Port

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Port

Postprzez Tamaki Hyūga » 21 kwi 2018, o 14:47



~ Śmierdzący Interes ~
~ Kyoushi ~
~ Ranga D ~
~ 15 ~
Zakończona!




Sasame z początku z nieskrywanym zainteresowaniem przypatrywała się poczynaniom Kyoushiego. Kiedy ten wsadził ręce do wody dziewczyna pozwoliła sobie zażartować.

- Łapanie ryb ręką jest wysoce nieskuteczne, myślę że sieci się lepiej do te... - przerwała wpół zdania kiedy zauważyła wypływające na powierzchnię ryby. Całą masę ryb. W promieniu około 10 metrów od miejsca gdzie Kyoushi zanurzył swoje ręce wypływały sparaliżowane wyładowaniami elektrycznymi ryby. Dziewczyna rozglądała się z miną wykrzywioną niedowierzaniem i szokiem.

Kiedy Uchiha zwrócił się do Sasame ta niejako otrząsnęła się z szoku oraz niedowierzania i tylko dalej rozglądając się dookoła Grzywacza starając się jakoś ogarnąć panujący tu widok. Przytaknęła tylko głową i zwróciła przepełnione radością oczy i podbiegła i rzuciła się Kyoushiemu na szyję.
- Dzi-dziękuję, nie wiesz ile to dla mnie znaczy Kyu. - powiedziała tylko Sasame i złożyła jeszcze szybkiego buziaka na policzku białowłosego po czym czerwona jak burak wzięła sieci i zaczęliście wyławiać ryby.

Po około połowie godziny wyzbieraliście wszystkie ryby, które wypłynęły na powierzchnię. Zapełniliście całe miejsce ładunkowe i jeszcze trochę ryb walało się po pokładzie oraz było zaplątanych w sieci.

- Jeszcze nigdy nie widziałam tylu ryb złowionych na raz. - powiedziała cicho kiedy już wracaliście do portu a w jej oczach było widać iskierki radości.

Po przybiciu do portu Sasame wraz z Kyoushim oddali ryby, za co dziewczyna dostała niemałą wypłatę. Kiedy ta się dowiedziała ile pieniędzy zarobiła dzięki chłopakowi jeszcze raz przytuliła go, z łzami w oczach podziękowała za pomoc, wcisnęła małą sakieweczkę pieniędzy w jego ręce po czym uciekła, najprawdopodobniej do domu.
Tamaki Hyūga
 

Re: Port

Postprzez Kyoushi » 22 kwi 2018, o 11:14

    Dziewczyna zdecydowanie nie wiedziała co ma na myśli białowłosy, gdy ten włożył obydwie dłonie po uprzednim zakasaniu rękawów do wody. W mgnieniu oka na promieniu dziesięciu metrów nagle zaczęły wypływać sparaliżowane ryby. Dziewczyna była naprawdę zaskoczona, a jej komentarz był w ogóle nie na miejscu. Czerwonooki tylko odwrócił się z potężnym uśmiechem i kiwnął głową w jej stronę mówiąc:
    - Nieskuteczne? – tu zrobił pauzę z uśmiechem – Łap za sieci Sasame – powiedział, wyjmując dłonie i wycierając w maszt. Młodzieniec pomógł jej wyławiać wszystkie rybki z sieci, było ich naprawdę sporo. Dziewczyna rzuciła mu się na szyję, a on korzystając z okazji, przyciągnął ją do siebie jeszcze bliżej, chwytając za lędźwie nad tyłkiem. Po chwili ją puścił, gdy ta zarumieniła się jeszcze bardziej:
    - Do usług. Gdybyś mnie jeszcze potrzebowała, będziesz wiedziała doskonale, gdzie mnie znaleźć. Teraz chyba możemy już wracać? – zapytał, siadając do wioseł i zaczynając machać wracając do przystani.
    Stanęli na rozstaju, gdy ta wręczyła mu sakwę z pieniędzmi, której oczywiście nie przyjął.
    - Zostaw to sobie. Ja nie potrzebuję pieniędzy. Bywaj zdrów i Twój ojczulek Sasame. Do rychłego. – rzucił męsko, odwracając się i znikając w ciemnościach zaułków portu…

    z/t
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 708
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Port

Postprzez Saiki » 8 maja 2018, o 18:03

-Może kiedyś... może kiedyś. - zamruczał sam do siebie, obserwując biały puch spadający z nieba.
Saiki myślał o podróży. Wyprawie, która pozwoliłaby mu zwiedzić coś więcej niż prowincja Sogen, w której się wychował.
Chłopak siedział na ławce, z której miał bardzo dobry widok na port i okolice. Ziewnął podpierając jedną ręką twarz i po chwili, tę samą ręką przetarł sobie oczy.
-Będzie dobrze. - oznajmił tak, jakby ktoś był obok, chociaż Saiki siedział sam, a przynajmniej nie wyczuwał nikogo w pobliżu, ani nie słyszał żadnych odgłosów tutejszych wędrowców. Było bardzo spokojnie i cicho.
Przymknął oczy na moment, a następnie pewnym ruchem podniósł głowę ku górze. Nabrał duży wdech i przy wydechu delikatnie się uśmiechnął.
-Może kiedyś...może kiedyś.
Saiki
 

Re: Port

Postprzez Uchiha Izanami » 8 maja 2018, o 23:30

Obrazek
Uchihowe sprawy
Część I - Uchiha Saiki

Misja rangi D[1/15]
Saikai



Niebo było wyjątkowo niebieskie jak na tę porę roku. Było też dość ciepło jak na sam środek jesieni. Dwanaście stopni i to przy samym morzu. Oczywiście, od morza wiała dość silna bryza, która skutecznie ochładzała powietrze, ale wciąż było rześko i przyjemnie. Do tego wiatr maskował typowy zapach brudnego i pełnego ryb portu, jednak była to też zasługa, że Uchiha Saiki siedział dość daleko od głównej części portowej, gdzie zawsze było pełno i gwarno. Obserwował wszystko z oddali - ludzi handlujących dzisiejszym połowem, kobiety, które targowały się o świeże ryby, marynarzy i tragarzy uwijających się na statkach i pomostach co rusz albo znosząc albo wnosząc ładunek. Jak zwykle port Kotei był pełen życia.

A jednak Saiki znalazł sobie miejsce z dala od tego wszystkiego, żeby nikt mu nie przeszkadzał w patrzeniu na statki i marzeniu o dalekich podróżach. Oraz przygodach, które mógł tam przeżyć. Niestety, jego życie obecnie nie było tak wesołe, jak jego wyobraźnia. Treningi i zadania, praca, aby trochę zarobić i pomóc matce.

A właśnie. Przecież miał się koło południa zgłosić do Uchiha Kurou. Kogo klanu Uchiha - mężczyzna pochodzący pod trzydziestkę - był jednym z najmilszych członków klanu Uchiha. Często między misjami i zajęciami trenował młodzież klanu Uchiha w znamienitej sztuce genjutsu i katonów. Owszem, byli też nauczyciele tacy, jak jego starszy brat Rokuro, ale ten nie był tak przyjemnym nauczycielem. Kurou czasami miał jakieś zadania dla młodych ninja z klanu Uchiha i pilnował, żeby ci dostawali za to odpowiedni zarobek. Saiki miał się do niego zgłosić koło południa, na pole treningowe w Kotei, które znajdowało się w innej części osady niż port. Wiadomym jednak było, że różne rzeczy się zdarzają i Kurou nigdy nie był szczególnie niepocieszony, jeżeli ktoś się nie zjawił, dlatego Saiki miał wybór, gdyby przypadkiem za bardzo zanurzył się w swoje myśli i postanowił jednak nie pójść po nowe zadanie.

Uchiha Izanami
 

Re: Port

Postprzez Saiki » 9 maja 2018, o 17:35

-No tak... - szepnął mrugnąwszy dwa razy, kiedy przypomniał sobie o planach na dzisiejszy dzień. Planach, które niestety nie współgrały z siedzeniem i patrzeniem się w siną dal, gdzie statki, ludzie i szum wody.
-Jeszcze tu wrócę! - krzyknął, tak jakby kogoś to obchodziło i jakby w ogóle ktoś obok niego się przechadzał.
Saiki wziął głęboki wdech, aby nacieszyć się ostatnimi, szczęśliwymi chwilami nad wodą.
Szczęśliwymi, ponieważ wyjątkowo nie było czuć zapachu ryb, który wyżerał z człowieka ostatnie chęci do życia.
Prawa ręka chłopaka powędrowała w górę i zatrzymała się na jego ciemno-niebieskich włosach, a palce wsunęły się wgłąb czupryny.
-Którędy będzie najszybciej? - zapytał samego siebie, licząc na pewnego rodzaju olśnienie.
Jeszcze raz westchnął i ostatni raz rzucił spojrzenie na port. Żwawo podniósł się z ławki, na której siedział rozmarzony i przeciągając się w lewo i prawo, obrócił głowę w kierunku, w którym musiał się udać, by dotrzeć na pola treningowe Kotei.
-Ruszamy. - oznajmił i zaczął przebierać nogami w stronę szlaku, który może doprowadzić go do celu.
[z/t]
Saiki
 

Re: Port

Postprzez Uchiha Izanami » 10 maja 2018, o 11:15

Obrazek
Uchihowe sprawy
Misja rangi D[3/15]
Saiki



Ławka, zapweniona o tym, że Saiki jeszcze do niej wróci, milczała, przyjmując jego zapewnienie bez żadnych wyrzutów. Została na miejscy i chłopak mógł być pewien, że na niego zaczeka. Była w tym lepsza niż niejedna kobieta, szczególnie kiedy taka się przekonywała, że chłopak mruczał do siebie.

Aby dojść do pól treningowych, musiał skierować się w stronę tego bardziej uczęszczanego portu, ale jeszcze zanim tam dotrzeć - skręcić w jedna z uliczek, które prowadziły do głównego Kotei, a następnie je przejść całkowicie, aby trafić na poletko treningowe. Idąc, Saiki mógł w dalszym ciągu obserwować życie w porcie. Wydawało się, że zamieszanie było nieco większe niż zwykle, ale nie na tyle, żeby było to coś naprawdę przesadnego.

Przejście przez samo Kotei zajęło chłopakowi kilkanaście minut. Na swojej drodze napotykał ludzi i Uchihów załatwiających swoje codzienne sprawy - zakupy, praca, czasem jakieś ploteczi. Miasteczko było dość spokojne, w przeciwieństwie do portu, ale tam odbywało się większość handlowego życia nie tylko Kotei, ale również całego Sogen. Dzień nadal był słoneczny

Po jakimś czasie chłopak doszedł do osiedla mieszkalnego Uchiha, gdzie odbił i skierował się w stronę laseczku, gdzie poletko treningowe było położone.

Ten temat ->klik

Uchiha Izanami
 

Re: Port

Postprzez Uchiha Izanami » 11 maja 2018, o 23:10

Uchihowe sprawy
Misja rangi D[7/15]
Saiki



Uliczka prowadząca do portu była bardzo zaludniona. Wiele wozów oraz taczek było ciągniętych przez zwierzęta czy ludzi było wypełnionych towarami wszelakimi. Ludzie przekrzykiwali się, krążyli, chodzili w jedna i drugą stronę. Kobiety z koszami pełnymi ryb i innych dóbr, mężczyźni przekrzykujący się i rozmawiający, pijąc alkohol, chociaż było jeszcze dość wcześnie. Marynarze, na czas, kiedy statek zawinął do portu, spędzali czas kręcąc się w karczmie lub szukając uciech u kobiet, które zarabiały na tym, że dawały radość zmęczonym samotnością mężczyznom. Stragany handlowe stały wszędzie wzdłuż ulic oferując swoim klientom najróżniejsze dobra - przede wszystkim świeże ryby i owoce morza, warzywa sprowadzane z innych krajów, różne sukna, ubrania, a także błyskotki i czasem można było znaleźć towary luksusowe takie jak zioła czy egzotyczne medykamenty.

Dzieciarni, którą Sakai miał zapytać było sporo. Już ubrani dość ciepło - w końcu była jesień - i grający w piłkę między kupującymi (jednocześnie narażającym się na wrzaski dorosłych). Dziewczynki bawiły się lalkami, a jeszcze inna grupka, przy wejściu na molo, bawiła się z dwoma psami. Dzieciaków było tu całkiem sporo, praktycznie w każdym wieku. No może poza niemowlakami.

Dalej były pomosty, mola i statki. Małe łódki wyciągnięte na brzeg i średnie łodzie rybackie przy małych pomostach. Jednak największe wrażenie robiły ogromne statki handlowe z wysokimi masztami i ogromnymi żaglami, które pomagały w żeglowaniu na niebezpiecznych wodach całego świata.

To tutaj, w tym miejscu Sakai miał znaleźć Fafika.

Uchiha Izanami
 

Re: Port

Postprzez Saiki » 12 maja 2018, o 07:13

Spotkanie z dzieciakami szkolonymi przez Kurou wywołało u Saikiego burzę wspomnień, która ciągnęła się za nim aż do samego portu. Bez przerwy wyobrażał sobie jakie miałby życie, gdyby jego ojciec nie był ważnym Shinobi i gdyby miał o wiele więcej czasu dla rodziny. Choć Saiki doskonale wiedział, że na takim gdybaniu nikt nigdy daleko nie zajechał, to od czasu do czasu zdarzało mu się zabłądzić w otchłani swoich myśli. Choć nie mógł przewidzieć swojej przyszłości, to wiedział jedno. Będzie dążył do tego, aby w przyszłości być lepszym mężczyzną niż ojciec. Jeżeli przyjdzie mu prowadzić bardzo zajęte życie, nie będzie się mieszał w relacje i tworzenie rodzin, bo wyrządziłby tym wiele niepotrzebnych przykrości. Chłopak jednak miał świadomość, że takie gorsze scenariusze potrafią pięknie wykształtować człowieka i nawet w najgorszych zdarzeniach, można doszukać się pozytywów.
Jego rozważania wróciły tam skąd przybyły, gdy tylko zaczął zauważać tłum ludzi będący oddalony od niego jedynie o kilka metrów.

-*Gdzie się podziałeś, Fafik?* - zapytał w myślach, gdy rozglądał się po okolicy i zaczął dostrzegać poszczególne grupki ludzi zebranych w porcie.
Saiki podrapał się po głowie i bez żadnych podejrzeń, zaczął się zbliżać do grupy dzieciaków grających w piłkę.
- Faaafiik! ... Faaaafiik! - zakrzyknął tak, aby któreś z pobliskich dzieci, tudzież zajętych wiecznym pędem dorosłych zwróciło uwagę na niego samego. Saiki postanowił, że szybciej będzie kiedy zacznie się przechadzać po okolicy i zwyczajnie wykrzykiwać imię pupila Kurou niż podchodzić pojedynczo do każdego z osobna i tłumaczyć, że szuka psa.
Spodziewał się, że większość dorosłych wiedziała kim jest Kurou i co nie co o nim wiedzieli. Tak samo domyślał się, że dzieciaki powinny znać Fafika, więc jeżeli ktoś z informacjami na temat pupila mnie usłyszy - przybędzie sam.
Oczywiście plan mógł nie wypalić i krzyki na nic się zdadzą, ale Saiki postanowił zacząć właśnie w ten sposób.
Gdy przeszedł kilka metrów ponownie zaczął nawoływać pupila i rozglądać się po okolicy.
Saiki
 

Re: Port

Postprzez Uchiha Izanami » 13 maja 2018, o 19:50

Obrazek
Uchihowe sprawy
Misja rangi D[9/15]
Saiki



Fafik fafikował gdzie indziej najwyraźniej, ponieważ nie słyszał ani słów Saikiego, żeby przybiec na zawołania, ani tym bardziej nie słyszał jego myśli, żeby mu odpowiedzieć coś w stylu “Abo ja jestem tu i tu”. Nie dało się ukryć, że tak byłoby o wiele łatwiej, jednak nikt nie powiedział, że ma być łatwo.

Na wrzaski Saikiego, dorośli zerkali na chłopaka, pewnie w myślach pukając się po głowie (jednak Saiki, podobnie jak Fafik, w myślach nie czytał, więc nie mógł o tym wiedzieć), a dzieciaki zerkały zainteresowane, o ile w ogóle zwracały uwagę. Oczywiście, banda chłopców, która młuciła w piłkę z całą pewnością nie zwróciła uwagi na Saikiego. Wprost przeciwnie, kopali skórzaną piłkę mocno z boku ulicy, co jakiś czas wybiegając dalej. Co rusz ktoś się na nich zamachnął i nawrzeszczał, ale chłopcy nie zwrócili na to uwagi. Aż w końcu jeden z nich posłał piłkę prosto w twarz jakiegoś tragarza. Tragarz się zatoczył ze swoim towarem i skrzynki wypadły mu z rąk. Te wpadły na jedno ze stoisk - powodując dalsze straty w cytrusach oraz szkle, które było w skrzyniach. Było dużo przeklinania, zamieszania, krzyków, a dzieciaki ulotniły się bardzo szybko, zostawiając za sobą zniszczenie i pewnie mając nadzieję, że nikt nie odkryje, kim oni byli.

Saiki był całkiem blisko zdarzenia. Może nie na tyle, żeby ratować, co się dało, ale wystarczająco blisko, żeby widzieć całą sytuację. Zmysły młodego shinobiego również potrafiły powiedzieć, kto grał w piłkę, kto ją kopnął i gdzie dokładnie dzieciaki uciekły.

- Czy ktoś widział tego gagatka?! - zapytał właściciel straganu z cytrusami, czerwony ze złości. Ktoś pomagał tragarzowi wstać z ziemi. - Już ja pokażę im!

Ludzie rozmawiali między sobą, wykrzykiwali jakieś imiona czy wygląd konkretnych chłopców, ale nikt nie był pewnien, gdzie dzieciaki uciekły. Przez to zamieszanie robiło się jeszcze większe, polała się krew (z rozciętego kolana tragarza) i w końcu i handlarz i tragarz się pokłócili o wypadek. Nie było chłopców do obwinienia, więc chcieli zmusić siebie nawzajem do zapłacenia za szkody.

- A nie możecie zapłacić komuś za znalezienie smarkaczy i zmusić rodziców, żeby zapłacili? - rzucił ktoś z tłumu.

- Ha! Ktoś? - zapytał tragarz. - Jeżeli ktoś jest pewien i ich przyprowadzi, zapłacimy!

- Ja wiem - powiedziała mała dziewczynka wychodząca z tłumu i targająca ze sobą bardzo niezadowolonego kota. Wyrażała się ładnie, miała dwie kitki i czyste ubranko. Wyglądała na słodką i rezolutną sześciolatkę. Kot za to był czarny i zrezygnowany.

- Wiesz malutka? - zainteresował się handlarz, z iskrą nadziei w oczach.

- Ja wiem, gdzie jest Fafik.

Uchiha Izanami
 

Re: Port

Postprzez Saiki » 13 maja 2018, o 20:25

Saiki odwrócił się w stronę małej dziewczynki, tak jakby został wyrwany ze snu przez jakiś przenikliwy hałas.
Całe to zamieszanie wprowadziło chłopaka w dziwny stan, z którego uratowała go ona... Drobna, ciemnowłosa dziewczynka ze swoim pupilem, który ewidentnie wolałby być gdzieś indziej. Saiki zdecydowanie bardziej wolał psy od kotów. Choć przeważnie trafiał na te 'wredne', zdarzało mu się spotkać w swoim życiu bardzo pogodne i cudowne kociaki. Ten, w objęciach dziewczynki zdecydowanie wyglądał na tego z pierwszej grupy, chociaż - póki co, tylko na takiego wyglądał.
Chłopak zrobił kilka kroków w stronę sześciolatki i przyklęknął na jednym kolanie tuż przed nią. Odciął się od zamieszania wywołanego przez młodych piłkarzy-rozbójników i skupił się tylko na dziewczynce.
-Pomożesz mi go znaleźć? - zapytał patrząc się prosto w oczy małej, która twierdziła, że zna obecną lokalizację Fafika. Dziewczynka wydawała się cudowna i przeurocza, ale twarz Saikiego była skupiona i pełna powagi, jak przy rozmowie z kimś do kogo ma się duży szacunek.
-Muszę zabrać Fafika do jego domu. Jego rodzina się o niego martwi. - oznajmił dziewczynce.
Co prawda, Kurou nie był jakoś wielce załamany, gdy zlecił poszukiwanie pupila, ale na pewno z każdą kolejną godziną będzie się zamartwiał coraz bardziej. Chłopak zaczął się czuć dziwnie zniechęcony, ale nie potrafił jeszcze ustalić o co dokładnie chodziło.
Podniósł się z kolana cały czas patrząc na sześcioletnią dziewczynkę i jej złowrogą bestię.
Na twarzy Saikiego zaczął pojawiać się szczery, głupawy i niezdarny uśmiech.
-Powiesz mi gdzie go znajdę, Księżniczko? - zapytał licząc, że młoda wie gdzie faktycznie jest Fafik i nic mu się nie przesłyszało. Ktoś mógłby to bardzo dziwnie odebrać, gdyby jednak dziewczynka nie wspomniała nic o Fafiku, a Saiki by przy niej klęknął i nazywał Księżniczką.
Saiki liczył, że odnajdzie Fafika jeszcze tego samego dnia.
Saiki
 

Re: Port

Postprzez Uchiha Izanami » 14 maja 2018, o 21:48

Obrazek
Uchihowe sprawy
Misja rangi D[11/15]
Saiki



Dziewczynka skinęła kilkakrotnie główką wymachując kotem. Kot miauknął niezadowolony, ale nadal zwisał z ramion dziewczynki. Saiki przyklęknął przy niej, a ona się do niego ślicznie uśmiechnęła.

- Kurou-san wcale za nim tak nie tęskni - odopwiedziała rezolutnie. - Po prostu nie lubi, jak Fafik wychodzi, bo ludzie się go boją. Mogę zaprowadzić - stwierdziła i złapała Saikiego za rękę, lekko ciągnąć za sobą. Drugą ręką ściskała swojego niezadowolonego kota.

Mijając grupę ludzi, którzy już nie zwracali na nich uwagi, Saiki i dziewczynka ruszyli w stronę morza. Dziewczynka prowadziła go pewnie, nie przejmując się, że idzie z osobnikiem, którego wcale nie znała. Nie szła bardzo szybko - w końcu miała krótkie nóżki, ale parła do przodu. Kiedy już zaprowadziła go na pomosty, skręciła w lewo i prowadziła Saikiego po pomoście.

Morze i statki były po prawej stronie i wiatr, niesiony od wody rozwiewał włosy Saikiego i dziewczynki, a także futro kota. Dziewczynka odchodziła coraz dalej od głównej części portu, dochodząc do plaży i budynków, zbudowanych po lewej stronie, ale już nie należących bezpośrednio do dzielnicy portowej. Pod stopami obojga był już piasek, kamienie, wodorosty wyrzucone na brzeg i jakaś piana, a także brud, śmieci ze statku oraz zdechłe ryby wyrzucone na brzeg. Wszędzie również było pełno mew - wrzeszczących i kłócących się o pożywienie.

Wyrzucony na brzeg, niedaleko miejsca, gdzie oboje zeszli na plażę, był wrak staktu. Zbutwiały i rozpadający się, dawno temu ograbiony i nie ruszany obecnie przez nikogo, poza dzieciakami, które się tam bawiły. Oczywiście bez zgody dorosłych. Miejscówka, gdzie siedział zwykle Saiki była po drugiej stronie portu.

Dziewczynka właśnie przed owym wrakiem się zatrzymała i podniosła palec, wskazując na chwiejący, spróchniały, porośnięty mchem i porostami maszt. Na sam jego szczyt. Kiedy Saiki podążył wzrokiem za jej dłonią, dostrzegł czarny punkt ma maszcie. Punkt, który pewnie po ściągnięciu z masztu byłby wielkości dorodnego pieska. I wydawało się, że miał tak jakoś więcej nóg niż piesek mieć powinien.

- Fafik!

Uchiha Izanami
 

Re: Port

Postprzez Saiki » 15 maja 2018, o 17:56

W chwili, w której dziewczynka chwyciła rękę Saikiego, przeszedł go ciepły dreszcz i zdziwienie, że z tak dużą pewnością siebie zaufała nieznajomemu. Dopóki nie trafili na pomost, Saiki nie mógł wyjść z podziwu i zaskoczenia przez odważne zachowanie sześciolatki. Na pomoście jego uwagę zaczął przykuwać obecny krajobraz i wiatr, który przymykał co jakiś czas oczy chłopaka.
Gdy stojąc już przed wrakiem statku, dziewczynka puściła jego rękę - poczuł nagły atak chłodu w dłoni, która przez całą podróż była ogrzewana dziecięcym, niewinnym ciepłem drobnej rączki dziewczynki.
- Dziękuję, Księżniczko. - wyszeptał z niezdarnym uśmiechem na twarzy, patrząc na maszt wraku.
Saiki westchnął i zbliżył się do statku, a następnie przymknął oczy.
Chłopak zaczął kumulować swoją chakrę w stopach, a następnie powolnymi i ostrożnymi krokami zaczął wchodzić na burtę.
Choć cel Saikiego był na samej górze, zainteresowany Saiki kilka razy przeleciał wzrokiem po opuszczonej i w większości dziurawej posadzce. Jego oczy ponownie skierowały się ku górze. Mógł to załatwić w kilka sekund, ale już przed pierwszym krokiem wiedział, że niepotrzebny pośpiech może sprawić, że wrak zacznie się rozpadać jeszcze bardziej, a maszt na którym urzędował Fafik, mógłby się połamać i byłoby więcej dramatu i tragedii niż to warte.
Saiki przystawił nogę do masztu i powolnymi krokami kierował się na szczyt, aby znieść - lub po prostu zachęcić pupila do zejścia, a następnie skierować się na wspólną podróż do Kurou.
Saiki
 

Re: Port

Postprzez Uchiha Izanami » 18 maja 2018, o 10:06

Uchihowe sprawy
Misja rangi D[13/15]
Saiki



Maszt był śliski, a powiewy wiatru coraz silniejsze w miarę wchodzenia na niego, jednak używając chakry - Saiki nie miał większego problemu z wchodzeniem na górę. Powoli zbliżał się do szczytu, gdzie siedział dorodny, czarny i włochaty pająk, którego dziewczynka wskazała palcem. Właściwie ona nadal była na dole obserwując, jak Saiki zabiera się za ratowanie stworzenia o ośmiu nogach i ośmiu oczach oraz miłym, czarnym futerku. Fafik siedział na szczycie spokojnie, czasami tylko przebierając odnóżami i poruszając szczękoczułkami czy odwłokiem.

Ale czy był jadowity?

Kiedy Saiki znalazł się bliżej szczytu masztu, pająk go zauważył. Wyłonił się całkowicie z orlego gniazda i ustawił się w miejscu, gdzie Saiki miał na niego najlepszy widok. Pająk był duży, wielkości średniego psa.

- FAFIIIIIIIIK! - znowu zawołała dziewczynka z dołu, radośnie, machając swoim kotem, co Saiki zauważył, jeżeli spojrzał w dół.

Najwyraźniej nie było pomyłki. Był to Fafik.

Kiedy Saiki już dotarł na samą górę, Fafik osunął się nieco, żeby chłopak mógł wejść na sam szczyt. Saiki mógł sobie obejrzeć orle gniazdo… a właściwie pajęcze gniazdo - z tak samo zbutwiałego drewna jak reszta statku, tylko tutaj były też truchła mew, owinięte szczelnie pajęczą nicią. Część była stara i wyssana, inne pełne i oczekujące, a jedno nawet się ruszało, jakby dopiero co kokonik był zrobiony, a ptak w środku dogorywał.

W czasie oględzin orlego gniazda, Fafik przytuptał bliżej i zaczął się wspinać po nogach Saikiego, zatapiając swoje odnóża w ubraniu i skórze młodzieńca. Saiki mógł wyczuć delikatne haczyki przy zakończeniach odnóży pająka, które pozwoliły mu się wspinać, tak jak i szorstkość futerka stworzenia. Zwierz za nic miał to, czy Saiki właściwie jest chętny na takie bliskie spotkanie z nim, najwyraźniej nauczony był, że tak miał robić. Próbował jak najlepiej ułożyć się w ramionach Saikiego, oczekując na bycie zniesionym. Dwa z odnóży przerzucił przez ramiona chłopaka, niemal się do niego przytulając. Wtedy Fafik wydał z siebie klekoczący odgłos, jakby mówił, że jest gotowy do bycia zniesionym.

Spoiler: pokaż
Obrazek

Uchiha Izanami
 

Re: Port

Postprzez Saiki » 18 maja 2018, o 17:39

Saiki im bliżej bocianiego gniazda, tym bardziej wzdychał.
-*No tak... Pupil.* - myślał z każdym kolejnym krokiem, kiedy pociecha Kurou była coraz to bliżej, aż w końcu wpadła w ramiona młodego chłopaka.
Na początku poczuł dziwny dreszcz i w pewnym sensie lęk, ale później zaczęło do niego docierać coś więcej.
Pomijając docieranie kolejnych dreszczy wywołanych przez haczyki na odnóżach Fafika, do Saikiego dotarła prosta myśl.
Nie można z góry oceniać innych ludzi, stworzeń, czy wszelakich prawd. Bardzo często się z tym utożsamiał, lecz zdarzało mu się w odruchu ludzkim reagować na opak. Fakt, że Fafik nie był psem, wcale nie skreślał go z bycia cudownym pupilem i dobrą istotą.
Pojmane mewy mogą mieć odmienne zdanie, ale tak już w życiu bywa.
Gdy pająk ułożył się wygodnie i zawinął swoje odnóża dookoła ciała Saikiego, ten wziął głęboki wdech.
- Zaraz będziemy u Twojego Pana, Fafik. - wyszeptał z uśmiechem, próbując oderwać wzrok od hipnotyzującego i niecodziennego, pajęczego spojrzenia.
Opuścił głowę i spojrzał się na dziewczynkę, dzięki której odnalazł pupila, a następnie zaczął skupiać swoją chakrę w stopach i wykorzystał ją, aby tym samym sposobem co wszedł, zejść z masztu na ziemię.
Rzucił jeszcze spojrzenie na ruszający się kokon, w którym najprawdopodobniej znajdowała się żyjąca jeszcze mewa.
- Zawsze ja... - westchnął Saiki i uwolnił prawą rękę z objęć Fafika, a następnie wyciągnął kunai ze swojej torby na ekwipunek. Zbliżył się nieco do kokonu i zaczął ostrożnie ciąć pajęczynę, aby uwolnić pojmaną mewę.
Po chwili, za sprawą kilkunastu cięć, ptak wymachując panicznie skrzydłami, wyleciał z bocianiego gniazda i udał się w bezpieczne miejsce 'wykrzykując' przy tym najróżniejsze dźwięki.
- Wybacz, Fafik, ale czasami tak trzeba. - wyszeptał do pająka, a następnie zaczął kierować się na dół.
Jak tylko jego stopy wyczuły piaszczyste podłoże, jego chakra wstrzymała swoje działanie i zaczęła opływać jego ciało w regularny, niewiele dający sposób.
Fafik powoli osunął się z ciała chłopaka, a ten z uśmiechem i błyskiem w oczach skinął głową do sześciolatki.
- Dziękuję, Księżniczko. Uczyniłaś dziś dużo dobrego. - powiedział stanowczym głosem, a następnie spojrzał się na niebo.
Saiki
 

Re: Port

Postprzez Uchiha Izanami » 19 maja 2018, o 20:17

Obrazek
Uchihowe sprawy
Misja rangi D[15/15+]
Saiki



Fafik, owszem, był dobrym i cudownym stworzeniem. Jak na pająka był wierny, przyjazny, generalnie miły i nie sprawiał zbyt wielu problemów, poza tym, że chodził polować na mewy i czasem straszył marynarzy, co byli do niego nieprzyzwyczajeni. Jednak zmieniał się z potulnego, kochanego stworzeni w niezbyt miłe stworzenie, kiedy zagrażało się jego obiadowi.

Saiki nie zdążył zrobić wszystkiego, co zaplanował. Owszem, w jego ramionach był Fafik. Owszem, spojrzał na dziewczynkę na dole i miał zamiar do niej iść. Owszem, wyciągną kunai, aby rozciąć klejący się kokon z mewą w środku. I jeszcze mu się to udało zrobić. Rozciąć kokon. Mewa w środku jednak nie wyglądała zbyt szczególnie. Jeszcze jakoś dychała, ale nie wygladało na to, żeby miała się wzbić w powietrze. Jej pióra i skrzydła, w ogóle całe ciało były całkowicie oblepione pajęczą siecią, a ugryzienie na korpusie mówiło, że Fafik zdążył ją ugryźć i wstrzyknąć truciznę, która powoli rozpuszczała mewę od środka. Mewa nie miała szans na przeżycie.

Klik, klik, klik, klik.

Szczękoczułki pająka wydały z siebie nieprzyjemny, ostrzegawczy odgłos, a pająk zeskoczył z ramion Saikiego i potuptał do swojej mewy. Następnie odwrócił się w stronę Saikiego, uniósł pierwsze odnóża i zasyczał ostrzegawczo, próbując wyglądać na większego, niż był w rzeczywistości. Przygotowywał się do obrony swojego jedzenia.



Saiki, Misiak, podeślij atrybuty w uhidzie, żebym je widziała ^^

Spoiler: pokaż
Fafik: 90PH - 30 punktów atrybutów
SIŁA 3
WYTRZYMAŁOŚĆ 5
SZYBKOŚĆ 15
PERCEPCJA 5
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
Uchiha Izanami
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron