Szlak transportowy

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meijin » 5 wrz 2019, o 22:42

Misja rangi B
21/x


Poszukiwania przeprowadzone przez mężczyznę okazały się fiaskiem. Nie odnalazł nic ciekawego, po prostu zmarnował kolejne kilka minut swojego cennego czasu. Nie pozostało mu nic innego jak wrócić na trakt i połączyć swoje siły z Riką, a następnie kontynuować dalszy pościg. Z racji tego, że nie słyszał żadnego wezwania pomocy, szedł więc niespiesznie. Dopiero po chwili usłyszał jakiś męski głos, który krzyczał coś, Ichi nie był w stanie zrozumieć co, wtedy zaczął biec.

W tym samym czasie dziewczyna natknęła się na przeciwnika. Co prawda nie widziała go, nie wiedziała gdzie jest, po prostu słyszała jego głos. Zamiast bawić się w bohatera, Rika postanowiła odpowiedzieć na słowa chłopaka, a następnie dać dyla. Nim jednak zdążyła użyć swojego Shunshina, wróg odpowiedział. -LUDZI!? DZIECIOBÓJCÓW NIE LUDZI! Jego słowa były głośne i pełne nienawiści, tak jakby samym krzykiem chciał zabić wszystkich odpowiedzialnych, za sprawione mu krzywdy. Jednakże kto mu je sprawił? Ludzie z Shinobi?
W każdym razie chłopak nie utrudniał Rice ucieczki, pozwolił jej udać się w stronę, w którą chciała. Niestety dziewczyna nie widziała Ichiego, dlatego też wróciła na trakt... I wtedy nasza dwójka się spotkała.

Nim zdążyli cokolwiek zrobić, czy to podjąć jakieś działania czy chociażby porozmawiać, to nagle w ich stronę zmierzała ogromna fala uderzeniowa, która całkowicie niszczyła ziemię i to co się na niej znajdowała. Tak jakby ktoś wywołał jakieś trzęsienie ziemi. Ichi od razu krzyknął. -Musimy odskoczyć! To tylko ninjutsu. Przeciwnik musi być niedaleko! Jak zalecił, tak zrobił. Mężczyzna odskoczył i stanął w pozycji bojowej, gotowy do wyciągnięcia katany. W tym samym momencie 20 metrów od was zza drzew wyłoniła się sylwetka jakiegoś chłopaka. Nie wyglądał na starego, maksymalnie na dwudziestoparolatka. Jego skóra była bardzo blada, włosy czarne, a oczy krwisto czerwone. Jego wygląd uzupełniała bardzo wątła budowa ciała. Przeciwnik zatrzymał się i krzyknął. -Zapłacisz Demonie za wszystko co zrobiłeś! Wygląda na to, że walki nie uda się uniknąć.


Legenda:
Spoiler: pokaż
-Szef exprzestępca
-????
I z tych nieobecnych:
-Strażnik Kizo
-Twój przyszły chłopak: kucharz


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Meijin
Gracz nieobecny
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 6 wrz 2019, o 17:43

Słowa, które dobiegły jej uszu tuż przed odwrotem, mogły zmienić wszystko. Skołowana po Shunshinie i próbująca odzyskać orientację słyszała równie niewyraźny głos chłopaka, który się odbijał. Ona rozumiała te okropne słowa. Miała nadzieję, że to nieprawda. Niemal modliła się o to, jednak nie wyczuwała ani jednej nuty fałszu. Jeszcze raz przypomniała sobie słowa wujka Benu. W przeszłości, jeszcze nieopierzoną Doko wykorzystano kiedyś w złych intencjach. Teraz miała zbyt dużą siłę, by działać bezmyślnie. A co, jeśli pomaga nie tej stronie, której powinna. Tylko co właściwie powinna?
Jak bardzo chciałaby mieć teraz gotową odpowiedź! Tylko czy mogła mieć pewność, że i teraz nie uległa manipulacji? Czuła się jakby stała przed wielką górą i musiała się z nią mierzyć w nierównej walce. Koniec z tym. - powiedziała samej sobie, zaciskając piąstkę. Zorientowała się, że Ichiego nie ma w pobliżu. Wróciła na szlak, by zorientować się w sytuacji. On już tam był. Czy zobaczył, że wróciła jego stroną? Nie dowie się tego, bo nim zamienili ze sobą choćby słowo, leciał w nich pierwszy atak. Niegroźna technika, być może mająca za zadanie wybić jej z głowy jakiekolwiek zaangażowanie. Rika odskoczyła, zachowując bezpieczną odległość od zagrożenia. Jej głowa pracowała jak szalona. Być może jak nigdy dotąd? Wciąż nie wiedziała co jest słuszne. Po której stronie stanąć, czy to w ogóle miejsce dla niej? Musi być silna. Rozgrywanie dorosłych nie jest już takie proste, jak to się robi z dzieciakami. Co dalej?
Chłopak powoli wyłaniał się zza drzew. Nie czekała ani sekundy, zaczęła składać pieczęcie. Technika rangi S i rozwalenie wszystkiego? Nie. Nie było wyjścia przed szereg, zamaszystych ruchów i głośnego okrzyku z nazwą jutsu. Miast tego rączki dyskretnie przemycające kolejne pieczęcie. Spojrzała na zamaskowanego Demona, który zdawał się patrzeć w stronę swojego wroga. Czy rozpoznawali się? Nie to było najważniejsze. Smok, królik, małpa, wąż! Sekwencja zrobionych po cichu znaków miała zostać niezauważona przez nikogo. Czy stojący przed nimi chłopak mógł je zobaczyć? Jeśli tak, to pewnie nie spodziewał się, że... nie stanie się nic.
Złapała głęboki oddech. Wyszła przed ichiego, kierując się na środek między nimi. Nie było ciężko zauważyć, jak bardzo jest wkurzona. Jednocześnie czuła, że zdoła się obronić.
-Spaliliście restaurację i zrobiliście wiele złych rzeczy w mojej osadzie! - wykrzyczała wszystko, co miała w płucach. Po czym dynamicznie odwróciła się do Ichiego i wystrzeliła w niego palec. - A wy? Dzieciobójcy!? To wszystko prawda!? - jej drżący głos zacznie przeradzać się w rozpacz. Z wielką przyjemnością wysłucha, co mają do powiedzenia. Tak dwudziestokilkulatek, jak i Ichi. Niezależnie od wyjaśnień, musi poznać duszę Ichiego. Niedługo dowie się wszystkiego o właścicielu Shinobi. Nie zrobi więcej błędu, nie pomyli się, choćby miała poświęcić swoje życie.
-TY BYDLAKU! - wykrzyczała w swym dziesięciometrowym biegu z wyciągniętą piąstką. Krucha rączka ze swoim słabiutkim taijutsu szarżuje na Ichiego. Użyje katany, przecinając ją i rozwiązując niepotrzebny problem? Jestem do przytulania, nie do bicia...

Rika po ostatniej pieczęci przemieści się na paluszkach tak jak Kuroichi między dwóch wojowników, ale na samą krawędź szlaku, schodząc z linii ognia. Gdy używała techniki nie widziała czerwonych oczu u młodego wojownika. Czy nazbyt się pospieszyła? Znała Sharingana i wiedziała, że jeśli to on, będzie mógł przewidzieć jej zamiary. Przyglądała się temu, czy bardziej patrzy na Kuroichi, czy na nią. Była nieufna, zachowując pewną ostrożność, jednocześnie nogi drżały jej z nerwów. Musiała wystawić Ichiego na ciężką próbę. Mafiozo świadomy czy nie, nie miał chyba powodów by przerywać tę scenę. Rika miała ręce gotowe do kolejnego ruchu. Tylko jak zachowa się Ichi?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meijin » 7 wrz 2019, o 18:49

Misja rangi B
23/x


Najlogiczniejszą czynnością byłoby podzielenie akcji na perspektywę każdej z osób.

Wróg Riki i Ichiego od kilku godzin przygotowywał się na ich przybycie. Tak, to on i czwórka jego przyjaciół byli odpowiedzialni za "porwanie" dwóch kobiet... Jednakowoż cała ta sytuacja nie była taka, jaka się wydawała. Nie było tutaj jednoznacznie dobrej strony. Niestety zdradzanie tego w tym momencie mogłoby naruszyć naturalny bieg wydarzeń, dlatego też Rika dalej musi działać po omacku, próbując odnaleźć w tym wszystkim jakiś sens, jakąś logikę...
W każdym razie od miesięcy, a może już nawet lat, Katsuo robił wszystko, aby w końcu odnaleźć kryjówkę najgroźniejszego przestępcy, jaki kiedykolwiek chodził po Sogen. Mordercy przynajmniej 30 osób(ale najprawdopodobniej setki), porywacza, który był odpowiedzialny za kilkaset uprowadzonych i sprzedanych (albo zabitych, ale nie jego rękami) osób, człowieka, który handlował wszystkim, czym nie powinien. W końcu człowieka, który siłą zmusił siostrę szefa Katsuo do ucieczki, a następnie ślubu... Tak, szkarłatny demon nie był pierwszym lepszym rabusiem(chociaż na popełnione przez Ichiego kradzieże i pobicia to można poświęcić kilka ton akt).
Jednakże Katsuo nie działał sam, należał do pewnej grupy, aczkolwiek lepiej byłoby ją nazwać siatką osób. Składało się na nią rodzeństwo, rodziny, przyjaciele czy nawet dzieci osób, którym szkarłatny demon wyrządził jakąkolwiek krzywdę. Nie kierowała nimi chęć zemsty, z trudem, ale wybaczyli mu już dawno temu. Poszukiwali go, ponieważ sprawiedliwości powinno stać się zadość. I zapewne nigdy nie odnaleźliby śladu demona, gdyby nie dziwne przestępstwa, jakie od kilku miesięcy miały miejsce w Ryuzaku. Były one bardzo podobne do metod, jakimi kierował się ich cel. Bardzo wiele czasu zajęło im, aby zmusić go do opuszczenia osady, ale w końcu się udało. Katsuo był pierwszym, który miał szansę na jego wyeliminowanie. Niestety, rzucenie kunaiów to za mało, musiał wziąć sprawy w swoje ręce.
Atak, który wyprowadził w stronę Riki i Ichiego nie miał ich skrzywdzić, raczej rozdzielić. Nie miał zamiaru zranić dziewczyny. Cały czas jednak obserwował to, co dzieje się na polu bitwy, w końcu nie po to uczył się tworzenia klonów, aby teraz siedzieć na pierwszej linii walki. Dzięki swojemu doujutsu dostrzegł, że dziewczyna składa pieczęci. Na nieszczęście Riki, znał je. Genjutsu... Gdyby ona wiedziała ile razy musiałem toczyć treningowe pojedynki z użytkownikami tego stylu... Tyle czasu poświęciłem, aby nigdy nie dać się demonowi złapać w genjutsu.... Było warto zapamiętać te wszystkie pieczęcie i techniki którym byłem poddawany. Chłopak złożył więc pieczęć do Kai i uwolnił się z iluzji. Po wykonanej technice zakaszlał. Był coraz słabszy.
Cóż, teraz przenieśmy akcję do Ichiego, do naszego milusińskiego Katsuo jeszcze wrócimy.

Ichi uniknął ataku praktycznie od niechcenia, nie mogło go to zabić, ani nawet zaskoczyć. Co prawda odskoczył w stronę inną niż Rika, ale nie przejmował się ich rozdzieleniem. Zależało mu na tej dziewczynie, miała ona dużą rolę do odegrania w jego planie, ale coraz trudniej było mu grać osobę, którą nie był. Nie potrafił być miłym i troskliwym człowiekiem, musiał to w sobie wymuszać. Zamiast jednak cokolwiek mówić, wolał siedzieć cicho i skupić się na tym, co znał dobrze, na zabijaniu.
Gdyby coś poszło nie po jego myśli, to miał nad dziewczyną przewagę. Kiedy ona odpoczywała po pierwszej pracy wykonanej u niego, on zdążył ją podejrzeć i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, chociażby o jej drobnych problemach rodzinnych. Ah, jak łatwo się w tych czasach dowiedzieć czegokolwiek.
Był gotowy do ataku, gdy nagle dziewczyna zaczęła robić jakieś sceny. Jakieś krzyczenie o dzieciobójcach i w ogóle. Coś mu jednak nie grało. Ichi zamknął oczy i aktywował swojego sharingana. I wtedy zrozumiał, co się wydarzyło. Nic nie powiedział, ograniczył się do myśliGenjutsu!? W co ona ze mną pogrywa? Już ja jej pokażę. Spojrzał na Rikę swoimi krwisto czerwonymi oczami, a następnie skoczył ku jej prawdziwemu ciału, wyciągając jednocześnie katanę. Rika mogłaby zacząć się żegnać z życiem, ale mężczyzna nic jej nie zrobił. Zatrzymał katanę obok niej i powiedział chłodno-To nie jest miejsce na takie pytania. Skup się na przeciwniku. Następnie rzucił się na klona przeciwnika i przeciął go jednym celnym ciosem.

Katsuo przyglądał się temu wszystkiego z daleka. Wiedział, że przeciwnik posiada Sharingana dlatego też nie warto z nim zadzierać. Tutaj jednak był bezpieczny. Dzięki technikom Ranmaru, mógł się skutecznie ukryć przed wzrokiem demona. Musiał jednak podjąć jakieś działania. Siedzenie w miejscu działa na jego niekorzyść, niebawem skończy mu się chakra. Bezszelestnie przybliżył się do przeciwników, a następnie złożył kilka pieczęci. Zaraz potem wokół Ichiego pojawiły się ziemne kolumny, które całkowicie go uwięziły. To była szansa Katsuo. Krzyknął do Riki zeskakując z drzewa. -Uciekaj, bo cię mogę przypadkiem zranić! Następnie wyrzucił w stronę Ichiego kilka(3) kunaiów. Jeśli Rika ucieknie, to dobrze dla niej, jeśli nie, to cóż. Oby była wytrzymała, bo wybuch trzech notek wybuchowych z pewnością ją pokiereszuje.



Legenda:
Spoiler: pokaż
-Szef exprzestępca
-Katsuo
I z tych nieobecnych:
-Strażnik Kizo
-Twój przyszły chłopak: kucharz


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Meijin
Gracz nieobecny
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 8 wrz 2019, o 10:01

Rika obiecała sobie, że nie będzie już dawała sobą manipulować. Miała swój plan. Całkiem niezły plan i to nawet biorąc poprawkę na to, że trafiła do wyższej ligi. Pech chciał jednak, że tak Ichi jak i Katsuo okazali się właścicielami Doujutsu no i wszystko tak jakby nie wyszło. Znowu. A co Rika myślała chwilę wcześniej? Albo Ichi przetnie Kuroichi na pół, albo okaże jakąś czułość. Dlatego kiedy leciał na nią z kataną w dłoni była konkretnie osrana (to przenośnia, okej?). Atak był szybki, ale przede wszystkim był totalnie zaskakujący i akolitka zamiast zareagować, stała sparaliżowana. Prawie nie zareagowała, kiedy zatrzymał się tuż przed nią i powiedział kilka słów, które wydały jej się cierpkie. Kolejna chwila i Ichi już pozbywał się klona Katsuo, który najwyraźniej był gdzieś tutaj w pobliżu. Zatem i on być może w ogóle nie uległ działaniu genjutsu. Złe wieści, bardzo złe. Zwłaszcza, że gdy już się ocknęła uzmysłowiła sobie coś bardzo złego. Dalej nie wie o co chodzi. Nie wiedziała którą stronę powinna trzymać, kto tutaj jest tym złym i dlaczego właściwie w tym wszystkim uczestniczy. Miała coraz mniej zaufania do Ichiego, a jednocześnie wcale nie stała po stronie Katsuo. Ten drugi zlekceważył ją i potraktował jak małe dziecko, które nie powinno tutaj być. "Spływaj, mała". Tak dłużej być nie może.
Najchętniej wyrzuciłaby Ichiemu, że to właśnie JEST miejsce i czas na pytania, ale zanim zdążyła to zrobić życie zweryfikowało jej plany. Objawił im się Katsuo, który techniką dotonu ograniczył ruchy Ichiemu i wyrzucił w jego kierunku 3 kunai'e z niespodzianką. Bardzo wybuchową niespodzianką.
Rika rozpoczęła swoją przygodę z ninjowaniem od genjutsu z bardzo prostego powodu. Tak jak w życiu można osiągać to co się chce za pomocą sprytnego doboru słów i wygrywaniu konfliktów w taki sposób, że nawet przeciwnik się cieszy, tak na polu bitwy sprytna iluzja pozwala wygrać walkę nie wyrządzając krzywdy. A ona nigdy nie chciała zadawać bólu, a już zwłaszcza zabijać. Teraz z wytrąconym argumentem z dłoni musiała czym prędzej znaleźć inne rozwiązanie i bynajmniej nie było to dla niej nic nowego. Szanse na zatrzymanie kunai'ów miała średnie, leciały w inną stronę i nie zdążyłaby ich nijak sięgnąć przed detonacją. Ale może da się coś zrobić z notkami? Pomoc Ichiemu była chłodną kalkulacją, która zadziała się gdzieś z tyłu jej głowy i póki co musiała zaufać intuicji. Tym razem nie składając żadnych pieczęci dosłownie weszła w cień Katsuo, przejmując kontrolę nad jego ciałem. Ten nie złoży już pieczęci detonującej notki, a z resztą Ichi będzie musiał poradzić sobie sam. Przejęła ciało wojownika i na dystansie może 10 metrów ruszyła do kontry jak Robert Lewandowski. Nie zwalniając ciałem obcego wbiegła w pole karne, goniąc zagraną zbyt głęboko piłkę. Nie ma rady, trzeba atakować ją szczupakiem, rzuciła się więc, nie trafiając jednak w piłkę a słupek bramki, bądź też wracając do rzeczywistości, drzewo. Ruch ten nie był śmiertelny i w najgorszym razie skończy się pewnie na lekkim wstrząśnieniu mózgu. Co najważniejsze, unieszkodliwi go na wystarczająco długo. Po spotkaniu pierwszego stopnia z drzewem wyjdzie z cienia i wróci do Ichiego. Jedna rzecz będzie dla niej ważna - aby Ichi nie sięgnął Katsuo swoją
Jeśli przyjdzie jej tłumaczyć się z Kuroichi, powie (zresztą po części zgodnie z prawdą) że miała to być podpucha dla ich przeciwnika, który miał przez to wyjść z ukrycia i... może by się udało, gdyby nie spaprał.
-On miał czerwone oczy. Iluzje da się przejrzeć, ale nie znam Doujutsu, które chroniłoby przed silnym ninjutsu. - miała na myśli Katsuo, ale chyba wiadomo o co chodzi.
-Powiedział, że jesteście dzieciobójcami. - powiedziała z wyrzutami w oczach. - teraz chyba mamy miejsce i chwilę czasu.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meijin » 8 wrz 2019, o 17:45

Misja rangi B
25/x


Cała akcja trwała raptem kilka sekund. Katsuo widząc, że dziewczyna nie ustępuje, zawahał się. Brak zdecydowania okazał się być dla niego zgubny. Jednakże po chwili i tak wyrzucił swoje kunaie, prosząc w myślach bogów o przebaczenie, musiał zabić Ichiego, nawet kosztem niewinnego życia. I zapewne zacząłby się witać z gąską gdyby nie to, że zaraz po rzucie stracił panowanie nad swoim ciałem. Nie wiedział co się stało, ale rozumiał jakie ma to konsekwencje. Nie mógł zdetonować swoich notek, jego kunaie stały się więc bezużyteczne. Nie mógł też mówić, mógł jedynie myśleć o tym jak bardzo jest niezadowolony z zaistniałej sytuacji. Kurwa, kurwa, kurwa, KUUUUUUURWAAAAAAAA! I kiedy on się tak oburzał, Rika kontynuowała swój szatański plan. Powiódł się on jednak tylko w części. Tak, udało się złapać przeciwnika, ale nie był on na tyle osłabiony przeciągającą się potyczką by dać się nakierować na drzewo. Co równie istotne Katsuo był o wiele silniejszy od Riki. Dysproporcja była naprawdę ogromna. Kiedy już chłopak był wolny, zaczął się wycofywać, krzycząc do was na pożegnanie. -To nie jest moje ostatnie słowo! Rodzina cię dopadnie Ichi! Zapewne Rika pomyśli wtedy o pogoni, prawda? Cóż, droga wolna. Jednak Ichi dalej nie uwolnił się z tej ziemnej pułapki.

Ichi widząc rozwój sytuacji, nie spieszył się z uwolnieniem swojej skromnej osoby z więzienia. Dopiero kiedy wszystko się uspokoiło, dosyć znudzony złożył odpowiednią sekwencję pieczęci, a następnie wypluł przed siebie małą kulę ognia. Bez trudu pokonała ona ziemną barierę i pozwoliła mężczyźnie wyjść na wolność. Potem podszedł do Riki i powiedział. -Tak, teraz możemy porozmawiać, nie ma sensu go gonić. Jesteśmy i tak już zbyt osłabieni, musimy chwilę odsapnąć. I miał rację. Co prawda, on sam miał jeszcze duże rezerwy chakry, ale po Rice można było zauważyć pierwsze objawy zmęczenia. Jeśli mają poradzić sobie z porywaczami, to muszą być w pełni sił. Ichi obojętnie czy Rika go o coś pyta, czy nie, zaczął mówić. -Ten chłopaczek nie kłamał. Zabiłem wielu ludzi, nie jestem z tego dumny, ale nie wyprę się tego. To moja przeszłość. Zostałem wychowany przez kryminalistów, to był jedyny świat jaki znałem. Gdyby nie moja żona... Nie wiem gdzie bym teraz był. Nie chcę o tym myśleć. Jej zawdzięczam wszystko. Dramatyczna przerwa. -W każdym razie wyjaśnijmy sobie jedno. Nigdy więcej nie rzucaj na mnie genjutsu! Nie wiedziałem do końca o co ci chodzi i zawładnęła mną na chwilę moja dawna natura. Naprawdę nie lubię kiedy ktoś w jakikolwiek sposób się mną bawi! Powiedział to z wyraźną złością, ale na koniec uśmiechnął się delikatnie, chcąc zakamuflować dominującą, negatywną emocję. Zastanawiał się też o jaką rodzinę chodzi, czyżby to była jakaś nowa mafia?
Tak naprawdę mógłby Rice powiedzieć jeszcze dużo rzeczy o swojej przeszłości, ale czy naprawdę może jej zaufać? W końcu obserwował ją od pewnego czasu, czuł, że dziewczynka go w jakiś sposób lubi, ale czy na pewno zrozumiałaby wszystko co mógłby jej powiedzieć? Chyba nie. Dlatego też lepiej zostawić resztę informacji dla siebie, przynajmniej na razie.



//Jeśli odpoczywacie i rozmawiacie, coś jecie itp, to opisz to. Wezmę pod uwagę opis relaksu i zadecyduję ile % chakry zregenerowaliście :) //

Legenda:
Spoiler: pokaż
-Szef exprzestępca
-Katsuo
I z tych nieobecnych:
-Strażnik Kizo
-Twój przyszły chłopak: kucharz


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Meijin
Gracz nieobecny
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 9 wrz 2019, o 12:10

Katsuo nie był byle wymoczkiem, z jakimi niejednokrotnie walczyła Rika. Toteż nawet osłabiony poradził sobie z techniką ninjutsu. Całość zajęła mu jednak chwilę i nie był zdolny do zdetonowania wybuchowych notek w czas. Gdy przeciwnik odzyskał kontrolę nad swoim ciałem przytomnie zdecydował się na odwrót. Rzucił jeszcze kilka gróźb w kierunku Ichiego i tyle go widzieli. Jasne było, że to jeszcze nie koniec.
Tymczasem Ichi niespiesznie wydostawał się z ziemistej pułapki. Ognista kula bez problemu strawiła dotonowe jutsu i "szef exprzestępca" był wolny. Uznał, że gonienie teraz Katsuo mija się z celem, a poza tym mieli do pomówienia. Zeszli z głównego szlaku na pobocze, bliżej drzew.
Zdaję się, że oboje byli na siebie wzajemnie źli. Rika nie wiedziała czy może mu ufać, a Ichi zezłościł się na genjutsu, którego użyła na początku walki. No cóż, Rika wyjaśniła wspólnikowi (a przynajmniej na razie) jaki był jej plan. Wcale nie zamierzała go sprawdzać, atakować ani w ogóle nic z tych rzeczy. Liczyła, że obserwujący ich nieprzyjaciel straci czujność, dając jej lepszą okazję do ataku. Mogła go w ten sposób wywabić, bo przecież wiadomo było, hehe, że to klon. Ichi musiał to zrozumieć, a Rika mogła co najwyżej postarać się, by podobne rzeczy nie miały miejsca. Czasem miała jednak problem z zapanowaniem nad technikami, które sięgnąć mogą nie tylko te osoby, dla których jej jutsu są przeznaczone.
-Usiądźmy tam przy drzewie. - wskazała miejsce trochę bardziej ukryte przed ewentualnymi powozami. Było sporo miejsca, by się porządnie rozsiąść, a kto tego potrzebował mógł się położyć lub oprzeć plecy o pień drzewa. Później przyszedł czas na wyjaśnienia Ichiego. Słodko-gorzka opowieść dawała kilka odpowiedzi, ale także pytań. Z tego co klarowało się powoli małej kunoichi, to na pewno przeszłość. ichi rzeczywiście zabijał. Nie zostało to powiedziane wprost, ale możliwe, że także dzieci. Nie dało się tego tak po prostu wyrzec, zapomnieć i wytrzeć plamy krwi z rękawów. Nie przerywała ani słowem, bo wiedziała, że to być może jedyna szansa, by się czegoś dowiedzieć. Patrzyła to na niego, to gdzieś w otwartą przestrzeń. Czuła już, że zagrożenie minęło, a pomimo to pozostawała napięta w związku z historią, jaką przeszedł Ichi. Wielki zbrodniarz, dla którego los od zawsze miał gotowy scenariusz na życie. Kiedy przerwał, zapadła cisza. Myślała. Zastanawiała się, czy gdyby urodziła się w innym miejscu, czyniłaby to samo. Myślała. O podobieństwach między nimi.
-Ja na początku drogi ninja też zrobiłam coś bardzo złego. Niechcąca, ale jednak. Wiele osób mi wybaczyło i dało drugą szansę, dlatego jestem tu gdzie jestem. - powiedziała w skrócie, w niemym "rozumiem". - nie zabiłabym go. - dodała zupełnie nie na temat. - nie chcę tego robić i gdy tylko jest możliwość, działam inaczej. - o tak, Rika była po jasnej stronie mocy.
-Chcesz się napić? - zaproponowała, wyciągając z torebki manierkę z wodą. Sama też musi uzupełnić płyny. Następnie położyła się na trawie zupełnie tak, jakby była na pikniku. Nie chciała milczeć, ale wiedziała, że dorośli to lubią. Rozważała szanse na odzyskanie obu kobiet i doszła do wniosku, że im się uda. Gdy poczuła się na siłach, ponownie przeszła do siadu. Była gotowa ruszyć dalej, ale jeszcze tego nie inicjuje.
-O jakiej rodzinie mówił ten ktoś? - zapytała Ichiego, chcąc wiedzieć lepiej z czym mają do czynienia. Po dłuższym odpoczynku była gotowa. Jeśli to samo czuł Ichi, mogli ponowić pogoń.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meijin » 10 wrz 2019, o 16:28

Misja rangi B
27/x


Mężczyzna skinął głową akceptując propozycję Riki dotyczącą miejsca spoczynku. Udał się tam wolnym krokiem, nie mając w głowie zbyt wielu myśli. Chyba chciał po prostu porozmawiać, wyjaśnić nieścisłości, które mogły się pojawić, a potem ruszyć dalej za porywaczami. Najzwyczajniej w świecie chciał zrobić, to co miał do zrobienia, a potem... Chyba odpocząć. Usiadł obok dziewcyzny i spojrzał na pobojowisko. W odległości 20 metrów od nich wszystko było roztrzaskane, zarówno ziemia, drzewa jak i skały. Potem zaczęli rozmawiać.
Co prawda podzielił się z Riką częścią swojej historii, ale nie oczekiwał od niej niczego, a w szczególności zrozumienia. Czemu on to w ogóle mówił? Może "wyspowiadał" się żeby poczuć ulgę? Jakiś taki wewnętrzny spokój wynikający z tego, że ona wie? Sam nie wiedział. Może faktycznie działał samolubnie, a może naprawdę, gdzieś tam w głębi serca, zależało mu na dobrej relacji z dziewczyną. Czasami czuł się jak dwie różne osoby.

Słowa Riki go zadziwiły. Ona coś złego? Przecież jest taka młoda. Co ona mogła zrobić? Głowił się nad tym solidnie, ale nic nie był w stanie wymyśli, dlatego też zapytał. -Co takiego zrobiłaś? Zabiłaś człowieka? Propozycji napitku odmówił, wskazując, że ma swoją manierkę. Potem jednak dziewczyna uściśliła, że nie chce zabijać. Cóż. Naiwne myślenie. -Możesz nie chcieć robić krzywdy innym, ale czasami nie masz wyjścia. Najgorszy jest drugi raz, masz wtedy opory przez wspomnienia pierwszego razu... Tutaj westchnął. -Ja cię nie będę do niczego zmuszał, ale nie możesz zawahać się na polu bitwy. Sam sobie nie dam rady. Następnie temat przeszedł na tą dziwną "rodzinę". -Nie mam pojęcia kto to jest. Nie znam go. Wiem jedno, chcą mnie dopaść, chcą się zemścić. Więc albo są dawnymi towarzyszami, albo kimś wkurzonym za moje dawne czyny. Nie wiem jaka jest poprawna odpowiedź. Tutaj urwał i wziął łyk ze swojej manierki.



Legenda:
Spoiler: pokaż
-Szef exprzestępca
-Katsuo
I z tych nieobecnych:
-Strażnik Kizo
-Twój przyszły chłopak: kucharz


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 11 wrz 2019, o 18:24 przez Meijin, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Meijin
Gracz nieobecny
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 10 wrz 2019, o 21:32

Moment odpoczynku był bodaj najlepszą z dotychczasowych okazji do poznania się. Szybka rekrutacja na targowisku czy też zabiegany dzień pracy nie dawały po temu za wiele możliwości. Teraz ich powierzchowna znajomość nie tylko mogła, ale wręcz musiała się pogłębić, jeśli dalej mieli walczyć po jednej stronie i mieć do siebie zaufanie. Rika po raz kolejny sięgnęła do manierki po kolejny łyczek. Niemal czuła, jak z jej ciała powoli opada stres i mięśnie (koniec końców, każdy je ma!) stają się mniej napięte. Czuła się dużo lepiej niż jeszcze przed godziną, gdy nie tylko była w niebezpieczeństwie, ale też nie wiedziała jak się zachować i co jest właściwe. Ichi miał swoje na sumieniu, ale wierzyła, że go poznała i wierzyła jemu samemu. Chodziły jej po głowie pewne myśli, odnośnie do tajemniczej "rodziny", ale w gruncie rzeczy nawet jeśli się mścili to... nie byli lepsi. Ot, taki skrót myślowy. Sama nie zamierzała zabijać, jeśli nie będzie to absolutnie konieczne. Wysłuchała tego, co miał jej do powiedzenia właściciel "Shinobi" i musiała się z nim zgodzić. Istotnie, nie wolno się wahać. Muszą być pewni tego co robią. A jeśli ona nie dopuści się okrucieństwa, na które nawet nie wiedziała czy ją stać, to wszystko będzie w porządku. Czuła że stoi przed dużym wyzwaniem, któremu może podołać. Teraz jednak musi powiedzieć coś od siebie. Wyjaśnić, co takiego złego narobiła. Proste pytanie. Zabiłaś? Tak lub nie.
-Ahh... - westchnęła bynajmniej nieteatralnie. - Nie wiem. - a więc jest jednak i trzecia opcja. Ale zaraz! Jak można tego nie wiedzieć? - w szpitalu zrobiło się przeze mnie wielkie bum. było dużo ognia i próbowaliśmy ratować ludzi, ale nikt mi nie powiedział jak to się skończyło. Moja przyjaciółka ma całe poparzone plecy, ale na szczęście tego nie widać i mi wybaczyła. - wyszedł na wierzch naturalny brak zdolności do mówienia tego, co może być dla rozmówcy ważne. Czy wybierze z tego coś istotnego?
Zapadła cisza. Tym razem nie chciała utrzymać jej w powietrzu na dłużej.
-Gdyby to ode mnie zależało, ludzie by się nie bili. - zaczęła naiwnie. - sama z początku myślałam, że będę tylko wykonywać różne czynności tak jak u ciebie w restauracji. Na szczęście - albo i nie - kontrolowanie chakry idzie mi trochę lepiej niż większości ludzi i szybko okazało się, że mogę się przydać do innych rzeczy. Każdy powinien robić to w czym jest dobry, ale jak jest dobry w byciu złym, to wtedy nie. - Paolo Coelho, latem 387.
-Ja wiem że jestem dobra w poprawianiu innym humoru... ej! Tylko nie myśl, że jestem tylko... słodką idiotką! - to ostatnie określenie wyraźnie było dla niej nowe. - możesz na mnie polegać. Naprawdę potrafię być groźna. Pewnie myślisz, że lubię kwiatki? - zapytała z przekąsem, kierując go wzrokiem na swój wpleciony we włosy kwiatuszek. - oczywiście, że lubię, ale... - Zdjęła cały mechanizm, rozłożyła go na czynniki pierwsze i wskazała palcem na poszczególne elementy, jakby działanie tego czegoś było zupełnie oczywiste, po czym dała mu do powąchania pojemniczek. Babka Akane zawsze uczyła Rikę, by nie sprawdzać zapachów wciągając w nozdrza, tylko delikatnym ruchem dłoni "przysuwać" do siebie woń. Jedna i druga opcja będzie przykra, ale ta pierwsza zdecydowanie bardziej. W środku znajduje się bowiem żółciutki, niemal gęsty mocz. Nie wiadomo co spożywała ta osoba, ale na pewno nie była to sama woda. Sama zawartość znalazła się tam za sprawą kolegi Riki po jej najdziwniejszej w życiu prośbie. A Ty czytelniku prosiłeś kiedyś kogokolwiek, aby ci nasikał na kwiatka? Rika spojrzała na Ichiego z triumfalną miną. Miała diabełki w oczach.
-Ciesz się, że jesteś po mojej stronie. - skomentowała, zupełnie jakby była w posiadaniu broni masowej zagłady.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meijin » 11 wrz 2019, o 18:47

Misja rangi B
29/x


Wasza rozmowa trwała w najlepsze. Co prawda minęło ledwie kilka minut, ale uczucie jakie towarzyszyło szkarłtnemu demoni było takie jakby rozmawiali przynajmniej od godziny. Mężczyzna z uwagą przysłuchiwał się Rice. Przede wszystkim nie chciał sprawić jej przykrości, a przy okazji chciał się też dowiedzieć czegoś więcej. Ot trzeba korzystać z okazji na rozmowę, może umrze dzisiejszej nocy i będzie to jego ostatnia pogawędka? Ta możliwość była aż nadto prawdopodobna. Mimo to ciemne myśli nie nawiedzały mężczyzny, przestawał się martwić. Wiedział, że jego żonka i przyjaciółka dadzą sobie radę. Słysząc co dziewczyna zrobiła w szpitalu Ichi rubasznie się zaśmiał i powiedział -Czyli zabiłaś! Przy pożarach naprawdę łatwo o niepotrzebne ofiary. Ciężko pilnować ognia. Powiedział to takim tonem, że Rika mogła spokojnie założyć, że z mężczyzna mówi o tym z doświadczenia.

Podejście Riki do życia było naiwne i życzeniowe. "Gdyby to od niej zależało". No, ale nie zależy. Rika ma wpływ tylko na niewielki procent społeczeństwa. Co prawda może żyć w taki sposób, aby inni poszli za nią, ale na chwilę obecną była zbyt nieistotna żeby jej pacyfizmem można było zarazić więcej osób. Potem dziewczyna powiedziała o robieniu czegoś w czym się jest dobrym, chyba, że jest to złe. Ichi delikatnie się uśmiechnął i zaczął przeprowadzać swoistego rodzaju monolog, po którym jednak oczekiwał odpowiedzi. -Tylko co to znaczy w byciu złym? Kto jest zły? Jeśli wychowujesz się w społeczności przestępców, to złym jest ktoś rycerski, honorowy i miły, a dobrym jest największa kanalia. Wszystko zależy od środowiska, dla mnie morderstwa nie były czymś złym, teraz wiem, że nie jest to najlepszy sposób na funkcjonowanie w społeczeństwie... ~Na pewno nie Paolo Coelho.

-Spokojnie, nie uważam cię za idiotkę. Po prostu... no jesteś jeszcze młoda. Wiele się będziesz musiała nauczyć. Przede wszystkim tego, że ludzie zazwyczaj mają w stosunku do ciebie złe zamiary... Zniszczony człowiek w średnim wieku, tak brzmiał Ichi. Prezentacja ukrytego mechanizmu nie zadziwiła mężczyzny, był zadowolony, że Rika mimo wszystko nie była bezbronna, że w razie czego mogła sobie poradzić w starciu jeden na jeden. Jednak nie mógł pozwolić, aby tak z przekąsem do niego mówiła. To on był szkarłatnym demonem, nie ona. Dlatego też pokiwał głową na jej stwierdzenie i powiedział. -Ty też się ciesz. Ty masz swój mechanizm, ja mam sharingana. Powiedzmy, że remis... Ale zapewne każdy z nas ma jeszcze jakieś asy w rękawie... No nieważne. Ostatnie pięć minut przerwy i biegniemy dalej? Ichi czekał na odpowiedź dziewczyny.


//Jeśli dostosujesz się do propozycji Ichiego i lecicie dalej to możesz sobie 4% chakry zregenerować. Post napisz jeszcze w tym temacie.//

Legenda:
Spoiler: pokaż
-Szef exprzestępca
-Katsuo
I z tych nieobecnych:
-Strażnik Kizo
-Twój przyszły chłopak: kucharz


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Meijin
Gracz nieobecny
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 wrz 2019, o 22:22

Siedzieli na suchej trawie tuż przy często uczęszczanym szlaku prowadzącym z Ryuzaku no Taki do Sogen i odwrotnie. Było całkiem ok. Mieli dłuższą chwilę na odpoczynek. Przez chwilę można było przenieść się z wymagającej misji pościgu za niebezpieczną rodziną i odbicia z ich rąk dwóch kobiet, prosto na rodzinny biwak. Brakowało kocyku, plecionego kosza z dobrym jedzeniem i smakołykiem na deser, ale znowu - było całkiem ok. Ich zachowanie mogło wydawać się dziwne. Ktoś czekał na ich pomoc. I to nie zwykły ktoś, a ktoś bliski. Tymczasem oni siedzieli i odpoczywali. Jeśli mają dać sobie radę, musza być wypoczęci. Lepiej narazić wszystkich na dodatkowe 20 minut trosk, aby tylko udało się doprowadzić wszystko do szczęśliwego zakończenia. Można więc powiedzieć... że było całkiem ok.
Rika nie pociągnęła dalej wątku pożaru. Nie chciała się przedrzeźniać, a sprawę miała już dawno przepracowaną i i tak nie przestanie wierzyć, że nikt nie zginął. Tak jest lepiej dla niej, a i chyba dla innych. Cała ta rozmowa była niemal absurdalną wymianą zdań osób, które niby się znały, ale jednak nie bardzo. Pojedynek Coelho vs NieCoelho dał Rice do myślenia. Oh, to była ślepa uliczka, na którą nie mieli teraz czasu. Zgadzała się, ale tylko tak trochę i w zasadzie to nie bardzo... wiadomo o co chodzi.
A zabawka? Była z niej dumna i chciała się pochwalić. Sharingan był właściwą ripostą. Ale, ale! Żadne czerwone oko nie da gwarancji wykrycia jej cudownej broni masowej zagłady. Oczyma wyobraźni stworzyła obraz użycia kwiatuszka i miny wroga, który został sprytnie przechytrzony, a może nawet upokorzony. Ale ichi miał trochę racji. Sharingan... to było coś. Rika czuła się absolutnie wyjątkowa. Była wojowniczką nierzadko posługującą się słodyczą. Mimo to na polu bitwy była mieszańcem, którego styl walki nie rekompensował wystarczająco takich zdolności, jakie dawała choćby krew Uchiha. A jej przodkowie? Wiedziała tylko, że jej pra-pra-pra... dziadek był konkretnym zwyrolem, ale nikt nie chciał powiedzieć więcej. Nigdy nie słyszała o żadnych supermocach w "rodzie" Matsubari. Przygryzła wargę z poczucia niesprawiedliwości, zupełnie jakby znowu usłyszała, że ma wcielić się w rolę jakiejś "podobnej" dziewczynki.
-Chodźmy już. - dosyć gadania. Czas pokazać, co potrafi mieszaniec.


---
Dałbyś drugie 4% za opis relaksu w jacuzzi? kappa

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szlak transportowy

Postprzez Meijin » 15 wrz 2019, o 20:34

Następny post tutaj -> viewtopic.php?f=98&t=3044&p=125400#p125400

Nie ma więcej chakry kappa
Avatar użytkownika

Meijin
Gracz nieobecny
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 8 paź 2019, o 23:01

No i dotarł. Udało mu się w dość krótkim czasie przeprawić przez granice obu prowincji. Nie wiedział do końca od czego zacząć swoje poszukiwania Kowala, jednak czuł że znajduje się we właściwym miejscu. Ryuzaku no Taki było jedną z największych osad w tej części kontynentu i z pewnością można było tutaj znaleźć jeśli nie sam cel podróży, to na pewno bardzo wyraźne wskazówki. Cóż, na Teiz na razie nie miał póki co po co wracać, nie chciał aż takiego wyciszenia po tym co działo się w Midori. O ile starał się nie myśleć zbyt długo o walce z Biju, wielkich Akimichi i całej tamtej przygodzie, to jednak jego myśli cały czas wracały do tamtego hałasu, adrenaliny i śmierci. Od jakiegoś czasu widok tych dramatycznych scen przyjmował nieco lżej, ale mimo wszystko... Tak, zdecydowanie potrzebował zająć czymś swój umysł.

zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 14 paź 2019, o 23:23

Suta kolacja była tym, czego było mu potrzeba. To znaczy... zawsze mu jej potrzeba, bo Seinaru lubi sobie dużo podjeść i nie przeszkadzało mu to, że był lub nie ciągnięty za język o wiadomościach ze świata, że służba nie mogła z nimi biesiadować, tylko musiała obejść się smakiem wszystkiego co podawała. Kei miło spędził czas i choć nie zwracał dużej uwagi na ponętne kobiety uwijające się dookoła niego, to dobre jadło i towarzystwo łechcące nieco jego ego wypytujące o przygody to wszystko, czego było mu potrzeba do wieczornego resetu. Chętnie opowiadał o tym co widział i gdzie był, bo przynajmniej tak mógł odpłacić się za gościnę, jednak oczywiście poufne informacje o tym jak i w kim zapieczętowano Demona, jakie są prawdziwe cele Klepsydry oraz inne tego typ kwestie konsekwentnie przemilczał. Cóż, tak upłynął wieczór i kawałek nocy, a gdy zaprowadzono go do jego izdebki, z satysfakcją i pełnym brzuszkiem legnął i spał tak do samego rana.
Gdy się przebudził, słońce było już chyba całe nad horyzontem, a połowa domu (służby) uwijała się przy codziennych obowiązkach. No cóż, wbrew temu co samuraj obiecywał i jak próbował się reklamować to rannym ptaszkiem na pewno nie był i teraz nie dało się tego ukryć. Nikt go jednak nie poganiał, a nawet podano mu śniadanie wprost pod drzwi. Kei chętnie przyjął również i ten podarunek, a drugie śniadanie spakował do torby. Naprawdę, ugoszczono go tutaj po królewsku. Nieubłaganie zbliżał się czas wymarszu z tego raju na ziemi, a kąpiel... Kei obwąchał swoje ubranie i pachy pobieżnie i z całą stanowczością uznał, że nie jest jeszcze konieczna.
Tak więc z pełnym brzuszkiem i po porannej toalecie ubrał swoją zbroję, przy pasie zawiesił sobie tanto oraz hełm, na ramię zarzucił torbę, na to płaszcz, a na to wszystko jeszcze kosę na plecy. Naprawdę, jeśli ktoś zaatakuje go z zaskoczenia to zanim się pozbędzie tych wszystkich klamotów aby móc walczyć bez przeszkód, to chyba prędzej walczących zastanie zima, niż Seinaru się to uda. No ale nie było litości, zestaw podróżnika (zwłaszcza z zapakowanym drugim śniadaniem) trzeba było mieć przy sobie. Tak więc nie żegnając się specjalnie z nikim i po zostawieniu talerzy na progu, tak jak prosiła służka, samuraj zamierzał wyruszyć w ślad za Serizawą. Tak naprawdę miał jeszcze nadzieję, że po drodze spotka Watanabe aby twarzą w twarz oświadczyć mu, że już wyrusza i żeby podziękował swojemu panu w imieniu Keia za gościnę. Jeśli jednak się tak nie przytrafiło, to Seinaru opuścił posiadłość Otori po angielsku.
Nie czuł na sobie bata goniącego go czasu, toteż ruszył do Kaigan na piechotkę, po drodze pytając w mijanych gospodach i karczmach o grupkę samurajów pod przewodnictwem jednookiego szermierza, która mogła przechodzić traktem kilka dni temu. A nuż poszukiwana przez niego zgraja była widziana po drodze w jakiejś okolicy i tym samym Kei upewni się, że trafił na dobry ślad i uaktualni trop? Zdawał sobie sprawę, że pogoń w taki sposób nie będzie szybka, no ale tak jak wymyślił to sobie wcześniej - nie było sensu sprintem gonić kogoś, kto miał dwa lub trzy dni przewagi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 16 paź 2019, o 09:48

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o honorze"
Post 17/?

W drodze...



Nasz bohater niestety nie spotkał Watanabe, ale przy bramie dowiedział się od innego strażnika, że ten był od samego świtu bardzo zabiegany i niestety nie mógł pożegnać się z Seinaru. Anonimowy strażnik jednocześnie zapewnił, że przekaże wszelkie podziękowania i życzy sławnemu włócznikowi powodzenia w poszukiwaniu zdrajców - nie było wątpliwości, ten tutaj zdecydowanie był po stronie lidera rodu i szczerze liczył w sukces Kei'a. Jak na dłoni było widać, że chociaż na zewnątrz ród Otori starał się wyglądać na silny i zgrany, to jednak wewnętrznie obecne były jakieś rozdarcia i to wcale nie na poziomie różnicy zdań - jednakże nasz bohater nie musiał się tym przejmować. Jego zadanie było jasne, sam postanowił jak najlepiej je wykonać by reprezentować z niedawna powołaną do życia organizację, a więc lepiej było się nie miesza w wewnętrzne. Chyba...
Tak czy inaczej, wyekwipowany jak na wojnę Seinaru przypominający ludzki czołg ruszył na trakt w stronę Kaigan. Istotnie, nie było sensu się spieszyć, z jednej strony jego "ofiara" miała zdecydowaną przewagę w czasie podróży, z drugiej strony wcale nie było pewnym, czy w dobrym kierunku rusza, no ale lepsze to, niż nic. Należało się zastanowić, czy uciekający z rannym Serizawa zdecyduje się na skorzystanie z głównego traktu, czy może jednak zdecyduje się na dużo trudniejszą i mniej bezpieczną, lecz zdecydowanie szybszą podróż poza szlakiem (a może w ogóle ucieknie na statkiem?). Cóż, nie było zdecydowanie sensu nadmiernie mnożyć byty i możliwości - tak się zwyczajnie nie dało pracować i nie osiągnąć niczego, tak więc nasz bohater zdecydował się po prostu ruszyć przed siebie i wybadać, czy uda mu się cokolwiek wywiedzieć...

Pierwsza gospoda, do jakiej zajrzał nie przyniosła specjalnie wiele informacji o samym Serizawie, ale pomogła nieco zweryfikować własne przemyślenia Seinaru, ale po kolei. Zacznijmy od tego, że to pojawienie się uzbrojonego po zęby wojownika stanowiło nie lada "atrakcję" dla nielicznych podróżnych, którzy tam zawinęli. "Straszydło" jakim był Seinaru na tyle zaniepokoiło, że nawet sam karczmarz w pierwszej chwili gotów był błagać o litość i szukać sakiewki z drobnymi, co by zachować głowę na karku, a lokal w miarę dobrym stanie ocaleje. Jak się okazało, że Seinaru krwi niewinnych nie szuka (bo nie szukał, prawda?), to dowiedział się, że...
Ze trzy dni temu szanowny panie, zajrzało tutaj trzech wojowników, w dość opłakanym stanie. Szaty mieli dziwnie niedopasowane, jakby nie na swój rozmiar... Tak smutno wyglądali, ale nie mnie oceniać... - karczmarz wyglądał jakby wyraźnie próbował sobie przypomnieć jakieś szczegóły, jakby tu bowiem nie było, miał przed sobą potencjalnego zabijakę, który mógłby uznać, że w sumie upuszczenie komuś krwi może pomyślnie wpłynąć na pamięć (nawiasem mówiąc, niejednokrotnie tak właśnie bywa).
- Wszyscy mieli oboje oczu, szczególnie ich młody przywódca? Oj szanony panie, młodzik straszny, a słuchali się go tamci dwaj. Z lica jednak delikatny niczym niewiasta, może jakiś taki ciepły... - pozwolił sobie na dość znaczącą aluzję właściciel lokalu, nie trudno było się domyślić, co miał na myśli. Karczmarz stał tak jeszcze przez chwilę. po czym dodał.
- No, ale nie zatrzymali się tutaj. Wzięli nieco więcej jedzenia, pewnie jakieś zapasy na drogę po czym spytali, czy jakiegoś felczera nie znam. Jasne, że znam, ale ten akurat w Ryuuzako no Taki urzęduje. Ale jest drugi, w takiej wiosce na pograniczu z Kaigan i Midori, ale to dzień drogi trzeba...Podać coś szanownemu panu? - dodał uczynnie mężczyzna, po czym dał znak do Seinaru, by ten się nieco zbliżył, co by reszta nie słuchała.
- Szanowny pan, pewnie tropi jakichś łotrów, prawda? Tamtych buntowników z Otori? - zapytał tonem konspiracyjnym. Czy chciał wybadać naszego bohatera, a może kierowała nim tylko wrodzona wścibskość lub też przeciwnie - dobra etyka zawodowa? Wiadomo wszak nie od dziś, że dobry karczmarz musi być dobrze poinformowany, wszak pewnie pytać go jeszcze nie raz ktoś będzie...
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1538
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 17 paź 2019, o 07:45

Nigdy nie starał się sprawiać wrażenia człowieka, który szuka zaczepki i niesie kłopoty gdziekolwiek się pojawi. Zdawał sobie jednak sprawę, że sam wiszący na nim ekwipunek może sprawiać, że Seinaru wyglądał na większego i groźniejszego, niż w rzeczywistości był. Dlatego zamiast podróżować na fali tego wizerunku, częściej jednak zachowywał swój prawdziwy charakter, który chyba nieco ocieplał jego postać. Gdy zawitał w przydrożnej karczmie, to pianino pewnie przestałoby grać gdyby tutaj stało i może nawet nastąpiła chwila konsternacji wśród obecnych klientów, lecz wbrew temu Kei zachowywał się całkiem naturalnie.
Seinaru istotnie pociągnął tutejszego karczmarza odrobinę za język, aby zgodnie z planem złapać jakiś nowy trop. Trójka uciekinierów brzmiała dobrze, oprócz tego że ich rysopis w ogóle nie zgadzał się z tym jakie informacje Seinaru otrzymał w domu rodu Otori. Ale z drugiej strony, żeby oszukać takiego prostego człowieka wystarczyłoby zwykłe Henge no jutsu i nikt by się nie zorientował że coś jest nie tak. Kei zainteresował się podejrzanym trio, jednak póki co nie pokazywał szczególnej ekscytacji nowinami.
- Herbatki poproszę... tej... sencha. Ma Pan sencha? - Zapytał po zajęciu miejsca przy ladzie na dobre. I gdy ten podał mu zamówienie, Kei wyjął ze swojej torby bento, które miał spakowane na lunch.
- Czy będzie w porządku, jeśli do herbatki zjem trochę swojego? - Spojrzał na mężczyznę z zapytaniem, a gdy ten mu pozwolił Seinaru rozpoczął pałaszowanie.
- I czo dalej? Powieszieli że się tam wybiorą? - Zapytał chwilę po wepchnięciu sobie pierwszej ryżowej kulki do ust. W ręku już trzymał drugą gotową do zajęcia jej miejsca. Jakiś medyk na granicy Kaigan i Midori brzmiał bardzo dobrze, a skoro i tak samuraj zmierzał w tamtym kierunku, to na pewno nie zaszkodzi sprawdzić tego tropu. Na pytanie o buntowników Kei nie wzruszył się zbytnio. Nie dziwne było, że wiadomość o wydarzeniach w takim bogatym rodzie rozniosła się szerokim echem po okolicy, zatem zainteresowanie tą sprawą było naturalne.
- A jeśli tak to co? - Odpowiedział takim samym konspiracyjnym tonem, trochę parodiując rozmówcę. Na chwilę przerwał przeżuwanie i wziął łyczek herbatki. Miał nadzieję, że karczmarz nie okaże się przywódcą siatki buntowniczej i nie wyciągnie zaraz katany spod lady żeby go zaciukać. Była to nieprawdopodobna myśl choć Kei musiał przyznać, że przeszła mu przez chwilę przez głowę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2415
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość