Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 26 wrz 2018, o 21:01

Głowna sala treningowa
Obrazek

Główna Sala treningowa jest na prawdę duża. Znajduje się ona w lewym skrzydle budynku głównego i prowadzi do niego długi na 40 kroków korytarz.
Przed wejściem do sali treningowej, znajduje się inskrypcja 一歩 – oznaczająca „jeden krok”. Dokładnie tyle potrzeba, by wejść na teren dojo, ale też tyle samo, by nigdy się nie zatrzymać – zawsze stawiać jeden krok więcej. Tuż przy wejściu znajduje się niewysoka szafeczka na buty, gdzie należy zostawić obuwie.
Naprzeciwko wejścia znajduje się kamiza – najważniejsza część dojo. W oddalonym o 70 kroków ołtarzyku znajduje się niewielkie, srebrne lustro, a po jego obu stronach dwa obrazy wojowników. Ten po prawej, ubrany w jest w grubą szatę mnicha, a na niej ma założoną zbroję. W dłoniach dzierży włócznię naginata, a postawę ma silną i bojową. Jego „brat” natomiast nosi prosty, czerwony strój. Nie ma przy sobie broni i siedzi w kwiecie lotosu. Oba obrazy łączy jedna cecha – nie mają twarzy, a wszelkie cechy zdradzające płeć są skrzętnie ukryte strojem – zasadniczo, obie postacie wydają się być nijakie, pasujące w zasadzie do każdego. Jednocześnie, czuć że przedstawiają siłę zarówno duchową, jak i fizyczną.
Samo dojo utrzymane jest w kolorystyce przypominającą dobrze zaparzoną, jasną herbatę. Sala ustawiona jest tak, by światło wpadało do środka niezależnie od pory dnia, tak więc zawsze jest tu jasno. Podłoga zbudowana jest z twardych desek, zasadniczo w dobrym stanie, chociaż jest kilka miejsc, gdzie są one wyraźnie pościerane i to na pewno nie od broni.
Na ścianach znajduje się liczny drewniany oręż bowiem dobry szermierz musi znać wszelką broń, tak więc są tutaj kije bo i jo, włócznie yari i naginata, tanto. Brakuje natomiast typowych bokkenów. W zasadzie, jedynymi elementami przypominającymi miecze są długie i cienkie patyki – daleko różne od mieczy katana, jednakże nie należy im się dawać zwieść. Jeśli natomiast chodzi o tzw. "żywe ostrza" (broń ostrą), to również się tutaj znajdują, jednakże dostęp do nich jest ograniczony i trening z nich pomocą może się odbywać jedynie w obecności jednego z instruktorów szkoły.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 19 lip 2019, o 10:20

Słysząc imię adeptki, którą miał się zaopiekować, niebieskooki przeszukał odmęty swojej pamięci i dopasował je do odpowiedniej twarzy. Z tego co zdążył zauważyć z treningów, nastolatka była niezwykle ambitna i z trudem znosiła wszelkie uwagi, a jako, że Asagi był raczej wymagający niż pobłażający, to często widywał na jej twarzy niezadowolenie, jednakże poza tym, niewiele o niej wiedział. Fakt, że podobnie jak Michio liznęła nieco kowalstwa istotnie stawiał ją jako potencjalną asystentkę do pracy w kuźni, chociaż prywatnym zdaniem Asagi'ego, rudowłosy nadawałby się do tego zdecydowanie lepiej, jednakże nie w jego roli było negować decyzje mistrzów. Kakita podejrzewał, że Kumiko została wybrana też z innych powodów, może potrzebowała się udać poza szkołę, sprawdzić w terenie, oczyścić myśli, a dla Asagi'ego miała to być okazja pracy z kimś, kto go aż tak nie podziwia? To mogła być zdecydowanie cenna lekcja dla ich obojga...
Niebieskooki odebrał zapiski do pracowni mistrza kowalskiego z lekkim ukłonem, po czym westchnął w duchu. Miał bowiem odnaleźć kogoś, kto obiecał dać znak do szkoły jak prace ruszą, a przy tym stronił od ludzi. Mogło się zdarzyć tak, że mistrz po prostu stale pracował i nie zamierzał wysyłać wiadomości, póki nie skończy. Kakita miał nadzieję, że to jednak nie ta wersja, ale widać, mistrzowie szkoły woleli nieco pchnąć sprawy do przodu. Może właśnie dlatego wytypowali dziewczynę? Ładna niewiasta potrafi poruszyć każde serce mężczyzny, tylko pytanie, czy Kumiko się do tej roli na pewno nadaje? Cóż, to oni ją wybrali, więc pewnie znają ją zdecydowanie lepiej niż on.
- Rozumiem mistrzu, tak zrobię. Wyruszę, gdy tylko poczynię odpowiednie przygotowania. - rzekł niebieskooki, w głowie już układając plan. Zdecydowanie będzie musiał się udać do osady portowej by zorganizować zapasy i jakiś sprzęt do biwakowania. Pierw jednak, wypadałoby zajrzeć do nowej protegowanej i oznajmić jej o zadaniu, jakie jej przydzielono...

***

Gdzie szukać nad wyraz ambitnej samuraj-ko? Skupiona na celu i niewątpliwie chcąca coś udowodnić Kumiko okazał się być w dojo, do którego skierował się Kakita. Zaglądając ostrożnie do środka, niebieskooki znalazł ją i przez chwilę obserwował w milczeniu. Była skupiona, zdecydowanie niezadowolona i usilnie próbowała opanować technikę, jaką im wczoraj zaprezentował. Nie był to łatwy manewr, chociaż pozornie się takim wydawał - polegał na dobyciu miecza skośnie do dołu do góry, a następnie sprowadzeniu kolejnego cięcia niemalże natychmiast po pierwszym, po tej samej trajektorii, chociaż tym razem z góry. Ćwiczenie to stanowiło wstęp do kilku technik, które znał, z jednej strony było to podstawowe Iaido, z którego można było wykonać zarówno technikę yojimbo, nad którą Kakita stale pracował, albo w dalszej perspektywie jego autorskie Sengaku, zwane również Tsubame Gaeshi.
Jedna jak i druga technika wymagała zgrania z sobą pewnych elementów, przede wszystkich, należało mieć bardzo silną postawę na nogach i skierowane do przodu biodra dające siłę uderzenie. Dalej, należało mieć niezwykle luźne ramiona, dowolne spięcie skracało ruch obracało go w niebyt. Dalej, istotna była praca nadgarstkiem w początkowej fazie cięcia z dobycia, należało pozwolić kissaki płynąć do przodu i co trudniejsze, przeciąć cel. Na końcu, pozostawała kwestia oddechu, całość należało zrobić na jednym wydechu, który swoje optimum osiąganą w drugim uderzeniu. Ostatecznie i tak trzeba było zacząć od prawidłowego wdechu...
Kakita obserwował postępy dziewczyny i zastanawiał się, czy aby nie wymagał od uczniów za dużo. Fakt, to co dla niego było naturalne, dla niej nie koniecznie być musiało. Kumiko miała nieszczęście urodzić się jako niewiasta. W społeczeństwie samurjaów oznaczało to, że musiała odbyć wojskowe szkolenie, jednakże nie dobrze było, jeśli zostawała wojowniczką. Najlepiej, by była nieskazitelna, silna i piękna, a przy tym posłuszna mężowi. By była gotowa położyć na szali swoje życie i bronić domu za wszelką cenę, ale przy tym łagodna, chętna do rodzenia i wychowywania dzieci. Zabawne, ale niedawno właśnie o tym rozmawiali z Uchiha-hime, ciekawe, co u niej słychać, ciekawe, o czym wykonując ćwiczenie myśli Kumiko...

Stając na progu dojo, niebieskooki wykonał lekki ukłon, po czy wszedł do środka ostrożnie, nie zbyt głośno, ale też nie skradał się, tak by dziewczyna mogła zarejestrować jego obecność, jeśli oczywiście nie będzie za bardzo skupiona na sobie. Jeśli nie zareaguje na jego pojawienie się, zajmie miejsce w pewnej odległości od niej i na chwilę usiądzie w seiza na podłodze mrużąc oczy. Musi uporządkować własne myśli, po czym wszelkie troski zmaterializuje w postaci siedzącego kilka metrów przed nim wroga. Następnie, lekko otworzy oczy i widząc sylwetkę oczyma wyobraźni zareaguje na jego atak polegający na wstaniu i dobyciu miecza do techniki Iaigiri, potężnego cięcia znad głowy. Kakita, skupiony na swoim wrogu od jakiegoś już czas, wyjdzie mu naprzeciw, sięgając po wznoszące się od dołu cięcie z pełną prędkością za pomocą Shōten, przecinając go od prawego biodra do lewego barku, a następnie poprowadzi drugie, skośne cięcie celując w lewy bark. Następnie, "pozwoli" mu się osunąć na ziemię i niespiesznie schowa swój miecz. Wszystko płynnie, ale niezbyt szybko. Walcząc z wyobrażonym przeciwnikiem zawsze wygrywamy, ale to oznacza, że musimy być lepsi od samych siebie. Niebieskooki "dopasuje" prędkość wroga tak, by całe ćwiczenie wykonać szybko, ale na tyle, by było pozbawione błędów. Musi wyglądać możliwie najbardziej prawidłowo, tak by Kumiko mogła (jeśli spojrzy), wyłapać w jego postawie wszystko to, o czym mówił. Nie da się poprawić błędów ćwicząc z pełną prędkością, tylko świadomy ruch tego wymaga.
Po zakończonym "pokazie" niebieskooki zwróci się do dziewczyny.
- Witaj Kumiko-san, przybywał na polecenie mistrzów Amatsurama i Zenpachi. Zostało nam przydzielone zadanie. - zacznie spokojnie, bez najmniejszego komentarza odnośnie jej techniki, albo jego własnej. Następnie poczeka aż dziewczyna sama się przywita, po czym będzie kontynuował.
- Musimy udać się do Shinrin, do samotni mistrza kowalskiego Tsuneyo-dono, który zobowiązał się wykonać dla szkoły pewien przedmiot. - na razie tyle. Lepiej dać dziewczynie szansę zadać jakieś pytanie, wybadać jej reakcje, nie trzeba odsłaniać wszystkich kart od razu...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Ichirou » 23 lip 2019, o 00:56

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
7


Młodej wojowniczce nie umknęło pojawienie się autorytetu w dojo, jednak nie przerwało to w żaden sposób jej treningu. Łypnęła tylko na Asagiego czujnym spojrzeniem, a zaraz po tym wróciła do swoich ćwiczeń ze wzmożonym zacięciem. Nie dawała po sobie tego znać, ale mogło się wydawać, że próbuje zaprezentować się z jak najlepszej strony.
Zrobiła przerwę dopiero wtedy, gdy Kakita urządził mały pokaz. Spektakl tak wzorowej techniki i imponującej szybkości bez wątpienia nie był byle widokiem dla adeptki sztuki miecza. Zajęty wyprowadzaniem perfekcyjnego cięcia Hatamoto zapewne nie zauważył, że Kumiko w tym czasie nie tylko wstrzymała swoje próby, ale też zrobiła malutkiego karpia z powodu poczynań czarnowłosego. Kiedy ten skończył technikę i schował ostrze z powrotem, dziewczyna natychmiast przeniosła spojrzenie na bok, przybrała poważną minę i wróciła do wyprowadzania błyskawicznych, ukośnych cięć. Nie poćwiczyła jednak za wiele, ponieważ starszy samuraj niedługo później zwrócił się do niej. Uczennica schowała wtedy miecz i skłoniła się oficjalnie. Wysłuchała wieści dotyczących przydzielenia jej misji pod okiem wyższego rangą samuraja, po których kiwnęła głową na znak przyjęcia zadania.
- Dobrze, Kakita-dono. Jeśli trzeba, mogę być gotowa już za chwilę. Pozwól mi tylko spakować swoje rzeczy - oznajmiła dość oficjalnym tonem. Nie wyglądało na to, żeby w tym momencie potrzebowała szczególnych wyjaśnień. Skoro dostała polecenie wydane z góry, a towarzyszyć miał jej sam Asagi, to w zasadzie wystarczał jej obecny stan wiedzy. Chociaż brakowało jej odrobiny pokory pod kątem przyznawania się do swoich niedoskonałości, to absolutnie nie można było w jej przypadku mówić o braku dyscypliny.
Skoro jednak Hatamoto zamilknął na chwilę pozwolił zadać pytania, to Kumiko po króciutkim namyśle wzięła głęboki oddech i zabrała znowu głos.
- Czy informacje na temat tego, czym jest ten przedmiot, są tajemnicą? - zapytała dość okrężnie, nie chcąc wyjść na zbyt ciekawską. Jeżeli otrzymała bardziej rozbudowaną odpowiedź, to kiwnęła głową ze zrozumieniem. W innym przypadku zrobiła właściwie to samo. Nie była osobą, która lubiła drążyć temat i rzucać serią pytań, co Asagi mógł już nieco przyuważyć. Kumiko nie raz bowiem wolała męczyć z próbowaniem jakiegoś trudniejszego manewru zamiast zapytać nauczyciela o zaprezentowanie techniki raz jeszcze lub udzielenie paru wskazówek.
Tak czy inaczej, wszystko zależało od samuraja, a młoda dziewczyna była w stanie się dostosować do praktycznie wszelkich ustaleń. Przygotowania, droga, czas, sposób podróży - Kakita musiał się wykazać inicjatywą, bo ani mistrzowie nad nim ani uczniowie pod nim nie mogli go wyręczyć.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3025
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 23 lip 2019, o 10:24

To prawda, niebieskooki nie zwrócił większej uwagi na to, czy Kumiko obserwuje jego mały pokaz, czy też nie. To, że zdecydowała się podpatrzeć to i owo to tylko z pożytkiem dla niej. Kakita zdążył już zauważyć, że dziewczyna woli iść drogą samotną i często na około, miast poprosić o pomoc. Nie najmądrzejsze i może w czasie wspólnej wyprawy będzie miał okazję jej to wyjaśnić, bo problemem nie jest to, że chce sama się nauczyć, tylko to, że jeśli 1000 razy wykona jakieś ćwiczenie błędnie, to właśnie tak się je robić nauczy...
- Spokojnie, Kumiko-san. Nie musimy stąd wyruszać w ciągu 5 minut. - odpowiedział niebieskooki, lekko nawet podnosząc ręce. Dyscyplina i ogromna ambicja, czy kogoś to mu nie przypominało? Zabawnie jest zobaczyć młodszą, żeńską wersje samego siebie, oj to będzie ciężka wyprawa, oby sobie dziewczyna nie zrobiła krzywdy. Co się natomiast tyczy jej drugiego pytania, to zdecydowanie było na miejscu i niebieskooki nie widział najmniejszego sensu ukrywać celu podróży.
- Nie, nie są. Przedmiotem, o który się rozchodzi są specjalne ciężarki treningowe, które w czasie noszenia mocno ograniczają ruchy użytkownika, ale po ich zdjęciu uwalniany jest pełen potencjał ciała danego wojownika, wykraczający nawet poza jego normalne możliwości. - wyjaśnił niebieskooki zgodnie z własną wiedza, wynikającą ze starcia z Uchiha-hime, jak i tego, czego dowiedział się od mistrzów. Samo działanie ciężarków było dla niego ciągle niezwykłe, bo niby logicznym jest, że nosząc zbroję jest nam ciężej się poruszać niż bez niej, ale zdjęcie zbroi nie sprawia, że jesteśmy szybsi niż bez niej. Tutaj działanie było podobne do nagłego wyrzuty adrenaliny, albo sytuacji zagrożenia życia (czyli w sumie adrenaliny), kiedy to ciało przestaje się "lenić" i wyciąga z siebie zdecydowanie więcej, niż zazwyczaj - jak bowiem wiadomo, na co dzień to się człowiek raczej leni, nawet jeśli stara się, by było inaczej...
Nie odpływajmy jednak w przemyślenia. Kumiko zdecydowanie czekała na jasne polecenia, dokładnie tak samo, jak on przed chwilą w czasie spotkania z mistrzami - zrobi co trzeba, tylko ma wiedzieć co, gdzie i na kiedy. Bycie hatamoto łączyło się z dowodzeniem niewielkimi oddziałami, Kakita już nawet jednoosobowym zespołem dowodził, ale tutaj czuł się jakoś dziwnie skołowany. Pierw więc plan - należało zgromadzić zapasy i przygotować się do drogi, mieli mapę, a więc...
- Za godzinę spotkamy się przy głównym wejściu do szkoły. Następnie, udamy się do osady portowej Funemi, tam uzupełnimy zapasy i przygotujemy się ostatecznie do drogi. Dla pewności, umiesz jeździć konno? - bardziej stwierdził, niż zapytał niebieskooki. Jazda konna była dość powszechną umiejętnością wśród samurajów, więc niebieskooki nie sądził, by dziewczyna miała z tym problem, ale lepiej było dowiedzieć się teraz, niż potem mocno zdziwić. Inna kwestia, że to była Kumiko, więc pytanie, czy się do ewentualnych braków przyzna...
- Jeszcze jedna sprawa, zabierz z sobą podstawowy sprzęt treningowy. - zadecydował na koniec niebieskooki, po czym jeśli nie będzie dalszych pytań i spraw do rozwiązania, niebieskooki pożegna się z dziewczyną zgodnie z etykietą, po czym uda się do swojej kwatery, by przebrać kimono, przemyśleć trasę i zabrać bokkeny, które od od Senju Keizo otrzymał, po czym pozostanie mu już tylko poczekać w wyznaczonym miejscu i czasie na dziewczynę...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Ichirou » 24 lip 2019, o 00:38

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
9


Dziewczyna, nie tracąc choćby na chwilę swej poważnej postawy, kiwnęła głową ze zrozumieniem. Pięć minut, piętnaście, pięćdziesiąt, nie robiło jej to w zasadzie większej różnicy. Albo inaczej - może i robiło różnicę, ale nastolatka była gotowa stanąć na głowie, byleby tylko sprostać zadaniu i nie zawieść wobec postawionych jej oczekiwań.
- Nie słyszałam nigdy o czymś takim - oznajmiła krótko i w zasadzie skończyła na ten moment temat, nie chcąc kłopotać nauczyciela zbędnymi pytaniami. Była oszczędna w zadawaniu pytań przełożonym nie tylko w kwestiach czysto treningowych.
- Kakita-dono, zapewniam cię, że będziesz musiał patrzeć nie za siebie, tylko przed - odpowiedziała z dość dużą śmiałością, ale zaraz po tym przygryzła sobie wargę i uciekła spojrzeniem nieco na bok. Chyba zdała sobie sprawę z tego, że zagalopowała się trochę za bardzo ze swoją zadziorną deklaracją wobec osoby, do której powinna kierować się wyłącznie z pokorą.
- Dobrze - oznajmiła na koniec, nie chcąc już nic więcej mówić i pogarszać swojej sytuacji. Skłoniła się formalnie, a potem ruszyła w swoją drogę, by przygotować się do wyprawy.

***
Jeżeli Asagi myślał, że będzie czekał na Kumiko przy bramie szkoły, to się pomylił, ponieważ to siedemnastolatka znalazła się w wyznaczonym miejscu przed nim. Była przebrana w strój klasyczny, ale bardziej przystosowany do podróży, przy pasie miała wakizashi, natomiast na plecach plecak, do którego było przywieszone kilka rzeczy z zestawu treningowego.
- Gotowa do drogi - powiedziała krótko, a potem wyruszyła razem z Asagim, od którego już właściwie zależała dalsza trasa i sposób podróżowania.
Nastolatka nie była typem rozgadanej osoby, a na pewno nie w relacji między adeptem a nauczycielem samurajskiej szkoły. Jeżeli już, to podejmowała co najwyżej kwestie bardziej zawodowe, przy których i tak wypowiadała się dosyć zdawkowo. W pewnym momencie jednak nie wytrzymała i wypaliła z pewnym tematem, który musiał ją nurtować od jakiegoś czasu.
- Czy to prawda, Kakita-dono, że Ishio walczył u twojego boku z wrogami naszej szkoły w Karmazynowych Szczytach? - No tak, łysy młodzieniec nie omieszkał się pochwalić swoimi przygodami po powrocie do Kaigan. Z racji, że chłopak był jednym z bardziej utalentowanych uczniów i miał już na swoim koncie zadania na drugim końcu kontynentu, to nie dziwne było, że wzbudzał zazdrość wśród swoich kolegów i koleżanek.
Pogoda była całkiem przyjemna. Słońce muskało twarze niezbyt nachalnymi, ciepłymi promieniami, a same krajobrazy były dosyć żywe i przypominały o tym, że trwała wiosna.

    Kakita [zt]. Możesz napisać następny odpis w kolejnej wybranej lokacji związanej z podróżą - trakt lub te miasto, które miało stanowić przystanek.
    Dalej tutaj -> viewtopic.php?f=89&t=122&p=122084#p122084
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3025
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 17 paź 2019, o 20:28

Od powrotu z misji której ostatecznym celem byłą wendetta za mistrza Tsuneyo minęło parę dni. Kakita otrzymał zgodę by ostatnie dzieło mistrza nosić i... trzeba przyznać, że jego pierwszy optymizm szybko zamienił się w spore zdziwienie, kiedy okazało się, jak ciężarki bardzo ograniczają wszelkie jego ruchy. Już od pierwszej sekundy nałożenia ich samuraj poczuł, że każdy ruch jego dłoni czy nóg jest niczym w smole. Jak Uchiha-hime potrafiła się w nich tak sprawnie poruszać? Jak silną wojowniczką była i ile zajęło jej przyzwyczajenie się do dodatkowego obciążenia? Te pytanie pojawiły się w jego głowie, podobnie jak myśl, że obiecali sobie jeszcze się kiedyś zobaczyć i wyruszyć razem do Cesarstwa, by spróbować spotkać się czcigodnym Yuki-sama, ciekawe, czy Natsume będzie go pamiętał...
Tak czy inaczej, trzeba było żyć dalej i zrobić co się da, by podnieść swoje umiejętności i odzyskać sprawność - kto wie, kiedy Ondori ryu znów pojawią się na horyzoncie i spróbują zagrozić szkole? Chociaż Kakita nie sądził, by stanowili poważne zagrożenie, to jednak był świadom, że jakiekolwiek ich niedocenienie skończy się tragedią, a on musi być gotowy, a w tym celu udał się do sali treningowej, jeszcze chwilę przed świtem, by móc w spokoju trenować z dala od wścibskich oczu.
Jak to zazwyczaj mając w zwyczaju, przekraczając próg dojo ukłonił się ku głębi, a swoje obuwie pozostawił na specjalnie półeczce przed wejściem - nie mógł sobie pozwolić na skażenie tego miejsca brudem. Następnie wszedł do środka i skierował się nieco w prawo, gdzie usiadł na podłodze i wyciągnął miecz zza pasa kładąc go przed sobą poziomo. Zmrużył oczy i zaczął uspokajać oddech, a z nim myśli. Ciężarki ciążyły mu, ale musiał przestać o nich pamiętać, odprężyć się i uwolnić umysł. Trwał tak jeszcze kilkanaście sekund, po czym otworzył oczy, ukłonił się swojej broni i na powrót wsunął ją za pas...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Praca z bronią trwała dłużej, niż niebieskooki pierwotnie zakładał. Zupełnie skupiony na swoim zadaniu, niebieskooki niemalże zapomniał o ciężarkach, które krępowały jego ruchy, jednakże nawet on musiał w końcu "usłyszeć" swoje zmęczone mięśnie. Kiedy już poczuł, że na razie więcej z siebie nie wyciśnie, eleganckim ruchem skrył miecz do saya, po czy usiadł w kącie dojo, uspokajając umysł tak jak na początku treningu, pozwalając odzyskać równowagę oddechu...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Ichirou » 20 paź 2019, o 19:20

Obrazek
Misja rangi C
Kakita Asagi
1/30


Spokój kolejnych dni służył rutynie, a rutyna z kolei żmudnym, powtarzanym po tysiąckroć treningom, które były nieodłączną częścią samurajskiego jestestwa. Kakita w pewnych względach mógł poczuć się znowu jak młodzik. Z powodu noszonych od niedawna ciężarów musiał bowiem na nowo nauczyć się swoich ruchów. Kończyny przestały być tak responswyne jak kiedyś, a wymierne korzyści z dodatkowego balastu wciąż malowały się gdzieś za horyzontem. Pogorszenie sprawności i czasem nieudolne próby Hatamoto wywoływały drobne uśmiechy na tych mniej zdyscyplinowanych uczniach, jednak ci dość szybko byli temperowani przez Ishio, który zawsze stał murem za swym mentorem.
Kumiko przez ten czas zdążyła wylizać się z ran i wrócić do najpierw najpierw lekkich, a potem już do pełnoprawnych ćwiczeń. To dzień był jednym z pierwszych, w których nie musiała się ograniczać i martwić o szkody odniesione na ostatniej misji.
Mistrz Amatsurama czujnym i bystrym okiem obserwował poczynania swoich podopiecznych, raz na jakiś czas owijając wokół palca sumiasty wąs. W pewnym momencie zerwał się powoli z zastygłej pozycji i ruszył okrężną drogą do Asagiego, po drodze prosząc o dołączenie Ishio, a chwilę później Kumiko. Później odprowadził wszystkich na bok, tak aby nie przeszkadzać trenującym i mieć odrobinę przestrzeni do spokojnej konwersacji.
- Furusawa Kunihiko, właściciel ziemski i przyjaciel naszej szkoły, ubiegłego dnia w nieprzyjemnych okolicznościach zmarł. Akihiko, pozostały na jego włościach syn, nam doniósł, że drugi z synów, Tazuhiko, na swojego ojca się rzucił i z domu rodzinnego uciekł. Akihiko o ochronę nas poprosił, jako że powrotu gniewnego brata się boi, bo ten przed ucieczką się odgrażał. Wasza trójka uda się do domu Furusawów i o porządek tam zadba, ażeby dalszy rozlew krwi powstrzymać i godny pochówek ojcu rodziny zapewnić - wyjaśnił powierzone im zadanie. Ishio, z którego twarzy można było czytać jak z książki, wydawał się być bardzo ucieszony, a nawet podekscytowany myślą o nowej misji. Kumiko utrzymywała natomiast znacznie bardziej powściągliwą postawę, choć jeśli Kakita zwracał w tym czasie uwagę na swoich podopiecznych, to mógł dostrzec, że dziewczyna kilka razy zerknęła niemiło na łysego chłopaczka. Chyba nie była zadowolona z jego obecności.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3025
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 21 paź 2019, o 18:13

Czy Kakita szczególnie przejmował się spojrzeniami młodszych uczniów? Cóż, istnieją cztery stany opisujące oświecony umysł: zanshin - umysł trwając i gotowy do działania, fudoshin - umysł nieporuszalny i nie tracący uwagi, mushin - umysł pusty, pozbawiony wątpliwości i zmartwień oraz ostatecznie shoshin - umysł ucznia, zdolny stale uczyć się nowych rzeczy, nigdy nie ustający w drodze ku doskonałości. Tylko kombinacja ich czterech pozwala osiągnąć senshin - umył oświecony...
Niebieskooki znał te założenia, nawet czasem udawało mu się realizować te elementy i potrafił je wyjaśniać uczniom, ale... niepoważne spojrzenia nieco mu jednak ciążyły. Starał się to ignorować, ale prawda jest taka, że jeszcze daleka była przed nim droga i nierzadko musiał stawać twarzą w twarz z granicami własnej cierpliwości, postawiony w stresogennej sytuacji - cóż, szlifować umysł swojego umysłu trzeba cały czas, czyż nie?

Dzisiaj dzień był całkiem dobry, w każdym razie należało go za takiego uważać - do regularnych treningów powróciła Kumiko, to cieszyło. Niebieskooki stale obawiał się, ze nie wyciągnęła odpowiednich wniosków z ostatnich przygody i miast zachować odpowiednią powściągliwość i "wiedzieć jak się rzeczy mają" spróbuje udowodnić wszystkim na około, że jest groźną wojowniczką. W tym całym pędzie niebieskooki zastanawiał się, czy dziewczyna zdaje sobie sprawę, z kim tak naprawdę się ściga. Musiał przy niej stale uważać - to był trening jego zanshin.
Z drugiej strony był Ishio - zapatrzony w swojego senpai. Niebieskooki zastanawiał się, czy wyjawił któremuś z mistrzów, że samodzielnie ćwiczy techniki shinobi. Kakita nie był wrogiem ninjutsu, sam znał kilka sztuczek z zakresu technik shinobi, jednakże uważał, że życie jest zwyczajnie za krótkie by opanować mistrzostwo w obu ścieżkach, a on zdecydował się kroczyć drogą miecza - ubranie ciężarków tylko go w tym przekonaniu uświadamiało. Podobnym "ciężarem" była ufność, jaką dążył go Ishio. Była ona uzasadniona, dwa razy ocalił mu życie i przewyższał go umiejętnościami, ale... ta odpowiedzialność ciążyła. Kakita coraz częściej stawał się odpowiedzialny za młodszych braci i siostry, a ta odpowiedzialność wymagała wiele. Nie, nie zamierzał od niej uciekać, po prostu był to kolejny element treningu - w tym przypadku mushin, nie myśleć o świecie i skupić się na chwili obecnej.
Trzecim elementem dzisiejszego dnia był Amatsurama - wąsaty mistrz nieczęsto dołączał do treningów i nawet jeśli siedział w ciszy, to jednak wprowadzał stresującą atmosferę - po prostu był i patrzył. Kakita był przekonany, że stary mentor doskonale zauważa i punktuje każdy jego błąd i na pewno w duchu odpowiednio komentuje. To zdecydowanie godziło w jego fudoshin.
Kiedy mistrz w końcu się poruszył niebieskooki zatrzymał się w pół ruchu, elegancko schował miecz, po czym podszedł do sensei.
Kolejne zadanie i kolejna zbrodnia... Kakita chyba powoli stawał się specjalistą od wszelakich śledztw, może pora spróbować oficjalnie zostać yoriki? Opis zadania był jednocześnie treściwy jak i lakoniczny.
- Mistrzu Amatsurama, jak dobrze rozumiem, odpowiedzialnym za śmierć Furusawa-san był jego zbiegły syn. Czy wiemy, co mogło doprowadzić do tej tragedii i coś więcej o samym sprawcy? Czy może pobierał u nas nauki? - zapytał niebieskooki, starając się upewnić, czy wszystko dobrze zrozumiał. Oczywiście, że pozostałego syna wypytają o okoliczności, ale zawsze warto mieć jakieś wcześniejsze rozeznanie, które może za kontrast posłużyć.
- Oczywiście dopilnujemy, by wszystko odbyło się zgodnie z etykietą i zwyczajem. - dodał Asagi, spoglądając na swoich podopiecznych - nie pokazywał tego po sobie, ale już widział, że zadanie będzie trudne: Ishio i Kumiko byli różni jak ogień i woda, każde miało swoje mocne i słabe strony, oj będzie ciekawie...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Ichirou » 21 paź 2019, o 23:34

Obrazek
Misja rangi C
Kakita Asagi
3/30


Otrzymanie zlecenia bezpośrednio od mistrza było dla uczniów niemałą nowością. Niby niewiele się zmieniło, bo w sumie każde z nich miało na swoim koncie misję poza terenem Szkoły, ale jednak forma przekazania wytycznych robiła różnicę. Co innego dowiedzieć się od Kakity, że przydzielono im zadanie, a co innego otrzymać rozkazy bezpośrednio od mistrza Amatsuramy. Nie wychylali się więc i oddali pełną inicjatywę Asagiemu, który pociągnął temat, by zdobyć więcej informacji od przełożonego.
- Właśnie tak sprawy się mają. Według wiadomości Tazuhiko na gorącym uczynku przyłapany został, jak swego ojca podduszał... Niestety za późno już było, odratować się nie dało. Pobudki nieznane nam są. Aż tak w ich rodzinnych sprawach zaznajomieni nie jesteśmy, więc będziecie musieli sami dowiedzieć się. Co do nauk, to Kunihiko-san przyjacielem naszej szkoły był, przeto obu synów za młodu posłał, by podstaw naszych nauk poznali, ażeby ich charaktery oszlifować.
Mistrz przestał kręcić swoimi sumiastymi wąsami i splótł dłonie za plecami. Smętne spojrzenie wlepił gdzieś w bliżej nieokreśloną dal. Podumał przez chwilę, by potem podzielić się przemyśleniami.
- Ciężki czasy nastały. Jeżeli synowie na swych ojców się rzucają, to wiedzcie, że porządek rzeczy został zachwiany - stwierdził ponuro, odnosząc się do nie tylko do aktualnego zadania, ale i również do sprawy znacznie bardziej dotkliwej i dotyczącej bezpośrednio Szkoły Taka.
O ile nie było już więcej pytań, Amatsurama pożyczył powodzenia i odszedł w swoim kierunku, zostawiając trójkę samurajów samych sobie. Co do samego celu misji, to wkrótce jakiś młody chłopaczek miał dostarczyć Hatamoto małą notkę ze wskazówkami odnośnie drogi do Furusawów.
- Kakita-dono, szykujemy się? - zapytał z wielkim entuzjazmem Ishio.
Uczniowie nie potrzebowali wiele czasu i byli w stanie zebrać się w ciągu godziny, maksymalnie dwóch.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3025
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 22 paź 2019, o 08:44

Niebieskooki uważnie słuchał dodatkowych informacji od mistrza i sprawa wydawała się dosyć... dziwna. Bardziej wyglądało to jak efekt jakiejś utarczki, nieszczęśliwego wypadku i działania w gniewie niż zaplanowanego i wyrachowanego morderstwa - duszenie to zdecydowanie zbyt długa metoda by kogoś zabić zwłaszcza dla osób wyszkolonych w samurajskich sztukach walki... Cóż, będą musieli to sprawdzić i sprawdzą.
Kolejne słowa mistrza Amatsurama były zrozumiałe chyba tylko dla Asagi'ego, ale może i Ishio zrozumiał, co sędziwy mentor miał na myśli. Niebieskooki stare pamiętał, kto jest jego głównym wrogiem w tym momencie, kto zagraża szkole i co jej zrobić obiecał - co gorsze, wszystko wskazywało na to, że w tym kierunku uparcie podążą.
- Rozwiążemy to sprawę i postaramy się powstrzymać rozlew krwi. - zadeklarował niebieskooki, jako, że to on był teraz liderem zespołu. Istotnie, porządek został zachwiany, szacunek do rodziców i posłuszeństwo stanowiło jedno z podstawowych praw w samurajskim (i w ogóle cywilizowanym) świecie, rozciągając się daleko poza relacje rodzinne - to również oddanie swojego władcy, klanowi. Fakt, że ludzie tak łatwo odwracają się od tych podstawowych zasad na których stała cywilizacja istotnie nie mogło prowadzić do niczego dobrego...
Mistrz Amatsurama odszedł, a oni pozostali w trójkę sami. Niedługo potem pojawił się ktoś z mapą, a więc co, ahoj przygodo i ruszamy przed siebie? Ishio znał już nieco Asagi'ego, Kumiko w sumie też, więc jeśli któregokolwiek z nich zakładało, że ruszą nieprzygotowani, to się zdecydowanie mogli w tej sprawie pomylić, chociaż faktem było, że muszą działać szybko.
- Tak, przygotujcie się do drogi. Zanim jednak wyruszymy, dowiedzmy się, co o synach Furusawa-san mamy w dokumentach naszej szkoły. Poznajmy lepiej z czym się mierzyć będziemy. Będę w archiwum, dołączcie tam do mnie gdy będziecie gotowi do drogi. - zadecydował niebieskooki, który po drodze zahaczy jeszcze o swój pokoik co by zabrać z niego sprzęt do podróżowania (plecaczek itp), po czym uda się do archiwum - ciekawi go, jacy w opiniach nauczycieli byli "sprawcy zamieszania" oraz w jakich dziedzinach się doskonalili - warto się wywiedzieć, z czym można mieć do czynienia...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Ichirou » 23 paź 2019, o 00:21

Obrazek
Misja rangi C
Kakita Asagi
5/30


Mistrz Amatsurama wyjaśnił wszystko i mógł odejść swoim powolnym, niespiesznym kroczkiem w swoją stronę. Hatamoto od tego momentu przejął pełną odpowiedzialność za dwójkę uczniów, którzy na czas misji mieli działać pod jego skrzydłami. Powiedzieć, że powierzeni mu nastolatkowie się różnili, to jakby nic nie powiedzieć. Nie można było jednak posądzić Opiekunów szkoły o kompletną bezmyślność przy dobieraniu składu na potrzeby tego zadania. Nie robili tego raczej z kaprysu lub żartu. Musiał być w tym jakiś cel, nawet jeżeli głęboko ukryty. Być może była to próba nauczenia młodych samurajów współpracy, ale równie dobrze mogło tu chodzić o samego Kakitę, który powinien nabierać doświadczenia w nowej roli mentora, wiążącej się często z koniecznością rozwiązywania problemów międzyludzkich.
Nawet nie trzeba było czekać na jakieś pierwsze przetarcie się miedzy uczniami. Ledwo opuścili dojo, a Asagi mógł usłyszeć krótką wymianę zdań.
- No, Kumiko, lada moment zobaczmy się w akcji - odezwał się Ishio, kierujący się chyba dobrymi intencjami.
- Nie właź mi tylko pod miecz... - odburknęła dziewczyna o wyraźnie pochmurnym nastroju.
Wszyscy udali się do swoich kwater, by tam spakować potrzebne rzeczy i przygotować się do podróży.
Zanim jednak wyruszyli w drogę, Kakita zdecydował się zaczerpnąć więcej wiedzy, posiłkując się zasobami w archiwach Szkoły. Z racji, że obaj synowie zmarłego pana ziemskiego odbyli podstawowe szkolenie pod okiem wysłanników Szkoły Taka, udało się znaleźć trochę zapisków sprzed lat na ich temat. Charakter kilkumiesięcznych treningów był dość ogólny i obejmował wiele różnych aspektów samurajskiej kasty, traktując rzecz jasna każdy z nich powierzchownie. Wówczas nastoletni bracia mieli nabrać trochę dyscypliny, szacunku do tradycji oraz nauczyć się samoobrony - zarówno w walce wręcz jak i przy użyciu miecza. Według relacji nadzorującego nauczyciela, Akihiko, czyli ten młodszy o kilkat lat, był uczniem bazującym bardziej na swoim umyśle niż dość wątłym jak na swój wiek ciele. Z charakteru wydawał się spokojniejszy i powściągliwy w okazywaniu emocji. Miał chłodną głowę. Podczas ćwiczeń kenjutsu bazował przede wszystkim na czujnej obserwacji przeciwnika i wyprowadzaniu kontr. Tazuhiko był natomiast młodzieńcem bardziej żwawym, miał dobry refleks, ale bardziej gorącą głowę. Często brakowało mu cierpliwości, w walkach za bardzo skupiał się na ofensywie, zapominając o obronie.
W archiwum do Kakity wkrótce dołączył Ishio, a później Kumiko. Oboje pomogli w zbieraniu informacji w miarę swoich możliwości, ale to Hatamoto natrafił na właściwe dzienniki. Tak czy inaczej, bogatsi o wiedzę mogli wyruszyć w drogę.
W przeciwieństwie do innych wypraw tym razem nie trzeba było przemierzać wielu krain, czy nawet wychodzić poza obszar prowincji. Droga była krótsza i do celu mieli dotrzeć jeszcze tego samego dnia, prawdopodobnie na wieczór.
Szkoda tylko, że warunki pogodowe nie były zbyt piękne. Lato mieli już za sobą. Gorące dni ustąpiły, a na ich miejsce weszła jesienna plucha.
Ishio był dość rozgadany i raz na jakiś czas próbował zagaić temat. Parę razy zahaczył o wyprawę Kakity i Kumiko, ale dziewczyna wtedy jedynie krótko coś odmrukiwała, nie wykazując jakichkolwiek chęci do zacieśniania więzi z rówieśnikiem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3025
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 23 paź 2019, o 20:21

- Której części słów mistrza Amatsurama nie zrozumieliście? Naszym zadaniem jest powstrzymać rozlew krwi, nie wymachiwać mieczami, rozumiemy się? - niebieskooki samuraj zdecydował się bardzo szybko ukrócić rodzące się niesnaski. Kakita wiedział, że dostał pod swoje skrzydła dwie totalnie skrajne osobowości i gdyby nie jego głębokie przekonanie i zaufanie do mądrości mistrzów, zastanowiłby się, czy jest to swoista złośliwość? Tak czy inaczej, pewne było, że będzie to dla całej trójki poważna próba, próba w której Kakita zdecydował się od razu uświadomić oboje adeptów, kto jest liderem i na co nie będzie się godził. Pracując już i z jednym i z drugim, niebieskooki wiedział mniej więcej czego się spodziewać, o ile Ishio będzie rezolutny, to jednak nie powinien się wychylać przed szereg, co innego Kumiko. Młoda wojowniczka niewątpliwie uważała swoją poprzednią wyprawę za wielką porażkę, więc najpewniej zrobi wszystko, by zmazać tamtą skazę, a po tym, co już w jej wykonaniu widział. Heh... nie można się źle nastawiać do samego początku, z drugiej strony, podchodzenie do każdej sprawy bez osobistych doświadczeń (jeśli takowe się posiada), jest generalnie niemożliwe...

Przejrzenie archiwów szkoły niewiele wniosło do tego, co już wiedzieli, jednakże domorosły śledczy wiedział, że nawet najmniejszy ślad może mieć kolosalne znaczenie - najęty poprzednio tropiciel pozwolił im nabrać pewności ilu wrogów poszukują i weryfikować informacje pobierane od świadków - czy taka procedura, zbadania miejsca zbrodni i krytyczna analiza faktów stanie się podstawą dla przyszłej pracy policji? Cóż tego nie wiedział nikt. To co natomiast wiedział niebieskooki, to obraz, w jaki się udawali - oto mieli przed sobą dwóch skłóconych braci, jeden spokojny, ale młodszy, drugi starszy i zgodnie z zasadą pierworództwa dziedziczący majątek domu o dużo gorętszej głowie. Ten ostatni też stał za śmiercią ojca, którego własnymi rękoma zadusił - ta metoda śmierci nie dawała spokoju Asagi'emu. Nie mogła to być zaplanowana zbrodnia, do takiej najpewniej sięgnąłby po jakiś bardziej pewny i trudniejszy w odkryciu sposób - z tego, co wiedzieli, to został niemalże nakryty na gorącym uczynku. Kakita wnioskował z tego, że była to zbrodnia w afekcie, jednakże... wszystko przed nimi.
- Doskonale, więcej się już nie dowiemy tutaj. Ruszajmy. - zadecydował niebieskooki, z wyraźną nutą zadowolenia w głosie. Musiał przyznać, że kolejna misja była dla niego sympatyczną sprawą, oto ruszał znów na trakt, co z resztą było teraz ważne i z innego powodu - oto właśnie wybuchła wojna i to nie byle gdzie, a właśnie w ich granicach. Poprzedni konflikt był daleko, chociaż przez pewną uczestniczkę bardzo mu bliski. Tym razem jednak wojna był tuż i Kakita nie wierzył, że mistrzowie szkoły zachowają zupełną neutralność. Wojna zmieniała wszystko, w Kaigan zaroi się od najemników i podejrzanych typów, a wioski po przejściu oddziałów opustoszeją i kami jedni wiedza, jakie okrucieństwa zobaczą. Sam również się zastanawiał, co w obliczu wojny zrobić powinien...
- Każde z was brało udział w śledztwie i walce. - zagadał w pewnym momencie niebieskooki, w celu zyskania ich uwagi, po czym kontynuował.
- Doświadczenie jakie zebraliście, będzie niezbędne. Musimy uważnie przyjrzeć się dowodom i ocenić, co było powodem tragedii, jaka się wydarzyła. Pamiętajcie, że bardzo łatwo jest kogoś zabić mieczem, zdecydowanie trudniej samemu uniknąć śmierci. - tutaj wymowna pauza, po której niebieskooki wskazał na linie na swoim kimono, która przedstawiała ranę, jaką zadał mu wojownik szkoły Ondori - różnica w ich umiejętnościach była liczona w centymetrach, to już żółta granica.
- Wojownik jest tyle wart ile jego zdolność zachowania równowagi własnego ki. Pamiętajcie, to umysł włada ki, ale umysły są dwa. Musicie znać swój fałszywy umysł, by wiedzieć, kiedy zaczyna przesłaniać percepcje, a percepcja się nam przyda bardzo. Pamiętajcie, studiowanie drogi miecza, to studiowanie duszy. - pouczył ich niebieskooki, nie wprost informując, czego oczekuje, samemu krocząc zachowywał czujność. W prowincji była wojna i chociaż jeszcze jej oznaki nie były wyraźne, to jednak coś wisiało w powietrzu...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Ichirou » 23 paź 2019, o 21:34

Kakita [zt], dalej tutaj -> viewtopic.php?f=88&p=127784#p127784
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3025
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Szkoła Taka: Głowna sala treningowa

Postprzez Kakita Asagi » 20 gru 2019, o 20:15

Od misji na ziemiach rodu Furusawa minęło sporo czasu, a niebieskooki z niezadowoleniem przyznawał, że uwagi Ishio również jemu się udzielały – istotnie, młodszy z braci wydawał się być dziwnie oziębły, natomiast cała sprawa zbyt idealnie wpisywały się w klasyczny wręcz spór między braćmi o władzę – brak w niej było typowej dla arystokratycznych utarczek finezji. Z drugiej strony, lata zagadek kryminalnych zaciemniały obraz sytuacji: nie każde zabójstwo musiało być zaplanowane i dokładnie przygotowane, targnięcie się na kogoś w gniewie też się zdarzało i chyba nawet stanowiło większość podobnych spraw jakim zajmowała się straż, tak więc niebieskooki uznał, że zaufa temu, co ustalił i będzie się tego trzymał. Dowody w sprawie wskazujące na Tazehiko były aż nadto jednoznaczne: miał motyw, jego działanie w pełni wpisywało się w jego profil psychologiczny, nie liczył się z kosztami i przypadkowymi ofiarami – jakby nie patrzeć, nawet jeśli był niewinny, to chyba dla mieszkańców tamtych ziem będzie lepiej, jeśli nie on stanie na ich czele…
Cóż, nadmierne snucie myśli było domeną filozofów i mnichów, którzy mając dużo czasu i niewielką odpowiedzialność mogą w nieskończoność szukać odpowiedzi na pytania rodzące kolejne pytania. Kakita był natomiast wojownikiem, jego rolą było podejmować decyzje i żyć z ich konsekwencjami – dokładnie taka była jego droga miecza…
Niebieskooki skierował swoje kroki w stronę dojo swojej szkoły. Obecna sytuacja przysparzała mu bowiem dużo więcej zmartwień niż prywatne sprawy jednej z rodzin szlacheckich: otóż władający prowincją Kaigan ród Aburame został uwikłany w wojnę z klanem Nara. Sytuacja ta był niezwykle trudna, bowiem o ile poprzednie starcie rozgrywało się daleko na północy, o tyle teraz zagrożenie było dosłownie o krok od szkoły Taka. Samurajska placówka nie opowiedziała się oficjalnie po żadnej ze stron, chociaż ciemnowłosy miał w tej sprawie mieszane uczucia: z jednej strony bowiem należało zachować neutralność typową dla samurajów i wynikającą z ich wewnętrznej polityki, z drugiej natomiast Kaigan było domem adeptów szkoły – klan Nara zagrażał jej teraz i chociaż Asagi mógł jedynie snuć domysły, to podejrzewał że oba rody shinobi bardzo chciały pozyskać samurajów do wsparcia – trudno orzec, dla którego z rodów było to bardziej strategiczne: gdyby udało się członkom klanu Aburame, to mieliby dodatkowych wojowników po swojej stronie, chociażby do umocnienia wewnętrznych granic i zabezpieczenia traktów tak by trzymać przestępczość w szachu i móc skierować większe siły na pole walki. Dla klanu Nara natomiast, możliwość założenia przyczółku głęboko na terenie wroga było również niewiarygodnie ważne: gdyby świątynia Amaterasu została ich bazą, mogliby przypuścić atak na tyły wroga i jego linie zaopatrzeniowe. Zgodnie z wiedzą Kakity, szkoła Taka nie opowiedziała się po żadnej ze stron i nie planowała tego, to oznaczało, że mogła stać się zagrożeniem dla obu rodów. Logika podpowiadała, że dużo więcej do stracenia miał klan Aburame, pytanie tylko, czy zdecyduje się na prewencyjne uderzenie ryzykując rychłą odpowiedź z Yinzin, czy jednak wszyscy spróbują udawać, że szkoły Taka nie ma…
Natłok myśli nie pomagał, więc by z nim walczyć, niebieskooki zdecydował się powierzyć siebie wraz ze szkołą opiece Amaterasu-sama i skupić się na doskonaleniu władania mieczem. Jego mięśnie odzyskały już dawną sprawność, znów czuł się lekki i szybki, a przez to zdecydowanie groźniejszy. Zauważył również, że ostatnie wydarzenia wyostrzyły mu zmysły: wraz z doświadczeniem nauczył się lepiej obserwować pole walki, zwłaszcza kierowanie ludźmi w czasie starcia i obawa o swoich podwładnych sprawiły, że Kakita stał się dużo bardziej świadomym tego, co się wokół niego działo, a to oznaczało, że był gotów sięgnąć po kolejną z samurajskich technik, jedną z ostatnich jakiej nie znał, a jakie znajdowały się w posiadaniu szkolnych zwojów: Yōjinbō.
Technika ta stanowiła uzupełnienie Iaigiri, którą Asagi poznał już całe lata temu – dostojna nazwa tego jutsu nawiązująca do strażnika, miała swoje odzwierciedlenie w teoretycznych założeniach, jakie stały u jego podstaw. W przeciwieństwie do iaigiri, które stanowiło najwyższą formę uwolnienia siły cięcia, Yōjinbō było uosobieniem całej kryjącej się za battodo idei walki: jednego, błyskawicznego cięcia kończącego starcie, jednakże w przypadku błędu mściła się bezlitośnie wystawiając wojownika na atak z flanki – nie bez powodu była to technika której nauczano dopiero bardzo zaawansowanych adeptów szermierki i tylko tych, którzy potrafili zmusić swoje ciało do maksymalnego wysiłku by osiągnąć wręcz nadludzką prędkość – po tym względem przypominała nieco Hiken: Tsukikage i jego autorskie Sangaku.
Przekroczywszy próg dojo, niebieskooki wykonał głęboki ukłon do środka Sali i z zadowoleniem stwierdził, że tradycyjnie porankiem nie było tutaj nikogo: większość początkujących adeptów wraz kapłanami było na porannych modlitwach, więc Kakita miał całe dojo dla siebie. Zanim zabrał się za właściwą część treningu, usiadł na chwilę w seiza na ziemi i wysunął swoje tachi zza pasa kładąc je po swojej lewej stronie. Samuraj na chwilę zmrużył oczy i pozwolił swoim myślom zniknąć wraz z kolejnymi oddechami, potrzebował wyciszyć swój umysł i oczyścić go by jak najlepiej móc przyswajać nową wiedzę. Następnie niespiesznie otworzył oczy i powoli uniósł miecz dwiema dłońmi na wysokość oczu, wykonał broni pełen szacunku ukłon i na powrót wsunął za pas. Teraz był gotowy, należało się przygotować. Ze spokojnym umysłem, samuraj zawinął palce na rękojeści tachi i niespiesznie dobył je podnosząc się z kolan i zadając poziome cięcie, które ciągnął przez obojczyki wyimaginowano przeciwnika, następnie dosunął się do przodu stale celując w niego szpicem swojego miecza i zadał pionowe błyskawiczne cięcie. Czuł, że jest wciąż cały pospinany, ale niczego innego nie spodziewał się porankiem. Postanowił więc nieco zmienić sekwencje, by przygotować swoje ciało do trudniejszych technik: ponownie dobył miecza z pozycji siedzącej do poziomego cięcia, jednakże miast dalej wywierać presję przez dosuniecie się, zwyczajnie obrócił nadgarstek prawej dłoni i zadał kolejne ciecie po poprzedniej trajektorii, a następnie jeszcze jedno – razem trzy cięcia. To było dobre ćwiczenie i pozwalało mu się wyluzować i uzyskać większą płynność ruchów. Ku swojemu pozytywnemu zaskoczeniu, samuraj stwierdził, że dodatkowe obciążenie na jego dłoniach i nogach już nie przeszkadzało mu wykonywaniu technik…
Rozgrzany i gotowy, niebieskooki sięgnął do połów swojego kimona by wyciągnąć szmatkę tenegui, która przetarł pot na czole. Może to co robił nie wydawało się jakoś szczególnie męczące, ale samuraj angażował wszystkie mięśnie nóg i brzucha, by zoptymalizować ruchy miecza – była to jedna z tajemnic sztuki miecza: nie skupiać się na rękach, lecz całą siłę generować z brzucha i nóg. Teraz, należało przejść do faktycznej części treningu – Kakita dokładnie przestudiował zawarty w zwojach opis techniki, z którego wynikało, że skupia się ona na zadaniu pojedynczego wznoszącego cięcia od biodra przeciwnika przez jego klatkę piersiową po bark. Hatamoto już na samym wstępie rozumiał, jak trudna jest to technika: generowanie siły potrzebnej do przecięcia celu przez uderzenie od dołu było niezwykle trudne – cięcia zadawane z góry zawsze wykorzystywały grawitację do zwiększenia pędu klingi, w tym przypadku działał przeciwko tej sile i co więcej, cięcie było jednoręczne. Sytuacji nie poprawiało też to, że cięcie musiało pokonać wiele żeber i kości, oczywiście, nie były one grube i powinny ustąpić klindze wykonanej z dobrego materiału i ostrej (poza tym, kenryuuto robiło cuda), jednakże wymagało to niemałej wprawy. Kakita aż za dobrze rozumiał, dlaczego to jutsu jest dostępne dopiero od wysokiego poziomu zaawansowania, początkujący nie mieli prawa ani opanować tej techniki, a nawet jeśli próbowaliby ją pokracznie wykonać, to zwyczajnie nie uchwyciliby jej natury i wypaczyli.
Zgodnie ze swoim planem, na obecny dzień Asagi zdecydował się skupić nad trajektorią dobywanego miecza. Jak każda technika wymagająca iaido i ten sekret krył się w pracy lewą ręką i odpowiednim zgraniu w czasie. Kakita zaczął od skupieniu się na pracy rąk, z zupełnym pominięciem nóg – ćwiczenie w statyce było pierwszym krokiem jaki miał mu pozwolić opanować nowe jutsu. Ustawił się więc dokładnie tak, jak będzie to w momencie biegu – prawa noga w wykroku, ciało nieco pochylone i w ten sposób powoli próbował dobyć miecza po skosie do góry. Była to dosyć nienaturalna trajektoria i w zasadzie zazwyczaj nie stosować kiri-age w walkach, właśnie z tego powodu, ale tym razem nie miał wyboru. Szybko zauważył, że braki lewej ręki nadrabia poprzez pochylanie całego ciała do tyłu, a następnie prostowanie go do prawidłowej pozycji z wypchniętymi do przodu biodrami. Kakita będąc nauczycielem szermierki szybko wyłapał ten zły i popularny przyruch a remedium było zawsze to samo: zmusić lewą rękę do prawidłowej, dużo dalszej niż zwykle pracy i prostować się nie plecami, ale właśnie biodrami. Niebieskooki wiedział, że do prawidłowego wykonania jutsu musi się wyprostować, by wyrzucić miecz do góry, ale nie uzyska tego poprzez pracę górną częścią pleców lecz dołem – wszystko się tam zaczyna i kończy. Dobycie z dobyciem, niebieskooki skupiał się na jak najlepszym oswobodzeniu ostrza w odpowiednim momencie. Kiedyś, kiedy jeszcze praktykował z katana wszystko było łatwiejsze, dłuższe tachi wymagało od niego więcej wysiłku, ale się nie poddawał. Z opisu techniki wynikało, że będzie musiał mieć odpowiednio luźny chwyt prawej ręki, a całe obrócenie miecza do pozycji tnącej wykonać za pomocą saya: bardzo dużo ruchów w bardzo krótkim czasie – jeden oddech i jedne krok. W zasadzie, wszystko zamykało się w jednym kroku, zgodnie z opisem jutsu, w momencie postawienia lewej nogi, ostrze powinno już mknąć do góry, a dosięgnąć celu gry prawa stanie mocno na ziemi. Na razie niebieskooki w ogóle nie myślał o przecinaniu, pierw musiał opanować sam ruch.
Pozostając w stabilnej pozycji, niebieskooki wyciągał miecz z saya prawą ręką, ale uwalniał go z pochwy lewą. Ten ruch stojący u początku każdej techniki batto-jutsu musiał być perfekcyjny, ale nawet dla niego nie było to wcale takie łatwe. Kakita czuł że za bardzo napina bark, za każdym razem gdy chce przyciąć, blokuje sobie lewym barkiem pracę ramienia, natomiast ostrze za każdym razem prowadzone jest po nieco innej trajektorii. Zdecydowanie musiał to skorygować. Wyluzować prawą rękę, jej palce musiały delikatnie muskać rękojeść broni, tak by lewa mogła obrócić ją o 180 stopni. Dla lepszego wyczucia broni, niebieskooki zmrużył oczy, musiał widzieć tylko tyle, by zachować poczucie równowagi, reszta była zbędna. Skupił się maksymalnie na ciężarze i długości swojego miecza, musiał być świadom jak nigdy jego wymiarów, tak by istotnie stanowiło ono przedłużenie jego ciała. Wymagające ogromnego skupienia trening męczył, ale dawał efekty – Kakita na tyle luzował swoje palce prawej dłoni, że miecz swobodnie mógł się w nich obracać i uzyskać w jego mniemaniu optymalny kąt cięcia. Ruch lewej ręki już nie blokowany przez bark (a udało się to uzyskać przez ściągnięcie łopatek) uwalniał miecz z saya i niebieskooki doskonale wiedział, w którym momencie kissaki opuszcza koiguchi – to był moment w którym należało ciąć, ale do poprawnego ataku droga była jeszcze daleko.
Do uszy niebieskookiego doszły kroki i rozmowy zbliżających się adeptów szermierki. Nie spodziewał się, że minęło już tyle czasu, ale kiedy usłyszał charakterystyczny dźwięk przesuwanych drzwi wiedział, że na dzisiaj czas jego treningu minął. Oczywiście, mógłby trenować nawet w czasie zajęć grupki początkujących, ale nie chciał ani ich rozpraszać (a przez to przeszkadzać oddelegowanemu do prowadzenia treningu instruktorowi), ani też sam nie chciał musieć na nich uważać, by ktoś mu się nie napatoczył pod miecz – na dziś tyle. Należało przemyśleć dalsze kroki i wrócić do treningu w późniejszym terminie…

Od poprzedniego treningu minęło siedem dni, w czasie których niebieskooki zajmował się różnymi pracami na rzecz szkoły, wynikającymi z zajmowanej rangi, ale w wolnych chwilach chociaż przez kilka minut studiował nowe cięcie. Na dzisiejszy dzień zaplanował pierwsze testy praktyczne: w tym celu dzień wcześniej włożył do beczek z wodą uprzednio zrolowane i zużyte maty ze słomy ryżowej, które miały posłużyć za jego cele. Tym razem, by mieć pewność, że nikt nie będzie mu przeszkadzał zwrócił się do mistrzów z prośbą o udzielenie mu sali treningowej na własność na około dwie godziny od świtu – potrzebował światła by dobrze celować, ale i czasu oraz spokoju, by potem posprzątać dojo – był pewien, że po treningu tameshigiri będzie sporo bałaganu…
Podobnie jak poprzednio, Kakita zaczął od krótkiej medytacji, po czym na środku Sali treningowej ustawił stojak do nabijania celów. Miał przygotowanych dwadzieścia mat, to całkiem sporo jak na trening jednej osoby, ale wiedział, że w przypadku cięcia jakie chce przećwiczyć mata nie będzie się nadawała do kolejnej próby.
Zdecydował się zacząć od kilku rozgrzewkowych cięć, w kombinacji dwa skośne jedno po sobie z prawej na lewą. Nie śpieszył się specjalnie, uważnie wykonał zadaną sekwencję, niejako oswajając się na nowo ze swoim tachi. Jego klinga bez problemu pokonała matę, która swoją gęstością i twardością odpowiadała kończynie dorosłego człowieka: Kakita za każdym razem nie umiał nie zdziwić się, z jaką łatwością miecz przechodzi przez ciało człowieka, jeśli tylko cięcie jest prawidłowo zadane. Kiedy drugi fragment maty opadł na podłogę, niebieskooki wytarł miecz w ścierkę którą miał zawieszoną przy saya, po czym schował miecz i umieścił na stojaku kolejny cel.
Tym razem jego plan był trudniejszy, zamierzał wyprowadzić trzy cięcie, dwa pierwsze skośne jak poprzednio, jednakże zanim jego cel się zupełnie rozpadnie planował zadać jeszcze szerokie cięcie, bardzo podobne do techniki mikazukigiri – to wymagało już pewnej wprawy, ale dla tak zaawansowanego szermierza jak on nie stanowiło większego wyzwania. Wdech, wydech, wdech… i klinga pomknęła do dwóch skośnych cięć, tym razem niebieskooki włożył w to więcej prędkości niż poprzedni, bowiem chciał uzyskać efekt trzech cięć zanim jego cel się zupełnie rozpadnie. Była to sztuka nie lada, ale dla wprawionych samurajów stanowiła bardziej tani trick dla gawiedzi niż coś z bojowym zastosowaniem (bowiem wróg nie stał jak nabita na kołek mata), ale pozwalało sprawdzić się przed innymi. Podobnie jak poprzednio, zadana sekwencja nie stanowiła dla naszego bohatera większego problemu i ponownie oczyściwszy miecz schował go do saya i umieścił nowy cel na stojaku.
Teraz już zamierzał zabrać się poważniej za trenowanie konkretnej techniki. Zamierzał przećwiczyć ciecie z lewej na prawą do góry, początkowo oburącz – tak by dokładnie poczuć w jaki sposób zachowuje się w dłoniach klinga, co prawda pierw tnąc oburącz, ale wszystko po kolei. Skośne cięcie prowadzone dwiema dłońmi z dosyć nienaturalnej pozycji za każdym razem skutecznie przecinało matę, chociaż nie bez znaczenia był tutaj ruch bioder, jaki Kakita trenował poprzednim razem. Skumulowana w nich siła była kluczem do prawidłowego cięcia, ale samuraj miał to już niejako pod skórą – może nie był jeszcze najlepszym szermierzem szkoły, ale pewne podstawy zdecydowanie głęboko tkwiły mu pod skórą i nie musiał przywiązywać do niej nadmiernej uwagi – miało to swoje dobre, jak i złe strony. Po tej drugiej zdecydowanie należało wpisać głębokie utrwalenie schematów mięśniowych, które utrudniały uczenie się nowych rzeczy. Tak czy inaczej, każda z trzech prób zakończyła się sukcesem, więc ogarnąwszy swoje pole treningowe, niebieskooki zdecydował się przejść do cięcia jednoręcznego, dokładnie po trajektorii studiowanej techniki.
Zgodnie z przyjętą metodyką małych kroków, Kakita zdecydował się zacząć od cięcia wznoszącego już z wyjętej broni i była to decyzja słuszna. Szybko się bowiem okazało, że pozbawione wsparcia lewej ręki cięcie nie jest tak stabilne jak poprzednio i już przy pierwszej próbie Kakita popełnił błąd w kącie ataku, przez co jego tachi wbiło się matę, miast ją przeciąć – był to popularny błąd młodych adeptów, więc dobrze, że żadnego teraz nie było. Samuraj z niezadowoleniem na twarzy uwolnił broń z celu i wykonał cięcie na odlew – miecz bez trudu pokonał matę, a więc wina zdecydowanie leżała po jego stronie. Dobrym było to, że przynajmniej nie uszkodził na tyle maty, by nie wykorzystać jej ponownie, więc ciemnowłosy przyjął na powrót pozycję i ponowił uderzenie przecinając ją na dwoje. Następne jego działania nie różniły się od znanego już schematu, przetarł miecz, zamienił cel i powrócił do doskonalenia cięć jedną ręką. Kolejna próba wypadła nieco bardziej pomyślnie, wznoszące cięcie przecięło matę, jednakże kąt był zdecydowanie daleki od pożądanego. Niebieskooki samuraj przetarł miecz i schował go, po czym podniósł przeciętą połowę maty. Kakita doskonale wiedział, że idealnym kątem będzie 45 stopni, dokładnie tyle potrzeba, by przeciąć człowieka od żeber po obojczyk, jednakże ślad, jakie pozostawiło jego ostrze był inny: wprawne oko podpowiadało naszemu bohaterowi, że jego poprzednie cięcie było zbyt płaskie, oczywiście wystarczyłoby to do zadania rany przeciwnikowi, ale błędny kąt indukowałby zbyt szybkie wyjęcie miecza z ciała wroga, przez co rana byłaby zbyt płytka, być śmiertelną. Co więcej, możliwe, że ostrze mogłoby nawet odbić się od żeber i wyszczerbić, a na to nie mógł sobie pozwolić. Jak naprawić ten problem?
Samuraj umieścił nowy cel stojaku, jednakże zamiast wyprowadzić kolejne cięcie, jedynie „bujał” mieczem w stronę maty, tak by ostrze jedynie ją muskało – teraz liczył się kąt i trajektoria cięcia, nie bezsensowne marnowanie materiału. Kakita za każdą próbą analizował, co powinien zmienić – próby pokazywały, że musi cięć zdecydowanie węziej niż przypuszczał. Ostrze musiało iść niemalże prosto przed niego z pozornie za dużym kątem, jednakże tylko w ten sposób był w stanie uzyskać prawidłowy kąt. Po kilku kolejnych wymachach samuraj postanowił sprawdzić teorię w praktyce i w kolejne cięcie włożył już więcej siły i nawet nie poczuł, jak jego tachi przecina matę. Brak odczuwalnego oporu oznaczał, że udało mu się uzyskać prawidłową trajektorię, teraz należało przejść do kolejnego etapu – cięcia z dobycia miecza.
O ile poprzednie próby były jedynie przygotowaniem do głównego cięcia, to tym razem jego zadanie niewiele różniło się już od właściwej techniki. Samuraj lekko obniżył pozycję i ułożył obie dłonie na mieczu, licząc dystans. Wdech, wydech, uderzenie serca… i nagle klinga opuściła saya mknąc w stronę celu, jednakże efekt cięcia był daleki od zamierzonego – po zakończeniu ciosu mata stała nietknięta, chociaż kąt wydawał się dobry. Niebieskooki nie do końca zrozumiał co w zasadzie zaszło, a więc wykonał szybkie schowanie broni, ponownie się skupił i dobył tachi tnąc w górę i wyciągając rękę nieco do przodu i chociaż udało mu się trafić cel, to jednak nie optymalną częścią klingi. Analiza celu i śladów na mieczu nie pozostawiały wątpliwości, samuraj ciął zwyczajnie za bardzo do góry i za późno aktywował małe palce dłoni, przez co rękojeść poruszała się szybciej niż kissaki jego miecza – skutkowało to trafieniem w cel poniżej monouchi, w zasadzie fakt, że cokolwiek przecież było sukcesem.
Wiedząc, jaki popełnił błąd, Kakita zabrał się do wprowadzania poprawek – wiedział już, że jego lewa ręka odpowiednio pracowała, a więc pozostawała prawa. Tutaj istotne było odpowiednie wypuszczenie miecza przed siebie i do góry, w zasadzie nie bardzo różniło się to od klasycznego szerokiego cięcia, od jakiego rozpoczął trening. Zdawszy sobie z tego sprawę, niebieskooki kontynuował doskonalenie cięć na pozostałych matach, a następnie po wysuszeniu miecza zabrał się sprzątanie dojo od walających się tu i ówdzie pociętych mat…

Kolejna możliwość doskonalenia techniki przyszła szybciej, niż poprzednim razem, bo już po 2 dniach. Tym razem niebieskooki już nie musiał się skupiać na prawidłowym dobyciu ostrza, bowiem trening tameshigiri pozwolił mu opanować odpowiedni kąt – teraz należało zająć się dynamiką ruchu. Zgodnie z opisem w zwoju, technika polegała na wykonaniu niezwykle szybkiego wypadu do przodu z zamiarem zadania wznoszącego ciosu do góry. Podobnie jak za pierwszym razem, Kakita skierował swoje kroki do dojo przed świtem, by nikt mu nie przeszkadzał, bo chociaż sala była dosyć duża, to jednak wolał mieć swobodę w poruszaniu się po niej…
Rozgrzany i dopełniwszy wszelkich formalności, Kakita zabrał się za doskonalenia jednej z ostatnich technik battodo. Z poprzednich treningów wiedział, że interesujące go jutsu wymaga dobycia ostrza wraz z krokiem lewą nogą – to zapewniało prawidłowy skręt bioder, a następnie należało stawić krok prawą by uzyskać odpowiednią równowagę. Niebieskooki wiedział, że jest wystarczająco szybki by wykonać technikę, pytanie jednak pozostawało, czy dość by z niej korzystać? Asagi, doświadczony nauczyciel battodo wiedział, że najlepiej trenuje się je dokładnie wyobrażając sobie przeciwnika – w tym przypadku nie było inaczej. Co powinien robić wróg, by on zdecydował się na takie uderzenie? Doświadczenie i zdobyta poprzednio wiedza zdradzały, że najlepiej by uniósł ręce wysoko nad głowę z zamiarem zadania cięcia w dół, wtedy odsłonięty bok był idealnie wystawiony na wznoszące cięcie, tylko, czy wtedy samuraj zdoła wyprowadzić odpowiednio szybko własne uderzenie wyprzedzając o milisekundy cios oponenta? Druga nazwa tego jutsu nabrała jeszcze więcej sensu…
Kakita wyobraził więc sobie… siebie. Zawsze walczył przeciwko sobie, to w swoich słabościach upatrywał największego wroga. Ubrał swojego oponenta w najgorszą wersję siebie, wszelkie słabości i złości upakował w humanoidalny cień przed sobą, po czym „nakazał” mirażowi unieść miecz nad głowę i ruszyć na niego z zamiarem cięcia. Sam przygotował się do wyskoku do przodu i obserwował (oczyma wyobraźni) jak wróg się zbliża. Liczył dystans, czekał i w końcu wybił przed siebie. Był za wolny, wiedział to, jego miecz opuszczał saya w momencie, gdy klinga wroga opadła na niego z góry i rozbiła jego ciało na dwoje. Samuraj zrobił trzy dalej kroki, wiedząc, że to rozdanie przegrał. Szybkie schowanie miecza i odwrócenie się w stronę wroga, który bez słowa przyjął pozycję mierząc w niego własnym ostrzem. Kakita wiedział, że mógł go „zwolnić” ale nie pozwoliłby sobie na takie oszustwo – ostatecznie bowiem, okłamałby siebie. Nikt go nie widział poza nim, nikt ich nie widział w ogóle – byli sami: on i jego słabość. Samuraj wprowadził poprawkę i znów na siebie natarli, nie była to jeszcze pełna prędkość z jaką mógł się poruszać, nie chciał stracić otoczenia z pola widzenia – wiedział, że to oznacza śmierć. Krok za krokiem, noga prawa, noga lewa – ostrze opuszcza saya, a oponent wchodzi w zasięg skuteczny, jego klinga odwraca się nad głową i rozpoczyna podróż w stronę ciała Kakity. Krok prawą nogą, ostrz samuraja dosięga celu, otwiera prawy bok oponenta w momencie, w którym jego broń spada na głowę samuraja, tnąc przez skórę, kości, a w końcu mózg. Wojownicy robią jeszcze dalej dwa kroki. „Homunkulus” łapie się za rozcięty bok, a niebieskooki samuraj „pada martwy”. Asagi wiedział, że i tym razem nie wygrał. Udało mu się dosięgnąć oponenta, ale nie dość szybki. Usilnie starał się zachować zdolność postrzegania otoczenia. To był błąd.
Szybka analiza i sięgnięcie do tego, co wiedział o technice i samurajskich sztukach walki. Całą walkę wygrywało się nie setką zmyślnych ruchów i zwodów, lecz jednym, celnym ciosem zabijającym wroga. Kakita to wiedział, nauczał tego, jednak nie chciał tego przyjąć… Kakita spojrzał na swojego przeciwnika i wiedział, że tamten czeka, niecierpliwi się. Nie było tutaj czasu na rozważanie idealnego rozwiązania, bowiem… nie było go. Technika, jaką doskonalił zamykała wszystkie samurajskie umiejętności w jednym uderzeniu. Była ryzykowna i nie wybaczał błędów. Samuraj wiedział co robić. Kakita znów stanął naprzeciwko nieprzyjaciela i lekko obniżył ciężar. Obserwował go uważnie i liczył dystans, dzieliło ich może 8 metrów, za dużo na zasięg miecza, ale przy prostej szarży? Wróg zrobił krok do przodu, potem drugi, a niebieskooki wziął wdech, po czym ruszył przed siebie. Cała rzeczywistość zamykała się teraz w jednym ruchu, w krótkiej chwili. Obaj zbliżali się do siebie. Hatamoto pchnął lewą ręką saya w tył obnażając ostrze, natomiast jego prawa ręka pociągnęła do przodu rękojeść, kolejne zamykając mocniej palce w jednym tylko celu – rozciąć wroga. Samuraj widział dokładnie jak jego nieprzyjaciel unosi miecz do cięcia, poza nim nie widział niczego. Znał miejsce w które musi uderzyć i wiedział, że go dosięgnie. Krok lewą nogą. Kissaki opuściło saya i pomknęło w stronę niechronionego boku wroga, którego klinga osiągnąwszy odpowiednią wysokość rozpoczęło własną podróż w dół. Krok prawą nogą. Miecz samuraja dosięgnął ciała oponenta i zaczęło przecinać jego tkanki wędrując w górę, ale ostrze wroga też spadało ku swojemu celowi, jednakże… tachi wojownika było szybsze. Położywszy wszystko na szali, zdołał dosięgnąć wroga szybciej i zadać mu cios, na skutek którego broń tamtego straciła siłę i prawidłową trajektorię. Obaj walczący rozminęli się, przy czym tym razem żywy pozostał Kakita. Wszystko trwało ułamki sekund, ale Kakita wyciągnął z tego naukę – technika, jaką zastosował miała tyleż samo mocy co ryzyka…
Teraz pozostawało już tylko z szacunkiem do oponenta schować miecz. Asagi wiedział, że jego przeciwnik nie padł na zawsze, słabości, jakie przeciął znów się pojawią się, a on będzie musiał stawić im czoło. Z tą świadomością, niebieskooki opuścił sale treningową szkoły Taka, w powietrzu czując zbliżającą się wiosnę…

<ZT>
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321


Powrót do Szkoła Taka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości