Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Akashi » 27 sty 2020, o 13:59

Walka w dymie została szybko przerwana przez krzyk dziewczyna, która najwyraźniej widziała nieco więcej poza zasłoną. W końcu jego pole widzenia było ograniczone i dodatkowo posiadał swój martwy punkt nie posiadając jednego oka, która wszystko utrudniało. Oczywiście zaraz po krzyku dziewczyny postanowił do niej dołączyć w lekko przypalonych spodniach, ale nadal całych, które trzymały się dobrze na nim. Jak na razie planował się tylko przyglądać, pilnując przy okazji by ich rozmówca nie uciekł. Jednak gdyby sprawiał jakieś problemy i nie chciał rozmawiać z chłopakiem, ten w trakcie przesłuchania przygotuje na ziemi krąg jashina przy pomocy swojej krwi, która uwolnił z ramienia przy użyciu kosy. By po tym zostawić swą broń obok krwawego rysunku i podejść do mężczyzny wyciągając z torby kunai i naciąć jego ciało, tak by zdobyć jego krew. Po czym nieco pomóc w przesłuchaniu podejrzanego. Stając na kręgu i odprawiając swój rytuał.
By sprawdzić czy wszystko działa przebił swą dłoń kunai'em obserwując reakcje mężczyzny, o ile odczuł jego ból, mógł spokojnie przejść do przesłuchania.
- Nie musisz odcinać mu głowy. Nawet jak będzie starał się uciec to zginie. Obecnie moje życie jest połączone z jego. Każda ranę jaką ja posiądę on także ją odczuje. - powiedział do Sagisy, lekko się uśmiechając w swym mrocznym wcieleniu sługi, z którego postanowił skorzystać by zadać mężczyźnie ból i wydobyć z niego informacje torturując go w ten specyficzny sposób. Zadając sobie rany, zaczynając od zwykłych rozciąć na ramionach i klatce piersiowej. By po tym jak mężczyzna nie chciałby gadać, a próbowałby się ulotnić uszkadzając kolana, najpierw lewe, a potem prawe.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Jun'ichi » 1 lut 2020, o 12:52

Misja C
34/45


Świat znał wiele potężnych mocy, mnóstwo sił natury którym niewielu kub nikt nie mógł się oprzeć. Nadal jednak istniała jedna siła, która mogła przezwyciężyć wszystko inne i była to matczyna miłość. To właśnie ona sprawiała, że Sagisa niemal przekraczała swoje możliwości, to dzięki niej z jej oczu biła pewność siebie i wściekłość zarazem, to dzięki niej Kageyama gdy tylko został odrzucony wybuchem notki na ziemię, odwrócił twarz w stronę nadbiegającej Uchiha i zdołał jedynie zasłonić się ręką i wydać z siebie zduszony krzyk przerażenia.

Po kilku dłuższych chwilach Kageyama siedział oparty o najbliższe drzewo, wyglądając jednocześnie żałośnie i przerażająco z powodu niewielkich ale licznych ran z których wąskimi strużkami sączyła się krew. Mężczyzna był nieprzytomny, a stało się to za sprawą głównie strachu wywołanego nagłą przemianą Akashiego, który w oczach schwytanego mężczyzny miał być "śmiercią" samą w sobie. Dopiero jednak pokaz niesamowitych umiejętności wyznawcy Jashina sprawił, że Kageyama czując na ciele kolejną ranę, odpłynął i osunął się bezwładnie na ziemię. To właśnie po tym mężczyzna został usadzony pod drzewem, aby można było go ocucić i wyciągnąć konkretne informacje. Czarnowłosy przez moment zdawał się być jeszcze nieświadomy tego, że dalej jest w nieciekawej sytuacji i dopiero czerwone, błyszczące i przeraźliwie przenikliwe spojrzenie Sagisy przypomniało mu o wszystkim.
Nie! Przestańcie! Powiem, powiem wszystko! - najwyraźniej pokaz siły i umiejętności zastraszania sprawił, że mężczyzna niemal się załamał. Zapewne walczący z bezpiecznej odległości, poczuł oddech śmierci na karku widząc w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł.
Jest tam, nad strumieniem! Ale... nie odzyskacie go... - w ostatnich słowach Kageyamy, Sagisa dostrzegła pewną dozę niedowierzania w to, że sytuacja może się poprawić, że dziecko ma w ogóle szanse zostać uratowane. Nie zdawał się kłamać, nie w sytuacji gdy jego życie wisiało na włosku i zależało od jednego ruchu Akashiego lub Sagisy.
To Akiyama, mafia z Shigashi. Twoje dziecko nosi w sobie geny Uchiha, jest dla nich niczym złoty samorodek, którego nie wypuszczą już z rąk. Shigashi jest daleko ale bezustannie próbują sięgać swoimi mackami najdalej jak tylko mogą, wysyłają pojedynczych ludzi by zbierali informacje i sprowadzali cenne nabytki dla ich własnych celów. Ten który dowiedział się o Twoim dziecku, zagroził mi śmiercią... mi i mojej rodzinie... Na moim miejscu zrobiłabyś to samo. Robisz to teraz. Nie wygracie z nim, jest bardzo przebiegły i atakuje z ukrycia. Teraz miałem wrócić do niego i przekazać mu specyfiki od tamtej staruchy, które chciał pokazać w swojej rodzinie. Zapewne czeka tam na mnie i zaczyna się niecierpliwić.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sagisa » 8 lut 2020, o 01:01

Dopadła go, przygwoździła do ziemi i zażądała odpowiedzi. W krótkim czasie dołączył do niej także Akashi, zaraz zaczynając swoje dziwne czary, a to, w co się zmienił, stając w kręgu, przywodziło na myśl samą śmierć we własnej osobie. Nic więc dziwnego, że i po kilku ranach, które jednooki robił sobie, a które za pośrednictwem jego dziwnej techniki przechodziły na przesłuchiwanego, brunet stracił przytomność. Usadowili go zatem pod jednym z drzew i kilkoma ruchami ocucili, wszak nie mieli całego dnia na zabawę z jakimś... ekhem.
Kageyama w końcu zdecydował się mówić, zdradzając miejsce przetrzymywania Ryujina. Saga od razu wstała, chcąc jak najszybciej znaleźć się na miejscu i oswobodzić syna, zatrzymała się jednak w pół kroku, słysząc kolejną frazę. Obróciła się na pięcie z zaciśniętymi pięściami gotowa wpakować którąś z nich w brzuch tego parszywca, on jednak mówił dalej, zdradzając, kto tak właściwie stoi za porwaniem.
Mafia. Mafiozi z jakiejś zapyziałej Akiyamy uprowadzili jej skarbka tylko dlatego, że ma w sobie geny pozwalające przebudzić te przeklęte czerwone ślepia. Była święcie przekonana, że za porwaniem stoi Hideo, w końcu mógł być równie psychiczny co jego braciszek, a przecież groził jej, że pożałuje swojej decyzji w sprawie kontaktu Ryujina ze stryjem i dziadkami ze strony ojca. Ale mafia? Nawet w najgorszych koszmarach nie pomyślałaby, że w sprawę może być zamieszany ktoś z zewnątrz. Przymknęła powieki, w następnej zaś chwili jej pięść zderzyła się gwałtownie z pniem, wyrywając z gardła również krótki okrzyk. Okrzyk złości? A może raczej bezsilności? Bo przecież nawet jeśli go uratuje, jeśli sprowadzi go do domu całego i zdrowego... jak uchroni go przed podobnymi zdarzeniami? Porwali go w biały dzień z domu rodzinnego, gdzie miał być bezpieczny. Skoro nawet tam nie jest, to czy gdziekolwiek będzie?
- Nie oddam im mojego dziecka... - szepnęła, a spod powieki skapnęła jej pojedyncza łza. - Nie mogę im go oddać... Tylko on mi został...
Nie potrafiła sobie wyobrazić własnego życia bez tego małego brunecika. Nie po tym, jak już straciła Tensę. Jeśli i on zostałby jej odebrany, wszystko straciłoby sens, straciło blask. Bo tylko on jeden potrafi samą swoją obecnością rozświetlić ten szary świat, przyprawić na jej ustach uśmiech. On jeden, on ostatni. Jakie zatem byłoby życie bez niego? Bezcelowe, bezsensowne, żadne. To byłaby tylko i wyłącznie czysta wegetacja, nie życie. Przykucnęła przy Kageyamie, chwyciła go za koszulę i przyciągnęła gwałtownie do siebie, wbijając w niego krwiste ślepia pałające mordem.
- Teraz mi powiesz, ilu ich jest, jakie mają uzbrojenie i jaki system obrony, bo przecież spodziewają się, że matka nie zostawi syna bez odsieczy, prawda? - Ton jej głosu był dziwnie spokojny, ale wręcz przerażająco chłodny, mrożący krew w żyłach. - Ten mafiozo może być i samym Jashinem, nawet Shinigami, nie stanie mi na drodze do mojego dziecka. Skrócę go o głowę i odeślę do Shigashi, gdzie jego miejsce.
Była zdeterminowana spełnić te słowa, musiała się jednak przygotować. Nie mogła pójść w ciemno i walczyć z nie wiadomo jaką liczbą przeciwników. Akashi może i miał swoje kosy, jej jednak poza arsenałem ognistych technik pozostawało tylko wakizashi i kunai'e. Musiała wiedzieć, czego może się spodziewać nad tym strumieniem. I lepiej dla Kageyamy, by wciąż współpracował...


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 641
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
- notes w kieszeni
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Akashi » 9 lut 2020, o 14:26

Wszystko zmierzało w zaskakująco dobrym kierunku. Jednak sam koleś okazał się nic nie znaczącą płotką, która tylko wykonywała polecenia i nie potrafił poradzić sobie nawet z odrobioną bólu, która była mu przekazywana przez jednookiego.
- Ech... jest żałosny. Zemdlał od bólu, który nawet nie wywołał grymasu na mojej twarzy. - powiedział cicho, będąc odrobione rozczarowanym faktem na kogo użył swojej techniki. Teraz pozostało jedynie ją przerwać. W końcu w takim stanie i tak nigdzie nie ucieknie, a co najwyżej dokona żywota w męczarniach. Przynajmniej przydał się zdradzając dodatkowe informacje odnośnie tego kto stał za całym zamieszaniem.
- Mafia... więc muszą być silniejsi od Ciebie, prawda? - zapytał się, nieco sarkastycznie. W końcu mimo tego, że czarnowłosy potrafił używać jakiś technik w samotnej walce był bezwartościowym śmieciem.
- Przejdę się nieco, może ich znajdę i chociaż odrobinę się zabawię. A co do tego, szkoda mi go nawet składać w ofierze. W tym stanie i tak nigdzie nie ucieknie, wątpię by wytrzymał ból związany z poruszaniem, który jest gorszy od pierwotnego. - dodał po chwili, zbierając swoje kosy na ramię, zarzucając łańcuchem przez plecy odrobinę celowo by biczować dodatkowo swoje plecy przed powrotem do normalnej formy. W końcu kolejny okrzyk bólu mężczyzny będzie zabawny, zwłaszcza z tak błahego powodu.
- Postaram się pomóc najlepiej jak potrafię, a ty nie daj się ponieść dziewczyno. Bo nie uratujesz dziecka jeżeli emocje tobą zawładną. - powiedział, na odchodne. W sumie i tak tutaj nie miał co robić, a jego towarzyszka w szale mogła być dla niego większym balastem niż pomocą. W końcu mogła nie zwacać uwagi na swoje bezpieczeństwo i zginąć głupio próbując ratując kogoś innego, a jednak przede wszystkim powinna zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo, by razem z dzieckiem wrócić bezpiecznie do domu.
A sam fioletowo-włosy i tak za bardzo nie miał gdzie wracać, więc mógł iść przed siebie z uśmiechem na ustach, chcąc sobaczyć co czeka go u celu jego wędrówki i z iloma przeciwnikami uda mu się zmierzyć biorąc pod uwagę, że samemu średnio przypomina Uchihę, diametralnie się od nich różniąc pod względem wyglądu. Więc może nawet uda mu się pogadać z wielkimi mafiozami przed ich śmiercią.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Jun'ichi » 9 lut 2020, o 19:06

Misja C
37/45


Kageyama wzdrygnął się, kiedy pięść wściekłej matki nadkruszyła pień drzewa pod którym siedział. Był przerażony i pewny swojej słabszej pozycji - nie mylił się, gdyż szanse na to że zdoła uciec były bliskie zeru. Mężczyzna postawił więc na współpracę, która jak się okazało uchroniła go od dalszego cierpienia i może nawet od śmierci z rąk Akashiego.
On jest sam, tak myślę. Widziałem go tylko raz, stał skryty w cieniu kiedy nie było w pobliżu nikogo innego. Wyjawił mi swoje zamiary wobec Twojego syna oraz to co zrobi z moją rodziną jeśli nie będę współpracował. Wiedział zaskakująco dużo o mnie ale też o Tobie, jak gdybyście znali się już wcześniej. Chudy i blady mężczyzna, którego głos zdawał się wydobywać zewsząd i docierał do najgłębszych zakamarków mojego umysłu. To było straszne, nigdy nie spotkałem się z czymś takim. Tylko tyle wiem, przysięgam! - powiedział Kageyama, patrząc prosto w jarzące się czerwienią oczy Sagisy.

Kiedy przesłuchiwanie Kageyamy nie mogło już przynieść więcej korzyści, przyszła pora by ruszyć na ratunek młodego Uchihy. Do wspomnianego strumienia nie było daleko, dlatego w młodej matce wzrastała nadzieja na pozytywne zakończenie tej mało przyjemnej historii. I rzeczywiście strumień ukazał się Waszym oczom po pół godziny biegu - wąski na niecałe 2 metry, przecinał ten ogromny, gęsty las pełen ogromnych drzew, dodając do szelestu liści swoje radosne popluskiwanie krystalicznie czystej wody.

A jednak przybyłaś. - tajemniczy głos dochodził... zewsząd! Był dokładnie taki jak opisywał Kageyama - opanowany, spokojny i przeraźliwie pewny siebie, jak gdyby wszystko działo się zgodnie z jego niecnym planem.
Nie sądzisz chyba, że od tak oddam Ci bachora, prawda? To moja przepustka do większej władzy w szeregach Akyiamy, a to z kolei pozwoli mi z czasem zdobyć to, co płynie w Waszych żyłach.
Kiedy słowa mężczyzny ucichły, zza jednego z drzew po drugiej stronie strumienia wyłonił się ubrany na czarno mężczyzna, którego ciemne włosy sięgały do ramion, zaś oczy mimo że pełne spokoju, przyprawiały o gęsią skórkę.
Spoiler: pokaż
Obrazek

Na oko jego wiek można było określić na mniej więcej 25 lat, wysoki bo blisko 180 cm wzrostu mężczyzna miał na sobie czarny płaszcz, spomiędzy którego widać było szare, proste aczkolwiek dobrej jakości ubrania. Przy pasie oczy Sagisy wypatrzyły torby niczym u shinobi, zaś obok spoczywało tanto o czarnej rękojeści.
Jeśli chcecie umrzeć ze świadomością, że chociaż próbowaliście uratować dziecko, chętnie Wam w tym pomogę. Czekam. - powiedział bezczelnie pewnym siebie tonem, uśmiechając się przy tym głównie w stronę Sagisy, jednak wzrok przeniósł również na Akashiego, którego najwyraźniej nie uważał za godnego rywala.


Odległość od mężczyzny - 15 m, między Wami znajduje się szeroki na 2 m strumień.
Mężczyzna stoi obok ogromnego drzewa (wszystkie drzewa w tym lesie mają objętość pnia na tyle dużą, że mogło stanąć za nim czterech mężczyzn obok siebie i nie byliby widoczni z Waszej perspektywy. Kolejne drzewa znajdują się w odległości 7 m w każdym kierunku więc można uznać, że jest to dosyć spore zalesienie. Korony drzew przepuszczają niewiele światła jednak wszystko widać dobrze i bez utrudnień.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Akashi » 9 lut 2020, o 23:15

Ich przeciwnik był częściowo zbliżony wiekiem do jednookiego, jednak z tą różnicą, że chłopak się nie starzał i ciężko było określić obecnie jego dokładny wiek, który wyglądało ciągle utrzymywał się na dwudziestu latach. Sam nieznajomy był wyjątkowo spokojny i opanowany, w sposób odrobione drażniący przepełniony pewnością siebie. Starając się ugrać coś więcej wykorzystując swoją wiedzę. Lecz jak każdy śmiertelnik gonił tylko za jednym władzą i pieniędzmi, które przeminą z dniem jego śmierci. Jednak jako, że nie planuje atakować pierwszy, fioletowo włosy wysunął się o jeden krok do przodu, chcąc nieco porozmawiać, z początku skinąć głową w geście przywitania.
- Dziękuje. - powiedział, także spokojnym głosem, lekko się uśmiechając w dobrym geście.
-Dziękuje Ci, że potwierdziłeś, że to ty porwałeś jej dziecko. Przez to nie będziemy musieli szukać nikogo dalej i unikniemy niepotrzebnych ofiar. - dodał po chwili, starając się nieco pograć w grę mężczyzny, stosując jego taktykę wyprowadzania z równowagi poprzez spokój. Dodatkowo wysuwając się na przód mógł odrobione przysłonić Sagisę, która znajdowała się za nim.
- Władza w szeregach Akyiamy... na prawdę ciekawy cel, jednak nigdy nie słyszałem o was. Możesz powiedzieć coś więcej? Skoro jesteś pewny, że nas pokonasz to odpowiedzenie na parę pytań nie powinno stanowić dla Ciebie problemu.
Prawda, Shinobi?
- wypowiedział, uśmiechając się i przy okazji ściągając kosy ze swojego ramienia by wbić je w ziemie przed sobą.
- Ja niestety nie jestem osobą uzdolnioną w korzystaniu z chakry, dodatkowo jestem inwalidą, nie stanowiącym większego zagrożenia. Lecz nie mogę Cię stąd puścić tak po prostu, będąc w towarzystwie matki tego dziecka.Więc chciałbym Cię wyzwać na honorowy pojedynek, jeden na jednego. Na śmierć i życie. - powiedział, w sumie sam nie wiedząc czemu. Jednak w ten sposób mógł dać czas Sagisie by ta mogła poszukać swojego dziecka. A sam młodzieniec mógłby nieco się pobawić, oby tym razem z przeciwnikiem, który nie stosuje iluzji optycznych.
- Bo szczerze mówiąc, wątpię że jesteś tutaj sam.To nie byłoby tak proste. Jednak jeżeli zgadzasz się na pojedynek, możesz zaatakować jako pierwszy. - dodał po chwili, podejmując swoją broń z ziemi i przygotowując się do pojedynku. Oczywiście samemu nie wierząc w fakt, że mężczyzna zgodzi się na taką propozycje po opowiedzeniu o swojej mafijnej rodzinie. Jednak jeżeli on nie będzie chciał tego zrobi, pierwszy ruch wykona Akashi, starając się rzucić w stronę przeciwnika kamieniem wyrwanym z ziemi przy użyciu ostrza kosy, szyderczo się przy tym uśmiechając. W końcu, przez bardzo długi czas nikt mu nie obiecywał śmierci, a to na swój sposób było fascynujące.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sagisa » 14 lut 2020, o 15:18

Kageyama był słaby i było to widać od razu. Już nawet ona przeszło cztery lata wcześniej potrafiła przetrzymać więcej niż te rany, które zadawał mu teraz Akashi. Żaden był z niego wojownik, raczej ktoś, kto kiedyś marzył, by nim zostać, ale coś w międzyczasie poszło nie tak. Jashinista podsumował go słowem "żałosny", ona wolała jednak pozostawić to bez komentarza. Postarała się jeszcze tylko wyciągnąć z więźnia nieco informacji o porywaczach.
Z jego słów wynikało, że nad strumieniem mogą znaleźć jednego człowieka, najpewniej, w dodatku człowieka bardzo zasobnego w wiedzę na temat jej i rozmówcy. Ona sama nie znała żadnego członka mafii, zatem musiał on mieć swoje źródło informacji. I tu znów jej myśli zbłądziły w stronę Hideo, czy jednak byłby on na tyle zdesperowany, by się na niej odegrać, że sprzedałby własnego bratanka mafiozom? Na wspomnienie głosu dochodzącego zewsząd zmarszczyła lekko brwi, uświadamiając sobie, jakiej techniki używa wróg - Utsusemi no jutsu, coś na wzór echa mającego rozproszyć przeciwnika. Kageyama nie dodał nic więcej poza krótkim opisem, zarzekając się, że tylko tyle wie, nie było zatem sensu dłużej go męczyć.
Akashi zdążył już ruszyć przodem, upominając ją przedtem, by starała się trzymać nerwy na wodzy, co skwitowała nieco poirytowanym spojrzeniem, acz darowała sobie komentarz. Gdy skończyła z przesłuchaniem, ruszyła nad strumień, szybko doganiając kompana, a po uciążliwie rozwlekającej się w czasie przebieżce w końcu dotarli nad wodę. Sagisa rozejrzała się szybko po okolicy, szukając jakiegokolwiek śladu własnego dziecka czy jego porywacza, wtedy właśnie usłyszała wszędzie dookoła ten głos. Westchnęła tylko, wywracając lekko oczami, gdyż cała ta zabawa mało ją śmieszyła. Gdy tylko głos ucichł, zza jednego z drzew wyszedł... Kazuo?! Aż zamrugała szybko, lekko zdezorientowana, chwytając za rękojeść wakizashi. Przecież on zginął! Dopiero po sekundzie dotarło do niej, co tak właściwie widzi, a raczej... co przeciwnik chce, żeby widziała. Cwane.
- Myślisz, że przestraszy mnie widok gęby truposza, do którego śmierci się przyczyniłam? - rzuciła sarkastycznie. - Bo chyba nie zrobiłeś tego po to, by pokazać mojemu synowi, jak wyglądałby jego ojciec, co?
Chwilowy półuśmiech ociekający sarkazmem ustąpił szybko poważnemu wyrazowi twarzy. Wciąż rozglądała się dookoła, starając odszukać jakiekolwiek źródło czakry, drzewa jednak stanowiły idealną kryjówkę, a dla niej - przeszkodę nie do przejrzenia. Akashi zaczął swoją konwersację, a ona nie zamierzała mu przerywać. Dawał jej w ten sposób poniekąd trochę czasu na rozeznanie. Mimo wszystko musiał o czymś wiedzieć.
- Bądź czujny, to coś tam to tylko zwykły klon, prawdziwy lis chowa się w swojej norze - mruknęła w stronę kompana informacyjnie. Zaraz potem sięgnęła do torby po shurikena i rzuciła nim prosto w bunshina, odzywając się już głośniej: - Wyłaź, tchórzu, to nie zabawa w podchody! Załatwmy to raz a porządnie, skoroś taki pewny swego! Pokaż tę twoją budzącą grozę facjatę i oszczędź nam zbędnego cierpienia!
Czy to była prowokacja? A jakże! Skoro jest tak pewny tego, że zabije ich oboje, to niech tu zejdzie i pokaże, na co go stać. Sagisa z całą pewnością nie zamierzała tracić czasu na zbędne podchody tym bardziej, że już powoli zapadał zmierzch, a nie chciała, by Ryujin spędzał noc z kimś pokroju tego dupka. Mimo wszystko wciąż obserwowała, zachowując czujność. Była gotowa w każdej chwili zareagować na ewentualny atak ze strony przeciwnika, zarówno unikiem (w tym ostrzeżeniem sprzymierzeńca w razie konieczności), jak i kontrą.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 641
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
- notes w kieszeni
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Jun'ichi » 19 lut 2020, o 10:01

Misja C
40/45


Stojący naprzeciw Was mężczyzna, a raczej jego wierna kopia o niefizycznej formie popatrzyła na Was i uśmiechnęła się parszywie kiedy zdawało się, że wszystkie jego karty zostały odsłonięte.
Rzucone przez kobietę ostrze momentalnie przeleciało dzielący ich dystans i wbiło się w ciało mężczyzny, a raczej tak to tylko wyglądało w pierwszej chwili. Członek mafii nawet nie drgnął, a kawałek stali przemknął przez niego bez najmniejszego oporu, zaś sama "rana" wyglądała jakby ciało składało się z cieczy, która w mgnieniu oka złączyła się na powrót do uprzedniej formy.
Podniósł wreszcie swoje spojrzenie na Sagisę, która zdawała się przejrzeć jego plan psychicznego ataku na nią, która w życiu doświadczyła już wiele i powoli przeniósł je na stojącego obok Akashiego. Następnie wyciągnął zza płaszcza kunai, który według Sagisy powinien być jedynie iluzją, niegroźnym obrazem który nie jest w stanie zrobić zupełnie nic. W tym przekonaniu dwójka ścigających mogła obserwować jak stojący naprzeciw nich mafiozo ciska w stronę Akashiego swoją broń. Dla oczu Sagisy nie było wątpliwości, że ostrze nie jest realne jednak w jakim celu mężczyzna zrobiłby coś takiego? Czubek ostrza wymierzony był w tors chłopaka.

Kiedy kunai był w połowie drogi, oczy Sagisy zanotowały że zza otaczających Was drzew, po Waszej jak i po drugiej stronie strumyka zaczynają pojawiać się kolejne kopie mężczyzny, wyglądające tak samo jak ta znajdująca się przed Wami. Najbliższy klon wyłonił się spomiędzy krzaków 5m od Was, najbardziej oddalony stał na gałęzi 20m dalej, 10m nad ziemią. Ogólna liczba kopii mężczyzny wynosiła około 10 i rozmieszczone były zupełnie losowo.
Jeśli tego chcecie, pozwolę Wam zawalczyć o dziecko, nie liczcie jednak na zwycięstwo. - głos ponownie dochodził zewsząd zaś po chwili wszystkie ubrane na ciemno klony ruszyły w Waszą stronę jakby chciały Was otoczyć by nie pozwolić wyjść. Ten ruch również mógł zdawać się bezcelowy, jednak mężczyzna będący w ukryciu uśmiechał się pod nosem widząc przebieg wydarzeń.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sagisa » 25 lut 2020, o 12:46

Próba sprowokowania jej widokiem facjaty Kazuo spełzła na niczym. Może jeszcze kilka lat temu zareagowałaby inaczej, dawno już jednak otrząsnęła się z tamtych wydarzeń i ich następstw. Mimo wszystko zabawa z klonem była strasznie irytująca. Przeciwnik ewidentnie przeciągał starcie, ukrywając się gdzieś wśród drzew, a to nie było im na rękę. Musiała szybko dostać się do Ryujina i sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Najchętniej rozniosłaby całą okolicę, byle tylko odnaleźć syna, istniało jednak ryzyko, że jest on gdzieś w pobliżu, a nie chciała go niepotrzebnie narażać.
Rzucony w stronę klona shuriken miał jej dać pewność, z jaką techniką ma do czynienia. Wszak iluzoryczne klony to nie tylko bunshin no jutsu, o czym doskonale zdawała sobie sprawę. Widząc, jak ostrze wręcz przepływa przez "ciało", zaledwie naruszając strukturę, która po chwili najzwyczajniej w świecie się zasklepiła, wiedziała już, na czym stoi. Gdy kopia rzuciła w Akashiego kunaiem, zza okolicznych drzew zaczęła wyłaniać się reszta ferajny mglistych klonów.
- Uważaj, te klony to przykrywka dla prawdziwego ataku, więc nie spuszczaj gardy - rzuciła cicho do kompana, uważnie obserwując całą zgraję, która właśnie szykowała się do natarcia... do wtóru tego irytującego głosiku zewsząd.
Szybko przesunęła się za plecy Akashiego, biorąc tym samym na siebie osłanianie z tej strony, i zastanowiła się chwilę. Trzeba się pozbyć tych klonów i iść dalej, sęk w tym, że walka z nimi była bezcelowa. Po każdym ciosie będą wracać do formy gotowe do dalszego starcia. Należy się więc pozbyć wszystkich na raz, a kosy kolegi mogą być w tym użyteczne.
- Może ruszysz tą swoją kosiarką, co? - zasugerowała, wyciągając z sayi własną broń, jednocześnie napełniając ją czakrą ognia. Wystarczył jeden dobrze wymierzony ruch...
Cały czas obserwowała przeciwników, szukając oryginału, bo to on był głównym celem. Czas jednak płynął, a oni nie mogli po prostu stać i czekać, aż oponent się ujawni. Musieli działać, oboje. Może nie znali się zbyt długo, mimo wszystko współpraca i wzajemna koordynacja ruchów była niezbędna do osiągnięcia celu. Wybrała zatem odpowiedni moment i odbiła się od podłoża, wyskakując w górę, a ostrze poszło w ruch. Płomień zatoczył koło, uderzając w nacierające klony, tworząc dodatkowo ognisty półokrąg o promieniu pięciu metrów, odcinający zarówno ją, jak i jednookiego od reszty. Zaraz potem wylądowała zgrabnie w przyklęku już po drugiej stronie strumienia z wciąż gorejącym wakizashi w ręku. Była gotowa w razie potrzeby bronić przed atakami siebie i kompana, w końcu jej oczy odróżniały iluzję od rzeczywistości. Wciąż jednak wzrokiem szukała oryginalnego mafioza, chcąc go dopaść i w końcu dowiedzieć się, co zrobił Ryujinowi i gdzie go przetrzymuje.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 641
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
- notes w kieszeni
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Akashi » 26 lut 2020, o 19:55

Kolejne iluzje i kolejne podstępne sztuczki, czy nikt tutaj nie umiał walczyć prawdziwie? A jedynie starał się oszukać wzrok biednego jednookiego, który miał i tak problem z tym wszystkim. Pozostało chyba jedynie westchnąć i skupić się na nadchodzącej walce, w końcu samych klonów przybywało, niestety w dużej formie co niestety utrudniało sprawę, jednak czy to były klony? Czy gdzieś skrywał się ten prawdziwy?
- Nudzi mnie już to. - powiedział jednooki, lekko zrezygnowanym głosem rozglądając się dookoła, nawet nie myśląc nad wykonaniem uniku przed nadlatującym kunai'em. Nie było ważne, czy istniał czy był tylko iluzją, wszystko w tym przypadku nie miało znaczenia, póki nie poleje się krew i ktoś nie padnie trupem. Czy właśnie dlatego młodzieniec zaczął kręcić w dłoni jedną ze swoich kos, rozpędzając ją do dużej szybkości? Chyba taki był powód, w końcu mógł wymierzyć duży poziomy atak, który przetnie wszystko we swoim zasięgu, jeżeli nie ostrzem to łańcuchem. Oczywiście cięcie nie miało być tylko jedno, młodzieniec chciał kontrolować swoją broń przy użyciu łańcucha wymazując istnienie kolejnych irytujących klonów. Tak by w końcu móc dorwać prawdziwego i pokazać mu przy tym prawdziwą walkę, jakiej on najwidoczniej nie zna kryjąc się w ukryciu, a sam chłopak miał jeszcze jedną technikę w rękawie, pozwalająca mu zniszczyć całą okolice. Jeżeli przeciwnik nie zamierza współpracować po dobroci, to zostanie pogrzebany bez honoru.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Jun'ichi » 29 lut 2020, o 13:26

Misja C
43/45


Iluzoryczny kunai przecinał powietrze, aż wreszcie dotarł do odważnego Akashiego, który za nic miał sobie tego typu zagrożenie. Chłopak w chwili trafienia poczuł jednak jak najbardziej realny ból, który odbierał jako delikatnie przyjemny. Zerknięcie w dół pozwoliło mu dostrzec, że z jego torsu wystaje metalowe ostrze, sterczące lekko pod ukosem, jak gdyby spadło na niego gdzieś z nieba. W tym samym czasie Sagisa rozpoczęła swoją kontrę, której częścią było podpalenie części lasu i tym samym niektórych iluzji, które zaprzestały wtedy ataków rozpadając się i powracając do wcześniejszej formy na okrągło.
Kiedy Sagisa znalazła się po drugiej stronie strumyka, większość pozostałych poza ogniem klonów skierowała się w jej stronę, jak gdyby przekroczyła pewną niedozwoloną granicę.

Jeśli chcesz, zabiorę Twoje oczy zamiast dziecka. Co Ty na to? Haha! - powiedział wszechobecny głos, jednak czujna Sagisa wyczuła w jego głosie coś nietypowego. Przejęcie? Strach? Niepewność? Właśnie wtedy szkarłatne oczy Sagisy dostrzegły subtelny ruch gdzieś w koronach drzew. Wystarczyło jedno spojrzenie, aby dostrzec między liśćmi wyraźne źródło chakry, które najpewniej należało do przeciwnika. Nie było z nim dziecka, więc najwyraźniej zostało gdzieś ukryte. Przeciwnik nie wiedząc jeszcze o tym, że został nakryty, sięgnął do swoich toreb na pośladkach i wyciągnął z nich 6 kunai, przy których powiewały niewielkie notki pełne inskrypcji. Mafiozo nie zastanawiając się długo, cisnął całą garścią ostrzy w stronę Akashiego, który właśnie przeciął swoją kosą 4 klony na wysokości gardła, co zaowocowało efektownym ich upadkiem na kolana, podczas gdy iluzoryczne głowy toczyły się wokół.

Odległość Sagisa -> Akashi: 15 m
Odległość Sagisa -> facet w koronach drzew: 20 m
Aktualna ilość klonów: 6 wszystkie po stronie Sagisy, zmierzają na nią
Klony po stronie Akashiego: 4 ale wszystkie póki co powoli się odnawiają
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sagisa » 3 mar 2020, o 17:59

Obecna sytuacja wystawiała cierpliwość obojga obrońców na próbę. Przeciwnik ewidentnie starał się trzymać ich jak najdłużej w zwarciu, samemu pozostając w ukryciu, względnie bezpieczny. Względnie, gdyż czujne oczy Sagisy wciąż krążyły po okolicy, wypatrując jego jakże odmiennego od klonów układu czakry. Musiała jednak działać szybko, wieczór bowiem nadchodził wielkimi krokami, a mrok nocy tylko sprzyjałby wrogowi, pomagając w ukryciu. Dlatego też postanowiła wreszcie ruszyć do przodu, zostawiając część widm Akashiemu, samej chcąc choć na chwilę pozbyć się pozostałych już na drugim brzegu potoku.
Strumień ognia wypłynął z jej ostrza, pochłaniając będące w zasięgu mgliste klony. Te oczywiście szybko zaczęły wracać do formy, dało jej to jednak chwilę na rozeznanie. Wtedy też on znów się odezwał, a słowa odbijały się echem w eterze. Nieważna była sama treść a ton wypowiedzi, który zdradzał wiele. Mafiozo bał się jej oczu, słusznie zresztą, bo właśnie dostrzegła go na jednym z wysokich drzew. Ku jego nieszczęściu - on o tym nie wiedział. Wciąż będąc w przyklęku, wsunęła dłoń do torby na biodrze, cały czas mając na oku zarówno przeciwnika, jak i otaczające ją klony.
- Chcesz moje oczy? - rzuciła sarkastycznie. - To przyjdź i je sobie weź!
Wzium! Jeden ruch ręką wystarczył, by odpalony granat dymny wylądował między widmami, przesłaniając pole widzenia niemal wszystkim. I wtedy Saga ruszyła, zwinnie omijając każdego stojącego jej na drodze klona. To nie one były celem, tylko mafiozo wśród gałęzi. Nie widział jej, ale ona wiedziała, gdzie jest on. Szybko dotarła do pnia, wybijając się w górę, i pognała po powierzchni kory, w równie krótkim czasie dopadając przeciwnika. Jednym precyzyjnym ciosem przywaliła delikwentowi klingą w bebechy, zaraz dokładając pięść idącą na spotkanie z jego facjatą. A żeby nawet nie myślał o kontrze, dodatkowo posłała kolano prosto na jego wątpliwej jakości klejnoty. Chwyciła go za fraki, przygważdżając do pnia, i wbiła spojrzenie krwistych oczu w te jego kaprawe ślepka, nakierowując czubek wciąż jeszcze smagniętego ogniem ostrza na szyję.
- A teraz mi powiesz, gdzie jest mój syn, albo będziesz umierał. Bardzo powoli umierał - wysyczała przez zęby, a z tonu łatwo można było wywnioskować, że żarty jej się nie imają. Była poważna, bardzo poważna. Nie miała zamiaru teraz odpuszczać, a była w takim nastroju, że najchętniej obdarłaby bruneta ze skóry, napawając się jego agonalnym wrzaskiem. Miała jednak większy priorytet, a stanowił go Ryujin.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Jeśli coś pominęłam, to mów ;)
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 641
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
- notes w kieszeni
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Jun'ichi » 6 mar 2020, o 17:51

Misja C
45/45


Nagły wybuch granatu dymnego zwrócił uwagę siedzącego w zaroślach mężczyzny. Skierował on swój wzrok w tamtym kierunku jednak nie dostrzegał nic poza szarymi kłębami. Kunai które rzucił przecinały właśnie powietrze do wtóry z syczącym odgłosem palących się notek. Lekko tym rozkojarzony mężczyzna nie zauważył momentu w którym młoda Sagisa wbiegła na drzewo i momentalnie pojawiła się przed nim. Tylko dzięki odrobinie szczęścia mężczyzna zablokował pierwszy cios wymierzony w jego brzuch, jednak to było maksimum tego co zdołał zdziałać w starciu ze szkarłatnymi oczami. Soczysta buła wylądowała na nosie mafiozo, który odleciał w tył i uderzył plecami o szeroki pień drzewa. Chwilę później kopnięcie między nogi całkowicie wyłączyło mężczyznę z walki i sprawiło, że osunął się on bezwładnie na gałąź na której staliście jęcząc przy tym żałośnie.
On... on... - po tych słowach wystawił jednie palec w bok, a tam gdzieś w oddali między drzewami widać było gęste zarośla rosnące pomiędzy kilkoma drzewami. Na pierwszy rzut oka nie było w nich nic nadzwyczajnego, jednak chwila uwagi wystarczyła by dostrzec nienaturalne ułożenie gałęzi oraz kilka dodatkowych, dołożonych by zakryć to, co znajdowało się w środku. Mężczyzna nie mogąc pogodzić się z tym jak łatwo poskładałaś go dwoma ciosami, zaczął sięgać do kabury licząc na chwilę Twojej nieuwagi, kiedy odwróciłaś się we wskazanym kierunku. Twoich uszu doszedł jednak wyraźny odgłos otwierania torby na sprzęt, mimo że mafiozo starał się być przy tym dyskretny.

W tym samy czasie Akashi wyłonił się spomiędzy gęstego dymu jaki wznieciły rzucone przez rywala notki wybuchowe. Wyłonił się jednak nie w całości, bowiem jego lewe kończyny zostały urwane i leżały teraz kilka metrów dalej. Chłopak był przytomny, czuł ból jednak jak na Jashinistę przystało, było to dla niego w pewnym stopniu przyjemne i nie wydawał w związku z tym z siebie żadnych okrzyków.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sagisa » 7 mar 2020, o 00:13

Działała szybko i zdecydowanie. Nie cackała się, nawet nie miała tego w zamiarze, przeciwnik nie zasługiwał nawet na krztynę listości z jej strony. Dlatego też, gdy już znalazła się z nim oko w oko, bez wahania wymierzyła trzy ciosy, z czego tylko pierwszy został zablokowany. Ostatecznie mafiozo niemal zwinął się w kulkę z jękiem, ale wskazał jej miejsce. Rzuciła okiem we wskazanym kierunku, od razu zauważając nienaturalne ułożenie gałęzi. Czyli to tam ukrył małego...
Wciąż pozostając czujną, wszak porywacz w dalszym ciągu oddychał, wyczuła ruch z jego strony. Cokolwiek chciał wyjąć z torby - nie zdążył. Wpakowała but prosto w jego ramię, a gdy tylko dłoń odsunęła się od ciała, jednym szybkim ruchem wakizashi pozbawiła ją palców.
- Twoje brudne łapska nigdy więcej nie tkną mojego syna - powiedziała nader spokojnie, w następnej zaś chwili znów przesunęła ostrzem, tym razem jednak pod gardłem, ucinając w ten sposób okrzyki bólu. - Za każdym razem, gdy obnażasz ostrze, musisz pozwolić mu zasmakować krwi - dodała jeszcze szeptem, wspominając zasłyszane ongiś słowa, i strzepnęła posokę z miecza, chowając je następnie do sayi.
Nie zaprzątała już sobie głowy niczym więcej, jak stanem własnego syna. Zeskakując z drzewa strąciła zeń także mafioza, ogłuszając go na wszelki wypadek, wiedziała jednak, że bez medyka nie ma szans na przeżycie. Szybko więc zmieniła obiekt zainteresowania, po chwili będąc już przy krzakach, wśród których ukryty został Ryujin. Wzięła go delikatnie w ramiona, sprawdzając jego stan, wyglądało jednak na to, że poza utratą przytomności nie doznał uszczerbku na zdrowiu. Mafiozo nie skrzywdził go, bo uznał go za cenny nabytek, nośnik genów Uchiha, który będzie mógł wykorzystać. Dla niego brunecik był cennym towarem, a o taki ponoć trzeba zadbać, jeśli chce się za niego uzyskać odpowiednio wysoką cenę. W tym jednym porywacz miał szczęście - gdyby zrobił małemu jakąkolwiek krzywdę, nie skończyłaby tylko na poderżnięciu gardła; zostałaby z niego miazga.
Podniosła małego, kierując następnie swoje kroki w stronę strumienia, gdzie wcześniej słyszała wybuch notek posłanych na Akashiego. Widząc go stojącego niemo po drugiej stronie brzegu, w dodatku bez ręki i nogi, które zapewne oderwane zostały w eksplozji, zatrzymała się w pewnej odległości. Urwało mu kończyny, a on nawet nie wydał z siebie dźwięku i wciąż trzyma się w pionie? Wtedy też przypomniała sobie fragment z notesu Tensy, w którym dziewczyna opisywała, jak to Akashi wpakował sobie na jej oczach palce w oczodół, co powinno go uśmiercić. A skoro wciąż żył, a nawet przetrwał kontakt z sześcioma notkami wybuchowymi... Wzdrygnęła się na samą myśl. Czy jednak mogła go tak tu zostawić?
- Dziękuję ci za wsparcie - odezwała się w końcu, poprawiając chwyt na ciele wciąż nieprzytomnego dziecka. - Zabiorę małego do domu, a tobie przyślę kogoś do pomocy. Bardziej wykwalifikowany medyk powinien... poskładać cię w całość...
Zacięła się na moment, nie wiedząc, co jeszcze miałaby powiedzieć. Z kolacji raczej nici, plany się zmieniły, ale to już było zrozumiałe. Cóż, życie bywa przewrotne. Odetchnęła zatem głębiej, skłoniła jashiniście głowę w podzięce, po czym odwróciła się i szybkie kroki skierowała w stronę domu, po drodze zahaczając któregoś ze strażników i informując go o zaistniałej sytuacji. Na pewno wyślą kogoś z pomocą medyczną, jej zaś pozostało zająć się Ryujinem.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

[z/t] -> Dom
Ostatnio edytowano 7 mar 2020, o 22:51 przez Sagisa, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 641
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
- notes w kieszeni
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Jun'ichi » 7 mar 2020, o 17:44

Okaleczone ciało mafiozy opadło na ziemię ze sporej wysokości czemu towarzyszyły dość charakterystyczny odgłos łamanych kości. W tej chwili było niemal pewne, że nawet najlepszy medyk, gdyby jakimś cudem chciał mu pomóc, raczej polegnie na tym zadaniu.
Ważniejsze było jednak to, że Ryujin był cały, a młoda matka mogła wziąć go w swoje objęcia i bezpiecznie eskortować do domu rodzinnego, gdzie miał zaznać ciepła i spokoju, a przede wszystkim bezpieczeństwa.
W drodze powrotnej Sagisa poinformowała jednego ze strażników o rannym Akashim i zapewne tylko to, że pomagał odzyskać jej syna nakłoniło mężczyznę do tego by mocniej zainteresować się losem Jashinisty. Kiwnął głową i zapewnił, że ktoś zajmie się tym nieszczęśnikiem, zaś sama matka mogła już bez obaw wrócić do domu i zadbać o swoje dziecko.
W tym samym czasie Akashi leżąc na ziemi w plamie krwi mógł obserwować jak mafiozo resztkami sił próbuje wydobyć z siebie jakieś groźby w stronę nieobecnej już Sagisy. Wreszcie jednak jego oczy stały się puste, a ciało zwiotczało, dusza zaś uleciała z jego ciała. Akashi pozostał sam w lesie, a zwierzyna zaczynała ponownie krążyć po tych terenach, nie obawiając się już walczących shinobi.

MC

+1C
+ 50PH
+ 500 Ryo
+ ewentualny bonus od administracji
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1383
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości