Hikaru

W tym dziale lądują zaakceptowane karty postaci. Na ich podstawie można się upewnić wyglądu właściwie wykonanej KP, aby uniknąć późniejszych poprawek.

Hikaru

Postprzez Hikaru » 23 paź 2019, o 18:29


DANE PERSONALNE


IMIĘ: Hikaru
NAZWISKO: Uchiha
KLAN: Gazo
PRZYNALEŻNOŚĆ: Uchiha/Gazo
WIEK [DATA URODZENIA]: 20 [367]
PŁEĆ: Shinobi
WZROST | WAGA: 180 cm | 72 kg
RANGA: Dōkō


APARYCJA


WYGLĄD: Hikaru jest ciemnowłosym młodzieńcem o spokojnym spojrzeniu, choć to ostatnie zmienia się w zależności od okoliczności. Jego gęste, kruczoczarne włosy sięgają mu do połowy szyi i zazwyczaj pozostają w nieładzie (artystycznym – chciałoby się powiedzieć, ale nie tym razem; chłopak po prostu o to nie dba). Patrząc na twarz, uwagę przykuwają jego oczy których tęczówki należałoby chyba określić jako jasnobłękitne. Z jego spojrzenia ciężko jest zazwyczaj cokolwiek odszyfrować. Szczęka, nos, policzki, brwi, czoło – nie ma tu nic wyróżniającego się ponad „normę”, ale razem daje obraz całkiem przystojnego, młodego chłopaka, choć pewnie ocena powinna zostać pozostawiona kunoichi, które spotka na swojej drodze. Czasami zdarza mu się nosić z przekory wobec ojca kolczyk w prawym uchu.
Młodzieniec jest szczupły, ale w wyniku treningów może się pochwalić ładnie zarysowanymi mięśniami ramion i klatki piersiowej. Cerę należałoby określić jako raczej bladą niż śniadą, ale tylko trochę. Od obojczyka, wzdłuż zewnętrznej części barku aż do połowy bicepsa rozciąga się kilkunastocentymetrowa blizna – pamiątka po jednej z walk, o której jeszcze będzie mowa.

Spoiler: pokaż
Obrazek


UBIÓR: Nie lubi być niczym skrępowany, także fizycznie, więc ubiera się w luźne rzeczy. Zazwyczaj można go zobaczyć w krótkich, ciemnych spodenkach i cienkiej bluzce z długim rękawem, na którą zakłada czasem jasną kamizelkę lub gdy jest naprawdę chłodno - płaszcz. Najbardziej odpowiada mu ciemna lub szara kolorystyka. Jak mawia - nie chciałby odwracać uwagi od prawdziwego piękna, którym są jego wytwory, zresztą naprawdę nie lubi się wyróżniać z tłumu ubiorem. Poza tym nosi zwykłe, wygodne buty. Często jest też obładowany swoimi "broniami" w postaci notatników, zwojów, atramentu i pióra.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Blizna na prawym barku i ramieniu.

Spoiler: pokaż
Obrazek



OSOBOWOŚĆ


CHARAKTER: Uchiha Hikaru jest osobą wewnętrznie skonfliktowaną i – pozwólcie że użyję tutaj porównania ze znanego filmu o zielonym ogrze – ma warstwy jak cebula. Jego konflikty wewnętrzne nie są jednak wynikiem jakiegoś okresu dojrzewania czy kryzysu wieku średniego (bo ten pierwszy miał już na dobre za sobą, a ten drugi… cóż, być może w ogóle do niego nie dożyje), lecz tego jak potoczyły się jego losy. Przede wszystkim ma głęboko skrywany żal do najbliższej rodziny za to, że ocenili go przez pryzmat tego, że nie nadaje się do używania chluby klanu – sharingana. Z drugiej strony we wszystkim wspierała go młodsza siostra, dzięki czemu nabrał ogromnej dozy dystansu do siebie i świata. Jako „artysta” jest również ponadprzeciętnie wrażliwy, choć zazwyczaj tego nie okazuje. W ciągu ostatnich lat nauczył się jednak być poważnym – ale tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę niezbędne.
Niezależnie od powyższego, wobec innych osób przywdziewa on zazwyczaj mentalną zbroję żartów, ironii, ciętych dowcipów i być może lekkiej arogancji. Jak już wspomniałem, zachowuje dużo dystansu wobec siebie i jeszcze więcej wobec innych, przez co niekiedy jego zachowanie może być odbierane jako bezczelne.
Bardzo dużą rolę odgrywa dla niego sztuka. Jest wrażliwy na każdy przejaw piękna, który często chce natychmiast utrwalać w niewielkim zeszyciku, który zawsze ma ze sobą. Do wojny i zabijania, czyli chleba powszedniego shinobich podchodzi ambiwalentnie. Z jednej strony brzydzą go objawy barbarzyńskich obyczajów, jak bezsensowne zabijanie czy niszczenie, a z drugiej strony wie, że nic nie jest w stanie równać się pięknej walce na śmierć i życie.

NAWYKI: Rysowanie - kiedy zauważy rzecz, zwierzę, człowieka lub po prostu całą scenerię, która go urzeknie, bardzo trudno jest powstrzymać go przed wyciągnięciem notatnika i ołówka i przelaniem ulotnej chwili na papier.
NINDO:
HISTORIA:
- Chłopaki… mamy problem! – powiedział zdyszany siedmiolatek do trójki rówieśników, która kucała razem z nim w krzakach przy jednej z bocznych uliczek ich osady – złapali Yahiko, a w dodatku ten stary i śmierdzący Fukkato biegnie tu z jakimiś dwoma kumplami! Musimy zwiewać!
- Dokąd? Ślepy jesteś? Dalej nie ma przejścia! Specjalnie nas tu zagonili… co mnie podkusiło, żeby z wami iść na te jabłka… rodzice sprawią mi taki łomot… - zaczął lamentować rudzielec, jeden z pechowej ferajny. Reszta nie odezwała się, z przerażeniem czekając na nadchodzące przeznaczenie.
- Po co? Przypomnę ci – bo taki był zakład. Mieliście z Hiroshim udowodnić, że nie jesteście słabiakami – odpowiedział ze złością Hikaru – posłuchajcie, jest ich o jednego mniej, przynajmniej jednemu z nas uda się uciec. Nie możemy tu siedzieć, to nic nie da!
Niestety, nie wszyscy podzielali jego entuzjazm. Reszta chłopców chowała twarze w dłoniach, nie rozumiejąc co do nich mówi. Uchiha przeszedł więc do działania i kopnął w cztery litery rudzielca, który wypadł z krzaków i zwrócił na siebie uwagę grupy pościgowej. Nie mieli już wyboru – musieli biec, byle gdzie.
*
- Jak ci nie wstyd? Nie jesteśmy rodziną biedaków, żebyś musiał kraść jedzenie! – krzyczała na niego z rozpaczą matka, żywiołowo gestykulując.
- Powtarzam, nie zrobiłem tego dla jedzenia… taki był zakła…
- I mówisz, że udało ci się jako jedynemu uciec, hm? – przerwał mu ojciec, którego wyraz twarzy był zaskakująco… łagodny? – to by się pokrywało z tym, co powiedział… wykrzyczał do mnie pan Fukkato.
- Tak było… - odpowiedział chłopak, czekając w tym momencie już tylko na karę.
- Świetnie. Gratuluję. Jestem z ciebie dumny, będziesz świetnym shinobi – powiedział, co u młodzieńca, jak i jego matki wywołało falę zaskoczenia. Widząc to, Tetsu Uchiha podszedł do syna i klepnął w plecy, jakby dodając mu odwagi. Hikaru uśmiechnął się – tego dnia zdobył uznanie ojca. Niestety, nie przyszło mu cieszyć się nim zbyt długo...

***

- Dobra, dobra… i tak nigdy nie chciałem być jakimś gościem z oczami czerwonymi jak ćpun, którego ego jest tak wielkie, że trzeba byłoby zaznaczyć je na mapie! – powiedział ze skrzywionym wyrazem twarzy błękitnooki.
- Jak śmiesz?! Jeszcze jedno słowo, a nie będziesz w stanie do końca życia narysować ani jednego z tych twoich durnych rysuneczków! – ojciec wypowiedział groźbę, co do której i tak wszyscy wiedzieli, że jej nie zrealizuje.
- Wiesz co tato? To nie było porównanie! Taki jest właśnie wasz obraz! – Hikaru wstał od stołu i udał się do swojego pokoju, zamykając przesuwne drzwi. Nie był w cale zaskoczony takim obrotem spraw, ba – od pewnego momentu czekał tylko, aż ta rozmowa nadejdzie. Miał już osiemnaście lat, a z kekkei genkai wciąż było mu wybitnie nie po drodze. Przygotowywał się, na to, że zostanie przeznaczony do „gorszej” służby. Było mu to nawet na rękę, bo w przeciwieństwie do innych, którzy rozpoczynali naukę rysunkowego ninpou, on od dziecka przejawiał ogromny talent plastyczny. Kochał to co robił, uwielbiał malować, szkicować, kolorować, rzeźbić, i tak dalej. Nie spodziewał się jednak tego, że jego rodziciel tak ciężko to przyjmie. Mógł jedynie szukać zrozumienia u matki, która jednak również mimowolnie przyznała kiedyś, że spodziewała się po nim czegoś innego. Zostawała jeszcze Tsumi – ulubienica rodziców odkąd przebudziła sharingana w bardzo młodym wieku.
- Mogę? – zza przesuwnych drzwi wyłoniła się siostra, która jednak nie czekała na pozwolenie. Zasunęła je za sobą i usiadła na środku pokoju.
- Brac…
- Nie, nie, nie – przerwał jej Hikaru – nie zamierzam być wtrącony w te wszystkie schematy. Nikomu nie zamierzam nic udowadniać, nie zamierzam walczyć teraz ze zdwojoną siłą o uwagę rodziców i szacunek rówieśników, nie zamierzam się też na nikogo zamykać ani nic takiego. Zapomnijcie. Zamierzam żyć jak gdyby nigdy nic, a resztę traktować jak do tej pory – wygłosił monolog jak gdyby sam chciał się do tego przekonać.
Tsumi westchnęła głośno i opadła bezradnie na plecy.

***

- Przynajmniej zginął mając przed oczami solidny kawał niezłej sztuki – stwierdził Hikaru tonem, który miał choć trochę udobruchać siostrę, patrząc jednocześnie na zwłoki ze dwa razy starszego od niego mężczyzny.
- Słucham?! – popatrzyła na niego Tsumi, w której szkarłatnych od sharingana oczach malowało się niedowierzanie pomieszane ze złością – czy ty się słyszysz? To był człowiek, a nie jeden z tych twoich głupich namalowanych zwierzaków!
- Umm… tak, człowiek który próbował…
- Nas okraść! Zaczął uciekać, gdy tylko zobaczył, że nie ma szans!
- Zdążył jeszcze zrobić mi to – skierował wzrok na swoje ramię, z którego krew sączyła się jeszcze cienką stróżką spod prowizorycznego bandaża, spadając na wilgotny, leśny mech.
- Nie poznaję cię, Hikaru – powiedziała dziewczyna tonem, który nawet w nim wywołał dziwne, nieprzyjemne uczucie. Brunet zamknął oczy i skierował twarz gdzieś w górę. Rzeczywiście, przez ostatnich kilkanaście miesięcy zmienił się. Zawiedzione oczekiwania ojca wyzwalały w nim niekiedy uczucia, dzięki którym przełamywał kolejne granice. Starał się jednak o tym nie myśleć i zrzucać wszystko na karb zewnętrznych okoliczności, które miały go zmuszać do określonego postępowania. Tak było i w tym przypadku – gdyby ten człowiek nie podszedł do dwójki nastolatków z rzeźniczym nożem żądając pieniędzy, na pewno by żył. A to, że akurat tym razem udało mu się narysować naprawdę pięknego lwa…
Kiedy po jakimś czasie otworzył oczy, siostry nie było już obok. Przed nim jednak nadal leżał nieszczęśnik zagryziony przez jedno z jego atramentowych monstrów. Krew na jego ramieniu już zaschła, choć nadal bardzo bolało. Westchnął cicho i skierował wzrok gdzieś w bok. Tym razem na jego twarzy zamiast zazwyczaj goszczącej na niej pewności siebie oraz rozluźnienia pojawiło się uczucie znane powszechnie jako „mam dość”. Podskórnie zdawał sobie sprawę z tego, że Tsumi może mieć trochę racji. I nie chodzi tu tylko o to, co wydarzyło się w tym miejscu, lecz przede wszystkim o to, w którą stronę zmierzał on jako człowiek. Już dawno zostawił za sobą traumę bycia odtrąconym, ale to mogło oznaczać wpadnięcie w drugą skrajność…



WIEDZA


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.





EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Duża torba noszona na plecach na wysokości lędźwi

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ROZLICZENIA


PIENIĄDZE: viewtopic.php?f=101&t=7822
PH: viewtopic.php?f=34&t=7821
MISJE:
    D - 5
    C - 0
    B - 0
    A - 0
    S - 0

PREZENT OD ADMINISTRACJI:
Ostatnio edytowano 15 sty 2020, o 23:04 przez Hikaru, łącznie edytowano 9 razy
Avatar użytkownika

Hikaru
 
Posty: 80
Dołączył(a): 20 paź 2019, o 14:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, jasnobłękitne oczy, średni wzrost, ciemne, krótkie spodenki i ciemna koszulka z długim rękawem, blizna na prawym ramieniu
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Link do KP: viewtopic.php?p=127745#p127745

Re: Hikaru

Postprzez Yukirin » 26 paź 2019, o 01:01

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Yukirin
Administrator
 
Posty: 4182
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 12:23
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Yukirin#7705
Multikonta: Asaka

Re: Hikaru

Postprzez Hikaru » 26 paź 2019, o 09:45

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hikaru
 
Posty: 80
Dołączył(a): 20 paź 2019, o 14:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, jasnobłękitne oczy, średni wzrost, ciemne, krótkie spodenki i ciemna koszulka z długim rękawem, blizna na prawym ramieniu
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Link do KP: viewtopic.php?p=127745#p127745

Re: Hikaru

Postprzez Yukirin » 26 paź 2019, o 10:17

Akcepcik! Życzę miłej gry (:

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Yukirin
Administrator
 
Posty: 4182
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 12:23
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Yukirin#7705
Multikonta: Asaka


Powrót do Zaakceptowane karty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość