Morze

Czarny Archipelag jest dużą gromadą różnorakich wysp, położoną na wschodzie, kilkaset kilometrów dalej od najbliższych kontynentowi wysp, Kantai i Hyuo. Znane są głównie z tego, że mało kto powraca z wojaży na tamtych wodach - z nieznanych powodów jest tam niezwykle burzowo, a gdy wody są spokojne - pojawia się tam niezwykle gęsta mgła i niewiele przez nią widać. Same wyspy mają różnoraki klimat - od wiecznie zamrożonej Hyogashimy, aż po tropikalną wyspę Xsi. Obie te znajdują się najbliżej kontynentu i są zaznaczane na oficjalnych mapach znanego świata. Pozostałe są póki co pomijane.

Morze

Postprzez Ocir » 2 lip 2016, o 02:58

Obrazek

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
25/x


Podróż nie miała nawet prawa być krótka. Do przebycia były setki, tysiące kilometrów. Ogromne odległości pokonywane za pomocą podstawowego wręcz żeglarskiego ekwipunku. Chociaż "podstawowego" to za dużo powiedziane, statek był dość nową jednostką, a Taka na pewno grosza nie skąpił na wyposażenie statku w odpowiednie instrumenty, na pewno nawigacyjne. Może też trochę sprzętu bojowego. Na przykład kordelasy czy zwyczajne katany, które przywieszone były do pasów żeglarzy. Podróż w takich niebezpiecznych zakątków świata wymagała stałej czujności, doświadczonego kapitana i wiernej załogi, gotowej spełnić każdy rozkaz. Nawet poświęcenie za resztę wchodziło w grę w sytuacji, gdzie do wyboru jest życie jednego człowieka, albo całej załogi. Natsume się tym nie przejmował. Sen doskonale spełniał rolę zabijacza czasu, którego na pokładzie było aż nadto. W roli gościa i specjalisty od zjawisk nieokreślonych, Natsume do czasu spotkania wspomnianego zagrożenia nie miał nic do roboty. Mógł sobie pograć na fujarce albo bawiąc się tworzonymi klockami z lodu. Albo gadać ze swoją sową. Albo też zejść na pokład, by wraz z innymi członkami załogi spożyć posiłek. Interesująca oferta, pod warunkiem że posiłek będzie zjadliwy i nie dostanie się po nim rozwolnień czy kłopotów z żołądkiem/resztą jego zawartości. Jednak członek klanu Yuki miał spore wątpliwości odnośnie intencji wołającego. Nieufność wiodła tutaj prym, szukając zagrożenia na każdym możliwym kroku. Paranoja czy uzasadnione obawy? Bardzo ciężko było ocenić, ale Natsume zdecydowanie był zbyt ostrożny zastanawiając się nad miłym tonem wołającego na posiłek. Nawet gdyby życzył mu jak najgorzej, to i tak byłby miły z uwagi na rozkaz Kapitana. W każdym razie Natsume wyszedł, zachowując ekstremalne wręcz środki ostrożności. Niepotrzebnie? Najwidoczniej nie, nie było absolutnie żadnego zagrożenia. Młody majtek, chyba najmłodszy ze wszystkich na statku. Za plecami nie chował narzędzia zbrodni, ale może gdzieś w kieszeni czai się fiolka z trucizną?
- Kapitan prosił, bym przyprowadził gościa na posiłek i zapytać, czy czegoś nie potrzeba. Kapitan chyba chce o czymś porozmawiać z gościem. - młodzik był miły, w jego głosie nie było cienia jadu. Natsume mógłby to uznać za zbyt podejrzane, podobnie jak całkowity brak ekspresji na jego twarzy. Następnie majtek zaprowadzi Natsume gdzieś pod pokład, gdzie znajdowało się dość duże pomieszczenie. W środku znajdowało się kilka drewnianych stołów i ław, sprytnie przymocowanych żelaznymi okowami do desek podłogi. Cała załoga spożywała posiłek wśród nielicznych rozmów pomiędzy marynarzami. Kapitan żywiołowo rozprawiał o czymś z jednym z załogantów ślęcząc nad mapą z kilkoma przyrządami obok. Rozmowa nawigatora i kapitana? Nie wyglądali na zadowolonych Kilka miejsc pozostało pustych. Można było się domyślić, że należały do kucharza i do kilku pechowców mających patrol po pokładzie. Może też typek od bocianiego gniazda. Cóż, potem przyjdzie pora na nich. Co było w menu? Gęsta zupa nieokreślonego rodzaju i pajda chleba. I cytrus. Witamina C na pokładzie to podstawa! Dało się usłyszeć fale uderzające o burtę, a przez okno zwane bulajem widać było ostatnie promienie słońca. Wieczory szybko nastawały o tej porze roku. Jedno z miejsc, po lewej stronie kapitana, było puste i posiłek przy nim pozostał nieruszony. Zza drugich drzwi w pomieszczeniu rozchodził się intensywny zapach mięsa i przypraw. Czyli kuchnia. Byłaby wielka szkoda, gdyby nagle wybuchł pożar...

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Morze

Postprzez Natsume » 2 lip 2016, o 20:59

Natsu westchnął potężnie, widząc młodego chłopaka stojącego przed jego drzwiami. Może w sumie racja, że Yuki zaczyna do tego podchodzić już nieco paranoicznie. Może i powinien się trochę uspokoić ze swymi podejrzeniami na każdym kroku... ale cóż poradzić, że za każdym razem gdy sobie pozwalał na odprężenie, zawsze albo przypominały mu się ciężkie chwile tortur u piratów, albo po prostu był zdradzany i atakowany. To głównie dzięki tej ostrożności jeszcze żył. Rozluźnił jednak mięśnie, przygotowane na reakcję, i pokiwał lekko głową w kierunku młodzika.
-Nie, wszystko jest na miejscu. I w porządku, już schodzę. Fukuro, chodź ze mną.
Sowa huknęła, udając rozdrażnienie, po czym z cichym furkotem podleciała do Yukiego i usiadła mu na ramieniu. Był to zabieg jak najbardziej przemyślany - dzięki swej sowiej szyi, Natsume zyska coś w rodzaju czujki, patrzącej czy nic nie zajdzie go od tyłu. Niech będzie błogosławiony charakter zwierzęcia, równie skrzywiony jak jego samego!
Po drodze na szczeście obyło się bez żadnych nieprzyjemnych zajść, i młodzieniec dostał się do czegoś w rodzaju stołówki, połączonej z jadalnią. Spore pomieszczenie, ale wiadomo - w końcu załoga też do najmniejszych nie należała, nawet pomimo że była to tylko karawela, a nie galeon. W sumie, to można było współczuć kukowi. Kenshi przyjął swoją część jedzenia bez marudzenia (w niewoli bywało gorzej), poprosił tylko o kawałek mięsa dla sowy, po czym podszedł do kapitana i usiadł obok.
-Coś się stało?
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Morze

Postprzez Ocir » 4 lip 2016, o 19:14

Obrazek

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
27/x


Natsume nawet nie będąc czujnym, miał swojego czujnego pomocnika. Sowa zdecydowanie była zwierzęciem posiadającym wszystkie cechy idealnej czujki, z nocną wizją i dużą mobilnością na czele. Zajmując miejsce na ramieniu, sowa miała chronić go przed potencjalnymi atakami z martwego punktu swojego właściciela, gdzie nie miał wizji. Stała czujność w wykonaniu Natsume stała na wzorowym wręcz poziomie. Posiłek stał na poziomie przyzwoitym, jak na morskie podróże było dobrze. Dobre jedzenie trzeba było szybko racjonować, następnie to wolno psujące się. Cóż, kucharze są na tyle wprawieni w swoim fachu, by nawet ze starych resztek upichcić pożywne jedzenie, nie zawsze dobre. Czasami więc lepiej nie wiedzieć, co pływa w twojej zupie, chyba że się na ciebie patrzy. Prośba o kawał mięsa dla sowy została pozytywnie rozpatrzona, kucharz przyszedł, w łapie trzymając trochę pokrojonego mięsa. Idealnie by sowa mogła się najeść. Co prawda kucharz nie miał wielkiej wiedzy o nawykach żywieniowych ptaków, o wiele bardziej przydatna mu była wiedza co można od martwego ptaka odkroić by dało się to zjeść. Natsume i jego ptak usiedli przy Kapitanie i dali znać o swojej obecności.
- Nie, ale może się stać. W nocy możemy trafić na burzę, a jesteśmy stosunkowo daleko od celu. Postaramy się ją ominąć, ale mogą pojawić się problemy. W nocy bądź gotów do pomocy załodze w razie poważnych problemów. - powiedział Kapitan, pukając palcem na mapę. Była ona naznaczona gęstą siatką i naznaczona była dużą ilością różnokolorowych linii, ciągłych, przerywanych, punktowanych. Każda opatrzona cyfrą. Kartografowie musieli naprawdę się postarać, a nawigator musiał być bardzo ogarnięty w tej dziedzinie.
- Trzeba sie przygotować na każdą ewentualność. Rozstawie patrole po pokładzie, zmiany w bocianim gnieździe. Musimy obserwować horyzont przez cały czas. Nie możemy przegapić niczego, rozumiemy się?! - załoga odkrzyknęła dziarsko, wracając do posiłków. Wtedy to do pomieszczenia weszło kilku marynarzy, którzy zajęli miejsca przy stołach. Na widok ten inna grupka licząca tyle samo, to ta wchodząca, wstała i udała sie ku wyjściu. Zmiana warty?
- KHE KHE! Coś gorzej dzisiaj ze mną. Idę do ładowni sprawdzić zapasy, a potem wracam do kajuty. Nie przychodzić do mnie z pierdołami, od tego jest Yomumu. - Kapitan wstał i wyszedł z pomieszczenia, zostawiając miskę czystą i pustą. Jeden z marynarzy siedzących niedaleko kiwnął głową i poprawił czerwoną opaskę na głowie. To musiał być Yomumu, najprawdopodobniej zastępca Kapitana. Chyba największe bydle ze wszystkich zebranych, nawet jego mięśnie miały mięśnie.
- Kto skończył wypierdalać na pokład! Wiecie co macie robić, wiecie kiedy warty macie! - krzyknął, na co duża część obecnych w pomieszczeniu wstała i również wyszła. Z duża niechęcią. Najwidoczniej nie miał dobrej opinii. Tylko czy kwestia wypierdalania tyczyła się również gościa? Yomumu wydawał sie nie zwracać na Natsume szczególnej uwagi.
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Morze

Postprzez Natsume » 5 lip 2016, o 11:32

Natsume przyjął swój posiłek i spojrzał na niego ze spokojem. Trochę zupy, cytrus, chleb... w sumie, jakby na to nie spojrzeć, był to standardzik. Na okrętach nie można było się bawić w marudzenie na smaki, w końcu zapasy żywności zawsze były dość ograniczone, a co z tym idzie - kucharz musiał się starać, żeby wytworzyć coś z niczego. I najlepiej, jeśli to "coś" będzie przy okazji jadalne i pożywne, żeby wszyscy żeglarze mieli dostatecznie dużo siły na sterowanie okrętem i utrzymanie go w porządku. A to tutaj, choć wyglądało paskudnie i smakowało trochę nijako, faktycznie z łatwością zapychało kiszki i sprawiało, że nie miało się ochoty na zjedzenie czegokolwiek więcej. Ot, plusy okrętowego gourmet. A cytrus był koniecznością, by uchronić marynarzy od szkorbutu. Potworna choroba, wywołująca krwawienia, bóle, osłabienie... na takie symptomy nie można sobie było pozwolić. Nie w trakcie żeglugi. Dlatego przydzielenie owoca do każdego posiłku było ruchem jak najbardziej godnym pochwalenia.
Siedząc przy kapitanie, Natsume posłuchał o nadchodzącej burzy i skrzywił się lekko. Sztorm na pełnym morzu, i to na dodatek tak niedaleko wiecznie zamglonego Czarnego Archipelagu, to była prawdopodobnie najgorsza informacja jaką mogli w obecnej sytuacji otrzymać. Wichry, deszcze i pioruny, wywołujące wielkie fale, mogły bez problemu zatopić mniejsze statki... a tak jak Natsu wspomniał wcześniej, teraz nie byli na galeonie, a zaledwie na karaweli. W takim przypadku zyskiwali na zwrotności i szybkości, ale przy takiej sile żywiołów trzeba by było zachować olbrzymią czujność. Młodzieniec pokiwał głową, by dać znać że zrozumiał.
-Miejmy nadzieję, że ją ominiemy - powiedział markotnie, zjadając kolejną łyżkę zupy. - W przeciwnym wypadku, będziemy mieli do czynienia z bardzo krótką żeglugą. Będę przygotowany w razie czego.
Kapitan udał się na spoczynek, a jego miejsce zajął jego przyboczny, Yomumu. Natsu przyjrzał się olbrzymiemu mężczyźnie i pomyślał tylko, jak bardzo ma nadzieję że jego mózg jest równie duży jak mięśnie. W przeciwnym razie współpraca może być bardzo problematyczna.
Mężczyzna wykrzyczał dość wulgarny rozkaz. Rozkaz, który Natsume zignorował, bo przecież go nie złamał. Jeszcze nie skończył jeść. Wziął do ust kolejną łyżkę z zupą i zagryzł ją kęsem chleba. Sowa huknęła cicho, tak jakby prosząc młodzieńca by się pospieszył. Ale nie było na to potrzeby. Do wieczora jeszcze jest trochę czasu. Po spożyciu posiłku odniósł naczynia do kuchni i ruszył spokojnym krokiem w kierunku kajuty, pragnąc jeszcze trochę odpocząć przed - być może - trudną nocą.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Morze

Postprzez Ocir » 7 lip 2016, o 17:01

Obrazek

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
29/x


Podczas gdy załoga ruszyła do pracy, Natsume dokańczał posiłek. Ten to miał dobrze, poza groźbą nadciągającej burzy i możliwością potencjalnej śmierci. Ale przynajmniej nie musiał w pocie czoła walczyć z olinowaniem statku, do czego zresztą nie był szkolony. Lepiej by niczego nie dotykał i tym samym nie wywołał przypadkiem jakiegoś wypadku mogącego zakończyć sprawność statku. Po posiłku poprzedzanych poganianiami pupila i oddaniem miski do kucharza, Natsume wrócił do swojej kajuty. Teraz wystarczyło poczekać na coś niezwykłego bądź na rozkaz Kapitana, w międzyczasie odpoczywając. Nic prostszego, prawda?
Kilka godzin później można było powiedzieć o pełnoprawnej nocy. Niemna i nieprzenikniona nie dawała żadnych szans na zobaczenie czegokolwiek. Chyba że było się na pokładzie od dłuższego czasu i oswoiło się z panującym wszędzie mrokiem. Kajuta Natsume również pogrążyła się ciemności, nie zakłócanej żadną iskierką czy światłem. Przynajmniej sowa miała jakikolwiek widok na wnętrze kajuty, który oczywiście się nie zmienił. Ciemność w połączeniu z falami uderzającymi o burtę tworzyła dziwną, nieprzyjemną atmosferę. Fale były znacznie bardziej gwałtowne niż wcześniej, Nadciągała burza, pytanie tylko czy udało się ją uniknąć na tyle by nie trafić do centrum. O dziwo nikt jeszcze nie przyszedł po Natsume, co mogło być dobrą prognozą na przyszłość. Skoro nie potrzebowali go, to najpewniej nie było aż tak źle. W ciągu kolejnego kwadransa fale jeszcze bardziej przybrały na sile, pokój zaczął się kołysać znacznie bardziej niż dotychczas. Gdyby wszystko nie było przymocowane do podłoża, to prawdopodobnie każdy obiekt zmieniałby teraz swoje miejsce. Dobry środek zapobiegawczy. W pewnej chwili Natsume wyczuł jedno, silne uderzenie fal. Kilka chwil później Natsume mógł usłyszeć czyjeś chybotliwe kroki na korytarzu.
- Natsume-san, Kapitan wzywa na pokład! - krzyknął mężczyzna, natychmiastowo uciekając. Każda para rąk do pracy była potrzebna podczas tak ekstremalnych warunków, prawda? Jednak normalnym nie był już dziwny dźwięk dobiegający ze strony w którą poszedł załogant. Jakby jakiś ciężki worek upadł na ziemię. To z pewnością jest niepokojące. Tak samo jak przeciągły krzyk dobiegający gdzieś w przestrzeni pod kajutą Natsume...


Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Morze

Postprzez Natsume » 9 lip 2016, o 02:26

//Sory za takie dziwne opisy... chyba muszę popracować, żeby Natsu nie był tak jebnięty -_-

Po posiłku, który może nie był wyjątkowo górnolotny, ale przynajmniej pożywny, Natsume udał się do swojej kajuty, by pozwolić sobie na jeszcze trochę odpoczynku. Coś przeczuwał, że jeśli ktoś spartoli sprawę, będzie potrzebował całej dostępnej energii by chociaż spróbować przetrwać. Więc lepiej się upewnić, że tej mu nie braknie w momencie, gdy będzie jej najbardziej potrzebować. Yomumu zostawił go w spokoju, więc i Yuki nie czuł potrzeby, by w jakikolwiek sposób przypominać mu o swojej egzystencji. Bez żadnego słowa udał się do swojej kajuty, zamknął zasuwę i położył się na materacu. Tym razem odłożył tylko tę część ekwipunku, którą będzie mógł bez problemu złapać i założyć na swoje miejsce. Istniała szansa, że dany mu czas na reakcję będzie minimalny... a wolał nie skończyć jako pokarm dla rybek.
Sowa wylądowała na stole i spojrzała czujnie na chłopaka. Była już z nim jakiś czas i była w stanie rozpoznać, kiedy próbował się skupić na jakiejś czynności, dlaczego robił to tak a nie inaczej, i jaki to miało cel. Gdy zimnokrwisty młodzieniec zdawał się zapaść w sobie, tak jakby zaraz miał doznać załamania nerwowego, zazwyczaj po prostu przekierowywał całą swoją energię na myśli. Medytację. Modlitwę. Prośbę o danie siły do przyjaciela, którego niegdyś pozbawił życia. Był to swego rodzaju rytuał, który pozwoli mu później przestać myśleć o czymkolwiek. Odciął swojego melancholijnego siebie, skupiając się wyłącznie na zadaniu. Dawało mu to swego rodzaju... spokój ducha.
Gdy Kenshi skończył, otworzył oczy i spojrzał na Fukuro, który pod ciężarem tego spojrzenia aż się wzdrygnął. Pusty, beznamiętny wzrok. A do tego ten uśmiech, zupełnie pozbawiony groźby.
-Miewałem do czynienia z różnymi ludźmi - huknęło zwierzę, odwracając głowę. - Ale po raz pierwszy mi się zdarza jednocześnie się bać "kogoś" i "o kogoś", myśląc o tej samej osobie.
-Nie przejmuj się, Fukuro. Po prostu w ten sposób upewniam się, że się nie zawaham.
-I o tym właśnie mówię - odparł sarknięciem, po czym zamknął oczy, by samemu również się zdrzemnąć. Natsu, nie mając nic lepszego do roboty, zrobił podobnie.
Po kilku godzinach, ciężko to było nazwać inną porą doby niż po prostu ciemna noc. Początkowo nic nie zapowiadało, aby miało się wydarzyć coś nieprzyjemnego... ot, chybotanie przy gorszej pogodzie. Ale gdy po chwili jakaś fala rąbnęła w okręt, a pod jego drzwiami pojawił się jakiś człowiek proszący Natsumego o stawienie się na pokładzie, młodzieniec tylko warknął.
-Popłyń statkiem, mówili... ominiemy burzę, mówili... kurwa mać, nie pisałem się na taniec z falami... - mamrotał pod nosem, zakładając całość ekwipunku. Tym razem przynajmniej dość szybko się uwinął. Wstrząs poruszył sową, która natychmiast podleciała na jego ramię.
-Fukuro, potrafisz widzieć w ciemnościach, prawda? Gdybym niczego nie widział, kieruj mną i ostrzegaj w razie czego. Musimy jakoś to przeżyć.
I z tymi słowami Natsume otworzył drzwi do kajuty, trzymając w jednej z dłoni wielki kunai. Nie chciał wysuwać mieczy, dlatego że obawiał się je stracić. Kunai nie bolał aż tak, a miał identyczne zastosowanie. Przed wyjściem rozejrzał się, chcąc się upewnić że nic nie czeka pod drzwiami by poderżnąć mu gardło (krzyki i dziwny dźwięk po upadku nie napawały go optymizmem) i w razie potrzeby wspomagając się Fukuro. Utrzymuje gotowość na uniki i próby zachowania równowagi w marszu, i stara się dotrzeć na pokład w poszukiwaniu Kapitana.
... To będzie długa noc. Oby tylko nie była przy tym ostatnią.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Morze

Postprzez Ocir » 10 lip 2016, o 19:35

Obrazek

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
31/x


Nuda mocno dawała się we znaki. Ciężko było bowiem wymyślić kreatywne zajęcie siedząc w ciemnej kajucie, a właściwie leżąc na łóżku zwanym na statku koją. Bark jakiejkolwiek rzeczy do roboty, poza ewentualnym pieszczeniem sowy. Dlatego też Natsume postanowił oddać się drzemce, by zregenerować siły przed możliwą walką na morzu w godzinach nocnych. Drzwi zamknięte były, w związku z tym można było poczuć się w miarę bezpiecznie. Zwłaszcza jeśli jest się osobą tak ekstremalnie ostrożna, jakby niebezpieczeństwo miałoby wyjść spomiędzy szczelin w deskach. Głupie, ale pewnie znalazłaby się jakaś możliwości wystąpienia takiej sytuacji. Natsume szybko zasnął, budząc się kilka godzin później. Kiedy noc zrobiła się całkowicie czarna i nieprzenikniona, a fale narosły i nabrały niepokojącej siły. Czyżby nie udało się uniknąć burzy na morzu? Z pewnością samo centrum to nie było, wtedy prawdopodobnie Natsume latałby po kajucie bez chwili spokoju, podobnie jak wszystko na statku.
Jednak oprócz fal Natsume słyszał coś jeszcze. Chwilę po przybyciu majtka, do uszu Natsume doszły niepokojące dźwięki. Możliwe że były to przypadkowe rzeczy, w mrokach nocy nabierające całkowicie nowego charakteru. Ot ktoś mógł się skaleczyć czy wbić wykałaczkę z podniebienie. Albo uderzyć czołem o deskę i upaść. Nic niezwykłego, prawda? Jednak mocno wyczulony na niebezpieczeństwo Natsume nie mógł po prostu zignorować czegoś takiego. Poprosił więc sowę by wykorzystała swoje umiejętności widzenia w ciemności celem dostrzeżenia potencjalnego ataku. O dziwo nikogo tam nie było. Ani jednej osoby, pojedynczego majtka. Korytarz był pusty i ciemny. Była tam tylko jedna rzecz - jakiś kawałek papieru pokryty jakimś czerwonym płynem. Ciemnoczerwona smuga na papierze nie pokryła dokładnie wszystkich znaków, w związku z tym można było zobaczyć charakterystyczne inskrypcje umieszczone na wybuchowych notkach. Papier był też tego samego kształtu i rozmiaru, wszystko więc się zgadzało. Ale co zrobi z tym Natsume?
Bez względu na to ruszył w kierunku pokładu, by pójść do Kapitana. Na pokładzie było całkowicie inaczej niż w kajucie. Potężny wiatr smagał wszystkich z dużą siłą, wydając się na tyle silnym, by połamać maszty. Żagle zostały zresztą schowane. Pokład chybotał się, co chwila przekrzywiając się w to jedną, to drugą stronę. Fale jeszcze bardziej przybrały na sile. Deszcz na razie nieznacznie kropił, w niewielkich ilościach. Jednak kwestią czasu będzie przybranie na sile. Po pokładzie krzątali się ludzie, w pocie czoła walcząc z olinowaniem i starając się opanować statek jednocześnie nie spadając w otchłań oceanu. Kapitan stał przy kole sterowym, z obok niego nawigator usilnie bawiący się swoimi zabawkami, jak gdyby próbujący znaleźć rozwiązanie z tej sytuacji, albo też błąd w swoich obliczeniach. Oby jednak takowego nie popełnił, dla dobra swojego i załogi. Kiedy tylko Natsume podszedł do Kapitana i zgłosił swoją gotowość, ten zwrócił się do niego.
- Dobrze że jesteś. Patrz na horyzont. - kiwnął głową przed siebie. Jak okiem sięgnąć czarne chmury, co chwila niebo rozjaśniała kolejna błyskawica. Zdecydowanie nie był to pokrzepiający widok. - - Chujowo, delikatnie mówiąc. Ale nie takie sztormy się przeżywało, spokojna głowa! Potrzebuję cię byś pomagał załodze, ot co! Utrzymanie ich na pokładzie, zastępowanie w razie urazów i tak dalej. I cholera, trzech majtków gdzieś wywiało! - krzyknął przez zagłuszający go grzmot. Ciężkie warunki najwidoczniej były niczym specjalnym dla Kapitana, doświadczonego wilka morskiego. Ale mimo tego i po tym, co Natsume zobaczył pod pokładem... każdego naszłyby wątpliwości.

Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Morze

Postprzez Natsume » 13 lip 2016, o 02:07

Natsume, pamiętając swoje przeszkolenie na wyspie Hyuo, postarał się zachować pełną ostrożność nawet w sytuacjach, gdy teoretycznie nie powinno być zagrożenia wymagającego aż takich reakcji. Jedni powiedzieliby, że paranoja. Inni uznaliby Yukiego za przesadnie ostrożnego dziwaka. Ale on sam wiedział, że takie sytuacje mają to do siebie, że mogą bardzo szybko zmienić się o 180 stopni i sprawić, że proste zadanie zmienia się w piekło na ziemi. Razem z Fukuro, będącym w stanie widzieć w ciemnościach, Sentoki szybko znalazł jakąś karteczkę, zamazaną przez ciemnoczerwoną smugę. Być może farba, być może atrament, lecz i tak pierwszą myślą, jaka przemknęła przez myśl młodzieńca, była, rzecz jasna, krew.
-Dobra, mam kilka pytań. Po pierwsze, czemu pod pokładem znajduje się notka wybuchowa? Po drugie - czemu jest pokryta krwią?... - skrzywił się lekko, przesyłając trochę swojej chakry do notki, by uniemożliwić jej detonację przez kogoś innego. - I po trzecie, dlaczego to my musimy mieć przesrane?
-Muszę przyznać, jesteś pieprzonym magnesem na kłopoty - powiedział spokojnie Fukuro. - Postaram się znaleźć jak najwięcej notek i wywalić je do morza, poślij ze mną swojego klona żeby mi pomógł manualnie. Sam zaś rusz tyłek na pokład, Kapitan może potrzebować pomocy.
Czując, że takie rozwiązanie będzie najlepsze, Natsume wytworzył jedną swoją kopię z lodu i przekazał jej długi kunai. Nie chciał ryzykować utraty Shiroi Shi (ani tym bardziej Hakuhyo), a jeśli na pokładzie był sabotażysta, warto by było mieć jakiś oręż do samoobrony. Samemu zaś ruszył na pokład.
Na pokładzie zaś Kapitan pokazał mu nadchodzącą burzę i wydał polecenia związane z pomocą załodze w obsłudze statku. Wspomniał też coś o zniknięciu trzech majtków, na co młodzieniec tylko się skrzywił.
-Obawiam się, że mogło ich wywiać na drugi świat. Pod pokładem znalazłem notkę wybuchową, na dodatek pokrytą krwią - powiedział, pokazując uprzednio znaleziony przedmiot. - Obawiam się, że na pokładzie jest sabotażysta, i korzysta z burzy by rozmieścić ładunki na okręcie!
Po tych słowach czeka na polecenia kapitana. Jeśli otrzyma rozkaz powrotu pod pokład, dokładnie to robi, mając pod ręką miecz i zachowując gotowość zarówno do walki, jak i do bloków/uników/whatever i szuka zarówno sabotażysty, jak i większej ilości notek. Gdy zaś wyda mu polecenie pozostania na pokładzie i pomocy, również to czyni. Może i nawet chętniej, jako że z pokładu łatwiej uciec przed ewentualnym zniszczeniem statku.
Klon też zachowuje ostrożność i gotowość na bloki/uniki/uderzenia.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Morze

Postprzez Ocir » 16 lip 2016, o 01:11

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
33/x


Jeszcze przed wejściem na pokład Natsume stworzył swoją replikę z lodu, którą odpowiednio uzbroił. Możliwość wykonania dwóch czynności jednocześnie i zaoszczędzenia dużej ilości czasu była kusząca, szczególnie po znalezieniu wybuchowej notki. Potencjalna możliwość wybuchu na statku była wystarczającym uzasadnieniem takiego postępowania. Podczas gdy klon wraz z sową ruszyli pod pokład, oryginalny Natsume wyszedł na pokład i rozpoczął rozmowę z kapitanem. Sabotaż? Powód ciągłych niepowodzeń w końcu został znaleziony, zaskakująco szybko wręcz. Nie burze, nie zjawiska naturalne, ale ingerencja drugiego człowieka. Uznawanego za towarzysza. A może tyko na tym statku miało coś się dziać? Niby zwykła notka, ale można było wyciągnąć z niej ogromną ilość wniosków i przypuszczeń. Bez dokładniejszego potwierdzenia były jedynie możliwościami, ale potwierdzenie jednej rzeczy już Natsume miał - coś ma się wydarzyć na statku i zdecydowanie nie będzie to przyjemne.
Kapitan najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy z obecnej sytuacji, zajęty był walką na morzu, przetrwaniem statku i załogi. Burza była zjawiskiem wymagającym natychmiastowych działań, szczególnie na otwartych wodach, tak daleko od lądu. Kiedy Natsume spotkał się z Kapitanem i ten skończył mówić, pałeczkę przejął Natsume i zrelacjonował mniej więcej to, co zobaczył. Reakcja kapitana może i mogłaby być komiczna, gdyby nie chodziło o życia jego i całej załogi.
- Co kurwa? Poważnie mówisz? Nie no, wspaniale. ZA-JE-BIŚ-CIE! - krzyknął Kapitan. Załogant stojący obok niego z wrażenie upuścił swój przyrząd i rozdziawił gębę. Chyba nie wiedział co powiedzieć i dało się to zrozumieć, w końcu możliwym jest umieszczenie nawet setek notek na najniższym pokładzie i tym samym całkowite rozpierdzielenie statku. A co jeśli są jeszcze po wewnętrznych stronach burty? Sytuacja była poważna i w grę wchodziły jeszcze trupy. Kapitan doskonale zdawał sobie z tego sprawę, mimo tego niezbyt dobrze wyglądał.
- Dobra... na spokojnie. Jakikolwiek wybuch na pokładzie w obecnych warunkach oznacza pójście na dno. Szalupy chuja dadzą. Ale nie możemy wzbudzać paniki, wtedy wszystko pierdyknie. Postaraj się znaleźć te ładunki i trupy, jak faktycznie zdechli. Ja zostaję tutaj, statek sam się nie uratuje z burzy. Rozumiemy się czy nie? - powiedział stanowczo, bez jakiegokolwiek strachu czy lęku. Widać było jakieś przywódcze cechy u tego człowieka, jakby nie patrzeć kapitan musi mieć to coś, by żelazną ręką trzymać swoją załogę w szeregu i jednocześnie zdobyć ich lojalność. Natsume zszedł więc pod pokład. Nigdzie nie było widać śladu ani sowy, ani klona Natsume. Było cicho, poza falami nawalającymi w burty i krzykami załogi. Deszcz rozpadał się na dobre, kropce z ogromną częstotliwością uderzały o pokład, a błyskawice były coraz to częstsze i głośniejsze. Yuki wszedł głębiej, szukając notek i trupów załogi. Znalazł ich kilka, ale te były już zdezaktywowane, co widać było wyraźnie z uwagi na lekkie ich rozerwanie. Nadal nigdzie nie było słychać nikogo podejrzanego. Kiedy Natsume dotarł do części statku odpowiedzialnej za działa, coś usłyszał. Pod jego stopami, na najniższym możliwym poziomie statku:
- NIE RUSZAJ SIĘ! Inaczej wysadzimy tą łajbę w pizdu, rozumiesz? Stój gdzie jesteś!


Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Morze

Postprzez Natsume » 18 lip 2016, o 17:46

Natsume był w stanie w pełni zrozumieć zachowanie mężczyzny. Był wilkiem morskim od bardzo wielu lat (a przynajmniej wierząc jego własnym słowom), zyskał dużo doświadczenia i jego podkomendni ufali mu. Zawierzyli mu życie. To była właśnie rola Kapitana - to od niego w dużej mierze zależał żywot jego ludzi. Dlatego taka informacja, na którą chyba nikt nie byłby nigdy przygotowany, miała prawo wytrącić go z równowagi. Tu chodziło o wszystko, co miał. Życie. Okręt. Towarzysze. Dlatego też chłopak doskonale wiedział, jakie polecenie padnie za chwilę, i zanim kapitan skończył jeszcze mówić, młodzieniec już się odwrócił i skierował w stronę wnętrza statku. Gdy kapitan dokończył, młodzieniec tylko zwrócił w jego stronę głowę i otaksował go swoimi pustymi oczami, uśmiechając się lekko.
-Cudów nie obiecuję - powiedział spokojnie, po czym odpiął od pasa pochwę z mieczem. Powinien kontynuować przy okazji trening swojego stylu walki, inaczej Zjawa go wykastruje. - ale możesz być pewien, że zamachowcy nie opuszczą tego okrętu żywi.
Z tymi słowami udał się w końcu pod pokład, by poszukać zarówno zamachowców, jak i swojego klona wraz z Fukuro. O sowę się nie obawiał - w końcu gdyby nie potrafiła sobie radzić w takich sytuacjach, nie byłaby przecież pomocnikiem legendarnego samuraja, który uczył Natsumego. Bardziej martwił go brak reakcji ze strony klona. Czyli przeciwnicy mogli albo go zaskoczyć, albo po prostu byli silniejsi. A to nie był dobry prognostyk.
Po drodze młodzieniec zauważył kilka uszkodzonych notek. Oznaczało to mniej więcej tyle, że jego klon już tamtędy przechodził. Nie mógł się jednak zatrzymywać, bo pogoda zaczynała go coraz bardziej niepokoić. Dotarł więc w końcu do pomieszczenia z działami.
I usłyszał głos przeciwnika, idealnie pod jego stopami. Młodzieniec westchnął lekko. Jego puste spojrzenie skierowało się w kierunku, z którego dochodziło polecenie, po czym uśmiechnął się z lekką szyderczością i stanął w pozycji "spocznij", splatając ręce na piersi. Nie obawiał się, bo głos przeciwnika wydawał się być nieco... ciężko to było określić, spanikowany? Dopytywanie się i powtarzanie żądania w tak krótkim odstępie czasu wskazywało, że to raczej on jest wytrącony z równowagi. A pewność siebie u Natsumego w takim przypadku tylko go zaniepokoi jeszcze bardziej.
-Stoję - powiedział bez cienia szyderczości w głosie. Czekał. Ale był jednocześnie gotowy na reakcję.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Morze

Postprzez Ocir » 21 lip 2016, o 01:34

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
35/x


Sytuacja zrobiła się niezwykle napięta. Klona nigdzie nie było widać, dodatkowo Natsume zlokalizował osobę potencjalnie niebezpieczną. Ba, tak było w rzeczywistości. Tajemniczy zamachowiec stał na najniższym pokładzie i najpewniej kończył przygotowania do wielkiego arcydzieła w postaci wysadzenia statku. Czy to on stał za każdym wypadkiem dotykającym statki wysłane przez tego szefuńcia? W gruncie rzeczy rozwiązanie głupie, gdyż ten sam osobnik musiałby wsiąść na 3 statki. A zgodnie z tym co mówili, żaden z załogi nie wrócił żywy. Chyba że nie był to członek załogi, co miałoby ręce i nogi. Tożsamość tajemniczego zamachowca była jeszcze owiana tajemnicą, ale czy miało to jakieś znaczenie? Ważnym była sama jego obecność i to, co mógł zrobić. po deklaracji Natsume o pozostaniu w miejscu, nastąpiła chwila ciszy ze strony agresora.
- No ja myślę. Zrobisz ruch, będzie po tobie i po całym statku. - odpowiedział mężczyzna na dole, uderzając w sufit, dokładnie pod twoimi stopami. Można było odnieść wrażenie, że tam właśnie przykleił kolejną notkę wybuchową. W ciągu kilku kolejnych chwil podobne dźwięki słychać było w różnych miejscach na dole. Rozkładał jak leci, z łatwością Natsume mógł usłyszeć z dziesięć takich "klepnięć". Ilość przytłaczająca i wystarczająca do tego, by statek poszedł na dno. Mijały sekundy pełne napięcia. Odpali czy nie? Odpowiedź wydawała się oczywista, także dla Natsume. Który stworzył wokół siebie lodowy kokon. Czarny dodatkowo, co było znakiem wzmożonych wartości defensywnych. Teraz pozostawało tylko czekać... wybuchnie czy nie?

Przez lód Natsume mógł coś usłyszeć. Zamieszanie na dole, coś się stało. Otwieranie drzwi z dużym impetem. Ktoś albo wyszedł, albo wszedł do pomieszczenia. Jednak biorąc pod uwagę wydobywające się spod podłogi dźwięki, zdecydowanie ktoś tam wszedł. A właściwie próbował.
- Kurwa, kolejny! Nie ruszaj się, albo wypierdolę statek na dno! - krzyknął do niezidentyfikowanej osoby. Wtedy się zaczęło. Pomimo swoich deklaracji mężczyzna aktywował notki. Seria wybuchów dotarła do uszu Natsume, włącznie z tym tuż pod jego nogami. Nie tylko tutaj, na całym statku rozpoczęła się kakofonia eksplozji i destrukcji. Podłoże eksplodowało, przewracając lodowy kokon Natsume ma bok. Chwilę później inny wybuch ponownie miotnął bryłą lodu. Co chwila kolejna notka się aktywowała. W końcu Natsume wpadł do wody, mógł zobaczyć pełnię zniszczenia które spowodował bezimienny terrorysta. Ludzie spadali do wody, wzburzonej morskimi falami. Niektórzy kurczowo trzymali się pokładu. Ogień szybko trawił statek. A Natsume powoli, pod wpływem silnych prądów morskich, zbliżał się w kierunku dna. Jeśli tak dalej pójdzie, Natsume do niego dopłynie, a wrak statku będzie jego grobowcem.


Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Morze

Postprzez Natsume » 22 lip 2016, o 20:08

Natsume parsknął cichym śmiechem, zaczynając pokrywanie swojego ciała powłoką z czarnego lodu. Przeciwnik najprawdopodobniej nie był w stanie go w tym momencie zauważyć, więc takie zabezpieczenie z pewnością go nie zaboli. Zostawił sobie przy tym dość sporo miejsca w kostce, by zachować trochę powietrza na wypadek eksplozji i przymusu wodowania na głęboką wodę. A to stawało się coraz bardziej prawdopodobne, bo skoro jego nadejście nie zatrzymało zamachowca przed rozkładaniem ładunków, to najwidoczniej tak czy owak zamierzał zniszczyć statek.
-Po mnie i po całym statku - powiedział spokojnie, lecz w jego tonie dało się usłyszeć kpinę. - I przy okazji wysadzisz również siebie samego, poświęcając życie na zapipidopustkowiu za garść monet, których już nawet nie wykorzystasz. Jestem pewien, że jesteś z siebie dumny.
Kończąc te słowa, dokończył kokon, zostawiając tylko otwór na powietrze, który będzie w stanie szybko zasklepić w razie eksplozji. A ta nastąpiła, gdy tylko na stanowisko zamachowca przybył nieznany załogant. Lub klon, cholera wie. Natsume tylko modlił się, by Fukuro nie był obecnie na okręcie.
Czuł, jak jego kokon był miotany na boki przez niezliczone wybuchy notek wybuchowych, by w końcu wylądować w wodzie. Zakres zniszczeń był wielki, a pośród tonących załogantów martwi mieszali się z żywymi i umierającymi. Nie wypatrzył przy tym sowy, a do tego najprawdopodobniej będzie musiał się pożegnać z wielkim kunaiem. Kurwa. O ile to drugie w ogóle go nie ruszyło, o tyle nie chciał utracić towarzysza, i błagał los by sowa była obecnie gdzieś w powietrzu, wypatrując Natsumego.
No, ale nie było teraz czasu na takie rozmyślania. Musiał się najpierw wydostać z toni.
Na szczęście miał pewną taką technikę do dyspozycji. Złożył kilka pieczęci i skupił się, przesyłając chakrę Hyotonu do wody. Planował w ten sposób wytworzyć wielkiego, lodowego wieloryba, za którego pomocą byłby w stanie wydostać się ponownie na powierzchnię wody. Być może łapiąc po drodze jak najwięcej załogantów do brzucha lodowego potwora. Lepsze przetrwanie w taki sposób, niż zatonięcie w wodach Archipelagu. Jeśli wieloryb zdoła go złapać w pysk, nie wychodzi z kokonu i czeka na wypłynięcie, a jeśli będzie musiał się go złapać za płetwę, rozbija kokon i chwyta swój wytwór, dążąc na powierzchnię. Najpierw trzeba będzie znaleźć Fukuro i przetrwać sztorm, najlepiej znajdując jakiś stały ląd. Później się pomyśli, co następnie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Morze

Postprzez Ocir » 24 lip 2016, o 18:51

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
37/x


Ktokolwiek mógł spowodować wybuch, z pewnością miał dobrą motywację. Dla garści monet można poświęcić swoje życie? Każdy normalny człowiek uznałby to za niemożliwe, ale było wiele opcji. Nieszczęśnik pogrążył w długach swoją rodzinę i w zamian za ich umorzenie musiał się poświęcić? Albo jakiemuś biedakowi pozwolono przez jakiś czas pożyć na poziomie po czym zmuszono by odpalił notki. Możliwości były nieograniczone, zwłaszcza jeśli stała za tym jakaś większa grupa. Może zazdrosna konkurencja? Sytuacja nie sprzyjała myśleniu o powodach zamieszania, bardziej przeżyciu. Jakkolwiek dałoby się to zrobić. Wybuchający statek i do tego burza, z tego połączenia nawet w najlepszej szalupie nie byłoby szans na przeżycie. A skoro mowa o szalupach, to ich szczątki właśnie wpadły do wody, co też Natsume mógł wyraźnie dostrzec. Zamknięty w lodowej skorupie, w której powoli kończyło się powietrze. To był problem poważny, jak gdyby dotychczasowe takie nie były. Natsume użył swoich umiejętności tworzenia lodu celem zrobienia dużego wieloryba. Po co? Żeby móc wypłynąć na powierzchnię, co w normalnych warunkach byłoby pomysłem wręcz genialnym. Tylko czy w takim sztormie zda to egzamin?
Wieloryb zdecydowanie był dobrym wyborem. Natsume wylądował w środku lodowej bestii, gdzie było dużo powietrza do oddychania. Mimo tego nie wychodził z kokonu, czekając na przebieg zdarzeń.Wieloryb łapał w swoje duże usta bardzo nieliczną część załogi, bodajże 3-4 osoby, niestety bez kapitana. Wszystkie nieprzytomne, niektórzy z wyraźnymi poparzeniami, może nawet pierwszego stopnia? Jeden nie miał ręki, a z kikuta obficie sączyła się krew. Jego los wydawał się przesądzony. Wieloryb parł na przód, na swojej drodze napotykając dość problematyczne przeszkody - elementy statku, maszty, nawet kawałki dział. Wszystkie tonąc uderzały w wieloryba, który niestety nie był aż tak wytrzymały. Wiadomo, lód. Mimo tego wieloryb pozostawał w jednym kawałku. Wypełniwszy się morską wodą, odłamkami statku i oczywiście ludźmi, których szanse na przeżycie są dość niewielkie, ale kto wie?
W końcu bestia wydobyła się na powierzchnię, w sam raz by zobaczyć ciemność. Czarne chmury zasłoniły niebo całkowicie, odcinając dostęp do słońca. Zobaczenie czegokolwiek było zadaniem o tyle trudnym, co niemożliwym. Fale miotały wielorybem jak szalone. Błyskawice co chwila znaczyły niebo. To była już pełnoprawna burza niszcząca wszystko na swojej drodze. Nigdzie nie było widać stałego lądu. Nigdzie tez nie było widać sowy. Natsume mógł poczuć ogromne turbulencje, jego wieloryb mimo swoich rozmiarów, był stosunkowo lekkim i niezbyt wytrzymałym tworem. Pozostawało kwestią czasu jego destabilizacja przez wzburzone mroskie fale, które przybierały duże rozmiary. Co zrobi uwięziony w lodowej bryle Natsume?
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Morze

Postprzez Natsume » 27 lip 2016, o 17:48

Na szczęście w takich sytuacjach przydawało się kilka cech, które posiadał młodzieniec. Po pierwsze, Uwolnienie Lodu działało doskonale w morskich warunkach. Po drugie, wyspiarskie pochodzenie dawało chociaż odrobinę doświadczenia w tym, jak działało morze i w jaki sposób można chociaż trochę zneutralizować destrukcyjność sztormów. No, i umiejętności shinobi ogółem dawały dużą przewagę. Dzięki temu młody Sentoki był w stanie ochronić się przed eksplozją statku, i za pomocą idealnej do tej sytuacji techniki wytworzyć lodowego wieloryba, którym zdołał wyłowić siebie i kilku żeglarzy z czarnych kipieli. Widząc też, że w wielorybie udało się wytworzyć pęcherz powietrza, którym będzie się dało przez jakąś chwilę oddychać, rozbił kokon wokół siebie i odetchnął ciężko. Cholera, a to miała być prosta misja... A skończył na środku oceanu, nie mając zbyt dobrych perspektyw na nadchodzące wydarzenia...
Mając chwilę spokoju, sprawdził stan wyłowionych przez lodowe stworzenie ludzi. Niestety, wszyscy byli nieprzytomni i ledwo żywi, niekiedy nawet z ciężkimi oparzeniami trzeciego stopnia. W sumie nie było to dziwne, niektórzy mogli być blisko wybuchu, zwłaszcza ci w gorszym stanie... niestety, nie mógł sobie pozwolić na marnowanie chakry na przymrażanie ran, więc tylko starał się ich ułożyć tak, by lód dotykał ich oparzeń i trochę załagodził ból, kikuty zaś starał się zawiązywać strzępami ubrań. Przy okazji spojrzał za siebie, by upewnić się że płaszcz i Shiroi Shi są nienaruszone.
-No dobra, nie wygląda to najlepiej. Wpłynęliśmy na Czarny Archipelag, a pamiętam że mówili o dwóch najbliższych wyspach - Xsi i Hyogashimie. To teraz tylko jakimś cudem się do nich dostać...
W tym momencie w wieloryba rąbnął jakiś kawałek deski. Młodzieniec znów westchnął.
-... nie tonąc przy okazji.
Po ciężkiej przeprawie w końcu dostał się na powierzchnię, gdzie pozwolił wielorybowi wypluć z siebie morską wodę i zaczerpnąć powietrza, dzięki któremu będą w stanie oddychać pod wodą. Bo póki co nie zamierzał pozostawać na powierzchni, przynajmniej do czasu aż burza się nie uspokoi. Na razie zamierzał tylko zmusić wieloryba do przyjęcia powietrza do oddychania, po czym napełnić się wodą i zanurzyć pod powierzchnię, gdzie burza nie powinna doprowadzić do potworniejszych uszkodzeń. Wystarczy wypłynąć poza zasięg odłamków, które przecież nie mogły snuć się wszędzie... gdyby była taka możliwość, próbował złapać jeszcze trochę marynarzy. Gdyby wieloryb odniósł poważniejsze uszkodzenia, zasklepia je Hyotonem, by utrzymać stworzenie przy "życiu". A gdy jest na powierzchni... cóż, stara się znaleźć Fukuro i wypatrzeć gdzie znajdzie najbliższą wyspę. Potrzebują stałego lądu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Morze

Postprzez Ocir » 29 lip 2016, o 22:24

Lwy, tygrysy i niedźwiedzie? O RANY!
Wyprawa dla Natsume
39/x


Natsume był w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Delikatnie mówiąc, w praktyce jego życie wisiało na włosku. Tak samo jak życia kilku marynarzy, którzy przeżyli i teraz leżeli w ogromnym, lodowym wielorybie. Lodowy twór może nie był najwyższej trwałości, zapewniał jednak ochronę przed morskimi falami i obiektami mogącymi być przez nie niesione, zagrażając tym samym ludziom. Uderzenie deski może i nie brzmi groźnie, ale wzburzone morze nadaje im dużą moc. Dlatego też lodowy wieloryb sprawdzał się bardzo dobrze, również pod względem dostarczenia niezbędnego powietrza. Natsume opuścił swój lodowy kokon, by rozeznać się lepiej w sytuacji. Ta nie była dobra, wręcz tragiczna. Na środku oceanu, bez żadnej możliwości orientacji, w środku szalejącej burzy i z bandą rannych marynarzy. Dla niektórych nie było widać ratunku, inni pewnie będą musieli wyposażyć się w drewniane nogi czy naręczne haki. Pomoc medyka zdecydowanie zwiększyłaby szanse na przeżycie, niestety takowego nie było. Ale Natsume mimo bycia zajętym sterowaniem wielorybem i naprawianiem uszkodzeń powstałych przez elementy statku uderzające w swój lodowy twór, postanowił pomóc im chociażby prowizorycznie. Tylko jak długo da to radę?
W końcu bestia wypłynęła na powierzchnię, gdzie sytuacja również była zła. Pioruny waliły do chwila, a fale urosły do niepokojących rozmiarów. Natsume usunął wodę z wnętrza wieloryba, co było posunięciem mądrym. Woda morska i krew mają podobny skład, więc ranny nie przestaje krwawić. A zbytnie wykrwawienie to najprostsza droga do śmierci. Po zaczerpnięciu powietrza wieloryb ponownie uciekł w głębiny, gdzie było bezpieczniej. Problemem był absolutny brak orientacji, zero możliwości rozpoznania miejsca swojego pobytu. Teoretycznie niedaleko były jakieś wyspy, ale Natsume nie miał pojęcia czy właśnie się do nich zbliża, czy od nich oddala. Na morzu pomylenie kierunku mogło być zgubne w skutkach. W przypadku Natsume było jeszcze gorzej, bo ten nie miał żadnych zapasów i musiał dodatkowo czekać na zakończenie burzy.
Ta trwała kilka dobrych godzin. Morze brutalnie targało wielorybem, od czasu do czasu uderzając niesionym przez niego obiektem. Zazwyczaj były to pierdoły pokroju desek, ale kilka razy struktura wieloryba została naruszona przez coś większego. To beczka, jakaś skrzynia, elementy masztu. Fale kierowały wieloryba w swoją stronę, mimowolnie miotając nim w bliżej niezidentyfikowanym kierunku. Bez szans na rozeznanie się. W tym czasie ranni nie obudzili się, nadal byli nieprzytomni. Czy lód im pomógł? Natsume nie miał możliwości dowiedzenia się tego, ale nadal oddychali. Za wyjątkiem jednego. Na pewno nie pierwsza ofiara tego rejsu, można z dużą pewnością powiedzieć, że cała załoga została uśmiercona, za wyjątkiem ludzi w wielorybie. W pewnym momencie woda zaczęła się uspokajać, mroki oceanu przestały być rozjaśnianie piorunami. Powoli, nieśpiesznie. Pół godziny zajęło całkowite wyjście z tego piekła. Piekła które zabrało ze sobą dziesiątki żyć i niewyobrażalne pieniądze za statek. Dobrze, że Natsume poznał powód zatonięcia statku, tylko co z tego, skoro nie wie gdzie jest? Mimo zakończenia burzy nadal nie było zbyt jasno, może z uwagi na późną godzinę. Mimo wszystko i tak było lepiej niż podczas sztormu. Na niebie widać było cały firmament pełen świecących punkcików. Podobno marynarze mogli kierować się gwiazdami, ale Natsume brak było odpowiedniej wiedzy. Ale ta nie była potrzebna w tym momencie, młodzieniec zauważył bowiem dziwnie ciemny kształt na horyzoncie. Nie wyglądał jak burzowe chmury. Więc może... ląd?
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3484
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Następna strona

Powrót do Czarny Archipelag

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości