Trybuna zachodnia

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 3 lut 2018, o 17:09

-Czy ja wiem czy do konsensusu. Ciągle mi gada w czerepie i mnie irytuje. Ale to nic nowego oznajmiłem wzruszając lekko ramionami. Wysłuchałem kolejnych słów swego towarzysza rozmowy
-To prawda. Ja sam twierdziłem że "nie warto żyć przeszłością lecz przeszłość i teraźniejszość to wszystko co mam". Dlatego staram się mówić o swojej przeszłości ze spokojem. Wątpię aby moi rodzice i siostra chcieli bym się cały czas tym zadręczał. Dlatego staram się przypominać sobie to co jest dobre. Zaś to co złe to staram się zapomnieć a przynajmniej nie zamartwiać i nie myśleć "co by było gdyby" tylko żyć chwilą powiedziałem. Czy były to moje główne przemyślenia? któż to wie. Na ten moment aktualnie w ten sposób sobie myślałem.
-W takim razie ja też jestem swego rodzaju politykiem. Tak jak wspominałem tobie o misji czyli o tym Krwawym Balu. To można by podciągnąć pod politykę. Chociaż moim zdaniem polityka to bardziej jedno wielkie przedstawienie. I co zabawne gdybym nie dogadał się z ojcem tej kobiety która była... przerwałem by znaleźć dobre słowo. -Ech nie ważne jak powiem i tak to pewnie źle zabrzmi. Ta kobieta była główną gwiazdą tego przedstawienia. Chyba tak najlepiej można to określić. Zasada była taka. Trzeba było poznać przyjaciółki panny młodej. One, panna młoda i jej ojciec dawali swoje głosy na kandydatów. Co zabawne od razu jedna z jej przyjaciółek mi pomogła bo w tym Pogromie uratowaliśmy jej przyjaciół. Pewnie cię to zdziwi ale zostałem wybrany w pierwszym rzucie pewnie dla zabawy. Później po wizycie u panny młodej odnalazłem jej ojca i zaproponowałem pewien układ. W skrócie chciałem swoje ewentualne głosy na mnie oddać swemu pracodawcy lecz ultimatum jakie postawił jej ojciec było zbyt ryzykowne więc stanęło na tym że te głosy były anulowane...i w sumie dobrze bo aktualnie miałbym żonę oznajmiłem z lekkim rozbawieniem -A to dlatego że jak dana osoba zostanie wybrana drugi raz to od razu zostaje jej mężem...a sama panna młoda mnie wtedy drugi raz wybrała jak się od niej samej pod koniec tej zabawy dowiedziałem. Na szczęście mój pracodawca został znowu wybrany więc gdy wszedł do namiotu i po wcześniejszej mojej małej informacji iż to co widzi może być iluzją dogadali się. Teraz pozostaje mi poczekać na zaproszenie na ich ślub i na walkę z panną młodą jak mi obiecała dodałem z wrednym uśmiechem. Ciekaw byłem reakcji swojego rozmówcy więc na niego zerkałem przy swojej wypowiedzi kątem oka szukając jakichś małych oznak zdziwienia.
-Charyzma czasem potrafi zdziałać większą szkodę niż nie jedno genjutsu. A wiem o czym mówię bo na jednej misji miałem grajka który za pomocą prostego genjutsu sprawiał iż ludzie rzucali mu pieniądze. Jak zacząłem robić mu konkurencję to sprawił iż zaczęli swe kosztowności rzucać mnie. Wiadomo jakby się to skończyło. Gdy próbował uciec zatrzymałem go ale oberwałem w łeb od jednego z ludzi. Jednak udało się to jakoś zdziałać. oznajmiłem na wypowiedź swojego przyjaciela na temat charyzmy jako broni.
-Źle mnie zrozumiałeś. Ja używam wachlarza i pazurów. Mieczem się nie posługuję. Z tymi technikami szermierczymi to mi chodziło iż na ich bazie stworzyłem własne techniki pod swój żywioł naprostowałem nieco swoją wypowiedź by mój przyjaciel nie zrozumiał mnie źle.
-Czy ja wiem czy taka z ciebie zbrojownia? Bardziej bym stwierdził że nosisz to na pokaz. Brakuje jeszcze abyś miał na szyi wytatuowaną kreskę z napisem "tu tnij" czy coś w tym stylu by pokazać swoim przeciwnikom jak maja cię zabić. Oraz aby pokazać im że śmierci się nie boisz. Chociaż czy ja wiem czy to by pasowało stwierdziłem zastanawiając się nad tym trochę jednak nie doszedłem do jakiegoś rozwiązania więc przestałem nad tym się zastanawiać. Wysłuchałem w spokoju opowieści z dzieciństwa swego przyjaciela.
-Pewnie zrobiłbym to samo mając twoje umiejętności. Tylko zamiast wbijać mu ten sopel w czerep wsadziłbym mu go w dupsko i z kolejnej krwi jaka by przez to powstała zamrażał aż sopel nie wylazłby mu przez ryj...jakby to przeżył wyjebałbym go do wody by wpierdoliły go rekiny...tak to by była dopiero kara. stwierdziłem kiwając głową jakbym sam się ze sobą zgadzał.
-To prawie jak u mnie tylko ja nie zabiłem nikogo z bliskich lecz na moich rękach umarła mi siostra...mam nadzieję że po tym jak mi to powiedziałeś czujesz się trochę lepiej. Bo ja w sumie tak oznajmiłem ze spokojem
-Mówisz? Czyli muszę jeszcze nad nim trochę popracować stwierdziłem opierając łokieć na rękawicy i dłonią chwytając się za podbródek a raczej zgięty palec wskazujący kładąc na podbródku a kciukiem tak go podtrzymując jakbym się zastanawiał. Dodatkowo przymknąłem też oczy
-Ty a może ja się zaśmieję. Ciekawe co wtedy powie usłyszałem w głowie głos swego alter ego
-Wiesz że to nawet nie jest głupi pomysł stwierdziłem. Na moich ustach zagościł drapieżny wredny uśmieszek
-A co powiesz na taki śmiech. Ten będzie wystarczająco szalony. Gehe ha ha zaśmiało się moje alter ego. W sumie mu na to pozwoliłem. Po tym śmiechu uśmiechnąłem się lekko
-Teraz lepiej? zapytałem ciekaw czy domyśli się co przed chwilką zaszło.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Natsume » 4 lut 2018, o 01:08

-Prawda - odparł na teorię Tsukunego Natsume, drapiąc się przy tym po policzku. - Co jednak nazwałbyś "tym co złe"? I co takiego musiałoby się wydarzyć, żeby to wspomnienie drążyło cię od środka już przez resztę dni? W końcu sam powiedziałeś, że żałujesz że sam nie mogłeś zabić swojej rodziny, więc wątpię by to miało jakieś powiązanie... no, chyba że źle zrozumiałem kontekst.[/akap]
Gdy Tsukune wspomniał o tym, że według niego "polityka jest tylko przedstawieniem", Yuki tylko cicho zachichotał. Ha, kiedyś też twierdził podobnie. A przynajmniej do czasu, gdy nie okazało się że jest ona równie brutalna i przerysowana, jak i konieczna. Bo jednak nawet najmniejszy zły gest, najmniejsze wykryte kłamstwo mogłoby zaburzyć delikatny balans sił między stronami pozornie przeciwnymi. Przedstawienie, które może się skończyć katastrofą na skalę całych prowincji. Dopiero ostatnio zrozumiał, jak groźna to ścieżka. I nauczył się, że każdy kto nie docenia polityki i uznaje ją za coś zbędnego lub przerysowanego, w dziewięćdziesięciu procentach się myli.
-Przedstawienie, które może być drastyczne w skutkach, jeśli jest poprowadzone źle - powiedział z kamienną twarzą, przytakując powoli. - Pomyśl sobie - wystarczy że dwóch możnych się posprzecza i zerwie kontakty, a już może się to zakończyć rzeźnią i setkami, jeśli nie tysiącami trupów wgniecionych w pola walk i porozwieszanych na gałęziach na gościńcach. Urocze, prawda?
Po historii opowiedzianej przez kompana, Natsume tylko pozwolił sobie na delikatny uśmiech. Już od dłuższego czasu ćwiczył swoje umiejętności mimiki, i dlatego nie dało się z niej wyczytać żadnych poważniejszych reakcji. Tylko uśmiech.
-Cóż, brzmi jak dosyć zabawna akcja negocjatorska - powiedział, po czym jego uśmiech skrzywił się w nieco ironiczny sposób. Była to jednak serdeczna ironia. - Nie posądzałem Cię o coś takiego.
Odetchnął lekko, patrząc na kontynuację pojedynków (a właściwie to na jedną walkę i walkower - trochę szkoda), i zebrał myśli.
-Zgadza się. Wprawny i charyzmatyczny mówca potrafi złapać za słówka i wyciągnąć z kogoś informacje, samemu nie mówiąc o sobie praktycznie nic. Potrafi czytać z marginesów. A czasem potrafi też obrócić słowa przeciwko mówiącemu, tak że ten sam zaczyna wątpić w samego siebie i swoje przekonania. I wzbudzić w kimś bezpodstawny, bezsilny gniew, który można wykorzystać do własnych celów. I jest to o tyle boleśniejsze od genjutsu, że sztuki shinobi wpływają na ciebie zewnętrznie, więc nie możesz zarzucić sobie braku wiary w siebie samego. A złamanie charyzmą... może boleć nawet wiele lat. Dlatego, że niszczy ona budowaną przez Ciebie skorupę i odsłania Cię na ataki. Wtedy są one tym boleśniejsze.
Gdy Tsukune podsumował jego styl noszenia ekwipunku i ocenił podejście Yukiego, ten tylko się zaśmiał.
-Nie potrzebuję niszczyć swojej skóry atramentem. Wystarczy, że pokażę blizny. To wysyła wystarczającą wiadomość. - Następnie wyszczerzył zęby, pokazując przy tym swoje długie niczym u tygrysa kły. - A co do broni, zaufaj mi. Potrafię użyć każdego z tych narzędzi tak, by zabić efektownie i efektywnie zarazem. Po prostu jej ilość jest swego rodzaju ostrzeżeniem. "Nie próbuj".
Wtedy sensor przedstawił własny sposób, jakim mógłby zamordować przeciwnika gdyby miał do dyspozycji umiejętności korzystania z Hyotonu. Natsume uśmiechnął się delikatnie, a przy tym dość wymownie. Jak gdyby sam również robił podobne egzekucje, tylko po prostu się nimi nie chwalił. Na przykład nie przedstawił motywu z kolczastym dywanem i nabijanie głowy przeciwnika od tyłu tak długo, aż kolec wybił mu oko. Wbrew pozorom Yuki miał na sumieniu zaskakująco wiele żyć. I zdarzało mu się robić bardzo... twórczym w tej sztuce. Ale to tylko w trybie Shiranui - normalny Natsume nie przepadał za przemocą.
Oddzielanie codzienności od życia shinobi.
-... pogodziłem się już z przeszłością. I wiem, że mi to wybaczył. - Westchnął ciężko, ale się uśmiechnął. - Ale fakt, trochę lepiej. Dzięki.
Gdy Tsukune się zaśmiał, stojący obok Hideo uniósł pytająco brwi i spojrzał na bezklanowca. Natsume zaś, niewzruszony, spojrzał na siedzących niedaleko zwykłych widzów, którzy aktualnie patrzyli w ich kierunku, nie wiedząc jak zareagować - z jednej strony siedzieli niedaleko Kage, ale z drugiej obok niego siedział jakiś człowiek śmiejący się jak wariat. Yuki parsknął śmiechem.
-Coraz lepiej, coraz lepiej. Ale ćwicz może gdzieś, gdzie nie ma wokół zwykłych przechodniów.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 4 lut 2018, o 20:08

-Dla każdego jest inna definicja "tym co złego" przedstawiają wspomnienia. Lepiej przestańmy gadać o przeszłości bo tak sobie ją zamotamy że wyjdzie iż sam zmusiłeś tamtego pirata by cię porwał i pozwolił tobie zabić przyjaciela a u mnie wyjdzie na to że to ja sam nasłałem bandytów na swoją rodzinę by później móc zabić tych paru bandytów stwierdziłem spokojnie i machnąłem lekko ręką jakbym zamiatał ten temat bo coraz dziwniejsze wypowiedzi zaczynamy do tego tworzyć.
-Każde przedstawienie może być drastyczne w skutkach. Tak jak wojna. Masz rację ale czy jako dobry "aktor polityczny" nie powinieneś udać że ciebie to nie rusza przynajmniej w tym momencie. Wrócić na swoje terytorium i wtedy zacząć planować jak się na nich zemścić? Ja bym wynajął jakichś ludzi którzy byliby z tamtego nielubianego terenu aby co nieco u mnie uszkodzili u moich poddanych. Oczywiście bez wielkich strat. Dzięki temu miałbym dobry pretekst aby zerwać za takie "czyny" z tą osobą wszelkie kontakty. Kto powiedział że sam ich nie nasłał albo jego ludzie specjalnie tego nie zrobili? Nikt tego nie udowodni chyba że za pomocą jakiejś techniki. Wszystko jest przedstawieniem. Nawet wojna. Pole bitwy to krwawa scena, zaś osoby w niej biorące udział stają się głównymi aktorami. Niestety akurat to przedstawienie z danymi aktorami jest ostateczne i niepowtarzalne. stwierdziłem ze spokojem. Jakby nie było wojna jest swego rodzaju przedstawieniem. Głównie władców którzy pokazują jaką dysponują siłą oraz jak dobrymi strategami są.
-Nie nazwałbym tego negocjacją. Bardziej jakby to ująć...hmmm...szczęściem panny młodej? Powiedzmy. Po prostu wątpię abym nadawał się na kogoś do stałego związku. Jakoś tego nie widzę. Poza tym gdy szedłem na to zlecenie to miałem swoje dwa postanowienia które zrealizowałem więc po co dalej miałem brać udział w tej grze? Jak to sam jej ojciec stwierdził? wypowiedziałem się kończąc swoją wypowiedź pytaniem. Nie było to pytanie w stylu "czy on tak powiedział" i oczekiwaniu odpowiedzi "Tak. nie" tylko bardziej sensownej odpowiedzi. W końcu skoro zrobiłem to co chciałem to czy powinienem brać dalej udział w przedstawieniu? Czy skupić się bardziej na zadaniu? I tu jest wielka różnica. Niby powiedziała się jedno zdanie ale ktoś może odebrać je inaczej.
-To dobrze że ja nie mam się czym przejmować bo jestem elastyczny i staram się zawsze dostosować...no zazwyczaj. To tak jak z moim gadaniem. Przeskakuję z tematu na temat przez co trudno jest znaleźć różne informacje. Robię to nieświadomie bo po prostu mówię a że często mam kilka myśli na raz to wychodzi czasem a nawet często z tego niezrozumiały dla kogoś bełkot. Lecz zapewne ty znajdujesz w moich wypowiedziach więcej kruczków niż inni. Ja sam w siebie nigdy nie wierzyłem więc charyzmatyczna osoba nie miałaby po co próbować mnie pozbawić wiary w siebie. Z charyzmą trzeba się urodzić. Ja niestety się do tych osób nie zaliczam. Ty może urodziłeś się charyzmatyczny, może się tego wyuczyłeś jak zapewne wszystkich politycznych sztuczek w stylu delikatny gest dłonią tu, nieznaczny uśmiech tam i myślą owe osoby że ich rozumiesz a to tylko nic innego jak sztuczki. Charyzmatyk ze mną pewnie miałby ciężko chociaż kto to wie. Jak takiego spotkam to powiem jak się z nim skończyła słowna potyczka...ciekawe jaki ból głowy będzie miał z mojego paplania powiedziałem ostatnie bardziej do siebie uśmiechając się nieco wrednie pod nosem.
-Dla niektórych blizny to skarb, dla innych to nic innego jak pamiątka, dla kolejnego zwykła szara codzienność. Ta już widzę jak rozbierasz się przed przeciwnikiem by pokazać swoje blizny powiedziałem z wrednym uśmieszkiem dając Natsume lekkiego kuksańca w bok łokciem. Pewnie nawet gdybym go palnął z całej siły rękawicą odczułby o jako ukucie komara lub szpilką. Ale mówi się trudno.
-Co do broni to nie muszę tobie ufać na słowo. W końcu widziałem jak walczysz na pogromie z Muraiem oraz podczas ratowania cywilów. Jestem w stanie sobie nawet wyobrazić co chorego mógłbyś zrobić z tym orężem jaki posiadasz stwierdziłem z lekkim śmiechem.
-Może i mówisz że się pogodziłeś z przeszłością lecz mogą to być puste słowa. Wiem to po sobie. Czasem wydaje mi się że widzę krew siostry na rękach. Ale zaciskam pięści i przypominam sobie jak irytowała mnie szlajając się za mną powiedziałem z lekkim rozbawieniem -To dobrze że chociaż trochę lepiej się czujesz. Im większej liczbie w miarę zaufanych osób to powiesz tym przy każdym mówieniu ból będzie się zmniejszał a ewentualnie koszmary z przeszłości znikną lub staną się mniej upierdliwe...w przeciwieństwie do tego mojego alter ego który jak na złość lubi gadać wtedy gdy to nie jest konieczne oznajmiłem ostatnie z lekkim uśmieszkiem tak dla zabawy
-Ha widzisz mój śmiech jest lepszy! usłyszałem triumfalny głos w swojej głowie
-Nie zapominaj baranie że mamy ten sam głos odpowiedziałem
...Potrafisz popsuć zabawę usłyszałem tylko. Stłumiłem parsknięcie śmiechem na wizję obrażonego i fochającego się alter ego. Tak to była zabawna wizja
-Ech czyli nici z dobrego przedstawienia jakie chciałem odegrać... specjalnie powiedziałem to na głos z lekkim załamaniem w głosie by gapie przestali sie na mnie tak gapić i uznali że jestem z jakieś grupy teatralnej i pytam sie po prostu cesarza czy to by pasowało. W końcu mógł podczas walk spotkać kilku takich delikwentów i dopytuję się o drobne szczegóły by móc się dobrze wczuć w postać. Tak granie było dość dobre u mnie ale czy idealne? cóż to już kwestia podejścia.
-A powinienem się nimi przejmować? Niech myślą co chcą o mnie. Mnie nie obchodzi to jak ktoś mnie widzi. Widzą to co chcą. Jak uznają mnie za wariata to trudno. Czym się tu przejmować? Dzięki temu mogą być też mile zaskoczeni gdy nagle jakiegoś świra spotkają na balu organizowanym tylko dla szlachty lub bogatych kupców. dodałem wzruszając ramionami by następnie uśmiechnąć się wrednie
-Zawsze mogę zwalić to na alkohol powiedziałem specjalnie w żartach na ucho Natsume jakbym mówił mu sekret i jednocześnie lekko poruszając butelką z alkoholem. Jak to mówią "jak się bawić to się bawić"
-Nim tu przybyłem byłem też na jeszcze innej misji w jakiejś dziwnej wiosce. Szkoda o tym gadać. Na razie czekam na powiedzmy "wezwanie" by pozbyć się z grupą ludzi tego problemu. Po wszystkim chętnie opowiem tobie co się tam działo. Może będziesz ciekawy...ale przyznam że jak przylazła ta kobieta to we śnie pojawiła mi się jakaś dziwna maszkara. Jednak poza samą maszkarą dziwne było też okaleczone ciało...Raczej czegoś takiego byś nie zrobił. W sumie to mało prawdopodobne by ktokolwiek po tym żył...No nie licząc tego psychola z odciętą głową. mruknąłem ostatnie zdanie lekko pod nosem ale wystarczająco by natsume je usłyszał
-Najprościej mówiąc był przykuty do jakiejś ściany. Wyglądał jak po przejściu sekcji. Każda część organów byłą w innym płynie z połączonymi rurkami...a on żył. Nie wiem jak może to miało coś związanego z tamtym dziwnym kamieniem. Jak go dotknąłem cóż...ubyło mi trochę chakry i poraziło jegomościa na śmierć. Nie powiem. Zbyt ciekawy widok to nie był powiedziałem wyciągnąłem zeszyt i na szybko naszkicowałem jak wyglądał tamten Facet -Jak chcesz możesz to zobaczyć. Zaś tamten stwór wyglądał trochę jak ośmiornica stwierdziłem podając Natsu zeszyt by mogł zobaczyć rysunek o ile chciał

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Natsume » 6 lut 2018, o 01:30

-Czyli siałbyś niechęć do innych stronnictw - powiedział spokojnie, kręcąc głową. - Nie zamierzam się na nikim mścić, bo nie mam na kim. I nie zamierzam prowokować zbędnych wojen - nie po to Cesarstwo dało tym wszystkim ludziom nadzieję na pokój, by ją od razu burzyć durnymi zachowaniami i przepychankami godnymi sześciolatków.
Podniósł na chwilę spojrzenie, by rzucić okiem na niebo.
-Właśnie dlatego odgrywam pacyfistycznego, "bojącego się walczyć" przywódcę. Widać, że coś wisi w powietrzu, a wtedy stronnictwa będą zmylone. Patrząc na mnie, będą na mnie spoglądać z góry. Nie będą mnie doceniać. A to jest błąd, który będzie dla nich tragiczny w skutkach. - Westchnął ciężko. Nie lubił rozprawiać o czymś, co dopiero "może się wydarzyć" - rzeczywistość często bywała znacznie brutalniejsza, a przyszłość - zupełnie nieprzewidywalna. Przygotowanie się na coś, co może nie nastąpić, nie zawsze było sensownym zagraniem. Zwłaszcza z ograniczonymi zasobami. - Ale nie chcę do tego doprowadzić. Widzę znacznie większą siłę w budowaniu, niż niszczeniu. Chaos nie jest w stanie niczego naprawić. On tylko wyniszcza.
Gdy Tsukune wspomniał, że miał zwyczaj przeskakiwania z tematu na temat, Natsume ledwo się powstrzymał przed kąśliwą uwagą "zauważyłem". Podczas gdy Yuki starał się ostrożnie dawkować słowa i nie mówić więcej, niż to było konieczne, bezklanowiec praktycznie cały czas wylewał z siebie morze wyrazów, zalewające go informacjami o mniejszym lub większym zabarwieniu informacjami. A czasem to były tylko dywagacje albo przytyki. Faktycznie, szło od tego dostać bólu głowy. I Yukiemu zaczęło się przypominać, że jego introwertyczne baterie drastycznie wymagają doładowania - cisza i samotność zdecydowanie by pomogły.
Ale plus był taki, że Tsukune wyraził prawie wszystkie swoje sekrety, jakie tylko mógł. Większość swoich umiejętności. Swoją przeszłość. Swoje cechy charakteru. Ba, nawet swoje przytyki i wady. Każda z tych wiadomości mogłaby zostać bez problemu użyta przeciwko niemu. Cóż, cena za gadatliwość.
-Mimo wszystko dam ci radę - nie rozpowiadaj tak raźno o swoich doświadczeniach i sposobach walki, tak jak to robisz teraz. Wiesz, że w ten sposób dajesz tylko innym oręż do użycia przeciwko Tobie, prawda?
Powiedział to zupełnie bez emocji. Nie było to ostrzeżenie. Tylko stwierdzenie. Wytknięcie faktu.
-Nie muszę i nie chcę rozpowiadać o swojej przeszłości. To, co się stało, należy tylko do mnie. Moje zbrodnie pamiętają tylko umarli, i niech tak pozostanie. Stwierdzenie, że pogodziłem się sam ze sobą, nie jest pustymi słowami. Zaufaj... cóż, na słowo.
A gdy Tsukune spytał, czy powinien się przejmować innymi przy swoich gestach i szaleńczych śmiechach, Yuki uśmiechnął się tylko krzywo. Spojrzał na Hideo, a ten dyskretnie pokazał mu trzy palce.
-Ano, powinieneś. Głównie dlatego, że aktualnie przyciągnąłeś uwagę co najmniej trójki łuczników, którzy zastanawiają się czy czekać aż coś ci odwali, czy strzelać od razu. Wiedzą, że się znamy od jakiegoś czasu, ale... no, są bardzo przewrażliwieni na temat ekscentrycznych zachowań. Nie chcą powtórki z Pogromu.
Wysłuchał następnie opowieści Tsukune, po czym westchnął lekko. Oczywiście, zdarzał się widok bardzo wielu zmasakrowanych zwłok, i to czasem w takim stopniu, że nie wiadomo czy przypadkiem dana osoba nie miała bliskiego spotkania trzeciego stopnia z Bijuu. Co zrobić, czasem ludzka wyobraźnia w snach bywała jeszcze brutalniejsza niż i tak lubujące się w wyniszczaniu życie.
-Wyznawców Jashina mało co potrafi ruszyć - stwierdził spokojnie. - Ich umiejętności regeneracyjne pozwoliłyby im przeżyć nawet czterokrotnie groźniejsze rany niż te, które naznaczyły mnie. Ba, mogą plwać nawet na rany pozornie śmiertelne.
Natsume spojrzał na rysunek Tsukunego i uniósł lekko brwi. Cóż, dziwacznie to wyglądało, fakt.
-Może coś się o tym jeszcze kiedyś dowiem...
Hideo trącił Natsumego w ramię.
-... ale tymczasem będę musiał się zbierać. Mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy, w ciekawszej sytuacji niż teraz - powiedział, wstając. Na jego twarzy wykwitnął lekki uśmiech. - Niech wiatry Hyuo Cię prowadzą.
I tym tradycyjnym pożegnaniem klanu Yuki Natsume pożegnał się z Tsukunem, powoli ruszając w kierunku wyjścia. Ech, na chwilę usiadł i już go wołają do czego innego...

z/t
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1291
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 6 lut 2018, o 10:59

-Nie. Tylko mówię że taki sposób ewentualnie byłby najlepszy aby odciąć się od jakiegoś stronnictwa oznajmiłem spokojnie wzruszając ramionami -Mnie by nie zdziwiło gdyby durna dwunastka czy jak ich tam zwą coś podobnego wymyśliła by zniechęcić ludzi do cesarstwa oznajmiłem od tak swoje przypuszczenia.
-Dobre zagranie. Sam się przekonałem że zbytnia pewność siebie bywa o wiele niebezpieczniejsza. Pewnie pomyślą że się już wypaliłeś w tak młodym wieku po tej wypowiedzi słuchałem dalej swego rozmówcę.
-Wiem i dlatego tak szybko zmieniam tematy i wracam do poprzednich by wprowadzić zamęt. Jeżeli przez to kiedyś zginę bo ktoś zrozumiał mój bełkot będzie znaczyło iż potrafi wyczytać między wierszami to co najważniejsze albo miał po prostu szczęście. Jak na razie ja na szczęściu chyba najbardziej jadę. Będę musiał to zmienić bo szczęście pewnie kiedyś się skończy stwierdziłem ze spokojem nie przejmując się zbytnio uwagą na temat mojej gadatliwości a raczej rozpowiadania wszystkiego w koło -Wiesz w sumie kto powiedział że to co mówiłem jest prawdą? Nie zapominaj iż od urodzenia jestem artystą. Więc mimo iż jestem muzykiem troszkę aktorstwa też podłapałem na tym skończyłem swoją krótką wypowiedź słuchając kolejnych zdań Natsume.
-Nie każę tobie tego rozpowiadać. Powiedziałem tylko swoje zdanie. Tylko Ty i moja przyjaciółka z dzieciństwa o mej przeszłości wiecie. Więc odpowiedziałem by na końcu wzruszyć ramionami. Na wypowiedź że trzech łuczników we mnie celuje otworzyłem szeroko oczy. Oczywiście zrobiłem to dla zabawy
-Mówisz? Widać znają się lepiej od ciebie na szaleńczym śmiechu zażartowałem -Dzięki mnie też sprawdziłeś jak twoja ochrona jest czujna. Powinieneś mi być za to wdzięczny dodałem kiwając na ostatnie głową jakbym zgadzał się sam ze sobą. Oczywiście sobie tylko żartowałem co dało się wyczuć w mojej wypowiedzi.
-Rozumiem ich. Sam bym nie chciał powtórki z Pogromu. Chociaż jedno bym chciał powtórzyć. Chciałbym sam z bliska zobaczyć i poczuć jak potężną chakrę ma demon. Wtedy bym stwierdził czy można by cię nazwać lodowym potworem. "Cesarzynek od lodów i śnieżynek" ostatnie zdanie swojej wypowiedzi powiedziałem robiąc palcami cudzysłów w powietrzu -Przyznasz że to bardzo dumnie brzmi co? No niestety. Jednak mam wrażenie że to nie był sen. Zbyt to realistyczne się wydaje. Pamiętam każdy zakamarek, fakturę i ciepło tamtego kamienia oraz chłód podłogi na której się obudziłem. Może ktoś mnie tam przeniósł jakim jutsu kto wie. Jak się czegoś o tym więcej dowiem opowiem tobie o tym oznajmiłem ze spokojem. Natsume zaczął się zbierać. Widocznie na kolejną z trybun albo gdzie indziej kto go wie.
-Zapewne tak. Życie jest jedną wielką niespodzianką. Może wtedy będę już tak silny jak ty? Kto to wie. oznajmiłem z lekkim uśmieszkiem -Ano niech wiatry Hyuo Cię prowadzą a melodia przez nie grana studzi zapał twoich wrogów powiedziałem na zakończenie trochę przerabiając pożegnalne słowa Natsu. Pożegnalne. Brzmi to prawie jakby miał zaraz trafić do grobu heh. Ale wyszła ciekawa gra słów. Nie ma co.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Tsukune » 10 lut 2018, o 19:00

Przez te pogawędki i oglądanie walk trochę zgłodniałem. Może też przyczyniło się do tego trochę wino? Kto to wie. No mniejsza z tym. Powoli podniosłem się z siedzenia, przewiesiłem przez ramię futerał ze skrzypcami i trzymając w dłoni zakorkowaną butelkę wina już w połowie pełnej. Bo zawsze lepiej jest widzieć że jest jeszcze połowa niż że połowa została stracona prawda? Prawda. Z nudów postanowiłem udać się do jakiejś karczmy coś przegryźć. Lecz postanowiłem iść nieco tanecznym krokiem. Co dla kogoś z daleka mogło wyglądać jakbym był pijany. Ciekawe czy przez takie coś będą chcieli mnie zatrzymać? Raczej nie powinni a jak spróbują może być dość zabawnie poudawać pijaczka. Ciekawe czy domyślą się że udaję. No nic pora przestać myśleć o pierdołach i w końcu udać się na jakąś przegryzkę i może nawet kimnąć? Tak przydałoby się. Tak więc nieco tanecznym krokiem skierowałem się tylko w sobie znanym kierunku.

[z/t]
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 27
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864
GG: 8518406
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Hayami Akodo » 15 mar 2018, o 00:37

He will do one of two things
He will admit to everything
Or he'll say he's just not the same
And you'll begin to wonder: why you came?



Ruszyli szybko w stronę trybuny. Im dalej szli, im bardziej się oddalali od izakayi, gdzie pewnie narobili takiego zamieszania, że przez pewien czas będzie musiał konać z głodu albo jeść w innych lokalach w mieście, tym bardziej Hayami umierał.
Nie, nie była to taka śmierć honorowa, godna wojownika, o jakiej myślał, jakiej by sobie życzył on i wielu innych wojowników; nie, na razie przegrywał z niegodną, choć typową u mężczyzn słabością, zwaną popularnie kacem. Głowa wypełniała się piaskiem coraz silniej, bolała, robiła się ciężka, oczy mrużyły się coraz silniej, nie mogąc znieść promieni światła, a wymiociny coraz bardziej cisnęły mu się do gardła, przez co młody bushi zaczął wyklinać w myślach całą tę cholerną sytuację.
Gdyby potrafił to przewidzieć w jakiś sposób, odnalazł łazienkę...Syknął przez zęby, mając nadzieję, że jako tako mu przejdzie, kiedy czegoś się napije. Tylko, że nie miał na razie pod ręką niczego pitnego. Szlag by trafił to wszystko!
Wciągnął gwałtownie Yosuke na trybuny, usadowił go na jakimś miejscu i posłał mu zmęczone, tak bardzo zmęczone spojrzenie. Potrzebował chyba czegoś, co pozwoli mu się ogarnąć, a czerwonowłosy kuzynek był wbrew pozorom dość silny. Poradzi sobie z tym wszystkim, a jeśli ten dziwny mnich go ostatecznie nie przekabaci na swoją wiarę, to powinno być w porządku. Tylko jashinisty w rodzinie mu brakowało...Westchnął ciężko, próbując się rozluźnić i nie zwrócić przy tym wszystkiego na swoje otoczenie. Chyba jakoś mu szło. Chyba.

Po co ja tu przyszedłem? No tak...Walka Seinaru. Tylko czy ja dotrwam do końca? O Bishamonten, daj mi wytrwanie...
Czy ktokolwiek może mi uciąć głowę? Zniszczyć mnie? Cokolwiek?
Czy ktoś usłyszy moje wołanie? Proszę, wyłączcie mi to słońce!
PROSZĘ...!


-Zostań tutaj - rzucił, po czym odkaszlnął, by trochę się pozbyć chrypy. Nie pomogło; brzydki, zgrzytliwy ton przyszłego niedoszłego alkoholika wciąż dźwięczał w jego głosie. Poprawił ze zniecierpliwieniem katanę, która mu zaczęła zawadzać. Boże, jakiż czuł się teraz zmięty, zmęczony, jak bardzo chciałby się przespać...ale różnica była taka, że musiał się jakoś ogarnąć. Wyglądał jak chodzący nieboszczyk. I tak się też czuł. Gdyby teraz ekshumowano i powrócono do życia jego ojca, pewnie niewiele by się różnili...Przełknął nerwowo ślinę, zaciskając z całych sił powieki przed bólem (ha, słaby tchórzu, boisz się bólu...!), a potem kontynuował, mówiąc ciszej, ale wciąż pewnie:
-Zostań tutaj. Ja zaraz wracam do ryoukanu trochę odpocząć. Masz ode mnie pogratulować Seinarowi, gdybym nie wrócił, rozumiesz? Gdyby coś się stało albo gdybym długo nie wracał, masz mnie szukać w ryoukanie. Zdarzają się gorsze dopusty boże, najwyżej zdechnę skacowany.

Zaśmiał się cicho, pacnął Yosuke w głowę tak, jak kiedyś to zrobił podczas innego treningu, tam, w Yinzin, w śniegach zimy i wśród kruków zwiastujących gorsze czasy - pytanie, czy już nadeszły, czy dopiero nadejdą...? - i skupił się z wielkim trudem na tym, co działo się na arenie.. Szło mu to z wielkim trudem, a końcówki walki Megumi i jej zejście z areny prawie mu przeleciały przed oczami, bo nie zwracał na to większej uwagi, zajęty próbami nie zwrócenia wódki na schody i przetrwania wśród słońca. Gdy zaczęła się walka Seinaru, powiedział sobie ogarnij się, Hayami - i spróbował jakoś wstać, pomachać przyjacielowi, dodać mu odwagi. Trwał jako tako na posterunku, ale...
W pewnym momencie poczuł, że już nie wytrzyma. Dlatego wymamrotał przez zęby jakieś zduszone przekleństwo i dyskretnie się ewakuował do łazienki, gdzie pozwolił sobie na kilkuminutowe umieranie.

Cóż, widocznie na świecie było wiele rodzajów deja vu. To, które przeżył, było specyficzne - zadawało bowiem ból, ale przypomniało o pewnej ważnej, nie załatwionej do końca sprawie. Dlatego po jakimś czasie młody samuraj, klnąc przez zęby najciszej, jak mógł i wzywając Bishamontena, patrona wojowników i sprawiedliwości wyrażanej mieczem, opuścił dyskretnie arenę, zostawiając za sobą wrażenie zmiętej czerwieni. Przodkowie, patrząc na niegodny stan Hayamiego, zapewne albo wywracali oczami, albo całym ciałem w grobie. Ale jego w tej chwili mało to wszystko obchodziło. Irytowało go wszystko: głosy ludzi, śmiechy, wołania, dopingowanie, słońce, wiatr, kroki i ból, a najbardziej to chyba nadwrażliwość jego zmysłów, która go bombardowała doznaniami i piasek wypełniający ściśle pękającą głowę.

Dopiero w takiej chwili Hayami Akodo miał prawo wykląć dziedzictwo Sabaku, ten cholerny piach w głowie...



___________________________________________________________________________________________________________

ZT do ryoukanu "Królik Inaby"
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Shins Douhito - I know these eyes/This man is dead


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1023
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Venus » 19 mar 2018, o 23:27

Obrazek
NPC REIYA


Ludzie lubili sami sprowadzać na siebie kłopoty. Takim właśnie człowiekiem był ten, którego ścigała. Facet zaczął się pchać tam, gdzie nie powinien i sam przypieczętował swój los. Z każdym ruchem jedynie pogarszał swoją sytuację, uciekając w momencie, kiedy wszystko można było jeszcze jakoś normalnie i bezboleśnie załatwić. Jednak Reiya nie należała do osób sentymentalnych, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie. To pozwalało jej lepiej funkcjonować w tym świecie i była pewna, że i Kenshi ma podobne podejście.
W drodze na trybuny słuchała słów mężczyzny. Nie była zawiedziona. W turnieju brały udział raczej początkujące jednostki, więc prawdopodobnym było, że nic wyjątkowego się nie wydarzy. Rzadko kiedy ktoś dochodził w młodym wieku do wysokiego poziomu, który wielu by zadziwił. Chyba, że myśleli by w kategoriach: jak na taki poziom, to naprawdę robi wrażenie.
- To może świadczyć o tym, że jednak coś tam potrafi. - skwitowała owego Uchihę, bo to o nim akurat była mowa. Sama Reiya nie znała listy uczestników, więc nic nie mogła na ten temat powiedzieć. Jednak była okazja, żeby zobaczyła finałową walkę, a to mogło brzmieć obiecująco. Nie sądziła, by jej towarzysz spędził wiele czasu w parku, pozbawiając się, potencjalnie, najlepszego widowiska. - Przekonamy się. - dodała dość tajemniczo, zerkając na Kenshiego. Niezależnie czy wtedy na nią spojrzał czy nie, na jej twarzy pojawił się zadziorny uśmiech. Sama nie wiedziała dlaczego, ale miała ochotę się z nim zmierzyć. Nie dla jakiejś dziwnej satysfakcji, nie dlatego, by poczuć na sobie jego siłę i umiejętności. Po prostu miała na to ochotę, jakby to miało pozwolić jej poznać go lepiej, utrwalić relację. Chociaż oficjalnie pasowałoby pozostać przy wersji, że nauczyciel powinien znać wszystkie zalety i wady swojego ucznia.
Dotarli na trybunę zachodnią, gdzie, o dziwo, nie było zbyt wielkich tłumów, ale na pewno nie rzucali się w oczy. Reiya zajęła jedno z wolnych miejsc, które dawało w miarę dobry widok na walki. Tak, bo toczyły się dwie. W sumie to na dobrą sprawę dopiero się zaczynały., więc raczej nic nie stracili.
- Mamy wyczucie. - powiedziała, zakładając nogę na nogę i wlepiając swoje spojrzenie to w jedną, to w drugą arenę. Przedstawiono zawodnikom zasady, ale nie usłyszała już kto i z kim walczy. Widocznie mówili to chwilę wcześniej, zanim wojownicy pojawili się na arenach. - Który to ten Uchiha? - zapytała, widząc trzech mężczyzn w tych walkach. Dwóch wpisywało się w "typowych Uchiha". No, ale to jedynie preferencje wyglądowe, które mogły nie mieć odzwierciedlenia w prawdzie. Jednakże jeden z nich miał kij, a nie bardzo pasowało to do preferencji członków klanu Uchiha. Cóż, zapewne niedługo i tak dostani odpowiedź z wiarygodnego źródła.


Mała wizualizacja Reiyi.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Kenshi » 20 mar 2018, o 21:40

Czy Shinji coś potrafił? Zdecydowanie tak, bo gdyby przecież był beztalenciem, to czy otrzymałby dowództwa nad oddziałem obrońców Muru? Co prawda różne potem oceny jego działań dowódczych, ale to było już przedmiotem debaty przede wszystkim osób znajdujących się pod jego rozkazami. Kenshiego dalsze zdarzenia już nie interesowały, bo w istocie nie były przedmiotem jego zadania które otrzymał od Reiyi.
Gdy dotarli na trybuny, a ze strony mentorki padło pytanie, który to wspomniany Uchiha, Kenshi potrzebował chwili, aby zorientować się mniej więcej w sytuacji, bo w istocie na arenie toczyły się dwie walki. Obranie rozwiązanie zaskoczyło czarnowłosego, bo w istocie nie spodziewał się walki o trzecie miejsce turnieju. – Tutaj – wskazał na arenę, gdzie widzowie z trybun mogli dostrzec potężnego, ognistego smoka, który popłynął w stronę oponenta Shinjiego. Majiemu wystarczyła chwila by skojarzyć jego oponenta – był to mężczyzna, który sam wszedł w płomienie, czyżby i tym razem zamierzał oddać się płomieniom?
Wśród gromkich okrzyków z trybun, przeszło jęknięcie gdy faworyt części publiczności, zniknął w paszczy ognistego tworu. Czyżby ta część właśnie straciła obstawione pieniądze? Radość która sekundę później pojawił się w tej części trybun pokazywało, że jednak pojedynek nie miał jeszcze faworyta, a to za sprawą podstawowej techniki Ninjutsu, która umożliwiała podmianę. Przeciwnik Shinjiego prostym zabiegiem mógł wybadać jego zdolności, a przy okazji nadszarpnąć jego zasoby chakry – Sprytne, zobaczymy jaka będzie odpowiedź – przenosząc spojrzenie na drugą arenę, gdzie jego oczom ukazał się widok niedawno walczącej przeciwniczki Shinjiego, która właśnie mierzyła się z… samurajem. Z tego co kojarzył Kenshi, to ten miał być finalistą.
- Nie wiem co przeoczyłem, ale mój znajomy chyba przegrał swój pojedynek – spostrzegł, zwracając się do Reiyi z pewnym zakłopotaniem, bo o wśród pojedynkujących się były jeszcze jednostki nierozwinięte, wschodzące talenty, tak to nie za dobrze świadczyło o niedawnym dowódcy oddziału. Oczywiście istniała jeszcze możliwość, że Kenshi coś przeoczył bądź pomylił zawodników i przeciwnik Ishidy Megumi wcale nie był finalistą.
A w tej walce akcja również nie stała w miejscu. Ishida przy użyciu najprawdopodobniej Bunshin no Jutsu, stworzyła kilkanaście iluzji, które następnie pognały w kierunku Seinaru. – Ciekawe co teraz zrobi.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Venus » 21 mar 2018, o 23:26

Obrazek
NPC REIYA


Czarnowłosa miała dobre podejrzenia. Jeden z tych, o których myślała, okazał się być Uchihą. Wyglądało jednak na to, że nie walczył on o wygarnie całego turnieju, a o miejsce na podium. Czy to źle o nim świadczyło? Cóż, różnie to bywało. Może poprzedni przeciwnik okazał się dość sporym wyzwaniem, bądź też został niedoceniony i taki był efekt. Nie za wiele kobietę to w tym momencie obchodziło, bo na całość jego umiejętności miała się też złożyć przyszłość, nie tylko wczorajsze i dzisiejsze wydarzenia.
- Jego przeciwnik jest dość... nietypowy. - powiedziała, patrząc, jak ogień pochłania najpierw kuszę, którą Shiga wystrzelił, by następnie objąć całą jego sylwetkę. Mimo to walka nie została przerwana, a i sam zaatakowany nie zdawał się paść od tego ataku. - Na myśl przychodzi mi tylko jeden, jakby to nazwać, kult. Nie podejrzewałam jednak, że pchają się do udziału w takich zabawach. - dodała uśmiechając się krzywo, wciąż patrząc na ten widok. Niecodziennie się to widzi. Wyznawcę Jashina, o ile dobrze łączyła fakty. To oni przecież uchodzili za nieśmiertelnych, ale świat się zmieniał. Mógł pojawić się ktoś, kto reprezentowałby podobne umiejętności. Mogło to być coś, czego jeszcze nie znali, jakaś dziwna technika, cokolwiek.
- Ten twój znajomy i tak nie odpuszcza, nawet jeśli to walka o trzecie miejsce. - mruknęła, po czym przerzuciła swoją uwagę na drugą walkę. Ta nie była tak ekscytująca. No, może inaczej, nie była tak widowiskowa. Wojownik złapał za swój kij i zaczął okrążać arenę, podczas gdy jego przeciwnika wolała zbliżyć się do środka areny. Wtedy pojawił się dym i kilkanaście kopii kobiety. Zamierzała go zmęczyć? Bardzo możliwe. Jak trochę pobiega, żeby pozbyć się fałszywek, to może się zdyszeć, nim dosięgnie oryginału. O ile nie miał możliwości ich rozpoznać.
- A coś o tej dwójce wiesz? - zapytała, na ten moment nie mogąc z pewnością stwierdzić, jaki poziom i jakie umiejętności prezentowali. Nie pokazali nic szczególnego, by móc ich przypisać do danego Rodu, szczepu, bądź też wykluczyć ich członkostwo. Pytanie było dość naturalne, bo tak naprawdę z jednej walki mogła się wiele nie dowiedzieć. Pogląd na dwie już dawał nieco więcej. Przeciwnik był inny, można było stwierdzić, czy taktyka jest mocną stroną zawodnika, czy też nie. Określić jego mocne i słabe strony.


Mała wizualizacja Reiyi.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Yōsuke » 22 mar 2018, o 19:23

Cóż. Szybka to była akcja. Wpierw wytrącono mu katanę, pociągnięto go potem z całej siły za ramię, a następnie nakrzyczano.. No w sumie nie nakrzyczano, a skarcono jedynie i zwyzywano od głupich. Nic takiego. Ale z drugiej strony patrząc jego kuzyn miał rację, że niepotrzebnie się w to wszystko wplątał, niepotrzebnie naraził się na niepotrzebne zwady z innymi ludźmi. Alkohol nie był wystarczającym wytłumaczeniem tych akcji, prawda? W końcu nadal potrafił nieco trzeźwo myśleć, widział co takiego się dzieje, ale jednak nadal zdecydował się na taki ruch. W normalnych okolicznościach, z normalnymi strażnikami byłby to dobry ruch, w końcu mnich postanowił zrobić całkiem niezły żart, ale najwyraźniej ludzie z Hanamury to twarde jednostki, których nie obchodzi, że komuś może zaraz stać się krzywda, ha! A tak całkiem serio. Plan był dobry, ale jak zwykle coś musiało pójść inaczej, niż ktoś zakładał. W końcu tak działa świat, nie?

Gdy tylko dotarli na teren trybun, zasiadł wygodnie i wysłuchał jego… marudzenia. Tak. Możnaby to nazwać marudzeniem, ale taki w końcu jest urok Hayamiego. Niby pomarudzi, pomówi głosem, jakby chciał Cię zabić, spojrzy spod byka, ale w głębi duszy nadal Cię kocha i nie zabiłby Cię nigdy, bo by bardzo za Tobą tęsknił i ryczałby za każdym wspomnieniem twojej osoby. Yosiek był w pełni świadomy tej cechy charakteru swojego kuzyna i możnaby rzec, że wykorzystywał to pełną gębą, ale czy było to zaplanowane? Oczywiście, że nie. Młodego samuraja nigdy w życiu by nie okłamał, ani nie zdradził, ani nie zrobił nic wbrew jemu, bo kochał go, jak nikogo innego na tym świecie. Najdroższy brat z inną krwią w żyłach. Kto by pomyślał, że cokolwiek takiego kiedykolwiek będzie mieć miejsce na tym świecie? Chociaż to nie tak, że przez to mają czuć się jakoś wyjątkowo, bo w końcu wychowywali się razem, więc to zrozumiałe, że kochają się, jak bracia… Oby tylko tak ekhmehkm.

Przytaknął gestem wzruszenia ramionami na wszystko, co mówił Hayami, po czym odprowadził go wzrokiem. Chwila spokoju od ludzi mu nie zaszkodzi. Szkoda tylko, że zasiadła koło niego parka, którą NIESTETY SŁYSZAŁ PRAWIE CAŁY CZAS. Ale nie przeszkadzało mu to jakoś specjalnie. Ot ludzie przyszli porozmawiać, dowiedzieć się czegoś… Poszpiegować być może. Nie wiem. Za dużo pytań ta baba zadawała. Jak dobrze, że ten mężczyzna… Czy chłopak jej na wszystko odpowiadał. Pytanie tylko kim ona była? No, ale nieważne. Yosuke odchrząknął tylko, żeby dać im znać, że ich słyszy, po czym przekierował wzrok na ich postaci uśmiechając się w swoim “leniwo-kocim” grymasie znudzenia.
- A co Pani taka dociekliwa? Raport robi, żeby wszystkich sprzedać, żeby mogli pozabijać naszych najlepszych przeciwników, czy co? - był to oczywiście żart, bo nie miał pojęcia o jej prawdziwych zamiarach, w sumie to czy ktokolwiek wiedział? Pytanie tylko, czy sobie życzyli, żeby im przeszkadzał… Pewnie nie, ale czy to ważne? Nic nie jest ważne, nic a nic.

/// ofc jeśli przeszkadzam to mi napiszcie na PW to zedytuję posta :^)
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Kenshi » 22 mar 2018, o 23:08

Przeciwnik Shinjiego Uchiha rzeczywiście był nietypową jednostką. Nic sobie nie robił z ran i możliwych, poważnych konsekwencji. Traktował to jakby drobnostki, które są tylko chwilową niedogodnością. Takie przynajmniej można było odnieść wrażenie z obserwacji. Reiya, która była na trybunach razem z Kenshim, zdawała się podzielać to wrażenie o czym też zakomunikowała. To co powiedziała, dawało czarnowłosemu sporo do myślenia, bo przecież nie chodził od wczoraj po tym padole i sam niejedno słyszał. Nie zawsze jednak wierzył w to z czym się zetknął.
- Kult Jashina? Sądziłem, że to tylko pogłoski... - mruknął, przypatrując się mężczyźnie, który wystrzelił w kierunku Shinjiego bełt, który chwilę później został pochłonięty przez ognisty pocisk. Ognisty podmuch był na tyle silny oraz celny, że nie tylko unieszkodliwił bełt, ale także dosięgnął Shige, oddając go płomieniom. Nie był to jednak koniec, Uchiha miał dla wyznawcy zakazanego kultu znacznie więcej, bo chwilę później spod ciała mężczyzny buchnęły potężne płomienie, skrzętnie obejmując całkowicie jego postać. W tym momencie po arenie rozniósł się krzyk mężczyzny, poświadczający o jego głębokim uwielbieniu i wierze w Bóstwo, któremu wyznawał cześć.
Kenshi szybko przeniósł spojrzenie na sędziego, spodziewając się jego reakcji - zatrzymania tego szaleństwa, ale nie doczekał się tego. Sędzia wyraźnie na coś czekał, stąd Maji powrócił spojrzeniem do walczących, dostrzegając jak płonąca kukła Jashina, rzuca się po arenie, próbując stłamsić obejmujące go płomienie, a także najwyraźniej zbliżyć się do przeciwnika. Czarnowłosy nie wyobrażał sobie cierpienia jakie mógł w tym momencie odczuwać, ale nie można było mu odebrać twierdzenia, że się nie poddawał i walczył do końca. - Wojownik prawie idealny. Ciekawy czy jak się z tego wykaraska, to czy go puszczą wolno? - przebiegło mu przez myśl, powodując że spojrzał na Reiye, doszukując się na jej twarzy zadowolenia, zdumienia bądź jakiejkolwiek innej emocji oddającej widok temu co widzieli właśnie na własne oczy.
- To prawda, chyba poszedł na całość... - zgodził się z opinią kobiety, bo nie dostrzegał tu zabawy w kotka i myszkę, tylko prawdziwy pojedynek, na śmierć i życie, szczególnie po wykrzyczanych słowach przez wyznawcę Jashina. A przynajmniej takie można było odnieść wrażenie, bo nie dostrzegał tutaj żadnego pohamowywania się którejś ze stron. Zapewne właśnie ze względu na niezwykłe właściwości organizmu Shigi. - Ciekawe jak zachowywałyby się odcięte kończyny, próbowałyby wrócić do ciała? - na myśl o podrygującej dłoni, próbującej odnaleźć swojego właściciela, poczuł nieprzyjemne dreszcze na grzbiecie. Akurat w chwili, gdy usłyszał za sobą głoś jakiegoś mężczyzny, który właśnie odnosił się do pytania, które zadała Reiya, odnośnie kolejnych walczących osób.
- No zobacz, ktoś chyba odkrył nasze prawdziwe zamiary - odpowiedział, równie głośno, co by mogło zdawać się żartem, ale o dziwo, na twarzy mężczyzny nie pojawił się ani cień uśmiechu, spojrzenie pozostałe beznamiętne, skierowane nie na osobe, która zwróciła się do nich, tylko na Reiye, oczekując co zamierza zrobić, bo w końcu to do niej zwrócił się ten ktoś.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Venus » 23 mar 2018, o 15:39

Obrazek
NPC REIYA


Rzeczywiście, ciężko było uwierzyć w słowa, które krążyły po świecie i mówiły o Wyznawcach Jashina. Wydawało się to na tyle nieprawdopodobne, że trzeba było to zobaczyć, by uwierzyć. Reiya była jedną z tych osób, które miały okazję zobaczyć Jashinistę w pełni akcji. Mimo wszystko, nie wspominała tego zbyt miło. Byli ciężkimi przeciwnikami, bo nie bali się śmierci. Niemalże nietykalni.
- Trudno brać to na poważnie, jak się samemu takiego widoku nie uświadczy. Wciąż nie wiem, na czym to polega. Nie wiem, czy ten tutaj również posiada takie zaawansowane umiejętności, jak wojownik, którego kiedyś spotkałam. Jeśli tak, lepiej, żeby twój znajomy nie dał się chociażby drasnąć. - powiedziała cicho i dość tajemniczo. Przez myśli przebiegły jej wspomnienia z tamtego feralnego spotkania. Cóż, każda porażka czegoś uczy i nie było osoby, która takowej w całym swoim życiu by nie poniosła. To byłoby wręcz niemożliwe. Sama wyniosła z tego niezaprzeczalną pamiątkę w postaci blizny na dolnej wardze i podbródku. Gdyby nie grupa, która dotarła na miejsce, ta blizna mogłaby być znacznie większa, o ile w ogóle stąpałaby dalej po tej ziemi.
To, co prezentował Shiga, mogło być równie zatrważające dla kogoś, kto nigdy wcześniej tego nie widział. Cały w ob jęciach płomieni, wydzierał się i chwalił swojego pana, czerpiąc z tego najwidoczniej jakąś dziwną przyjemność. No, to ją akurat nie dziwiło. Jashiniści mieli w sobie coś szalonego, a ten zdecydowanie nie uciekał jakoś bardzo od tego, co już widziała.
- Z takim przeciwnikiem inaczej się nie da. - mruknęła, kiedy wpłynęli na temat poczynań zawodników. No cóż, najwidoczniej wiedział, że ma styczność z czymś, z czym nie można się długo bawić. Akurat zrozumiałe, w końcu Shiga musiał odbyć już jakieś walki, skoro walczy o trzecie miejsce. Nie sądziła jednak, żeby zdołał użyć tej dziwnej techniki, którą ona już widziała. Sędziowie nie pozwalali na takich turniejach używania jutsu, które mogły zabić. Po prostu je przerywali. Chyba, że to wydarzenie stanowiło jakiś wyjątek, co i tak niezbyt jej pasowało.
Nie dało się ukryć, że jeśli ktoś siedzi obok, to słyszy o czym rozmawiają. Może i tłum wiwatował, krzyczą, gwizdał i klaskał, ale najbliższe otoczenie nadal mogło być wyraźne. Stąd Reiya i tak uważała na słowa, jedynie komentowała umiejętności i dopytywała się o tych, których nie widziała, ot, zwykła ciekawość. Takich pytań, jakie zadała ona, zapewne padło tysiące na tych trybunach, zwłaszcza z ust spóźnialskich. Dlatego nawet nie drgnęła, kiedy żartobliwy głosik postanowił zwrócić na siebie uwagę. Zamiast tego przerzuciła na moment wzrok na Kenshiego, który postanowił odpowiedzieć na małą zaczepkę. Może trochę tak, jakby chciał go postraszyć, a może czekał, co też zrobi czarnowłosa.
- To chyba twój pierwszy turniej, co? - zapytała, przerzucając spojrzenie swoich czarnych oczu na nieznajomego o wyraźnym, czerwonym kolorze włosów. - No i mogłabym zapytać o to samo. - dodała, tym razem pozwalając sobie na lekki uśmiech, by jednak młodzieniaszka nie wystraszyć. Nie zamierzała wzbudzać jakiś podejrzeń, ani tym bardziej się ujawniać, bo rozpętałaby się niezła jatka. W przeciwieństwie do drugiej walki, która już nie była tak widowiskowa jak pierwsza. Bardziej taka... zachowawcza. Klony dziewczyny zostały zniszczone podmuchem wiatru, więc Reiya stawiała na zwykłe bunshiny. Sama użytkowniczka też straciła równowagę, co skrzętnie postanowił wykorzystać jej przeciwnik, by się zbliżyć i ostatecznie zaatakować bezpośrednio.


Mała wizualizacja Reiyi.
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
 
Posty: 1551
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Yōsuke » 23 mar 2018, o 20:56

Uniósł delikatnie kącik ust w geście niby-uśmiechu. No wiecie. Niby uśmiech, ale taki niemrawy, że sobie jest, pokazuje wam, że nie ma złych zamiarów i w ogóle to jest taki miły… Nie zabijajcie mnie błagam. No, ale kontynuując. Chłopak nie miał zamiaru, ot jego wtrącenie się do czyjejś rozmowy, aby lekko zażartować. Jashinie, przecież to nie takie straszne, nie? No chyba, że ktoś nie życzy sobie, żeby mu się ktokolwiek wtrącił do rozmowy, ale no! Musicie mu wybaczyć, w końcu jest tylko głupim, czerwonowłosym dzieciakiem. Bo dorosłym go nie nazwiesz, znaczy nie mówię wam, co macie robić, bo to Wy ocenicie, co Wy tam sobie chcecie.

Gdy usłyszał komentarz tego chłopaka, przymknął lekko oczy. Czemu żeś na to odpowiedział? To tylko niewinny żart, rzucony tylko po to, żeby zagadać! Sam tak nie robisz czasami? No może nie robisz. Przeniósł wzrok na niego, zdejmując go z tej… milszej Pani. Tak, ona zdecydowanie była tą bardziej opanowaną.

- Wybaczcie, wypiłem troszkę z tamtym tam i mi się od niego udzieliło jego charakteru - wskazał palcem na arenę na której walczy Shiga z Uchihą - I chodzi mi tutaj o tego płonącego mnicha oczywiście - sprecyzował, aby nie zaszły kolejne pomyłki, bo co, jak co, ale on to pomyłek nienawidzi, bo wychodzą z nich niepotrzebne problemy. Gdy tylko usłyszał słowa kobiety, uśmiechnął się ciepło. Nie chciał wykreować się na chama, który wpieprza się komuś w rozmowę, a potem zachowuje się, jak cham.

- Ma Pani rację, jest to moja pierwsza taka… okazja. Pierwszy raz w życiu wiem, czy kogoś znam, czy nie, więc udziela mi się nastrój. - po chwili skierował się do chłopaka - I proszę mi wybaczyć to wtrącenie się, no i ten żarcik, nie chciałem Wam przeszkodzić i wyjść na chama - wytłumaczył się im, bo nie chciał mieć z nikim żadnych problemów, w końcu dużo jest tego na świecie. Odchrząknął zatem oficjalnie, aby móc się przedstawić, podniósł tyłek z siedziska, bo trzeba okazać swoim rozmówcą nieco szacunku.

- Yosuke, miło mi poznać - ukłonił się nieznacznie, po czym usiadł - Nie wiem, czy widzieliście tego chłopaka, który ze mną tu przyszedł, ale to mój kuzyn, Hayami Akodo - podpowiedział im, skąd może się wywodzić, nie miał żadnego nazwiska o którym mógł wiedzieć. Nie pamiętał go, więc nadal przedstawiał się jako Yosuke Znikąd, co było nieco kłopotliwe, ale miał nadzieję, że nie przyczepią się do niego przez ten drobny… szczegół.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Trybuna zachodnia

Postprzez Kenshi » 23 mar 2018, o 22:13

Kenshi zdążył się jeszcze głęboko zastanowić nad słowami swojej mentorki, która wyjawił jak poważnymi zagrożeniem był ktoś z tego kultu. Do tej pory Kenshi uważał, że pogłoski o Wyznawcy Jashina są wyssane z palca, przesadzone, wynikające po prostu z okrucieństwa ich członków. Dopiero w Hanamurze przyszło Kenshiemu zrozumieć, jak daleko był od prawdy i co kryła rzeczywistość. Świat miał wciąż wiele tajemnic przed żyjącymi istotami i chyba nigdy nie powinno się przyjmować niczego za pewnik. Przynajmniej w stosunku do osób trzecich. – Zapamiętam – cicho odpowiedział, zastanawiając się czy faktycznie już samo draśnięcie mogło wyeliminować w walce z Jashinstą. – Będę musiał o to później zapytać.
Rozmowa którą do tej pory prowadzili, zeszła jednak na dalszy plan, w chwili gdy głos zabrał mężczyzna z tyłu. Kenshi zareagował, odpowiadając dosyć ostro, choć nie odsłoniwszy twarzy, nie dawał wprost do zrozumienia czy mówił to poważnie, czy na żarty. Zamiast tego pozwolił zareagować swojej towarzyszce, która dosyć spokojniej podeszła do tematu. Odpowiedziała pytaniem na pytanie. Czarnowłosa odwróciła się do mężczyzny, więc Kenshi postanowił uczynić podobnie, na kilka chwil tracąc poczynania uczestników areny z oczu.
Mężczyzna który ich zaczepił, okazał się tak naprawdę młodzieńcem o łatwych do zapamiętania, czerwonych włosach. Spoglądając tak na niego, po chwili zarówno Reiya jak i Kenshi mogli usłyszeć przeprosiny, a następnie wyjaśnienia wskazujące na przyczyny wynikające ze zbyt dużo spożytego alkoholu. Taka wyprawa dla takiego młodzika, zapewne musiała być dobrym wyskokiem od zwierzchników i innych, którzy by mogli trzymać nad nim pieczę. Na jego miejscu, sam by pewnie zabalował, gdyby nie wypełniał misji.
- Wielki Jashin pozwala traktować ciało takimi nieczystymi trunkami? – zapytał, unosząc w zdziwieniu brew, bo nie spodziewał się usłyszeć w tłumaczeniu, że ten młodzieniec przechylił za kołnierz z człowiekiem, którego słysząc aż na trybunach, można by posądzić o postradanie zmysłów. W każdym jednak razie, chłopak przeprosił, a następnie się przedsawił, co też Kenshi uznał za chęć zadośćuczynienia temu co wcześniej nastąpiło. Skłonił lekko głową, nie chcąc też wyjść na gbura, a gdy kątem oka spojrzał na Reiye i nie zauważył u nich żadnych, tajemniczych sygnałów, również postanowił się przedstawić.
- Jestem Kenshi, a to moja współtowarzyszka – tu na chwilę się wstrzymał z wypowiedzeniem imienia, pauzując i pozwalając w ten sposób wejść w słowo kobiecie, aby podjęła decyzję czy chciała się posłużyć fałszywym imieniem czy rzeczywistym. Sam nie ukrywał swojego, bo już wcześniej się nim posłużył w rozmowie z Muraiem oraz Kaito. Nie chcąc też niepotrzebnie doprowadzać do sytuacji, gdyby w konfrontacji, wyszło kłamstwo na jaw. W każdym razie po jej wtrąceniu, kontynuował.
Niestety nie poznałem, choć odnoszę wrażenie, że gdzieś obiło mi się o ono uszy – zauważył, ściągając na chwilę brwi w zamyśleniu. Bo rzeczywiście, miał dziwne wrażenie, że ów wspomniany kuzyn, już gdzieś przeciął ścieżkę Kenshiego, ale ten nie był w stanie podać konkretów - kiedy i właśnie gdzie to nastąpiło. – Z daleka przybywasz, Yosuke? – zapytał, spoglądając na odzienie chłopaka, który przywdziewając czarny płąszcz, tak jak Kenshi jasny, zapewne brał pod uwagę pogodę jak i tutejszy klimat.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena Zmierzchu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości