Wioska Shōhei

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yami » 24 gru 2017, o 22:07

Achievement Unlocked: Prawdziwy Farciarz
Będąc Farciarzem przewidź ukryty wątek misji


Słysząc wypowiedziane przez mężczyznę słowa uświadomiłem sobie jakim jestem geniuszem. Ze szczątków informacji i genialnej dedukcji, którą mógłby poszczycić się Sherlock Holmes, czy raczej jego japońskim odpowiedniku, odkryłem prawdziwą tożsamość zaginionej. Zamyślając się nad swoim geniuszem szybko zauważyłem, że mężczyzna spogląda na mnie z niepokojem, prawdopodobnie myślał, że w moich oczach jest zwyrodnialcem lecz tak nie było, znaczy był chorym człowiekiem, który prowadził słodki romans z kozą, którą nazwał "księżniczka" i pewnie był to romans oparty na trójkącie z trzecią osobą, która jeszcze chwilę temu nawalała młotkiem, choć to była rzecz, w którą wątpiłem, bądź przynajmniej chciałem wątpić. Na mojej twarzy zagościł uśmiech, gdyż mimo wszystko nie chciałem oberwać od swego uroczego pracodawcy zakrwawionym nożem jaki trzymał w dłoni.
- Nie martw się, postaram się ją odnaleźć - odpowiedziałem zmuszając się do naturalnego tonu, który był wystawiony na próbę przez dziwną sytuację, smród otoczenia oraz uczucia mężczyzny, który w przypadku złego sformułowania zdania mógł sprawić, że z klatki piersiowej będzie mi zwisał trzonek noża, a mięśnie będą przeszyte kilkoma calami stali. - Lecz po powrocie będę musiał o czymś z Tobą pomówić, czy raczej zwyczajnie doradzić. Do tego czasu... bywaj
Odwróciłem się na pięcie i spokojnym, jakby nie śpiesznym krokiem udałem się w stronę lasu, o którym mówił mąż... hehe ciekawe czy można go tak nazywać, skoro jego "żona" jest kozą. W trakcie drogi zacząłem się zastanawiać czy rzeczywiście potrzebuję aż tak pilnie pieniędzy, skoro zamierzam babrać się w tym bagnie. Prawda była taka, że potrzebowałem tych pieniędzy i nie wynikało to tylko z bata trzymającego przez ojca i dziadka, który wisiał nad moją głową w przypadku nieróbstwa. Prawdziwym powodem była pewna kusza, o której myślałem od dłuższego czasu. Pozwoliłaby mi walczyć z silniejszym oponentem bez większych użycia większej siły, a przecież wiadomo nie od dziś, że nie lubię się przemęczać, a do grobu, też mi nie śpieszno. Tak więc udałem się w podróż, której celem było odnalezienie "księżniczki". Wytężyłem swoje zmysły, nie w pełni oczywiście, i szukałem jakiejś białej sierści, charakterystycznych śladów na podłożu oraz dźwięku dzwoneczka, który mógł się roznosić gdyby kózka zaczęła dalszy przemarsz.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1391
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Shinji » 28 gru 2017, o 14:29

~ Legenda o księżniczce ~
Misja rangi D - Yami
9/15+


Faktycznie Yami został wystawiony na dosyć sporą próbę własnej woli w przypadku tego "zadania". Nie dość, że mężczyzna najwyraźniej był "wyznawcą" jakiegoś zboczenia, którego chłopak nie był w stanie do końca pojąć to na dodatek ten odór, wszechobecny bród itd. Jednym słowem - sytuacja nie była wymarzoną. Zachował jednak zimną krew i odpowiednio zagrał tak by nie urazić uczuć i tak już ledwo panującego nad swoimi emocjami brodacza. Zadeklarował się, że odnajdzie kozę o wdzięcznym imieniu Księżniczka z powrotem do zwyrola w nienaruszonym stanie. Ton, którym to zrobił faktycznie zadziałał i nie było żadnego złamanego nosa, siniaków na ciele, nawet żadnego ataku. Zamiast tego spotkał się z krótkim skwitowaniem - Powodzenia - drzwi się zamknęły, a jemu nie pozostało nic innego jak udać się w kierunku cholernego lasu w poszukiwaniu zwierzęcia, które najwyraźniej już nie było w stanie wytrzymać tego do czego je zmuszano i wyczuło swoją okazję dając nogę o zoofila. A może nie było z nim tak źle? Może po prostu lubił przebierać ją w damskie ciuszki, a o innych czynnościach nie było już mowy? To już pozostawię w sferze domysłów Yamiego. Zresztą co go to interesowało? Gość nie szczędził grosza, którego tak bardzo potrzebował na jak to określił? Nowy nabytek w postaci "specjalnej" kuszy rozwiązującej masę problemów z którymi przyjdzie się mu jeszcze borykać. Kiedyś szczęście przestanie dopisywać i prędzej czy później przyjdzie się mu zmierzyć z prawdziwym oponentem. Wtedy już nie będzie tak miło jak teraz. No właśnie jak było? Mimo, że zadanie niesamowicie durnowate to okolica nawet pomimo odrobiny śniegu była niesamowicie piękna. Przedzierał się wpierw przez pole za którym znajdował się ten osławiony las. Niestety żadnych śladów nie było widać, a tym bardziej futra. Ostatniej nocy przywaliło śniegiem i wszystko zostało na jego nieszczęście zakryte. Osławionego dzwoneczka także nigdzie nie był w stanie usłyszeć. Nie był to jednak etap zniechęcenia. Nawet nie dotarł do tego cholernego lasu w którym miał szukać "zguby" brodatego mężczyzny. Mimo wszystko pojawiły się pewne myśli ocierające się o moralność tego co robi. Jakby nie patrzeć człowiek ten robił kozie krzywdę - nawet jeśli chodziło jedynie o ubieranie jej w damskie ciuszki. Zwierzęta to nie zabawka, a on tak ją właśnie traktował, do tego jako taką ocierającą o znamiona seksualności... Dotarł na skraj lasu i rozpoczął prawdziwe poszukiwania zaginionej. Ciężko określić ile dokładnie to trwało, na pewno dosyć długo ale to co znalazł wyglądało dosyć obiecująco. Kilka włosów pozostawionych na gałązce jakiegoś krzaka. Pewne zwierze tędy na pewno przechodziło. Kawałek dalej to samo. Kolejne włosy i tym razem... ślady! Pasowały do poszukiwanej kozy. Szedł tak jeszcze 10 minut zachowują się w miarę cicho aż ujrzał swoją zgubę - 30 metrów przed nim odwrócona plecami. Wiatr wiał od jej strony i pewnie dlatego go nie wyczuła. Tylko jak ją teraz podejść...
Shinji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yami » 28 gru 2017, o 14:56

Podróż okazała się zniechęcająca. Śnieg, który napadał zatarł ślady więc musiałem przeć naprzód oczekując, że w końcu coś się znajdzie. W tym czasie rozmyślałem. Nie były to sprawy warte głębszego omawiania. Można powiedzieć, że były to proste myśli prostego człowieka. Ziąb nieprzyjemnie szczypał twarz i resztę ciała, słońce z drugiej strony przyjemnie łagodziło te objawy. Pogoda była w miarę w porządku lecz nie był to okres szczególnie mi upodobany. Jedyne miejsce gdzie mógłbym zaznać błogiego lenistwa to własny dom, przy kominku, z którego niósł się po domu żar i przyjemne strzykanie palonego drewna. Niestety takie lenistwo trwać wiecznie by nie mogło ze względu na prace jakimi raczyliby mnie kochani ojciec i dziadek. Prowadzenie dużego gospodarstwa i zgromadzeniu kupieckiemu w Shigashi do prostych nie należało. Wiązało się z tym wiele papierkowej roboty, która to głównie mi by przypadała, choć w porównaniu do brata, który biegał z posłannictwem po mieście, była to godna robota. Znajdowałem się teraz w innej prowincji, do której dotarłem ze względu na interesy ojca. Brat był za młody aby udać się w taką podróż, a ojciec zbyt zajęty. Padło na mnie. Teraz gdy zakończyłem swą podróż wdałem się w kolejną "przygodę", która była tak samo uciążliwa jak przepisywanie umów w kilku kopiach.
Ku memu szczęściu zagubione stworzenie odnalazło się szybko. Teraz tylko zaciągnąć je do pracodawcy i będę mógł spokojnie wrócić do Shigashi, gdzie pewnikiem będzie na mnie czekać kolejna "przygoda". Choć istnieje też druga opcja wiążąca się z męczącym treningiem. Zawsze mogłem pod okiem dziadka trenować co pozwoliłoby mi uniknąć męczącej pracy fizycznej lecz narażałoby mnie na równie męczącą pracę psychiczną. Może pora pomyśleć nad zrównoważeniu tych dwóch aspektów?
Wolnym krokiem zbliżałem się do stworzenia. Miałem dwa wyjścia, dwie opcje. Pochwycić bestię gdy ta mnie nie widziała bądź poczekać aż mnie zobaczy i zainteresuje się mną. Pierwsze wiązało się z tym, że mogła ode mnie uciec co wiązałoby się z nieprzyjemnym pościgiem. Druga, że nigdy by mi nie zaufała i nigdy by do mnie nie podeszła.
Pierwsza opcja mimo, że bardziej męcząca pozwoliłaby mi wykonać zadanie szybciej, więc postawiłem na nią.
PS. Jbc. to planuję rzucić się na nią i gdy się zmęczy zrobić to co pisałem na Discordzie, znaczy poprzez telepatyczną rozmowę z władcą światów.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1391
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Shinji » 29 gru 2017, o 19:29

~ Legenda o księżniczce ~
Misja rangi D - Yami
11/15+


Koza nie zdawała sobie sprawy z nowego zagrożenia, które nadeszło nie wiadomo skąd. Ot ironia losu, ledwo urwała się ze "smyczy" pieprzonego zboczeńca, który lubował się w "wyszukanych" zabawach ze zwierzętami, a tu kolejny chciał jej odebrać wolność, którą z takim trudem wywalczyła szukając swojej okazji na ucieczkę z zagrody. No właśnie! Gdzie on ją trzymał? Czy wpychał ją do swojego łóżka i poddawał wiadomo jakim czynnościom? Na samą myśl Yamiemu zbierało się wymioty. Jak ktoś mógł tak traktować biedne zwierzęta?! A on mu jeszcze pomagał... Ale nic to! Zdecydował się na taką, a nie inną ścieżkę i musiał się jej teraz kurczowo trzymać bez względu na to czy było to moralne czy też nie. Nikt nie mówił, że robota shinobi do łatwych rzeczy należy. Od kóz się zaczyna, a kończy się na mordzie niewinnych istnień - tym razem już ludzkich. Podkradał się powolutku tak by nie trącić żadnej rośliny i nie wydać w ten sposób odgłosu, który mógłby spłoszyć zwierzynę. Był niczym myśliwy polujący na swoją zwierzynę - niczym wilk, który miał zaraz skoczyć na swoją ofiarę by zatopić w niej swoje zębiska... Z tym, że zamiast zębisk miał to być mocny ucisk na karku ofiary wymuszający miotanie się na boki tak by ją zmęczyć, a potem związać. Wraz ze zbliżaniem się w kierunku "Księżniczki" zauważył, że zadanie było ułatwione jeszcze z jednego powodu. Wyglądało na to, że leniwie przeżuwała sobie jakieś zielsko. Na szczęście po dokładniejszych oględzinach okazała się być nim jakaś trawa przez co zwierzakowi żadne zatrucie teoretycznie nie groziło. Byłby to niesłychanie niefortunny zbieg okoliczności jeśli właśnie w tym momencie coś kozie by się stało. Nie oszukujmy się martwego zwierzaka raczej brodaty zboczeniec nie szukał. Chodziło mu o "świeże" doznania najlepiej na ofierze, która desperacko się wierzgała dzwoniąc tym swoim dzwoneczkiem na szyi i drąc ryj na swój kozi sposób tak by wszyscy sąsiedzi słyszeli. Gość walący młotkiem był przy tym niesłychanie wygodny - jeśli była to typowa dla niego czynność skutecznie zagłuszał wszystkie inne odgłosy przez co facet pozostawał bezkarny w tym co robił. Powróćmy jednak z chmur na ziemię. Podkradł się do tej kozy i co dalej? Ano rzucił się tak jak założył i chwycił za kark. Nie zauważyła go to też tego typu "zagranie" zakończyło się sukcesem. Szybko okazało się, że była to ta łatwiejsza część. Zwierze posiadało niewiarygodną wręcz siłę próbując wyrwać się z uścisku, który zdecydowanie nie przypominał tego stalowego, którym musiał operować brodaty wieśniak mieszkający w tym "Pałacu". Zajęło to dobre 5 minut zanim zwierze uspokoiło się na tyle by mógł rozpocząć wiązanie. Co też się okazało? Nie posiadał liny - nie był zbyt przygotowany. Prowizoryczną "smycz" musiał zrobić z bandaża, który szczęśliwie był całkiem wytrzymały. Tak przygotowaną kozę zaczął prowadzić w kierunku posesji. Cały czas musiał działać siłą bo nie chciała iść - ciągnęła w zupełnie innym kierunku. Tak się męczył przez całą podróż, ale ostatecznie udało się mu dotaszczyć ją pod drzwi posesji. Tylko co teraz? Czy aby na pewno jest gotowy za rozmowę, którą chciał ze zboczeńcem odbyć czy może zadowoli się pieniędzmi? Zbyt dużo czasu nie miał bo oto domostwo rozwarło się przed nim otworem, a z wnętrza wyłoniła się postać cała rozradowana widok swojej zguby. Koza na widok brodacza tylko głośno zabeczała jeszcze bardziej się wierzgając. Ktoś tu zrobił jej psikusa...
Shinji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yami » 30 gru 2017, o 00:39

Zastanawiające jest to, jak w sposób braku chęci i natręctwa myśli człowiek nie może doszukiwać się tego co prawdziwe. Jakby był kierowany czerwoną nicią, która nakazuje mu czuć się tak a nie inaczej, myśleć to a nie tamto. Podobnie było w tym przypadku. Nie wiedział skąd nagle przyszła mu do głowy myśl o uprawianiu stosunku kozy z brodaczem, co przyprawiło mnie nie wiadomo dlaczego o mdłości i chęć zwrócenia ostatniego posiłku. Myśli te i uczucia przyszły do mnie tak jakby z góry, od przestworzy gdzie być może czaiła się"ręka boga", która kazała czuć się mi tak, a nie inaczej. Było to doznanie niewątpliwie dziwne. Wróćmy jednak do rzeczy przyziemnych, gdyż to właśnie o nich toczą się nasze rozterki. Gdy dopadłem kozę ta zaczęła wierzgać się na wszystkie strony, jak opętana. Z wielkim, nieprzyjemnym trudem udało mi się jednak okiełznać bestię i przywlec pod dom, czy raczej samozwańczy Pałac, na który składała się nieziemska, zbita z gwoździ i starego drewna fasada, wykonana z tych samych materiałów "strzelista wieża", która była miejscem przetrzymywania księżniczki przez złego barona von brodacz. Ja w tym wszystkim byłem zwykłym podróżnym, który miał gdzieś (gdyż w dupie to dwuznacznie brzmieć mogło) całą sytuację, brodacza, księżniczkę i ich parobka.
Gdy wrota się rozwarły, a w nich stanął złowieszczy baron przyprowadzona księżna wpadła w lęk, który przerodził się w silny opór. W sumie teraz mogłem zrozumieć, że uwiązana koza, mogła źle wyglądać w oczach barona więc spoglądając na niego, kilka kroków dalej, rozwarłem swe usta aby dobić ostatecznego targu.
- Przychodzę waść z waszym "skarbem". Miałem drobne trudności w jej odnalezieniu i pochwyceniu, gdyż widocznie do domu wracać nie chciała. Aby się jej nic nie stało i abym mógł bezpiecznie ją tu przyprowadzić zrobiłem obwiązek z bawełnianych bandaży. - ten ścisnąłem mocniej gdyż poczułem wyraźny opór ze strony porwanej - Odprowadź ją proszę do swego "pokoju", gdy wrócisz omówimy resztę spraw.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1391
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Shinji » 30 gru 2017, o 20:23

~ Legenda o księżniczce ~
Misja rangi D - Yami
13/15+


Mężczyzna wyglądał na szalenie zadowolonego na widok swojej "zguby", która tak naprawdę nie była żadną zgubą, a uciekinierem przez losem, który ją spotykał. Nie ważne czy chodziło o coś więcej niż damskie ciuszki - jeśli w istocie tylko o nie to umysł Yamiego potrafił płatać niesamowite figle - i tak było to męczenie zwierzęcia, które po prostu nie lubiło zakładać kawałka tkaniny gdyż lepiej czuło się tak jak zostało stworzone przez kogoś tam wysoko. Jakież to było zdziwienie mężczyzny gdy Yami wspomniał o tym, że chciałby z nim porozmawiać - A o czymże to? - lekko warknął, na szczęście dla Yamiego nie brzmiało to jak groźba a przypominało coś w rodzaju znudzenia i najwidoczniej akurat dla tego pana było typowe. Podszedł do kozy i chwycił za kawałek bandaża, który robił za prowizoryczną smycz. Zadziwiające było to z jaką łatwością pociągnął on kozę do wnętrza budynku mimo, że Yami był w stanie zobaczyć jak bardzo się opierała sunąc po tej ziemi niczym jakieś sanie - taki właśnie zostawiała za sobą ślad. Brodacz nie przejawiał swoją posturą nawet odrobiny wysiłku - musiał być naprawdę silny - No to witaj w domciu Księżniczko - w istocie była to jakaś głupia baśń. Może jeszcze ją pocałuje i zmieni się z kozy w żywą osobę? A nie to nie bajka tylko życie realne... Ku zaskoczeniu Yamiego brodacz wyłonił się z budynku wraz z jego bandażem w dłoni - Z czego wy to kuhwa robicie. Wytrzymałe diabelstwo, lekko się rozciągnęło ale prawie nówka sztuka. - w drugiej dłoni znajdowała się natomiast sakiewka z obiecaną zapłatą - Chyba nie sądziłeś, że cię wykiwam co? Oto obiecane pieniądze za przyprowadzenie Księżniczki z powrotem do Pałacu i twój bandaż. - podał ci obie rzeczy. W istocie materiał mimo, że rozciągnięty pod względem struktury pozostawała nienaruszony. Zostawała ostatnia kwestia. Co takiego chłopak chciał przekazać "księciu" - w końcu mieszkał w Pałacu. Należało dobrze przemyśleć swoje słowa by nie zarobić w zęby. To z jaką łatwością zaciągnął kozę do środka nie pozostawiało cienia wątpliwości jak wielką posiada krzepę. Jeden cios i nie byłoby co po nim zbierać. Cudem byłoby gdyby któryś z zębów pozostał na swoim miejscu, a czaszka nie roztrzaskała się niczym zastawa wykonana z porcelany.
Shinji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yami » 30 gru 2017, o 20:42

Pierwsze co przyszło mi na myśl, kiedy to mąż odburknął dość nieprzyjemnie było wulgarne wyrażenie "a h*j ci w dupę", choć w tym przypadku bardziej adekwatną kwestią byłoby "a h*j ci w kozę" co odnosiło się do aktualnego stosunku mężczyzny do kozy. Nie mniej jednak nie o to toczyła się sprawa.
- Wiesz... nie chcę być nietaktowny lecz muszę powiedzieć kilka rzeczy. Jeśli nie chcesz aby twoja kochana uciekała musisz trochę zadbać o to miejsce. Zwierzęta mają niezwykle wyczulony węch. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy ujrzałem, że trzymałeś w dłoni zakrwawiony nóż. Zapach krwi może odstraszać twą "księżniczkę",a ten niewątpliwie roznosi się dookoła, a również i ty możesz być nim przesączony, a o innych zapachach nie wspomnę.
Odebrałem należną nagrodę i swój ekwipunek od mężczyzny. Bogatszy w doznania i dobra materialne nie pozostawało mi nic innego jak wrócić do Shigashi.
- Od ciebie zależy czy przyjmiesz radę do siebie. Teraz, bywaj.

z/t
Ostatnio edytowano 1 sty 2018, o 13:04 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1391
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Shinji » 31 gru 2017, o 18:41

~ Legenda o księżniczce ~
Misja rangi D - Yami
15/15+


Przy wypowiadanych słowach Yami zachował ostrożność i słusznie. Należało każde odpowiednio ważyć tak by nie zraniło brodacza, który nie jednemu już pewnie przywalił w mordę za to co mówił i myślał. Na szczęście dla chłopaka coś takiego nie miało miejsca. Mężczyzna przyjął ze stoickim spokojem słowa krytyki - czyżby dlatego, że zostały przekazane stosunkowo subtelnie? Całkiem możliwe. Zareagował na nie jedynie wąchając swoją pachę, a następnie szatę - Hmmm... Może faktycznie? To by wyjaśniało dlaczego tak się szarpała na mój widok - tak o to na pewno chodziło... Wcale nie o to do czego ją zmuszał. W każdym razie cały proces odbierania wypłaty przebiegł niesamowicie spokojnie. Yami otrzymał upragnione pieniądze będąc w stanie najprawdopodobniej pokryć nimi swój nowy nabytek w postaci kuszy - niezwykle sprytnie przemyślanej broni. Do tego jeśli ojciec by spytał zawsze mógł się pochwalić, że zarobił pieniądze czyli się nie obijał przez ten cały czas kiedy nie było go w domu. Chyba tego pragnął co? Ale to już najlepiej wie sam Yami, pieniądze przeznaczy na rzeczy które nie spotkałyby się raczej z aprobatą rodzica. Ależ! Ależ! W końcu zarobił je samodzielnie, były jego i mógł zrobić z nimi co tylko chciał bez niczyjej interwencji wychowawczej. Brodacz w tym czasie ruszył z powrotem w kierunku domostwa. Bez żadnego pożegnania... nic. Zatrzasnął za sobą drzwi od domostwa noszącego zupełnie nie pasującą do niego nazwę i tyle by było z legendy o księżniczce... Koniec.

Misja zakończona powodzeniem.

Shinji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Sora » 8 lip 2018, o 21:40

Powoli zapadał wieczór, podróż przez las była nużąca, Sora od kilku dni nie spotkała niczego na tyle inteligentnego by nadało się do zabawy, jedynie zwierzęta. Całe to błąkanie się bez celu i jedzenie leśnych stworzeń było strasznie nudne. Zwłaszcza, że po jakimś czasie nawet te niewielkie stworzonka zrozumiały, że w lesie pojawił się kolejny drapieżnik, który poluje nie tylko, aby przeżyć. Nie mogła błąkać się wiecznie, chociaż... W sumie mogła, już jakiś rok wcześniej zrozumiała, że jej ciało przestało się starzeć, przez jakiś czas nawet zastanawiała się nad tym czy nie powinna znaleźć sobie jakiegoś celu, tylko że to wymagałoby pracy, a tego nie chciało jej się robić. Mogła trwać przez wieki, szukając jedynie przyjemności, więc czemu miałaby marnować siły na jakieś bezsensowne cele. Las powoli zaczynał rzednąć, Sora niezbyt się ucieszyła, właściwie nie robiło jej to większej różnicy. Nie lubiła wiosek, zwykle roiło się w nich od strażników, dużo ciężej było znaleźć dobre miejsce do zabawy, zaraz ktoś wołałby pomoc, jedynie okoliczny las dawał jakąś nadzieje... Naciągnęła kaptur na głowę i weszła do niewielkiej osad, właściwie skoro już znalazła się w takim miejscu mogła skorzystać z karczmy, pewnie mają coś takiego, pytanie tylko gdzie? Snuła się jak cień po osadzie szukając miejsca, w którym mogła znaleźć jakieś "normalne" jedzenie.
Sora
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Chise » 8 lip 2018, o 22:20

Misja D
1/15


Zazwyczaj ludzie szukali właśnie osad.
Osada kojarzyła się z ludzkim ciepłem, towarzystwem, bezpieczeństwem. Tam gdzie było zgromadzenie ludzi tam nie było drapieżników, było ciepło, jedzenie, alkohol, praca i zajęcie. Każdy normalny człowiek trzymał się blisko innych ludzi, to był czysty instynkt.
Jednak czy Sora była jeszcze człowiekiem? Można było w to zacząć powątpiewać. Może bliżej było jej właśnie do zwierząt w lesie? Tam miała spokój od kłopotliwych ludzkich spraw, które przykleiłby się do niej niemal natychmiast. Jednak umysł wymagał większych wyzwań i rozrywki niż te, które mogła zapewnić jej dzicz. Nawet jeśli nieświadomie, nawet wbrew woli, ale i na nią działał ten niezawodny instynkt, wołający, że w osadzie uspokoi swoje pragnienia, nawet jeśli był zgoła inne od reszty społeczeństwa.
Wioska nie powalała może wielkością, ale była dobrze zadbana i zagospodarowana. Domy były solidne, nie widać było żebraków czy innych mend społecznych, po ulicach biegały dzieci.. To one oczywiście pierwsze zwróciły uwagę na nietypową przybyszkę z lasu. Poza tym, że wyszła z nietypowej strony, nie wzbudziła zbytniego zainteresowania, bo nie wyglądała zbyt nietypowo. Minęła je spokojnie. kierując się w stronę karczmy. W każdej jednak miejscowości, dużej czy małej, są ciemne uliczki. Przechodząc obok takiej, Sora najpierw coś usłyszała, a potem zobaczyła dwójkę facetów w ciemnych płaszczach, niczym dwóch bandytów z bajki, szepczących coś do siebie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Sora » 8 lip 2018, o 22:41

-Mała wioska blisko lasu, szybko zauważą zniknięcie, ale raczej nie mają straży, może uda się trochę pobawić.- Pomyślała, przemierzając uliczkę. W lesie nie ma przechodniów, a w takim miejscu? Może nie roiło się od biegających po nocy po wiosce osób, ale dało się trafić na kogoś, kto chętnie pójdzie za nią w las. Pierwszymi osobami, które spotkała były dzieci, nic dziwnego one zawsze musiały się błąkać gdzieś po ulicy. Jakby ich rodzice nie bali się, że ktoś może je porwać czy zabić, no cóż ich ryzyko. Sora nie lubiła dzieci, dorośli przynajmniej starali się bronić, stawiać a dzieci po prostu płakały, zero zabawy, to było za proste. Szła przez osadę, chcąc nie chcąc musiała podnieść głowę by odnaleźć poszukiwany szyld. Może i nie miała przy sobie pieniędzy, ale wiedziała, że w takim miejscu nikt nie będzie w stanie jej zatrzymać jeśli naje się za darmo i odejdzie. W końcu shinobi zwykle trzymali się głównych osad. Tak jak i wszędzie i tutaj znajdowały się ciemne uliczki, dość przyjemne miejsca, pełne pewnych siebie idiotów. W jednym z nich stała dwójka mężczyzn, którzy postanowili szeptać między sobą. Sora kryjąc się w cieniu kaptura oblizała wargi, zabawa się zaczyna. Skręciła w uliczkę, chcąc podejść jak najbliżej. -Wiecie może gdzie tu można odpocząć?- Zapytała, nie siląc się na jakieś stylizowanie głosu, ten tak czy siak brzmiał jak u przeciętnej drobnej kobiety, po co silić się na jakąś barwę, kiedy i tak za nią pójdą? Zabawa wymagała nieco wysiłku, zwłaszcza że potrzebowała do niej tylko jednego z nich.
Sora
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Chise » 8 lip 2018, o 23:35

Misja D
3/15

Zaczepianie ludzi w ciemnych uliczkach? Tego nie robią panienki z dobrych domów.. No, przynajmniej te, które choć trochę dbają o swoją cnotę. Jednak Sora ani nie dbała o swoją cnotę ani tym bardziej nie była dobrze wychowaną dziewczyną. To ona czuła się tu drapieżnikiem i stroną dominującą, a nie nieznajomi, nieważne jak rośli. Co z tego, że byli wyżsi o głowę i dwukrotnie szerszy, i to każdy z nich. A obaj zwrócili się w jej stronę kiedy zapytała o drogę, pokazując tatuaże na twarzy w postaci dwóch kłów i dziwne oczy, z pionowymi źrenicami.
- Wiemy - potwierdził jeden z nich, patrząc na dziewczynę uważnie - Jednak.. - zawahał się, spojrzał na drugiego pytająco, a ten wzruszył ramionami - Dziewczyno, nie chcesz trochę dorobić? Nic wymagającego, a wyglądasz na zaradną - wzruszył ramionami, znów skupiając się na niej. Oferta pracy? Czy nie tego się właśnie obawiała, że ludzie zaczną ją wciągać w swoje sprawy? Jednak, z drugiej strony.. Kasa była przydatna. Mogła wyjść z karczmy, mordując wszystko po drodze, ale mogło to być upierdliwe, zwłaszcza jeśli wioska miała strażników. Czy nie lepiej po prostu było skorzystać z tej drobnej oferty? Mogła też ich zaatakować, ale te znaki na twarzy.. Byli pewni siebie i nie zdawali się być łatwymi przeciwnikami. Miała jednak pełne pole do popisu, mogła robić co jej się podoba. Była przecież, koniec końców, wolna.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Sora » 9 lip 2018, o 00:04

Sora mogła być pewna siebie, zdarzało jej się już przeżyć rany, które powinny ją zabić... No może normalnego człowieka, w końcu większość ludzi ma organy, co prawda czarne nici, były piekielnie wytrzymałe i na tyle szybkie, że nie do końca potrafiła nad nimi panować, ale... Właściwie to czy było jakiekolwiek ale? Jedyna konsekwencją z którą musiała się pogodzić to bezpłodność, a to niespecjalnie ją interesowało. Do tej pory nie odkryła jeszcze tej właściwości, ciężko zrobić to komuś kto nawet nie zna znaczenia tego słowa. Była wystarczająco pewna swojej nietykalności, by wejść w ciemny zaułek i wyciągnąć jednego z mężczyzn w bardziej ustronne miejsce. Niby byli od niej ze dwa razy wyżsi i trzy razy szersi w barach, jednak co to zmieniało? W przypadku tych, którzy potrafią korzystać z chakry wielkość ma znaczenie jedynie pozorne, pozwalające odstraszyć tych którzy nie czuli się na siłach. Odwrócili się słysząc jej pytanie, ich oczy były dziwne, pionowe, no ale i ona nie była najnormalniejsza, więc raczej nie ma się czym przejmować, może poza tym, że niebieskooka lepiej ukrywała swoją nietypowość. Na ich twarzach znajdowały się dziwne tatuaże, mające przywieść na myśl kły.-Ciekawe czy głośno, by krzyczeli gdybym je oderwała?- Zapytała samej siebie. Liczyła, że za niedługo uda jej się to sprawdzić, wystarczyło tylko jakoś zaciągnąć jednego z nich do lasu. Dziwni ludzie postanowili jednak nie ułatwiać sprawy. Mężczyźni mieli dla niej propozycję zarobku... Tylko po co miała się zgadzać? W końcu dużo szybciej byłoby obrabować trupy. Miałaby i pieniądze i zabawę, czy mogła lepiej trafić? -Liczyłam, że zamiast pracy, któryś z was zaoferuje mi spacer do lasu, to chyba ciekawsze, niż praca.- Powiedziała z udawanym uśmiechem, zsuwając kaptur.
Sora
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Chise » 9 lip 2018, o 00:45

Misja D
5/15
Drugi z mężczyzn sarknął zdegustowany, słysząc słowa nastolatki, po czym przewrócił oczami. Spojrzał powątpiewająco na młodziutką twarz dziewczyny i skrzywił się znów, w czasie gdy ten pierwszy tylko pokręcił głową i westchnął zawiedziony, po czym przejechał dłonią po ukrytej pod kapturem czuprynie.
- Przecież to dopiero smarkula - powiedział ten, który do tej pory milczał, tylko ją obserwując - i to na dodatek chyba jakaś dziwka. Słuchaj, mała - skierował się w jej stronę z krzywym uśmiechem - Gdybyśmy gustowali w kościstych dzieciakach, to bylibyśmy w Sabishi, a nie tutaj. Nie znajdziesz tutaj klientów, zmykaj - machnął na nią ręką odganiającym gestem, a pierwszy wzruszył ramionami. Wydawał się spokojniejszy od kolegi, ale i bardziej mu podległy, najwidoczniej to tamten miał większą moc sprawczą w ich duecie.
- Słyszałaś sama. Nie interesują nas takie zabawy. Jak nie chcesz dorobić to uciekaj i nie przeszkadzaj, mamy ważniejsze sprawy na głowie - powiedział do niej łagodniej, ale koniec końców, chodziło o to samo. Żaden z nich nie był zainteresowany żadnymi zabawami w dziećmi czy dziwkami w lesie, a chciała czy nie, tak właśnie zabrzmiała. Jakby chciała zdobyć klientów i zarobić w sposób łatwiejszy niż oni, to znaczy własnym ciałem. Na ich szczęście lub nieszczęście, tak nie było. Sory nie interesowały takie zabawy, jak ich.. Prawdopodobnie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1392
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Sora » 9 lip 2018, o 01:14

Nie każda propozycja wiązała się z tym jak brzmiała, w tym przypadku miało tak być, tylko że dwójka mężczyzn postanowiła nie skorzystać. Pomysł wydawał się dobry, w końcu co mogło pójść nie tak, siedemnastolatka... Uwięziona w ciele piętnastolatki. Wieczna młodość była czymś o czym wielu marzyło, tylko że nie każdy wiedział jak może się to skończyć. Miało to swoje wady, między innymi to, że mało kto traktował ją poważnie, z drugiej strony, jeszcze mniej osób mogło powiązać ją z tym co robiła. W końcu co złego może zrobić "dziecko"? Wiele, tylko że niewielu tak o tym myślało. Propozycja niestety została odrzucona i Sora raczej się nie dziwiła, a nawet jeśli ciężko było to po niej poznać. Gdyby chociaż chodziło jej o pieniądze, co prawda sakiewka mężczyzny mogła być przydatna, ale miał to być jedynie dodatek do zabawki. To było o wiele prostsze i przyjemniejsze, niż załatwianie spraw jakichś podejrzanych, szepczących do siebie w ciemnej uliczce typów. Po co robić sobie dodatkowe problemy? Nie dość, że trzeba się męczyć, to jeszcze pewnie ich problemy sprawiłyby, że niebieskooka mogła popaść w problemy z prawem... Nie żeby jej działania nie powodowały tego samego, może z jedną drobną różnicą. Sora nie zostawiała świadków, a po jej zabawie ciała nie wyglądały jak po spotkaniu z "piętnastolatką".-Czy ja mówiłam o pieniądzach?- Rzuciła w odpowiedzi, wciąż siląc się na uśmiech.
Co prawda miała świadomość, że mogłaby już sobie odpuścić. Wątpiła w to, że przekona któregoś z nich na "spacer", ale skoro już była na miejscu to czemu by nie spróbować.-Wy chcecie pomocy, ja chcę się pobawić, to chyba lepszy układ.- Powiedziała szczerze, co prawda mówiła o czymś zupełnie innym, niż myślała tamta dwójka, ale o tym nie musieli przecież wiedzieć.
Sora
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości