Ulice w osadzie

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 8 gru 2017, o 23:19

Misja 1/15 D
Główna bohaterka miała przy pasie specyficzną broń, czyli drewniany miecz którym samurajowie ćwiczyli walkę, w sumie byli w mieście znanym z samurajów, więc nikogo taki widok nie mógł za bardzo zdziwić. Jednak sama w sobie dziewczyna nie była samurajkom, może znała się troszkę na tym rzemiośle, ale była w pierwszej kolejności korzystającą z czakry Kunoichi niż samurajkom. Dzień był ładny, i zapowiadał się całkiem, ale to całkiem nie źle. Może będzie i ciekawy dla młodej kobiety, a może i nie. Pamiętać należy jednak że nie wszyscy zawsze muszą być radośni, tak było w przypadku jednej z kobiet która płakała na ulicy trzymając twarz w swoich dłoniach. Była siwa, ubrania stare wytarte, mało bogate, ale za to widać że o nie dbała. Czyste, bez dziur. Widać na pierwszy rzut oka że to niezbyt bogata starowinka, która jednak nie jest pijaczkom bo o siebie dba. Tylko czemu płacze przy drodze?
Megumi Ishida
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 12 gru 2017, o 00:07

Grube drewniane drzwi tawerny uchyliły się wypuszczając na ośnieżony bruk przyjemne światło od którego biły opary ciepła. W progu pojawiła się damska sylwetka odziana w męskie ubrania, ręce uniosły się rozciągając na wzór leniwego kocura. Z pełnych, zaróżowionych od zimna ust wydarło się ziewnięcie na wpół z dźwiękiem wydawanym przy przeciąganiu się. Kobieta wyszła z tawerny pozostawiając przyjemne warunki za sobą. Leniwe płatki śniegu prószyły z nieba dodając uroku surowej osadzie. Atari wyciągnęła dłoń pozwalając, aby kilka spośród śnieżnego orszaku wylądowało na jej wierzchu.
Słońce wstało powolnie, nie śpiesząc się w zalewaniu swymi promieniami ulic wypełnionych straganami i śpieszącymi ludźmi. Piękno większych aglomeracji nie przestało zachwycać Sanady, stała przez dłuższy czas wpatrując się w życie słysząc zza okiennic tawerny skoczą muzykę. Na twarzy kobiety pojawił się uśmiech rozświetlający nieco czerwona od mrozu buzię. Ruszyła, stąpając po cienkiej warstewce śniegu, która wydawała z siebie charakterystyczny trzaskający dźwięk. Miała przed sobą ogrom nieznanego i jeszcze więcej tego co poznać by chciała. Yinzin to piękna osada, lecz dalej pozostawała jej "domem". Pagórki zdawały się być znajome, pogoda w niczym nie różniła się a architektura i typowe rybackie zapędy ludności - bliźniacze. Yinzin i Teiz dzielił jedynie most, trudno było się więc czegoś innego. Atari postanowiła więc ruszyć w dalszą podróż, lecz nim to uczyniła z podjęcia dalszej przygody wyrwał ją płacz przedzierający się przez tłum. Bez najmniejszego wahania, kobieta skręciła o mało nie wpadając na rybaka noszącego swój połów. Starsza pani kryła swą twarz w dłoniach i szlochała w całej swej bezradności. Wyglądała jak typowa osoba z jej własnej, rodzimej wioski. Drobne dłonie opadły na biodra a na twarzy pojawił się życzliwy uśmiech. - Dość tych smutków i żalów dobra pani. - Powiedziała pewnie swym kobiecym głosikiem a jej lewica opadła na boken umieszczony przy pasie. Druga zaś, prawica przywarła kciukiem do pewnie do piersi. - Zobaczmy co może na to poradzić Atari Sanada. - Przedstawiła się nie przestając szczerze uśmiechać.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 13 gru 2017, o 20:04

Misja 3/15 D
Atari jako tako była chyba dobrą osobą. Bo za taką można uznać kogoś kto biegnie do kobiety która płacze tylko dlatego że to robi i że chce się jej pomóc bez korzyści materialnych. A może uznała że na pewno coś dostanie za pomoc, czy tam pocieszanie. Co by nie było motywatorem to podeszła do starowinki jednak i zapytała ją co się dzieje, w dosyć ładny sposób i jeszcze wplątała w to przedstawienie swojej skromnej osóbki. Całkiem niezła wypowiedź godna prawdziwej bohaterki którą może była. Jednak teraz skupmy się na problematyce tej historii, a dokładniej na powodzie tych smutków i żalów kobiety. Podniosła powoli głowę i ze łzami w oczach spojrzała na dziewczynę. Zgubiłam moje koraliki w domu, a jestem już prawie ślepawa to nie umiem żadnego z nich znaleźć. To były koraliki z naszyjnika po mojej matce jedyne co mi po niej zostało. Sznurek się zerwał i rozpadły się po całym domu. Czy mogłabyś pomóc mi złotko je znaleźć? Oferuje każdą kwotę na jaką będzie mnie stać, nawet się zapożyczę. Tylko proszę pomóż mi, ja z moimi plecami i starymi stawami nawet się nie schylę tak żeby szukać ich pod meblami. Samych mebli też nie przesunę, a nawet jak by się udało to z tymi oczami nic nie znajdę. Pomożesz mi? Ostatnie dwa słowa wyrzuciła z siebie z takim żalem, że aż ból serce ściska. Że biedna kobieta tak musi się męczyć ze światem, i nikt inny jej nie postanowił pomagać. Jej suche u branie zastanawiało i dawało do myślenia. Skoro była sucha o tej porze roku znaczy że dopiero wyszła na dwór.
Megumi Ishida
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 14 gru 2017, o 07:22

Uśmiechna twarzy wraz z entuzjazm jaki miała Atari gasł z każdym wypowiedzianym słowem przez staruszkę. Nie tak bowiem wyobrażała sobie wielkie przygody poza swoim nudnym domostwem, była przecież już dorosła - a przynajmniej młodo dorosła. Nie mogła więc wiecznie uganiać się za babciami i jej problemami. Za małego łobuziaka, często parała się podobnymi pracami, uwielbiała to robić i dalej w tej materii nic się nie zmieniło. Jednak mimo wszystko oczekiwała od świata czegoś więcej, czegoś znacznie intensywniejszego. Musiała więc w końcu przekazać pałeczkę młodszemu pokoleniu. Teraz ono powinno zajmować się "bezpieczeństwem i dobrobytem" na ulicach. Dłoń powędrowała na bambusowy kapelusz, aby poprawić go nieznacznie. - Już, już. Proszę się nie martwić, z pewnością znajdziemy tutaj jakiegoś małego śmiałka, który z wielką chęcią podjąłby się tak ważnej misji. - Odparła starając się nieco uspokoić lamentującą kobietę. W końcu nic dobrego z takiego płaczu nie wynika. Ciemnowłosa młoda kobieta rozejrzała się po okolicy. Z pewnością były tu jakieś dzieci, to duża osada a w takich aż się roi od małych urwisów. Swego czasu sama nim była więc wiedziała, że takie dziecko z wielką chęcią podjęłoby się tak interesującej ekspedycji jak poszukiwanie rozsypanych korali po podłaszę, a już szczególnie gdy w grę wchodził zarobek.
Czarne oczy lustrowały okolicę w poszukiwaniu potencjalnych ochotników do pracy. Sama wolała się jej nie podejmować tylko czym prędzej ruszyć dalej w słodko obiecujące nieznane. Wystarczyło tylko sprowadzić tu jakiegoś małorosłego bohatera i przedstawić mu sprawę. Zadanie nie było trudne więc nawet najmniejsze z dzieciaków pląsających po ulicy powinno dać sobie świetnie radę. - Potrzebny nam tutaj od zaraz mały bohater, któremu nie strach żadna, nawet najcięższa misja! - Zawołała głosem przepełnionym życzliwością, za jej czasów świetności ulicznego poszukiwacza przygód nie było milszych słów jakie można było usłyszeć. Lubiła dzieci, właściwie to można powiedzieć, że miała z nimi wiele wspólnego. Miejmy więc nadzieje, że tutejsze skrzaty nie różnią się niczym od tych za mostem w Teiz.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 18 gru 2017, o 23:11

Misja 5/15 D
Dziewczyna była młoda, pewnie utalentowana, ale też troszkę samolubna. Bowiem chciała dostać od życia jakieś poważne zadania, jakieś poważne sprawy i dbać o bezpieczeństwo ludzi, a nie chciała pomóc biednej staruszce tylko chciała wykorzystać do tego jakieś małe dziecko. Jednak przecież to też miał dobre strony, gnojki popracują, a ona będzie miała jakieś ciekawsze zlecenie w którym będzie coś się działo. Chciała też dbać o dobrobyt na ulicach chyba zapominając że ludzie muszą go sobie samemu zrobić, a wszelacy samurajowie, kunoichi, shinobi zazwyczaj biorąc udział w swoich potyczkach niszczyli wiele majątków wielu ludzi, i odbierali im dobrobyt. Droga wojownika jest pełna walki, ale zostawia też za sobą pasmo zniszczeń i poświeceń, i niekoniecznie własnych strat. Wołała tak po pomoc, a naglę dzieciarnia zmyła się z ulicy raz dwa, jeszcze ktoś krzyknął coś pokroju Praca jest dla biedaków! I pouciekali, chyba nie do końca o to chodziło, ale trzeba coś zrobić a nie płakać nad rozlanym mlekiem. Babudnia widząc brak chętnych do pracy popłakała się znowu. Złapała ją za nogę i pociągnęła mówiąc błagalnieBłagam pomóż mi! Wynagrodzę ci wszystkie trudny. Co zrobić? Unieść się honorem i iść w świat po wyzywania, czy pomóc starowince.
Megumi Ishida
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 19 gru 2017, o 14:34

Sprawy potoczyły nie tak jak życzyłaby sobie tego Sanada. Spotkała się z nietypową reakcją rybackich dzieci, które nawykłe były do ciężkiej pracy od maleńkiego, a ich głównym lekarstwem na nudę było podejmowanie się iście bohaterskich zadań - takich jak pozbieranie koralików. Może i Atari była nieobyta światem, lecz jak bardzo mógł on się różnić dzielony zaledwie mostem? Młoda kobieta poprawiła swój bambusowy kapelusz starając się odgonić tłoczące się myśli. Wtem przywarła do niej lamentująca babuszka nieustannie opłakując swoje koraliki. Atari westchnęła głośno i pogładziła staruszce po głowie. - Proszę nie płakać. Jak te małe, podłe skrzaty nie chcą pomóc to sama to zrobię. - Uśmiechnęła się na koniec starając podnieść panią, tak by nie traciła więcej swojej godności. Wystarczyło już tego całego fortelu, w końcu znalazła pomoc więc przecież nie musi już płakać i przeklinać zły los. Dobrze więc, starsza pani postawiła na swoim, co dalej?
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 22 gru 2017, o 23:13

Misja 7/15 D
Atarii jako tako miała pomysł co zrobić by oddać to zadanie bardziej pasującym tutaj ludziom, czyli czytaj małym gnojką które nie chciały jednak pracować. Tak więc nie pozostało jej nic innego jak samemu zająć się sprawą. Powoli denerwował ją płacz staruszki, ponieważ uważała ona to za teatralne i przesadzone. Tak więc oddała się do jej dyspozycji a ona wskazała jej bez słowa uśmiechając się do niej wejście do domu. Otworzyła jej drzwi, przeszli przez przedsionek i weszli do pokoju dziennego. Skromnie urządzony, były tutaj krzesła, stół z samym obrusem, napakowany koleś w kącie stojący z pałą, półka na książki, kominek, szafa na ubrania, ładne dywany na ziemi i ścianach, kilka obrazów i ze 2 okna, nic ciekawego. No może po za tym jegomościem. Na pewno ciekawe było to że baba w tym momencie jakoś przestała kuleć trzymając się za plecy i odskoczyła od ciebie wybiegając na przedsionek z którego przyszliście i zamknęła drzwi, a następnie było słychać szczęknięcie klucza. Tak ta starowinka której chciałaś pomóc weszła z tobą do pokoju a potem z niego wybiegła i cię w nim zamknęła. Gość stojący około 6m od ciebie wyjął z za siebie łańcuch z 2 ciężarkami na końcach i rzucił w ciebie z uśmiechem na ustach. Chyba ktoś cię wykiwał i próbował własnie unieruchomić. To tyle było ze sprzątania koralików.
Megumi Ishida
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 27 gru 2017, o 17:26

Strużkiświatła przebijały się przez misternie wydrążone otwory w drewnianej framudze okna. Oświetlone pomieszczenie częściowo spowijał mrok, który zapewne starano się tu utrzymać. Zatrzaskujące drzwi przez staruszkę wprawiły młodą Atari w zakłopotanie. Sama nie wiedziała, czy cieszy się z takiego obrotu wydarzeń czy wręcz odwrotnie. Z jednej strony nie będzie musiała podejmować się pracy godnej kilkuletnich urwisów, z drugiej zaś groziło jej niebezpieczeństwo. - Rozumiem, że pan nie jest tutaj w sprawie koralików? - Zapytała głupio z uśmiechem na twarzy nie będąc do końca pewną co w takiej sytuacji miałaby powiedzieć do osiłka ściskającego pałkę. Drobna kobieca dłoń powędrowała na rękojeść drewnianej broni znajdującej się przy pasie. - Najwyraźniej nie. - Dodała mimowolnie widząc jak mężczyzna wyciąga łańcuch zwieńczony odważnikami. Mięśnie napięły się i zerwały w pędzie, Atari kopnęła krzesło tak, aby to przesunęło się po podłodze w stronę przeciwnika. Prosty ruch miał spowolnić oponenta i zagrodzić nieco jego pole manewru. Sama zaś pochyliła się starając nie dać złapać przez łańcuchy. Kilka sprawnych kroków zbliżyło ją do mężczyzny, cios. Precyzyjnie wymierzony prosto w dłoń trzymającą pałkę - ta w obecnym stanie rzeczy miała większą możliwość zagrożenia, należało wiec wytrącić pierwszą broń. Boken może i nie wyglądał na groźnego, lecz sprawnie użyty potrafił zaboleć.
Walka rozpoczęła się, a Atari w pewnym drobnym stopniu cieszyła się, że będzie mogła przetestować swoje umiejętność w praktyce. Osiłek nie wyglądał na szybkiego, do tego łańcuch w małym pomieszczeniu nie powinien sprawdzać się tak dobrze jak choćby dzierżona przez niego pałka. Raz wyrzucony nie będzie miał takiej prostej drogi, aby znów stać się użytecznym. Ocena sytuacji więc była prosta, choć mogła zgubić amatorkę przygód. Ten kto napadał w środku miasta samurajów musiał być niezwykle pewny siebie, a ową pewność mogła zapewniać albo siła, albo głupota. Miejmy wiec nadzieje, że brak bystrości w spojrzeniu mężczyzny będzie świadczył o tym drugim. W innym zaś przypadku musiała postarać się narobić tyle hałasu ile zdoła, zatrzymać oponenta i nie dać się zabić. Proste, a przynajmniej takie się wydawało.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 27 gru 2017, o 17:45

Misja 9/15 D
Nasza młoda dziewoja była na prawdę specyficzna. Przecież powinna się martwić że właśnie wpadała w pułapką, ktoś próbuje ją pochwycić łańcuchem, staruszka zamknęła ich w pomieszczeniu we 2, i praktycznie odcięło jej to drogę ucieczki. Mało ciekawa sprawa, powód do przykrości dla normalnych osób. Jednak nie dla niej. Z bliżej nieznanych powodów ona się cieszyła i jeszcze zadowolona myślała że robota która była dla małych szczyli została zamieniona na prawdziwe zadanie o które biją się mniej silni shinobi. Na prawdę, dziwna dziewczyna. Nie ważne jednak były jej motywacje tylko to jak działała bo to interesuje wszystkich najbardziej. A działa w sposób nie najgorszy, całkiem ale to całkiem sprawnie kopnęła krzesło sprawiając że przeciwnik wytracił zdolność manewru, i zarazem uchyliła się przed lecącym łańcuchem. Chciała potem kontratakować, ale ten tępy osiłek jak go nazwała nie był najgłupszy i zaatakował całkiem zgrabnie wywijając pałką w powietrzu. Cios który wyprowadził ledwo bohaterka dała radę zatrzymać swoim bokenem. Stanęli tak przywarci do siebie drewnianymi broniami. Był minimalnie szybszy od dziewczyny i na pewno silniejszy, przez co powinna ona szybko przejąc inicjatywę bo długo takiego naporu nie przetrzyma.
Megumi Ishida
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 27 gru 2017, o 18:23

Szuraniewydarło się z budynku, poprzedzone stłumionym ścianami kobiecym głosem zmieniło się w tępy stukot uginających się drewnianych desek. Trzask podobny do tego, który wydaje drewniane koło wozu, gdy wpadnie w dziurę na przydrożach. Wewnątrz babcinego domu rozegrała się krótka szamotanina zwieńczona drewnem uderzającym o drewno. Młoda kobieta trzymając boken oburącz siłowała się osiłkiem, który wyraźnie silniejszy odpierał atak jedną ręką. Oprócz tego mylna zwalista postura chowała w sobie grację i zwinność. Dziewczę odziane w męski strój zacisnęło mocniej zęby i zmarszczyło brwi z determinacją. Nacisnęła mocniej zapierając się na stopach po czym gwałtownie odskoczyła jej ciało rozpadło się w jednym momencie na tysiące małych płatków otaczających silnego mężczyznę. Skoro nie rozbroi bandyty samą siłą swoich członków, będzie musiała wdrożyć też sile swojego umysłu.
Zaatakowała ponownie mając teraz znacznie większe pole do popisu, ograniczona widoczność i reakcja przeciwnika powinna teraz pozwolić jej na wymierzenie kilku precyzyjnych ciosów. Dopadła do mężczyzny, kucnęła i uderzyła mocno bez skrępowania prosto w krocze. Później zamierzała uderzyć w obie ręce i kopnąć jak najdalej wrogie bronie. Następne ciosy miały za zadanie unieszkodliwić, ale nie wywołać jakiś poważnych obrażeń. Atari przecież nie chciała zrobić mu krzywdy. Kluczyła, skakała, atakowała w małym domostwie na tyle ile mogła starając się w stosunkowo pacyfistyczny sposób unieszkodliwić agresora, a potem przejść do ewentualnej próby resocjalizacji. Choć właściwie tą pewnie lepiej zajęliby się samurajowie. Tego można było być wręcz pewnym. Chłodna cela, twarda prycza i skromne posiłki okraszane sporą dozą wolnego czasu zwykle działają zbawiennie na nazbyt porywcze umysły. Mężczyzna nie musiał wcale być zły, w końcu życie popycha ludzi do różnych czynów, a Sanada nie zamierzała być sędzią. Być może cała sprawa się wyjaśni, jak tylko niepotrzebna agresja ulotni się w końcu z powietrza.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 28 gru 2017, o 01:33

Misja 11/15 D
Dziewczyna była delikatnie rzecz ujmując na prawdę dziwna, i to nie już tylko z powodów taki że cieszyło ją to starcie, ale chociażby z tego że postanowiła nie zabijać a nawet nie ranić przeciwnika. Chciała go za to resocjalizować w więzieniu, przez co sporą szansą było że pozwoli mu przeżyć starcie z nią. Wiadomo że walka by nie zabić i nie poranić jest trudniejsza niż zwykłe napieranie w celu dokonania mordu. Dziewczynie jednak takie wyzwania nie były straszne po po prostu robiła to co umiała najlepiej czyli walczyła botato. Jednak w pewnym momencie pokusiła się o użycie średniej rangi techniki genjutsu,
która poskutkowała w 100% albo i bardziej. Przeciwnik zdezorientowany został odsłonięty na wszystkie kolejne ataki protagonistki licząc w tym niestety dla niego te bardziej brutalne również.Tak padł na ziemię nieprzytomny. Zwycięstwo kobiety było faktem w tym momencie, przeciwnik poległ.
Megumi Ishida
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 28 gru 2017, o 02:13

Motywacjejakimi kierowała się kobieta stojąca nad pozbawionym przytomności osiłkiem były nie do końca jasne. W końcu w tak brudnym i niesprawiedliwym świecie nie spotyka się często kogoś, kto nie waha się podarować drugiej szansy. Ba! Widzieć w drugim człowieku człowieka. Atari co prawda pobiła mężczyznę lecz działo się to w obronie własnej i nie chciała mu zrobić krzywdy - nie takiej permanentnej. Jego życie w którymś momencie skręciło na złą drogę, a motywacją do tego mogły być przecież różnorakie. Niegodziwość, zemsta, wszechobecne zło wkradające się do serc. Może amator ataków w domostwach robił to ponieważ potrzebował sporej dawki pieniędzy, dla swoich chorych krewnych. Praca rybaka nie przysparzała wielkiego majątku, a medykamenty należały do towarów luksusowych. Czasem bywało też tak, że ludzie czynili zło bo nie znali innego sposobu. Wychowani w nim podążali wierni swoim przekonaniom. Łatwo bowiem narodzonym być w dobrze i dobrym pozostać, niżeli narodzić się w źle i od zła odejść. Dla takich ludzi warto walczyć, warto ryzykować swoim życiem. Istnienie, każdego człowieka znaczyło wiele, wystarczyły wyciągnąć do niego rękę i wydobyć potencjał. To dlatego Sanada nie krzywdziła, nie zabijała, nawet tych którzy na pierwszy rzut oka na śmierć zasługują.
Boken zatoczył koło w dłoni i wpadł za pasek osadzając się w swoim wygodnym miejscu - u boku właścicielki. Młoda kobieta ściągnęła bambusowy kapelusz odsłaniając swoje gładkie lico i rozejrzała się po domostwie. Spojrzała nawet na drewniane deskowanie podłogi jakby przez chwile szukając korali. Zganiła się szybko za dziecięco naiwną myśl i lustrowała pomieszczenie dalej. Szukała czegoś czym mogłaby związać pokonanego. Jego broń wyrzuciła za okno jak najdalej wejścia zamkniętego na klucz, po czym podeszła do niego stukając trzykrotnie w drzwi. Może ten standardowy znak otworzy przed nią piękne ośnieżoną uliczkę na której podjęła się pomocy staruszce. Owa babinka również zasługiwała na dozę uwagi ze strony Atari.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 28 gru 2017, o 13:20

Misja 13/15 D
Młoda kobieta schowała swoją śmiertelnie groźbą broń z drewna i po przedstawieniu samemu sobie swoich racji, które byłby całkiem sensowne gdyby nie jeden fakt do którego wrócimy za chwilę, postanowiła poszukać czegoś czym można związać oponenta. Niestety w pomieszczeniu znajdywał się tylko i wyłącznie łańcuch, co prawda lepsze to niż nic ale idealne związanie to też nie jest. Dziewczyna wzrokiem napotkała za to sakiewkę z pieniędzmi na stole. Warto się nią zaopiekować tak w ramach nagrody za pokonanie przeciwnika. Wracając do tego jednego faktu należy pamiętać o tym jaki to są dziwne czasy. Nic nie jest czarne lub białe, wszystko je po środku. Shinobi zarabia na życie zabijając. Winnych, niewinnych. Broniąc karawany bądź dokonując skrytobójstw ludzi niewygodnych. W tych czasach na prawdę trudno wymagać od kokokolwiek aby był miły i dobry. Albo zabijasz albo ciebie zabijają, więc nawet próba resocjalizacji tego pana może nie być zbyt udana, bo zaraz znowu wróci do tej samej czynności bo ją umie najlepiej.
Megumi Ishida
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 29 gru 2017, o 14:27

Szeleszczący łańcuch otoczył zwaliste ręce mężczyzny swoimi zimnymi ogniwami. Nie czyniło to nadzwyczajnego skrepowania ciała, ale prowizorycznie w drobnym stopniu zadowalało. Kobieta będąca wewnątrz nie mogła znaleźć niczego lepszego, więc musiało wystarczyć. Podczas poszukiwań napotkała się na osamotniałą sakiewkę z pieniędzmi zapewne należącymi do pokonanego osiłka. W głowie pojawiła się pewnego rodzaju rozterka, czy wziąć pieniądze czy też nie, ale w końcu głos zabrało racjonalne wyjaśnienie. Swoista kara w postaci łomotu i zabrania pieniędzy powinna być dobrą nauczką na przyszłość i może impulsem zmieniającym to kim owy mężczyzna był. Sprawny ruch ręką pochwycił sakiewkę, stopy zaś zaprowadziły do wyjścia.
Zapukanie w drzwi nie dało absolutnie nic. Nikt z zewnątrz nie odpowiedział, ani nie otworzył. Odziana w męski strój Sanada złapała za klamkę próbując otworzyć drzwi, choć była niemalże pewna braku jakiejkolwiek reakcji. Nie słyszała, aby ktokolwiek otwierał drzwi ponownie, musiała więc radzić sobie inaczej. Najpierw spróbowała kopnąć drzwi, później jeśli to by nie pomogło uderzyć w nie z rozpędu swoim barkiem. Mimo to wątpiła, że jej siła będzie w stanie przełamać opór drewnianego przejścia. W głowie opracowała inny plan, podeszłą do okna, otworzyła je i przecisnęła się przez nie starając wydostać z felernego domostwa. Może w okolicy dalej krążyła strużka, w końcu jej też należy się mała lekcja.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Megumi Ishida » 29 gru 2017, o 15:32

Misja 15/15 D
Dziewczyna w męskim stroju niczym sędzia postanowiła ukarać złego obywatela zabierając mu fundusze i dając srogi łomot. Sprawiedliwa kara, związała go i postanowiła odnaleźć starsza babcię. Otwarcie klamkom było średnio możliwe, ale za to wbrew przypuszczeniom kobiety okazało się że szarża na drewniane drzwi odniosła sukces w stu procentach. Wyleciały wręcz z zawiasów. Jednak w tym samym momencie pojmany mężczyzna nie dosyć że odzyskał przytomność chwil temu i leżał udając nieprzytomnego to jeszcze teraz uwolnił się z łańcucha i łapiąc go pod pachę wybiegł a raczej wyskoczył przez okno. Protagonistka pewnie musiała być w niezłym szoku ponieważ poleciała z drzwiami na ziemię i rypneła głowa o podłogę, przez chwilę jej zamgliło obraz przed nią więc tak szybko nie zorientowała się jaka brawurowa ucieczka tutaj się odbyła. Cóż kobiety naturalnie też w pobliżu nigdzie nie było i raczej problemem będzie jej odszukanie. Czyli misja właściwie już się kończy.
Nic bardziej z szabrować się tutaj nie da. A winni uciekli. Chyba najlepiej się oddalić nim to ja oskarżą o włamanie do czyjego domu.

Koniec misji posta pojawi się wieczorem w wynagrodzeniach
Megumi Ishida
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Watarimono (Osada Samurajów)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości