Dom Shikatsu

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Shikatsu » 29 lip 2019, o 13:44

Shi pół dnia była dosłownie skołowana po wczorajszych eksperymentach, które przeprowadzała na niej jej koleżaneczka z Soso. Bezczelna Inojka nie raczyla podzielić się z nią sekretną wiedzą, co wczoraj wyprawiała - Shi początkowo była przekonana, że po prostu całe to trenowanie jej nie wyszło. Dzisiaj jednak dokuczał jej nieznośny ból głowy i nie była w sumie pewna, czy powodem tego jest kapryśność wiosennej pogody, czy może albinoska wczoraj wyrządziła jej jakąś krzywdę, zabawiając się jej niewątpliwie genialnym umysłem. A nawet jeśli to drugie - do kogo miała iść? Do medyka? Kto mógłby jej pomóc odwrócić efekty tego, gdy początkujący shinobi klanu Yamanaka zdecydował się użyć ją jako swojego królika doświadczalnego?
- Te, kapłaneczko - zaczepiła ją w momencie, gdy Inoyu łaskawie zwlokła się w porze bliższej już obiadowej niż porannej ze swojego prowizorycznego łóżeczka i zasiadała do pożywnego śniadania. Shi nie mogła uwierzyć, że ta sama osoba wstawała o świcie w Saimin, by odbębnić poranne obrządki w świątyni - To wczoraj... Co to w ogóle miało być? Co ty mi tam... - wykonała bezradny gest dłonią - ...robiłaś? Chyba mam prawo wiedzieć, co nie?
Zawahała się na moment, a potem nachyliła konspiracyjnie w stronę albinoski, jakby spodziewając się, że ktoś tu je może podsłuchiwać - mimo tego, że w domu prócz nich aktualnie nie było nikogo. I wyszemrała Yamanace na uszko wszystko, co potrafiła dotychczas i swoje najbliższe plany - skoro chciała dowiedzieć się czegoś o klanowych zdolnościach albinoski, to wiedziała, że Inoyu nie będzie tak bezinteresowna, by po dobroci podzielić się informacjami z Shikatsu. Shi zaoferowała więc barter.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 448
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Inoyū » 29 lip 2019, o 14:42

Porządek dnia, który ustanawiała jej matka odprawiając ją każdego ranka do obsługiwania klienteli w ich świętym przybytku, został zachwiany jej nieco przedłużającym się pobytem w Midori. Nikt nie stał nad jej głową i nie kazał natychmiast zerwać się z łóżka. Nikt nie sapał nad uchem, by ruszyła ten swój leniwy tyłek i chociaż pomogła harującej od świtu matce. Nie było nikogo, kto dyktowałby codzienną rutynę i ustanawiałby te stałe, rodzinne rytuały, które nie pozwalały na jakieś dokładniejsze wędrówki wgłąb siebie, a co za tym idzie - utrzymywały jej rozchwianą psychikę na wodzy. Państwo Nara nie czuli się zbyt odpowiedzialni za zaburzony tryb dobowy albinoski, bo w sumie czemu mieliby - była jedynie koleżanką ich córeczki, która zapewne w niedługim czasie i tak powróci w swoje rodzinne strony. Pewną cegiełkę do niskiej funkcjonalności Yamanaki dołożyły również te cholernie ciężkie treningi, które, zrażona swoją słabością przy wykonywaniu poprzedniego zadania, starała się odbębnić jak najszybciej. Nie chciała już żałować, że nie spędziła kilku chwil więcej na doskonaleniu swoich zdolności.
Obudziły ją nienachalne, popołudniowe promienie słońca, które przebijały się delikatnie przez nie do końca zaciągnięte zasłony, lądując na chorobliwie bladym licu albinoski. Rozwarła niechętnie przekrwione od mimowolnego pocierania ślepia. Było już późno. Za późno, by produktywnie zacząć dzień, więc jedyne, co jej pozostało, to przehibernować aż do jego końca.
Wygramoliła się ospale z cieplutkich pierzyn, nadal dość nieprzyjemnie rozgrzana od zdecydowanie zbyt długiego snu. Obecność Shikatsu została przez nią, póki co, całkowicie pominięta; aktualnym celem Inoyū było zjedzenie wreszcie jakiegoś śniadania, więc nie miała zamiaru obciążać swojej główki innymi zadaniami, dopóki nie wypełni swojego burczącego brzuszka.
No jak to co? Trening — burknęła na odczepnego, wciskając do ust świeżutkie onigiri. Miała nadzieję, że ta lakoniczna odpowiedź zamknie jej usta chociaż na te kilka chwil, które chciałaby poświęcić tylko i wyłącznie na myślenie o niebieskich migdałach i nieśpieszne pochłanianie ryżowej potrawy. Słysząc jednak, że Nara nadal coś tam sobie stęka, odłożyła swój posiłek na stolik tuż przed nią, by zatrzymać zirytowane spojrzenie na jej wyraźnie skołowanej facjacie i wziąć głęboki, w zamierzeniu terapeutyczny, wdech.
Pragnę przypomnieć, że zgodziłaś się na bycie moim manekinem zupełnie bezinteresownie. Mogłaś na początku podyktować jakieś warunki, ale tego nie zrobiłaś, więc czemu właściwie miałabym ci cokolwiek-... — urwała, rejestrując kątem oka twarz Shi zbliżającą się do jej ucha — A, czyli tak się bawimy?
Kiedy już jej koleżanka podzieliła się z nią wszystkim, co mogłoby dotyczyć jej rozwoju jako kunoichi, to również pochyliła się w jej stronę z zamiarem wyśpiewania swoich najbliższych planów. Korzystając z tego, że dzisiaj nie było nikogo w domu, wytłumaczyła jej dokładne działanie swoich klanowych technik i podzieliła się wiedzą na temat reszty dziedzin, które chciałaby kiedyś rozwijać, po czym płynnie przeszła do szczątkowego scharakteryzowania tych kilku klanów, o których mogła mieć jakieś pojęcie.
Ej, teraz ty. Informacja za informację.
PH BANK GŁOS arciki

Obrazek

whoever said money can't solve your problems
must not have had enough money to solve them


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Lata
 
Posty: 448
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Shikatsu » 29 lip 2019, o 17:50

Poznała ją przez ostatnie miesiące na tyle, by wiedzieć, jak ja podejść - Inoyu oczywiście zareagowała oburzeniem na jakąkolwiek dociekliwość ze strony Nary, ale otworzyła się natychmiast, gdy Shikatsu jako pierwsza wyłożyła karty na stół. Tak więc Inojka nastawiła uszu i wyciągnęła białą szyję w stronę brunetki, a ta szeptała jej na ucho swój dotychczasowy bojowy arsenał niczym dziewczyna, która wyznaje koleżance, który chłoptaś jej się podoba. Możne by to uznać za iście sielankowy obrazek.
Inoyu zachowała się uczciwie i na te wyznanie odpowiedziała tym samym - Shi wysłuchała jej opowieści w milczeniu, kiwając zachęcająco łbem parokrotnie. Współpracowały już razem od jakiegoś czasu, więc rozmowa taka musiała nadejść prędzej czy później - tym bardziej, że roboty, których się podejmowały, zaczynały stopniowo robić się coraz trudniejsze i bardziej wymagające. O wiele łatwiej było planować każdy następny ruch wiedząc, czym dysponuje twój partner. Shi była na tyle bystra, by wiedzieć, że wzajemne zaufanie jest jedną z rzeczy, która może kiedyś uratować im życie.
Yamanaka nie skończyła mówić nawet wtedy, gdy powiedziała Narze o sobie już wszystko. Gładko przeszła do wyliczenia tego, co wiedziała o reszcie rodzin, które zamieszkiwały kontynent - Shi była w sumie zaskoczona, że ta sama wyszła z taką inicjatywą. Natychmiast zareagowała wyciągnięciem jakiejś kartki papieru, gdzie pokracznie rozpisała to, co wie sama, wskazując albinosce odpowiednie prowincje w okolicach Midori i cechy charakterystyczne ich lokatorów. Nie była to długa opowieść - Shi wiedziała w sumie tyle, co usłyszała od rodziny i innych mieszkańców Yokukage, więc nie za wiele. Razem jednak stworzyły całkiem przyzwoity katalog umiejętności, jakie mogą spotkać, pokonując dalekie szlaki. Wiedza to majątek, co nie?
- No, to w sumie jesteśmy kwita. To skoro już to załatwiłyśmy… – Shi odsunęła na bok zapisane drobnym pismem papierki, by sięgnąć pod blat niskiego stoliczka i wyciągnąć drewnianą planszę – Umiesz grać w shōgi? Ojciec kiedyś dużo ze mną grał, ale od czasu sama wiesz czego jakoś trudno go nakłonić. Skoro już tu siedzimy we dwie, to możemy przynajmniej coś porobić.
Rozdzieliła pionki pomiędzy siebie i Inojkę i rozłożyła je na planszy, marszcząc brwi w skupieniu. Niby zabawa, ale nagle zaczęła wyglądać tak, jakby traktowała to bardzo poważnie.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 448
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Ichirou » 31 lip 2019, o 23:29

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
1/45


Minęło dobre kilka dni od rozwikłania misternej intrygi na włościach rodziny Watanabe. Bohaterki wstrząsających wydarzeń zdążyły ochłonąć, odpocząć, nabrać dystansu do przeżytych tam dramatów, a może i nawet zapomnieć o nich. Jeżeli jednak zainteresowały się przynajmniej w małym stopniu losami złapanej fałszerki, to mogły się dowiedzieć od ojca młodej Nary, który niedługo później wrócił z misji i zorientował się w sytuacji, że przestępczyni trafiła do więzienia w Yokukage. Służby porządkowe podobno rozpoczęły przesłuchiwania, chcąc wyciągnąć informacje na temat tajemniczego autora planu, ale póki co nie odniosły sukcesu.
Dzień był spokojny, a nawet aż za spokojny, bo ciemnowłosa nasto dwudziestolatka wyjęła planszę i pionki, by nauczyć przyjaciółkę zasad ulubionej gry wszystkich tęgich głów rodu z Midori. Jeżeli tylko albinoska wyraziła odrobinę chęci, to była sposobność do rozegrania kilku partii, podczas których obie panie mogły cieszyć się ciszą ze strony świata zewnętrznego, który w niczym im nie przeszkadzał i niczego od nich nie wymagał.
Aż do czasu.
Grę w szogi (lub jakąkolwiek inną formę spędzania wolnego czasu) przerwało pojawienie się gospodarza domu, który właśnie wrócił z załatwiania jakichś spraw w osadzie. Stanął nad dziewczynami i jeśli te pochłonięte były grą, to nie omieszkał przyjrzeć się planszy i błyskawicznie ocenić sytuacji na niej. Choć mimika mężczyzny nie byłe ekspresyjna i w tym momencie nie zdradzała niczego, to znającej go córeczce nie umknęło krytyczne spojrzenie wymierzone w jej kierunku. No tak, partię bez wątpienia dało się rozegrać lepiej.
Chwilę potem jednak wzrok przeniósł na tymczasową lokatorkę upadłej rezydencji i - o dziwo - to właśnie do niej się zwrócił.
- Inoyū, wiem od twojego ojca, jakimi zdolnościami dysponujecie. Czy potrafisz wydobyć informacje z podświadomości wybranej osoby? Byłoby to niezmiernie przydatne. Oszustka, sprowadzono do wioski dzięki wam, wciąż nie zdradziła informacji na temat swoich wspólników. Konsultowałem się już z kapitanem straży i mogłabyś zostać dopuszczona do pojmanej w celu poznania prawdy - przedstawił sprawę spokojnie. Nie był to co prawda rozkaz, ale bez magicznego słowa po tej wypowiedzi można było odnieść wrażenie, że Shikao nie przewiduje żadnej innej odpowiedzi prócz przytaknięcia. Być może w innej sytuacji życiowej wspomniałby o jakiejś drobnej gratyfikacji, ale że był gołodupcem, to temat całkowicie przemilczał.
- Wybierzemy się za pół godziny - odrzekł, jeżeli otrzymał pozytywny odzew ze strony Yamanaki. - Tak, Shikatsu, idziesz z nami - dodał sekundę później, a potem pozostawił kunoichi same sobie, dając im czas na ewentualne przygotowanie i zebranie się. Sam wykorzystał te wolne kilka chwil na zaparzenie herbatki. Po ciasnym mieszkanku wkrótce rozniósł się charakterystyczny, sosenkowo-żywiczny aromat. Tatko bardzo polubił napar z ziółek, które przyniosła mu córuchna z Soso. Szkoda tylko, że ich zapasy zaczynały już się kończyć.
Shikao planował opuścić domostwo dosyć punktualnie jak na Narę, więc jeśli panny się guzdrały, to w oficjalny i zdystansowany sposób ponaglił Shi, bo do goszczącej ich chatę albinoski nie wypadało kierować uwag.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2942
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Inoyū » 1 sie 2019, o 17:23

Shikatsu nie potrzebowała zgody Yamanaki na uczestnictwo w grze – tuż po podzieleniu się na uszko swoją szczątkową wiedzą na temat znanych im rodów, bez większych ceregieli wyciągnęła planszę na stół, właściwie nie pozostawiając jej już żadnej drogi ucieczki. Co gorsze, nie miała żadnych argumentów, których mogłaby użyć do dyskretnego wymigania się od wzięcia udziału w tej wesołej zabawie. Nie miała zupełnie nic do zrobienia, nie miała też po co pójść. Zresztą, nie chciało jej się nawet niczego robić. Owszem, niby mogłaby po prostu sobie wyjść na jakiś spacer, ale to oznaczałoby ruszenie się z miejsca i łażenie gdzieś bez żadnego celu, jedynie marnując swoją energię – a na to w żadnym wypadku pozwolić nie mogła, biorąc pod uwagę jej ostatnie problemy z zebraniem chęci do robienia czegokolwiek. Z drugiej strony istniała pewna szansa, że najzwyczajniej w świecie chciałaby sobie pograć z nią w te jej głupie szachy; nieprzyzwyczajona do dobrowolnego spędzania czasu z Narą nie była w stanie ocenić, czy jej przytaknięcie na rozegranie partyjki wywodzi się z niewinnej chęci miłego spędzenia czasu, czy też wyrachowanego lenistwa, które uznało grę za aktywność wymagającą od niej stosunkowo niewielkiego zaangażowania.
Obruszyła się delikatnie, gdy Nara śmiała spytać, czy w ogóle potrafi grać w shōgi. Za kogo ona ją w ogóle miała? Za jakąś idiotkę? Niewyedukowaną laleczkę? Parsknęła krótko, by dać jej do zrozumienia, jak bardzo jej pytanie było absurdalne. To chyba oczywiste, że wie, jak się w to gra – w końcu jej tatusiek musiał jakoś spędzać czas ze swoim przyjacielem z klanu Nara, a, jak powszechnie wiadomo, Nara lubują się w tych wszystkich pseudointeligenckich rozrywkach, więc przystawał na wspólną grę. Kiedyś nawet próbował zachęcić swoją pierworodną do rozegrania partyjki; przedstawił zasady, sprzedał kilka trików, wspomniał podstawowe błędy nowicjusza. Inoyū robiła kilka podejść, które zwykle kończyły się w ten sposób, że uznawała te całe shōgi za zbyt nudne i przeznaczone dla jakichś wynudzonych życiem staruszków, po czym proponowała mu, chociażby, gō, które pozwalało na zdecydowanie szybszy przebieg rozgrywki. Dużo przyjemniej grało jej się również we wszelkie gry karciane. Tam się coś przynajmniej, kurna, działo.
Jesteś pewna, że powinnaś grać? Wydaje mi się, że tobie też trochę udzieliło się sama-wiesz-co. W sensie wiesz. Żebyś potem nie płakała o drobną pożyczkę tak jak twój tatusiek. — Wbiła jej maleńką, delikatną szpileczkę. I chociaż ta szpileczka była dość niegroźna, to, o dziwo, i tak nie czuła po niej satysfakcji, dlatego też westchnęła ciężko, wręcz ostentacyjnie, przysuwając się nieco bliżej rozłożonej na stole planszy. — Jeny, no dobra. Jeden raz.
Pierwotny plan zakładał szybką partyjkę, zagraną wyłącznie po to, by ta irytująca Shi się wreszcie od niej odczepiła, jednak ten słodki smak zwycięstwa nie pozwolił jej na odpuszczenie Narze już po pierwszym razie. W przypadku przegranej szybciutko decydowała o tym, że koniecznie musi się zrewanżować, by spróbować jakoś wyrównać swoją porażkę. Nie potrafiła przegrywać. Nie wiedziała też, kiedy odpuścić. Każda gra z nią, prędzej czy później, zamieniała się w piekło i niezdrową rywalizację, której kontynuacja mogła prowadzić tylko i wyłącznie do sprzeczek i niechcianych konfliktów.
Wybawieniem była wizyta ojca Shikatsu - niespodziewana jak niespodziewana, no bo w końcu tutaj mieszkał, ale z pewnością zaskakująca, biorąc pod uwagę to, że dziewczęta z pewnością były w tym momencie pochłonięte obmyślaniem najlepszych strategii, które mogłyby sprawnie wyeliminować przeciwniczkę z gry.

Dzień dobry, panie Shi-... — zaczęła półprzytomnie, zerkając na niego zza ramienia. — O, widzę, że od razu przechodzimy do konkretów. O c z y w i ś c i e, że potrafię — zapewniła go zupełnie tak, jakby nie wyuczyła się tej techniki dopiero wczoraj. To tylko nieistotny szczegół. Ważne jest to, że przecież już ją przyswoiła, więc co mogłoby pójść nie tak? — To wszystko nie powinno zbyt długo zająć, prawda? — spytała dość nonszalancko, po czym odłożyła pionek na odpowiednie pole. To, że po wykonanym zadaniu otrzyma jednak jakieś wynagrodzenie, uznała za tak oczywiste, że nawet nie było sensu o to pytać. Nie po to jej ojciec przekazał państwu Nara część swoich pieniędzy w ramach długoletniej przyjaźni, by teraz jeszcze wykorzystywali za frajer jego córeczkę, nie? Mają jakąś tam odrobinę przyzwoitości... nie?
W sumie, to po części chciała dość egoistycznie zaspokoić swoją ciekawość. Przez kumulację wszystkich posranych sytuacji, których niedawno była świadkiem, wręcz nie mogła się doczekać kontynuacji tej przedziwnej sztuki.
Nie omieszkała wykorzystać przywileju bycia gościem i guzdrała się odrobinkę, wiedząc, że ojciec Shi najpewniej nie zwróci jej uwagi. Starała się raczej unikać jego towarzystwa, gdy ich ojcowie postanowili spotkać się razem ze swoimi dzieciakami; od najmłodszych lat czuła w stosunku do niego pewnego rodzaju respekt, chociaż nie wymieniła z nim więcej niż kilka słów. Jakim cudem ktoś taki mógł wyprodukować sobie taką oto Shi, która wydawała się być wręcz jego całkowitym przeciwieństwem?
Cholera, Shi. Pośpiesz się, nie będziemy na ciebie wiecznie czekać — wymsknęło jej się, gdy już spakowała wszystkie niezbędności i stanęła przy drzwiach, gotowa do drogi. Łypnęła jeszcze raz na nią z ukosa. Besztanie Shi przez ojca było niczym najsłodsza melodia dla jej uszu.
PH BANK GŁOS arciki

Obrazek

whoever said money can't solve your problems
must not have had enough money to solve them


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Lata
 
Posty: 448
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Shikatsu » 1 sie 2019, o 19:47

Rozłożona plansza i drobne pionki wywołały w Narze niezbyt zdrową ekscytację - w sumie od wielu miesięcy nie miała okazji w nic zagrać, zbyt zajęta była bezsensownym kręceniem się po Saimin. Teraz w końcu poczuła się w swoim żywiole - od dziecka w ten sposób spędzała wolne chwile, przesiadując długie godziny przy jednej planszy, najpierw z ojcem jako nauczycielem, potem jako przeciwnikiem. Sama nie znosiła nikogo uczyć - nie miała do tego ani siły, ani cierpliwości - ale tym razem, na szczęście, okazało się, że Inoyu została odpowiednio wyedukowana jeśli chodzi o zasady rozgrywki. Przynajmniej tyle dobrego - nie musiały tracić czasu na jakieś instrukcje.
- Słuchaj no, gwiazdeczko - warknęła do Yamanaki nad rozłożoną planszą, która ta, jak zwykle, nie mogła sobie odmówić przynajmniej jednej kąśliwej uwagi - Nie bądź bezczelna. Chcesz się założyć o pięć ryo, że ci spuszczę łomot?
W sumie zabrzmiała na bardziej obrażoną niż zamierzała - cóż, normalnie maniery (a raczej ich brak) Yamanaki nie frustrowały jej aż tak i spływały po niej jak po kaczce, ale teraz nie mogła ukryć poirytowania. Trudno tylko ocenić, czy bardziej rozdrażniło ją wywlekanie rodzinnych brudów, czy po prostu niecierpliwiło ją to, że ta gada, zamiast skupić się na sytuacji na planszy. Zabębniła palcami o blat.
Dźwięk otwierających się drzwi i kroków początkowo zignorowała, zbyt skupiona na obmyślaniu jakichś wybitnie skomplikowanych strategii pokonania Inoyu. Dopiero w momencie, gdy jej tatko sztywno przymaszerował bliżej, by przyjrzeć się temu, co się dzieje, pospiesznie schowała pod siebie pięć ryo, które wyłożyła wcześniej na blat i podniosła wzrok ukradkowo, nerwowo obracając w dłoni jednego ze srebrnych generałów. Natychmiast jednak opuściła spojrzenie z miną winowajcy, bo wychwyciła w ojcowskim marsowym obliczu tę lekką dezaprobatę. Przecież miała plan! I to świetny!
Gra jednak nie została tym razem rozstrzygnięta – ojczulek nie dość, że miał czelność wyprowadzić ją z równowagi, to jeszcze postanowił pożyczyć sobie jej partnerkę do gry. Shi zwęziła wargi z niezadowoleniem, na razie nie wyrażając werbalnie swojego niezadowolenia. Skoro chce zaprowadzić gdzieś Inoyu, to niech ją zabiera, byle szybko wróciła i mogła dokończyć partyjkę. Na wzmiankę o oszustce jednak zastrzygła uszami z umiarkowanym zainteresowaniem. No tak, zupełnie zapomniała, że nie wyciągnęły od kobieciny wszystkiego. Ojciec pewnie uważał, że to też mogła załatwić lepiej i sprawniej.

- Co? Dlaczego ja mam tam jeszcze iść? – jęknęła, gdy usłyszała, że ona też została przewidziana jako uczestnik tego przedsięwzięcia. Po cholerę była tam potrzebna? Czemu nie mogła po prostu zostać w domu? Widziała, jak Inoyu robi te swoje dziwne czary i zdecydowanie nie rozumiała, jaka miałaby być jej rola w przesłuchaniu. Czy ma tam iść tylko po to, by popodziwiać, jak kapłanka popisuje się swoimi talentami? Czy chociaż jeden dzień nie mogła zostać sama w domu?
Dobrze jednak widziała, że jej opór jest daremny, z ociąganiem więc zaczęła się zbierać na dzisiejszą wycieczkę. Tym bardziej frustrowała ją Yamanaka, która najwyraźniej poczuła się wyróżniona i była cała w skowronkach - Shi łypnęła na nią parokrotnie złowrogo przez długość pomieszczenia, gdy obie były zajęte zbieraniem swojego ekwipunku. Miała też wrażenie, że im bardziej ona się wlecze, tym powolniejsze stawały się ruchy Inoyu - o zgrozo jednak to albinoska, najwyraźniej podjudzona aprobatą starego Nary, miała czelność zbesztać ją za spóźnienie.
- ...Przecież jestem gotowa od cholernych pięciu minut! - rozłożyła ręce na boki, gdy Inoyu opieprzyła ją z właściwym sobie wdziękiem. Zapowiadał się koszmarny dzień w towarzystwie dwóch osób, które jakimś dziwnym trafem nieustannie są z niej niezadowolone.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 448
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Ichirou » 2 sie 2019, o 00:06

Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2942
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Ichirou » 21 lis 2019, o 00:23

Obrazek
Misja Wojenna rangi C
Inoyū i Shikatsu
1/45


Dwie młode panie mogły przebyć calutki kontynent i zmieniać krajobraz górski na leśny lub jakikolwiek inny, jednak krajobraz wojny wszędzie pozostał niemalże taki sam. Sprawy rozgrywały się w trochę innym klimacie i w innej okolicy, jednakże sama atmosfera i towarzyszące jej emocje były niemalże identyczne. Mobilizacja wśród oddziałów rodu Nara, niewidzialne, ale wyczuwalne napięcie wśród zwykłych cywili, niepokój, przymknięcie granic, nasłuchiwanie wieści z frontu i większe lub mniejsze zmiany w gospodarce. Na obecny moment wojna miała podobny charakter do konfliktu z Soso. Wszystko działo się na skraju prowincji, z daleka od stolicy, więc życie w Yokukage upływało względnie bezpiecznie - jak na czasy wojny rzecz jasna.
Pewne rzeczy mogły jednak ulec zmianie. Inoyū i Shikatsu nie były już takimi gówniarami jak w trakcie wspólnego pobytu w Karmazynowych Szczytach. Prezentowały wyższy poziom umiejętności, być może ocierający się nawet o stopień akolity. Były przy tym też bardziej świadomie tego, co miało wokół nich miejsce. Czy tego chciały, czy nie, świat zaczynał od nich wymagać, by stały się nie tylko świadkami, ale również uczestniczkami wydarzeń, które mogły przynajmniej w małym stopniu wpłynąć na bieg trwającej obecnie wojny.
Było rano, wcześnie, wcześniutko. O ile duecik nie miał w planach żadnych nadzwyczajnych aktywności, to najprawdopodobniej słodko sobie spał i jeszcze miał pospać dłuższą chwile. Nie wszyscy jednak mieli ten luksus braku konkretnych obowiązków na samiuśkim początku dnia. Jednym z takich nieszczęśników był nastoletni, czarnowłosy chłopak o błękitnych oczach, jeszcze leciutko zaspany, ale goniący od domostwa do domostwa z prostym, ale ważnym zadaniem.
Jednym z budynków, przed którego drzwiami zatrzymał się młodzieniec, był ten trochę podupadły, należący do rodzinki Shikatsu.
Stuk stuk, puk puk.
Po starej chatce rozbrzmiewało energiczne, wielokrotnie powtarzane pukanie. Aż do skutku. Ktoś prędzej lub później musiał mu otworzyć, jeżeli chciał na nowo zaznać odrobiny spokoju. Tym kimś niewątpliwie była Shi, bo przecież białowłosa wiedźma królewna była w gościach i nie ruszyłaby dupska, by wyręczyć panią gospodarz.
Stręczycielem okazał się być znajomy dziewczynie, ze cztery lata młodszy Nara. Tak właściwie, to kuzyn. Dobry chłopak, bardzo rozsądny jak na swój wiek, choć według niektórych dorosłych miał zbyt idealistyczne i naiwne poglądy na świat. Na ramieniu miał opaskę z symbolem rodu i oznaczeniem, że pełni funkcję gońca, o czym zresztą świadczyła sporawa torba przewieszona przez ramię, z której wystawały zwinięte papiery.
- Miło cię widzieć, Shikatsu! - przywitał się ciepło Keitaro, obdarowując kuzynkę szczerym uśmiechem, w którym można było dostrzec sporą nutę dziecięcej radości. - Słyszałem, że spędziłaś trochę czasu w górach. Ładnie tam było? Też chciałbym kiedyś zwiedzić trochę świata... - odezwał się, grzebiąc między zrulowanymi karteczkami, by znaleźć tę właściwą.
- Wuj Shikao został oddelegowany w teren, żeby dopilnować na miejscu paru spraw. Widziałem się z nim przelotem i w sumie z tego, co zrozumiałem, to trochę ingerował w doborze zadania dla ciebie. To znaczy dla was. Mówił też o pani Inoyū, że mogłaby być zainteresowania. Zlecenie opłacane lepiej niż standardowo - wyjaśnił pokrótce, wręczając krewniaczce nieduży liścik.
- Chyba nie zostaniesz wysłana na front, tylko w zupełnie inne miejsce, gdzie bardziej się przydasz. Misja jest w grupie, tam masz podane miejsce i czas spotkania z pozostałymi. I raczej będziecie wyruszali od razu, więc dobrym pomysłem byłoby się spakować. Możliwe, że w grę wchodzi nawet morze..? Brzmi jak ciekawa przygoda - oznajmił życzliwe. Chłopak zawsze był całkiem rozmowny, ale teraz skupiał się na powierzonej mu funkcji i z wielką skrupulatnością ją wypełniał. Biorąc pod uwagę jego pacyfistyczne podejście do życia oraz sumienność nieco wyrastającą ponad normę w klanie Nara, fucha kuriera była w jego przypadku strzałem w dziesiątkę.
- Szkoda, że nie mamy chwilki więcej. Oby ta piekielna wojna skończyła się szybko i dobrze... - mruknął nieco przygaszony, ale szybko wrócić do swojego bazowego, dość optymistycznego nastawienia. - Załatw sprawę i wracaj zdrowa, a po tym wszystkim może mi udzielisz kilka lekcji. Powodzenia! - pożegnał się, a potem pospiesznym krokiem ruszył dalej z torbą pełną rozkazów do dostarczenia.
Z ust Keitaro wszystko to mogło brzmieć dosyć łagodnie, jednak sprawa była śmiertelnie poważna. Pismo było bardzo krótkie i zwięzłe, ale przy tym dosadne. To nie było najemnicze zlecenie, prośba o przysługę lub zadanie wymuszone przez ojczulka, tylko najprawdziwszy rozkaz z góry, do którego członkini rodu Nara powinna musiała się dostosować.
Zbiórka w pełnej gotowości za jakieś dwie godziny na wyznaczonym placyku blisko centrum wioski.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2942
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Shikatsu » 21 lis 2019, o 12:20

Może i gdzieś na zewnątrz toczyła się wojna dwóch zwaśnionych klanów, ale Shikatsu nie odczuła tego na własnej skórze na tyle, by nie móc nocami zmrużyć oka ze zmartwienia. Ba, miała wręcz wrażenie, że dzieje się na odwrót - z momentem rozpoczęcia wojny czuła się wyczerpana zaskakująco nawet jak na swoje standardy, a gdy tylko jej głowa dotykała miękkiej poduszki, to zapadała w sen tak głęboki, że mało co było w stanie ją dobudzić. Zupełnie jakby preferujący raczej powolny tryb życia organizm młodej Nary chciał wyspać się na zapas, przewidując rychłe nadejście bardziej niespokojnych czasów.
Tak więc w momencie, gdy ktoś zaczął dobijać się do drzwi domostwa państwa Nara, Shikatsu spała sobie smacznie pod grubą pierzynką w zaciszu swojego klitkowatego pokoju i, choć powtarzalny odgłos tłuczenia pięścią o drewno wdzierał się nieśmiało do jej rozespanej świadomości, zawzięcie ignorowała jakiekolwiek bodźce zewnętrzne. Intruz jednak nie chciał dać za wygraną, dalej naprzykrzając się domownikom z całym swoim uporem - Shi musiała więc odrzucić kołdrę na bok, mrucząc pod nosem niewybredne przekleństwa.
Zanim raczyła pójść w stronę drzwi, posiedziała jeszcze minutę na swoim legowisku, przecierając zlepione wielogodzinnym snem ślepia. Dopiero w momencie, gdy zaczęła widzieć na oczy, położyła na ziemi najpierw jedną stopę - prawą, tak na wszelki wypadek. Później dołączyła drugą. Po uśpionym domu dalej roznosił się rytmiczny dźwięk pukania - Shi musiała przed sobą przyznać, że niezachwiany upór nieproszonego gościa wręcz jej imponował. Nadal zamroczona wciągnęła na grzbiet jakąś wełnianą narzutkę, bo zimowe dni w Midori były mimo wszystko dość chłodne, a potem, po chwili krótkiego namysłu, jeszcze grube skarpety. Może i się guzdrała, ale nie zamierzała się przeziębić, wyłażąc rozgrzana na ziąb.
Dopiero gdy skończyła wszystkie te przygotowania, przekroczyła chwiejnie głęboko uśpioną Inojkę, która dzieliła z nią pomieszczenie, a potem skierowała swoje ciężkie kroki w stronę drzwi. Pchnęła je z ostentacyjnym ziewnięciem, z uprzejmym zainteresowaniem zerkając tylko, czy posłaniec aby nie dostał już śmiertelnej hipotermii.
- O, Keitaro. Dawno się nie widzieliśmy. - Kuzyn Keitaro zawsze imponował jej tym, ile był w stanie wykrzesać z siebie entuzjazmu. Tak i tym razem, mimo niewygód dostarczania wiadomości o tak nieludzkiej godzinie w samym środku zimy, wyglądał, jakby traktował swoją funkcję najzupełniej poważnie. Shi w sumie zazdrościła mu tego hartu ducha. - Całkiem ładnie, chociaż strasznie dużo łażenia góra-dół. Myślałam, że kolana mi wysiądą. I łeb wariuje od ciśnienia - odparła marudnie, otulając się szczelniej przed ziąbem wpadającym do środka domostwa. Jeszcze nie wybudziła się do końca.
Chłopak szybko przeszedł do rzeczy, potwierdzając najgorsze obawy Shi - Keitaro nie wpadł tu dostarczyć noworoczną pocztówkę od rodziców albinoski, ale oficjalne wezwanie do udziału w wojnie. Kunoichi zmarszczyła czoło, wysłuchując go w milczeniu, a informacja o żołdzie wcale nie poprawiła jej humoru - niby domyślała się, że przyjdzie na nią pora, ale jak przyszło co do czego, to czuła, że chyba nigdy nie byłaby gotowa. Plusem na pewno było to, że władze klanu nie zdecydowały się od razu rzucać jej na głęboką wodę - chociaż w tym przypadku to określenie brzmiało dość przewrotnie, biorąc pod uwagę to, że celem jej podróży miało być morze.
- Nienawidzę przygód – mruknęła pół-żartem, pół-serio na słowa młodszego kuzyna, rozwijając zaadresowany jej imieniem liścik. Przeczytała pospiesznie parę pierwszych słów, a potem podniosła głowę, by uśmiechnąć się do Keitaro dość serdecznie, choć blado. – Też się trzymaj, Keitaro. Wpadnij do mamy na herbatę, gdy mnie nie będzie, żeby nie siedziała tutaj tak sama.
No i tym sposobem chłopak poleciał pełnić swoje obowiązki kuriera gdzieś dalej, a Shi została sama w progu domu, zmarznięta i w dość grobowym nastroju. Wślizgnęła się do środka, przymykając za sobą drzwi, by już nie wpuszczać więcej chłodu, i dopiero teraz wczytała się w przekazany jej świstek - pierwszy poważny odgórny rozkaz. Cholerne zawracanie głowy.
- Inoyu? Wiem, że nie śpisz. Robię śniadanie - zwróciła się w stronę dzielonego z kapłanką pokoju, rozgrzewając palenisko, by wstawić herbatę i ryż, a także odgrzać wczorajsze resztki zupy miso. Nara dobrze wiedziała, że albinoska obudziła się prawdopodobnie z momentem pierwszego szmeru dochodzącego od strony drzwi. Przyzwyczaiła się do tego, że za każdym razem, gdy pozwoliła sobie choćby najcichszym dźwiękiem przeszkodzić Inoyu w jej drzemce, to ta od razu przebudzała się z płytkiego snu i opieprzała brunetkę za tak karygodne zachowanie. – Przyszedł rozkaz. Zbiórka za dwie godziny, mam jechać w stronę morza. Podobno dają więcej kasy. – Zawahała się na moment, przełykając siłę z cieniem nerwowości. Chciała brzmieć jak najbardziej nonszalancko. - Jedziesz ze mną?
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 448
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Inoyū » 21 lis 2019, o 18:54

Doświadczenie wojny na rodzimych ziemiach znieczuliło ją wystarczająco, by nie przejmować się zbytnio nieswoim konfliktem. Konflikt ten zdawał się rozgrywać gdzieś w najdalszym tle, pozwalając albinosce na w miarę spokojne kontynuowanie swojej codzienności. Może i spędziła kilka ostatnich dni na podnoszeniu swoich umiejętności, a jej spacerek zwieńczony uzupełnieniem swojego ekwipunku nie był taki znowu przypadkowy, to nadal odrobinkę łudziła się, że nie będzie jej dane z tego korzystać. Tłumaczyła samej sobie, że wszystkie wcześniejsze zabiegi nie muszą od razu oznaczać szykowania się na wojnę, a były jedynie próbą przygotowania się na bliżej nieokreśloną ewentualność, która przecież wcale nie musiała nastąpić. Za każdym razem, gdy jej towarzyszka niedoli podejmowała temat potencjalnego pójścia na front razem z nią, zbywała ją błyskawiczną zmianą tematu, nie dowierzając, że słowa Shi mogą być czymś więcej niż tylko spanikowanym lamentem. Przecież nadal są Doko! Kto byłby na tyle głupi, by powierzać im zadania, które mogłyby jakkolwiek wpłynąć na ostateczny wynik wojny? Dopiero zaczęły podejmować się wykonania tych bardziej ryzykownych zleceń, więc czy wysyłanie tego niedoświadczonego dueciku w sam środek starcia nie byłoby skazaniem ich na śmierć? Ale, z drugiej strony, czy kogoś to w ogóle obchodziło?
Zima w Midori, czego absolutnie nie była świadoma przyzwyczajona do siarczystych, górskich mrozów Yamanaka, okazała się być nadzwyczaj łaskawa; dotychczas śnieg raczył poprószyć zaledwie parę razy, zaś aura przypominała raczej wczesną wiosnę w Soso niż prawdziwą zimę. Jednak pomimo tego, że było całkiem ciepło i spokojnie mogła paradować nieopatulona tysiącem warstw grubych, wełnianych koców, nie mogła powiedzieć, że ominęła ją zimowa chandra - krajobraz tego miejsca prezentował się stokroć bardziej depresyjnie aniżeli jej ukochane Soso. Nie dość, że okolica tej jakże uroczej chatynki już od startu była dość błotnista, to w połączeniu z podgniłymi liśćmi i częstszymi niż zwykle deszczami tworzyła widoczek tak nieprzyjemny, że jedynie wyglądała na niego przez okno z obrzydzeniem, starając się zminimalizować przebywanie na zewnątrz. Gęste chmury, które szczelnie pokrywały cały nieboskłon, dzisiaj również nie pozwoliły wyjrzeć słońcu chociaż na chwilkę, by umilić albinosce poranek swoimi promieniami.
Stuk stuk.
Narzuciła wygrzaną pierzynę na łeb. Won.
Puk puk.
Donośne obijanie pięścią o drzwi jednak nie ustawało, a irytujące źródło tych dźwięków raczej nie miało zamiaru przerwać uprzykrzania dziewczętom życia. A to niech puka. Popuka, popuka, znudzi mu się i przestanie. Inoyu nie będzie zwlekać się z łóżka tylko dlatego, że ktoś wali w drzwi - tym bardziej, że dom nie należał do niej, tylko do szanownego państwa Nara. Mamusi Shi nie było w domu, więc to na nią automatycznie spadają wszystkie obowiązki. To niech ona tam idzie. Niech ona za wszystko odpowiada.
Zacisnęła ciaśniej powieki, słysząc, że Shikatsu nie wytrzymała i wytoczyła się wreszcie z łóżka. No przecież nic jej nie może zrobić. Przecież alibnoska sobie tylko smacznie śpi. Nie każdy ma tak czujny sen jak ona, nie może jej za to winić. Podłożyła złożone dłonie pod głowę, jeszcze dobitniej sugerując Narze, jak bardzo kamienny jest jej sen. Udawanie wyszło jej tak cholernie dobrze, że ostatecznie naprawdę zaczęła odpływać, przesypiając w ten sposób całą pogawędkę Shi z jej krewnym. Co z tego. To pewnie i tak nie było nic ważnego.
Ocknęła się dopiero w momencie, gdy do jej uszu dotarło jedno, magiczne słowo - śniadanie. Chociaż wcześniej jej słuch zdawał się nieco szwankować, to w tej chwili był aż nadto wyczulony. Wygrzebała się leniwie spod swojej kołderki, po czym przetarła rozgrzaną od snu twarz i otworzyła z donośnym trzaśnięciem drzwi do ich pokoju.
No już nie śpię, bo mnie, kurna, obudziłaś — wybełkotała z pretensją, usadawiając się na mięciutkiej poduszce znajdującej się akurat naprzeciw jej osoby. Pozwoliła Narze się obsłużyć, podziękowała grzecznie za jej fatygę. Spojrzała na przygotowane przez nią dania i aż mlasnęła z niezadowoleniem na widok jakiegoś starego, odgrzewanego ryżu podanego z zupą, która, co prawda, była świeża, ale jadły ją chyba już setny raz z rzędu! No bez przesady!
Serio? Znowu jemy to samo? Czy ty w ogóle potrafisz zrobić coś więcej niż ugotowanie ryżu? — warknęła, jednak nie miała w tym momencie ochoty na jakieś przedłużające się grymaszenie, więc łaskawie zabrała się za spożywanie podstawionego jej pod sam nos jadła, ostentacyjnie przeżuwając każdy kolejny kęs ze skwaszoną miną. Kawałek tofu stanął jej w gardle, gdy usłyszała, że jednak zostały przydzielone do jakiegoś wojennego zlecenia. — No ale wiesz coś więcej? A, i weźże mi coś pożycz, nie mam w ogóle ciuchów nad morze. Wezmę tę dziwną narzutę, cieszę się, że ci to nie przeszkadza. — Pomachała lekceważąco ręką w jej stronie, by bezpardonowo narzucić na swój grzbiet jakiś - chyba całkiem kosztowny - fatałaszek jej matki. — Czyli rozumiem, że chcesz, bym z tobą jechała tylko po to, by chyba dostać więcej kasy? Mhm, oczywiście. Pojadę z tobą, ale jeśli nie dadzą mi więcej, to będziesz musiała wyłożyć ze swoich — zapowiedziała, spoglądając na nią śmiertelnie poważnie. Na dobrą sprawę, to pewnie nawet nie musiała wypowiadać tego na głos - już tyle razy jej o tym przypominała, że Nara musiała być doskonale świadoma.
Kiedy już dziewczęta odhaczyły dokończenie śniadania, pokłócenie się podczas decydowania, co właściwie powinny ze sobą zabrać i doprowadzenie się do porządku, ruszyły do miejsca, w którym miała odbyć się zbiórka.
Ostatnio edytowano 22 lis 2019, o 19:46 przez Inoyū, łącznie edytowano 1 raz
PH BANK GŁOS arciki

Obrazek

whoever said money can't solve your problems
must not have had enough money to solve them


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Lata
 
Posty: 448
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Ichirou » 21 lis 2019, o 21:13

Inoyu i Shikatsu [zt], dalej tutaj -> viewtopic.php?p=128987#p128987
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2942
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Dom Shikatsu

Postprzez Ichirou » 3 lut 2020, o 20:16

Wyglądało na to, że jego wojenna przygoda w Prastarym Lesie dobiegała końca. Uznał, że przysłużył się już wystarczająco dla klanu Nara, by jego imię oraz nazwa jego organizacji zostały uwzględnione przy omawianiu rezultatów konfliktu. Sława sławą, ale nie mógł też za bardzo przesadzać, by jeszcze przyczyniłby się do powstania potęgi w Midori, która mogłaby w jakiś sposób zagrozić pustyni. Jeżeli podbijać jakieś prowincje, to przede wszystkim dla swojego rodu.
Odebrał wynagrodzenie i pozwolił sobie na mały odpoczynek przed wyruszeniem w dalszą podróż, jako że ostatnia misja całkiem mocno go wyczerpała. Odwiedził jeden z droższych lokali, pojadł jak królewicz, skorzystał z wysokiej klasy noclegu, odświeżył się, wypachnił, poubierał w świeże ciuszki. W międzyczasie spisał też krótką wiadomość do pewnej znajomej. Zbierając się powolutku z Yokukage, mając do odwiedzenia jeszcze jedno lub dwa miejsca, poszukał jakiegoś gońca czy kuriera do przekazania wiadomości adresatce. Dał szczylowi przyzwoity pieniądz i pogroził paluszkiem, że jak nie dostarczy liściku odpowiedniej osobie, to specjalnie tutaj wróci, by pogrzebać go w piachu. Szczyl wykonał więc swoje zadanie w trybie priorytetowym. Bez problemu odszukał domostwo pewnej Nary, ponieważ te wyróżniało się niezwykłymi ozdobami, których Ichirou niestety nie zobaczył. A szkoda, pewnie miałby niezły ubaw.

    [zt]

    Do Nara Shikatsu
    Przejąłem ważną strażnicę przy granicy i załatwiłem w Kaigan jednego z największych mózgów Aburame, a o dziesiątkach pokonanych ninja nie wspominam, więc z mojej strony wystarczy tyle dobrego. Wracam na pustynię, bo jeszcze zapuszczę korzenie w tym Lesie. Jeżeli zaprzepaścicie przewagę, jaką wam zagwarantowałem, to znaczy, że jesteście beznadziejni i szkoda było mojego zachodu. No ale życzę wam powodzenia, wasza porażka nie jest mi na rękę.
    W ramach odpłacenia się za moje dokonania, weź swoją milutką przyjaciółeczkę i wpadnijcie do mnie z czymś ciekawym. W ostateczności zadowolę się wieściami na temat dalszego przebiegu wojny. Zobaczycie przy okazji skorpiony, zapalimy fajkę wodną i pobalujemy.
    Nie zapomnij pozdrowić Inoyū. I przekaż jej, żeby nie przewaliła moich kolczyków.

    Handlarz piaskiem, Asahi Ichirou
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2942
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Domy mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron