Nie pozostało mu nic innego, jak wzięcie małego łyczka napoju, by delikatnie rozgrzać się wewnątrz. Czekał na reakcję dziewczyny, spokojnie siedząc na tyłku.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 61
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Minami » 11 paź 2019, o 14:45

W głębi duszy kobieta liczyła na zobaczenie jakiejś bijatyki. Jak za dawnych czasów sprzed miesiąca. Wkurzeni marynarze wychodzili na ring, aby obić sobie mordy, a reszta mogła im się przypatrywać. Chociaż mogłoby wydawać się, że była to zwykła walka, to jednak Mina widziała w tym coś więcej. Zacieśnienie więzi między walczącymi? Sprawiedliwe rozwiązanie konfliktów? Dopóki nie spróbuje, to się nie dowie i nie pozna tej magicznego uczucia, ale z jej siłą prędzej złamałaby sobie rękę próbując kogoś zaatakować niż wyrządziła komukolwiek krzywdę. Jej obserwacje potwierdziły tylko, że tutaj takiego czegoś nie ma. Kto jest silniejszy ten wygrywa, kto z zaskoczenia komuś ukradnie ten wyjdzie zwycięsko, a reszta będzie musiała błagać o przetrwanie. To dlatego stąd uciekła i chyba dlatego tutaj wraca. Aby poznać jak być silniejszą i samemu pokonywać innych nie zawsze w walce z zasadami, ale kto by się tym przejmował.

Jak na jej nieszczęście ktoś postanowił przerwać błogi spokój. Nawet nie widziała go wcześniej, pewnie nie rzucał się na tyle w oczy, aby Minami mogła zawiesić na nim wzrok. Zwykły chłopak, jakich pełno tutaj. Czarne włosy, dość długa twarz i wysokość wielkoluda. Mina musiała dość mocno wyprostować głowę, aby móc w ogóle spojrzeć mu w oczy. Pewnie gdyby stała, a nie siedziała, wcale za dużo tej kwestii by się nie zmieniło. – Jak chcesz – odparła krótko na pytanie chłopaka. Nie zależało jej na poznaniu kogokolwiek tutaj, szczególnie po tym, jak ostatnia znajomość z nieznaną jej wcześniej osobą się zakończyła, ale może czegoś ciekawego się dowie. O ile nie zostanie oszukana jak reszta znajdującego się tutaj tłumu.

A ktoś specjalny tutaj przychodzi? Chyba nie słyszałam o nikim, kto miałby mnie odwiezić. – Wprosił się. Nawet nie poprosił o to czy może usiąść, ani nie podziękował za udzieloną mu łaskę spędzenia towarzystwa z Minami. Normalnie jej to nigdy nie przeszkadzało, ale w tym momencie nie była przygotowana na żadne rozmowy, które tylko mogłyby wytrącić ją z równowagi. – Nie skorzystam z oferty nowego mieszkania, okolicę już zwiedziłam, a pieniędzy nie pożyczę. – Formułka wyuczona przez lata odwiedzania karczm może w końcu się przyda.
Avatar użytkownika

Minami
 
Posty: 60
Dołączył(a): 21 sie 2019, o 17:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=124438#p124438
GG: 0
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Isei » 11 paź 2019, o 17:15

Czas mijał powoli. A wewnątrz karczmy dosłownie nic się nie działo. Nadstawił uszu, gdyby ktoś chciał zdzielić go krzesłem w łeb. Jego zdolności postrzegania otoczenia były na tyle dobre, że mógł usłyszeć lecący w jego stronę kufel, a do dopiero zamachującego się pijaka. Na jego szczęście nic takiego się nie działo, a chłopak mógł wreszcie w spokoju spocząć. Pierwsze co zrobił po odłożeniu kubka, to zdjęcie pierścienia z insygniom klanu. Położył go przed sobą, spoglądając jak gdyby był w nim przez moment zahipnotyzowany. Nie chciał odciągać od niego wzroku. Po kilku sekundach ciszy usłyszał jednak kolejne kwestie wypowiadane przez dziewczynę.

Była chłodna. Pozbawiona jakichkolwiek pozytywnych emocji, zdawało się, że pusta w środku. Pozbawiona nadziei? A może po prostu Isei był tym, kto wyparł całą tą nadzieję, na spokojnie spędzony wieczór w samotności i to własnie dlatego dziewczyna taka była? Z każdą chwilą ciekawiła go jeszcze bardziej. Uchiha uśmiechnął się delikatnie, łapiąc pierścień w palce. Uniósł głowę, spoglądając w oczy dziewczyny. Chciał w nich zobaczyć chociaż delikatną iskrę, która mogłaby rozpalić żar gdzieś głęboko schowany w sercu wyspiarki. Dlaczego wyglądała tak licho, dlaczego wydawała się taka zimna... Może była złą osobą? Nie miał pojęcia, mógł tylko zgadywać, niemniej jednak jeżeli zacznie się rozmowę, to w kwestii zaczynającego jest jej podtrzymanie.

Uśmiech na twarzy Isei'a może i nie był w stu procentach szczery, bowiem skrywał wiele smutku i żalu, który nosił w sercu, jednak starał się by nigdy nie znikał z jego twarzy. Uśmiech wytwarzał tak zwane hormony szczęścia, nie tylko u osoby uśmiechającej się, ale również tej, obdarzonej owym darem. Tak miało być też tym razem, bez względu na to, jak bezsensowne były nadzieje młodzieńca.
- Nie wiem, czy przychodzi tutaj ktoś specjalny. Wątpię, to raczej przystanek dla ludzi którzy przybywają do nas z wysp. Wbrew pozorom jest ich trochę. - przerwał na moment, nagle uświadamiając sobie, że dziewczę wcale nie musi być z klanu Uchiha. - Nie martw się, nie przysiadłem się by proponować którąkolwiek z tych rzeczy. Po prostu wydawało mi się, że picie w samotności może nie być najlepszym pomysłem. Jeśli nie masz nic przeciwko, zdradzisz mi swe imię? Swoją drogą, sądząc po Twoim poprzednim pytaniu... nie jesteś stąd, prawda? - zapytał jakby retorycznie, miał już swoją teorię na temat tego, czy dziewczyna pochodzi z Sogen czy nie - odpowiedź była oczywista.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 61
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Minami » 12 paź 2019, o 14:45

Rozszerzyła delikatnie oczy na wieść o tym, że chyba nie jest jedyną emigrantką z wysp. Zaciekawienie tym tematem jednak szybko minęło, gdy pomyślała o drugiej stronie kontynentu, gdzie żyją samurajowie czy inni dziwni ludzie. Nigdy tam nie była i póki co nie zamierzała się udawać w to odosobnione od reszty ludzi miejsce. – Szkoda – wyszeptała sama do siebie biorąc łyk z kubka, który sama zakupiła za ostatnie pieniądze. Nie ufała mężczyźnie, bo przecież żaden dobry manipulator nie przyznałby się do tego, że próbuje od kogoś wyciągnąć jakiekolwiek wartościowe rzeczy. Zresztą wypicie czegoś mocniejszego mogłoby źle odbić się na wyprawie Minami. Niejednokrotnie już słyszała historię o ludziach zagubionych w górach Hyuo kończących życie na własne życzenie i głupotę.

Nie jestem. Chociaż chyba ciężko powiedzieć skąd jestem. Wędrowna artystka szukająca natchnienia do napisania kolejnych pieśni o mężnych bohaterach i damach uwięzionych w grocie niedźwiedzia. Przyszła gwiazda, Minami – skinęła głową w kierunku rozmówcy, chcąc kulturalnie się przywitać, a na sam koniec, jakby zmuszając się do tego, podniosła delikatnie kąciki ust przekrzywiając nieco głowę w bok. Od razu przypomniała jej się ostatnia rozmowa w podobnym lokalu, gdzie na dobre wybiła sobie chęć pozostania muzykantką na ulicach miast i w słowach kobiety spokojnie dało się wyczuć niechęć do opowiadania o sobie. Raczej wyrecytowała prześmiewczą formułkę niż podzieliła się prawdziwą informacją.

A picie w samotności nie jest złe. Nikt Ci nie zawadza i nie wciska tego, co sam by chciał. – Mimowolnie spojrzała na bambusowy kubek podarowany przez mężczyznę, choć nie miała raczej w intencji urażenia go. Lubiła pozostawać sama, ale jakakolwiek rozmowa chyba dobrze jej zrobi. – Wy chyba jednak wolicie być w grupach. Razem jest weselej, radośniej, można się pośmiać. Ciekawie tutaj macie, trochę takie miejsce szczęścia, bo chyba jeszcze nie widziałam kogoś smutnego. Może dlatego się tak wyróżniam, jeju! Przepraszam najmocniej. Mam nadzieję, że wpasuję się tutaj na te kilka dni. – Ton w ostatnich słowach kobiety zmienił się. Stał się nieco wyższy, jakby radośniejszy. W końcu, skoro chce dalej kontynuować rozmowę, to musi wpasować się w zachowanie swojego rozmówcy.
Avatar użytkownika

Minami
 
Posty: 60
Dołączył(a): 21 sie 2019, o 17:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=124438#p124438
GG: 0
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Isei » 12 paź 2019, o 18:35

Szczęśliwi ludzie... Życie w grupach... puste slogany? Czy rzeczywiście coś było na rzeczy? Cóż, Isei zapewne nie należał ani do osoby, która żyła by w grupie, tak samo jak nie był kimś szczególnie szczęśliwym. Co innego jednak można było powiedzieć o mieszkańcach jego osady, oraz całego Sogen. Być może przestał już to zauważać? A może przeszłość, która nie wydawała się usłana różami, można raczej porównać je do usłanej cierniami ścieżki. Nie miał jednak czasu się nad sobą użalać, bo przecież gdyby to robił, stałby w miejscu od momentu pamiętnej śmierci ojca. Mimowolnie uśmiechnął się jednak na ostatnie słowa Minami.

- Artystka Minami. Wysoko mierzysz! Szkoda, że nie wpisuje się w szlachetnego bohatera, o którym warto byłoby śpiewać. - zaśmiał się biorąc spory łyk grzanego wina. - Wybacz, że przerwałem twoją samotność, nie pomyślałem o tym. - powiedział spokojnie, a następnie wsunął palec w pierścień, zaciskając nie tylko pięść, ale również zęby na moment. Ten pierścień był nie tylko dziedzictwem, ale również ogromnym ciężarem. Był niczym wszystkie grzechy ojca, skumulowane w jednym przedmiocie.

- To tylko pozory. Maski na twarzach... - powiedział cicho, a uśmiech niemalże całkowicie zniknął z twarzy chłopaka, spojrzał na dziewczynę, zmuszając się by uśmiech powrócił na jego usta. - Nie musisz mnie przepraszać, dla mnie to wszystko jedno, wiem, że większość z nich ma jakieś problemy, smutki, ale chowają się za uśmiechem, by o nich zapomnieć. Wspomniałaś, że planujesz zostać tutaj kilka dni, masz jakiś konkretny cel? Czy po prostu, chcesz się rozejrzeć? - zapytał, z czystej grzeczności. Nie interesowało go to zbytnio, ale może dowie się czegoś ciekawego...
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 61
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Minami » 13 paź 2019, o 10:12

Mało kto z tych pieśni wpisuje się w szlachetnego bohatera. Ludzie przecież znają tylko tę wersję historii, którą sam im opowiesz lub inni okoliczni bardowie. Pieniądz wciśnięty w kieszeń zrobi z Ciebie znaną z odwagi osobę o wiele szybciej niż czyny. – Czy sama praktykowała taką sztukę kłamania w przeszłości? Ciężko to w sumie nazwać kłamaniem, a raczej niedopowiedzeniem całej prawdy, bo w końcu większość pieśni czy ballad jest anonimowa i każdy może sobie przypisać zasługi znane z ich tekstów. A jeżeli komuś podoba się bycie w chwilowym blasku gwiazd, to Minie nic do tego. Na przeprosiny swojego rozmówcy jedynie wzruszyła ramionami. Z pewnością był to miły, lecz stosunkowo pusty gest. Takie chyba jednak są najlepsze w przybarowych konwersacjach o niczym. Wzięła ostatni łyk, kończąc tym samym zawartość swojego kubka i odstawiła go na bok. Grzane wino od nieznajomego kusiło, ale póki go nie pozna bardziej, nie zamierzała ryzykować.

No tak, czasami zapominam o tym, że ja naturalnie wypieram takie rzeczy. – Choć rzeczywistość była inna. Jedynie te gorsze wspomnienia zostawały w pamięci, a te dobre dość szybko się w niej pojawiały i tak samo uciekały. Może chodzenie z wiecznym uśmiechem jest idealnym wyjściem z tej sytuacji? – Choć chyba warto pokazywać swoje emocje. Nie wiem, właściwie to się nie znam, nie za bardzo rozmawiam z kimkolwiek na takie tematy. Chyba jest to dosyć niezręczne. – Ygh, rozmowy o emocjach i wewnętrznych odczuciach. Minami chyba nie znała gorszej rzeczy na tym świecie. Nie lubiła się uzewnętrzniać, ale nie miała problemu ze słuchaniem problemów innych. Choć nie była zbyt empatyczną osobą, to udawanie takiej wychodziło jej całkiem dobrze. To chyba jedyna aktorska rola, którą mogłaby odgrywać.

Co mnie tutaj sprowadza? Zabrzmi to może głupio, ale zjednoczyć się z naturą. Wyglądacie dla mnie jak odludki tego świata gdzieś na północy, to może uda mi się spotkać jakiegoś yokai i zaprzyjaźnić się z nim. – Uśmiechnęła się nieco szerzej, jakby chcąc powstrzymać cichy chichot spowodowany tym jakże wybitnym religijnym żartem. – Coś tam sobie zakupiłam, choć w lesie nigdy przetrwać nie musiałam. Może mi się nawet uda przeżyć nie jedną, a kilka nocy? Byłoby pewnie ciekawie. Chętnie skorzystam z pomocy w dowiedzeniu się, gdzie są takie bezpieczne miejsca, o ile jakieś macie. – Chyba się nie powstrzyma, ale pewnie nie wróci do karczmy w najbliższym czasie, więc mając nadzieję, że Isei wydaje się nie być trucicielem, chwyciła za drugi kubek opatulając go szczelnie dłońmi. Dopiero teraz zauważyła ciekawy fragment biżuterii chłopaka z dość niespotykanym w jej stronach znakiem. – Symbol przynależności? Choć może to jest jakaś potężna broń, to wybacz za to pytanie, ale w takim wypadku lepiej, żebym nic nie wiedziała – powiedziała skinąwszy głową w kierunku ręki mężczyzny. Niech w końcu opowie coś o sobie, bo Minami już miała dość uzewnętrzniania się.
Avatar użytkownika

Minami
 
Posty: 60
Dołączył(a): 21 sie 2019, o 17:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=124438#p124438
GG: 0
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Isei » 13 paź 2019, o 11:48

Nieznajoma zdawała się lubić mówić. Tego nie można było jej ująć. Mówiła dużo, ale z sensem. Miała rację zarówno odnośnie pieśni jak i emocji, o których wspomniała nieco później. Isei nie był dobry ani w jednym ani w drugim. Kochał mocno, nienawidził jeszcze mocniej, taki już żywot klanu w którym przyszło mu się urodzić. Kiedy ich Ying w postaci Senju mieli wyśmienite Jutsu i to z nich czerpali swoją siłę, tak Yang w postaci Uchiha czerpało siłę z serca, oraz uczuć które im towarzyszyły. Sam Isei nie miał jednak o tym zielonego pojęcia - bo skąd miałby wiedzieć, że właśnie tak działa jego kekkei genkai. Że by je obudzić, potrzebuje silnych emocji, najlepiej podpartych głębokim szokiem.

Wysłuchał nie przerywając dziewczynie, a następnie gdy ta wskazała na pierścień, spojrzał na niego, mrużąc oczy. Mogła zobaczyć, że Isei posmutniał, jednak uśmiech pozostał niemalże nietknięty.
- Jeżeli grzechy mogą zostać użyte jako broń, to ten pierścień byłby najbardziej potężnym artefaktem, jaki został kiedykolwiek stworzony. - zaśmiał się sam do siebie. Rzeczywiście nosił go głównie dlatego, że przypominał mu o grzechach ojca, przypominał mu, by nigdy nie zrobić czegoś podobnego. - To jedyna pamiątka po moim ojcu, a ten symbol... - wskazał na herb rodu - to rzeczywiście symbol przynależności. Jestem członkiem rodu Uchiha, chociaż nie przebudziłem jeszcze Sharingana. Prawdopodobnie nigdy już tego nie zrobię, jestem na to za stary. - chłopak wzruszył ramionami. Nie zależało mu na tych przeklętych oczach. Były równie zdradliwe co uśmiechy osób za jego plecami.


- Nie wiem czy mamy tutaj jakieś bezpieczne lasy, zaproponowałbym przenocowanie w moim mieszkaniu, ale nie znamy się na tyle, byśmy mogli sobie zaufać. Wydaje mi się, że karczma jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. - powiedział spokojnie, spoglądając na dziewczynę, chwilę później popijając sobie grzanego wina. - Jaki jest twój docelowy cel podróży? Nie będę ukrywał, planuje opuścić Sogen na jakiś czas, a podróż z kimś wydaje się dużo lepszym rozwiązaniem niż marsz w samotności. Być może udałoby się znaleźć jakieś zlecenie po drodze. Pieniądz nie śmierdzi, a połączenie przyjemnego z pożytecznym wydaje się całkiem dobrą opcją. - zapytał tym samym oferując się jako przyszły kompan w podróży. Kto wie, czy Minami nie potrzebowałaby dodatkowej pary oczu i uszu podczas swojej wędrówki, w końcu akurat jego percepcja była ponadprzeciętna, pomimo, że nie mógł jeszcze tego zademonstrować.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 61
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość