Przystań ukryta między klifami

Yinzin jest jedną z największych wysp znajdującą się na północ od Wietrznych Równin. Wyspa połączona jest mostem z znacznie mniejszą wyspą o nazwie Teiz. Surowy klimat Yinzin objawiający się częstymi opadami, a także burzami śnieżnymi sprawił, że wyspa stała się domem dla równie surowego ludu - samurajów. Yinzin jest dalekie od uczestnictwa w wielkiej polityce. Władze wyspy starają się zachować ją w pełnej neutralności. Kierowani zasadą honoru, a także siłą miecza, skupiają się przede wszystkim na własnym rozwoju. Gospodarka wioski skupiona jest w szczególności połowie ryb, hodowli kozic górskich, a także na uczestnictwie w polowaniach na wieloryby.

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hayami Akodo » 20 cze 2018, o 02:22

MISJA GRUPOWA - KATSUKO, REN, KOWAI RANGI C
"Melancholy were the sounds on a winter's stray"
19/60



Obrazek


Przybijacie do brzegu. Jest zimno, cicho i śnieżnie, śnieg wali tak, że już w chwilę po wyjściu na ląd jesteście cali zziębnięci i przemoczeni - zima w Yinzin uderzyła znienacka, niczym samurajska chorągiew, jednostka idąca do ataku na nieprzyjaciela. Stąpacie po śniegu, rozglądając się z niedowierzaniem lub ze znudzeniem, bo ostatecznie jak jeden śnieg się widziało, to widziało się wszystkie, no nie?
Mgła. Cholerna, wszechobecna mgła zasnuwa wszystko, tak że chwilami nie widzicie swoich własnych twarzy. Nie, nikt was nie atakuje tą znaną techniką, nikt się tu nie kryje, przeciwnie: port jest tak pusty, jak pustszy być już nie może. Jedyne statki, jakie tu widzicie, to kilka prostych, rybackich łodzi, pomalowanych na różne kolory, z różnymi napisami - imionami drogich istot? Postaci z legend? Świętych bogiń morza, które obdarza się niezmierną czcią w tym miejscu? Być może.
Cisza jest aż przerażająca. Nie słychać nic poza cichym szumem fal i krokami stawianymi przez dużą liczbę stóp.
Wreszcie mgła trochę opada - może dlatego, że wiatr zmienił kierunek, a może nie - i możecie dostrzec coś więcej. Przede wszystkim jest tu bardzo biało. I bardzo śnieżnie.
Łagodny spokój, uśmiech, delikatność - czy to właśnie tak zapamiętacie krainę samurajów? Jak przepiękną gejszę o słodkim uśmiechu i oczach skrywających przepłakane, smętne noce na łożu?
A może będzie to ostrość, surowość, zamknięcie się, szlachetna neutralność? Taka jak u typowego bushi? Wojownika, który przede wszystkim jest stworzony, by walczyć i umierać, bo przecież "Sens bushido odnalazłem w śmierci"?
Pani Mirai rozgląda się niepewnie. Wszystkie koszty podróży zostały pokryte, jak należy. Towarzyszący wam Nobunaga jest spokojny i bardzo ostrożny, rozgląda się wokół nieufnie. W Yusetsu zdążyliście się już nasłuchać plotek o tym, co wyprawia się na wschodzie - nie wiadomo w sumie, gdzie dokładnie, ale gdzieś na wschodzie widziano potężne dymy, a jeden marynarz z jednego statku mówił drugiemu pod przysięgą, że jak matkę kocham, widziałem statki Hoozukich. W innych prowincjach rozchodzą się jeszcze dziwniejsze plotki. Nie wiadomo już, w co i komu wierzyć, ludzie są poddenerwowani, niespokojni.
Jakaś prosta kobieta z dwojgiem małych dzieci podchodzi do pani Mirai, zagryzając wargę.

- Przepraszam, czy państwo wiedzą coś może o....Kami no Hikage? Mój mąż tam pojechał i już bardzo długo nie mam od niego wieści...
Oczy Mirai rozszerzają się w zdziwieniu.
- Nie - odpowiada, wpatrując się uważnie w niebieskie, smutne oczy kobiety w różowym kimonie. - My płyniemy prosto z Shigashi no Kibu, słyszeliśmy w sumie tylko plotki.... A skąd pani pytanie? Obawia się pani o męża, eee...
- Takagawa Miyame - przedstawia się ze smutkiem w głosie kobieta. Jest niska i pod każdym względem samurajska w ubiorze i urodzie: czarne, jedwabiste włosy do pasa, jasna, delikatna cera, ciepłe oczy, smukła figura podkreślana jeszcze przez wytworne kimono w kolorach różu i bieli oraz naginata na plecach, dziwnie nie pasująca do całości obrazu stereotypowej żony wojownika.
- Yoshida Mirai - przedstawia się ciepłym głosem jej interlokutorka. - A więc szuka pani swojego męża...Niestety wiem tylko tyle, że nad miastem widziano dymy.
Kobieta blednie. Jak papier.

Z dalszej, dość długiej rozmowy okazuje się, że pani Takagawa ma niewielką posiadłość po mężu, do tego odziedziczyła niedawno trochę gruntu po zmarłym kuzynie, więc jakoś jej się wiedzie. MIeszka wraz z dwiema córkami i trojgiem wnuków, a jej mąż, który był kiedyś współpracownikiem i uczniem jednej ze szkół samurajskich (dostawiał bowiem dla niej broń treningową i konserwował broń świątynną), popłynął na Kami no Hikage w celach czysto rekreacyjnych; stary duch wciąż był w nim żywy i pragnął poznać świat.
Jak wy.
Posiadłość kobiety mieści się nieco na uboczu osady, ale zanim tam pójdziecie, to pani Takagawa proponuje Wam wypad do karczmy "Sawanoya", gdzie - jak twierdzi - najłatwiej jest dowiedzieć się czegoś o zaginionym skarbie od starych rybaków, pasterzy i samurajów. Wszyscy oni siedzą przy sake wieczorami, wpatrzeni w ogień, rysunki, wsłuchani w wiekowe legendy, i sami dorzucają do kręgu niekończących się opowieści swoje historie. Co więcej, na czas misji decyduje się wam dać nocleg i rozliczyć się z tego z panią Mirai herself.
Widocznie los tym razem uśmiechnął się do żądań tych, którzy nie mają oczekiwań.


KOLEJKA: REN - KATSUKO - KOWAI


________________________________________________________________________________________________________
Jeśli się zgadzacie, idźcie tu. Jeśli nie, zostajecie w tym temacie. <jaszczureł>
Ostatnio edytowano 28 cze 2018, o 20:29 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Ren » 20 cze 2018, o 16:33

Po dość długiej i żmudnej podróży w końcu udało się dobić do brzegu. Ren nie spodziewał się jakiegoś ciepłego kurortu, choć tak na prawdę taki by się przydał. Kiedy postawił swą stopę na twardym gruncie nie przeliczył się. W miejscu, do którego dotarli było zimno, a śnieg mocno sypał. Haretsu głośno westchnął czekając na resztę kompanii, która zapewne też nie będzie zadowolona z obecnej sytuacji. Port, w którym się znaleźli wydawał się bardzo opustoszały. W sumie nie miał się czemu dziwić, ponieważ kto chciał żeglować w taką pogodę. Pewnie jedynie nieliczni rybacy wyruszali na połów, aby zapewnić żywność czy to w sklepach, czy to swoim bliskim. Na ich szczęście mgła nieco opadła, a co za tym idzie widoczność znacznie się poprawiła. Białowłosy znudzonym, a może już nawet zmęczonym wzrokiem wodził dookoła szukając jakiegoś punktu zaczepienia w postaci czegoś podejrzanego. Ciekawiło go również jak miewał się ich ogon, który ponoć cały czas za nimi podążał, a przynajmniej tak twierdził Nobunaga. W międzyczasie dowiedzieli się, że na wschodzie widziano jakiś dym i statki Hozukich. Nic mu ta nazwa nie mówiła, więc miał nadzieję, że inni go oświecą i będą wiedzieć coś na ten temat. Kiedy pani Mirai poszła rozmawiać, chłopak zwrócił się do Katsuko, Kowaia i Nobunagi.
-Czy kojarzy ktoś z Was tych Hozuki? Ja nigdy o kimś takim nie słyszałem, a skoro widziano ich w pobliżu miejsca, do którego być może zmierzamy, to wysoce prawdopodobne jest to, że będziemy mieli z nimi do czynienia. Jeśli nikt nic nie wiem, to powinniśmy zebrać o nich trochę informacji i się przygotować. - powiedział do grupki "ochroniarzy". Cały czas miał w głowie to co powiedziała mu wcześniej Uchiha na temat pani Mirai. Ponoć coś jej się w niej nie podobało, Haretsu też miał wrażenie, że coś jest nie tak, więc nie spuszczał jej z oka nawet na chwilę. Z rozmowy Mirai z Miyame, Ren dowiedział się nieco więcej o tej drugiej. Na dodatek dostali schronienie i wskazówkę, gdzie dalej będą mogli szukać informacji.
- Myślę, że najrozsądniej będzie pójść do karczmy. Wiadomo, że w takim miejscu można się dowiedzieć wielu rzeczy... - zaproponował zamaskowany chłopak spokojnym głosem czekając też na reakcję reszty. Jeśli się z nim zgodzili, to zapewne wszyscy udadzą się do karczmy, a jeśli nie, to wtedy się pomyśli nad innym rozwiązaniem.

Z.T?
Ren
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Katsuko » 22 cze 2018, o 19:05

Katsuko raczej niewiele mówiła i bardziej skupiła się na obserwacjach. Ufała że Ren ma sporo oleju w głowie i zastąpi ja pod tym względem a ona będzie mogła się zająć dogłębną analizą tego co już wiedzą i tego co planują zrobić. Młoda Uchiha zaskoczył wygląd mirai i tej drugiej kobiety a była nauczona, że tego typu kobiety.. Maja swoje za uszami. Pięknie niebezpieczne a w dodatku nie wyglądało na to by były biedne. Uroda Katsuko była naturalna w porównaniu do tamtych babeczek. Słysząc rozmowę jedynie westchnęła i wywróciła oczami. Spojrzała wymownie to na Rena to na Kowaia. - Hozuki.... Nie znam ich jakoś dogłębniej. Znani są jednak z wybuchowego charakterku, ostrego uzębienia i zamiłowania do wody oraz.. Bardzo nieprzewidywalnego stylu walki oraz możliwością zmiany ciała w ciecz. - Wytłumaczyła Renowi aczkolwiek nie była pewna, że właśnie o to jej chodzi. słysząc odnośnie karczmy zmrużyła oczy i zerknęła na Kowaia.Słuchajcie... - Powiedziała i przyciągnęła ich za fraki i ciągnąc na ubocze dając reszcie chwilę na rozmowę co jakiś cas zerkając na nich. Czy aby nie są zainteresowani ich rozmową. - Proponowałabym rozdzielić się trochę od nich i w owej karczmie znaleźć informacje zarówno skarbu jak i samych zleceniodawców... Coś mi naprawdę tutaj nie pasuje. Pasowałoby też wtopić się w otoczenie. - Wszystko to mówiła bardzo cicho aby tylko odpowiednie osóbki słyszały. Konspirejszyn level hard.

zt
Katsuko
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Heiwa » 22 cze 2018, o 19:54

Młodzieniec podróżował wraz z wesołą ekipą.. Nie czekaj wróć. Podczas podróży było dość ponuro. Okolica jak i na statku nie było zbyt wesoło, więc Kowai po prostu spędził czas podróży gapiąc się w wodę. Przyglądał się okolicy. Zima. Najgorsza pora roku . Kowai jej po prostu nienawidził tak samo mocno jak lata. Ulubioną nostalgiczną pogodą była Jesień dla tak ekspresyjnego Jashinisty jakim on był sam. Dotarliśmy, całą kompanią do miejsca. Zaczepiła nas pewna kobieta która opowiedziała nam o swoim mężu który wyruszyły do Kami no Hikage. Warto było zapamiętać te informację, mogą się one przydać w przyszłości. Kowai nie miał pojęcia o tych wydarzeniach. Dochodząc do momentu w którym kobieta zaprosiła nas swoje skromne progi zaś Katsuko miała coś nam przekazać. Była pełna podejrzeń, które Kowai miał również. - Zostawiam to wam. Ja zostanę z Tą Dwójką. Ren jeśli coś pójdzie nie tak, zaopiekuj się tą młodą. Również mam złe przeczucie po słowach tego Samuraja, że obcujemy z czymś co nas przerasta. Odpowiedział tak by ta dwójka usłyszała lecz aby te informację nie dotarły do uszu Pani Mirai oraz Samuraja towarzyszącego jej. Następnie gdy tylko się już naradziliśmy, postanowiliśmy ruszyć do karczmy. Karczma będzie źródłem informacji. - W takim razie wyruszmy. By zwiększyć szansę na odnalezienie Skarbu, proponuję się rozdzielić. Ren i Katsuko wtopią się w tłum zaś ja z Panią oraz Nobunaga wyruszymy do karczmy nieco oficjalniej. Rzekłem do wszystkich.

z/t
Heiwa
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Takuna Kaba » 21 sie 2018, o 22:40

Obrazek
Wzburzone fale [ D ]
9 / x
Katsuko Uchiha


Sogen, tak? Prawdziwa podróżniczka! – Uradowana wieścią, że Katsuko pochodzi zza morza, chciała już w jej stronę wyciągnąć dłoń, aby móc ją złapać i wręcz zmusić dziewczynę do pójścia z nimi, lecz w połowie drogi zawahała się i szybko ułożyła ją ponownie wzdłuż ciała, starając się stłumić swój zachwyt. – To tylko oznacza, że musisz z nami pójść. Statki wypływają tuż po naszym święcie, bez którego lepiej, aby nie wyruszały na otwarte wody oceanu. Bezpieczeństwo zawsze się przyda, prawda, prawda? – Spojrzała to na Katsuko, to na swoją siostrę, która była wpatrzona w Moe jak w obrazek i tylko kiwała głową, gdy ta cokolwiek powiedziała. Z jednej strony ochrona nad niezbyt rozgarniętą rodziną była bardzo słodka i przejmująca, lecz z drugiej traktowanie Miho jak osoby, która się do życia nie nadaje, było łatwą ucieczką od trudu wynikającego z nauki i dbania o nią. – Chyba tak, to nie mamy co tracić czasu. – Chwyciła swoją siostrę pod ramię i upewniwszy się, że Katsuko idzie, wyruszyła w kierunku osady.

* * *

Jak się okazało, dziewczyny mieszkały niedaleko przystani, do której za pierwszym razem przybyła Katsuko. Tak samo jak i życie zatacza krąg, tak samo podróż kunoichi w Yinzin, bo właśnie z tego miejsca powinna udać się w powrotną podróż. Czy to nie był szczęśliwy zbieg okoliczności? Odnalezienie przystani, w której nie cumowaliby sami szachraje i piraci, nie byłoby łatwym zadaniem dla kogoś, kto nie do końca znał swoje położenie na mapie prowincji. Dom, do którego się w trójkę udały, był urządzony w tradycyjnym japońskim stylu, bez pięter, lecz z wieloma pokojami, do których przejścia odgradzały harmonijki z kwiatowymi wzorami.

Chyba pora wytłumaczyć naszej znajomej o co chodzi w Święcie Fal, co, Miho-chan? – Na te słowa głupsza z dwójki rodzeństwa ponownie przytaknęła ochoczo głową i ręką wskazała miejsce na kilka zaisu znajdujących się przy niskim drewnianym stole. Sama wiele nie czekająć na Katsuko, usadowiła się na niej zginając uprzednio nogi, na których usiadła. – Święto fal, to ważna rzecz, jest w naszej kulturze. Bóg ochrania nas, gdy składamy mu dzięki. Ochrania łódki, pola, uprawy, możemy przez to żyć dobrze. Trzeba dbać o boga – w jej głosie dało się usłyszeć powagę i dumę wynikającą z tego, że w końcu może się czymś wykazać i nauczać innych, a nie samą być pouczaną. – Macie święto fal w Sogen, co tam robicie?
Takuna Kaba
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Katsuko » 21 sie 2018, o 22:58

Katsuko zwyczajnie wysłuchała co siostra Miho ma do powiedzenia i w pewnym sensie musiała jej przyznać rację. Bezpieczeństwo zawsze najważniejsze, nawet dla niej. Widząc jak te ruszają w kierunku domu dziewczyny młoda Uchiha ruszyła za nimi a na ekscytację, raczej nie zaregowała jakoś bardziej. Od tak, ludzie czasem mogą się zdziwić, widząc kogoś z tak daleka prawda? Po drodze raczej nic nie mówiła, bo nie miała co.. Tak więc milczała i podziwiała drogę, by dosyć szybko zorientować się, że dotarła do miejsca skąd wyruszyła gdy tutaj przybyła. Stąd nie będzie ciężko się wydostać.

Czarnowłosa wysłuchałą rewelacji o bogu i kraju fal, ale nie skomentowała ich. Sama zaś jednak na moment zastanowiła się i zdała sobie jednak sprawę, że w żadnym w sumie nie brała udziału i nawet nie chciała. Przynajmniej nie od momentu gdy utraciła brata. - Właściwie to nie przypominam sobie bym brała udział w jakichkolwiek świętach. Raczej mnie one nie interesują. Chociaż dla wielu wydaje się to niepojęte i złe. Tak już mam.. - Wyjaśniła spokojnie i rozejrzała się dookoła. Ciekawa była domu sióstr i tego co w nim znajdzie..
Katsuko
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Takuna Kaba » 21 sie 2018, o 23:44

Obrazek
Wzburzone fale [ D ]
11 / x
Katsuko Uchiha


Miho zmarkotniała i już nawet nie chciała więcej wychwalać się swoją wielką wiedzą na temat święta, które właśnie ma w ich okolicy miejsce. Należała ona do prostych ludzi i zdziwił ją fakt tego, że Katsuko kompletnie w nic nie wierzy, ani nawet nie praktykuje składania ofiar. Kobieta miała wpajane od młodości, że bez opowiedniego, zarówno fizycznego, jak i duchowego, poświęcenia, bogowie nie będą im pomagali w żadnym aspekcie ich życia, a nawet potrafią się zemścić w najokrutniejszy sposób.

Dlatego tam byłaś – wyszeptała właściwie do siebie. Uznała, że pobyt Katsuko w zaśnieżonym lesie wynika wyłącznie z kary, która została jej wymierzona, a nie własnego wyboru, jak dotąd kunoichi to wyjaśniała. Nie chcąc dłużej przebywać w jej towarzystwie, wzięła swój ulubiony koszyk i szybkim krokiem przeszła do pokoju znajdującego się na prawo, aby tam dokończyć przydzielone jej zadanie. Słysząc nagły ruch w salonie, Moe odsunęła dzielące je od dziewczyn shoji i wystawiła zza nie głowę, aby ujrzeć co się wyprawia pod jej nieobecność. – Miho-chan poszła? – Nie była z tego zadowolona. Wiedziała, że jej siostra bardzo chętnie opowie o święcie, bo to tak naprawdę jeden z niewielu momentów, kiedy Miho ma tyle do roboty. Z drugiej strony nie chciała krzyczeć na gościa, który wcale nie musiał być winny temu zajściu. – Ojej, ojej, musiała chyba się czymś zająć, nic dziwnego, każdy ma tyle do roboty, bo chce najlepiej wypaść. Prawda? Chodź, pokażę Ci, Katsuko-san – Udawany uśmiech numer dwa zagościł na twarzy Moe. Przez chwilę jej wieczna radość została zachwiana, lecz po krótkim czasie wszystko powinno wrócić do normy. Mimo wszystko nie wypadało odmówić gospodyni, szczególnie jak przygotowuje jej kolację.

Schowawszy się ponownie do kuchni, powróciła do filetowania ryb, kupionych rano na lokalnym bazarku. Pomieszczenie było tak samo skromnie urządzone jak reszta domu i za wyjątkiem najpotrzebniejszych rzeczy, jak kociołki do gotowania wywaru z ryb nad paleniskiem, kilku drewnianych stolików ulokowanych na środku służących za deskę do krojenia i przygotowywania potraw, a także niezbyt dużej bambusowej szawki stojącej w rogu z przyprawami i wysuwanymi szufladami z narzędziami do pracy, za dużo uświadczyć tutaj nie można było. Światło również dawało wiele do życzenia, bo całą kuchnię oświetlała wyłącznie jedna świecka na stole.

W tym roku postanowiłam przygotować wywar rybny z okazów, które złapali nasi marynarze, aby pokazać, że opieka całoroczna nie idzie na marne i wykorzystujemy ją w pełni. Małe garnki z nim powinny stanąć na ołtarzach, a także przy pierwszych podróżach marynarzy, aby bóstwo mogło to zobaczyć. – Stopień wiary Moe był na podobnym poziomie co Miho, lecz ona potrafiła to o wiele rzetelniej przedstawić. – Obecnie muszę pokroić ryby, aby w ogóle przygotowywać wywar. Dasz radę wykroić mięso z ryb i tak pozostawione pokroić i wrzucić do kociołka? Myślę, że jeszcze jedna wystarczy, więc popilnuj potem, aby się nie spaliły, Katsuko-san – zajęta przygotowywaniem wcześniej wyciętego filetu, położyła jeden z noży na drewnianym stole.
Takuna Kaba
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Katsuko » 22 sie 2018, o 00:01

W sumie Katsuko nie była zdziwiona, nawet w jej okolicy dziwili się, że dziewczyna nie jest jakaś wierząca. Co mogła jednak na to poradzić, przecież się nie zmusi. Odprowadziła ją więc wzrokiem, szanując jej decyzję, widocznie nie chciała dłużej z nią przebywać. Miała do tego prawo i czarnowłosa go nie negowała. Gdy zaś wróciła jej siostra Katsuko zwyczajnie pokiwała głową w odpowiedzi. - Zapewne tak, a nie chciałabym jej się narzucać. Odpowiedziała z uśmiechem i zgodnie z prawdą. Oczywiście poszła za dziewczyną do kuchni, która również nie była jakaś wystawna. Wszystko w raczej tradycyjnym stylu i bez przepychu nawet troszkę na biednie. Katsuko jednak to nie przeszkadzało. To, że wychowała się w nieco lepszych warunkach, nie znaczyło, że takich będzie wymagać. Gdy ciemnowłosa tłumaczyła Katsuko słuchała tego patrząc w jej stronę, inaczej nie wypadało. - Oczywiście, bardzo lubię gotować - Powiedziała z uśmiechem i chwyciła za rybę. Spokojnie i dokładnie filetując jej mięso. Pokroiła je wedle zaleceń i wrzuciła do kociołka by potem zamieszać i zwyczajnie pilnować tak jak ta prosiła. nie miała nic przeciw.
Katsuko
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Takuna Kaba » 22 sie 2018, o 01:06

Obrazek
Wzburzone fale [ D ]
13 / x
Katsuko Uchiha


Gotowanie wywaru szło bez większych problemów. Tak naprawdę, przy obecnym stanie rzeczy, umiejętności kulinarne Katsuko nie były aż tak ważne, a strata jednego filetu z ryby, choć prawdopodobnie nie spodobałaby się bóstwom, nie robiła zbyt dużej róznicy Moe, która po poprzednich rybach miała już przygotowane kilka z nich do ostatecznego przyrządzenia. Widząc, że młoda Uchiha daje radę, gospodyni jedynie uśmiechnęła się w jej kierunku co jakiś czas rzucając komplement lub inną pochwałę. Zależało jej na pokazaniu się z jak najlepzej strony i opowiednim ugoszczeniu swojego gościa.

Chyba powoli wszystko mamy już gotowe. – Odspanęła z ulgą i nadgarstkiem przetarła niewielkie kropelki potu, który pojawił się na jej czole. Szybkim ruchem przechyliła stolik w kierunku kotła, przerzucając tym samym wszelkie pokrojone i przyprawione filety do środka wywaru, tak aby powstała zupa rybna dla marynarzy, składająca się z czegoś więcej niż wody i ryb. – Bóstwo oczywiście nie je, nie wiem czy to akurat zauważyłaś – ten komentarz mógł należeć do niemiłych, chociaż nie leżało to w intencjach Moe. Ponownie załączył jej się tryb tłumaczenia wszystkiego, nawet najoczywistszych rzeczy, podobnie jak robiła to w kierunku swojej młodszej siostry. – Marynarze tak samo potrzebują sił. Bogowie bogami, lecz bez sprawnej załogi statek sam nie popłynie. No, no nic. Ja muszę iść zająć się jeszcze jedną sprawą, lecz jak możesz, to przelej zupę za kilkanaście minut do mniejszych garnków i przenieście je do głównego placu przy przystani. Miho-chan chętnie pomoże i zaprowadzi. – Wydawszy rozkaz, trąciła cztery garnki leżące w mroku pod ścianą pomieszczenia, a następnie udała się do wyjścia, zostawiając Katsuko na własną rękę z zupą dla bogów.

Po paru minutach w końcu do kuchni weszła Miho patrząca nieprzychylnie na Katsuko. Nie bała się jej, lecz też nie chciała mieć z nią nic więcej wspólnego, bo nie sądziła, że na swojej drodze spotka aż taką ignorantkę. Mimo swojej niechęci, musi pomóc siostrze i zrobić to, co ta jej nakazała. Kobieta chwyciła dwa garnki i położyła je na stole, czekając aż Katsuko je zapełni, a ta wreszcie będzie mogła się z nowonapotkaną pożegnać.
Takuna Kaba
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Katsuko » 22 sie 2018, o 01:19

W odróżnieniu od Miho, Moe pokazała się z dobrej strony. Można mieć różne myśli, czegoś nie rozumieć i nie lubić, lecz powinno się akceptować. w końcu Katsuko nic złego jej nie zrobiła a nawet była miłą. Chociaż tak naprawdę miała wrażenie, że na ten wiek i miejsce w jakim żyje, Miho jest zwyczajnie głupia. Nie chciała jednak nikogo urazić i robić sobie wrogów, to było jej niepotrzebne.
Katsuko wysłuchała dziewczyny i pokiwała głową. Nie szkodziło jej się tym zająć, skoro i tak chwilowo tutaj utknęła. Komentarze dziewczyny puszczała mimo uszu, nie była z tych co się obrażają o głupoty. Miała dużo dystansu do siebie i innych. Na słowa dziewczyny ponownie pokiwała głową i póki co usiadła a gdy pojawiła się Miho, akurat po kilkunastu minutach dziewczyna napełniła jej garnki. To samo zrobiła z dwoma kolejnymi, uważając by nie narozlewać. Wtedy też zapewne podążyła za miho na plac główny. Liczyła, że dziewczyna chociaż na tyle zaakceptuje jej obecność by pokazać, gdzie owa zupa ma trafić. Katsuko w końcu nie zna tak dobrze okolicy.
Katsuko
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Takuna Kaba » 22 sie 2018, o 01:41

Obrazek
Wzburzone fale [ D ]
15 / 15
Katsuko Uchiha


Garnki, jak to przystało na naczynia znjadujące się na pokładach statków, musiały być wykonane z mocnego materiału, a co za tym idze zwiększało im to wagę, utrudniając przenoszenie w nich zupy rybnej. Szczęściem w tym nieszczęściu był fakt, że ich objętość była całkiem nieduża, co pozwoliło dziewczynom wziąć po dwa z nich. Miho podróżowała na przedzie, starając się co jakiś czas przyśpieszyć kroku czy wybierać drogi przez wąskie, i niestety kręte, uliczki między domostwami innych ludzi, tak jakby starała się zmylić Katsuko. Pech jednak chciał, że członkowie klanu Uchiha znani są ze swojej spostrzegawczości i zwykły śmiertelnik nie powinien nawet myśleć o omanieniu jakiegokolwiek z nich.

Po dosyć długiej, bo trwającej przynajmniej 15 minut wędrówce, dziewczyny w końcu dotarły na główny plac, gdzie obecnie krzątało się wiele osób, przenoszących różne naczynia przyozdabiane morską trawą, poprawiających stworzone niedawno ołtarze czy donosząc kolejne skrzynie z ładunkami i innymi ofiarami na statki, które już lada moment miały wyruszyć w dziękczynny rejs. Ocean jednak wydawał się spokojny dzisiejszego wieczoru, gwarantując marynarzom całkowicie bezpieczną podróż. Moe dostrzegłszy swoją siostrę, odłożyła wszystko czym się zajmowała i podtrzymując kimono delikatnie w górze, starała się dobiec czym prędzej do dziewczyn.

Dziękuję, dziękuję – wydyszała chwytając jeden z garnków Miho. Nie chciała nadwyrężać swojej siostry, a wiedziała, że Katsuko jako shinobi musi być silną kobietą, którą zupa pokonać nie powinna. – Zupa musi zostać zaniesiona do kajuty na statku odpływającym do Soso. Najdłuższy rejs! Dlatego musi być jej tak dużo. Świętowanie i podziękowanie nie może się zakończyć w połowie, co by jeszcze Ebisu-san pomyślał o nas. Odstawcie to tutaj, zawołam kogoś. – Swój garnek postawiła na jednej z blisko stojących skrzyń, upewniając się, że stoi on w miarę stabilnie i przetrwa te kolejne kilka minut. – Katsuko-san, wiem, że niezbyt lubisz te święta, pomogłaś nam wystarczająco, a my nawet nie byłyśmy w stanie się Tobie odwdzięczyć – Moe zawołała jedną z kobiet zajmujących się przepakowywaniem jedzenia, a ta po chwili przyniosła Katsuko zawinięty pakunek, który w dotyku wydawał się być ciepłym, dopiero co przygotowanym daniem. Oprócz tego kobieta dostała jeszcze niewielką sakiewkę od Moe. – Za opiekę nad moją siostrą. Pewnie nie chce tego mówić, ale nieco się tam bała w tym lesie – Miho nie chciała tego słuchać, szczególnie przy takiej niewierzącej jak Katsuko, więc delikatnie zaczerwieniona ze wstydu, odeszła na bok, udając, że coś pomaga. – Ja muszę uciekać, miłej podróży do Sogen, Katsuko-san.
Takuna Kaba
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Katsuko » 22 sie 2018, o 12:17

Jednak Miho nie zamierzała ułatwić jej zadania. Katsuko jednak była na tyle sprytna, że dziewczyny nie zgubiła, nawet jeśli ta usilnie tego chciała. No w końcu co to by było, gdyby, "niewierząca" nie doniosła posiłku na czas? Może też uważała Katsuko za zło? Czarnowłosa nie chciała już głębiej wnikać w pobudki dziewczyny. Ważne było to, że dotarły bezpiecznie wraz z zupa na miejscu spotkały Moe, czy jak nazywała się jej siostra. młoda Uchiha kątem oka zerknęła na ocean a ten wydawał się być bardzo spokojny, więc zapowiadało to w miarę spokojna podróż, ocean jest jednak nieodgadniony i wszystko się może na nim wydarzyć.

- Nie szkodzi, rozumiem i proszę bardzo. Pomoc wam była przyjemnością. - Czarnowłosa lekko się skłoniła po czym uśmiechnęła. - Dziękuję za pomoc również, nie wiem czy bez Miho byłabym w stanie wrócić - Chwyciła za pakunek i ruszyła w kierunku statku nie do Sogen lecz Yusetsu, tam chciała się najpierw wybrać.

zt
Katsuko
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hikaru » 10 gru 2019, o 19:15

Efekty prostego pytania, jakie zadał Hikaru przerosły jego najśmielsze oczekiwania. Spodziewał się negocjacji, być może nawet nakłaniania i długiej rozmowy, która koniec końców niekoniecznie musiała się skończyć powodzeniem. Okazało się jednak, że młodzieniec trafił na istnego amatora przygód i poszukiwacza wrażeń. Tylko tym bowiem należy tłumaczyć bardzo żywiołową odpowiedź, którą można byłoby streścić w dwóch słowach: „płyńmy natychmiast”. Uchiha oczywiście nie opierał się przeciwko takiemu stanowi rzeczy i uśmiechnął się nieznacznie, kiwając głową.

- Kapitan Teach i jego okręt, sławetna Czarna Barka potrzebują jeszcze jednego członka załogi, by wyruszyć w kolejny rejs do Kantai – stwierdził, z pełną świadomością pomijając takie okoliczności jak te, że okręt ledwo trzymał się na wodzie, a sam rejs miał być ostatni. W końcu reklama dźwignią handlu, prawda? – poza tym, wynagrodzenie też jest spore i na pewno będziesz zadowolony. Kapitan Teach nie skąpi ryo dla kompetentnych marynarzy! – powiedział zachęcająco i wstał od stołu, po czym machnął ręką w geście zachęcającym do opuszczenia karczmy. Po co czekać i narażać się na to, że nowo poznana osoba się rozmyśli?

Jeśli rzeczywiście zapał blondyna nie okazał się słomiany, Hikaru zaprowadził go prosto do statku, który miał pomóc im przeprawić się przez morze do miejsca przeznaczenia. Przedstawił swojego nowego towarzysza, a tym samym nowego członka załogi ojca Rin i usunął się na bok. No właśnie – co do Rin, to zaczął szukać jej odruchowo wzrokiem. Niewątpliwie, przedstawiona przez nią jeszcze na górze perspektywa wykonywania funkcji jej przybocznego rysownika mu się podobała. Nie dlatego, że lubił małe dziewczynki – po prostu pozwoliłoby mu to na uniknięcie innych, nieco mniej szlachetnych prac. Wszedł więc na pokład i rozeznał się w sytuacji, szukając jakiegoś spokojnego kąta. Nie miał nic przeciwko pływaniu, ale jedna rzecz budziła jego obawy – czy na tym czymś rzeczywiście da się płynąć dłużej niż kwadrans po odbiciu od brzegu?
Avatar użytkownika

Hikaru
 
Posty: 80
Dołączył(a): 20 paź 2019, o 14:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, jasnobłękitne oczy, średni wzrost, ciemne, krótkie spodenki i ciemna koszulka z długim rękawem, blizna na prawym ramieniu
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Link do KP: viewtopic.php?p=127745#p127745

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Kyoushi » 11 gru 2019, o 12:02

Misja rangi C
- Hikaru, właściwie Edward Teach -
11/30

Obrazek




Jak widać, nowy członek załogi był widocznie znudzony tym, że tkwił w tymże porcie prawdopodobnie już od dłuższego czasu. Miałeś już przekonanego wariata, więc mogłeś wykonać to o co prosił Cię E. Teach. Czarnobrody nie wydawał się tak groźny jak w legendach, chociaż kto go tam wie. W końcu Hikaru ów legendy nawet nie znał. Przekonującym tonem zachęciłeś swojego 'nożownika' i weszliście na pokład, z którego ruszyliście w nieznane. Byłeś przekonany, że to będzie Twoja przygoda życia - a może nie tyle przekonany, co dopiero to miało się okazać. Pojawiając się na pokładzie skupiłeś się głównie na poszukiwaniu dziewczynki, która miała Ci towarzyszyć. Jednak w międzyczasie dowiedziałeś się, że ta już spoczywa w kajucie. Myślę, że niegrzecznie byłoby jej przeszkadzać w owym odpoczynku, gdy tylko wyruszyliście. Jak się okazało, łódź całkiem spokojnie dryfowała po wodzie, a kapitan prowadził ją całkiem spokojnie. Mijaliście wiele statków na trasie, która okazała się całkiem chodliwa. Po wielogodzinnej podróży, dotarliście jednak do podejrzanego miejsca, gdzie więcej okrętów nie było. Widać było światło (była już noc), a także potężne klify. Kapitan oświadczył postój, więc ruszyliście w jej kierunku, w który znajdował się port. Mały problem - a raczej wielki. Statek, przewożąc ładunek i wpływając na płytkie wody zaczął zachowywać się dość dziwnie. Jakby stanął w miejscu, po pewnym uderzeniu. Był on na tyle mocny, że przewróciłeś się na miejscu, nie wiedząc co się wydarzyło. Było ciemno, więc niewiele można było zobaczyć, a przecież widać było już małą przystań i ciszę wokół. Delikatna mgła spowiła teren, a kapitan w nerwach odszedł od steru, kierując się na dziób. Statek wydawał się stabilnie stać w miejscu, jednak nie wiadomo co działo się pod pokładem.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1266
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hikaru » 15 gru 2019, o 12:37

Hikaru nie znalazł Rin, która zwerbowała go do załogi. Dowiedział się jedynie, że dziewczynka jest już w swojej kajucie, więc naturalnie zrezygnował z zamiaru dalszego szukania jej. Nie wypadało, nie było sensu i mogło to tylko ściągnąć na niego kłopoty.

Z powyższych względów Hikaru udał się na pokład, próbując zaszyć się gdzieś między linami, sieciami, masztami i innym okrętowym wyposażeniem. Zrobił to po to, by móc korzystać bez ograniczeń z widoków, jakie roztaczały się wokół. Nie płynął już statkiem od… sam nie pamiętał jak dawna. Okazja do narysowania przestrzeni na otwartym morzu i uchwycenia ulotnych momentów morskiego krajobrazu mogła nie powtórzyć się szybko, więc chłonął z zachłannością wszystko wokół i przenosił za pomocą ołówka na karty swojego notesu. Co jakiś czas zerkał też na marynarzy i wykonywane przez nich prace. Oni również byli ciekawym materiałem do eksperymentów z ołówkiem, ale pewnie dopiero w dalszej kolejności.
Rysowaniu sprzyjało spokojne morze i brak gwałtownych manewrów przez trzymającego stery kapitana Teacha. Pewnie oprócz jego wprawy sprzyjały im też okoliczności, tego jednak Uchiha nie mógł być pewien. Co jakiś czas statek mijał inne statki, co oznaczało, że płynęli uczęszczanym morskim szlakiem. Hikaru miał nadzieję, że oznacza to, że ciężko będzie tu wdepnąć w kłopoty i jedynym problemem może być tylko stan statku…

…no i wykrakał. Czy tam wymyślił – bo do tej pory rysował milczeniu. Nieważne. Istotne jest to, że po kilku godzinach podróży zaczęło się ściemniać. Chłopak odłożył więc i schował notes i ołówek i przeszedł w inne miejsce, na przód okrętu. Teraz chciał po prostu widzieć dokąd płyną i starać się zorientować w otoczeniu. Ku swojemu zdziwieniu, po jakimś czasie zorientował się, że już dawno nie widział żadnego innego statku. Czyżby zboczyli z wytyczonego szlaku handlowego? Odruchowo omiótł wzrokiem cały okręt, poszukując kapitana. Ten wydał przecież rozkaz płynięcia do najbliższego portu w związku z tym, że było już ciemno.

Statek jednak stanął, a silne uderzenie, po którym shinobi stracił równowagę, mogło wskazywać na to, że osiadł na mieliźnie, nie mniej jednak wokół widoczne były klify, więc… coś mu tu nie grało. Tym bardziej, że pojawiła się „znikąd” mgła, która spowijała coraz gęstszą zasłoną wszystko wokół. Rozglądał się nerwowo dookoła, jednak nie mógł dojrzeć nic, co mogłoby spowodować aktualny stan rzeczy. Nie miał doświadczenia w żeglowaniu, więc stwierdził, że być może takie rzeczy się zdarzają. Chciał jednak zobaczyć reakcję kapitana Teacha zanim sam przejdzie do działania.
Avatar użytkownika

Hikaru
 
Posty: 80
Dołączył(a): 20 paź 2019, o 14:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, jasnobłękitne oczy, średni wzrost, ciemne, krótkie spodenki i ciemna koszulka z długim rękawem, blizna na prawym ramieniu
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Link do KP: viewtopic.php?p=127745#p127745

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yinzin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości