Nieuczęszczany trakt

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Minoru » 6 gru 2018, o 23:41

Outsider
Misja C: będzie podliczone, ale fchuj/...
Dzień 4

Plan został wprowadzony chwile po tym, gdy wszyscy zebrani shinobi przystali na niego. Kyane wraz z swą suczką zostały z tyłu, obserwując to co miało zaraz nastąpić i oczekując na dogodną chwilę do swych działań. Pozostali shinobi, na początku, ruszyli wolno, skradając się tak by nie zostali zauważeni. Lecz już po kilku krokach, dali sygnał swym psom, które ruszyły z impetem wprost przed siebie, a za ich tropem ruszyli również ich właściciele. Był to sygnał dla Kyane, sama również mogła ruszyć się ze swego miejsca.

W między czasie, świeżo obudzona kunoichi, Eri, zaczęła dochodzić do siebie. Nie była jeszcze kompletnie przytomna, lecz z każdą chwilą, świadomość wracała do niej coraz bardziej i bardziej. Szybko jednak rozeznała się w swojej sytuacji i będąć rezolutną, młodą damą, rozpoczęła przygotowania do ucieczki. Nie była mistrzem w sztukach ninja, ba jeszcze wiele jej brakowało do tego, lecz, by móc zrobić coś więcej musiała mieć wolne ręce i nogi, a to potrafiła bardzo dobrze. Była już prawie wolna, czuła jak jej malutka dłoń wysunęła się niemalże całkowicie z pętli, wystarczyło jeszcze troszeczkę ją ugiąć, jeszcze troszeczkę wysłać chakry do więzów i będzie wolna. Wtem coś, jakaś wielka i czarna plama przemknęła obok niej. Wiatr wytworzony przez pęd stworzenia rozwiał dziewczynie włosy, a do jej nozdrzy dotarł cierpki zapach futra. Nie zdołała jeszcze ogarnąć swym umysłem, co się właśnie stało, gdy coś przemknęło z jej drugiego boku. Ogromna, kula futra, z potężnie umięśnioną sylwetką i długim ogonem pomknęła w kierunku, rozmawiających ze sobą, jeszcze chwilę temu bandziorów. Teraz jednak, oboje spoglądali na nadciągające niebezpieczeństwo pierwszy ze strachem, drugi z wściekłością. Oboje uskoczyli na do tyłu, chcąc zwiększyć dystans między zagrożeniem, a nimi samymi, chcieli kupić sobie choć odrobinę czasu by rozeznać się w sytuacji. Pierwszemu, sztuka ta na niewiele się zdała, pierwszy z ogromnych psów dopadł do niego w kilku susach i porwał go w swych ogromnych szczękach. Drugi, ten był ulepiony z zupełnie innej gliny. Wykonując cyrkowe susy, nie tylko uniknął nadchodzącego zagrożenia, ale również dobył ukryte, gdzieś w kimonie, kunaie, które posłał w kierunku bestii, która pochwyciła jego kompana. Pies zawył raniony, a ucisk na jego szczękach zelżał na tyle, że wypuścił złapaną ofiarę, co też ta wykorzystała by oddalić się od niebezpieczeństwa.

Do uszu Eri dobiegł odgłos stóp uderzających o ziemię. Ktoś biegł w jej kierunku, lecz nim się obejrzała by ujrzeć któż taki jeszcze nadchodził, w tej i tak już barwnej drużynie, poczuła, jak coś dotyka jej ramienia i jednocześnie zobaczyła wysokiego mężczyznę, przebiegającego tuż obok niej. Zaraz za nim pomknął i drugi.

Walka przenosiła się coraz dalej, pozwalając Kyane działać. Nie było sensu się ukrywać, przeciwnicy i tak skupieni byli na zagrożeniu znajdującym się przed nimi. Zbliżyła się do związanych osób, wszyscy spali, wszyscy oprócz jednej dziewczynki, która wpatrywała się w toczącą się przed nią bitwę. Kyane zbliżyła się do Eri i spokojnym głosem oznajmiła jakie są jej zamiary. Kilka chwil później, dziewczyna była wolna, lecz problem stanowili pozostali porwani, którzy wciąż byli pogrążeni w głębokim śnie.

- Myślisz, że gdzie się wybieracie? - głos mężczyzny poniósł się po okolicy. Stał trzydzieści metrów od obu młodych kobiet. Był ranny, z jego czoła lała się krew, cienką stróżką, wprost do jego lewego oka. Również jego prawe przedramię wydawało się być ranne, lecz nie do końca było pewnym czy znajdująca się na nim krew należała do niego.
Minoru
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Takashi » 28 mar 2019, o 17:39



Idąc zgodnie ze wskazówkami zawartymi w mapce, Takashi dotarł do nieuczęszczanego traktu znajdującego się niemalże na granicach Midori. Okolica budziła w nim mieszane uczucia, które w większości wiązały się z niepokojem i strachem, można było śmiało stwierdzić, że ta konkretna część lasu jest najzwyczajniej w świecie straszna. Może nie dla każdego, ale z pewnością dla niedoświadczonego shinobi'ego, który dopiero co rozpoczął swoją przygodę i nie zdążył jeszcze opanować wielu zdolności dających mu przewagę nad wrogiem. W tym momencie bohater narażony był na niespodziewany atak, ale czy byłby w stanie mu zaradzić w jakikolwiek sposób? Drzewa w dużej mierze ograniczały widoczność, a szum wiatru połączony z ocieraniem się o siebie gałęzi i znajdujących się na nich liści tłumił pozostałe dźwięki w tak dużym stopniu, że ciężko było stwierdzić, czy ktoś właśnie do ciebie nie podbiega, ale taki już urok natury. Z drugiej strony jednak, takie warunki mogły dać przewagę członkowi klanu Nara, który może byłby w stanie znaleźć sobie drogę ucieczki z wykorzystaniem otaczających go elementów krajobrazu. Można powiedzieć, że młodzieniec mógł oczekiwać ataku z każdej strony, o ile ktoś oczywiście miałby na niego polować, ale jedno jest pewne - okolica wyglądała na bardzo szemraną i niefajną, z pewnością nikt nie zapuszczałby się tutaj, gdyby nie zwykła konieczność.
Chłopak przyspieszył kroku, rozglądając się. Bał się w tak dużym stopniu, że jego nogi niemalże automatycznie zwiększyły tempo poruszania się, powodując przy tym coraz głośniejsze odgłosy tupania. Zdawać by się mogło, że na którymś etapie było to nie do opanowania, a jego ciało poruszało się jakoby z własnej woli. "STOP!" - nagłe te słowa rozniosły się głośnym echem w głowie Takashi'ego, skłaniając go do zatrzymania się.
-Przecież jeśli dalej będę się tak przemieszczał, stanę się łatwym celem nawet dla drapieżnej zwierzyny. Muszę się opamiętać. - stwierdził, na chwilę przykucając.
Położył dłonie na udach, po czym przymknął oczy i zmarszczył czoło.
-Na czym w ogóle polegać będzie ta misja? Ah tak, na opiece nad paniczem Kenshin'em pochodzącym z rodziny Shirome. Nazwisko wcale nie jest znajome, ale wygląda na to, że ludzie są bogaci, tylko dlaczego nie wynajmą sobie prywatnej opieki i prywatnego shinobi'ego, skoro mają tyle pieniędzy, a o pomoc zgłaszają się do siedziby władzy, z której każdy może przejąć ich zlecenie? - zastanawiał się, brnąc dalej przez las. -W każdym razie to bez znaczenia, wystarczy mi samo to, że mają, tak przynajmniej sądzę, dużo pieniędzy, a dzięki temu będę w stanie zapłacić za wykonane zadanie i może nawet dorzucą jakiś bonus.
Jego oddech w dużej mierze się uspokoił, tętno się wyrównało i odzyskał władzę nad ciałem, mógł więc ruszyć dalej. Podniósł się, spojrzał ponownie na mapę i ruszył przed siebie zgodnie z obranym wcześniej kierunkiem. Nie zamierzał nawet na chwilę zbaczać z kursu, bo akurat na tej drodze jeszcze nigdy go nie było, mógł się zgubić lub też trafić na jakąś niechcianą przeszkodę, a tego za wszelką cenę chciał uniknąć. Liczył się dla niego tylko sukces, właśnie z tego powodu chciał robić wszystko tak, jak należy i nie zamierzał iść na łatwiznę wolał poświęcić na coś więcej czasu i cieszyć się powodzeniem, aniżeli próbować drogi na skróty i potem żałować.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 321
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Hayami Akodo » 31 mar 2019, o 23:46

misja rangi D dla takashiego nary
"dead city"
5/15



Obrazek


I can’t look for the answer
where each question means a shuriken,
where every step is a shaku.



Nikt nie potrafi szukać odpowiedzi, co...? Wręcz nie może, skoro byłeś jedynym, który odpowiedział do tej pory na to ogłoszenie - Nara zwyczajnie nie chcą się wysilać, zadawać pytań, roztrząsać gorzkiej rzeczywistości. Ich życia, pytania egzystencjalne są niczym ten nieuczęszczany trakt. Wszyscy o nim wiedzą, ale - po co tak naprawdę tam chodzić? Odwieczny festiwal wymówek wpisuje się w koncepcję życia ludzkiego; każdy, jak na festynie, znajdzie w nim coś dla siebie. "Mój żółw jest chory, muszę go przytulić", "obiecałem mamie zrobić pranie", "muszę zrobić zakupy", "poczta do Shigashi sama się nie odprawi", "babcia kazała przesadzić kwiatki", "może jutro", "następnym razem", "kiedyś"...
...a potem ze zdumieniem, po wszystkim, orientujemy się, że nasze legendarne Kiedyś odeszło na zawsze razem z naszym albo obcym Kimś.
Wtedy rozpoczyna się inny, bardziej mroczny festiwal: poczucia winy, niezliczonych pytań, wrażenia gdybym tylko łopoczącego na wietrze bezradnie jak wstążki we włosach kobiet na otsuuyi, wieczornych wizyt na opustoszałym grobie, cienia padającego na czyjeś życia - i powolnego, starego jak świat zapominania. Chyba tak jest przecież najlepiej, prawda? Po prostu odejść - i liczyć na to, że kiedyś muśnie nas upragnione zapomnienie.
Trakt jest pusty. Poza Tobą nie ma tu żywej duszy; drzewa, ptaszki, ciepłe podłoże, pustka, relaks i spokojne, błękitne niebo. Nie jest tak źle, jak mogłoby być - przecież mogło padać, mógł sypać śnieg, mógł walić z nieba groźny, niebezpieczny grad podobny do oskarżenia. Po dłuższej chwili poszukiwań i skręceniu pod charakterystycznym drzewem w prawo (za trzecią sosną w prawo, przewodniku?) wreszcie odnajdujesz zapomniany, spokojny, mały domek ogrodzony murem i chroniony przez czterech strażników - bladych, chłodnych mężczyzn o aparycji standardowych szaraków; nie wyróżnia ich dosłownie nic: te same czarne włosy, ciemne oczy, blada cera, brak uśmiechu, ta sama chłodna powaga. Dwóch stoi przy bramie, dwóch innych przechadza się po ogrodzie pełnym kwitnących drzew wiśni, wśród płatków spadających im na ramiona. Czuć bardzo silną woń kwiatów i trawy...i czegoś jeszcze.
Czy tak może pachnieć rozpacz?
Strażnicy nie zaczepiają Cię, dopóki sam nie podejdziesz do bram posiadłości. Gdy to czynisz, starszy i wyższy z nich, chorobliwie chudy mężczyzna w czarnym płaszczu sięgającym kostek (na Boga, jest przecież lato...!), zadaje Ci pytanie cichym, zmęczonym głosem:

- Pan do kogo i w jakiej sprawie?

Z domu dobiega odgłos mniej więcej taki, jakby stłukło się coś szklanego.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Gracz nieobecny
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Takashi » 1 kwi 2019, o 00:36

Zwykło się mówić, że "im głębiej w las, tym więcej drzew" i w wielu przypadkach ta reguła sprawdzała się doskonale, ale czy można się było do niej odnieść tutaj, w Midori? To przecież prowincja wręcz usłana wszelkiej maści lasami, których przebycie jest nie lada wyzwaniem i z pewnością wiąże się z ogromnym wysiłkiem. Dotyczy to oczywiście obcych, ponieważ większość tutejszych zna te tereny jak własną kieszeń, dlatego walki, pościgi, znalezienie kryjówki czy też przeprawa akurat na tych terenach są dla nich znacznie łatwiejsze. Dla Takashi'ego również i chociaż nie zna on jeszcze wszystkich miejsc w obszarze regionu Prastarego Lasu, to jednak te znajdujące się w Midori pamięta doskonale i mógłby je przejść z zamkniętymi oczami. No prawie. Jeszcze parę lat temu dużo wędrował z ojcem, który zapoznawał syna z okolicą głównie po to, by przygotować go do walk i podróży, które nastąpić miały w przyszłości. Starał się chyba każdą chwilę spędzoną ze swoim potomkiem przeobrazić w swoistą lekcję, nawet, jeśli płynęły z niej najdrobniejsze wskazówki, liczył się przekaz.
To właśnie dzięki niezwykłej znajomości trasy Nara był w stanie tak szybko znaleźć cel swojej podróży. Mijał po drodze znajome struktury stworzone przez matkę naturę, skały, które odróżniały się od pozostałych, tego samego rodzaju drzewa, a nawet rzeki, które stanowiły znakomite potwierdzenie aktualnego położenia. Często to one stanowiły odnośnik, dzięki któremu bohater mógł oszacować, w którym miejscu skręcić, to samo tyczyło się rzecz jasna konkretnych punktów lasu, które pamiętał on doskonale. Można więc powiedzieć, że mapa nie była dla niego głównym wyznacznikiem drogi, a jedynie wsparciem, które idealnie wskazywało miejsce, w które trzeba się było udać. I właśnie tym sposobem Takashi znalazł się przy ogrodzeniu w postaci muru, za którym znajdował się piękny ogród, a w nim z kolei ulokowany był niewielki dom, który z zewnątrz sprawiał wrażenie spokojnego i skromnego.
-Huh. A spodziewałem się jakiejś wypasionej chaty, albo pałacu. - burknął pod nosem, w końcu misję miała mu powierzyć bogata rodzina, ale mniejsza.
To właśnie w tym momencie do chłopaka zbliżył się jeden z czterech strażników, pytając o cel jego przybycia. Już sam fakt ochrony tak niewielkiego domku przez kilku mężczyzn wydawał mu się dziwny, ale starał się nie analizować zbyt dużo, w końcu pozory mogą mylić, nieprawdaż? Zupełnie odsunął na bok własne przeświadczenia i prawą dłoń ulokował z przyzwyczajenia blisko uda, gdzie znajdowała się kabura zawierająca podstawowe dla shinobi'ego wyposażenie, którym mógł się w każdej chwili posłużyć. Przecież strażnicy mogli być wrogo nastawieni, nigdy nie wiadomo, jaką postawę przyjmą i jaki w jaki rodzaj interakcji Nara będzie zmuszony z nimi wejść, zaczęło się od łagodnego pytania, a ponieważ brak odpowiedzi świadczyłby o braku kultury, od razu zaczął wszystko tłumaczyć.
-Nazywam się Takashi i pochodzę z klanu Nara. W siedzibie władzy mojego klanu otrzymałem zwój z misją od państwa Shirome. Miałem się zjawić w tym miejscu i udać do pani Kurotsu Yukinami. - w ramach potwierdzenia rzetelności własnych słów, chłopiec wyciągnął z torby zwój i rozwinął go przed rozmówcą.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 321
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kana Yuki » 1 kwi 2019, o 23:36

DEAD CITY 7/15
[Takashi - misja D]

Czy chatka była okazała? Zależy, jak leży. Każdy człowiek miał inne określenie na rozpustę i barokowy wystrój. Jak na czas, w jakim przyszło żyć młodemu Narze, domek był całkiem niezły. Z pewnością wyróżniał się na tle tych, które są porozlokowane w mieście. Dodatkowym smaczkiem byli strażnicy. Ot, zwykłe psiury, służbiści. Niczym się nie wyróżniali. Stali znudzeni raz za razem ziewając. Jeden po drugim! Bo wiecie, zgrany zespół nawet ziewa w tym samym czasie!
- Aha, aha - odpowiedział beznamiętnym tonem i przytaknął głową. Reszta strażników patrzyła na ciebie jak na imbecyla. Było to albo ostrzeżeniem, albo zwyczajny odruch ciekawości. Któż to wie.
Strażnik włożył ręce do kieszeni i przysłuchiwał się temu, co mówi młody shinobi. Ot, bez entuzjazmu czy poruszenia. Gdy tylko ujrzał zwój od razu pociągnął papirus ku sobie. Rozwinąłszy świstek przeczytał wszystko dokładnie wnikliwie i ze zrozumieniem. Po tejże czynności uniósł wzrok i wlepił maślane ślipia w Takashiego.
- Dobrze, zatem - odchrząknał. - Takashi-kun, podążaj za mną. Zaprowadzę cię do Yukinami-san.
Skinął głową w kierunku budynku i poczłapał zupełnie tak, jakby pokłady energii zostały z niego wyssane jakąś dziwaczną techniką. Szedł bez słowa przez ogród. W tle można było usłyszeć trzaskanie garnkami, talerzykami i wszystkim tym, czym można trzaskać. Dosłownie. Nie było to zbyt zachęcające, nie przeczę. Ale poczekajcie na to, co ujrzycie w środku!
A w środku... Istny rozpierdol. Zupełnie tak, jakby przez korytarz przetoczyło się tornado albo tsunami. Wszędzie drewniane kukiełki z powyrywanymi rączkami i nóżkami, talerzyki rozbite do tego stopnia, że możnaby układać z nich puzzle.
Wtem, z jednego z pokoju wyszła dorodnie ociężała kobieta. Mówiąc ociężała mam na myśli masę. Miała tak grubą szyję, że ciężko byłoby ją udusić, nawet samemu ojcu młodzika.
- Dzieeń dobry? - zapytała nieco zdziwiona patrząc wpierw na strażnika, a następnie na ciemnowłoseo chłopca. - A ten tu czego?
Strażnik pokłonił się w pół, na jego twarzy można było dostrzeć iskierki irytacji. Takie minimalne, ledwie zauważalne.
- Przysłali eskortę dla pani syna. Oddaję go w pani ręce - pokłonił się ponownie i odszedł w locie łapiąc kontakt wzrokowy z chłopakiem. Oczy Strażnika mówiły "spieprzaj stąd".
- Ehe, no dobra. Jesteś pewien, że chcesz się podjąć tego zadania? Wiesz, mój syn...
I w tym momencie z wcześniej wspomianego pomieszczenia wyleciał chłopiec. Mały blondasek z dziarskim uśmiechem i ewidentnym ADHD. Dosłownie wleciał, bo udawał latawiec. Nie żartuję, nawet wykrzykiwał "szzzz szuuu" obijając się o szafki. Wpadł nawet na Takashiego. Co dalej? Depnął mu na nogę. Nie, wcale nie przypadkowo. Zrobił to z pełną premedytacją.
Zatrzymał się na chwilę, spojrzał ku górze, zmierzył Narę wzrokiem i parsknął smiechem.
- Masz czoło jak pole tatka. Wielkie i puste! - wrzasnął i kontynuował zabawę wpadając do kolejnego pokoiku.
Kobieta westnęła ociężale. Zażenowanie wylało się z każdej jej tłustej fałdki.
- No, właśnie taki. Nie będę owijać w bawełnę. Nie mam czasu na eskortowanie go do ojca, zresztą, mogliby nas zaatakować. A ja shinobim nie jestem. W każdym razie, jeśli nadal jesteś zainteresowany to chętnie przedstawię ci cały plan tej PRZYJEMNEJ wycieczki - rzuciła przekręcając głowę w prawo. Oparła się o wielkie jak księżyc biora i wyczekiwała odpowiedzi.


Postacie
1) Strażnik 1
2) Matka
3) Synalcio
Mapa
*klik*
Jakby coś było niejasne - feel free.
Dla MG
Kana Yuki
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Takashi » 2 kwi 2019, o 10:03

Mylące pozory otoczenie budziło w młodym bohaterze mieszane uczucia sięgające, można powiedzieć, w totalne skrajności. Z jednej strony nie wiedział przecież, czego miał oczekiwać, jednakowoż ton zawarty w opisie misji na zwoju oraz zawarte w nim sformułowania wskazywały, a przynajmniej według niego, na to, że będzie miał do czynienia z jakimiś możnowładcami, czy coś takiego. Tymczasem przed jego obliczem stanął niewielki budynek, który wcale nie wskazywał jakiegoś szczególnego prestiżu. Jasne, wyróżniał się zupełnie na tle chociażby większości domów mieszkalnych w Yokukage, mimo wszystko wcale nie wyglądał jak posiadłość bogatej rodziny, no ale mniejsza. Teraz pozostały tylko wątpliwości, bo jeśli już na starcie mamy do czynienia ze swojego rodzaju ściemą, to następne elementy zadania mogą stanowić nie lada zagwozdkę i wprawiać w zakłopotanie. Ale w sumie, nie ma się czym przejmować, przecież status finansowy zleceniodawcy nie ma żadnego znaczenia, liczy się jedynie zakończenie zadania z sukcesem i otrzymanie wynagrodzenia, rzecz jasna. Bądź co bądź Ryo otrzymane za pozytywny wynik wykonania misji ma znaczenie, w końcu bez kasy ani rusz, szczególnie w dzisiejszych czasach.
Strażnik, który wcześniej zaczepił Takashi'ego, okazał się być tak znudzony życiem, że aż chłopakowi odechciało się jeszcze bardziej, niż zazwyczaj. Z reguły był apatycznie nastawiony, ale w tej sytuacji jego motywacja osiągnęła prawie minimum, niewiele brakowało. Nie mógł jednak odpuścić na tym etapie, bo wyszedłby nie tylko na tchórza, lenia, ale również skończyłby źle w oczach przełożonych, a na to nie mógł sobie pozwolić głównie ze względu na ojca. I chociaż stojący przed nim mężczyzna już na tym etapie przekazywał niebezpośrednio pewną myśl ("spieprzaj stąd"), to jednak Nara zdecydował się za nim podążyć.
-Dobrze, dziękuję bardzo. - odpowiedział zgodnie z nauczonymi go zasadami kultury, a następnie udał w tym samym kierunku, co on.
Weszli na teren ogrodu i kierowali się w stronę wspomnianego wcześniej domu. Swoją drogą nadciągały z niego niepokojące odgłosy, shinobi już miał reagować gdyby nie fakt, że strażnicy zupełnie nie zwracali na to uwagi, a to mogło oznaczać, że tego typu hałasy to tutaj codzienność. Uspokoił się nieco, a z każdym następnym krokiem odgłosy stawały się coraz głośniejsze, można było usłyszeć głównie dźwięki tłuczonych naczyń, uderzeń, jak i przedziwne krzyki, istny chaos. Chaos - właśnie to panowało w środku, treściwy nieporządek był tym, co Takashi ujrzał tuż po wejściu do budynku, a chwilę później zjawiła się przy nim niemałych gabarytów kobitka.
-Dzień dobry? - odpowiedział tym samym tonem, co ona.
Przeczekał wymianę zdań między nią i strażnikiem, a kiedy ten opuścił lokal, zaczął rozważać wycofanie się. Mężczyzna dał mu jasno do zrozumienia, że może sowicie pożałować tego, w co się wpakował, coś jednak kazało mu zostać na miejscu i podjąć się zadania, może nie była to chęć zarobku, a czysta ciekawość? Trudno stwierdzić, ale właśnie na tym etapie pani domu upewniła się co do obecności Nary w tym miejscu i zaczęła opowiadać o swoim synu, który niemalże jak na zawołanie wyleciał z sąsiedniego pokoju. Na twarzy czarnowłosego od razu pojawił się grymas niezadowolenia.
-O ja pierdolę. - tak, właśnie teraz zaczął żałować swojej decyzji.
Nie lubił bachorów, szczególnie tych rozkapryszonych, rozdartych, dosłownie spuszczonych ze smyczy. Ten tutaj zachowywał się okropnie i zdecydowanie nie umiał odróżnić dziecinnej zabawy od jakichś idiotycznych odruchów, którymi tylko wkurzał pozostałych w jego otoczeniu. Ledwo go poznał, a już miał go dosyć. Kiedy szczyl nadepnął na jego nogę, zachował grobową minę, chociaż trochę zabolało, to jednak chciał pokazać dzieciakowi, że jego wybryki wcale nie robią na nim wrażenia. Kącik jego ust drgnął parę razy, prawa powieka zadrżała i zawisła na niej niewielka łza wywołana bólem, wystarczyło jednak zagryźć zęby i wytrzymać chwilę, czasem trzeba było po prostu przeczekać. Tekst o wielkim czole również zignorował, spojrzał na gnojka z irytacją, po czym odprowadził go wzrokiem, kiedy bawił się w samolot. Cieszył się, że odleciał. Spojrzał znów na matkę.
-Jak daleko będę musiał go zaprowadzić i jaka dostanę gwarancję, że będzie się mnie po drodze słuchał? Wydaje mi się, że mogę mieć z nim problemy nie dlatego, że miałbym sobie nie poradzić, ale dlatego, że sprawia wrażenie takiego, który nie za bardzo lubi się słuchać. Z całym szacunkiem, rzecz jasna. - na koniec skrzywił się, wyrażając niechęć, musiał jednak potwierdzić parę ważnych aspektów przed ostateczną odpowiedzią.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 321
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kana Yuki » 2 kwi 2019, o 19:25

DEAD CITY 9/15
[Takashi - misja D]

"Żałować", to w tej sytuacji zdecydowanie za ostre słowo. Co prawda, synalek mógł podnieść ciśnienie, był małym potworkiem. Summa summarum rozpieszczony jak dziadowski bicz, zero taktu i wychowania. Nawet głupiec domyśliłby się, że nie dostawał ani kar, ani niczego, co pozwoliłoby na kierowanie się po drodze z zasadami. Cóż, bywa i tak. Wciąż jednak warto podkreślić, że shinobi musi umieć nie tylko zabijać, ale również konfrontować się z nieprzyjemnymi i irytującymi zadaniami. Zatem nazwijmy powyższą misję próbą cierpliwości. Tak, to zdecydowanie odpowiednia nazwa.
Czy dzieciak zreflektował z uwagi na nikłą reakcję? Bynajmniej! Potworzysko miało to, mówiąc niekulturalnie, w swojej małej, dziecięcej pupce. Takowe reakcje uznawał za przyzwolenie. W takich sytuacjach aż chce się powiedzieć "czasem dziecko musi dostać wpierdol". Jakkolwiek nie byłoby to okrutne, to dzieciak potrzebował męskiej dłoni i skórzanego materiału nad głową.
Kobieta wzdychała z irytacją. Nie raz, nie dwa. Parokrotnie. Tak dla podkreślenia chęci mordu własnego pierworodnego. Nie był jej na rękę, najchętniej pozbyłaby się go z domu, czemu miała służyć eskorta. Ojciec, który próbował wynagrodzić rozłąkę materialnymi rzeczami, powinien sam się użerać z rozwrzeszczanym dziecięciem. A przynajmniej takiego zdania była Kurotsu Yukinami. Być może to lenistwo, brak ciepła dla potomka albo odwrotnie - chęć dbania o jego dobro, wiara w ojcowskie wychowanie. Jaka jest prawda - nie wiadomo.
- Już odpowiadam na twoje pytania, pozwól - zaprosiła Takashiego gestem dłoni do kuchni. Zasiadłszy przy stole od razu rozpoczęła wywód uprzednio wyciągając mapę.
- Do Shinrin, to niedaleko, jak zapewne wiesz. O, dokładnie tutaj - wskazała palcem na miejsce, dość precyzyjnie. - Gwarancji nie ma, bo skąd mnie wiedzieć. To tylko dziecko... Ma swoje głupie pomysły. - wzruszyła ramionami kręcąc głową. Jak można zadawać takie idiotyczne pytania po takim cudownym pokazie dziecięcej niesubordynacji?
- Zresztą, jako shinobi chyba sobie z tym poradzisz? Na miejscu twojej rodziny byłoby mi głupio, gdyby jakiś małolat uciekł spod twojej jurysdykcji. Średnio interesuje mnie jak go dostarczysz, byle w całości - odparła nieco nerwowo. Tłuścioszka szczerze wierzyła, że gra na sumieniu i emocjach przekona Narę do podjęcia się wyzwania. A wyzwanie było, że hoho.
Dzieciak ponownie wbiegł do pomieszczenia, tym razem kuchni, odbił się od szafki i trafił w półkę z wazonem. A wazon, jak to wazon - spadł i roztrzaskał się na ziemi. Blondyn przystanął, a właściwie zaprzestał dalszego "lotu", a następnie poparzył na siedzącą dwójkę.
- I tak był brzydki - wytknął język. Nazwijmy panicza dzieckiem szatana, o.

Postacie
1) Strażnik 1
2) Matka
3) Synalcio
Mapa
*klik*
Jakby coś było niejasne - feel free.
Dla MG
Kana Yuki
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Takashi » 3 kwi 2019, o 00:05

Na pewnym etapie rozmowy, której swoistym tłem były wariacje młodego szatana rozgrywające się w sąsiednim pokoju, Nara został poproszony do kuchni, gdzie można było usiąść przy stole. Aż chciałoby się napisać, że w miejscu tym można również odetchnąć i spędzić spokojnie czas, ale nie, nie można, na pewno nie w tym domu. Pani Yukinami wyciągnęła mapę i rozłożyła ją na środku stolika w ten sposób, że zarówno ona, jak i Takashi mieli do niej dostęp, palcami pokazywała najważniejsze punkty, opowiadając wszystkie szczegóły. Wyglądało na to, że Kenshin miał zostać zaprowadzony do Shinrin, bo to właśnie tam znajduje się jego ojciec, czyli tu już nie chodziło o opiekę, a o eskortę. Wszystko wskazywało więc na to, że opis misji znajdujący się na zwoju w dużej mierze różnił się od tego, jak naprawdę będzie to wszystko wyglądało. I choć bohaterowi nie za bardzo odpowiadały takie warunki, to jednak było już zbyt późno, by się wycofać, przecież shinobi nie zawsze lubi to, na co ma ochotę, bo nawet częściej zmuszony jest do wykonywania czynności, których nie lubi, bądź takich, które są zupełnie niezgodne z jego przekonaniami. Taki los.
-Jasne, to dziecko, ale chyba zgodzi się pani ze mną, że do szczególnie usłuchanych to on chyba nie należy, nieprawdaż? - w tym momencie rozmówczyni poruszyła kwestię potencjalnej odpowiedzialności, którą miał ponieść nie tylko sam chłopak, ale również jego rodzina. -Dołożę wszelkich starań ku temu, by pani synowi nic się nie stało, tak się składa, że moje zdolności idealnie nadają się na takich jak on.
Na koniec swojej wypowiedzi uśmiechnął się ironicznie, w jego głowie powstawały niezliczone ilości sytuacji, w których szczyl zostaje wręcz sprowadzony do parteru. Przecież Kagemane no Jutsu idealnie nadawało się do kontroli małolata, w dowolnym momencie mógł przecież manipulować jego ciałem i płatać mu rozmaite figle, a jeśli dzieciak raz zobaczyłby zdolność, z pewnością by się przestraszył i zaczął słuchać. Najmniej przychylny scenariusz wiązałby się ze stałym połączeniem cieni małego demona i chociaż wiązałoby się to z najswobodniejszą podróżą, to jednak utrata chakry byłaby na tyle duża, że wymagałoby to częstych przerw. No nic, nie ma co gdybać na siłę, zobaczymy, co to będzie.
-Dobrze, proszę naszykować paniczowi jego rzeczy i poinstruować go, że będę jego przewodnikiem. Możemy wyruszać natychmiast, tylko będę jeszcze potrzebował skorzystać szybko z toalety, jeśli mógłbym prosić. - Takasiowi najzwyczajniej w świecie zachciało się siku i musiał akurat teraz załatwić potrzebę, ale idealnie się składało, bo w tym czasie matka mogła przygotować synalka do wycieczki.
I właśnie w tej chwili pomiot szatana zjawił się w kuchni, kontynuując swoje dzieło zniszczenia. Samolot niosący jedynie nieporządek i rozpacz zjawił się w pomieszczeniu, niszcząc za sobą ostatnie ocalałe elementy wyposażenia kuchennego i różne przedmioty wykonane z tych wrażliwszych materiałów. W końcu celem stał się wazon, który roztrzaskał się z impetem o podłogę. Właśnie w tej chwili członek klanu Nara chwycił się za głowę i przyciskając mocno dłoń do twarzy zsunął ją niedbale, rozdziawiając przy tym usta.
-Ja pierdolę. - powtórzył w myślach.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 321
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kana Yuki » 4 kwi 2019, o 22:15

DEAD CITY 11/15
[Takashi - misja D]

Wszystkie kwestie przemilczała, na niektóre tylko kiwnęła dłonią. Takashi działał jej powoli na nerwy. Od kiedy jakieś chłystki mają prawo umoralniać dorosłych? Lepiej będzie, jeśli chłopak jak najszybciej się stąd ulotni.
Machnęła ręką w odpowiedzi na komentarz chłopca. Już od dawna brakowało jej sił na jakiekolwiek interakcje z blondynkiem. Ot, cieszyła się myślą, że problem sam zniknie.
- Dobrze, dobrze - mruknęła. - Toaleta? A... Tam, tam - odparła wskazawszy dłonią kierunek.
Gdy dziecię wleciało do pomieszczenia kobieta od razu trzasnęła dłonią w czoło o powierzchni lotniska w Chicago. Huk odbił się od ścianian tak, że sam dźwięk był naprawdę donośny.
- Nie wytrzymam - burknęła zaciskając dłonie na krawędzi stołu. Nie da się ukryć, aż poczerwieniała ze złości. Bycie matką, to ciężki kawałek chleba. Zwłaszcza, gdy ów matką wcale nie chcesz być, a obyczaj i - głównie - rodzina trzęsie się nad tym, że potomek powinien być z rodzicielką, a nie tym, który go spłodził. Na nic tłumaczenia, że nie czujesz nowej roli, a bąblowi będzie lepiej z kimś innym. Rodzice mówią, dziecko robi.
Niespecjalnie przejęła się dalszymi poczynaniami Takashiego. Ot... Poszła do pokoju młodego, rzuciła parę słów na pokrzepienie i poczęła pakować jego rzeczy do torby. Ubrania, prowiant, ulubione zabawki. Wszystko to, czego może potrzebować dziecię.
Skończywszy rzuciła torbę przy drzwiach i zawołała do siebie chłopca. Gdy Nara skończył swe ludzkie czynności poinstruowała go jeszcze raz co do drogi i życzyła powodzenia w drodze.

Postacie
1) Strażnik 1
2) Matka
3) Synalcio
Mapa
*klik*
Jakby coś było niejasne - feel free.
Dla MG

Kontynuacja tu
Kana Yuki
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Takashi » 11 kwi 2019, o 13:10



Ostatnia wykonana przez Takashi'ego misja na szczęście do najtrudniejszych nie należała, dzięki czemu był on w stanie wykonać ją stosunkowo szybko. Gdyby nie konieczność eskortowania Kenshin'a, który spowalniał go w dużej mierze, na pewno szybciej udałoby mu się osiągnąć sukces, chociaż i tak trzeba przyznać, że młody panicz poradził sobie całkiem nieźle, a jego tempo wcale nie było takie złe. Widać chęć zobaczenia ojca po tych kilku latach dodawała mu otuchy, a na pierwszy rzut oka było widać, że lepiej mu się żyje właśnie u niego, aniżeli u matki. No nic, ważne, że Nara był w stanie im pomóc i chociaż nie zrobił wiele, to jednak przyczynił się do tego, że rodzinie zostało udzielone wsparcie, a od tego przecież był.
Bezpośrednio z Shinrin przeszedł na nieuczęszczany trakt Midori. Wybrał akurat to miejsce ze względu na małą ilość ludzi przebywających w tym miejscu, wręcz bardzo małą. Można powiedzieć, że zjawiało się tutaj mało lokalnych, a obcy nawet nie do końca znali lokalizację traktu, nie wchodzili na niego głównie z powodu odcięcia od głównej części regionu. Zależało mu na dyskrecji, bowiem miał do opanowania parę zdolności, a nie chciał, by ktokolwiek go podglądał. Wolał trening w samotności, bez zbędnego towarzystwa, które by mogło oceniać jego brak doświadczenia czy też nieumiejętne wykonywanie nowych jutsu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Kiedy skończył, skorzystał z okazji i napił się wody z pobliskiej rzeki, upewniając się wcześniej, że nadaje się do picia. Po drugiej stronie rzeki młoda klępa akurat piła z tego samego źródła, wiedział więc, że on też może się napić. Obmył dłonie, które wyglądały znacznie lepiej niż wcześniej, po czym udał się do Yokugage, do domu rodzinnego. Był już bardzo zmęczony, dlatego postanowił się przespać, wróci tutaj jutro, kiedy zregeneruje siły i będzie gotów do następnych treningów, których cel jest wyłącznie jeden - stać się lepszym, bardziej zaradnym shinobi'm posiadającym w swoim arsenale zdolności uniwersalne, które znajdą zastosowanie w skrajnie różniących się od siebie sytuacjach.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 321
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Takashi » 17 kwi 2019, o 23:29

Następnego dnia wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej.
Wszystko zaczęło się stosunkowo późnym rankiem, a wszystko za sprawą tego, że Takashi musiał się najzwyczajniej w świecie wyspać i zregenerować siły po wcześniejszych wydarzeniach. Wykonał parę misji, trenował, a wszystko to kosztowało go dość dużo energii, właśnie dlatego musiał poświęcić dobrych kilkanaście godzin na sen, dzięki któremu odzyskał pełnię sił. Wstał, umył się, zjadł śniadanie, zabrał swoje rzeczy i pożegnał rodziców, z którymi i tak od kilku dni miał nieco mniejszy kontakt, a to za sprawą próby usamodzielnienia się, nic poza tym. Wcale nie był na nich zły, oni na niego także, chodziło tu tylko o to, że synalek w końcu miał zacząć żyć na własną rękę, jedyne, w czym mu pomagali, to kwestia mieszkaniowa, na ten moment nie było go jeszcze stać na własne mieszkanie. W każdym razie gotów był do tego, by zacząć kolejny dzień, wyszedł więc z domu i z powrotem udał się w kierunku nieuczęszczanego traktu, to właśnie tam chciał kontynuować swój trening.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Po wszystkim czuł się wyjątkowo rześko, nie nadwerężył organizmu tak, jak ostatnim razem pomimo tego, że trening zakończył się pełnym sukcesem. Stracił odrobinę chakry, ale nie czuł żadnego zmęczenia, tudzież gotów był do następnej części nauki. Najpierw jednak poświęcił chwilę na zjedzenie lanchu, który zapakował z domu, miał przy sobie kilka kulek ryżowych i butelkę wody. Pogoda była jak najbardziej sprzyjająca, tudzież na chwilę schował się gdzieś pod drzewem, by spożyć posiłek, miał nadzwyczaj dobry humor.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 321
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Takashi » 23 kwi 2019, o 16:28

Po pysznym drugim śniadaniu nadeszła pora na następny trening, chyba ostatni na dzień dzisiejszy. Takashi miał już w głowie pewien schemat przebiegu dnia dzisiejszego i nauka, której miał się zaraz podjąć, miała być ostatnim tego typu wyczynem, po którym nadejdzie pora na zakupy i podjęcie się kolejnej misji. Czuł się znacznie lepiej, niż wcześniej, oceniał swoje ostatnie treningi bardzo pozytywnie i sądził, że wszystkie te męczarnie ostatecznie się opłacą, teraz znacznie lepiej oceniał swoje zdolności. Nie był przecież szczególnie uzdolnionym shinobim, ale posiadał szeroki wachlarz umiejętności idealny dla początkującego, nie było mu jednak dane sprawdzić się w prawdziwej walce, tudzież nie miał porównania, mimo wszystko całkiem dobrze oceniał swój progres.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Swoją pomoc naukową schował za kurteczkę, poprawił wygląd, w pobliskiej rzece obmył twarz i ręce, po czym spojrzał na położenie słońca na niebie. Oszacował, że nie ma jeszcze południa, a to dawało mu dużo czasu na zakupy, ewentualny odpoczynek i podjęcie się kolejnej misji zgodnie z założonym wcześniej planem. Najpierw jednak, jak to zostało już wspomniane, trzeba było uzupełnić braki w wyposażeniu, a to wymagało odwiedzenie głównej osady klanu Nara. Nie miał skonkretyzowanej listy zakupów, ale w głowie malował sobie swojego rodzaju zarys przedmiotów, których użyteczność oceniał na wysoką i pragnął ich posiadania. Bez chwili zwlekania udał się od razu do Yokukage.

[z/t -> Prastary Las, Midori, Yokukage, Sklep z wyposażeniem]
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 321
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Meijin » 14 cze 2019, o 22:38

Marsz przez Prastary Las nie był specjalnie męczący, oczywiście przebijanie się przez niektóre bardziej zalesione części nie należało do najprzyjemniejszych, ale jeśli całe swoje dotychczasowe życie spędzasz w lesie, to pajęczyna na twarzy nie robi na tobie wrażenia. Meijin nie robił sobie nic z obecności robactwa czy przeszkód naturalnych, po prostu szedł przed siebie. Póki miał siłę w nogach i motywację w głowie, to nic nie mogło stanąć na jego drodze. Trzeba przebijać się przez jakieś krzaki? Od czego jest bokkun? Rach, ciach, krzaków nie ma i można kontynuować podróż.
Mniej więcej tak pierwsze dni swojej wyprawy po "wiedzę" spędził Meijin, po prostu szedł przed siebie. Nie mogło być inaczej skoro nie wiedział nawet gdzie ma iść. Jeden z jego sąsiadów mówił Jeśli nie wiesz co masz robić, to po prostu rób cokolwiek. Gdyby tą mądrość ludową delikatnie sparafrazować to wyszłoby coś w rodzaju -Jeśli nie wiesz gdzie masz iść, idź przed siebie. Meijin burknął to pod nosem i delikatnie parsknął. -Lepiej żeby to była prawda, nie mam zamiaru całe życie spacerować bez celu. Dodał chłopak i zatrzymał się. Wkoło niego był tylko las wraz ze wszystkimi jego elementami; pięknie śpiewającymi ptakami, suchymi gałęziami trzaskającymi pod ciężarem stóp, ogromem owadów czy pniakami obalonych drzew. Chwila, chwila. Pniakami? Przecież to idealne miejsce żeby usiąść i odpocząć. Meijin od razu skierował się w stronę przewróconego drzewa, nie był przesadnie zmęczony, ale wolał chwilę posiedzieć i zastanowić się nad tym co powinien dalej począć.
Podczas tego krótkiego odpoczynku chłopak skupił się na monitorowaniu okolicy. Spojrzał przed siebie, w kierunku godziny 3 i 6, ale absolutnie nic ciekawego nie znalazł. Dopiero jak wstawał i spojrzał za siebie to zauważył, że pośród krzewów jest jakaś jakby wydeptana ścieżka. Poszedł w jej kierunku, w końcu nie miał nic do stracenia.
Na miejscu okazało się, że w istocie jest to jakaś ścieżka, ale bardzo rzadko uczęszczana i z tego powodu też częściowo zarośnięta. Nie pozostało Meijinowi nic innego jak podążyć nią, może doprowadzi go w stronę cywilizacji?

z/t
Meijin
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Ichirou » 16 paź 2019, o 00:05

Obrazek
Misja rangi C
Akarui, Kyoushi, Yami
1/60


Opuścili obóz najemników i wyruszyli w drogę, choć cel ich wędrówki był bliżej nieokreślony. Jedno było pewne - byle dalej od przeklętej Iglicy i wydarzeń z nią związanych. Pozostanie w tym samym miejscu na dłużej było niewskazane nie tylko z powodu Yamiego, którym mogło interesować się wiele stronnictw przez wzgląd na zapieczętowanego w nim demona, ale też z racji na samo widmo wojny, które zawisło nad całą prowincją. Doszło już do pierwszych otwartych starć między dwoma zwaśnionymi rodami i było wielce prawdopodobne, że to dopiero początek czegoś większego.
Pierwsze godziny wyprawy minęły względnie sielankowo. Wszechobecna tu duchota zdążyła trochę zelżeć, więc nie było ryzyka, że któryś zaraz padnie z wymęczenia. Tereny były mniej miłe dla oka w porównaniu do standardowych krajobrazów Prastarego Lasu. Wyschnięta gleba, przesuszone drzewa, przerzedzona roślinność i brak jakiejkolwiek zwierzyny. Wraz z pokonanymi kilometrami widać było jednak tendencję do poprawy warunków i po jakimś czasie zieleń znów stała się dominującym kolorem.
Być może robili częste postoje, a może maszerowali przez resztę dnia. Nie miało to tak wielkiego znaczenia. Dopadł ich zachód słońca i to znacznie szybciej, niż mogliby się spodziewać. Nadchodziła już przecież jesień.
Mogli wędrować dalej, motywując się chęcią wydostania się z prowincji. Mogli przemierzać jeszcze kawałek drogi w poszukiwaniu gospody lub jakieś innego miejsca, by tam odpocząć przez noc. Mogli też szukać skrawka lasu nadającego do rozbicia obozu. Jakiejkolwiek decyzji by nie podjęli, to późniejsze wydarzenia potoczyły się zgoła podobnie.
Było już ciemno. Szli jakimś niezbyt powszechnym traktem, który obrali świadomie abo i nie. W pewnym momencie monotonię wędrówki przez ponury i szary las przerwał dość nietypowy widok, który bez wątpienia mógł wzbudzić czujność oraz rozbudzić tych bardziej sennch spacerowiczów. Kilkadziesiąt metrów przed nimi, na trakcie znajdowało się pobojowisko, którego głównymi elementami były dwa przewalone wozy. I kilka przewalonych, chyba już martwych, ciał.

    To tak na rozruch. Nie byłem pewien, dokąd tak naprawdę zmierzacie, więc postawiłem na dość uniwersalne rozwiązanie.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3300
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Yami » 16 paź 2019, o 02:35

Jaka była pierwsza rzecz jaką należało uczynić przed wyroszeniem w podróż. Zebrać drużynę! Znaczy... to też jest bardzo ważne lecz istniała jeszcze inna rzecz o której warto pamiętać. Odebranie należności za poświęcony czas i odszkodowanie za znaczny uszczerbek na zdrowiu. Jakby nie patrzeć udało się grupie rozwiązać problem trawiący okolicę. O odszkodowaniu wynikającego z zapieczętowania bestii pominę, ze względu na możliwość pojmania. To postanowiłem sobie darować. Tak więc z Kyoushim i Akaruiem udałem się odebrać odpowiednia należność a następnie postąpiłem w kierunku drogi, którą mogliśmy wyjść poza teren działań Nara, Senju i Aburame.
Zwróciłem się w kierunku Kyoushiego i Akaruia, którzy ze mną szli ramię w ramię. Chyba aż tak nie potrzebuję opieki, choć nie powiem, dziwnie się idzie jeśli całe ciało jest odrętwiałe. Ważniejsze było głębsze zapoznanie się z nowymi druhami, z którymi mogę spędzić więcej czasu. Nie miałem zamiaru uciekać do Shigashi przy pierwszej lepszej okazji. Wiedziałem bowiem, że to co się we mnie znajduje nie jest dobre dla zdrowia mojego i otoczenia dlatego wiedza o tym z czym to się je będzie niesamowicie istotna, dlatego postanowiłem uwierzyć chłopakowi, który znał podobnież osobę mogącą mi pomóc.
- Pewnikiem spędzimy dłuższy okres czasu razem. Jako, że byłem w drugiej grupie nie miałem możliwości przedstawić się osobiście. Jestem Yumichika Yami z Shigashi, możecie mówić po prostu Yami bez honoryfików (PS. jbc to to te -san, -kun), nie mam nic przeciwko temu. Potrafię używać technik wachlarzowych, a także podstawy pieczętowania oraz miotania bronią białą.
Tyle w kwestii wstępnego przedstawienia. Kwestie takie jak co lubię jeść oraz dlaczego wolałbym spać średnio 12 godzin dziennie zostawię na później. Swoją drogą byłem dziwnie spokojny tym wszystkim co działo się dokoła mnie. Jeszcze wczoraj wymiotowałem widząc demona z legend, teraz kiedy on tkwił we mnie, oraz istniała bardzo duża szansa ataku z nieznanej strony czułem się w miarę dobrze. Ciekawe czy jest to wpływ potężnego szoku jaki przeżyłem. Równie dobrze mogłem zamknąć się w sobie, tak więc wolę zachować ten spokój jaki mam. A może jest to pierwsza z oznak bycia Jinchurikim jak to określił Kyoushi. Właśnie co do niego.
- Swoją drogą gdzie znajduje się ta osoba, o której wspominałeś. Jak długa nas czeka droga?

Podróż ciągnęła się dość powolnie i monotonnie. Miałem ze sobą jeszcze zapasów wody na może 3 może 4 dni jeśli brać pod uwagę tylko naszą trójkę. Z prowiantem może być już gorzej. To co zostało mi w plecaku nie było zbyt dobre. Co prawda nie można narzekać na chleb oraz suszone mięso, lecz nijak się to ma do prawdziwej potrawki jaką przygotowują w domu w Shigashi.
W końcu słońce zaczęło chylić się ku horyzontowi a my byliśmy gdzieś na trakcie w dziczy. Zwróciłem się do towarzyszy podróży:
- Zakładamy obóz czy szukamy jakichś gospodarstw. W końcu Midori to nie tylko lasy.
Chwilę później natrafiliśmy na pobojowisko.
- Aburame? Trochę za szybko. Czyżby zwykli bandyci?

Gracze gdy zbliża się Han

NEW YAMI THEME
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 2039
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości