Polana treningowa Muraia

Kolejna z prowincji Wietrznych Równin o dość pokaźnych rozmiarach. Sakai zamieszkiwane i zarządzane jest przez Ród Akimichi. Prowincja sąsiaduje od południowego zachodu z regionem Samotnych Wydm, a od południowego wschodu z regionem Prastarego Lasu. Od południa Sakai z kolei sąsiaduje z terenami niezbadanymi, co niejednokrotnie powoduje zbrojne utarczki. W prowincji tak jak w regionie, od czasu do czasu dopatrzeć się można niewielkich zagajników leśnych, ale w przeważającej części dominuje ukształtowanie równinne, z wysoką trawą, które idealnie nadaje się do hodowli bądź uprawy roli. Nieopodal granic znajdują się również wioski pod zarządem Szczepu Kakuzu.

Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 20 kwi 2018, o 20:38

Niewielka polana otoczona z każdej strony drzewami. Umiejscowiona w pobliżu Itojin - wioski Szczepu Kakuzu. Na tyle daleko od szlaków, by wymusić wejście w las w celu jej odnalezienia, ale nie na tyle głęboko by była konieczność długich wędrówek. Stworzona jaki efekt przypadkowego pożaru, zdążyła obrosnąć w trawę i inną roślinność. Na jej krańcu znajduje się kilka większych kamieni w różnych punktach. Las w tym miejscu jest żywy i owocny w ptaki, króliki i inne małe zwierzątka, oczywiście uciekającymi przed ludźmi gdy tylko ci przyjdą.





Murai nie poszedł do domu. Nie było na to czasu. Nie w momencie, kiedy w jego głowie kłębił się ogrom pomysłów. Jeszcze przed wyruszeniem w drogę, ku Kami no Hikage, miał zamiar podszkolić się w kilku rzeczach. Poszukiwania odosobnionego miejsca zaczął rzecz jasna od okolicznych lasów. Nie było lepszego miejsca do szlifowania swoich umiejętności niż las właśnie. Głównie dlatego, że drzewa dawały znakomita ochronę przed niechcianym wzrokiem, a także w lesie było nieproporcjonalnie mniej ludzi niż w osadzie. Jako, że jego dom znajdował się mniej więcej w środku Itojin, trening wokoło niego nie wchodził w grę. Tym bardziej przy bardziej destrukcyjnych technikach pokroju Katonu czy Dotonu. Zdecydowanie musiał robić to tutaj. Od razu po znalezieniu polany dokładnie się rozejrzał wokoło, lustrując ją i szukając oznak ludziej interwencji. Nic takiego nie znalazł, była to dziewicza polana z nieco krótką trawą i bez jakichkolwiek źródełek czy rzek. Najpewniej były tutaj jakieś podziemne wody, ale tego pewien Murai być nie mógł. Po oględzinach położył swoje kabury na środku polany i przystąpił do pierwszych treningów.

Doton. Żywioł którego nigdy wcześniej nie próbował. Skupiając się na tych zdobycznych, walce fizycznej i możliwościach nici. Ale warto by popracować nad tym, chociażby dla ogromu technik które udostępnia owy żywioł. Wsparcia, ofensywne i defensywne. Bycie obeznanym w tym żywiole daje ogromne pole manewru. Wszak ziemia jest wszędzie tam, gdzie znajduje się Kakuzu, przez co wszędzie znajdzie materiał do swoich technik. Już podróżując przez trakt przewidywał opcję wedle której na ścieżce znajdowałby się dół, do którego wpadnięcie skutkowałoby natychmiastowym atakiem przeciwnika. Więc technika Dotonu która tworzy owy dół, ma jak najbardziej prawo bytu i byłaby dobra do potencjalnych taktycznych zagrań, jak na przykład stworzenie kilku dołów na danym obszarze i prowadzenie walki na nim. Dalej wykorzystywałby swoją chakrę z serca głównego, ale dzięki temu potyczki na ograniczonym terenie byłby łatwiejsze. Tak samo potencjalne pułapki na trakcie. Natychmiastowo przystąpił do treningu. Na zewnątrz było bardzo dużo ziemi, wszędzie wokoło. Pierw Murai musiał znaleźć odpowiednią sekwencję pieczęci. Jak to zrobił? Pomogła mu w tym wiedza odnośnie poszczególnych rodzajach technik i pieczęciach, jakie w nich najczęściej występowały. Baran dla przykładu, albo Wąż. I dotknięcie dłoni nasączonymi chakrą. Ruch ten był podejrzany sam w sobie, ale technika nie miała być tak oczywista z uwagi na brak natychmiastowego efektu. Teraz sam efekt. Stworzenie dołu było najłatwiejsze, ale pojawiało się kilka problemów. Co zrobić z ziemią, maksymalne możliwe wytłumienie dźwięku tworzenia się dołu i nierozróżnialność dołu od zwykłego terenu. Pierwszy aspekt Kakuzu postanowił rozwiązać, zmuszając ziemię do wniknięcia w okoliczną ziemię. Skompresowanie jej dało ciekawą zależność - ściany mogły utrzymać dół, a jego sufit się nie zapadał. Określenie grubości pokrywy żeby jednocześnie nie zapadała się podczas tworzenia i zapadała się dokładnie w momencie kiedy przeciwnik na nią nastąpi, było jedynie kwestią praktyki, tak samo jak zminimalizowanie czasu potrzebnego do stworzenia dziury i wytłumienie dźwięków. Kilka godzin wystarczyło na przygotowanie techniki do poprawnego użycia w dowolnych warunkach.

Nazwa techniki: Doton: Jimen no Ana
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 21 kwi 2018, o 01:08

Dalszy ciąg jego rozważań na temat Dotonu uzmysłowił mu jedną rzecz - że żywioł jest niesamowicie uniwersalny. Możliwość kontroli pola bitwy, zmieniania go na swoją zachciankę i możliwości jednoczesnego ataku i obrony. Wszystko to czyniło z niego potężny żywioł. Kakuzu zaczął dumać nad możliwościami ograniczania możliwości przeciwnika poprzez neutralizowanie jego technik Doton. Technika, która w jakiś sposób zmieniałaby strukturę ziemi i tym samym uniemożliwiała wykorzystanie jej przez przeciwnika. Chakra Muraia blokowałaby korzystanie z innej chakry. Taki pomysł Kakuzu miał od jakiegoś czasu, ale po krótkiej przerwie związanej z nauką poprzedniej techniki, mógł kontynuować swoje eksperymenty. Ziemia wokoło była nieco naruszona przez poprzednią technikę, ale na pewno można było ją dalej wykorzystywać. Sekwencja pieczęci była sprawą do ustalenia, na podstawie wiedzy o innych technikach tego żywiołu. Było to w zasadzie preludium do właściwej nauki. Chakra która wniknęła w ziemię wokoło musiała zmienić jej strukturę na powierzchni w taki sposób, by objąć możliwie maksymalny obszar i jednocześnie zapewnić stabilność. Doświadczenie w technikach tego żywiołu było tutaj z pewnością nieodzowne, ale nie było możliwości żeby sprawdzić faktyczny stan rzeczy. Chyba, że technika blokowałaby każdą chakrę, nawet jego. W takim wypadku technika mogła stać się obosiecznym ostrzem. Mimo tego Kakuzu kontynuował prace nad usprawnieniem Jutsu. Stworzona powierzchnia była stosunkowo gładka, ale nie na tyle by dało się na niej poślizgnąć. Niczym wypalana ceramika. W miarę cienka, ale wytrzymała. Próby siłowe spełzły na niczym, zresztą krzepa Kakuzu była najmniej imponującym elementem jego stylu walki. W ciągu następnych godzin kakuzu odkrywał kolejne możliwości i ograniczenia swojej techniki, włącznie z możliwością precyzyjnego kontrolowania która część ziemi ma pozostać utwardzona. Niestety wzmacnianie innych technik Doton tą techniką okazało się nieskuteczne, najwidoczniej technika działała jedynie na ubitej, prostej ziemi. Odpoczynek od używania chakry nie mógł zostać zmarnowany na cokolwiek innego, niż kolejne doszkolenie się w innym aspekcie umiejętności Muraia. Jednak w aspekcie, który wymagał odpowiedniego sprzętu, po który Kakuzu musiał się udać.
Nazwa techniki: Doton: Doro Tairu


z/t
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 24 kwi 2018, o 17:57

Po udanych zakupach i kilku godzinach spędzonych na intensywnym odpoczynku i opiece nad fretką, Murai wrócił na polankę i wyjął ze zwoju jeden przedmiot. Parasolka. Zakupienie tego przedmiotu jakiś czas temu było wydatkiem raczej nieprzydatnym. A właściwie to byłby, gdyby nie istniały specjalne techniki pozwalające na użycie jej w ofensywie. Kakuzu długo myślał nad możliwością użycia jej, przykładowo do malowania na niej hipnotyzujących wzorów zwiększających podatność przeciwnika na Genjutsu, albo też łapanie w Genjutsu przez samą parasolkę. Ale możliwości iluzji były dla Kakuzu niepraktyczne i całkowicie nie w jego stylu. Miał swoje metody, a jedną z nich była ogromna liczba opcji. A unoszenie się na parasolce i możliwość odlecenia od oponenta brzmiało jak opcja którą faktycznie warto posiadać w swoim arsenale. Wystarczyło szybko obrócić parasolką i teoretycznie można było latać. Kakuzu zaczął gwałtownie obracać parasolem, co nie było mimo wszystko takie proste. Wymagało błyskawicznego poruszania palcami celem stworzenia ruchu wirowego. Jednak ciężko było, żeby wirowanie czymś takim uniosło Kakuzu samo z siebie. Dlatego postanowił nieco pomóc parasolce i wyskoczył do góry. Cały czas obracał parasolem. I wtedy wpadł na to, że senbony swoje ważą. Ich ciężar może uniemożliwiać lot. Dlatego też aktywował kanaliki wewnątrz parasolki i zaczął wypuszczać senbon. Gwałtownie wybił się do góry samą tylko utratą masy. Kierowanie torem lotu było ciężkie i nim się obejrzał, to zaczął opadać. Oczywiście przyjęcie odpowiedniej postawy ciała pozwoliło zamortyzować upadek i wylądować na nogach, ale technika przestała działać. Najwidoczniej była ograniczona czasowo. Kakuzu stanął przed zadaniem pozbierania wszystkich igiełek i ponownego ich umieszczenia w przegródkach. Trochę to trwało, praca ta musiała być wykonana precyzyjnie. Aczkolwiek znalezienie odpowiedniego sposobu na użycie techniki było wystarczającym, żeby drastycznie skrócić czas szukania poprawnego sposobu użycia techniki. Kolejna próba poszła znacznie łatwiej niż poprzednia, głównie dlatego że mógł skupić się na sterowaniu parasolką. Wydawało się to proste, przechylenie w prawo to lot w prawo. Nieustanne obracanie jedną ręką było rzecz jasna obowiązkowe podczas lotu, ale nie wymagało to chakry. Dzięki temu można było podczas lotu używać innych technik. Ta wiedza i uniwersalność bardzo przydadzą się podczas kolejnych potencjalnych potyczek. Aczkolwiek zbieranie po niej każdego senbon będzie zbyt męczącym procesem, w ogniu walki niemożliwym do osiągnięcia. Trzeba będzie poświęcić nieco zasobów, ale o i tak niska cena za możliwość poruszania się w locie. Po dwukrotnym jeszcze locie w celu przyswojenia sobie dokładniej możliwości lotu, wysokości i nakreśleniu obszaru rażenia senbon, Kakuzu usiadł pod drzewem i zaczął przygotowywać kolejne przedmioty do technik związanych z bronią miotaną.
Nazwa Techniki: Samedare Kekka
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 26 kwi 2018, o 19:46

Szukając sposobów na stanie się jeszcze bardziej nieprzewidywalnym, Kakuzu robił rzeczy nie do przewidzenia i nie do naśladowania przez kogokolwiek innego. Na przykład wsadzał w swoje nitkowate ciało przedmioty z zamiarem ich późniejszego wykorzystania. Niewielkie kolce przebijające wrażliwe punkty, notki i tym podobne. Jego celem była absolutna nieprzewidywalność oparta na ogromie opcji i możliwości, przeciwieństwo nieobliczalności wynikającej z emocji. Dlatego Kakuzu bardzo zainteresował się techniką która zmieniała właściwości notki wybuchowej w taki sposób, żeby ta wysyłała pocisk z ognia. Idealna na krótki dystans, dodatkowo nikt nie spodziewa się pocisku wystrzelonego z przykładowo dłoni. Do tego trzeba było dużo notek, ale Kakuzu posiadał ich kilka w zapasie i mógł na nich eksperymentować w miarę swobodnie. Z tego co zdarzył się dowiedzieć ze specjalnie przyniesionych z domu ksiąg, pierwszym etapem było dokładne zaznajomienie się z teorią. Sposobem przelewania chakry na notkę, pieczęcią do aktywacji techniki, a także mocy i bezpiecznego zasięgu pocisku. Od tego miał co prawda Katon, i tak był w stanie bardzo swobodnie manewrować miejscem jego wystrzelenia, ale taka opcja nie zaszkodzi. Położył notkę na jednym z kamieni, które doturlał na środek polanki. Tak samo jak resztę, stworzył swoisty mini-kopiec, do którego wsadził notkę. Celem było zminimalizowanie szkód. Jedynym otworem był ten na samej górze, skąd głowa smoka powinna wystrzelić i tym samym nie uczynić nikomu krzywdy. Po zapoznaniu się dogłębnie w teorii, kilkukrotnym w ramach pewności, nadeszła pierwsza próba. Pieczęć tygrysa i maksymalne skupienie. Kamienny kopiec został rozsadzony w każdym kierunku, a ogień musiał zostać ugaszony obfitymi technikami Doton. Próba druga dała taki sam rezultat. Musiał ograniczyć notki do minimum, ale nie było żadnej opcji żeby to ominąć. Trzeba było poświęcić nieco zasobów. Godzina minęła, a Kakuzu uczynił już pewne postępy. Przede wszystkim zaczął wizualizować sobie faktyczne powodzenie techniki, kształt pocisku i jego tor lotu. To znacząco pomogło, po kilku razach kopiec przestał się rozwalać. A po kolejnych kilku z góry wystrzeliła kula ognia, dokładnie taka jakiej życzył sobie Murai. Uznał to za skuces, dalsze marnowanie zasobów nie mogło przynieść nic dobrego. Trzeba było wziąć się za inną technikę.
Nazwa techniki: Bakuryūgeki
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 29 kwi 2018, o 22:57

Kakuzu nie miał skutecznego środka na walkę dystansową bez chakry. Rozpatrywał kilka wariantów. Łuki były dobre, aczkolwiek zbyt powolne w użyciu i niepraktyczne w ogniu pola bitwy, gdzie zwykł przebywać. Pozostały mu umiejętności rzucania broniami miotanymi pokroju shuriken czy kunai. Zawsze był całkiem dobry w korzystaniu z broni miotanej, precyzja była wpisana w jego styl potyczek. Ale bardziej zaawansowane sztuczki były poza jego zasięgiem, a o kilku miał świadomość istnienia. Na przykład o podkręcaniu shuriken w taki sposób, by leciały po łuku. Trudniejsza trajektoria do odczytania, ale efekt ten sam - trafienie. Taka podstawa pozwoli mu na późniejsze wykorzystanie nabytej wiedzy w bardziej zaawansowanych technikach. W zwojach posiadał dużą ilość broni, w tym shuriken kilku rozmiarów. Nadeszła więc pora, aby odpowiednio ich użyć. Wyciągnął kilka sztuk małych gwiazdek, po czym rozpoczął trening. Za cel obrał sobie jedno konkretne drzewo, które dla pewności oznaczył kilkoma głębszymi bruzdami wyrytymi kunaiem. Regularne rzuty z konkretnej odległości, następnie próba rzutu w ruchu, z różnymi prędkościami. A potem zabierze się za to samo, ale z większymi sztukami broni. Taki był zamysł, plan którego Kakuzu w ciągu najbliższego czasu zamierzał przestrzegać w celu osiągnięcia jak najlepszych wyników. Pierwszy pomysł który miałby dać oczekiwany rezultat, czyli szerokie wymachy dłońmi w celu podkręcenia, nie był ani skuteczne, ani praktyczne. Próbował rzucać pod różnymi kątami i z różną siłą. Nic nie wychodziło jak powinno. Aż do momentu użycia nadgarstka. Którego nie miał, aczkolwiek chodziło o delikatne podkręcenie w bok podczas rzutu. Łuk owszem, pojawił się, aczkolwiek zbyt nieznaczny by w jakiś sposób utrudnił odczytanie trajektorii. Dalej pozostała jedynie praktyka, znalezienie odpowiedniej metody było wstępem do prawdziwego treningu. Cierpliwość, analiza, wyciągnięcie wniosków i ponowna próba. Powtórzyć proces. Takim sposobem można było dojść do wszystkiego, poświęcając odpowiednią ilość czasu i posiadając odpowiednio wysoką inteligencję. Tak też się stało, metodologia wyznawana przez Kakuzu doprowadziła do szybkiego opanowania sztuczki. Stojąc nieruchomo, małą gwiazdką. Oczywiście podczas potyczki nikt nie będzie stał nieruchomo. Rzut w biegu nie był aż tak trudny jak można się było tego spodziewać, wystarczyło jedynie dodać do tego prędkość własną. Dotonowy klon pomógł w wyczuciu odpowiedniego momentu na rzut w ruchomy cel. Wyuczenie się tego trwało, w porównaniu do rzutu na stojąco, znacznie mniej praktyki. A kwestią dużych broni miotanych była większa masa i konieczność użycia większej siły. I nic pozatym. Po skończonym treningu, Kakuzu zaczął rozważać kolejne etapy swojej nauki i tym samym możliwości zwiększenia swojego potencjału.
Nazwa Techniki: Hokahikō
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 30 kwi 2018, o 13:08

Kakuzu miał tonfy w formie potencjalnej obrony przed atakami szermierzy, ale nadal brakowało mu praktyki. Rozwiązaniem mogło być szkolenie się z prawdziwym szermierzem bądź nawet samuraiem. Kakuzu nie miał takiego pod ręką co skazywało go na samotny trening. A właściwie skazywałoby, gdyby nie potrafił stworzyć Dotonowego klona. Oryginał wyjął ze zwoju drewniany miecz treningowy i podarował klonowi, samemu uzbrajając się w drewniane tonfy. Samemu nie umiał dobrze walczyć broniami siecznymi więc nie oczekiwał po klonie jakiegokolwiek poziomu. Ale dzięki temu mógłby określić swoje możliwości w zakresie korzystania z tonf, a także je udoskonalić. Klon wykonywał cios za ciosem, cięcie za cięciem. A Kakuzu je odbijał i parował, blokował i unikał. Po jakimś czasie zdecydował się na stworzenie dodatkowego klona. Walka z dwoma przeciwnikami była równie mało interesująca, głównie z uwagi na brak wyzwania wynikającego z ich szczątkowych umiejętności walki broniami, a także przez ich znacznie wolniejsze ruchy. Ale Murai zdołał zauważyć pewien ciekawy ruch który mógł wykonywać. Przy konkretnych sposobach ataku był w stanie tak ustawić swoje tonfy, by miecz ześlizgnął się po nich. Skutkowało to utratą równowagi i możliwością błyskawicznej kontry. Zauważenie tego ruchu wymagało jego konkretnego przetrenowania, biorąc pod uwagę różne schematy ataków i ich rodzaje. Pchnięcia sprawdzały się w tym bardzo dobrze, tak samo cięcia wyprowadzane od góry. Te od dołu i boku były zdecydowanie trudniejsze do sparowania. Kakuzu dostrzegł w tym swój kolejny brak. Nikła siła fizyczna nie pozwalałaby mu na blokowanie bardziej potężnych ciosów. Dlatego zanim opracuje bardziej zaawansowane techniki związane z tonfami, powinien skupić się na rozwoju tej części swoich umiejętności. Kolejna godzina ćwiczeń utwierdziła Kakuzu w przekonaniu, że z walki z klonami nie nauczy się wiele, jeśli nie wcale. Dlatego przerwał trening, uznając że pojął istotę techniki i był w stanie ją wykonać, nawet jeśli nie do końca wykorzystując swoje fizyczne możliwości.
Nazwa Techniki: Hasutsu
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 30 kwi 2018, o 15:10

Wachlarz. Fakt że posiadał go i znał kilka technik opartych na Fuutonie, ale nie potrafił poruszać się w powietrzu, był bardzo ograniczający. Możliwość latania w powietrzu i używania technik była kusząca, bo dawała większy obszar do działań. Ograniczała innych przeciwników, którzy nie mogli poruszać się w powietrzu. Murai mógł też podejmować bardziej wyrównaną walkę z tymi którzy także potrafili się w powietrzu poruszać. Nawet jeśli wysokość ta nie byłaby aż taka potężna, to pozwalałaby na uniknięcie pułapek wynikających z terenu, na przykład makibishi. Możliwości taktyczne były zbyt ogromne, żeby nie brać tego pod uwagę. Niciowiec odpieczętował wachlarz ze zwoju, wcześniej pieczętując w nich wszystkie przedmioty których używał do wcześniejszych treningów. Wachlarz położył na ziemi, wcześniej wykonując nim kilka prostych wymachów, żeby upewnić się czy jest w stanie poprawnie się nim posługiwać. Nawet jeśli jego krzepa fizyczna nie była tak imponująca, to stosunkowo łatwo mógł nim operować. Położył więc wachlarz na ziemi i przelał do niego chakrę. Ten zaczął drgać, po czym się uniósł. Murai czuł jak jego skąpe zasoby chakry Fuuton kurczą się nieznacznie. Wachlarz z jego właścicielem poderwał się, unosząc go prosto ku górze. Niciowiec miał zamiar wzlecieć nim jak najwyżej się dało, ale po około dziesięciu metrach napotkał problem. Wyżej się nie dało i najwidoczniej to była górna granica. Dziesięć metrów od ziemi. Być może taki zasięg miał strumień powietrza wypuszczany z drugiej strony wachlarza. Murai zaczął sterować wachlarzem, robiąc nim koziołki i inne powietrzne akrobacje. Próbował też używać innych technik podczas ciągłego lotu. Udawało mu się to, ale wymagało korekty przy celowaniu związanej z poruszaniem się w powietrzu i odległości. Ostatnim czynnikiem który chciał sprawdzić była możliwa ilość osób na takim wachlarzu. W tym celu stworzył dwa Dotonowe klony. Wachlarz natychmiast stracił na mocy i trzeba było przelać do niego dodatkową chakrę, żeby utrzymać pułap dziesięciu metrów. Po jakimś czasie, kiedy Kakuzu uznał że jest w stanie sprawnie posługiwać się wachlarzem, wylądował na ziemi i zaczął przygotowania do kolejnej sztuczki.
Nazwa Techniki: Fūton: Furai Uchiwa
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 30 kwi 2018, o 23:35

Wachlarz, poza korzystaniem z niego do lotu, może posłużyć także do tworzenia silnych podmuchów powietrza. Nawet jeśli Kakuzu potrafił je tworzyć bez korzystania z wachlarza, to zwiększenie kompetencji tego przedmiotu byłoby bardzo przydatne w wypadku gdyby już zdecydowałby się na wyjęcie go ze zwoju. Jednego przedmiotu można używać jedynie na jeden sposób, ale jeśli można używać go na kilka, wtedy jego wartość w boju wzrasta znacząco. Tak samo było w przypadku narzędzi do zabijania, im więcej możliwości tym lepiej. Dlatego nawet, jeśli machnięcie wachlarzem i wytworzenie nic wiatru było dziecinnie wręcz proste, to taką umiejętność warto by posiadać. Zostało mu jeszcze nieco chakry po poprzednim treningu lotu. Wydawało się to dobrym pomysłem, więc tak też uczynił. Proces był bardzo prosty, wystarczyło wykonać zamach i przelać na wachlarz chakre, by wywołać ogromny podmuch. Ogromny rzecz jasna jak na ilość chakry która została na broń przelana. Pierwsza próba wyszła tak samo jak się spodziewał Murai, czyli stosunkowo silny podmuch o krótkim zasięgu. Pięć metrów na oko. Kakuzu postanowił stworzyć bardziej dokładną skalę, użył techniki do stworzenia niematerialnych klonów i ustawił je od siebie co pięć metrów aż do osiągnięcia podziałki do 50m. Dokładne sprawdzenie zasięgu podmuchu i jego dopracowanie było ważnym aspektem techniki. Wymach za wymachem Kakuzu doskonalił kontrolę chakry przesyłanej do wachlarza w celu uzyskania lepszego efektu. Równie silna moc na każdym zasięgu, a przynajmniej taka najbliżej spełniająca owy warunek. Kolejne klony znikały z każdym kolejnym machnięciem, aż do momentu w którym podmuch nie był w stanie osiągnąć zasięgu powyżej trzydziestu metrów. Wydawało się że był to maksymalny zasięg techniki i nic dalej nie dało się z tym zrobić. Efekt i zasięg byly satysfakcjonujące, a pozostało jeszcze kilka technik których naukę należało rozważyć. Kilka godzin odpoczynku było wręcz koniecznością żeby zregenerować chakrę i odzyskać sprawność psychiczną.
Nazwa Techniki: Fūton: Fūsajin
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 1 maja 2018, o 01:00

Ostatnia technika którą postanowi się nauczyć. Kolejna oparta o wachlarz, mająca ogromny potencjał do kombinacji z technikami Katon. Stworzenie ogromnego wiru powietrza by następnie trafić w niego techniką ognia dałoby naprawdę potężne połączenie, możliwe że mogące służyć jako jedna z potężniejszych technik wykończeniowych. Faktem było że trzeba pierw trafić tą techniką, ale z bliskiego dystansu raczej nie było szansy na unik. Mimo tego warto było nauczyć się tego chociażby dla potencjału jaki niosło to Jutsu. Najwidoczniej brak pieczęci był wspólnym czynnikiem wszystkich technik opartych na wachlarzu, bowiem i tutaj wystarczył jedynie jeden zamach żeby stworzyć tornado i drugi, żeby zamknąć w nim przeciwinka. Stąd była tylko jedna sekwencja pieczęci do postawienia całego tornada w płomieniach. Chakry tych dwóch żywiołów działają ze sobą bardzo dobrze, stąd też pewność owego połączenia było murowane. Wytworzenie tornada pojedynczym machnięciem było znacznie trudniejsze niż Murai mógł się spodziewać. Na pewno cięższe niż jeden podmuch, ale chodziło zapewne o ilość chakry i jej kontrolę podczas wymachu. Wizualizacja efektu dawała rezultaty znacznie lepsze od zwykłego, bezmyślnego poruszania bronią, ale nadal było temu daleko do perfekcji. Kakuzu pozostawało jedynie próbować znowu. I znowu. I kolejny raz. Praktyka, wyciąganie wniosków, ponowna próba z uwzględnieniem ich. Raz za razem, każdą próbę poddając głębokiej analizie. Tym sposobem, bardzo cenionym przez Kakuzu, można było dojść do wszystkiego. Metodą prób i błędów. Czasu miał dużo, festiwal miał się odbyć za jakiś czas. Kakuzu powrócił do domu z uwagi na późną godzinę, po czym wrócił dnia następnego i trenował jeszcze dalej. Tornado musiało być dokładnie takie samo za każdym razem. I dokładnie tak samo skuteczne. Po opanowaniu tej sztuki i określeniu dokładnego zasięgu za pomocą metody opartej o niematerialne klony, pozostał ostatni etap, czyli sprawdzenie jak technika reaguje z ogniem. Murai użył tutaj techniki Katon: Endan, czyli jednej ze słabszych które miał w arsenale. Jednak efekt, czyli ogromne tornado wypełnione po brzegi czystym, destrukcyjnym płomieniem, było widokiem mówiącym za siebie idealnie wręcz. Po skończonym treningu Kakuzu, czując w sobie kolejny przypływ natchnienia i inspiracji, postanowił przeznaczyć czas na ostatnią technikę. Definitywnie ostatnią. Po tym jak wrócił na chwilę do domu celem zaśnięcia i regeneracji całej energii, zarówno fizycznej jak i tej wynikającej z jego mentalności.
Nazwa Techniki: Fūton: Kamaitachi
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 1 maja 2018, o 10:06

Absolutnie ostatnią techniką było to, co widział na turnieju w Cesarstwie. W walce z Shinjim, mężczyzna użył swojego Katonu w bardzo nietypowy sposób, jako sunącej po ziemi wiązce ognia która otoczyła przeciwnika i ograniczyła jego możliwości. Sprytne użycie żywiołu, wybijające się ze schematu czystej, prymitywnej wręcz destrukcji. To zapadło Muraiowi w pamięć, podobnie jak sam proces wykonywania. Jedna pieczęć, po czym na ciele pojawiała się niewielka struga ognia, która szybko sunęła się po ziemi na życzenie właściciela. Pamiętał też drugą możliwość, czyli technikę Shinjiego tworzącą ogromne Katonowe "A", aczkolwiek uznał ognisty krąg za bardziej pasujący jako forma kontroli przeciwnika. Pierwszym krokiem było oczywiście złożenie pieczęci i zmieszanie chakry. Przelanie jej do odpowiedniego miejsca na ciele żeby wytworzyć na nim płomień. Najlepszym miejscem była noga z uwagi na najmniejszą odległość od podłoża, a więc szybszy efekt techniki. Płomień faktycznie powstał na prawej nodze Kakuzu. Niewielki ognik wielkości pięści, praktyczne zero pod względem jakiegokolwiek kryterium poza nietypowości miejsca powstania. Było to o tyle ważne, że wszelkie inne techniki Katon były wypuszczane przez maskę. Ta najwidoczniej nie miała tego mankamentu. Płomień należało skierować na ziemię, za pomocą woli i odpowiedniej manipulacji chakrą. Zanim do tego doszło, ten zdążył już zniknąć. Murai wyciągnął dwa wnioski - płomień trzeba podtrzymywać i zesłać na ziemię możliwie jak najszybciej - a następnie wziął na to poprawkę i ponowił próby. Już po dwóch płomiń trafił na ziemię, natychmiast wystrzeliwując w górę i tworząc cienką ścianę, która mknęła przed siebie w ogromnym tempie. Zapewne trafiłaby na nas i szybko go zajęła, gdyby nie błyskawiczna interwencja Kakuzu. W takiej ekstremalnej sytuacji nie miało znaczenia czy się umie czy nie. Trzeba było to zrobić. Płomień skręcił na bok i zatoczył zgrabne kółeczko. Teoretycznie technika była już gotowa, ale w praktyce należało jeszcze przećwiczyć każdy element z osobna i nadać mu jak największą efektywność. Całość, zakończona kilkukrotnym powtórzeniem techniki, wystarczyła. Dawało to najlepsze możliwe efekty, dlatego też Kakuzu powolnym krokiem opuścił polanę i skierował się do swojego domostwa.
Nazwa Techniki: Katon: Hibashiri (B)


z/t
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 7 wrz 2018, o 01:40

Kakuzu bez problemu zlokalizował miejsce w którym był wcześniej. Polanka nie zmieniła się nic a nic, nie miała nawet czasu żeby to zrobić. Pozostała w stanie w jakim ją zostawił Murai. Takie przywiązywanie się do jednego miejsca, szczególnie oddalonego kawałek od tworów ludzkiej ręki, było potencjalnie niebezpieczne i znacząco ułatwiał szpiegowanie go przez różne jednostki chcące pozyskać o nim informacje. Aczkolwiek nawet pobieżna lista wykorzystywanych przez Muraia technik nie dawałaby jego przeciwnikom pełnej informacji na temat jego możliwości w walce. Osiągnął poziom na którym miał zbyt dużo możliwości do skontrowania przy jednoczesnym pewnym wręcz wycieku chociaż części jego umiejętności. I teraz miał zamiar dodatkowo zwiększyć swoje możliwości. Po krótkich ćwiczeniach rozciągających i przygotowujących go na większy wysiłek, przystąpił do dzieła.

Miał opanowaną technikę poruszania się w powietrzu za pomocą wachlarza, aczkolwiek mógł opracować sposób na sprawniejsze poruszanie się w powietrzu. Za pomocą własnego ciała i chakry Futon, bez potrzeby korzystania z narzędzi zewnętrznych. Sposób szybszy i zdecydowanie skuteczniejszy. Kakuzu wyskoczył w powietrze, skupiając chakrę Futon z maski prosto na nogę. Wykonał kolejny wymach ową nogą, planując odbić się raz jeszcze. Nie podziałało, jedynie nieco utracił równowagę w powietrzu. Odzyskał ją dopiero po wylądowaniu. Koncept nie był zły. Próbował dalej chcąc zbadać, jakie da to rezultaty. Odbijanie się raz za razem było kłopotliwe i przede wszystkim męczące. Jego pokłady chakry zużywały się jednak wolno. Z bardzo prostego powodu - zanim Murai przeznaczy na technikę większe ilości, pierw zechce skorzystać z ich mniejszych pokładów w celu zmaksymalizowaniu efektu przy jednoczesnym minimalnym zużyciu chakry. Oszczędność, nawet pomimo jego przeogromnych zasobów energii, była ważnym elementem jego taktyki podczas walk. Dwie godziny wytężonego wysiłku poskutkowało stworzeniem niewielkiego podmuchu spod nóg, a dokładniej uwolnionych w momencie wymachu nogą. Zwiększył ilość chakry w celu proporcjonalnego zwiększenia siły techniki. Podmuch wytworzony z nogi pozwalał na w miarę szybkie odbicie się w wybranym kierunku, aczkolwiek analityczny umysł Muraia od razu zauważył problem. Chakra szybko ubywała, zasięg skoku był krótki. A prędkość poruszania się podczas owego skoku nie była tak wielka, jak mógł oczekiwać. Aczkolwiek jeszcze przez jakiś czas kontynuował trening, chcąc wycisnąć maksimum potencjału z świeżo opracowanej przez siebie techniki.
Nazwa Techniki: Futon: Suiryoku (C)
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 10 wrz 2018, o 00:57

Szerokie kompetencje w możliwie dużej ilości rodzajów technik. Takie coś dawało Muraiowi sporo możliwości, ale też nakładało ograniczenia. Szczególnie jeśli chodziło o jego serca. Jakość serca, jeśli można było to tak nazwać, stawiała przed Muraiem próg nie do przekroczenia. Dlatego postanowił rozszerzyć swoje możliwości w zakresie Katonu na poziomie, na jakim mógł. Wykorzystując cały potencjał jaki mógł wynieść ze swojego aktualnego położenia. Dlatego też zdecydował się poznać jutsu od plucia wybuchową chmurą popiołu. Różnorodność jego możliwości miałaby się zwiększyć o kolejne opcje. Pamiętał pieczęcie. To wystarczyło, do reszty dojdzie za pomocą prób, błędów i wyciągania odpowiednich wniosków podczas treningów. Zaczął od próby wykonania techniki, wcześniej przesuwając maskę z sercem Katon na klatkę piersiową celem obserwowania efektów techniki. Rozdzielił to na trzy etapy. Pierwszy to stworzenie substancji o właściwości wybuchowej czyli popiołu. Drugi to rozszerzenie objętości chmury. Trzeci to zachowanie maksymalnych właściwości przy jednoczesnej identycznej objętości. Złożył zatem pieczęcie i spróbował. Delikatny dym wydostający się z maski świadczyć mógł jedynie o porażce. Spróbował ponownie, tyle razy ile będzie musiał żeby uzyskać efekt. Dwa kunai trzymane przez nici miały uderzać o siebie i tym samym tworzyć iskry podpalające dym, a przynajmniej ich zadaniem było sprawdzanie czy popiół posiada właściwości wybuchowe. Wypuszczany praktycznie bez ustanku, ze składem zależnym od woli twórcy i od samej chakry. Mało czasu zajęło Kakuzu odnalezienie odpowiedniej "formuły" o wybuchowych właściwościach. Upewniwszy się że eksplozja jest wystarczająco mocna i pewna, przeszedł do kolejnego etapu. Odpowiednia ilość. Dodatnie większej ilości chakry Katon do maski wydawało się oczywistością, ale tutaj także wymagana była odpowiednia kontrola i dobranie jej odpowiedniej ilości. Znalezienie tego złotego środka w dwóch składowych zajęło Muraiowi kilka godzin i było zdecydowanie najtrudniejszym elementem, głównie z uwagi na stosunkowo niewielkie zasoby chakry. Dym jednak, jako że Murai skupiał się na ilości a nie na jakości, ledwo się palił. Teraz pozostawało połączyć obydwie zdobycze praktyki w kolejnym kroku. To było najkrótszy proces i przyszedł mu bardzo łatwo. Łączenie ze sobą umiejętności i nauczonych rzeczy było wręcz naturalne dla Muraia i nigdy nie miał z tym problemów. Wszystkie wybuchy starał się generować w jednym miejscu i w niewielkiej skali w celu zminimalizowania szkód wyrządzonych otoczeniu. Dodatkowo zawsze istniała możliwość zaprószenia ognia w lesie, czego należało unikać za wszelką cenę. Zmęczony treningiem Murai udał się w kierunku domu, chcąc zażyć niego odpoczynku.Nazwa techniki: Katon: Haisekishō (B)

z/t
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Rindou Arashi » 12 wrz 2018, o 12:37

"Janie, Podaj mi Wino!"

Wielka B-wyprawa Murai'a

1 / ...



Ach! Nie ma to jak letni poranek, idealna pora na trening, a przynajmniej tak sądził nasz dzisiejszy bohater. Po spakowaniu wszystkich potrzebnych narzędzi oraz przygotowaniu jedzenia dla swojego zwierzątka, udał się poza dom, w dobrze znane sobie miejsce. Po drodze mijał szykujących się do pracy mieszkańców, bawiące się dzieci, narzekających na wszystko staruszków. Normalnie dzień jak co dzień, zdawać by się mogło, że nic nie jest w stanie zakłócić tego ciągu życia. Kontynent ogarnęła wojna i niepokój spowodowany rozpadem rady, jednakże nawet to nie zakłóciło cyklu jaki od lat toczy się w osadach. W końcu zawsze będą z nami młodsze i starsze pokolenia o których należy pamiętać i o które trzeba dbać. Dzieci to przyszłość, to oni będą opiekować się aktualnym pokoleniem kiedy już jego czas przeminie i przyjdzie im oddać pałeczkę, samemu stając się starszym, posiadającym ogromną wiedzę pokoleniem. "Strzeż się starca, który pracuje w zawodzie gdzie umiera się młodo", tak mawia wielu ludzi, ale czy tak właśnie jest?
Wracając jednak do sedna całej sprawy, w końcu nie jest to rozprawa filozoficzna a przygoda, tak więc musi tu być jakaś historia, a te lubią mieć swój początek bardzo niespodziewanie. I tak właśnie było tym razem. Murai zbierał się już ze swojej polanki po skończeniu wszystkich zaplanowanych na dzisiaj treningów. Był delikatnie zmęczony, a wszyscy wiemy, że najlepszym rozwiązaniem na to jest przepyszna kolacja oraz spanko. Tylko co, jeżeli złośliwy los nam w tym przeszkodzi? Kiedy Kakuzu wyszedł z lasu na trakt prowadzący do rodzinnej osady, w pewnej chwili usłyszał za swoimi plecami bardzo donośny odgłos końskich kopyt. Kiedy obrócił się, dostrzegł, że zza zakrętu, jakieś 20 metrów za jego plecami wypadły dwa konie a za nimi, ciągnięta przez nie karoca. Ze środka dochodziły jakieś krzyki a same zwierzęta pędziły jak szalone. Na koźle nie było nikogo, kto mógłby je opanować, co nie wróżyło nic dobrego. Pył znajdujący się na drodze unosił się od uderzeń, tworząc sporą chmurę za powozem. Nasz bohater nie miał zbyt dużo czasu na reakcję, a póki co znajdował się na ich trasie, więc coś trzeba było zrobić, chociażby uskoczyć na bok. Tylko czy to wystarczy aby zaspokoić Murai'a?
Rindou Arashi
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 12 wrz 2018, o 19:30

Trening ze strony Muraia był wręcz obowiązkowym elementem spędzania jego wolnego czasu, a nawet główną jego formą. Bezproduktywne siedzenie w miejscu i marnowanie cennego czasu nie leżało w jego interesie. Pogłębianie swojej wprawy w technikach walki i rozwijanie wachlarza umiejętności - jak najbardziej. Inni mogli sobie pozwolić na relaks. On nie mógł. Niebezpieczeństwo czaiło się na każdym kroku i trzeba było być gotowym. Nawet podczas stosunkowo krótkiej drogi pomiędzy polem treningowym a wioską Itojin powinien zachować ostrożność. Nawet w samej wiosce i nawet w swoim prywatnym domu nie mógł liczyć na chwilę wytchnienia. I, jak okazało się właśnie podczas podróży do swojego domostwa, miał całkowitą rację. Słuszność jego ideologii i stylu życia potwierdzała się na każdym kroku. Kiedy tylko usłyszał głośny dźwięk za swoimi plecami podczas kroczenia wzdłuż drogi natychmiast się odwrócił ku potencjalnemu zagrożeniu.
Źródłem dźwięku był pędząca karoca. Poruszająca się z ogromną prędkością, ciągnięta przez dwa konie Kakuzu natychmiast zauważył kilka nieprawidłowości. Powóz poruszał się ze zbyt dużą prędkością żeby zapewnić komfort jazdy pasażerom. Istniały więc dwie opcje - albo woźnica bardzo się śpieszył, albo taki stan rzeczy nie był pożądany. Szybki rzut oka na woźnice potwierdził opcję numer dwa. Nie było go. Mimo tego wóz poruszał się naprzód ze znaczną prędkością. Murai znajdował się bezpośrednio na kursie kolizyjnym z pędzącymi zwierzętami. Oczywistą opcją było zejście z drogi w trybie natychmiastowym. Pytanie tylko co dalej. Czy pozwolić aby wóz pędził dalej i stanowił potencjalne zagrożenie dla pasażerów, o ile takowi byli, czy może spróbować to powstrzymać. Jeśli tak, to w jaki sposób dokładnie? Siła fizyczna nie była opcją. Najlepszym rozwiązaniem uwzględniającym także najlepszą opcję dla zwierząt w celu późniejszego ich wykorzystania, byłoby spróbowanie zatrzymanie wozu bez konieczności generowania czegokolwiek w postaci Dotonowej czy ognistej ściany. Dlatego też postanowił wskoczyć na miejsce woźnicy. Nie było to specjalnie skomplikowane zadanie. Odskoczył w bok i w odpowiednim momencie skoczył na miejsce woźnicy właśnie. Chwycił latające w powietrzu lejce i ściągnął je z całej siły do siebie. Nawet jeśli jego siła nie była aż tak imponująca, to powinno to w jakiś sposób spowolnić szalejące zwierzęta.
- Spokojnie, wszystko jest pod kontrolą! - krzyknął w kierunku wnętrza dorożki, w której ktoś powinien być. A przynajmniej taki scenariusz zakładał Kakuzu. Zajrzał tam natychmiastowo po tym, jak zatrzymał dorożkę. Jeśli nie udało się to za pomocą samych lejców, wykorzystał swoje nici i wystrzelił je przed konie, pociągając je do tyłu i tym samym wymuszając zatrzymanie się. Jeśli nikogo nie było wewnątrz, to Kakuzu skierował się w miejsce z którego dorożka przyjechała. Woźnica gdzieś mimo wszystko powinien być. Same konie nie ruszyły w podróż i nie oszalały bez żadnego powodu.


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Jiongu
NATURA CHAKRY: Doton
STYLE WALKI: Gōken
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30 (1 poziom)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 65 (2 poziom)
    SZYBKOŚĆ 170 (5 poziom)
    PERCEPCJA 155 (4 poziom)
    PSYCHIKA 1 (1 poziom)
    KONSEKWENCJA 95 (3 poziom)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 410
KONTROLA CHAKRY A
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY:251% [100% bazowe + 6% Wytrzymałości + 55% (Serce Katon B) + 45% (Serce Fuuton C) + 45% (Serce Suiton C)]
MNOŻNIKI:

POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

    NINJUTSU E
    STYLE WALKI: (2 - dziedzina B)
    • Goken - S
    • Seido - A
    KLANOWE A
    DOTON C
    FUUIN D
    KATON B (Klik)
    FUUTON C (Klik)
    SUITON E (Klik)

Nazwa
Jiongu: Reberu Ei

Przedostatni poziom Jiongu. Wprowadza on szereg różnych zmian. Udoskonala zdolności nici, co jest oczywiste, lecz warto o tym wspomnieć. Idąc dalej, pozostają już tylko dwa narządy wewnętrzne: serce i mózg. Dochodzi również bardzo ważna dla Kakuzu rzecz. Zostaje wprowadzona możliwość aplikacji nowych serc. Aktualnie ich limit to trzy, lecz z czasem da się to zmieniać. Schemat zdobywania serc opisany jest poniżej.

Wytrzymałość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Szybkość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Zasięg
25 metrów

Dodatkowe
Wymagana kontrola chakry na D

Koszt Chakry
D: 36% | C: 28% | B: 20% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (na turę)


106-12=94%
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Rindou Arashi » 13 wrz 2018, o 18:42

3 / ...


Dwoje czarnych koni pędziło przed siebie nie patrząc czy przypadkiem kogoś nie stratują. W ich oczach widać było strach, a może obłęd? Całkowicie ignorowały otoczenie, chcąc tylko przeć przed siebie do utraty sił. Ptactwo, które przeważnie przyglądało się wszystkiemu ze szczytów drzew, wzbiło się w niebo, chcąc opuścić ten nieciekawy teren. Zapewne każdy inny widz zrobiłby coś podobnego, jednakże nie nasz bohater. Murai nie zamierzał pozostawać biernym. Jego pobudki nie były do końca jasne, może robił to z powodu chęci zarobku, a może zależało mu na siedzących w karocy ludziach? Nie ważne z jakiego powodu, ważne, że zadziałał. Dzięki swojemu bystremu oku i wyćwiczonemu ciału, wyczuł moment w którym miał się wybić się w powietrze, aby wylądować na samym środku kozła. Po krótkim skoku był już na drewnianej ławce i mógł chwycić za wiszące z boku lejce, tylko gdyby mógł sięgnąć tak daleko... Dwa grube, skórzane rzemienie aktualnie obijały się gdzieś między kostkami zwierząt. Na szczęści i z tym nasz bohater mógł sobie poradzić. Wyciągnął rękę przed siebie, a ta z kolei wypuściła kilka czarnych nici, składających się wcześniej na jego palce. Wystrzeliły, oplatając tańczące w powietrzu lejce, po czym wróciły do ręki swojego pana, dając mu kontrolę nad końmi. Ten nie był zawodowym woźnicą, jednakże na pewno w ciągu całego życia zdarzyło mu się jechać takim środkiem transportu, dlatego też wiedział, że wystarczyło ściągnąć lejce aby zatrzymać pędzące zwierzęta. Tak też zrobił, szarpnął za wodze, a konie zaczęły zwalniać, podnosząc jeszcze większe ilości pyłu. Zapewne przeszkodziłoby to Murai'owi, gdyby tylko posiadał on płuca...
Zwalniające konie nie były jedynym problemem. Dopiero teraz, kiedy to Kakuzu rozejrzał się po całym wozie, dostrzegł znajdujące się na drewnie krople krwi. Prowadziły one do znajdującej się po prawej stronie kałuży, oraz da, poza wóz. Nagle po raz kolejny rozległ się krzyk z powozu. Zapewne nakłoniło to Murai'a do szybkiej interwencji. Kiedy tylko zajrzał do środka, zobaczył młodą kobietę, która szarpała się z jakimś mężczyzną chcącym wbić w jej krtań Ostrze. Obok niej siedział drugi mężczyzna, a raczej dogorywało jego ciało, gdyż z głębokiego cięcia na szyi tryskały ogromne ilości krwi, zachlapując cały powóz od środka. Widać było, że dziewczyna nie ma szans ze swoim oprawcom, gdyż z każdą chwilą ostrze było bliżej jej głowy, zapowiadając niechybną śmierć.
Rindou Arashi
 

Następna strona

Powrót do Sakai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron