Trybuna południowa

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yosuke » 15 kwi 2020, o 20:17

Z każdą kolejną mijającą chwilą można było wyczuć coraz większe napięcie w powietrzu. Coś zdecydowanie musiało się tutaj wydarzyć. Rekinek swoimi oskarżeniami doprowadził do tego momentu. Nie zgadzał się z takim zakończeniem walki samuraja z tamtym cwaniakiem, a jak przystało na jego momentami bardzo wybuchowy charakterek, głośno wyrażał swoje niezadowolenie. Wszystkie opowieści o honorze samurajów i ich bardzo tradycyjnym podejściu do wielu wartości okazały się największym kłamstwem na jakie natrafił młody Kantaiczyk. Bardzo szybko sprowadził na siebie gniew okolicznych mieszkańców. O ile zwykli ludzie raczej ignorowali dzieciaka przypominającego rekina, o tyle dwóch samurajów, ojciec i syn, bardzo dosadnie pokazali swoje niezadowolenie, grożąc Hoshigakiemu. Jak przystało na mieszkańca Cesarstwa, nie pozwolił sobie na takie traktowanie i pomimo dużo gorszych warunków fizycznych, bo przecież był młodszy, mniejszy i dużo słabszy od wytrenowanego wojownika, nadal stał twardo przy swojej opinii.

-Czyny są ważniejsze od słów. Ty swoją postawą, obecną oraz tą podczas walki, pokazałeś, że mam rację, dlatego nie mogę zaufać temu co mówisz- Powiedział, po chwili zastanowienia. Potrzebował chwili na ogarnięcie tego co się właśnie stało. W pierwszym momencie myślał, że samuraj jednak wyszarpie swoją broń z dłoni chłopaka. Tak się jednak nie stało i kontynuował on swoje plany. Yosuke potraktował więc przekazaną broń jako swojego rodzaju łapówkę. Pomysł z grożeniem nie okazał się skuteczny przeciwko Rekinkowi, dlatego nie zdziwił się, kiedy jego rozmówca zmienił podejście i drobnym upominkiem, z dołożoną do tego pozornie ogromnie istotną historyjką, próbował przekonać do siebie chłopaka. Jeszcze to ugłaskiwanie komplementami, że stal pochodzi z Kantai, terenów rodzinnych rodu Hoshigaki oraz Hozuki. Prawie jakby miało całą trójkę w jakiś sposób połączyć lub chociaż zbliżyć do siebie.

Gdyby problemów ten wojownik miał za mało, to postanowił jeszcze kolejnymi swoimi słowami zrazić do siebie kolejne osoby. Bluźniercze słowa o Bogu Ośmiu Chorągwi nie mogły przejść bez echa, tym bardziej w towarzystwie Kapłana. Nie potrzeba było nic więcej, by Harisham w drobną chwilę dołączył do swojego młodszego kolegi, stając przeciwko samurajowi. O ile wcześniej Rekinek czuł się przez Hozukiego uspokajany, tak teraz czuł, że właśnie otrzymał pełne wsparcie swojego mentora i przyjaciela. Adept wchodzący w aspekt wiary w Hachimana może i nawet chciał coś od siebie dodać, ale wszystko co przyszło mu do głowy zostało już powiedziane w tym temacie.

-Jeśli nadal chcesz się bronić, potrzebujesz czegoś więcej niż gróźb i przekupstwa. Najwyraźniej nie miałeś nigdy przyjemności z Kantaiczykami, ale na nas takie podstępy nie działają. Spotkanie w karczmie wydaje się sensowną propozycją- Rzucił w stronę samuraja, przy okazji zgadzając się, że rozmowa w spokojniejszych warunkach będzie dobrym rozwiązaniem. Co prawda dla Yosuke sprawa była już prawie skończona. Wina była niepodważalna, a oskarżony tylko coraz bardziej się dobijał. Mimo wszystko miał nadal prawo do obrony, a Hoshigaki niczego nie straci, jeśli wysłucha raz jeszcze tego osobnika. Poznanie jak działa ta cała samurajska szajka będzie z całą pewnością interesującą lekcją na przyszłość.

-Tamaki! Wygrałaś z Ekko! Gratuluję, świetna walka- Powiedział odwracając się w jej stronę, a na jego twarz pojawił się ponownie uśmiech. Całkowita zmiana względem tej poważnej miny z momentu kłótni. Sprawiedliwości stało się zadość. Oszust odczuł na własnej skórze karę, którą wymierzyła mu Tamaki. Dla chłopaka, który jej kibicował to podwójna radość. Po pierwsze i najważniejsze, dziewczynie udało się uczciwie i w pięknym stylu wygrać pojedynek. Zaprezentowała wspaniałą postawę, nawet z takim przeciwnikiem. No a po drugie, porażka osoby, która dopuściła się kupowania walk to była czysta euforia. Pozytywnie to wpływa na młody, kształtujący się światopogląd Rekinka. Takie małe, wydawałoby się drobne okoliczności pozwalały mu nadal wierzyć w to jak został wychowany i cieszyć się, że nad tym światem nadal sprawuje opiekę wyższa siłą, która jest gotowa wyznaczać swoich czempionów, by ci w imieniu bóstwa sprowadzali dobro na te krainy.
Avatar użytkownika

Yosuke
Martwa postać
 
Posty: 583
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 14:50
Wiek postaci: 13
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7967
Multikonta: Daisuke

Re: Trybuna południowa

Postprzez Hibana » 15 kwi 2020, o 23:57

[Słyszałam, że robicie timeskipa, więc wrzucam luźnego posta. Nic wiążącego, wchodzę na trybunę i patrzę na walki.]
Dotarcie na wyspę było, co najmniej, rozczarowujące.
Nie dość, że zimno. Nie dość, że pełno zadufanych samurajów. Nie dość, że ciężko było znaleźć nocleg. To nawet pracy nie mogła znaleźć.
Mocno zrezygnowana – po tym jak wydała większość pieniędzy na statek – zostawiła Onnę w stajni przy zajeździe, a sama udała się na arenę. Skoro już tutaj przypłynęła, to chociaż poogląda sobie walki.
Czuła się wyjątkowo kiepsko mijając te wszystkie rozentuzjazmowane rodziny z dziećmi. Ludzie byli weseli i zdawali się dobrze bawić. Tymczasem, ona przezywała życiowy kryzys, ekonomiczny.
Stoiska uginały się od stadionowych przekąsek i napoi, ale mogła marnować już więcej pieniędzy. Siląc się chociaż na odrobinę entuzjazmu, wdrapała się po schodach najbliższej trybuny i wyjrzała na arenę. Była dość duża i dziwnie zbudowana. Trudno by się na niej walczyło. Z drugiej strony, stanęła jej przed oczami jej ostatnia walka. Szkoda, że to nie był pojedynek, nawet na takiej arenie. Kiedy sobie przypomniała, martwych towarzyszy, rannego konia, wóz do ochrony. Tyle rzeczy, na które trzeba uważać. I żaden sędzia nie przerwie walki, nikt cie nie uratuje. Ludzie walczą i ludzie giną, a walka to nie tylko techniki i strategie. Na arenie obie strony mają równe szanse, w prawdziwej walce, zawsze ktoś jest góra. Ktoś ma lepszą pozycje, ktoś musi coś chronić. Nigdy nie jest sprawiedliwie.
„Ciekawe, czy za wygraną jest nagroda pieniężna?”
Zastanowiła się, gdy zaczęła rozważać, czy i ona nie mogłaby wziąć udziału w takim turnieju. Niestety, zaczynały się już walki finałowe. Może innym razem.
Oparła się o barierkę i zawisła ze wzrokiem wbitym w walczących. Przez chwile zdawało jej się, że słyszy znajomy głos, ale nie odwróciła się żeby sprawdzić. Jak ktoś będzie chciał, to podejdzie.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 878
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yasuo » 16 kwi 2020, o 07:37

Walki się skończyły, więc ojciec i matka opuścili arenę. Mnie zostawili samego. Nie chcieli mi zawracać głowy. Miałem swoje problemy, które musiałem rozwiązać sam.
--- Dotyczy: Hinata (matka), Saigo (ojciec) ---

Można powiedzieć, że zachowanie jednego z tych trzech chłopaków trochę mnie zaskoczyło. Bo tak, jeden z nich próbował mnie sprowokować (Shins). Drugi z nich próbował mnie oskarżać i obrażać, że niby byłem oszustem (Yosuke). Trzeci z kolei wydawał się najbardziej spokojny i najbardziej racjonalnie myślący (Harisham). Nie szukał zwady. Za takiego go miałem. Do czasu... aż sam nie wybuchł i nie przyłączył się do ataku słownego. Westchnąłem ciężko.
- Że niby próbuję przekupić dziecko? A widzisz tutaj jakieś? - zapytałem z niemalże lodem w głosie. Miałem już tego wszystkiego po dziurki w nosie. Z pewnością mówił o tym drugim... - A może mówisz o swoim przyjacielu? Na oko ma jakieś 160 centymetrów wzrostu. Nie uważasz, że to trochę zbyt dużo, by nazywać go dzieckiem?
Myślenie prostego człowieka. Dzieci nie były aż tak wysokie. Sięgały zazwyczaj ledwie do pasa. Były małe, słodkie, niewinne, niedoświadczone. Lubiłem dzieci. Yosuke nie lubiłem. Zupełnie nie pasował mi do mojego postrzegania świata. Nie pasował mi do bycia "dzieckiem". Ale na tym świecie istniały "rzeczy, o których się fizjologom nie śniło". Czyżby wielkie, przerośnięte i niesamowicie irytujące dziecko było jednym z nich? Do tego, wyglądające jak ryba... Ale to już postanowiłem zachować dla siebie. Matko... Co ja tutaj w ogóle robię. Później powróciłem do rozmowy na temat tego bóstwa.
- Nie wyznaję żadnego boga, ani bogini - powtórzyłem się. - Może jakieś bóstwo istnieje, a może nie istnieje. Nigdy na ten temat się głębiej nie zastanawiałem. Ale powiem Ci jedno, bo może taki szczegół umknął Twojej uwadze. Bogowie i boginie są podobno wszechmocni i mają swoje plany względem nas, śmiertelników. Jeśli Twój Hachiman jest wszechmocny i ma jakiś plan, to jak uważasz? Byłby w stanie ukazać się Tobie w postaci wielkiego wojownika, a rybakowi z Yinzin w postaci... pięknej kobiety? Ja uważam, że mógłby. Pewnie myśliwemu ukazałby się w postaci wielkiego i potężnego niedźwiedzia. Skoro jest potężny i wszechmocny i niesamowicie mądry, to mógłby to zrobić. Nie uważasz? Mój miecz. Nadałem mu imię. Traktuję to wakizashi jak swoją przyjaciółkę. Dla Twojego przyjaciela, który ten miecz otrzymał, może być jednak przyjacielem. Albo zwyczajnym kawałkiem stali. Czy uważasz, że jeśli powiemy o tym mieczu "ona" lub "on" lub "rzecz", to jakoś sprawi, że miecz będzie ostrzejszy albo mniej ostry? Czy jakoś to wpłynie na "potęgę" tego miecza? Wątpię w to. Czy więc jakieś bóstwo będzie silniejsze jeśli uznamy, że jest mężczyzną? Czy nie będzie tak samo potężne jeśli uznamy, że jest kobietą albo niedźwiedziem? Widziałeś Hachimana na własne oczy, czy może tylko ktoś Ci powiedział jak on, ona... nieistotne... wygląda? Nazywasz mnie heretykiem, a ja tylko powtarzam plotki. Mam głęboko w dupie płeć tego boga, bogini. Jeśli jest tak potężne jak twierdzisz, jeśli zgodzi się pokierować moją drogą i obdarzyć mnie swoją łaską i mocą... to może być nawet gównem na ulicy.
Ostatnie moje słowa mogły urazić wiarę tego człowieka jeszcze mocniej. Ale miałem to kompletnie gdzieś. Mówił jeszcze o jakiś odkupieniu win? Zadośćuczynieniu za moje "występki"? O tym, że próbuję przekupić to wysokie jak cholera dziecko zamiast próbować się bronić? Niech się cieszy, że jednak nie próbowałem się bronić tak jak bronić się powinienem. Stalą, krwią i szybkością. Coś takiego zakrawało o pojedynek i szczerze mówiąc, w ten sposób powinienem to rozwiązać. Miałem kompletnie dosyć. Oczywiście próbowałem odzyskać swój honor w sposób pokojowy. Utraciłem go wiele razy i wiele musiałem jeszcze rzeczy zrobić zanim ten honor odzyskam. Niemniej jednak... oni z uporem maniaka nie chcieli mnie wysłuchać, uwierzyć... Uważali mnie za człowieka bez honoru, bez względu na to co robiłem albo mówiłem. Do tego jeszcze obrażali. Może powinienem się takim człowiekiem stać? Może powinienem pozbawić się całkowicie honoru i jednak rozwiązać cały ten spór za pomocą siły i brutalności? Może tak byłoby lepiej. Jeśli uważali mnie za niehonorowego zbója, to może powinienem im pokazać, że jednak się nie mylą. Ale nie... nie potrafiłem. Tym razem przemówiłem do tego drugiego:
- Nie wiesz co gadasz - odparłem tylko. - Nie groziłem Ci ani razu, to po pierwsze. Po drugie, nie próbowałem Cię przekupić. Ale skoro jednak uważasz inaczej, to oddaj mi miecz. Jeśli próbowałem Cię przekupić, a Ty przyjąłeś moją ofertę, to jesteś tak samo winny jak ja. Również naplułeś na siebie, swoich znajomych i wszystkich wokół. Na tą całą... a może tego całego... Hachimana również.
Miałem plan... Przysięgałem na swój własny miecz... niemalże na największą świętość... ale gówno to dało. Byłem wściekły. Nie powinienem oddawać swojego ostrza komuś kto nie zasługiwał nawet na to, by na nie patrzeć. Niemniej jednak, stało się. Oddałem swój miecz. Nie chciałem jednak łamać własnego słowa. Układ to układ. Dobrze by było jakby ten typek sam ten układ złamał, oddając wakizashi. Szczerze mówiąc, nie chciałem mieć z nimi nic wspólnego.

Na koniec jeszcze przeniosłem wzrok na Tamaki. Wydawała się najbardziej miłą i rozsądną osobą z tej całej zgrai. No i mówiła z sensem i z szacunkiem. Ceniłem obie z tych rzeczy. Niestety, nie byłem zbyt skory do rozmowy. Wypadało mi jedynie przeprosić dziewczynę:
- Panienka wybaczy, chętnie bym pogadał, ale mam teraz inne sprawy na głowie - odparłem. No i pomyślałem sobie, że ta dziewczyna może mieć kłopoty w swojej kolejnej walce. Sama determinacja i wola walki mogą nie wystarczyć, żeby wygrać z potężnymi technikami. Smutne, ale prawdziwe. Trzeba znać swoje mocne i słabe strony, ale... co jeśli słabą stroną jest brak możliwości zrobienia czegokolwiek przeciwko potężnym technikom? Jak to obejść? Nie dać przeciwnikowi wykonać tego typu technik? Czy Tamaki sobie z tym poradzi?
- Jednak, mimo wszystko, życzę powodzenia.

--- Dotyczy: Ja, Harisham, Yosuke, Shins, Tamaki ---

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[color=#FF4040]- Mowa ojca (Saigo - Otōsan)[/color]

Kod: Zaznacz cały
[color=#FFBF00]- Mowa matki (Hinaty - Okāsan)[/color]


I tak, trzeba będzie zrobić time skip, bo nasza fabuła dzieje się jeden dzień przed walką Tamaki z Yuu.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Trybuna południowa

Postprzez Harisham » 16 kwi 2020, o 11:45

Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to nie dziwię się, dlaczego ten cały Yasuo sprzedał swoją walkę. Wypowiadając tak paskudne słowa w stronę Hachimana, bez jego poparcia, nie miał szans zajść w turnieju daleko. Sprzedanie walki było więc tylko kolejną nikczemną i niemoralną zagrywką kierowaną czystym oportunizmem. Mam nadzieję, że nie jest to zachowanie typowe dla samurajów. Niestety żaden inny samuraj nie wystąpił w turnieju. Wszyscy shinobi jak do tej pory walczyli jednak bardzo dzielnie i honorowo. No może z wyjątkiem Toshiro, który podstępnie uśpił całą arenę, ale od zawsze wiadomo, że użytkownicy technik iluzji to podstępne szuje.
- To typowe dla tak mętnych typów jak ty, że na wszystko patrzą tylko i wyłącznie przez pryzmat siły. Nie jest istotne, co sprawi, że Hachiman będzie silniejszy, lub słabszy. Jako bóg, jego siła jest nieograniczona. Chodzi o honor. Honor nakazuje nie obrażać innych, poprzez sugestie, że są innej płci, niż są rzeczywiście. Honor nakazuje też pomścić taką zniewagę krwią. Jako samuraj powinieneś to doskonale wiedzieć, jednak jak się okazuje, nawet za grosz nie masz honoru. Ja jednak, tak jak każe Hachiman, jestem człowiekiem honoru i wiem, co muszę zrobić w takiej sytuacji. Musze bronić honoru Boga Ośmiu Chorągwi. Imię tego turnieju jednak wystarczająco już ucierpiało. Nie zakłócę go walką z bluźniercą. Gdy skończy się turniej przyjdę do twojego domu, tak jak nas wcześniej zapraszałeś. Wtedy to rozstrzygniemy. - odpowiadam Yasuo, po czym widząc, że wszystkie walki dobiegły końca opuszczam trybuny.


z/t razem z Yosuke i Tamaki
5 linijek i do przodu. To moje nindo. Dobre, nie?

W związku z licznymi problemami:
Mianownik: Harisham
Dopełniacz: Harishama
Celownik: Harishamowi
Biernik: Harishama
Narzędnik: Harishamem
Miejscownik: o Harishamie
Wołacz: Harishamie
Avatar użytkownika

Harisham
 
Posty: 793
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 01:23
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=130785#p130785
Multikonta: Harikido, Prosiaczek

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yasuo » 17 kwi 2020, o 07:30

--- Dzień poprzedni ---
No to się porobiło. Ten wyznawca tego dziwnego boga zirytował się ponad wszelką miarę. Całkowicie zapomniałem, że z takimi ludźmi nie powinno się dyskutować, bo przecież starożytne przysłowie mówiło: "nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem". Fanatyzm religijny był... czystym debilizmem. Takim ludziom nie przemówisz do rozsądku. Tacy ludzie nigdy nie przyznają Ci racji, niezależnie od tego jakich argumentów użyjesz. To co dla praktycznie całego społeczeństwa wydaje się oczywistą oczywistością, tak dla tego typu osobników będzie głupotą. Tacy wpuszczą jednym uchem to co powiedziałeś, pomyślą sobie: "On obraża wielkiego Ababababababababana!" (imię boga wymyślone), a drugim wypuszczą. Słyszą tylko to co chcą usłyszeć. Interpretują to tak jak chcą interpretować. Tak było w tym wypadku. Nie było istotne jaką płeć miał Hachiman, a jakiej nie miał. Był wszechmocnym bóstwem. Mógł przybrać postać mężczyzny i mógł przybrać postać kobiety. Mógł też przybrać postać niedźwiedzia lub gówna na ulicy, ale te przypadki pomińmy. Z pewnością Hachiman mógłby się poczuć urażony, że rybak, któremu ukazał się jako kobieta... uważa go za kobietę. Przecież to było logiczne i sensowne. Normalnie niesamowity myśliciel i filozof musiał w tym maczać swoje palce. Zwyczajna osoba nie wpadłaby na tak logiczną analizę faktów.
Podobnie logiczna i sensowna była deklaracja tego chłopaka... Przyjdę do ciebie do domu i cię zabiję. No bo od zawsze wiadomo, że można przyjść do kogoś do domu i tak sobie go zabić. Przecież straż niczego nie zrobi. Będzie tylko klaskała, nie mogąc wyjść z podziwu, bo plan był dobry, a wykonanie jeszcze lepsze. Kurwa... gdybym nie był samurajem, to czekałbym na tego typa z setką uzbrojonych po zęby strażników. Jednak nie mogłem. Tamten rzucił mi wyzwanie. Walka o honor. Na śmierć i życie. Niemalże rytualny pojedynek. Czemuś takiego odmówić nie mogłem. To znaczy... mogłem, chociażby tłumacząc, że taki "przywilej" posiadają jedynie samurajowie względem innych samurajów. Jednak nie byłem co do tego pewny. Nie zamierzałem kłamać. Jeśli chciał walki, to będzie ją miał.
- Dobra! - rzuciłem mu na odchodne, z gniewem w głosie. Mu i temu jego koledze, który zabrał moje wakizashi... Moją Rusałkę. Byłem wściekły na taki rozwój wydarzeń. Chciałem tylko odnaleźć ojca. Ten wdał się w dyskusję z tamtymi typami. Później sobie poszedł, a ja tylko chciałem ich przeprosić i wyjaśnić. Nie pozwolili mi na to. Ciągle zarzucali mi kłamstwo i herezję wobec jakiegoś bóstwa, które miałem głęboko w dupie. Ciągle, mimo, że się przed nimi upokorzyłem. No i jeszcze tamten ośmielił się grozić mi... śmiercią, w moim własnym domu. Ciekawe czy jego honor był prawdziwy. Ja swój praktycznie cały straciłem. Próbowałem ocalić resztki, które mi zostały. Nie było to łatwe... To tak jakby spróbować zatrzymać wodę rękami... zawsze przecieknie przez paluchy. Tamci opuścili trybuny. Zostałem tylko ja i ten trzeci chłopak (Shins). Nie miałem ochoty jednak z nim gadać. Także udałem się do domu.

W domu już czekał obiad. Może ostatni w moim życiu... Albo jeden z ostatnich. W sumie to trochę mnie ciekawiło, czy mój przeciwnik wie w ogóle gdzie mieszkam. Nie dał mi w ogóle nic powiedzieć. Nie zapytał o adres... Uśmiechnąłem się lekko, bo to byłoby zabawne. Najpierw składać takie deklaracje niemalże publicznie, a potem sobie tak zwyczajnie nie przyjść, bo nie wie się gdzie. No, po prostu debilizm. A może liczy na to, że Hachiman wskaże mu drogę? Byleby tylko nie zaprowadził go na księżyc, bo podobno tak trudno się oddycha. Z uciętą głową też. A przynajmniej tak słyszałem.
- Co się stało? - Ojciec musiał zobaczyć moją lekką "huśtawkę nastrojów". Bo z jednej strony wyglądałem na przybitego, a po chwili... uśmiechałem się. Później znowu byłem przybity. Nie było sensu tego ukrywać. Nie było sensu ukrywać przed nimi prawdy. W końcu, nawet jeśli tamten chciał mnie zabić w moim własnym domu, to jednak honorowy pojedynek na śmierć i życie rządził się swoimi prawami. Należało zapewnić, że walczący są bezpieczni i że zwycięzca nie trafi w ręce strażników. Na mnie niejako spoczęła odpowiedzialność za organizację tego "wydarzenia".
- Co tutaj dużo mówić? - odparłem. - Jak poszedłeś, to próbowałem wyjaśnić całą sprawę z tamtymi chłopakami. Uważam, że tamten miał prawo mnie oskarżać. Próbowałem go przekonać. Dałem mu swój własny miecz, mówiąc, że jeśli mi uwierzy, to niech odda Rusałkę, a jeśli mi nie wierzy, to może ją zatrzymać. Miałem nadzieję, że mi uwierzy...
- Nie uwierzył i zabrał. Mam rację? - Skinąłem głową na znak potwierdzenia. - Rozumiem ideę tego gestu, ale do cholery... kolejny miecz straciłeś!
Ojciec był wściekły. On wiedział, że z takimi jak tamte dzieciaki nie powinno się dyskutować, a tym bardziej przysięgać na miecz. Był wściekły, ale panował nad sobą. Jeszcze.
- Jest jeszcze coś...
- Aaa... dobra, no to słucham kolejnych "rewelacji". Na pewno będą niesamowicie ciekawe i z pewnością się ucieszę... - Wiadomo, że mówił to w ironii. Jak coś się waliło, to od razu wszystko. A przynajmniej tak powiadali.
- Jego znajomy to jakiś pieprzony fanatyk religijny. Z tego co pamiętam, to Hachiman była boginią. Parę świątyń poświęconych bogini Hachiman znajduje się na Yinzin i Teiz. Jak mu o tym powiedziałem, to zaczął wyzywać mnie od bluźnierców. Bo jak ja mogę obrażać płeć tego bóstwa? Twierdził, że Hachiman to mężczyzna.
- Nie gadaj, że wdałeś się z nim w dyskusję? - Wtrąciła matka, która do tej pory jedynie uważnie słuchała. - Takich ludzi nie przegadasz!
- W zasadzie to tak. Tak właśnie było. No i koleś wyzwał mnie na honorowy pojedynek na śmierć i życie. Zgodziłem się. On przyjdzie do nas po turnieju, by stoczyć tą walkę.
Rodzice aż zaniemówili. Czegoś takiego się nie spodziewali. Ja w sumie też się nie spodziewałem. No i nie spodziewałem się, że będą nad wyraz szczęśliwi z tego powodu. Hinata zaczęła się trząść ze zdenerwowania.
- Saigo! Zrób coś! - krzyknęła niemalże z płaczem. Jakoś nie chciała, żeby jeden z jej dwóch synów umierał... zabity we własnym domu. Z powodu jakiejś totalnej durnoty. Płeć jakiegoś boga, który nawet nie wiadomo czy istnieje... miała odebrać jej syna? Ojciec także nie był zadowolony.
- Teraz nie mogę zrobić nic innego jak tylko dopilnować, żeby pojedynek się odbył tak jak odbyć się powinien. Yasuo nie ma wyboru. Musi stoczyć tą walkę... a jeśli trzeba, to umrzeć.
Było mu niesamowicie przykro, ale starał się podejść do tematu jak samuraj. Z zimną krwią i w zgodzie z tradycjami. Wszystkim nam dał w kość ten dzień... Dojadłem więc swoją porcję żarcia i dopiłem picie i powiedziałem:
- Dziękuję i przepraszam. - Ukłoniłem się rodzicom. - Jutro idę na trybuny. Udam się tam gdzie dzisiaj. Oczywiście nie bronię Wam także podziwiać te walki, ale ja... chciałbym być sam.
Skinęli tylko głowami na znak zrozumienia. Poszedłem spać.

--- Dotyczy: Ja, Hinata (matka), Saigo (ojciec) ---

--- Dzień dzisiejszy ---
Następnego dnia udałem się, by podziwiać walki. Oczywiście... jakoś niespecjalnie miałem na to ochotę, ale wkrótce miałem stoczyć własną. Może więc oglądanie jak inni walczą czegoś mnie nauczy? Warto też trochę się rozerwać i może pokibicować walczącym w samotności. Wszedłem więc na południową trybunę. Miałem szczęście. Nie widziałem żadnego z tamtych chłopaków. Więc przynajmniej na tą chwilę dadzą mi spokój. A ja im.
- Cholera! - powiedziałem mimowolnie (co pewnie Hibana usłyszała). Że też to się tak potoczyło... Łzy matki, smutek ojca... mój własny żal. To wszystko ewidentnie nie sprzyjało atmosferze tego turnieju i temu, bym mógł się nią cieszyć. Ostatnie wydarzenia to był jakiś, kurwa, dramat. Chciałem być sam. Nie wziąłem nawet swoich bokkenów (o mieczu nie wspominając - czyli przyszedłem na trybuny bez broni).

Ale nie dane mi było... Zobaczyłem bowiem kogoś znajomego. Wszędzie bym rozpoznał tą dziewczynę. Tą, za którą tak tęskniłem i myślałem, że jej nigdy więcej nie zobaczę. No i nagle uświadomiłem sobie... Gdybym jednak nie miał szczęścia, to tak by było... Gdybym jej tutaj nie wypatrzył... Gdybym przegrał śmiertelny pojedynek... To nigdy bym więcej jej nie zobaczył. Serce zaczęło mi walić jak szalone... Oashisu wybrała chyba najgorszy możliwy moment. Chociaż może jednak najlepszy? Najlepszy, bo jedyny? Gdyby nie turniej, to może by jej tutaj nie było? Gdyby nie turniej, teraz nie musiałbym walczyć o własne życie z jakimś idiotą? Może mogliśmy sobie wybrać inne okoliczności. No nic, trzeba podejść i zagadać. Nie mogę w końcu pożegnać się z tym światem, zanim nie pożegnam "Królowej Jesieni". Podszedłem więc do niej i powiedziałem z kurtuazją:
- Yinzin pragnie powitać Królową Jesieni.

--- Dotyczy: Ja, Hibana, Shins(???) ---

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[color=#FF4040]- Mowa ojca (Saigo - Otōsan)[/color]

Kod: Zaznacz cały
[color=#FFBF00]- Mowa matki (Hinaty - Okāsan)[/color]


I tak, trzeba będzie zrobić time skip, bo nasza fabuła dzieje się jeden dzień przed walką Tamaki z Yuu.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Trybuna południowa

Postprzez Shins » 17 kwi 2020, o 08:42

Akcja, która się tutaj wydarzyła była zaskakująca. Jak się okazuje czasem siedzenie cicho i pozwolenie wypadkom iść swoim torem przynosi całkiem ciekawe rezultaty. A co się stało. A to, że Yasuo obraził bóstwo, któremu swoją wiarę poświęcił Harisham, a ten wyzwał go na pojedynek. O tyle zabawnie, że chwilę wcześniej samuraj oddał swój miecz drugiemu z chłopców, co sprawiało, że może mieć pewne braki w uzbrojeniu. Z całą pewnością będzie to ciekawe widowisko, którego żal będzie przegapić. Niestety we wrzawie, jaka powstała po zakończeniu ostatniego pojedynku grupka - a w szczególności Rekinek - zniknęła Shinsowi z oczu. A chciał jeszcze zaoferować, że jeśli to całe Wakizashi nie jest im potrzebne, to się z chęcią nim zaopiekuje. No i okazja mu przepadła...


W wątku: Harisham, Yosuke, Yasuo, Tamaki


Z areny udał się wprost do karczmy. Zastanawiał się w sumie, co się stało z Yoshimistu. Miał nadzieję, że spotkają się na trybunach, choć w zasadzie szansa na to, że przypadkiem wlecą na siebie była dosyć niewielka, więc może po prostu obserwował widowisko z innego miejsca. Walki wydały się Shinsowi mniej interesujące, niż by być mogły, choć jeden z półfinałów zapowiadał się obiecująco - walka Maji z Sabaku. Niemniej, czy tak będzie Shins przekona się dopiero następnego dnia, w przerwie między rundami zjadł tylko coś w miarę dobrego i poszedł spać. Po czym znowu ruszył szukać szczęścia na trybunach.


Zmiana tematu: Trybuna wschodnia


SPRZĘT WIDOCZNY - bo nie każdy czyta KP
Spoiler: pokaż
  • Czarny płaszcz
  • Rękawiczki na dłoniach
  • Torba na glinę (Przy prawym boku na pasie)
  • 2 torby zaczepiona z tyłu u pasa
  • Kościany miecz - przepasany do pleców
  • Maska filtrująca zakrywająca twarz
    Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa, dwie torby z tyłu. Maska na twarzy, rękawiczki na dłoniach. Miecz zawieszony na plecach. Płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284

Re: Trybuna południowa

Postprzez Hibana » 17 kwi 2020, o 12:35

Obserwowała walki bez większego zaciekawienia.
Trochę żałowała, że nie przybyła wcześniej, teraz – gdy turniej dobiegał końca – było już za późno by wciągnąć się w trybunową atmosferę. Czuła się jakby przyszła na sam koniec przedstawienia, nie znając początku. Po co w takim razie tu przyszła?
Westchnęła i już miał się zbierać do wyście, kiedy usłyszała znajomy głos, oraz imię, o który zdążyła już zapomnieć.
„Królowa Jesieni?”
Skąd? Kto tutaj mógł znać to imię? Obejrzała się pospiesznie i zobaczyła stojącego przed nią Yasuo. Początkowo była bardzo zdziwiona, jednak szybko się namyśliła. No tak, ten człowiek był samurajem. Czy spotkanie właśnie jego w osadzie – jakby nie patrzeć – samurajów, powinno ją dziwić?
-Ach, to Ty – westchnęła.
Dawno go nie widziała, ostatni raz w zatoce w Kaigan. Kiedy to było...? Bardzo dawno. Rok? Prawie dwa... Wiele się w tym czasie wydarzyło. Prawie o nim zapomniała. Ten samuraj... Ymm...
-Wybacz... Jak ci było? - Wiele osób nigdy by się nie przyznało do zapomnienia cudzego imienia, ale nie Hibana. Skoro zapomniała, to zapomniała. Widać, nie było to dla niej istotne. - Jesteś tym samurajem z Kaigan, tak?
Wciąż miała pewne wątpliwości. Przez tak długi czas mogła zapomnieć.
Samuraj na pewno poczuła się tym dotknięty, więc później – dla odwrócenia uwagi - spojrzała na arenę i wskazała walczących.
-Będziesz walczył? - Zapytała bez uszczypliwości, chociaż Yasuo mógł to zrozumieć na swój sposób.
Tymczasem, Hibana pytała poważnie. Skoro to turniej w osadzie samurajów, było oczywistym, że samuraj powinien w nim walczyć. Co innego by tutaj robił?

Dotyczy: Yasuo; chyba, że ktoś się jeszcze dołączy ; )
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 878
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yasuo » 18 kwi 2020, o 11:04

A więc zapomniała. Nie było to w sumie dziwne, bo w końcu minęło tyle czasu, że mogła zapomnieć. Chociaż z drugiej strony... to było dziwne, bo w końcu mieszkaliśmy w karczmie razem przez parę miesięcy, co najmniej. No, nic... może w życiu tej kobiety coś się zdarzyło. Coś co wyparło moją osobę z jej pamięci. Może warto jej przypomnieć? Westchnąłem tylko, skupiając jednocześnie całą uwagę na Hibanie. Nie patrzyłem póki co na walki. Dopiero się zaczynały, więc z pewnością zdążę jeszcze popatrzyć i może... czegoś się nauczyć. Można powiedzieć, że miałem szczęście, a może i pecha. Przyszedłem tutaj, bo nie chciałem stracić drugiego dnia walk. Z drugiej strony... spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Tak za nią tęskniłem. Dobrze, że się tutaj pojawiła. Być może pod koniec mojego życia... ale zawsze.
- A więc zapomniałaś, Panienko Oashisu - powiedziałem. Nie byłem na nią zły, ani też nie czułem się urażony. - Tak. Jestem tym samurajem z Kaigan. Ineko Yasuo. Pamiętasz może...
Tutaj się na chwilę zrobiłem przerwę na wzięcie jednego czy dwóch oddechów. Dałem swojej starej, nowej, towarzyszce chwilę, żeby połączyła kropki i być może zapamiętała moje imię, przynajmniej na jakiś czas. Później kontynuowałem.
- Czy pamiętasz może jak razem spaliśmy...? - Chciałem zapytać: "Czy pamiętasz może jak razem spaliśmy w dwóch różnych pokojach, pod jednym sufitem jednej karczmy?" No, ale stwierdziłem, że zrobię jej dowcip. O ile dobrze pamiętam, to lubiłem się czasem z nią droczyć. Ciekawiło mnie jak zareaguje. Chociaż pewnie doskonale wie, że to co próbowałem jej zasugerować, to nie była prawda. Chociaż... ja ją kochałem, więc na samą myśl o tej wymyślonej, nieprawdziwej sytuacji... nie, nic się nie stanęło... po prostu serce trochę mocniej mi zabiło. Eh... te męskie fantazje.

Miałem ze sobą swój plecak, a właściwie ten czerwony worek. W sumie nawet nie pamiętam skąd go mam. Musiałbym poszperać w zakamarkach swojej pamięci. Jednak zdjąłem go z pleców i zacząłem w nim grzebać. Chciałem znaleźć coś, co ciągle miałem przy sobie. Pewien przedmiot, którego nigdy nie wyrzuciłem. Przedmiot, który ciągle był przy mnie, chociaż de facto, leżał razem z innymi gratami. Teraz przyszła pora, by go stamtąd wyciągnąć. Wyciągnąłem więc ten mały zwój i rozwinąłem go. Sam najpierw popatrzyłem. Tak, to było wzruszające, bardzo wzruszające... Z trudem powstrzymywałem łzy. Nie mogłem jednak płakać przy kobiecie. Tamte czasy wydawały się bardzo, bardzo odległe.
- Zobacz - powiedziałem do niej, pokazując jej ten zwój (patrz. ostatni akapit). W międzyczasie zadała mi pytanie: "Będziesz walczył?". Posmutniałem. I tak, i nie.
- W turnieju już walczyłem. Odpadłem w pierwszej rundzie. Jako, podobno, jedyny samuraj... - odpowiedziałem. - Ale tak, będę walczył. Czeka mnie jeszcze jeden pojedynek.
Samuraj... Samuraj... To było zbyt wielkie słowo. Nie wiem czy mogłem się tak nazywać. Nie wiem czy jeszcze byłem "samurajem".
- I chyba już samurajem nie jestem... - Kolejne słowa wypowiedziane ze smutkiem.

--- Dotyczy: Ja, Hibana, ktoś kto chciałby dołączyć ---

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Trybuna południowa

Postprzez Kana Yuki » 18 kwi 2020, o 19:09

Pojedyncza kropla potu leniwie spłynęła po bladej twarzy jasnowłosej. Z każdym krokiem oddała się coraz bardziej od wioski, jednocześnie czując coraz większy niepokój. Z pozoru szła spokojnie w zasięgu wzroku jednej z karawan, która zmierzała w podobną stronę. Stwierdziła, że jest to najbezpieczniejsza taktyka. Towary kupców były z pewnością bardziej atrakcyjne niż zwykła dziewoja z małym plecaczkiem. Mimo to zachowywała pełną ostrożność, obserwując swoje otoczenie i nasłuchując. Zamiast miliona niebezpieczeństw wokół był jedynie piękny krajobraz, którym Kana zachwycała się w głębi serduszka. Wciąż było za wcześnie by stwierdzić czy to wszystko jest tego warte, ale na razie zapowiadało się całkiem w porządku. Gdy jasnowłosa dotarła do Sogen, natychmiast udała się do portu. Owszem nowe miejsce wydawało się bardzo interesujące, ale po podróży była zbyt zmęczona by się nim zachwycać. Wykupiła bilet na prom, który odpływał za kilka minut. Gdyby się nie pospieszyła do portu, na następny musiałaby czekać przynajmniej dwie godziny. Przynajmniej jedna rozsądna decyzja tego dnia. Na statku podróżowało sporo ludzi, co nie było najbardziej komfortowe dla Kany. Od razu znalazła sobie jakiś kącik na uboczy, gdzie mogłaby usiąść z plecakiem i w spokoju zjeść prowiant oraz trochę odpocząć - oczywiście bez tracenia czujności. Na statku szanse na jakikolwiek atak były małe ze względu na strażników, ale przecież nie można było wykluczyć obecności kieszonkowców. Dziewczyna nie miała za dużo, ale wolała mieć chociaż "coś" w momencie przebywania w obcym miejscu. Nawiasem mówiąc wspomnieni strażnicy wyglądali trochę przerażająco w swoich stalowych wdziankach, chociaż zapewne utrudniały im swobodne poruszanie się.

Gdy jasnowłosa stanęła na brzegu nowego lądu, wiatr uderzył ją w twarz zimnym powiewem. Poczuła lekką nostalgię. Surowy klimat wyspy nieco przypominał jej rodzinne Hyuo, chociaż wciąż było tu zdecydowanie cieplej. Kana nie zastanawiała się długo dokąd iść. Na statku podsłuchała grupkę ludzi, która zadeklarowała chęć natychmiastowego udania się na turniej i obejrzenia chociaż końcówki dzisiejszych walk. Zdecydowanie rozsądniejszym byłoby odnalezienie wpierw herbaciarni i znajomego właściciela, ale.. z pewnością nic się nie stanie jeśli wpierw zdobędzie więcej informacji na temat turnieju, prawda? Na przykład gdzie się odbywa, w jakich godzinach i jak długo jeszcze potrwa. Utrzymując bezpieczną odległość, śledziła "towarzyszy" podróży. Dość szybko przekonała się jednak, że odnalezienie turnieju nie byłoby zadaniem ciężkim nawet samemu. Trudno było nie zauważyć sporych rozmiarów areny, z której dobiegały głośne krzyki. Zatrzymała się, zawieszając wzrok na budowli. Kana była już tak blisko celu, że głupotą byłoby zrezygnować nawet jeśli bardzo nie lubi się tłumów. Przełknęła głośniej ślinę, zbierając w sobie jak najwięcej determinacji i ruszyła ponownie w wyznaczonym kierunku. Pocieszała się w duchu, że przynajmniej jest przyjemnie chłodno. Nie mogła bardziej się mylić.
Gdy znalazła się na jednej z trybun, uderzyło w nią przeraźliwe gorąco. Spoceni, podekscytowani i ściśnięci ludzie generowali je w nadmiarowej ilość. Mimo to jasnowłosa desperacko acz ostrożnie zaczęła przebijać się przez tę zgraję nieznajomych. Zwinie manewrowała między krzyczącymi mężczyznami, co chwila dukając ciche "przepraszam", gdy tylko na kogoś niechcący wpadła lub musiała użyć nieco siły by się przepchać. Po kilku minutach już ledwo łapała powietrze, a na bladych policzkach pojawiły się sporych rozmiarów różane rumieńce. Była jednak osóbką bardzo upartą i nie zamierzała się poddać dopóki nie znajdzie miejsca, z którego będzie mogła lepiej przyjrzeć się walkom.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kana Yuki
Gracz nieobecny
 
Posty: 28
Dołączył(a): 21 mar 2020, o 21:30
Wiek postaci: 19
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8247&p=136287#p136287

Re: Trybuna południowa

Postprzez Hibana » 18 kwi 2020, o 20:01

Zapomniała, to zapomniała, co w tym złego?
Dla Hibany coś takiego jak pamiętanie cudzego imienia nigdy nie stanowiło jakiegoś istotnego elementu życia. Zapomni, to zapomniała. Najwyżej, zapyta jeszcze raz. Zresztą, po co w ogóle znać czyjeś imię? Ona nikomu się nie przedstawia i nie widzi w tym niczego niewłaściwego. A więc, czy można wymagać szacunku do cudzego imienia od osoby, która nie przejmuje się nawet własnym?
-Yasuo... - powtórzyła mimowolnie, w odpowiedzi na powtórne przedstawienie samuraja.
Myślała, że na tym skończy, jednak ten mówił dalej. Gdy usłyszała co mu ślina na język niosła, i to przy ludziach...
-Nie zmyślaj! - Ucięła ostro, ze wzrokiem gotowym spalić samuraja żywcem, zanim ona spali się ze wstydu.
„Tak, to z pewnością ten niedojrzały samurai z Kaigan.”
Westchnęła. Cała wyspa samurajów, a ona musiała trafić właśnie na niego.
Pokazywanie jej obrazu było zbyteczne, to, że nie pamiętała jego imienia, nie oznaczało, że całkowicie wymazała go z pamięci, niestety. Miała przebłyski wspólnych wspomnień. Pamiętała, na przykład, ich pojedynek na polanie oraz walkę z pijakiem.
-No tak, nic dziwnego – skomentowała wieść o przegranej Yasuo. - Tak mi się przypomina, że chyba nie byłeś zbyt silny...
Podparła brodę na dłoni i wróciła myślami do ich ostatniego spotkania. Nasuwał się tylko jeden wniosek:
-Dlaczego dalej zamierzasz walczyć, skoro istnieje duże prawdopodobieństwo, że tę walkę też przegrasz?
Zapytała całkiem poważnie. Nie rozumiała idei poświęcenia, ani walki dla honoru. Gdyby ona miała nie wygrać, nie walczyłaby. Po co ryzykować?
Yasuo chyba doszedł do podobnych wniosków, bowiem sam właśnie zdegradował się z miana „samuraja”.
-Zgadzam się – odpowiedziała szybko. - Chyba powinieneś pomyśleć o pracy na roli...
Wbrew pozorom, nie mówiła tego złośliwie. Poznała już trochę Yasuo i uważała, że nie nadaje się na samuraja. Tak samo, jak ona nie nadaje się na kapłankę, ale to już inna historia...
Dotyczy: Yasuo; (Kana?) chcesz to zaczepiaj ; )
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 878
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Trybuna południowa

Postprzez Ichirou » 18 kwi 2020, o 21:19

Zawiódł się na tym, co oferowało Watarimono.
Po zakończeniu ćwierćfinałów odłączył się od znajomych i tym samym uwolnił się od towarzystwa Pasterza z Teiz. Seinaru mu co prawda nie wadził, ale miał jednak inny styl bycia od bardziej przebojowego lidera Klepsydry i preferował nieco inne formy spędzania wolnego czasu. Ichirou resztę dnia spędził więc na próbach rozgonienia nudy, która wkradała się w oczekiwania na zakończenie turnieju, stanowiącego jedynie tło dla spraw związanych z niedawno powstałą organizacją.
Utwierdził się jedynie w przekonaniu, że nie bez powodu nie pojawiał się do tej pory na Lazurowych Wybrzeżach. Samurajska stolica była przesycona patosem i zbędnymi ceremoniałami. W ciągu jednego popołudnia Asahi odwiedził wiele miejsc, ale w żadnym z nich nie zabawił na dłużej. Dom gier okazał się jednym wielkim rozczarowaniem. Ichirou zjawił się w nim z myślą, że roztrwoni lub zarobi trochę grosza na wszelakich grach hazardowym, a znalazł się w miejscu dla starych nudziarzy, z wielką powagą i nadętością przesuwających piony po planszy do gry w szogi. Ryokany były dość zwyczajne i niewystarczająco luksusowe, a żaden z lokali nie mógł mu zaoferować nabitej tytoniem fajki wodnej. Sklepy? Ach, mógł zastać w nich jedynie prostą odzież – pragmatyczną lub tą odwołującą się do nudnej, lokalnej tradycji. Miejsca kultu powierzone bóstwom wszelakim nigdy go nie interesowały i pozwalały jedynie nacieszyć oczy ładną architekturą przez zaledwie kilka chwil.
Ostatecznie i tak wylądował w jakimś ryokanie, sącząc tutejszy alkohol i rozglądając się za miłym i przede wszystkim urodziwym towarzystwem. Trudno powiedzieć, czy robił to dla sportu, z powodu uzależnienia od powierzchownych przyjemności, czy ucieczki przed samotnością, ale chyba każda z tych odpowiedzi była po części prawdziwa. Tak czy inaczej, nie miał problemu ze znalezieniem kogoś do spędzenia wieczoru, a nawet nieco więcej niż wieczoru. Nie było to jednak nic istotnego, nad czym warto byłoby się rozwodzić. Ot, jeden z wielu miłych przystanków na drodze władcy piasku, po którym pamięć rozmyje się najprawdopodobniej po paru tygodniach i zostanie z niego co najwyżej wspomnienie rudych włosów już bez chociażby dokładnych rysów twarzy czy brzmienia głosu.
Obudził się już sam. Jego towarzyszka wieczoru najwyraźniej miała na tyle taktu, by czmychnąć wczesną porą i darować mu tej nieprzyjemności, jaką był wspólny poranek. Zamiast więc marnować czas i energie na sugestie, że to już najwyższa pora na rozejście się, mógł w pełni skupić się na sobie i swojej porannej, przydługiej rutynie. Wykąpał się, nasmarował jasnoczekoladowe ciałko specjalnymi kremikami, wypachnił drogimi perfumami, wystroił w nowy komplet czystych ciuszków, poprawił włoski, założył biżuterię. Aż dziwne, że niemalże codziennie poświęcając tyle uwagi na swój wygląd znalazł jeszcze odrobinę czasu na te wszystkie osiągnięcia, dzięki którym stał się ikoną świata shinobi.
Rutyna poświęcona dbaniu o siebie była chyba jedyną rutyną, która go nie nużyła. Nie spieszył się wiec, obejrzał się w lustrze z kilkanaście razy, zanim opuścił wynajętą kwaterę, i ruszył w kierunku areny, przytłaczając swoim blaskiem mijanych po drodze ludzi.
Poranne pindrzenie chyba zajęło mu trochę więcej, niż początkowo przewidywał, bo na trybunach areny pojawił się z lekkim opóźnieniem. Walki półfinalistów zostały już ogłoszone i rozpoczęły się przed momentem, ale nie była to żadna istotna strata, bo Asahi widział ich w akcji w poprzednich dniach i nie musiał po raz drugi czy trzeci słyszeć ich imion.
Przemieszczał się powoli po południowym sektorze areny, zerkając zarówno na pola walki, jak i rozglądając się po ludziach w okolicy. Nie szukał na siłę towarzystwa, ale z drugiej strony lepiej było posiedzieć z kimś niż samemu, a przez turniej przewijało się dość sporo znajomych twarzy.
Bursztynowe oczy władcy piasku zatrzymały się na nieco dłużej jednak nie na znajomej twarzy, lecz rudych włosach, które były chyba najtrwalszym wspomnieniem ostatniego, bardzo ulotnego wieczoru. Ichirou, po wychwyceniu dość świeżej znajomości, której prawdę mówiąc wcale nie zamierzał jakoś szczególnie utrwalać, zszedł ze dwa rzędy niżej i zaszedł od tyłu właścicielkę ognistej czupryny.
Jego dłoń wyprzedziła jakiekolwiek słowa i niegrzecznie powędrowała w kierunku znajomego pośladka dziewczyny, by zaraz po tym go uszczypnąć.
- Świetnie się skradasz. Nawet nie zauważyłem, jak uciekłaś o świcie – mruknął, nachylając się do jej ucha. Stał dalej za nią i przez zasłaniającą burzę włosów nie dostrzegł rysów jej twarzy. Nie zorientował się zatem, że te nader śmiałe powitanie okazało się najzwyczajniejszą w świecie pomyłką.

    Dotyczy: Kana Yuki
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3310
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Trybuna południowa

Postprzez Yasuo » 19 kwi 2020, o 14:28

A więc się wkurzyła. Nic dziwnego. Takie insynuacje przy wszystkich wokół. No cóż... mogła chociaż udawać. To nie był powód do wstydu. Dlaczego niby miałby być? W końcu to naturalne, że dwoje ludzi - kobieta i mężczyzna - eh... nieważne. Nie będę tutaj nikomu prawił morałów. Jak nie chciała o tym mówić, to trudno. To i tak był tylko dowcip.
- Może i nie byłem. Może i nie jestem - odparłem, wzruszając ramionami. Mogła tak uważać. Trochę mi było z tego powodu przykro, ale co zrobić? Kochałem ją, a ona... no cóż. Takie rzeczy się zdarzają i to nie jest koniec świata. Ale, cholera! Dlaczego akurat w takim momencie? No i nie zdegradowałem się z pozycji samuraja, dlatego, że byłem słaby. Zdegradowałem się z pozycji samuraja... bo splamiłem swój honor wielokrotnie. Dlaczego zamierzałem walczyć? W sumie to jest bardzo dobre pytanie. Może tamten miał rację, że naplułem na wszystkich. Może źle postąpiłem... Ale czy to było ważne? Zaczęło się. Teraz musiało się to skończyć. Jednak z tej perspektywy... moja wygrana, śmierć tego wyznawcy Hachimana... nie byłaby w porządku. Jeśli moje zachowanie było niegodne, to powinienem skończyć z własnym życiem, a nie próbować je ratować kosztem niewinnej krwi... niewinnego życia. Mimo wszystko, walka musiała się odbyć.
- Bo tak nakazuje tradycja - odparłem. - Być może kogoś obraziłem i zostałem wyzwany na honorowy pojedynek. Walka o honor. Na śmierć i życie. A wiesz co jest najśmieszniejsze? Że nie wiem czy chcę ją wygrać... I tak, myślałem o pracy na roli...
Smutne, ale prawdziwe.

Przeniosłem wzrok na arenę. Ci przeklęci shinobi... Nie podobał mi się taki styl walki. A może to tylko anomalia atmosferyczna? Nie wierzyłem zbytnio w aż taki zbieg okoliczności. W końcu... podczas poprzednich walk również miały miejsce podobne zjawiska. Pioruny trafiające w jedną z walczących... To też był tylko zbieg okoliczności? Ci wojownicy nie walczyli honorowo, a nawet potęga samej "Matki Natury" uginała się do ich woli. W każdym bądź razie. Mgła spowiła jedną z aren. Tam gdzie walczyła ta dziewczyna, która pokonała gościa, który mnie pokonał. Walczyła przeciwko temu, który zamieniał się w papier? Bardzo potężny przeciwnik. Jak sobie ta dziewczyna poradzi? Eh... nieważne. Postanowiłem trochę jednak podpytać Oashisu o tą walkę. Byłem ciekawy jej opinii.
- Co byś zrobiła w takiej sytuacji? To nie jest normalna mgła, prawda?
Wskazałem palcem na mgłę. W sumie nie miałem nawet za bardzo świadomości kto to zainicjował... Czy ta technika została wykonana przez chłopaka, a może przez dziewczynę? Ciężko było to stwierdzić. Przynajmniej mi. No i chciałem w końcu pogadać ze swoją starą znajomą... o czymś innym.

--- Dotyczy: Ja, Hibana ---

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Trybuna południowa

Postprzez Kana Yuki » 19 kwi 2020, o 19:02

Jasnowłosa uparcie brnęła do przodu, zwinnie przemieszczając się między "kibicami". Starała się unikać kłopotów z obcymi, podekscytowanymi walkami ludźmi. Kto wie kogo przywiał tu los. Ze swoją zwyczajną aparycją, nie wyróżniała się specjalnie co pozwalało dziewczynie z łatwością wtopić się w tłum. Przystanęła na chwile by odpocząć i złapać na spokojnie więcej powietrza. Zdecydowanie nie lubiła przebywania z taką ilością osób i gdyby nie chęć zobaczenia walczących shinobi, z pewnością nawet nie pomyślałaby o pchanie się w taki tłum. Już chciała ruszać dalej w poszukiwaniu dogodnego miejsca, gdy poczuła czyjąś dłoń w dość prywatnym miejscu. Wzdrygnęła się zaskoczona uszczypnięciem.Zapewne większość kobiet w owym momencie odwróciłoby się i spoliczkowało molestera. Kana zachowała jednak spokój. Po pierwsze wiedziała że gwałtowna reakcja w takim przypadku może jedynie pogorszyć sprawę, po drugie jako kelnerka była przyzwyczajona do tych dziwnych zachowań mężczyzn. Wolałaby nie wchodzić w dyskusje, zacisnąć zęby i najlepiej uciec, chowając się w tłumie. Nim jednak zdążyła zrealizować ten plan, poczuła nieprzyjemne ciepło tuż przy swoim uchu. Taka bliskość przeszkadzała dziewczynie o wiele bardziej niż jakieś dotykanie jej ciała. Tym razem poczuła się już zirytowana nieuprzejmością jegomościa i postanowiła działać. Odwróciła się w stronę mężczyzny i kładąc dłonie na jego torsie, odsunęła go delikatnie do tyłu.
- Przepraszam, ale chyba mnie Pan z kimś.. - starała się mówić nieco głośniej niż zazwyczaj, chociaż jej cichy głosik i tak ledwo przebijał się przez hałas panujący wokół. Jako że była niższa niż napastnik, na poziomie wzroku znalazł się jedynie wystawny naszyjnik. Nie miała zamiaru nawiązywać kontaktu wzrokowego, zwłaszcza że mężczyzna mógł być jakimś oblechem. Ciekawość jednak wzięła górę i niepewnie podniosła powoli głowę do góry. Właśnie w tym momencie przerwała swą wypowiedź. Zamiast cuchnącego, grubego, starego mężczyzny tuż przed nią stał młody, wysoki chłopak o czekoladowej cerze, ze złotymi kolczykami w uszach. To co jednak przykuło najbardziej uwagę Kany były złote oczy. - Książę..? - wyszeptała niepewnie. Dla zwykłej dziewczyny ktoś tak ubrany i ładny z pewnością musiał pochodzić z wysoko postawionej rodziny. Tylko że takie osoby raczej nie przebywają ze zwykłymi ludźmi i nie zachowują się jak molesterzy. - Nie..- dodała po chwili. Zmusiła się do oderwania wzroku od bursztynowych oczu, przenosząc spojrzenie na dolną część twarzy chłopaka. Słyszała, że to mniej denerwuje ludzi.
- Dopiero przybyłam do Yinzin, więc musiał mnie Pan z kimś pomylić. Mimo to, to wciąż trochę niegrzeczne przywitanie. Proszę rozważyć bardziej adekwatne przywitanie z Pańską znajomą. - mówiła spokojnym, niewyrażającym zdenerwowania głosem. Co prawda pozwoliła sobie na delikatną dezaprobatę zachowania mężczyzny, ale uczyniła to w dość uprzejmy sposób. Gdy skończyła mówić, zdała sobie sprawę z dłoni, które wciąż spoczywały na torsie nieznajomego. Pospiesznie je stamtąd zabrała i wydukała ciche "przepraszam".
Obrazek
Avatar użytkownika

Kana Yuki
Gracz nieobecny
 
Posty: 28
Dołączył(a): 21 mar 2020, o 21:30
Wiek postaci: 19
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8247&p=136287#p136287

Re: Trybuna południowa

Postprzez Chunchunmaru » 19 kwi 2020, o 19:31

Wczorajszy dzień nie był zbyt dobry dla małego Chunchunmaru. Chciał jedynie pooglądać walki, a spotkał dziwaka, który zapewne chciałby mu zrobić krzywdę gdyby nie tłum zgromadzony dookoła. Mały chłopiec miał nadzieję, że dzisiaj będzie trochę inaczej i własnie dlatego udał się na inną trybunę niż ostatnio. Spotkanie Shenzhena po raz kolejny w takim tłumie ludzi będzie małoprawdopodobne, żeby nie powiedzieć że niemożliwe. W końcu Chunchunmaru jest malutki i doskonale wtapia się w tłum czego nie można powiedzieć o dziewczynie z szaleńczo rudymi włosami. Chomusuke być może nie zwróciłby na nią nawet uwagi, gdyby nie to, że przechodziła zaraz obok niego, a nietypowa barwa włosów zwyczajnie przykuła jego wzrok. I to właśnie dzięki tej swojej wrodzonej ciekawości był świadkiem nietypowego zajścia. Los chciał, że dzieciak siedział wystarczająco blisko, żeby widzieć niezręczne zajście pomiędzy dwiema osobami. Wysoki, ciemny (a może tylko brudny) osobnik w ładnych szatach zaczepił rudą nieznajomą w sposób, który był nieakceptowalny dla młodego wyrzutka. W końcu matka zawsze powtarzała mu, że do kobiet trzeba się odnosić z szacunkiem i powagą, a przede wszystkim powinno się być dla nich miłym. Gest Ichirou nie wskazywał jednak na żadną z zasad wpajanych mu przez matkę i właśnie dlatego Aburame postanowił zareagować.
Chunchunmaru zerwał się z siedzonka nieopodal i ruszył w stronę pustynnego księcia mniej więcej w momencie, w którym rudowłosa tłumaczyła mu jego pomyłkę. Dzieciak zdołał nawet co nieco usłyszeć i choć sytuacja wydawała się rozładowywać, to nie mógł pozwolić na to, żeby ciemnoskóry mężczyzna uszedł z niej bez szwanku. Skoro dziewczyna nie chce wymierzyć mu plaskacza sprawiedliwości, to Chunchunmaru być może narobi mu trochę wstydu. Pierwszym krokiem w jego planie była kara fizyczna, którą za chwilę zamierzał wymierzyć. Co prawda dziecko zbyt wielkiej siły nie miało, ale zamachnęło się otwartą dłonią z całą werwą uderzając nią w tyłek Ichirou. Był mały, na stadionie była wrzawa, a przede wszystkim rzadko który mężczyzna spodziewa się, że to właśnie jego siedzenie zostanie zaatkowane. Chunchun miał nadzieję, że wobec tego jego cios sięgnie celu. Niezależnie jednak od tego, młody Aburame przystąpił do kolejnej części planu - zawstydzenia.
- Otousan, jak możesz! Matka tyle razy Ci powtarzała, żebyś przestał ją zdradzać. Szlajasz się po osadzie, kiedy my głodujemy. Wziąłbyś się wreszcie do pracy, a nie uwodzisz młode kobiety! - wywołanie współczucia w ludziach zgromadzonych na widowni było kluczowe. Jeśli odwrócą wzrok w stronę tej małej scenki, to z pewnością w pierwszej chwili wezmą stronę dziecka, a to da czas rudowłosej na uwolnienie się od obecności obmacywacza - Mało Ci dzieci?! Masz mnie i dwójkę moich braci, a cały czas uganiasz się za nowymi kobietami. Zostaw siostrzyczkę w spokoju! - Chomusuke kontynuował swoją szutkę porzuconego dziecka i wyrodnego ojca, wymachując w powietrzu piąstkami. Miał tylko nadzieję, że nieznajoma skorzysta z tej małej dywersji i uratuje się z rąk tego paskudnego zboczeńca. Chunchunmaru po wczorajszych doświadczeniach doskonale wiedział jakie to jest niekomfortowe! Wtedy z ratunkiem przybył mu Mujin, a dzisiaj była jego kolej na niesienie pomocy. Na sam koniec podbiegł do rudowłosej i przytulił się do niej, zasłaniając ją przed nieznajomym.
- Zostaw ją! - rzucił rozżalonym głosem, wtulając się w nią mocniej.

Spoiler: pokaż
Wprosiłem się do wątku z Ichirou, Kana Yuki
Avatar użytkownika

Chunchunmaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 34
Dołączył(a): 14 lut 2019, o 21:09
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6988
Multikonta: nie

Re: Trybuna południowa

Postprzez Hibana » 19 kwi 2020, o 21:53

Nie rozumiała. Naprawdę, nie rozumiała tych wszystkich tradycji i rzeczy o honorze, którymi samurajowie się tak szczycą. Oczywiście, ją też uczono różnych rzeczy, manier i nawyków, ale – w miarę jak dorastała – porzuciła większość z nich. Nie modliła się już co rano o świcie i nie paliła kadzideł na grobach. Jadła jak jej było wygodnie i chodziła gdzie chciała. A już na pewno, nie przejmowała się czyjąkolwiek opinią.
-Powinieneś zostać rolnikiem – skomentowała wzruszając ramionami.
Honor, o którym tak często mówi, splamił chyba więcej razy niż ona, którą obchodzi on tyle co zeszłoroczny śnieg.
Jednak, by zmienić temat, który na Yasuo zdawał się kłopotliwy, samuraj zainteresował się trwającą walką. Hibana wcześniej obserwowała arenę, ale nie myślała o tym, by analizować techniki walczących, ani rozważać różne strategie. Teraz, zaczęła się trochę bardziej interesować. Dziewczyna miała wyraźną przewagę. Po co ten chłopak w ogóle z nią walczył?
Kiedy Yasuo zadał swoje pytanie, podniosła dłoń do brody zastanowiła się chwile nad pytaniem Yasuo.
-Ciężka sprawa – powiedziała w końcu. - Na arenie... pewnie bym się poddała, a w prawdziwej walce... hmm... nie wiem. Chyba pozostaje tylko nigdy nie dopuścić do takiej sytuacji.
Po chwili dalszego namysłu, przypomniała sobie, że samuraj zadał jeszcze drugą część pytania.
-Oczywiście, że nie. Nie widzisz, że to technika? - Zawahała się i wróciła wspomnieniami do ich pojedynku w Kaigan. Wspominał wtedy, że nie zna się na ninjutsu. Ale, wtedy, sama mu o nim opowiedziała! Tak szybko zapomniał, wszystkiego, czego go nauczyła? Pch, i to ona ma krótką pamięć?
Prychnęła i odwróciła głowę w kierunku walczących. Rzeczywiście trudna sytuacja. Jak ona by sobie z tym poradziła? Ech, że też musiał zadać jej to pytanie. Teraz będzie wciąż nad nim rozmyślać.
-Może... - zaczęła, ale nie skończyła. Kilka rzędów niżej właśnie rozgrywała się jakaś dramatyczna scena, której – chcąc, nie chcąc – stała się obserwatorem.
Czy chciała ingerować w czyjeś prywatne sprawy? Nie szczególnie. Ale kiedy ten dzieciak zaczął się wydzierać, powodując na widowni niemałe poruszenie...
-Ciszej tam! - Powiedziała. Nie krzyczała, po prostu dała do zrozumienia, że jej to przeszkadza.
Nie rozumiała sytuacji, i nie zamierzała jej rozumieć. Skoro to rodzinna sprzeczka – jak wynikało ze słów i obecności dzieciaka – powinni rozwiązać ją na zewnątrz. Doprawdy, westchnęła przeczesując palcami włosy, dlaczego niektórzy ludzie tak bardzo lubią prać publicznie prywatne brudy?
Cóż, jeśli nie było odzewu – może nawet się uspokoili? - odwróciła się z powrotem do Yasuo.
-Jeszcze o tym pomyślę. A jak ty byś sobie poradził?
Co prawda, pomysłów miała kilka. Na przykład, aktywowanie podmiany lub skok, poza granice mgły. Mogła też użyć jakiejś techniki obszarowej, jednak to były tylko domysły. Prawda była taka, że każda sytuacja – nawet z użyciem tej samej techniki – była inna, i trzeba ją było osobno rozważać. Była jednak, trochę, ciekawa odpowiedzi Yasuo. Co zrobiłby samuraj?

Dotyczy: Yasuo; (na pozostałych tylko krzyczę ; ))
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 878
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena Niebiańskiego Lustra

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości