Tawerna przy porcie

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 13 sie 2017, o 23:05

Bardzo dobrze pamiętała ostatnie spotkanie w tym miejscu, a w szczególności bardzo niemiłego mężczyznę, który prowadził cały przybytek. Powiedzieć, że w pewnym sensie była dumna z możliwości wejścia do tego miejsca po raz kolejny i w pewien sposób odzyskania całej swojej otoczki pewnej siebie, dorastającej nastolatki, która powoli zaczynała wkraczać w dojrzałość, był bardzo budujący. Ostatnim razem oprócz tego, że wyszła zwycięską ręką, tym razem mogła tutaj wejść, będąc świadomą co ją czeka. Samcze spojrzenia po raz kolejny ją zaczęły stalkować zanim jeszcze podeszła do drzwi, w których tym razem tak długo nie stała, a rześko przeszła przez jego próg. Nie próżnując spojrzała się na bar i zwyczajnie odetchnęła nie widząc oprycha, który ostatnio postawił jej przepyszny sok jagodowy, kto by pomyślał, że w rzeczywistości zostanie to jej zaserwowane. Oczywiście kokieteria i gówniarstwo, którym się wykazała ostatnimi czasy raczej w niczym jej nie pomogą tym razem, skoro nie było nikogo od kogo mogłoby uzyskać pomocną i ochronną dłoń przed właścicielem lokalu. Może spał po nocnym baraszkowaniu?
Nie wnikając głębiej w temat, podeszła do mężczyzny w średnim wieku, który stał za barem i oczywiście od początku pojawienia się dziewczyny w tawernie, błąkał za nią wzrokiem, będąc świadomym, jak nieprzyjazny właściciel, że to wcale nie było miejsce dla takich dziewczynek. Nie przejęta jego dosyć srogim spojrzeniem nastolatka oparła dłonie wraz z łokciami na barze, o dziwo było nawet dobre na jej wzrost.
- Jest tutaj ktoś kto wypożycza łodzie? - spytała stanowczym, choć nie agresywnym tonem, starając się po prostu uzyskać konkretną odpowiedź. Mężczyzna widocznie był mądrzejszy od nieobecnego właściciela lokalu i pomimo zmarszczki, która powstała przez zmarszczone brwi, uzyskała odpowiedź w postaci burknięcia.
- Ta, w sumie to ja mogę jedną dać, ale dawaj mi ino coś w zastaw panienko i 250 Ryō, kasa bezzwrotna. - dziewczyna musiała nieźle nadstawić uszu, żeby cokolwiek z tego usłyszeć, choć dzięki młodzieńczemu organizmowi, nie był to zbyt wielki problem. Głównym problemem natomiast była jej własność, którą sama musiała dać w zamian za wypożyczenie łodzi. Nagłe pieczenie wywołane zbytnim ściskiem w łokciu przypominał jej o ochraniaczach, które być może i nie wyglądały, jak bardzo cenne, z pewnością mogły zostać uznane za jej jedną z ulubionych wartości. Ściągnęła więc oplatające go wzdłuż jej dłoni zaczepy i paski, kładąc na ladzie. To samo zrobiła z pieniędzmi, które wyciągnęła z dosyć ubogiej sakwy.
- Gdzie Pana potem szukać? - spytała bez zająknięcia, starając się jakoś wymyślić plan, jak daleko miały możliwość wypłynąć i oczywiście, mając nadzieję, że mężczyzna przyjmie jej zastaw. Nie wiedzieć czemu, skądś kojarzyła jego facjatę, jakby już go kiedyś gdzieś widziała...
- Może być. Będę tutaj. Drewniana łódka, bez żadnego żagla, na najkrótszym moście po prawej, ma szarą narzutę na górze. - podał jej namiary, dając przy tym jakiś żółty kartonik ze specjalnymi oznaczeniami i zgarniając stalowe ochraniacze, po które dziewczyna z pewnością tutaj wróci. - Masz czas do zachodu słońca, inaczej będziemy rozmawiać całkiem nie po Twojej myśli czerwonooka. - powiedział ostatnie zdanie przez zaciśnięte zęby, z lubieżnym uśmiechem, jakby myślał o naprawdę niemoralnych rzeczach. Spowodowało to mimowolny dreszcz, który przeszedł przez jej kręgosłup, jednakże żaden mięsień na jej kamiennej twarzy nie drgnął ani na sekundę, tym razem musiała pokazać, że jest twardą sztuką. Faktycznie, słońce dopiero zaczynało swoją wędrówkę po horyzoncie, co oznaczało, że dziewczyny będą musiały znaleźć jakieś ustronne miejsce, żeby zwyczajowo, potocznie wręcz mówiąc, nawalić się.
Motoko zgarnęła żółty kartonik, który widocznie był przepustką na łódź i odeszła, utrzymując swoją pewną postawę. Dopiero w momencie, jak mijała pamiętny stolik, na którym całkiem ładnie załatwiła facjatę jednego z klientów, przypomniała sobie, skąd kojarzyła tego mężczyznę! Był jednym z ponurych i obojętnych mężczyzn śledzących bieg wydarzeń, kiedy ta zwyczajnie rozprawiała się z niesprawiedliwością jaką były dosyć mocne słowa jednego z oprychów lokalu. Dobrze, że tym razem nie spotkała się twarzą w twarz z właścicielem, który chyba dostałby palpitacji serca w razie gdyby ta zwyczajnie wpadła i poprosiła o wypożyczenie łodzi. Niemalże błogosławieństwem było to, że udało jej się wszystko załatwić w tak gładki sposób i to nawet nie za bardzo odbierając sobie z kieszeni, choć te 250 Ryō, które na zawsze odeszły w niepamięć bolały, oj bolały. Jednakże nie było tego złego co by na dobre nie wyszło. Mały ruch w tawernie, która widocznie żyła nocą, pozwoliła jej swobodnie wyjść na dwór, tym bardziej jakoś lepiej znosząc wszystkie wrogie spojrzenia osób, które wiedziały, że z nią nie warto zadzierać, a także tymi, które jeszcze tego nie spostrzegły, a były jedynie ciekawe, bądź napalone i pijane. Różnie to bywa.
Praktycznie od razu po tym, jak odetchnęła świeżym, rybnym powietrzem, ruszyła w kierunku portu, starając się znaleźć miejsce, które sama wyznaczyła.

//zt.
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 17 sie 2017, o 21:50

Po raz kolejny była przy tym przybytku...To mi się chyba nie znudzi.
Kolejne spojrzenia obleśnych mężczyzn, którzy kończąc robotę zaczęli przychodzić do miejsca, w którym mogli sobie ulżyć, czyli tawernie. Zbliżając się do miejsca bijącego od wewnątrz męskim wyziewem, a także zwyczajną hulanką, którą było słychać już niemal na głównym pomoście portu, Motoko czuła, że tym razem wszystko pójdzie po jej myśli. Była pewna swojego stanowiska, jak i tego, co miała do przekazania dziewczynie.
Zrobię, co tylko chcesz... powtórzył słodki i niewinny głosik Sagi w umyśle Motoko. Problem w tym, że dziewczyna nie miała pojęcia w co się właśnie pakowała, a było to trzeba przyznać całkiem niezłe bagno.
Kolejne nieprzychylne spojrzenia, a Motoko z wyprostowanymi plecami, prowadziła czerwonowłosą, która zdawała się być co najmniej zagubiona, jakby ktoś wyrwał ją nagle z bajecznego snu.
- Nie pokazuj, że się boisz. - mruknęła do jej ucha, nachylając lekko swoją głowę w jej stronę. W pewnym sensie przez cały czas była jakby odpowiedzialna za rówieśniczkę, pomimo tego, że w sumie obie były w zbliżonym wieku, a tym bardziej posturze. Jednakże to właśnie przewrotność Mo, a także umiejętność poradzenia sobie w wielu sytuacjach doprowadziło ją do takiej, a nie innej sytuacji. Obie dziewczyny weszły, siadając przy stoliku, który wybrała Motoko, a przy którym już wcześniej siedziała, przecież dobrze jest wiedzieć, gdzie się jest, czyż nie? Wieczorny wiatr, który zwiastował brak promieni słonecznych, które ewidentnie już zeszły z horyzontu był niczym innym, jak tylko wspomnieniem, bowiem z na wpół zapełnionej tawerny bił ogromny gorąc, czyżby to te spojrzenia mężczyzn?
W pewien sposób można było zauważyć absurd tej sytuacji, w której dwie nastolatki wchodzą do miejsca, które kompletnie nie przypominało placówki, w której mogłyby znaleźć się dwie tak kuszące niewiasty. Zdawało się jednak, że niektórzy z mężczyzn zauważyli Motoko i odwracali wzrok, jakby udając mało zainteresowanych, a może to ten miecz? Trzeba przyznać, że ze swoją pewnością siebie, prezentowała się dosyć pokaźnie, tym bardziej, kiedy jej wzrok zmierzył się ze wzrokiem właściciela, który ostatnio bardzo niemiło ją potraktował. Tym razem barman trzymał gębę na kłódkę, widocznie wiedział, że nie warto.
- Poczekaj tu chwilę, pójdę odzyskać moją własność, a potem coś zamówię. - tak jak powiedziała, tak też zrobiła. Oddając kartę jednemu z siedzących w grupie jegomościów, Saga mogła zauważyć, że wszyscy wydawali się być całkiem nieźle zdystansowani od dziewczyny, jakby wiedzieli, że jest niebezpieczna, albo ma jakiś immunitet. Jednakże nie w każdego oczach brunetka była nietykalna, oczywiście mowa o barmanie, który niemalże wylał całą zawartość ich jagodowych soków, które dziewczyna przyniosła na ich stolik, czy aby na pewno był ich? Wraz z powrotem Mo, Saga mogła zauważyć dopięte na ostatnie zapinki czerwone, stalowe rękawice, które po prawej stronie jej ręki były uwieńczone czerwoną pamiątką po ich małym treningu.
- Powiedziałaś więc, że zrobisz, co tylko bym chciała, a chciałabym, żebyś wyleczyła się z tego uczucia, przynajmniej do tego stopnia, żebyś była w stanie myśleć racjonalnie. Wiem, jak to jest i co będzie czekało Cię na końcu, jeśli skończysz tak, jak ja. Pomimo tego, że mam pewne...zdolności, nie wiem, czy powtórzyłabym to wszystko co musiałam przeżyć. - jakiś rechot z drugiej strony tawerny przerwał jej chwilowy monolog, dając brunetce odsapnąć na moment. Być może plotła od rzeczy, ale przecież właśnie w ten sposób widziała całą sytuację, nie ważne, jakby Saga się zapierała. - Prosiłabym Cię o jedno. Potulne pogodzenie się z tym, co będzie dalej, byłabyś w stanie to zrobić? - poprosiła dziewczynę, psychologicznie naginając jej bariery i w istocie, nie dając jej żadnej możliwości na odmowę, bo przecież inaczej mogłaby powiedzieć coś komuś o dwa słowa za dużo, czyż nie? - Po prostu chcę, żebyś wzięła sobie przerwę. Niech teraz oni martwią się, co z Tobą będzie, co Ty na to? - zaproponowała z miną zbitego psa, jakby była świadoma tego, jak ciężki jest to wybór. Wypiła łyk soku, patrząc przy tym w skupieniu na dziewczynę. Czerwonowłosa mogła mieć dziwne wrażenie, jakby na kogoś czekały...
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Sagisa » 20 sie 2017, o 12:29

Szła. Właściwie to była ciągnięta przez trzymającą ją za ramię brunetkę. Brunetkę, która znała jej sekret. Saga mogła teraz tylko robić wszystko, by kryć siostrę, lepiej wszak, by cała sprawa skupiła się na niej. Nie chciała, by przez nią Tensa miała jakieś problemy, gdyby wyszło na jaw, że ich relacje są wzajemne. Wolała, by ta prawda nie wyszła na jaw.
Zbliżyły się do niedużego budynku stanowiącego przyportową tawernę. Wchodząc do środka, poczuły zaduch i zapach, który spowodował u płomiennowłosej przewrócenie żołądka na lewą stronę. Przez chwilę myślała, że zwymiotuje, co dałoby niezbyt pozytywny efekt. Przygryzła wargę, hamując odruch wymiotny, choć to raczej nie odzwierciedlało polecenia "nie pokazuj, że się boisz". Czy Saga się bała? Jak jasna cholera. Czy jednak obawiała się zerkających w ich stronę mężczyzn? O dziwo nie, choć gdyby była trzeźwa, zapewne nawet nie odważyłaby się tu wejść. Teraz jednak była z Mo, a ta stanowiła właściwie ostatni czynnik chroniący ją przed zgubą. Usiadła więc przy wybranym przez nią stoliku i starała się pozbierać myśli. Tylko przytaknęła na propozycję wojowniczki, choć od razu pożałowała tego ruchu. Stanowczo za dużo w siebie wlała, co w chwili obecnej skutkowało rewolucją pod czaszką.
Patrzyła mętnym wzrokiem za brunetką, głowę podpierając na dłoni. Zdawać się mogło, że tutejsi ją znają i wolą nie zaczepiać z jakiegoś powodu, choć Uchiha nie wiedziała, czy chce znać ów powód. Chyba jedyną osobą patrzącą na nią nieprzychylnym okiem był barman, który niechętnie nalał coś do dwóch szklanek, które dziewczyna po chwili przyniosła do zajmowanego przez płomiennowłosą stolika. Mo odzyskała ochraniacze i postawiła przed nią ciemny płyn, siadając naprzeciwko.
Już pierwsze słowa padające z jej ust wywołały u Sagi dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Przy kolejnych zaś patrzyła wprost w czerwone ślepia dziewczyny. Czy ona właśnie powiedziała, że chce, by ta przestała kochać Tensę? Przecież to było niemożliwe! Nawet gdyby próbowała, to znała siostrę na tyle, by wiedzieć, że ta nie odpuści. Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Sęk w tym, że nie miała wyjścia i musiała się zgodzić. To był wszak warunek dochowania tajemnicy, prawda?
- Nie wiem... czy to się uda - szepnęła, przygryzając następnie wargę. Wzrok utkwiła w szklance stojącej przed nią. W tym miejscu musiała uważać na słowa i odpowiednio je dobierać, co w jej obecnym stanie było nie lada wyzwaniem. - Rozumiem, co chcesz mi przekazać, ale... to nie takie proste. Wiem, że te uczucia są złe i właściwie nie powinnam... Chodzi o to, że... - westchnęła ciężko, przeczesując palcami nadal wilgotne włosy. Najchętniej położyłaby się gdzieś i zasnęła, niestety to nie było odpowiednie ku temu miejsce i czas. Przymknęła powieki. - Spróbuję... ale nie mogę niczego zagwarantować. Serca nie da się zamknąć w złotej klatce, a przynajmniej nie mojego.
Próbowała pozbierać myśli. Oczywiście, że mogła spróbować, choć znając jasnowłosą, marnie widziała swoje próby odtrącenia jej. Przekręciła szklankę w palcach, zastanawiając się, co właściwie tu robią. Miały rozmawiać, to prawda, ale obecna miejscówka nie wydawała się odpowiednia na prywatne pogaduszki. Chyba że brunetka chciała w ten sposób coś na niej wymusić, co też było jakąś opcją. A może nie? Nie miała teraz głowy do takich dywagacji.
- Niech będzie, co ma być - mruknęła jeszcze, jakby przypieczętowując swoją decyzję. I czekała. Na co? Sama nie była już pewna...
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 531
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 20 sie 2017, o 13:27

Skutki

Mimo alkoholu wciąż jeszcze buzującego w waszych żyłach, zachowywałyście się dość poprawnie. Bez wymiotów, bez krzyków i wrzasków nie zwracałyście na siebie więcej uwagi niż było trzeba, a właściwie nie więcej niż zasługiwałyście. Mężczyźni zebrani w tawernie co chwilę zerkali na was, a przez drzwi co chwilę ktoś wychodził wpuszczając do środka zbawienne, świeże powiewy świeżego powietrza.
Kiedy Saga przemyślała nieco słowa Motoko, przy stolikach zebranych było już tylko kilku mężczyzn, którzy dokańczali swoje trunki i kolejno wstawali i kierowali się do wyjścia. Pierwszą która to zauważyła była Motoko, która siedziała przodem do drzwi wejściowych, zaś Sagisa skierowana tyłem do nich widziała jedynie swoją koleżankę i ścianę tuż za nią. Wreszcie za ostatnim z klientów drzwi nie zamknęły się do końca i czerwonooka samurajka mogła zauważyć chudą dłoń, bardzo bladą która pojawiła się na ramie drzwi by je przytrzymać. Moment później do tawerny wkroczył człowiek odziany w czarny płaszcz, z kapturem zakrywającym całą jego twarz. Podmuch chłodnego powietrza zdawał się teraz wyjątkowo mocny, co poczuła każda z was.
Przez krótką chwilę tajemniczy gość stał w wejściu jakby sprawdzał co dzieje się w środku. Z racji tego, że tylko jeden stoli był zajęty (przez waszą dwójkę), trwało to bardzo krótko, a mężczyzna skierował się zupełnie bezszelestnie w waszą stronę. Tylko Motoko mogła go widzieć, Saga niestety dla niej siedziała odwrócona tyłem. Właśnie w tym momencie odpowiadała Motoko na jej prośbę, przez co tajemniczy gość dość wyraźnie słyszał ostatnie słowa Sagisy "Niech będzie co ma być".
Cieszy mnie twoje podejście do sprawy, Sagisa. - głos mężczyzny wywołał na waszych karkach jeszcze większe dreszcze niż zimny powiew wiatru, który towarzyszył otwieraniu drzwi knajpy. Mężczyzna stał tuż przy plecach Sagi, przez co ta mogła poczuć się jeszcze bardziej zaskoczona taką bliskością nieznajomego głosu.
Zanim płomiennowłosa zdążyła się chociaż odwrócić, poczuła na swoim prawym barku dłoń nieznajomego, który postanowił stanąć teraz obok stolika, między waszą dwójką. Jego skryta pod kapturem twarz wyraźnie skierowała się teraz na Motoko, chociaż dłoń ciągle trzymał na ramieniu Sagisy.
Dobrze się spisałaś. Jeśli chcesz, możesz odejść i już więcej się nie spotkamy. Ale jeśli nadal szukasz zajęcia... możesz zostać. - wyszeptał dziwnie spokojnym i jednocześnie przerażającym głosem. Następnie jego kaptur zwrócił się w stronę Sagisy, która to mogła teraz dostrzec kim był ów jegomość. Wiele opowiadań, liczne opisy, plotki - wszystko to złączyło się teraz w jedną całość - Kazuo, niedoszły narzeczony Tensy. Co mógł tutaj robić? Tak daleko od osady i w dodatku znał Motoko? To wszystko nie miało póki co sensu, aż do momentu...
Sagisa, niestety twoja siostra popełniła wielki błąd. Teraz będzie musiała bardzo się postarać, aby go naprawić, a ty będziesz w tym wszystkim uczestniczyć. - uśmiechnął się delikatnie i niepokojąco jednocześnie.
Dopij swój soczek, czeka nas krótki spacer. - dopiero teraz zdjął dłoń z barku płomiennowłosej i po prostu stał przy was, czekając aż szklanki zostaną opróżnione.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 20 sie 2017, o 15:49

Nie wiedziała, czy robi dobrze, ale była pewna jednego, wszystko to stało się jedną, wielką karuzelą, która nie miała czasu nawet się zatrzymać, a tym bardziej dać komuś wytchnąć. Przez cały czas słyszała w głowie swój własny, zdecydowany głos, który uparcie twierdził, że to najlepszy sposób na pomoc dziewczynie, która ewidentnie chciała się od tego oderwać i być może, to też ją przekonało, albo zwyczajnie alkohol, który w pewnym stopniu zmieniał jej dotychczas racjonalny sposób myślenia na...równie racjonalny, tylko jakby inaczej.
- Wiem, przecież nie będę Ci mówiła co masz robić, tylko nie zatrać się w tym za mocno, bo na razie zwyczajnie wszystko idealizujesz i boisz się wyjść na świat. - stwierdziła wzruszając ramionami, zanim jeszcze zauważyła podchodzącego mężczyznę znad ramienia Sagi. - Po prostu na siebie uważaj. - o ironio losu, dziewczyno, właśnie ją wpakowałaś w niezłe bagno!
Lokal pustoszał, choć trzeba przyznać, że Mo praktycznie od razu wyczuła zmianę w postaci dłuższego powiewu wiatru. Nie dała jednak znać Sadze, która z pewnością była zajęta myśleniem i zamartwianiem się, czy dziewczyna nic nie powie. Samurajka nie miała w zwyczaju komukolwiek mówić, jaką taktykę obierze, a tym bardziej, co będzie robić. Nie bez przyczyny stała się wędrowcem, którego nie ogranicza dosłownie nikt.
Wraz z jej ostatnimi słowy Motoko przytaknęła głową. Gdyby dziewczyna nie powiedziała tych słów i nie wyraziła zgody na takie rozegranie sprawy, Mo zabrałaby ją, jak najdalej stąd, mówiąc o mężczyźnie, któremu zachciało się porwać dziewczynę. Trzeba przyznać, że cała sytuacja była dla brunetki dziwna, choć wywiązała się ze swojej umowy, najlepiej jak tylko potrafiła, choć gdyby się dobrze zastanowić, lepiej poszłoby jej siłą, tylko kto skrzywdziłby taką sympatyczną dziewczynę?
Obecność intrygującego i tajemniczego mężczyzny po raz kolejny sprawiła, że po jej plecach zaczęły chodzić ciarki, ni to ze strachu, ni z fascynacji. Była po prostu ciekawa i to też ciekawość kazała jej się odezwać w sprawie ewentualnego pociągnięcia dalej sprawy. Tym razem przeniosła swoje spojrzenie prosto na zamaskowanego pracodawcę.
- To zależy, jak długo miałoby to trwać. - powiedziała rzeczowo i zza zmrużonych oczu mierzyła się z nim spojrzeniem. Znów była profesjonalną pracodawczynią, o której Sadze nie było nic wiadomo. Nie miała na celu się tłumaczyć, a zwyczajnie dowiedzieć, czy kolejna robota byłaby jedną z tych dłuższych, jak ostatnio, czy też nie.
Mina Sagi z pewnością powiedziała Motoko, że się znają i nie jest to byle jegomość, co jakoś znacznie nie wpłynęło na nastolatkę, która uważała, że robi dobrze. Przecież Saga sama się zgodziła, dlaczego więc ona miałaby temu przeciwdziałać? Jednym haustem wypiła swój sok, który już był i tak na wykończeniu, po czym czekała na jakąkolwiek reakcję Sagi, cały czas z tym nieprzeniknionym wyrazem na twarzy, jakby wcieliła się w nią całkiem inna osoba, bardziej zabójcza.
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Sagisa » 20 sie 2017, o 16:44

Siedziała przy stoliku w tawernie, w głowie mając istną sieczkę. Cóż poradzić, gdy myśli szalały niczym fale na środku oceanu podczas sztormu? W sumie nawet nie zwróciła uwagi, że lokal zaczyna pustoszeć, nie zwracała uwagi właściwie na nic. Zastanawiała się po prostu, jak niby mogłaby wyleczyć się z miłości do siostry, nic więcej. Wiedziała, że to nie będzie proste zadanie i choć Mo twierdziła, że nie będzie jej niczego nakazywać, Sagisa wiedziała, że będzie musiała wywiązać się ze swojej części ich małej umowy. Musiała być słowna, a skoro już się zobowiązała, że zrobi wszystko...
Zimny powiew wiatru wparował do pomieszczenia, przyprawiając ją o dreszcze. Nadal wilgotne ubranie raczej nie polepszało sytuacji. Ciekawe, czy rano obudzi się z katarem. Z zamyślenia na temat ewentualnej choroby wyrwał ją męski głos za plecami. Chwilę zajęło jej skojarzenie, że właściciel zwrócił się bezpośrednio do niej, w końcu użył jej imienia. Pełnego imienia. Poczuła dłoń na ramieniu i już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, gdy mężczyzna w ciemnym płaszczu zwrócił się do Motoko. Saga nic z tego nie rozumiała. Jakie zajęcie? Spojrzała ze zdziwieniem na brunetkę, zaraz przenosząc spojrzenie na nieznajomego, który okazał się nie aż tak nieznajomy, jak by tego oczekiwała.
- Kazuo... - wyszeptała, a na jej twarzy z każdą kolejną chwilą odmalowywało się coraz większe przerażenie. Jeśli on wie...
Po słowach mężczyzny przeniosła spojrzenie na wojowniczkę. Otępiony alkoholem umysł dopiero teraz zaczął działać w miarę sprawnie. Obecność Kazuo i jego znajomość z Mo mogła świadczyć tylko o jednym - została wrobiona. W dodatku jej wyraz twarzy... Czy to rzeczywiście była ta sama dziewczyna, z którą tak niedawno siedziała na łodzi i piła swój pierwszy alkohol? Wydawała się tym bardziej obca, im bardziej Saga szukała u niej wsparcia. Na próżno jednak. Więc to o to chodziło, gdy mówiła o pogodzeniu się z losem?
Saga spuściła głowę, zaciskając powieki. I palce do tej pory cały czas trzymane na szklance z sokiem, którego nawet nie tknęła. Spacer? Miała gdziekolwiek iść właśnie z nim, bo Tensa robiła jakieś błędy? Nie, nie miała takiego zamiaru. Teraz była zła. Na siostrę, że przez nią i jej romanse z Kazuo wpadła w jakieś bagno, na siedzącą naprzeciwko wojowniczkę, że zyskała jej zaufanie, którym z zimną krwią właśnie rzuciła we wspomniane błocko, na bruneta, że musi być tym cholernym wybrankiem jasnowłosej, a także na siebie. Na siebie przede wszystkim, gdyż z własnej głupoty dała się zbajerować nowo poznanej osobie i dać jej tę namiastkę zaufania. Po raz kolejny została zdradzona.
- Nie - szepnęła, choć ton jej głosu był nad wyraz stanowczy. - Nigdzie z tobą nie pójdę.
Jeśli była tak głupia, by się spić i dać oszukać, to równie dobrze może w to brnąć dalej. Nie miała zamiaru płacić za błędy Tensy. Uniosła wściekłe spojrzenie na brunetkę, w następnej sekundzie gwałtownie wstając, i wylała zawartość szklanki wprost na twarz skrytą pod kapturem. Nie będzie kozłem posyłanym na rzeź! Miała zamiar uciec, korzystając z nadarzającej się okazji. Pewnie i tak by ją dogonił, ale sama perspektywa dawała jej wystarczającą motywację. Zapomniała jednak uwzględnić jeden drobny szczegół - swój stan. W momencie tak gwałtownego ruchu dopadły ją skutki pijaństwa. Poczuła, jakby na jej głowę zwaliło się wielkie kowadło wgniatające w ziemię. Zachwiała się, upadła, a potem... ściśnięty emocjami żołądek wypchnął ku górze jedną potężną falę. Zwymiotowała.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 531
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 21 sie 2017, o 19:02

Skutki

Kazuo zupełnie spokojnie czekał aż obydwie dokończycie soczek, jednak zamiast tego został nim sam oblany. Tego w zupełności się nie spodziewał, czego potwierdzeniem była jego reakcja. Zerwał się z siedzenia jak poparzony i od razu zwrócił zakrytą pod kapturem twarz w stronę uciekającej Sagisy.
Złap... - zaczął mówić do Motoko, jednak wtedy mała uciekinierka zaryła piersiami o drewnianą, brudną podłogę by następnie jeszcze dobić ją kolejnym paskudztwem.
Kazuo przez chwilę wpatrywał się w dziewczynkę i dopiero wtedy zrozumiał co było efektem tak nagłej reakcji "zwrotnej". Mężczyzna podszedł do Sagisy a z jego rękawa nagle wysunęła się katana, której ostrze natychmiast znalazło się przy gardle młodej Uchiha. Kazuo swoim ostrzem ostrożnie zmusił ledwo kontaktującą Sagę by ta zwróciła ku niemu swoją brudną buźkę. Następnie zaciągnął się lekko zapachem alkoholu, a Sagisa mogła dostrzec kolejny, lekki uśmieszek na jego twarzy.
Nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia. Lepiej dla ciebie, jeśli Tensa pofatyguje tu swój zgrabny tyłeczek i zastąpi twoje miejsce jako... sama zobaczysz. - po tych słowach ostrze które ledwie dotykało delikatnej skóry na gardle Sagisy, spowiło się tańczącymi, błękitnymi wiązkami elektryczności. Technika Raitonu skierowana w to miejsce była wyjątkowo skuteczna, a dodatkowo otumaniona alkoholem Sagisa była tym bardziej łatwym celem ataku.

Młoda samurajka widziała doskonale jak Uchiha Sagisa zostaje rażona prądem. Jej młodziutkie, wiotkie ciałko wygięło się w konwulsjach a z ust zaczęły wyskakiwać resztki tego, czego jeszcze nie wypluła poprzednim razem. Widok był przerażający, ale czyż nie sama dziewczyna doprowadziła tutaj płomiennowłosą? Czyż to nie za jej sprawką Kazuo otrzymał to co chciał? Jaki byłby teraz sens przerywać to wszystko i zrzekać się tak świetnie wykonanej roboty jaką była ta cała maskarada?

Dobrze się spisałaś. Na barze leży twoja zapłata. - mówiąc te słowa, Kazuo zwrócony był twarzą w stronę Motoko, ale jego katana ciągle jeszcze przytknięta była do gardła omdlałej chwilowo Sagisy. Widząc w oczach swojej małej pomocnicy niepewność, Kazuo znowu popieścił Uchihę ładunkiem elektrycznym, co ponownie wygięło jej ciało na krótką chwilę.
Kolejny uśmieszek spod ciemnego kaptura. Katana została cofnięta do rękawa i jakby tam zniknęła.
Nikt jeszcze od tego nie zszedł. To tylko środki... zapobiegawcze. - spokojnym, wręcz błogim głosem wyszeptał mężczyzna.
Co powiesz? Dalej chcesz bawić się w niegrzeczną dziewczynkę? Po twojej minie powiedziałbym, że raczej masz już dosyć. - sposób w jaki Kazuo wypowiadał te słowa był niczym potężny policzek, zwłaszcza dla tak dumnej osoby jaką z pewnością była młoda Samurajka.
Między Motoko a Kazuo (stojącym nad Sagisą) była w tej chwili odległość ~5m.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 21 sie 2017, o 19:26

Sama Motoko nie spodziewała się takiej reakcji Sagi, która jeszcze chwilę wcześniej była w stanie zgodzić się z losem, który niechybnie zaczął grać marsz pogrzebowy, a może to było tylko takie wrażenie? Młoda Samuraj jakoś nie miała obiekcji co do jakiejkolwiek muzyki, choć trzeba przyznać, że przechodziły ją po kręgosłupie delikatne ciarki, kiedy widziała z jakim przerażeniem reaguje Saga. Z pewnością mężczyzna, z którym wcześniej ugadywała się co do konkretnego zlecenia, był od początku równie wyniosły, czego Mo musiała nie zauważyć, może zwyczajnie nie chciała.
Być może w pewien sposób Saga mogła odczuć całą sytuację jako zdradę, jednak Motoko przyjęła jej pierwsze słowa w sposób dosłowny, inaczej oczywiście nie zaprowadziłaby jej do tajemniczego jegomościa. Dźwięk niezgody ze strony czerwonowłosej rozbrzmiewał w uszach Motoko, która ze zdecydowaniem i dosyć surową miną patrzyła się to na dziewczynę, to na niego.
Następnie akcja potoczyła się dosyć szybko i zanim dziewczyna usłyszała rozkaz Kazuo, bo tak też miał na imię jej pracodawca, już praktycznie zapomniała, o co tak naprawdę toczyła się świeczka. Zdezorientowana patrzyła się, jak mężczyzna przykłada nóż do gardła dziewczyny, którą wcześniej targnęły konwulsje i razi ją prądem. Zdenerwowana mina nastolatki, która już wstała i opierała cały swój ciężar ciała na stole z pewnością nie była żadną tajemnicą dla zleceniodawcy. Motoko nie musiała ukrywać swoich negatywnych emocji, które dotychczas jedynie balansowały na pograniczu neutralności, jednakże, jak już zostało wspomniane przez mężczyznę, sama podjęła taki wybór. Jego słowa będące dla niej pewnego rodzaju wskazówką, że może być to koniec jej zadania i w sumie jej obecność nie jest już pożądana, sprawiły, że zaczęła iść w stronę baru. Zmrużone oczy i zmarszczone brwi, pięknie komponowały cały obraz zdezorientowanej i wkurzonej Mo, która miała wrażenie jakby właśnie odwaliła za niego całą robotę, dosłownie brudząc sobie tym ręce, ale przecież czego innego mogła się spodziewać, skoro sama tego chciała?
Jeden krok, który postawiła w stronę baru został przerwany przez kolejne popieszczenie Sagi prądem. Z pewnością będzie miała co opowiadać. pomyślała Mo, na której twarzy pojawiło się również i zrozumienie jego rzuconej rękawicy prosto w jej twarz. Wraz z każdą minutą docierało do niej, że wszystko to robiła w wyższym celu i jej duma nie pozwalała wręcz zaakceptować tego faktu jako błąd, stąd też z mimiki nastolatki zniknęły wcześniejsze zmarszczki spowodowane różnymi skrzywieniami i emocjami, a wystąpił chłodny profesjonalizm, musiała przecież dociągnąć robotę do końca.
- Nie bawię się w niegrzeczną dziewczynkę, po prostu wykonuję pracę. - odpowiedziała opanowanym, oschłym tonem, który już tak wszedł jej w krew, że używała go jako swój normalny ton, który też mężczyzna miał okazję usłyszeć na początku ich znajomości. Sama się o to prosiłaś. Powtarzała sobie w głowie, panując nad rękoma, które chciały się zacisnąć na rękojeści tachi i stanąć w obronie dziewczyny. - Jak mniemam teraz przekazać informację siostrze? - zaproponowała niemalże z tupetem krzyżując ręce i patrząc z pewnego rodzaju wyzwaniem na mężczyznę. W pewnym sensie wciąż ją intrygował, a także przerażał, choć pierwsze dominowało nad tym drugim, co powodowało, że miała więcej głupiej odwagi, niż mądrej kalkulacji w głowie, a może to te nastoletnie zapędy?
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Sagisa » 21 sie 2017, o 21:07

Ucieczka spełzła na niczym. W prawdzie udało jej się zaskoczyć Kazuo i chlusnąć mu sokiem w twarz, jednak jej własny organizm zdradził ją równie mocno, co obecna w knajpie brunetka. Potężne uderzenie niewidzialnej siły posłało ją na glebę, by w następnej chwili jej żołądek gwałtownie zareagował, pozbywając się swojej zawartości. Może niezbyt dobrym pomysłem było picie alkoholu na pusto, wszak cały dzień nic nie jadła. Chociaż biorąc pod uwagę, że właśnie wszystko zwracała, to może to i lepiej?
Próbowała się pozbierać, wstać. Musiała się stąd wydostać, zanim... Za późno. Poczuła na skórze zimną stal i nie odważyła się nawet drgnąć. Jej serce sprawiało wrażenie, jakby zaraz miało wylecieć jej przez gardło, a ona zdawała się zapomnieć o tak podstawowej rzeczy jak oddychanie. W głowie Sagi huczała jedna i przerażająca myśl. On wie. Wie o jej związku z Tensą i zamierza się pozbyć problemu. Zabije ją. Uniosła podbródek prowadzony ostrzem i z przerażeniem w stalowych oczach patrzyła na swego oprawcę, który nie dawał jej żadnego prawa sprzeciwu. Nawet nie zdążyła dobrze przeanalizować jego słów, kiedy to nastąpiło.
Ból przeszył jej ciało, a mięśnie napięły się targane kolejnymi wiązkami. Wypluła resztę wymiocin, krztusząc się przy tym, ale nie miała na to żadnego wpływu. Gdy tylko płyn opuścił jej gardło, wyrwał się z niego przeraźliwy okrzyk. I nagle koniec.
Opadła bezwładnie na brudną posadzkę, ledwo potrafiąc złapać oddech. Jej mięśnie nadal drgały delikatnie, jakby kierowało nimi echo porażenia. Podobnie zresztą sprawa miała się z powiekami dziewczyny, które trzepotały bezwiednie. Była na straconej pozycji, nie miała żadnych szans na ratunek. Żadnych. Poza jedną.
- Te..n..sa... - wyszeptała z trudem, zmuszając odrętwiały język do współpracy. Niepotrzebnie.
W następnej sekundzie nadeszła kolejna fala elektryczności, co wywołało zduszony krzyk i konwulsje. A gdy to wszystko się skończyło, płomiennowłosa padła, niemal tracąc przytomność. Nikła świadomość dawała jej odczuć oddalenie się ostrza i wciąż narastający szum w uszach. Zapach alkoholu, który jeszcze kilka minut temu miała w sobie, wdzierał się w jej nozdrza, ale nie miało to już większego znaczenia. Widziała już tylko ogarniającą się plamę czerni, a gdzieś z daleka dochodził do niej zniekształcony głos brunetki. Jednak to nie ona zaprzątała słabnący umysł młodej Uchiha, a pewna jasnowłosa dziewczyna, która stanowiła jej ostatnią deskę ratunku. - Nee-san... - ostatnia myśl, ostatnie tchnienie. Kurtyna opadła.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 531
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 21 sie 2017, o 22:04

Skutki

Kazuo ciągle stojąc nad porażoną i brudną Sagą, odprowadził Motoko wzrokiem do samego baru jakby nie był pewien jej ostatecznej decyzji względem całej sytuacji. Kiedy padła propozycja przekazania informacji siostrze porwanej, Kazuo delikatnie zmienił swoją postawę jakby wewnętrznie odetchnął z ulgą, że chociaż ty nie będziesz sprawiała problemów.
Zgadza się. Teraz niech Tensa zobaczy do czego doprowadziła. To wszystko jej wina. - głos mężczyzny był dość przerażający ale było w nim czuć też dziwny spokój.
Podszedł on w twoją stronę i wyciągnął z rękawa brązową kopertę, którą wyciągnął ku tobie i czekał aż weźmiesz ją do ręki.
Możesz przekazać go osobiście, możesz podrzucić pod drzwi, nie obchodzi mnie to. Ważne jest tylko i wyłącznie to, aby tylko i wyłącznie Tensa przeczytała ten list. Nikt nie może dowiedzieć się o tej sytuacji, nikt nie może iść z nią, nikt nie może jej wspierać, pomagać, chronić. Którakolwiek z wymienionych doprowadzi do... niemiłych pieszczot naszej małej, słodkiej Sagisy.
Kiedy wzięłaś do ręki kopertę, z zaplecza wyszedł barman który wcześniej uciekł przed całym przedstawieniem. Teraz zlany potem i przerażony odgłosami oraz prowadzonymi przez was rozmowami, wyciągnął spod lady sakwę, pełną pieniędzy. Była to wspomniana wcześniej przez Kazuo zapłata, która w tym miejscu miała być bezpieczna. Właściciel tawerny nie ośmieliłby się okraść kapturnika, wiedział jak może się to skończyć.
Idź już, ja muszę zająć się tą małą. Czeka nas krótki spacer i pewnie jeszcze nieco pieszczot. - rzucił Kazuo odchodząc znowu w stronę ciągle jeszcze nieprzytomnej Sagisy. Jednym ruchem wyciągnął spod płaszcza stalową żyłkę i zaczął obwiązywać płomiennowłosej ręce (za plecami) oraz nogi a następnie kolejną żyłką złączył węzeł na dłoniach z tym na nogach. Teraz moda Uchiha wyglądała niczym ofiara plemienia kanibali, która lada moment miała wylądować na ogniskiem by następnie zaspokoić kilku wygłodniałych facetów.
Kazuo ewidentnie wiedział co robi, każdy jego ruch był sprawny, szybki i precyzyjny. Człowiek ten musiał być kimś więcej niż tylko oprychem, któremu zachciało się porwań. Tego jednak młoda samurajka nie mogła się dowiedzieć, bo raczej i tak nie otrzymałaby odpowiedzi.
Kiedy Sagisa była już związana, Kazuo postawił ją niczym lalkę przed sobą i używając swojej siły trzymał w pozycji pionowej. Dziewczyna nawet gdyby chciała, nie była w stanie wykonać teraz rękoma zbyt wiele. Jej związane w kostkach nogi pozwalałyby jej jedynie stać na baczność a wszelkie akrobacje były uniemożliwione. Sagisa była teraz zdana na wolę Kazuo, który czekał tylko aż dziewczyna się ocknie, aby poinformować ją o tym, że...
Powoli idziemy przed siebie. Razem poczekamy na Tensę i porozmawiamy o tym co was łączy. - te słowa wyszeptał do ucha ledwo co przebudzonej dziewczynki, jakby sugerując że wie o ich zakazanej miłości. Skąd mógł to wiedzieć? Przecież był tylko... najlepszym tropicielem w osadzie. To mogło wiele wyjaśniać.
Po tych słowach stanowczo pchnął Sagisę w stronę drzwi, tak że ta niemal nie przewróciła się o swoje skrępowane kończyny.
Mężczyzna trzymał ją jednak bardzo mocnym uchwytem za kołnierz, przez co mógł wręcz manewrować nią niczym kukiełką.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 21 sie 2017, o 23:06

Wraz z upływającym czasem w tym towarzystwie coś w Motoko się łamało. Jakby ta delikatna bariera, która trzymała jej surową, wręcz karcącą, jak u Sensei'a postawę, zatarła się wraz z przeżyciem tego załamania czerwonowłosej. Widziała jej słabość i w jakiś dziwny sposób gardziła nią, jednocześnie czując ukłucie gdzieś w pobliżu żołądka. Nie potrafiła sprecyzować swoich emocji, a tym bardziej wykrzesać z siebie cokolwiek więcej niż to pewnego rodzaju gnębiące, mroczne ja, które wręcz cieszyło się na widok kogoś cierpienia. Nieprzytomna Saga nie była w stanie zobaczyć wyrazu twarzy Motoko, która wręcz z szaleńczym błyskiem w oku przyjęła od tajemniczego i intensywnego w oddziaływaniu mężczyzny list. Być może to jego obecność, (nie zapach) sprawiała, że Motoko dostawała sieczki z mózgu, ale dlaczego przy żadnym innym mężczyźnie tego nie odczuwała? Bardziej prawdopodobnym było, że dziewczyna zwyczajnie odkrywała własną, drugą naturę, która definitywnie nie spodobałaby się dziadziusiowi, ponieważ jakiekolwiek poczucie winy, a także jakiekolwiek negacje co do swojego wyboru zniknęły, jak ręką odjął, jakby to jej nie dotyczyło, albo raczej, jakby klamka już zapadła.
Po podejściu do baru, raczej nie miała zbytnich wymogów co do stawki, w sumie nawet nie miała okazji się o to potargować, choć była pewna, że za tak dobrze wypełnione zadanie, wszystko będzie w należytym porządku z wynagrodzeniem. Słysząc jego tłumaczenie uśmiechnęła się dosyć przerażająco, obnażając swoje przednie zęby, aż po kły. Była rozbawiona, nawet bardzo, a wszystko to winą zachowania mężczyzny, przez którego jeszcze przed chwilą po jej kręgosłupie chodziły dreszcze.
- Jej wina...oczywiście. - pomrukiwała pod nosem, jakby zapamiętując sobie jego wymówkę, która była naprawdę błaha w stosunku do całej tej sytuacji. W pewnym sensie Mo była świadoma, że sama się wpakowała w to bagno, zaś z drugiej była to dla niej pewnego rodzaju frajda, jakby naprawdę wierzyła, że taka nauczka dobrze zrobi siostrzyczkom, które darzyły siebie zakazanym uczuciem. Z tego co potrafiła wywnioskować z rozmowy czerwonowłosej z tajemniczym shinobi, zauważyła, że Tensa widocznie nie spełniła wymagań mężczyzny, czemu ten postanowił zapobiec przez porwanie siostry, którą z pewnością darzyła czymś więcej. Jedynie wiedza, a raczej domysły, na które naprowadziła ją sama Saga były na tyle porządne, że wiedziała, iż mężczyzna nie wie o nich praktycznie niczego, poza tym, że o siebie dbają. Gdyby był świadom, że dziewczyny darzą się czymś więcej niż siostrzaną miłością, z pewnością by jej nie tknął w żaden możliwy sposób, a wszystko to przez jeden, maluteńki fakt, że już robił czerwonowłosej krzywdę.
- Proszę się nie martwić o jakiekolwiek komplikacje. - odpowiedziała gładko wygadana czarnowłosa nastolatka. Dzięki informacją, które pozwoliły jej stwierdzić, że z pewnością białowłosa dziewczyna poleci praktycznie od razu na ratunek siostrze, jednakże głównym pytaniem było gdzie ona się znajdowała. Po raz kolejny Motoko była zmuszona do wyprawy na kolejną podróż po Osadzie klanu Uchiha, tym razem w poszukiwaniu Tensy. Z tym właśnie celem wyszła z pomieszczenia, zostawiając za plecami nieprzytomną, czerwonowłosą nastolatkę wraz z intrygującym i definitywnie niebezpiecznym Kazuo. W pewnym sensie Mo była ciekawa, jak potoczy się cała historia, jednak pewnego rodzaju przeczucie mówiło jej, że z pewnością nic się nie stanie jej byłej towarzyszce niedoli, w końcu co by nie było obie zdawały się być jak koty, wiecznie lądujące na cztery łapy.

//zt. Powodzenia życzę~!
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Sagisa » 22 sie 2017, o 21:16

Cisza. Ciemność. Och, gdyby mogła trwać w tym błogim stanie nieświadomości po kres... Niestety czas gnał do przodu, odliczając kolejne sekundy do jej niechybnego przebudzenia. I niezbyt miłego przebudzenia. Mrok nadal obejmował jej umysł, ale powoli zaczynała odczuwać otoczenie. I skutki własnych działań.
Ciało miała odrętwiałe, w głowie jej huczało, jakby przedefiladowało przez nią stado bawołów, a gardło miała zeschnięte na wiór. Z jej lekko rozchylonych ust wyrwał się cichy jęk i dopiero po kilku dłuższych chwilach zaczęła się przebudzać. Zdawało jej się, że stoi przytrzymywana przez kogoś, w dodatku było jej strasznie niewygodnie. Próbowała zmienić pozycję na nieco wygodniejszą, a wtedy poczuła, że coś krępuje jej ruchy. Uniosła ciężkie niczym ołów powieki, wzrokiem odnajdując podłogę, buty, płaszcz... Im wyżej patrzyła, tym więcej szczegółów widziała, aż wreszcie jej spojrzenie zatrzymało się na twarzy bruneta. Zdawało jej się, że go zna, choć nie wiedziała skąd. Do momentu aż się nie odezwał.
Jej źrenice rozszerzyły się gwałtownie w nagłym przypływie przerażenia. Nie pokazuj, że się boisz - zabrzmiał jej w głowie głos brunetki. O irionio, właśnie teraz, właśnie te słowa! Mimo wszystko ta myśl pozwoliła jej się opanować. Przymknęła powieki, wzięła głęboki oddech. On próbuje cię złamać, nie możesz na to pozwolić! Jesteś Uchiha Sagisa i żaden Kazuo nie będzie ci dyktował warunków!
Została bezceremonialnie pchnięta do przodu, aż prawie znów rąbnęła twarzą w podłogę, gdy odkryła oplecione wokół kostek pęta. Przed upadkiem uchronił ją tylko chwyt na kołnierzu koszulki. Próbowała na szybko ocenic swoje położenie i marność szans na ucieczkę. Związane nogi umożliwiające krótkie kroki - raczej o kopaniu mogła zapomnieć. Splecione za plecami nadgarstki - mogła ruszać palcami, ale nie sądziła, by była w stanie złożyć sensowną pieczęć do jakiejkolwiek techniki. Chociaż...
- Nie ujdzie ci to na sucho - rzuciła twardo, choć głos miała zachrypnięty. - Ojciec skróci cię o głowę, jak tylko się dowie, co tu zaszło. I nici ze związku z Tensą.
Musiała jakoś odwrócić jego uwagę, a nic lepiej nie rozkojarzało niż natłok słów. A w gadaniu była chyba dobra. Zdawała sobie sprawę, że brunet mógł się czegoś domyślać w kwestii jej związku z siostrą. A może Mo wszystko mu wyśpiewała? W końcu była zdrajcą, Saga mogła się po niej spodziewać wszystkiego. To jednak nie znaczyło, że ma dać im satysfakcję i ot tak się poddać. Może iść w zaparte i zgrywać głupka, że niby nie wie, o co chodzi. Grać przykładną siostrę, nie kochankę.
- A Tensa nie przyjdzie - ciągnęła, idąc wciąż do wyjścia kierowana ręką tropiciela. - Ostatnio jak ją widziałam, była na mnie wściekła. Pewnie nadal jest. Nawet nie zainteresowała się moim zniknięciem z domu, a uwierz, dawno mnie tam nie było. I nawet mnie nie obchodzi, czy się martwiła - prychnęła, potykając się o własne nogi, ale nie zraziła się tym. - Nadal myślisz, że tą farsą cokolwiek ugrasz? Marne szanse.
Obejrzała się ukradkiem na stolik, przy którym ostatnio siedziała. Wakizashi stało oparte o ścianę, gdzie je zostawiła. Gdyby tylko udało jej się do niego dostać, nim brunet się zorientuje...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 531
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 24 sie 2017, o 20:28

Kazuo pewny siebie prowadził cię za kołnierz w stronę wyjścia z knajpy. Bóg jeden wie co miał zamiar z tobą zrobić, ale z pewnością nie było to nic dobrego, sądząc po jego słowach. Póki byliście w barze, zdawałaś się być na straconej pozycji ponieważ nie było tu nikogo kto mógłby pomóc. Nawet Motoko, okazała się zdrajcą co chyba całkowicie już mogło cię utwierdzić w przekonaniu jak okrutny i niesprawiedliwy jest ten świat.
Mimo wszystko, nie poddawałaś się, tak jak przystało na prawdziwą dziedziczkę krwi Uchiha. Mimo lekkich szumów w głowie zdołałaś szybko postawić na jedną z technik które poznałaś już dawno temu - Nawanuke no Jutsu. Wystarczył moment, a więzy na twoich nadgarstkach niemal całkiem puściły dzięki czemu mogłaś właściwie normalnie zacząć ruszać rękoma (o ile chcesz). Była to dobra wiadomość, jednak ostrze przy stoliku nadal było oddalone o jakieś 7m (wcześniej uciekałaś od stolika a teraz Kazuo jeszcze odprowadza cię w stronę wyjścia). Nadal jednak nie było to zadanie niemożliwe. Z pewnością dało się zrobić coś aby odwrócić uwagę bruneta na wystarczająco długo.
Ochrona swoich własnych czterech liter musiała być dla ciebie priorytetem, bo musiałaś przecież pokazać, że potrafisz sama o siebie zadbać. Tensa czy ojciec nie mogli wiecznie o ciebie dbać i wreszcie musieli mieć dowód na to, że jesteś wystarczająco silna, nie gorsza od siostry.
Kazuo nie zauważył poluzowanych więzów na twoich nadgarstkach. Mimo tego udogodnienia, ciągle jeszcze nie czułaś się w pełni sił po spożyciu sporych ilości alkoholu oraz po tym jak zostałaś potraktowana prądem. Musiałaś dobrze to rozegrać, bo do wyjścia z knajpy dzieliło was już raptem 3m. Nie wiedziałaś co może stać się dalej, kiedy wyjdziecie na zewnątrz.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sagisa » 26 sie 2017, o 20:34

Odkąd zaczęła dobrze chodzić, a co za tym idzie - rozrabiać, kłopoty zawsze były gdzieś w zasięgu. Zawsze też wiązały się stricte z odpowiedzialnością za własne postępowanie, nie cudze. Dlaczego więc miała być karana za błędy siostry? Przecież to nie ona zawiniła, więc niby z jakiej racji? W tej chwili nie obchodziło jej, co tak właściwie Tensa zrobiła Kazuo. Bardziej zaabsorbowana była swoją obecną sytuacją i możliwościami oswobodzenia się.
Starała się odwrócić uwagę bruneta rozmową, choć ten nie wydawał się skory do pogawędek. W tym momencie musiała znaleźć sposób, by uciec z łap tego nędznego porywacza. Spróbowała techniki, której uczyła się niemal wieki temu, starając się poluzować pęta na nadgarstkach. Udało się! Teraz mogła w każdej chwili się oswobodzić i wcielić w życie swój mały plan. Upewniła się jeszcze, czy aby niedoszły narzeczony siostry czasem nie zorientował się w jej poczynaniach, na szczęście chyba nie zwrócił uwagi. Ponownie skupiła czakrę, tym razem chcąc pozbyć się skrępowania na kostkach. Czas uciekał, odległość do wyjścia malała...
- Nie mam pojęcia, co ci zrobiła moja siostra, ale mnie w to nie wciągaj - ciągnęła swój mały wywód, nie przejmując się brakiem reakcji ze strony rozmówcy (o ile można go nazwać tym mianem). - Niech sobie sama ponosi konsekwencje, a ode mnie trzyma z daleka. Niechby ją nawet czort porwał! Albo niech się potknie i nadzieje na własnego kunaia, by podcięcie tętnicy było zwykłą formalnością! Zdradziecka zołza...
Teraz!
Zachwiała się przy kolejnym kroku, choć to była tylko podpucha, słowotok zresztą też. Postawiła nogę dalej, niż pozwalałyby na to więzy na kostkach, gdyby nadal była skrępowana, i w tej samej sekundzie zrobiła gwałtowny zamach, celując pięścią w krocze bądź jego okolice. Ruch był szybki i niespodziewany, więc musiał być celny. Musiał! Inaczej cała reszta mogła iść i się jeb... znaczy... no, reszta byłaby historią.
W momencie gdy Kazuo zegnie się w bólu (a zrobi to, jeśli oberwie po jajach, oj, zrobi), Saga wykona szybki obrót w tył i uderzy łokciem na wysokości nerek bruneta, by zaraz szybko odskoczyć, sięgając do torby na biodrze po notkę. Momentalnie zamyka oczy i aktywuje jasny błysk, samej kierując się w stronę stolika, przy którym nie tak dawno siedziała. Obolały i oślepiony brunet, nie będzie wiedział, gdzie dziewczyna dokładnie się znajduje, co ta z pewnością wykorzysta.
Potykając się na chwiejnych nogach idzie dalej, składając dwie pieczęci. Kolejna technika ma na celu dezorientację przeciwnika i zyskanie czasu na przechwycenie wakizashi. Dalej sprawa jest prosta - jak najszybsza ewakuacja z tego miejsca. Tylko czy wszystko się uda? A może plan spali na panewce już przy pierwszym kroku?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 531
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 27 sie 2017, o 11:06

Kazuo bardzo pewny swojej przewagi w obecnej sytuacji, nie myślał nawet o tym by co chwilę sprawdzać więzy na twoim ciele. Nawet kiedy zaczęłaś go zagadywać, uznał to po prostu za twoją mierną próbę ratowania własnej skóry litością aniżeli odwróceniem uwagi od tego co faktycznie działo się tuż pod jego nosem. Ta pewność siebie zbliżała go do porażki, którą był moment, gdy przesłałaś chakrę do więzów na swoich kostkach i zaczęłaś realizację dalszej części planu.
Wszystko potoczyło się błyskawicznie i nawet Kazuo jako niemalże elitarny shinobi miał niewielkie szanse na odpowiednią reakcję. W momencie gdy stalowa żyłka na twoich nogach poluzowała się wystarczająco mocno, udałaś potknięcie co jednocześnie pozwoliło ci wyrwać się z dłoni mężczyzny, który trzymał cię za kołnierz. Od razu próbował on reagować i chwycić cię ponownie abyś nie upadła na twarz, ale w tym momencie jemu samemu obraz na moment pociemniał przed oczami. Cios w krocze był bolesny nawet dla najwytrzymalszych wojowników, co w jakimś stopniu zawsze dawało tym słabszym szansę w starciu z nimi.
Po pierwszym ataku, postanowiłaś natychmiast zaatakować również nerki ale to uderzenie niestety nie poskutkowało; Kazuo był pochylony w takiej pozycji, że nie miałaś go nawet jak tam trafić, a nawet gdybyś to zrobiła raczej nie poczułby takiego wątłego ciosu przez swój wspaniale wyrzeźbiony i twardy niczym skała kaloryfer skryty pod płaszczem.
Ty mała suko... - warknął Kazuo, lecz teraz jego głos nie wywoływał dreszczy podniecenia na skórze. Ton jaki teraz przybrał wywoływał raczej strach i mogłaś zacząć się zastanawiać czy to był na pewno dobry pomysł drażnić niedźwiedzia, siedząc w jego jamie. Karuzela jednak była już rozkręcona, nie było możliwości odwrotu dlatego po tych słowach Kazuo podnosząc głowę w twoją stronę, został poczęstowany solidnym błyskiem światła, które oślepiło go wręcz idealnie. To był moment, gdy mogłaś złożyć swoje dwie, proste pieczęci by w całej karczmie zaroiło się od twoich niezniszczalnych iluzji. Kiedy te wyłoniły się już z podłóg, ścian, stolików, Kazuo zaczął powoli otwierać oczy więc mógł zobaczyć co dla niego przygotowałaś. Jego reakcja była dość zaskakująca, ponieważ na jego ustach dostrzegłaś minimalne drgnięcie jak gdyby chciał się uśmiechnąć. W następnej sekundzie mężczyzna po prostu zniknął i pojawił się przy samych drzwiach do tawerny wstając powoli na równe nogi. Widziałaś, że cios w krocze nadal mu doskwierał ale raczej nie utrudni mu to ewentualnej walki.
Chyba muszę jeszcze troszkę popieścić cię Raitonem, gówniaro. - po tych słowach uniósł jedną rękę ku górze przez co spowiły ją groźne wyładowania elektryczne, które momentalnie przeniosły się na całe jego ciało. Teraz mężczyzna czekał na twój kolejny ruch. Nie wiedział którą powinien zaatakować, dlatego pozwolił ci działać.
Hoshigaki Seiki
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości