Polana przed osadą

Re: Polana przed osadą

Postprzez Risaru » 1 cze 2015, o 21:00

Białowłosa najwidoczniej nie zrozumiała poirytowania posłańca traktując je jako zwyczajną niedogodność i zwyczajnie zachowywała się tak, jakby miała go totalnie gdzieś. Jak całą resztę świata warto dodać. Słuchała jego odpowiedzi w milczeniu starając się sobie jakoś poukładać informacje, które uzyskała. Właściwie słuchała go do momentu, w którym nie zapytał, czy nie jest popierdolona. Już miała mu odpowiedzieć, że popierdolić, to ona może mu zaraz wszystkie kręgi w kręgosłupie, ale wyprzedził ją Senshi, dlatego tylko zacisnęła dłonie w pięści wyraźnie zirytowana (a to nowość), nie przerywając mu tej krótkiej, aczkolwiek treściwej wypowiedzi.
- Nie, nie jestem popierdolona - warknęła w kierunku czerwonowłosego posyłając mu spojrzenie, którego tylko idiota by nie zrozumiał - "Chcesz wpierdol?" - zabawne, niby kiedy ktoś coś dawał, to było miłe, kiedy bił, należało uciekać. Krzaczyło się przy takich właśnie słowach, które, o dziwo, można było wyrazić za pomocą wymownego spojrzenia.
- Jak się nazywa ten farmer? - rzuciła jeszcze luźne pytanie, które właściwie do życia jej potrzebne nie było, ale zdążyła zauważyć, że jej sposób bycia najwidoczniej wielce irytuje łysego mężczyznę i za nic nie mogła sobie odmówić tej przyjemności.
Spojrzała ponownie na Senshi'ego zastanawiając się, czy faktycznie zlikwidują mu wilczy bilet do wioski, czy trzeba go będzie przebrać za dziewuchę, żeby go gdziekolwiek przemycić. Bardzo brzydką dziewuchę, jeśli patrzeć na kobiece standardy, bo jak na faceta, to był całkiem całkiem.
Risaru
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Kaien » 2 cze 2015, o 22:15

Misja D/C - Znikające zwierzęta - 5/21 lub 5/45 Ledwo ruszyl, ledow z miejsca drgnal, a juz ofia... zleceniobiorcy już jakimis watpliosciami rzucali. Zatrzymal sie, choc wokol unosily sie drobinki kurzu, jakby zbieral w sobie chakre by ich jakims rasenganem czy inna bijuudama poczestowac. Az mu zyly na lysinie wyszly.
-Chuj mnie to boli, jak on sie nazywa. A farma jest jeszcze PRZED wioska. Bo jest dość spora. Czy wy, genini, kiedykolwiek myslicie czy wam sie nie zdarza? - Warknął w bardzo nieprzyjemny sposob do nich.
Przetarł dłonia oczy, bedac poirytowanym dosc mocno.
-Traficie bez jego imienia. To jedyna i najwieksza farma poza wioska. Plot we krwi, ziemia we krwi, wkurwiony jak osa facet. Nie przegapicie, serio. Nawet wy nie bedziecie tak zdolni.
Po tych slowach uznal ze wiecie wszystko i sie oddalil, juz ignorujac was zupelnie - Rzucil technike migotliwego ciała i zniknal szybciej niz sie pojawil.
Musicie dzialac teraz sami!
Kaien
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Umare Senshi » 3 cze 2015, o 17:26

Spojrzał na posłańca lekko zdziwionym wzrokiem. Nawet mu się jedna brew ze zdziwienia do góry podniosła z wrażenia. No proszę proszę a więc posiadał jakąś tam ikrę gdzieś tam w odmętach swej służalności. W końcu jednak wzruszył ramionami. Nie odwołali wilczego biletu to raz. Masakra jest dosyć sporo to dwa. Trzy...musi iść z powrotem...na piechotę...Aż mu ręce opadły ze zrezygnowania. No i jeszcze pozostał jeszcze jeden aspekt tego całego gówna. Spojrzał na Risaru i uśmiechnął się do niej bezczelnie.
- Jak widać na załączonym obrazku uważają nas za debili. Więc co robimy w takiej sytuacji? - Zapytał i nie czekając na odpowiedź powiedział z tak wielką pewnością siebie w głosie, że musiał zrobić na niej piorunujące wręcz wrażenie.
- Idziemy, rozwiązujemy zagadkę i później śpimy! - po tych słowach podniósł się i spojrzał na nią. Wzrok miał tak zacięty jak wtedy kiedy walczył wraz z nią. Może jednak nie był taki leniwy? Nieeee.....był jak cholera. ale pozory trzeba przynajmniej stwarzać.
Umare Senshi
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Risaru » 3 cze 2015, o 20:24

Białowłosa miała z całego zajścia niezły ubaw, co sugerował paskudny uśmiech zdobiący jej twarz. Im bardziej wkurzał się posłaniec, tym lepszy miała humor. Pomijając już fakt, że zapewne miał ich za totalnych debili rzecz jasna.
- Czasem nam się zdarza wyobraź sobie - odpowiedziała mu przekomarzając się oczywiście, chociaż aż ją ręce świerzbiły, żeby mu przypierdolić. Łatwo dało się to zauważyć, kiedy opuściła je swobodnie wzdłuż ciała zaciskając dłonie w pięści i raz po raz je rozprostowując.
Kątem oka zerknęła na Senshi'ego przez kilka chwil wpatrując się w miejsce, w którym zniknął posłaniec. Mimo wszystko nie pojawił się ponownie, dlatego odwróciła się do czerwonowłosego już frontem i zmrużyła lekko ślepia.
- Jak to co robimy? Idziemy... - westchnęła ciężko słysząc jego kolejne słowa. Czekała ją naprawdę ciężka przeprawa. Risaru aż paliła się do tego, żeby coś zrobić, ruszyć się z miejsca, jemu natomiast tylko lenistwo we łbie. Nie zwróciła szczególnej uwagi na jego spojrzenie, potraktowała to jako chwilowy przebłysk chęci rozwiązania czekającej ich zagadki, nic więcej. Nie mogła na razie stwierdzić jaki był Senshi, dlatego po prostu postawiła na dalszy rozwój wydarzeń, nic więcej.
- To idziemy. Lepiej się pospiesz, bo nie będę na ciebie czekać - oznajmiła mu, po czym skierowała kroki we wskazanym wcześniej przez posłańca kierunku.

[z/t]
Risaru
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Umare Senshi » 3 cze 2015, o 20:28

Tak się jej znowu przyglądał. Raz z jednej a raz z drugiej trony. Co tu dużo gadać? Miał już serdecznie dość tejże wiewiórzycy w ludzkim cielsku. No dobra. Ciałku, które było dość... specyficzne. Jak dla niego Risaru była co najmniej niezrównoważona psychicznie. Ale podążył za nią. Więc jaki on był w tymże momencie? Jeszcze bardziej popierdolony? To się da tak w ogóle? Raczej nie ale co na to poradzić? Powolnym krokiem ruszył za nią. Nie spieszyło mu się jak widać i tyle.
- Spokojnie, zdążysz rozpierdolić jeszcze kilka ludzi zanim tam dojdziemy! - powiedział za nią i powolnym, leniwym krokiem po prostu szedł w stronę zachodzącego słońca.

[z/t]
Umare Senshi
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Nōn » 17 lut 2017, o 21:15

Kolejny dzień, jak co dzień. Młody Nara leniwym krokiem, kopiąc kamień od praktycznie początku drogi, wkroczył na rozległą przestrzeń, którą pokrywały polany. Było to jedno z ulubionych miejsc do ćwiczeń Nōna. Po śmierci jego matki treningi stały się jego priorytetem, dlatego też znał wiele tego typu miejsc, jak własną kieszeń. Bowiem to właśnie tutaj duża część mieszkańców osady ćwiczyła swoje umiejętności, czy chociażby je poprawiała. Chłopak nie miał odmiennych zamiarów, on również chciał ćwiczyć. Gdy tylko shinobi przeszedł parę kroków po polanie, natychmiast się rozejrzał. O dziwo tego dnia nikogo nie było, a przynajmniej tak mu się wydawało. Cieszył się on tym faktem. Miał pewność, że nikt mu nie przeszkodzi, tym bardziej, że dzisiejszy trening był dla niego naprawdę ważny. Po chwili namysłu ruszył powolnym krokiem w stronę skraju polany i uśmiechnął się delikatnie do samego siebie.

Nōn spokojnie stanął na skraju polany tak, aby żaden cień nie mógł mu przeszkodzić w rozwoju swojego Kage Mane. Wszystko zaczął od przemieszczenia chakry. W końcu nie mógł używać swojego cienia, jako broni do momentu, aż nie nauczy się przekazywać chakrę właśnie do niego! Gdy po jakimś czasie shinobi nauczył się to robić przeszedł do prostych czynności związanych ze swoim cieniem. Zaczął go zwężać, rozszerzać w delikatny sposób, a nawet lekko zmieniać jego kształt. W końcu nadszedł czas na najważniejsze - naukę obezwładnienia celu za pomocą cienia. W tym celu chłopak ruszył nieco głębiej w las i znalazł odpowiednie dobrze oświetlone miejsce, by jego cień mógł ukazać się w całości. Schował się na drzewie, oczywiście w taki sposób, by jego cień nada padał na ziemię i czekał... Czekał na zwierzynę. Po jakimś kwadransie udało mu się napotkać dzika, który wpadł w jego pułapkę. Stanął prosto na jego cień, a ten skrępował jego ruchy. Gdy tylko zauważył efekt swojej pracy, natychmiast się zerwał i wrócił na polanę.

Nauka Jutsu - Kagemane no Jutsu
Czas trwania treningu - 3h


Po ciężkim treningu, gdy shinobi zauważył, że jest już ciemniej, wrócił radosny do swojego domku, wiedząc, że z pewnością tu wróci.
Nōn
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Nōn » 18 lut 2017, o 16:43

Jak młody Nara obiecywał, tak też zrobił! Następnego dnia ruszył, tak samo powolnym krokiem, co wcześniej na polany przed osadą. Ostatni trening przyniósł mu znakomite efekty, co zmotywowało go jeszcze bardziej do dalszych ćwiczeń. W końcu nie chciał rezygnować ze swoich planów tylko z powodu swojej leniwej natury. W tym momencie mógłby ponarzekać na cholerne geny klanu Nara, jednak... Po co? W końcu to dzięki tym genom jest taki ostrożny, to im zawdzięcza swoją inteligencję i wiele innych rzeczy. Nie było powodu do narzekania na rodzinę, skoro tyle mu dali, a poza tym, narzekanie było strasznie nudne. Gdy tylko dotarł na rozległe zielone tereny, zmarszczył delikatnie brwi i rozejrzał się dookoła. Czy na pewno chciałby dzisiaj trenować? Jakby nie patrzeć, mimo samorozwoju, co jest zdecydowanym plusem, shinobi zmęczy się. Komu by się chciało męczyć w tak upalny dzień? To właśnie był jeden z powodów, dla których nienawidzi lata. Jest strasznie gorąco, przez co praktycznie niczego mu się nie chce. Jednak nie po to przeszedł taki kawał drogi, by zaraz się poddać i wrócić do domu. Po paru minutach dalszej walki z samym sobą, Nōn wpadł na genialny pomysł. Tego dnia delikatnie zmieni plan treningowy, dlatego też usiadł pod najbliższe drzewo i zamknął oczy.

Skoro poświęcił parę, a nawet paręnaście minut na dotarcie tu, to postanowił poćwiczyć tego dnia kontrolę chakry. Wiedział, że jest to jeden z ważniejszych czynników wykonywania dobrych jakości technik, dlatego jego zdaniem zawsze warto było przećwiczyć chociażby to! Nōn siedząc w cieniu pod drzewem zamknął oczy i zaczął przemieszczać swoją chakrę w najróżniejsze części ciała. Zaczynając od głowy, poprzez swoje biodra, kończąc na czubkach palców u stóp. Wspaniale wykonywało mu się to ćwiczenie, mając świadomość, że siedzi w cieniu, z dala od tego cholernego upału, jednak na tym nie mógł zakończyć się jego trening. Postanowi, że dołoży do tego parę podstawowych ćwiczeń. Skoro już przećwiczył przemieszczanie chakry w ciele, to zgromadził jej odpowiednią ilość w rękach i postanowił wspinać się na różne drzewa tylko za pomocą rąk. Odpowiednia kontrola chakry była do tego niezbędna, co tylko polepszało umiejętności jej kontroli. Pierwsza próba była zdecydowanie najgorsza. Użył zbyt dużej ilości chakry i porobił parę odcisków własnych dłoni na drzewie. Następne starania były o wiele lepsze! Udawało mu się wspinać na same czubki drzew, bez pozostawiania większych śladów. Gdy tylko stwierdził, że efekt jest wystarczający, zszedł z ostatniego drzewa i ponownie wrócił na pole.

Trening: Kontrola Chakry D
Czas: 3h


Po udanym treningu, który nie zmęczył go aż tak, jak przewidywany wcześniej, chwilę odpoczął w cieniu tego samego drzewa, pod którym zaczął ćwiczenia i po jakimś czasie wrócił na drogę, która prowadziła prosto do centrum osady, skąd trafił do domu.

z/t
Nōn
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Yōsuke » 24 maja 2018, o 09:34

Po długiej podróży, dotarł w końcu na obrzeża osady Yokukage. Należało mu się trochę odpoczynku, a polana, która zdawałaby się być dobrym miejscem na trening, była także genialnym miejscem na chwilę relaksu dla zmęczonego ciała, jak i umysłu. Yosuke wiedział, że ten odpoczynek nie może trwać długo, kończy mu się zarówno prowiant, jak i woda, które były niezbędnymi środkami do kontynuowania szlaku, który sobie wytyczył. Zasiadł więc przy najbliższym drzewie, gdzie miał idealny widok na polankę drażnioną delikatnie przez promyki słońca. Nie wsłuchując się nawet słychać było ćwierkotanie ptaków i wspólną zabawę wiatru z tutejszą trawą. Piękne miejsce... Można by tu zostać na zawsze.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Polana przed osadą

Postprzez Ukog » 25 maja 2018, o 08:01

Ukog nie wędrował długo. To znaczy, droga była daleka, ale nie błądził, ponieważ znajdował się na znajomych terenach. Gdy zbliżał się do Yokukage poczuł znajomy zapach lasu. Oh tak, ten fragment tutaj pachniał inaczej - rodzinnie. Cieszył się na obecność w tych stronach, lecz nie miał zamiaru wpraszać się do domu na obiadek. Być tutaj, ale nie wpadać w niepotrzebne sentymenty. Przypadkiem było to, że pierwszym przystankiem w drodze do odcięcia pępowiny było akurat Midori, lecz Ukog wmawiał sobie, że to miejsce, jako symboliczne, będzie teraz najlepsze.
Skręcił w las przed samym Yokukage. Chciał odpocząć w spokoju, na łonie natury, nie zaś w zatłoczonej osadzie, gdzie mimo spokojnej natury wszystkich Nara, czasem było zbyt gwarno. A na pewno bardziej, niż miał teraz na to ochotę. Zajrzał na często uczęszczaną polanę, gdzie samemu w młodości zdarzało mu się przybiegać, aby podglądać trenujących shinobi. Tak jak zazwyczaj, tym razem również nie była pusta. Pod jednym z pobliskich drzew odpoczywał jakiś czerwonowłosy chłopak. Odpoczywał czy spał? A może coś się stało?
- Hejo... - Podszedł ostrożnie do nieznajomego, aby jednocześnie go napastować i nie przestraszyć.
- Wszystko w porządku? Może wezwać jakąś pomoc? - Zapytał miłym tonem, pomocnym i uczynnym.
- Wyglądasz jakbyś nie miał siły dalej iść, albo coś, a tu zaraz jest osada już, wiesz? - Roześmiał się, bo tak naprawdę nie wiedział z kim ma do czynienia, jednak serce nakazywało mu w takich sytuacjach interesować się dobrem bliźniego.
Ukog
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Yōsuke » 25 maja 2018, o 11:22

SIedząc na tej polanie miał dużo czasu na rozmyślania, na planowanie tego, co dalej, tego co tak naprawdę zamierza zrobić dalej, bo prawda była taka, że nie miał on żadnego planu, co chce zrobić po tym wszystkim. Może tak zacząć ćwiczyć na poważnie? W końcu już dawno tego nie robił... Teraz już tylko podróżuje, wypełnia różnorakie zlecenia, ratuje niewiasty w opałach. Cholerny świat. Wszystko odwraca jego uwagę od ważnych rzeczy, tak ważnych, jak trening między innymi. Napawało go to niemałą frustracją. W końcu nie może się ani trochę rozwijać, co nie pocieszało go za bardzo.

Z zamyślań jednak wyrwał go jakiś chłopak z całkiem nieźle wystylizowaną fryzurą. Bardzo specyficzną, wielką gabarytowo. Choć w tym wszystkim było najdziwniejsze, że mimo swojej długości nie opadały, a trzymały się na baczność, jak taka jedna... pewna... rzecz na widok pięknych kobiet i ich wdzięków. Cholerne dorastanie, cóż poradzić? Na twarzy Yosuke pojawił się delikatny uśmiech, taki nieznaczny, malutki. Pierwszy raz od bardzo dawna ktoś bezinteresownie zainteresował się czerwonowłosym chłopakiem i nie był to bezinteresowny zamiar wpierdolu, a pomocy!

- Wszystko w porządku - odpowiedział mu pomijając przywitanie, po czym od razu wstał, aby podać mu rękę na przywitanie. Yosuke wyglądał przy nim na jakiegoś przypakowanego żołnierza. W końcu obładowany był w sprzęt, pełen kabur, toreb, kunai, katana na plecach, do tego czarna zbroja i płaszcz okalający resztę ciała. Jakby pomyśleć o tym z perspektywy innej osoby, wyglądał nieco... groźnie. Choć w gruncie rzeczy taki nie był, w końcu nie zrobiłby komuś krzywdy bez powodu, nie był taki, nie lubił robić sobie wrogów bez powodu.

- I tak, wiem o osadzie, spokojnie. Tutaj jest po prostu... Po prostu jakoś lepiej. Z dala od tłumów, cicho i spokojnie. Można posiedzieć w zgodzie z naturą - spojrzał na chłopaka, po czym wyciągnął w jego kierunku rękę, aby się przywitać - Yosuke, miło mi Ci poznać - tak, wiem. Nie miał nazwisko, dziwna rzecz, tragedia po prostu.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Polana przed osadą

Postprzez Ukog » 25 maja 2018, o 13:48

- UKOG! - Wykrzyknął chyba nawet trochę za głośno jak na przedstawienie się komuś, kto stoi dwa kroki przed nim. A może po prostu każdy głos tak bardzo odznaczał się w leśnej ciszy? Tak czy siak, podał mu grabę i od tej pory stali się najlepszymi przyjaciółmi.
- Czy ja wiem czy tutaj jest tak cicho... - Wzruszył ramionami.
- Shinobi z dzieciaki z Yokukage często tu przychodzą, to takie leśne miejsce spotkań i treningów, można tak powiedzieć... - On też nie trafił tu przypadkiem, lecz specjalnie zboczył z leśnej ścieżki aby odwiedzić miejsce, w którym również często bywał jako jeszcze mniejsze dziecko.
- Czyli jesteś tu przejazdem? Nie chcesz pozwiedzać Osady? A może... - Tutaj Ukog ściszył głos do szeptu i nachylił się nad groźnie wyglądającym wojownikiem.
- ...a może jesteś poszukiwany? - Szepnął z ekscytacją. Mieć przyjaciela-bandytę to dopiero mocna rzecz!
- Nie bój się, nie wydam Cię. Ale rzeczywiście, dla kogoś takiego... - Zmierzył go wzrokiem... całe to uzbrojenie i rynsztunek który posiadał... W nocy może rzeczywiście pomagało się kamuflować, ale w dzień takie czarne odzienie rzucało się w oczy bardziej niż normalne, pstrokate ubranie.
- Dla kogoś takiego rzeczywiście lepiej będzie trzymać się z dala od murów. Ciężkie czasy teraz mamy dla złoczyńców, czyż nie? - Oj, istotnie. Poszukiwani, gwałciciele i mordercy nie mogli nigdy spać spokojnie, a przedostanie się do jakiejkolwiek osady niezauważonym stanowiło nie lada wyzwanie nawet dla tych najlepszych.
- Ja przyszedłem tutaj tylko potrenować, w ramach odpoczynku. Mogę trochę...? Nie będzie Ci przeszkadzać...?
Ukog
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Yōsuke » 25 maja 2018, o 14:23

Ukog? Ciekawe imię. Pierwszy raz w życiu usłyszał tak dziwny zlepek głosek, jak Ukog. Przysiągłby, że na odwrót brzmiałoby o wiele, wiele lepiej. Ale co on tam może wiedzieć? Jego imię też jakoś niesamowite nie było, więc czemu miałby oceniać czyjeś?

- Zatem powiadasz, Ukogu, że źle wybrałem miejsce? A przysiągłbym, że jest tu tak cicho i spokojnie, a tymczasem biją się tu po mordach, plotkują o pięknych dziewczynach i piją do nieprzytomności? - spojrzał na niego, utrzymając ten ciepły uśmiech z przed paru chwil. Chłopak wydawał się bardzo sympatyczny, toteż Yosuke nie miał zamiaru być wobec niego jakimś chamem, czy zwyrolem, coby mu kości poprzestawiał tylko dlatego, że raczył się do niego odezwać.

Słuchał uważnie podejrzeń chłopaka z wyraźnie powstrzymywanym śmiechem. Naprawdę tak wyglądał? No może cały ten rynsztunek mógł tworzyć wokół niego całą tę otoczkę, ale prawda było z goła inna i niestety chłopak będzie musiał obejść się smakiem, nie będzie mógł liczyć nie genialny plan obrabowania banku, czy czegokolwiek takiego. Gdy tylko zauważył, że Ukog skończył swoje przemyślenia na temat tego, kim tak naprawdę był Yosiek, ten uśmiechnął się do niego, kręcąc przy tym głową.

- Nic z tych rzeczy przyjacielu. Jestem tylko podróżnym. Fakt, zabiłem niedawno dwie osoby, ale byli to poszukiwani bandyci, więc raczej jestem po tej jaśniejszej stronie - wytłumaczył mu, aby nie doszło do dalszych nieporozumień - A przyszedłem tutaj, ponieważ chciałem odpocząć, zanim wyruszę dalej.

Gdy tylko usłyszał pytanie, skinął do niego głową w geście zaakceptowania jego pytań na temat tego, czy nie będzie mu przeszkadzać. W sumie to przydałoby mu się trochę towarzystwa, gdyby miał o tym pomyśleć. Wtedy też, podczas tego namysły oczywiście, doszedł do wniosku, że mógłby odwiedzić osadę, bo czemu nie? W końcu zobaczyć trochę świata i przekonać się o tym, jak to wszystko wszędzie wygląda jest dobrym pomysłem. Przy okazji wypyta się chłopaka na temat żyjących tutaj shinobich z rodu Nara.

- Och.. No i masz rację. Udam się do osady, muszę coś zjeść, a pewnie gospodę gdzieś tutaj macie, prawda? - zapytał tylko, aby być pewnym, że nie idzie tam na marne. Ciekaw był, co takiego będzie trenować? Może zajmie się swoją chakrą? Może jakieś ninjutsu, których jeszcze nie widział? A może najzwyczajniejszy trening wydolnościowy?
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Polana przed osadą

Postprzez Ukog » 27 maja 2018, o 13:05

Ukog przełknął ślinę tak głośno, że pewnie słyszeli to nawet w Shinrin.
- Za... zabiłeś? - Oh my... Ukog dopiero pierwszy raz rozmawiał z mordercą, do tej pory żadna sytuacja nigdy nie wymagała od niego pozbawienia kogoś życia, dlatego wizja śmierci, nawet bandytów, była dla niego dość nowa.
- Ale wiesz, tutaj często kręcą się strażnicy, a ja nigdy nawet niczego nie ukradłem! Serio, gramy w tej samej drużynie. - Odpowiedział z kropelką potu na czole. Trochę się zestresował tym, kto przed nim stoi.
- No pewnie, są gospody, tak jak w każdej stolicy prowincji. Trochę tu po prostu więcej drzew. - Rozłożył ręce w geście, że nic nie można na to poradzić, ale przecież właśnie dzięki tym lasom w Yokukage było nie tylko dużo cienia (pun intended), ale również leśny zapach i kojący szum drzew.
- Właściwie to niczego szczególnego nie chciałem... - Powiedział na koniec do Yosuke. To znaczy na koniec rozmowy, a na początek treningu.
Póki co nie interesowały go kombinacje. O ile styl Goken posiadał wiele rodzajów kopnięć, to Ukog od jakiegoś czasu usilnie myślał również nad skutecznym wykorzystaniem swoich rąk. Krótka rozgrzewka polegała więc głównie na wymachach rąk aby nasmarować stawy barkowe i łokciowe, choć nie zaniedbał również dolnych partii ciała, jednak nie skupiał się na nich tyle co zwykle. Starał się nie zerkać na Yosuke, nie chciał aby świadomość tego, że jest obserwowany, wpłynęła na jego skuteczność, choć walki pod presją również czasem się zdarzają, prawda? Zrobił na początek prosty wykrok do przodu, starając się skoordynować "na sucho" swój ruch nogami z uderzeniem łokciem do przodu. Zamach, skręt bioder i pach! Przeciwnik miał leżeć przed nim z rozkwaszonym nochalem. Żeby jednak tak banalną technikę naprawdę doprowadzić do perfekcji potrzeba wielu, wielu powtórzeń. Zmieniał ręce, tempa, nogi, kierunki ruchu. Krok - uderzenie, krok - uderzenie, prosta kombinacja dwóch rzeczy musiała zgrywać ze sobą całe ciało, począwszy od ruchu mięśni, poprzez gwałtowny wydech w odpowiednim momencie, na powrocie do sensownej pozycji końcowej... kończąc. Trzeba jednak będzie pracować nad jutsu zdecydowanie więcej, niż tylko przez kilkadziesiąt minut treningu, na którym zaczął to doskonalić. Na początek jednak wystarczyło, aby poznać podstawy.

Nauka Konoha Kaiganshō
Ukog
 

Re: Polana przed osadą

Postprzez Yami » 29 maja 2018, o 20:47

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
1/co najmniej 45
"Każdy medal ma dwie strony"


Wszystko powoli miałoby zbiegać do wniosku, iż spotkanie dwójki młodych, nowo poznanych shinobich zakończy się kolejną zawiązaną przyjaźnią. Wspólne spożycie posiłku podobnież zbliża ludzi do siebie i pozwala zacisnąć więzi. Częściej jednak takie braterskie więzy zacieśnia się poprzez wspólne wypicie czarki sake choć w tak młodym wieku mogłoby to różnie się skończyć. Istniały jednak inne metody aby sprawić by dwie osoby zostały bratnimi duszami. Wspólne wyzwanie, wspólna walka, wspólne podejmowanie trudnych decyzji. Na które z tych rzeczy padnie? Czy może jeden naskoczy na drugiego ze względu na jeden błąd, który może wszystko przekreślić? Nie mi o tym mówić, niech ich czyny zadecydują...

Po polanie, na której znajdowali się Ukog i Yosuke, przeszedł kolejny podmuch powietrza, który wprawił w taniec liście okalających ją drzew. Szum delikatnie łechtał ucho. Nic więc dziwnego, że pobliskie tereny były okupowane przez jednej z bardziej leniwych rodów Nara. Idealna pogoda, przyjemnie chłodny wiatr, który i wasze ciała zaczął muskać oraz słońce, które swoimi promieniami delikatnie was opatulało. Pomimo zimy pogoda była wymarzona na odpoczynek, na posilenie się i odbycie długiego snu.
Rozważania dwójki młodzieńców przerwało czyjeś dyszenie. Ze względu na odpowiednią tonację wydychanego powietrza, niskiej nadanej mu barwie mogliście domyśleć się iż ten należał do mężczyzny. Szybko po tym doszedł was kolejny rodzaj nowego dźwięku, lekki tupot, ktoś biegł. Nie były to ciężkie kroki więc osoba musiała należeć do kogoś o mniejszej posturze. Nie minęło wiele aż zza niewielkiego pagórka wychynęła niska postać. Słońce miała tuż za sobą więc nie dostrzegliście jej twarzy. Po obranym przez nią kierunku nie trudno było zgadnąć iż biegła w stronę osady. Jednak czynność tę widocznie zaniechała kiedy zwróciła uwagę na waszą dwójkę. Spoglądając w waszą stronę młoda osóbka jakby biła się z myślami. Lekkim kiwnięciem głowy zasugerowała podjęcie decyzji. Zaczęła biec w waszą stronę.
Kiedy postać zbliżyła się, ustawiła pod lepszym kątem tak, że światło ni drażniło oczu mogliście w końcu dokładniej ocenić nowego przybysza. Chłopak, na co wskazywały ostrzejsze krawędzie podbródka i linii twarzy był niższy od waszej dwójki. Linię wzroku miał na wysokości nosa Ukoga. Musiał mieć więc nieco ponad 165cm wysokości. Kruczoczarne, krótkie włosy oraz błękitne oczy były pierwszymi rzeczami, które rzucały się wam w oczy. Dalej niewielki, choć szpiczasty nos, oraz okrągłe, zaróżowione uszy. Usta, zaś zadbane. Postać młodzieńca zdobiło dobrze utkane, możliwie nawet że szyte na miarę kimono, co mogło być dziwne, gdyż krojem przypominało jedno z służebnych stroi. Było zielonkawej barwy zaś przy sercu złotą nicią wyszyty był znak smoka zwijającego się w okręg. Symbol ten również było widać na jego plecach.
- Wybaczcie mą śmiałość lecz widząc jak żeś uzbrojon wojowniku przybyłem z poselstwem od swego Pana. Pan mój, pełen godności i dobrego serca Natsuhiko Takawaza, prosił abym do wioski się udał i zebrał silnie wyglądającą brać, co by wspomogła go w nadciągającym transporcie. Takoż widząc Ciebie uznałem, iż również się pod jego kryteria wpisujesz. Upraszam więc Ciebie abyś udał się do bram jego domostwa położon staje trzy na północ. Traktem głównym idąc przy wielkiej skale na lewo skręć i podążaj trasą ku górze. Przy bramie zaś więcej się dowiesz.
Chłopak był więc jednak sługą choć sposób w jakim się wypowiadał dalece odbiegał od typowego zamiatacza podług.
Co mocno dało się jednak widać, chłopak wyraźnie zwracał się w stronę Yosuke nie zwracając uwagi na Ukoga widocznie uznając iż ten nie spełniał wspomnianych wcześniej kryteriów. Chłopak ukłonił się głęboko w kierunku Yosuke.

-Wybacz mości wojowniku lecz muszę do wioski iść i spełnić wolę mego Pana.
Ten zaś obrócił się szybko na pięcie i zaczął z powrotem biec w stronę osady. Do swego głównego celu...
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1311
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Polana przed osadą

Postprzez Yōsuke » 29 maja 2018, o 21:44

Oglądanie Ukoga w akcji było czymś ciekawym, bo jakby nie patrzeć, nigdy jeszcze nie widział, jak to wygląda, czy na czym polega. Nigdy nie miał styczności z osobami walczącymi bezpośrednio wręcz bez użycia broni. Sam Yosuke nie wyobrażał sobie tego, że mógłby walczyć w inny sposób niż za pomocą użytecznych kunai, czy swojej katany. Pięści, czy nogi były w jego przypadku ostatecznością.
Wtem usłyszał jakąś osobę, wyraźnie zmęczoną biegiem, głośniej dyszała od Ukoga, który też trenował z całych sił, wywnioskował zatem, że nie jest to osoba wytrenowana, lecz jakiś przypadkowy posłaniec, czy też wieśniak uciekający przed czymś, bo ludzie nie biegają przecież od tak, dla treningu, w końcu mają inne zajęcia niż durnowaty trening. Kto to widział.

- Słyszysz? - powiedział cicho do Ukoga, unosząc palec wskazujący w kierunku lewego ucha, stamtąd dobiegał dźwięk, stąd tak mu wskazał, żeby zasugerować skąd mogłaby ta osoba nagle wybiec. Stanął zatem od razu na równe nogi, obserwując przy tym horyzont skrzętnie ukrywany przez promienie słońca, które idealnie zakrywały nabiegającą postać. Widać było, że wahała się z wyborem, czy też biec dalej w poprzednim kierunku, czy też skręcić w kierunku dwójki nastolatków. Ta osoba w mniemaniu Yośka nie wyglądała jakoś groźnie. Niziutka, drobna osóbka okazała się jakimś… Swego rodzaju sługą? Bo posłańcem z taką kondycją byłby kiepskim. Profesjonalnym posłańcem oczywiście.

Wybaczcie moją śmiałość… Strasznie ułożony ten chłopina. Nie wyglądał na zwykłego sługę. Być może pochodził z dworu jakiegoś bogacza, co nie dość, że sam był takim perfekcjonistą, to i od swoich sług tego wymagał? Wszystko jest możliwe. Czerwonowłosy chłopak stał, wpatrując się w chłopaka, co jakiś czas kiwając głową, aby wiedział, że jest słuchany. Jakieś zlecenie? Z przyjemnością je przyjmie, choć nie spodobało mu się podejście posłańca wobec towarzysza z którym Yosuke miał przyjemność poznać się wcześniej. Jakim prawem go zignorował. Wiadomo, nie miał takiego rynsztunku, ani nic, ale nie oznaczało to, że jest jakiś gorszy, czy słabszy. Prawda jest taka, że mógł okazać się wielkim wojownikiem skrytym w chłopięcym ciele.

Gdy tylko posłaniec odbiegł od nich, skierował wzrok na czarnowłosego znajomego i zapytał:
- No to co Ukogu? Sprawdzimy co takiego potrzebuje nasz “Pan”? - uśmiechnął się do niego, udając ton tamtego posłańca, nieco oderwanego od rzeczywistości z tym całym składaniem zdań… Słowami. Pieprzony mistrz YodaShimi, czy co?
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości