Wioska Hitomura

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Takashi » 7 lip 2020, o 01:25

Sytuacja tym razem nie potoczyła się tak, jak chciał tego Takashi, bowiem czwórka wrogów ominęła klony i udała się od razu w kierunku wieśniaków, zostawiając za sobą tego jednego jegomościa, który zdawał się trzymać pieczę nad tym wszystkim. Chłopak nie mógł ot tak pozostać obojętnym na taki przebieg wydarzeń, zareagował od razu i tylko dwa klony kontynuowały swoją szarżę, to jest biegły ku (potencjalnie) najsilniejszemu z całej gromady, natomiast dwa pozostałe wróciły się do wieśniaków, by ich wspomóc. Oryginał zrobił to samo, postawił na przewagę liczebną i cofnął się do swoich towarzyszy, w końcu jego misja polegała na ochronie wioski i chociaż wszyscy broniący liczyli się z tym, że mogą stracić życie, to jednak młody Nara nie mógł pozwolić na to, żeby tak wielu odważnych wojowników poległo w boju, przecież to o ich wioskę walczą. Najzwyczajniej w świecie nie mógł zakończyć misji z wynikiem pozytywnym, ale tylko przez to, że życie poświęci tak wielu, w końcu nie na tym to miało polegać, dla niego to wcale nie byłby sukces.
-Przepraszam, że zwlekałem. - powiedział głośno, atakując jednego z czwórki, dwoma innymi zajęły się dwa klony, toteż po stronie wieśniaków było uporać się jedynie z jednym.
Może niepotrzebnie chciał wyeliminować na początku największe źródło zagrożenia, nie przyszło mu do głowy, że takie szare głowy będą w stanie wyjść przez szereg tak bardzo, by pominąć ninję, jednak trzeba się było liczyć z jednym - ich głównym celem była wioska. Mogli wyjść z tego samego założenia, z którego wyszedł właśnie Takashi - najpierw likwidujemy liczebność, potem zajmujemy się najniebezpieczniejszym osobnikiem. I chyba wcale tego nie przemyślał, bo wrogowie najwidoczniej wyszli z tego samego założenia i wszystko obróciło się przeciw niemu. Jednak nie ma co żałować, w końcu prawdziwy żołnierz musi się liczyć z tym, że każdego dnia życie jego i jego towarzyszy wisi na włosku, a przecież to nie była bitwa, której skala wcale nie była taka mała. Najgorsze w tym wszystkim było mimo wszystko to, że bohaterowi brakowało doświadczenia bojowego i świadczył o tym fakt, że właśnie w tej walce kilku jego towarzyszy zdążyło już stracić życie. Na więcej nie mógł sobie pozwolić.
-Poradzimy sobie bez posiłków, nie możemy ryzykować bezpieczeństwa wioski. Możliwe, że z innych stron również napiera nieprzyjaciel, a każdy jest na tyle zajęty walką, że nie są w stanie wysłać sygnału ostrzegawczego. Zwróćcie uwagę na to, że wielu z nich już pokonaliśmy. Moje dwa klony odwrócą uwagę tamtego gościa, a z tymi tutaj poradzimy sobie razem. Jak już ich pokonamy, bez problemu będziemy mogli się zająć ostatnim i sprawdzić, co u pozostałych. Damy radę, przecież wspaniale walczycie. - chwalił swoich towarzyszy, wymachując kunai'em, był jednak w pełni skupiony na walce i wypowiadanie tych kilku zdań wcale go nie rozproszyło.
A swoje słowa mówił w pełni poważnie, był ich w stu procentach pewien. Może i byli wieśniakami, ale dawali pokaz prawdziwej siły i determinacji. Owszem, kilku z nich się bało, kilku się wahało, jednak niektórzy dawali stali murem w obronie wioski i pozostałych. Przecież stawka jest ogromna i chociaż nikt tak naprawdę nie chciałby umrzeć, to jednak śmierć w obronie własnego domu i bliskich to dobra śmierć, nieprawdaż? To chyba najlepsza śmierć dla prawdziwego wojownika, jednak w sytuacji patowej i w przypadku ogromnej przewagi wroga. Tutaj takiej przewagi nie widać i młody Takashi na pewno nie pozwoli na to, by ktokolwiek jeszcze umarł, nie ma takiej możliwości. Prędzej on da się zabić niż ktokolwiek inny miałby poświęcić swoje życie i właśnie to dało się zaobserwować w jego poczynaniach. On i jego klony walczyli z oponentami w rozważny sposób, ale każdy ruch skoncentrowany był wokół obrony wieśniaków. Ci, chociaż sami wspaniale walczyli, nie mieli możliwości skorzystania z jutsu, nie byli szkoleni bojowo tak, jak właśnie Nara, stąd wzięła się jego postawa.
-Nie pozwolę, by komuś z was coś się stało. - liczył na to, że jego słowa zmotywują kompanów do jeszcze lepszej walki.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 329
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Tsuyoshi » 7 lip 2020, o 10:14

Misja rangi |C|


Nara, Nara!



Z początku przewaga liczebna dawała o sobie znać, gdyż nieważne, jak silni nie byliby przeciwnicy, gdy z wielu stron zostają dźgnięci czymkolwiek, co umożliwia dźgnięcie, ta siła niewiele znaczy. Tym bardziej, że ich podejście do całej sytuacji wydawało się dość… Głupie? Pierwsza dwójka poszarżowała na Ciebie, jakby wieśniacy nie znaczyli zupełnie nic, jakby byli tam dla picu, a nie po to, aby się bronić. Reszta nauczyła się na ich błędach i oni sami postawili na zmasowany atak. Dwa klony uległy dość szybko, choć nie obyło się bez ofiar w twoich ludziach. Pozostałe dwa widać było, że przeważają nad wieśniakami mimo braku w kończynach. Z całą pewnością osoba, którą odwzorowały kopie nie należała do tak słabych, jak ta czwórka z którą przyszło wam teraz walczyć.

W samym szeregu pozostało trzech wieśniaków, pewnym jednak było, że ten na środku padnie za chwilę, bo ciosy, które otrzymał od zgrai nie należały do takich z których da się wyjść. Adrenalina trzymała wszystkich na nogach, jednak i ta nie przechyli szali zwycięstwa na waszą stronę. Nie było na to najmniejszych szans. Czwórka, która chciała się wycofać, zainspirowana twoimi słowami wróciła do Was, aby wspomóc gości na bokach w rozbiciu klonów, które trzymały się sztywno, mimo ubytków w ciele. Gdy trójka na boku wpadła na jedną z kopii zasypując ją ciosami powodując doszczętne zniszczenie. Wieśniacy ruszyli lekko do przodu, aby zamknąć pozostałych przeciwników od pleców. Z lewej strony natomiast dołączył się tylko jeden wieśniak, aby wspomóc swojego poharatanego przyjaciela, który padnie lada moment. Klon nie miał szans z ich dwójką, choć z całą pewnością przewyższał ich umiejętnościami w walce. Parę ciosów grabiami i widłami zawsze załatwią sprawę. Z każdym uderzeniem woda rozlewała się na boki, odrywając co rusz jakiś fragment ciała kopii, ta jednak nie próżnowała, wymachując kunaiami na boki. Jeden z wieśniaków padł, jak kłoda, uderzony prosto w szyję. Drugi, ten który dopiero co dobiegł, atakował ile sił w rękach, co finalnie pozwoliło mu zniszczyć drugą morderczą kopię jegomościa z tyłu. Wtedy też cały szereg przesunął się tak, aby móc zaatakować czwórkę żywych.

Dwójka przeciwników, ta z tyłu, odwróciła się jednak, słysząc rozkazy dowódcy, tak aby móc chronić tyły dwójki z przodu. Krew lała się na boki, ale cała walka powoli szła w dobrym kierunku. Dwóch wieśniaków z tyłu padło od ciosów, wy jednak zdołaliście zaatakować słabszą - lewą flankę, ubijając gościa pod gradem ciosów, ci po prawej jednak nie dawali rady z przeciwnikami tak, jak chciałby tego Takashi. Zarówno jego klon, jak i dwóch wieśniaków poległo w walce, wtedy też dowódca zawołał do odwrotu pozostałych dwóch przeciwników, którzy poczęli biec w jego stronę najszybciej, jak potrafili. Ich zryw był szybki, jak na ludzi, choć dałoby się ich dogonić, jeśli tego właśnie chciał Nara… Wieśniacy jednak nie daliby rady biec aż tak szybko.

Co stało się z dwoma klonami Takashiego? Były one za słabe dla dowódcy i zanim jeszcze zdążyły do niego dobiec, ten rzucił w nie dwoma kunaiami, żeby następnie ruszyć na nie z mieczem, rozwalając je w szybkim tempie. Gość wydawał się okropnie szybki i pewnym było, że walka z nim będzie czymś ciężkim. Tym bardziej, że pomagierzy nadal stali równo na nogach. Pozostało Ci dwóch wieśniaków i klon. Kurierzy byli na tyle blisko, aby móc wezwać posiłki, ognisko mieli obok siebie, więc zrobiliby to szybko… Pytanie tylko, czy nikt nie atakuje was od boku? A może pozostałe grupy padły na tyle szybko, że nie zdążyły nikogo poinformować? W końcu nie mieli dowódcy w postaci Takashiego obok siebie, nikt nie potrafił ich zmotywować. Na razie staliście wszyscy naprzeciw siebie dysząc mocno ze zmęczenia. Widać było, że morale wieśniaków wzrosło niesamowicie, choć ich przyjaciele leżeli pod ich stopami, Ci wiedzieli, że bronią swojej wioski, niczym prawdziwi wojownicy.

- Ch-cholera… Daliśmy radę. - Wysyczał jeden, trzymając się za ranę na ramieniu. Pytanie czy był to już koniec? Czy tamci mają zamiar wycofać się do końca, czy może… Planują kolejny atak… A może sami czekają na posiłki?









Takashi
23/30




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Takashi » 7 lip 2020, o 11:06

Z każdą chwilą sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i Takashi'emu trudno było określić, na czyją stronę przechyla się szala zwycięstwa. W końcu mowa o zdarzeniu, w trakcie którego mierzą się dwie zupełnie skrajne siły zbrojne. Jedną stanowi grupka wojowników wyszkolonych w sztukach ninja, a drugą kilku wieśniaków z jednym miernym ninją na czele.
-Czy my w ogóle mamy jakiekolwiek szanse? - Nara bił się z myślami, krytykując tak naprawdę samego siebie.
Wiedział, że nie potrafi zbyt wiele i choć jego grupa zaszła tak daleko, to jednak wielu musiało zginąć, poświęcając swoje życie ważnym ideom. Może nie ma się nad czym rozczulać? W końcu niewiele brakowało do tego, by zwyciężyć bitwę, już tylko trzy osoby dzieliły ich od wygranej. Taką przynajmniej bohater miał nadzieję, bo przecież zawsze w okolicy mogli się ukryć pozostali, którzy tylko czekają na odpowiednią okazję do wyprowadzenia drugiej fali ataku. Jeśli tak miałoby to wyglądać, to na pewno można się pożegnać ze zwycięstwem, młody Nara nie byłby w stanie ujarzmić większej ilości przeciwników. Mógłby to zrobić jedynie, kiedy sam dostałby wsparcie pozostałych grup, ale nie chciał ich wzywać ze względu na możliwe zagrożenie w innych sektorach. W tym wszystkim było za dużo niewiadomych i chłopak nie miał jakichkolwiek podstaw do snucia niepotrzebnych teorii, jednak jego usposobienie wywoływało masę niepotrzebnych myśli, z którymi musiał się bić. Każda taka myśl mogła go rozkojarzyć, dlatego musiał się skupić na zadaniu i na zachowaniu zimnej krwi, nawet najmniejszy błąd mógł go przecież kosztować życie.
-Jeśli uda się nam wyeliminować tamte dwie płotki, będę mógł bez problemów wykończyć tego najsilniejszego, ale potrzebuję do tego waszej pomocy. Ruszymy na nich wszyscy, a kiedy będziemy już blisko, skupimy się właśnie na tych dwóch, a najsmaczniejszy kąsek zostawimy sobie na potem. Ruszamy! - mówił całkiem głośno, licząc na to, że wrogowie go usłyszą.
Przedstawiony przez niego plan miał być bowiem podpuchą, bo w momencie, w którym zbliżaliby się do wroga, Takashi złożyłby jedną pieczęć, a po tym zatrzymałby się w miejscu. Jego cień powędrowałby w kierunku cienia tego najsilniejszego oponenta celem unieruchomienia go, a od sukcesu tego ruchu zależałoby tak naprawdę jego następne poczynanie. Liczył na to, że napastnik nie próbowałby uniknąć cienia, prawdopodobnie nie zwróciłby na niego uwagi w ferworze walki i po zmniejszeniu dystansu. Jeśli nie zna technik mieszkańców Midori, to prawdopodobnie zostanie złapany, dzięki czemu pojawi się możliwość bezproblemowego zakończenia pojedynku. Wszystko jednak zależy od tego jednego jutsu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 329
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Tsuyoshi » 7 lip 2020, o 12:28

Misja rangi |C|


Nara, Nara!



Postanowiłeś nie czekać i zaatakować zanim Ci zdołają porządnie obmyślić jakikolwiek plan. Choć w twojej głowie myśl o powiedzeniu swojego planu na tyle głośno, aby mogli usłyszeć go przeciwnicy, brzmiał dobrze… Tak w rzeczywistości było to dziecinne posunięcie. Była to rzecz oczywista, że gdy ktoś powie coś na tyle głośno, to zrobi na odwrót. Chciałeś przecież zwrócić uwagę na takie posunięcie, aby złapać ich z zaskoczenia, ale ich dowódca nie był idiotą o czym sam nie już mogłeś przekonać. Te płotki, którymi dowodził były słabe, on sam natomiast… Na niego potrzebny był o wiele bardziej zaawansowany plan, niż to, co wymyśliłeś. Jednak wszystko było jeszcze przed Tobą. Być może podczas walki stanie się coś, co przesądzi o waszym zwycięstwie.

Ruszyliście więc przed siebie z okrzykiem bojowym na ustach. Była to być może ostatnia szarża tej bitwy, ta która rozstrzygnie wszystko to o co walczyliście. Niewiele myśli przewijało się przez głowy twoich dwóch pomocników. Najważniejszym było pokonanie wroga, silniejszego od was, ale mniej licznego. Być może szczęście stanie po waszej stronie i wygracie to tym jednym ruchem, robiąc swoisty szach-mat, strącając przy tym głowę króla. Gdy byliście dostatecznie blisko zatrzymałeś się, składając pieczęć. Twój klon, jak i dwójka wieśniaków popędziła na trzech wrogów. Twój cień prześcignął ich na tyle, że dosięgnął dowódcy w ostatnim momencie, zaciskając go w swoich sidłach. Ten stał w bezruchu z bronią gotową do wymachu.

Dwójka pachołków wyszła naprzeciw szarży twojego klona i wieśniaków. Byli gotowi, aby się bronić, przyjmując przy tym postawę bojową. Pewnym było, że jeden z twoich sojuszników padnie jako pierwszy, bowiem szarża najczęściej tak właśnie się kończyła, tym bardziej, że byli to tylko wieśniacy. Ale teraz było już za późno, aby się wycofać. Teraz trzeba było działać. Impet z jakim twoi sojusznicy wlecieli w przeciwnika wytrącił ich z równowagi. Jeden z nich padł na ziemię, drugi zaś wykonał cięcie wertykalnie, odcinając rękę twojego klona. Ta chwila nieuwagi pozwoliła wieśniakowi zaatakować go widłami, wbijając je w szyję oponenta. Padł na ziemię… Widły niestety straciły już jakąkolwiek użyteczność. Co do tego, który padł na ziemię wraz z wieśniakiem - zdążył zareagować i począł dźgać wieśniaka to po żebrach, to po szyi, można uznać to za jego sukces chociaż… Cielsko, którym został przygnieciony po całej akcji z całą pewnością przeszkodzi mu odrobinę w bronieniu się.

Ty, tak samo, jak i dowódca, staliście nieruchomo. Próbował się wyrwać, ale na razie było to na marne… Choć nie wiedziałeś, ile jeszcze dasz radę utrzymać go w ryzach. Oboje byliście zmęczeni, ale on… On z całą pewnością był od Ciebie silniejszy, więc to tylko kwestia czasu zanim ten wyrwie się z twojej techniki. Teraz jedyne, co wam zostało to obserwować, jak skończy się pojedynek dwóch na jednego.









Takashi
25/30




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Takashi » 7 lip 2020, o 15:53

Młody członek klanu Nara tym jednym posunięciem postawił wszystko na jedną kartę. Liczył się z możliwością niepowodzenia, ale warunki nie pozwoliły mu na podjęcie się innych działań, to rozwiązanie było najbezpieczniejsze zarówno dla jego drużyny, jak i dla całej wioski. Wezwanie pomocy kompletnie odpadało, był temu sceptyczny od samego początku i nie chciał osłabiać innych ekip, narażając przy tym całą misję na niepowodzenie. Nawet, jeśli jedna osoba z jego aktualnej gromadki miałaby przeżyć starcie, całe zadanie można by było uznać za zakończone sukcesem. I choć wcześniej jasno postawiony cel nie został zrealizowany, bo większość wieśniaków zmarła, to jednak liczba oponentów drastycznie się zmniejszała.
W ostatecznym rozliczeniu siły walczących przedstawiały się tak, że trudno było określić stronę z przewagą, aż do momentu, w którym cień Takashi''ego nie dotarł do cienia jegomościa, w którego celował, to miało rozstrzygnąć sprawę.
-Kagemane no Jutsu seikō. - wymamrotał pod nosem, łącząc cienie i unieruchamiając wroga, a następnie wykrzyczał wskazówki dla ostatniego wieśniaka i klona. -Wy zajmijcie się tamtym na ziemi, ja wykończę ostatniego.
Po wykonaniu techniki zwrócił się w stronę ofiary i zaczął iść w jej kierunku, a cień z każdym następnym krokiem zawężał się. Chciał po prostu skrócić dystans, by móc utrzymać jutsu dłużej. Nie szedł zbyt szybko, a jego oponent mógł z pewnością zauważyć zmęczenie, które go dotknęło. Z każdym krokiem kilka kropel potu spadało na ziemię obok ninjy, rozbrzmiewając echem, utrata tak dużej ilości chakry powodowała u niego ogromne wycieńczenie organizmu, ale musiał z tym walczyć, miał zadanie do dokończenia. Jeśli chodzi o klona - nie był w najlepszym stanie, ale wciąż mógł towarzyszyć wieśniakowi. Ten stracił swoją broń w trakcie potyczki, dlatego Mizu Bunshin musiał działać szybko i ponieważ liczyła się każda sekunda, dostał on polecenie natychmiastowego działania. Zaczął biec w stronę przeciwnika i w ostatnim momencie wyskoczył w powietrze, chcąc zaatakować solidnym Konoha Senpū.
-Może nie wszystko potoczyło się po mojej myśli, ale nic więcej nie byłem w stanie wskórać. Jestem laikiem, dopiero co tak naprawdę rozpoczynam moją karierę jako ninja. Ale zaszliśmy już zbyt daleko, by się wycofać, trzeba doprowadzić sprawę do końca. - wypowiadając te słowa do złoczyńcy, oryginał uformował ze swych dłoni trzy pieczęcie ręczne, najpierw smoka, potem tygrysa i na końcu szczura. -Kage-Kubishibari no Jutsu.
Cień pod nieprzyjacielem poruszył się i zaczął się pojawiać na jego ciele, wydłużając się co chwila i formując przy tym kształt rąk. W tej formie kumulował się w jednym kierunku, mianowicie w kierunku szyi mężczyzny, zdolność Kage-Kubishibari no Jutsu tworzy dłonie z cienia, a ich zadaniem jest uduszenie wroga. I właśnie to chciał osiągnąć Nara. Nie miał już siły na dłuższą walkę, niby nic takiego nie zrobił, ale stracił bardzo dużo chakry, wykonując kilka niskopoziomowych technik. Nie władał tak dobrze chakrą i nie umiał jej jeszcze prawidłowo używać, dlatego każde jej użycie wiązało się z nadmiernym wykorzystaniem energii. Pozostała mu już jakaś jedna czwarta wszystkich jej zasobów i jeśli walka miałaby się toczyć dłużej, najprawdopodobniej przegrałby ją w mgnieniu oka, już ledwo co miał siłę stać na nogach. Nie mógł jednak stracić kontroli nawet na chwilę, dlatego podtrzymywał pieczęć do momentu, w którym wiedziałby, że kark jegomościa nie został złamany, a to świadczyłoby o jego zabiciu. Musiał się posunąć do ostateczności, inaczej jego jedyna okazja zostałaby zmarnowana.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 329
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Tsuyoshi » 8 lip 2020, o 12:38

Misja rangi |C|


Nara, Nara!



Może było to szczęście, może był to lepszy plan od tego, który miał przeciwnik, a może… Po prostu zaskoczyliście ich swoją nieustępliwością. Nie miało Cię tu być, byłeś zmienną, która zepsuła schemat ataku, którym kierowali się bandyci, do tego Ci nie wycofali się wtedy, gdy powinni. Należy jednak pamiętać, że na wojnie nie ma wygranych. Każdy przegrywa tracąc dobrych ludzi, odbierając życia innym… Odbierając nadzieje na kolejne przygody, czy też najzwyklejszy poranek. Ale nie był to jeszcze koniec, miałeś dwie… sprawy do dokończenia. Dowódca złapany w dumę twego rodu nie mógł ruszyć choćby palcem, ale wiedziałeś, że jeśli potrwa to jeszcze chwilę to ten uwolni się, a wtedy ani Ty, ani twój pomagier nie macie szans. Zleciłeś więc czym prędzej dobicie gościa na ziemi. Twój klon, jak i wieśniak, który po drodze zgarnął miecz jednego z bandytów, rzucili się na niego natychmiastowo, aby zasypać gradem ciosów. We wszystkim widać było jakąś chorą brutalność, jakby wieśniak chciał wyżyć się za wszystkich poległych towarzyszy.

Ty natomiast nie chciałeś czekać. Resztkami chakry chciałeś wykonać egzekucję na dowódcy, łamiąc mu kark. Dłonie przesunęły się po jego ciele, idąc wprost na szyję. Owinęły się wokół niej, a ten nie mógł nic zrobić. Twarz zrobiła się czerwona niczym burak, oczy wybałuszyły… Nie miał nawet, jak wrzeszczeć ze złości, że tak właśnie się to kończy. Zginie z rąk jakiegoś niedoświadczonego Nary, którego nie miało tu być. Cały plan posypał się przez jednego upartego lenia, który nie potrafił odpuścić byle wioski, aby ta została zrabowana. Patrzył się na Ciebie z wściekłością w oczach, obserwując każdy detal twojej twarzy. Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł, nie dość, że technika trzymała go w ryzach… To i ręce odcięły dostęp do jakiegokolwiek tlenu. Szyja była na tyle odsłonięta, że te nie miały problemy ściskać ją jeszcze mocniej i mocniej. Być może brakowało im sił, aby zmiażdżyć kark oponenta, ale krtań to, co innego. Ta w końcu uległa pod naporem, wgniatając się do środka. Pewnym było, że ten zginie na miejscu dusząc się krwią z uszkodzonych tkanek wewnętrznych. Łapy były na tyle silne, aby wycisnąć z niego całe życie w przeciągu kilku chwil. Po sekundzie i kark strzelił nie dając rady cienistym łapom.

A więc to koniec? Spokój? Wygrana? To musiałoby być zbyt piękne, aby walki się skończyły. Zza waszych pleców, od strony wioski wyrośli kurierzy, czyli ekipa, która zająć się miała dostarczaniem informacji. Poczęli machać do Ciebie energicznie, aby zwrócić twoją uwagę.
- Eeeeej! Eeeeej! Tutaj! Wracajcie! - Wykrzyczeli grupowo, a ich głosy rozniosły się w waszym kierunku, odbijając od drzew za plecami. - Udało się! - A jednak. Koniec walk. Pytanie jakie były straty? Czy w ogóle warto było bronić wioski i poświęcać ludzi? W twojej ekipie zginęło czternaście osób. Była to znaczna część męskiej populacje tejże mieścinki. Ale to nie był już twój interes. Ty wykonałeś swoje zadanie, to oni muszą się martwić całą resztą.









Takashi
27/30




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Takashi » 8 lip 2020, o 13:21

Kage-Kubishibari no Jutsu - zdolność klanu Nara, która pozwala jego członkowi na utworzenie specjalnych ramion za pomocą cienia. Najpierw ofiarę należy złapać w Kagemane no Jutsu, potem wspomniane ramiona wiją się po ciele wroga, by ostatecznie wyrządzić mu krzywdę. Możliwości jest dużo, można coś złamać, wygiąć, ale przeznaczeniem zdolności jest na pewno duszenie. I właśnie tego doświadczył najsilniejszy bandyta, który walczył na placu boju. Takashi nie zamierzał przeciągać pojedynku, stracił do tej pory zbyt dużo chakry, a przez to jego organizm był już na wyczerpaniu, najzwyczajniej nie mógł sobie pozwolić na dalszą walkę. Kiedy już wiedział, że Kagemane się udało, od razu wykorzystał Kage-Kubishibari i nie przedłużał, wykończył wroga od razu decydującym ruchem. Prawie w tym samym czasie wieśniak i klon wykończyli jego pobratymca, który nie był w stanie się obronić przed naborem ciosów, wynik tej potyczki był więc wiadomy. A kiedy ciała przeciwników padły w końcu na ziemię, młody Nara mógł przestać podtrzymywać technikę, przestał uwalniać chakrę, a cień w dość powolny sposób do niego wrócił. Po wszystkim padł na ziemię i jedną ręką podparł się o ziemię, drugą zaś ściskał koszulkę w miejscu klatki piersiowej, po której szorował co chwila palcami. Pod kapał z jego twarzy, a nierównomierne i ciężkie oddychanie świadczyły o kompletnym wycieńczeniu jego organizmu, jeszcze chwila i padłby nieprzytomny. W zaistniałej sytuacji na pewno żaden ninja nie odpuściłby ot tak, przecież w okolicy mogli się kręcić inni złoczyńcy, nieprawdaż? Mimo wszystko bohater nie miał siły na dalsze działania, chyba jeszcze nigdy nie doprowadził swojego ciała do utraty tak dużej ilości energii.
-Jeszcze chwila...i pewnie bym się tutaj rozłożył. - myślał, cały czas ciężko oddychając.
W którymś momencie usłyszał męski głos, a kiedy delikatnie odchylił głowę w jego stronę, mógł dostrzec jednego z mieszkańców wioski, tego, który odpowiedzialny był za przekaz informacji między grupami. Opuścił z powrotem wzrok w ziemię, potrzebował chwili dla siebie, musiał złapać kilka głębszych oddechów, żeby jego organizm mógł z powrotem normalnie funkcjonować, na tę chwilę nie mógł się nawet ruszyć z miejsca. Mimo wszystko nie stracił zdolności myślenia i kiedy wszyscy zaczęli się schodzić w jedno miejsce, on zaczął analizować całą sytuację, a gdzieś z tyłu myśli rozbrzmiewały mu echem słowa "udało się!" Ale co konkretnie się udało? Obronić wioskę? To na pewno? Wykonać misję? Może też, ale jakim kosztem? Zmarło tak wielu wojowników, każdy z nich poświęcił własne życie dla jednej idei, gdzie w tym wszystkim sprawiedliwość? Chcieli tylko wieść spokojne życie we własnej wiosce, we własnym domu, dlaczego ci cholerni bandyci chcieli ich okraść?
-Szlag by to! - rzucił głośno, uderzając pięścią o ziemię, choć jego oddech się uspokoił, to jednak nerwy pogorszyły sprawę.
Członkowi klanu Nara nie za bardzo pasował taki obrót sprawy, wygrana nie była dla niego wszystkim. Sukces go satysfakcjonował, ale nie był dumny z tego, w jaki sposób go osiągnął i chociaż każdy z nich wiedział, na co się pisze, to jednak śmierć nigdy nie była jedną z metod na osiągnięcie go. On sam doskonale zdawał sobie z tego sprawę. To był ten moment, kiedy postanowił stanowczo, że weźmie się w garść i nie pozwoli, by następnym razem jego towarzysze polegli w walce tylko po to, by misja się udała. Powodzenie misji to nie wszystko, jeśli chodzi o ludzkie życie!
-Już idę, dajcie mi chwilę. - syknął, wstając resztkami sił i kierując się do pozostałych, czuł się już nieco lepiej, ale będzie musiał porządnie odpocząć, jak już sprawa ostatecznie się zakończy. -Jak reszta? Działo się coś, czy atakowali tylko z jednej strony?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 329
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Tsuyoshi » 8 lip 2020, o 14:28

Misja rangi |C|


Nara, Nara!



Jedni nazwaliby Cię bohaterem, drudzy natomiast generałem przegranej sprawy, który posłał swych ludzi na rzeź tylko po to, aby uratować to, co było dla nich cenne. Ale czy cenniejszym nie powinno być życie samo w sobie? Dom można zbudować, jedzenie wyhodować ponownie, ale życia… Życia nie da się zwrócić. No chyba, że jest się geniuszem ninjutsu, wtedy można życie zwrócić, ale… Ty nim nie byłeś. Byłeś żółtodziobem, który dopiero co wstąpił na tę ścieżkę, a już przyszło Ci się zmierzyć z taką trudnością. Być może nie rozważyłeś uprzednio tego z czym spotkasz się podczas tej misji? Jednakże to już było nieważne. Poradziłeś sobie, przeżyłeś, a wioska stała niezrabowana. Czas przyszedł, aby dołączyć do reszty wieśniaków i w końcu odpocząć po tej ciężkiej batalii…

W drodze do centrum wioski pomogło Ci paru gości tak, abyś nie musiał iść tylko i wyłącznie o własnych siłach. Ich twarze nie wyglądały na zadowolone, ale ta złość nie była kierowana do Ciebie, oj nie. Mimo zwycięstwa, zginęło wielu dobrych mężczyzn, mężów i ojców. Cała ta walka była bezsensowna od samego początku, ale cóż poradzić? Tego właśnie chcieli wieśniacy. Zamiast wycofać się, oddać im teren i odbudować gdzieś nową wioskę, Ci postanowili walczyć. Dostali, czego chcieli, nie mieli prawa być źli na Ciebie, złościć się mogli jedynie na siebie za to, co zrobili.
- N-no. Jesteś Pan - zaczął sołtys widocznie zdyszany. - Udało się? To koniec? - Zapytał jeszcze chcąc się upewnić, czy i jego grupa sobie poradziła.

Wokół niego stało kilkunastu mężczyzn, na pewno nie przekraczali dwudziestki. Wioska poniosła wielkie straty i każdy był tego świadomy. Jak się po tym pozbierają to już ich sprawa, najważniejszym jednak było to, że bandyci padli, a ich sprzęt, który swoją drogą nie wyglądał na biedny, posłuży do odbudowy wioski, gdy uda im się go sprzedać. Co do samej nagrody, widać było, że sołtys miętosi coś w dłoni, ale z pewnością nie były to pieniądze.

- Chodź, dam Ci coś. Znaleźliśmy to przy jednym z nich, bo zostaliśmy zaatakowani od boków tak, jak mówiłeś. - Wtedy wyciągnął rękę w stronę Takashiego. Gdy ten wystawił dłoń, sołtys wcisnął mu w nią zawiniątko z jakąś pigułką. Była to pigułka żywieniowa, która z całą pewnością przyda mu się na przyszłość. Z całą pewnością przydałaby mu się podczas tej bitwy, być może wtedy mniej osób ucierpiałoby podczas tej jakże zażartej walki.
- Jeśli chcesz, możesz tu zostać, odpocząć. My tu wszystko posprzątamy, pochowamy swoich. Wieczorem będzie uczta, możesz się przyłączyć. - Ta uczta nie będzie jedną z tych podczas, której ludzie się radują. Podczas niej opłakiwani będą zmarli bohaterowie, którzy oddali życia podczas batalii. Nie będzie też bogata, ot chleb, kawał mięcha położony na środku, aby każdy mężczyzna mógł się choć odrobinę najeść i jakaś potrawka, a wszystko popite będzie wodą.

Widać było, że nikt nie ma ochoty na rozmowy. Sołtys, gdy już pójdziesz, zarządzi wielkie sprzątanie wioski, czyszczenie “broni”, jak i oręża i zbroi bandytów tak, aby móc je sprzedać, a wszyscy mieszkańcy powoli zaczną wracać do rutyny życia… Choć nie wszystko będzie takie samo, jak zawsze.










Takashi
29/30



MISJA ZAKOŃCZONA SUKCESEM
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.






Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Takashi » 8 lip 2020, o 15:03

Choć bohaterowi trudno było w to uwierzyć, rzeczywiście był to już koniec. Wszelkie zmagania wojowników w końcu się zakończyły i sprawę można było uznać za zakończoną, a przynajmniej można mieć taką nadzieję. Wioska została uratowana i jej mieszkańcy mogli wrócić do normalnego życia bez obaw o własny dobytek, o rodzinę, a nawet o życie, teraz nic już im nie zagrażało. Czy było warto? Jedni stwierdzą, że zdecydowanie nie, bo poświęciło się zbyt wielu, natomiast inni tę tezę podważą, tłumacząc się ogólną ideą i całą koncepcją tej walki. Gdzie w tym wszystkim był Takashi? Można śmiało stwierdzić, że po środku - wahał się, szukając odpowiedzi na podkreślone wcześniej pytanie, jednak im dłużej o wszystkim myślał, tym więcej spornych ze sobą argumentów przychodziło mu do głowy. Nie mógł się jednogłośnie opowiedzieć za którąś z dwóch tez. W jego mniemaniu rzeczywiście liczyło się to, że od teraz wioska będzie mogła funkcjonować bez ewentualnego zagrożenia ze strony bandytów, jednakowoż stało się to za sprawą ciężkiej walki, w której umarło wiele istnień. I właśnie z powodu tych dwóch jakże istotnych czynników chłopak bił się z myślami i obarczał samego siebie odpowiedzialnością, czuł się winny. Co by się stało, gdyby go nie było? Prawdopodobnie wioska zostałaby splądrowana, a jej mieszkańcy wymordowani co do jednego, tego nie mógł być pewnym, ale to najbardziej prawdopodobny scenariusz. W każdym razie chyba jednak lepiej, że znalazł się na miejscu i postanowił pomóc. Tylko o ile łatwiej by im było, gdyby umiał nieco więcej i zaangażowałby się w trening - na pewno wówczas rozprawiłby się z nimi w mgnieniu oka i potyczka byłaby przysłowiową kaszką z mleczkiem. Nie ma co gdybać, na razie mówimy o typowym laiku, któremu nie tylko brak doświadczenia, ale również umiejętności. Zaangażowanie jest, wywołane rzecz jasna wyrzutami sumienia, ale gdyby do tej całej sytuacji nie doszło, zapewne ciągle byłby tym samym leniwym chłopaczkiem, który żyje tylko po to, by kiedyś umrzeć. A teraz? Znalazł pewien motor, który na pewno pozwoli mu się rozwinąć i zmienić nieco zasady postępowania, może to pierwszy krok ku zmianom.
-Tak, udało się. To koniec. - odpowiedział sołtysowi już w wiosce, kiedy to zupełnie obcy ludzie pomogli mu się do niej dostać. -O, dziękuję.
Otrzymaną bojową pigułkę żywnościową schował do torby, po czym spróbował już stanąć na nogach o własnych siłach i jakoś mu się to udało. Cieszył się z nagrody, jaką przyszło mu otrzymać i wcale nie zamierzał prosić o nic więcej. Jeszcze przed misją wspomniał coś o pieniądzach, ale w zaistniałych okolicznościach nie zamierzał się o nich wcale przypominać. Widział, z czym ma do czynienia i w jakim stanie znajduje się teraz to miejsce, nie mógł zabierać pieniędzy tym, którzy bardziej od niego ich potrzebują. Ta pigułka w pełni mu wystarczyła, bo tak naprawdę zdobył jeszcze doświadczenie, a tego bardzo mu brakowało, w dodatku udało mu się również nauczyć jednej ważnej lekcji, z której na pewno będzie czerpać wiedzę w przyszłości. Na ten moment postanowił po prostu cieszyć się tym, co miał, czyli między innymi możliwością odetchnięcia.
-Jeśli to nie problem, to bardzo chętnie zostanę i odpocznę, zużyłem dużo chakry i jestem wyczerpany. - odpowiedział, lekko się uśmiechając.
Rzeczywiście, w takim stanie niebezpiecznie byłoby wracać do osady klanu, szczególnie o tej porze, stąd właśnie decyzja o odpoczynku. Nim jednak przycupnął gdzieś z boku, najpierw udał się na wcześniejsze pole bitwy w celu sprzątnięcia swojej części ekwipunku, musiał to zrobić przed generalnym sprzątaniem. Może nie było tego dużo, ale te kilka kunai'ów na pewno mu się kiedyś przyda, szczególnie, że wcale nie uległy one zniszczeniu. Po tym przyszła w końcu pora na odpoczynek, Nara zamierzał jedynie posiedzieć przy jednym z budynków, ale był tak zmęczony, że zasnął niekontrolowanie. Wieczorem obudził go dźwięk ogniska, rozmów i jedzenia, nastał wieczór i to był czas wspomnianej wcześniej przez sołtysa uczty. Takashi zgodził się wziąć w niej udział, dlatego od razu dołączył do pozostałych, by zregenerować siły, natomiast po wszystkim położył się jeszcze na kilka godzin, o świcie zamierzał wyruszyć w swoje rodzinne strony, bo czuł się znacznie lepiej. Oczywiście nie odszedłby bez pożegnania!
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 329
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Wioska Hitomura

Postprzez Takashi » 8 lip 2020, o 16:40

Sprawę obrony wioski w końcu można było uznać za zakończoną. Wcześniejsze zmęczenie Takashi'ego poszło w niepamięć, a wszystko za sprawą długiego odpoczynku oraz pysznej kolacji, którą przygotowali dla niego tutejsi. Po całej akcji nie oczekiwał zbyt wiele, tak naprawdę dostał to, co chciał, a nawet więcej, bo udało mu się posiąść pigułkę żywnościową, a to bardzo przydatny przedmiot i drogi pomimo swojego małego rozmiaru. Można się więc było żegnać i opuścić ten teren, następnym kierunkiem miała stać się siedziba klanu, a konkretnie sklep. Potrzebował dokupić kilka przedmiotów i wzbogacić go o nowe elementy wyposażenia, do tej pory nie korzystał z nietypowych broni zbyt często, posługiwał się głównie kunai'ami. Nie robił tego dlatego, że nie potrafił, po prostu nie nadarzyła się taka okazja, ponadto nie udało mu się kupić tych rzadziej obsługiwanych sprzętów i teraz miał ku temu doskonałą okazję.
-Jak byście mnie kiedyś potrzebowali, wiecie, gdzie mnie szukać - w siedzibie klanu Nara. Trzymajcie się! - to były jego ostatnie słowa do mieszkańców Hitomury, po nich zniknął, dosłownie.
Biegł przez las z normalną prędkością, typową dla ninjy w czasie pokonywania drogi bez presji czasu. Był już gotów do treningu, do następnej misji, po prostu chciał działać i sam się sobie dziwił, bo było to do niego niepodobne. W normalnych okolicznościach wróciłby do domu i odpoczywał, ale po ostatnich wydarzeniach - nie. Chciał się rozwijać, chciał pomagać innym, możliwe, że pragnął naprawić błędy. Przeświadczenie nakazujące mu stać się silniejszym było na tyle silne, że udało mu się wywołać chęć do działania, jakiej nie miał chyba jeszcze nigdy.
-Od kiedy zrobiłem się taki energiczny i chętny do działania? - pytał sam siebie, uśmiechając się na chwilę.
To było naprawdę dobre pytanie, ale przecież mowa o zmianie na lepsze, dlatego nie należałoby się za bardzo tym przejmować. Może z tego Nary będą jeszcze ludzie.

[z/t -> Prastary Las, Midori, Yokukage, Sklep z wyposażeniem]
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 329
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Poprzednia strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości