Wieś Okita

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 14 lut 2018, o 15:51

Śnieg uginał się pod wilczymi łapami. Ciężkimi, a jednak potrafiącymi nieść wilka w zupełnej ciszy po leśnej ściółce. Ciężkimi - i dlatego zapewniającymi tyle siły. Lubiła słuchać, jak wilczur kroczy obok niej i lubiła też słuchać, jak kroczy w ciszy - i nie słyszała go wtedy wcale. W absolutnym bezgłosie czasami była w stanie dosłyszeć jego oddech, zwłaszcza rano, w ich rodzinnym domu. Wtedy czasami pytała samą siebie - tak to jest? Budzić się z osobą, którą kochasz i która kocha ciebie, u swojego boku? Ufała tylko jemu - Shin'enowi i on ufał tylko jej. Lubiła tylko jego i on lubił tylko ją. Sama nie była pewna, jak to się stało i kiedy, że przez palce przepłynęło jej całe dzieciństwo i bliższa była tym cichym, obudzonym do życia drzewom niż ludziom z krwi i kości, na podobieństwo których została stworzona. W końcu jako dumna przedstawicielka pasożytów w odmianie ludzkiej zrodziła się z łona kobiety. Prawda to czy nieprawda?
- Woaah... to pan jest twórcą tego dzieła? - Mamihlapinatapai był bardziej utalentowany, niż się Samidare wydawało!
Nie, tak naprawdę to nic jej się nie wydawało. Owszem, polubiła go, ale przecież nie siedziała i badała każdego słowa, każdego czynu. Zdążyła pobieżnie zerknąć na jego książeczkę, z której wynikało bardziej, że jest maniakiem - wyedukowany maniakiem, ale jednak - maniakiem. - To jest... no nie przeczytałam tego jeszcze - Przyznała się od razu bez bicia i wstydu. Nie za czytanie książek jej płacili - niestety. - Kurcze... jakby Pan miał jakiś egzemplarz to może by mi Pan zdał? - Aż zaczęła do niego mówić per "pan"! Czy ciągle mówiła? Na to jakoś też uwagi nie zwracała. Kabuto był po prostu "swój". Wiecie, jak ta szafka w domu, o którą obtarł się wasz kot i oznaczało to, że jest już jego i tylko jego. Tak Kabuto był "jej" - i nie potrzebowała przez to żadnego ocierania się. To by mogło zostać negatywnie zinterpretowane, trochę zwyrolsko.
- Wiesz, mnie to tam sierybka. Nie zależy mi na tym, żeby ta kreatura przeżyła. - Samidare miała więcej wad niż zalet,
ale na pewno mocno cisnącą się na oczy zaletą było to, że wszystko mówiła wprost i stawiała sprawy jasno. Nie kręciła,
nie zasłaniała się kurtuazją, nie miała ukrytych intencji. Ot - obwieszczała fakty. Bo niby czemu miałoby jej na tym stworzeniu zależeć..? - Jedna notka wybuchowa i Shin'en powinien bez problemu dorwać się do jej gardła. Więc lepiej zastanów się nad jakimś rozwiązaniem, jak chcesz cokolwiek pobadać. - Wyciągnęła rękę i poklepała staruszka po ramieniu zachęcająco. Powiedziała to całkowicie pogodnym tonem, nie było się nad czym rozczulać i nad czym rozwodzić.
Ona miała swój interes - on miał swój. I tak wychodziła mu mocno naprzeciw. Jasne, samej sobie też - po prostu nie chciało jej się latać bez ładu i składu po leśnej głuszy za jakimś futrzakiem.
- Możemy. - Uniosła spojrzenie na gałąź i zatrzymała się na moment, rozglądając wokół. - Albo to te samuraje czy inne roniny. Byli tutaj na pewno. - I jakby nigdy nic ruszyła tropem bestii. Naprawdę - jakieś młokosy, które przyszły sobie na polowanie, ją nie interesowały. - Hmm w sumie w jakich odstępach czasu bestia atakuje? Myślisz, że może mieć młode, dlatego zapuszcza się do ludzkich siedzib?
Samidare
 

Re: Wieś Okita

Postprzez Seinaru » 16 lut 2018, o 09:49

Bestia - Spotkanie
Obrazek
21/xx


- Oczywiście, że mam go ze sobą! - Ucieszył się Kabuto. Był bardzo zadowolony z tego, że Samidare po raz kolejny wykazała żywe zainteresowanie jego piśmiennictwem. Wyjął z plecaka kolejną książeczkę, tym razem nieco chudą i podał ją kunoichi.
- Proszę, to niewielkie kompendium o gatunkach zwierząt zamieszkujących te tereny. - To nie było chyba jego życia jak książka o burakach, jednak na wyprawie takiej jak ta mogła okazać się bardzo pomocna.
- Sęk w tym, że znam ją na pamięć i żaden zwierzak tutaj nie pasuje do opisu, który przedstawili nam ludzie z Okity (Okitian przyp. aut.) - Podrapał się w czapkę.
- Może to jakiś niedźwiedź, a może coś zupełnie innego. Jeśli to jakieś nowe zwierzę, mamy szansę odkryć nowy, endemiczny gatunek. Nie możemy go tak po prostu upolować. Musimy działać rozważnie, aby nikomu nie stała się niepotrzebna krzywda. - Przedstawił swój punkt widzenia, a tymczasem trop zarówno zwierzęcia, jak i ludzi zdecydowanie się zaostrzał. Do tego ten ludzki. Hmmm... wydawało się, że ktoś jest bardzo niedaleko. Bardzo bardzo. Woń zwierzęcia była po prostu o wiele silniejsza, dlatego utrzymywała się dłużej. Teraz oba zapachy prowadziły w jednym kierunku, Kabuto trzymał się za Sami i Shin'enem.
- Do tego uważam, że jeśli Twoja teoria z młodymi jest prawdziwa, to będziemy mieli do czynienia z dwoma osobnikami. Nie wiadomo skąd w ogóle taki wyjątkowy okaz pojawił się na wyspie. Ta sprawa to prawdziwa zagadka! - Oj, mężczyzna był wyraźnie podekscytowany. Dla takich jak on, szukanie odpowiedzi na pytania stawiane przez Matkę Naturę to sens istnienia.
Po dalszym niedługim marszu, w końcu trafili na na jakichś ludzi. Chociaż "trafili" to za mało powiedziane. Ich zapach pozwolił naszym tropicielom określić dokładną odległość od źródła. Było to jakieś 300 metrów, miejsce jeszcze skryte między pniami drzew i nagimi krzakami.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 16 lut 2018, o 13:24

Lubiła książki. Ostatnio nie czytała ich wcale, ale nie dlatego, że nie chciała - jakoś nie było okazji i nie było czasu. Te dwa elementy wpływały na siebie wzajem, a może to była kwestia tego, że nie chciała podświadomie tej okazji i czasu znajdować? Bez rozwoju jesteś nikim, jak to mówił sławny kołcz. Dlatego też postanowiła potraktować pojawienie się Kabuto jako błogosławieństwo w tym aspekcie. On pisał książki, ona lubiła czytać - zwłaszcza takie, które pozwalały na rozwój, które zezwalały na dowiadywanie się nowych rzeczy. Przygód miała wystarczająco wiele w swoim życiu, żeby o nich samej napisać jakiś twór, więc jakoś nijak ją do przygodówek nie ciągnęło.
- Jesteś chodzącą biblioteką. Ale to całkiem super. - Odebrała od niego książeczkę i zaczęła przeglądać strony - znów raczej pobieżnie, nie wczytując się w treści, mimo wszystko byli w samym sercu lasów, które nie lubiły przyjmować na swe łono nieuważnych i nieostrożnych - zwłaszcza, gdy ci nieuważni i nieostrożni polowali na znacznie silniejszego od siebie drapieżnika. Albo nie, wróć. Nie silniejszego - po prostu większego. - Mogę ją zatrzymać? - Machnęła książką i spojrzała na Kabuto. Może akurat zechce się podzielić? Znała sporo gatunków ze wszelakich terenów, ale nadal było mnóstwo takich, które umknęły jej oczom, albo kryły się, kiedy pojawiała się w pobliżu. W końcu zwierzęta potrafiły mieć również niesamowity zmysł węchu i słuchu.
- Daje trochę niedźwiedziem. Znaczy - zapach. - Nie potrafiła potwierdzić, nie potrafiła zaprzeczyć. - Ale to na pewno nie niedźwiedź. Kto wie, może jakaś abominacja chakry. - Skoro ludzie potrafili mutować, zmieniać wygląd swojego ciała pod wpływem chakry, to zwierzęta na pewno też. Nie koniecznie chodziło tutaj rzecz jasna o jakiekolwiek celowe zmienianie, raczej efekt uboczny... efekt przypadkowy. Skoro jej Ninken potrafił korzystać z chakry to pewnie były i inne rasy, które potrafiły, albo które stały się jej ofiarami. Albo faktycznie mieli do czynienia z misiem - po prostu bardzo dużym i bardzo głodnym misiem.
- Moim zadaniem jest upolowanie bydlaka. Jeśli się uda, możesz sobie misia zatrzymać, jak nie to trudno. Nie będę ryzykowała bezpieczeństwa swojego i Shin'ena. - Zresztą życia Kabuto też nie zamierzała niepotrzebnie narażać. Ogólnie - zróbmy to szybko, dobrze, to szybko wrócimy do ciepłego domku na ciepłe jedzonko. - Nie koniecznie z dwoma. Jest przecież sporo gatunków, które samotnie wychowują młode. Znaczy - mam nadzieję, że nie z dwoma. - Podróż ciągnęła się monotonią drzew, która wsuwała umysł w przyjemne, senne wręcz rozluźnienie. Ciężko było się temu nie poddawać. Ciągle rozglądała się, szukając śladów innych niż te związane z zapachem - nad tymi najmocniej czuwał Shin'en. Nawet ona nie potrafiła sobie wyobrazić, jak czuły węch musiał mieć ten pies, co dopiero zwykli ludzie. Cieszyło ją to, że Kabuto nie napomknął nic o szukaniu tamtych samurajów. Już przygotowywała swoją bojową postawę, warknięcie, że nie ma mowy! Niech sobie sam idzie ich szukać! Jakoś tak okazało się jednak, że ślady nachodziły na siebie i prowadziły w tym samym kierunku.
- Jesteśmy teraz na szlaku, którym chodzi bestia. Jej woń nie rozłazi się nigdzie na boki, więc wygląda na to, że wędruje tylko tędy do miasta. - Gdyby nie fakt braku świateł zastawienie pułapki tutaj było całkiem nęcące. Tylko że całkowita ciemność kompletnie to wykluczała. Nawet jeśli i ona i Shin'en mieli wyczulony słuch i węch to nie mogli równać się ze zmysłami istot przystosowanych do nocnego życia. - Się nie wystrasz, jakieś 300 metrów przed nami są chyba ci zaginieni samurajowie. Nie czuję krwi, więc pewnie jeszcze dychają. Albo są tylko kupką kostek.
Zasięg węchu psa: 3500m, Zasięg węchu Sami: 2500m
Samidare
 

Re: Wieś Okita

Postprzez Seinaru » 17 lut 2018, o 15:51

Bestia - Spotkanie
Obrazek
23/xx


- W sumie... to czemu nie, jest Twoja. Ja i tak mam to wszystko tutaj. - Zaśmiał się Kabuto, stukając się palcem w czaszkę. W książce nie było jednak żadnego wyjątkowego i niespotykanego gatunku. Obok zwykłej fauny tego regionu takiego jak wilki, dziki, jelenie itd. nie było tutaj niczego traktującego o nienaturalnie wielkich stworach wyjadających bydło ze stodół wieśniaków.
- Naprawdę tylko jego śmierć Cię interesuje? - Badacz był bardzo zawiedziony tą postawą? Samidare tym zdaniem nieco go rozczarowała. Nie była gotowa podjąć ryzyka w imię nauki. Nieważne co by to było, chciała to po prostu zabić, nie zadając żadnych pytań. Bestialskie potraktowanie bestii.
A tak właściwie, to kto powiedział że samurajowie zaginęli? Po prostu weszli dzicz, lecz tak naprawdę nikt nawet nie próbował ich szukać. Kabuto jednak był nieco niespokojny odnośnie konfrontacji z nieznajomymi.
- Nie wiem... nie wiem czy nie mamy już dosyć problemów i bez tego... - Powiedział z lekkim zakłopotaniem, jednak nie zatrzymywał się. Wyraził jedynie swoje wątpliwości.
Spacer po lesie tropem ludzi i zwierzaka trwał jeszcze dosłownie tylko kilka minut. Sami mogła przy tym cały czas kontrolować pozycję nieznajomych dzięki swojemu cudownemu węchowi. W końcu spomiędzy pni drzew zaczęły wyłaniać się trzy sylwetki. Ubrane zaskakująco lekko jak na tą porę roku, bez większego ekwipunku, jedynie z przepastnymi torbami przewieszonymi przez ramiona. Każdy z nich miał kucyk, włosy mocniej podcięte z przodu i katanę przy boku. Szli w tym samym kierunku, która obrała pierwotnie Inuzuka, jednak słysząc za sobą jakieś poruszające się towarzystwo, wszyscy jak jeden mąż położyli dłoń na rękojeści katany i zastygli w bezruchu.
- Kto idzie? - Krzyknął w przestrzeń jeden z nich, gdy jeszcze nie cała sylwetka kompanii Sami wychynęła zza drzew.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 18 lut 2018, o 00:11

- Dzięki, staruszku. - Spojrzała jeszcze raz na okładkę książki. Prezent. Właściwie ciężko mówić, żeby był to prezent, raczej sama go zdobyła, ale chyba... takie prezenty były najlepsze? Nie były. Były po prostu jedynymi, jakie Samidare dostać mogła, nie dlatego, że dostanie czegoś od kogokolwiek było poza zasięgiem jej możliwości. Mogła zagrać całkiem grzeczną dziewczynkę, naprawdę potrafiła. Po prostu nie chciała. Pewnie dlatego nijak nie potrafiła podarków docenić, które nigdy nie płynęły z głębi serca, tylko z ewentualnego zauroczenia i przypływu chwili. Lubiła je, owszem, gromadziła, jak tamten płaszcz, jak tą książkę - i zbierała w swoim domu jak trofea, na podobieństwo łowców wieszających łby lwów nad kominkiem w salonie. Teraz miała książkę. I ta książka nie zawiśnie co prawda na ścianie w głównym pokoju, za to znajdzie się jej przytulne miejsce na półce w sypialni. Wsunęła książkę do plecaka Shin'ena. Nie ważne, że nie było tam żadnych niesamowitych, zjawiskowych stworzeń. Serio. Mogłaby czytać nawet o kurczakach, bo wiedziała dobrze, że nawet jeśli widywała kurczaki na co dzień i były tak normalne, że aż mdliło od ich nudnej natury, to na pewno było mnóstwo rzeczy, których o nich nie wiedziała - a tutaj miała podręcznik o wilkach, niedźwiedziach i lisach - wszystkich tych niesamowitych mieszkańcach lasów, których normalność nigdy nie obedrze z ich tajemnic. Każdy wilk pozostawał tylko wilkiem dopóki nie spojrzało się w jego księżycowe ślepia. Dlatego starzec właściwie zadał bardzo dobre pytanie. Czy faktycznie interesowała ją tylko śmierć tego stworzenia? Nie obchodziły ją jego zwyczaje, jego byt? Traktowała je tylko jak zwierzę do odstrzału? Tak samo traktowała ludzi, gdyby ktoś ją zapytał. Wystarczyło, że na tego a tego pojawiło się zlecenie. Była drapieżnikiem stworzonym do polowań. Kochała ich smak.
- Ano. Za jego truchło i twoje przeżycie w końcu mi płacą. - Odparła na lekkim wydechu, wsuwając dłonie pod płaszcz. Nie, nie ten zielony. Ten ciepły, ciemno brązowy, który sięgał jej do połowy ud. Wyglądało to trochę tak, jakby humor jej się zepsuł. Nie zepsuł. Las ją rozleniwił na swoim łonie, ukochał w swoich ramionach - a ona odwzajemniała tą miłość. Mimo to serce stopniowo uderzało coraz mocniej. Zaczęło powracać napięcie i część jej... och, część jej miała szczerą nadzieję, że dwójka samurajów żyje. I że wyskoczą na nią z mieczami - czy czym tam ci wojownicy Yinzin się posługiwali. Czy to byli ro... rojowie? Robaki? Robaki. Tak. Robaczki podobne do ślimaków, które wychodzą na ulice miast po deszczu i nawet jeśli bardzo uważasz i starasz się ich nie zadeptać to prędzej czy później i tak usłyszysz przykre chrupnięcie pod swoją podeszwą. Zaginęli, nie zaginęli - w głowie Inuzuki wszyscy, którzy zapędzili się w leśną dzicz i słuch po nich ginął byli "zaginieni". Pewnie tylko musieli poświęcić więcej czasu na tropienie bestii, bo nie mieli iście bestialskich zmysłów.
- Problemów? Ja tam nie widzę żadnych prooblemów.
Shin'en zerknął na Samidare kontrolnie która stała się niespokojnie wręcz cicha. Wyczuwał od niej to powoli rosnące napięcie. Skrawek podniecenia, im bardziej zbliżali się do ludzi. Widział jej złote ślepia, które teraz nie błyszczały tym głupim rozbawieniem. Nie to, że nie cierpiał, kiedy robiła z siebie kretynkę, ale nigdy tego nazbyt nie pochwalał. Chwile zabawy chwilami zabawy - ona zamieniała niemal całe życie w jedną wielką "zabawę". Nie było to nawet takie złe. Przynajmniej nie chodziła z nosem na kwintę i potrafiła sięgnąć po wszystko, o czym zamarzyła.
- Szeregowa Inuzuka Samidare. - Odparła im nieco lakonicznym tonem. Zatrzymała się razem z Shin'enem, spoglądając na robaczki. - Jak spacerek, panowie? - Nie wysiliła się na uśmiech. Błysnęła żmijowatymi tęczówkami i oparła łokieć na rękojeści wakizashi, ot, niby tak od niechcenia, lustrując panów przed sobą i oceniając ich na szybko. - Przedszkolna wycieczka już się skończyła, więc może wrócicie do domciu, hm?
Samidare
 

Re: Wieś Okita

Postprzez Seinaru » 19 lut 2018, o 15:30

Bestia - Spotkanie
Obrazek
25/xx


Polowanie trwało, lecz wcale nie wyglądało jak polowanie... Zmysł węchu Inuzuki był takim przeważającym atutem, ze Samidare była bardzo pewna siebie. Cóż, tylko czy na tym można polegać zawsze i w każdej sytuacji? Na przykład w przypadku konfrontacji?
Kabuto zakończył na razie wątek moralności i etyki przyrodnika, a więc swoje dywagacje na temat słuszności zabijania bestii. Bardziej zainteresowało go spotkanie, które oboje mieli przed nosami. Spomiędzy drzew wychynęły trzy(!), a nie dwie sylwetki samurajów. Zaalarmowani, tak jak wspomniano wcześniej, przygotowali się odruchowo do walki, jednak po zobaczeniu co czai się w lesie, nieco się odprężyli. Tylko odrobinę jednak, bo zaraz uciszyli Samidare gestem palca przyłożonego do ust.
- Ciii... bestia gdzieś tutaj jest... niedaleko... - Wszyscy trzej nadstawili uszu w gęstwinę, czy aby na pewno nic jeszcze stamtąd nie wyskoczy na nich zza drzew.
- Tropimy ją od czterech dni, niedaleko jest ścieżka, po której codziennie się przemieszcza... - Dodał drugi z nich.
- Coś Ty za jedna i po co tu? - Odezwał się trzeci sycząc w kierunku kunoichi. Wyglądało na to, że jej ranga i imię mało ich obchodzą, bardziej chcieli poznać powód, dla którego ta dwójeczka (trójeczka z wielkim psem), śledzi ich w środku lasu.
Nagle wiatr zawiał z kierunku, gdzie wszyscy byli zwróceni - od niezbadanej jeszcze części lasu, do nozdrzy Samidare i Shin'ena dobiegł zamach mokrego niedźwiedzia. Tylko jakby taki... bardziej intensywny. Coraz bardziej intensywny...
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 20 lut 2018, o 00:21

Było wiele powodów, dla którego Samidare była pewna siebie - a głównym powodem była pycha. Zawsze była bardzo pewna swego, przez co w większości ignorowała swoich oponentów. Blizny na jej ciele z różnych potyczek nie nauczyły jej tego, że gdyby bardziej uważała, to by ich nie miała - nauczyły ją tego, że jest niepokonana. Że nie ważne, jak mocno stara się przeciwnik, to ona i tak wyjdzie z tego zwycięską ręką - tak czy inaczej. Kiedy już coś robiła - to na sto procent, nie na pół gwizdka. Jeśli szła w bój - to z podniesioną głową. Nie obawiała się śmierci - zbyt często zaglądała jej w oczy, nie oznaczało to też jednak, że śpieszyła jej na spotkanie. Szły ramię przy ramieniu, jak dobre Przyjaciółki, które nie mają między sobą żadnych sekretów, bo jakie mogłyby mieć? Samidare dawno wyrzekła się tego słodkiego, pro ludzkiego życia. Kostuchna nie miała co prawda ciepłych ramion, ale była matką jak każda inna - starała się, jak najlepiej mogła i teraz, gdy wreszcie się od niej wyprowadziła, dopiero dobrze zaczęły się dogadywać, spotykając od czasu do czasu w miejscach takich jak to - nawiedzonych przez opętaną szaleństwem Wojnę. Tą schorowaną, ogarniętą wieczną gorączką ciotkę, na którą trzeba było naprawdę uważać. Obie siostry były wrogiem, którego Samdare nigdy nie planowała pokonać - dlatego nigdy nie podejmowała samobójczej walki. Nie z nimi. Nie z wiedzą, że na pewno zginie, jeśli podejmie się tej walki - walki podobnej walki z wiatrakami. Musiałaby zresztą chociaż trochę kochać ludzi, żeby w ogóle próbować. Zabawa w bohatera? Och tak! Ale tylko tam, gdzie jej za to płacili.
- To super. Niech przyjdzie. - Nie ściszyła głosu. Najwyraźniej trójka przedstawicieli płci brzydkiej nie zamierzała łaskawie wykonać jej prośby, ale ich postawa jakoś... ją zawiodła. Napakowała niechęcią, stąd też nieprzyjemne skrzywienie się na jej wargach podobna do grymasu obrzydzenia.
- Nie wyczuwam zapachu innych zwierząt, przynajmniej żadnych świeżych śladów. - Samidare skinęła w odpowiedzi głową, co mogło wyglądać trochę dziwnie, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie ona.
- Wiem, że jest. Chociaż tropię ją od... od ilu ją tropimy? - Spojrzała na Kaito. Pośrednio swojego zleceniodawcę. - Zresztą nie ważne. Miło nawet, że się nie zgubiliście. - Nieprawda, nie było jej miło, ale tak o sobie powiedziała, bo w sumiee... mogła. - Japa. Chuj ci do tego, robaczku. - Bycie miłą miało swoją granicę. Tsss. Będą na nią cichać i... co oni tam jeszcze? A, no tak, oczywiście. Zwracać się do niej nieformalnie. Na jej ziemiach! Na jej terenie!
Los postanowił być jednak łaskawy... tylko jeszcze nie wiem, dla kogo. Dla roninów? Dla rudowłosej? Trójka. Trójka wojowników. To nie skończyłoby się dobrze i nie byłoby przyjemne - mimo to nie potrafiła się powstrzymać.
- Samidare! - Głos Shin'ena zabrzmiał jak uderzenie błyskawicy. I tylko dla niej brzmiał - dla nikogo innego. - Uspokój się. Już. - Nieprzyjemny dreszcz spłynął jej po karku. Stety, niestety, niestety, stety... Nad cała resztą nie mogli dumać.
- Bunshin! - Rzuciła krótko ruda i Shin'nen zaraz stał się jej wierną, czerwonowłosą kopią. Oboje skoczyli na drzewa, czmychając na dwa różne i zatrzymali się na jednej z gałęzi - a jeśli gałęzi nie było, to przesyłając chakrę do nóg utrzymywali się po prostu na pniu. A ci na dole? Cóż... trochę szkoda Kabuto, no nie? Wzrok Ninkena skupił się na przeczesywaniu okolicy, podczas gdy Samidare spojrzała w dół, na wspomnianego jegomościa. Przemieliła niesmak pod nosem. Ten starzec po prostu... wzbudził w niej za dużo pozytywnych emocji. Na razie jednak nie ingerowała. Czekała.


102% - 8% = 94%

Nazwa
Jūjin Bunshin

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
Na psa

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% za psa, płaci użytkownik

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Specyficzna technika, używana głównie w trakcie pojedynków. Po przesłaniu chakry dla swojego pupila, zwierzak natychmiastowo przyjmuje kształt swojego właściciela. Jest on wtedy właściwie nie do odróżnienia, ma takie same atrybuty fizyczne jak właściciel i może używać wszystkich znanych swojemu panu technik klanowych oraz taijutsu. Pies może mówić o ile potrafi w swojej naturalnej formie.
Samidare
 

Re: Wieś Okita

Postprzez Seinaru » 20 lut 2018, o 09:35

Bestia - Konfrontacja
Obrazek
27/xx


Zaczepki Samidare były na tyle prowokujące, że dumni z natury samurajowie nie wytrzymali długo. Zgodnie obnażyli miecze.
- Uważaj na swój język panienko, bo możesz go kiedyś stracić. - Powiedział jeden z nich, który wystąpił przed szereg towarzyszy. Walka trzech na trzech wisiała tutaj w powietrzu, gdyby nie wycofanie się Samidare. Jej czuły nosek zaalarmował ją o zbliżaniu się bestii, dlatego razem z Shin'enem podjęli bardzo egoistyczną decyzję o wycofaniu się na drzewo.
Wszystkich to zaskoczyła, lecz była osoba, która kompletnie nic z tego nie rozumiała. Kabuto (nie Kaito XD) zgłupiał. Rozglądał się dookoła, wodząc wzrokiem to po samurajach, to po Samidare i jej psie, który zmienił się w człowieka, a na koniec spojrzał po samym sobie. Cóż on mógł zrobić w tej sytuacji? Trójka samurajów zaczęła iść w jego stronę.
- Nie chce do nas przyjść? Będzie musiał wystarczyć ten... - Całe trio zaczęło przemieszczać się w stronę mężczyzny z nagimi mieczami (lul). Przyrodnik nie wiedział co na ten temat sądzić. Wiedział jednak co go czeka, jeśli teraz się nie odezwie.
- Panowie, ja nic... ja tutaj tylko badam przyrodę... naprawdę... - Z podniesionymi rękami cofał się w stronę drzewa, na którym znajdowała się Samidare. Chyba liczył na jakąś pomoc?
- Nie wydaje mi się, aby Twoja towarzyszka wiedziała co to lojalność. - Dodał samuraj, który mówił do tej pory. Cały czas był to ten sam. Teraz podniósł miecz i ruszył na Kabuto, wyraźnie z zamiarem ataku. Inni asekurowali go na wypadek, gdyby kunoichi na drzewie lub jej pies-klon chcieli go ratować.
Widząc to wszystko duet Inuzuka mógł poczuć, jak zapach bestii z każdą sekundą stawał się coraz wyraźniejszy. Ewidentnie zbliżała się w ich kierunku, była coraz bliżej.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 20 lut 2018, o 15:21

Właśnie - zaczepki. Prowokowała - uwielbiała to robić! Im bardziej czułeś, że tańczysz na granicy, tym więcej emocji było w tym wszystkim, aż zalśniły kobrze ślepia, kiedy mężczyźni nie poddali się, jak potulne owieczki i nie zignorowali jej słów, tak jak zrobili to z poprzednimi. Z szaleństwem, drogi Przyjacielu, było jak z grawitacją. Wszystko, czego potrzebowała to lekkie pchnięcie. Z Samidare było tak samo - pewnie dlatego niektórzy mogli nazwać ją szaloną, ale to tylko puste słowo. Przecież z jej piątą klepką wszystko było w porządku. Mogli sobie memłać ile chcieli o traceniu języka - im więcej tym lepiej, przecież bardzo chętnie by im odpyskowała! Rozwarła ramiona i uśmiechnęła zachęcająco, przejeżdżając tym językiem, którego odcięciem grozili, po wąskich wargach i białych kłach, czekając, aż do niej przyjdą. Chcieli przyjść. Teraz już byli gotowi na to, żeby pobawić się w berka..! Rudzielec nie miał nawet czasu na odżałowanie tego, że jednak do żadnej zabawy nie doszło. Zawsze była zbyt zajęta sobą, żeby zwracać uwagę na innych, na ich potrzeby, emocje - nic się nie zmieniło i w tym przypadku. Jej umysł nie przetworzył, że samurajowie to, co mają do niej, tą osobistą urazę, przełożą na osobę trzecią - biednego dziadka, który razem z wojownikami miał jej robić za przynętę - taką rolę sobie dla nich wymyśliła. Niech sobie tam siedzą, stoją, jak dobrze pójdzie to ci z wykałaczkami jeszcze pomogą i obronią Kabuto, ot co, a w najgorszym upadku zesrają się w gacie i uciekną. Opcja, w której te wykałaczki zwracali przeciwko badaczowi nie musnęła nawet krańców jej umysłu.
- Co do... - Nie bardzo wierzyła w to, co widzi. Co oni tam na dole... ach tak. Kolejna rzecz, o której zapomniała - to, że nie wszyscy mają tak wyczulone zmysły i nie każdy w porę może zdać sobie sprawę z tego, że coś nadciąga. Lojalność? Ha! Głupie gówniarze (chociaż wydawali się starsi od Samicy, ale od niej to każdy chyba starszy się wydawał). - Shin'en. - Wydała krótkie polecenie - więcej nie musiała. Wilczur odbił się od drzewa i puffnął w obłoku dymu, przyjmując znów wilczą postać - i natychmiast obrócił się w powietrzu, zamieniając w rozmyty dysk, który popędził w kierunku samurajów. W taki sam dysk zamieniła się Samidare, która odbiła się zaraz za swoim towarzyszem - pędzili tuż obok siebie, odcinając samurajom drogę w przód i w tył - tą do Kabuto i tą, którą mogliby od Kabuto uciec.


Samica:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 1
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 41
PERCEPCJA 21
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

Shin'en:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 60
PERCEPCJA 60
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 110%

Nazwa
Gatenga

Pieczęci
Brak

Zasięg
10 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Swego rodzaju wariacja na temat Gatsūgi. Tym razem jednak zarówno shinobi, jak i jego pies wirują wokół innej, poziomej osi obrotu, co sprawia, że zmieniają się oni w coś w rodzaju dysków. Krańce tychże wytworów są bardzo ostre, co skutkuje ogromnymi obrażeniami zadanymi celowi. Nie mówiąc już o tym, że drzewa i kamienne ściany są bez szans. Dyski poruszają się ze znaczącą prędkością i trudno ich uniknąć.
Samidare
 

Re: Wieś Okita

Postprzez Seinaru » 21 lut 2018, o 15:31

Bestia - Konfrontacja
Obrazek
29/xx


No bo kto mógł pomyśleć, że słowna agresja wobec nieznajomych samurajów, którzy swój własny honor cenią ponad wszystko, może zakończyć się walką? NO KTO? No nikt. Teraz w największych opałach ze wszystkich był Kabuto, Bogu ducha winien poszukiwacz zwierząt i roślin. Zwrócone w jego kierunku trzy miecze przyprawiły go prawie o atak paniki. Podbno ze wszystkich zwierząt, najniebezpieczniejszy jest człowiek. Dlatego teraz mężczyzna tak bardzo obawiał się o swoje życie.
- Panowie, porozmawiajmy. Panienka Sami nie miała nic złego na myśli... - Bronił się słownie, z rękami uniesionymi do góry. Czym miał walczyć, książką?
Inuzuka jednak nie była do końca obojętna na los towarzysza. Dlatego postanowiła zainterweniować. Ułamek sekundy później dwie piły tarczowe mknęły już w kierunku agresorów, mając odciąć im drogę i choć szybkość ta nie była jakaś powalająca, to jednak udało się, póki co, powstrzymać rozlew krwi. Tylko czy aby na pewno?
- Ah, a więc jednak małpka zeszła z drzewa? - Dwóch z nich momentalnie skierowało swe miecze na dziewczynę, jeden asekurował ich przed groźnie wyglądającym psem.
I wtedy dało się słyszeć rozrywający ryk. Na pole walki dostała się Bestia. Przypominała niedźwiedzia, lecz była o wiele ogromniejsza, o wiele brązowiejsza i miał o wiele większe pazury i kły, a niewielkie ślepia były teraz rozwścieczone i płonęły gniewem. Pod samurajami ugięły się nogi i zawahali się przez moment, nie wiedząc co dalej robić. Atakować? Ale kogo? Uciekać? Musieli otrzymać chwilę na zastanowienie, bo na razie oniemiali stali z mieczami na wierzchu (lul).
Aktualna sytuacja była taka, Bestia wychynęła z lasu za plecami Samidare, dalej w linii stoją trzej samurajowie, następnie Shine'en, który za swoimi plecami ma Kabuto, który praktycznie ma już pełne gatki.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 22 lut 2018, o 11:06

No właśnie - kto? Bo na pewno nie zapatrzona na siebie Inuzuka. Albo inaczej - agresja była oczywista, nieoczywiste było to, że rzucą się na Kabuto. I znów - nie dlatego, że to nie było do przewidzenia. Samidare tak przywykła do działania solo, że zwyczajnie w świecie zapomniała w tym momencie o istnieniu Kabuto. Wszystkie jej myśli skupiły się na bestii. Wszystkie jej zmysły. Reszta? Kompletnie niepotrzebny element - i Kabuto również się w niego wliczał chwilowo. Irytujący, niepotrzebny element tego wszystkiego, któremu trzeba było ratować dupę. I mimo tego, że rzeczywiście kobieta była okropną egoistką, to jej zmrożone serduszko nazywane po imieniu pustynią lodową, czasami miało swoje prześwity i przewiewy, no i to nie tak, że była kompletnie nieczułą morderczynią. Dlatego ruszyła razem ze swoim towarzyszem, żeby osłonić Kabuto chociażby własną piersią. Swoją drogą ciekawe było nagłe magiczne zwolnienie techniki, którego doświadczyła, ale cóż, bywa. Wiecie, te złe opisy w niebiosach i niepoprawne politycznie określenia... Pewnie siła też została magicznie stępiona. Ale cóż zrobisz, Panie, cóż zrobisz! Niebadane są wyroki boskie! Raz mówią tak, innym razem mają inny grymas i wszystko się zmienia! Tak właśnie zostaje się przegrywam.
- Trzymajcie go! - Wrzasnęła do nich, ruszając do przodu, zamierzając dać susa pomiędzy miłymi i uprzejmymi panami, nie musząc się nawet oglądać za swoje plecy - i nie chciała. Jak wyglądała bestia nie miało wielkiego znaczenia. Wystarczyło, że i tak miała wrażenie, że cała ziemia drży od jej obecności. Wcale nie zależało jej na tym, żeby samurajowie trzymali bestię i też z nią walczyli. Chciała tylko odwrócić ich uwagę od osoby swojej i Kabuto, żeby zajęli się sobą - i potworem. W razie gdyby chcieli jednak nadziać ją mieczami to umknęła w bok. Tak czy siak - zamierzała najpierw umknąć, dopiero potem się obrócić i sprawdzić co zrobi cała ekipa - i samuraje i bestia.
- Proszę trzymać się z tyłu. - Odezwał się Shin'en cicho do Kabuto.
Samidare
 

Re: Wieś Okita

Postprzez Seinaru » 23 lut 2018, o 15:11

Bestia - Konfrontacja
Obrazek
31/xx


Nikt nie powiedział, że Shinobi musi być honorowy, prawda? A tym bardziej kunoichi o charakterze takim, jaki posiadała Samidare. Dziewczyna nie myślała długo nad tym, co powinna zrobić w zaistniałej sytuacji. Szybko rzuciła się do tyłu, między samurajami. Tylko czy podziały teraz były rozsądne? Gdyby Inuzuka spróbowała połączyć siły z samurajami w celu pokonania bestii zapewne wszystkim wyszłoby to na dobre. Ale ona... bała się? Chciała odegrać się na biednych wojownikach znikąd? Cała tamta trójka syknęła tylko pogardliwie, gdy Samidare przemknęła za ich plecy jak zwykły tchórz. Teraz wydało się, kto naprawdę w tym towarzystwie używa tylko dużych słów, a nie potrafi poprzeć tego czynami. Najpierw ucieczka na drzewo, zostawiając swojego towarzysza na ziemi, a teraz hyc za plecy wszystkich możliwych.
Tak, teraz mogła spokojnie się obrócić i rozeznać w sytuacji. Gdy tylko zwróciła wzrok z powrotem na bestię, ta biegła już w stronę samurajów, którzy dzielnie wyszli jej na spotkanie. Niestety, ich umiejętności nie dorównywały ich pewności siebie.
- Nareszcie panowie, teraz nasza szansa! Zabić to monstrum! - Wrzasnął jeden z nich, próbując przekrzyczeć ryk niedźwiedzia. Wszyscy ruszyli na niego jedną kupą, z mieczami skierowanymi prosto w jego futro. Rozwścieczona bestia zdawała się jednak nic sobie z tego nie robić. Również szarżowała i szybko dotarła do samuraja przedzie. Jednym machnięciem łapu wybiła mu z dłoni miecz, którego nie był on w stanie poprawnie ułożyć, aby zadać w kontrze jakiekolwiek cięcie. Mężczyzna szybko został rozbrojony, a następnie uderzony po raz kolejny. Pazury bestii rozszarpały jego twarz w kolejnym uderzeniu i zakończyły jego życie. W tym samym czasie dwóch pozostałych samurajów atakowało zwierzę z dwóch przeciwnych boków. Jednemu nawet udało się wbić katanę w bok bestii, jednak szybkie szarpnięcie cielska pod wpływem bólu wyrwało mu ją z rąk, pozostawiając sterczącą w ciele niedźwiedzia. Ten wskoczył na bezbronnego drugiego samuraja i przygniótł go swoim cielskiem, a następnie zatopił kły w jego barku. Kolejny został rozszarpany.
- O matko, matkoo... Co my teraz zrobimy Sami! Uciekajmy, szybko! - Kabuto już nawet nie marzył o swoich badaniach, to było już zbyt wiele, aby przekonał się, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest śmierć którejś ze stron.
Bestia zwróciła się w kierunku trzeciego samuraja. Była na razie zajęta nim, stała nieco bokiem do Samidare, Shine'ena i Kabuto w odległości około 20 metrów.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 23 lut 2018, o 16:13

Honor? Rzecz przereklamowana. Samidare była dumna - ale nie honorowa. Nawet jeśli miałbyś przeżyć wbijając innym miecz w brzuch - co z tego? Nawet jeśli mieliby cię wytknąć palcami - co z tego? Przeżyłeś, przetrwałeś. Tylko to się liczyło w naturze. I chociaż Samidare nie była zbyt bystra, to całkiem nieźle sobie w tym radziła. Może dlatego, że była taka niewielka, albo dlatego, że była kobietą? Albo to ten czar, że nikt jej nie brał na poważnie? W końcu była tylko małą, pyskatą, rudą zołzą, kto by taką chciał brać na poważnie? Robiła więcej hałasu, niż była w stanie zdziałać. I pośrednio tak było. W tej krzykliwości, w której świat spalał się naprawdę gorącym, jasnym płomieniem, bardzo łatwo było zapomnieć o podążającym za nią cieniu, który teraz stał przed Kabuto i jedynie słuchał, wpatrując się spokojnie w plecy samurajów. Czekał. Gotów do skoku, wrażliwy na każdy gest i drgnięcie ze strony Samidare, pozwalając jej się wykrzyczeć, pobyć strasznie groźną - jak lubiła i jak wolała. Doskonale wiedział, do czego będzie dążyła, skoro już i tak pofatygowali się na dół. Tego samego chciała czmychając na drzewo - żeby dwa problemy same się wyeliminowały i bez znaczenia było, która ze stron upadnie. Tylko dlatego, że kobieta tych samurai nie polubiła, chociaż nie zrobili oni jej niczego złego. To ona pierwsza na nich naskoczyła, ona pierwsza pyskowała - oni jedynie odpowiedzieli stosowną reakcją. I naprawdę, wyciągnięcie broni przeciwko Kabuto już niczego nie zmieniało.
Czmychnęła sobie do przodu, zgrabniutko i w swoim tempie, ustawiając się przy Shin'enie i kierując wzrok na... już na bestię, która szarżowała naprzód. Mimo wszystko włoski stanęły jej dęba na karku, naturalny szacunek do czystej siły, jaką prezentowała bestia przed nimi, ale to nie strach był dominujący. Dominujące było podniecenie, które uniosło ją parę stóp nad ziemię, chociaż ciągle stała w miejscu, z szeroko rozwartymi, lśniącymi gwiezdnym pyłem oczyma, chłonąc obrazek, który był jak z bajki. Tej dla dorosłych, tej baśni Braci Grimm. Zapach krwi był jak woń ambrozji obiecującej wieczność. Ręka samuraja została odrzucona na bok jak złamana rączka laleczki, miecz jak wykałaczka - wyleciał w powietrze i upadł na bok, na ziemię, nie wydając z siebie nawet dźwięku. Ryk niedźwiedzia wszystko zagłuszał. Kolejne machnięcie łapą i skóra została przecięta, ale Inuzuka nie widziała wiele. Nie widziała, czy pazury rozerwały aortę, czy rozerwały policzek tak, że język wypadł przez zadrapanie, a rozerwane dziąsła pozbyły się swoich zębów. Mogła tego dokonać? Jednym machnięciem, ta czysta siła mięśni, którą widziała przed sobą? Krew trysnęła na rozgrzane cielsko zwierzaka. To samo, w którym zaraz zatopił się miecz.
- No właśnie nie. - Jej głos był przesiąknięty napięciem. Nie tym napięciem, który powodował strach, nie było na jej twarzy nawet cienia strachu - ani kiedy spoglądała na krwawe przedstawienie, w którym rozrywane mięśnie ze skórą rozsypywały się świstkami po ściółce, ani kiedy Kabuto obwieścił, że to pora, by uciekać. - Nigdzie nie idziemy. - Stała. Obserwowała, stała i czekała. Przecież to nie ona zaatakowała tych samurajów, to nie ona zrobiła im coś złego, nie? Nie była odpowiedzialna za ich stan. Nikt nie miał jej niczego do zarzucenia - po prostu nie mogła im pomóc.
Tyle.
Złożyła dłonie w pieczęć Tygrysa i Shin'en wskoczył do przodu, ale nie na bestię. Jakkolwiek dziwnie to nie wyglądało - Shin'en wskoczył na głowę swojej właścicielki i ich chakra zlała się gładko ze sobą w jedną, tworząc dwugłową, czarną jak węgiel bestię - wszystko to w ciszy i spokojnie, bez żadnego afiszowania się, kiedy niedźwiadek bawił się swoimi zabaweczkami. Och, polowania były naprawdę słodkie..! Bestia kontra bestia. Przynajmniej teraz byli podobnych rozmiarów. Sotoro skoczył do przodu i owinął się białym wirem. Bestia była tuż przed nimi, nie potrzeba było żadnego naznaczania i szukania celu - wystarczająco duża i zajęta, żeby nie obawiać się, że gdzieś umknie. Bo i Samidare nie przejmowała się, czy przez przypadek przy okazji nie zmiecie trzeciego, wciąż żywego samuraja.
One shot, one kill.


Nazwa
Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
Na ciało

Koszt D: 45% | C: 35% | B: 25% | A: 15% | S: 10% | S+: 5% + połowa z tego od psa

Dodatkowe Statystki Inuzuki + 50% statystyk ninkena

Opis Jedna z legendarnych technik Inuzuka, które wywołują niemały zamęt na polu bitwy. Po złożeniu przez właściciela odpowiednich pieczęci, pies wskakuje na głowę człowieka i razem zaczynają korzystać z chakry. Efektem techniki jest transformacja w wielkiego, dwugłowego wilka o nazwie Sotoro. Wielkość zwierzęcia sprawia, że każdy jego cios jest potężny, a szybkość zaskakująco duża.



Nazwa
Garōga

Pieczęci
Brak

Zasięg
50 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Należy uprzednio użyć Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō

Opis Technika wymaga użycia Jinjū Konbi Henge: Sōtōrō. Po zmianie w wielkiego dwugłowego wilka użytkownik i pies zaczynają się kręcić, tym samym wprowadzając w ruch wilka. Jest to podobna technika do Gatsugi. Bezpośrednie trafienie tą techniką najczęściej kończy się śmiercią. Jedynym minusem tej techniki jest to, że wilkiem ciężko się steruje, ponieważ nic się nie widzi, dlatego również niezbędne jest użycie techniki Dainamikkumakingu, w celu naznaczenia celu. Dzięki temu użytkownik może trafić w cel, za pomocą węchu.
Samidare
 

Re: Wieś Okita

Postprzez Seinaru » 26 lut 2018, o 07:54

Bestia - Konfrontacja
Obrazek
33/xx


Jak łatwo było pozbywać się wyrzutów sumienia... tak na zawołanie. Czy aby na pewno Sami i Shin'en nie mogli pomóc tym samurajom? Czy nie zrobiliby różnicy, gdyby wszyscy, ramię w ramię stanęli do walki z bestią? Może wtedy bestia nie rozsiałaby na polu bitwy już dwóch trupów? Duet Inuzuka gdyby tylko chciał, mógłby ograniczyć liczbę ofiar. Gdyby tylko chciał... Tymczasem nic nie wskazywało na to, aby niedźwiedź zamierzał przestać atakować. Ruda natomiast postanowiła chyba dać mu jeszcze chwilę na zabawę, zanim przystąpiła do akcji. W czasie gdy wykonywała ona technikę i przemieniała się w białego wilka - ku uciesze jednoosobowej gawiedzi (Kabuto), samuraj otrzymywał kolejne rany szarpane. Nie dało się już uchronić również jego przed rychłą śmiercią.
Na placu boju pojawiła się druga bestia. Dwugłowe monstrum, które było efektem koronnej techniki Inuzuki zasłoniło swoim cielskiem Kabuto w całości. Teraz chyba nie miał on już czego się obawiać? Krótki rozbieg, gwałtowny skok do przodu i kilka obrotów wokół własnej osi w mgnieniu oka rozkręciły Garogę, która mknęła teraz prosto w w bok przeciwnika, u którego stóp leżał teraz trzeci samuraj z rozszarpanym brzuchem. Posłużył on jednak za dobry rozpraszacz podczas ataku Samidare i Shin'ena. Posłużył, prawda?
Obracające się pazury i kły Sotoro wbiły się w bok bestii i zaczęły go rozszarpywać, niedźwiedź ryknął przeraźliwie z bólu i oderwał się od ziemi. Impet Garogi był tak duży, że świder zabrał ze sobą całe ciężkie cielsko i rzucił nim, razem z dwugłowym wilkiem, na najbliższe drzewo, przyszpilając wroga do twardego pnia. Wwiercał się w niego jeszcze przez chwilę (lul), czemu towarzyszył potężny ryk, na następnie powoli zwolnił aby w końcu całkowicie się zatrzymać. Bestia była zdruzgotana. Jej bok był poważnie zraniony, rozszarpany, lecz wciąż miała on w sobie jeszcze wolę walki. Przeniosła się na cztery łapy i kulejąc na zraniony bok zaszarżowała na Sotoro. Na pewno nie zamierzała się poddawać, dopóki całkowicie nie wyzionie ducha. Była na to zbyt dumna i zbyt drapieżna. A w tym wszystkim, gdzieś z tyłu, skulony, siedział sobie nasz maluczki Kabuto.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1491
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Wieś Okita

Postprzez Samidare » 7 mar 2018, o 01:12

Móc i chcieć - a to dopiero problematyczna różnica, nie uważasz, Przyjacielu? Oni mogli - spoglądając na to, jak niedźwiedź rozrywa tych samurai jednego po drugim - mogli im pomóc, mogli zareagować, mogli rzucić się do przodu i wziąć udział w walce. Sęk w tym, że z punktu widzenia Samidare i ten niedźwiedź i samurajowie byli problemem. Jeszcze nie wynaleziono genialniejszego sposobu na radzenie sobie z dwoma problemami na raz niż napuszczenie ich na siebie. Dlatego było jej obojętne, kto tu zginie - samurajowie? Niedźwiedź? Bez różnicy. Mieli wybić się wzajemnie, nawet gdyby samurajowie uciekli jakoś by jej to nie ruszyło. To na to monstrualne zwierze miała zlecenie, więc gdyby tamci mieli minimum oleju w głowie - poszliby w te pędy. Nie poszli. Nie uciekali przed walką i co, niby to miała uznać za światłe honorowe? Anonimowe trupy z anonimowych ludzi. Za nimi płakało się tak jak za liśćmi opadającym z drzew.
Bezboleśnie.
Niemal czuła na języku smak gorącej krwi tryskającej z rany potwora - wiedziała, że Shin'en czuł dokładnie to samo. To uczucie dawało satysfakcję - naprawdę wiele satysfakcji. Pompowało adrenalinę do żył i sprawiało, że chciało się sięgać po więcej. W końcu technika straciła na swoim impecie i Sotoro odskoczył w tył, przyglądając się swojemu dziełu. Nie było czemu się przyglądać - bestia, dumna, wzbudzająca strach, wyglądała teraz szpetnie i tylko czekać, aż przy kolejnym fałszywym kroku jego wnętrzności zaczną się po prostu wylewać z jego brzucha przy rozdartym całym brzuchu. Fakt, że jeszcze stał, był jakimś marnym niedopowiedzeniem. Ale stał. I pewnie należałoby to uszanować, ale Samidare nie była tak honorowa ani tak miła czy uprzejma. Obserwowała ruchy bestii. Nie było mowy o jakimkolwiek zachowywaniu tego czegoś przy życiu, bo i nie było szans, żeby to okiełznać. Nie miała takich środków i sposobności, a wątpiła, żeby Kabuto w ogóle miał jakiekolwiek środki zaradcze, ponad te, by przerwać w zimnym i ciemnym lesie. Na przykład krzemień. Mało przydatny sprzęt przeciwko wielkim bestiom. Kiedy ruszyła do przodu Sotoro skoczył na bok - ten ranny bok misia - tylko po to, by natychmiast zrobić zawrót i wbić się kłami w jego wnętrzności. I szarpnąć. Dobrze będzie ułatwić tm bebechom wypływanie, skoro same wypłynąć nie chciały.
Samidare
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości