Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 6 gru 2019, o 15:04

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 1 z wielu

Młodość, czyli czas naiwności, beztroski i często bezpodstawnego szczęścia. Najlepszym tego przykładem był własnie niewielki Uchiha, który ćwiczył w najlepsze swoje umiejętności shinobi, jeszcze pewnie nie zastanawiając się, że teraz ciska shurikenami w drzewa, a za parę lat tymi samymi shurikenami będzie pozbawiał życia innych ludzi. I choć do tego jeszcze pewnie trochę mu brakuje, to teraz najwyraźniej nie przeszkadzało mu wyobrażanie sobie śmierci niewinnych ptaków. Był tym nawet tak bardzo zaabsorbowany, że najwyraźniej nie widział kobiety przyglądającej mu się z niedalekiej odległości. Niewysoka dziewczyna o białych włosach ściętych jakby od garnka, z uwagą wpatrywała się w poczynania przyszłości rodu Uchiha i co jakiś czas wzdychała pod nosem. Wyglądała tak jakby biła się z własnymi myślami przed podjęciem jakiejkolwiek akcji, ale w końcu zdecydowała się działać. Na prawo od siebie Azuma mógł usłyszeć szelest krzaków i jeśli obróci w tamtą stronę swoją głowę, to zobaczy . Blond niewiasta w ubraniu przypominającym kimono miała niecodzienny gust. Już zostawmy nawet krój samej tkaniny, bo jasnym jest, że najpierw w oczy rzucał się jej wzór. RYBY. Nie jedna, nie dwie, a cała flotylla ryb. Najwyraźniej ktoś tutaj je lubił.
- A więc to Ty pomogłeś temu staruchowi z portu? Opowiadał mi jak to prawie zgubił cały połów, ale ostatecznie daliście radę. Dziękuję, że tak dzielnie zabiłeś tamte ptaki! - rzekła przyjaźnie, a szeroki uśmiech wkradł się na jej twarzyczkę. Azuma mógł poczuć się dumny, bo jego misja rozeszła się po okolicy najwyraźniej szerszym echem, niż mógłby się spodziewać. I w sumie miałby do tego prawo, gdyby nie kolejna reakcja dziewczyny - Baka! Pomyśl zanim coś zrobisz. Czemu zabiłeś te biedne zwierzęta? Czy znasz ptaki, które atakują ludzi i łodzie? Myślisz, że to normalne?! - najwyraźniej bycie miłym się skończyło, co było widać nie tylko po mimice twarzy niezadowolonej kobiety, ale także po tym, że podwinęła prawy rękaw i zaczęła groźnie wywijać prawą ręką, powoli zbliżając się przy tym do Azumy. Nie zanosiło się jednak na to, aby miała go zaatakować.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Azuma » 7 gru 2019, o 00:11

Ćwiczył w najlepsze, pogłębiając jak i tworząc nowe nacięcia w pniach drzew, całkowicie pochłonięty tym co robił. Wyobrażając sobie jeszcze niedawnych przeciwników, zwyczajnie nie zauważył tego, jak ktoś niepostrzeżenie się do niego zbliżył. W gruncie rzeczy, w takim miejscu, tuż obok osady swojego rodu, zwyczajnie nawet nie przeszło mu przez myśl, że ktoś mógłby go zaatakować. Jego klan był z sąsiednimi nacjami w stanie pokoju i pomimo napiętej sytuacji w sąsiednich prowincjach, w domu rodzice nic nie mówili, że ów stan miałby u Uchiha się zmienić.
Nie był jeszcze tak zmęczony by udać się ponownie na spoczynek, dlatego podchodził od drzewa do drzewa i zbierał swój powbijany w niego ekwipunek. W chwili gdy podnosił jednego z ostatnich kunai, usłyszał za sobą szelest. Przenosząc tam spojrzenie, szybko zlokalizował, że chodzi o szeleszczące krzaki, a dokładnie o nieznaną mu kobietę, która stamtąd właśnie wyszła. Jej niespodziewane pojawienie się jak i niecodzienne odzienie spowodowało, że z ciekawością jej się przyjrzał. Blond nieznajoma, właśnie do niego się uśmiechała. I rozpoczęła rozmowę od sprawy, której nie spodziewał się tu w tej chwili usłyszeć.
- To Pani znajomy... ? - ostrożnie spytał, bo mimo że kobieta mówiła do niego przyjaźnie, z uśmiechem, to jednak wyrażenie "staruch" kojarzyło mu się z niezbyt miłym zwrotem. Niemniej odzajemnił uśmiech. Bardzo go ucieszyło, że wieści o jego dokonaniach, już krążą wokół zwykłych ludzi. Mogło się dość szybko okazać, że teraz mieszkańcy Kōtei będą się do niego częściej zwracaj o pomoc. Otrzyma więcej misji. Szybciej stanie się bardziej rozpoznawalny. A wtedy dostanie jeszcze więcej misji!
- Oczywiście, to był mój obowiązek. Należy pomagać mieszkańcom - ochoczo dodał, wyjaśniając oczywistą, przyjętą przez niego postawę. I własnie wtedy wydarzyła się kolejna rzecz, również przez niego nieoczekiwana. Zachowanie nieznajomej kompletnie uległo zmianie. Uśmiech z jej buzi zniknął. Zamiast tego... na niego nakrzyczała, podnosząc złowrogo swoją dłoń, potrząsając ją zaciśniętą przed jego buzią. Mimowolnie wykonał dwa kroki w tył. Nie bał się jeszcze, ale był zaniepokojony takim niespodziewanym obrotem sytuacji.
- Ale... Ale one nas zaatakowały! Taka była misja. Powstrzymać je! Przez nie ten kapitan nie mógł zarobić! - w końcu odkrzyczał gdy zebrał się w sobie na odwagę by przeciwstawić się zachowaniu tej Pani. Przecież nie zrobił nic złego. Zaatakował ptaki, nie ludzi. Wykonywał misję. Nawet mało brakowało, a jeszcze przez nie by utonął.
- To nie były zwykłe ptaki, te zwykłe jak się wystraszyły to odleciały. A te kontynuowały atak - powiedział już spokojniej, wydymając swoją buzię na koniec. Spoglądał swymi czarnymi oczami na tą blondwłosą Panią, która pojawiła się nie wiadomo skąd i miała odwagę mu tu wypominać takie sprawy!
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 145
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 11
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 7 gru 2019, o 17:17

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 3 z wielu

No tak, obowiązek. Tylko to było w głowie tym przeklętym shinobi. To nie tak, że nieznajoma ich jakoś szczególnie nie lubiła. Po prostu uważała, że są krótkowzroczni jeśli chodzi o sprawy niezwiązane z misjami. Pewnie, że Azuma wykonał swoje zlecenie. Ba! Zrobił to nawet śpiewająco, ale czy przez moment zastanowił się nad tym jakie konsekwencje będa miały jego czyny?
- Obowiązek srobowiązek! Mogłeś je powstrzymać na tysiąc innych sposobów, ale Wasze małe, męskie móżdżki nie wpadły na to, że ptaków wcale nie trzeba zabijać. Tak to robią shinobi? Nie zastanawiają się nad swoimi działaniami, a po prostu wyciągają kunai i eliminują wszystko co stanie im na drodze? To ja dziękuję za taką pomoc! Jesteście niszczycielami, a nie pomocnikami! - kontynuowała swoje tłumaczenie, znajdując się teraz już niebezpiecznie blisko dzieciaka (o ile ten się oczywiście nie odsunął) i celując swoim palcem wskazującym prosto w nos chłopaka. Najwyraźniej blondynka praktykowała zgoła inne podejście jeśli chodziło o naturę, ale tego Azuma mógł się dopiero domyślać. Na wtajemniczenie dzieciaka przyjdzie jeszcze czas. Na razie była pora na przemówienie mu do rozsądku, bo z każdym wypowiedzianym słowem dziewczyna utwierdzała się w przekonaniu, że tego Azumie brakuje.
- Czyli wyczuwałeś, że coś jest nie tak, a mimo tego nadal je zabiłeś? Nie zastanowiłeś się nawet przez moment dlaczego się tak zachowują? Nie zdziwiło Cie, że są takie agresywne? - ton jej głosu zmienił się ze zdenerwowanego na zmęczony. Całe zdanie poprzedziło nawet ciężkie wypuszczenie powietrza z płuc, a obecnie dziewczyna masowała swoje skronie.
- Słuchaj, ktoś lub coś spowodowało, że te zwierzęta się tak zachowują. Próbuję się dowiedzieć co takiego, a Ty zabijasz wszystko na lewo i prawo. Chcę im pomóc, a Ty mi to uniemożliwiłeś. - wyjaśniła już w miarę spokojnym głosem, najwyraźniej dochodząc do wniosku, że jeśli będzie jeszcze bardziej krzyczała na malca, to pewnie jej się tu rozpłacze i nie wyciągnie z niego żadnych informacji.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Azuma » 7 gru 2019, o 21:06

Pani, której w przypływie odwagi odpowiedział niegrzecznie, wcale nie wydawała się podzielać jego uwag. Odnosił nawet wrażenie, że mu nie wierzyła. A nawet jeszcze bardziej się gniewała.
- I nie kłamie. One seriooo były uparte - szybko dodał, widząc jak kobieta szykuje się do kolejnej tyrady. Po jej wzbiurzeniu, nie mógł przypuszczać, że to będzie coś krótkiego.
- Móżdzki? Chodzi... o to? - zapytał wykorzystując chwilę w czasie gdy nabierała tchu. Dotknął przy tym palcem czoła, co mogło wyglądać nieco sugestywnie, ale w jego zamiarze nie było okazanie czegoś obraźliwego. Wciąż był jeszcze dzieckiem i nie do końca nadążał za wszystkim. Szczególnie gdy używało się takich trudnych słów!
Mimo, że kobieta co raz bardziej skracała dzielącą ich odległość, w jej wypowiedziach czaiły się pytania jak i tezy, które skutecznie odwracały jego uwagę od tego faktu. "Wyczuwałeś, że coś jest nie tak", "Nie zastanowiłeś się nawet przez moment", "Zabijasz wszystko na lewo i prawo" - słysząc takie rzeczy, zdecydowanie nie czuł się z tym dobrze. Zamrugał gwałtownie, gdy palec kobiety znalazł się tuż przed jego nosem.
- Tamten kapitan mówił, że to nie pierwszy raz. Poza portem musi być ich więcej - powiedział, bo to co usłyszał spowodowało, że jednak musiał się zgodzić z tym, że zachowanie ptaków nie było zwyczajne. To jak te czarne ptaszyska się zachowywały, szczególnie zapadło mu w pamięci.
- Myślałem, że wszystkie takie duże, czarne ptaki, tak się zachowują. Że są takie wredne i uparte - wyjaśnił, dodatkowo tłumacząc swoje zachowanie. - Ale pierwszy raz je widziałem i nie wiem jak się nazywają. Gdy kobieta powiedziała, że chciała tą sytuację wyjaśnić, założył ręce na biodrach i lekko przekrzywiając głowę dokładniej jej się przyjrzał. - Wygląda na jakąś kolejną rybiarę. Ciekawe jak by miała sama sobie z nimi poradzić, gdyby zaatakowały - krytycznie zastanowił się, nie wypowiadając jednak na głos tych myśli.
- Kim Pani jest? Też Rybakiem? Czy jakąś panią od ptaków? - zapytał z wyraźnie malująca się ciekawością na buzi. Jej ubranie było zdecydowanie wyróżniające się i choć z początku zbiła go z pantałyku, powoli odzyskiwał swoją wrodzoną ciekawość.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 145
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 11
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 8 gru 2019, o 17:38

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 5 z wielu

- Tak, chodzi o to, co w głowie mężczyzn jest bardzo rzadko. Zazwyczaj przychodzą Wam do głowy tylko najbardziej prymitywne rozwiązania. -odparła z wyraźnym niezadowoleniem, nawet nie zdając sobie sprawy, że dzięki takim poglądom kładzie podwaliny pod ruch feministyczny, który w przyszłości może objąć nawet cały świat shinobi. W każdym razie blondynka robiła to nieświadomie. Nie umniejszała teraz Azumie dlatego, że taką miała agendę, a dlatego, ze zwyczajnie tak właśnie myślała o facetach. Na swojej drodze nie spotkała zbyt wielu dobrych przykładów płci męskiej, więc nie ma się jej co dziwić. A jeśli dodać do tego fakt, że kilkuletni chłopczyk podpada pod wyznawane przez nią stereotypy, to tylko bardziej się w nich utwierdzała.
I kiedy dziewczyna myślała, że dzieciak do niczego jej się nie przyda, ten uchylił jej rąbka tajemnicy, w którą wprowadzić nie chciał jej rybak. "Poza portem jest ich więcej"? Ile to ona prosiła tego starego dziada o jakiegokolwiek informacje na temat ptaków, a on zbywał ją milczeniem. Zmiana w zachowaniu rozmówczyni była subtelna i Azuma niekoniecznie musiał ją zauważyć, ale od tego momentu blondynka była delikatnie milsza.
- Czyli spotkałeś tylko dwa ptaki i uznałeś, że wszystkie takie są? Czy jeśli widzisz dwóch kupców, to zakładasz, że wszyscy ludzie na świecie są tylko kupcami? A co gdy zobaczysz dwóch złodziei? Świat nie jest taki prosty, dzieciaku. - wkurzony ton zamienił się na moralizatorski. Może gdy przemówi się do malca z mądrościami życia wszystymi pomiędzy normalny dialog, to wyrosną jeszcze z niego ludzie? W głowie dziewczyny to wszystko miało sens.
- Ja? Kim ja jestem? - powiedziała, uśmiechając się szeroko i przechylając teatralnie głowę na bok - Namikada Shiemi - obrończyni zwierząt wszelakich. Nieważne czy małe czy duże. Każde zwierzę zasługuje na pomoc i Ty masz okazję pomóc mi w udzielaniu pomocy zwierzętom, które potrzebują... pomocy... Jakoś tak! Wystarczy, żebyś mi opowiedział coś więcej o tych ptakach. - wszelka złość minęła, a teraz w głosie Shiemi dało się raczej usłyszeć ekscytację i zaciekawienie, aniżeli ciskanie gromami. To wszystko może się jednak zmienić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Azuma » 8 gru 2019, o 23:29

Pokiwał głową, jakby rozumiał co do niego się mówi, ale słysząc po raz kolejny o tym jacy są mężczyźni, pomyślał, że wszystykie kobiety na nich narzekają. Mama codziennie na niego narzekała. A bo ubrania porozrzucane. A bo od razu je ubrudził. A bo się znowu spóźnił. A bo znowu był gdzieś gdzie nie mówił że będzie. Sąsiadki również narzekały na swoich mężów. I na sprzedawców. I na dzieci. Lekki grymas pojawił mu się na twarzy i przekrzywił głową gdy powiedziała do niego dzieciaku, wspominając wcześniej o kupcach, potem złodziejach, a na koniec o wszystkich ludziach.
- Miejsce złodziei jest w więzieniu! - głośno oznajmił, podnosząc do góry palec wskazujący. Jego rodzice zawsze mówili, że należy zachowywać się przyzwoicie, a świat byłby lepszym miejscem, gdyby nie było na nim złych ludzi. Dlatego też zawsze wszystkim sąsiadom mówił dzień dobry, do widzenia, a sprzedawcom i kupcom dziękuje.
- To nie były zwykłe ptaki. Były białe i czarne. Wyglądały inaczej i zachowywały się inaczej. To tak jak z kotami i psami. Koty są leniwe, a psy fajne. Te białe były płochliwe. A te czarne - wyjaśnił, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie wszystkie zwierzęta zachowywały się tak samo. Każdy gatunek miał inne predyspozycje.
Kobieta postanowiła w końcu wyjawić kim jest - Namikada Shiemi - musiał teraz to zapamiętać, bo inaczej by się jeszcze obraziła i mu to wypomnęła. Wszystkie dotychczas poznane przez niego Panie, lubiły wypominać czego to mężczyźni nie zapomnieli. Niemniej nie chciał zostać zapamiętany, jako ten który nie chciał pomóc zwierzętom. Shiemi mówiła, że coś stało za ich tak niesamowitym zachowaniem. Mogło to dotknąć i krów, koni, a nawet kur! Co by się wydarzyło, gdyby kury zaczęły atakować swoje karmicielki, gospodynie? Mogłoby to wyniszczyć Kōtei od wewnątrz!
- Niewiele wiem, ale to co wiem to powiem! Proszę pytać - dodał, lekko skłoniwszy głowę. - Aaaa i ja jestem Azuma - dopowiedział, bo w porę zreflektować że sam się też nie przedstawił. Pomimo że Shiemi nie pytała.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 145
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 11
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 10 gru 2019, o 03:21

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 7 z wielu

Skoro kobiety tak narzekały na mężczyzn, to najwyraźniej to nie była wina kobiet, a samych facetów. W końcu mężczyźni na baby nie narzekali, ale o tym malec już nie pomyślał. Spokojna jednak jego rozczochrana, bo po to jest tutaj Shiemi, żeby uzmysławiać mu takie drobne niuanse i zagwozdki dorosłych. W każdym razie prostolinijność Azumy pasowała do jego wieku. Nie miał na karku zbyt wielu lat, więc to dość jasne, że patrzył na świat bardziej w czarno-białych barwach, aniżeli w odcieniach szarości.
- Zgadzam się. Morderców tak samo! - przyznała rację dzieciakowi, jednak jej uśmiech wskazywał na to, że z tego wszystkiego nadal mogą wyniknąć jakieś kłopoty. Nie był to przyjazny i pełen zrozumienia uśmiech. Nalezał on raczej do tych z rodzaju szelmowskich.- Gdzie w takim razie powinni skończyć mordercy ptaków? Hęęę? - i proszę bardzo! Kobieta, jak to kobieta, zawsze wbija szpilę w najmniej oczekiwanym momencie. Najpierw zastawiła sidła na chłopaka, a później wykorzystała okazję. Zresztą nawet jeśli Azuma jakimś cudem ją ominie, to Shiemi i tak była pewna, że w ten sposób da mu do myślenia. Życie zwierząt wcale nie było mniej ważne od ludzkiego. No, przynajmniej według niej. Miała także nadzieję, że niedługo tę samą miłośc do żyjątek zaszczepi w młodym, podatnym na sugestie mózgu chłopczyka. Oczywiście wszystko dla lepszego jutra i wspanialszego świata!
- Hm... A powiedz mi w takim razie, Azuma-chin, czy te ptaki były bardziej podobne do kruków czy może do sępów? A może wygladały jak bociany? Nie mogłam ich rozpoznać z bliska, bo ktoś zmiażdżył je do takiego stopnia, że nie sposób było je zidentyfikować. - ostatnie słowa skierowała w stronę młodzieńca zupełnie tak, jakby to on był odpowiedzialny za uderzenia, a nie sam rybak. Według niej sprzeczność tutaj jednak nie występowała. Skoro Azuma był współodpowiedzialny za ich śmierć, to równie dobrze można powiedzieć, że to on je zabił. Proste? Proste.
- Muszę wiedzieć o nich jak najwięcej, bo planuję złapać jakiś żywy okaz. A Ty, młody Azuma-chin, będziesz moim pomocnikiem! Oczywiście nagrodzę Ci poświęcony czas i chęci, ale mam nadzieje, że głównie będziesz robił to z powodu zamordowanych ptaków, których pisklęta pewnie teraz siedzą w gnieździe i umierają z głodu. - emocjonalny szantażyk na sam koniec prośby zawsze działał cuda. Tym razem pewnie też tak będzie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Azuma » 10 gru 2019, o 20:51

I skutecznie zapędziła go w ślepy zaułek. Z otwartym dzióbkiem wpatrywał się w nią, bo w istocie nie wiedział co odpowiedzieć. Chwilę później, zdając sobie sprawę jak to brzydko wygląda, zamknął buzie, ale nie było na niej uśmiechu. W tej chwili było mu przykro. I smutno.
- Ja... to nie było specjalnie proszę Pani. Po prostu starałem się ochronić ładunek. Taką miałem misję. Przepraszam - dodał na koniec, spuszczając na chwilę wzrok. Jego spojrzenie wwiercało się w buty. Nie pomagało to zbytnio, ale przynajmniej tak go nie piekły policzki, gdy spoglądał na kobietę. Sytuacja uległa zmianie - a raczej jego postawa, dopiero gdy z ust Shiemi padło pytanie.
- Sępów...? A co to takiego? - zapytał, unosząc ponownie do góry buzię, robiąc przy tym również ponownie dzióbek. Wyraźne zaskoczenie malujące się na jego buzi, stanowiło wystarczającą odpowiedź co do jego wiedzy ornitologicznej. Chodź mieszkając w Sogen, coś na temat ptaków, jednak wiedział. - Nooo takie większe były, ale nie aż tak - pokazał rozkładając ręce, mniej więcej ich wielkość - Hmmm... No to mewy nie były, w sensie te czarne. Takie no chyba podobne do kruków, ale większe. I w ogóle się nie bały - dodał z powagą, co biorąc pod uwagę zakres udzielonych informacji, było dość mało precyzyjną informacją.
Namikada Shiemi była bardzo sprytna i dość szybko rozgryzła Azumę, co udowodniła chwilę później, dość obrazowo przywołując dla niego obraz głodnych piskląt, pozostawionych w gniazdach bez opieki swoich rodziców. Po tych słowach, ponownie spuścił głowę. - Ughm... Oczywiście, że pomogę. Musimy wyjaśnić czemu tak się zachowywały - pojednawczo zakomendorował, ukradkiem spoglądając czy Shemi z aprobatą przyjmie tą wiadomość i być może jakoś umniejszy poczucie jego winy które mocno zdążyła podsycić.
- Czy.. tym pisklakom będziemy mogli jakoś pomóc? Może je by Pani wzięła? Można by wtedy zebrać jeszcze więcej informacji niż tylko od dorosłego ptaka - sprytnie zauważył, licząc że ta uwaga spodoba się kobiecie, przyzna mu rację i wspólnie uratują pisklęta od śmierci głodowej.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 145
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 11
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 11 gru 2019, o 22:51

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 9 z wielu

Tak jest! Jej umiejętności manipulacji mężczyznami nie opadły nawet o centymetr od kiedy zerwała ze swoim byłym już partnerem. Wbrew pozorom o to wcale nie było tak trudno, bo wiele z nich po prostu nie patrzyło wystarczająco daleko w przyszłość i nie zastanawiali się nad tym jakie ich słowa mogą mieć konsekwencje. Wystarczyło wobec tego tylko trochę sprawę podkolorować, a później obrócić ich argument przeciwko nim samym. Proste!
- No już, już. Nie zamartwiaj się tak. Od tego tu jestem, żeby Ci takie rzeczy uświadamiać i wyprowadzić na prosta. - powiedziała dumna z siebie i poklepała malca po plecach. Może uda im się spotkać jeszcze kilka razy i Shiemi wyprowadzi go na prostą. Wychowa chłopaka, z którego przyszła żona będzie mogła być dumna, a nie na którego będzie mogła tylko narzekać.
- No, sępy. To takie ptaki z długimi szyjami, na których nie mają piór. Żywią się głównie padliną. - odpowiedziała najprościej jak się dało, zaraz ponownie uważnie wsłuchując się w słowa dzieciaka. Chciała z nich wyciągnąć jak najwięcej, chociaż to było faktycznie trudne. W zasadzie nie miała żadnych informacji poza tym, że ptaki były różnych kolorów i rozmiarami przekraczały swoje gatunki. Może to jakiś nowy, inwazyjny gatunek z innych terenów?
- Hmmm, intencje szlachetne, ale od czasu Twojej potyczki z ptakami minęło już trochę czasu. No i natrafiamy przy tym na różne problemy. Pierwszy, nie wiemy co to za gatunek i czym się żywi. Drugi, nie wiemy gdzie szukać pisklaków. Trzeci, pozostawione bez ochrony mogły zostać już zjedzone przez jakiegoś węża lub łasice. Raczej marne szanse, Azuma-chin. - odpowiedziała zrezygnowana i pomachała przecząco ręką. Jeśli malec liczył, że jej sie tym przypodoba, to nie mylił się całkowicie. Oczywiście zwróciła uwage na jego troskę skierowaną w stronę zwierząt, ale nadal nie zapomniała, że ich złe położonie to też po części jego sprawka. Gdyby nie pomógł zabić tamtych ptaków, to nic takiego nie miałoby miejsca.
- W każdym razie nie ma co rozpaczać. Udasz się ze mną na obrzeża zagajnika. Jest tam niewielki pagórek, z którego będziesz wypatrywał ptaków podobnych do tych w porcie. Ja tymczasem udam się do domu. Coś mi się wydaje, że mam doskonałe przebranie, które zwabi nasze ptaszyny prosto do klatki. Rozumiem, że nie boisz sobie pobrudzić rąk? - na twarzy Shiemi znowu pojawił się szelmowski uśmieszek, który zwiastował nic inneco, jak podpuchę. Azuma mógł się jednak tego nie spodziewać, a nwet jeśli to co za różnica czy dowie się o tym teraz czy później? Przecież jeśli nie podejmie żadnej akcji, to życie będzie mogło stracić jeszcze więcej pisklaków. I to z jego winy!
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Azuma » 12 gru 2019, o 14:05

Oj łatwo było jej teraz mówić, by się nie zamartwiał, ale myśl, że pozostawił gdzieś tam osamotnione, głodne pisklaki były perspektywą zbyt przykrą dla niego, by przejść nad tym do porządku. Tym bardziej, że bezpośrednio się do tego przyczynił. Już nawet nie zakładał, że mogłoby być inaczej. Kobieta tak sugestywnie to wszystko opowiedziała, że zgodził się z winą, którą popełnił.
- A czy to nie jest tak, że jedno z rodziców poluje, a drugie opiekuje się pisklętami? - spytał, niejako łapiąc się w ten sposób ostatniej jeszcze myśli, że może nie pozbawił ich całkowicie szans na przeżycie. Kobieta równocześnie podsumowała co wiedzieli i rzeczywiście, dużo tego nie było. Niemniej... - Na pewno jedzą ryby, bo próbowali pozbawić nas połowu - dopowiedział, bo w gruncie rzeczy właśnie o ten załadunek się rozchodziło. - A czy to znaczy, że na ryby również nie powinniśmy polować? - pytająco spojrzał na Shiemi, bo i w ten sposób i je pozbywa się cennego daru jakim jest życie. I te małe rybki mają swoich rodziców i dzieci...
- Ooo, fuuuj - głośno wyraził swój niesmak, gdy kobieta wyjaśniła jak wyglądają i czym odżywiają się sępy. - Padliną? I one potem nie chorują? - dopytał, bo mimo że było to obrzydliwe to i dość ciekawe, a jak wiadomo, chłopcy szczególnie mieli dryg do drążenia w takich sprawach. - Pamiętam jak kiedyś sąsiedzi się mocno pochorowali. Pani Takodo potem mówiła, że to przez tego obcego handlarza co sprzedawał na obrzeżach portu, bo na pewno handlował nieświeżym towarem - przez dwa dni mama wtedy do nich przychodziła zanosząc odżywcze zupy. Sam dobrze to zapamiętał, bo i mu mama kazała do nich co parę godzin zachodzić i pytać czy czegoś nie potrzebują.
Shiemi nakreśliła rysy planu jaki miała. Wyjaśniła mu od czego powinni zacząć poszukiwania. Punktem rozpoczynającym całe to przedsiewzięcie miał być jakiś pagórek na obrzeżach zagajnika. Kiwał głową na wznak, że na razie, wszystko rozumie.
- Oczywiście, że się nie boje, jestem przecież shinobi! Coś trzeba wykopać? - spytał z wyraźnie malującą się w oczach ciekawością.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 145
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 11
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 20 gru 2019, o 04:48

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 11 z wielu

Patrzcie jaki mały, a jaki cwany. Shiemi tylko uśmiechnęła się słysząc uwagę Azumy o polowaniu przez ptaki. To wydawałoby się całkiem logiczne, ale w tym przypadku nie mieli do czynienia ze zwykłymi ptakami posiadającymi zwykłe sposoby zachowania.
- Tak zazwyczaj jest, ale sam widzisz, że ptaki zachowują się dziwnie. Zresztą są też gatunki, w których samiec nie wychowuje z samicą młodych. Wtedy gniazda często padają ofiarą drapieżników, w tym innych ptaków. Będziemy się musieli przekonać z jakim typem mamy do czynienia w tym przypadku. - nie zamierzała owijać w bawełnę i dawać chłopakowi złudnej nadziei na to, że pisklaki przeżyły. Znajac matkę naturę małe ptaszory pewnie dawno skończyły już w brzuchu innego zwierzęcia, kończąc tym samym swój żywot. W biologicznym cyklu jednak nic nie ginie, więc ich śmierć pozwoliła przeżyć komuś innemu. Tak to już jest.
- Jest różnica w zabijaniu dla przetrwania, a zabijaniu dla zabijania. Jeśli ryby pozbawiane są życia po to, żeby człowiek mógł przeżyć, to jest to uzasadnione. Inaczej wszyscy bylibyśmy tylko mordercami, bo przecież zwierzęta też zjadają inne zwierzęta, nie? - młody umysł to chłonny umysł, więc Shiemi miała nadzieję, że uda się wpoić malcowi prawidłowe myślenie i wzorce zachowań. Nawet jeśli ona sama planowała uratować wszystkie zwierzęta, to kiedyś przecież umrze. Kładzenie edukacyjnego podłoża do głowy maluchów było sposobem na to, żeby kolejne pokolenia myślały w podobny sposób do niej.
- Wszystkie stworzenia mają swój preferowany typ pożywienia. Dzikie zwierzęta zazwyczaj nie będą chorowały od surowego mięsa i padliny, ale my ludzie już nie znosimy ich najlepiej. Zresztą nie wszystko co jest zdrowe dla nas, zdrowe jest także dla innych. - nauki ciąg dalszy. A skoro o tej mowa, to niedługo Azuma nauczy się, że przyjęcie zlecenia wcale nie było dla niego najlepszą opcją. Na entuzjastyczne podejście malca Shiemi odpowiedziała tylko szerokim uśmiechem - Zobaczysz kiedy dotrzemy na miejsce. - tajemnica musiała być zachowana!
Droga do pagórka nie była tymczasem taka długa jakby mogło się to wydawać. Nie minęło dobrych piętnaście minut, a dwójka już była na miejscu. Shiemi rozjerzała się dookoła. Tak! To było doskonałe miejsce na obserwowanie ptaków. Niewielka, niezadrzewiona przestrzeń dawała doskonały widok na niebo i horyzont.
- Daj mi chwilkę. Skoczę do domu po narzędzia i zaraz do Ciebie wracam. Tymczasem wypatruj naszej zwierzyny. - powiedziała, po czym szybko odwróciła się na pięcie i pędem ruszyła w sobie tylko znaną stronę. Jeśli do tej pory mogło wydawać się, że kobieta jest cywilem, to teraz Azuma mógł zobaczyć, że porusza się zdecydowanie szybciej niż normalna dziewczyna. Może nie był to poziom jaki reprezentowali najznamienitsi shinobi, ale z pewnością było czego zazdrościć. Być może to dzięki swoim umiejętnościom wróciła na miejsce w niecałe dwadzieścia minut pomimo tego, że musiała udać się do osady.
- Azuma-chin! Jestem. Gotowy na łapanie ptaków? Widziałeś jakieś? - rzuciła do niego radośnie i stanęła przed malcem. Już wcześniej młody Uchiha mógł jednak zauważyć, że pod lewą pachą kobieta niosła kilka niewielkich desek, w lewej ręce trzymała młotek, a na prawym ramieniu zwisał jakiś dziwny kawałek materiału, który przypominał płaszcz w jaki była ubrana. No, prawie. Ten miał ogon i nawet płetwy. Najwyraźniej to coś, co będzie niezbędne do wykonania zadania.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Azuma » 20 gru 2019, o 21:46

Kobieta iście cierpliwie odpowiadała na jego wciąż nowe pytania. Można było odnieść wrażenie, że nawet z zadowoleniem na nie odpowiadała. Jakby jej życiowa misja, przynosiła właśnie pierwsze owoce. Oczywiście on sam tego nie zauważył. Wciąż był przejęty skutkami podjętych wcześniej działań. Na szczęście rozmowa przynosiła pewne ukojenie. Pozwalało myśli skupić na czymś innym, niż nieszczęsny los piskląt.
- Yhmym... Zabijanie dla przetrwania - powtórzył za Shiemi, zastanawiając się przez chwilę głębiej nad tym co usłyszał. Miało to w istocie sens. Tylko ludzie zabijali dla rozrywki. Zwierzęta robiły to, żeby się pożywić. I przetrwać. Im głębiej nad tym rozmyślał, tym mocniej nabierał przekonania, że to jest właściwe podejśćie do życia. - Od dzisiaj będę tak właśnie żyć - zawołał, ale po chwili umilkł. Bo sobie uświadomił, że czasem tata lubił po prostu powędkować. Nawet zdarzało mu się z nim wtedy przebywać, choć go szybko to nudziło. - Jakoś go będę musiał przekonać... - mruknął już cicho tylko do siebie.
Shemi tymczasem podzieliła się swoją wiedzą przyrodniczą, nie tylko wyjaśniając niuanse łańcucha pokarmowego, ale równocześnie tłumacząc że odżywianie u zwierząt może wygląd inaczej. To co szkodziło ludziom, im nie musiało. Wyglądać to mogło również odwrotnie. On sam słuchał tego bardzo uważnie, od czasu do czasu bezgłośnie przytakując. Spotkanie z Shemi było dla niego wartościową lekcją.
Pomału zbliżali się do wyznaczonego miejsca, ale kobieta nie chciała wyjaśnić co tam dokładnie będą robić. Miał podejrzenia, że może będzie trzeba coś wykopać w ziemii, bo pytała czy nie boi się ubrudzić sobie rączek. Jego odpowiedź oczywiście zaprzeczała takim twierdzeniom!
- Doooobrze, na pewno ich nie przegapie. Były naaaprawdę ogromne! - zauważył, zajmując wskazanę miejsce na pagórku. Od razu rozejrzał się w koło - spojrzał na horyzont, na niebo ale poza licznymi chmurami leniwie przewijającymi się po niebie, nie dostrzegł celu ich poszukiwań.
- Łaaa, jest na prawdę szybkaa - nie mógł nie dostrzec to jak szybko się uwijała, by zniknąc mu z pola widzenia. Musiał z przykrością stwierdzić, że była znacznie od niego szybsza. - Aż dziwne - z ściągniętymi usteczkami, ponownie przeniósł spojrzenie na nieboskłon. A na nim coś się pojawiło, choć było to wciąż zbyt daleko, żeby wykluczyć, że to zwykłe mewy.
Przenosząc spojrzenie od chmury do chmury, zaczął sobie w pewnym momencie wyobrazać kstałty, które mogły przedstawiać. Czasami bardzo łatwo to przychodziło. Innym razem wystarczyło przekrzywić głowę, albo zmrużyć oczy. Podczas jednego z takich wygibasów, aż podskoczył, gdy usłyszał za sobą wołanie. To była Shemi i przytargała ze sobą jakieś narzędzia.
- Tylko mewy, ale tam zbliżają się kolejne, ooo tam! - wskazał wyciągniętym palcem, podnosząc się nieco z kolan na których klęczał wpatrując się w horyzont. Ptaki były jeszcze daleko, aczkolwiek ich kontury pomału wraz z upływem kolejnych sekund, pomału się zwiększały.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 145
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 11
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 22 gru 2019, o 01:40

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 13 z wielu

- Mam nadzieję. Na świecie żyje zbyt wielu ludzi, którzy zabijanie traktują jako rozrywkę. Nie wyrośnij na takiego człowieka, to znajdziesz sobie kiedyś miła dziewczynę! - jej słowa być może mogły nie brzmieć jakoś szczególnie zachęcająco biorąc pod uwagę wiek małego Azumy, ale kiedyś naprawdę doceni tę radę. Zresztą Shiemi miała przeczucie, że z chłopaka będą jeszcze ludzie. Oczywiście nie bez jej ciągłego strofowania, ale tym może zająć się za każdym razem jak zobaczy go w osadzie. Sama nie planowała się nigdzie wybierać w najbliższym czasie, a podejrzewała, że taki maluch też nieprędko zostanie posłany poza granice jurysdykcji swojego klanu. Będą więc mieli chwilkę na modelowanie jego charakteru.
- Hmm... Mewy, powiadasz... No nic. Trzeba próbować! Mam tu dla Ciebie wspaniały kostium, który kiedyś sama uszyłam. Nada się idealnie do naszego zadania. Wspominałeś, że te ptaszory wyjadały ryby? - zadała retoryczne pytanie, uśmiechając się przy tym od ucha do ucha i rozłożyła tajemniczy materiał. Oczom Azumy faktycznie ukazał się strój przypominający... rybę! Był zapinany na guziki, miał płetwy, doskonale podkreślony łeb, a nawet i szklące się oczka zrobione z guzików.
- Plan jest taki. Wskakujesz w to przebranie, kładziesz się na ziemi i zaczynasz się telepać jak ryba na mój znak. Cicho gwizdnę kiedy ptaki będą w pobliżu. Podejrzewam, że nie oprą się takiej zdobyczy! - tłumaczyła z wyraźnym podekscytowaniem swój plan malcowi, jakoby nie przyjmując, że coś może mu się w nim nie podobać. W końcu sam powiedział, że naprawi swoje błędy i przyczyni się do zbadania dziwnego gatunku ptaków. Shiemi przyjęła więc za pewnik, że zgodzi się na wszystko.
- A, i nie martw się zbytnio. Mam tutaj siatkę, więc powinnam złapać ptaszysko zanim Cię dopadnie. - "powinnam" było tutaj chyba słowem kluczem, ale Shiemi zdawała się nim nie przejmować. Przez jej głowę przechodziła teraz tylko jedna myśl "JESTEM GENIALNA".
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Azuma » 22 gru 2019, o 16:09

Jego deklaracja spotkała się z aprobatą Shiemi, która dodatkowo podkreśliła że na świecie jest zbyt dużo przemocy, Nawert napomniała, że co dla poniektórych jest to nawet rozrywka. On sam jeszcze nie był w stanie sobie wyobrazić, żeby ktoś zabijał dla przyjemności, ale doskonale wiedział, że ludzie mogą być złośliwi. Niejednokrotnie na ulicach widział zaczepki, a nawet jak u sąsiadów starszy brat dręczył młodszego! On sam był jedynakiem - nie miał rodzeństwa. Miał za to kochających rodziców. Nie każdy miał jednak tyle szczęścia. Na świecie mogli być dużo gorsi ludzie...
- Eee, nie chce. Dziewczyny są blee - lekceważąco zbyt jej uwagę ręką, na sekundę wyciągając w grymasie jężyk. Zamiast tego skupił się na tym co Shiemi przyniosła. Co tu ukrywać, w tym wieku, rówieśniczki kompletnie go nie interesowały. Zdecydowanie wolał towarzystwo kolegów.
- Yyy, tak. Pozbawiły nas połowy narybka! - potwierdził, a następnie powtórzył to co powiedział sam kapitan, bosman i majtek w jednej osobie! Z uwagą przyjrzał się kostiumowi. Były na nim te same wzory, które kobieta miała na swoim ubraniu. Zdecydowanie, to nie był jego styl. Chodzić w rybach? Kolejne blee!
Kobieta dłużej też nie zwlekała i postanowiła podzielić się swoim "genialnym" planem z chłopcem. Im jednak więcej mówiła, tym u niego co raz szerzej otwierała się buzia. Nie bardzo mu się to podobało. Nie dość, że pewnie śmiesznie bęzie wyglądał, to jeszcze ptaki będą go mogły atakować. A one były na prawdę duże. Jeden uderzając o burtę spowodował rozchwianie ośmiosobowej łodzi.
- Yyy.. a może to Pani by to ubrała? Te ptaki są naaaaprawdę duże! I groźne! Może lepiej bym to ja je łapał w sieć... Już raz sobie z nimi poradziłem! - gorąco zapewnił, ale widząc dezaprobatę kobiety na tą myśl, a także mając w pamięci to że to z jego postępku tu się znaleźli, szybko sturchlał.
Z niechęcią, ale jednak zaczął pakować się w ten kostium. Najpierw włożył jedną nogę, potem drugą, a widząc ognistą konsekwencję w spojrzeniu Shiemi, ostatecznie cały się w to zapakował. Nie mając za bardzo jak się w tym poruszać, zwyczajnie padł na ziemię.
- Uhh... nie bardzo to wygodne. Mogą się hmmm.. wystraszyć takiej silnej ryby... Może jednak... - ponownie zaczął, próbując spojrzeć na niebo, czy gdzieś tam są jakieś ptaki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Azuma
 
Posty: 145
Dołączył(a): 6 lis 2019, o 19:50
Wiek postaci: 11
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7859

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Tenka » 23 gru 2019, o 01:51

Obrazek
Misja rangi D (Azuma) - Post 15 z wielu

- Poczekaj dziesięć lat, to co innego będziesz tym językiem robił. - odpowiedziała roześmiana, jednak nie wdawała się w dalsze szczegóły. Nie jej rolą było uczenie malca o świecie, więc darowała sobie morały. Jeszcze wspomni jej słowa i będzie chciał, żeby dawała mu rady jak podrywać kolejne kunoichi, ale wtedy będzie już za późno. Młodzieńcza niewiedza często odbija się czkawką w dorosłym życiu.
- Jestem za duża do tego kostiumu. Zresztą wiesz jakie ryby przyciągały te ptaki! Obserwowałeś je z bliska. No i nie ukrywam, że nie sądzę, żebyś zdołał je złapać bez zranienia ich. Do tej pory, z tego co wiem, to tylko przyczyniłeś się do ich śmierci, CZYŻ NIE? - manipulację miała we krwi, a nie było nic lepszego jak lekkie wjechanie na ambicje, połączone z przypomnieniem chłopakowi, że tak w zasadzie to zrobił złą rzecz i powinien ją odpracować. Może to nie był najuczciwszy sposób zmuszenia malca do działania na dobra przyrody, ale Shiemi czuła się poniekąd uzasadniona. W końcu jeśli cel jest szczytny, to środki do niego prowadzące niekoniecznie muszą być równie dobre. Ważne, żeby pomóc zwierzakom, a to, że jakiś dzieciak może być podziobany, to już tylko szczegóły, nad którymi nie trzeba się zbytnio rozwodzić.
- Silnej? Proszę Cię! Kto by się bał takiego chucherka. Musisz przybrać na wadze i mięśniach, jeśli chce... - przerwała nagle, wpatrując się w niebo. Coś się na nim pojawiło i to nawet nie samotnie. W stronę Shiemi i Azumy zmierzały teraz aż trzy ptaki, które z pewnością nie wyglądały na lokalny, pokojowy gatunek - Dobra, teraz cicho! Zacznij się rzucać po ziemi jak ryba wyrzucona na brzeg. Pomyśl, że nie możesz oddychać czy coś. Improwizuj. Nie waż mi się tylko wstawać i uciekać, bo drugiej takiej okazji mieć nie będziemy! - strofowała go przyciszonym głosem, w którym jednak dało się wyczuć nutkę groźby. Shiemi była poważna i miała nadzieję, że Azuma podejdzie do całej sprawy z równym zaangażowaniem co ona sama. Dziewczyna schowała się na pobliskim drzewie i czekała na teatrzyk Azumy. Niezależnie jednak od tego czy mały Uchiha wziął sobie do serca jej słowa, po około dwóch minutach mógł dostrzec jak w jego stronę pikują trzy, wielkie ptaszyska - dwa białe i jeden czarny. Z pewnością nie wyglądały jakby chciały napić się herbaty. Nie wskazywały na to chociażby ostre szpony, które z każdą sekundą zaczynały niebezpiecznie zbliżać się do chłopaka. Jeśli trafią, to na pewno zaboli, ale czego nie robi się dla natury, tak?
Obrazek
Avatar użytkownika

Tenka
 
Posty: 25
Dołączył(a): 1 gru 2019, o 20:02
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7882
Multikonta: nie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Tsukune i 0 gości