Restauracja "Kyodai Enkai"

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 29 cze 2018, o 17:06

Ippo wiedział że rozkręci się niezła impreza i tak naprawdę aż tak mu to nie przeszkadzało. Nie przeszkadzał mu nawet gruby mężczyzna który się do niego dosiadł, był już przyzwyczajony do takich widoków oraz zapachów i nawet nie były mu one nazbyt przykre. Wypił za swoje zwycięstwo i otarł się z kropelek które pojawiły się na jego twarzy, lecz o które nie miał gniewu. Właściwie interesowała go kobieta która postanowiła dotrzymać mu towarzystwa, już długo żadnej nie miał i postanowił że niedługo znajdzie sobie czas aby się stąd ulotnić, ale jeszcze nie teraz.
- Hhahaha - Zaśmiał się gromko w odpowiedzi - To naturalny talent, ale ciekawi mnie ten troll o którym mówisz. Nigdy żadnego nie widziałem a zwiedziłem kawał świata. Opowiadaj!
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Toto » 29 cze 2018, o 20:33

Od karczemnej zwady zaczynają się najlepsze przygody


Ippo
Misja Rangi D
3/15




Drab za stołem beknął głośno i odchylił się w tył. Przez chwilę wydawało się, że runie przez ławę na plecy i uderzy ciężko o posadzkę, ale nic takiego się nie wydarzyło. Sekundę później odzyskał równowagę i nachylił siędo stołu akurat na czas, by podstawić kubek, kiedy jeden z kelnerów rozlewał trunek. Także naczynie Ippo zostało napełnione. Bardzo szczodrze. Część alkoholu nawet przelała się i popłynęła na stół, szybko w niego wsiąkając. Nowy kompan mistrza obżarstwa wypił kolejną porcję dobrego trunku i westchnął. Spojrzał na swojego rozmówcę i rozpoczął swoją opowieść.
-Ach, Ci młodzi! Nigdy nie słyszałeś o tych istotach? - zaśmiał się przy tym - Pij! Pij, a ja opowiem. Pewnie zdąży mi kilka razy zaschnąć w gardle! - ta sugestia najwyraźniej nie dopuszczała odmowy, bo rozmówca grzecznie czekał aż Ippo wypije swoją porcję. Cóż, póki to by się nie stało, kubki nie zostałyby napełnione po raz kolejny.
- Określenie, o którym mówiłem pochodzi z dalekich krajów. Tutaj nazywają je między innymi Nurikabe. Zagradzają drogę podróżnym. Są też Ashimagari. - te nazwy powinny być lepiej znane naszemu bohaterowi. Alkohol lał się strumieniami i zaczynał uderzać do głowy. - Zdrowie! - kolejny kubek - Sprawa jest dosyć świeża. Nie dalej niż dwa tygodnie temu podróżowałem nocą, wracając z wioski położonej na południ stąd. Praca. - machnął przy tym ręką, jakby było to mało ważne - Zaatakowały niespodziewanie. Szach, prask! Już leżałem na ziemi. Ceną była moja obrączka! - kobieta mocniej wtuliła się w bok Ippo. Jak ten zamierzał zareagować? Podążyć za głosem przygody? Odwołać się do rozsądku? Wykorzystać sytuację i oddać się romansom?
Toto
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 29 cze 2018, o 20:52

Kiedy przed Ippo stawiany był alkohol ten nie zamierzał się wahać z dokonywaniem degustacji trunku. W swoich żeglarskich latach wypił potężne ilości alkoholu i to zazwyczaj mocniejszego niż zwykłe piwo. Spożycie przychodziło mu z łatwością chociaż już zaczynał czuć lekkie ciepło w środku zwiastujące początki działania takich trunków. Panienka która przylepiona była do ramienia Ippo zaczynała być coraz bardziej zachęcająca, ale mężczyznę zaciekawił ten cały Troll. Ciekawie byłoby takiego upolować! A może nawet uda się jednego oswoić.
- Opowiedz mi coś więcej, gdzie dokładnie jest ta wioska? Może uda mi się odzyskać i wrócić jeszcze przed zmrokiem - dodał po chwili patrząc na dziewczynę.
Ippo wstał od stołu zmotywowany by wyruszyć na wielką wyprawę.
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Toto » 29 cze 2018, o 21:21

Od karczemnej zwady zaczynają się najlepsze przygody


Ippo
Misja Rangi D
5/15




Wyprawa się rozpoczęła! Ippo, pewny siebie, a odwagi dodawał mu krążący w żyłach trunek, postanowił ruszyć w podróż, ku przygodzie! Zamierzał odzyskać zgubę swojego nowego kompana! Widać było, że zaimponowało to kobiecie. Spojrzała na stojącego z błyskiem w oku, jakby chciała wyrazić swój zachwyt, jednakże nadal milczała. Bez słowa siedziała na ławie w oczekiwaniu na to, co miało nadejść. Najwyraźniej nie należała do osób, które same kreowały swoje przeznaczenie. Poddawała się biegowi spraw. Miało to swoje plusy i minusy. Jedni mogliby rzec, że to idealny materiał na żonę, inni, że po prostu kolejna zupełnie bierna osoba, która nie ma własnego zdania i własnych celów. Ippo chyba tych miał aż zanadto, również względem niej. Zamierzał ruszać sam? A może zabrać ją ze sobą?
Siedzący za stołem drab machnął ręką, usadzając rozochoconego młodzika na miejscu. Jakże tak było ruszać w drogę o suchych ustach? Każdy poszukiwacz przygód musiał mieć dużo siły jeszcze przed wyruszeniem w drogę. Gospody były po to, żeby ich nabierać, żeby odpoczywać i relaksować się przy fantastycznej muzyce. Mężczyzna wypił kolejny kubek i spróbował się podźwignąć, jednak alkohol zrobił swoje i posadził go z powrotem. Wzniósł w powietrze ogromną rękę, by dać do zrozumienia, że sam sobie poradzi.
-Spokojni! Najszybciej będzie, jeśli wyruszymy razem, bracie! - tu ponownie zaśmiał się w głos i podjął kolejną próbę stanięcia na nogi. Tym razem zakończyła się sukcesem. Widać było, że na jego twarzy pojawił się wyraz satysfakcji. To był dopiero wojownik! Niestraszny mu był żaden sztorm, a trzeba było przyznać, że podłoga restauracji drżała i się chwiała. Mężczyzna bez większych przemów ruszył w stronę drzwi. Kilkukrotnie wydawało się, że stracił równowagę i zaraz rąbnie o podłogę, ale jakimś cudem bez większych wypadków (poza kilkoma przetrąconymi osobami) dotarł do drzwi i wsparł się o framugę. Obejrzał się przez ramię, by utwierdzić się w przekonaniu, że nie ruszył w drogę sam. Ippo mógł poczuć, że i na niego zaczął działać alkohol. Może nie w tym stopniu... Biorąc pod uwagę jedzenie, które wcześniej pochłonął, mężczyzna powinien wkrótce zacząć trzeźwieć, jednak czy najmądrzejszym wyborem było ruszać w drogę w takim stanie? Sam to zaproponował. Nikt nie mógł go powstrzymać poza nim samym. Z drugiej strony, niezależnie od stanu upojenia, chyba każdy chciałby zobaczyć na własne oczy mitycznego stwora.
Toto
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 29 cze 2018, o 21:37

Ippo uśmiechnął się widząc starania staruszka, to właśnie był jego typ towarzysza. Wychylił ostatni kufel "na drogę" i gotów był ruszać, choć poczekał aż "bardziej doświadczony" poszukiwacz przygód sam dojdzie do wyjścia. Nie zamierzał zabierać niewiasty ze sobą gdyż zapewne byłaby tylko przeszkodą (jakby on sam i tym bardziej jego towarzysz nimi nie byli), jednak obiecał jej że wróci tutaj szybko i wtedy zajmie się nią należycie!
- A więc w drogę! - krzyknął Ippo wychodząc obok kompana - A właśnie, Ippo jestem, oby to była owocna wyprawa! - przedstawił się gdyż uświadomił sobie iż nie zna imienia tamtego.
Kiedy coś sobie postanowił nic nie mogło go powstrzymać! (tym bardziej on sam)
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Toto » 30 cze 2018, o 00:26

Od karczemnej zwady zaczynają się najlepsze przygody


Ippo
Misja Rangi D
7/15




Zaduch knajpy zniknął za plecami dwóch śmiałków, kiedy Ci, po krótkiej szarpaninie z drzwiami, wydostali się na zewnątrz. Było stosunkowo chłodno, lecz alkohol i zaczątek adrenaliny buzowały w ich żyłach rozgrzewając przy tym ciała. Dziw brał, że nie buchali kłębami pary. Ogromne brzuchy też robiły swoje. Tych dwóch mężczyzn nie musiało bać się mrozów, nawet gdyby przyszły o tej porze roku. Drab, zapytany o imię, zmrużył oczy, jakby próbując się skupić. Imprezę najwyraźniej musiał zacząć długo wcześniej niż od tych kilku kubków alkoholu. Po chwili jednak oprzytomniał, a jego mina sugerowała raczej, że wpadł na jakiś niezwykle odkrywczy, genialny pomysł. Nic nie wskazywało na to, że po prostu odnalazł w pamięci swoje imię. Najwyraźniej był bardziej pijany, niż na to wyglądał.
-Maru! - ryknął, a jego głos poniósł się po ulicy. Imię to w jakiś dziwny sposób pasowało do jego dobrodusznego, pijackiego stylu bycia. Nie był po prostu zwykłym chlejusem, ale bardziej przypominał awanturnika, który po stoczonej bitwie lubił odprężyć się w gwarnym i obfitym w jedzenie oraz alkohol miejscu.

Maru, jak się przedstawił, miał wyraźny problem, żeby iść ulicą prosto. Rzucało go co chwila od strony do strony, nie wspominając już faktu, że co chwila wpadał na Ippo, któremu wcale to wędrówki nie ułatwiało. Ostatecznie przerzucił swojemu kompanowi rękę przez ramię, mrucząc coś o wsparciu. Cóż, mogli iść i tak, jako towarzysze po udanej imprezie. Drab wnet odwrócił się w stronę mistrza obżarstwa i odezwał się wreszcie.
-Zrobiłeś wrażenie na tej pannie. Bierz się za nią. - mruknął i znowu zmarszczył brwi, jakby rozmyślając o czymś - Do czego właściwie w życiu dążysz? Poza dobrą zabawą? - to był dobry moment na ciekawe dyskusje po alkoholu, kiedy dwóch mężczyzn szło w stronę zachodzącego słońca. Maru wyciągnął zza pazuchy bukłak, odkorkował zębami i pociągnął łyka, by następnie odchrząknąć i wypuścić powietrze, jakby ział ogniem. Następnie podsunął go swojemu towarzyszowi. Zapachniało alkoholem. Bardzo dobrym alkoholem. To nie było byle co.
Toto
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 30 cze 2018, o 00:40

Shinobi nie przeszkadzały ani chwiejne ruchy towarzysza, to przecież całkiem normalne. A gdy ten potrzebował wsparcia Ippo naturalnie udzielił pomocy swym ramieniem, swoim należy pomagać. Maru wydawał się jak najbardziej w porządku i mężczyzna w pełni go zaakceptował. Dobry kompan do picia a i być może do podróży i przygód!
- Średnio w moim typie, ale już dawno nie miałem kobiety więc chyba nie będę wybrzydzał... - odpowiedział zamyślony na radę.
- Poza dobrą zabawą? Mało jest takich rzeczy, ale chciałbym kiedyś zostać potężnym shinobim, by toczyć wielkie bitwy i mieć co opijać! - Odpowiedział śmiejąc się z tego jak małostkowo brzmi jego plan, ale było to szczere. - A jak to jest z tobą Maru? - zapytał zaraz przed pociągnięciem łyka z podarowanego bukłaka.
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Toto » 30 cze 2018, o 16:36

Od karczemnej zwady zaczynają się najlepsze przygody


Ippo
Misja Rangi D
9/15




Łyk z bukłaka okazał się być warty zaryzykowania potencjalnej choroby przenoszonej przez ślinę. Oczywiście, jeśli bakterie byłyby odporne na alkohol. Wyborny alkohol! Doprawdy był wyborny. I mocny. Naprawdę piekł w gardło, tak że nawet doświadczony smakosz pokroju Ippo musiał odkaszlnąć.
-Moje lata już danwo minęłły. Znalazłem kobietę. Osiadłem, ustatkowałem się. - powiedział tylko Maru. Nie zapowiadało się, żeby miał dodać cokolwiek więcej.

Dwóch towarzyszy szło w stronę zachodzącego słońca zupełnie ignorując fakt, że wcześniej mowa była o południu, nie zaś o zachodzie. Żadnemu z nich to nie przeszkadzało, jednak wielki drab najwyraźniej wiedział, dokąd się właściwie kieruje. Alkohol, mieszany z innym i niezwykle mocny, zrobił swoje już po kilku łykach, tak że i jeden i drugi zaczęli się zataczać od strony do strony. Marsz ulicami osady, coraz bardziej chwiejny i nierówny, potrwał jeszcze jakiś czas. Niebo poszarzało i widać było, że niebawem ma się zrobić ciemno. Równie jasnym było, że prędkość podróży spadała proporcjonalnie do ilości wypitego przez mężczyzn alkoholu.
Maru zatrząsł się i wyrwał spod ramienia swojego kompana. Zatoczył się, lecz znowu nie gruchnął o ziemię. Tym razem na nogach przytrzymała go barierka, na którą wpadł. Barierka? Tak! Byli na jakimś moście, a sądząc po zachowaniu mężczyzny najwyraźniej był to ten mo...
-BBBBBUAAAAAAAH! - temu niezbyt miłemu dźwiękowi towarzyszyła fala wymiocin. Nie, chyba jednak nie zauważył żadnych mitycznych stworzeń ukrywających się pod mostem. Nie zamierzał ich również zaskoczyć, mimo faktu, że wymiociny spadające na głowy rabusiów byłyby niezłą odpłatą. Nikt zdrowy na umyśle nie chciałby ponieść takiej kary. Lepsze już było tęgie lanie. Drab odchrząknął jeszcze kilka razy i splunął, by następnie otrzeć usta i tak już brudnym rękawem i odwrócić się z powrotem do swojego towarzysza. Widać było, że poczuł się zdecydowanie lepiej, jednak do trzeźwości mu było daleko.
-Toooo... tutaj. Tu straciłem swoją obrączkę. - wskazał na zarośla kłębiące się pod mostem. Konstrukcja mostem była już tylko z nazwy, bo bardzo wątpliwym było, by wśród bujnej roślinności wciąż płynęła woda. Nie było widać ani słychać żadnych żywych stworzeń poza dwoma mężczyznami. Ponowne spojrzenie na jeszcze niedawno wesołego draba i chyba wszystko stało się jasne. Po jego policzkach płynęły łzy. -Yumaru, wioskowy jubiler, zrobił dla mnie i mojej żony obrączki po starej znajomości. Niestety, moja przepadła. Chyba na dobre. Pal licho obrączkę! Nadal nie zdobyłem się na odwagę, żeby powiedzieć o tym mojej żonie. Mówiłem, że zostawiłem ją przypadkiem u przyjaciela! - mężczyzna zaczął szlochać i osunął się po barierkach na ziemię. Najwidoczniej nie miał sił, by dłużej stać na własnych nogach. Wyraźnie wyglądał na kogoś, kto potrzebował pomocy. To, czy na nią zasługiwał, zależało już tylko i wyłącznie od decyzji podjętej przez Ippo. Może była jeszcze szansa, że w tych zaroślach coś się czaiło na podróżnych...
Toto
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 30 cze 2018, o 17:40

Ippo umiał docenić dobry trunek i tak samo było też w tym przypadku, moc jego istotnie była przednia i pomimo zjedzonego wcześniej obfitego posiłku i niewątpliwego doświadczenia zaczął się lekko zataczać. Mężczyzna nie zamierzał naciskać na Maru aby ten opowiedział mu coś więcej, po części szanował jego przestrzeń osobistą a po części aż tak go to nie obchodziło. Droga minęła dość szybko, choć niewątpliwie czasu upłynęło wiele a sama trasa prostą nie była. Nareszcie na miejscu Ippo już poniekąd zmęczony obserwował wymiotującego Maru.
- Zobaczę co da się zrobić - odpowiedział Ippo ruszając na dół jednak wyraźnie pamiętając gdzie spadły wymiociny towarzysza. Wątpił aby spotkał tu owo mityczne zwierze o którym wcześniej mu opowiedziano, ale skoro już tu był to czemu miałby nie pomóc człowiekowi w potrzebie. Zabrał się za uważne przeczesywanie krzaków w poszukiwaniu małego błyszczącego obiektu.
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Toto » 1 lip 2018, o 00:25

Od karczemnej zwady zaczynają się najlepsze przygody


Ippo
Misja Rangi D
11/15




Poszukiwania zostały rozpoczęte. Sezon polowania na dziko żyjące obrączki został otwarty tym jakże miłym ze strony rosłego shinobi akcentem. Ippo zabrał się za przeszukiwanie krzaków, uważając przy tym na to, by nie ubabrać się przypadkiem wymiotami swojego towarzysza. Z drugiej strony to przecież tamto miejsce mogło wydawać się całkiem dobrym, by rozpocząć od niego poszukiwania. Jeśli sytuacja miała miejsce nie pierwszy raz, obrączka mogła się zsunąć z ręki pijaka w trakcie wykonywania podobnej czynności. Poszukiwania trwały. Ippo przedzierał się przez chaszcze, kiedy niebo robiło się coraz ciemniejsze, a słońce znikało za horyzontem. Gdzieś z góry dobiegało go donośne chrapanie Maru. Biedak najzwyczajniej w świecie musiał zasnąć. Nie należał już do młodych, a i swoje udało mu się wypić. Niełatwo było odnaleźć coś tak małego jak obrączka za jedyny punkt odniesienia mając jedynie okolicę mostu. Po czasie, jaki upłynął, obrączka mogła trafić w ręce nowego właściciela. Na szczęście dla mistrza obżarstwa wcale się tak nie stało. Nasz bohater nie dawał za wygraną, by ostatecznie odnieść niezwykle satysfakcjonujące zwycięstwo. Szczęśliwie nie udało mu się również krzyknąć, bo wcześniej usłyszał na moście kroki.
Akimichi z miejsca, w którym znalazł obrączkę miał całkiem niezłe pole obserwacji. Widział to, co działo się na moście, dobrze też słyszał, jednakże mógł pozostać w ukryciu. Wokół Maru stanęły dwie osoby. Oboje, jak wskazywały uniformy, byli stróżami prawa. Ktoś musiał utrzymywać porządek w wiosce. Podjęte zostały próby ocucenia draba, jednakże nie było to takie proste. Okręcał się, oganiał rękoma, jednak nie dawał za wygraną i dzielnie walczył o kolejne minuty drzemki. W sytuacji decyzyjnej był Ippo. Zamierzał wyjść z krzaków i próbować wytłumaczyć sytuację? Pijany, w krzakach, z cudzą obrączką w ręku. To nie wyglądało dobrze. Równie dobrze mogli uznać, że czmychnął w krzaki, kiedy tylko ich zobaczył, a wcześniej próbował obrabować śpiącego. Z drugiej jednak strony nie wypadało zostawiać towarzysza, który po raz kolejny znalazł się w potrzebie. A może tak było lepiej? To już zależało od samego Akimichi. Czegokolwiek by nie zdecydował, wydawało się to równie ryzykowne.
Toto
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 1 lip 2018, o 00:58

Nie była to może najprzyjemniejsza czynność z jaką do czynienia miał Akimichi, jednak wreszcie się udało dokonać tego do czego się zobowiązał. Satysfakcja była prawie jakby pokonał mitycznego trolla lecz naszyjnik Ippo nagle zaczął drgać gdy zbliżało się niebezpieczeństwo (a może to halucynacje ze zmęczenia i nadmiernej ilości alkoholu?), dwóch stróży prawa na moście próbowało przebudzić Maru, więc shinobiemu zostało kilka opcji. Krzycząc jebać milicję wkroczyć do walki - co raczej odpadało od razu. Mógł pozostać w ukryciu - też raczej nie w jego stylu. Pozostała ostatnia opcja, schował obrączkę do torby i wdrapał się na górę aby wybawić swojego kolegę.
- Spokojnie panowie, jesteśmy razem. Ja go odprowadzę. - Powiedział uspokajająco Ippo podchodząc powoli lekko uśmiechnięty.
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Toto » 2 lip 2018, o 13:37

Od karczemnej zwady zaczynają się najlepsze przygody


Ippo
Misja Rangi D
13/15




Stróże prawa, choć patrzyli podejrzliwie na wychodzącego z krzaków, podpitego człowieka, nie zadawali zbyt wielu pytań. Obrączka należąca do Maru, a znajdująca się w rękach Ippo była co najmniej dziwna, jednakże dwóch mężczyzn zaakceptowało takie wyjaśnienie. Wymiociny, których co prawda nie było zupełnie widać w gąszczu roślin , ale które zdecydowanie było czuć, zdawały się potwierdzać słowa mistrza obżarstwa. Z drugiej strony akceptacja takiego wyjaśnienia była dobrym rozwiązaniem. Nikt nie chciałby przecież taszczyć stukilowego, pół przytomnego mężczyzny do miejsca, w którym mógłby wytrzeźwieć, by następnie próbować go przesłuchać, kiedy będzie przechodził kolejne stadia kaca.
Dwóch stróżów prawa oddaliło się powolnym krokiem, wypatrując kolejnych potencjalnych naruszeń prawa. Tym razem obyło się bez kary, jednakże przykazali, żeby Ippo zajął się swoim towarzyszem. Ten zaczął już powoli dochodzić do siebie, jednakże o jasnym myśleniu mowy być jeszcze nie mogło. Pozostawało go jedynie ocucić i odprowadzić. Do domu? Do restauracji? To już zależało od samego mistrza obżarstwa. Po krótkim rozeznaniu sytuacji mógł zrozumieć, że tak naprawdę znajdował się bardzo blisko karczmy. Widział ją z miejsca, w którym się znajdował. Podróż chwiejnym krokiem najwyraźniej musiała zmusić mężczyzn do zatoczenia koła. Posuwali się też wcześniej bardzo powoli. To mogło być potencjalnym wytłumaczeniem sytuacji.
Toto
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 2 lip 2018, o 14:13

Cała sprawa poszła aż jakoś za łatwo jak na gust Ippo, ale nie zamierzam się w żadnym wypadku tym przejmować. Kiedy tylko strażnicy odeszli od Maru ten podszedł do niego i próbować go ocucić.
- Znalazłem, mam obrączkę! - mówił lekko podekscytowanym szeptem mając nadzieję że to go rozbudzi, ale też nie chcąc zwracać uwagi strażników.
Kiedy wreszcie udało się ruszyć starca Ippo zaśmiał się w głos gdy zobaczył jak wielki dystans udało im się pokonać. Pomógł starszemu dotrzeć do karczmy i wręczył mu pierścionek.
- No, tutaj nasze drogi się rozchodzą, rób co chcesz a ja jeszcze spróbuję złapać tamtą panienkę. - Powiedział z nadzieją w głosie. Szczerze to trochę dość miał Maru teraz kiedy wytrzeźwiał i wolał zająć się sobą.
Jak powiedział tak zrobił i ruszył do karczmy aby jeszcze dziewkę odnaleźć i spędzić noc w jej ramionach opowiadając jej o trollu którego pokonał.
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Toto » 2 lip 2018, o 17:38

Od karczemnej zwady zaczynają się najlepsze przygody


Ippo
Misja Rangi D
15/15




Ocucenie wielkiego draba nie należało do najprostszych, jednakże uporczywe próby (bo co innego mógłby zrobić, niż próbować?) Ippo w końcu postawiły go na nogi. Maru został odprowadzony do restauracji i posadzony przy jednym ze stołów, na który po prostu się zwalił i zasnął. Tuż przedtem zdążył jednak wymamrotać coś, co brzmiało jak podziękowania i wepchnąć swojemu towarzyszowi i wybawcy garść banknotów w dłoń. Mówił coś o tym, żeby mistrz obżarstwa kupił sobie za to dobre piwo i kolację. Cóż, przynajmniej nasz bohater z tego całego zamieszania miał nie tylko średnio fantastyczną przygodę, ale również jakieś grosze, które mógł wydać wedle uznania. Dziewoi, która wcześniej w wyraźny sposób zalecała się do Ippo, nie było nigdzie widać. Z taką sumą mógł z nią nieźle zabalować, jeśli tylko starczyłoby mu śmiałości. Nie pozostawało nic innego, jak tylko jej poszukać. A może przy okazji trafiłaby się jakaś inna panna, bardziej trafiająca w gust mistrza obżarstwa? Warto było spróbować.

Koniec misji!
Toto
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 4 lip 2018, o 02:11

No cóż, przygoda może nie była najbardziej fascynująca, ale przynajmniej udało mu się "zarobić" jakoś pieniądze, Ippo miał wielkie plany więc każdy dodatek finansowy go cieszył. Nie chciało mu się jednak szukać tej dziewki jakoś dokładnie, właściwie to był zmęczony więc pozostało mu właściwie tylko wrócić do domu się wyspać. Jednak przed tym postanowił się zmusić do jeszcze jednej rzeczy.
Mężczyzna zauważył że jego pokłady chakry nader szybko się uszczuplają i trzeba było coś z tym zrobić. Usiadł więc po turecku na ławie w pustawej o tej godzinie restauracji i spojrzał wgłąb siebie oczyma wyobraźni, czy też może jakiegoś nie do końca mu znanego zmysłu. Poczuł swoje ciało i "zobaczył" jak chakra przepływa przez jego wielkie ciało. Zobaczył jednak że ten przepływ nie jest równomierny, niektóre części miały zmniejszony dopływ przez co mogły być lekko osłabione, może było to spowodowane zbyt wielką ilością alkoholu i niewyspaniem, ale Ippo siłą woli ruszył chakrę, by ta poprawnie i równo rozprowadziła się po jego organizmie, oczywiście łatwo jest tak powiedzieć, zajeło to wiele czasu i wymagało wielu mniej lub bardziej precyzyjnych posunięć oraz sumy prób i błędów po drodze, jednak w końcu akcja zakończyła się sukcesem.
(Nauka KC D )
Ippo nawet nie zauważył że ma zamknięte oczy, ale kiedy je otworzył zobaczył pierwszych porannych klientów nadchodzących aby coś zjeść i sam poczuł burczenie w brzuchu, no cóż, miał wracać do domu, ale nie szkodzi zjeść czegoś pożywnego przed tym. Zamówił dla siebie "ramen dnia" korzystając z przywileju tytułu który niedawno uzyskał i oddał się posiłkowi. Kiedy właścicielka tego przybytku zobaczyła jak zmęczony już Akimichi wcina ramen hojnie zaoferowała mu pokój na górze w ramach nagrody za zwycięstwo i Ippo nie śmiał odmówić. Ruszył tam od razu po posiłku by obudzić się całkiem wyspanym już pod wieczór z motywacją do działania... Tylko jakiego działania?
Ippo
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość