Murai

W tym dziale lądują zaakceptowane karty postaci. Na ich podstawie można się upewnić wyglądu właściwie wykonanej KP, aby uniknąć późniejszych poprawek.

Murai

Postprzez Murai » 18 kwi 2015, o 18:52




Obrazek

DANE PERSONALNE



IMIĘ: Murai
NAZWISKO: Brak
PSEUDONIM: Kūkyo (Pusty)
KLAN: Kakuzu
WIEK [DATA URODZENIA]: 23 [15.11.361]
PŁEĆ: Shinobi
WZROST | WAGA: 175cm|66kg
RANGA: Sentoki


APARYCJA


Obrazek
WYGLĄD: Murai nie wyróżnia się elementami aparycji pokroju włosów dziwnego koloru czy krzykliwych ozdób i dodatków. No, może poza jednym wyjątkiem – duża część jego ciała pokryta jest dziwnymi szwami, bezpośrednio związanymi z jego pochodzeniem. Nie przeszkadza mu to jednak w normalnym funkcjonowaniu. Zwyczajnie ignoruje ich obecność. Sam Murai tłumaczy się jednak rozległymi ranami powstałymi na skutek bliżej nieokreślonej potyczki, chcąc uniknąć w ten sposób rozpowszechniania informacji o swojej przeszłości. Jakby tego było mało, ma on kilka śladów od poparzeń na plecach. Tęczówki koloru jadowitej zieleni, białka natomiast całkowicie czarne. To niecodzienne połączenie sprawia, iż jego wzrok wydaje się pusty i bez uczuć. Niczym jastrząb spoglądający na swoją ofiarę. Do tego porównania pasuje również jego podłużna twarz i szpiczasty podbródek, jak również cienkie brwi potęgujące to wrażenie. Wyglądałby całkiem przystojnie, gdyby nie kilka ogromnych szwów na jego policzkach, ciągnących się aż do uszu. Psuje to ogólne wrażenie, jednak Murai nie zwraca uwagi na swój wygląd i przez to te skazy nie robią mu problemu. Na nosie ma podłużną bliznę, której o dziwo szwy nie obejmują. Zapewne powstała podczas jakiegoś cięcia. Włosy ma długie i rozpuszczone. Nie spina ich w żadne koki czy inne duperele. Wygląda na muskularnego, mimo braku jakichkolwiek mięśni. Nici formowały jego ciało w formę umięśnioną, ale nie przepakowaną. Umiarkowanie.

UBIÓR: Murai nie jest zwolennikiem przywiązywania zbyt dużej wagi do swojego ubioru. Lubi rzeczy proste i funkcjonalne, więc jego strój również to odzwierciedla. Niekiedy zakłada rzeczy całkowicie przypadkowe, nie powiązane w żaden sposób. Góra to czarna bawełniana koszula z długimi rękawami, brązowa kamizelka z białymi akcentami z kieszonkami po bokach i jedna na sercu. Dół to natomiast proste, luźne spodnie z głębokimi kieszeniami zarówno z przodu, jak i z tyłu. i skórzany pas, który je przytrzymuje. Na nogach zwyczajne buty z miękką podeszwą. Nie można zapomnieć o jakiejś bieliźnie. Jak więc widać, jest dość prosto i skromnie. Zresztą nie ma powodu, by było inaczej.

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Szwy na całym ciele, ślady poparzeń na plecach i brzuchu, zielone oczy z czarnymi białkami.


OSOBOWOŚĆ


CHARAKTER: Głównym czynnikiem kreującym charakter Muraia było wieloletnie przebywanie w zamkniętym ośrodku “szkoleniowym”. Koniecznym było przystosowanie się do panujących warunków i przyswojenie wpajanych tam nauk, za którymi do dzisiaj podąża podczas podejmowania decyzji, już jako wolny człowiek. Najważniejszą z reguł była “Wszystko jest słuszne, jeśli służy twojej korzyści i przeżyciu”. Pojęcie korzyści u Muraia nie odnosi się wyłącznie do pieniędzy, obejmuje także ważne znajomości, przydatną wiedzę bądź możliwości zwiększenia swojej siły. Dla tego ostatniego jest w stanie zaryzykować dużo, czasem nawet własne życie. Surowe wychowanie spowodowało również zanik występujących u niego uczuć do minimum, jako że emocje nie były potrzebne kandydatowi na bezdusznego zabójcę. Radość, gniew, smutek, rozczarowanie - jakiekolwiek uczucia Murai odczuwa z ledwością, często mając kłopoty z prawidłowym ich nazwaniem. Przez to nigdy nie działa pod wpływem emocji, kierując się chłodnym i analitycznym sposobem myślenia, ze spokojem obserwując rzeczywistość go otaczającą. Podczas podejmowania decyzji potrafi wziąć pod uwagę ogromną ilość możliwych scenariuszy i ich konsekwencji, przemyśleć je i wybrać jego zdaniem opcje która zaprowadzi go najbliżej tego rezultatu. Inna ważna zasada kierująca jego czynami brzmiała: "Nie ufaj nikomu, każdy może stać się potencjalnym przeciwnikiem. Polegaj tylko na sobie". Szkolony do samotnego podejmowania zabójstw nie miał podstaw, by z kimś współpracować, stąd też brak zaufania wielu osobom w jego otoczeniu. Jest to do tego stopnia wpojone Muraiowi, że mimo świadomości całkowitego zaufania drugiej osoby do niego i braku jakichkolwiek złych intencji, nie potrafi zaufać jej do końca. Podświadomie zawsze będzie miał wątpliwości, zawsze będzie rozważał możliwość wbicia mu noża w plecy. "Słowa nie muszą odzwierciedlać rzeczywistości. Niepoparte czynami nie znaczą nic", ta nauka również odcisnęła na nim piętno. Murai nie ma oporów przed kłamstwem, wygodną dla niego manipulacją faktami. Może mówić co chce, ale rzeczywistość pozostanie taka sama. Ma świadomość że to samo dotyczy innych, nie pokłada więc w ich słowa większej wiary, chyba że dotyczy to osób uznanych przez Muraia za wiarygodne. Jako osoba szkolona na zabójcę, nie waha się ani chwili przed wykonaniem kończącego ciosu. Zabójstwo przychodzi mu bez najmniejszego problemu i jest dla niego w pełni naturalną czynnością. Nie znajduje w tym jednak przyjemności, nie zabija bez powodu. Murai decyduje się na to tylko wtedy, kiedy jest to konieczne bądź widzi w tym określoną, wartą fatygi korzyść. Przez konieczność rozumie on przykładowo polecenie wydane mu przez jego pracodawcę albo zagrożenie dla niego samego. Zrobi to z obojętną twarzą, w możliwie szybki i skuteczny sposób, najlepiej bez świadków. Murai stara się respektować zasady panujące w środowisku wokoło niego, łatwo się dostosowuje do sytuacji i warunków w których przychodzi mu przebywać. Jest pod tym względem bardzo elastyczny. Jedna rzecz jest jednak dla niego kłopotem i jest to swobodna komunikacja z ludźmi. Nie jest gadatliwy i stara się wypowiadać jak najrzadziej i możliwie krótko, zwięźle. Im mniej czasu spędzi na rozmowie, tym lepiej. Zazwyczaj przyjmuje formalny, nawet za bardzo, sposób wypowiedzi w stosunku do nowo poznanych. Często unika kontaktu wzrokowego z rozmówcą, zazwyczaj skupiając się na innych elementach drugiej strony, nie tracąc przy tym wyuczonej, stałej czujności. Nie przywiązuje się do ludzi, ale nie zapomina o nich. Ich egzystencja bądź jej brak mało go obchodzą, o ile osobnik takowy nie zapadł mu w pamięć swoimi umiejętnościami, wyglądem czy zachowaniem. Ułomność tą stara się naprawić, przez co na przełomie kolejnych lat coraz lepiej radzi sobie w prowadzeniu swobodnej rozmowy. Murai w swoich działaniach dąży do perfekcji, wytykając sobie najmniejszy błąd w podejmowanych akcjach. Nie wybacza sobie popełnionych błędów, które mogą doprowadzić do jego śmierci. Jest pod tym względem niezwykle surowy i nigdy nie zapomina o swoich porażkach, chociażby najmniejszych. Pozwala mu na to dobra pamięć, dzięki której zapamiętuje ogromne ilości informacji różnego rodzaju. Przeczy temu natomiast amnezja, która obejmuje wspomnienia najwcześniejszej młodości i część czasu spędzonego w zamknięciu. Muraiowi zależy na odzyskaniu wspomnień, jest to jednak cel drugorzędny i nigdy nie stawia go ponad wyznaczonymi sobie priorytetami. Po wyjściu z niewoli Murai odkrył w sobie wiele cech niemożliwych do rozwinięcia podczas życia w rygorze. Najważniejszym jest jego głód wiedzy. Murai pochłania informacje jak szalony, cały czas starając się dowiadywać nowych rzeczy o świecie go otaczającym. Jeśli ma możliwość uzupełnienia swoich braków w wiedzy, uczyni to możliwie szybko i efektywnie. Czyta też dużo książek o tematyce wszelakiej, pochłania je w dużych ilościach. Ciekawość świata jest zazwyczaj jego główną siłą napędową podczas podejmowania decyzji większej wagi. Mając doświadczenia ze zwykłymi ludźmi i szczegółową wiedzę o Szczepie Kakuzu, Murai wyrobił sobie opinię o swojej wyższości nad większością innych osobników, często myśląc o sobie jako o "wybitnej jednostce". Nie obnosi się z tym publicznie i zachowuje swoje zdanie dla siebie. Nie jest to pycha czy samouwielbienie, Murai jest skromną osobą i nie jest przyzwyczajony do komplementowania go, przez to nie wie jak reagować w takich wypadkach. Uznaje on głównie siłę innych - im lepszy jesteś w boju, tym bardziej respektowany będziesz przez Muraia. Wychowany w bardzo surowych warunkach, przywykł do takowych i niezbyt przepada za wygodą. Może przeszkadzać mu zbyt miękki materac czy zbyt wygodny fotel. Ale najbardziej przeszkadza mu bałagan. Wszystko powinno mieć swoje miejsce i o ile toleruje to w miejscach publicznych czy będących czyjąś własnością, to w jego domu jest to absolutnie niedopuszczalne. Pierwszą rzeczą jaką zrobi po wejściu jest zazwyczaj sprzątnięcie wszystkich kurzów u brudu. Do jego "hobby" zaliczają się długie treningi, czytanie książek i eksperymentowanie z możliwościami swoich nici.


NAWYKI: Unikanie kontaktu wzrokowego, regularne rozglądanie się, czytanie książek, głęboka analiza otoczenia.

NINDO:

“Można przewidzieć wszystko, wystarczy mieć odpowiednią ilość informacji.”

"Narzędzia nie mają wolnej woli, istnieją tylko do użytku właściciela. Ja robię co uważam za stosowne, dla kogo chcę i jak chcę. Nie jestem narzędziem."

HISTORIA:
Spoiler: pokaż
Najwcześniejszym wspomnieniem, jakie pamiętałem, była katana. Zwykły miecz, z nabitym nań ciałem przyszpilonym do ziemi. A obok niego następne. I jeszcze jedno. Leżałem na ziemi, całkowicie przytomny. Kim są ci ludzie? I gdzie jestem? Czemu w oddali widać płonące domy? Wioska stoi w płomieniach, niczym główka zapałki. Przecież powinienem wiedzieć, co było wcześniej. Ale nie potrafiłem przypomnieć sobie, co do tego doprowadziło. Jakiś mężczyzna pojawił się w moim polu widzenia. Kucnął przede mną, widziałem tylko jego dolną cześć ciała. Chciałem podnieść głowę, ale nie potrafiłem. Ktoś mocno mnie trzymał za kark. Czemu wcześniej tego nie zauważyłem? Chciałem coś powiedzieć, ale knebel w ustach skutecznie mi to uniemożliwiał.
- Bierz na wóz. Przyda się kolejny. – zimny, stanowczy głos wydawał polecenie, a ktoś inny chwycił mnie za szyję i z impetem rzucił niczym szmacianą lalkę. Wylądowałem na czymś miękkim. To coś się poruszało. Ludzie. Inne dzieci. Cholera, gdzie mnie wiozą? I czemu obraz ponownie się załamuje?


~~~~~~


Biały pokój. Sala wpełniona czystą, nieskazitelną bielą. Naprzeciw mnie dwóch mężczyzn w kitlach. Po mojej prawej inne dzieci, po lewej też. Bez ubrań, równo w rządku. Wszyscy jesteśmy cicho, nikt się nie wychyla, trzęsąc się ze strachu. Nikt nie chce podzielić jego losu. Najodważniejszego, który się nie zgadzał. Mężczyzna strzepnął krew z noża, którym ugodził chłopca. Nieskazitelnie białe kafelki zabarwiły się czerwoną posoką, spływającą z ran martwego dziecka.
- Dokładnie takie, jakich nam trzeba. Im więcej, tym lepiej. A nóż z tą partią się uda. Wiecie, co robić. – powiedział jeden z nich, po czym za nami pojawiło się kilkoro strazników. Kopnęli nas, dając do zrozumienia, że mamy iść. Musieliśmy. Nie mieliśmy wyboru. Jedno z nas upadło na ziemię, Nie mogło wstać. Posadzka kolejny raz zabawriła się na czerwono. Nie znałem ich, nie wiedziałem o niczym. A jednak śmierć każdego z nich mnie dotykała. Czemu tak było? Co działo się dalej?


~~~~~~


Ból. Tępy, ogłuszający ból. Metal z impetem uderzający moje ciało. I jeszcze raz. I ponownie. Krew powoli sączyła się z moich ust, osłabione ciało nie mogło dłużej wytrzymać. Oczy powoli się zamykały. Ból stopniowo słabł, w końcu całkowicie ustąpił. Ulga. Wszystko nagle wróciło do normy. Moja świadomość powróciła, chciałem się poruszyć, ale nie byłem w stanie. Wisiałem przykuty rękoma do jakiejś ściany. Nigdzie nie było widać krzty świata. Jakieś podziemie? Metalowe kajdany na nogach i rękach nie pozwalały na żadne ruchy. Nie mogłem płakać, nie chcę podzielić jego losu. Każda oznaka słabości to wyrok. Płacz, krzyk bólu, niewykonanie polecenia. Śmierć jest wszechobecna. Metalowe drzwi otworzyły się, weszła kolejna osoba. Słyszałem odgłosy uderzeń. Inni też byli skazani na to, co ja. Ale za co? To przecież nie ma najmniejszego sensu. Po co to było? Dlaczego?
- Kolejny nie wytrzymał. Stan posiadania: Trzydziestu z czterdziestu w ciągu dwudziestu dni. - powiedział beznamiętny głos, przewracając plik kartek. Zaraz, co? Było nas czterdziestu? Jak to możliwe? I większości z nich nie pamiętam, nie mogę przypomnieć sobie ich twarzy. Zamarłem, zza drzwi dobiegł kolejny krzyk. Krzyk jakiejś dziewczyny. Nie, to już koniec. Chciałem zatkać uszy, odciąć się od tego wszystkiego. Nie mogłem. Kolejny krzyk. Ostatni w jej życiu. Pozostało więc 29. Ciemność, kolejny raz. Co było po tym? Czemu widzę tylko i wyłącznie przebłyski?


~~~~~~

Kolejna wizja - raz jeszcze stoję w rzędzie. Mój wzrok jest nieobecny, jakbym nie pojmował do końca tego, co się dzieje wokoło? Zaraz, jestem starszy. Rok, może dwa lata. Co działo się przez ten czas? Szlag, nic sobie nie przypominam. No oni tutaj robią? Rozglądam się. Tylko dziesięciu z nas zostało. Zaraz, nie pamiętam ich. Jak to? Kilka lat minęło, a ja nie potrafię przypomnieć sobie imion ludzi, którzy stoją obok mnie? Cholera, nie chcę już tego oglądać. Niech to się skończy. Błagam...
- Gratuluję. Udało wam się przeżyć. Jestem z was bardzo dumny. - powiedział mężczyzna stojący przed nami. Zerknąłem na boki. Zaraz, czemu oni się uśmiechają? Co się tutaj odwala? I czemu ja też się uśmiecham? Nie jestem w stanie pojąć tego, co robiłem. Nie ruszałem się, stałem sztywno. No tak, nic nie mogłem zrobić. Ale dziwne, tego fragmentu nigdy nie przeżywałem. A może dopiero teraz sobie o tym przypomniałem? Tak, to musi być to. I czemu tak nagle zmieniło się podejście tego mężczyzny? Wcześniej bici, teraz potulnie się uśmiechaliśmy. To tylko maski. Maski ubrane po to, by ukrywać prawdziwe oblicze. Oblicze, za które karze się śmiercią.
- Pora na ostatni test. Teraz pojedynczo do tamtych drzwi. Już niedługo będziecie wolni i zaczniecie nowe życie. - powiedział z uśmiechem, wskazując na otwarte drzwi po swojej prawej. Pierwszy dzieciak z brzegu poszedł. Hę? Dobrowolnie? Aż tak udało im się nas złamać przez te dwa lata? Nie miała wyboru - i tak by ją zabili. Tylko czemu? Czemu tak długo nas trzymali i tresowali niczym zwierzęta, wpajając te dziwne formuły, bojąc i głodząc? Jaki był powód? Nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Wszystko trwało tak szybko. W jednej chwili znikło kolejne dziecko. A potem kolejne. I jeszcze jedno. Zanim się spostrzegłem, to ja byłem w drodze. Tajemniczy pokój był na wyciągnięcie ręki. Wszedłem do środka. Grzecznie położyłem się na wskazanym miejscu. Wszystko było oświetlone, wielkie lampy i dziwne, nieznane mi przyrządy. I kilkanaście osób. Przykuli mnie do łóżka. Ukłucie. Coś mi wstrzyknęli. Wszystko zaczęło się robić takie lekkie, bez znaczenia. Błogi stan, się umacniał. Nie liczyło się to, że przyłożyli mi do nogi potężny tasak. Nie miał znaczenia widok krwi i nacięć na mojej skórze. A potem wszystko zrobiło się czarne. Zapomniałem tego, czy może zemdlałem? Nie byłem pewien. Ostatnim, co pamiętam, był dziwny krzyk, zupełnie niepodobny do żadnego, które słyszałem do tej pory.

Obrazek

~~~~~~


Dwie osoby. Tyle stawiło się ostatni raz. W tym samym, białym pokoju. Dziwaczne, czarne szwy pojawiły się na naszych ciałach. Twarz, ciało, plecy, kończyny - wszystko wyglądało niczym u szmacianej lalki, ledwo trzymającej się na tych kilku niciach. Byliśmy wtedy inni. Całkowicie się różniliśmy. Nasze oczy były obce. I nasze ciała inne, silniejsze i wyższe. Przybyło nam lat. Ale mężczyzna stojący przed nami wciąż był taki sam. Identyczny. Staliśmy w milczeniu, czekając na cokolwiek, jakąś instrukcję czy polecenie. Niespodziewanie mężczyzna pojawił się przed osoba po mojej prawej. Z małym nożem. Proste cięcie, przecinające skórę i mięśnie na torsie. Upadła do tyłu, trzymając się za to miejsce.
- Napraw to. - powiedział rozkazująco, celując nożem w jej głowę. Ta z kamienną twarzą odsłoniła miejsce z raną. W ciągu kilku sekund z ciała wyszły czarne nici, zszywając ranę i tamując krwawienie. Mężczyzna pokiwał głową z uznaniem.
- Gratuluję. Właśnie zostałaś przedstawicielką nowej generacji. Ninją idealnym. Czeka cię świetlana przyszłość, pozbawiona śmierci i chorób. A teraz ostatni test - zabij go. TERAZ. - rozkazał, wskazując na mnie Szlag, śmierć? Z ręki osoby, która spędziła w tym miejscu kilkanaście lat, jak ja? O nie, nie ma mowy. Nie miałem jak zareagować. Ogrom nici z jej ciała błyskawicznie, pochłaniając mnie i związując. A więc to koniec. Cierpień, tego krótkiego żywota. Całego tego świata, o którym sie uczyłem, nie zobaczę nigdy. Ale o dziwo oddychałem dalej. Przytłumione dźwięki dochodziły do mnie zza grubej warstwy nici. Coś przebijanego, krzyki mężczyzny. Krzyki bólu. Otwierane ciało. I nagle zaczęliśmy się poruszać. Ja i ona. Gdzieś. Zaraz, ale miała mnie zabić. Czemu? Ja wtedy zabiłbym ją bez litości. Nie złamali jej? Nawet po takim długim czasie? Nie wierzyłem, co widziałem. Kolejne krzyki ludzi. Wbieganie po schodach. Dźwięk niszczonego kamienia. Okropny gorąc, jak gdyby ktoś używał ognia do walki z nią. Ale ona się nie zatrzymywała, parła naprzód. Mogłem to poczuć. Nie, znowu. Zapominam. Co było dalej? Cholera, chcę wiedzieć!


~~~~~~


Obudziłem się. Na podłodze. Zlany potem. Dyszałem, zmęczony jak po cholernie długim maratonie. Znowu to samo. Koszmary o przeszłości. I o tym, czego nie pamiętałem. Cholera, to się nigdy nie skończy. Rozglądnąłem się wokoło i zobaczyłem wnętrze domu. Mojego domu. Gdzie? Mam dom? Całe szczęście. Nie pamiętam, jak pojawiłem się w tym mieście dwa tygodnie temu. Ale mnie przyjęto. Jak swojego. Zaopiekowano się, dano dach nad głową. Dali nowe życie. Zaraz, jak to się nazywało? Ryuzaku no Taki? Chyba jakoś tak. Kupieckie miasto. Nadal nie wiem, co stało się z tamtą dziewczyną. Ani jak mnie uratowała. Ani czemu. Nic nie wiem. Tylko to, czego mnie nauczono. Kiedy uda mi się zaznać spokoju? Czarne szwy piekły w takich momentach niemiłosierne. Ale to nieważne. Bo przeżyłem, tylko co dalej? Muszę zostać, jestem stanowczo za słaby, by przeżyć samemu. Jak to mówili? Wykorzystać wszystkie dostępne środki, by przeżyć? Tylko to mi zostało - nauki wpojone w moim poprzednim życiu i umiejętności do zabijania.



WIEDZA


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Dwie kabury na broń (lewe i prawe udo)
- 2 tonfy obwinięte bandażami (przy pasie)


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ROZLICZENIA


PIENIĄDZE: BANK
PH: LINK
MISJE:
    D - 4
    C - 7
    B -
    A - 2
    S -
Ostatnio edytowano 30 kwi 2018, o 21:42 przez Murai, łącznie edytowano 104 razy
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1611
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Murai

Postprzez Buka » 24 kwi 2015, o 16:17

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Administrator Ogólny - jak komuś się nie chce tam szukać to w skrócie mówiąc jestem od wszystkiego, a przynajmniej tak możecie mnie praktycznie traktować. W razie potrzebnej pomocy serdecznie zapraszam na discorda/gg lub pw (na które zaglądam najpóźniej).
Avatar użytkownika

Buka
Administrator
 
Posty: 1720
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 11:23
Wiek postaci: 0
Ranga: Dobry Duszek
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze i sygnie
GG: 12819100
Multikonta: Hikari

Re: Murai

Postprzez Murai » 26 kwi 2015, o 17:29

Poprawione i dodane
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1611
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Murai

Postprzez Defrevin » 26 kwi 2015, o 18:19

Dodaj linki do rozliczeń :) Mianowicie odnośnik do PH, oraz do pieniążków.
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2040
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Kenshi

Re: Murai

Postprzez Murai » 26 kwi 2015, o 19:49

Dodane ;-;
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1611
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Murai

Postprzez Buka » 26 kwi 2015, o 21:57

Akcept~!
Obrazek
Administrator Ogólny - jak komuś się nie chce tam szukać to w skrócie mówiąc jestem od wszystkiego, a przynajmniej tak możecie mnie praktycznie traktować. W razie potrzebnej pomocy serdecznie zapraszam na discorda/gg lub pw (na które zaglądam najpóźniej).
Avatar użytkownika

Buka
Administrator
 
Posty: 1720
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 11:23
Wiek postaci: 0
Ranga: Dobry Duszek
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze i sygnie
GG: 12819100
Multikonta: Hikari


Powrót do Zaakceptowane karty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron