Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 19 sie 2017, o 23:59

Tensa kulała, kolejne kopnięcia z ogromną siłą posyłane w pal nie mogły nie odbić się na jej stanie zdrowia. Dotarła pod drzewo i usiadła ciągnąc kolejny łyk wody. Spojrzała na nogę, na środku piszczela malował się ogromny krwiak.
-Cholera. - syknęła, gdy dłonią postanowiła dotknąć "rany". Noga w takim stanie raczej uniemożliwiała dalszy trening, a i powrót do domu nie byłby już taki kolorowy. Siedziała pod drzewem zastanawiając się co powinna zrobić, nie miała przy sobie żadnej maści, ani nic w tym stylu. Po chwili jednak pomysł pojawił się nagle, a jego sens poddać można by wątpliwości, jednak jeśli miało jej ulżyć to czemu by nie spróbować? Sięgnęła do torby po jeden z noży typu kunai którego zimna stal miała spotkać się z dość dużym siniakiem na piszczelu fiołkowookiej. Z jej ust wydobyło się ciche syknięcie, jednak już po chwili kojący chłód rozlał się po uszkodzonej kończynie. Chwilę spędziła w takiej pozycji zastanawiając się nad porzuceniem treningu, jednak ktoś postanowił odwiedzić polanę, a był to nie kto inny niż Hibiki. Dwójka przyjaciół z dzieciństwa znów spotkała się na polu treningowym, co zabawne po za tym miejscem raczej nie utrzymywali ze sobą stałego kontaktu, po za przypadkowymi spotkaniami.
-Hej Hibiki kolejny trening? - rzuciła na przywitanie białowłosa.
-A co innego miałbym robić w takim miejscu? - zaśmiał się chłopak, dopiero po chwili zauważając stan koleżanki. - Ouu... Musiało boleć. Znów jakieś drzewo zalazło ci za skórę?
-W sumie, dobrze, że nie spaliłeś mojego drzewka. - powiedziała poklepując swoje tymczasowe oparcie. -Tym razem chyba wygrałam - wskazała na pal z oderwanymi sporymi kawałkami drewna - jak ci idzie z katonem? - zapytała podnosząc się powoli
-Cóż, z katonem.to akurat przoduję - wyszczerzył się w uśmiechu. - A co? Chciałabyś się podszkolić?
-Jak zawsze pierwszy, właściwie to czemu nie? Z taijutsu na razie sobie odpuszczę, chociaż patrząc na nos chyba przydałaby ci się z nim pomoc. - odpowiedziała z szelmowskim uśmieszkiem.
-To... ehm... nic takiego, serio - brunet uciekł spojrzeniem, drapiąc się niezręcznie w tył głowy. - Mały wypadek... szkoda gadać...
-Nie mów, dziewczyna ci to zrobiła? - zapytała śmiejąca się fiołkowooka.
-Tensa, no! - Hibikiemu wcale nie było do śmiechu. - To nie była moja wina.
-Oj Hibiki, możesz powiedzieć kto cię tak załatwił... - zrobiła dramatyczną pauzę - Pogadamy z nim - dodała znów się śmiejąc
-Ty lepiej ze swoją siostrą pogadaj - mruknął naburmuszony. - Strasznie agresywna się zrobiła, a chciałem jej tylko pomóc...
--Czekaj co jej się stało? - zapytała, a w jej głosie kryła się nieudolnie maskowana nuta zmartwienia
-No... wkurzyła się strasznie, jak odgadłem, że ją chłopak rzucił - wyjaśnił zdziwiony brunet. - Nie wiedziałaś? Próbowałem jej wytłumaczyć, że młodzi w tym wieku tak mają, ale na mnie naskoczyła. Rozumiem, że złamał jej serce, ale nie musiała wyżywać się na mnie... - pomasował jeszcze opuchnięty nos. Z każdym kolejnym słowem na twarzy Tensy pojawiało się coraz większe osłupienie
-Chłopak? - powtórzyła jakby nieświadoma słów - Kto?
w jej głosie królował dziwny smutek
-A skąd ja mam to wiedzieć? - Hibiki aż się cofnął. - Nie mówiła, ale była tak wzburzona rozstaniem, że nie szło przemówić jej do rozsądku.
-Mówiła o nim coś więcej? - pytała, a smutek powoli przeradzał się w gniew.
-No przecież mówię, że nie. Nawet mi do głosu dojść nie dała. - Przyjaciel spojrzał na nią uważnie nieco zdziwiony jej reakcją. - Tensa, wszystko w porządku? Myślałem... Myślałem, że wszystko sobie mówicie... - Białowłosa nie wiedziała co czuć, wszystkie te słowa, informacje składały się tylko na jeden wniosek... Saga nie była z nią, przynajmniej nie tylko z nią. Był ktoś jeszcze, ktoś o kim nie miała pojęcia. Była wściekła, ale skoro płomiennowłosa mogła grać na dwa fronty to i ona może. Złapała za koszulkę chłopaka i przyciągnęła go do siebie. Jej usta wpiły się w jego, nie z miłości. Cały gniew, zazdrość i smutek były zawarte w tym jednym geście to wszystko.
-Pomożesz mi z Katonem? - zapytała siląc się na słodki ton który miał ukryć to co czuła, chciała zająć się czymś innym nie myśleć, po prostu działać. Hibiki zdębiał. Jeszcze chwilę temu, dosłownie przed sekundą rozmawiali o kłopotach sercowych Sagisy, a teraz jej siostra go całowała. Nie ośmielił się nawet drgnąć... Zamrugał kilka razy, gdy wreszcie oderwała od niego swoje usta, chrząkając delikatnie.
-J-Jasne... czemu nie... - rzucił nieco zachrypniętym głosem, zastanawiając się, czy to w tej chwili na pewno dobry pomysł. Nie mógł zebrać myśli.
-To bierzmy się do roboty. - powiedziała z uśmiechem na ustach -Jaka ja jestem głupia. - myśl pojawiła się w jej głowie. -Chociaż, nie ja pierwsza. - jej myśli wróciły do Sagi i informacji o jej "chłopaku"... irytacja sięgała powoli zenitu.
-Dobrze... - powiedział dość nie pewnym głosem, a rumieńce wykwitły na jego policzkach... czyżby się zawstydził?

Trening: Katon: Gōkakyū no Jutsu
Ranga: C
-Chyba najlepiej będzie zacząć od Gokakyu, to w sumie taka podstawa, no i w końcu powinni traktować Cię jak dorosłą.- zaczął opowiadać o technice wciąż jednak uciekając wzrokiem od białowłosej. -Właściwie to prawie jak housenka, potrzeba tylko więcej chakry no i inne pieczęci... - mimo próby przybrania przez chłopaka mentorskiego tonu w jego głosie wciąż było słychać zakłopotanie.
-W porządku, złożyć pieczęci skumulować sporo chakry, standardowo... jakie to pieczęci? - mówiła siląc się na fachowy ton. Hibiki odwrócił się do niej profilem.
-Wąż, Baran, Małpa, Świnia, Koń, Tygrys - mówił chłopak, gdy jego dłonie układały się w kolejne pieczęci. Po chwili dość duża kula ognia wyleciała z jego ust wprost na jeden z pali.
-Dobra moja kolej. - powiedziała fiołkowooka. Jedna za drugą powtórzyła pieczęci które wcześniej złożył jej towarzysz. Skumulowała chakre, może i ciężej było jej się skupić, jednak gniew który nią szarpał w pewien sposób pomagał. Z jej ust wyleciała kula ognia, większa od tej pokazanej przez nauczyciela.
-Nieźle, wiesz, ta technika ma dwie opcje, mniejszą i większą, z tą drugą ci się udało, ale spróbuj stworzyć mniejszą. - powiedział dość fachowo chłopak. Białowłosa wzięła głęboki wdech, musząc się uspokoić, trochę pomogło... przynajmniej na chwilę. Szybko złożyła pieczęci i wypuściła kulę... mniejszą kulę...
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 sie 2017, o 00:11

-Strasznie szybko Ci to poszło.- powiedział niekryjący zdziwienia Hibiki, jemu samemu opanowanie tej, bądź co bądź podstawowej techniki katonu zajęło o wiele dłużej. Jego myśli widocznie oderwały się od wydarzenia sprzed kilku chwil, a skupiły na samym katonie. -Co powiesz na spróbowanie czegoś jeszcze? - mówił podjarany chłopak.
-Jeśli mówisz o katonie... czemu nie? Pokaż co jeszcze masz.- mówiła wciąż uśmiechnięta, jej nastrój zmieniał się jak w kalejdoskopie. Gniew, śmiech, smutek, wszystko to w losowej kolejności gościło w jej sercu.
-W takim razie...- powiedział Hibiki...

Trening: Katon: Kaen Senpū
Ranga: C

Hibiki złożył pieczęci na tyle szybko, że białowłosa nie zdążyła ich dostrzec, wziął głęboki wdech, a z jego ust wyleciała ogromna kula ognia. Podobna była do tej która powstała przy poprzedniej technice ta jednak wirowała, a właściwie sama była wirem. Do tego rozrastała się w locie, aby po przemierzeniu 20-stu metrów stworzyć piękną eksplozje piekielnych płomieni. Białowłosa otworzyła szerzej oczy.
-Jak to zrobiłeś? - zapytała widocznie zaszokowana, siłą techniki którą właśnie ujrzały jej fiołkowe oczy.
-Właściwie skoro ogarniasz gokakyu, to wystarczy sprawić, aby chakra zaczęła wirować, złożyć pieczęci i tyle. - powiedział jakby od niechcenia chłopak.
-Jasne, dla mistrza to wszystko jest proste. - rzuciła wzdychając Tensa -Jakie pieczęci?
-Małpa, Ptak, Pies, Baran, jeśli uda ci się za pierwszym razem stawiam obiad. - powiedział z szelmowskim uśmieszkiem.
-Wchodzę. - powiedziała. Wzięła głębszy oddech, musiała się uspokoić jeśli chciała wygrać zakład. Chakra kumulująca się w płucach zaczynała wirować, delikatnie łaskocząc. Podczas, gdy niebieska energia szykowała się w płucach, dłonie składały się w odpowiednie znaki potrzebne do wywołania techniki. Nie trwało to długo, wszystko było gotowe po kilkunastu sekundach. Wypuściła potężną kulę ognia z ust, sama jednak nie do końca panując nad jej mocą wylądowała na tyłku...
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 sie 2017, o 00:13

Hibiki wyciągnął rękę, aby pomóc wstać białowłosej.
-Nie masz szczęścia do zakładów. - zaśmiała się Tensa korzystając z pomocy.
-Racja, to co idziemy?- powiedział chłopak, a jego dłoń powędrowała na potylicę.
-Nie za wcześnie? Jeszcze nie ma południa?- odpowiedziała kierując swój wzrok w kierunku słońca, godzina wciąż była młoda, a Tensa wciąż miała siłę i ochotę na dalsze treningi. Mogła w pełni skupić się na tym co robi, i nie zwracać uwagi na nic innego.
-Co powiesz na jeszcze jakieś ćwiczenia sensei? - zaśmiała się.
-Ty chyba chcesz nauczyć się wszystkiego co umiem... dałabyś mi być w czymś najlepszym? - zapytała ze śmiechem chłopak.
-Skoro mam zostać liderką muszę być lepsza. - powiedziała z uśmiechem.
-No dobra, co powiesz na więcej ognia? - zapytał po raz kolejny zaczynając składać pieczęci.

Trening: Katon: Endan
Ranga: C

Hibiki skończył składać, powietrze które nabrał w płuca zmieniło się w ogień, a ogromna kula płomieni pomknęła w powietrze.
-Endan, coś jak silniejsza gokakyu, dużo silniejsza, jeśli z tym pójdzie Ci tak samo szybko to oficjalnie uznam Cię za potwora...- zaśmiał się chłopak. Tensa w odpowiedzi jedynie się zaśmiała.
-Wolałabym demona, ale jak wolisz.- powiedział skupiając się na tym co zrobił Hibiki. Cóż kolejna technika czekała tylko na to, aby zostać opanowaną. Potężniejsze Gokakkyu? Trzeba dodać więcej chakry, inne pieczęci? Tym razem skupiła się na tyle, iż udało jej się je zapamiętać. Wystarczyło powtórzyć to wszystko i będzie dobrze? Prawda? No cóż w sumie to tak. Kąciki jej ust uniosły się w uśmiechu, a Tensa nabierała powietrza. Głęboki wdech, aby jej płuca w pełni napełniły się powietrzem, a piersi naparły na koszulkę niemal ją rozrywając... chyba robiła się za ciasna. Chakra mieszała się w z tlenem, ozonem i innymi rzeczami w jej płucach tworząc zalążki płomieni, a zręczne dłonie składały się w kolejne symbolizujące zwierzęta znaki. Szybko uporała się z tym wszystkim, a wraz z wydechem wypuściła z siebie pocisk ognia zwany endanem... No cóż... młoda kunoichi chyba rzeczywiście była potworem który potrafi nauczyć się w momencie niemal wszystkiego.
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 sie 2017, o 00:14

Białowłosa zachwiała się na nogach i oparła o drzewo. Poczuła zmęczenie.
-Wszystko w porządku? - zapytał widocznie zmartwiony Hibiki.
-Tak, chyba po prostu przegięłam, taijutsu, a teraz sporo technik... muszę chwilę odpocząć. - powiedziała osuwając się i siadając pod drzewem.
-Rozumiem...
------------------------------------------------------------
Dwójka Shinobich spędziła trochę czasu na rozmowach. W końcu jednak białowłosa doszła do siebie i mogli oni ruszyć na wygrany przez fiołkowooką obiad. Miło spędzili czas, a Tensa wyszła z tego bogatsza o wiedzę teoretyczną co do kilku technik katonu które zapisała w swoim zeszycie. Spędzili razem jeszcze trochę czasu, aż późnym południem Tensa nie postanowiła wrócić na polankę...

-Jeszcze trochę i wracam do domu, chociaż dalej nie wiem co powiem rodzicom.- powiedziała do siebie. Nie marnując czasu wzięła się za dalsze ćwiczenia... w końcu podczas treningu zwykle do głowy przychodziły jej najlepsze pomysły... chyba.

Trening:Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
Ranga: C

Stała pośrodku placu treningowego wzrokiem błądząc w notatkach które zrobiła z pomocą Hibikiego. Została sama i postanowiła w pełni skupić się na treningu. Pierwszym co miała zamiar zrobić było rozluźnienie palców przed przejściem do właściwego szkolenia. Chciała nauczyć się wypuszczać z ust kłęby dymu zmieszanego z łatwopalnym gazem. Samo w sobie dawało to jedynie możliwość ukrycia się, no i podpalenia owej mieszaniny, jednak mogło posłużyć również za wzmocnienie do innych technik katonu. Używając do podpalenia ikry czy zwykłej housenki wywołać efekt podobny co gokakyu? Brzmi nieźle, przynajmniej nieźle. Uśmiechnęła się pod nosem powoli i dokładnie składając pieczęci, wcześniej zdołała pokazać, iż może zrobić to dość szybko, jednak była sama i mogła postawić na dokładność. Dość szybko nauczyła się łączyć ze sobą poszczególne symbole i przeszła do mieszania chakry. Kilka razy bez pieczęci jak i bez uwolnienia, "na sucho". W końcu w podobny sposób działało to przy wielu technikach katonu dlatego też miało pomóc jej to przy wykorzystywaniu innych technik. W końcu jednak przyszedł moment zwany kulminacyjnym kiedy to trzeba użyć tego co wydaje się udało się opanować. Tensa złożyła pieczęci wyskakując w powietrze, zmieszała chakrę i wypuściła ogromne połacie dymu na dość dużą część pola treningowego... na szczęście była sama...
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 sie 2017, o 00:15

Trening: Katon: Ryūka no Jutsu
Ranga: C

Uśmiechnęła się pod nosem widząc efekt który wywołała jej technika, większość pola treningowego pokryta była dymem który eksplodować mógł przy pojawieniu się najmniejszej iskry. Odsunęła się na bezpieczną odległość sięgając do torby. Zamierzała wykorzystać drugą z technik do detonacji. Kunai z przywiązaną linką bił się gdzieś w obrzeża techniki, a sama dziewczyna w bezpiecznej odległości zerknęła do zeszytu. -Wąż, Smok, Królik, Tygrys. - wymieniała szeptem nazwy wiązanych przez jej dłonie pieczęci. W końcu były one gotowe na wielki finał. Chakra w płucach mieszała się z tlenem, z bezpiecznej i spokojnej niebieskiej energii zmieniając się w taką o barwie płomieni która szalała próbując się wyrwać. Założenia były proste wypuścić płomień który po lince dotrze do gazu pomieszanego z dymem sprawiając, iż piękna eksplozja pokryje pole nieco je wyrównując. Chociaż potężne pale pewnie i tą technikę będą w stanie przetrwać pozostając jedynie osmalonymi. Nie pozostawało nic więcej do zrobienia niż przekonanie się. Płomień mający początek u jej ust mknął po przedłużeniu ze stalowej żyłki wprost w objęcia gazu. Ogromna eksplozja ognia pokryła całe pole, siła fali uderzeniowej była na tyle duża, iż mimo utrzymania przez Tense bezpiecznej odległości została ona odrzucona w tył i wylądowała na plecach.


Podniosła się z ziemi i uśmiechnęła pod nosem. Eksplozja dymu nie wywołała ogromnych zniszczeń, po prostu nie miała czego zniszczyć, pale wydawały się niepalne, a nic innego, ani na szczęście nikt nie stało na drodze techniki. Otrzepała swoje ubrania patrząc na osmolone ogromne kawały drewna.
-Hibiki miał rację, to naprawdę potężne techniki.- skomentowała przeciągając się. No cóż, udało jej się dość szybko całą wiedzę którą podzielił się z nią chłopak. Myślą na chwilę wróciła do pocałunku, jednak szybko odsunęła to od siebie. Musiała wracać do domu, tylko, ze wciąż nie wiedziała co ma powiedzieć kiedy rodzice zapytają...
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Uchiha Matsu » 20 sie 2017, o 12:18

Następny dzień przywitał go ciepłym słoneczkiem, świecącym przez okna jego domu. Obudziły go, ale nie czuł się przez to źle. Był wyspany i gotowy na kolejny dzień pełen wyzwań. Zastanawiał się chwilę w łóżku co może zrobić ze swoim czasem wolnym w tę niedziele. Postanowił nie ruszać specjalnie się, przynajmniej do południa. Ruszył do kuchni po śniadanie, a gdy zjadł zaczął mały trening w swoim dojo.
Jednak po krótkiej chwili stwierdził, że przecież nie spędzi w domu całego dnia i wreszcie ruszy się na dwór. Postanowił odwiedzić pola treningowe w Kotei, by tam poćwiczyć nowe techniki, lub doszlifować stare. Miał też nadzieje, że będzie mógł później zajść do sklepu, by kupić więcej potrzebnych gratów.

Szedł spokojnym krokiem głównymi ulicami wioski, gdzie ludzie zdawali się dziś wyjątkowo rozpromienieni. Nie wiedział, czy to wina dobrej pogody, czy po prostu utarg był niezły. Nie zastanawiał się dłużej, gdyż dość szybko dotarł na pola. Przeszedł koło recepcji, machając paniom za oknem i pomaszerował na swoje ulubione stanowisko do ćwiczeń.
Nie było ono jednak puste. Z daleka dostrzegł sylwetkę dziewczyny, która ćwiczyła zawziecie. Gdy podszedł bliżej okazało się, że to nie kto inny jak jego kuzynka Tensa Uchiha.

Postanowił jeszcze z odległości, gdy tylko rozpoznał srebrnowłosą przywitać się:
- Ohayo Tensa!- i pomachał. Ucieszył się, że wreszcie zobaczył kogoś znajomego. Ostatnio poznał wielu ludzi, ale do tej pory nie wpadł na żadnego jeszcze raz. Gdy zbliżył się już na tyle by zacząć normalną rozmowę powiedział:
- Wyglądasz zdecydowanie gorzej niż kiedy się ostatnio widzieliśmy. Co się stało?- powiedział przerażony patrząc na jej bandaże i obitą twarz. Krew zaczęła buzować w jego żyłach
- Co tutaj trenujesz?- zapytał mając nadzieje na rozpoczęcie ciekawej konwersacji. Miał okazję poznać swoją kuzynkę tylko powierzchownie, bo rozmawiali raptem pół godziny w szpitalu.
Uchiha Matsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 sie 2017, o 12:30

Białowłosa zakończyła swój trening, powoli przygotowała się do powrotu do domu zebrawszy swój sprzęt. Chwila w której będzie musiała skonfrontować się z rodzicami. No cóż nie miała już pomysłu jak przedłużyć swoją nieobecność w sposób który byłaby w stanie jakoś uzasadnić. Z pomocą jednak postanowił przyjść poznany w szpitalu kuzyn którego imię brzmiało Matsu. No cóż i tak nie miała lepszej wymówki. Już z daleka przywitał się i zaczął machać, na co Tensa odpowiedziała tym samym. Chciała do niego podejść, ale skoro już on się pofatygował.
-Nie uwierzyłbyś gdybym ci opowiedziała. - skwitowała krótko. W końcu walka z armią nieumarłych nie należy do rzeczy codziennych, właściwie to jest ona wręcz nie realna. No cóż Matsu za to nie wiele się nie zmienił.
-Pracowałam trochę nad Katonem, a ty co planujesz?- odpowiedziała przybierając miły uśmiech który maskować miał jej zamyślenie sprzed chwili...
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Uchiha Matsu » 20 sie 2017, o 12:40

Matsu stał przerażony obserwując rany zadane na pewno w walce. Tensa nie chciała zbytnio się zwierzać, jednak młody Uchiha widział już wiele i chciał po prostu znać prawdę. Ewentualne pomszczenie swojej krwi było czymś honorowym, co należało do obowiązków młodego shinobi.
- Mam nadzieje, że przynajmniej dopadłaś ich wszystkich.- powiedział i uśmiechnął się lekko, próbując przyjąc dobrą minę do złej gry. Miał w sobie wiele empatii, szczególnie dla swojej własnej rodziny.

- Wiesz, potrafię sobie dużo wyobrazić.- oznajmił na zdanie Tensy, która twierdziła, że ten by jej nie uwierzył. Zważywszy na czasy w których przyszło im żyć, jest w stanie uwierzyć w wiele. Szczególnie, że nie uważał kuzynki za kłamczuchę.
Dowiedział się również, że przyszła tu potrenować techniki ognia. Sam został lekko zaskoczony swoim pytaniem, gdyż nie przyszedł trenować tutaj niczego szczególnego. Postanowił przyznać się, że chciał po prostu poćwiczyć na świeżym powietrzu.
- Chciałem doszlifować swoje umiejętności, a w swoim dojo specjalnie nie mam miejsca na silniejsze techniki. Prawdopodobnie rozwaliłbym pół domu niektórymi z wachlarza Katonu nawet rangi C.- dokończył.

Widział, że Tensa powoli zbiera się do domu, jednak chciał spędzić z nią chwilę czasu, więc kontynuował:
- W sumie muszę odwiedzić sklep z wyposażeniem. Masz ochotę się przejść?- zapytał i czekał na reakcję kuzynki. Nie miał okazji spędzić z nią wiele czasu w przeszłości, a wydawała się bardzo w porządku osobą. Do tego miała na oku młodszą siostrę. Była to więź, której Matsu nigdy nie poznał i nie potrafił sobie wyobrazić. Ale to na pewno dla niej znosiła wszystkie ciosy i widoczne obrażenia. By stać się silniejszą dla niej. Taka osoba była na prawdę godna zaufania...
Uchiha Matsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 sie 2017, o 12:52

Widziała przerażenie w oczach kuzyna kiedy obserwował jej rany. No cóż nie miała zamiaru się zwierzać w końcu i tak by nie uwierzył.
-Część jest z walki, część z treningów, czasem zdarza się przesadzić. Dorwaliśmy ich, chociaż przyznam, że nie spodziewałam się tego wszystkiego, miał być prosty zarobek, a wyszła walka o większe dobro.- powiedziała chichocząc, a jej piersi podskakiwały w rytm śmiechu. Matsu chyba nie należał do takich którzy łatwo odpuszczają, tym bardziej w walce. Na szczęście nie musiała tego sprawdzać. -Widziałeś kiedyś... emm... nieumarłych? - dodała z ciekawości. Chciała po prostu wiedzieć czy tylko ona miała takie przygody, czy może zdarzało się to częściej i tak naprawdę nie było niczym wyjątkowym.
-A jak twój awans? - zapytała przypominając sobie o tym, że jej kuzyn miał przecież podjąć się podróży w efekcie której miał dołączyć do shinobi wyższej rangi. Podziwiała to, w końcu sama wciąż była zaledwie Doko i wciąż wiele brakowało jej do osiągnięcia mocy wystarczającej do zostania akolitą. Przynajmniej takie było jej zdanie.
-Nie dziwię się, sama bałam się, że pożar rozprzestrzeni się na las, wolę nie wiedzieć jak to by się skończyło. Nie wiedziałam, że masz własne dojo.- odpowiedziała. No cóż widocznie rodzina Matsu tak jak i jej musiała od dłuższego czasu szukać szczęścia w zawodzie shinobi. Miała zbierać się do domu, jednak czarnowłosy postanowił zaproponować jej wizytę w sklepie, właściwie to sama musiała uzupełnić swoje wyposażenie, lecz nie do końca była pewna co miała kupić.
-W sumie czemu nie, mam trochę czasu. - odpowiedziała, a uśmiech wciąż nie schodził z jej twarzy. W końcu spotkała się z kimś znajomym, a nie z członkami pradawnych organizacji czy ogromnymi nieumarłymi...
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Uchiha Matsu » 20 sie 2017, o 13:13

Matsu z zaciekawieniem słuchał opowieści Tensy. To co usłyszał wstrząsnęło nim lekko, jednak dalej słuchał z uwagą i przejęciem. Nie wiedział bowiem o istnieniu istot, które po opuszczeniu tego świata, mogły powrócić do niego ponownie. Była to zagadka, nad którą jeszcze nie było mu dane się zastanawiać. Nadal był młody i nie musiał poszukiwać lekarstwa na nieśmiertelność. Przynajmniej na razie.

- Niesamowite, nieumarli mówisz? Musisz opowiedzieć mi o nich więcej. Co jeśli sytuacji się powtórzy?- powiedział z otwartymi szeroko oczami Uchiha.
Następnie kunoichi zmieniła temat, bo również i o ona była ciekawa jak tam sprawy mają się u Matsu. Czekając na pytania nie mógł oczywiście nie zauważyć wyeksoponowanych walorów swojej kuzynki. Mimo iż było to niepoprawne i niezgodne z jego kodem moralności, czuł się lekko skrępowany nie mogąc normalnie się na nie popatrzeć.

- U mnie też się trochę działo. Udałem się do krainy Senju, gdzie omal nie zginąłem, a zaledwie wczoraj liderka potwierdziła mój awans na rangę Akoraito. Dlatego muszę się jak najlepiej obkupić, by nie dać plamy na kolejnej misji.- powiedział.
Tensa również spytała o jego dojo. Postanowił opowiedzieć jej trochę o swojej rodzinie. Takie zwierzenia nie były zbyt w jego stylu, ale skoro należała do tego samego klanu, dlaczego nie mieliby zawiązać przynajmniej więzy dobrej przyjaźni.

- Dojo wybudował mój ojciec, kiedy jeszcze byłem mały. Odkąd pamiętam nigdy nie ma rodziców w domu i są na misji gdzieś daleko poza znanymi krainami. Jednak mieszkanie samemu ma swoje plusy, nikt ode mnie nic nie chce i nie ma kolejki do toalety.- uśmiechnał się lekko. Postanowił rozpoczać marsz do sklepu, by jak najszybciej uporać się z zakupami.
Uchiha Matsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Tensa » 20 sie 2017, o 13:32

No cóż "opowieść" Tensy zakończona pytaniem o istoty które z życiem mimo wszelkich starań dołożonych przez naturę oraz uzbrojenie okazało się ciekawym dla czarnowłosego. Rzeczywiście taka umiejętność była jednocześnie przerażająca jak i piękna, błogosławieństwo oraz przekleństwo w jednym...
-Właściwie to miał być prosty zarobek, wracałam ze szpitala i jakieś rodzeństwo zaproponowało mi 300 Ryo za przeczytanie wiadomości wyrytej w kamieniu, archeolodzy. Miało być miło, dostaliśmy się tam, odczytałam wiadomość, a robotnicy znaleźli skrzynie... myśleli, że to skarb... - w jej głosie pojawiła się nutka smutku.-Nie zdążyłam ich ostrzec, większość zginęła, w skrzyni ukryta była pułapka z gazem... Udało mi się odejść na bezpieczną odległość i wtedy zrobiło się dziwnie... - westchnęła ciężko. -Pojawili się jacyś zakapturzeni wojownicy, walczyłam z jednym z nich, aż ich "Mistrz" nie interweniował, okazało się, że to jakaś organizacja, niedługo potem trupy robotników zaczęły się podnosić. Myślałam, że tam zginę, ale ci zakapturzeni znowu się pojawili, walczyliśmy z nimi długo, a ciągle pojawiali się nowi... przynajmniej do czasu, aż nie pozbyliśmy się ich przywódcy... ostatnio mam strasznego pecha. - podsumowała krótko opowieść. Mafie, nieumarli, życie chyba naprawdę próbowało ze wszystkich sił ją udupić. Może i nie powinna o tym rozpowiadać, jednak czarnowłosy wydawał się kimś godnym zaufania, a czy uwierzy to już jego sprawa, przynajmniej będzie wiedziała czy ktoś oprócz niej będzie w stanie uznać tak nieprawdopodobne wydarzenia za prawdę. Zauważyła, że chłopak co jakiś czas zerka na jej piersi, właściwie to przyzwyczaiła się do tego, ale z ciekawości postanowiła o coś zapytać.
-Powiedz mi, czemu wszyscy gapią mi się na biust? - zapytała bez ogródek.
W międzyczasie chłopak opowiedział jej część swojej historii.
-Senju naprawdę są tacy jak o nich mówią? Czy to tylko przesadzone plotki? - zapytała. -Gratuluje awansu.- dodała po chwili w końcu Akorito to już nie byle co, prawda?
-Skoro tak to ruszajmy do sklepu.- rzuciła jeszcze zbierając się do drogi, w trakcie której Matsu opowiedział jej nieco o rodzinie.
-To normalne ktoś musi być shinobi, ehh... plusy... zastanawiam się jak wytłumaczę rodzicom i Sadze czemu mnie tyle nie było.- odpowiedziała.

[z/t]
Tensa
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Uchiha Matsu » 20 sie 2017, o 13:44

Matsu zarumienił się lekko, gdy kuzynka wspomniała o swoich piersiach. Postanowił jednak dać jedyną odpowiedź jaka w tej chwili przychodziła mu do głowy:
- Dlaczego więc są tak widoczne? W końcu miałaś chyba na celu wyeksponowanie swoich atutów, prawda?- zapytał i nie spodziewał się odpowiedzi.

Postanowił zmienić szybko temat i nawiązać jeszcze raz do sytuacji z zombie. Na prawde zdumiewające przeżcie spotkać nieumarłych i wyjść z tego cało. Do tego jeszcze pojawienie się jakieś tajnej organizacji, tak niedaleko jego wioski nie może zwiastować dobrych rzeczy. Popatrzył na swoją rękę i pojawiła się tam gęsia skórka. Miał złe przeczucia co do nadchodzących miesięcy i weidział, że będzie musiał się na nie dobrze przygotować.
- Nie wszyscy są tacy, jak mówią. Potrafią być też normalni. Może i kiedyś współpraca z nimi zaowocuje czymś pięknym. Ale póki co nie ma na co liczyć...- powiedział bez nadziei w głosie. Zaczął powoli iść, kiedy zobaczył, że i Tensa zmierza powoli w stronę miasta.
- Dziękuje- powiedział gdy kuzynka pogratulowała mu awansu. Sam nie wiedział czy cieszył go tak bardzo, jak miesiące temu, gdy marzył o nim trenując wściekle.

Zmierzali powoli do sklepu, a kuznka dodała, że nie było jej trochę w domu. W sumie ciągłe misje i dostawanie w kość musiało być wykańczające i tylko marzyła pewnie o swoim łóżku.
- Może pójdę z Tobą i ewentualnie wszystko wytłumaczę. Nie będziesz musiała nic mówić.- powiedział pocieszająco Matsu, który zamierzał odprowadzić ją do domu i ewentualnie złagodzić sytuację z rodzinką. Ale najpierw wizyta w sklepie...
z/t
Uchiha Matsu
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Kenji » 28 sie 2017, o 23:20

Kenji ciągle wraca do domu. Niestety jest on coraz dalej od niego. Niedawno bawił się w zagajniku pod osadą Uchichów, a teraz proszę hasa sobie po polach treningowych wewnątrz niej. Cóż nie śpieszyło mu się aż tak bardzo jak otwarcie mówił i oznajmiał innym. Takie małe kłamstewko, tylko czemu okłamuje sam siebie. Już dawno powinien być w Kaigan. Jednak on ciągle przebywa na terenach Sogen. Naprawdę nie chciał wracać. Cóż pierwszy wypad poza rodzinne strony nie może być bezowocny. Ten oprócz tego, że jest krótki to właśnie może być mało produktywny. Niby czegoś się tam nauczył w przeciągu tych paru ostatnich tygodni, jednak to dalej za mało aby mówić o dużym rozwoju. Hańba i wstyd to właśnie mogło go czekać gdyby wrócił do domu będąc takim samym shinobi jak podczas opuszczania rodzinnych stron. Nie zamierzał jednak tego doświadczyć. Właśnie dlatego trafił na arenę treningową, chciał podnieść swoje umiejętności przed powrotem. Znalazł się w miejscu do tego idealnym. Jak sama nazwa wskazuje to właśnie tutaj ćwiczy większość ninja zamieszkujących Kotei. Akurat w tym momencie nie było tutaj nikogo, za wyjątkiem Kenjiego oczywiście. Miał on cały plac do popisu. Nadszedł czas aby wziąć się w końcu do roboty. Koniec gdybania pora pracować. Jak pomyślał tak zrobił. Znalazł trochę pustej przestrzenii i ustawił się przed nią. W głowie już wiedział co chciał zrobić bardzo pomógł mu w tym poprzedni trening i pewna sytuacja. Tylko on sam jednak wiedzial o co chodzi. Po prostu stał i stał tak pare dobrych chwil i nic się nie działo. Po jego minie można było wywnioskować, że bardzo się stara. Twarz sugerowałaby jak zaraz coś miało z niego wyjść. Starania to jednak za mało. Trzeba jeszcze czegoś, być może chłodna głowa i analiza pomogą. Niby wszystko robi podobnie jak poprzednio, dlaczego więc nic się nie dzieje. Brakuje czegoś, tylko czego? No tak to inna technika, może wymagać pieczęci. Tylko jakich? Kenji postarał się sobie przypomnieć jakie są charakterystyczne pieczęci posiadanego przez niego żywiołu. Do głowy wpadły mu jedyne dwie. Cóż, lepsze to niż nic. Przynajmniej daje to nadzieje, że następny raz może okaże się udany. Ustawił się tak samo jak poprzednie i wykonał dwie pieczęcie. Pierw woła, następnie świni po czym wypuścił chakrę przez stopy do ziemi licząc na uzyskanie pożądanego efektu. Jedynie co się można było zauważyć, a raczej poczuć to lekkie drgania ziemi i nic więcej. Przynajmniej jest jakiś postęp i coś się wydarzyło. Nastąpił moment kolejnej próby, tym razem zamienił kolejność wykonywanych pieczęci. Efekt prawie idealny do lekkich drgań doszły delikatne rysy oraz dziury na ziemi. To jeszcze nie było samo sedno techniki jednak Kenji był coraz bliżej jej opanowania. Czwarta próba, ustawienie to samo, sekwencja pieczęci taka sama, jedak tym razem wykonał dziwny ruch ręką kierując ją do podłoża. Można to nazwać indywidualną pieczęcią tej techniki. Gdy dłoń chłopaka zetknęła się z ziemią nastąpiło jej zniszczenie w promieniu 20m przed nim. Technika pomyślnie opanowana, teraz pozostało trochę odpocząć. Jednak nie tutaj, to nie było odpowiednie miejsce do leniuchowania. Prawie każda rzecz przecież koajrzyła się tutaj z potem i pracą. Kenji opuścił plac i udał się w kierunku centrum.

Spoiler: pokaż
Technika rangi "C"

Nazwa
Doton: Retsudo Tenshō

Pieczęci
Świnia → Wół → Specyficzna pieczęć techniki

Zasięg Max.
Koło o promieniu 20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo silne Jutsu ofensywne z Dotonu. Polega ono na zniszczeniu ziemi w promieniu kilkunastu metrów, dzięki czemu przeciwnik może wpaść pod nią i nigdy się z niej nie wydostać. Największą zaletą tej techniki jest to, że skrawek ziemi, na którym my stoimy jest w zasadzie nienaruszony. Chybocze się, ale zdecydowanie mniej.
Kenji
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Kenji » 29 sie 2017, o 12:04

Po dwudniowym odpoczynku Kenji wrócił na plac treningowi. Wcześniejsza wizyta tutaj zaowocowała poznaniem przez niego nowej techniki i poszerzeniu swojego wachlarzu jutsu. Zdecydowanie była to wartościowa wizyta. Druga ma być przynajmniej tak samo rozwijająca. To już tylko zależy od niego samego. Miejsce idealne, pełno tu potrzebnego sprzętu oraz odpowiednia ilość miejsca. Nic tylko ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Tylko co tym razem próbować opanować. Pewien pomysł w głowie już był. Technika dystansowa i szybka, zdecydowanie pomocna. Na pewno będzie użyteczna. Nawet jeżeli nie ma nie wiadomo jakiej siły rażenia. Nadeszła w końcu pora aby zacząć. Kenji ustawił się jakieś 10m od tarcz. Głęboki wdech i wydech dla uspokojenia. Następnie wymieszanie chakry ze śliną w ustach. Solidny wdech i gwałtowne splunięcie. Niestety to chyba nie to miało wylecieć z ust chłopaka. Sama ślina i nic więcej, to zdecydowanie nie była żadna technika shinobi. Próba numer dwa, podobnie jak poprzednio młody Aburame nabrał potężnej dawki powietrza do płuc. Wymieszał chakrę ze śliną i wypluł w kierunku tarczy. Tym razem z jamy ustnej nie wyleciała ślina, a kula błota. Szkoda tylko, że całkowicie chybiła i przeleciała koło celu. Podejście numer trzy. Głęboki wdech, wymieszanie chakry w ustach i wystrzelenie błotnego pocisku. Tym razem doskonały strzał w sam środek. Pełen sukces, choć do perfekcji daleko to na pewno Kenji robił regularne postępy. Próba numer cztery. Tym razem dystans pomiędzy chłopakiem, a celem to 20m. Wdech, zmieszanie i wyplucie. Niestety pudło. Błoto minęło tarczę jakieś 2m. Cóż odległość znacznie większa niż poprzednio, więc to raczej normalne, że ciężej trafić. Kolejna próba. Wdech, wymieszanie i splunięcie w kierunku tarczy. Kula błota trafiła celu. Pełen sukces, można śmiało powiedzieć, że nauka zakończyła się pełnym sukcesem. Mała przerwa i chyba koniec ćwiczeń na dziś. Kenji po małym odpoczynku, opuścił plac i udał się w kierunku bramy miasta.

z/t

Spoiler: pokaż
Technika rangi "C"

Nazwa
Doton: Doro Kōgeki

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (za 4 pociski)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na wytworzeniu kuli błota w ustach. Następnie trzeba ją wystrzelić w kierunku przeciwnika tak, aby oberwał. Obrażenia w tym przypadku będą podwójne, ponieważ poza normalnymi wróg powinien mieć ograniczone ruchy. Błoto bowiem jest sporządzone z chakry i osłabia szybkość. Wszystko zależy jednak od trafienia, logiczne jest, że bieganiu przeszkodzi kula błota wycelowana w nogi, etc.
Kenji
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Kenjiro » 30 sie 2017, o 00:08

Młody Kenjiro postanowił dziś potrenować, spędzał tak niemal każdy dzień więc nikogo to raczej nie zdziwiło. Zjadł śniadanie w swoim rodzinnym domu, wraz z swoją starszą siostrą i po pożegnaniu się z nią wyszedł z rodzimego domu. Na początku udał się do klanowej biblioteki, gdzie po chwili rozglądania się wypożyczył interesujący go zwój. Następnie udał się na pole treningowe swojego klanu, z nadzieją że dziś nie będzie tam akurat nikt inny ćwiczył. Ot jeszcze ktoś by coś od niego chciał i musiałby irytować się stratą czasu na zbędne pogaduszki. Na jego szczęście placyk ćwiczebny był totalnie pusty, a on mógł w pełni skupić się na odkrywaniu tajników nowego jutsu.
Otworzył on zwój z techniką Katon: Karyūdan, po czym zapoznał się z jej teorią. Dokładnie analizował każde zdanie, aby przypadkiem czegoś nie pominąć. Gdy już w pełni zrozumiał wszelkie zagwozdki jutsu, przeszedł do praktyki. Złożył pieczęć tygrysa, a następnie skumulował w sobie energię. Zmieszał fizyczną oraz duchową, po czym spróbował wystrzelić z swojej buzi ognistego promienia. Jednak na początku wyszedł mu zaledwie płomyczek, co nieco zirytowało bruneta. Aczkolwiek on tak łatwo się nie poddaje, od razu podjął kolejne próby. Raz wychodziło mu gorzej, a raz lepiej. Po pewnym czasie zrobił sobie chwilę przerwy na odsapnięcie i zregenerowanie pokładów chakry. Miał też czas na przemyślenie jak wykonywać to jutsu efektywnie, miał w końcu wprawę w żywiole ognia, teraz wystarczyło przełożyć ją na konkretną technikę. A najbardziej kojarzyła mu się ona z kulą ognia, tylko że nie uformowaną i bardziej rozproszoną. Właśnie z taką myślą i dodatkową motywacją po odpoczynku, wrócił do treningu. Tym razem szło już mu dużo lepiej, ogień osiągał satysfakcjonującą temperaturę, oraz odpowiednie rozmiary. Efekty w postaci spalonej połaci ziemi, dały Kenjiro znać że pora przystąpić do drugiej z możliwych kombinacji jutsu. Mianowicie połączenia ognia wraz z shurinami, czy też kunaiami. Chłopak był bardzo sprawny w używaniu broni miotanej, dlatego zostało jedynie zsynchronizować rzut bronią z płomieniem. Tutaj również nie poszło zbyt szybko, a członek klanu Uchiha musiał poświęcić wiele sił i mocno się skupić. Z początku miał problem z dopasowaniem szybkości lotu broni miotanej, przez co ogień leciał za nią lub przed nią. Został przez to zmuszony do wykorzystania maximum możliwości jego percepcji, dopiero wtedy dał radę. Jednak z każdym kolejnym wykonaniem robił to coraz bardziej instynktownie, przez co dużo swobodniej. Na koniec opanował jutsu do perfekcji, przez co znacząco poprawił mu się humor.


Nazwa
Katon: Karyūdan

Pieczęci
Tygrys

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo dobra technika, jeśli chodzi o spełnienie kilku roli. Karyūdan polega na złożeniu pieczęci i wystrzeleniu ognistego promienia, o dosyć niezłym zasięgu. Technika ma jednak pewną zaletę. Mianowicie, nadaje się wprost idealnie do podpalenia jakichś broni, pocisków, czegokolwiek, a i przy okazji zaatakowania przeciwnika. Można więc wyrzucić shurikeny, zapalić je, a następnie zdzielić przeciwnika płomieniem i przedmiotami.

Pod wieczór oddał zwój z powrotem na jego prawowite miejsce, a następnie wrócił do swojego lokum. Gdzie wręcz natychmiastowo rzucił się na łóżko i oddał w ramiona morfeusza.

Z/T
Kenjiro
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości