Bramy miasta

Bramy miasta

Postprzez Shikarui » 26 cze 2018, o 16:33

Obrazek
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1284
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Bramy miasta

Postprzez Shikarui » 27 cze 2018, o 09:47

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
22


Atsui, wbrew pozorom, było naprawdę ładnym miastem. Jeśli nawet wojna między dwoma klanami je zniszczyła, to po tych zniszczeniach nie zostało wiele śladów. Największym śladem, jaki dręczył obecnych mieszkańców, były te po burzy piaskowej, która niedawno przetoczyła się przez te tereny i teraz niektórzy mieszkańcy dzielnie naprawiali drobniejsze uszkodzenia. To miejsce było przystosowane do tego, że wściekły żywioł może porwać piasek i zacząć z nim tańczyć w powietrzu. Nikt tutaj nie stawiał drewnianych konstrukcji i nie bawił się wykładaniem strzechy na dachach, przede wszystkim dlatego, że za łatwo byłoby o ich podpalenie... choć nie, wróć - przede wszystkim dlatego, że nie było tutaj surowca. W drugiej mierze - ponieważ za łatwo było gorącemu słońcu o rozgrzanie materiałów do nieprzyjemnych stopni. Drobny wypadek, jedna iskra - pożar byłby gotowy. Egzotyczne dla Atari konstrukcje miały swój słoneczny klimat. Jasne ściany, zwiewne zasłony w oknach, pojedyncze plamki zieleni tam, gdzie pojawiała się oaza. W końcu nikt normalny nie budował miasta tam, gdzie nie było dostępu do wody. Pomimo energii Sol nikt tutaj nie chodził uśmiechnięty. Pojedyncze jednostki przemykały ulicami miasta, które zaczynało ożywać po chwili kompletnej ciszy sjesty. Nikt nie zwracał na was większej uwagi, każdy zajęty był sobą, swoimi sprawami, swoimi problemami. Kobiety wędrowały z dzbanami na głowach, niosąc wodę zaczerpniętą ze studni do domów, mężczyźni wracali do swoich prac, walcząc o zdobycie odpowiednich surowców, które potem można by było przehandlować za żywność. Mieszkający tutaj ludzie zdawali się być masochistami, dla których nie ma już ratunku. Ich nogi były przywiązane do piasków, ich dusze wypaliło słońce, pozostawiając na nich swoje znamię. Wokół nie było widać pól uprawnych, na pewno też ciężko było o jakiekolwiek zwierzęta, które mogłyby służyć za pożywienie i na które myśliwi mogliby polować. Tylko piasek. Piasek i te jasne budowle, które nie pięły się do nieba, a osiadały nisko w ziemi, żeby zachować jak najwięcej chłodu. Nikt nie chciał wyciągać się do słońca. Byli go już i tak wystarczająco blisko. Mimo tej surowości było na czym zawiesić oko, zwłaszcza dla kogoś nowego w tych stronach. Niektóre budynki posiadały w sobie elegancję i urok, którego doświadczyć można było tylko w pustynnych miastach.
Wasz cudowny zleceniodawca czekał na was przy bramie. Trzymał lejce wielbłąda, który na swoim grzbiecie załadowane miał... cholera wie co, ale coś miał załadowane w torbach. Zapewne ten "sprzęt", o którym zleceniodawca mówił, że musi przygotować. Młotki, młoteczki, pilniczki i inne pędzelki, którymi można by było wykopywać skamieliny. Stał w cieniu bramy, z rękoma zaplecionymi na klatce piersiowej, przyglądając się osobistościom to opuszczającym mury, to przybywającym dopiero do tego Klejnotu Pustyni. Zauważył was dopiero po chwili.
- Nareszcie! - Godne, zrzędliwe powitanie wciąż tak samo nieprzyjemnym głosem. Akinobu łypnął na Kuroiego spojrzeniem, potem przeniósł je na Atari, przyglądając się jej znów dłuższą chwilę. - A ty, pa...niczu... - zawahał się przez moment, ale nie słychać było w nim zwątpienia. - Nie oparzysz sobie tej delikatnej skórki na takim upale? - Raczej przemawiała przez niego zgryzota i wredota, niż faktyczne zmartwienie o stan, w jaki mógł wpaść Sanada. Człowiek ostatnie, czego się po nim spodziewał, to ludzkie odruchy. - Na pewno dacie radę mnie ochronić? - Wzniósł głos na wyższe tony. - Słyszałem, że zakręcili się wokół tego miejsca bandyci. Pewnie już wiedzą o moich cennych znaleziskach! - Obrócił się w kierunku wielbłąda, żeby jeszcze sprawdzić, czy na pewno wszystkie pasy się dobrze trzymają, zanim wszedł na jego grzbiet, oplatając swój łeb chustą, żeby uchronić się przed słońcem.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1284
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Bramy miasta

Postprzez Atari Sanada » 27 cze 2018, o 12:42

Podczasprzechadzki młoda podróżniczka nie zawiodła swojego entuzjastycznego podejścia. Wszystko co ją otaczało było tak różne od norm Teiz, że ciężko było wyjść z podziwu, aby nie wpaść w następny. Oczywiście na dłuższą metę mogło to męczyć. Atari zatrzymywała się i oglądała niemalże wszystko. Surowe bryły i jasne kolory obijały się w jej szarych oczach łaknących zobaczyć każdy zakątek świata. Nie mniej nie było się czego dziwić. Dla rybaczki wychowanej w ponurym suwerenacie Samurai kraina pokryta piaskiem i smagana słońcem była całkowicie egzotyczna. Wycieczka więc trwała długo i w efekcie czego dwójka bohaterów spóźniła się w wyznaczone miejsce. Posępny zleceniodawca czekał już w cieniu bramy ze swoim ładunkiem. Na jego widok uśmiech na twarzy Atari naturalnie zmalał, dziewczyna nie przepadała za tego typu ludźmi i chyba mało kto przepadał.
Mężczyzna bardzo szybko postarał się utwierdzić w przekonaniu cały świat, że jego egzystencja jest absolutnym przeciwieństwem radości. Szare oczy podróżniczki spoczęły ciężko na kompanie w sposób wymowny, po czym wróciły na miejsce obserwując zleceniodawce. Wtedy ten postanowił kontynuować swoją skrzekliwą melodię słów i pomylić płeć Atari - której swoją drogą nie przeszkadzało to i nie zamierzała wyprowadzać nikogo z błędu. Już od wczesnych lat nazywano ją chłopczykiem, więc zdołała do tego się przyzwyczaić. Na jej delikatnej twarzy skrytej w cieniu szerokiego rondla bambusowego kapelusza pojawił się uprzejmy choć mało szczery uśmiech. - O mnie proszę się nie martwić. - Odpowiedziała dotykając jednym palcem swojego nakrycia głowy, które miało zabezpieczać to co najważniejsze przed zdradliwymi promieniami słońca. Pisk, który z bliska mógłby z łatwością ogłuszyć wzniósł się jeszcze wyżej, kiedy to niepewny miłośnik staroci powątpiewał w zdolności bojowe wynajętej dwójki. Co prawda Atari nie widziała nigdy Kumy w akcji, ale biła od niego solidna aura. Dodatkowy zmysł pozwalający wyczuwać chakrę również nie zawodził i szeptał Sanadzie o silnej mocy jaka biła w środku leniwego mężczyzny. Ona sama zaś może i nie należała do najpotężniejszych wojowników wszech czasów, ale potrafiła o siebie zadbać. Smętny starzec więc nie miał o co się obawiać, a przynajmniej tak długo jak przeciwnikami mieli być pospolici bandyci. Chociaż może nie do końca pospolici dla Atari. W końcu to oprychy z pustyni, mogli mieć znacznie większe umiejętności niż Ci z jej stron. Kto wie! Może nawet dodatkowe garby, jak te okaleczone konie co zwą je Wielbłądami. - Nie ma więc czasu na wątpliwości. Jest Pan w dobrych rękach, ruszajmy zanim skrawki zapomnianej historii zostaną zadeptane przez byle oprycha. - Powiedziała starając się ukryć swoją ekscytacje. Po pierwsze mogła zobaczyć w akcji shinobiego z Atsui, po drugie w grę wchodziły starożytne skarby, a po trzecie Atari sama nauczyła się kilku sztuczek od czasów turnieju i z chęcią chciałaby je wypróbować na żywym celu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Bramy miasta

Postprzez Kuroi Kuma » 28 cze 2018, o 21:26

Piasek? Burza piaskowa? Codzienność dla nomen omen piaskowego dziada, za to dla jego towarzyszki już mniej. Czy w ogóle w jej wyobrażeniu mieściło się coś takiego? Burza była przecież synonimem przemoczenia, tutaj wręcz przeciwnie. Warunki w obu przypadkach były dramatyczne, ale trzeba było sobie z tym radzić. Na szczęście władcy piasku mogli sobie z tym całkiem znośnie poradzić. Czekali sobie w mieście, dzień jak co dzień, nic ciekawego. Przeciwieństwo chyba stanowiła Sanada, która to widziała wszystko... na nowo? Nic tutaj nie mogło nawet chociaż w najmniejszym stopniu przypominać dom - o ile takowy w ogóle posiadała. Chociaż jeżeli sądziła, że Kuroi miał dookoła siebie solidną aurę, to lepiej niech powróci do łowienia ryb, czy tam innych delfinów, bo przygarbiona postura przypominała bardziej informatyka z wieloletnim doświadczeniem.
Staruszek przyjechał na legendarnym już okaleczonym koniu, który tobołów miał co nie miara. Przemyślał to do końca? Mieli przecież przenieść coś z punktu a do punktu B, a wygląda na to, jakby Kuroi i Atari mieli nosić to na plecach, co niekoniecznie się spodobało niedźwiadkowi.
-Mhm - odpowiedział na pytanie staruszka i kiwnął przy tym głową dla potwierdzenia swoich słów. Za dużo, za mało, w sam raz? Cóż, wspomnienie o tych cennych znaleziskach raczej nie przemówiło do niego, ale o tym już chyba było, prawda? Musieli w końcu ruszyć się z tego zadupia, zobaczyć coś nowego, doświadczyć czegoś, czego Kuma jeszcze nie mógł "liznąć". Nudziły go te przygotowania, ta cała zbieranina młotków, kamieni, a nie zapowiadało się na zmianę. Dał więc gestem znać swoim towarzyszom niedoli, by ruszyli do boju wraz z poranionym koniem.
-Skąd w ogóle zainteresowanie kamo... tymi skarbami? - zagadnął do zleceniodawcy. Może także go to zainteresuje i zacznie zbierać kamulce? Co takiego mogło fascynować człowieka? Dla Kuroia historia jako taka ograniczała się do pojedynczego istnienia, co było wcześniej? Nie miał bladego pojęcia, przecież ludzie korzystali z tego, co jest, z tego co będzie. To co było, było reliktem, czymś co się już przedawniło. Ciekaw był też zdania Sanady, może też ma coś do powiedzenia na ten temat? Zerknął na ich dwójkę dając im wyraźnie znak o co chodzi. Może w ten sposób podróż minie szybciej?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 475
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Bramy miasta

Postprzez Shikarui » 1 lip 2018, o 09:36

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
25


- Martwię się o siebie. - Poprawił Atari, cholera wie, czy po to, by pokazać, że ma zupełnie gdzieś swoich pracowników, czy po prostu mu się wymsknęło. Dość szybko po tych słowach odwrócił od Atari spojrzenie i zakotwiczył je w pustyni przed sobą. Otwarte morze, wystarczyło tylko otworzyć żagle i złapać w nie wiatr. Ewentualnie użyć swoich nóżek tuptajek i ruszyć z miejsca kulawego konia. - Racja, racja, nie ma na co czekać! - Dodał głośniej, unosząc podbródek, przyjął dumną pozycję, poprawił się na siodle - wszystko to po to, by zmyć poprzednie cztery słówka, które wymsknęły się z jego promiennej, wesołej osobowości. Jeszcze ktoś by pomyślał, że się nie stara i jest niemiły? Wszystko wokół tego gościa można było opisać jako "nad". Nad wyraz. Nadmierny. Nad wyraz nieprzyjemny i nadmiernie zgorzkniały. Może to jeden z tych przypadków, które doświadczyły dramatu pustyni i nigdy nie byli w stanie się z tym pogodzić. Z widokiem zakopywanych pod złotem piasków skarbów niematerialnych - wiara, nadzieja i miłość, zakopane żywcem. Nawet jeśli to nikogo to nie obchodziło, bo czemu by miało? Jego historia nie była waszą historią, a typek zdawał się być na tyle skryty (nadmiernie, nadmiernie) i nieprzyjemny (nad wyraz, doprawdy), że nie chciało się z nim wdawać w jakiekolwiek bliższe relacje. Aż dziw, że Kuroi zdawał się być w większej mierze niezrażony, prócz tego, że całe te przygotowania doprowadzały go do półsennego stanu, zabierając mu garściami ze skupienia. Nie było się tu na czym skupiać, jeszcze nie. Wędrówka i jeszcze więcej wędrówek. Wokół nie było widać żadnego celu podróży, który mógłby przyciągnąć spojrzenie i zasugerować chociażby, gdzie właśnie będą dążyć.
Ruszyliście. Akinobu zacmokał, zaciamkał i nauderzał się nogami boku wielbłąda, zanim ten podniósł się z ziemi i leniwie zaczął stąpać do przodu. Cóż i tak w tym wielbłądzie było więcej życia niż w jego właścicielu.
- Aaa, to rodzinne! - Przyznał z zadowoleniem zleceniodawca, ugłaskany z włosem tym pytaniem, najwyraźniej. - Zajmuję się zbieraniem zabytków od lat, tak mój ojciec, jego ojciec i ojciec ojca mojego ojca. - Pewnie i sięgało to jeszcze dalej, ale w tym punkcie akurat mężczyzna zdecydował się zatrzymać. Przynajmniej jeśli chodzi o wymienianie członków rodziny zajmujących się archeologią. - Przy tej okazji można znaleźć różne cenne minerały, które zawsze drogo się sprzedadzą, na pustyni każdy kruszec prócz piasku jest mile widziany! - Być może pytanie o to było błędem. Jak aktywowanie karty pułapki, która teraz zmuszała was do wysłuchiwania o mankamentach wydobywania drogocennych staroci i o tym, jak często można było się pomylić i natrafić na podróbki.
Podróż mijała spokojnie. Bez żadnych wybuchów, bez żadnych pościgów i bez tajemniczych bestii wyskakujących na przypadkowego podróżnika. Mieliście o wiele gorszego przeciwnika - słońce. Żar lejący się z nieba przyprawiał o poczucie słabości i chociaż Kuroi był przyzwyczajony do tych warunków to nie oznaczało, że czuł się w nich jak ryba w wodzie. Atari było tym ciężej. Kapelusz chronił jej głowę przed nagrzaniem, a i tak temperatura doń uderzała. Nogi stawały się tym miększe im dłużej przychodziło wam walczyć z piaskiem i klarownym niebem. Ani jedno ani drugie nie było wam sojusznikami, nie na pustyni. Godzina, dwie? Ile czasu tak minęło? Organizm domagał się wody, usta zaczynały być spierzchnięte. Wasz zleceniodawca był niewzruszony. Wielbłąd maszerował za niego, a ten cieszył się wodą z bukłaka, którą ani myślał się podzielić. Nie zwracał na was nawet większej uwagi, ciągle mając spojrzenie utkwione przed sobą. Wypatrywał celu? Oby. I oby ten cel pokazał się jak najszybciej.
Pokazał.
Zarys budynków, połamanych jak domki z zapałek, starych, przetartych, pokazał się na horyzoncie. Mogliście posądzać się o wzajemne zwidy, popularną fatamorganę, ale wasz zleceniodawca zaraz uniósł paluch i pokazał wam to, co przed wami się malowało. Ruch był tak olewczy, że można go było przegapić. Bardziej jednak, zwłaszcza uwagę Sanady, przyciągał widok zieleni na bok od wioski. Kusiła swoją soczystością, obietnicą chłodu i odpoczynku. Mówię: tylko, bo tylko ona tę oazę widziała. Dla innych była tylko fatamorganą, która nawet kształtu oazy nie przybrała.


-> Zapraszam tutaj
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1284
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 18 lip 2018, o 20:08

Cokolwiek będzie chciał? Taka opcja zdecydowanie mu odpowiadała. Problem polegał jednak na tym, że stopień uszkodzenia bandytów będzie zależny od stopnia ich oporu. Zabijanie Yura traktował jedynie jako ostateczność i jedynie jeśli jest to niezbędne do ochrony życia swojego lub obcej osoby. I to nie tak, że nie będzie miał wyrzutów po popełnieniu tego ciężkiego grzechu. Pewnie będzie się z nim zmagał być może do końca swoich dni, ale na pewno nie zapomni o nim następnego dnia. Wyposażenie zostało odebrane od Keia i schowane tam, gdzie jego miejsce. Co o nim sadził Mori Jin? Niezbyt wiele, bo nie miał z nim też zbyt dlugo do czynienia. Szybka wymiana zdań i odprawienie chłopaka na najbliższe dwie godziny. Kiedy Yura to usłyszał, jego mina trochę zrzedła. Dla kogoś dwie godziny mogły być chwilą, ale kiedy jest się takim narwańcem jak on, to mogły trwać wieczność.
- Ta. Pewnie. Będę na Was czekał. - jak powiedział, tak też zrobił. Prosto z targu udał się bowiem pod bramy, nie zamierzając zachodzić nigdzie indziej. Minuty mijały, a dla Yury każda karawana wydawała się tą właściwą. Jego oczy rozszerzały się na widok każdego kupca, ale pojawiał się w nich smutek, kiedy nigdzie nie widział Keia. W pewnym momencie Mori Jin stanął nawet na rękach i zaczął robić pompki. Nie po to, żeby się przemęczyć przed misją, oj nie. Robił ich umiarkowaną ilość i tylko po to, żeby się trochę rozgrzać. Podczas drogi zapewne nie będzie miał ku temu okazji, więc musi wykorzystać pozostały czas jak najproduktywniej. Może dzięki temu stanie się jeszcze silniejszy i choć w niewielkim stopniu lepiej przygotuje się do misji?
Avatar użytkownika

Yura
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 117
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 19:12
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5928
GG: 0
Multikonta:

Re: Bramy miasta

Postprzez Ippo » 18 lip 2018, o 22:21

Misja C dla Yura
13/30

"Pustynne dramaty"



Czy można robić coś nudniejszego od stania w miejscu przez dwie godziny i robieniu praktycznie niczego? Wiadomo, pompek na rękach nie można nazwać mianem niczego, ale to zadanie zajmujące przede wszystkim ciało a nie umysł który do tej pory musiał być już udręczony tym czekaniem. Na szczęście w końcu ujawnił się Kei na czele całkiem bogatej karawany składającej się z dziesięciu wielbłądów załadowanych do pełna i prowadzonych w prostej linii. Oprócz rosłego strażnika widać było 4 innych bardzo podobnych mieszkańców pustyni w białych przewiewnych strojach. Zapewne to oni zajmowali się wielbłądami i handlem u celu.
- Mam nadzieję że się rozerwałeś, bo teraz czeka nas długa i monotonna podróż... - Rzucił to i gwizdnął dając znak karawanie żę należy ruszać. Potem pokazał ci gestem żebyś dołączył do niego z przodu kolumny. - Właściwie to nie wiem jak się nazywasz, jestem Kei, a ty? - Zaczął jakąś tą rozmowę bo przecież nie zamierzali się nudzić przez całą drogę i milczeć.


z/t szlak transportowy
Ippo
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Kaiso » 20 lip 2018, o 08:41

Po wielu dniach spędzonych na trakcie w końcu dotarłem ostatecznie pod bramy jakiejś wioski. Jeśli mam być szczery, to nie mam absolutnie żadnego pojęcia gdzie ja jestem. Jedyne co wiedziałem o pustynnych ludach, to to, że są na swój sposób wyjątkowe, mają specyficzną kulturę, równie dziwny akcent no i jest tutaj okropnie gorąco. O tym ostatnim przekonałem się na własnej skórze. Najgorsze było to, że ja wewnętrznie umierałem, a oni bawili się w najlepsze. Masakra. Jak oni żyją w takich warunkach? Powiedziałem do siebie z niedowierzaniem. Najgorsze w tym wszystkim był fakt w jak zastraszającym tempie znikały moje zapasy wody. Muszę czym prędzej znaleźć jakiegoś kupca, inaczej po prostu zdechnę z odwodnienia.
Jednak teraz przyszedł czas na najgorszą z rzeczy, przedstawienie się strażnikom. Od ich widzimisię zależy to czy zostanę wpuszczony do wioski. Zrobiłem kilka w kroków w ich stronę, tak żeby po prostu przykuć ich uwagę. Kiedy już którykolwiek z nich do mnie podchodzi, zaczynam mówić. -Dzień dobry. Jestem Kaiso, jestem shinobi z Ryuzaku no Taki. Nie należę do żadnego wielkiego klanu, jestem synem kupca. Przybywam tutaj aby na własnej skórze sprawdzić te wszystkie opowieści wychwalające tą osadę. Pozwoliłem sobie na drobne kłamstwo, ale czego się nie robi żeby osiągnąć sukces. Strażnik skinął tylko głową i mnie puścił dalej. Wioska stała przede mną otworem.
Kaiso
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Akashi » 20 lip 2018, o 10:03

Misja C
1/30


Obrazek
"Piasek, Piasek i Kot"



Atsui, prowincja rodu Sabaku, znanego ze swoich wyjątkowych zdolności kontroli piasku i wykorzystania go w walce, oraz z wysokiej odporności na temperaturę. Kto do cholery wpadł na pomysł by założyć osadę pośrodku morza piasku?
Twa wędrówka nie należała do najłatwiejszych, a tym bardziej do jednej z krótszych jaką mogłeś obrać, ale jak to się mówi. Kluczem do wiedzy jest ciekawość, w twoim przypadku mogła skończyć się nieco boleśnie, kurczące się zapasy wody i w promieniu wzrok brak oaz, które dawałby Ci jakiekolwiek nadzieje na dostęp do świeżej wody, która w tym miejscu była chyba towarem drogim i ciężkim do zdobycia. Teraz jednak byłeś coraz bliżej bram, miejsca gdzie wcale nie przybywało ludzi, co było dość dziwne, wszędzie pusto praktycznie brak żywej duszy. Jedynie jeden ze strażników wyszedł do Ciebie na chwilę by wysłuchać twoją wypowiedź, może i nie wydawał się zbytnio ufny względem Ciebie zgodził się na twoje wejście do osady. Cicho śmiejąc się pod nosem, gdy wracał na swoje miejsce. Nieco dziwne zachowanie, ale obecna pora dnia wyraźnie doskwierała Tobie i w sumie praktycznie nikomu więcej bowiem ulicę osady były praktycznie puste, jedynie parę osób chodziło w tym upale, ale były na to o wiele lepiej przygotowane, a samym wyposażeniem przypominające podróżników gotowych do wyruszenia w drogę.
Hej ty. Podejdź tutaj. - powiedział, dość tajemniczy głos dochodzący z domu znajdującego się obok bramy. Wyglądem nie sprawiał dobrego wrażenia, praktycznie przypominając ruderę, ale patrząc na pozostałe domy w okolicy tak bardzo się od niech nie różnił.
Jeżeli postanowiłeś podejść do domostwa, jego drzwi stanęły przed Tobą otworem, a w nich przywitał Cię starszy mężczyzna, niski i łysy staruszek, który swoje najlepsze lata miał już dawno za sobą.
Nie jesteś stąd. Widać to wyraźnie. Tylko wariaci i idioci wychodzą na zewnątrz w taką temperaturę. - dodał, zapraszając Cię do środka. Wnętrze domu wyglądało całkiem schludnie, było wyposażone w podstawowe meble, przez co bez problemu każdy mógł się zorientować co gdzie się znajduje, zwłaszcza że panował tutaj nienaganny porządek.
No więc młodzieńcze. Co Cię sprowadza w te strony? Na pewno jesteś spragniony. - zapytał się, podając Ci przy okazji kubeł wypełniony wodą. Starzec był całkiem gościnny, a nawet miły. Przez co mógł sprawiać wrażenie kogoś, kto za chwilę wyskoczy do Ciebie z ofertą pracy. Ja Ci dałem moją wodę, a ty zejdź do mojej piwnicy i pozbądź się z niej węży. Zawsze mogło się tak stać, ale z drugiej strony, nie każdy miły gest musi być podszyty jakimiś konsekwencjami. Przecież ta starsza osoba, może chcieć tylko wysłuchać twojej historii i poznać w taki sposób nieco obcego dla niego świata, którego nie jest już w stanie zwiedzać zbyt normalnie.
Drugą twoją możliwością w tym wszystko, było zignorowanie tajemniczego głosu i ruszenie przed siebie w stronę centrum osady, może tam znajdziesz jeszcze kogoś, bądź jakieś źródło wody pitnej, z którego będziesz mógł skorzystać, a po pewnym czasie znalazłeś się w okolicach karczmy "klejnot pustyni"


Spoiler: pokaż
Jeżeli idziesz do dziadka dajesz posta w tym wątku, a jeżeli idziesz dalej do karczmy bądź innego miejsca, masz z/t i samemu wybierasz gdzie zawędrujesz.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1153
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Bramy miasta

Postprzez Kaiso » 20 lip 2018, o 10:27

Przeszedłem przez bramę i... stanąłem, nie wiedziałem gdzie iść żadnych znaków, żadnych wskazówek, no nic co zaprowadziłoby mnie do jakiejś oberży, łaźni czy chociaż do władcy tych ziem. I byłbym gotów tak stać w miejscu i zastanawiać się co robić gdyby nie ten makabryczny skwar. Zdjąłem swój płaszcz, czego zazwyczaj nie robię, i rozejrzałem się. Musiałem się gdzieś schować! Jednak jedyne na co zwróciłem uwagę, to te budynki. Były niewielkie, nie posiadały zbyt dużo okien, a ponad to wydawały się być w znacznym zaniedbane, wyglądały całkowicie inaczej niż zabudowa którą znałem z Ryuzaku. Ah Ryuzaku, jakiż ty miałaś piękny klimat. Wspomnienie miasta rodzinnego tylko sprawiło mi większy ból, na samą myśl o tej pięknej osadzie słońce, jakby z zazdrości, zagrzało mocniej. I zapewne roztopiłbym się na środku ulicy gdyby ktoś kogoś nie zawołał. Spojrzałem w tamtą stronę i zauważyłem jakiegoś starszego mężczyznę. Tylko kogo on wołał? Mnie? Rozejrzałem się po okolicy, poza moją skromną osobą nie było nikogo innego. Nie wiedziałem czego chce, ale pewny byłem jednego, nie zaufam mu, nie po tym co te smarkacze w Sogen mi zrobiły! Zacząłem iść w jego stronę, albo raczej w stronę ratunku od tego gorąca.
Wszedłem do środka, wnętrze prezentowało się lepiej niż fasada budynku, ale nie na to zwracałem uwagę, było tutaj coś wspanialszego, chłód! I zapewne pogrążyłbym się w tym cudownym uczuciu, jednak coś mu tutaj śmierdziało, kto jest aż tak gościnny żeby zapraszać obcego w swoje progi? Spojrzałem na mężczyznę, odetchnąłem głęboko i zaczęliśmy rozmowę.-Nazywam się Kaiso, pochodzę z Ryuzaku no Taki. Z kim mam przyjemność? Kultura osobista to podstawa, prawda? - W chwili obecnej bardziej kwalifikowałbym się do obydwu tych grup. Trochę wariat, trochę idiota, a trochę człowiek zagubiony, który poprzez podróże próbuje zdobywać wiedzę. Za wodę podziękuję, ale po ostatnich wydarzeniach jestem troszkę nieufny, mam nadzieję, że się pan nie obrazi, kwestie bezpieczeństwa. Wypiłem ostatnie łyki ze swojej menażki, schowałem ją i jeszcze raz zwróciłem się do faceta. -Jak rozumiem zaprosił mnie pan tutaj z jakiegoś powodu, prawda? Jeśli chciał mnie wynająć do czegoś, to lepiej od razu przejść do biznesu, wolę wiedzieć jakie są wobec mnie wymagania.
Kaiso
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Akashi » 20 lip 2018, o 15:39

Misja C
3/30


Obrazek
"Piasek, Piasek i Kot"



Tęsknota za ojczyzną to jest to co najbardziej potrafi zniechęcić do podroży, zwłaszcza jak same jej warunki były coraz gorszę i potrafiły zajść za skórę. Dodatkowo samo porównywanie obecnego miejsca z Ryuzaku stawiało Atsui na nieco przegranej pozycji. Dużo gorsze warunki, oraz kiepsko wyglądające zabudowania, które nie miały co konkurować z tymi w mieście kupieckim. Jednak stojąc tak pośrodku opustoszałych ulic, ktoś postanowił Cię zaprosić do siebie. Odrobina gościnności w obcym miejscu, która mogła wydawać się lekko podejrzana, lecz w tym momencie nie było czasu na zastanawianie się nad tym. Wystarczyło, że mogłeś korzystać z chłodu który oferował dom. Tak niewiele, a daje tak dużo przyjemności i ulgi. Jednak teraz czas przejść do interesów.
Jestem Wuu. Wybacz, że od razu się nie przedstawiłem. Skleroza na stare lata dokucza. - wypowiedział, będąc lekko zażenowanym, że zapomniał o tak podstawowej rzeczy jak przedstawienie się. Dalej także nie było łatwo, ale drobne gesty jak wręczenie wody były podejrzane, a Tobie niestety brakowało zaufania po ostatnich wydarzeniach w Sogen, może kiedyś o tym opowiesz?
Skoro nie chcesz. To nie. - powiedział, by po tym samemu wypić wodę, która była przeznaczona dla Ciebie. Nie czuł się z tym niekomfortowo, w końcu samemu tego odmówiłeś, oraz byłeś gotowy by przejść do interesów, niezbyt wierzyłeś w bezinteresowność starca. Może i było to nieco niegrzeczne, ale jednak takie nastawienie czasami może być błędne.
Hm.. powodu. Po prawdzie nie chciałem byś chodził jak idiota po tym słońcu, oraz czułem się nieco samotny. Nikt mnie nie odwiedza i nie ma z kim pogadać. - powiedział, nieco burząc twoją ideologie ludzi, którzy robią coś dla swojego interesu.
Jednak jeżeli chcesz coś dla mnie zrobić, w sumie przydałby się mała pomoc, ale najpierw niech zelży ten skraw - dodał, w sumie korzystając z tego, że samemu zaproponowałeś mu pomoc. Jak to się mówi, okazja zawsze do wykorzystania.
Będziesz mógł dla mnie wykonać parę podstawowych prac i odebrać kilka rzeczy w osadzi oraz okolicach. Dzięki temu także będziesz mógł rozpoznać się w okolicy i zobaczyć co ciekawsze miejsca. - wypowiedział, a teraz spokojnie czekał na twoją decyzję i na to czy zgodzisz się mu pomóc z w sumie łatwą pracą, dużo trudu nie powinno Ci to sprawić, a teraz możesz sobie przez chwilę odpocząć w chłodzie i zastanowić czy chcesz podejmować się takiej pracy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1153
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Bramy miasta

Postprzez Kaiso » 20 lip 2018, o 16:17

Czyżbym trafił na człowieka, który jest po prostu miły? Uczciwy? Czyżby tym razem miało być inaczej, mój osobnik miał okazać się... normalny? Nieee, to niemożliwe, na tym świecie nawet dzieci są zepsute do szpiku kości, więc ten starzec pewnie też. No ale będę musiał się o tym przekonać na własnej skórze, znowu. Dość o mojej nieufności, musiałem się skupić na swoim rozmówcy. Byłem na jego terenie, gościł mnie, zadałem mu pytanie, wypadało więc wysłuchać co ma do powiedzenia. -Nic się nie stało, każdemu zdarza się zapomnieć. Tak czy siak, miło pana poznać, panie Wuu. Uśmiechnąłem się do niego delikatnie, nie uznałem tego za brak kultury czy jakąś ujmę. Jestem tutaj nowy, nie znam tutejszych zwyczajów więc nie będę nikogo pouczał, to byłoby po prostu głupie.
Mężczyzna napił się wody. Czyli jednak nie miał złych intencji. Ah. Westchnąłem cicho, brak zaufania kosztował mnie ukojenie pragnienia, ale za błędy trzeba płacić, prawda? Po chwili namysłu, odpowiedziałem.-Czyli jednak nie bezinteresownie, chociaż tyle. Skwitowałem jego komentarz. W jakiś sposób ulżyło mi, bezinteresowność przecież nie istnieje, zawsze są jakieś wewnętrzne pobudki żeby zrobić coś dla drugiej osoby, czasami nawet sam fakt, zrobienia czegoś dla kogoś żebyśmy my poczuli się lepiej. Wuu przynajmniej postawił sprawę jasno, chyba można mu zaufać. -Hmm, czyli możemy sobie obydwoje pomóc. Ja chętnie posłucham czegoś o historii, kulturze, zwyczajach czy zwykłych plotkach dotyczących tej osady. W zamian mogę opowiedzieć dlaczego jestem taki nieufny i coś o Ryuzaku, jeśli oczywiście chcesz. Co do samej pracy, to oczywiście jestem zainteresowany. Chyba lepszej okazji na poznanie okolicy mieć nie będę.
Kaiso
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Akashi » 21 lip 2018, o 09:07

Misja C
5/30


Obrazek
"Piasek, Piasek i Kot"



Ktoś kto był normalny i zwyczajnie miły? Ciężko było uwierzyć w takie rzeczy, jednak trzeba się przyzwyczaić, że czasami może trafić się ktoś wyjątkowy i zwyczajnie dobry jak ten starszy Pan. Z początku nie byłeś do niego ufny, mało kto zaprasza obcą osobę do swojego domu bez celu skrzywdzenia jej. Tylko jak taki starszy Pan miałby skrzywdzić młodego chłopaka, podając mu truciznę w wodzie? W sumie to po chwil otrzymałeś na to odpowiedź, skoro samemu nie chciałeś napić się wody, to sam gospodarz postanowił to zrobić wypijając całość. A ty przez to musiałeś zadowolić się resztkami swojej wody. Nieprzyjemne doświadczenie, gdy ktoś opija się chłodną wodą w dużej ilości, a ty jedynie resztkami takiej nawet nie chłodnej z powodu temperatury wody. Po twojej wypowiedzi czego staruszek potrzebuje, wydało się, że jednak możesz w czymś mu pomóc, mogłeś przecież się przez to lepiej poczuć. W końcu ugościł cię w swoim domu i dał schronienie przez skwarem, który nie był zbytnio przyjemny.
Gdybyś o tym nie napomniał, w sumie o nic bym Cię nie prosił. - powiedział, lekko się uśmiechając i siadając obok Ciebie, tak by było wam łatwiej rozmawiać.
Więc chciałbyś się czegoś dowiedzieć o Atsui - wypowiedział, pocierając dłonią swoją łysą głowę, tak jakby chciał wskazać na to, że zastanawia się nad tym co Ci powiedzieć. Wiele to raczej tego nie było. W końcu tutaj nie ma niczego poza piaskiem i piaskiem, oraz kotami które lubią wysokie temperatury oraz grzanie słoneczka przez całą dobę.
Może zacznijmy od najbardziej podstawowych rzeczy, które powinny ułatwić Ci tutaj życie. W południe nikt nie pracuje, bowiem temperatura jest na to zbyt wysoka. Jedyne osoby, które wtedy można spotkać na zewnątrz to podróżnicy i obcy, którzy niezbyt orientują się w tym wszystkim. Tak jak ty. Poza tym w nocy tutaj także ciężko kogoś doświadczyć, z nieco odwrotnej przyczyny. Temperatura bardzo spada i jest zwyczajnie zimno. - powiedział, nakreślając Ci praktycznie cały schemat życia ludzi w tym miejscu, a raczej zależność temperatury od pory dnia, raczej niezbyt przyjaźnie się to przedstawiało.
Dużo zwierząt to tutaj nie spotkasz, jak już to wszystko będzie chciało Cię zabić. Może z wyjątkiem kotów, które czują się tutaj jak w raju. Większość ludzi tutaj pilnuje swojego nosa, nie wtrącając się w sprawy innych. Tak samo każdy tutaj może zajmować się wszystkim, bez znaczenia czy kobieta czy mężczyzna, każdy ma takie same prawa. - wypowiedział, nakreślając Ci kolejne dość ważne rzeczy odnośnie tej prowincji.
Wypadałoby wspomnieć także o Ichirou Asahim. Dość znany reprezentant klanu Sabaku, zasłynął na polu bitwy podczas wojny z Kaguya. Został nazwany wtedy Diabłem Świtu. Wyjątkowo bezwzględny i potężny shinobi. - wypowiedział, przedstawiając Ci także jedna z najbardziej znanych osobistości w tej prowincji, może jedyną bardziej znana personą w tym miejscu był sam lider tego rodu. Jednak nie ma co gardzić takimi informacjami i samemu mogłeś coś opowiedzieć starcowi teraz o swoich rodzinnych stronach by umilić czas do zelżenia temperatury.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1153
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Bramy miasta

Postprzez Kaiso » 22 lip 2018, o 12:41

Westchnąłem. -Oj no wiem, nie ma konieczności wypominania mi tego proszę pana. Odpowiedziałem mu delikatnie wymuszonym uśmiechem, to był kolejny raz kiedy wypomniał mi moje własne słowa. Tak, zachowałem się niestosownie, tak z góry założyłem, że jest przebrzydły i zły do szpiku kości. Rozumiałem swoje błędy, ale na razie nie wydarzyło się nic, co mogłoby pomóc mi pozbyć się mojego braku zaufania. No, ale wróćmy do sedna.
-Oczywiście, że chcę, samemu na pewno byłoby mi trudniej dowiedzieć się czegoś ciekawego o tym regionie. No chyba, że mówimy o piasku, jego to ja poznałem bardzo dobrze podczas podróży tutaj. Delikatnie parsknąłem ze swojego żarciku, ale szybko uświadomiłem sobie, że było to dość suche(prawie tak jak gleba w okolicy, he he) i nieprzyzwoite, dlatego też szybko przywołałem się do porządku i pozwoliłem staruszkowi Wuu mówić. Poczekałem aż powie to co ma do powiedzenia, słuchałem uważnie, co jakiś czas kiwając głową. -Czyli praca tutaj zaczyna się o świcie, kończy przed południem, a potem dopiero gdzieś przed zmrokiem zaczynacie na nowo żyć, żeby w nocy znowu się schować? Brzmi troszkę dziwnie. W Ryuzaku życie toczy się normalnie, klimat jest łagodniejszy, znad morza wieje wiatr, na pewno by się tam panu spodobało. Po chwili dotarło do mnie co powiedziałem więc szybko sprostowałem. -Dla mnie normalnie oczywiście. Samo podejście do zawodów i płci było podobne dlatego też zignorowałem ten wątek i przeszedłem do najciekawszego, do tego całego Ichirou. -Ten Diabeł Świtu to co dokładnie takiego zrobił? Wybił tych Kaguya? Z jakiego on klanu pochodzi? Jest jego liderem? Miałem wiele pytań odnośnie tego człowieka. Jeśli zwykli ludzie o nim rozmawiali to musiał być kimś naprawdę silnym, a tylko od takich osób mogłem się czegoś nowego nauczyć, jedno jest pewne, znajdę tego Ichiru, Ichoru, Ichirou czy jak mu tam i osobiście się przekonam z jakiej gliny jest ulepiony.
-Ja trafiłem tutaj Ryuzaku, z przerwą w Sogen. W krainie Uchiha nie zabawiłem zbyt długo z powodu dwójki dzieci. Jedno z nich, dziewczynka, może miała z sześć lat, poprosiła mnie o pomoc w znalezieniu ojca, zaprowadziła mnie w miejsce gdzie pracował i faktycznie był tam... martwy. W momencie kiedy to odkryłem z krzaków wyłonił się jej brat, był chyba niewiele młodszy ode mnie. Celował do mnie z łuku, chcieli żebym oddał im całe swoje pieniądze. Rozumie to pan? Dzieci! Takie młode, a już robią takie złe rzeczy... Na szczęście nie byli shinobi więc ich obezwładniłem i oddałem strażnikom. Szkoda tylko, że wywołało to we mnie tak wielką nieufność. Z tego też powodu staram się trzymać dystans. Historia ta była troszkę chaotyczna, ale nie potrafiłem inaczej jej opowiedzieć. Dalej całe tamto wydarzenie wzbudzało we mnie ogromną irytację, a wtedy ciężko myśleć o poprawnym wysławianiu się.
Kaiso
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Akashi » 23 lip 2018, o 09:30

Misja C
7/30


Obrazek
"Piasek, Piasek i Kot"



Rozmowa ze starcem byłą raczej ciekawa, chociaż w większości dostarczał Ci w miarę podstawowych informacji, o których prędzej czy później przekonałbyś się na własnej skórze, ale dzięki temu nie musiałeś się już martwić o poznawanie podstawowych rzeczy jakie tutaj tworzą klimat tego miejsca.
Zgadza się. Warunki życia w tym miejscu nie są najprzyjemniejsze, a raczej najtrudniejsze nawet na całej pustyni. Więc w każdym innym miejscu jest znacząco lepiej. - powiedział, nakreślając to, że miałeś racje z tym, że życie w Ryuzaku jest łatwiejsze od tego tutaj, a nawet w innym prowincjach na pustyni życie potrafi być przyjemniejsze i dawać więcej od siebie niż tutaj. Jednak to nie była najciekawsza część wypowiedzi starca, pojawiła się także informacja o dość znanej osobie, która mieszkała w tej osadzie. Najwyraźniej właśnie to Cię interesowało, ciężko się temu dziwić, nie zawsze można posłuchać historii o kim, kogo tytułuje się Diabłem Świtu.
Jaki on jest... ciężko mi powiedzieć, nie znam go osobiście, ale tytuł diabła Świtu zyskał ze względu na swoją bezwzględność na polu walki. Prywatnie ciężko określić czy jest taki sam, jak w trakcie walki, ale należy do jednym z przybocznych lidera Sabaku Jou, skąd też się samemu wywodzi. Na pewno jedno dokonania w trakcie wojny przełożyły się na jej szybsze zakończenie, a ilość ofiar jaka spoczywa na jego koncie ciężko określić, ale raczej można spokojnie przyjąć że ich ilość idzie w dziesiątki, jak nie setki zabitych. - odparł, opowiadając Ci nieco więcej o znanym sabaku. Samemu starzec wiele raczej nie wiedział i mógł Ci to powiedzieć każdy spotkany na ulicy o ile by miał na to ochotę. Jednak ważne jest to, że informacje otrzymałeś i mogłeś się także podzielić nimi ze starcem, który każde twoje zdanie komentował kiwając zrozumiale głową. Wiele nie miał co komentować, ciężko mu było, całe swoje życie spędził najpewniej na pustyni i poza piaskami nie widział nic więcej, ale dzięki tej rozmowie w pomieszczeniu robiło się coraz chłodniej, w sumie na zewnątrz też, a na ulicach pojawiało się coraz więcej ludzi, którzy wracali do swojej pracy.
Rzeczywiście, powody do nieufności masz. Jednak powoli musisz się zabierać do obowiązków. Nie musisz się martwić, nie będzie to nic ciężkiego. - powiedział, podnosząc się z siedzenia, by wyciągnąć po chwili sporych rozmiarów dzban spod stołu.
Widzisz. W tym trzymam swoją wodę, obecnie jej nie ma. To będzie jedno z twoich zadań, pójść do oazy, która znajduję się niedaleko i naczerpać wody. Chociaż tutaj może pojawić się mały problem. Jakieś gnojki upodobały sobie to miejsce, miejscowym nic nie robią, ale ponoć zaczepiają nowo przybyłe osoby i wymagają pieniędzy za wodę. Jeżeli będzie trzeba, możesz strzepać im skórę. Może wtedy będą skłonni pomóc przynieść wody. - powiedział, ponownie siadając obok Ciebie.
Do tego będę miał dla Ciebie jeszcze parę spraw, które będziesz mógł załatwić na mieście. Odwiedzić bibliotekę i karczmę, by odebrać dla mnie parę rzeczy. Powiesz, że przysyła Cię Wuu, wtedy dadzą Ci wszystko bez najmniejszego problemu. - dodał, wyjaśniając Ci dalszą cześć twoich obowiązków, która wyglądała na nieco łatwiejszą niż zabawa z wodą. Tylko za co ty zabierzesz się najpierw, zależy tylko od Ciebie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1153
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości