Siedziba władzy

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Siedziba władzy

Postprzez Inoue » 2 kwi 2016, o 15:12

Misja rangi D dla Shusei'a
15/15
- KONIEC




Wszedłeś do środka nie czekając na zaproszenie, urzędnik zmierzył cię nieprzychylnym spojrzeniem. Wyjaśniłeś całą sytuację, oblicze urzędnika nieco złagodniało. - Rozumiem. Czyli misja się powiodła. Gratuluję - Powiedział jakby od niechcenia, po chwili podniósł się z ciężkim westchnięciem jakby ta prosta czynność wymagała od niego mnóstwa energii. - Pora więc na nagrodę. Poczekaj moment - Mruknął i zniknął za drzwiami. Minęło jakieś 5 minut. Urzędnik wrócił ciężkim krokiem, zasiał z ulgą na swoim wygodnym krześle. - Zbliż się - Rzekł i położył na skraju swojego biurka mieszek z zapłatą. - Proszę. Oto twoja zapłata - Powiedział jakby cię spławiając. To nie było jednak zbyt istotne, grunt że zarobiłeś. Misja się udała.


Inoue
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsukune » 14 wrz 2017, o 21:53

Tak więc swoje kroki skierowałem w stronę siedziby władzy w Ryujówzaków. Nie spieszyłem się w końcu nie napisali że mam stawić się szybko. Po drodze zastanawiałem się o co tym cholernym politykom może chodzić. Nic takiego nie zrobiłem aby mnie wzywali do siebie. Może dowiedzieli się że zrobiłem sobie piwnicę? Wątpliwe raczej ich mało to powinno obchodzić. No ale kto te cholery polityczne może wiedzieć. Polityka jednak to wielkie dziadostwo. Wolałbym nigdy się polityką nie zajmować dla swojego własnego zdrowia. Tak dotarłem do siedziby. Przyjrzałem się spokojnie budynkowi. W sumie nigdy tu nie byłem.
-I kurwa gdzie teraz pomyślałem. Wzruszyłem tylko lekko ramionami i wszedłem do środka. Zapytałem się do jakiego gabinetu mam wliźć pokazując list jaki otrzymałem. I po dowiedzeniu się gdzie dotarłem pod wskazane drzwi i zapukałem w nie mocno rękawicą.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1809
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 20 wrz 2017, o 19:30

Siedziba władzy to instytucja uniwersalna na całym świecie, niekoniecznie pod względem samej nazwy, ale także samego konceptu. Miejsce w osadzie gdzie umieszczone są wszelkie organy zarządzania, blisko siebie i z możliwością szybiej komunikacji. Wygląda na to, że jest to niezbędne wręcz do prawidłowego funkcjonowania każdej większej społeczności. Mimo wszystko jest też obarczone ryzykiem, jakiś morderca czy desperat mógłby chcieć wybić wszystkich urzędasów i przywódców za jednym razem, i gdyby wpadł w odpowiednim momencie to miałby szansę na wykonanie swojego planu. Dlatego też w budynku było dużo uzbrojonych i przeszkolonych strażników. Ci pierwsi byli już przy samym wejściu, Tsukune mógł bez problemu zobaczyć ich przypięte do pasa ostrza. Wnętrze budynku było schludne, praktyczne i przy tym całkiem ładne dla oczu. Pokazując liścik z wezwaniem, został mu wskazany odpowiedni pokój wraz ze wskazówkami jak do niego dojść. W tym wielopiętrowym budynku drzwi było bardzo dużo, a korytarze tworzyły pozornie sieć bez ładu i składu. Gdyby nie wskazówki, to najpewniej wezwany miałby spore kłopoty z dotarciem do celu, którym były drzwi oznaczone białą tabliczką z czarną liczbą 303. Przed wejściem nie było strażnika, ale przy kolejnych drzwiach już tak. Biorąc pod uwagę że był to pokój 303, to gdyby mieli przed każdymi drzwiami stawać strażnika, to Ryukzaku nie wyrobiłoby się gospodarczo. Po zapukaniu w odpowiednie drzwi, rozległo się zza nich głośne:
- Wejść! - Tsukune otrzymał pozwolenie, zatem przycisnął klamkę i popchnął drzwi. Oczom jego ukazało się stosunkowo niewielkie pomieszczenie, w którym najwięcej miejsca zajmowało biurko z osobą za nią siedzącą, a także dwie dość sporawe biblioteczki wypełnione papierami w nieładzie i bez żadnego usystematyzowania. Chyba.
Za biurkiem siedział mężczyzna w średnim wieku, z krótkimi czarnymi włosami i krótkimi, szczotowatymi wąsami. Ubrany prosto acz elegancko, wyglądał na jakiegoś urzędasa. Wskazał miejsce naprzeciwko swojego biurka.

- Tsukune-san, jak mniemam. Proszę usiąść. Czy jest coś, czego powinniśmy się dowiedzieć zanim przejdziemy do dalszej części formalności? Jakieś przewinienia, wypadki, przypadkowe ofiary?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsukune » 21 wrz 2017, o 13:02

Dostałem pozwolenie na wejście więc chwyciłem za klamkę, nacisnąłem ją i spokojnie otworzyłem drzwi wchodząc do środka
-Dzień dobry powiedziałem po wejściu. Rozejrzałem się lekko po małym pomieszczeniu
-Ile tu papierów. Wystarczy jedna iskra i wszystko pójdzie z dymem pomyślałem
-A my tych iskier mamy bardzo dużo usłyszałem w myślach. Postanowiłem tego nie komentować. Zostało mi wskazane miejsce przed biurkiem więc spokojnie na nim usiadłem. Wysłuchałem tego co mężczyzna ma do powiedzenia
-Tak to ja. Czy jest coś takiego hmm...Zapewne nic więcej o czym by już pan nie wiedział od strażników którzy wczoraj wrócili do koszar ode mnie oznajmiłem spokojnie wzruszając lekko ramionami
-A jak Pan nie wie to powiem to w skrócie. Wczoraj podrzucono mi dziecko. Zająłem się nim ze znajomą. Nim jednak zaczęliśmy się opieką zaczęli się gromadzić ludzie. Co przerażało tego smarka a jego krzyk irytował mnie więc ich wystraszyłem techniką raitonu. Później przybyli z koszar strażnicy wezwani przez jakąś wścibską staruchę której moja znajoma nie wpuściła do środka. Później się okazało że postanowiła podsłuchiwać pod oknem które otworzyłem z impetem aby przewietrzyć pomieszczenie ze smrodu jaki zostawił dzieciak. Broń z tego byłaby zabójcza. Niefart chciał iż kobieta oberwała okiennicą w głowę, upadła. Cios sprawił że wypadła szyba i kawałek wbił się gdzieś w jej ciało. Nie wiem dokładnie gdzie ale to spowodowało śmierć. Strażnicy wysłali rankiem ludzi którzy ją zabrali oraz osoby które naprawiły mi okno. Zaś tuż przed otrzymaniem od Pana wiadomości przyszła matka tego dziecka. Okazało się że jej mąż go nam podrzucił. Sprała go solidnie. Nawet pozwoliła mi go zabić ale stwierdziłem że lekkie dodatkowe obicie mu wystarczy, a jak to powtórzy to cóż...Raczej zrobię to na co mi pozwoliła ta kobieta. Po tym o udała się chyba do koszar. Ja chwilę później znalazłem list i się tu udałem. I to chyba tyle stwierdziłem rozkładając lekko ręce. Moja panda postanowiła wyjść mi spod ubrania i wejść mi pod kapelusz na głowie. Uniosłem na nią wzrok i westchnąłem bezgłośnie w lekkim załamaniu[
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1809
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 24 wrz 2017, o 13:25

Wezwanie przez urzędnika było niespodziewane, ale nawet nie wyjawił powodu wezwania, a już zaczął zadręczać pytaniami. Coś o trupach, o incydentach... Może był po prostu słabo doinformowany na temat działalności i czynów Tsukune? To czyniłoby z niego kijowego urzędasa, bo mógłby się przygotować i zebrać to i owo odnośnie wezwanego. Tym bardziej, że ogromna liczba papierów na jego biurku mogła zawierać właśnie te o Shinobim.
- O tym akurat słyszałem. Wielka szkoda, chociaż oszczędziło nam to sporo pracy. Często wzywała strażników do najmniejszych pierdół, już prawie nikt nie brał jej na poważnie. Wygląda na to że faktycznie był to wypadek. Ale dobrze że o tym powiedziałeś. Jak rozumiem to wszystko? - zapytał się siedzący za biurkiem mężczyzna, oczekując na jakąś reakcję. Bez względu na zaprzeczenie czy też potwierdzenie, urzędnik zaczął przeszukiwać szuflady i biurko w poszukiwaniu czegoś. Najwidoczniej organizacja nie była jego mocną stroną, ale ostatecznie znalazł co to trzeba było. Był to plik kartek zapisany w całości i opatrzony wieloma pieczątkami i podpisami. I dodatkowo tego na jednej ze stron Tsukune mógł zauważyć swoją własną twarz. Narysowaną, odwzorowaną bardzo wiernie, ale znacznie mniejszą od jego. Urzędas na jednej ze stron dopisał coś, czego siedzący po drugiej stronie nie potrafił zobaczyć.
- Zostałeś wezwany tutaj, ponieważ na podstawie twoich dokonań i wkładu włożonego w utrzymanie spokoju w Ryuzaku i okolicach, postanowiono o zwiększeniu twojej rangi. Jest to zwykły tytuł, ale dzięki niemu będziesz bardziej poważany w niektórych kręgach. Pracodawcy wolą też przydzielać misje większego ryzyka Akolito niż zwykłym Doko,
masz więc z tego profit. Czy masz coś przeciwko takiemu stanowi rzeczy?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsukune » 24 wrz 2017, o 21:00

Słuchałem spokojnie słów urzędasa. Udało mi się powstrzymać rozbawienie na tą wypowiedź.
-Pozwolę sobie powstrzymać swoją wrodzoną wredotę. Tak więcej nie mam nic do dodania bo nie ma co stwierdziłem wzruszając lekko ramionami. Po czym nie pozostało mi nic innego jak chwilę poczekać. Chyba planowanie i poukładanie tutaj kwiczy i powiewa. No cóż nie mój problem. Dobrze że z biurokracją mało mam do czynienia.
-Ciekawe kto ma tak dobry talent do rysowania. Wyglądam na tym identycznie. Chociaż raczej tych lekkich blizn pewnie też zbytnio nie dało rady odwzorować no ale z tej odległości trudno to dokładnie stwierdzić pomyślałem słuchając sobie spokojnie kolejnych słów gryzipiórka. Teraz nie wytrzymałem i cicho parsknąłem śmiechem
-Przepraszam za ten lekki śmiech. Ale tak to zabrzmiało jakbym dostał ten awans też dzięki temu wypadkowi. I jak to sobie wyobraziłem to mnie to lekko rozbawiło. W sumie jakoś sam nie czuję abym zrobił coś wielkiego. Jednak Pan zapewne wie więcej niż ja więc przyjmuję ten awans...Dziwne sądziłem że będę się czuł jakoś bardziej podekscytowany z tego powodu. Widocznie tytuły jakoś na mnie nie robią wrażenia. Albo może to do mnie nie dotarło? No ale mniejsza. Rozumiem że to wszystko? Jak tak to bym już poszedł bo niechciałbym przeszkadzać Panu w pracy oznajmiłem spokojnie, wzruszając w trakcie lekko ramionami na temat "wrażenia" na awans by na końcu zacząć się lekko podnosić z krzesła przy tym jak kończyłem swoją wypowiedź. Gdy wstałem czekałem na odpowiedź czy to wszystko czy też jeszcze coś może ma dla mnie do zrobienia. Jak to wszystko to kłaniam się lekko i po prostu wychodzę.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1809
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsukune » 7 paź 2017, o 15:49

Po kilku minutach czekaniu na odpowiedź i nie otrzymaniu jej westchnąłem bezgłośnie i pokręciłem w załamaniu głową. Widocznie staruch zajął się znowu swoimi papierzyskami. Ciekawe co by zrobił gdybym go zaatakował? Pewnie nawet by na to nie zwrócił uwagi. Taka myśl przeleciała mi przez głowę ale nic z tym nie zrobiłem wiedząc jaka ilość ochrony się tu znajduje więc po prostu wyszedłem z gabinetu i nie czując większej różnicy z awansu spokojnie skierowałem się gdzieś w tylko sobie znanym kierunku. W sumie gdzie chciałem iść? Do siebie? Może do Biblioteki lub jakiejś restauracji? W sumie sam nie wiedziałem. Postanowiłem po prostu iść tam gdzie mnie moje same nogi poniosą.

[z/t]
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1809
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 25
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 25 lip 2018, o 16:10

Ryuzaku no Taki wyglądał jak bliźniak Kami no Hikage. Nic nie mogło równać się ze wspaniałością tego, co już upadło, z pogrzebanym pod popiołami i ruinami Miasta Bogów, a jednak Ryuzaku pysznie pięło się do tego, by być największym. Nie musieli się nawet starać - teraz największym miastem kupieckim byli. Trzeba długo czekać, by zacząć obwoływać je nową perłą w koronie? Pewnie nie. Zgliszcza jeszcze dobrze nie wystygły, ludzkie wrócili już do swojego porządku dziennego. Oni też. Aka i Shikarui, którzy wkroczyli do miejsca pełnego wrzasku, śmiechu i stukotu kopyt na bruku wyłożonym na głównych ulicach, gdzie smród miasta niknął do zupełnego minimum - niknął, rzecz jasna, dla tych, którzy byli do niego całkowicie przyzwyczajeni. Człowieka przyzwyczaisz do wszystkiego, do najcięższych warunków, z niektórymi rzeczami trzeba dać tym bestiom tylko trochę więcej czasu.
Shikarui miał wrażenie, że mógłby pochłonąć całe to miasto. Objąć je ramionami i utulić do swojej piersi, wyciskając z niego wszystkie soki - jak tygrys, który w końcu wyszedł ze swojego legowiska wypoczęty i w pełni sił. Przecież wszystko to były sarny wyprowadzone na rzeź, z których drapieżnicy na szczycie pokarmowym mogli wyciskać tyle soków, ile zapragnęli. I wcale nie musieli być potężnymi stworzeniami, które władały rozległymi ziemiami - wystarczy jeden lisek, mały, rudy lisek, niepozorny i uwielbiany przez tłumy przez swoje wdzięczne ruchy i przywiązanie, którym potrafiły się wykazać. Ten słodki zwierzaczek, który wymordował połowę stada kur, które miały zapewnić wyżywienie na zimę i pogryzł po nogach, kiedy próbowałeś go odgonić. Oh, no cóż... a byłeś pewien, że tamta dziura w płocie została załatana.
Shikarui zatrzymał się przed tablicą informacyjną, spoglądając na zlecenia. Zaginiony kot, chory pies - poszukiwany weterynarz, potrzebna pomoc przy przeprowadzce... Ametystowe oczęta spoczęły na poszukiwanych twarzach, ha... niektórzy z nich przewinęli się przez Kami no Hikage. Zapadnięcie się tego miasta, niczym Atlantydy, którą opiewano w legendach, jakoś nie bardzo ruszała Sanadę. Ruszało go coś innego, co sprawiało, że nabawił się odruchu drapania po ramieniu w chwilach zamyślenia. Czy raczej - niemyślenia. Wspaniałe, błogosławione, czarne pudełeczko, które posiadał każdy mężczyzna. Może poza Akim. Aka wydawał się funkcjonować na kobiecych falach, jeśli o jego mózg chodzi, przynajmniej takie odebrał wrażenie czarnowłosy - jego łączenie wątków i odwracanie kota ogonem powinno być legendą równą wspomnianej, zaginionej wyspie. Moment przystanięcia i skierował się w stronę siedziby władzy, oglądając na Akiego, by skinąć mu głową w tamtym kierunku. Skoro na tablicy nie było niczego ciekawego, to w administracji na pewno znajdzie się coś poważniejszego, do czego potrzeba dwóch młodocianych shinobi. Ubrany w prostą, czarną kamizelkę Shikarui ruszył przodem, wsuwając się w przyjemny cień korytarzy, gdzie wysoko ustawione na niebie słońce przestało razić i opalać skórę młodzieńca, która i tak zdążyła stracić na swojej bladości po niesprzyjających, ostatnich latach. Błogosławiony, że od razu się właściwie opalał i były może tylko dwa dni, w których piekły go ramiona, bo za długo siedział dupskiem na zewnątrz.
- Shinobi z klanu Uchiha meldują się do służby. Szukamy zlecenia na poziomie C. - Odezwał się, podchodząc do lady, z której na świat wylatywały misje i zlecenia - od sławetnego szukania kotów po polowanie na przeklętych shinobich.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1270
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Aka » 26 lip 2018, o 10:27

Ah, Ryuzaku no Taki! Kto by przepuszczał, że z własnej woli będą pakować się w paszczę lwa licząc, że ten jest najedzony i akurat nie zaciśnie swych szczęk? Na pewno Aka i Shikarui - dwójka nastolatków, którzy raczej nie robili zbyt wiele w kwestii swojego bezpieczeństwa, a już z całą stanowczością nie bała się wyzwań. W końcu skoro przeżyli Kami no Hikage, wyszli z płonącego Serca Świata... cóż gorszego mogło im się przytrafić? Hana raczej tutaj nie spotkają, oszalali Shiro Ryu też raczej sobie obcują w jakimś innym miejscu. Teraz byli w zwykłym mieście handlowym, dużym co prawda, ale nadal typowym dla siebie.
Sharinganowiec widział to wszystko zupełnie inaczej niż jego przeklęty przyjaciel. Kupców nie traktował jak saren, oh, wręcz przeciwnie. Chłopak zdawal sobie sprawę z tego, że podobnie jak Sercem Świata ktoś musi zarządzać tym burdelem. Rada Kupiecka? Lord Protektor?? Nie miał pojęcia i szczerze mówiąc - mało go to obchodziło. Zdawał sobie sprawę, że ci ludzie są pod ścisłą ochroną, a może nawet... to oni są wilkami. A czymże jest jeden, mały, rudy lisek w starciu z takim predatorem? Zdaniem niebieskookiego jego starszy o parę miesięcy kolega troszeczkę się przeceniał. To, że był na usługach Sogen nie oznaczało, że jest nieśmiertelny. Nie owdział czerni, nie był z Shinsengumi, nie miał immunitetu. I - chyba najważniejsze - teraz podróżował z Akim. Pora było zrezygnować z dawnych przyzwyczajeń, bo od teraz będą postępować tak, jak życzy sobie tego posiadacz Sharingana. Shikarui chciał się uczyć? To lepiej niech zacznie się słuchać swojego nauczyciela.
Sanada zatrzymał się pod tablicą. I co, to miało w jakiś sposób poruszyć Akiego? Miał się zapytać, co go wprawiło w takie osłupienie? No to się chyba przeliczył, bowiem Aka nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Samemu również przyglądał się tablicy i myślał, że Shikarui po prostu potrzebuje nieco więcej czasu na poskładanie znaków w logiczną całość - w końcu ktoś taki jak on raczej nie miał zbyt często do czynienia z czytaniem - Aka i tak przeżywał szok, że w ogóle jest w stanie rozpoznać pismo. Spodziewał się, że wyrzutek jest raczej jedną z tych osób, które podpisują się iksem pod zleceniem i nie pytają o zbyt wiele. Przynajmniej w tym pierwszym miał rację.
Udali się więc do siedziby i chyba tylko zamyślenie powstrzymało go od prychnięcia, gdy usłyszał, że oni są z klanu Uchiha. Oh, zastanawiało go, która z opcji jest prawdziwa: on tak przypadkiem, on tak specjalnie, bo się wczuł jako najemnik jego rodu, czy raczej on tak specjalnie, bo chciał zobaczyć reakcję Akiego? Cóż, próżnoś repliki się spodziewał, bo Aka nie zareagował na to w żaden sposób, przygryzając się w język. Jedyne co było prawdziwe w tym zdaniu to to, że są Shinobi. Nikt się nie meldował, bo nie miał obowiązku, oni po prostu szukali okazji do zarobku i przygody. Ale przecież fajnie było wmawiać sobie, że jest inaczej, co nie? Nadać temu wszystkiemu nutkę heroizmu! Uchiha nie skomentował tego w żaden sposób. Uśmiechnął się jedynie w kierunku osoby, która rzekomo mogła im pomóc w znalezieniu zlecenia odpowiedniego dla ich umiejętności.
Aka
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Sora » 26 lip 2018, o 15:51

1/45
Misja C


Osada kupiecka to spore miejsce, a do tego bogate, miejsca takie jak te przyciągały wielu żądnych zarobku ludzi. W końcu można było wzbogacić się tam równie szybko jak stracić wszystko co się posiadało. Rozwarstwienie społeczne było ogromne, chociaż to wśród tych bogatych o wiele łatwiej było odnaleźć zgniliznę, w końcu nawet moralność blednie w obliczu błysku złota. Próżno szukać dobra wśród pałacowych sal, wraz z bogactwem, potęgą czy władzą rośnie ludzkie ego, pewność swojej boskości, przecież każdego można kupić. Jeśli chciałeś pomocy, ujrzeć współczucie musiałeś udać się tam gdzie biedota walczyła o swoje życie, samotnie nie mogli niczego, ale razem, wspierając siebie nawzajem potrafili przeżyć, chociaż co z tego jeśli słowo jednego możnego mogło obrócić to w perzynę. Dwóch ludzi służących klanowi wachlarza, właściwie jeszcze nastolatków, dlaczego oni przybyli w to miejsce? Czy tak jak wielu szukali zarobku? A może chcieli ujrzeć świat? Chociaż czy po wydarzeniach które odbyły się na Kami no Hikage świat wciąż pozostawał taki sam? Najemnik i wojownik, idealna para do zadań specjalnych. Shikarui podszedł do tablicy, ale próżno było tam szukać czegoś wznioślejszego, niż znalezienie kota czy opieka nad dzieckiem. Te ważniejsze zadania pozostawały w rękach siedzącej za biurkiem kobiety. Młody najemnik był tym który poszukiwał pracy, przynajmniej tak wynikało z zachowania Aki'ego który w cieszy zdawał się oceniać swojego towarzysza... Chociaż chyba lepiej powiedzieć jak sam do tego podchodził ucznia. Siedząca kobieta nie należała do najmłodszych, mogła mieć jakieś pięćdziesiąt lat, ale trzymała się w miarę dobrze, krótkie jasne włosy, zmęczone, podkrążone oczy i kilka dość szerokich blizn pokrywających twarz. Można było zastanowić się skąd one pochodziły, jednak czy w świecie zamieszkanym przez shinobich, w mieście gdzie przestępczość rośnie proporcjonalnie do bogactwa było to ważne? -Uchiha...- Powtórzyła pod nosem kobieta, po tonie jej głosu można było zrozumieć, że nie darzy tego klanu miłością, właściwie to słychać było w nim pogardę. Kobieta wyjęła z jednej szuflad zwój, przejrzała go i wręczyła Sanadzie. -Hiruki Akane zgłosił problem z karawanami, drogi są bezpieczne, jednak jego wozy nie docierają do celu, to zapasy są mocno uszczuplone. Jedno z jego stoisk znajduje się na targowisku, sprzedaje on ubrania pochodzące z wysp czy pustyni. Jakieś pytania?- Wzrok kobiety mówił jedno: "lepiej żeby nie było żadnych", tylko że jeśli takowe istniały musiała na nie odpowiedzieć.
Sora
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 26 lip 2018, o 16:52

Czytanie, ha! Fakt, gdyby Shikarui potrafił czytać, to rzeczywiście pojąłby, że na tamtej tablicy jedynym zleceniem, jakie dostaniesz, to wyprowadzanie psa. Na szczęście, czy też nieszczęście, jego zbieranie prac odbywało się bardziej tradycyjnie. Albo i mniej. Bo on nie zwykł chodzić do miejsc takich, jak ten budynek. Tym nie mniej niektóre obrazki wiele mówiły o tym, co tam można było znaleźć. No i hej - nauczył się cyferek! Zlecenia za głowy przestępców były tymi najbardziej kuszącymi, ale... właśnie, tutaj wchodziło to "ale", w którym Aka błędnie odbierał, że Shikarui czuł się nieśmiertelny. Wręcz przeciwnie - był jak wąż, który prześlizgiwał się w kłosach traw tam, gdzie prawdziwe drapieżniki ucztowały. Nigdy nie porywał się na większych od siebie i nigdy nie miał problemu ze zginaniem się w pół, kiedy jednak popełnił błąd. Bo błędy były nieuniknione. Należało mieć ten zmysł, który pozwoli działać pomimo nich i dostosowywać się do najbardziej krytycznych sytuacji. Ha! A to wcale nie sprawiało, że spoglądał na ludzi inaczej niż na sarny czy robaki. Zwykłe, maluczkie, nic nie warte mrówki miażdżone podeszwą buta. Tak samo jak nijak nie troszczył się o to, czy z jego ust płynęła prawda, jeśli miał okazję ugrać dla siebie coś więcej. W tym wypadku meldowanie się jako Uchiha przynosiło profit - nawet jeśli kobieta nie przepadała za tym rodem nie miało to znaczenia. Uchiha byli rodem, z którym trzeba się było liczyć - tyle w temacie. To nie był szczep, bezimienne nazwisko, tak jak nazwisko jego rodu. I czy to sprawiało, że czuł się bardzo związany z rodem? Hahaha... no proszę... Nie było takiej możliwości.
Złapał za zwój, który kobieta wyciągnęła w jego kierunku i rozwinął go, wpatrując się w literki, przesuwając po nich oczyma z rozwagą, po czym wyciągnął go w kierunku Akiego.
- Nie mam żadnych. Odpowiada ci taka przygoda? - Skierował wzrok na Akiego. Praca, przygoda, zlecenie - jakkolwiek by to nie nazwać, cel dla Shikiego był jasny - pobawić się. Pobawić się w ten pokrętnie oczywisty dla niego samego sposób, wyrwać z rutyny, która zginała kark do bólu mięśni. Przede wszystkim dobrze pamiętał jedną z ich rozmów o tym, że Aka chciałby do tego miasta przybyć. Chciał sprawić chłopakowi przyjemność. Grzeczny i potulny pies... och, przepraszam.
Grzeczny człowiek.
Lawenda badała, czy wszystko jest w porządku, choć nie z niepokojem czy widocznym zainteresowaniem. Musiał się upewnić, czy coś nie zostało wykonane źle, czy przy którymś kroku się nie potknął. Aka wyglądał już zdecydowanie lepiej. Tak, jak ktoś, kto wypoczął, kto był gotów do tego, żeby złapać rzucane przez świat cytryny i zrobić z nich lemionadę.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1270
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Aka » 26 lip 2018, o 22:37

No tak, czego on mógł się spodziewać po Shikaruiu? Przecież było widać, że gośc tylko udaje, że umie czytać. Jak ktoś się wychował w rynsztoku, to próżno oczekiwać po nim, że mowę kwiecistą znać będzie, a co dopiero składać literki! No, ale i tak go lubił. To że był głupszy, mniej inteligentny i troszkę brzydszy jeszcze nic nie znaczyło, prawda? Trzeba było być miłym, nawet dla tych gorszych - tak go właśnie uczyli rodzice. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś jest zawodowym zabójcą, mogącym ci podciąć gardło w nocy. Nie, żeby się tego spodziewał zadając się z tym chłopakiem, skądże!
Oj tak, z Uchiha trzeba się było liczyć. W końcu to oni wymordowali pół globu, a potem jeszcze powiedzieli, że są panami Sogen. Ha, a co dopiero taki Aka, który potrafił zwyzywać samego Antykreatora i jego popleczników, plując im w twarz. Trzeba mu było przyznać że ma jaja - no ale w końcu klan zobowiązywał, prawda? Za to Sanada... Sanada... Co to w ogóle za klan? Aż tak mało znaczył, że Shikarui nie miał zamiaru przedstawić się jak należy, czy może to po prostu była jego przykrywka, jak jakiegoś zawodowego podwójnego agenta, który liczy na zatajenie swojej tożsamości? A może po prostu Aka przesadzał i po prostu jego towarzysz podróży powiedział tak, bo był na usługach Wietrznych Równin? I jakie to ma w ogóle znaczenie?
Westchnął głośno, spoglądając na kobietę siedzącą za biurkiem.
- Nie, w żadnym wypadku, miłego dnia! - uśmiechnął się radośnie, choć kobieta raczej wyglądała na typową biurwę, która raczej nie ma ochoty na spoufalanie się z klientami. A tym bardziej z takimi Shinobi.
Zabawa, hah! Tak, Aka zdecydowanie szukał tutaj zabawy, o ile tak można nazwać sprawdzenie swoich sił w walce z równym sobie. Nie spodziewał się zaś po swoim koledze takiego ummm... zapatrzenia? Niepewności? Raczej oczekiwał czegoś w stylu kogo zabić i za ile, a potem hura do przodu, zabijając wszystkich po drodze. Czy pozytywnie się zaskoczył? Być może, jednak w żaden sposób tego po sobie nie okazywał. Skinął jedynie głową, wyrażając swoją chęć wzięcia udziału w tej przygodzie. Teraz musieli tylko udać się do tego całego kupca i wypytać go o wszelkie niezbędne szczegóły, co w przypadku takiej misji zapewne sprowadzało się do pozbycia się bandytów ze szlaku. Pestka, co nie, Shikarui? Nie takich leszczy już mordowałeś. Za to Aka? Huh. Aka nawet nie zabił człowieka, ale chyba się tym... niezbyt przejmował? W końcu o to w tym wszystkim chodziło - pozwiedzać trochę świata, pozbawić życia jednego, dwóch, czy dziesięciu Nukeninów, a potem wrócić do domu i napić się herbaty, jak gdyby nigdy nic.
Aka
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 22 paź 2018, o 17:29

-I w tym leży zasadnicza różnica między nami dwoma - powiedział wesołym tonem Natsume, krocząc spokojnie obok Tsuyo z rękami splecionymi za plecami. - W moim mniemaniu poszukiwanie przygód to znacznie lepsze źródło doświadczenia niż siedzenie w biurach. Dzięki temu można lepiej zobaczyć, jak wygląda życie normalnych ludzi. Zrozumienie i wiedza co robić dalej przychodzi sama.
Westchnął lekko, i wciąż się uśmiechając spojrzał na niebo.
-Owszem, jest to bardziej ryzykowne niż władanie z oddali... ale czy to właśnie to nie sprawia, że lekcje życia same nam wchodzą do głowy?
Yuki zupełnie się nie przejmował różnicą aur, jaką ich duet generował. Podczas gdy Takasu prezentował się jako osoba zimna, dumna i wyniosła, Natsume starał się pokazać ludziom bardziej jako człowiek podobny do wszystkich. Człowiek ludu, który rozumie ich potrzeby, i poprzez kontakt z nimi szuka sposobu na poprawienie ich życia. Starał się też przy tym emanować aurą pewności siebie i siły, którą przecież (przynajmniej w tym drugim przypadku) posiadał. W ciężkich czasach ludzie potrzebowali przywódców, którzy nie tylko stoją po ich stronie, ale też mają siłę by ich bronić gdy sami nie dadzą rady. Władcy którzy rządzili z daleka, niczym samozwańczy bogowie, byli w ich mniemaniu albo istotami poza jakimkolwiek zasięgiem, które mają w nosie przyziemne sprawy, albo wręcz istotami nadnaturalnymi - w dowolnym tego słowa znaczeniu. Czy to czegoś takiego poszukiwał zwykły lud? Czy w czasie pogardy i trudu woleliby dalej zimnych i zdystansowanych przywódców, czy stojących bliżej nich? Cóż, pewnie będzie można to wyczytać z zachowania samych ludzi.
-Da się osiągnąć PRAWIE wszystko - powiedział spokojnym tonem, który nie miał na myśli urażeniu rozmówcy. - Wszystko, poza postępem. Bo to właśnie ci, którzy nie boją się ryzykować, zwykle mają w zwyczaju zmienić oblicze historii.
Gdy Tsuyo zareagował ostro na jego słowa, Natsume tylko pokręcił lekko dłońmi, wciąż nie tracąc spokoju. Oho, taktyka na "więc sugerujesz że", co? Chyba najbardziej oczywisty sposób narzucenia komuś dominacji w rozmowie. Tak oczywisty, że wręcz zabawny.
-Tego nie powiedziałem, i takich słów z moich ust dziś nie usłyszysz, Takasu-dono - powiedział tonem poważnym i uspokajającym, lecz przy tym nie służalczym. - Mnie również zależy na dobrobycie Ryuzaku no Taki, nawet mimo że reprezentuję inne stronnictwo.
Spojrzał na pałac Rajców Ryuzaku no Taki i pokiwał lekko głową, wyrażając tym samym uznanie. Był dość duży, a nawet mimo prostoty i tak potrafił zachwycić. Imponujące miejsce. Nie był pewien czy widok tej siedziby wywierałby na przechodniach tak duże wrażenie jak widok pałacu na klifie. Cóż, nie jemu to oceniać. Wystarczy że już teraz polityka próbuje wywierać na nim próby siłowania się "kto jest lepszy". Jakby jeszcze próbować porównywać rozmiary pałaców, to to by stało się wręcz dziecinne.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1284
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 22 paź 2018, o 18:38

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
18

- I widzisz, pałac w Ryuzaku jest zdecydowanie większy, przede wszystkim - o starej tradycji..!
Nie, tak naprawdę żartowałam. Mężczyzna jak był poważny, tak był nadal i nie musiałeś się obawiać, że zaraz sięgnie za pazuchę i wyciągnie stamtąd magiczna pałeczka, albo inna linijka, którą zacznie mierzyć długość i szerokość swojego pałacu, żeby potem zapytać: a twój to ile maaa? Sprawdzał cię pod wieloma kątami, to było oczywiste, do tego używał przeróżnych sztuczek, tych bardziej wyrafinowanych i tych niemalże szczeniackich. Niemalże, bo równie dobrze naprawdę mógł się unieść - w końcu czy nie słynął z tego, jak dumny był? Znajdując się na szczycie tego, co ludzkość nazwała Koroną Świata, na wyspie, co brylantem lśniła na wszystkich mapach, z którą każdy pragnął mieć traktaty handlowe i nikt nie chciał podskakiwać. Co najwyżej czekać, aż to Miasto Bogów powie: skacz, a oni zapytają: a jak wysoko? W kulturze tego świata zwracanie na szczegóły zostało tak głęboko zakorzenione w szlacheckiej kaście, że prostackość wypowiedzi była uważana za zniewagę. W pięknych ciałach tkwiła piękna dusza, a w pięknej mowie (węże, Przyjacielu) piękne intencje. Im śliczniej mówisz, tym więcej racji miałeś - jakoś tak to już było. Jeśli już ktokolwiek zastanawiał się nad tym, kto miał tutaj rację, to robili to w ciszy swoich umysłów i w ścianach swoich domów, między bliskimi, którzy nie zamierzali z słów wykuć sztyletu, by potem wbić ci go w plecy. Tak czy siak - musiał się przekonać na własnej skórze, do jakiej grupy ludzi się zaliczasz. Plotki plotkami, a informacje, co płynęły tyle mil przez niespokojne morze zmieniały się równie szybko co pogoda w Sogen - on potrzebował konkretów. A skoro miał już tutaj ciebie, żywego i całego, skorego do rozmów... to musiał zrobić wszystko, żeby wyłapać to, co wyłapać chciał. W końcu - jakiż to zaszczyt go kopnął, że zwróciłeś się właśnie do Ryuzaku! Pierwszy kontakt, taki bezpośredni, Cesarstwa z kontynentem. Oby skryba miał szybkie pióro i wyjątkowo dużo pergaminu pod ręką.
Zostałeś pokrótce oprowadzony po włościach. Pokazano ci piękny o tej porze roku ogród, który cieszył oczy soczystymi barwami czerwieni i złota, zupełnie innymi od zwykłych drzew przybierających się w mdłe kolory, kiedy bledła zieleń. Zostałeś zaproszony na obiad, bo przecież o suchym pysku rozmawiać na tematy wagi państwowej nie będziecie - tak mijał czas, cenne godziny, zupełnie jakby gospodarzowi zależało na tym, żeby cię tutaj przetrzymać. Albo po prostu zależało mu na tym, by jak najmocniej cię przebadać, spędzić z tobą jakże cenny czas i ugościć tak, jak wypadało gościć króla i głowę rodu - po prostu godne. Tylko od niektórych igiełek nie mogłeś się odpędzić. Jak to dobrze, że miałeś twardą, zahartowaną skórę i pewne przytyki i próby prowokacji nie robiły na tobie wrażenia.
W końcu przeszliście do małego, niewielkiego saloniku. Dwa fotele, stolik do kawy, kominek, w którym nie płonął ogień i z drugiej strony pokoju biurko z wygodnym krzesłem obitym bordowym materiałem. Wszystkie ściany, prócz tych, na których znajdowały się okna, na bokach których podwieszono ciężkie zasłony, teraz spięte, by nie przysłaniały wlewającego się do wnętrza słońca, zajęte były od podłogi do sufitu regałami z pojedynczymi szafeczkami, a na regałach - księgi, książki, teczki z zapiskami, zwoje. Prywatny zakątek w całej tej wielkiej posiadłości, która miała służyć formalnościom. Ty w końcu też taki miałeś na Hanamurze. Żaden ze strażników Takasu nie wszedł za nim do pomieszczenia - zatrzymali się przy drzwiach. Dwóch z nich zostało, dwóch pozostałych rozeszło się na boki, znikając w korytarzach. Do środka wszedł jedynie Amano, któremu przyniesiono fotel i ustawiono również przy stoliku.
- Dziękuję, dziękuję... - Pokłonił się płytko dwójce służących, którzy ukłonili się za to przed wami bardzo głęboko i opuścili salon.
- Yuki-dono, poznaj proszę Amano. Amano - poznaj Shimakage Cesarstwa Morskich Klifów. - Przedstawił was sobie, które to przedstawienie zostało przez Amano zwieńczone głębokim pokłonem.
- To zaszczyt poznać samego Cesarza.
- Czegoś się panowie napiją? Herbaty? Wina na rozgrzanie po spacerze w chłodny dzień?

Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1270
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 23 paź 2018, o 21:20

W końcu, po krótkiej wędrówce z miasta, multikulturowa ekipa z kontynentu i z wysp dotarła w końcu na tereny siedziby przywódców Ryuzaku no Taki. Warto tu jednak zaznaczyć, że stwierdzenie "w końcu" ma bardziej na myśli to, że im szybciej zaczną rozmowy o kwestiach ekonomicznych, tym szybciej takowe po prostu się zakończą, i tym prędzej przestaną sobie nawzajem nastąpywać na odciski. No chyba, że Tsuyo lubił tego typu zabawy, to wtedy inna sprawa - Natsume jednak niezbyt przepadał za tą aurą zakłamania, która unosiła się wokół lidera Ryuzaku. Był jeszcze zimniejszy niż Yuki bez głowy. A to już coś świadczyło. Zero empatii, zero patrzenia na to co myślą inni - z jego fasady dało się tylko wyczytać zimne kalkulowanie. Owszem, tacy też byli potrzebni, lecz Natsu zawsze w obecności takich osobników czuł się nieco nieswojo. Tacy byli najbardziej niebezpieczni. Bo nie wiesz, kiedy ta fasada nagle wyciągnie nóż.
Tak jak uprzednio podejrzewał, siedziba Rady Rajców została przygotowana na jego przybycie i miała pokazywać "siłę", jaką dzierżyli przywódcy miasta kupieckiego. Siłę, czyli bogactwo i przepych. A akurat te dwie rzeczy były czymś, co Yuki zwykł zupełnie ignorować. Głównie dlatego, że w jego mniemaniu było to zwykłe marnowanie surowca. Owszem, pałac pałacem, lecz to akurat nie on go zbudował. A rozmiary ogrodu i tak ograniczył dość znacząco.
Z uprzejmości przyjął zaproszenie na obiad, i spróbował miejscowych przysmaków. I przez większość czasu ignorował to, że próbowano mu w jakiś sposób wbić igłę, wytrącić z równowagi. Na takie coś miał odpowiednie kontry, gdyby było trzeba. A póki co po prostu czekał. To nie po jego stronie leży bucowatość pozostałych. Sprawiedliwość jest z nim.
Kiedy w końcu nadszedł czas na spotkanie w samym saloniku konferencyjnym, Yuki zajął jedno z wolnych miejsc i lekko się wyprostował. Gwardia, podobnie jak strażnicy Takasu, pozostała poza terenem sali, lecz przystanęli niedaleko drzwi - wiadomo, kwestie bezpieczeństwa. Do pomieszczenia weszła tylko dwójka służących, niosąca fotel dla trzeciego gościa - mężczyzny imieniem Amano, jak się później okazało. Natsume uśmiechnął się uprzejmie i skinął głową w kierunku przybysza, opierając dłoń na oparciu krzesła. Świadomość, że pozwolono mu zachować jego dwa miecze - legendarny Hakuhyo i jego miecz duszy, Shiroi Shi - dodawała mu nieco pewności siebie i otuchy.
Może i był sam. Ale był gotowy na wszelką ewentualność.
-Zaszczyt jest po mojej stronie, Amano-san - powiedział przyjaznym tonem, przybierając na twarz rozluźniony wyraz. - Jak wnioskuję, jest Pan jednym z Rajców?
Następnie zwrócił się w kierunku Takasu, pytającego o wybór napitku:
-Dziękuję za propozycję, lecz mnie wystarczy zwykła szklanka czystej wody. Nie pijam alkoholu na służbie, zresztą - nie jestem koneserem win.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1284
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości