Wioska Kirisu

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 15 lip 2017, o 13:30

Cienie, półcienie, urywki światła wpadające do wnętrza karczmy pochłoniętej w siwym dymie snującym swe opowieści pod samym dachem, przeplatające się między nogami, wplatające wieńce we włosy spięte i rozpuszczone, tańczyły przed czernią oczu i otumaniały zmysły, okładając się na nich piżmowym posmakiem czegoś względnie znajomego. Nawet jeśli świat na zewnątrz był zupełnie nowy, dopraszający się poznania, to ten wewnętrzny pozostawał nienaruszony i znajomym kątem zapraszał do przysiadnięcia na parę chwil na jednym z drewnianych stołków wątpliwej jakości (korzystaj, może nie zarwie się pod twoim ciężarem), które musiały udźwignąć wszystkich obywateli. A Ciebie? Ciebie i twoje myśli, tą sylwetkę która wydawała się smukła i lekka, jak wyrwany puzzel, którego nakazali odgórnie włożyć do tej układanki, ale jak? Przecież zupełnie tutaj nie pasował. Zauważają to miejscowi i zauważasz to ty sam - spojrzenia jak szpilki wkłuwały się sumiennie (prosto w sumienie) w ciało, ale nie powodowały nerwowych podrygów, nie sprawiały, że na karku pojawiała się gęsia skórka - odnotowane doczekały się jedynie reakcji w postaci braku jakiejkolwiek reakcji. Zupełnie niemiejscowy - oto, co można było o nim powiedzieć. Sęk w tym, że niemiejscowym sporo się wybacza, zwłaszcza w miejscu kwitnącym handlem, prawda? Nie było żadnej potrzeby, by zwracać na siebie więcej uwagi niż to potrzeba.
Cztery podszedł do tablicy ogłoszeń kiedy jego ślepia przesunęły się już po pomieszczeniu - karczma jak karczma, ale nawet ta różniła się od tych w jego rodzinnych stronach - to były drobne różnice, być może dla niektórych niezauważalne, wszystko przecież ograniczało się do tego, by stworzyć miejsce, które przyciągnie ludzi i nakłoni ich do odpoczynku przy kuflu piwa i fajce po ciężkiej podróży czy pracy. Samo powietrze, chociaż przesycone charakterystycznymi woniami, było inne - suche -a na podłodze zamiast ewentualnych śladów czarnoziemu czy trawy sypał się piasek, który niedługo zostanie zmieciony przez jakąś kelnerkę albo samego barmana - w zależności od tego, czy pracował tutaj sam. Zatrzymał się przy blondynie i jednocześnie tablicy, która przyciągała jak opiłki żelaza do magnesu - jego oczy zaraz powędrowały za ruchem dłoni barmana - czyli za tym, co właśnie mącił na tablicy.
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 15 lip 2017, o 23:43

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
3/15


Tablicabyła stara a ogłoszenia na niej widniejące nieco nieczytelne i liczne. Była nimi wręcz zawalona, co na pierwszy rzut oka utrudniało całą sprawę. Po dłuższym przyglądaniu się i spod ofert dotyczących handlu zamiennego, usług seksualnych oraz ofert wynajęcia specjalistów od brudnej roboty - mężczyzna mógł wybierać pomiędzy pracami porządkowymi, szukaniem zaginionych zwierząt i robieniem za bodyguarda w domu publicznym. Na dodatek gdzieś w dolnym, prawym rogu widniało coś, co wyglądało bardziej jak laurka, niż ogłoszenie. Obrazek, który przedstawiał kobietę, a raczej kobieto-podobne-coś i trudne do odczytania znaki, niechlujne postawione, co wraz z źle sformułowanymi zdaniami sprawiało nie lada kłopot w zrozumieniu przesłania.
Spoiler: pokaż
ÓKRADLI MI MAMUSIE ZA ODZYSK ODDAM FSZYSTKIE SWOJE PIENIONSZKI INFORMACYJA U KARSZMARZA

Cóż, musiał to pisać debil. Może to jakiś żart? A może, sądząc po kolorystyce i treści, jakiemuś dziecku porwano matkę i szukało pomocy, gdzie tylko mogło? Pytanie tylko czy warto brać się za coś takiego, w końcu jak bardzo bogaty może być jakiś mały bachor? Dodatkowo zadanie wyglądało na nieco utrudnione, o ile rzecz jasna, faktycznie coś takiego się stało..
Ostatnio edytowano 16 lip 2017, o 11:59 przez Mitsui, łącznie edytowano 2 razy
Mitsui
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 16 lip 2017, o 10:54

4/15
Co tu dużo mówić - typowa tablica ogłoszeń. Dlatego też karczmy były najlepszym miejscem wypadowym - nawet jeśli nie było w nich samej tablicy to byli tutejsi i w końcu - sam karczmarz. Rzecz jasna o ile ci tutejsi nie chcieli cię zgwałcić sztucznymi dil**osami, jak to niektórzy sugerują.
Kartka wisiała tutaj niemal na kartce, jeden temat przeplatał się z drugim, napisy na napisach, niektóre tak nabazgrane, że naprawdę człowiek miał problem z rozszyfrowaniem tych hieroglifów, ale z tego wszystkiego jedno z ogłoszeń, niemalże nieśmiało skrywające się pod nawałnicą innych, miało wyraz, który lekko puknął w czuły punkt Czwórki.
- Przepraszam, mógłbym zająć chwilę? - Palce czarnowłosego oparły się na rysunku, wyczuwał pod opuszkami miękkość kredki, która zarysowała fakturę, śliskość rysika, który w jednym miejscu był tak intensywnie pokolorowany, że zrobił w fakturze papieru wgłębienia. - O co chodzi z tym ogłoszeniem?
Jasne, to mógł być jakiś głupi żart, mało takich? Tylko czy karczmarz pozwoliłby sobie na wieszanie na tablicy głupich pranków? Pewnie tak, jeśli to byli jacyś jego ziomkowie, albo jeśli ktoś mu dał w łapę, zresztą pewnie wieczorami łatwo było się do tablicy zakraść i podczepić coś swojego, czego potem karczmarz pewnie nawet nie zauważył. Nawet jeśli to zapytać nigdy nie zaszkodzi.
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 16 lip 2017, o 12:05

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
5/15


Karczmarz początkowo nie zwrócił na Ciebie większej uwagi, jednak po chwili zdał sobie sprawę, że stojąc z tą kartką papieru zerwaną z tablicy ogłoszeń, czarnooki może mieć do niego interes. A cóż ucieszyłoby go bardziej, niż dobrze ubity interes?
Z pewnością za darmo, ani z dobrego serca, tej karteczki tu nie wywiesił.
- Jasne, jasne.. jak tylko kupisz jakąś potrawę i napitek, albo dużo napitku.. w końcu musisz mieć siły, by się czegoś takiego podjąć, co? - zaśmiał się grubiańsko, upijając łyka piwa. Mogłeś zobaczyć jak kątem oka spogląda na trzymaną przez Ciebie karteczkę i skrzywił się niemalże niezauważalnie. Cóż ten człowiek, nicpoń jeden, kombinuje? Czemu miałeś przeczucie,
że zdecydowanie by mu ulżyło, gdyby ktoś tą karteczkę po prostu wyrzucił?
Mitsui
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 16 lip 2017, o 19:20

6/15

Niby że informacje z dobrego serca? No nie, to tak nie działa - nawet jeśli miało się nadzieję, że będzie. Podobno to właśnie Nadzieja umierała ostatnia. Cztery nawet jej nie miał. Uniósł karteczkę wiedząc doskonale, że za informację, która była potężniejsza od pieniądza, zażądane zostanie ryo - może będzie trzeba sypnąć groszem, może trzeba będzie coś zamówić, po prostu z dobroci serca jeszcze nikt nigdy nie wyżył. I tak jak podejrzewał tak się stało - przynajmniej w przystępny sposób.
- Oczywiście. - Cztery przymknął oczy w ciepłym uśmiechu i zajął miejsce przy barze zamawiając tutejszy specjał i do tego wodę - cokolwiek było tutejszym specjałem na pewno będzie dobre. Głodnemu człowiekowi zawsze wszystko smakuje. - Byłbym zobowiązany za każdą informację.
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 16 lip 2017, o 19:34

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
7/15


Twarz karczmarza od razu nabrała ciepłego uśmiechu i zadowolenia, gdy tylko Shi zamówił swój posiłek. Teraz na pewno będzie bardziej skory do rozmowy. Wodę podał Ci niemalże natychmiast, a danie specjalne..
-Okonomiyaki dla naszego nowego gościa! - gruby głos wielkoluda rozniósł się po tawernie i z pewnością trafił do uszu kuchni na zapleczu. Sam właściciel sięgnął swoim tłustym łapskiem po zapłatę, przeliczając każdego pojedynczego ryo, jakby od nich zależało jego życie. Zdecydowanie był chciwy i pewnie była to jedna z jego wielu wad.
-A więc.. - sięgnął łapskiem po karteczce, wędrując po niej wzrokiem i mimowolnie gnąc ją w dłoniach. - Była taka mała,
Reiko bodajże się zwała, przyszła kilka dni temu z płaczem i karteczką. Nie wiele z tego zrozumiałem, ale chciała by karteczka wisiała na tablicy. Nie było ją stać na zamieszczenie ogłoszenia, ale jako, że dobry i uczciwy ze mnie człowiek. -
zaśmiał się lubieżnie, gładząc jednocześnie brudnym palcem po wąsie. - Doszliśmy do porozumienia. Znajdziesz ją gdzieś w kuchni, powinna szorować gary, a jak się będzie opieprzała to możesz śmiało jej przyłożyć, niech wie, gdzie jej miejsce. - kończąc się śmiać zgarnął pieniądze do kieszeni i poszedł obsługiwać kolejnego klienta. Pozostało tylko czekać na danie specjalne. A może i nie?
Mitsui
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 16 lip 2017, o 19:59

8/15

Sięgnął po wodę podaną w czystej, przejrzystej szklance - była przyjemnie chłodna, chociaż nie zimna - podstawa upałów: nie można poić się lodowatymi napojami. O dziwo napoje ciepłe o wiele skuteczniej gasiły pragnienie. Podobno. Bardzo chętnie wypił połowę szklanki, niecałe pół godziny podróży pod palącym słońcem dla osoby do upałów nieprzyzwyczajonej nie było zbyt przyjemne. Prysznic i kawałek miękkiej trawy, na której można by się zdrzemnąć był bardzo kuszącą wizją, szkoda tylko, że chwilowo nieosiągalną.
Wysłuchał uważnie tego, co karczmarz miał do powiedzenia - a do powiedzenia miał coś, za co nóż w kieszeni się otwierał... albo powinien otwierać? Kiedy przychodzi do ciebie dziecko z płaczem, że zgubiło matkę, ldzkim odruchem jest pomóc mu, tymczasem mężczyzna najwyraźniej postanowił wykorzystać zdesperowaną Reiko i wysłużyć się nią - tania siła robocza, ba! - darmowa, przecież jej nie płacił... Jak sam to ujął: dobili targu, wszak wywiesiła ogłoszenie? Wywiesiła. Więc o co ta spina?
- Dość wygórowana cena jak za przywieszenie ogłoszenia. - Jego głos był miły, uprzejmy, płynący spokojem, tak jak i zresztą jego uśmiech - całkowicie szczery uśmiech... bo był szczery, prawda? Nic więcej nie dopowiedział. Przywilej podziękowania nie przynależał do takich jak on.
Cztery zjadł to, co zamówił i wypił do końca wodę, nim za pozwoleniem karczmarza ruszył do kuchni, gdzie ponoć Reiko miała zmywać naczynia, zabierając oczywiście ze sobą kartkę. Jeśli nie mógł jej namierzyć od razu to podpytał kogoś, gdzie panienka jest. Nie trudno było ją znaleźć. Czarnowłosy skierował do niej swoje kroki z kartką zwiniętą w rulon w dłoni.
- Reiko? - Łagodnie się uśmiechnął. - Znalazłem twoje ogłoszenie. Zdaje się, że szukasz pomocy.
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 16 lip 2017, o 20:20

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
9/15


Znalezienie jej było trochę kłopotliwe, bowiem umiejscowiona została praktycznie na samym krańcu budynku, gdzie poza stertami zużytych pudeł i starym jedzeniem, wokół którego zbierały się już owady, niczego nie było. Przed wielkim zlewem,
pokrytym rdzą i wypełnionym stosami brudnych naczyń, garów i zużytych już sztućców stała drobna dziewczynka. Miała może metr czterdzieści? Krótko ścięte, blond włosy, pokryte były brudem. Jej ubiór, a raczej coś co powinno być ubiorem, czyli średniej długości, szarawa suknia, podarta była w wielu miejscach. Widać było, że pochodziła z dna drabiny społecznej. Najgorszym zdaje się widokiem był widok jej stóp. Bosych, drobnych, okaleczonych. Zdecydowanie nie radziła sobie z obsługą ogromnej szczotki, którą miała czyścić garnki większe trzykrotnie od jej głowy, ale widać było, że starła się ze wszystkich sił.
Choć nieudolnie. Nie zwróciła uwagi na obcego mężczyznę dopóty ten nie podszedł i nie zagadał. Odwróciła się, nieco przestraszona, zerkając na Shi swoimi oczyma, które wypełniała najczystsza lazurowa barwa, jaką było Ci dane dostrzec. Nie miała odwagi nic mówić, obserwowała dłuższą chwilę, zerkając to na Ciebie, to na kartkę, którą czarnowłosy dzierżył w dłoni. Posmutniała jeszcze bardziej, choć trudno było sobie wcześniej wyobrazić jej zdolność do tego. Wypuściła ze swoich zgrabnych rączek narzędzie pracy jak i naczynie, wycierając poranione od odcisków dłonie o swoją sukienkę. Zerknęła na Ciebie pytająco, przytakując głową, gdy ten zapytał ją o imię. Jej twarz była bladsza niż powinna być, a jej usta zaschnięte do tego momentu, że w kącikach aż popękane.
-Ma-mamusia.. - jej drobny głosik dobiegł do uszu Shi, a jej dłonie powędrowały odruchowo po karteczkę.
Mitsui
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 16 lip 2017, o 20:47

10/15
Bzyczenie much było namolne, wbijało się w umysł i drażniło, tak jak drażniła woń płynu, którym dziewczyna myła te naczynia, jednego z tych tanich, które zapachem nie przypominały żadnego owocu, zmieszana z nieświeżym jedzeniem, które w tutejszych temperaturach psuło się natychmiastowo i ściągało wszelkie robactwo, które tylko w takich kątach, dalekich od promieni dnia, miało szanse na jakieś życie... jakiekolwiek, ciężko tutaj mówić o życiu godnym. Może tak naprawdę ten karczmarz wykazał się dobrym sercem? Zgarnął dziewczynę, przynajmniej miała... pracę, jeśli tak to w ogóle można nazwać, jakiś dach nad głową..? Co z nią teraz było, gdy straciła matkę, co z ojcem? Najwyraźniej musiała liczyć tylko na siebie. Desperatka. Do wszystkich tych zapachów dołączyła specyficzna woń żelaza. Rdza porastała tutaj zlewy, meble u podnóża było lekko zbutwiałe, chyba nikt nie martwił się tym, co dzieje się z rozlaną wodą, albo martwili - potrącali pracującym tutaj szaleńcom z pensji, bo zniszczyli sprzęt. Niefart. Do tego stojące tutaj pudła od bogowie wiedzą jakiego czasu były na pewno epicentrum wszelakiego kurzu. Zadziwiające, że karczma miała tak wielkie zaplecze, bo ciężko to było nawet nazwać częścią kuchni - albo miejsce wielkie nie było, tylko jego zagracenie sprawiało, że stawało się istnym labiryntem? Parę kroków, trochę rozglądania się - i oto zguba się znalazła. Cała i... zdrowa?
Te oceaniczne oczy przesiąkły do wnętrza Shi. Miał już o niej całą opowieść. Spisał całe tomy.
Mężczyzna przykucnął i wyciągnął karteczkę, wręczając ją w dłonie dziewczynki, która rysunek stworzyła. Nie było wiele rzeczy, które poruszałyby sercem posiadacza oczu otchłani, ale przecież każdy miał jakąś słabość, prawa?
Każdy za czymś gonił - niekiedy ta gonitwa trwała za snem.
- To twoja mama? - Nieco szorstki głos Czwórki złagodniał, automatycznie się wyciszył. - Bardzo ładnie rysujesz.
Shi miał ochotę ściągnąć swoje buty i oddać jej. Ściągnąć swój płaszcz i oddać jej. Ściągnąć z siebie szal i okryć jej czyste, lazurowe oczy, by nie zbierały więcej brudu rzeczywistości.
By nie widziały, jak podrzyna gardło osoby, która tak niewinne stworzenie postawiła w tym syfie.
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 16 lip 2017, o 21:12

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
11/15


Reiko uśmiechnęła się delikatnie, o ile delikatne uniesienie w kącikach spierzchniętych ust można nazwać uśmiechem. Ukłoniła lekko głowę w geście podziękowania, po czym sięgnęła po własnoręcznie wykonane ogłoszenie.
-T-tak. Jest piękna, prawda? - spojrzała na Ciebie, a głęboki smutek zakorzeniony w jej oczach był aż nadto odczuwalny.
Spojrzała raz jeszcze na swój obrazek, który był wymiętoszony i nieco pobrudzony, ale pocałowała niewyraźną postać kobiety i przytuliła do siebie, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza. Stała tak dłuższą chwilę, po czym pochlipując cicho pod nosem sięgnęła po dłoń Shi, delikatnie ją ujmując i ciągnąc za sobą. Czy za nią pójdzie? Czy ulegnie jej urokowi?
Mitsui
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 16 lip 2017, o 23:10

To smutne. Tak boleśnie i ujmująco smutne, że powinno rozkładać na łopatki. Rozkładało. Owijało się woalem wokół serca i na gładkiej fali cofało w dół, do ciemnych toi oceanu, do niewidocznych piasków zamkniętych pod hektolitrami wody - im dalej tym bardziej powinieneś się dusić, ale tutaj nie brakowało powietrza. Niestety. Dostarczali ci tyle tlenu, żebyś na pewno zapomniał, czym jest brak światła. I tutaj pojawiał się ten mankament między człowiekiem, który był nadmiernie uczuciowy a Tobą. Wiesz, myślę, że ci, co cię poznali, mogliby cię określić wieloma słowami, ale nigdy nie pojawiłoby się w nich słowo uczuciowy, a jednak czujesz, przeżywasz... i w punkcie czucia i przeżywania stawiasz linię, której nie przekraczasz. Pełne goryczy wody nie napełniają twoich płuc, bezwolnie nie opadasz na dno niczym kamień puszczony z nurtem rzeki - stoisz ciągle w tym samym punkcie i ograniczasz to co czujesz a to co możesz czuć.
- Niczym królewna. - Odparł, chociaż nie widział tej kobiety na oczy. Każda matka była najpiękniejsza w oczach swojego dziecka, jeśli tylko dała swojemu dziecku szansę, by tak piękną ją zobaczył. Wstał i uniósł spojrzenie, żeby zrozumieć, dokąd dziewczynka próbowała go zaciągnąć. - Gdzie mnie prowadzisz?
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 16 lip 2017, o 23:30

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
13/15


Cztery nie dał się zaciągnąć dziewczynce, może to i dobrze? W końcu kto wie czego tam mógł się spodziewać. Pułapka, zasadzka? Pytanie tylko, czy mała dziewczynka wytrzymałaby w takich warunkach kilka dni, tylko po to, by znaleźć kogoś o dobrym serduszku, by ją wyciągnąć z tarapatów i pomóc znaleźć jej mamusię. Tego czarnookiemu nie było już dane się dowiedzieć. Reiko puściła jego dłoń i usiadła w kącie, zaczynając płakać i przytulać do siebie kartkę z wizerunkiem bliskiej jej osoby. Natomiast mężczyzna mógł wyczuć czyjąś jeszcze obecność. Ktoś nowy pojawił się niedaleko nich i raczej nie miał dobrych zamiarów. Wyciągnął bowiem długi miecz i skierował go w stronę skroni Shi.
- Odsuń się od niej, pieprzony zboczeńcu. - mógł usłyszeć zachrypnięty głos, a gdyby się odwrócił - ujrzałby nie jednego, a trzech mężczyzn. Jednego z nich znał, był to karczmarz, który stał najdalej z nich wszystkich i cichutko liczył swoje ryo. Natomiast dwójka przed Tobą to zdecydowanie byli ninja. Sądząc po eleganckich ubiorach i stylowych mieczach - nie byli byle kim. Ten, który mierzył do Ciebie z miecza, w drugiej dłoni coś trzymał. Gdyby Cztery się przyjrzał, to ujrzałby wizerunek małej dziewczynki. Reiko.
Mitsui
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 16 lip 2017, o 23:44

Własnie. Czy dziewczynka wytrzymałaby kilka dni, żeby znaleźć swoją mamusię? Czy takie małe dziecko, takim stanie, byłoby w stanie tyle harować? Cienie w tym miejscu się zagęszczały, ściągały i przysłaniały widok na coś wspaniałego - tu był punkt, w którym należało oddzielić serce od rozsądku i postawić sobie parę pytań. Jak na przykład to, czy w takim miejscu nie byłoby łatwo kogoś ogołocić z pieniędzy. Wszystkie niewiadome i niedomówienia sprawiły, każda pamięć o dzieciach, które kradły i zabijały, nie mając duszy w oczach, sprawiły, że Cztery nie poszedł za małą. Że jego czujność gładko weszła na wyższe obroty, chociaż ton głosu nie zmienił się nawet o jotę - tylko czarne ślepia się jakby wyostrzyły.
Przecinały codzienność.
Wyprostowałeś się, przesuwając spokojne spojrzenie z małej, która wybuchła płaczem, na trójkę mężczyzn, które pojawiły się w karczmie. I tak był karczmarz, który przeliczał pieniądze i byli strażnicy miasta? Shinobi? Łowcy nagród? Ktokolwiek to był trzymał pewną ręką broń do odbierania życia.
Oczy, które widziały krew, były inne.
- Tak się w tych stronach nazywa medyka, który próbował wyratować wykorzystywane w takich warunkach dziecko? - Cztery wskazał na małą gestem dłoni, ale nie obrócił się w jej kierunku. Kimkolwiek byli ci mężczyźni należało najpierw wybadać sytuację. Nie byli ślepi, na pewno widzieli podobną kartkę w dłoniach dziewczynki. Cztery nie miał jednak kart, które pozwalałyby tutaj strugać kozaka, ale to nic - kiedy nie miałeś wystarczająco ostrego ostrza, zawsze mogłeś grać ostrzem wiedzy.
A medycy byli jak skarb w tych czasach.
Pewnie dlatego w jego głosie pojawił się chłód, a na twarzy ściągnął nieznacznie brwi, prezentując zdystansowany niesmak i kroplę zniechęcenia.
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 17 lip 2017, o 00:03

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
15/15


Sytuacja nabierała rozpędu. Sprawa wydawała się dość jasna. Dziewczynka, robiąca za przynętę, sprzedajny karczmarz, który odpowiednio opłacony pozwalał na rabunki tym dwóm kolesiom. No i lokalizacja - sam koniec zaplecza, gdzie nikogo nie było. W końcu tak mogło być, tak powinno być, ale.. czemu ten koleś trzymał jej wizerunek w dłoni? I czemu kazał Ci się od niej odsunąć? W jego głosie był gniew, jednak nie ten nienawistny, żądny krwi. Bardziej złość, troska, frustracja. Ninja z bronią skrzywił się, gdy usłyszał Twoją odpowiedź i po Twojej twarzy wywnioskował, że się nie dogadacie. Wziął zamach i już miał zadać cios, gdy..
- Papa! - Cztery usłyszał krzyk gdzieś zza swoich pleców. Poznał ten głos, jednak nie wiedział skąd w nim tyle życia. Reiko przebiegła obok niego i poleciała wprost na mężczyznę z bronią, którego twarz mówiła wszystko. Wciąż trzymając miecz, przykucnął lekko i przykucnął, rozkładając ramiona. Przytulił dziewczynkę, a w jego oczach szkliły się łzy.
- Wszędzie Cię szukałem, córeczko. Gdzie do cholery się podziewałaś?! - złość zmieszana z troską, dość typowe dla obecnej sytuacji. Bezradność boli najbardziej.
- By-byłam poszukać mamy, ten Pan obiecał, że jej pomoże! No i pan kar-karszmarz, pozwolił mi tu pracować w zamian za wywieszenie informacyji! - Reiko choć w opłakanym stanie, wyglądała na szczęśliwą, jednak jej ojciec.. posmutniał nieco bardziej. Ale tylko przez moment, bowiem uniósł się po chwili i zaciskając zarówno pięści jak i zęby, odwrócił się błyskawicznie, by jednym, energicznym ruchem wykonać cięcie na klatce piersiowej właściciela tego przybytku.
- Ty pieprzony skurwielu, zmusiłeś małe dziecko do ciężkiej pracy, w zamian za kawałek kartki na głupiej tablicy?! - już miał wykonać kolejne cięcia, jednak został zatrzymany przez swoją córkę, która zaczęła płakać. Ten chcąc nie chcąc uległ jej i opuścił broń, kucając i z powrotem przytulając blondyneczkę. Natomiast jego towarzysz, który wyglądał jak typowy bodyguard, zdołał wychwycić wcześniejsze mrugnięcie swojego kompana i dokończył dzieła, sprzedając karczmarzowi kilka kopniaków, zabierając mu sakiewkę z ryo, którą podał ojcu Reiko, a sam wziął leżącego i wyszli gdzieś za drzwi.
- Ja.. ja tylko chciałam znaleźć mamusię.. - mówiła przez łzy Reiko, tuląc się mocno do rodziciela.
- Reiko, kochanie.. mówiłem Ci już, że mamusia jest w innym, lepszym miejscu.. nie możemy do niej iść, jeszcze nie teraz. - spojrzał na Cztery porozumiewawczo, podrzucił mu sakiewkę i bezgłośnie wyszeptał "dziękuję", po czym wziął małą na ręce i wyszedł. Nastała cisza. Cisza i pogniecione ogłoszenie na podłodze, które bardziej przypominało laurkę.


Proszę zgłosić się po nagrodę do wynagrodzeń, misja zakończona powodzeniem.


//zt.
Mitsui
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 17 lip 2017, o 00:26

Był n to gotowy. Był chyba gotowy na wszystko, tylko nie na to, co naprawdę przyszłość ze sobą przytargała - ciężar doświadczeń i melancholijną radość, bo przecież wszystko dobrze się skończyło. Dla Ciebie jeszcze trwa. Więc nie zdziwiła ta dłoń, która się uniosła, tylko bardziej wyostrzył się wzrok, tylko napięły się mięśnie gotowe do reakcji, niemal już cofnął swoją nogę w tył. Nie dasz rady - głosik w głowie, namolny, ale nie denerwujący, jeszcze nie, po prostu stwierdzający suchy fakt, serio, nie było w tym niczego z zaniżonej samooceny czy innych pierdół. Dwóch uzbrojonych, wyszkolonych i jeszcze ty? Burda w karczmie, przecież to byłoby zupełnie nie w twoim stylu, litości! Burda przy dziecku, pozwolenie sobie na zagalopowanie się do takiej pułapki. Bo to było teraz oczywiste, że to była pułapka. Karczmarz najwyraźniej też nie wziął poprawki na to, jak kapryśny jest los.
Gotowość na cios, który nigdy nie padł, a ty nigdy się nie cofnąłeś, nie dowiedziałeś się, jak bardzo w twoim stylu byłoby bicie się przy dziecku z uzbrojonymi mężczyznami - ten Aniołek, któremu miałeś pomóc, pomógł Tobie.
Pomogliście sobie wzajem.
Dopiero teraz zrobiłeś finalny krok - a raczej pół kroku, kiedy spojrzałeś lekko zdziwiony na dziewczynkę, która wybiegła niemal za twych pleców, przed momentem wtulona w ścianę i rysunek, lejąca gorzkie łzy, które zarumieniły jej policzki i zeszkliły tęczówki - i z okrzykiem "tata!" wpadła w ramiona tego, który cios chciał zadać. Cios nigdy nie padł.
Wpatrujesz się w tą scenę i nie wierzysz w to, co widzisz. Zawsze na granicy, nigdy po jakiejkolwiek stronie. Bierny obserwator będący świadkiem czegoś wspaniałego. Wszystko dzięki temu, że przecież warto żyć - dla takich chwil, które jak malowane okrywają ramiona swym doświadczeniem leciutkim jak piórko, a jednocześnie zapisującym się w pamięci - łagodnie, to pióro, którego używała Mojra nie niszczyła faktury pergaminu, ten tusz nie przebijał przez kartki. Czas zamknąć tą książkę.
Przecież o Reiko spisałeś już całe tomy.
- Panie, poczekaj..! - Złapałeś sakiewkę, ale twoja uwaga się na niej nie skupiła - tak jak została oderwana od karczmarza - podszedłeś parę kroków szybciej, niemal biegiem, do mężczyzny i dziewczynki i wyciąnąłeś dłonie nieco w górę, odkładając sakiewkę do torby. - Jestem lekarzem. Jej nóżki... - Wskazał na stopy małej dziewczynki i przeniósł swój wzrok z twarzy ojca na małą, znów uśmiechając się do niej ciepło. - Mogę? - Zapytałeś. To były drobne rany. Zaleczenie ich zajęło chwilę.
Jak bardzo samotny i smutny był to uśmiech wiedziałeś tylko ty i czysty turkus jej oczu.

[z/t]
Shi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość