Szlak transportowy

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akarui » 11 mar 2020, o 20:27

Znów w trasie!

Ekipa Bijuudersów ruszyła w dalsza podróż. Opuściła wioskę Yashinoki i ruszyła na północny zachód, w keirunku szlaku, który doprowadziłby ich do Shigashi no Kibu. Nareszcie Akarui mógł wrócić na swoje stare śmieci. Traktował to miasto jeszcze czulej niż Pustynię, w końcu to tutaj mieszkał razem z matką, prowadził kiedyś swoją przychodnię, pomagał matce w ogrodzie i sklepie, znał sąsiadów, leczył ich dzieciaki... A teraz w końcu mógł ją odwiedzić!

Cieszył się też, że zabiera ze sobą Kyoushi'ego. Facet był narwany i czasem nieobliczalny, ale przez całą ta podróż przywykli do swojej obecności, zdołali się poznać i zaprzyjaźnić. Tym bardziej, że chociaż niektóre cele mieli wspólne. W tej chwili? Dostać się na turniej i znaleźć Ichirou. A co dalej? Wtedy się zobaczy. Może sam Książę Piasków również ma jakieś ciekawe informacje? Szmat czasu minął od kiedy widzieli się po raz ostatni pod Iglicą. Każdy mógł w tym czasie zdobyć wiedzę.

Przekonamy się na miejscu, w drogę!



Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 minut
Środek transportu: motonogą. Podróż z Yami'm i Kyoushi'm.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1554
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kintarō Gonpachi » 12 mar 2020, o 21:29

- Dziękuję - Powiedział Gonpachi, a gdy zdał sobie sprawę że nie za bardzo gdzie schować żyłkę, ciężko westchnął i wcisnął ją pomiędzy pas a spodnie - A teraz w drogę - Przez jakiś czas podróżował w ciszy, jednak w pewnym momencie przypomniały mu się co mówił Ryu nad jeziorem - Mówiłeś że masz rodzinę, to znaczy? Chodzi o żone i dzieci, czy rodziców, a może o tych i tych? - dał odpowiedzieć mężczyźnie po czym dodał - Ilu macie tych bandytów w wiosce? Jest wogóle możliwe żebyśmy się dostali tam niepostrzerzenie? - Ponownie zamilkł czekając na odpowiedź Ryu - (Westchnął) Muszę pomyśleć jak zlikwidować przeciwnika po cichu. - Przez resztę podróży już raczej nic nie mówił, od czasu do czasu jedynie beztrosko pogwizdywał, jednocześnie cały czas rozmyślają jak pozbyć się gagatków którzy terroryzują wioskę.

Dokąd:Sakai
Czas podróży:30 minut
Środek transportu:Pieszo
Avatar użytkownika

Kintarō Gonpachi
Gracz nieobecny
 
Posty: 35
Dołączył(a): 1 lut 2020, o 23:19
Wiek postaci: 26
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Ma długie czarne-siwe włosy związane w kok oraz długą brodę i wąsy w tych samych kolorach. Ubiór jest bardzo skromny, na nadgarstkach nosi dwa brązowe ochraniacze z metalowymi ozdobami oraz długie spodnie w tym samym kolorze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7998

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshiro » 14 mar 2020, o 17:25

- Kintarō Gonpachi -
- Misja D -
3/15


Podróż rzeczywiście miała zająć całkiem sporo czasu, więc dlaczego by tego czasu nie wykorzystać, nieprawdaż? W końcu można się dowiedzieć o potencjalnym przeciwniku całkiem sporo rzeczy. Ryu spojrzał na Kintaro unosząc jedną brew do góry kiedy ten spytał o jego rodzinę.
-Żona i jej rodzice. Dzieci jeszcze nie mamy, a moi rodzice niestety już nie żyją. Zabrała ich choroba.- oznajmił poważnym tonem i na chwilę odwrócił wzrok i spojrzał gdzieś w dal. -A Ty? Masz jakąś rodzinę? Skąd w ogóle jesteś?- zagadnął do Gonpachiego wracając do niego swoim wzrokiem wyczekując jego odpowiedzi.
-Dwóch nie żyje... Na patrolach jest pewnie jeszcze z sześciu, a w naszej wiosce jest chyba czterech. Myślę, że zanim w ogóle do niej wejdziemy to będziesz musiał się zająć patrolami. Dwie grupy po trzy osoby. Chyba jakoś tak to było. Jak z tymi nie miałeś problemów to raczej z tamtymi będzie podobnie. Jeden do drugiego podobny, nic specjalnego nie potrafią, ale po prostu trzymają nas w ryzach przewagą broni i liczebnością. Ta wioska na prawdę jest mała, ale jakoś musimy dawać radę. Większości się nie chce nawet podjąć walki albo najzwyczajniej w świecie ich na to nie stać. Większe okoliczne osady mają nas po prostu w dupie. - oznajmił beznamiętnie jakby wyjaśniając całą sytuację.
Podczas podróży nie wydarzyło się tak na prawdę nic ciekawego. Ot na szlaku przeszedł jakiś transport kupiecki albo jacyś podróżnicy.

z.t do tego tematu -> viewtopic.php?p=132230#p132230

Ryu
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 930
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ren » 30 kwi 2020, o 17:55

Komu w drogę, temu czas. Ren, starając się nie myśleć zbyt wiele o niezbyt miłej rozmowie, jaką odbyła dzisiejszego popołudnia w Kinkotsu, wyruszyła w samotną podróż, za cel obierając rodzinną wioskę. Osada Kaguya przemieszczała się stale, musiała więc ich dogonić – ale znała szlaki, jakie zazwyczaj pokonywali o tej porze roku jej pobratymcy. Dobra Kaguya zawsze wiedziała, jak odnaleźć własny dom wśród bezkresu pustyni.
Wyposażona w uzupełniony zapas wody i suchy prowiant i szczelnie okryta przed ostrym słońcem, pokonywała cierpliwie kolejne kilometry, brnąc do przodu powoli, ale równym tempem. Chciała znaleźć się w domu jak najszybciej – mimo tego, że potrafiła przygotować sobie prymitywne obozowisko, gdzie mogła spędzić noc, to nigdy nie spała wtedy tak spokojnie, jak wówczas, gdy blisko niej byli jej pobratymcy. Wiedziała jednak, że musi się oszczędzać. Pustynia potrafiła rozprawić się z takimi nadgorliwymi, początkującymi wędrowcami, którzy nie wiedzieli, jak wielką próbą dla organizmu jest podróż tego typu.
Ale ona nie była taka. Ona i pustynia byli jak starzy, dobrzy znajomi. Tak naprawdę to z momentem, gdy opuściła mury osady, która niegdyś była jej domem, to poczuła się jak w domu. Powietrze było rozgrzane, ale słońce nie parzyło już tak jak w środku dnia, a szlak należał tylko do niej.


Dokąd: Sabishi
Czas podróży: Pół godzinki
Środek transportu: Stopy nogi buty
Avatar użytkownika

Ren
 
Posty: 100
Dołączył(a): 6 kwi 2020, o 13:25
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoka, ciemna skóra, krótkie i ciemne włosy. Na czole wytatuowane czerwone kropki. Głowa owinięta chustą - tak, by ukryć klanowy tatuaż. Materiał często przysłania też usta i nos. Od stóp do głów okryta jasnym płótnem, zniekształcającym sylwetkę.
Widoczny ekwipunek: Duża torba u dołu pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=139112#p139112
GG/Discord: urb#6156

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kuroi Kuma » 3 sie 2020, o 22:44

Gdy już uporał się ze strażą, z całym tym zamieszaniem spowodowanym... no właśnie, kim? Kolejny nieznajomy na jego drodze, albo prędzej bezimienny. Nawet nie do końca wiedział, czy te notatki należały do niego, czy przypadkiem nie były kogoś innego. Musiał się tym podzielić z innymi, jakoś skontaktować się z Ocirem czy kimś innym należącym do Klepki. Nie to jednak było powodem jego podróży, bowiem to tylko malutka rzecz, w porównaniu do tego, co znalazł. W jego ręce bowiem dotarło ogłoszenie skierowane... do wszystkich. Bez wyjątku, dosłownie do każdego, kto był choć trochę zainteresowany. Han, Antykreator. To z pewnością miejsce, gdzie zbiorą się wszyscy. Nikt z tych, o których myślał oczywiście, nie będzie miał zamiaru przegapić takiej okazji. Nawet nie musiał rozmawiać z Diabołkiem, by wiedzieć, że to tam powinni się stawić. Tylko kiedy, jak gdzie? Nie czekał, nie pytał, po prostu wyruszył jak szybko tylko mógł. Podążył na szlak, zabrał tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Nawet nie szedł do sklepu, chociaż już dawno powinien zaopatrzyć się w nowe sztuki broni, pomyśleć nad sposobem, dzięki któremu walczyłby efektywniej. Do Daishi było daleko, czekała go długa i dosyć nudna droga. Skrzywił się na myśl, że będzie musiał ją przejść, ale to nie był pierwszy raz. Staruszek jednak robił się nieco bardziej społeczny i brakowało mu kogoś, kto by sobie przy nim po prostu dreptał. Ponownie złożył sekwencję pieczęci, przyłożył dłoń do ziemi i pojawił się on! Ten, który pojawił się za pierwszym razem. Wziął malucha za łapkę.
-Chodź, długa droga przed nami - maluch za to kiwnął głową zadowolony, że miał okazję opuścić rodzinne strony, zobaczyć nieco świata, którego przecież był tak ciekaw. Dreptał więc razem z Kumą w stronę kupieckiego miasta - pierwszy przystanek na jego drodze.


Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 minutej
Środek transportu: piechtaczkiem
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 26 sie 2020, o 17:39

Ichirou nigdy nie czuł powinności do stawania do walki przeciwko legendarnemu złu świata shinobi, którego uosobieniem był oczywiście Antykreator, ale był niemalże w pewien, że w Karmazynowych Szczytach zapowiada się kolejne istotne wydarzenie na skalę całego kontynentu, a wobec takiego Klepsydra nie mogła być obojętna. Podjął więc odpowiednie kroki i rozesłał wiadomości do wszystkich swoich towarzyszy, licząc na to, że przynajmniej część z nich pozytywnie odpowie. Przygotował się do wędrówki i późniejszej misji, uporządkowując swój ekwipunek, zamienne zestawy ubrań, bez których oczywiście nie mógł się obyć, oraz zapasy prowiantu i wody. Potem nie pozostało nic innego, jak zebrać się do drogi.
Zanim jednak opuścił stolicę Atsui, zostawił jeszcze krótką wiadomość liderowi, żeby ten znał jego plany.


    Wybieram się do Daishi w związku z ostatnimi ogłoszeniami. Na pewno wiesz, o co chodzi. Powinienem więc wrócić z jakimiś nowinkami.

    Asahi Ichirou

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

[zt]

Dokąd: Daishi
Czas podróży: 45 min
Środek transportu: wierzchowiec
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3307
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shenzhen » 27 sie 2020, o 18:45

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Dokąd:Daishi
Czas podróży:1h
Środek transportu:standard

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Shenzhen
Martwa postać
 
Posty: 234
Dołączył(a): 30 gru 2019, o 17:14
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7968&p=130824#p130824

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yosuke » 11 wrz 2020, o 09:38

Rozmowa, choć niezbyt ambitna, toczyła się dość spokojnym tempem i obaj podróżujący wymieniali się swoimi przygodami oraz historyjkami z życia. Kupiec był dużo starszy, dlatego też takich opowieści miał znacznie więcej, był przy tym niesamowitym gadułą, dlatego Yosuke tylko czasami miał okazję wtrącić się mu w zdanie. Najczęściej po to aby dopytać o jakiś szczegół związany z ninja, albo odpowiedzieć na zadane pytanie.

-Pływam nie najgorzej, a do tego całkiem dobrze potrafię władać żywiołem wody. Wie Pan, prawie jak strzelanie ogniem z ust, tylko, że fajną i przyjemną, zimną wodą- Na samo wspomnienie zimnej wody chociaż przez chwilę zrobiło mu się przyjemniej. Gorąc jednak z każdą godziną przybierał na sile. Było widać, że są już na pustyni, krajobraz zmienił się, pogoda coraz bardziej dokuczała. Rekinek aż dziwił się jakim cudem ktoś był w stanie przetrwać w takich warunkach większość swojego życia.
Avatar użytkownika

Yosuke
Martwa postać
 
Posty: 583
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 14:50
Wiek postaci: 13
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7967
Multikonta: Daisuke

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ario Kunisaku » 11 wrz 2020, o 09:53

Yosuke
Misja rangi D
11/15


Pogoda zmieniała się prawie non stop. Jechaliście już w deszczu, jechaliście w słońcu, potem było pochmurno i wietrznie, a mężczyzna wcale się tym nie przejmował. Gadaliście i gadaliście, a jedyny problem na jaki natrafiliście, to inni kupcy na szlaku, którzy chcieli Was wyprzedzić, a Twój zleceniodawca specjalnie zajeżdzał im droge, aby nie mogli go wyminąć. Wkońcu jednak się zagapił i Ci czmychnęli bokiem i krzycząc do Was "Z drogi frajerzy!". Wtedy woźnica rzeczywiście trochę się zdenerwował i chyba z rozpędu odkrzyknął, że zaraz użyje na nich wodnych mieczy, czy biczy - chyba miał na myśli, że Ty to zrobisz, ale tego już nie dołożył.

W dalszej drodze, jak wjechaliście na równiny, wyjął kawałek kiełbasy i zaczął wcinać.
- Kurła, ale to jest dobre, kurła, młody, to grzech nie spróbować, cały dzień żem nie żarł, żeby teraz żreć, masz młody, KURŁA jakie to dobre, spróbuj no. - to powiedziawszy, oderwał kawałek pęta i podał Ci do spróbowania. Wyglądało to dość średnio, ale po tym co widziałeś, chyba mu smakowało.

Avatar użytkownika

Ario Kunisaku
 
Posty: 707
Dołączył(a): 18 maja 2020, o 09:21
Wiek postaci: 16
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach dziwny, dość spory plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8554
GG/Discord: Boyos#3562

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yosuke » 11 wrz 2020, o 10:07

Większość zmian pogodowych Yosuke przyjmował ze spokojem. Uwielbiał zwłaszcza deszcz. Większość ludzi jakoś instynktownie próbowała się wtedy zasłaniać, jakby mieli się od takiej drobnej ilości wody roztopić. Rekinek przypomniał sobie wtedy swoje ulubione chwile, gdy mógł pływać we wszelkiego rodzaju rzekach, stawach czy morzach. Tęsknił za tym niesamowicie, a tutaj okazuje się, że będzie musiał poczekać jeszcze dłużej. Na pustyni nie spodziewał się znaleźć do tego dobrego miejsca. Chyba będzie musiał znaleźć szybko transport powrotny. Tak się zamyślił nad pogodą, że prawie całkowicie zignorował wyczyny kupca na drodze. Nieco go to zdziwiło, ale nie zamierzał krytykować. Jego wóz, jego sprawa.

-Bardzo dobre- Odparł Yosuke, przyjmując poczęstunek. Co prawda nie przepadał za różnego rodzajami suszonego mięsa, w dodatku tak dziwnie przygotowanych. Zdecydowanie preferował mięso surowe, najlepiej ryb, no ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
Avatar użytkownika

Yosuke
Martwa postać
 
Posty: 583
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 14:50
Wiek postaci: 13
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7967
Multikonta: Daisuke

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ario Kunisaku » 11 wrz 2020, o 11:24

Yosuke
Misja rangi D
13/15


Po opędzlowaniu dobrej, przygotowanej przez kupca kiełbasce, rekinek i kupiec-handlowiec-przewoźnik wjeżdzali pomału w teren piaskowy. Co prawda, było jeszcze trochę do przejechania, lecz dało się odczuć jak robi się po pierwsze - coraz cieplej, po drugie coraz jaśniej. Słońce było co prawda już zachodziło, lecz przede wszystkim można było czuć, jak ziemia oddaje nagromadzone ciepło, które zbierała cały dzień.
- No kurde, młody, teraz to się zacznie. Weź może się czymś przykryj by się nie poparzyć, hehe, bo wiesz, tutaj to jak przypiecze słońce to można dostać udaru czy innego gówna. Powiem Ci, kiedyś widziałem jak chłop zaczął piasek wpierdalać, bo myślał, że to woda! Takie cyrki tu się działy, mówię Ci. Trzeba uważać na siebie w chuj, takie teraz czasy młody.

Nie byłeś do końca pewny, czy takie informacje są wystarczające, by wyciągnąc z nich lekcję, ale mogłeś być pewny jednego - to co mówił kupiec, ma w sobie jakąś wartość. Pustynia to niebezpieczny teren i trzeba byc dobrze przygotowanym...inaczej można skończyć tak jak mówił pan przewoźnik.



[z/t] Pisz w szlaku Sabishi -> koszty pokrywa woźnica [jak jakies sa]
Avatar użytkownika

Ario Kunisaku
 
Posty: 707
Dołączył(a): 18 maja 2020, o 09:21
Wiek postaci: 16
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach dziwny, dość spory plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8554
GG/Discord: Boyos#3562

Re: Szlak transportowy

Postprzez Naoki » 26 wrz 2020, o 10:00

Misja C
29/30
Shinoko
"Ludzkie Demony"



Sytuacja w obozowisku wydawała się wyjątkowo opanowana w prosty sposób, przez twe rozsądne działanie majace na celu jakoś utrzymać to wszystko w całości.
W końcu gdyby chociaż jedna z klatek została zniszczona cała sytuacja w tym miejscu mogłaby wyglądać inaczej.
Teraz jednak nie było miejsca na rozmyślenia na temat tego, gdzie utraciłaś na moment świadomość, poczułaś jak ktoś Cię niesie.
Gdy udało Ci się otworzyć oczy, zobaczyłaś jedynie blond włosy i plecy, gdy poczuł, że się wierzgasz postawił Cię na ziemi, byliście w tym momencie nieopodal ogniska.
- Zjedz i odpocznij chwilę. - powiedział zostawiając Cię na moment samą, razem z jedzeniem. By zając się chyba nowymi więźniami, którzy leżeli obecnie skrępowani i nieprzytomni. Będąc donoszonymi bliżej zniszczonych namiotów. Gdzie prawdopodobnie czekał ich szybki osąd i egzekucja.
Tylko właśnie w tym momencie, ty postanowiłaś zakręcić się dookoła nich, chcąc skrócić ich istnienie. Z początku zostałaś zatrzymana, a twoja dłoń odciągnięta od blondyna, na pewien moment, by jedynie powiedzieć, że nie mają ich jak zabrać. Wtedy mogłaś zając się swoją zabawą, gdzie nikt Ci nie przeszkadzał, a jedynie starał się wszystko naprawić i opatrzeć rannych.
Czas mijał i tak nastała pora na ranek i ponownie wyruszenie w podróż, gdy jeszcze odpoczywałaś w obozowisku znalazło się nieco więcej koni, a i zapasy na dodatkowym wozie. Gdzie każdy mógł odrobione odpocząć. Jednak ranni zostali odesłani do najbliżej osady, gdzie sami musieli jakoś powrócić do swych domów, otrzymując niewielkie wynagrodzenie zdatne pozwolić im na przepłynięcie.
Wy jednak musieliście wędrować dalej, gdzie sama wędrówka trwała parę dni z małymi przerwami na obozowanie, oczywiście po drodze niczego wam nie brakowało, ni to do jedzenia czy to picia. Zapasy były przyszykowane na większą ilość osób, gdzie przez to mieliście w mniejszym składzie wyżerkę.
Gdy dotarliście już do Atsui, przy bramie miasta czekali na was strażnicy, rozmową z nimi zajął się blondyn. Wyjaśniając wszystko co się stało i w jakim celu tu przybyli. Przez co klatki dość szybko zostały zabrane przez strażników, a wy otrzymaliście podziękowanie, a ty również swoje wynagrodzenie.
Tutaj mogliście się już rozdzielić, gdzie ty niestety po chwili zostałaś jeszcze zatrzymana przez strażników i poproszona o dodatkowe wyjaśniania, co do przebiegu całej akcji. W końcu prędzej zaufają swojemu, nawet jeżeli to jesteś ty. Niż nieznajomym, mającymi jedynie pełnić funkcje posłańców.


Misja Zakończona po Twoim poście
I masz z/t pod bramy miasta
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 604
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG/Discord: Abur#4841

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 28 wrz 2020, o 11:11

Obrazek
Misja rangi C
Mayū, Ren
43.2/45


Zadanie, z jakim Ren pognała z wioski Urugi do sąsiedniej prowincji, okazało się znacznie bardziej wymagające i kłopotliwe, niż się na to zapowiadało. Nabycie porcji ziół, nawet jeśli od nieprzychylnego klanu, raczej nie wiązało się zbyt często z koniecznością walki na śmierć i życie z innymi ninja lub mieszaniem się w jakieś mafijne intrygi. Konieczność współpracowania z niewdzięcznym, przesadnie napuszonym dziewczęciem od złotego pyłu też nie ułatwiała sprawy, ale beduince ostatecznie udało się po wielu wybojach załatwić towary, po które wysłała ją stara babunia.
Kiedy poczciwy muł został obładowany tobołkami wypchanymi przez zioła aż po same brzegi, Ren mogła wreszcie opuścić cholerną plantację przeklętych Sabaku i ich problemy. Oprócz chłodnego pożegnania z Mayu, dziewczyna miała też skromną interakcję z posiadaczem bujnej czupryny, który pomógł w wydaniu ziół i zapakowaniu ich na pociesznego wierzchowca. Mężczyzna dyskretnie podziękował wtedy za przywrócenie do przytomności i chociaż zachowywał się wobec Kaguyi z pewnym zdenerwowaniem i trwogą, to chyba spoglądał na nią nieco przychylniejszym okiem. Być może dzisiejsze wydarzenia dla mężczyzny były momentem refleksji nad tym, że świat wcale nie jest czarno biały, jak niektórzy go malują, a druga strona konfliktu też posiada ludzką twarz.
Potem nie pozostało nic innego jak wyruszyć w podróż powrotną, bo postój na plantacji i tak chyba trwał dłużej, niż było to uwzględnione w planach. Mimo przeciągnięcia w czasie, ciemnoskóra wojowniczka zdecydowała się nadłożyć nieco drogi, by zgarnąć ze sobą kosz z czarnymi mambami, które też wycierpały dziś swoje, i wypuścić je na pobliskich mokradłach. Za ten wspaniały akt jedności z lokalną fauną, niewdzięczna pustynia odpowiedziała bohaterce kilkoma dodatkowymi ugryzieniami komarów. Cóż, zawsze mogły być to ugryzienia krokodyli.
Beduinka była skazana na znacznie dłuższą drogę powrotną, niż jej koleżanka, z która pożegnała się - jak miała nadzieję - już na zawsze. Konieczność pokonania kawałka trasy przez Atsui, a potem jeszcze Sabishi, wymagała urządzenia prawdopodobnie jeszcze kilku postojów, co jednak nie było żadną nowością dla bohaterki, która przyzwyczajona była do życia na szlaku i obozowania pod gołym, gwieździstym niebem.
Podczas jednego odpoczynku była zmuszona odpędzić się od grupki kojotów, która zwęszyła prowiant wojowniczki, a w biednym, pociesznym mule dostrzegła łatwy do upolowania posiłek.
Po większych i mniejszych przygodach wreszcie zbliżała się do celu pewnego wietrznego popołudnia. Podmuchy nagrzanego powietrza podrywały wszechobecne pokłady piachu i pyłu, który czasem nieprzyjemnie wdzierał się do oczu ciemnoskórej włóczęgi oraz obładowanego ziołami wierzchowca.  Wioska Urugi, w której dziewczyna wyrosła na cenioną członkinię kościanego klanu, malowała się już wyraźnie na horyzoncie.  Duże obozowisko było w dokładnie takim stanie, jak przed paroma dniami, gdy Ren wyruszyła do sąsiedniej prowincji, i wszystko wydawało się być w swoim codziennym porządku.
Jakiś mężczyzna z obozu, który dostrzegł przybyszkę w oddali jako pierwszy, pomachał w jej kierunku przyjaźnie, a potem pomaszerował gdzieś między namioty, by zawołać babunię Yuro.

    Dorzuć formularzyk z podróżą.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3307
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ren » 28 wrz 2020, o 13:43

Czuła nieskończoną ulgę, gdy plantacja ziół w Atsui zniknęła za jej plecami, a krajobraz znów zmienił się w pustynny bezkres. Ostatnie dni przyniosły jej aż nazbyt wiele wrażeń - napaść na Urugi, przypadkowe ponowne spotkanie z dziewczyną poznaną w Kinkotsu, wewnętrzne porachunki wśród Sabaku. Na razie wystarczy jej chyba wizyt u sąsiadów.
Wraz ze swoim parzystokopytnym towarzyszem kontynuowała swoją odyseję przez pustynne wydmy, nie nagląc zwierzaka zbytnio i nie starając się skracać podróży. Droga przedłużała się również przez to, że po drodze dziewczyna zahaczała możliwie często o rzadkie w tym krajobrazie oazy, gdzie mogła uzupełnić zapas pitnej wody i przy okazji przeczyścić ranę na ramieniu, jaką zafundował jej specjalizujący w walce bronią miotaną przeciwnik. Woda pomagała też złagodzić ugryzienia komarów, które porządnie użarły ją w zamian za bezinteresowny gest zwrócenia wolności dwóm jadowitym wężom – Ren w duchu żałowała, że nie skorzystała z okazji, by spytać któregoś ze napotkanych na swojej drodze zielarzy o to, które ze zgromadzonych ziół łagodziły świąd pogryzionej skóry. Chociaż pytanie o pomoc Mayu (która o dziwo okazała się całkiem pomocna w kompletowaniu ziółek!) po ich oficjalnym zapoznaniu mogło być nie najlepszym pomysłem – wredna Sabaku jeszcze opchnęła by jej coś, co doprowadziłoby do tego, że niegroźne ukąszenia zmieniłyby się w ropiejące wybroczyny. Ren podrapała się po karku, wzdychając ciężko. Będzie musiała jakoś to znieść i liczyć na to, że obrzydliwe robactwo nie przenosi żadnych chorób.
Dalsza droga obyła się bez zbytnich niespodzianek – trudno nazwać niespodzianką obecność dzikich kojotów, wędrująca Kaguya bądź co bądź wtargnęła na ich terytorium. Mimo zmęczenia była w stanie uporać się jakoś z nieproszonym towarzystwem, albo próbą odstraszenia ich przy pomocy hałasu, albo przy użyciu siły. Nie zamierzała dzielić się resztkami swojego prowiantu ze zgrają wygłodniałych pustynnych psów.
W końcu dotarła do obozowiska - na szczęście zaczekali na nią i nie zdecydowali się zmieniać lokalizacji, utrudniając Ren odnalezienie celu swojej podróży. Widząc swoją metę na horyzoncie Ren owinęła twarz szczelniej splamionym i poszarpanym materiałem, zostawiając jedynie szparę na oczy, i przyspieszyła kroku, przymuszając ledwo dychającego muła do dorównania jej tempa. Od kilku nocy porządnie nie spała – marzyła jej się niezmącona niczym noc spokojnego snu, gdy ktoś inny pełni wartę, pozwalając Kaguyi nie martwić się o własne bezpieczeństwo.
Jeden z mieszkańców Urugi powitał dziewczynę przyjaznym gestem, na co Kaguya odpowiedziała skinieniem głowy. Ren, zanim odnalazła staruszkę, najpierw przekazała komuś styranego muła, by zwierzę mogło sobie w końcu spokojnie odsapnąć. Potem przerzuciła przez ramię torbę wypchaną zielskiem przywiezionym aż z Atsui, by wreszcie dołączyć do babuni.
- Bądź pozdrowiona, babciu. Przywiozłam to, o co prosiłaś – zagaiła, wykładając przed nią zawartość skórzanej torby. Biodrem oparła się o blat prowizorycznego stołu, dopiero teraz odczuwając, że jest cholernie zmęczona kilkudniowym marszem poprzedzonym takimi atrakcjami, jakie zgotowało jej Atsui. Cierpliwie odczekała, aż starowinka zapoznała się z zawartością dostarczonych jej zapasów ziół, nie marnując swojej energii na skomplikowane sprawozdanie z problemów wewnętrznych wśród pracowników tamtejszej plantacji. Stało się, co się stało, ta historia nie była ani ciekawa, ani pouczająca. Jeśli staruszkę zainteresowało splamione krwią wdzianko Ren, to ta zbyła to wzruszeniem ramion. – Zjem coś, prześpię się i ruszam dalej. Znajdą się dla mnie nowe ubrania? - O obiecaną zapłatę i medykamenty dla matki nie pytała - na razie pozwoli babci się wykazać. Jeśli nie otrzyma ich nazajutrz, to nie omieszka wtedy się upomnieć.


Dokąd: Sabishi
Czas podróży: 30 minut
Środek transportu: stópki Renulki i kopytka muła

z/t -> Urugi – wędrowna wioska i okolice
Avatar użytkownika

Ren
 
Posty: 100
Dołączył(a): 6 kwi 2020, o 13:25
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoka, ciemna skóra, krótkie i ciemne włosy. Na czole wytatuowane czerwone kropki. Głowa owinięta chustą - tak, by ukryć klanowy tatuaż. Materiał często przysłania też usta i nos. Od stóp do głów okryta jasnym płótnem, zniekształcającym sylwetkę.
Widoczny ekwipunek: Duża torba u dołu pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=139112#p139112
GG/Discord: urb#6156

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinoko » 6 paź 2020, o 10:15

No tak. Kto miał myśleć jak nie Shinoko? Nikt, poza nią, nie zajął się zabezpieczeniem obozowiska. „Po co?”. Przecież dziadek wcale nie informował ich o potencjalnym zagrożeniu. Najwidoczniej chujowo wytresował swoje psy. Sam zresztą był chujowy, jeśli już nazywać rzeczy po imieniu. Niemniej, d z i w n y m trafem, zasoby jej chakry, zmniejszone do niecałych 1/3 nakazały oddać się w objęcia Morfeusza. Doprawdy, niespotykane to wydarzenie, biorąc pod uwagę, że nie była tak skrajnie wykończona. Kto wie, może ukradkiem piach postanowił wyssać więcej życiodajnej energii, niż blondynka zdołała przewidzieć. Nie zamierzała kłócić się z wyrokiem boskim. Trudno. Życie potrafi zaskoczyć; ot, nie masz obrażeń, twoja źródło chakry wcale nie jest suche, ale tracisz przytomność.
Nie, Shinoko wcale nie straciła świadomości, i również wcale nie musiała być niesiona. Bo i po co, skoro potrafiła stać o własnych nogach, czego narrator, zdaje się, nie zauważył. Nic więc po chęciach blondyna. Dotarłszy do Asai, otrzymał jedynie bluźnierską reprymendę. Kto wie, może był zboczeńcem, którego pociągało noszenie płci przeciwnej albo, co gorsza, lubował się w pchaniu tam, gdzie nikt go nie potrzebuje. A już na pewno jego „pomocnej” dłoni.
Ignorując zatem jego działania, tak samo zresztą słowa – niewiadomokiedywypowiedziane-, przeszła do tego, do czego przejść miała. Poszło zaskakująco szybko. Po co się wstrzymywać, skoro niedobrych panów i tak czekałby osąd równoznaczny z tym, co sama uczyniła. Cóż za niefart! Ktoś nie dostanie zapłaty za przyklepanie paru zarzutów i skazanie. Za ten czyn powinni wręcz kopsnąć jej parę monet więcej. Zdecydowanie.
Pozostało im parę godzin snu, przerwanego wcześniej przez obecnie leżące, rozczłonkowane truchła, na zregenerowanie sił przed podróżą. Dobre i to. Wróciła do wcześniej zajmowanego drzewa i tam też zasnęła z uśmiechem na ustach sugerującym słodki smak wygranej. Bo, po prawdzie, pomoc psów nie była jej do niczego potrzebna. Wygrała tę walkę sama.
Obudziła się wraz z natężeniem śpiewu ptactwa. Taki współczesny budzik w świecie, gdzie zegarów raczej próżno szukać. Przeciągnęła się parę razy i zlazła z gałęzi. Tam też, tuż przy pniu, ziewnęła, by w następstwie przetrzeć zaropiałe oczy. Opacznie rozejrzała się po obozowisku. Wszystko wyglądało tak, jak pozostawiono przed snem; zwierzyna leśna jeszcze nie zdążyła dotrzeć do smakowitych kąsków. Po załadunku ruszyli w trasę przewidzianą na najbliżej parę dni. Asai przeżywała tę podróżniczą przygodę na daszku jednej z klatek; spała tam, jadła, rozglądała się. Lubiła świeże powietrze i śmigający po licu wiatr. Jakoś tak… Przywykła. Nigdy bowiem nie przywiązywała uwagi do miejsca zwanego „dom”. Dla blondynki miejscem spoczynku był każdy skrawek ziemi. Nie czuła potrzeby otaczania się zbędnymi przedmiotami czy meblami. W końcu, tak czy tak, sny w każdym miejscu były takie same. Puste, czarne i rozmazane.
— A, prawda, wy tu nie hańbicie się takimi trunkami — powiedziała, nie uzyskując odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie. Najwyraźniej młodzieńcy nie znali profitów, które daje alkohol. I dobrze. Nie daj bogowie upiliby się na równi z Shino i pozostali bezużyteczni. Jak robaki, a tym byliby, gdyby nie umiejętność posługiwania się jedną techniką w nieskończoność. W porywach do dwóch, co i tak było słabym wynikiem jak na eskorterów „kanibali”. Jednego kanibala? Nie wiadomo, w końcu historie pozostałych owiane były tajemnicą, której Asai wcale nie chciała poznać. Mało ją to obchodziło, żeby nie powiedzieć, że wcale. Miała wystarczająco własnych zajęć i zmartwień, by przejmować się nic nieznaczącymi jednostkami, które z własnej głupoty dały się umieścić w klatkach. Obrzydliwe. Bynajmniej nie to, że jedli ludzkie mięso, ale to, że pozwolili się pojmać. Skoro byli tak straszni, jak zapewniał młodzik, to winni być w stanie się oswobodzić. Nie zrobili tego, sytuacja była jasna. Tak samo, jak wynik starcia i spokojny powrót do rodzinnych włości, gdzie zostali przywitani strażą. Tym razem pokojowo nastawioną.
Atsui. W końcu prowincja, w której władza nie ma pięciu punktów inteligencji i do sprawowania tak ważnych funkcji, jak wartownik, powołuje osoby do tego wyszkolone. Smutne, że w Teiz takiej nie mają. Teoria została potwierdzona – samurajscy potomkowie to półgłówki. Może i mówią, że Seinaru zwyciężył turniej w Cesarstwie i jest jednym z najpotężniejszych shinobi, niemniej, jego pochodzenie wydawało się temu przeczyć. Trudno, czasami idioci są przy władzy, sławie i tak dalej. Choć całkiem możliwe, że był po prostu wyjątkiem od reguły. Jeśli to prawda, na jego miejscu Shino już dawno poćwiartowałaby dziada, który plami honor jego ojczyzny.
Naturalnie, zatrzymana do wyjaśnień, Shino zdała stosowny raport na temat wydarzeń, których była uczestnikiem. Najmocniej rozwiodła się nad poczynaniami wspomnianego wcześniej mężczyzny, który to postanowił pojmać ją bez żadnego logicznego powodu i przymusić do eskorty. Całość historii wzbogaciła o irracjonalność przeprawy, a także czynów ludzi z Teiz. Zwolniona z dalszych czynności, oddaliła się w nieznanym kierunku.


z/t
Avatar użytkownika

Shinoko
 
Posty: 80
Dołączył(a): 2 maja 2020, o 21:03
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: KP
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8482&p=141155#p141155
GG/Discord: 62022462

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości