Domek Sagi

Re: Domek Sagi

Postprzez Akashi » 13 wrz 2019, o 09:04

Wszystko malowało się w niezbyt dobrych światłach. W końcu małe dziecko zaginęło tak po prostu zostając uprowadzone w biały dzień. Przynajmniej sam strażnik okazał się być bardziej ludzki niż można by to przypuszczać. W końcu samemu postanowił zaoferować nieco inną pomoc, której raczej nikt by się nie spodziewał po takiej osobie, a przynajmniej nie spodziewał by się jednooki.
- Rozumiem jak to jest i dziękuje za twą pomoc. Jednak co grozi za porwanie i stawianie oporu podczas zatrzymania? - zapytał się, dziękując przy tym strażnikowi. W pewnym sensie przedstawiając sprawę tak, że właśnie on się tym zajmie. Lecz nie chciał zbytnio naruszać prawa panującego w mieście. W końcu gdyby przypadkiem porywaczowi się umarło mógłby mieć problem.
- Wolałbym uniknąć problemów, gdyby porywaczowi przypadkiem się umarło. - dodał po chwili, licząc na to że strażnik zrozumie jego intencje i przygotuje odpowiednie papiery w razie czego chroniące Akashiego i Sagisę od odpowiedzialności poprzez wykonywanie oficjalnej misji, której celem było odnalezienie dziecka i ujęcie sprawcy. Ktoś tak inteligenty raczej już nie potrzebował dodatkowych wyjaśnień. Raczej samemu dobrze widział co powinien teraz zrobić.
Chociaż obecnie głównym problemem została Sagisa, która niezbyt dowierzała, że jej dziecko zostało porwane w taki dość nietypowy sposób, dodatkowo w środek dnia. Każdy miałby z tym raczej problem. W końcu to był jej skarb.
- Niestety, sprawdziłem cały dom. Lecz nie było po nim śladu. Masz pomysł kto mógłby to być? - powiedział nieco smutnym tonem, rozkładając karteczkę od strażnika by sprawdzić adres na niej, zaraz po tym jak on odszedł.
- Prawdopodobnie stąd pochodzą tamte kadzidełka. Chciała byś pomówić z ich sprzedawcą by mieć pewność? - dodał po chwili, wiedząc że sama rudowłosa ma już podejrzenia co do tego, kto mógł się dopuścić czegoś takiego. Lecz nie warto raczej oceniać zbyt szybko, dlatego fioletowo włosy wolał sprawdzić najpierw ten adres i uzyskać pewność co do sprawcy. W końcu producent takiego badziewia raczej będzie wiedział dla kogo to przygotował. Chociaż tutaj decyzja co do dalszej drogi należała do Sagisy.
- Cóż, bez znaczenia gdzie będziesz chciała pójść, pójdę za Tobą by Ci pomóc. - powiedział na sam koniec, lekko uśmiechając się do dziewczyny. Teraz przynajmniej mogła mieć pewność, że posiada pewnego rodzaju wsparcie, które jest odporne w znaczącym stopniu na trucizny, przynajmniej te usypujące i zabijające.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Domek Sagi

Postprzez Sagisa » 13 wrz 2019, o 15:01

~~
Po Ryujinie nie było nawet śladu, ale trzylatek nie mógł ot tak zniknąć, wyparować wręcz. Biorąc także pod uwagę tę dziwną substancję, która niemal pozbawiła płomiennowłosą przytomności, nie było możliwości, by brunecik po prostu sobie gdzieś poszedł. Był przecież pod opieką Rin, a ta ledwo kontaktowała, co chwilę bredząc coś o kolacji i nieporządku w domu, zupełnie pomijając brak obecności wnuka w pobliżu. Opcja pozostawała jedna - ktoś musiał zabrać stąd chłopca, najpewniej nieprzytomnego, odcinając się od ewentualnych świadków naocznych.
Domyślała się, kto może stać za ewentualnym porwaniem jej synka, wszak tylko jednemu typowi zależało na kontakcie z nim, a cała sytuacja była aż nazbyt zaplanowana, by uznać to za przypadkowe uprowadzenie. Mogłaby przekazać swoje przypuszczenia strażnikowi, wiedziała jednak, że służbom zajmie zbyt wiele czasu, zanim w ogóle wyruszą na poszukiwania. Drugą kwestią była jej własna duma, którą Hideo z premedytacją ugodził. To tak, jakby otwarcie zaśmiał jej się w twarz, pokazując, że nie potrzebuje jej przyzwolenia, by zagarnąć bratanka ze sobą, a ona i tak nie może nic na to poradzić pomimo swoich gróźb. To była sprawa aż nazbyt osobista.
- Nie będę się hamować w przypadku ewentualnego starcia - oznajmiła jeszcze w obecności strażnika i choć nie mówiła wprost, przesłanie było jasne: "Spodziewajcie się trupów". - Tu chodzi o mojego syna.
Tłumek okolicznych gapiów już się niemal rozszedł, Sagisa jednak zahaczyła jedną z sąsiadek, prosząc, by ta zabrała do siebie jej matkę. Rin wciąż jeszcze odczuwała skutki uboczne wystawienia na działanie specyfiku, nie należało jej zatem zostawiać samej. Gdy tylko upewniła się, że rodzicielka będzie miała w pobliżu kogoś, kto w razie potrzeby jej pomoże, wróciła do Akashiego, bez zbędnych słów przyjmując jego chęć pomocy w sprawie.
- Wiem, kto za tym stoi - stwierdziła nieco przyciszonym głosem, rozglądając się jeszcze po okolicy. - Ale jeśli jest tak podobny do brata, jak sądzę, nie brudziłby sobie rąk osobiście, a raczej najął kogoś do tej roboty.
Doskonale pamiętała, jak to było w przypadku Kazuo. Krwistooki zatrudnił niepozorną osóbkę, która zyskała zaufanie Sagi i w późniejszym czasie dostarczyła ją w odpowiednie, wcześniej ustalone miejsce. Wtedy to Motoko była od brudnej roboty, choć samurajka podczas wspólnej rozmowy zdawała się na swój pokrętny sposób uświadamiać ją, że jest w niebezpieczeństwie, czego stalowooka po prostu w tamtym czasie po prostu nie dostrzegała. Dziś w roli odpowiedzialnego za porwanie stał Hideo, porwanym był jej własny syn, a ona musiała znaleźć ludzi od brudnej roboty, by dorwać skurwiela. A trop był jeden - i nie omieszkała z niego skorzystać.
- Sprawdzimy ten adres i pójdziemy śladem porywacza - zadecydowała, chwytając pewnie za rękojeść wakizashi. - Po nitce do kłębka. A gdy w końcu staniemy przed Hideo, nie wchodź mi w drogę. Osobiście odetnę gadzinie łeb i odeślę tam, gdzie trafił jego braciszek.
Akashi mógł zobaczyć, jak diametralnie płomiennowłosa różni się teraz od tej dziewczyny, którą poznał na polu treningowym. Nie była już zamyśloną, pogrążoną w smutku i rozpaczy panienką, a zdeterminowaną i bezwzględną kobietą gotową nawet na zabijanie. Przede wszystkim była jednak matką, której dziecko było zagrożone, a biada temu, który śmiał je narazić na cokolwiek.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 641
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
- notes w kieszeni
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Domek Sagi

Postprzez Keizo » 15 wrz 2019, o 17:30

Misja C 10/45

Na "groźby" Sagi i Akashiego na temat możliwych ofiar strażnik jedynie kiwnął głową. Jeśli porywacz będzie stawiał opór, to priorytetem było unieszkodliwienie go, nawet jeśli będzie kosztowało to jego życie. Szczególnie że tym nie zajmować się będą cywile, ale wytrenowani shinobi - z czego jeden, jak mężczyzna zdążył zauważyć, wyjątkowo odporny na opary, które innych potrafiły rozłożyć na łopatki w kilka chwil.
Jedna z sąsiadek zaoferowała się, że zajmie się staruszką Rin, łapiąc ją pod ramię i prowadząc do swojego domu. Dwóch detektywów mogło więc udać się pod wskazany adres, opuszczając dzielnicę głównie mieszkalną i trafiając na obrzeża Kotei. Znajdowały się tutaj mieszkania rolników, którzy wracali z pól uprawnych za wioską, rybaków, a przede wszystkim warsztaty rzemieślników, powoli zamierające razem z coraz mniejszym ruchem na ulicach. Znalezienie niewielkiego budynku porośniętego bluszczem nie przysporzyło większych kłopotów - domek wciśnięty był pomiędzy garbarza oraz jakiegoś właśnie wracającego z połowu rybaka, w połączeniu więc z gamą ziół przed drzwiami zrozpaczoną matkę oraz jej towarzysza przywitała prawdziwa feeria zapachów mniej i bardziej atrakcyjnych.
Na drzwiach wywieszona już była tabliczka, oznajmiająca że część "handlowa" zielarskiego przybytku była już zamknięta. Bardziej uważni mogli jednak zoczyć niewielką, acz nieustającą strużkę dymu wydobywającą się z komina, oznajmiającą że ktoś mieszkający w środku właśnie przygotowywał sobie herbatę lub inny napar z tysiąca i jeden ziół rosnących na ziemi i we wszędzie porozstawianych doniczkach.


-> go Dzielnica rzemieślnicza, tylko nie przeszkadzajcie Oshiemu :V
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Domek Sagi

Postprzez Sagisa » 7 mar 2020, o 22:49

Od czasu porwania Ryujina miała sporo przemyśleń, większość sprowadzała się jednak do stwierdzenia, że mały nie będzie bezpieczny pod wyłączną opieką babci. Dlatego też zostawiała go w domu tylko i wyłącznie, gdy jej ojciec nie był akurat na misji, w innym wypadku zabierała go ze sobą. Przy okazji nauczyła chłopca kilku ważnych rzeczy dotyczących samoobrony, oczywiście bez użycia czakry, bo tego uczyć go nie miała zamiaru.
Tak mijały dni, tygodnie, miesiące... A Saga wciąż nie miała pewności, czy aby na pewno robi wszystko dla bezpieczeństwa syna. Czy za porwaniem stał tylko ten mafiozo z Akiyamy? Skąd tyle wiedział na temat jej, Ryujina, a nawet Kageyamy? Czy to Hideo zdradził mu szczegóły w odwecie za jej groźby? Musiał być jakoś z tą sprawą powiązany, skąd bowiem mafiozo znałby oblicze dawno martwego Kazuo? To zdarzenie przyniosło jej dużo niepewności i pytań, odpowiedzi na które nie miał kto jej udzielić. Sam porywacz wyzionął ducha, nie miała jednak pewności, czy nie zjawią się kolejni. Jedno w tym dobre, że Hideo odpuścił i właściwie nie pojawiał się w zasięgu jej wzroku. A może po prostu bał się konsekwencji? Kolejne pytanie bez odpowiedzi...

Któregoś wieczoru, siedząc na tarasie i wpatrując się w niebo, rozmyślała nad jeszcze jedną kwestią. Hayami był jej przyjacielem i zapewniał, że pomoże jej w każdej sytuacji. I choć tamtego dnia przy starciu słownym z Hideo dała mu do zrozumienia, że sprawa między nimi to kwestia wewnętrzna klanu, zastanawiała się, czy nie prosić samuraja o poradę. Wcześniej dowiedziała się też o organizowanym na terenie Yinzin turnieju, co również zaprzątało jej głowę. Czy powinna tam pojechać i wziąć udział w walkach?
Tensa żadnego swojego starcia w Hanamurze nie przegrała, a biorąc udział w turnieju, chciała sobie udowodnić, że jest godna miana akolity. Saga jednak wciąż była doko i właściwie nawet nie myślała o awansach w hierarchii klanowej. Dla niej nie miał znaczenia tytuł przypisany do jej imienia w klanowych aktach. Nie szukała chwały, poklasku, mimo wszystko zdawała sobie sprawę, że na tego typu imprezę, mimo panującej w świecie wojny między klanami z południowej krainy, przybędą różni przedstawiciele nie tylko samurajskich wojowników, ale także shinobi z całego kontynentu i nie tylko. Obecność podczas takiego wydarzenia dawała wiele możliwości poznawczych. Nawet nie musiała brać w tym udziału, wystarczyło obserwować walki, by wiele dowiedzieć się o umiejętnościach poszczególnych wojowników. A może i ona sama sprawdzi własne zdolności? Przetestuje je?
Westchnęła ciężko, wyciągając z kieszeni notes. Przejechała kciukiem po zbiorze stronic, zatrzymując się na jednej z nich, i przez dłuższą chwilę wpatrywała się w zastygły obraz przedstawiający jasnowłosą.
- Na moim miejscu i tak byś tam pojechała, co, nee-san? - mruknęła pod nosem, na krótką chwilę unosząc kącik ust. Znała odpowiedź.
Wyjęła ołówek, znalazła wolną kartkę. Zastanawiała się, co chce napisać i czy na pewno chce to napisać. W końcu przyłożyła rysik do papieru, a dłoń sama zaczęła nakreślać kolejne litery. "Kochany Hayami"... Nie, to sformułowanie aż nazbyt zdradzało ten nikły płomyk uczucia, które starała się wygasić. Wiedziała, że Akodo ułożył sobie życie z panną Inuzuka i życzyła im obojgu szczęścia, nie chciała więc insynuować czegoś, co i tak nie zmieniłoby właściwie nic. Ciemna kreska przejechała po literach, Saga zaś zaczęła od nowa...

Kochany Hayami
Hayami, przyjacielu...

Tym razem to ja piszę do ciebie, gdyż nie wiem już, czy postępuję słusznie, czy też robię coś niedostatecznie dobrze.
Niedługo po naszym ostatnim spotkaniu Ryujin został porwany. Za całe zdarzenie odpowiadał członek mafii Akiyama z Shigashi no Kibu, wynajmując człowieka, który zabrał małego z naszego domu w biały dzień, wykorzystując do tego precederu trujące opary mające na celu pozbycie się opiekującej się nim babci. Nie martw się jednak, Ryujin jest cały i zdrów, a zarówno porywacza jak i jego zleceniodawcę spotkała odpowiednia kara. Mimo wszystko wciąż mam wrażenie, że pośrednim sprawcą tegoż porwania jest Hideo...
Zapewne pamiętasz bruneta, na którego natknęliśmy się wtedy na polu treningowym, prawda? To młodszy brat Kazuo, który rościł sobie prawa do kontaków z Ryujinem, na które po dziś dzień nie udzieliłam i nie mam w zamiarze udzielać zgody. Tamten mafiozo aż nazbyt dużo wiedział o mnie i mojej relacji z martwym ojcem małego, by to był zwykły przypadek. Staram się zapewnić synowi bezpieczeństwo, obawiam się jednak, że samotna próba dokonania tegoż może obrócić się przeciwko mnie, a co gorsza - zaszkodzić również i jemu. Dlatego chciałabym prosić cię o pomoc, czy chociażby poradę, najlepiej jednak byłoby spotkać się twarzą w twarz i na spokojnie porozmawiać.
Słyszałam o organizowanym na terenie Yinzin turnieju i pomyślałam, że mogłabym się pojawić w okolicy w czasie trwania tejże imprezy. Nie wiem jeszcze, czy wezmę udział w walkach, mimo wszystko wydarzenie to wydaje się odpowiednie do naszego spotkania. Zabiorę w podróż również Ryujina. Będzie to dla niego pouczająca wyprawa, a dla mnie gwarancja, że nic mu nie zagrozi.
Nie musisz odpowiadać na ten list. Przesyłam go na adres twojej matki, gdyż ona zapewne wie, gdzie aktualnie przebywasz. Mimo wszystko będę wdzięczna, jeśli zgodzisz się na spotkanie i rozmowę.

Sagisa

***
W odpowiednim czasie zaczęła przygotowania do podróży, uprzedzając wcześniej własnych rodziców, że wyrusza wraz z młodym brunetem. Nim jednak do samej wyprawy doszło, musiała załatwić jeszcze kilka drobnych rzeczy, by z czystym sumieniem ruszyć w drogę...

[z/t] -> sklep
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 641
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
- notes w kieszeni
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości