Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Ryuzaku no Taki są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Katakuri » 9 lis 2019, o 14:38

Misja Rangi - D - 13/15
-Kimiko Iyashino-


Kimiko była najwyraźniej bardzo ucieszona z faktu że do gospody przybyli ludzie kultury, chcący pokojowo spędzić czas bez wszczynania zamieszek. Trudno zignorować takową zaletę, zwłaszcza w mieście kupieckim w którym zwłaszcza podczas interesów zakrapianych alkoholem. Rozmowa zagadnięta przez młodego mężczyznę była dla Kimiko równie interesująca co dla rzeczonego jegomościa. Całkiem fajne oderwanie się od pracy dla obydwojga prawda? Na pierwsze zdanie o piciu jedynie szeroko się uśmiechnął i rzucił rozbawiony Mamy za słabą głowę moja droga na jakieś alkoholowe ekscesy. Sama historia naszej bohaterki najwyraźniej bardzo zainteresowała klienta, a fragment o tym że jest bezpieczna i umie się sama bronić ewidentnie troszkę go rozbawił. Nic dziwnego, w końcu wyglądała bardzo dziecięco, pracowała w karczmie, i jeszcze to co mówiła wskazywało na to że jest lekarzem który nie ma przy sobie za dużo gotówki skoro tak dorabia. Nie skomentował jednak i nie ciągnął rozmowy jak by wyczuwając że może to być niezręczne wypytywanie dlaczego już tam nie pracuje. W zamian za to odpowiedział po wysłuchaniu wszystkiego co miała do powiedzenia: Czyli tymczasowa robótka? Właściwie to dobre wyjście, w końcu zaraz po pracy wchodzisz po schodach i już masz swój pokój. Pamiętaj młoda damo, nie zawsze w życiu mamy to co chcemy, ale jeśli będziemy tylko ciężko pracować to na pewno osiągniesz swoje marzenia! A teraz na mnie już czas, dziękuję za pogawędkę. I oddalił się do stolika do którego właśnie dosiadali się ewidentnie partnerzy w interesach. Kimiko dopiero po chwili mogła zobaczyć że ilość pieniędzy którą zapłacił była troszkę większa niż cena dwóch piw. Nasza bohaterka dostała bowiem całkiem ładny napiwek, nic tylko się cieszyć prawda?
Jej nowe zajęcie przerwał karczmarz który wrócił z nową beczułką piwa. Podczas gdy klęknął wymieniając ją za starą nie patrząc na dziewczynę powiedział łagodnym tonem Chyba już dzisiaj za dużego ruchu nie będzie. Możesz spokojnie pójść na górę i umyć podłogi w pokojach 4,5,6 i 8. Kluczem potem przynieś mi tutaj na dół. W miarę możliwości wyrzuć stare ususzone kwiaty z pokoi i wymień firanki. Ręką wskazał klucze w szafie za ladą. Gdy właśnie dokręcał beczkę, usłyszeli głośny syk, którego następstwem była wysoka fontanna piany. Beczka pękła u góry. Karczmarz zaklął odstawiając ją obok lady, na szczęście pęknięcie było tylko u góry więc za dużo trunku się nie zmarnowało. Jednak pewne jego część już tak. Westchnął Wiesz co, jak możesz to tutaj tez umyj podłogę, a ja idę po nową beczułkę. Weź przy okazji tamten mieszek z drugiej szuflady od lewej i klucz do pokoju numer 1. Jak skończysz to po prostu zostaw tutaj klucze i idź się urządź w pokoju. Ja sobie tutaj już poradzę.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 97
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kimiko » 9 lis 2019, o 19:03

Kimiko spoglądała na gości, których obsługiwała i bez żadnego mrugnięcia okiem wysłuchiwała każdych ich słów. Z zewnątrz, zdawało się, że wysłuchuje ona wszystkich rozmów z wielkim zainteresowaniem. Jednak we wnętrzu, nadal pozostawała w swoim świecie, w którym wróciła do starszych czasów, gdzie wspominała swoją pracę w szpitalu. Tkwiła w tym stanie dość długo, wręcz automatycznie kiwając twierdząco swoją głową, nie reagując świadomie na słowa innych. Ze stanu tego wybudził ją właściciel gospody, który wparował wręcz do pomieszczenia z beczką piwa przy sobie. Ta ocknęła się i przecierając oczy spojrzała na niego i wysłuchała jego słów.
Jasne, nie ma problemu, zabieram się za sprzątanie! - powiedziała różowowłosa i zabrała z szafy klucz do pokojów i zabrała z zaplecza wiadro z wodą. Wrzuciła do niego kawałek jakiegoś starego mydła, leżące na półce, które szybko rozpuściło się w niej, tworząc dziwnie pachnącą pianę. Kleknęła nad plamą śmierdzącego piwa i wytarła posadzkę, mocząc wcześniej szmatę w wodzie. Plama zeszła wyjątkowo szybko, dzięki czemu mogła zmienić wodę, dołożyć tego dziwnego mydła i czym prędzej pobiegła na górę, odcinając się kompletnie od pijaństwa, które działo się w tamtym pomieszczeniu. Na reszcie cisza i spokój, przerywany co jakiś czas śmiechami z dołu. Kimiko wzięła do ręki klucze i otworzyła nimi pierwsze pomieszczenie - pokój numer cztery. Pokój ten nie wyglądał może zbyt dobrze, ale nie było też zbyt źle - ot, nie przykryte łóżko z poduchami na ziemi i nieco brudna podłoga, z dziwną, tłustą plamą - standard. Dziewczyna zabrała więc poduszki, ustawiła je na swoim miejscu, przy okazji ścieląc łóżku i nachyliła się nad dziwną plamą, którą zaczęła szorować. Ta zeszła dość szybko, dzięki czemu dziewczyna mogła zanurzyć szmatę w wodzie, zabrać ze sobą wiadro i zabrać ze sobą kwiaty, które uschły pod oknem. Kolejne dwa pokoje - pięć oraz sześć nie wyglądały najlepiej. Jedyne co było w nich ok, to kwiaty, które zaskakująco były przez kogoś podlewane. Dziewczyna wzięła się więc za pracę i zaczęła sprzątać - wytarła wszystkie kurze, pozbierała wszystkie śmieci, jakie porozrzucane były po pokojach i wytarła calutką podłogę. Zmęczona i spocona, po praktycznie całym wieczorze pracy, otworzyła ostatnie drzwi do pokoju, który... o dziwo był bardzo zadbany. Podlane kwiaty, w miarę wysprzątana podłoga i pościelone łóżko. Jedyne co, było tutaj do roboty, to pełny koszyk starych pościeli, czekający na wypranie. Ważne, że nie musiała robić zbyt wiele. Zamknęła więc pokój i wyszła z niego z koszem w ręce, którego wyniosła do pralni. Tam zostawiła go dla innej pracownicy lub pracownika i zadowolona weszła na górę podchodząc do swojego pokoju - pokoju numer jeden. W połowie drogi przypomniała sobie jednak o czymś.
- Ah!! Jeszcze firanki! - zaskoczona dziewczyna podniosła palec, przypominając sobie o najważniejszej rzeczy w całej tej dziwnej pracy. Wzięła więc ze schowka świeże firanki i ponownie otworzyła wszystkie cztery pokoje, do których miała kluczę i na szybko założyła tam firany. Zmęczona ciągłym bieganiem i nachylaniem się młoda Kimiko zeszła na dół, zostawiła klucze w szafce, odkładając je na swoje miejsce i ponownie weszła na piętro, wchodząc już do pokoju numer jeden - swojego pokoju. Dziewczyna była na tyle zmęczona, że nie przeszkadzał jej nieład tego pomieszczenia - po prostu położyła się i zasnęła szybciej, niż najbardziej leniwy kot.
Chętnie poprowadzę misję rangi D. Oferuję fabułę pod "klienta" ;)
Avatar użytkownika

Kimiko
 
Posty: 34
Dołączył(a): 25 wrz 2019, o 11:36
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7718
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Katakuri » 11 lis 2019, o 21:32

Misja Rangi - D - 15/15
-Kimiko Iyashino-


Kimiko bez żadnych większych trudności poradziła sobie z zadaniami które przed nią postawiono. Można powiedzieć że pracowała jak doświadczona sprzątaczka. Co prawda zapomniało się jej o wymianie firanek i musiała się potem cofnąć. Po całym dniu pracy dziewczyna była wręcz zamęczona niemiłosiernie. Było około 23, a ona dopiero skończyła. Gdy schodziła na dół właściwie pół przytomna, w celu zdania kluczy i załatwienia spraw do końca spotkała barmana. Ten widząc jej zmęczenie, powstrzymał się od uszczypliwego tekstu który mu się nasuwał. Widać że nie będzie mu dane pożartować z biedną zapracowaną dziewczyną. Dziw brał że nie zatrzymała się nawet po pieniądze. Gdy już odchodziła ten szybkim susem do niej doskoczył wciskając jej do ręki sakiewkę monet. Była tam zarazem gotówka od niego, jak i napiwek który dostała od dwójki młodych klientów z którymi rozmawiała swego czasu. Trzymaj młoda, należny ci się za kawał ciężkiej pracy. Dawno nie widziałem kogoś tak pracowitego, jesteś wzorem dla ludzi w swoim wieku. Klienci są zauroczeni, wpadaj do nas jak tylko będziesz miała ochotę. Śpij dobrze. Jednak Kimiko wyglądała jak by była tak nieprzytomna że nawet nie rozumiała o co chodzi. Westchnął widząc jak odchodzi, aż szkoda że takie urocze dziecie marnuje swoje dzieciństwo pracując po barach. Ciekawe co się wydarzało w jej życiu, pomyślał zaciekawiony. Ale cóż, chyba nigdy się nie dowie, a pytać o takie osobiste sprawy chyba nie wypada. Dziewczyna wręcz wczołgała się do swojego pokoju gdzie poszła z miejsca spać. Sam pokój spełniał wszystkie podstawowe standardy więc akurat na nic nie można narzekać. Chociaż ona zapewne spać by poszła nawet na sianku w stodole. Pytanie, skoro tak harowała to nie lepiej było no nie wiem, po prostu iść spać w jakiejś stodole i spędzić wieczór patrząc w sufit? Troszkę mało zarobiła jak na cały dzień pracy. Miejsce do spanka i 250 Ryo. Nie za dużo. Ale z drugiej strony jest to zawsze jakieś doświadczenie prawda? Rozmowy z ludźmi to też ważny element szkoły ninja.

Koniec misji
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 97
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Seinaru » 13 lis 2019, o 08:05

Na szczęście droga powrotna minęła im bez niespodzianek. Podróż do Ryuzaku z Watanabe była idealną okazją do tego, aby zagłębić się nieco w szczegóły życia zarówno starszego samuraja, jak i jego mistrza. Nie żeby Kei był nadmiernie ciekawski w tej kwestii, ale gdy Watanabe zaczął opowiadać ani razu mu nie przerwał. Nie przywiązywał jednak wielkiej wagi do imion czy innych detali, ale po kilku godzinach wędrówki wiedział już całkiem sporo na temat Serizawy. Niestety, obawiał się że teraz ta wiedza na nic już mu się nie przyda.
Na pytanie o to czy Seinaru "stanie razem z nimi", Kei zawahał się. Nie żeby nie chciał aby sprawiedliwość została wymierzona, ale nie wydawało mu się, aby kolejny rozlew krwi cokolwiek zmienił. Żaden kolejny przewrót nie zakończy niepokojów w rodzinie Otori, bo ten kto bez dowodów winy obecnego lidera zabije go w powstaniu, sam zostanie okrzyknięty zdrajcą i uzurpatorem.
- Bardziej jest wam potrzebny jakiś szpieg i dyplomata, a nie wojownik taki jak ja. - Odparł na prośbę Watanabe, która miała znaczyć tyle co "poradzicie sobie sami".
Po dotarciu na miejsce zostali przyjęci przez Otoriego niemal natychmiast. Mimo że przechodząc przez kolejne bramy i drzwi atmosfera była bardzo ciężka, to jednak nikt nie robił im problemów ani wyrzutów. Na pewno pomogła w tym obecność Watanabe i dlatego bez chwili zwłoki stanęli przed zleceniodawcą Seinaru.
- Witam, panie Otori. Wieści jakie przynosimy na pewno pana ucieszą. Serizawa zginął z mojej ręki w pojedynku na ulicy jednej z przygranicznych wiosek. - Zaczął odpowiedź Kei i na dowód tego okazał miecz pokonanego.
- Watanabe był świadkiem tego starcia, tak samo jak tamtejsi mieszkańcy. - Powiedział to, chcąc przekonać mężczyznę, że w takim razie przynoszenie tutaj jego głowy na dowód wykonania misji nie było konieczne.
- Odzyskaliśmy również pieczęć o którą Pan prosił. - Tą również Kei wyjął z torby i wyłożył przed Otoriego.
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1694
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 14 lis 2019, o 02:02

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o honorze"
Post 49/?
Posiadłość rodu Otori


Watanabe jedynie skinął głową na odpowiedź Seinaru dotyczącą jego dalszego zaangażowania w sprawę. Dla wszystkich było jasnym, że przygotowanie zemsty będzie wymagało środków oraz czasu, zwłaszcza teraz, kiedy główna „głowa" całego przedsięwzięcia straciła łączność z ciałem. Brak Serizawy mógł jednak paradoksalnie dobrze wpłynąć na dalsze losy buntowników – jakby bowiem nie było, teraz stawali się zdani zupełnie na siebie, rozproszeni i bez dowódcy nie stanowili już tak wielkiego zagrożenia, a to mogło się okazać bardzo złudnym dla ich wrogów i to już w niezbyt dalekiej przyszłości. Tak czy inaczej, Watanabe nie naciskał na Seinaru, szanował jego decyzję, jednakże napomknął krótkie, że może i tak dadzą mu „drugą szansę” by odmówić. Niewątpliwie wiązało się to z tym, że pasterz z Teiz był najemnikiem, członkiem potężnej, świeżo urodzonej organizacji mającej na celu… no właśnie, to się jeszcze miało okazać. Jeśli więc nie z powodów ideowych, to może przez czysty „profesjonalizm zawodowy” Seinaru zdecyduje się im pomóc, lub też jeśli nie bezpośrednio, to wskaże kogoś innego, którego wprowadzi w zawiłości zamieszania. To jednak wszystko w przyszłości, jeśli w ogóle.
Dalsza droga jak wspomniano minęła bez większych atrakcji, a sam Watanabe nie wprowadzał już Kei’a w dalszej szczegóły tego, co rebelianci planują uczynić, ani gdzie rozbiją nowy obóz. Dość oczywistym było, że na czele grupy stanie najpewniej Bantoro, albo córka Serizawy, ale gdzie się udadzą i co zrobią, w to Kei nie został wprowadzony – po części dlatego, że plany te najpewniej muszą się dopiero zrodzić po śmierci lidera, z drugiej, nawet jeśli teraz Kei był po ich stronie, a przynajmniej wiedział, po której leży sprawiedliwość i się za nią opowiadał, to jednak kiedyś mogło się to zmienić. Mógł również paść ofiarą jakiegoś podstępu i niechcący wydać plany roninów…
Zbliżając się do osady, Watanabe zrobił jeszcze jedną rzecz. Swoje własne wakizashi „zamienił ubraniem” z bronią Serizawy. Od teraz oprawa jego broni zdobiła klinge dawnego mentora, natomiast swa własną w jego i takie je porzucił w wodach jednej z rzek. Może był to dość nietypowy jak dla samuraja zwyczaj, jednakże Watanabe wiedział, że nie może się pojawić w posiadłości z mieczem Serizawy za pasem, to by zniweczyło wszystko…

Na najwyższym szczycie pagody, emocje sięgały zenitu, chociaż nikt tego po sobie nie okazywał, to jednak w powietrzu czuć było napięcie. Pytanie, jakie zadał pan Otori, a raczej odpowiedź, jakie miała na nie paść było kluczowe dla całego rodu, dla jego spokoju jak i dalszej ścieżki, tak więc, kiedy Kei wyciągnął nodachi o charakterystycznej oprawie, oczy zarówno lidera klanu, jak i reprezentantów starszyzny oraz strażników szerzej się otworzyły. Mowy nie było o pomyłce, to był miecz Serizawy i ten na pewno nie oddałby go bez walki, w każdym razie…
-- Tak było Panie, na własne oczy widziałem, jak Seinaru-dono powalił w walce Serizawa-san. Dopilnowaliśmy, by jego duch też nie powrócił. – Watanabe uzupełnił wypowiedź samuraja z Teiz, dość zręcznie stwierdzając, że wyprawili Serizawie pogrzeb. Głos strażnika bramy był głośny, ale z wyczuwalną nutą żalu, której mężczyzna nie zdołał ukryć, ale chyba w tym przypadku miało to jednak swoje dobre strony. Słysząc jego słowa, pan Otori przeniósł na niego spojrzenie i na jego twarzy pojawił się delikatny grymas, jakby chciał rzec, że zdrajcom się pogrzeb nie należy, ale nie powiedział tego. Wyraz jego twarzy szybko odzyskał zimną maskę i szlachcic powiedział tak:
– To dobrze. Jako demon byłby jeszcze bardziej szkodliwy… – odparł, w zasadzie zgodnie ze swoimi przekonaniami i w duchu panujących wierzeń. Zmarli potrafili wracać jako duchy, a te zdecydowanie trudniej było pokonać. Tak sprawny i nienawistny szermierz jak Serizawa, najpewniej stałby się potężnym demonem, może nawet i tengu i co wtedy? Członkowie starszyzny pokiwali głową twierdzącą, zgadzając się ze słowami pana Otori, który dość płynnie zamierzał przejść do dalszych kwestii związanych z „rozliczeniem” zadania. Jakby bowiem nie patrzeć, przenikliwość należała do najważniejszych cech dobrego lidera. Miecz był dobrym dowodem tego, co zaszło, bowiem niepewnym było, że Serizawa po dobroci własną broń odda, ale zawsze pozostawała tak szansa, tylko że…
Dalsze słowa Seinaru i pieczęć sprawiły, że drążenie tego, jak bardzo nieżywy jest Serizawa została odsunieta na dalszy plan. Otori wyciągnął łapczywie ręce po wyłożoną pieczęć i przyciągnąwszy ją do siebie obejrzał uważnie wraz z członkami starszyzny. Czy sprawdzali jej autentyczność, a może szukali ewentualnych skaz tudzież uszkodzeń które czyniłyby ją bezwartościową, tego nie wiedział nikt poza nimi, ale niewątpliwie pochłonęła ona całą ich uwagę.
– To wspaniałe dokonanie, Seinaru-dono. Pieczęć wydaje się nie uszkodzona, przynajmniej w tej kwestii zachował się godnie. - pan Otori przemówił już w lepszym nastawieniu i chyba postanowił dalej kwestii śmierci Serizawy nie rozpatrywać, jakby ten przedmiot zupełnie odsuwał wszystko na bok – po części dokładnie tak był. Pieczęć była podstawą do władzy nad rodem i jego polityki. Fakt, że Serizawa jej nie zniszczył (a mógł) i trafiła teraz do jego rąk sprawiała, że pan Otori zdecydowanie rozpogodził się.
– W pełni zasłużyłeś na swoją zapłatę, Seinaru-dono. Będę bardzo dobrze wspominał Klepsydrę. - przemówił szlachcic dając skinieniem znak jednemu ze strażników, a ten z ukłonem wstał, podszedł do jednego z regałów i wyciągnął z niego niewielką skrzyneczkę, z którą wrócił i podał ją w ukłonie swojemu panu, a ten postawił ją przed Seinaru. W środku znajdowała się umówiona kwota, a Otori kontynuował.
– Seinaru-dono, wyruszając mówiłeś, że spróbujesz wywiedziedzieć się, kto stał istotnie za tym zamachem, czy i w tej kwestii odniósł pan sukces? - zapytał i spojrzał badawczo na samuraja. W tej chwili, zarówno on, jak i Watanabe niemo czekali na odpowiedź Seinaru – obaj bowiem znali prawdę i obaj pragnęli wiedzieć, co odpowie Kei, albowiem wiele od tego zależało…

/

-- Głos – Watanabe
- Głos - pan Otori
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Katakuri » 15 lis 2019, o 19:06

Katakuri zeszła z gór. Śnieg prószył powoli aczkolwiek nieubłaganie. To tylko kwestia czasu gdy świat zostanie zasypany warstwą białego puchu. Zimne powiewy wiatru dotrzymywały jej towarzystwa od samego początku podróży. Gdy przekroczyła bramy miasta wchodząc w teren zabudowany sytuacja troszkę się poprawiła, jednak zimno było nadal bardzo doskwierające. W końcu jednak takie uroki pory roku. No i fakt że była w samym płaszczu i ubraniach w których chodziła latem nie pomagał. Siedzenie dobre parę tygodni w lesie trenując styrało młodą kobietę. Chłostana pogodą i powłóczyła nogami które to ze zmęczenia ledwo pozwalały jej stąpać naprzód. Dla gapiów mogła nawet wyglądać jak jakiś łowca polujący na zwierzęta, wracający z wielodniowej wyprawy z pustymi rękami. Łuk zwisający jej na plecach był jakby potwierdzeniem tej teorii.
Nie wiedziała do końca gdzie idzie, jedyne czego chciała to ciepłe miejsce w którym można zjeść, napić się i wyspać. Prowadzona tą motywacja wkroczyła na obszar miasta pełen domostw i przybytków. Jednym który zwrócił jej uwagę była tawerna. Wyglądała na dosyć nową i zadbaną. Rokowało to że być może obsługa jednak walczy z pijaństwem i napastującymi klientki mężczyznami. Westchnęła kierując się do przybytku. Z braku lepszych alternatyw pod ręką mogło być i to. Otworzyła drzwi, a ciepło sali uderzyło ją w twarz. Był wczesny wieczór, a sala była pełna. Co prawda wiele par oczu obróciło się w jej stronę, jednak szybko wracali do swoich spraw. W tej radosnej atmosferze pełnej gwaru dosłyszeć można było jakiegoś podróżnego grajka. Podeszła do lady i złożyła zamówienie.Kufel piwa i gotowane warzywa. Zignorowała pytające spojrzenie barmana, który to zapewne nierzadko spotykał klientki zamawiające same warzywa. Po dokonaniu zapłaty udała się do lewego górnego rogu sali, siadając przy stoliku w kącie. Plecami siedziała do rogu sali. Miejsce nie było specjalnie niezwykłe, okrągły stół i 3 krzesła. Czekając na resztę zamówienia odpięła od pasa miecz kładąc go przy stole, a łuk z kołczanem wrzuciła za siebie. Liczyła że odstraszy to potencjalnych podrywaczy. Odchyliła głowę do tyłu zamykając oczy. Pora zażyć troszkę luksusu.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 97
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kimiko » 16 lis 2019, o 16:59

Kimiko spała smacznie w swoim łóżku, zagłuszając swoim chrapaniem wiatr, który próbował wedrzeć się do jej pokoju z zewnątrz. Dziewczyna nawet nie miała szans na przebranie się, bądź nawet zwykłe ściągnięcie ciuchów - od spała w swojej codziennej, materiałowej sukni. Na sobie miała jeszcze biały kitel, który jest pozostałością po wczorajszej pracy. Otworzyła w końcu oczy i z szokiem wstała z niewygodnego łóżka, oglądając się dookoła. Spojrzała na swoje odbicie w małym, pękniętym lusterku i zobaczyła w nim swoją zmarnowaną twarz. Wzięła więc do ręki parę ziołowych maści i wysmarowała nimi siebie, przy okazji zasłaniając zmęczoną twarz, nieco bardziej błyszczącą i jakby świeższą skórą. Zdjęła biały kitel z siebie i włożyła go do torby, zamykając go dość szczelnie. Założyła ją na siebie i spoglądając na pogodę za oknem westchnęła i wyszła z pokoju, zamykając drzwi za sobą na klucz. W tle słychać już było poranny tłum, który przybył na strawę i trunki, jakimi mogła się pochwalić ta gospoda. Kimiko zeszła na dół, ostrożnie wyglądając zza ściany na znajdujący się tłum i szybko przemknęła pomiędzy ludzi w stronę baru.
- Witaj Kimiko, jak minęła noc! - krzyknął zaciekawiony karczmarz. Dziewczyna jednak nie odpowiedziała na to pytanie, lecz... zamarła w bezruchu. Stała tak wpatrzona w jeden stolik, na którym siedziała młoda kobieta, jedząca, o dziwo, warzywa oraz popijając piwo. Widok ten zaciekawił samą różowowłosą, która wgapiała się w kobietę z niedużej odległości z kompletnie opuszczonymi rękami, które zwisały bezwładnie w powietrzu.
- Piękna... - powiedziała pod nosem Kimiko, nie zwracając uwagi na ludzi, którzy znajdowali się dookoła niej. Łuk i miecz, który leżał niedaleko jej skutecznie odstraszał pijanych z rana facetów, którzy wzięliby sobie taką pannę za cel. Jej wzrok, pomimo tego, nadal wryty był w dziwną kobietę, którą nigdy wcześniej tu nie widziała.
Chętnie poprowadzę misję rangi D. Oferuję fabułę pod "klienta" ;)
Avatar użytkownika

Kimiko
 
Posty: 34
Dołączył(a): 25 wrz 2019, o 11:36
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7718
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Katakuri » 17 lis 2019, o 16:05

Katakuri zerowała czwarty kufel piwa. Odstawiła go z głośnym trzaskiem na stół i dziabnęła widelcem swoje warzywka. Siedziała w kącie calutką noc. Był już poranek, a ona zawitała tutaj przecież wczesnym wieczorem. Calutką noc spędziła na piciu alkoholu, zajadania warzyw i czytaniu zwoju traktującego o szermierce. Co czytała mógł zobaczyć każdy kto poszedł bliżej do jej stolika. Zapewne jacyś śmiałkowie zbliżyli się na takową odległość, ale zapewne właśnie przez to co ujrzeli w połączeniu z bronią koło krzesła, musieli się wycofać. Wyjątkiem był jeden koleś. Westchnęła widząc kątem oka że podchodzi po raz kolejny. Uniosła głowę widząc również różowowłosą dziewczynę z biała sukienką. Odnotowała jej obecność w głowie i przeniosła całą swoją uwagę na mężczyznę. Ten lekko podpity zataczając się po raz 3 tej nocy poszedł do niej zgadać i upewnić się czy na pewno nie chce z nim pójść do jego domu. Syknęła głośno w odpowiedzi kładąc dłoń na rękojeści długiego no dachi. Przekaz był na tyle jasny ze mężczyzna tym razem jednak odpuścił na dobre i wyszedł z karczmy z kolegami. Odetchnęła z ulgą. Nienawidziła mężczyzn, miała ochotę ich wypatroszyć w większości. Już miała wrócić do lektury i zajadania resztek warzyw, ale jej dłoń pochwyciła pusty kufel. Spojrzała ze smutkiem na jego puste dno.
Podniosła ponownie głowę i odszukała młodą dziewczynę. Na oko może z 13 lat? Patrząc że rozmawiała z barmanem, i że jest ubrana na biało można wnioskować chyba że tutaj pracuje. Dopiero teraz ją coś tknęło. Dziewoja cały czas na nią patrzyła. Czyżby dziecko szukało koleżanki do zabawy? Raczej tak luzem się nie szlaja po barach, więc byłby to raczej dowód na to że jest to jej miejsce pracy. Przemyślenia skłoniły ją do tego by wskazała na nią palcem i gestem pokazała jej by podeszła. Wpatrywała się w nią bez mrugnięcia okiem, jej spojrzenie mknęło po całej malutkiej postaci próbujące rozszyfrować o niej jak najwięcej. Nie kryła się z tym. Skoro ona sobie na nią patrzy, to Katakuri zrobi to samo w odpowiedzi. Jeśli dziewczyna podejdzie to złoży zamówienie, w końcu chyba za to jej płacą. Nikt ci dzieciaku nie mówił żeby nie patrzeć się tak ostentacyjnie na obcych? Kiedyś ktoś może się za to obrazić. Zamawiam to samo co wcześniej, kufel piwa. No i jakieś śniadanie, ale koniecznie wegańskie. Gdy skończyła opuściła głowę wracając do lektury.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 97
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kimiko » 19 lis 2019, o 10:01

"Chłodna i niebezpieczna" - to pierwsze słowa, jakie wpadły do głowy Kimiko zaraz po usłyszeniu słów młodej kobiety. Czego można było się spodziewać - młoda różowowłosa stała tam i gapiła się w nieznaną osobę tak, jakby zobaczyła tam jakiegoś boga. Ta usłyszała tylko zimne słowa, które padły w jej stronę. Od razu ocknęła się ze swojego transu i podeszła bliżej, aby wytłumaczyć swoje zachowanie.
- Przepraszam, ale dzisiaj mam jeszcze wolne, hehe - zaśmiała się głupio, jakby stres wręcz wyrywał się wraz z jej słowami. - Ale podejdę do karczmarza i wszystko załatwię! Jeszcze chwila, jeszcze momencik, tak... - dodała i pobiegła gwałtownie w stronę karczmarza, przy okazji potykając się o swoje własne nogi. Zatrzymała się na samej ladzie, która zablokowała jej dalszą możliwość błazenady, jaką odstawiała przed klientami. Ta z głupim uśmiechem spojrzała na karczmarza.
- Tamta Pani zamawia kufel piwa i jakieś wegańskie jedzenie - Kimiko po cichu dodała - Pójdę jej to zanieść, lepiej nie ryzykować.
Karczmarz wykonał swoją robotę, nalał do pełna kufel piwa, zostawiając na jego powierzchni smaczną piankę, która powoli wypełniała szkło, natomiast jego asystentka zrobiła typową sałatkę, która ozdobiona była ładnie wyciętymi pomidorami i ogórkiem. Kimiko wzięła do ręki talerz oraz kufel i bardzo ostrożnie kierowała się w stronę młodej, nieznajomej kobiety. Tym razem, jej kroki były na tyle ostrożne, że gracją ruchów balansowała swoim ciałem niczym wyćwiczona kunoichi. Po dojściu z zamówieniem do stolika, nachyliła się nad kobietą i postawiła talerz oraz kufel piwa przed klientką. Jej blizny po ugryzieniach na jej szyi były teraz bardzo widoczne - czerwone ślady po zębach znajdowały się po prawej stronie jej szyi oraz ramienia. Ugryzień na ręce nie widać, ze względu na noszony bandaż, który owinięty jest wokół jej ręki. Dziewczyna wyprostowała się, przy okazji zostawiając za sobą słodki zapach ziół, którymi perfumowała się z rana i ukłoniła się przed kobietą, mówiąc chwiejnym i zestresowanym głosem:
- Smacznego - przy okazji spoglądając kątem oka na jej inwentarz leżący obok niej.
Chętnie poprowadzę misję rangi D. Oferuję fabułę pod "klienta" ;)
Avatar użytkownika

Kimiko
 
Posty: 34
Dołączył(a): 25 wrz 2019, o 11:36
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7718
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Seinaru » 19 lis 2019, o 21:24

Nie wydawało mu się, aby pochówek odprawiony Serizawie był niegodny i w jakiś sposób umniejszał jego duszy czy ciału, jak przystało traktować zdrajców. Szczerze mówiąc, Kei nie pogardziłby taką ostatnią drogą również dla siebie. Ba! Co tu dużo mówić, w profesji ninja, samuraja czy każdego innego żołdaka jakikolwiek nagrobek i pogrzeb jest dużą rzadkością i może nawet przywilejem. Prawda bowiem była taka, że w tych czasach więcej ciał gnije pewnie w lasach, rowach i na polach bitew, niż dusz zaznało spokoju po właściwym wyprawieniu na tamten świat.
Dlatego też, nieważne z jakich pobudek, pochowanie Serizawy w jakiś sposób uspokoiło sumienie Seinaru i mimo że oficjalnie działał w złej sprawie na zlecenie bratobójcy, to nie miał teraz poczucia winy. Pewne rzeczy muszą się po prostu wydarzyć, aby na ich zgliszczach mogło wyrosnąć coś nowego. Spuścizna honorowego samuraja na pewno nie zostanie pominięta w historii rodu Otori.
Co do zwrócenia pieczęci, ręka zadrżała mu gdy oddawał jej obecnej głowie Rodu, ale gdyby tego nie zrobił i zataił jej odzyskanie, Shichiro zapewne wysłałby kolejnych najemników za Bantoro i córką Serizawy w celu jej odzyskania, a to mogłoby doprowadzić do utraty ostatnich zdolnych do dokonania sprawiedliwości. Dlatego na razie niech będzie tak jak jest, a historia z pewnością potoczy się zgodnie ze swoim przeznaczeniem.
Kei odebrał swoją zapłatę z dziękczynnym skinieniem głowy. Co jak co, zadanie swoje wypełnił, więc jego część umowy została spełniona, ryo jak najbardziej mu się należało. Pozostała jednak jeszcze ostatnia kwestia.
- Bardzo dziękuję, panie Otori. Polecamy się na przyszłość. - Odpowiedział na uznanie dla Klepsydry, chowając zapłatę do torby.
- W pokoju Serizawy w karczmie w której się zatrzymał nie znaleźliśmy żadnych dowodów na jego współpracę z kimś z zewnątrz. On sam też nie był zbyt rozmowny... sam Pan rozumie... spotkałem się z nim aby go zabić. Sądząc jednak po jego postawie i tym co mówił uważam, że po prostu nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości. - Kei zaczął zapinać płaszcz i sposobić się do drogi. Nic więcej go już tutaj nie trzymało.
- Samurajska lojalność przybiera czasem różne formy. Niektórzy chcą iść za swoim Panem aż na drugi świat i szukają kogoś, kto im w tym pomoże. Gdyby znał Pan jeszcze kogoś w takiej potrzebie, proszę nie wahać się mnie wezwać. - Zakończył ukłonem.
- A teraz jeśli Pan pozwoli... - Ukłonił się i zrobił kilka kroków w tył w kierunku wyjścia, obrócił się i wyszedł, na odchodnym spotykając jeszcze wzrok Watanabe.

zt. jeśli to koniec misji
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1694
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 21 lis 2019, o 08:07

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o honorze"
Post 51/45
Posiadłość rodu Otori
Obrazek



Decyzja samuraja o oddaniu pieczęci była zdecydowanie podyktowana dalekowzroczną mądrością i tkacz tej opowieści się z tym jak najbardziej zgadza - w chwili gdyby nie została ona odzyskana, dalej należałoby poszukiwać jej posiadacza, a to oznaczałoby wysłanie kolejnych "ogarów" w pościg za buntownikami i zgodnie z założeniami Seinaru, najpewniej nie byliby oni tak usposobieni, jak on. Pewne rzeczy nie tylko muszą się stać, ale również stanowią element planu, tudzież zwyczajnej powinności wynikającej z analizy zysków i strat. Serizawa postawiony w sytuacji gdzie jego śladem podążył niezwykle sławny i bitny wojownik musiał podejmować szybkie i sprawne decyzje. Jasnym było, że jeśli spróbują uciekać, to Kei na pewno ich dopadnie, jeśli jednak on się poświeci, to ci co pozostali przy życiu będą mogli walczyć dalej - w tym obaj samurajowie się ze sobą zgadzali, nawet jeśli te słowa nigdy nie padły między nimi. Kei stał się niejako sprzymierzeńcem, a może tylko narzędziem, w rękach jednookiego wojownika, który popełniwszy błąd w ocenie sytuacji musiał przygotować swoich ludzi na działanie w przyszłości, a to wymagało poświęcenia...

Odpowiedź "Modliszki z Teiz", na którą oczekiwali wszyscy zgromadzeni wydawała się zadowalać każdego. Na twarzy pana Otori pojawił się swoisty uśmiech, niewątpliwie był zadowolony z faktu, że ten, który mógł podejrzewać jego udział (bo przecież nie bez powodu całą tą rebelię uczynił) umarł nie przekazawszy postronnym swoich domysłów. Oczywiście, przy życiu pozostało jeszcze kilku buntowników, ale bez swojego wodza i mistrza raczej nie będą stanowili wielkiego zagrożenia, z reszta, co mogliby zrobić? Otori nie wierzył w to, że Bantoro nie wziął udział w walce w obronie Serizawy, a raczej... wziąłby gdyby mógł, to było jasne. Najpewniej więc zmarł po drodze w czasie ran, dlatego nie spotkał go Seinaru, bo przecież by o tym powiedział, czyż nie? Pozostawała jeszcze kwestia córki Serizawy, ale co ona jedna mogła? Z łatką zdrajcy nie miała czego szukać pośród samurajów, którzy jeśli by ją poznali, to najpewniej oddaliby ją w ręce lidera rodu, by ten wymierzył jej sprawiedliwość. Tak, wszystko wyglądało bardzo dobrze.
-- Tak, to co mówisz Seinaru-dono może być prawdą. Ubolewam tylko, że w ten sposób zakończyła się jego historia w rodzie Otori, cóż... – podjął pan Otori, z aktorskim wręcz smutkiem wyrażając smutek na takie, a nie inne zachowania kapitana straży, z drugiej jednak strony, mając na uwadze to, że był on stale szanowany i pamiętany przez niektórych jego ludzi, musiał jakoś sprawę załagodzić. Nie tylko dla nich, ale i dla siebie - wieść o tym, że najlepszy wojownik po prostu zdradza rzucało cień na zdolności przywódcze nowego lidera, więc należało to czym prędzej obrócić w siłę i chyba Kei podsunął mu tutaj dobry motyw.
- Tak, zapamiętamy jego ostatni czyn jako wyraz rozpaczy po stracie pana. Co prawda, powinien był przyjąć nową rzeczywistość, albo popełnić seppuku, ale może po prostu jego oddanie odebrało mu rozum. To chyba sprawiedliwe, czyż nie? - pan Otori dodał rozglądając się po zgromadzonych. Starsi pokiwali słusznie głowami, podobnie dwaj strażnicy. Zaproponowane rozwiązanie nie zmywało wini Serizawy, ale niejako ją usprawiedliwiało, ot najlepszy samuraj tak bardzo nie mógł się pogodzić ze stratą pana, że zdecydował się wymierzyć broń w jego brata - straszliwe, ale wytłumaczalne. Postradał rozum, rozpacz go przepełniła i ostatecznie musiał zginąć z rąk szlachetnego i sławnego wojownika.
Na tą wersje przystali wszyscy kiwając głowami, poza jednym - Watanabe. On nie kiwał głową, jednakże w jego postawie dało się dostrzec swoistą ulgę. Jego dotąd napięte mięśnie lekko się rozluźniły jednakże nie na wieść o częściowej rehabilitacji dawnego mentora, o nie. To nie słowa pana Otori, lecz Seinaru to sprawiły, jakby bowiem nie było, Seinaru do końca mógł wydać go jako sprzymierzeńca jednookiego - oczywiście Kei dał się poznać jako honorowy wojownik któremu zasady bushido nie są obce, jednakże trudno komuś w pełni zaufać tak o, zwłaszcza, że zdecydował się do nich nie przystawać...
- Już nas pan opuszcza? - "zmartwił" się pan tego domu, po czym widząc, że decyzja Kei'a jest raczej nieodwołalna dodał - Będę pamiętał o tym, co uczynił pan dla tego domu i o Klepsydrze. Życzę bezpiecznych dróg i może się jeszcze kiedyś spotkamy - po tych słowach Seinaru mógł opuścić salę, potem pagodę, a na końcu posiadłość Otori i udać się w stronę zachodzącego (wschodzącego?) słońca...

THE END
Misja zakończona powodzeniem
/

-- Głos – Watanabe
- Głos - pan Otori
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Katakuri » 22 lis 2019, o 00:17

Katakuri po zakomenderowaniu młodej damie co ma zrobić już myślała że wróci do lektury zwoju, ale coś jej zaburzyło ten zaplanowany tok wydarzeń. Drobna dziewczyna bowiem zaczęła coś mówić że jeszcze nie pracuje, tak jak by argumentowała za tym żeby tego nie zrobić, ale od razu sekundę później już mówiła że zaraz przyniesie, a pomiędzy dziwnie się śmiała. Nawet ślepy by się zorientował że ktoś kto tak mało asertywnie podszedł do polecenia nieznajomej, wręcz uciekając z miejsca konwersacji musiał być chyba troszkę przerażony, albo onieśmielony. Bądź co bądź zabawne. Kątem oka śledziła jej niezdarne zachowanie. Gdy jednak wracała natychmiast spuściła wzrok udając że nadal czyta zwój o technikach. Nie minęło dużo czasu jak dziewczyna już dużo pewnie przybyła z zamówieniem. Gdy nachylała się dostrzegła blizny w dziwnych kształtach, jak by po ugryzieniach na szyi, oraz wyczuła całkiem przyjemną woń perfum. Spojrzała na jedzenie i dziabnęła sałatkę widelcem mrucząc pod nosem, jednak wystarczająco słyszalnie dla rózowowłosej. Dobrze że bez mięsa, musiałabym cię ukatrupić gdybyś podsunęła mi podstępem coś od zwierząt.
Dostrzegła też jej zainteresowanie jej uzbrojeniem, oraz kolejną falę zdenerwowania. Czyżby dziewczyna miała problemy przy rozmowie z ludźmi? Czy może po prostu stresowała się obsługiwać uzbrojonych gości. Co by to nie było to nie za dobre miejsce do pracy dla takiego dziecka, mogło jej to tylko zaszkodzić. Podniosła kufel do ust połykając alkohol. Nie patrząc na dziewczynę postanowiła zapewnić sobie troszkę rozrywki. Ej dziecinko, nie jesteś za młoda na takie sadomaso po którym zostają blizny? I co tak patrzysz na mój sprzęt, ma nadzieję że nie chce mnie okraść. Mogłoby się to źle skończyć dla twojej kochanej niewinnej buźki. Wsunęła do ust troszkę sałatki oczekując od dziewczyny odpowiedzi, powoli przeżuła zieleninę, i podniosła wzrok patrząc przenikliwie jej w oczy. Następnie nieważne co wcześniej powiedziała uśmiechnęła się do niej szeroko i słodko, a następnie chwyciła jej dłoń przyciągając do siebie, a drugą sięgnęła po łuk i jej go wręczyła. Jeśli cię tak interesują moje narzędzia to się nie krepuj i je sobie obejrzyj. Może się zaprzyjaźnimy co ty na to? Katakuri była specyficzna, podobne teksty o zaprzyjaźnieniu słyszały wszystkie jej ofiary które zginęły dosyć tragicznie. Zwłaszcza ostatnia ofiar z ostatniej misji która zamiast przystanąć na przyjaźń chciała ja skrzywić i przypłaciła to poranionymi nogami, wyrwanymi językiem, a potem dosłownym skopaniem i pobiciem na śmierć przez kamienny twór stworzony techniką bohaterki. Ciekawe jak zareaguje Kimiko. Chociaż dosyć jasnym było że dziewczyna choćby nie wiadomo co nie skrzywdzi biednej nastolatki pracującej w barze.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 97
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Katakuri » 13 sty 2020, o 15:53

Katakuri przeciągnęła się patrząc na młodą dziewczynę, która nic jej nie odpowiedziała. Cicho westchnęła i przestała próbować wręczyć jej łuk. Nie jesteś zbyt rozmowna co nie? wypluła po chwili ciszy. Strzeliła karkiem dwa razy i ziewnęła odganiając dziecinę ręką. Posiłek był zaprawdę pyszny, a noc spędzona w karczmie jedną z najmilej spędzonych w ostatnim czasie ale powoli trzeba się zbierać. Trzeba wrócić w góry i skorzystać z wiosennych roztopów które pozwolą na spokojne rozbicie obozu bez większego strachu o potencjalne lawiny czy oblodzenia górskich ścieżek. Dopiła duszkiem do końca piwo i wstała od stołu. Płynnym ruchem pochwę od no dachi wsunęła za pas, a na plecy zarzuciła łuk i kołczan. Rozejrzała się dla pewności że nic ważne nie zostało na stole bądź pod nim, a potem nieśpiesznie skierowała się do wyjścia z karczmy. Przez chwilę rozważała odwiedziny w sklepie, ale nie mogła się zdecydować. Co prawda miała plan co kupić i w jakiej ilości, jednak Ryo mogło brakować. Oznacza to że albo będzie miała dużo szczęścia i znajdzie gdzieś sakiwkę z monetami, albo będzie trzeba podjąć się jakiegoś małego zlecenia. A praca, zwłaszcza nudna to nie była idealna metoda na stawanie się silniejszym. Musiała trenować żeby móc zacząć budować swoją reputację na przyszłą mistrzynię szermierki, a nie ubiegać się za pierdołami które wykonać mogły nawet nierzadko dzieci. Otworzyła drzwi, a zimne podmuchy powietrza otuliły jej twarz.

z/t http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=60&t=528&start=165
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 97
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Poprzednia strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości