Karczma "Kurinuka-me"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Saburō Hokusai » 14 lip 2018, o 22:01

Chłopak słuchał jej uważnie. Nie pokazywała tego, ale nie wiedział czy nie uraził jej swoimi słowami. Wiedział co to znaczy, bo zabił już trójkę, którzy szkalowali imię Jashina. Mimo tego ona też go obraziła, więc w sumie byli teraz kwita. Po paru chwilach już wiedział co to za Bóg. A więc to ona obdarzyła ją taką mocą? Okazało się, że widocznie nie tylko Jashina ma swoich wybrańców. Inni Bogowie też mogli wziąć kogoś pod swoje skrzydła. Z jednym miała rację. Zadawanie bólu i patrzenie jak ktoś kona było co najmniej wyśmienite. On jednak nie umiał bawić się ofiarą. Zawsze gdy łapała go fala szaleństwa nie umiał się opanować i szybko zabijał przeciwników. No cóż... bywa. Ciekawiła go natomiast kwestia błędów kapłanów. Że niby jak się mylili? Ciekawe również było to, że jej się objawia. Ta dziewczyna bankowo ma coś w sobie. Natomiast co do kwestii nieśmiertelności... Proszę bardzo. Jednak tak jak powiedział tylko wybrańcy dostąpili tego zaszczytu. Jeśli chciała to sprawdzić nie ma sprawy, ale to już powinna się zgłosić do wyznawcy typu arcykapłan.
- Czemu Twoja Bogini dała Ci tę moc?
Ta kwestia również go ciekawiła. W końcu nie wydawało mu się, że od tak dostała moc, a tamta nie oczekiwała niczego wzamian.
- Z tym się zgodzę, problem w tym, że nie mogę się zawsze opanować przez co... Szybko giną.
Pociągnął kolejnego łyka sake, aby zobaczyć, że kończy mu się już butelka. Westchnął lekko na tą myśl, ale stwierdził, że mu wystarczy. Czuł, że jest trochę wstawiony.
- Objawiła się i co Ci powiedziała? Czemu jej kapłani się mylą? Dlaczego im na to pozwala. Chcę wiedzieć wszystko - odpowiedział jej - co do kwestii nieśmiertelności... śmiało. Tylko, że nie sprawdzisz tego na mnie jeśli taki masz zamiar. Tak jak mówiłem tylko nieliczni dostąpili tego zaszczytu. Najbardziej zagorzali wyznawcy, których Jashin poprowadził do pełnej doskonałości. Myślę, że tu by trzeba startować do kogoś pokroju arcykapłana. Ja pod względem umiejętności się do niego umywam. Nie jestem silny. Niedawno zacząłem dopiero swoją przygodę.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Sora » 15 lip 2018, o 10:00

Niby kultura zabrania mówić publicznie o sprawach takich jak polityka czy religia, tylko kto się tym przejmuje? Kiedy dwóch wyznawców tej samej religii, wierzących w innych Bogów, zaczynają wydaje się, że ciężko skończyć. Czemu Bogini dała jej moc? Sama nie wiedziała, prawdą było, że więcej osób posiada moce takie jak ona, ponoć to liderka wszczepiała im nici, tylko co nią kierowało? Kto dał jej taką moc? Sora była tego pewna, z resztą taka moc mogła pochodzić tylko od bóstwa. Amaterasu, była odpowiedzią, tylko dlaczego? Niebieskooka pamiętała sytuacje, w których "nawiedzała" ją bogini, za każdym razem działo się to w chwilach, gdy była na skraju śmierci, zwiększała jej siłę, gdy tego potrzebowała. Kiedy musiała iść samotnie przez pełen dzikich zwierząt las po raz pierwszy, sprawiła że te bały się podejść, gdy była w niewoli odebrała jej żołądek, by nie musiała tak wiele jeść, kiedy przyszło do jej buntu, zaraz po tym jak zginął dowódca, sprawiła, że jej płuca zniknęły, pozwoliła oszukać bandytów, sprawić by myśleli, że nie żyje. Sprawiła, że jej drogi przecięły się z Kazuo, a potem Saburo. -Wciąż czekam, aż mi to objawi.- Odpowiedziała ze spokojem. Do tej pory Amatersu, nie żądała jeszcze niczego w zamian, chociaż Sora była gotowa spełnić dowolny rozkaz, w każdej chwili. -Panowanie nad sobą nie jest trudną sztuką.- Zwłaszcza dla kogoś, kto przez większość czasu nie czuje niczego, idąc przed siebie jak bezmyślna maszynka, szukająca kolejnej zabawki. -Za każdym razem objawiała się, gdy byłam na granicy śmierci, mówiła o kruchości życia, ratowała mi życie kilka razy, zwiększając moją siłę, sprawiając, że było we mnie coraz mniej z człowieka, wciąż czekam na rozkazy.- Wyjaśniła pokrótce, nie nie chciało jej się opowiadać teraz całej historii. -Jej kapłani patrzą i nie widzą, za postęp trzeba zapłacić krwią, słońce sprowadza nie tylko ciepło, ale i susze. Niebo nie jest wiecznie niebieskie, gdy przysłonią je chmury, sprowadzają burze, która może odebrać wszystko. Amaterasu nie jest bogiem dobra, jej natura jej dwoista, ale oni widzą ją jedynie jako opiekunkę rolnictwa, czy płodności, nie widząc prawdziwego znaczenia ognia który powinna rozpalać wiara.- Po następnych słowach Saburo zamyśliła się na chwilę. -Wasi nie liczni, najwierniejsi wyznawcy dostąpią tego zaszczytu, mój klan nie musi nawet zdawać sobie sprawy, z tego skąd bierze się ich moc. Mam wrażenie, że wolą Amaterasu niezależnie od tego czy nasi bogowie są jednym, jest połączenie sił, sprawienie że wasza sekta, stanie się pełnoprawną religią, tak by Amaterasu wraz z Jashinem mogli niepodzielnie panować w ludzkich sercach i umysłach.
Sora
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Saburō Hokusai » 15 lip 2018, o 14:04

A więc nie wiedziała dlaczego... sam był tego ciekawy. Może rzeczywiście została wybranką tej Bogini. Ciekawiło go tylko dlaczego akurat ona? Pytaniem też było czy istnieją inni wybrańcy z podobną mocą. Może z czasem uda mu się to sprawdzić. Mówiła, że panowanie nad sobą nie jest trudną sztuką. Dla kogoś kto nie czerpie przyjemności z bólu, ktoś kto nie czuje jak ostrze wbija się w każdy milimetr ciała, nie może on wiedzieć jak to jest. Gdy rządza krwi zapanuje nad człowiekiem. Gdy chęć zabawy staje się na tyle wielka, że ciężko się powstrzymać od zadawania kolejnych ciosów. Postanowił się nie odzywać na ten temat. Zapewne nie doszli by w tej kwestii do porozumienia. Kiedy ktoś jest na skraju śmierci wtedy najczęściej dochodzi do objawienia. Wiedział to na własnym przykładzie. Jemu też się zdarzyło w takich chwilach objawienie. Rozumieć wiarę można na różne sposoby. Oni sami w sekcie mają różne poglądy na ten temat. Tak więc to że ona tak rozumiała wiarę wcale nie było złe. Tym bardziej, że tą moc dostała od Bogini. To oznaczało, że rzeczywiście kapłani się mogą mylić, a ona ma rację. Muszą czy nie muszą prawdą było, że ich zalety mimo że były podobne to się różniły. Nie znał jej siły, nie wiedział kto posiada lepsze umiejętności, ale o to też nie zamierzał się kłócić. Skoro miała swoje zdanie to miała. On też miał. Dopił ostatni łyk sake kiedy skończyła opowiadać o powiązaniach ich Bogów. Tylko, że... mieli chyba trochę inny pogląd na ten temat.
- Nie zrozum mnie źle, ale osobiście mam gdzie ten cały mój kościół. Arcykapłan nadużywa swojej władzy, dlatego nie należę do kościoła i jestem wędrowcem. Nie chcę, aby ludzie wierzyli w Jashina. Chcę, żeby było tak jak teraz. Samo to słowo budzi w ludziach strach. Kiedy ukazywałem im symbol Jashina na moim ciele automatycznie ich miny przypominały grobowiec. Patrzyli na mnie jak na potwora. Gdyby ludzie mieli w niego wierzyć kogo bym zabijał? Jashin mnie prowadzi przez życie i pragnę dla niego zwojować świat. Jednak zakładanie wiary to nie moje ambicje. Po prostu wolę, żeby się dalej stali ze strachu.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Sora » 15 lip 2018, o 18:25

Wiele kwestii różniło Saburo i Sore, ale mieli też wspólny mianownik, nie tylko w tym samym czasie wylądowali na polanie, ale oboje lubowali się w morderstwach. Chociaż zwykły bezsensowny mord nie był niczym ciekawym, no chyba, że szły zanim jakieś korzyści, wydawał się niebieskookiej nudny, to ten typ preferował jej nowy kompan. Sora robiła to dla zabawy, żeby zadać ból, pamiętała jakie to uczucie i chociaż sama go nie lubiła, to dzielenie się nim z innymi sprawiało jej przyjemność. Nawet jeśli mówiła, że zachowanie spokoju nie jest niczym trudnym sama potrafiła zatracić, w tym co lubiła najlepiej, tylko że to nie zawsze kończyło się morderstwem, ono następowało w momencie, gdy trzeba było wyeliminować świadka. Najczęściej jedynego. Jashin u nich najważniejszy był arcykapłan, który nadużywał władzy... Czy tak samo było w kulcie Amaterasu? Możliwe, właściwie ta jedna, najważniejsza z osób mogłaby zmienić całe postrzeganie wiary... Tylko czy był jakiś arcykapłan? Nie wiedziała, właściwie chyba nigdy nie była w świątyni świecącej na niebie i nie czuła takiej potrzeby, ale może przyjrzenie się bliżej całej hierarchii, która tam obowiązuje i dostanie się na jej szczyt pozwoliłoby zmienić to wszystko. Tylko, że to nie było w stylu Sory, wiedziała że nie jest stworzona do takich rozwiązań, no i nie miała zamiaru kłamać, po prostu tego nie lubiła, a fakt że ludzie często najzwyczajniej w świecie nie rozumieli prawdziwego znaczenia jej słów, sprawiał że zwykle nie musiała tego robić. -Gdyby nie było kogo zabijać, Jashin mógłby uznać, że spełnił swoje zadanie. Arcykapłan, nawet jeśli jest jedyny nie jest niezastąpiony, zawsze znajdzie się ktoś zdolny to zrobić. Patrzą na ciebie jak na potwora, chociaż bez jego daru jesteś tylko człowiekiem, który stara się za takiego uchodzić. Chociaż wiesz jak działa wiara i twierdzisz, że do niej należysz nie chcesz jej rozwoju. Chcesz tylko, żeby bali się symbolu, wiedząc jedynie, że noszą go mordercy. Chcesz zwojować dla niego świat, a jedyne co robisz w tym kierunku to osłabiasz prawdziwy kult swoim buntem.- Powiedziała ze spokojem. -Jashin chce śmierci dobrych, a kiedy ich braknie spełni się wola twojego Boga, tylko że ty tego nie chcesz. Jesteś jak symbol na twoim języku, pusty i bez znaczenia.- Dokończyła nie spuszczając wzroku z chłopaka.
Sora
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Saburō Hokusai » 16 lip 2018, o 09:23

Trzeba było przyznać, że dziewczyna zdenerwowała go trochę. Mieli inne pojęcie wiary. Tu nawet nie było co polemizować, ona widziała to wszystko inaczej, a on inaczej. Nie interesował go kościół. Nie miał zamiaru także ani prowadzić kościoła, ani się nim zajmować. Jemu nic nie zawdzięczał. To Jashin pokazał mu prawdziwą drogę. To on dał mu te dary i to on jest z nim cały czas. Arcykapłan natomiast? Co prawda nigdy nie był w tej całej stolicy czy miejscu kultu, ale słyszał plotki. Zachciało mu się kontrolować wszystkich wiernych. Bez sens. To ma być religia i wolność ludzi? Miał gdzieś takie zagrania. Natomiast co do Sory. Umiał przetrawić to, że nie rozumiała jego podejścia do tej sprawy. Jednak mówiąc, że jego tatuaż na języku jest pusty było już przesadą. Chłopak spojrzał na nią chłodno lekko zwężając źrenice.
- Posłuchaj mnie. Gdyby nie było kogo zabijać to Jashin nie mógłby cieszyć się ofiarami i przelaną krwią. Jak Bóg, który kocha cierpienie ma się cieszyć z pokoju?
Do sekty wstępują wybrańcy, a nie kto zechce.
Powiedział wprost. Chyba to było proste i logiczne. Jashin nie ma być religią tylko sektą dla wybrańców. Aż tak nie chciał zmieniać świata. Wola Jashina jest jego wolą i to on wiedział najlepiej czego ten Bóg pragnie.
- Równie dobrze można powiedzieć, że Ty bez swoich darów też byś była tylko człowiekiem. Wiem jak działa wiara, ale mam do tego inne podejście. Czy chamuje rozwój czy nie, Jashinowi widocznie się podoba to co robię, skoro cały czas jest przy mnie. Zwojuje dla niego świat i nie zrobię tego w sposób zwiększenia ilości wierzących, bo Jashin sam nas wybiera. Jeśli on kogoś nie uznaje to dlaczego ja mam w to wchodzić i nawracać innych? Nie wyciągaj pochopnych wniosków, bo gadasz głupoty. Wolą mojego Pana jest śmierć i rozlew krwi, czy są dobrzy czy nie i tak ich zabijam, a jemu się to podoba. Dobrych po prostu się stawia na pierwszym miejscu - powiedział to co myślał - i mam gdzieś czy dla Ciebie jestem pusty czy nie, ale jak jeszcze raz obrazisz symbol mojego Boga albo jego to się zrobi nieprzyjemnie.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Sora » 16 lip 2018, o 10:25

Niebieskooka nie była w stanie zrozumieć dlaczego Saburo nie przyzna jej po prostu racji. Jeśli ktoś chce mordu, to o wiele prościej, gdy wszyscy ludzie sami oddają życia po to, by zaspokoić jego żądze. Tak jak teraz najwierniejsi byliby w stanie oszukać śmierć, chociaż nie byłoby to potrzebne. Ofiary z ludzi sprawiłyby, że Jashin nie musiałby błogosławić nikogo, może poza arcykapłanem, który nadzorowałby to przez wieczność. Wszystko to wydawało się proste, ale czy takie rozwiązania nie były najlepsze? Co mogło pójść nie tak? Jeśli Jashin chciał strachu ludzie baliby się, że to oni zostaną złożeni jako następni, jeśli chciał mordu miałby go, a jego wyznawcy nie musieliby się z tym kryć. Tylko dlaczego Sora jako jedyna widziała najprostsze, a jednocześnie najlepsze wyjścia? No cóż, bogini najwyraźniej nie poskąpiła jej intelektu. -Wszystko zależy od tego jak wygląda pokój.- Zaczęła chłodno. -Brak wojny nie oznacza braku ofiar. Gdyby rządził zdobycie ofiar byłoby o wiele prostsze, w każdej chwili, każdy człowiek mógłby stać się ofiarą. Strachu nie wywoływałby symbol, ale to, że nie wiadomo kiedy ktoś zostanie złożony w ofierze. Strach i śmierć, wciąż zbierałyby żniwo. Czy nie do tego powinniście dążyć?- Zapytała, nawet nie siląc się na uśmiech, czy inny gest. Skoro mogła wyjaśnić komuś nawet nazywanym przez nią mistrzem jak powinien działać zamierzała to zrobić, zwłaszcza w chwili kiedy dopiero co się poznali. -Symbol bez wiary jest niczym, nie chodzi o niego.- Rzuciła krótko. -Może Arcykapłan wcale nie nadużywa władzy? Stara się kontrolować innych, by wiedzieli do czego mają dążyć. Gdybym nie miała jej daru, wciąż głosiłabym prawdę o Amaterasu, jestem wdzięczna za jej błogosławieństwo, ale to nie dla niego pozostaje wierną. Jashin wciąż jest przy tobie, chociaż nie dał ci tego co przeznaczył dla najwierniejszych. Czy wciąż przy tobie jest? Czy tylko masz takie wrażenie?- Zakończyła wszystko pytaniem. Sora mogła być pewna, że robi dobrze, dar Amaterasu wciąż w niej trwał, a Bogini kontaktowała się z nią, tylko czy jej towarzysz też miał pewność?
Sora
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Saburō Hokusai » 16 lip 2018, o 12:53

No i chyba jednak się nie dogadają. Chłopak co prawda zdążył się już uspokoić, dziewczyna jednak dalej brnęła w swoje zdanie. Jak miał jej wyjaśnić, że on nie chce mieć nic wspólnego z kościołem i nie chcę do niego należeć? Jak miał powiedzieć, że ma swoją wyznaczoną drogę? Zarówno ona jak i on mieli dwa różne pojęcia względem religii i zapewne jakby rozmawiali dłużej, nie tylko tej religii. Jaki ona miała cel w życiu? Do czego dążyła? Uspokoił oddech, a jego oczy powróciły do normalnego stanu. Trzeba było teraz jakoś jej odpowiedzieć tylko jak? Wiedział o co mu chodzi, nie wiedział jak to ubrać w słowa. Trochę lipa, ale jakoś próbować trzeba. W końcu chyba się jeszcze nie podda prawda? To nie byłoby w jego stylu, a przynajmniej póki co. Wiadome, że jeśli nie da rady jej tego wytłumaczyć to będzie musiał się poddać. Do tego czasu jednak będzie dalej próbował.
- A dlaczego mam do tego dążyć? Już mówiłem, nie wiem do czego dąży kościół, bo nie jestem w nim. Jashin mi daje wolność. Ja mu składam ofiary, zabijam dla niego i modlę się, a on za to opiekuje się mną i daje mi siłę. On jest zadowolony i ja. Nasza religia nie nakazuje głoszenie i nawracanie niewiernych. Mamy tylko zabijać, pod innym względami jesteśmy wolni. Żadnych kościołów, żadnego tworzenia sekt, niczego. Arcykapłan jest po prostu najsilniejszym z nas, dlatego stoi na górze. On również sam pewnie wpadł na pomysł stworzenia kościoła. Ci którzy chcą się go słuchać zostają, że tak powiem, objęci pieczęcią i muszą go słuchać. Ja wyznaje inne zasady.
Wyjaśnił to najprościej jak umiał. Wiadomym było, że to była jego religia. Kochał swojego Boga i raczej bez problemu oddał by za niego życie, lecz bawienie się w kościoły nie było w jego stylu. Jashin nie nakazuje tego, nawet nie prosi. On po prostu wybiera nielicznych, którzy są w stanie dostąpić tego zaszczytu i to oni go czczą. Natomiast żaden arcykapłan nie będzie go ograniczał jakimiś tatuażykami.
- To się wtedy nazywa narzucanie swoich poglądów skoro jesteśmy wolni. To tak jakbyś chciała zostać shinobi, ale ktoś silniejszy sobie umyślał, że Ty będziesz lekarzem i chuj. Masz się go słuchać - myślał, że może przy niej używać takich wyrażeń. W końcu nie była już aż tak młoda - Nie dał mi tego, bo to zyskują najsilniejsi. Jeśli ja zdobywam siłę to moje dary również są silniejsze, a nawet mogę zdobyć nowe. Jeśli ja zabijam i składam ofiary to Jashin jest zadowolony i mnie nie opuszcza. Jest ciągle przy mnie, bo nie zabrał mi darów, które do tej pory mi dał. Jeśli się na nas gniewa zwyczajnie nam zabiera. Widocznie moja droga jaką obrałem mu nie przeszkadza skoro ciągle ze mną jest.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Sora » 16 lip 2018, o 13:12

Chyba jednak istniały jakieś powody dla których nie powinno rozmawiać się do religii. Zapewne, gdyby Sora wiedziała jak może zareagować Saburo... Zrobiłaby to samo, była wystarczająco pewna siebie i swojej nieśmiertelności, żeby nie martwić się ewentualnym biegiem wydarzeń. No, może jedynie miejsce, w którym byli sprawiało wrażenie nieodpowiedniego do takiej rozmowy, jedno słowo za dużo i dwójka pozornie spokojnie siedząca przy stole mogła obrócić całe wnętrze tawerny w gruzy. Tylko czy komukolwiek były potrzebne spory ze strażnikami? W końcu nawet niebieskooka wiedziała, że jeśli już przybędą walka będzie najgorszym z możliwych rozwiązań. Musiała jakoś zmienić temat, chociaż nie było jej to w smak. No, ale będzie miała jeszcze sporo czasu, żeby przekonać Jashiniste do swojej wizji wiary, a to że była właściwa tylko zapewniało ją, że w końcu jej się uda. -Jeśli jest w stanie zmusić cię do tego, nie masz wyboru. Możesz walczyć o swoje i zginąć, albo się posłuchać. Tak to działa. Albo ci się uda, albo nie. Wychodzenie ponad szereg, nie posiadając siły to pewna śmierć.- Postarała się zwięźle zakończyć ten temat. -Nie możemy tu siedzieć wiecznie, powinniśmy wiedzieć co potrafimy, żeby móc razem działać.- Propozycja była prosta, mógł rozumieć ją jak chciał, w końcu nie miała zamiaru niczego narzucać.
Sora
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Saburō Hokusai » 16 lip 2018, o 20:13

Ona dalej nie rozumiała... no cóż, bywa i tak. Jednak wychodzi na to, że chyba zrezygnowała z dalszych kłótni, które jak widać donikąd nie prowadziły. Ona miała swoje zdanie, a on swoje i najwyraźniej nic nie było w stanie tego zmienić. Może jednak uda mu się kiedyś przekonać ją, że on ma swoje racje i choćby nie wiem jak go namawiała, nie zmieni jego poglądów.
- Nie jest w stanie mnie zmusić do tego, bo nie należę do nich. Mogę tak samo mieć wyjebane i się nie przejmować. Jeśli natomiast uważasz, że wychodząc przed szereg skazałem się na pewną śmierć, to zobaczymy czy tak szybko umrę jak myślisz.
Teraz siedzieli jeszcze póki co w restauracji. Ona zjadła, on również skończył pić, więc raczej już nic ich tutaj nie trzymało. Tym bardziej, że dziewczyna właśnie, z tego co zrozumiał, zaproponowała mu pojedynek. Jemu pasowało. Miała rację. Skoro mieli razem współpracować ze sobą to musieli poznać swoją siłę jak i umiejętności. Po raz kolejny uniósł rękę w górę i gestem palca zawołał kelnera. Zapłacił mu za tę drobną przekąskę po czym wstał z krzesła, poprawił kaptur na głowie i wyszedł z karczmy. Stojąc przed nią zerknął na Sore.
- Masz rację. Proponuję rozegrać między nami walkę. Co Ty na to?
Jego twarz była chłodna, a oczy patrzył lekko przymrużone na jej posturę. Zapowiadało się naprawdę ciekawe przedstawienie. Bał się tylko, że się nie powstrzyma, ale skoro jest nieśmiertelna to nie powinno być problemu.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Sora » 16 lip 2018, o 20:37

Jedzenie, sake, to rzeczy ulotne. Wchodzą, dają energię i wychodzą, prawie jak ludzie, tylko że tych znajduję się, bawi nimi, a potem, właściwie to odchodzą do krainy wiecznych łowów. Ludzie są jak jedzenie, przelotni. A dwójka z nich uważająca się za coś więcej, za prawdziwe potwory, nieśmiertelne, lubujące się w mordzie bestie, na usługach bogów, wybrańcy mający... No cóż, przynajmniej jedna z nich miała prawdziwą misję, na którą wysłała ją Bogini. No cóż Jashin również miał wybrańców, tylko że misja polegająca na zabijaniu losowych ludzi bez ładu i składu nie mogła przynieść większych zysków. Tylko po co słuchać Arcykapłana? Przecież jest daleko. Niebieskooką mógł uważać za dziecko, w końcu jej wygląd znacznie to ułatwiał, może lepiej że nie znał jej prawdziwego, nomen omen nie wiele wyższego, niż powierzchowny wieku?-Nie umrzesz dopóki będę obok... przynajmniej nie do końca.- Powiedziała, oblizując wargi na myśl o sercu, które biło w jego piersi, tak łatwo byłoby je w tej chwili przywłaszczyć, gdyby nie została narzędziem, zapewne już byłoby jej. Co nie znaczyło, że pozwoli mu w przypadku śmierci od tak odejść. Dobre serca nie powinny się marnować, zwłaszcza, gdy mogą bić w służbie świecącej na niebie. No, ale w przypadku Saburo mogło tak się stać jedynie, gdyby postanowił ją opuścić. Chłopak poprawił kaptur, a Sora, no cóż złapała parasol i ruszyła za nim. -Podoba mi się... Rozumiem, że powinnam ograniczyć się do okaleczania?- Zapytała chcąc się upewnić, że chłopak woli, by ograniczyła swoją siłę... I zatrzymała ewentualny ostateczny cios.


[z/t x2]
Sora
 

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kisho » 19 mar 2019, o 18:40

Nie znali powodu, dla którego uciekinier ryzykował odzewem i informacją odnośnie do swego położenia, ale oboje, Kisho, jak i Mitsuhide, musieli przyznać, że miał jaja. Mimo listu gończego odważył się na tak wiele, zdając sobie sprawę z tego, co czeka go, gdy zostanie złapany. Zapewne jak już zauważył Rudzielec, jego towarzysz musiał znaczyć dla niego bardzo wiele.
- Jesteśmy - poinformował, chwilę przed tym, jak zza drzew wyłonił się drewniany budynek. Chociaż był w trakcie poważnej misji, jego myśli podczas wędrówki były skierowane gdzie indziej. Cały czas zastanawiał się, jak teraz wygląda karczma, którą ostatnim razem mocno zniszczono. Od tamtego incydentu minął kawał czasu, więc przy remoncie mogło zajść kilka zmian, kto wie, może nawet powiększono lokal? Wojna z dzikimi przy murze ściągnęła masę ludzi w te rejony, więc karczmarz przez pewien czas zapewne miał spory utarg. Mała dobudowa lub odrestaurowanie budynku mogła być możliwa. Szkoda tylko, że ta karczma kojarzy się Kisho jedynie z przelaną krwią. Wspomnienie Hisui i Takeshi'ego, dwójki walecznych i silnych ludzi, nadal tkwiło w umyśle Ranmaru. Szczerze powiedziawszy, trudno byłoby zapomnieć kogoś, kto ocalił ci życie i dzięki komu cała ekspedycja za murem miała szansę się powieść. Szkoda tylko, że nie było mu dane nigdy za to wszystko im obojgu podziękować. Niby złożył im hołd, oddając ich ciała rodzinom, ale to przecież nie to samo, co powiedzieć „dziękuję" prosto w oczy.
Zatrzymał się i w zamyśleniu spojrzał w niebo. Przypomniał sobie, że raz już umarł, przynajmniej tak mu się zdawało i właśnie po tej drugiej stronie spotkał kogoś, kto już dawno odszedł. Być może, jeśli to wszystko było prawdą, to koniec końców spotka ich ponownie, wszystkich tych, których znał, w tym właśnie Hisui i Takeshi'ego? Może... Może wtedy będzie miał okazję im podziękować? Aż westchnął, nie mogąc się doczekać na to spotkanie.
- Chodźmy się rozejrzeć - rzucił w końcu, ruszając do drzwi. - Znam trochę właściciela. Jest trochę wybuchowy, więc lepiej nie wzbudzaj podejrzeń - poinformował kolegę z lekkim uśmiechem na twarzy, co by za bardzo go nie wystraszyć. Zapewne nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak silny jest tutejszy karczmarz, ba, Rudzielec pewnie tkwi w przekonaniu, że to byle chłop znający się jedynie na gotowaniu i zarządzaniu dobytkiem.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Chise » 20 mar 2019, o 18:19

Misja C
17/30


Karczma mocno się zmieniła od kiedy ostatnio Kisho ostatnio tu był. Przede wszystkim nie była w połowie rozwalona wrogą techniką, nie było przy niej żadnych ciał ani nie było wielkiego, kamiennego golema rozrywając kogoś na pół. Był środek dnia, mógł więc dokładnie wszystko obejrzeć. Budynek był nieco większy niż poprzednio, od strony gdzie były największe zniszczenia powiększono parter, góra zaś została podobnych rozmiarów. Nie było już oznak spalenizny czy zniszczenia. Wszystko było jak najbardziej zadbane i odrestaurowane. Były nawet donice z kwiatami przed wejściem.
Mitsuhide nie wtrącał się w rozmyślania chłopaka. W milczeniu mogli zbliżać się do karczmy, zdecydował się odezwać.
- Okey, postaram się być niepodejrzany. Niewinny jak aniołek, hehehe - zaśmiał się pod nosem chłopak, zanim weszli do środka.
Miejsce było ruchliwe, ale jeszcze nie zatłoczone. Dwie kelnerki uwijały się wśród ludzi, właściciel stał za barem przyjmując zamówienia na kuchnię i wydając alkohol. Nic nie wydawało się nosić śladów dawnej tragedii. Ciężko było na pierwszy rzut okna znaleźć właściwego człowieka, za dużo tu było ludzi, ale po chwili obserwacji mogli już wytypować podejrzanego.
W nieco zacienionym kącie przy stoliku siedział zakapturzony mężczyzna. Miał na stole kufel piwa, ale ledwo ruszony, praktycznie pełen. Kelnerki go mijały, najwidoczniej musiał tu już jakiś czas być. Wydawał się przygnębiony, bawiąc się jakąś monetą i stukając z nią o blat.
Dopóki Kisho nie podszedł bądź nie odpalił swoich niezwykłych oczu, nie mógł mieć pewności czy to właściwa osoba.
Ale była, więc go go <3
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kisho » 20 mar 2019, o 19:22

Nie mylił się, karczma mało tego, że nie przypominała już pobojowiska, jakie zastał tutaj ostatnim razem, to jeszcze nieco się zmieniła. Była, jakby to tak ująć gustownie w jednym słowie, nowsza i zdawać by się mogło większa. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Czy była to prawda, sam do końca nie wiedział. Przecież równie dobrze mogła go zawodzić pamięć. Co by nie było, był tutaj jeden jedyny raz, a i towarzyszyły mu wtedy emocje, przez które mógł kilka faktów przegapić.
- To ja bym się czegoś napił - rzucił przelotnie od razu po wejściu do środka, co by wyglądać na typowego randomowicza. Uciekinier, a zarazem ich cel mógł przez cały czas obserwować wejście, oczekując pojawienia się dość charakterystycznego brązowo-bląd włosego knypka, który uratował mu tyłek. Jeśli obserwował dokładnie każdą nową mordkę wyłaniającą się zza drzwi, to właśnie znalazł to, czego szukał. Dokładnie też i w tym momencie, zdając sobie sprawę z możliwości bycia obserwowanym, Kisho aż miał ochotę palnąć się patelnią w głowę. Dość późno bowiem doszło do niego, że mógł zastosować najzwyklejszą podmianę i tym samym uniknąć rozpoznania. Cóż, wpadki się zdarzają, nie?
Niemrawym krokiem podszedł do lady, bynajmniej nie rozglądając się na boki, jakby kogoś szukał. W tym momencie wcale nie było mu to potrzebne.
- Witam! - przywitał się z szefem z uśmiechem, licząc, że jakimś cudem pamięta jego twarzyczkę. Tylu ludzi się tutaj przewija, że mógł już dawno wymazać z pamięci ich spotkanie. Oparł się rękoma o blat, tak że prawą podtrzymywał swoją główkę niczym stojak. Ułożył przy tym dłoń na prawym policzku i rozsunął nieco paliczki, by lekko zakryć oczy z jednej strony. Wyglądał przy tym na nieco znudzonego, może nawet zmęczonego. Starał się po prostu ulokować tak, by jego twarz widziało, jak najmniej osób. - Trochę się pozmieniało po ostatniej rozróbie, co? - rzucił przelotnie, starając się nakierować szefa na wydarzenia, z którymi mógłby go powiązać. - Szykuje się podobna sprawa... - dodał nieco ciszej. Chciał ostrzec karczmarza, by w razie czego był przygotowany na wszelkie ewentualności. - Mogę dyskretnie przyjrzeć się pańskim klientom? Szukamy kogoś, kto zdążył już nieźle narozrabiać. - spytał, mrugając i odpalając tym samym swoje oczka. Już raz za pomocą szkarłatnych patrzałek widział poszukiwanego, więc teraz bez problemowo mógł go wypatrzeć. Pod warunkiem, że oczywiście gdzieś tutaj był i nie został powstrzymany przez szefa.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Chise » 20 mar 2019, o 21:49

Misja C
19/30


Uśmiech natychmiast poszerzył się na twarzy jego towarzysza, kiedy wspomniał o alkoholu i zaśmiał się gromko, klepiąc Kisho w plecy.
- No! I to mi się podoba! Właściwe podejście do roboty - wydawał się autentycznie zadowolony, ale ciężko było powiedzieć czy był w tym szczery czy po prostu udawał na potrzeby ewentualnego obserwowania. Jednak rzeczywiście, jeśli ktoś ich obserwował to i tak zapewne nie uwierzył, że wpadli tutaj przypadkiem. Jednak co się stało, to się nie odstanie, teraz już nic nie mógł na to poradzić. Teraz mógł tylko minimalizować straty, więc zwrócił się prosto do karczmarza. Jako jeden z niewielu zapewne miał świadomość, że był on naprawdę potężnym shinobim i miał prawo wiedzieć co się tu dzieje.. Jeśli chcieli zachować głowy w razie ewentualnego konfliktu w jego przybytku.
- Witam witam, co mogę.. - odpowiedział początkowo dość rubasznie, po czym zamilkł gdy zobaczył twarz swojego gościa i zmarszczył brwi - To ty. Pan "zjawiam się we właściwym czasie by odebrać ciała swoich przyjaciół" - zrobił palcami cudzysłów, a Mitsuhide wytrzeszczył na Kisho oczy. Karczmarz nie wydawał się zachwycony jego obecnością, choć minęło z górką trzy lata od tamtych wydarzeń.
- No, pozmieniało. Karczma jest w jednym kawałku, a nie w strzępach - zmrużył podejrzliwie oczy - Chcesz niszczyć mi karczmę? - zapytał niebezpiecznie powoli. Nawet odstawił kufel na bod, który wcześniej polerował szmatkę.
- Jeśli zamierzasz robić tu burdy, to radzę ci od razu wyjść i od razu zabrać swojego kolegę i tego rozrabiakę. Jak coś tutaj zostanie zniszczone.. To nie będę patrzył na to, kto zaczął czy kto czego i dlaczego - wyciągnął palec - Ostrzegam cię uczciwie, wiesz co było ostatnio - odsunął się od chłopaka, dając mu chyba nieme pozwolenie na poszukiwanie, ale nadal łypał na niego. Po odpaleniu czerwonych oczek nie miał kłopotu ze znalezieniem swojej zguby, był to rzeczywiście zakapturzony mężczyzna. I w momencie gdy rozmawiał przy ladzie, ten zdążył namierzyć go wzrokiem i właśnie wypalał mu dziurę w plecach, wpatrując się w niego.. Z nadzieją?
- To co? Szukamy? - mruknął do niego Mitsuhide, starając się wyglądać niezobowiązująco.
Obrazek
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1301
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Karczma "Kurinuka-me"

Postprzez Kisho » 21 mar 2019, o 00:03

Kisho ucieszył się, gdy szef dość szybko go rozpoznał, ale zadowolenie to malało z każdym jego kolejnym słowem. Cóż, nie liczył na miłe powitanie, ale żeby aż tak mu wszystko wypominać... Przesada. Zwłaszcza że chciał dobrze!
- Przecież to nie moja wina - odburknął ze skwaszoną miną. - Poza tym, Cesarz o wszystkim wie i wysłał podobno tutaj ludzi w tej sprawie więc... - urwał, licząc, że nie musi kontynuować. To prawda, że pojawienie się Kisho w czasie całego zajścia było dość przypadkowe, ale bynajmniej w niczym nie kłamał. Ciała dwójki zmarłych dostarczył na wyspy, gdzie przejęto resztę roboty, w tym właśnie wysłanie ludzi do karczmy by odebrano ich rzeczy. Karczmarz może sobie mówić, co chce, chłopak miał sumienie czyste jak łza.
Nie zamierzał zaczynać żadnych walk. Właściwie to sam nie wiedział, co miałby teraz zrobić. Dzięki szkarłatnym oczkom wypatrzył swoją zdobycz, ale niby jak miał go bezpiecznie złapać, nie budząc podejrzeń karczmarza? Jeśli tylko przypadkiem zaczął się szamotać i - olaboga - niefortunnie stłuką choćby jedną szklankę, karczmarz natychmiastowo ich zabije. Wszystkich bez wyjątku. Całą trójkę wywlecze, a w zasadzie to, co z nich pozostanie i to pewnie nie własnoręcznie a poprzez wykorzystanie skalnego golema.
Jakby o tym nie myśleć robiło mu się słabo na samą myśl o zdenerwowaniu szefa.
- Już go znalazłem... - mruknął w odpowiedzi towarzyszowi, wyciągając z torby dwa zwoje, oba będące listami gończymi na tę samą osobę. Pokazał je karczmarzowi do wglądu. Może po przeczytaniu ich zmieni zdanie i będzie bardziej przychylny? - I co, mam go tu tak zostawić i niech sobie robi, co zechce? Żeby zginęły kolejne niewinne osoby jak poprzednim razem? - Mała próba uderzenia prosto w sumienie. Kto wie, może pod tą masą odezwie się serce i karczmarz potraktuje ich ulgowo, gdyby dajmy na to, rozbili jedno czy dwa naczynia?

//koszt za KG wliczę gdy rozpocznie się jakaś walka co by nie wklejać za każdym razem teraz wszystkich tabelek
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość