Karczma Yamato

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Karczma Yamato

Postprzez Akashi » 13 lip 2018, o 08:34

Rozmowa w karczmie była przyjemna, potrafiła napełnić odrobioną radości i szczęścia. W sumie dawno czegoś nie było w życiu chłopaka. Zwyczajny spokój i brak zmartwień, to było zbyt piękne jak na jego dotychczasowe życie. Jednak jak to się mówi, przy odrobinie szczęścia, kiedyś musi być pech, a biorąc pod uwagę nastawienie młodzieńca. Ten pech mógł skończyć się krwawą łaźnią dla każdego kto by go wnerwił. W sumie poza dziewczyna, z którą tutaj przybył. Pakt o nieagresji o czymś świadczył, a chłopak zamierzał dotrzymać danego słowa. Liczył także na to, że dziewczyna też to zrobi w razie jakiś problemów.
W takim razie przed następnym spotkaniem wykonam parę zleceń. Wtedy raczej nie powinno być problemu nawet z wykupieniem całego lokalu dla nas. - odparł z uśmiechem na twarzy i lekko się śmiejąc. Faktem było, że tym czym się zajmował było łatwo zarobić i zdobyć dodatkowe fanty, ale zarazem łatwo było przez to zginąć czy wpakować się w problemy z prawem. Jednak zawsze mógł zając się eliminacją jakiś bandytów, a ich w okolicy na pewno nie brakowało, a tym samym wyrobić sobie jakąś pozytywną renomę w tej okolicy. Przez co raczej łatwiej byłoby innym wybaczyć mu jakieś morderstwa. Może jednak lepiej się nad tym nie zastanawiać i zająć się dziewczyną, która jest tu i teraz, a nie w jakieś przyszłości ze sławą bohatera. Kolejna wypowiedź dziewczyny zainteresowała chłopaka było w niej dużo prawdy i takiej życiowej siły.
Masz mądrą rodzinę. Widza potrafi uratować życie, bądź pozwoli łatwiej kogoś się pozbyć. - odparł, sam już poznał znaczenie wiedzy, którą miał okazje zdobyć w swoim życiu. Na pewno ułatwiało mu to znacząco życie i przyszłe walki z ludźmi o podobnych umiejętnościach. Teraz jednak byłoby warto skupić się na jedzeniu, które po chwili przyniósł kelner i postawił je na stoliku, życząc przy okazji smacznego. Jednak teraz chłopak mógł bardziej poznać jak działa węch dziewczyny, na pewno wiele mu to nie mówiło, średnio się znał na takich rzeczach, biorąc pod uwagę, że nigdy zbytnio nie spotkał osób o takich zdolnościach.
Przydatna zdolność, na pewno mi by się kiedyś przydała. Wtedy raczej łatwiej odnalazłbym swoją młodszą siostrę. Jednak teraz muszę sobie poradzić bez tego. - powiedział, dzieląc się kolejną informacją o swoim życiu i przeszłości. Jednak niekoniecznie przyszłości, sam nie wiedział co ze sobą począć, był tu i teraz. Nie myślał o żadnych dalszych planach czy też zajęciach. Poświęcał swój czas na wędrówkę i zdobywanie wiedzy razem z siłą. Teraz stało przed nim niewielkie zadanie, a raczej wyzwanie jakie postawiła mu dziewczyna. Jednooki postanowił spokojnie wykonać polecenie dziewczyny, zamykając swoje oko, by zaciągnąć się zapachem potrawy oraz karczmy. Ciężko było mu określić jakiś pojedynczy zapach.
Jakieś przyprawy, zbiór różnorodnych ziół, oraz mięso. - odpowiedział, otwierając swoje oko. Niewiele było do stracenia w tym momencie. Chociaż wolał w tym momencie zająć się jedzeniem, które stało przed nim i parowało.
Smacznego. - powiedział, oddając lekki pokłon. By później zająć się przepysznym jedzeniem, które wręcz rozpływało się na języku, to chyba był kuchenny dar i umiejętności gotowania, które potrafiły przygotować wyjątkowe potrawy i nadać im wspaniałego wyjątkowego smaku.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Kyane » 14 lip 2018, o 00:12

Dziewczyna pierwszy raz od dawna miała wrażenie jakby czas uciekał jej przez palce, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu. Mogła po prostu oddać się rozmowie, a sunące coraz niżej za oknami słońce nie popędzało jej do powrotu do domu. Chciała całymi garściami czerpać z tego niezwykłego spotkania. Chciała całą sobą chłonąć te ulotne momenty małego szczęścia, które sprawiały, że nasze życie nabierało prawdziwego sensu i smaku.
-Byłoby idealnie! Cała karczma wołowiny i słodkich fasolek - nie mogła się nie oblizać na taką wizję jedzenia. Może powinna zastanowić się jakie to zadania wykonuje chłopak, jednak skoro jest on nieśmiertelny... czy miało to znaczenie? Po części tak, bo przyjemnie spędzony czas sprawiał, że kunoichi nie życzyła brunetowi krzywdy, a sam jak zdradził jej kilka chwil wcześniej, wiedział, że istniały sposoby by go pokonać.
O ile to tym bardziej ją zaalarmowało kiedy wspomniał jak mądra jest jej rodzina.Oczywistym było, że nie martwiła się o siebie. Bardziej przerażała ją wizja, że chłopak mógłby wszystko postrzegać w barwach - śmierć lub życie. Może właśnie tak wpływała na ludzi ta okropna religia? Nazbyt naiwna i może nieco bardziej ufna niż powinna, ale nie mogła tego tak po prostu zostawić.
-Akashi... Dlaczego wszystko kojarzy ci się z morderstwem? Taka wiedza est przydatna w misjach to prawda... ale równie użyteczna jest wtedy kiedy babcia szykuje swoje księżycowe ciasteczka i trzeba być pierwszym pod jej drzwiami by reszta nie zjadła twojej porcji, albo kiedy matula ma okres i już dobrze wiesz by do niej po prostu nie podchodzić... nie wszystko jest białe albo czarne... choć w tym przypadku bardziej szkarłatne lub nie - domyślała się, że po samym wspomnieniu, że oka pozbawił go ojciec wiedziała, że Jashinista musiał mieć ciężkie życie. Szczególnie kiedy dodał te, żeby otrzymać więcej łaski swojego boga musi zabijać. Jak wiele osób musiał pozbawić życia aby osiągnąć swój obecny poziom? Kyane wolała nie zastanawiać się nad tym, a przynajmniej nie teraz kiedy tak miło im się rozmawiało. Zwłaszcza kiedy mają teraz akt o nieagresji... kto wie. Może była to najlepsza decyzja w jej życiu - aby je w przyszłości uratować.
-Jeśli będę ci mogła jakoś pomóc, bardzo chętnie to zrobię i użyczę naszych nosów w poszukiwaniu twojej siostry... wszystko w podziękowaniu za pyszny posiłek oczywiście - mrugnęła do niego okiem, co spotkało się z głośnym westchnieniem ze strony suczki, o której chyba wszyscy zapomnieli. Musiała czasem o sobie przypomnieć. A tym bardziej, że chłopak podjął jej zabawę. Bardzo ją to ucieszyło i z uśmiechem mu przytakiwała, aż sama wszystko zaczęła wyjaśniać.
-Dobrze... wśród ziół jest bardzo dużo ciemnego sosu sojowego, kolorowego pieprzy i gałki muszkatołowej... mmmm.... bulion zrobiony głównie na mięsie drobiowym z dodatkiem kości wołowych... - Chodzi o to, że Inuzuka tak samo jak psy czują na dwa sposoby zapachy... albo jako pełną kompozycję, lub warstwowo. Potrafimy rozłożyć potrawy i zapachy na poszczególne elementy tak jak składniki w zupie i skupić się na jednym z nich. Dzięki temu w znacznie mniejszym stopniu rozpraszają nas inne domieszki... oj pomaga to mocno w pracy. Smacznego! - dodała zadowolona na końcu.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Karczma Yamato

Postprzez Akashi » 14 lip 2018, o 09:46

Kto by pomyślał, że czas będzie płynąć tak szybko. Raczej to jest atut miłego towarzystwa, które potrafiło rozwiać wiele problemów, a także wywołać przyjemne, oraz miłe chwile. Akurat ten fragment czasu był przeznaczony na rozmowę, oraz na zjedzenie ciepłego posiłku, który najwidoczniej odpowiadał młodej dziewczynie o wręcz wilczym apetycie. Tylko w tym przypadku mogło to doprowadzić do szybkiego uszczuplenia sakiewki, bądź całkowitego bankructwa.
- Zapamiętam. Mam nadzieje, że będę mógł wykorzystać tą wiedzę w przyszłości. - odparł z uśmiechem. Taka wiedza była przyjemna, zwłaszcza że kiedyś mógłby ją wykorzystać do sprawienia młodej damie nieco przyjemności. Tylko czy ktoś taki jak on będzie w stanie utrzymać się w tym stanie przez dłuższy czas. Jednak teraz przyszło także trochę tłumaczenia, czemu myślenie młodzieńca sprowadza się w większości do możliwości zamordowania kogoś.
- Hm... To było wszystko co wpajali mi od małego. Uczono mnie różnych sposobów zabijania i pozbywania się ofiar. Jednak mam także swój cel, który jest dla mnie ważniejszy niż to czego mnie uczono, ale dalej jestem w stanie zabić prawie każdego kto stanie mi na drodze do celu. - powiedział, dzieląc się nieco wszystkim co przeszedł od kiedy miał 9 lat do momentu opuszczenia przez niego świątyni. Teraz jednak to była przeszłość, a on sam mógł zdobyć doświadczenie, dzięki któremu walki przestawały być dla niego tylko zabawami, w których niszczy się swoje zabawki, a celem, który pozwalał mu przeżyć. Jednak coraz bardziej zastanawiał się nad wykorzystaniem swych umiejętności i wiedzy w dobrym celu. Tylko czy to miało jakiś większy sens, zawsze mógł się o tym przekonać w praktyce, tylko czy inni ludzie nie będą mieć problemu, że ich dobroczyńca jest jednym z potwornych wyznawców.
Dziękuje Ci za twoją pomoc. Jeżeli będę miał jakiś konkretny trop, chętnie z niej skorzystam. - powiedział, by móc zająć się testowaniem swoich zmysłów węchu i rozpoznawania zapachów. Ta umiejętność u niego nie była zbyt duża, a wręcz przeciwnie, była mizerna. Jakoś nigdy nie zastanawiał się nad tym co jadł i jak to powstawało, a tym bardziej w jaki sposób uzyskuje konkretny zapach i smak. Jednak sama dziewczyna wyjaśniła mu całą różnice w wyczuwaniu tego przez niego jak i dziewczynę. Różnica była wręcz olbrzymia, a młodzieniec nie mógł wyjść z podziwu. Jego regeneracja przy tym wyglądała nieco blado, co z tego że był w stanie uciec i się zregenerować, jak przed łowcą z takim zmysłem nie miałby szans nigdzie uciec. Potwora i bardzo przydatna zdolność, którą chłopak znowu sprowadził w swej głowie do możliwości zabijania. Takiego toku myślenia, raczej ciężko będzie się pozbyć, zwłaszcza że dla innych mógłby być mocno niepokojący. Jednak teraz był czas na zajęcie się jedzeniem, które w końcu było zamówione po to by je zjeść. Młodzieniec spokojnie zajął się jedzeniem, odpowiadając kiwnięciem głowy na słowa smacznego. Co chwilę popijając także sake. Niewiele mogli w tym momencie robić. Tylko co pozostało dalej do zrobienia? Chłopak miał mało pomysłów, co mógłby robić z dziewczyną. Ciężko było to stwierdzić, jednak wypadałoby wpaść na jakiś pomysł, co mogliby robić dalej. Teraz jednak posiłek powoli zbliżał się do końca.
Chciałabyś może podjąć się ze mną jakiegoś zlecenia? Może miałabyś wtedy okazję zobaczyć moją regeneracje w praktyce, a ja lepiej poznałbym twoje zdolności węchu. - powiedział, z uśmiechem, kończąc powoli swój posiłek.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Kyane » 16 lip 2018, o 11:02

Czy Kyane byłaby w stanie przejeść budżet chłopaka? Hm... apetyt ma spory, ale wszystko zależało jak wielki budżet był w jego możliwościach zagospodarowania. Nie zamierzała na razie sprawdzać. W tej chwili dziewczyna rozkoszowała się urokami bardzo przyjemnej rozmowy. Miłe towarzystwo sprawiało, ze czas uciekał jak przez palce. Ale czy złym było, że dziewczyna jeszcze chętniej by je rozwarła, by czas spędzony z chłopakiem mijał szybciej i by było go coraz więcej. Chyba naprawdę warto było raz na jakiś czas wyjść do ludzi. Przełknęła wielki kęs by zachowując choć odrobinę uroku kobiecego odpowiedzieć.
-Bardzo się cieszę w takim razie - zaśmiała się, po czym znowu napełniła swoje usta kolejną porcją makaronu. Objadała się, ale w sumie wszystko jeszcze by jeszcze podjadła. Głupio by jej było odpowiedzieć z wiszącym w kąciku ust kawałkiem wołowiny.
Dziewczyna nie sądziła, że chłopak będzie się jej tłumaczył co do swojego spojrzenia na świat. Dlaczego morderstwo tak często pojawiało się w jego wypowiedziach. Kunoichi nie zamierzała go oceniać. Wiedziała, że życie rzadko kiedy jest sielanką, a dużo częściej wystawia nas na ciężkie próby. Na szczęście w tej opowieści była również i iskierka nadziei. Może Akashi nie był, aż tak beznadziejnym przypadkiem?
-Jeśli jest ktoś lub coś co sprawia, że zabijanie i oddawanie czci temu strasznemu Jashinowi. Trzymaj się tego celu i nigdy, ale to nigdy go nie wypuszczaj... a wtedy może zobaczysz nieco inny świat. Jestem pewna, że zobaczysz wszystko w nowych kolorach - optymizm często był u niej mylony z nadmierną naiwnością i głupotą. Chciała wsprzeć chłopaka nawet jeśli ten sprawiał wrażenie, że takowej pomocy nie potrzebuje. Czasami wystarczy tylko jedno dobre słowo, aby zmienić ludzkie życie. Nawet Kyane o tym wiedziała i chciała tą wiedzę wykorzystać teraz.
Tym bardziej kiedy chłopak powiedział, że chce skorzystać w jej pomocy. Przyjęła wtedy poważną minę.
-Moi ludzie skontaktują się twoimi... co nie Himegimi? - odparła z profesjonalizmem w głosie patrząc na suczkę, która odpowiedziała westchnieniem zmęczonego życiem starca Niech żyje entuzjazm... - mruknęła Kyane kręcąc z dezaprobatą głową. Na szczęście wtedy Akashi zagadnął o wspólnej misji. Szkarłatne oczy zalśniły ponownie wielkim blaskiem. Chyba nie zdrowo się było tak ekscytować, ale w tym wieku miała jeszcze mocne serducho więc warto z tego skorzystać. Zerwała się do pozycji stojącej. Prawie zaczynała tupać w miejscu.
-Bardzo, bardzo chętnie, ale nieco później... nie mam przy sobie nic, poza moją drogą przyjaciółką, ale chętnie udowodnię ci jak wiele potrafimy! - nie mogła nagle opuścić swojej rodziny nie mając przy sobie nawet sakiewki. Ukłoniła mu się nisko dziękując za spotkanie. Jeśli chcieli kiedyś razem wyruszyć musiała się przygotować. Kunoichi dodała coś co brzmiało jak "do zobaczenia". Wzięła suczkę w ramiona i popędziła w stronę wyjścia.

ZT
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Karczma Yamato

Postprzez Akashi » 16 lip 2018, o 12:00

Udane śniadanie i towarzystwo w karczmie sprawiało wiele przyjemności, zwłaszcza dla kogoś kto większość życia spędził samotnie, albo w niezbyt dobrym towarzystwie. Teraz jednak to powoli nadrabiał, a Kyane była idealnym obiektem do poprawienia tego stanu. Urocza młoda dziewczyna, niepozbawiona wdzięku i pewnego rodzaju zainteresowaniu, które powstawało przy jej osobie. Ciężko było określić Akashiemu co to jest i skąd to się bierze, tylko nawet nie planował się nad tym zastanawiać. Jest to jest, a co to jest może kiedyś się o tym przekona. Zwłaszcza że teraz na nowo mieli cel do wspólnego spotkania, a mianowicie dziewczyna chciała mu pomóc z jego problemem zlokalizowania siostry. Tylko czy będzie na to okazja? Jednooki zapewne powróci tutaj jeszcze nie raz i może uda mu się spotkać znajomą ponownie. Teraz pozostało delektować się pysznym jedzeniem, wyjątkowo dobre. Tylko jego dobór tematów do okazji było dość średnie, postanowił wyjaśnić skąd bierze się jego chęć do zabijania innych i takiego spojrzenia na świat. Sama dziewczyna może lekko zaskoczona tym, widziała dla chłopaka nadzieje, która może odmienić jego życie i może pozwoli mu zostać dobrym. Spróbować zawsze było warto, a zabijać i tak by miał kogo, a chaotyczne dobro zawsze było na miejscu. Wsparcie na przyszłość chłopak miał zagwarantowaną nawet jak nie uda odnaleźć się mu siostry, mógł znaleźć sobie inną dziewczynę na jej miejsce w nieco innej roli. Tylko samo jego pytanie o misje nieco zmieniło to co sobie wyobrażał, początkowo znajoma była pełna entuzjazmu, ale później jednak nastąpił realizm, a sama dziewczyna postanowiła zrezygnować jak na razie z propozycji, by później opuścić lokal z dobrym nastawieniem, które wskazywało na późniejsze wspólne spotkanie i kolejne plany. Młodzieniec zdążył jedynie pomachać dziewczynie na pożegnanie, po czym dokończył swoją porcje jedzenia w spokoju, by po tym zapłacić za wszystko.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Hitsukejin Shiga » 18 lip 2018, o 21:35

Misja C 1/30 - Przegrywy dwa, tarira, tarira...
Spoiler: pokaż
Obrazek


To znowu ja, zły i przewrotny, okrutny los. W sumie, to ten cały Akashi taki niby zły i straszny Jashinista, a z drugiej strony taka miękka buła co to automatycznie mięknie na samą odrobinę ciepła, ciepłe łożko i ciepłe uczucia od nowopoznanej kobiety. Możnaby powiedzieć... że Akashi to trochę taki Jashinista przegryw. Bo z jednej strony to niby nieśmiertelny, krwawy bóg, flaki, jucha i te sprawy... a z drugiej to w sumie jak taki szczeniak niedogłaskany przez los, co to miłości mu trochę brak i prosi się o coś pozytywnego, o coś miłego od losu, od życia... Trochę się to nie wpasowuje, co? Powinieneś być żądny krwi! Mordować! Postrach siać! A nie się cieszyć z tego, że jakaś psiara na ciebie poleciała. No ja przepraszam, Jashinisto ty przegrywie jeden.
Ale no dobra. Poszedłeś zapłacić, bo zjadłeś w pokoju. I wtedy twoim oczom objawił się on... Poniszczony ryj, morda taka, że matka mogłaby pokochać tylko na pokaz, by zyskać element zaskoczenia i w te pędy spierdalać póki czas wykorzystując taką okazję do uratowania swojego życia i salwowania się przed koniecznością opieki nad takim mostrum małym. No, był on mostrum. Brzydki jak noc, że się księzyc chowa, na łapach blizny, na ramionach to taka blizna na dwa centymetry, na szyi to samo, oczy przekrwione, uszy naderwane i też w bliznach... Jakby nieco żywszy, nieco ruchliwszy zombiak, ale nadal wyglądający jak gówno po wpadnięciu do młyna, prosto pod młyński kamień. A jednak... czujesz do niego pewien pociąg. Czujesz do niego taką.. ciągotę, jaką czułeś do Shigiego, gdy go spotkałeś. Bez wątpienia jest on twoim bratem.
A jednak teraz, ubrany w brudnyc fartuch i spodnie, robi za pomywacza i pomoc kuchenną. W kieszeni na fartuchu ma dwa tasaki, we krwi. Coś przed chwilą musiał obrabiać, a teraz w łapie dzierży miotłę. Obsługi nie ma, właściciela karczmy nie ma, jest on. I to jemu postanowiłeś zapłacić.
-Ech. Jak zwykle, równo co do grosza. A szef powiedział, że co górką to dla mnie. Ale nikt nie płaci górką, co do ryou odliczone... - Zaczął marudzić, wyjął tasaki, wytarł o fartuch i schował do kieszeni z przodu razem z pieniędzmi. - Kiedyś to duma, potęga, pożoga na polach bitwy, a potem jedna kobieta i kończysz w spelunie. Od mrocznego bohatera do ostatecznego zera... - Mężczyzna wyraźnie lubił marudzić. W sumie... wiesz, że to Jashinista. Mógłbyś go zapytać, a mógłbyś go totalnie olać. Wybór jest twój. Szefa nie ma, to może sobie pomywacz-kuchta pogawędzić... Może to właśnie brat w wierze, będzie pierszą osobą od dawna, co go weźmie i wysłucha?

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Akashi » 19 lip 2018, o 08:05

Straszny, zły, morderczy jashnista, no bardziej klasycznie się nie dało? To jak nazywanie kaminari bambusami, a kakuzu włóczkami dla kotów. No do cholery to jest obraźliwe i krzywdzące. Losie zastanów się nad sobą i skończ z tym rasizmem. Bo nawet szczeniak pół dupy Ci odgryzie jak będzie trzeba. A ja przecież nie byłem taki stary jak na jashinistę, ledwo 20 wiosen przekroczyłem, przecież jestem młody i piękny zawsze taki zostanę, przez co raczej nigdy nie poznam prawdziwej miłość i możliwości zestarzenia się przy ukochanej. Nieśmiertelność nie była darem, była klątwą, którą utrzymywało się z przyzwyczajenia. Z powodu przeklętych nauk i chęci osiągnięcia czegoś więcej, zrobienia czegoś wielkiego. Chociaż w tym momencie była to jedynie chęć odnalezienia siostry, ale po tym będzie można zrobić coś więcej.
Chłopak ze spokojem podszedł do lady by uiścić zapłatę za zamówienie, nawet w sumie nie wiedział ile ma zapłacić, nikt mu rachunku nie dał, a on zwyczajnie wyjął trochę ryjków i położył na ladzie. Przez to nie krył swojego zdziwienia, gdy mężczyzna mu powiedział, że wszystko jest idealnie odliczone. To się chyba nazywa szczęście, jednak przez to wszystko chłopak zatrzymał się przy niej na chwilę i mógł przyjrzeć się swojemu rozmówcy. Może i on zbytnio urodziwy nie był i miss świata to w życiu nie zostanie. Nawet jak sylikony sobie wstawi w różne miejsca, co by bardziej krągła kunoichi przypominać jak niektóre, takie duże napompowane, ale na kucharza świetnie się nadawał. To co stworzył było wyśmienitym daniem, chociaż chłopak średnio wiedział co to wieprzowina. Tajniki kuchenne były mu obce, samemu jadł raz na rok, bądź jeszcze rzadziej ostatnio. Tak samo w sumie było ze snem. Chociaż po chwili inne myśli pojawiły się w głowię chłopaka, a mianowicie zapaszek tego koleżki, śmierdział praktycznie tak samo jak Shiga i ten z lisią mordą. Raczej to nie jest przypadek, tylko jedna rzecz może tak śmierdzieć, Jashin. Nic innego na tym walonym świecie nie pachnie jak on i jego błogosławieństwo.
- Ostatniej speluny to nie przypomina. Na brak klientów nie masz co narzekać, a gotujesz wyśmienicie. Ja nawet nie wiem jak obrać ziemniaki. - powiedział, zatrzymując się przy ladzie i jeżeli była jakaś możliwość usiadł przy niej na chwilę, nigdzie mu się nie śpieszyło w końcu do dyspozycji miał całą wieczność.
A co do zapłaty... Jesteś pewien, że wszystko się zgadza? Ja nawet nie wiedziałem ile mam zapłacić. - dodał, nieco niepewnym głosem drapiąc się ręką po głowie i zastanawiając się nad nieznajomym.
Śmierdzisz błogosławieństwem jashina. Też jesteś wędrowcem? - zapytał, by na chwilę przerwać swoją wypowiedzieć i zastanowić się nad tym jak skomentować to, że jedna kobieta i koniec zabawy. Ciężko było to pojąć chłopakowi, który o relacjach damsko-męskich nie wiedział praktycznie nic.
To jeszcze jej nie przeżyłeś? Nie złożyłeś w ofierze, czy coś? Skoro przeszkadza Ci posiadanie własnego łóżka i domu to odejdź. Chyba nikt Cię nie uwiązał. - wypowiedział, opierając się dłońmi na ladzie i zaglądając za nią. Wszystko po to by upewnić się czy mężczyzna na prawdę nie jest uwiązany, czy przykuty jakimś łańcuchem w kuchni. Jeżeli jesteś zagrożony mrugnij dwa razy, a jak mężczyzna nie miał nic ciekawego więcej do powiedzenia, ani dodatkowej roboty w postaci pozbycia się kogoś. Chłopak wstał spokojnie od lady, wyjmując z torby jeszcze parę ryjków by położyć je na ladzie, a następnie skieruje się ku wyjściu by iść w stronę szlaku transportowego. Może tam będzie coś ciekawego do roboty, albo będzie łatwiej dostać się do jakiejś wioski.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 lip 2018, o 21:37

Misja C 3/30 - Przegrywy dwa, tarira, tarira...
Spoiler: pokaż
Obrazek


Hej, czyli, że co? Nazywanie cię złym morderczym Jashinistą ci nie pasuje? Bo co, bo stereotyp? No i dobra, zostajesz od dzisiaj bambusem. Ja, zły los, mianuję cię na rolę życiowego bambusa DLA KOTÓW. Skoro poprzedni przydomek ci nie pasował, bambusie dla kotów, to powrócimy do archetypu obrażania cię bo na to głównie zasługujesz, ty niedobry bambusie. Swoją drogą, ty i twoi bracia, wszyscy, co do jednego, którzy narzekają na nieśmiertelność - o jaki los niedobry, o jaki los ciężki. BUHUUU. Jestem nieśmiertelny i nie mogę zginąc, a chce umrzeć. BUHUUU. Jestem taki nieśmiertelny, chce pokochać jak normalny człowiek i się zestarzeć przy ukochanej osobie. BUHUUUU. Nie czuje bólu, a chce poczuć się zywy. BUUKURWAHUUU.
Ale przecież jest jeden niezawodny sposób. Sposób który rozwiązuje wszystkie problemy, niczym mistyczna kłódka otwierana uniwersalnym kościanym kluczem.
Wyrzeczcie się go. Wszyscy, jak jeden mąż zaprzeczcie, że on istnieje. Wyrzeczcie się wiary w plugawego, krzyczcie - NIE MA JASHINA, NIE MA JASHINA, NIE MA GO.... I co, wszystkie problemy się rozwiążą. Zniknie ta znienawidzona nieśmiertelność, wieczna młodość, niezniszczalność. Sero komplikacji, śmierć w cenie potem od byle czego, ale w sumie skoro nie pasuje wam nieśmiertelność to znak, że pragniecie śmierci, moje plugawe dziubaski.
Mężczyzna skwitował wypowiedźi... po kolei... niemalże wszystkie... akashiego takim na wpół smutnym westchnięciem. Ari dopiero zaczynał powoli rozumieć, jak Akashi bardzo nie łapie skomplikowanych konstruktów społecznych i literackich, biorąc wszystko to co mu mówi tak... paskudnie poważnie do Siebie.
-Nie chodzi o to. Jestem stworzony do czegoś więcej. Żaden z nas nie dostaje łaski na pokaz. Żaden z nas nie jest Jashinistą bez powodu. Każdy Jashinista ma większy cel w tym śmietniku. Swoją kolej do siania wiary, do szerzenia woli Pana... Ale nie mogę. Po prostu nie mogę. - Mężczyzna się definitywnie rozkleił. Prawie zaczął wręcz płakać, ścięty smutkiem jak ścina sie jajko na rozgrzanej od ognia do czerwoności blasze. Zignorował też cąłkowicie pochwałe co do smakowitości jedzenia...
-Zapłata się zgadza. 50 Ryou. Mniej więcej garść. Nawet jakbyś dał jednego za mało to co to za różnica, mógłbym uznać, że nałozyłem ci ciut mniej, jak to i tak idzie na wagę. Ale to nie jest ważne. Nie, nie złożyłem jej w ofierze. Nie znam jej... - Mężczyzna westchnął i jeśli Akash się zgodzi, zaprosi go na zaplecze, do kuchni, by nie gadać przy ludziach.
-Jest taka jedna. Obandażowana cała. Suka. Suka, suka, suka. Zwinna, sprawna, z pierdolonym wielkim sierściuchem, wielkości krowy. Już kilkukrotnie mnie spętała, jebana. A jak mnie spęta, to ćwiartuje i rozrzuca po okolicy. Ostatnio musiałem z gałęzią w zębach, szturchając żólwia, szukać pomocy młokosa nad rzeka, rozumiesz? Zrobiła z moich jaj zabawkę dla wiewiórek. Co tylko zrobie cokolwiek wpierdala mi się na głowę i krzywdzi, rozumiesz? Poł roku temu musiałem zabić chorego bezdomnego by nie utracić łaski, bo nic innego nie udaje mi się zrobić. Co tylko wyśćiubie nos to ona mnie piłuje i szlifuje do formy. To jest koszmar! Nie umiem sam nic z nią zrobić... A nie pójdę do kazury, bo wstyd. - Mężczyzna przysiadł na krześle. Chwycił spiczasty nóż do obrabiania ryb i zaczął, chyba na pocieszenie, dziurawić własne serce ze złościa.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Akashi » 21 lip 2018, o 13:16

Jashnista przykład idealnego człowieka, który nie może umrzeć i najczęściej zastanawia się nad śmiercią. Ironia losu gdy największą miłością jest śmierć, a nie życie gdy można korzystać z niego bez końca. Kwiat czarnej róży zdobiony szkarłatem na tle błyszczącego srebrnego ostrza, które serce nadziei przebija.
Stereotypowy jashnista morderca, który śmierć sieje gdzie wszędzie się zjawi, w ten sposób sławiąc imię swojego Boga, ale sławi je komu? Skoszonym duszą i odciętym głową, które nie odpowiedzą na jego wezwanie. Jaki to miało sens, pozbawić życie wszystkiego na drodze, a za sobą zostawiać zgliszcza, zamiast tworzyć i budować potężne fundamenty fortecy, umocnienia i palisady, która ochronę zbłąkanym da i do wiary doprowadzi ich. Życie wieczne za życia ofiaruje, tym którzy życie śmiercią przeplatane mieli, szydełkiem pana stworzone.
Dzieci... niewinne dzieci, których los śmiercią i bólem spowity. Dom im ofiaruje, przetrwać nauczy i pozwoli wyzwolić się z okowów śmierci, wziąć zgnieść los i przerobić na własną modłę. By śmierć drzwi życia otwarła, gdzie ciemność światło życia rozświetla. Bambus, giętki i wytrzymały, nie ugnie się i nie złamie, ręce swego oprawcy zrani.

Rozmowa z kucharzem nie należała do nazbyt ciekawych, cóż tutaj poradzić. Chłop swoje problemy miał, ból życia, ból swojego istnienia, który najwidoczniej mu doskwierał. Chciałby osiągnąć coś więcej, zyskać renomę sławę, zawładnąć na swym losem? Czy zwyczajnie odnaleźć swój los i drogę prowadzącą do niego. Cholera to wie, ciężko było to wywnioskować, a Akashi niespecjalnie się zastanawiał nad tym. Skoro coś jest problem wystarczy go zniszczyć, obejść, oszukać i pozbawić oddechu. A może po prostu dogadać? Porozmawiać i zyskać coś wyjątkowego, wspaniałego i niepowtarzalnego. Chociaż z jednej strony to brzmiało z początku jak zatwardzenie. Wilki korek siedzący w dupie i utrudniający życie. Może śliwek powinien spróbować? To dobry sposób na zatwardzenie. Pozostało jedynie wsłuchać się w jego słowa i przytakiwać co trochę, by myślał, że go się słucha. Ciekawe ile on już żyje... Co on przeszedł... myślał spokojnie, umilając sobie czas w momencie monologu brata.O ile powoli, w stronę kuchni. Może wypadałoby iść za nim? Tak, to dobry pomysł.. Pomyślał podnosząc się ze swojego siedzenia, by przejść obok lady i wejść na zaplecze, kuchnie czy na co ten facet idzie. Tam będzie można go dalej wysłuchać, zrozumieć sens tego wszystkiego i spokojnie poddać się analizie zdarzeniowo-wypadkowej. Co wpływało na to, że właśnie zawsze tak sprawy wyglądały.
Sama opowieść mężczyzny była zabawna, wystarczająco by jednooki nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
Zabawa dla wiewiórek z jaj. Dobre... Bardzo dobre. - powiedział, śmiejąc się nieco, by po chwili sobie uzmysłowić, że właśnie to jest problem, a nie obiekt miłość mężczyzny, ale sam sposób jej działania podobał się jednookiemu.
- Wybacz nie mogłem się powstrzymać. To brzmi zbyt idealnie, zbyt pięknie.- dodał, a w jego głowie zaczęła pojawiać się wizja sadystycznych możliwości do wykonania z ludzkim organizmem. Wiele metod zabawnego znęcania się bez zabijania. Ach wspaniała wizja i wspaniałe umiejętności kobiety, której ręce były dokładne niczym strzał amora, który w dupę swej ofiary mierzył, na ostry i brutalny anal. Teraz czas zastanowić się nad wszystkim, poddać analizie. On jej nie zna, nic o niej nie wie. Ona go atakuje za każdym razem jak wyjdzie z tego miejsca.
Ciekawe i niepokojące, zwłaszcza jeżeli to przedstawicielka tego samego rodu co Kyane, wyspecjalizowany węch, który nie pozwoli mu odejść ani się zamaskować.
Może problem leży w tym, że jej nie znasz? Przygotuj jej jakąś potrawę, bez żadnych dziwnych dodatków, zwyczajne danie takie jak podałeś mi i mojej znajomej. Było wyjątkowo smaczne. Ona będzie w stanie wyczuć tą wspaniała harmonię przypraw i składników. - powiedział, przedstawiając jeden ze swoich pomysłów do tego wszystkiego. Po prawdziwie nieco podpuszczał swojego brata w wierze, bardzo chciał zobaczyć jak ta kobieta walczy, posługuje się ostrzem i go kroi na kawałki. Zbadać każdy jej ruch, każde jej słowa i gest. Może zwyczajnie miała problem z wyznawaniem emocji, a mianowicie miłości przez co reagowała agresją wobec swojego obiektu westchnień, który może nie był jakiś urodziwy na zewnątrz, ale przecież to co w środku się liczy.
Będę Cię ubezpieczać z bezpiecznej odległości, a mianowicie siedząc na jednym z krzeseł przy oknie i obserwować wszystko, w razie czego szybko wybiegnę i uratuje twoje jaja przed zostaniem ponownie zabawką dla wiewiórek, albo gryzakiem dla jakiegoś psa. - dodał, uśmiechając się i wstając na proste nogi.
Jestem Akashi. Chętnie pomogę Ci w tej sprawie. Czuje, że to może być zabawne. - wypowiedział, wyciągając dłoń w stronę mężczyzny na gest rozpoczęcia współpracy, zawsze były także inne sposoby na pozbycie się kobiety.
A właśnie, nim zaczniesz przygotowywać to danie. Naszykuj mi jakąś wyjątkowo śmierdzącą, ohydną i obrzydliwą substancje, którą zapakuj do czegoś co łatwo da się rozbić. Jeżeli nie uwiodą ją piękne zapachy twojego dania, sprawię, że się porzyga od tego smrodu. - powiedział, po czym zaczął się donośnie śmiać w lekko złowieszczy sposób. Chociaż jak na razie traktował całą sprawę jak zabawę, a nie jak coś poważnego, coś co mogłoby skończyć się dla niego śmiercią.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 lip 2018, o 22:34

Misja C 5/30 - Przegrywy dwa, tarira, tarira... ra!
Spoiler: pokaż
Obrazek


To chyba najbardziej poetyckie co kiedykolwiek stworzyłeś, mój drogi bambusie, jestem pod wielkim, ale to powtarzam wielkim, wrażeniem. Gdyby tylko to jeszcze miało jakiś większy sens. Zrozum, że twoje bóstwo to automat z gumami. Wiesz, wrzucasz Ryou, ono naciska zapadkę, wypada cukierek. Tak jest z Tobą i z twoim błogosławieństwem. Ale jesteś niedomyślnym bambusem więc ci rozwinę wątek. Zobacz i pomyśl. Jak działa twoja nieśmiertelność? Mija pół roku i jeśli przez pół roku nie złożyłeś ofiary, to spada ci twoja łaska i gorzej się goisz, można cie zabić. Tak, to logiczne. A potem co, zabijasz, modlisz się i boom, masz nabitą pulę punktów i taryfa się odnawia. Więc cholera, czym to się tak naprawdę różni od tego automatu nieszczęsnego z cukierkami? Jeśli uznasz, że moneta to sam proces zabicia i modlitwy, to wrzucasz i masz. Nie musisz przez kolejne pół roku przychodzić po gumy, tak jak nie musisz przez kolejne pół roku nikogo tknąć palcem i się modlić. Trochę to żenujące, jak o tym pomyśleć tak na dłuższą metę... Prześcigacie się wy, Jashiniści, żałosne istoty opętane wiarą, że coś ponad nimi jest, w tym komu wypada z automatu większa guma. Niedługo zaczniecie się jeszcze penisami przechwalać. Żenada. I żeżuncja.

Akashi na szczęście był bardzo potulnym osobnikiem i grzecznie szedł za swym losem - niedobrym losem - w postaci Ariego. W sumie to chyba się jeszcze nie przestawił. Czy to zrobił? On sam już nie wiedział. Może głowa przyjęła o jeden cios za dużo, a może ciało było o jedno rozczłonkowanie za daleko. Pewne było jedno i pewne było to, że mężczyzna cierpiał istniejąc, cierpiał zyjąc. Coby się nie działo, to on definitywnie nie umiał odnaleźć Siebie, nie umiał odnaleźć swojego miejsca w pogiętym i zawiłym świecie. Dokąd i po co zmierzał, te pytania go dręczyły. Chciałby być Jashinistą z krwi i kości, ale to najzwyczajniej w świecie... no, nie szlo. Bo co chciał być Jashinistą z krwi i kości to wchodziła jakaśniedobra kobieta w bandażach i robiła mu krzywdę. Nawet nie musiał chcieć zabić, wystarczy, że był aktywny i już, rozczłonkowanie, ośmieszenie, poniżenie, zniszczenie umysłu. Przerażająco przykre, jeśli tak się nad tym nieco bardziej zastanowić, nie uważasz? Wyobraź sobie, że nie możesz odszukać siostry, Akasz. Nie możesz jej szukać i koniec. Pogódź się z myślą, że jej nie odnajdziesz, bo za każdym razem gdy będziesz wyruszał na poszukiwania pojawi się ktoś to pokrzyżuje twoje plany bezpardonowym pozbawieniem twojego ciała głowy. W sumie to bardzo smutne, bo akurat z takiego losu to nawet Jashinista się wykaraska. I choćby miał największą gumę ze wszystkich i najlepiej obsługiwał ten automat na błogosławieństwa, to nie ma opcji, żeby obcięcie głowy nie było dla niego naprawdę mało zabawnym przeżyciem. To pomyśl, ile razy musiał przejść to dumny Ari, że taki ból mu sprawiało samo istnienie teraz, samo podejście do sprawy.... Od tej strony o tym chyba nie myślałeś, co?

I nie martw się, Ari widział, że puchniesz ze śmiechu. On puchł ze złości na Ciebie. Ale wiedział, że jeśli spróbuje cie zabić... albo okaleczyć, boś Jashin, to znikąd wyskoczy mu obandazowana mumia i go rozczłonkuje, a potem pewnie z tobą pod pachą będzie prazyć jego orzeszki na ogniu w karczmie, śmiejąc się do rozpuku z tobą. I to, że uznałeś bawienie się jego jajami za jakkolwiek zabawne, wcale nie poprawiło sprawy.' Mężczyzna wbił nóż w stół i spiorunował cię wzrokiem. Był o krok od pozbawienia cię twoich własnych jaj i uprażenia ich dla śmieszności, skoro wiewiórka i orzeszki wydawała ci się TAKA KURWA ŚMIESZNA.
-Jesteś popierdolony. Wiesz o tym? Jesteś bardziej pojebanym członkiem kultu niż mogłem się spodziewać. Nie wiem czy mogę liczyć na twoją pomoc, pojebie. Aktualnie to brzmisz, jakbyś chciał jej pomóc w torturowaniu mnie, ty chory pojebie. Powinniśmy się trzymać razem, ty skurwolu ty skurwiała żabo. - Ari opadł bezwładnie na krzesło i zaczął chlipać w rękaw. Po długiej chwili wyciągnął rękę i przedstawił się jako Noriaki Ari.
-Mogę przygotować ci coś, co zabije smrodem każdego. A na pewno doprowadzi do wymiotów. I nie wiem, czy przygotowywanie jej potrawy to jest dobry pomysł. Otóż widzisz, jej nienawiść może wynikać z tego, że NIEOPATRZNIE spaliłem jej dom, paląc jej rodzinę i poparzając ją. Nieopatrznie, bo celem był jakiś kupiec na którego zlecono list gończy w światku... - Mężczyzna westchnął, realizując właśnie ile problemów kosztowała go ta jedna "mała wpadka".
-Może pójdziemy po prostu do niej porozmawiać? Przy Tobie nie powinna być tak skora do walki... - I padła idea nieco rozsądniejsza od rendezvous z diabłem.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Akashi » 23 lip 2018, o 18:41

Rozmowa z Ari'm należała do gatunku tych ciekawych i całkiem zabawnych. Przynajmniej z perspektywy chłopaka, sprawiała mu olbrzymią przyjemność. Słuchanie o dziwnych rzeczach jak członkowanie, porcjowanie i dzielenie. Na prawdę przypominają się młodzieńcze lata spędzone w świątyni na nauce składania ofiar. Wyrzuty mężczyzny także nie były ciekawe, a raczej nie robiły zbytniego wrażenia. Cholera wie czego on oczekiwał, współczucia? Pocieszania, a może przytulenia do piersi?
Akashi bezradnie wzruszył ramiona, przepraszam to nie moja sprawa, możesz myśleć co chcesz.
Nie moja wina, zostałem jashnistą będąc jeszcze dzieckiem. Wiesz jaka to była dla mnie trauma! - powiedział, robiąc mężczyźnie lekkie wyrzuty, ale sztuczne. Chciałem wiedzieć jak na to zareaguje.
Miałem tylko dziewięć jebanych lat, gdy trafiłem do świątyni i zaczęto uczyć mnie jak zabijać. Teraz mam tylko 22. Więc nie jestem jeszcze długowieczny, a gdyby nie regeneracje nie wiedziałbym czy jestem jashinistą. Wiesz jaki to strach być pozbawionym pewności. - dodał, lekko na poczekaniu, wiele w tym było prawdy. Gdyby nie jego regeneracja mógłby uchodzić za zwykłego człowieka, zwykłego młodzieńca biegającego za dziewojami.
A poza tym fajny nóż. Ostry prawda? Próbowałeś nim kiedyś dzielić żeberka człowieka? Tak na żywca. - zapytał się, gwałtownie zmieniając temat rozmowy i przy okazji śmiejąc się głośno. Niewiele mu robiło ostrze w stole, ale po chwili zrobiło mu się szkoda mężczyzny gdy ten zaczął płakać. No już, nie płacz. Nie bądź beksa. Będzie dobrze, dostaniesz serduszko w prezencie i może śledzionę. pomyślał, podchodząc do Ariego by poklepać go lekko po ramieniu tak na pocieszenie, a jeżeli to nie pomagało to nawet go przytulił tak na parę sekund, by później usiąść na jakiejś ladzie i słuchać dalej jego opowieści o kobiecie. Cała ta historia była dosyć dziwna, no w sumie ciężko było to zrozumieć młodzieńcowi, on sam średnio używał ognia, ale w tym momencie miał na niego mała ochotę, przez co wyciągnął fajkę ze swojej torby, razem z niewielkim zawiniątkiem ziół, które dostał od przemytników w mglistym lesie.
Chcesz zapalić? A może chociaż podpalisz? Ja niestety nie mam ognia. - zapytał się, nabijając przy okazji fajkę zielem, jak mężczyzna chciał z nim zapalić podzielił się bez żadnych problemów, przy okazji wyciągając z torby Mietka.
To jest mój współpracownik. Jest nieco milczący, ale to normalne. Dosłownie spadłem mu z nieba jak siedział w dołku i go wyciągnąłem z niego, a przynajmniej jego część. Reszta zapewne dalej tam siedzi... Chyba kiedyś będę musiał iść wyciągnąć jego resztę. Co o tym myślisz? - wypowiedział, zastanawiając się samemu, czy byłoby to sensowne pójść znowu do Sogen i wygrzebać z tamtejszych lasów resztę Mietka. Teraz jednak musiał zastanowić się nad planem działania, a wersja przedstawiona przez Ariego iść i pogadać była całkiem sensowna i miała rację bytu.
To przygotuj to śmierdzące gówno, jeżeli ona podróżuje z psem, to jej węch zapewne jest o wiele bardziej silniejszy od naszego, przez co taka zabawka zaboli ją bardziej niż nas. Chyba że pozbawiłeś ją zmysłu echu przy okazji szepcząc. Wtedy mamy oboje przejebane. - powiedział, czekając na to jak kucharz przygotuje specjalną miksturę, która ma zabijać zapachem.
Ale do jedzenia też coś przygotuj, będzie milej się rozmawiało. Zazwyczaj przy jedzeniu i butelce alkoholu jest milej. - dodał, samemu będąc gotowym do wyruszenia, popalając przy okazji fajkę by nie musieć czuć zapachu bomby, a przy okazji starał się jej unikać jak diabli, żeby nie przeniknąć jej zapachem. Jeżeli mężczyzna postanowi tworzyć ją w lokalu, Akashi wyjdzie na zewnątrz czekając na skończenie i jej zapakowanie, a wtedy wsadzi ją ostrożnie do torby. By po tym poczekać na kucharza z jego jedzonkiem i alkoholem do rozmowy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Hitsukejin Shiga » 23 lip 2018, o 23:50

Misja C 7/30 - Przegrywy dwa, tarira, tarira... ra!
Spoiler: pokaż
Obrazek


Rozmowa z Ari'm należała do gatunku tych ciekawych i całkiem zabawnych - niestety tylko dla Akashiego, tak naprawdę. Ari ani dobrze się nie bawił, ani nie uważał rozmowy za jakkolwiek ciekawą. Kiedy mężczyzna opowiadał o swoich męczarniach i tym, jak bardzo nic mu się nie układało, Akashi bawił się w najlepsze.
-Nie wiem. Kurwa powiedz mi jaka to była dla Ciebie trauma. Ja zostałem Jashinistą bo to jedyne co umiem robić dobrze, zabijać. Móglbym cię poduczyć. I w sumie myślałem, że masz ciut więcej lat. Większość naszych wygląda na dwadzieścia, a ma o wiele, wiele więcej. - Mężczyzna mruknął, a na pytanie Akashiego co do tasaczka, nożyka czy jak kto tam woli mężczyzna dobył mięsa suszonego z szafki gdzie wisiało na haku i zaczął wykrwawać z niego różne wzory. I tak w sumie skupił się na tych wzorach.
Skończyło się na pokazie obsługi noża. Na mięsie. I w ten sposób Akashi w praktyce mógł poznać tajemne tajniki - tajemne tajniki w ogóle jak to brzmi - wykrawania, obrobki ze skrawaniem. Ari uczył doskonale, pokazując dokładnie co i jak, co przecinać, co nacinać... Po takim szkoleniu jashinista imieniem akashi pewnie będzie okrajał nożami i ostrzami nie gorzej niż niejeden łowca z wieloletnim stażem, co to obrabia biedne zamordowane w lesie stworzonka.
Ari zdziwił się kiedy Akashi go objął, ale niech mu Jashin rękę czy nogę odejmie, jeśli mu się to nie spodobało. Taki... zaskakujący gest ciepła i dobra był czymś czego mężczyzna się kompletnie nie spodziewał i było on niesamowicie przyjemny.... Taki... Kuuuurde, gdyby Ari miał funkcjonujące ludzkie serce, to pewnie by się w opór teraz rozkleił. Ale on, wręcz odwrotnie, stężał mocno, skupiając się na Akashim. Może ten zwyczajnie chciał go uznać za Jashinistę przegrywa i złożyć w ofierze?!
Kiedy Akashi go puścił, nie robiąc mu krzywdy, mnich wyraźnie odetchnął ze słyszalną ulgą. A jednak nie będzie go mordował, to niesamowicie dobry plus dzisiejszego dnia!
-W sumie... - Ari złożył kilka pieczęci i mała kulka ognia z jego ust podpaliła fajkę w bardzo wyrafinowany zgrabny sposób... Ale druga kulka się zabłąkała i podpaliła śmietnik. - WIDZISZ?! Za każdym razem, jak używam ognia, on się błąka. To przekleństwo. Przez coś takiego mam teraz cały przemarsz z tą obandażowaną mumią. - Mężczyzna skrył głowę w dłoniach, westchnął i wziął od Akashiego bucha. Po czym, ignorując mietka, z porażającym milczeniem i zimną stanowczością, wziął się do pracy. Wybrał ze schowków i szafek takie produkty jak sery pleśniowe i wędzone, mięsa pierwszej świeżości i te mniej świeże... i tak przez warzywa, owoce, grzyby. Na dwa palniki i na dwie blachy zaczął z mistrzowską precyzją robić na jednym palniku sukiyaki, a na drugim palniku chuj wie co. Uderzał nożami i łopatkami jak istna ośmiornica, rozdzielając składniki od Siebie...
I tak po długiej chwili w jednej misce spoczęło MISTRZOWSKIE SUKIYAKI, z najlepszych dostępnych w regionie składników... Czego się nie robi dla brata w wierze, co to obiecał pomoc, prawda?
A na drugiej misce spoczęło coś, przykryte pokrywą, co nawet przez metalową pokrywę zdawało się śmierdzieć. Śluz, pleśń, chuj wie co jeszcze i inne kolorowe płyny z dna szafek i z ziemi, okruchy zza szafek... Mieszanina która odkryta gwałci nozdrza tak przeraźliwym smrodem, że aż gryzie w oczy i uszy.
-Gotowe. Wyruszamy do niej? - Spytał mężczyzna, gotów prowadzić akashiego do celu.

Akashi weź pisz dialogi od cholernych kresek bo mi się to wszystko zlewa. Jak się zgodzisz na wyprawę, to dam ci temat z odpisem więc daj Z/T.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Akashi » 24 lip 2018, o 20:29

Wszystko szło w całkiem dobrym kierunku, przypominało bardziej spotkanie z psychologiem, a nie jakieś dziwaczne rozmowy na temat zabijania czy coś. Swojskie rodzinne klimaty, sielanka i ciepła zielona herbata. Jednak na pytanie jaką traumę ma chłopak, ciezko było mu odpowiedzieć w tym momencie, przecież nie powie teraz, że ma problem z zabijaniem kobiet, kiedy to właśnie przedstawicielka płci przeciwnej jest przeciwnikiem. Chyba gorzej już być nie mogło.
- Wiesz, chyba lepiej nie będę Ci teraz o tym mówił. To nie są sprawy, o których powinno rozmawiać się przed pracą. - powiedział, uśmiechając się, by przytulać płaczącego brata, coraz bardziej się rozklejał, a chłopak nie miał pojęcia co z nim zrobić. Zabić go się zbytnio nie dało, a nawet jakby chciał to jego broń nie nadaje się do walk w małych pomieszczeniach, zbyt duże gabaryty i za wielkie zniszczenia. Jednak nie tylko on tutaj miał problemy mężczyzna najwyraźniej miał problemy z celnością i to całkiem spore, mimo że pierwszy strzał ognia poleciał perfekcyjnie drugi przyjebał w kosz. Może kiedyś powstania taka gra, że za trafienia do kosza będą przyznawane punktu, a on mógłby zostać mistrzem strzałów do kosza. Tylko po co się zastanawiać nad tym, można było zapalić i nauczyć się kroić mięsko perfekcyjnie bez żadnych problemów i zmartwień, najwidoczniej krajanie wychodziło mu dobrze. Dalej była kwestia gotowania, która jednookiego średnio interesowała, zwłaszcza biorąc pod uwagę coraz większy smród niosący się po lokalu.
-Wiesz co. Ja biorę kawał mięcha, wychodzę na zewnątrz i poćwiczę krajanie swoimi kosami. - wypowiedział, odwracając się do niego tyłem, by pokazać mu swoje uzbrojenie, rozmiarami potrafiło raczej zadziwić jak i rozmachem. Jak chłopak dostał mięso do ćwiczeń to ćwiczył cięcie na nim, a jak nie to cóż, na jakimś drzewie. Zawsze to jakiś sposób rozluźnienia się przed tym wszystkim i zebrania myśli. Kiedy już był powiadomiony o przygotowaniu wszystkiego, przyjrzał się obu produktom i poklepał Ariego po ramieniu, z łezką w oku.
- Jest dobrze. Wyśmienicie się spisałeś. Od tego smrodu aż mi oko łzami. Musimy to jakoś zabezpieczyć. - powiedział, głosem przepełnionym dumą ze swojego brata, przyjemniej w kuchni umiał coś zrobić dobrze. Jak już wszystko ładnie zapakowali, a mężczyzna zapytał się o to czy mogą wyruszyć.
-Oczywiście, prowadź będę zaraz za Tobą. - wypowiedział, z entuzjazmem poprawiając kazeshini na plecach, swoją mała dumę, która była jego najsilniejszym argumentem przeciw wszystkiemu. Oczywiście nie zabrakło także pytań, czy jest jeszcze daleko i za ile będą na miejscu. Cierpliwość nie była mocną stroną chłopaka.

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Karczma Yamato

Postprzez Fuji » 22 sie 2018, o 14:36

Po opuszczeniu staruszków którzy poczęstowali go ciepłym posiłkiem oraz pozwolili mu się ogrzać przy palenisku ruszył w swoją stronę. Miał zamiar iść do domu jednak postanowił zrobić sobie dodatkowy przystanek w karczmie. Podchodząc do kontuaru zamówił coś do picia po czym poszedł poszukać sobie miejsca by spocząć. Po niezbyt długich poszukiwaniach udało mu się odnaleźć wolne miejsce w rogu lokalu, gdzie też usiadł mając na oku wszystkich znajdujących się wewnątrz. Skrzyżował swoje spojrzenie z kilkoma osobami ponieważ cóż, było go widać z daleka i dodatkowo przyciągał spojrzenia swoim ubiorem którego mimo już całkiem dużego zużycia jeszcze nie zmienił.
- Ech... - Westchnął sam do siebie i zaczął wgapiać się w sufit nie chcąc przypadkiem narobić sobie wrogów w tym jakże spokojnym jak do tej pory miejscu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Fuji
 
Posty: 128
Dołączył(a): 18 cze 2018, o 18:00
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5931
GG: 0
Multikonta: -

Re: Karczma Yamato

Postprzez Katsuko » 22 sie 2018, o 15:52

Co tutaj dużo mówić. Dziewczyna zwiedzała z zachwytem dopóki nie trafiła na to miejsce. Stanęła przed karczmą, cała w skowronkach i postanowiła, że tutaj troszkę odpocznie. Może nawet przyśnie gdzieś w rogu a co. Weszła do środka zamarzystym krokiem a w środku od razu się przywitała optymistycznie. -Witam wszystkich tego pięknego dnia !? No cóż.. Jej wejście było dziwne i od razu rzuciła się w oczy ale zwyczajnie miała bardzo dobry humor. Dosyć sporo z obecnych spojrzało się w jej kierunku a trzeba przyznać, że byli na czym zawiesić oko.
Katsuko zaś podeszła do lady i zamówiłam ciepłej zielonej herbaty z dodatkiem liści malinowych. Zaczęła się też rozglądać dookoła az spojrzala w kierunku białowłosego, co wyróżniał się z tłumu. Posłała mu uśmiech pełen ciepła i radości. Co mógł zobaczyć jeszcze? Iż dziewczyna ma piękne długie i czarne włosy tak samo ciemne oczy niemal pałające emocjami i uczuciami. Zgrabna twarz jak i figura, zdecydowanie też nie pochodziła z tych stron.
Katsuko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość