Domek Matsubari

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 15 mar 2018, o 23:09

Obrazek

Klasyczny domek niewielkich rozmiarów, usytuowany w okolicach portu. Wokół domu roztacza się skromny płot, ogradzający porośnięty trawą ogród od otoczenia. Wejście do mieszkania poprzedza zdobiony kwiatami taras. Wewnątrz znajduje się toaleta, kuchnia połączona z jadalnią i pokój gościnny. Z korytarza ciągną się schody na piętro, gdzie mieści się sypialnia Mayi i Hayato oraz dziecięcy pokoik Riki. Matsubari żyją całkiem dostatnio. Co prawda nie stać ich na rzucające się w oczy luksusy, ale pieniądze, które każdorazowo przywozi z rejsów Hayato pozwalają na godne życie, czego odzwierciedleniem jest ten dom. Dom sprawiający wrażenie solidnego, niemal bez śladów uszkodzeń. Pod nieobecność głowy rodziny w środku jest dosyć pusto. Maya zajmuje się codziennymi obowiązkami: sprząta, gotuje, pielęgnuje kwiaty i - co dla niej najważniejsze - dogląda Riki. Ta zaś dokazuje na zewnątrz, gdzie może dać upust swojej energii. Gdy Hayato stawia się w domu, mieszkanie oblegają goście, a Maya szczyci się swoimi najlepszymi potrawami. To dobre miejsce, by żyć.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 15 mar 2018, o 23:45

Gdy przed tygodniem dowiedziała się, że jest gotowa na swoją pierwszą misję, nie posiadała się z zachwytu. To nie tak, że zawsze o tym marzyła. Prawdę mówiąc, nie marzyła o tym nigdy. Nie uważała wcale, że musi walczyć. Jak nikt inny wiedziała, jak wielkie sprawstwo tkwi w zwyczajnym geście czy uśmiechu, jak wiele można tym zdziałać. W mrocznych gierkach na społeczne konwenanse czuła się nietykalna. To w tym dziwnym, stworzonym przez ludzi systemie zachowań siła przestała odgrywać główną rolę, ustępując miejsce sprytowi i manipulacji. Czy to naturalne kobiece zdolności sprawiały, że był to teren małej Riki? A może coś więcej? W każdym razie dopiero tatko przekonał ją, że istnieją źli ludzie, na których to może nie wystarczyć. Że wszystkie dziewczynki, a w szczególności takie jak ona, powinny umieć się bronić. Rice wydawało się, że zaczyna rozumieć, co miał na myśli. Pojętna dziewczyna szybko nauczyła się podstaw i zapragnęła więcej.
I tak znalazła się na środku swojego pokoju, po którym walały się najrozmaitsze ubrania. Kręcąc się wokół z rozpostartymi ramionami wydawała z siebie piskliwe odgłosy radości. Dolne krawędzie jej sukni tworzyły wir, który przypominał jej bączki, puszczane niegdyś z... no właśnie, z kim? Pamięć dziewczyny pełna była luk, jednak niezbyt się tym przejmowała. Z okna przenikała gruba struga światła, zwiastująca upalny dzień. Spojrzała w lustro, a odbicie odpowiedziało jej uśmiechem pełnym zadowolenia. Jestem gotowa. Zbiegła pędem ze schodów, omal nie zaliczając przy tym upadku, szczęśliwie przytrzymała się poręczy. Zobaczyła swą matkę i zawiesiła jej się radośnie na szyi. W takich chwilach zazwyczaj znikało całe zło tego świata. Tym razem coś jednak zakłóciło tę idyllę. Maya była przeciwna przygodom swojej córki i choć nie okazywała tego wprost, mała bez problemu to wyczuła. Jak zwykle. To mój szczęśliwy dzień - powiedziała tylko i skierowała się ku drzwiom. Chwyciła za klamkę i nie oglądając się więcej za siebie wyszła z domu. Podczas gdy kierowała się w wyznaczone miejsce, jej spakowana torba spoczywała pod grubym przykryciem odrzuconych kreacji.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Sagisa » 16 mar 2018, o 15:03

Misja D
1/15
"Morska bryza"


Lato trwało, zachwycając swymi urokami okolicznych mieszkańców. Było ciepło, a wiatr znad morza uprzyjemniał tylko odczucia. Aż chciałoby się wyjść na spacer, zażyć trochę słońca, może nawet opalić, a przy odrobinie szczęścia znaleźć jakieś zaciszne miejsce na nabrzeżu i skosztować morskiej kąpieli. Wiadomo jednak, że nie każdy ma tyle wolnego czasu, by w pełni cieszyć się latem. Ryuzaku to w końcu kraj kupiecki, a to już zobowiązuje. Jeśli człowiek chce tu godnie żyć, musi zarabiać pieniądze.
Nawet taka mała dziewczynka jak Rika mogła dorzucić coś do domowego budżetu. A może po prostu powiększyć własne kieszonkowe? To już właściwie zależało od niej. Nim jednak cokolwiek dostanie, powinna sobie zapracować, prawda? I właśnie nadeszła ta chwila! Dziś miała ruszyć na swą pierwszą przygodę! Pierwszą misję jako młoda kunoichi! Oczywistym było, że matka bała się o nią, w końcu nasza mała wojowniczka miała dopiero jedenaście lat, a świat pełen był niebezpieczeństw. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, prawda?
Panienka Matsubari właśnie szykowała się do wyjścia, już otwierała drzwi, niemal wybiegając z domu, kiedy tuż przed sobą zauważyła postać. Wysoka na jakieś metr siedemdziesiąt młoda dziewczyna o wręcz mieniących się w słońcu barwą miodu włosach stała z ramieniem uniesionym ku górze. Właśnie miała zapukać, kiedy drzwi same się przed nią otworzyły. Cóż za przypadek! Jej soczyście zielone oczy zatrzymały się na twarzyczce Riki, zaraz jednak przeniosły na postać jej matki. Dziewczyna odchrząknęła i odstąpiła krok do tyłu, zginając się następnie w ukłonie.
- Dzień dobry, Matsubari-san, mam nadzieję, że nie przychodzę zbyt późno - odezwała się uprzejmie w stronę kobiety, wyprostowała i uśmiechnęła pogodnie do małej. - Gotowa na swoją pierwszą misję, Rika-chan?
Dziewczyna starsza od Riki miała na imię Ayami, spotkały się już raz, całkiem niedawno. To z nią dziewczynka miała się spotkać przed misją. Od niej dowiedzieć szczegółów zadania.
- Proszę się nie martwić, Matsubari-san, przyprowadzę Rikę przed wieczorem - obiecała Aya, wyciągając następnie dłoń w stronę małej kunoichi. Czas chyba ruszyć ku przygodzie!~~
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 16 mar 2018, o 21:59

Z trudem wyhamowała przed dziewczyną, która musiała chyba wyrosnąć spod ziemi. Gdy wyjrzała ku górze, daremnie szukając spojrzenia Ayami, ich twarze dzieliło jakieś pół metra. To nieprawda, że dziecięcy żywot przyzwyczaja do takich sytuacji. Jej koledzy bez przerwy się mierzą, by zyskiwać argumenty w irytującej ją dyskusji o wielkości i sile. Ona zaś z góry obserwuje jedynie skaczące w intensywnie zielonej trawie żaby i inne stworzonka. Przez chwile miała nadzieję na nawiązanie kontaktu, jednak słowa z pewnością nie były skierowane do niej i popłynęły do wewnątrz mieszkania. Szybko poczuła wzburzenie, a za swoimi plecami - obecność matki. Ona między olbrzymami. Właściwie nie przejmowała się swoją posturą. Chwaliła się nią. Doskonale wiedziała, że korzyści z niej płynące górują nad wadami. Przeszkadzało jej tylko, jak łatwo ją lekceważyć dorosłym. A przecież ona tu jest! Mamo, tylko nie zepsuj mi zabawy… - modliła się w duchu. I nie zepsuła. Maya, jak na gospodynię przystało, mogłaby brać udział w mistrzostwach uprzejmości.
Po kilku minutach niespiesznej rozmowy o pogodzie i innych niecierpiących zwłoki sprawach zwrócono się do niej z pytanie, czy jest gotowa. Czy ja jestem gotowa? - nie mogła uwierzyć własnym uszom.
-Oczywiście, że tak! Ruszajmy już! – krzyczała radośnie z nutką bezsilności, w podskokach uciekając z niewygodnej pozycji między rozmówcami. Wycelowany w furtkę wzrok był najjaśniejszym sygnałem, że dziewczynka chce już ruszyć w drogę
Zabieg ten przyniósł zamierzony skutek. Ayami zapewniła, że powrócą przed wieczorem i matka nareszcie zostawiła je same. Dziewczynka zastanawiała się, kiedy zacznie się ściemniać. W tej chwili nie istniało dla niej nic gorszego niż przykrywające słońce chmury. Ayami wyciągnęła ku niej rękę i nie musiała długo czekać na odpowiedź. Ich miękki uścisk dłoni przypominał scenę z popularnej gry, kiedy to „papier” przykrywa swą powierzchnią cały „kamień”. Dopiero teraz, wpatrując się w siebie w pełni dzieliły wspólną przestrzeń psychiczną. Rika próbowała wyczuć ten sam optymizm, którym darzyła ją Ayami przy ostatnim spotkaniu. Udało jej się to. Zacieniowana twarz być-może-nowej-przyjaciółki brutalnie przypominała, jak słońce obchodzi się z jej wystawionym na promienie ciałem. Milczące poznanie zaczęło trwać nieco dłużej, niż powinno. Poczuła delikatny powiew powietrza i przypomniała sobie, jak wielkim błogosławieństwem jest mieszkać właśnie tu. Twarz dziewczynki przysłoniła gęsta kurtyna włosów, a ta gwałtownie odrzuciła je z powrotem:
-To co nas dzisiaj czeka? – zapytała energicznie Rika. Jej łagodny uśmiech i pełne nadziei oczy szybko wygnały niezręczną chwilę w niepamięć.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Sagisa » 19 mar 2018, o 20:43

Misja D
3/15
"Morska bryza"


Za oknem skwar, słońce i delikatne podmuchy zefirka wiejącego znad wybrzeża. W domu utrzymywał się przyjemny chłodek, a przynajmniej niższa temperatura niż na zewnątrz. A jednak trzeba było wyjść i zrobić to, co należało, w końcu to dziś Rika miała wykonać pierwsze w swej karierze zadanie. Zahamowała gwałtownie tuż przed drzwiami, gdy pojawiła się przed nią niespodziewana przeszkoda w postaci kilka lat starszej dziewczyny. Chwila formalności, wymiana uprzejmości i padło to pytanie, na które odpowiedź była oczywista.
Mała zielonooka naprawdę bardzo paliła się do roboty. Właściwie to najchętniej już by pobiegła dalej, znikając z zasięgu wzroku matki, musiała jednak zaczekać na Ayami. Krótkie zapewnienie skierowane w stronę matki dziewczynki, splecione razem dłonie Riki i jej tymczasowej opiekunki i mogły wreszcie ruszać. Wyszły z posesji, skręcając w jedną z przydrożnych uliczek, a drogę uprzyjemniał wietrzyk znad morza.
- Co nas czeka? Cóż, mały test aktorstwa - odpowiedziała tajemniczo Aya z delikatnym uśmiechem, choć była w nim też nutka... smutku? Ciężko było stwierdzić jednoznacznie, dziewczyna po prostu przez chwilę zdawała się być myślami gdzieś indziej. - W pobliskim szpitalu odwiedzimy pewnego staruszka. Twoim zadaniem będzie wcielić się w rolę jego wnuczki, porozmawiać z nim, pograć w... Umiesz grać w shogi?
Przy ostatniej kwestii szatynka przechyliła lekko głowę w stronę Riki, patrząc na nią pytająco. Do samego szpitala miały jeszcze kawałek drogi, więc mogły na spokojnie sobie porozmawiać. Tylko jak mała kunoichi zinterpretuje powierzone jej zadanie? W końcu... czy to było normalne wcielać się w czyjąś wnuczkę? Tym bardziej, że chodziło tu o wnuczkę jakiegoś pacjenta w szpitalu. Co innego, gdyby dziewczynka miała grać w jakimś przedstawieniu, tu jednak sytuacja zdawała się mieć drugie, poniekąd ukryte dno.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 20 mar 2018, o 21:00

Nareszcie wydostały się z posesji, umykając za rogiem odprowadzającemu wzrokowi Mayi. Wiedziała, co czuje jej matka, ale nie do końca się z tym zgadzała. Miała wrażenie, że w trosce, jaką zostaje obdarzona jest coś więcej. Nie mogła tego zaakceptować. Miała jedenaście lat i choć nie brzmi to zbyt dumnie, było to jej jedenaście lat. A tak przynajmniej myślała. Gdy odwróciła się za siebie, nie było już piętrowego mieszkania. Nagle poczuła wolność, jakiej doświadcza spuszczony ze smyczy pies. Otaczał ją świat pełen możliwości, a ona – i tu ponownie psia analogia – gotów była poznać każdy jego skrawek. Tylko bez wywalonego języka. Naturalnie była jeszcze Ayami, ale tę traktowała jak starszą koleżankę, na pewno nie opiekunkę! Idąca po prawej stronie ścieżki towarzyszka właśnie miała udzielić kluczowej odpowiedzi…
Aktorstwo?! – dziewczyna nie wypuszczała na zewnątrz pisków zachwytu, chcąc zachować się profesjonalnie, jednak jej minka zdradzała wszystko. Po chwili zreflektowała się jednak, że coś jest nie tak. Ayami sprawiała wrażenie nieobecnej, wbijając wzrok w nicość. Zdawało się, że jeszcze nie skończyła, a po chwili z jej ust popłynęła opowieść o szpitalnych odwiedzinach starszego pana. Rikę zamurowało. Uśmiech szybko zniknął z jej twarzy; zaczynała rozumieć, co będzie jej zadaniem. Zwolniła kroku, chcąc zyskać na czasie. Czy mogę to zrobić? Rika nie miała problemu z manipulowaniem kolegami dla własnych celów. Oni robią to z czystą przyjemnością. Tata? Dogadzanie mi, to jego obowiązek. A co się tyczy tego pana… nie wiem nawet, jak ma na imię! Myśl, myśl… - ponaglała się. Przez głowę przebiegały jej nawet myśli o rezygnacji. Oczywiście bardzo tego nie chciała. Gdzieś po peryferiach jej uwagi prześlizgnęło się pytanie o shogi…
-Tak! – odpowiedziała bez zastanowienia. W istocie o grze słyszała, ale jej wiedza kończyła się na tym, że jest tablica i jakieś pionki.
Nie przestawała myśleć o staruszku. Dlaczego ma to zrobić? Dlaczego trafił on do szpitala i czy ma w ogóle wnuczkę? Pytania mnożyły się w zastraszającym tempie. Co, jeśli ten pan umiera i tylko ja mogę go jeszcze uszczęśliwić? – ta myśl ją pokrzepiła. Przecież nikt nie zlecałby jej tego bez powodu. Cokolwiek nie jest motywem, chciała wierzyć, że nie jest on zły. Złapała głęboki oddech.
-Opowiedz mi o tym staruszku – powiedziała z nutą niepewności w głosie.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Sagisa » 23 mar 2018, o 00:51

Misja D
5/15
"Morska bryza"


Jak sprawić, by misja przeznaczona dla małej dziewczynki była jednocześnie doskonałą zabawą? Przedstawić zadanie w postaci takowej, ot co! Słowo "aktorstwo" wywołało na twarzy Riki falę euforii, gdy jednak usłyszała resztę wypowiedzi starszej koleżanki, uśmiech momentalnie zanikł. młoda kunoichi zdawała się rozumieć, do czego będzie się sprowadzała jej misja, nie była jednak pewna, czy podoła, a może raczej - czy powinna coś takiego robić. W końcu sprowadzało się to do manipulacji, oszukiwania starszego człowieka.
Na wzmiankę o shogi od razu przytaknęła, choć nie była to właściwie odpowiedź na zadane pytanie a bardziej potwierdzenie tego, że dziewczynka kojarzy tę grę. To jednak nie odciągało jej myśli od rozterek na temat przyczyn. W głowie miała pełno pytań, wątpliwości, wierzyła jednak, że powierzone jej zadanie jest słuszne, że z jakiegoś powodu zostało zlecone. Mogła sama gdybać na ten temat, łatwiej jednak było spytać o szczegóły i to właśnie zrobiła.
- Staruszek nazywa się Kuroshi Hanzo, kiedyś był rybakiem i kapitanem wielkiego statku, jak często mówi - tłumaczyła Ayami spokojnie. Po głosie dziewczynki poznała, że domyśliła się ona własnej roli w tym "przedstawieniu", należało jej jednak wyjaśnić pewne kwestie. - Od kilku tygodni jest stałym pacjentem szpitala ze względu na pogarszający się stan zdrowia. Normalnie co jakieś dwa, trzy dni odwiedzała go wnuczka, Akira, ale... już nie może tego robić.
Dziewczyna wyraźnie posmutniała, a podczas całej wypowiedzi patrzyła gdzieś w dal. Gdyby Rika przyjrzała się bliżej, miałaby wrażenie, że starsza koleżanka wpatruje się w morze migające co jakiś czas między mijanymi budynkami. Najwyraźniej starała się zebrać myśli i odpowiednio ubrać je w słowa, nim dokończy historię.
- Widzisz, jakiś tydzień temu Akira wybrała się z rodzicami w rejs. Niestety w jego trakcie złapał ich sztorm i... statek wraz z większością pasażerów poszedł na dno. Nie wrócili. Pan Kuroshi codziennie wypytuje o wnuczkę, ale nikt nie ma serca mu powiedzieć, że ona już... Dlatego jego lekarz prowadzący zaproponował, by ktoś wcielił się w rolę Akiry i go odwiedził.
Dopiero po tych słowach dziewczyna zwróciła swe oblicze w stronę Riki, jakby chciała w ten sposób powiedzieć: "padło na ciebie". W tej chwili zdawała się być poważna, nawet się nie uśmiechała. Czy jednak ktokolwiek by się uśmiechał, mówiąc o czyjejś śmierci i jej przykrych konsekwencjach. Panna Matsubari musiała zrozumieć, o co tak właściwie toczy się ta nietypowa gra.

________
Odpisz tu, a potem [z/t] -> Szpital
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 mar 2018, o 18:18

-To straszne – wymamrotała tylko dlatego, by zapobiec dłuższej obecności ostatnich słów historii o dziadku Henzo.
Gdyby życie było bajką, nad głową Riki krążyłaby teraz deszczowa chmura. Nie byłoby promieni słońca nadających życia barwom wschodzącej jesieni, zupełnie nieczułych na słowa Ayami. Rika wierzyła kiedyś, że wszystko co ją otacza, żyje razem z nią. Że cieszy się i smuci jej przeżyciami. Teraz ta teoria wydawała jej się błędna. A może drzewa, głuche na rozmowę dziewczyn, są najzwyczajniej zapatrzone w morskie fale? Nieważne. Życie to nie bajka, bo gdyby nią było, Akira by żyła, a stary Henzo cieszyłby się odwiedzinami swej wnuczki.
Szły w zupełnej ciszy. Nie było niczego do dodania. Ta historia wydawała się dziwnie znajoma. Rejs? Przecież to może spotkać każdego – pomyślała. Zastanawiała się nad swoim tatkiem, który połowę życia spędził na morzu. Czy on też kiedyś nie wróci z podróży? A Akira? Skoro mam się wcielić w jej rolę, musiałyśmy być do siebie PODOBNE. Zapiekło ją w nosie, ale wiedziała, że to nie miejsce na okazywanie słabości. Czy skoro lekarz zabronił mówić staruszkowi o śmierci rodziny, to czy na wieść tą… umrze? – wracały niesforne myśli, podczas gdy próbowała skupić się na swoim zadaniu.
Choć wydaje się to niemożliwe, Rika nigdy nie była w szpitalu. Przyszła na świat w domu, z którego wyszła kilkanaście minut temu. Przy akompaniamencie szalejącego sztormu, który jedenaście lat później pozbawił życia małej Akiry. Jej bliscy cieszą się niebywałym zdrowiem, a jedynego dziadka, którego już nie ma, nie zdążyła nawet poznać. Wiedziała, że jest tam sterylnie, że lekarze chodzą na biało, a pacjenci całe dnie spędzają w budzących grozę łóżkach. To wszystko. Zastanawiała się, jak wygląda pan Hanzo i czy będzie się cieszył z odwiedzin. Może będzie zły, że tak dawno nikogo u niego nie było? Dziewczynka bała się, co może się stać, jeśli zawiedzie. Choć dodrze znała drogę do szpitala, szła mechanicznie, kierując się raczej za Ayami. Próbowała sobie wyobrazić to miejsce, poczuć je. Pisała w głowie różne scenariusze tego, co może się wydarzyć i nawet najbardziej nieprawdopodobne z nich wydawały jej się realne. Nie mogła być tego pewna, ale przez chwilę poczuła, że jest już gotowa. W samą porę. Uniosła głowę i ujrzała dwukondygacyjny budynek. Wygładziła sukienkę i wzięła głęboki oddech. Dotarły do celu.

[z/t] -> Szpital
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 kwi 2018, o 10:42

Wróciwszy do domu od razu stanęła w ogniu pytań swojej matki.
-Nic ci nie jest? Co robiłaś? Jak było? – pytała machinalnie Maya.
-„Nic ci nie jest?” A co miałoby się stać? – odpowiedziała niby rozbawiona. Wiedziała jednak, że choć na policzkach czy ramionach na próżno szukać zadrapań, bywało lepiej.
Wodzona przez matkę i wyśmienite zapachy, Rika skierowała się do kuchni. Klapnęła na siedzenie, przyglądając się zręcznym ruchom Mayi. Ta nigdy nie pozwalała sobie pomagać w przygotowaniu kolacji. Chętnie angażowała swoją córkę za dnia, gdy w Rice drzemały niespożyte siły. Wieczorem zaś, gdy okazywało się, że na tylko sobie znany sposób dziewczynce udało się wyczerpać energię, Maya gotowała sama. Nie chciała ryzykować skaleczeń córki. Na co to komu potrzebne?
W międzyczasie Rika streściła wydarzenia. Odwiedziła w szpitalu staruszka tęskniącego za wnuczką, która nie mogła go chwilowo odwiedzić. Doskonale się bawili, a po pewnym czasie przyszedł lekarz i musieli się pożegnać. Tak się cieszyła z wykonanego zadania, że musiała trochę ochłonąć, wpatrując się w morze. Rika nie lubiła kłamać, ale półprawdy działające na dobro wszystkich są przecież dozwolone, prawda?
-Świetnie sobie poradziłaś. Cześć, mała! – zza rogu wyłonił się Hayato. Okazało się, że wszystko słyszał. Tatko odpoczywał na piętrze przed jutrzejszym wyruszeniem w rejs. Intensywniejące zapachy, obejmujące jednocześnie kolejne pomieszczenia, zwabiłyby do kuchni wszystko, co musi jeść.
Podczas kolacji wciąż odpowiadała na te same pytania matki. Jej odpowiedzi były wymijające, lecz pod koniec kolacji wszystko wydawało się jasne. Poszła na górę i z tą samą pieczołowitością co zawsze, zajęła się higieną. Weszła do pokoju. Pod stertą ubrań wciąż leżały rzeczy, które miała zabrać na misję. Nie było ich wiele. Przypomniała sobie o zarobionych pieniądzach. Niedługo muszę się obkupić. Zakupy były nad wyraz miłą wizją. Wyciągnęła sakiewkę, włożyła do środka swój zarobek i ukryła w swojej skrytce. Nie musiała tego robić, ale uważała, że to całkiem fajne.
Moment po tym, gdy położyła się na łóżku, w drzwi zapukał Hayato. Zupełnie tak, jakby podsłuchiwał. Wszedł ostrożnie do środka i przykucnął przy jej łóżku. Rika miała jedenaście lat i nie musiała słuchać bajek. Czasem jednak, gdy działo się coś ważnego, bez ustalenia wracali jednodniowo do tego rytuału. Mając na uwadze gabaryty dziewczynki, wcale nie wyglądało to dziwnie.

-Dawno, dawno temu, była sobie księżniczka. Księżniczka o przenikliwych, zielonych oczach i mahoniowych włosach… - rozpoczynała się opowieść.
Choć sprytna i nad wyraz świadoma tego, co dzieje się wokół, Rika uwielbiała historie o księżniczkach. Tylko koniecznie musiały być podobne do niej. Zamknęła oczy i przykryta pod szyję kołdrą rozmarzyła się w anielskim uśmiechu. Pierwsze dwa zdania nie wymagały kontynuacji. Rika spała jak kamień.
Dalszy ciąg dopowiedziała sobie sama. W piętnastominutowych cyklach fazy REM, w której szaleją po głowie marzenia senne. Samotną księżniczkę, będącą na zrujnowanym, położonym na niewielkiej wysepce zamczysku zaatakował sztorm. Wiatr przewracał nieliczne drzewa, a błyskawice wyginały się w oddali, kierując w jej stronę. Kolejne kamienie oddzielały się od budowli i turlały wprost do morza, jak kolejne deski odpadające od statku. Rika bała się, że niedługo nic nie pozostanie z jej schronu i zostanie sama na mikroskopijnej wielkości wyspie. Wszystko było takie realne, czuła nierówności konstrukcji pod stopami. Nic nie wskazywało na to, iż może to być sen. Gdy śnimy, nasze ciało niemal się nie porusza. Paraliż uniemożliwia gwałtowne ruchy i zrobienie sobie krzywdy, ale też ucieczkę ze snu. Gdy brak nam tego specyficznego rodzaju świadomości, mówiącego nam o tym, że to nie może być prawda, senny koszmar jest jak krótkotrwały pobyt w więzieniu własnego umysłu. A w nim zamczysko rozleciało się na kawałki. Sztorm nie ustępował, a błyskawice były coraz bliżej. Stała na wyprostowanych nogach, wpatrując się z przerażeniem w niebo. Zobaczyła potężny błysk i wyłaniającą się błyskawicę, która w spowolnionym tempie, niczym białe pęknięcia na niebie, kieruje się wprost ku niej.
Otworzyła oczy. Do pokoju wpadł pierwszy promień słońca.

Poranek strasznie się dłużył. W dzień wyjazdu ojca rodzice zawsze mieli dla niej mniej czasu. Dawali jej rozmowę, ale rzadko kiedy dochodziło do zabaw i teraz nie było inaczej. Niedostatek snu nadrabiała lenistwem. Dopiero po wspólnym obiedzie poczuła się lepiej. Spakowany Hayato, gotów kierować się w stronę portu, zaproponował jej spacer. To było dziwne. Zawsze żegnali się w progu mieszkania. Drzwi się zamykały. Mama wracała do codziennych czynności, a tata szedł pośpiesznie ścieżką. Rika stała przy oknie i odprowadzała go wzrokiem. Wyszli więc.
Na lewym barku miał ciężką torbę, a w ręce trzymał coś podręcznego. W prawej, silniejszej dłoni ściskał dłoń córki. Rozmawiali o wszystkim i niczym. O tym, co będą robili po jego powrocie. Nastała cisza.
-Ten starzec. Ten u którego wczoraj byłaś. Nazywa się Kuroshi, prawda? – stanął, czując że ręka córki stawia opór.
-Skąd wiesz? – była bardzo zaskoczona. Może nawet podejrzliwa.
-Poznałem zięcia Kuroshiego. Raz czy dwa wyruszyliśmy razem w rejs. Wiem co się stało na morzu. Wczoraj nie powiedziałaś matce prawdy. A dzisiaj chodziłaś niewyspana. Chyba wiem, co cię męczy. Boisz się, że i ja kiedyś nie wrócę? Posłuchaj, to niemożliwe. Pływamy świetnymi statkami. Oni, w ten feralny dzień, kiedy dopadł ich sztorm, wyruszyli najgorszą łajbą, jaką mieli. U nas cały czas się o tym mówi. Nie pojmujemy tego. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca i nie mają, jeśli wszystko jest zrobione prawidłowo. Zaufaj mi. – mówił spokojnie, jak gdyby rozmawiali o pogodzie. Trudno było nie dać temu wiary. Dziewczynka rozpromieniała. Ucieszyło ją też, że nie wypomniał jej rozbieżności z tym, co mówiła wczoraj. Chciała się w niego wtulić i jak najszybciej zapomnieć o wszystkim. Jednak Hayato kontynuował: - Ale ty nie powiedziałaś wczoraj prawdy. Dlaczego, Rika?
-Naprawdę byłam wczoraj u niego w szpitalu! Tęskni za wnuczką. Miałam wcielić się w jej rolę. Jakiś ślepiec uznał, że jesteśmy podobne. Mimo przeszkód wszystko szło bardzo dobrze. Był miły, ale okazało się, że on też wiedział o wypadku. Podziękował mi za czas i odwrócił się. Byłam bardzo zła. Dostałam zadanie, którego nie dało się zrobić. Gdyby mama mnie wtedy widziała, nie puściłaby mnie na kolejną misję. – nagle całe napięcie rozpłynęło się w powietrzu, a tatko roześmiał się w głos.
-A więc o to chodziło! Nie powinienem tego mówić, ale na twoim miejscu zrobiłbym to samo. Następnym razem mów jednak prawdę. W razie problemów, wstawię się za tobą – puścił jej oko – Powiedziałaś, że był dla ciebie miły. Musiałaś świetnie sobie poradzić. Zastanawiałaś się, jaki musiał być okropny, że w ogóle poproszono cię o pomoc? - dziewczynka przypomniała sobie, jak starzec na "dzień dobry" odpyskował Ayami.
Rozmowa trwała w najlepsze, lecz Rika nie chciała stać w tym miejscu. Pociągnęła go za rękę, a ten nie poruszył się nawet o krok.
-Dalej pójdę już sam. Wiesz, jak nie lubię was opuszczać. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej. Poza tym… masz zadanie do wykonania.- rzucił tonem zmuszającym do zainteresowania się.
-Naprawdę?! Masz coś dla mnie?
-Mhm.
-I nie będzie szpitala?
-Nie będzie.
-Ani morza?
-Gwarantuję! Na pewno będziesz się dobrze bawić.
-Tato, kocham cię! Powiedz tylko, dokąd mam iść, a już tam pędzę. Za 4 dni, gdy wrócisz, będziesz ze mnie dumny!
-Już jestem.
-To gdzie jest zleceniodawca?
-Stoi przed tobą.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Hitsukejin Shiga » 15 kwi 2018, o 17:41

Misja D
1/15


Ojciec Riki lubił takie gry słowne. Takie... zabawowe początki, trochę droczenia się. W ogóle wielu dorosłych ludzi czasem lubi się poprzekomarzać, trochę pobawić z innymi. Wiecie dlaczego? To ja wam powiem. To doskonale odmładza. Nie, poważnie mówie. Jeśli ktoś obcuje z młodszymi od Siebie, ale nie zbyt małymi jak dzieci, bo wtedy można zdziecinnieć, a to dość negatywne, to młodnieje. Kontakty z nastolatkami odejmują wiek, uczą nowych słów, trendów, zachowań... I przypominają o tych, które się już z racji wieku zapomniało lub przestało używać. No dobra, ale znów odwlekam sendo sprawy, ach paskudny nawet zwodniczego losu do rozmydlania prawdziwego sensu wydarzeń. Ojciec Riki wręczył jej... zwój!
-Masz go odpieczętować. Przybył to bardzo specyficzny jegomość i powierzył mi zlecenie ci misji, znajdującej się w tym zwoju. Mam nawet dla Ciebie wynagrodzenie, jednak dostaniesz je po wykonaniu zadania! Z tego co mówił, to w momencie w którym skończysz misję, będziesz miała coś, co będzie dowodem na to, że zadanie zostało wykonane. Wtedy mam ci dać pieniądze, a on przyjdzie... Cytując... w swoim czasie. Bardzo specyficzny jegomość, muszę ci córko znów zaznaczyć. Cały, od stóp do głów, w bandażach. Tylko oczy było mu widać zza soczewek jakby z lunety. Szkarłatne, niepokojące ciut, jak potwory na morzu, a przynajmniej te z bajek które ci opowiadałem, jak byłaś mała. Ale miał też pieczęć insygnacyjną Ryuzaku no Taki, więc musiał uzgodnić zadanie z władzami, nie jest to więc nic nielegalnego. Prosił jednak, byś zwój odpieczętowała dopiero, gdy znajdziesz się na dworze... Nie wiem czemu, ale na pewno będzie to ekscytujące.
Mężczyzna nabrał oddech, wyprostował się, jakby prawie salutował lub przed daimyo stał i z szerokim uśmiechem oznajmił córce:
-Jestem więc twoim zleceniodawcą, Riko Matsubari, proszę by zadanie zostało wykonane najlepiej jak potrafisz, przynieś chwałę rodowi Matsubari młoda damo! - A potem wybuchnął ciepłym śmiechem, kwitując to jeszcze cieplejszym uśmiechem.

Dostajesz Z/T. Napisz gdziekolwiek w Ryuzaku, na powietrzu O/

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 3 maja 2018, o 17:32

Drzwi były otwarte. Równie dobrze mogły być jednak zamknięte. Nie zdążyła postawić pierwszej stopy za próg, a matka już była przy niej. Maya nie chciała krzyczeć. Chciała objąć swą córkę i cieszyć się, że nic się nie stało. Ale coś się jednak stało. Rika stała w poniszczonych butach i płaszczu za dużym o dziesiątki rozmiarów. Policzki miała całe przybrudzone, a nos zapchany. Jej włosy dawno nie wyglądały tak źle. Rika weszła do środka i zdjęła płaszcz. Matka szybko zorientowała się, że płaszcz – skąd ona go wzięła?! – skrywa kolejne sensacje. Suknia Riki nadawała się do wyrzucenia. Obłocona, zakurzona, poszarpana i dziurawa. Najgorsze było jednak ramię córki, z którego krzyczała zaniedbana, cięta rana. „Gdzieś ty się podziewała?”, „Wiesz która jest godzina?!” – każda matka najchętniej by sobie powrzeszczała. Te najlepsze widzą jednak, kiedy nie należy dobijać dziecka.
-Tak bardzo się martwiłam! Chodź do łazienki. Opatrzę tę ranę, a ty mi powiesz co się stało – wybrnęła najlepiej, jak potrafi. Cóż. Po kimś Rika musiała to mieć.
Zrobiły dokładnie tak, jak zarządziła Maya. No, prawie. Kucała przy dziewczynce, zajmując się raną, która była całkiem pokaźych rozmiarów. Niby nic poważnego, ale owo "nic poważnego" zajmowało całkiem dużą powierzchnię. Mozolna dezynfekcja i zakładanie opatrunku bardzo bolało. Rika kilka razy syknęła z bólu. W takich okolicznościach wiadome było, że nie opowie o tym, co się stało. Minęło trochę czasu, Rika wykąpała się i powędrowała do kuchni, a tam już czekało coś ciepłego do jedzenia. Dziewczynka nie miała nic w ustach od rana, ale nie chciała jeść. Pogrzebała tylko na talerzu, robiąc pozory, że cokolwiek ją to interesowało.
-W co ty się wpakowałaś? – zapytała tym razem bez ogródek.
-To długa historia.
-A ta rana?
-Musiałam zahaczyć o coś ostrego.
-Boże. Kiedy ty się włóczyłaś, coś wybuchło w szpitalu. Jeszcze 2 godziny temu gasili to, co było do gaszenia. Bałam się, że może…
-Rika..?
-Tak?
-Skąd masz ten płaszcz?
-Dostałam od strażnika Horiuchiego. Niedługo oddam.
-Od… co!?
-Rozmawialiśmy – Rika przygryzła dolną wargę, wolałaby uniknąć dalszej rozmowy – o tym, co stało się w szpitalu. Słyszałam wybuch. – spojrzała na matkę. Jej mina nie napawała optymizmem. Dziewczyna wbiła wzrok w podłogę, jak winny pies. – właściwie, to byłam w środku.
Po tych słowach najpewniej poznałaby gniew Mayi. Kolejne jej wypowiedzi były dosadnymi zapowiedziami tego, co może nastąpić. „Dlaczego coś mi mówi, że nie znalazłaś się tam przez przypadek?” – uroczo, prawda? Rika miała szczęście. Szczęście w nieszczęściu, można by rzec. Maya nie mogła uwierzyć, że Rika robiła cokolwiek z obcymi, ale… właśnie.
-Mamo, to było zadanie od tatusia.
Poszła do swojego pokoju, wyobrażając sobie, jak bardzo przerąbane będzie miał tatko, gdy wróci do domu. Ale przecież wytrzyma to dla mnie, prawda? Miała poczucie, że tak będzie lepiej. Poza tym nie kłamała. Rzuciła się na łóżko, wyzuta z resztek sił. Nie mogła usnąć. Dopadły ją koszmarne obrazy płomieni i zrujnowanego korytarza. Ludzi. Przede wszystkim ludzie. Obrazy ponurej rzeczywistości, przed którymi nie mogły jej obronić żadne słowa.
Następny dzień przeleżała w łóżku, próbując się zmusić do czegokolwiek. Bezowocnie. Nie mogła uwierzyć w to, co się stało, ani tym bardziej że miała w tym swój udział. Bardzo chciała wiedzieć, jakie były tego konsekwencje, ale czy ktoś jej teraz powie? Pewnie nie. Sufit swojego pokoju znała już na pamięć.
Matka nie naciskała, pozwalając na ten dzień wegetacji. Ograniczała się do przynoszenia jedzenia i prób nawiązania rozmowy. Trzeba przyznać, że Rika bardzo tego potrzebowała. Znaczy jedzenia. Aż trudno uwierzyć, że to małe ciałko zdolne jest wchłonąć tyle pożywienia! No, w każdym razie były to jedyne chwile jej aktywności.
Aż do późnego wieczora, gdy Maya jeszcze raz postanowiła odwiedzić córkę w pokoju na piętrze. Tym razem przyszła bez tacy. Długimi godzinami głowiła się, czego – prócz jedzonka – może potrzebować nastolatka. Otworzyła drzwi i oparła się o ścianę:
-Chyba potrzebujesz nowy płaszcz…
Rika otworzyła oczy i spojrzała się bez wyrazu w kierunku matki.
-…I torebkę.
Życie znowu nabrało barw.

Następnego dnia depresyjny nastrój nie zakłócał w tak rażącym stopniu funkcjonowania zielonookiej. Miała cel. Co świt wyszła z domu, kierując się w stronę sklepu.


z/t -> Sklep z wyposażeniem
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Ichirou » 5 maja 2018, o 21:04


Misja rangi D
1/15



Deszczowe chmury rozeszły się już jakiś czas temu, ale pozostawiły za sobą glebę nasiąkniętą łzami.
Upłynęło na tyle czasu, by opłakać i pochować zmarłych, podliczyć odniesione straty, rozpocząć prace remontowe, ale nic ponad to. Nie można było mówić, że wszystko już jest w porządku, że ostatnie wydarzenia to nic. Władze Ryuzaku chciały, by tak było i zapewne wmawiały, że problemy zniknęły, ale tak naprawdę dopiero działały nad prostowaniem burzliwych spraw. Jakby nie było, mowa o wybuchu w budynku szpitala kupieckiej osady. To nie jest wydarzenie, które tak po prostu rozchodzi się po kościach. Taki incydent mógł przynieść następstwa, które odbiłyby się niekorzystnie na całej ekonomii wioski. Co dopiero powtórzenie się takiego wypadku, bo nie było stuprocentowej pewności, że to był pierwszy i ostatni wybuch. Przecież sprawca wciąż był na wolności i wielu przedstawicieli służb porządkowych stawało na głowie, by go dopaść.
Jednym z nim był sam Horiuchi, który mimo osobistych tragedii nie porzucił sprawy, choć miał do tego absolutne prawo. Być może to właśnie dlatego miał tak silną motywację w dopadnięciu zamachowca. Być może to praca i skupienie na konkretnym celu trzymał go przy zdrowych zmysłach. Tak czy inaczej, działał. Natrafienie na Rikę przybliżyło go do rozwikłania sprawy. Niewątpliwie był najbliższy osiągnięcia celu ze wszystkich uczestniczących w śledztwie.
Wydawałoby się, że zielonooką dziewczynę ten temat nie dotyczył, że pozostanie jedynie sama z własnymi myślami i wstrząsającymi wspomnieniami. Przekazała wszystkie posiadane informacje straży i w sumie to tyle, co mogła zrobić.
Raczej nie miała powodów, by spodziewać się przybycia pod jej dom znajomego już, czarnowłosego strażnika z o dużo za dużym podbródkiem. Ubrany był właściwie tak samo, jak podczas ich pierwszego spotkania, tyle że teraz jego strój był suchy, a przez to prezentował się znacznie lepiej.
Zapukał trzy razy w drzwi wejściowe budynku, licząc, że zastanie dziewczynkę. Jeżeli mu się poszczęściło i w progu domostwa pojawiła się mała, zielonooka osóbka, to skinął lekko głową na powitanie i jak zwykle, od razu przeszedł do sedna.
- Potrzebuję twojej pomocy.
To chyba nawet nie brzmiało jak prośba.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3307
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 6 maja 2018, o 10:10

Można by wiele mówić o kolejnych dniach, następujących po wybuchu w szpitalu. Nie wcale dlatego, że działo się jakoś szczególnie dużo. Bardziej przez wzgląd na to, jak wolno upływała w nich każda minuta.
Rika wyrwała się już z początkowego szoku. Sceny, które widziała musiały wstrząsnąć wszystkimi, którzy byli wtedy w okolicy. Nikt nie miał jednak równie pełnej optyki na fatalne w skutkach wydarzenia. Teraz było już lepiej. W główce dziewczyny budziły się małe skrzaty, imieniem: radość, gniew, strach. Rika znowu odczuwała emocje, a najlepszym tego dowodem była niedawna wizyta w sklepie. Mogła trzeźwo myśleć i funkcjonowała względnie normalnie. Również fizycznie prezentowała się dużo lepiej, niż gdy przed dwoma dniami w podartej sukience przekroczyła próg swojego domu. A sukienka była wówczas najmniejszym problemem! Jej ciało pokrywały niknące już ślady zadrapań i obtarć, a cięta rana na ramieniu nie przykuwała uwagi, jak wcześniej. Rika wracała do siebie. Wracała, nie wróciła, dokładnie tak.
Nie można przecież z miejsca zapomnieć o fatalnym pożarze, który pochłonął nieodwracalnie wiele ofiar. Czegoś takiego nie da się wymazać z pamięci w raptem kilka dni. Nie, gdy odgrywało się jedną z głównych ról w tym przedstawieniu. Tylko że teraz to one, ofiary, są na świeczniku. Przez te kilka dni w okolicy mówić będzie się tylko o nich i ich bliskich. Wdowach i sierotach. A prócz nich byli przecież inni. Ci, którym udało się przeżyć i ci, którzy pobrali cenną lekcję. I o owej lekcji teraz mowa. Bo w młodej adeptce również coś uległo zmianie. Jeszcze nie wiadomo co. Ba, nawet ona nie ma prawa tego wiedzieć. Niedługo jednak i na to pytanie wyłoni się odpowiedź.
Kolejny dzień mijał jej na klasycznym nicnierobieniu. Błąkała się po mieszkaniu, chodząc w tę i we w tę. Z rzadka asystowała matce przy domowych czynnościach, raczej symulując pracę, niż faktycznie pomagając. Nie mogła już wytrzymać bez wiedzy o tym, jakie były skutki wybuchu. Co z poznanymi przez nią w szpitalu osobami? Co z siostrą Horiuchiego? Ile osób ucierpiało? Pytania te wracały natrętnie co jakiś czas. Mogła oczywiście opuścić swoje cztery ściany i spróbować się czegoś dowiedzieć. Ale się bała. Nie wiedziała, jak zostanie przyjęta w szpitalu, czy siedzibie straży. Być może bała się również tego, czego prędzej niż później i tak się dowie. Już w drodze powrotnej do domu postanowiła, że na przełamanie wysili się jutro. Teraz kurczowo trzymała się tej myśli. Właściwie, to stwierdzenie, że czas mijał, było sporym nadużyciem. Do wieczora i nadejścia sądnego dnia pozostały wieki.
Gdy usłyszała pukanie do drzwi, ani myślała otworzyć. Nie, ona zostanie tu. Ktokolwiek stoi za drzwiami, ona nie chce go widzieć. Na jej nieszczęście Maya była zajęta i poleciła jej powitanie gościa. Rika westchnęła z nieskrywaną złością i podeszła do drzwi. Po drugiej stronie czekał Horiuchi. Potrzebował jej pomocy.
Rika wpatrywała się w niego z powagą. Sekundę, może dwie, po czym przymknęła drzwi. Błyskawicznie wróciła jednak do stróża.
-Wyprany. Dziękuję – powiedziała, wręczając mu pożyczony płaszcz.
I na tym chyba koniec, bo dziewczynka ponownie, powolutku przymknęła wejście. Stróż został właściwie pożegnany bez słowa. Nadzieję mogły pozostawić tylko niedomknięte drzwi. Nie zachęcały może do wejścia, ale kazały czekać. Tym razem trwało to znacznie dłużej. Horiuchi nie mógł usłyszeć nic z rozmowy, która odbywała się w środku. Właściwie jeśli nie miał nadludzkiego słuchu, raczej nie był świadomy tego, co dzieje się wewnątrz. Zresztą nie działo się jakoś wiele. Rika rozmówiła się z matką i nie widząc szczególnych oporów z jej strony podjęła decyzję.
-To dla mnie ważne – powiedziała tylko i wtuliła się w brzuch mamy, która na tę okoliczność porzuciła wszystkie czynności.
Chwilę później trzeci już raz tego dnia stanęła przed Horiuchim. Trudno było wyczytać coś z jego twarzy. Rika kiwnęła tylko głową, dając znak, że jest gotowa.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Ichirou » 6 maja 2018, o 23:01


Misja rangi D
3/15



Horiuchiego też nie chciała widzieć? Raczej po zobaczeniu go nie można było dostrzec u dziewczyny złości lub irytacji. Ba, ta nawet zamierzała postąpić zgodnie z jego prośbą i to bez wypytywania o szczegóły. Cóż, były sprawy ważne i ważniejsze, a można było się domyślać, że mężczyzna z pociągłą twarzą przybył z tym drugim rodzajem spraw. Zresztą, długowłosy nie dał do tej pory powodu do nielubienia go. Może wielkiej sympatii też nie wzbudził, ale ogólnie rzecz biorąc był w porządku.
Odebrał swój płaszcz, skinął głową, a potem znowu zamienił się w cierpliwość. Choć Rika nie była tego świadoma, to chciał wyciągnąć ją z domu na nieco dłużej. Był zatem gotów porozmawiać z jej rodzicami, ale to nie było potrzebne, bo zielonooka sama wszystko załatwiła.
- Chodźmy zatem, nie chcę tracić czasu - oznajmił oschle, potwierdzając to, że sprawa z którą przybył jest dość istotna. Zaraz po tym ruszył, a Rika znowu była zmuszona go gonić i przerabiać krótkimi nóżkami w niemałym tempie.
- Zamierzam złapać Menmę. Wydaje mi się, że podążam właściwym śladem. Jeżeli mam rację, to Menma się przemieszcza. Niedługo po wybuchu w szpitalu opuścił wioskę. Mam nawet przypuszczenia, gdzie może obecnie się znajdować lub przynajmniej w którym kierunku podąża - wyjaśnił w drodze, zatrzymując się, jeżeli dziewczyna była zbyt daleko i potrzebowała chwili do skrócenia dystansu.
- Wiem, że proszę o wiele, ale przydałaby mi się twoja... pomoc. Brałaś nauki na shinobi, więc nie będę cię traktował jak zwykłą dziewczynkę. I tak jesteś dojrzalsza od swoich rówieśników, no nie? - Trudno było nie wyłapać zachowania jedenastolatki podczas przesłuchania w siedziby straży, które bardziej odpowiadało postawie kogoś o kilka lat starszego.
- Oczywiście do niczego cię nie zmuszam. Jeżeli masz choćby małą wątpliwość, to lepiej będzie jak zostaniesz w domu. - Może tak faktycznie byłoby lepiej? Mimo wszystko Horiuchi trochę ryzykował, wciągając w swoje poszukiwania młodziutką dziewczynę.
Wkrótce dotarli do okolic jednej z bram osady, gdzie do dużego, solidnego palika wbitego w ziemi przywiązany był gniady rumak. Długowłosy odwiązał go i sięgnął za lejce.
- W takim razie jaka jest twoja decyzja? - zapytał spokojnie, odwiązując konia od drewnianego słupa i powoli przygotowując go do trasy.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3307
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 7 maja 2018, o 22:21

Horiuchi nie chciał tracić czasu, ona zaś miała go zanadto. Gdyby nie stawił się w progu jej mieszkania, pewnie dalej włóczyłaby się po pokojach, szorując laczkami po podłodze. Doglądałaby matki w jej codziennych obowiązkach, będąc w godnym politowania nastroju - swoistym sygnale dla Mayi, by nie angażować córki w nic, co da się zepsuć.
A może wcale nie miała go tak wiele? Na cóż jej bowiem czas, jeśli Menma z każdą chwilą może być dalej i dalej? Rika słuchała stróża. Wiedziała zatem, że zbrodniarz prawdopodobnie opuścił już wioskę. Wciąż z trudem przychodziło jej wymówienie tego słowa: zbrodniarz. Tak mówiły jednak fakty i Rika z każdą chwilą coraz bardziej to akceptowała. Dokąd mógł się udać? Nic nie przychodziło jej do głowy. Próbowała podążać jego myślami. To logiczne, że musiał stąd wyjechać. Był zbyt rozpoznawalny. – wywnioskowała. Zaintrygowało ją, że Horiuchi może wiedzieć. W ogóle strażnik już po krótkiej znajomości wydawał się… nietuzinkowy? Tak, to odpowiednie słowo. Nie był przystojnym superbohaterem, rozwiązującym wszystkie problemy tego świata. Nie był też niedojrzałym młokosem niczym Tsukasa, w którego głowie – o ile wiedziała – kłębiły się tylko pomysły na kolejne wygłupy. Na pewno nie był też jednym z wielu. Stróż nie był szczególnie ładny, ale daleko mu było do szpetnego. Był szorstki, ale niczym do siebie nie zrażał. Nic nie wskazywało również na wielką siłę, którą dysponowałby Horiuchi. Mimo to Rika czuła się z nim bezpieczna. Gdyby strażnik ten był wykreowaną w głowie Riki fikcyjną postacią, wszystkie suwaki miałby ustawione na środku. Naturalnie z wyjątkowo daleko wysuniętym suwakiem również wysuniętego podbródka. Mimo tej jakże zwyczajnej konfiguracji cech o Horiuchim nie dało się powiedzieć, że jest zwykły. A na pewno nie myślała tak długowłosa dziewczynka, która…
Znów nie dotrzymywała mu kroku! Czyżby Rika jednak miała czas? A może po prostu jej towarzysz dysponował długimi, silnymi nogami? Jej bezkształtne nóżki dziecka nie nadawały się do niczego szczególnego, a za kilka lat będą miały inne przeznaczenia, niż szybki marsz podczas gonitwy. Czy naprawdę będziemy go… tropić? Horiuchi oddalał się, a ona nie zamierzała kazać na siebie czekać. Zrobiła kilka większych susów, które miast biegu bardziej przypominały trójskok.
Prośba o pomoc schlebiła małej kunoichi. Jakakolwiek nie byłaby pozycja Horiuchiego, to właśnie ON prosił JĄ teraz o pomoc. W ciągu jednej chwili z dziewczyny niepewnej tego, jak odbiorą ją inni (co nigdy wcześniej się nie zdarzało!) stała się osobą ważną. Jednak stróż na tym nie poprzestał. Kolejne słowa były już bezpośrednią pochwałą w jej kierunku. Słuchała go teraz jeszcze uważniej, niż przedtem. Mogłaby przysiąc, że momentami w jego głosie pobrzmiewało uznanie.
Rika nie była głupia. Wiedziała, że Horiuchi nie mówi tego bez powodu. Sprawienie jej przyjemności też raczej nie jest najważniejsze. Strażnik próbuje najzwyczajniej usprawiedliwić się przed samym sobą z zabrania dziecka na wyprawę o nieznanym zagrożeniu. Mimo to cieszyło ją to. Cieszyło ją, ponieważ miała pełną świadomość, iż Horiuchi nie musi w swej obronie zmyślać. Taka właśnie jestem. Ależ był to dla niej ważny moment! Nie zna siły ludzkiego umysłu ten, kto nigdy nie wyszedł z dołka! Nie wiadomo, co wydarzy się dalej, ale ona właśnie pozbyła się balastu.
Dotychczas jedynie potakiwała towarzyszowi. Ten pomrukiwał coś o tym, że wcale nie musi jechać. Typowe formułki, które – pomimo całej niechęci – tak często wykorzystywała do swoich celów. Jasne, że musi jechać. Nie po to się przecież fatygował, by teraz zawracać ją do domu i dobrze o tym wiedziała. Rika wypuszczała kolejne zdania drugim uchem. Jesteś dojrzalsza od…
Po dłuższym czasie dotarło do niej, że może nie było to takie bez sensu. Będą szukali Menmy. Człowieka, który wyrządził krzywdę wielu ludziom. Nie znała jego siły. Nie chciała rozmyślać, czy Horiuchi dałby sobie z nim radę. Nie wiem niczego o ich możliwościach – skonstatowała. Tylko czy Rika miała jakąś drogę odwrotu, choćby tylko chciała z niej skorzystać? Mogła wrócić do domu, gdzie własne myśli bardzo szybko rozprawiłyby się z dobrym słowem stróża. Cierpiałaby. Tutaj może zrobić coś pożytecznego. Pomóc człowiekowi, który – była tego pewna – pomógłby jej.
Byli tuż przy bramie osady. Dziewczynka rzadko się tutaj pojawiała. Mimo to w jej głowie już wcześniej tlił się obraz, który teraz nanosiła na siatkówkę swych oczu. Bez jednego szczegółu. To koń! Przez moment miała jeszcze wątpliwości. To zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. – pomyślała. Wtem ujrzała Horiuchiego odwiązującego rumaka. Tak, tak, tak! Podjęła decyzję. Dodać można – jedyną słuszną decyzję. Rika w radosnych podskokach zbliżyła się do boku konia. Czule przejechała dłonią po jego sierści.
„Jaka jest twoja decyzja” – Horiuchi stał tuż obok niej, a jednak jego pytanie usłyszała jak gdyby z bardzo daleka. Zrobiła zdziwioną minę, reflektując się po czasie, że jeszcze nie dała mu odpowiedzi.
-Jadę z tobą, nie waham się – zrobiła krótką przerwę. Chciała, aby wiedział, że niezależnie od odpowiedzi, jej decyzja jest nieodwracalna – teraz powiedz, co dokładnie będziemy robić.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Następna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości