Trybuna południowa

Re: Trybuna południowa

Postprzez Ichirou » 19 kwi 2020, o 23:26

Oczy wciąż miał przecież bardzo dobre, więc może najzwyczajniej w świecie rozkojarzył się na moment i stracił czujność. Równie dobrze winna pomyłce mogła być pamięć, bo choć dotyczyła świeżych wydarzeń, to zlewała się z wieloma podobnymi wspomnieniami. To, co dla niektórych mogło być wyjątkowe i szczególne, dla Asahiego podchodziło wręcz po rutynę pozbawioną jakichkolwiek westchnień czy refleksji.
Inna sprawa, że zaczepiona dziewczyna była całkiem podobna do tej, z którą spędził kilka miłych chwil. Tylko czy na pewno? Z tyłu raczej tak. Ten sam odcień włosów, podobna ich długość. Sylwetka chyba też zbliżona. Chyba. A twarz, którą zobaczył moment po bezpruderyjnym powitaniu? Już sam nie był pewien. Głos, który wydobył się z delikatnych ust rudej? Cholera, nie mógł sobie przypomnieć głosu.
Trwał jeszcze trochę w lekkiej dezorientacji nawet po pierwszej wypowiedzi dziewczyny, która powinna wyprowadzić go z błędu. No i wyprowadziła, ale nie od razu, bo władca piasku z początku pomyślał, że ruda po prostu z nim się droczy i stwarza jedynie pozory, że się widzą po raz pierwszy i żadnego spotkania wczorajszego wieczoru tak naprawdę nie było.
- Tak, z bajki - odpowiedział bezrefleksyjnie na pytanie o status księcia i dopiero wtedy złapał się na tym, że to wcale nie jest gra, że to nie ta sama kobieta, że faktycznie się wygłupił. Nieco skonsternowany zagryzł dolną wargę, ale na żadne przeprosiny się nie zdobył. Zamilknął na moment, obserwując reakcję nieznajomej, która zachowała się nader spokojnie. Nie była w żadnym calu wściekła czy chociażby nadąsana, a wręcz przeciwnie - utrzymywała nienaganną ogładę i sięgała po formalne zwroty w jego kierunku, próbując wyłożyć podstawowe lekcje na temat tego, co wypada czynić wobec kobiety, a czego nie. Trzeba przyznać, że to odrobinę rozbawiło Asahiego, którego kąciki ust uniosły się w subtelnym, ale zauważalnym, prześmiewczym uśmiechu.
- Akurat jej by się spodobało. Tobie nie? – zapytał zadziornie, bo brak wyraźnej krytyki ze strony rudowłosej sprawił, że złotooki Sabaku poczuł się pewniej.
Nie otrzymał jednak odpowiedzi, a przynajmniej nie otrzymał jej w spokojnych warunkach, bo w tym momencie ktoś klepnął go w tyłek i nie była to żadna urokliwa dziewucha, z którą miał wcześniej bliższe kontakty, tylko jakiś cholerny berbeć. Ichirou spojrzał gniewnie na dzieciaka, który w tym momencie zaczął wrzeszczeć jakieś kompletne bzdury. Asahi nie cierpiał bachorów, a tym bardziej krzyczących bachorów, już nie wspominając o krzyczących bachorach, które właziły mu w drogę. Obejrzał więc z grymasem wielkiego niezadowolenia i złości scenkę zaserwowaną przez chłopaczka, by zaraz po tym wybuchnąć oburzony z lekko podniesionym tonem głosu.
- Weź przestań chrzanić gówniarzu i już nie zmyślaj – odezwał się i zaraz po tym chwycił smarkacza za ucho, żeby mu je wykręcić. – Zaraz cię zapakuję do gurdy i wywiozę na pustynię. No, już, sio mi stąd! – wycedził, cały czas trzymając małego gnojka za ucho i próbując go w ten sposób odciągnąć od rudowłosej, do której się przykleił.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3168
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yasuo » 20 kwi 2020, o 17:55

Tak, prawdopodobnie powinienem zostać rolnikiem. Też miałem taki pomysł... A Oashisu coraz mocniej utwierdzała mnie w tym przekonaniu. To było lekko dołujące. Bo bardzo mi na niej zależało... myślałem, że chociaż mnie jakoś podniesie na duchu, ale ona chyba miała za nic to, że mogę umrzeć. Ciekawe czy by zapłakała. Postanowiłem zapytać.
- A byłoby Ci chociaż trochę przykro jakby tamten gościu mnie zabił? - Eh... co ze mnie za mężczyzna, który szuka pocieszenia u kobiety? To przecież ja powinienem ją wspierać, a nie ona mnie. Ale trudno. Teraz honor, etykieta i to co "powinno się robić" nie miało sensu. Zależało mi na szczerej odpowiedzi. Oczywiście na siłę nie będę jej zmuszał do wypowiadania jakichkolwiek słów. Mogła odpowiedzieć, jeśli chciała.

Później zaczęliśmy rozmawiać na temat tamtej walki. Nie było sensu się zadręczać. Co było to było i co będzie, to będzie. Teraz czekało nas... widowisko, którego nie widzieliśmy. No i takie, które już widzieć mogliśmy. A więc jednak... Zaśmiałem się cicho, ale moja towarzyszka pewnie mogła to usłyszeć.
- A więc byś się poddała, tak? - zapytałem wprost. - Hahaha. - Teraz zaśmiałem się trochę głośniej. - Dobra, przepraszam, hah... Bo widzisz. Ja także bym się poddał. Wspomniałaś, że jestem słaby. A więc Ty także słaba jesteś, hę?
Nie mówiłem tego złośliwie. No dobra, może i mówiłem. Ale tak złośliwie, tylko po to by się z nią podroczyć. Bo przecież od zawsze wiadomo, że jak dziewczynki się chłopcom podobały, to chłopcy ciągnęli je za warkoczyki. Na tej zasadzie. Taki sposób "na podryw".
- Nie jestem w stanie stwierdzić kto użył tej techniki, ale jeśli sam nie potrafi walczyć w takiej mgle, to szanse powinny być równe. No chyba, że potrafi...
Logika podpowiadała, że na pewno wie jak prowadzić walkę bez konieczności używania wzroku. Słuch? Węch? Coś innego? Inaczej sam by siebie osłabił. No, chyba, że próbował grać na czas. Jednak należało założyć najgorsze. Skoro to stosował, to miał wielką przewagę podczas walki we mgle. Potrafił walczyć w takich warunkach.
- Tam, we mgle, mierzą się chłopak i dziewczyna. Dziewczyna pokonała gościa, który pokonał mnie. A ten chłopak, który z nią walczy... nie wiem jak to określić, żeby nie wyjść na idiotę. Potrafi zamieniać ciało w kartki papieru? Chyba coś w tym stylu.
Wzruszyłem ramionami. Nie znałem się na walkach ninja, a oni potrafili cuda czynić. Coś co prostemu człowiekowi wydaje się totalną abstrakcją, w świecie tych wojowników to normalność.

Przeniosłem wzrok na drugą walkę, która się toczyła. Oczywiście znowu dziewczyna i chłopak. W międzyczasie moja towarzyszka zaczęła się wydzierać (ale z pewnością było to zanim zacząłem oglądać tą drugą walkę), bo gdzieś tam w dole... jakaś kłótnia rodzinna się odbywała. Kurde... gdybym tylko wiedział o co chodzi... Ale z drugiej strony, nie powinno się ingerować w sprawy innych. Całego świata zbawić się nie dało. Zwłaszcza, jeśli było się pozbawionym honoru idiotą. Ale walka była ciekawa. Nie... to złe słowo. Kolejne cuda. Może gdybym spróbował zrozumieć... może wtedy by mnie to ciekawiło? Za dużo tego było. Dziewczyna lewitowała na jakimś czarnym gównie i uciekała przed piaskiem... który słuchał tego drugiego gościa. Uformowała z tego czegoś jakąś bryłę w kształcie ostrosłupa... Jeśli ten koleś tym dostanie, to nie będzie co zbierać (chyba, że to mały ostrosłup był).
- A o tym co sądzisz? Jak niby miałbym wygrać z czymś takim, używając miecza?
Znowu powracał temat tego, że chakra jest potężniejsza niż najszybszy i najostrzejszy miecz... Wkurwiało mnie to i irytowało cholernie. Ale co mogłem poradzić?
- Ta dziewczyna na tym czarnym gównie... przeżyła uderzenie pioruna. Jej poprzedni przeciwnik chyba władał piorunami... skurwysyn. Nigdy chyba nie zrozumiem takich ludzi. Jak to w ogóle możliwe?
Przedstawiłem Oashisu sytuację, powkurwiałem się trochę i mi przeszło. Teraz zechciałem wiedzieć więcej... co tam u niej słychać. Co robiła. Dlaczego odeszła. Tego typu sprawy...
- A, Ty? Gdzie byłaś, jak Cię nie było? Czemu odeszłaś? Tęskniłem... Co robiłaś?

--- Dotyczy: Ja, Hibana ---

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1217
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 20:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Trybuna południowa

Postprzez Kana Yuki » 20 kwi 2020, o 22:25

Jasnowłosa nie liczyła na jakąś głęboką refleksje ze strony mężczyzny, ale miała nadzieje chociaż na lekkie zawstydzenie reprymendą i jakieś choćby pobieżne przeprosiny. Tymczasem złotooki nie wydawał się wcale przejęty, wręcz przeciwnie zdawał się być świadomy i dumny ze swojego postępowania. Zacisnęła delikatnie wargi, gdy ten odpowiedział jej zgrabną ripostą. Chciała zapytać, czy jegomość chciałby być tak przywitany przez kogokolwiek, ale się powstrzymała. Wchodzenie w dalsze dyskusje mogło wyjść tylko na gorsze jasnowłosej. Powinna zbyć mężczyznę i powrócić do swojego pierwotnego celu nim wydarzy się coś gorszego.
- Nieszcze... - jej ton głosu znowu był stosunkowo spokojny. Zaraz po swojej wypowiedzi chciała zgrabnie wymigać się z rozmowy, ale nie dane jej było nawet dokończyć zdania. Głośny plask uderzenia dłonią o pośladki spowodowany był "przywitaniem" małego brzdąca. Grymas na twarzy zadziornego mężczyzny, spowodował że kąciki ust Kany powędrowały delikatnie do góry w małym uśmiechu satysfakcji. Czyż nie było to przyjemne przywitanie.. ze strony dziecka chłopaka? Na pierwszy rzut oka jasnowłosa zaobserwowała brak podobieństwa między dwójką. Złotooki miał dużo ciemniejszą cerę i zupełnie inną urodę. Jego bogate ubranie także świadczyło o czymś zupełnie innym niż sugerował chłopczyk. Czyżby.. wstawiał się za nią? Mały, bezbronny dzieciak zebrał się na odwagę i postanowił postawić się o wiele silniejszemu osobnikowi -dodatku nie w obronie własnej lecz kogoś zupełnie obcego. Zaimponował tym nieco naszej bohaterce, pomimo iż uwaga jaką ściągną na nich była czymś czego właśnie chciała uniknąć. Ktoś nawet krzyknął by ich uciszyć. Na domiar złego chłopczyk wtulił się w Kanę, dostarczając kolejnego źródła ciepła. Dziewczyna nie przepadała za bliskością fizyczną, ale nie umiała odepchnąć od siebie osóbki o tak dobrym serduszku. Nawet jeśli było jej już zdecydowanie za gorąco. Podniosła dłoń jakby chciała pogłaskać wtuloną osóbkę. Zawahała się. Nie do końca wiedziała jak powinna postąpić w tej sytuacji.
Tymczasem zdenerwowany mężczyzna o czekoladowej cerze nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Widocznie słowa chłopczyka ugodziły jego dumę. Dziecko miało dobre serduszko, ale jeszcze mało instynktu samozachowawczego. Lepiej nie denerwować nieznajomych. Złotooki pociągną małego bohatera za ucho, gdy ten jeszcze mocniej się wtulał w nią. Wokół było strasznie gorąco. Sytuacja wymykała się spod kontroli. Teraz nawet jakby chciała, Kana nie mogła zostać bierna. Położyła dłoń na nadgarstku nieznajomego [Ichirou]- delikatnie, ale zdecydowanie. Chciała zaoszczędzić chłopczykowi bólu.
- Przestańcie... oboje. - powiedziała spokojnie, słabym głosem, obdarzając mężczyźnie stanowczym spojrzeniem zielonych ocząt. Przez chwile wpatrywała się w niego uparcie, dając mu do zrozumienia że nie chce więcej kłopotów. Wkrótce spuściła wzrok w stronę drugiego nieznajomego. - Bardzo doceniam zaangażowanie, boya- chan, ale powinieneś bardziej na siebie uważać. - tym razem jej głos było nieco łagodniejszy aczkolwiek wciąż spokojny. Drugą dłoń położyła delikatnie na główce dziecka. Chociaż na zewnątrz wydawała się radzić sobie z obecną sytuacją, prawdę mówiąc nie wiedziała jak długo jeszcze wytrzyma. Okropnie doskwierało jej gorąco, a cała ta kłopotliwa scena wcale nie ułatwiała życia.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kana Yuki
Gracz nieobecny
 
Posty: 28
Dołączył(a): 21 mar 2020, o 22:30
Wiek postaci: 19
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8247&p=136287#p136287

Re: Trybuna południowa

Postprzez Hibana » 22 kwi 2020, o 14:54

Czy byłoby jej przykro jakby zginął?
Ciężko powiedzieć. Nie mogła powiedzieć, żeby samurai był jej jakoś szczególnie bliski. Prawie go nawet nie pamiętała. A jednak, jemu chyba na niej zależało. Takie przynajmniej sprawiał wrażenie. Był użyteczny, zawsze mogła wykorzystać to jego zauroczenie. I co by nie mówić, mogła na niego liczyć.
Czy by płakała?
Pewnie nie. Ale możliwe, że byłoby jej trochę przykro.
-Nie wiem, czy jestem słaba – odpowiedziała na drugie pytanie. - Jest na świecie wielu ludzi, których mogę zabić i wielu, którzy mogą zabić mnie – spojrzała na arenę. - Z tą dziewczyną bym nie walczyła. W porównaniu z nią, jestem słaba.
Oglądała jeszcze chwile omawianą walkę. Zmiana w papier, zmiana w ogień, zmiana w wodę, świat shinobi nie takie rzeczy widział. Ona też, nie takie cuda oglądała. Spojrzała na Yasuo, więc tak wygląda świat oczami samuraja? Spędzają całe życie na tej swojej – oderwanej od reszty świata – wyspie, a potem ruszają w świat jak ślepe kociaki. Rzeczywiście, dla takiego Yasuo, czy innego samuraja, to muszą być cuda na miarę bogów lub demonów.
-Musisz się jeszcze wiele nauczyć o świecie – zaśmiała się, a następnie przeniosła wzrok na drugą walkę.
Władcy piasku, i to aż dwóch. Czarny i żółty piasek, nie codziennie można oglądać takie walki. W tym momencie, podmuch wiatru uderzył w jej twarz odrobiną piachu z areny. Uśmiechnęła kącikiem ust. Aż jej się ojczyzna przypomniała. Do tej pory tego nie czuła, ale teraz naprawdę zdało jej się, że tęskni za suchym piaskiem. Może dojrzała już do tego by wrócić na pustynie?
Tymczasem, Yasuo kontynuował swoje rozważania. Jak miałby wygrać? Nie miałby szans.
-Nie mógłbyś – odpowiedziała szybko, ledwie skończył zdanie. - Musiałbyś zabić użytkownika, zanim aktywuje technikę.
Yasuo dalej użalał się nad swoją niewiedzą o świecie shinobi, a ona – już bez słowa – obserwowała walkę. Trochę się denerwował, trochę krzyczał, a ona zwyczajnie go ignorowała. Aż nagle, bez ostrzeżenia, spadł grad niewygodnych pytań.
Co robiła? Gdzie? Z kim? Dlaczego?
Hibana aż zaniemówiła z szoku. Odsunęła się i patrzyła na samuraja szeroko otwartymi, z przerażenia, oczami. Czego on od niej chciał? Miała teraz streszczać mu ostatnie, prawie, dwa lata?
-N-nic szczególnego... - wydukała w końcu. - Jakiś czas podróżowałam po prastarym lesie... Potem wybuchła wojna, więc uciekłam do Ryuzaku... T-to w sumie tyle...
Spojrzała kątem oka na Yasuo, z którym wcześniej starała się nie utrzymywać kontaktu wzrokowego.
Czy to wystarczy? Oby tylko nie dopytywał....
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 721
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Trybuna południowa

Postprzez Chunchunmaru » 22 kwi 2020, o 17:17

Dywersja jak najbardziej udana! Nie dość, że Chunchunmaru wytrącił z równagi metroseksualnego czekoladowego księcia, to na dodatek jeszcze zdołał się przytulić do ładnej pani. I kto mówił, że przyjemnego z pożyteczym się nie łączy? Życie to jednak wzloty i upadki, więc po chwilowej euforii przyszła pora na ból. Ten zbój, łotr i hultaj, który napastował bezbronną siostrzyczkę teraz swoimi brudnymi łapskami ciągnął Chunchunmaru za ucho.
- Auauauauuauaua! - zaczął jęczeć Chomusuke, kiedy człowiek pustyni wymierzał mu niezasłużoną karę - Straż, straż! Dzieci biją, kobiety napastują! Straż! - skoro już zaczął odgrywać scenkę, to równie dobrze mógł ją dalej kontynuować. Teraz miał jeszcze większego haka na nieznajomego, bo zapewne spora część widowni spoglądała w ich stronę i każdy doskonale zauważył jak Ichirou sięga do bezbronnego ucha Chunchunmaru. W każdym razie dzieciak nie zamierzał się poddawać i ulegać groźbom nieznajomego. Niech sobie nie myśli, że młody syn rzezimieszka to jakieś popychadło! Na wszelkie groźby i obrazy odpowiada jednoznacznie, czyli tak:
- Do dupy, a nie do gurdy! Puść mnie, powiedziałem! - nie zamierzał poddać się bez walki. Niech ten facet sobie nie myśli, że skoro jest od niego większy o parędziesiąt centymetrów, to mu wszystko wolno. Jakby na potwierdzenie tych słów i dzięki uprzejmości matki natury na dłoń Ichirou, trzymającą nieszczęsnego dzieciaka za ucho, powinny teraz wpełznąć cztery małe robaczki. Po co? Żeby zacząć go kąsać. Na pewno od tego nie umrze, ale poczuje małe szczęki robaczków. Oby wdało się zakażenie, gangrena i mu ta ręka uschła, o!
Najwyraźniej mała sprzeczka pomiędzy mężczyznami zaczynała przybierać na sile, bo do rozmowy włączyła się kolejna osóbka - rudowłosa siostrzyczka. Chunchunmaru przestał ją już przytulać, ponieważ został zmuszony do odganiania się od kolejnego pustynnego natręta, ale to nie oznaczało, że stracił kontakt z Kaną. Ta bowiem zaczęła go delikatnie głaskać po głowie.
- Uważaj ojousan! On coś wspominał o pustyni. Wczoraj też spotkałem takiego jednego z pustyni. Chciał porywać dzieci! Ten pewnie też jest jakiś zboczony. Mama mi mówiła, że muszę bronić kobiety. - być może Chunchunmaru trochę rozumiał rudowłosą, ale przecież on nie był zwyczajnym dzieckiem. Nie potrzebował cudzej ochrony, bo z większością zagrożeń potrafił dać sobie radę sam i nie będzie mu tu jakiś czekoladowy ludek na jego oczach obmacywał obcej kobiety. Zamiast klapsa w tyłek powinien zasadzić mu kopa między nogi. W sumie...
- Puszczaj, zboczeńcu! - warknął w jego stronę raz jeszcze, ale zamiast próbować trafić w rodowe klejnoty Ichirou nogą, po prostu uderzył w te rejony swoją małą piąstką. A niech go skreci!
Avatar użytkownika

Chunchunmaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 34
Dołączył(a): 14 lut 2019, o 22:09
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6988
Multikonta: nie

Re: Trybuna południowa

Postprzez Ichirou » 22 kwi 2020, o 18:47

Przypomniał sobie teraz, jak bardzo nie cierpi bachorów, które były rozbiegane, wrzeszczące, głupie, denerwujące, nierozgarnięte, zaczepne, niepokorne, rozwydrzone, nadpobudliwe, a do tego z racji wieku miały przyzwolenie społeczeństwa na każdą z tych cech, co było chyba w tym wszystkim najgorsze. Irytujący gówniarz, który pojawił się znikąd między Ichirou a czerwonowłosą, był uosobieniem tych wszystkich rzeczy.
Jeszcze jednokrotny, debilny wybryk byłby w stanie znieść, ale wymierzona smarkaczowi kara cielesna w ogóle nie pomogła. Wręcz przeciwnie, zaczął wydzierać się jeszcze głośniej, zwracając uwagę pobliskich ludzi, najwyraźniej chcąc zaspokoić ogromną potrzebę atencji. Głośny, wkurzający dzieciak zasługiwał jedynie na to, żeby zatkać mu tę głupią gębę piachem i wyrzucić go na środek areny, ale oczywiście takie zachowanie pewnie wywołałoby wielkie zdumienie a zarazem sprzeciw tłumu, no bo jak to, wyrządzać krzywdę drobnemu, słodkiemu dziubdziusiowi? No tak to. Mały skurwiel zasłużył sobie na to i nie miał w sobie za grosz słodkości.
Asahi nie dawał tak łatwo za wygraną, targał i wykręcał dalej ucho mimo protestów Chunchunmaru i puścił je dopiero wtedy, gdy jego rękę obsiadło kilka robaków.
- Zawszony kundel – warknął wzburzony, a zaraz po tym machnął ręką, próbując zrzucić z niej paskudne insekty, które wywołały na jego twarzy grymas obrzydzenia. Smarkacz był naprawdę zarobaczony, czy pochodził z Aburame?
Ruda bezskutecznie próbowała uspokoić sytuację, Ichirou starał się z użyciem drugiej ręki strzepnąć z siebie pieprzone robactwo, a w tym czasie natrętny bachor coś tam się pluł i dalej wygadywał swoje bzdury. Sabaku już miał go uciszyć, ale w tym czasie ze strony malca wyszedł bardzo śmiały ruch – cios poniżej pasa, przed którym władca piasku zapewne bez problemu zdołałby się obronić, jednak w tym momencie, przez to całe zamieszanie i rozemocjonowanie, miał osłabioną czujność i cofnął się tylko trochę, ale niewystarczająco. Nieduża piąstka trafiła zgodnie z zamiarami jej właściciela i choć siła uderzenia nie była piorunująca, to jednak z powodu wrażliwości trafionego punktu odczuwalna, wywołując grymas bólu na twarzy.
Gniew złotookiego narastał. W odpowiedzi na cios malucha wyprowadził kontrę – błyskawiczną lepę na dziąsło z otwartej dłoni, ale w ostatnim momencie zmienił zamiary i wyhamował prawicę, która jedynie lekko klepnęła w policzek dzieciaka, by zaraz potem złapać go w palce i wytargać podobnie, jak przed chwilą ucho. To jednak nie wszystko, bowiem Asahi z powodu słabej skuteczności kar cielesnych sięgnął po jeszcze jedno narzędzie wymuszające posłuszeństwo. A był nim strach.
Pozwolił, by odrobina jego chakry uwolniła się i zakotłowała w jego ciele przez ułamek sekundy, a tym samym stała się odczuwalna i nieco przyłączająca dla bliskiego otoczenia. Nie był to jeszcze maksimum możliwości, ale i tak powinno wystarczyć na wystraszenie gówniarza.
- Zmiataj stąd, smarkaczu – rzucił dosadnie. Na większą wylewność nie miał ochoty. Puścił też policzek głupiego podrostka, chcąc uniknąć kolejnych kontaktów z robactwem.
Prawdopodobnie cała scenka poruszyła też innymi w pobliżu, ale Ichirou teraz jakoś niespecjalnie się tym przejmował.

Spoiler: pokaż
S+(MONSTRUALNY) Ninja włada chakrą na takim poziomie, że uwalniając ją może wstrząsnąć postronnymi i wywołać u nich różne reakcje: od przerażenia, szacunku do determinacji aby stawić godnie czoła takiemu monstrum. Kontrola takiej chakry jest dla niego czymś tak naturalnym jak oddychanie, nie dekoncentruje się podczas jej używania Użytkownik, jeżeli zapragnie, to przy pomocy samej uwolnionej chakry jest w stanie kruszyć ściany jak i rozdzierać podłoże. Wykonywanie technik oraz uczenie się ich to dla takiego ninja nic. Techniki wykonywane są błyskawicznie. +20 Konsekwencja
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3168
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Trybuna południowa

Postprzez Kana Yuki » 22 kwi 2020, o 22:12

Próba ugaszenia konfliktu w zarodku jaką podjęła Kana została kompletnie spisana na porażkę. Chłopczyk był uparty i głupio-dzielny, natomiast czekoladowy mężczyzna nie należał do tych, którzy pozwalają sobie w kaszę napluć. Właściwie w pewnym momencie miała wrażenie, że dwójka kompletnie zapomniała o obecności dziewczyny i o pierwotnej przyczynie konfliktu - teraz byli tylko oni i ich ego. Mężczyźni... Ichirou wyrwał rękę z delikatnego uścisku młodej kunoichi przy okazji wtrząchania robaków, wcale przejęty próbami Kany. Obecność tych stworzonek była dość niespodziewana. Czyżby maluch naprawdę miał problemy ze wszami? Tylko czy one same znalazłyby tak idealny moment? Zerknęła na drugą dłoń którą przed chwilą głaskała malca. Dziwne.. jej nie zaatakowały. Jasnowłosa nie miała jednak czasu na dłuższe zastanawianie się nad tym faktem, gdyż konflikt pomiędzy dwójką wzmagał się z każdą minutą. Cała sytuacja była dla niej kompletną stratą energii. W końcu nie stało się przecież nic tak wielkiego, natomiast jeśli dłużej się będzie to ciągnąć oberwie maluch i ona pewnie też. Nagromadzona w policzkach z gorąca krew, odpłynęła momentalnie, gdy chłopczyk wykonał najgorszy ruch jaki tylko mógł. Jasnowłosa nie była mężczyzną i nie potrafiła sobie wyobrazić jak bolesne może być "uderzenie w jaja", ale po minie strojnisia mogła wywnioskować, że nie było to przyjemne uczucie. Irytacja mężczyzny musiała sięgnąć zenitu. Zamachnął się.. Kana wiedziała, że powinna się ruszyć, ale jej ciało odmówiło posłuszeństwa. Nie była typem bohatera i raczej starała się dbać o własny czubek nosa. Mimo to poczuła do siebie obrzydzenie i żal. Zasłonienie własnym ciałem małego chłopca powinno być naturalnym odruchem. Shinobi powinien być tarczą - przynajmniej według słów pewnego sumity. Na szczęście mężczyzna opanował się w ostatniej chwili zamienił soczysty cios na delikatne klepnięcie i zaczął tarmosić dzieciaka za policzek. Dziewczyna poczuła ulgę i zrozumiała, że mężczyzna nie ma złych intencji. Gdyby chciał zbić chłopca już dawno by to zrobił. Może nie był taki zły..?
Zamarła. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł wzdłuż jej kręgosłupa i przez chwile nie mogła złapać powietrza. Shinobi. I to nie jakiś zwykły słabiak. Nawet ze swoimi miernymi umiejętnościami umiała stwierdzić, że mężczyzna jest całkiem silny. Zacisnęła dłonie w piąstki, by uspokoić drżenie. Jeśli dalej będzie tak stała, czuła że nie będzie potrafiła sobie tego zapomnieć. Po szybkiej analizie sytuacji doszła do wniosku, że najważniejsze jest uspokojenie chłopczyka. Jeśli ten odpuści może i czekoladowy książę machnie na wszystko ręką. Rozluźniła dłonie, a na drobnej twarzyczce pojawił się wyćwiczony delikatny uśmiech. Zwinnie ominęła chłopczyka, by znaleźć się tuż przy ciemnowłosym. Odważnie z kobiecą delikatnością wzięła mężczyznę pod ramię i przytuliła się do niego. Choć wyglądała na spokojną, w głębi duszy miała nadzieję, że ten nie zareaguje jakoś negatywnie. Sądząc po jego wcześniejszych wypowiedziach, nie miał nic przeciwko bliskości kobiet. Pomimo iż całą sobą starała się zachować spokój, Ichirou mógł wyczuć delikatne drżenie jej ciała.
- Wystarczy chłopczyku. Ten Pan nie jest nikim złym. Gdybym chciała, sama bym się obroniła. Po prostu.. nie mam nic przeciwko silnym i przystojnym mężczyznom.- na koniec wypowiedzi uśmiechnęła się delikatnie w stronę pustynnego księcia. Nie miała żadnego problemu z wypowiedzeniem tego typu słów, choć mogły one ranić jej kobiecą dumą. Dwa tygodnie bycia kelnerką nauczyły ją, że dla dobra ogółu ta druga strona "ma zawsze racje". Wcale nie mówiła tego szczerze, ale miała nadzieję, że albo chłopczyk uwierzy w jej słowa albo będzie na tyle inteligentny by zrozumieć poświęcenie dziewczyny i po prostu odpuści.
- Musisz się jeszcze wiele nauczyć o sercach kobiet, Boya-chan. - dodała zerkając na młodego, dając mu do zrozumienia że są to "sprawy dorosłych", których on jeszcze nie rozumie. Na potwierdzenie swoich słów, jeśli wszystko do tej pory poszło w miarę bez zakłóceń, postanowiła zebrać się na odwagę i ostatecznie zamknąć całą nieprzyjemną sytuację.
- Ma Pan może ochotę na herbatę? - ponownie skierowała spojrzenie na mężczyznę, starając się odciągnąć jego uwagę od nieprzyjemnej sytuacji i dając chłopczykowi idealny moment na wycofanie się i ucieknięcie. Naprawdę chciała mu podziękować i pochwalić odwagę oraz zganić głupotę, ale obecnie najlepszym rozwiązaniem było olanie jego istnienia. Swoim pytaniem nie ryzykowała wiele. Najwyżej książę ją oleje i odmówi, co właściwie byłoby dla niej korzystniejsze.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kana Yuki
Gracz nieobecny
 
Posty: 28
Dołączył(a): 21 mar 2020, o 22:30
Wiek postaci: 19
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8247&p=136287#p136287

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yasuo » 23 kwi 2020, o 01:07

Szkoda, że nie odpowiedziała na pierwsze moje pytanie. Mogłem ją zmusić jakoś do odpowiedzi? No właśnie niespecjalnie mogłem. Na drugie natomiast otrzymałem odpowiedź. Czyżby Oashisu nie znała swojej własnej siły? Nie, to nie to. Z pewnością wiedziała na co ją stać. Po prostu zawsze znajdzie się ktoś silniejszy... Ja także znałem swoją siłę, a jednak przegrałem. Mogła zabić wielu. Wielu mogło zabić... ją. Gdybym tylko mógł... nigdy bym do tego nie dopuścił. Westchnąłem ze smutkiem i wysłuchałem dalszej części wypowiedzi. Spojrzałem na arenę. Dziewczyna rzeczywiście wygrała. W międzyczasie dało się słyszeć dwa wybuchy... No tak. Wybuchy. Ponownie westchnąłem, ale po chwili usłyszałem przepiękny śmiech. Wyśmiewała mnie? Była rozbawiona? Nieistotne. Śmiała się, a to było naprawdę piękne.
- No to mnie naucz - odpowiedziałem i także lekko się zaśmiałem. - Ta dziewczyna jest... znajomą tego, który mnie wyzwał na ten pojedynek... na śmierć i życie... o honor. Pokonała przeciwnika, z którym ja przegrałem. Tamten też wywoływał wybuchy, którymi mnie załatwił. Czy wszyscy shinobi i wszystkie kunoichi potrafią wywoływać wybuchy na zawołanie?
Interesujące... Zwłaszcza dla kogoś, dla kogo notka wybuchowa to tylko kawałek papieru i nic więcej. Bez wiedzy o tych przedmiotach nie można było rozpracować tego "stylu walki", jednakże wydawał się popularny, bo już druga osoba z niego korzystała. Wydawał się także... potężny, bo pozwalał wygrywać. Chciałem poznać tą tajemnicę.

Później odpowiedziała na moje kolejne pytanie. Te... techniki były chyba jeszcze bardziej potężne niż wybuchy. Siła, szybkość... uniwersalność. Były naprawdę mocne. Czyli jedyną moją szansą... dość nikłą zresztą... było zabicie wroga, zanim ten użyje swoich umiejętności? Niezbyt pocieszająca myśl. Westchnąłem ponownie.
- Może i masz rację. Może tak powinienem zrobić. Czy jednak dzika szarża, bez przemyślenia, byleby tylko zdążyć przed aktywacją techniki... nie czyni mnie łatwiejszym celem?
Prawdopodobnie czyni, ale to też zależy od terenu. Jeśli nie byłoby tego cholernego mostu... mógłbym rozpocząć szarżę na swojego przeciwnika dużo szybciej. Wiedziałbym, że mam pole do manewru i w razie potrzeby odskoczę. Jednak ten most... on przeszkadzał. Gdybym był na moście, a naprzeciwko mnie leciałaby jakaś mocna technika. Chociażby kula ognia. Jaką wtedy miałbym możliwość wykonania uniku? Praktycznie żadną. Mógłbym spróbować się odwrócić i uciec w drugą stronę... ale to było mega ryzykowne. Nie chciało mi się myśleć o tamtej walce. Totalna porażka.
- Wszystko chyba zależy od szybkości, prawda?
Może jednak powinienem zaszarżować od razu, stawiając wszystko na swoją szybkość? Może dałbym radę?

Zacząłem się użalać nad swoją głupotą i niewiedzą i brakiem siły... W międzyczasie ktoś wrzeszczał o jakimś molestowaniu kobiet i dzieci. Psia krew! Aż chciałem zareagować... Sęk w tym, że zadałem Oashisu pytania, a ona momentalnie posmutniała. Ba! Była wręcz przerażona. Co też ją spotkało? Chwilę później mi wyjaśniła. Wojna... Kto z kim? Nieistotne. Nie obchodziły mnie cudze wojny... o ile nie dotykały osób bliskich mojemu sercu. Nie mógłbym opowiedzieć się po jednej ze stron, bo to nie byłoby sprawiedliwe. A gdyby nawet, to musiałbym najpierw poznać przyczynę tej wojny i wesprzeć tą stronę, która nie była agresorem. To już byłoby bardziej sprawiedliwe i prawe. Ale ta wojna... Nie zamierzałem dopytywać, bo widziałem, że dziewczynie sprawia trudność... samo mówienie o tych potwornych wydarzeniach. Świat przestał dla mnie istnieć... Molestowanie kobiety to grzech okrutny i powinienem zareagować. Niemniej jednak... wybaczcie, ale są sprawy ważne i ważniejsze. Molestowanie jakiejś nieznajomej było niczym... w porównaniu z tą okrutną myślą. Myślą, że stracę tą, którą kocham. Że mogłem stracić...
- Przepraszam... - wydukałem. - Nie chciałem sprawić Ci przykrości...
A później... to był odruch. Po prostu nie mogłem patrzyć na to w jakim stanie była. Po prostu przytuliłem Królową Jesieni delikatnie.

A później... A później było gorzej. To było tak, jakby powietrze zgęstniało i nie pozwalało już dłużej oddychać. Tak jakbym czuł na swoich plecach spleśniały oddech swojego kata... Żądza krwi? Niesamowita moc? Nie bałem się jednak. Byłem zdeterminowany. Jeśli ten demon chce mojego życia, to niech przyjdzie i mi je zabierze! Chociaż nie miałem nawet bokkena, to nie zamierzałem się nie bronić. Nie bałem się... o własne życie. Bałem się o życie... Oashisu. Demonie precz! Być może była ciągle przerażona... niczym mały, rudy, wystraszony kotek. Może myśl o tej... wojnie... ciągle ją straszyła. Może przeraziła ją jej własna trauma. A może to co właśnie "zatruło" powietrze (Chakra Iczira). W sumie... może nawet mój gest ją przeraził, ale o tym nawet nie myślałem. To był odruch. Trochę mocniej ją ścisnąłem, starając się ochronić przed niebezpieczeństwem... Aż minęło. Później ją wypuściłem...
- Wybacz mi... - odparłem, zdając sobie sprawę, że zrobiłem coś niegodnego (o ile wcześniej nie dostałem w głupi ryj z kuli ognia). - To był odruch... Jak tylko uświadomiłem sobie, że mogę Cię stracić... Gdybym tylko mógł... trzymałbym Cię tak przez wieczność... ochraniając przed każdym niebezpieczeństwem tego świata... przed każdym ciosem, nawet śmiertelnym... własnymi plecami i własnym życiem... Ale nie mogę, bo... Ty... jesteś wolna... A ja... chyba długo nie pożyję...
Eh... to było naprawdę trudne wyznanie. Ale nie mogłem inaczej. I tak, Oashisu była wolna. Nawet chcąc ją chronić, nie mogłem pozbawić jej wolności. Co to za życie... "bezpiecznym więzieniu"... "złotej klatce"... I fakt był taki, że czekał mnie pojedynek. Pojedynek, który przegram... pojedynek, w którym stracę życie, nawet nie próbując go wygrać. Ale czy jakiś głupi "honor" jest ważniejszy od Oazy? Nie jest...

--- Dotyczy: Ja, Hibana ---

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Wybaczcie, Kana, Chunchun... chętnie bym Wam pomógł, ale Hibcia ważniejsza... kappa Sam bym chętnie "połaskotał" klejnotki drogiego Iczirka, ale bez miecza wolę do niego nie podchodzić <feelsgoodman>
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1217
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 20:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Trybuna południowa

Postprzez Chunchunmaru » 24 kwi 2020, o 16:58

Jak jest się dużym i silnym, to każdy cwany, ale nawet Ci najtwardsi inaczej śpiewają kiedy robaki zaczynają im wchodzić do wszystkich otworów na ciele. Co prawda Ichirou jeszcze nie doświadczył tego traktowania, ale był na dobrej drodze, aby Chunchunmaru za dziesięć lat przypomniał mu co zaszło na stadionie i oddał wszystko z nawiązką. Właśnie dlatego kiedy pustynny mężczyzna zabrał swoją rękę z ucha Chomusuke jednocześnie odroczył swój wyrok. Dzieciak niemal natychmiast złapał się za bolącą część ciała i spojrzał gniewnie na dupka, który myślał, że wszystko mu wolno. To właśnie jego postawa tak bardzo irytowała młodego wyrzutka. Widział już takich wielu. Pewnie ten przed nim też pochodził z dobrego domu i od małego wszystko miał podawane na tacy, aż dupa zaczęła mu się wrastać w fotel i ktoś wreszcie wygonił go do pracy. W tym przypadku to jednak nie sprawiło, że Ichirou zmądrzał. Chunchun miał wrażenie, że w tym opalonym łbie nie ma miejsca na nic innego niż kobiety, zapewne alkohol i zabawy. Mózg siedział w kącie i płakał. Właśnie dlatego to uderzenie piąstką było dla niego ważne. Możliwe, że jeśli dostatecznie wstrząśnie ciałem nieznajomego, to być może łepetyna zacznie mu pracować poprawnie.
Jednak całkiem możliwe, żecel Chunchunmaru nie był tak dobry jak on sam myślał. Zamiast poruszenia mózgu faceta, najwyraźniej tyrpnął coś innego, bo z jego ciała ulotniły się wielkie ilości nieznanej substancji. Gdyby to jeszcze były gazy, to maluch by nie narzekał, ale wychodziło na to, że cios w klejnoty odblokował w rozmówcy jakąś niesamowitą siłę, która znalazła ujście w najbliższym otoczeniu. Ciało Chomusuke nagle zaczęło się trząść, a kolana przypominały galaretę. Maluch nie ruszył się jednak ze swojego miejsca nawet o krok, chociaż jego oczy wodziły za ruchami Ichirou z widocznym strachem. Nawet złapanie za policzki nie sprawiło, że zęby malca przestały o siebie uderzać. Przez dłuższy moment dzieciak po prostu wpatrywał się w nieznajomego zupełnie tak, jakby zastygł w miejscu. Nie wiedział co zrobić, nie wiedział jak się odezwać, ale wiedział za to, że teraz nie ma odwrotu. I już miał wymierzać kolejny cios, który zapewnie nawet nie dotarłby do celu z powodu strachu, kiedy rudowłosa zabrała głos. Chunchunmaru spojrzał na nią wyraźnie zdziwiony, bo nie dowierzał w to, co właśnie docierało do jego ust. Silnym i przystojnym mężczyznom? Nie ma nic przeciwko? Co ona za głupstwa wygadywała?!
- Ojousan! Nie musisz tego ro-robić. Może nie wyglądam, ale jestem naprawdę si-si-silny. Uratuję Cię przed tym czarnym oblechem... Dam sobie radę. - starał się, żeby za każdym wypowiedzianym słowem stało silne przekonanie i wiara we własne umiejętności, ale tak naprawdę nie sądził, że miałby jakiekolwiek szanse w starciu z tym zboczeńcem. Może gdyby dopadł go z zaskoczenia, to coś by ugrał, ale bez tego nie było nawet mowy o jakimkolwiek pojedynku - Ojousan, proszę! On pewnie zrobi Ci krzywdę. To jakiś psychol. Widziałaś co przed chwilą zrobił. - dorzucił jeszcze, chwytając rudowłosą za rękę i starając się ją odciągnąć od mężczyzny. Nie musiała iść z nikim na herbatę. W końcu mogła zwyczajnie się odwrócić i stąd odejść.
Avatar użytkownika

Chunchunmaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 34
Dołączył(a): 14 lut 2019, o 22:09
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6988
Multikonta: nie

Re: Trybuna południowa

Postprzez Hibana » 24 kwi 2020, o 17:00

Dyskusja o walkach trwała w najlepsze, aż nagle Yasuo zaczął ją wypytywać o ostatnie wydarzenia.
Hibana się zmieszała, i nie zrozumcie tego źle, nie przytłoczyły jej okrutne wspomnienia z wojny, tylko sam fakt i sposób zadawanych przez samuraja pytań. Oczekiwał odpowiedzi na wiele pytań, z którym na żadne nie chciała odpowiadać. Nigdy nie była zbyt chętna do opowiadania o swojej przeszłości, i to bez względu na to jaka ona była.
Jednak Yasuo zrozumiał to po swojemu. Wyobraził sobie jakieś przerażające sceny i ubzdurał sobie, że przerażenie dziewczyny było oznaką traumy.
-To nie... A, zresztą... - westchnęła odwracając wzrok.
W pierwszym odruchu chciała naprostować samuraja, później jednak uznała, że nie ma to sensu. Nawet lepiej, że tak twierdził, bo oznaczało to, że nie będzie już o nic dopytywał. Całkiem dobry sposób na pozbycie się natręta.
A skoro o natrętach mowa, kiedy Hibana była pochłonięta własnymi myślami, nagle zorientował się, że jest atakowana. Ktoś, niebezpiecznie blisko niej... Dla niej to też był odruch, sięgnęła do kabury na udzie i wyjęła z niej kunai. Zamierzała wpakować go agresorowi pod żebra, ale – na szczęście i nieszczęście – w ostatniej chwili zorientowała się, że to nie agresor, a Yasuo oraz, że nie próbuje jej zabić, a ją przytula. Może inna kobieta, by w tym momencie odpuściła, ale Hibanę to tylko bardziej rozzłościło. Jakim prawem, on-obcy mężczyzna, śmie się do niej zbliżać? Bo dla niej Yasuo był obcy. I jedyne co zmieniło rozpoznanie, to fakt, że przynajmniej już nie chciała go zabić.
Właśnie zamierzała krzyknąć i odepchnąć od siebie samozwańczego obrońce - może podczepiając się pod krzyki o molestowaniu, które przed chwilą słyszała – kiedy powietrze nagle zaczęło ją dusić. Co to było? Nie potrafiła powiedzieć. Czuła obecność czyjej przytłaczającej chakry, jednak bogowie poskąpili jej daru lokalizacji jej źródła. Czy to któryś z walczących? Nie, nie wydawało jej się, żeby na arenie był ktoś o takiej mocy. Czuła strach, który konkurował z gniewem na, coraz mocniej, ściskającego ją Yasuo.
Kiedy się skończyło, pozostał tylko gniew. Już wcześniej ściskała w ręku kunai, teraz tylko przystawiła go do brzucha samuraja.
-Puszczaj... - wysyczała przez zęby, wiercąc czubkiem noża w ubraniach mężczyzny. - Już!
Przestraszył się, czy wcześniej sam się zreflektował? Grunt, że ją puścił. Ona też się odsunęła i schowała kunai do kabury. Później zaczął coś mówić. Plótł trzy po trzy, jakieś ckliwe bzdety, od których Hibanie robiło się niedobrze. On chyba naprawdę się w niej zakochał... cholera!
Prychnęła i odwróciła się w stronę schodów.
-Na mnie już czas – powiedziała nie patrząc na samuraja.
Za dużo już czasu tu zmarnowała, chyba pora wracać do Onny...
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 721
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Trybuna południowa

Postprzez Ichirou » 24 kwi 2020, o 20:31

Wiele osób było rozpuszczonych, miało ego wystrzelone pod samą kopułę nieba i przemierzało świat z przesadnie podniesioną głową, że aż kark bolał. W przeciwieństwie do zdecydowanej większości, w przypadku Ichirou ta niezwykle dumna postawa była jak najbardziej zasadna, a przynajmniej on sam był do tego święcie przekonany. Ludzie nierzadko mijali się z oceną złootkiego władcy piasku, bo choć przypisywanie mu megalomanii było jak najbardziej trafne, to jednak błąd zwykle pojawiał się w określeniu przyczyny tej pyszałkowatości. Nie było to żadne szlachetne pochodzenie, bo nie urodził się na salonach, tylko w umiarkowanie zamożnej rodzinie. Nie była to też życiowa sielanka, ponieważ doświadczył dramatów, jak chociażby okrucieństwo wojny, utrata domu czy najbliższej rodziny. Owszem, od zawsze był zadufany w sobie, ale fundamentem tego zauważalnego gwiazdorstwa były jego własne czyny – wielkie dokonania, których po prostu nie dało się mu odmówić, nawet próbując nagiąć rzeczywistość na jego niekorzyść. Osiągając tyle wzniosłych rzeczy i dysponując tak wielką potęgą, nie dało się zachowywać jak przeciętniak, bo się nim po prostu nie było.
Szkoda tylko, że czasem musiał przypominać o swojej nieprzeciętności. Tak też było i teraz, kiedy zaprezentował niepełną, ale i tak przytłaczającą otoczenie siłę. Mała lekcja została wymierzona w denerwującego gówniarza, ale otrzymali ją również postronni, czym w tym momencie Ichirou w ogóle się nie przejmował. Bo co niby mogli mu zrobić, kiedy rozdygotane ciała negowały wydawane im rozkazy, a ogarnięte strachem umysły zachęcały do ukorzenia się przed istotą wybijająca się ponad ich możliwości? Ach, gdyby Ichirou był tylko odrobinę mniej wkurzony i odrobinę mniej poirytowany, to może nawet napawałby się przez moment tą chwilą swojej wielkości. Niestety, obecność rozwydrzonego smarkacza psuła tę okazję.
W całym tym wydarzeniu chyba troszkę zapomniał o rudej. Znaczy się, był świadom jej obecności, ale ta podczas spięcia nieco się wycofała, a Sabaku był zajęty użeraniem się z głupim szczylem. Zaskoczyło go więc trochę, gdy dziewczyna wzięła aktywniejszy udział w sporze i stanęła po jego stronie. Nie bała się go? Nie, musiała się bać, chyba przecież dostrzegł u niej przed paroma sekundami jakieś oznaki trwogi przed potężną chakrą. Grała? Nawet jeśli, to i tak całkiem nieźle jej to wychodziło. Wydawała się być naturalna. Asahi raczej nie dostrzegł w jej zachowaniu wyraźnego fałszu, chociaż w tym momencie nie był w nastroju do wysilania się przy szczegółowej analizie.
Nie sparzył się dotykiem rudowłosej. Wręcz przeciwnie, objął ją ręką w talii i pozwolił się wtulić w siebie. A potem spojrzał na małego gówniarza z najbardziej perfidnym i tryumfalnym uśmiechem, na jaki tylko mógł się zdobyć. Wygrał tę wojnę na każdym polu, a obsrany ze strachu małolat stracił wszystko, nawet poparcie panny, do której tak bardzo próbował się przykleić.
Czy rozpatrywanie tego pod kątem gry, zwycięstwa i porażki było dorosłe, szczególnie że po drugiej stronie konfliktu znajdowało się dziecko? Pewnie nie, ale Ichirou nawet przez ułamek sekundy nie zdobył się na taką refleksję.
Pozwolił rudej na wypowiedzenie swoich kwestii, a potem jedynie dodał do siebie, wciąż obdarowując zasmarkańca cynicznym, krzywym uśmiechem zwycięstwa.
- No, szczylku, jak dorośniesz, to może kiedyś zrozumiesz. A teraz już wypad, bo dorośli chcą sobie porozmawiać. No, już, sio mi stąd – rzucił od niechcenia, wolną dłonią wykonując wymiatający gest, spławiając natrętnego bachora.
- Kto w ogóle wpuszcza takie gówniarstwo na turniej shinobi? – skierował pytanie w stronę niebios, przewracając bursztynowymi oczami i wzdychając przy tym nad wyraz ostentacyjnie. Moment później wrócił uwagą do dziewuchy o ognistych włosach po złożonej przez nią ofercie, która chyba bardziej pasowała do tego durnego brzdąca, niż do jego osoby.
- Herbatę? - powtórzył i prychnął cichutko w lekkim rozbawieniu. – O tej porze pijam raczej inne rzeczy. Zresztą, jeszcze się tłuką na tych arenach. No i mój kumpel sędziuję teraz walkę. To znaczy, sędziował jeszcze przed chwilą – oznajmił, wodząc wzrokiem za znajomym mu samurajem. Przez burzliwą scenkę nie zauważył, kiedy półfinaliści wraz z Pasterzem z Teiz opuścili swój sektor po zakończonym pojedynku.
Potem wrócił znowu wzrokiem do klejącej się do niego dziewczyny. Zmrużył oczy i w sumie dopiero teraz dokładniej się jej przyjrzał. Była całkiem ładna. Po krótkim, ale bardzo przenikliwym świdrowaniu wzrokiem powiódł oczami ponownie w kierunku areny, gdzie toczyła się potyczka między dwoma przedstawicielami Samotnych Wydm.
- No chyba, że mówisz o jakiejś milszej wersji herbatki – dodał chwilę później, dość oschle i chłodno, nie zerkając na nią ani trochę. To nie tak, że jakoś mu zależało na tym, z czym wiązała się jego w miarę jednoznaczna sugestia. To ona powinna teraz starać się go udobruchać i mu nadskakiwać. On nie musiał nic, stąd jego aktualna obojętność i dystans, mimo że byli przecież bardzo bliziutko.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3168
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Trybuna południowa

Postprzez Kana Yuki » 26 kwi 2020, o 22:46

Na szczęście spora część planu jasnowłosej się udała. Ku zaskoczeniu Kany, mężczyzna nie tylko nie sparzył się jej dotykiem, wręcz przeciwnie - objął ją w talii przyciągając bliżej siebie. W takich chwilach słaba mimika twarzy się przydawała - nikt nie mógł dostrzec delikatnego grymasu niezadowolenia. Jak gdyby nie było jej już za gorąco od całego tego tłumu i stresującej sytuacji! Tym gestem mężczyzna zabrał Kanie pole do manewru, by ewentualnie szybko się wycofać, ale przecież nie mogła protestować po swojej wcześniejszej deklaracji. Skoro postanowiła iść tą ścieżką, musiała dalej odgrywać swoją rolę. Co nie było proste przy zachowaniu "księcia". Jak można śmiać się z herbaty? Zanim zdążyła się zirytować jego odpowiedzią, Ichirou przyciągnął uwagę zielonookiej dość ciekawym stwierdzeniem. Jednak może faktycznie czekoladowy nie był byle kim, skoro znał jednego z sędziów turnieju? W takim razie jego towarzystwo mogło okazać się ciekawsze niż się spodziewała. O ile mówił prawdę, a nie tylko starał się zaimponować "nowej towarzyszce rozmów". Jasnowłosa starała się olewać krzyki chłopczyka, licząc że tym chłodnym traktowaniem uda się jej go zbyć. Ten nie odpuszczał. Poczuła jak ciągnie ją za rękę. Nie miała wyboru.
- Nigdy nie prosiłam o ratunek. - odpowiedziała spokojne, zdecydowanym ruchem wyrywając swoją dłoń z uścisku małych rączek. Chciała go zganić za próbę ratowania kogoś, bez siły by obronić samego siebie. Nie chciała jednak wchodzić w zbędne dyskusje, które napędziłyby dzieciaka jeszcze bardziej. Uwolnioną z uścisku dłoń Kana uniosła na wysokość czoła dziecka, by chwile później delikatnie pstryknąć palcami. - Wycofaj się, Boya-chan. - ton głosu Kany był jak zwykle spokojny i nieco chłodny. Zmrużyła nieco oczy by udać już nieco zirytowaną nieudaną próbą ratunku, ale słabo jej szło w okazywaniu emocji poprzez mimikę. Czasem miało to swoje dobre strony, czasem warto byłoby umieć odgrywać większe spektrum uczuć. Odwróciła spojrzenie od chłopczyka, zerkając w stronę areny. Przez ten tłum mało widziała. Wciąż przytulona do mężczyzny, wsparła się na nim leciutko i wspięła się na palce próbując cokolwiek dostrzec. Wyglądało na to, że walki dobiegały końca. Takie było jej szczęście! Trzeba było rozsądnie pójść najpierw do herbaciarni. Widocznie los karze ją za złe decyzje. Teraz wpakowała się w małe kłopoty. Z gorąca na bladym obliczu dziewczyny znów pokazały się lekko różane rumieńce, choć mężczyzna mógł pomyśleć że to przez jego "propozycje". Było to dalekie od prawdy, gdyż jasnowłosa wpierw kompletnie nie załapała iluzji. Musiała się chwile zastanowić, by rozważyć możliwe opcje. Czyżby miał na myśli alkohol, czy może jego oferta była jeszcze bardziej śmiała? Młoda kunoichi nie była głupia i mniej więcej wiedziała na czym polega "seks", lecz nigdy nie przejawiała chęci poznania go osobiście. Zbliżenie dwóch ciał brzmiało jak coś mało atrakcyjnego, bardziej jak coś budzącego nieprzyjemne uczucie gorąca. Alkohol jako coś zaburzającego trzeźwe myślenie także jej nie zachęcał, gdyż wolała ogarniać co się wokół dzieje. Mimo że chłopak rzucił swe słowa obojętnie, wiedziała że nie może od tak go teraz zbyć odmową. Powróciła do poprzedniej pozycji, rezygnując z próby oglądania walk, by następnie ostentacyjnie poprawić szelkę plecaka.
- Prawdę mówiąc mam do załatwienia sprawę w pobliskiej herbaciarni. Zboczyłam tylko na chwilę zerknąć na turniej, ale walki chyba dobiegają końca. Szkoda.. chciałam zobaczyć shinobi. - podniosła główkę by spojrzeć na swojego rozmówcę. - Pan też nim jest, prawda Panie..? Umm.. mogę spytać o imię? - położyła delikatnie dłoń na torsie mężczyzny. Niedoświadczona zielonooka nie była pewna jak powinno wyglądać "podrywanie" płci przeciwnej. Do tej pory nie przyszło się jej mierzyć z takim wyzwaniem, dlatego teraz powtarzała zachowanie jakie zaobserwowała u swojej koleżanki z pracy i innych kobiet na ulicach Ryuzaku. Dzięki zachowanemu spokojowi nie wyglądało to jednak aż tak nienaturalnie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kana Yuki
Gracz nieobecny
 
Posty: 28
Dołączył(a): 21 mar 2020, o 22:30
Wiek postaci: 19
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8247&p=136287#p136287

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yasuo » 27 kwi 2020, o 10:26

Wszystko toczyło się bardzo szybko i zarazem wolno. Nie minęło bowie dużo czasu, a niektórym pewnie ten czas niesamowicie się dłużył. To co jednym wydawało się bardzo dynamiczne... dla innych było wręcz statyczne. To co innym wydawało się bardzo szybkim ostrzem odcinającym czyjąś głowę, to dla osoby, która właśnie tą głowę traciła... czas zamierał w miejscu. Taka osoba mogła tylko obserwować ostrze zmierzające na spotkanie z jej szyją. Nie mogła jednak nic zrobić. Wieczna tortura, która jednak trwała ułamek sekundy. No i tak było w przypadku moim i mojej towarzyszki. Chciałem ją przytulić, pocieszyć... osłonić przed tą potężną chakrą. Oczywiście później chciałem ją puścić. Nim się jednak spostrzegłem... kobieta już dobyła noża i chciała mnie nim przebić. Dobrze, że miałem zbroję. Ale ten gest... te słowa... po prostu wbiły się w moją duszę jak najostrzejszy miecz. Później jednak wygłosiłem swoją "przemowę" i spojrzałem na towarzyszkę, która oznajmiła, że "na nią już czas". A więc zamierzała odejść... Nie mogłem jej powstrzymać. Nie miałem ani do tego prawa, ani mocy, by to zrobić. Posmutniałem jeszcze bardziej. Zdałem sobie sprawę, że już jej prawdopodobnie nie zobaczę, a nawet jeśli... to na pewno tyle czasu minie, że nie będę już tym samym człowiekiem. Bo z pewnością nie zobaczę jej ponownie przed pojedynkiem z tamtym fanatykiem. Jeśli on mnie zabije, to nie zobaczę Oashisu... Jeśli ja go zabiję... to moja psychika wysiądzie. Jeśli uda mi się ją odbudować, to z pewnością nie będzie już taka sama. Czy będę jednak ciągle kochał tą kobietę? Może tak, a może nie.
- Rozumiem... - odpowiedziałem tylko. - Poczekaj jednak. Daj mi jeszcze z dwie minuty.
Prośba o dwie minuty... dwie minuty, które były mi potrzebne, żeby napisać jedną rzecz. Wyciągnąłem z torby jedną karteczkę i ołówek i zacząłem kreślić kolejne znaki. Jednocześnie pisząc, kontynuowałem swoją wypowiedź. Nie było dla mnie problemu, by skupić się na dwóch rzeczach jednocześnie.
- Tam, w Kaigan, przechodziłem kiedyś obok pewnego handlarza. Miał bardzo ładny pierścionek. Podobno zaręczynowy Nie mogłem się powstrzymać, by go nie kupić. Chciałem Ci go dać... ale czekało nas zadanie, więc postanowiłem go zastawić i spożytkować pieniądze w bardziej praktyczny sposób - odparłem. - Rozumiem, że byś nie przyjęła moich oświadczyn? Kurde... miłość to jednak okrutna jest.
No cóż, wyznałem jej miłość. Prawdopodobnie zostanę odrzucony. Ale musiałem to zrobić, dla własnego sumienia. Westchnąłem, kończąc to co pisałem i spoglądając w kierunku areny.

Walka czarnego piasku z normalnym została zakończona. Wygrała użytkowniczka czarnego piasku. Więc wszystko było jasne. Dwie dziewczyny w walce o pierwsze miejsce i dwóch facetów w walce o trzecie. Szczerze mówiąc, ciekawie się to ułożyło i nawet oglądnąłbym ten turniej do końca, gdyby nie fakt, że okropnie mi się nie chciało. No, byłem lekko załamany. Nie było to istotne. Dwie finałowe walki miały się odbyć dopiero dnia następnego. Później będę się martwił o to czy tu przyjść ponownie czy nie. Póki co jednak, walki się skończyły, więc trybuny wkrótce opustoszeją. Na mnie też pora. By wyjść. Niemniej jednak, najpierw wręczyłem Oashisu karteczkę, którą napisałem. Z tego co pamiętałem, to mogła mieć krucho z kasą. Kiedyś mi mówiła, że niezbyt sobie radzi z zarabianiem w podróży. Może przyda jej się pomoc?
- Przeczytaj to, a tymczasem, żegnaj - powiedziałem, ukłoniłem się i opuściłem arenę.

Treść karteczki:
Spoiler: pokaż
Mamo, Tato,
Nie wracam do domu. Jakiś czas będę sam, ale wrócę na pewno. Teraz jednak muszę zaznać słodkiej samotności i przemyśleć pewnie sprawy.

Mam jednak prośbę. Osoba, która przyniosła Wam tą wiadomość, to moja przyjaciółka - Panienka Oasishu. Jeśli zechce, to udzielcie jej schronienia dopóki nie wrócę.

Z wyrazami szacunku,
Yasuo.

[Tutaj jest adres domu Yasuo]


z/t
--- Dotyczy: Ja, Hibana ---

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1217
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 20:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Trybuna południowa

Postprzez Hibana » 28 kwi 2020, o 11:27

Chciała już odejść, by nie przedłużać tej niezręcznej sytuacji.
Samuraj chyba naprawdę się w niej zakochał. Wiedziała o tym od dawna. Właśnie dlatego opuściła go w Kaigan. Posiadanie zakochanego – bez wzajemności – głupca, może być użyteczne, ale na dłuższą metę robi się męczące. On chciał z nią być, chciał jej bliskości i serca, a ona...
Odwróciła się z zamiarem odejścia, nie miała zamiaru dłużej z nim rozmawiać. Dla obojga z nich oznaczałoby to tylko cierpienie. Yasuo chyba tez to rozumiał, jednak powstrzymał ją jeszcze na chwile, a ona zgodziła się wysłuchać jego – możliwe, że ostatniej – woli.
Napisał coś na kartce, mówiąc równocześnie o jakimś pierścionku, który chciał jej podarować. Odruchowo zerknęła na swoje dłonie, i tak nie nosiła pierścieni, a idea zaręczyn była jej obca. Ale zaraz... czy on właśnie mówił o oświadczynach?
Przestraszyła się i zrobiła kilka kroków do tyłu. Tego tylko brakowało, żeby jej się teraz oświadczył. Na szczęście, dalsze słowa samuraja wskazywały na to, że nie miał takiego zamiaru. Całe szczęście. Nie mniej, wyglądało na to, że oczekuje od niej jakiejś odpowiedzi.
-To... - odwróciła wzrok, bo właściwie nie wiedziała co odpowiedzieć. Z pomocą przyszły jej nauki dzieciństwa: - „Kwiat ognia jest niebezpieczny. Nie można go złapać i zamknąć w dłoniach. Zbieraj kwiaty z pola. Polane kwiaty nie parzą.”
Wyrecytowała jakiś stary wiersz i szybko odwróciła się plecami do odrzuconego samuraja. Doprawdy, że ze wszystkich musiała wpaść właśnie na niego.
Walka na arenie dobiegała końca, skłócona para na trybunach, zdawała się godzić. Ich epizod również dobiegał już końca. Wzięła od Yasuo karteczkę i skinęła na pożegnanie. Chłopak zszedł z areny, więc ona została. Nie ma wielu bardziej niezręcznych momentów, niż pożegnać się i iść dalej w jedną stronę. Westchnęła i oparła się o barierkę. Zaczynały się finały.
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 721
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Trybuna południowa

Postprzez Shins » 29 kwi 2020, o 12:18

Poprzedni temat: Karczma "Sawanoya"


Shins pojawił się na trybunie południowej, by rozpocząć poszukiwania. Spóźnił się trochę - to fakt. Nie zobaczył początku walk - owszem. Ale w poszukiwaniach nie specjalnie musiało mu to przeszkadzać. No, chyba, że walki by się skończyły. To wtedy byłby klops. Ale nadal trwały. W każdym razie jedna z nich - "Czyżby Shenzen już wygrał?" - przeszło Shinsowi przez głowę, gdy nie zobaczył go toczącego pojedynek na arenie - "A może jednak wystawił mnie do wiatru... kurwa!" - zaklął pod nosem. Jeśli Sabaku się rozmyślił i dał nogę, to jest 200 Ryo w plecy. Ale może po prostu tak szybko wygrał swoja walkę (bo w jego zwycięstwo nie wątpił) i teraz szuka małego chłopca, którego odnaleźć nieszczerze zgodził się Shins. Douhito miał swoje poszukiwania i wolał się zając nimi, niż szukać Oriego. Chociaż gdyby go znalazł, to Sabaku tym bardziej musiałby mu pomóc. Ale może obejdzie się i bez tego. Zdesperowany Sabaku, szukający pomocy w odnalezieniu chłopca będzie łatwiejszy do zmanipulowania, niż taki, który swojego małego przyjaciela już odnalazł.


SPRZĘT WIDOCZNY - bo nie każdy czyta KP
Spoiler: pokaż
  • Czarny płaszcz
  • Rękawiczki na dłoniach
  • Torba na glinę (Przy prawym boku na pasie)
  • 2 torby zaczepiona z tyłu u pasa
  • Kościany miecz - przepasany do pleców
  • Maska filtrująca zakrywająca twarz
    Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
Czarny Charakter Zimy
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 16:44
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa, dwie torby z tyłu. Maska na twarzy, rękawiczki na dłoniach. Miecz zawieszony na plecach. Płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena Niebiańskiego Lustra

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości