Opuszczone obozowisko drwali

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Re: Opuszczone obozowisko drwali

Postprzez Inoyū » 6 paź 2019, o 19:21

W przeciwieństwie do jej władającej cieniem towarzyszki nie miała tej wątpliwej przyjemności ujrzenia masakrowanych przez wybuch notki ciał przeciwników; z racji tego, że znajdowała się nieco dalej od zainicjowanej przez Shi akcji, namiot skutecznie zakrywał większą część przedstawienia. Bynajmniej nie czuła, że coś mogłoby jej teraz umykać. Nie ekscytowała ją śmierć. Nie pobudzał ją widok ulatującego życia i bezwładnie padających na podłożę zwłok. Tych, którzy zaczynają wykazywać jakieś podejrzane podniecenie rozpadającym się mięsem i tryskającą dookoła krwią bez chwili zawahania nazwałaby po prostu neandertalczykami, którzy zapomnieli wyewoluować do chociaż odrobinę mniej kierujących się prymitywnymi instynktami jednostek. Nie ma nic pięknego w śmierci. Jest brudna, jest odpychająca. A w tym przypadku również wyjątkowo śmierdząca - swąd palącego się, ludzkiego mięsa dotarł wreszcie do nozdrzy albinoski, wywołując szereg sygnałów od jej własnego organizmu, by czym prędzej wykonała taktyczny odwrót i opuściła pole bitwy. Z trudem przełykała ślinę, która zaczęła napływać w nadmiarze do jej ust. Zerknęła kątem oka na Narę. Z nią było chyba jeszcze gorzej - momentami wyglądała tak, jakby usiłowała za wszelką cenę przeciwstawić się swojej fizjologii i powstrzymać odruchy wymiotne. Wzdrygnęła się delikatnie i odsunęła się od niej na tyle, na ile mogła, by przypadkiem nie przerwać z nią sensorycznego kontaktu. To całkiem śmieszne, ile natrętnych myśli zaczyna się kotłować w głowie takiej nieprzyzwyczajonej do polowych warunków Yamanaki, gdy sytuacja raczej nie sprzyjała jakimkolwiek niezwiązanymi bezpośrednio z walką refleksjom. A myślała o tym, że chyba zabiłaby Shi, gdyby postanowiła zwrócić na nią swoją zawartość żołądka. Myślała też o tym, że ten cholerny smród zapewne i tak zdążył już przesiąknąć jej ubrania, więc pewnie będzie musiała je wyrzucić. Nie mogła również zapomnieć o niesłabnącej chęci zażycia długiej kąpieli, kiedy już uda im się z tym wszystkim uporać. Nie uwzględniała w ogóle swojej śmierci. Ta nieprzyjemność dzieje się, oczywiście, tym wszystkim innym, ale na pewno nie komuś takiemu jak Inoyū.
Z drugiej strony jednak nie widziała nic złego w zabijaniu per se. Anihilacja wrogich, a raczej - w przypadku niezbyt chcącej opowiadać się za żadną stroną Yamanaki - zbędnych i przeszkadzających jednostek była wpisana w ich profesję. Dlatego też nie poczuła nic szczególnego, gdy wreszcie doszło do niej, że być może kogoś zabiły. Tak bywa. Zresztą, jak już chwilę po wybuchach były w stanie wyczuć, jeszcze sobie tam jakoś dychali. Zdolność sensoryczna pozwalała im jednak na zareagowanie w momencie, gdyby ludzie Shifusy jakimś cudem wykaraskali się z tego ataku i postanowili ruszyć z odsieczą.
Głupotą byłoby jednak przejmować się jakimiś uzbrojonymi w pałki cywilami, gdy rozjuszony Nara rzuca w ich kierunku naładowanym chakrą kunaiem. Nie miała, co prawda, zielonego pojęcia, co ten cholerny kunai mógłby zrobić i dlaczego cisnął nim z zamiarem wbicia go w podłoże, ale najpewniej miał co do niego plany, więc musiały go w jakiś sposób unieszkodliwić. Pozostawiwszy Shikatsu kwestię rozprawienia się z tą nieszczęsną bronią, sama wolną ręką wyciągnęła z kabury bombkę dymną, by rzucić nią z impetem w stronę miejsca, do którego musiałby dotrzeć Shifusa, chcąc zbliżyć się do nich. Biorąc pod uwagę, że dym wydobywający się z bombki zazwyczaj zajmował całkiem spory obszar, to Nara nie miałby możliwości dostrzec je przez zasłonę.
Taką możliwość miałaby jednak Shikatsu wspomagana jej sensorycznymi zdolnościami - wyczucie jego skupiska chakry pozwoliłoby jej dosięgnąć go cieniem pomimo dymnej zasłony. Nie chcąc przerwać techniki, przez cały czas nie odrywała dłoni z łepetyny jej koleżanki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Opuszczone obozowisko drwali

Postprzez Ichirou » 6 paź 2019, o 23:26

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
31/45


Obie bohaterki prawdopodobnie wiedziały, że ten dzień kiedyś nadejdzie i ich względnie niewinne dotąd kariery shinobi zostaną splamionę krwią przeciwników. Co innego mieć tego świadomość gdzieś z tyłu głowy i odnosić to do nieokreślonej przyszłości, a co innego przeżywać ten pierwszy raz w czasie teraźniejszym wraz z pełną brutalnością tego wydarzenia. Ścieżka duetu dwóch kunoichi musiała zostać usłana jeszcze wieloma trupami, by te przywyknęły do nieprzyjemnego krajobrazu, który malowała śmierć. Wpierw jednak musiały się otrząsnąć tu i teraz, by same nie stały się właśnie takimi truchłami, które będą spoczywać na drodze innej osoby. Shifusa nie wyglądał na kogoś nieopierzonego i trudno było liczyć na podobny stres z jego strony.
Kunai, nasączony chakrą w tajemniczy sposób, był chyba wystarczającym sygnałem do otrzeźwienia i natychmiastowego wzięcia się do roboty. W ruch poszła jedna z bardziej standardowych technik żywiołu ziemi. Na całe szczęście nie wymagała ona żadnych pieczęci, bo na te Shikatsu mogło zwyczajnie braknąć czasu. Ledwo przyłożyła dłonie do podłoża, ledwo zaczęła wysuwać przed sobą solidną ściankę, a stalowa broń już znalazła się tuż obok.
I wtedy z kunaia wyzwoliły się naokoło wiązki błyskawic, od których dziewczyny były odgrodzone. Żaden z miniaturowych piorunków ich nie tknął, ale z pewnością mogły wyczuć napięcie tej sytuacji i to w dwóch znaczeniach tego słowa.
Z lekko zjeżonymi włosami na atak odpowiedziały atakiem. Cień Nary znów się wydłużył, zaczął żyć swoim życiem i pomknął wprost na Shifusę. Nie było to jednak coś, co mogło zaskoczyć krewniaka, który świetnie znał tę podstawową technikę klanu.
Zaskoczyć mogła go natomiast bombka dymna, którą wyrzuciła przed siebie albinoska. Ciemny dym, który zaczął szybko obmywać bliską okolicę, miał odgrodzić wizję obu stron i podtrzymać sytuację w impasie, bo przecież żadna ze stron nie mogła wyprowadzić skutecznej ofensywy nie widząc rywala.
Ale były to tylko pozory.
Shifusa nie był w stanie przewidzieć, że ciemnowłosa dziewczyna w przeciwieństwie do niego będzie potrafiła zlokalizować swój cel i poprowadzić na niego cień. Mężczyzna przemieszczał się, ale Shikatsu dzięki przyjaciółce nieustannie monitorowała jego pozycję, a prędkość jej cienistego tworu przewyższała możliwości fizyczne każdego z walczących w tym starciu.
Dopadła go swoją macką. Miała go w szachu.
- Cholera, no masz mnie - odrzekł z wyraźnym niezadowoleniem, ale jeszcze nie złością zza gęstej chmury, która wciąż wisiała tuż nad ziemią i uniemożliwiała przejrzenie przez nią. - Jesteście z Yokukage? Czego chcecie? Możemy się jakoś dogadać. Z pewnością mogę was przekonać do dyplomatycznego rozwiązania tej sytuacji - rozpoczął dialog, nawet nie próbując siłować się z cienistymi okowami, co na pewno zarejestrowała Shikatsu. Pojmany być może ocenił, że nie jest w stanie przełamać znaną mu technikę przy pomocy siły fizycznej.
Pozostali uczestniczy zamieszania byli póki co zajęci sobą. Ci bardziej ranni dogorywali, jęczeli lub nawet darli się, prosząc pozostałych kompanów o pomoc. Ci w lepszym stanie ogarniali się z szoku i dopiero zaczynali podejmować jakieś reakcje. Duet kunoichi mógł ich na ten moment zignorować, ale nie znaczyło to, że ci wkrótce się nie zbiorą i nie spróbują wyprowadzić odwetu za odniesione krzywdy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3302
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Opuszczone obozowisko drwali

Postprzez Shikatsu » 7 paź 2019, o 17:00

Shi nie była w stanie przyjąć do siebie tego, że wszystko się udało. Skuteczność podjętych przez nie działań wręcz ją oszołomiła - nie dość, że kamienna bariera wytrzymała atak Shifusy, to dodatkowo fortel z dymem, który wyprowadziła Inoyu, sprawdził się wręcz celująco. Shi wpierw odgarnęła oburącz kudły ze spoconego czoła, gdy udało jej się zatrzymać w miejscu mężczyznę, nie do końca dowierzając temu, że tym razem im się udało, a później spojrzała na albinoskę dość oszołomiona, szukając w jej oczach potwierdzenia tego, że go mają. I do tego unikając choćby draśnięcia!
- Dzięki - wybełkotała, wyciągając w stronę Inojki wyciągniętą rękę w oczekiwaniu na przybicie piątki. Nie da się ukryć, że bez niej prawdopodobnie polowanie na pana Narę nie poszłoby jej już tak sprawnie. Jeśli albinoska nie odwzajemniła tego przyjacielskiego gestu wspólnego triumfu, to pewnie zrobiło się na moment niezręcznie.
- Nie wiem, co miałby mi do zaoferowania gość, który mieszka w szopie w środku lasu. W domu będziesz się dogadywał, Shifusa – odpowiedziała z przekąsem na to wezwanie do rozejmu, a potem kiwnęła głową w stronę Yamanaki, zachęcając ją do przejęcia delikwenta. I, jeśli wszystko poszło tak, jak powinno, to puściła mężczyznę w momencie, gdy jego ciało nie należało już do niego. Oczywiście poczekała na jasny sygnał ze strony albinoski, że przejęcie doszło do skutku - nie mogła teraz się wygłupiać i wypuszczać go zbyt wcześnie.
Jeśli siła umysłu Yamanaki była za mało potężna, by podołać Shifusie, Shi trzymała go oczywiście dalej. Ale to była pesymistyczna wersja wydarzeń i nie na niej będziemy się tu skupiać.
W momencie, gdy przejęcie przez albinoskę doszło do skutku, a kontakt sensoryczny między nimi został przerwany, Shi wysunęła się na lewą stronę bariery, która dzieliła je od popleczników Shifusy, bacznie obserwując sytuację. Nie zapomniała w końcu o tym, że Shifusa ma bandę swoich koleżków – co prawda poturbowały ich ciut wybuchem notek, ale to nie sprawiło, że byli oni zupełnie wykluczeni z walki.
Z piątki ziomków naczelnego łotra tutejszych lasów mogła na pewno wykluczyć biedaka, który stracił chwilę temu nogę. Jego towarzysze jednak trzymali się lepiej i musiała pamiętać o tym, że może nie wykazywali się oni na tyle dużym rozsądkiem, by trzymać teraz z daleka od duetu kunoichi. No, i jeszcze ten chłopaczek od noży i dziadek wewnątrz chatki. Miała przeczucie, że powinny uważać i bacznie obserwować pozostałą czwórkę.
Pozostało jej więc tylko tyle, by przygotować dwa shurikeny w jednej dłoni i w razie czego to nimi obronić siebie i kapłankę, gdyby ktoś zdecydował się przeszkodzić im w przejęciu ich szefa. Oczywiście pamiętała o tym, by w razie jakichś zbłąkanych pocisków kierowanych w jej stronę spróbować ich uniknąć lub cofnąć się za barierę – nie zamierzała przecież dać się tu zabić po tym, gdy tak namęczyły się z polowaniem na Shifusę!
- Jeśli myślicie, że nie wysadzę kolejnej, to się mylicie, kundle! Stać tam, gdzie stoicie - podniosła głos chrapliwie tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś jeszcze chciał im utrudniać życie. W lewej dłoni - tak, by to było widoczne, gdyby ktoś zdecydował się ruszyć w jej stronę - dzierżyła kunai z przytroczoną notką, ale nie miała zamiaru w tym momencie go używać; chodziło o to, by postraszyć. Boże, była tak bardzo zmęczona. Tak bardzo chciała już iść do domu. Więc, jeśli Inojka zrobiła co miała i było umiarkowanie bezpiecznie, to była gotowa się powoli zacząć wycofywać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Opuszczone obozowisko drwali

Postprzez Inoyū » 8 paź 2019, o 16:41

Oczywiście, że wszystko się udało. Musiało się udać. W końcu tym razem - w przeciwieństwie do poprzedniego razu, kiedy jeszcze miały czas na w miarę pozbawione niebezpieczeństw knucie za namiotami - nie było już miejsca na błędy. Każda nieścisłość w planie szybko poskutkowałaby albo stratą życia, albo, co najmniej, niepowodzeniem misji. Niczym tonący brzytwy starała się uparcie utrzymywać w przekonaniu, że to nie przypadek zadecydował o ich chwilowym triumfie, a doskonałość planu Yamanaki. No i, nie pomijając jej zasług, drobnej pomocy Nary. Musiała przyznać, że jej ciemnowłosa koleżanka zaskakująco sprawnie dostosowała się do tej odrobiny chaosu i zdezorientowania, które tak często były chwilowym skutkiem ubocznym jednym z pierwszych razów posługiwania się szóstym zmysłem. Z całą pewnością przechwycenie Shifusy nie poszłoby tak gładko, gdyby nie jej całkiem niezła zdolność adaptacji.
Ziemista ściana wykonana przez Shi szczęśliwie wytrzymała zmasowany atak niewielkich błyskawic. Nie wiedziały jednak, na jak długo mogą czuć się bezpiecznie - od tej chwili każdy kolejny punkcik na liście rzeczy do zrobienia musiał zostać wykonany zręcznie i bez zbędnego ociągania. Gęsty dym szczypał niegroźnie, ale i cholernie irytująco, jej nadwrażliwe spojówki, więc zacisnęła ciasno powieki, nie chcąc się teraz rozpraszać swoją fizycznością. Zresztą, dopóki podtrzymywała technikę, wzrok i tak nie był im do niczego potrzebny; zdolność sensoryczna powinna całkowicie wystarczyć do namierzenia wrogiego celu i posłania w jego kierunku cieniutkiej wiązki cienia. Chociaż mężczyzna postanowił sam się pochwalić, że został unieruchomiony i raczej nie ma zamiaru dłużej walczyć, nie była do końca pewna, czy powinny ot tak zaufać jego słowom i uznać robotę za wykonaną. Fakt faktem, jego sygnatura chakry stała sobie nieruchomo, poruszając się jedynie w sposób podobny do ruchów Shikatsu, ale stuprocentową pewność mogły mieć tylko po zelżeniu dymnej bariery.
Zauważywszy przed swoją twarzą otwartą dłoń Nary, jedynie parsknęła pod nosem z rozdrażnieniem, po czym odwróciła się na pięcie, by zacząć zmierzać w stronę unieruchomionego cieniem mężczyzny, gdy tylko powietrze zaczynało się robić odrobinę bardziej przejrzyste. Cholera jasna, nie teraz. Nie teraz. Jakim cudem ta kretynka może być już teraz tak pewna zwycięstwa?
Biorąc pod uwagę, że już trochę czasu sobie tutaj siedziały, a Shi praktycznie non stop manipulowała cieniem, to z całą pewnością musiała się wykosztować. Nie mogły ryzykować osłabnięcia siły jej cienia - nawet, jeśli miałoby to trwać ułamek sekundy. Na takie okazje czekał Shifusa.

Przerwała podtrzymywanie umiejętności sensorycznych dopiero w momencie, gdy była całkowicie pewna położenia ich przeciwnika, by płynnie przejść do ułożenia palców w pieczęć charakterystyczną dla jej klanu z zamiarem przejęcia kontroli nad ciałem Nary.
Za dyplomatyczne rozwiązanie możesz uznać to, że w ogóle jeszcze żyjesz, kolego — burknęła od niechcenia, najwyraźniej nie mając w planach marnowania swojego czasu na bezcelowe pogaduszki ze zdesperowanym facecikiem. Nic osobistego. Miały zadanie do wykonania, więc musiały doprowadzić sprawę do końca, bo inaczej nici z wynagrodzenia. Nie obchodziła ją żadna inna - chociaż niewątpliwie bardziej ekscytująca - opcja.
Korzystając z tego, że Shi zachciała zabawić się w groźnego oprawcę, Inoyū razem ze swoim nowym kolegą zaczęli sobie iść marszowym krokiem w kierunku leśnych gęstwin. W razie jakiegoś niespodziewanego ataku manewruje swoją żywą tarczą tak, by to on odebrał atak. Może nawet pokusi się o zmuszenie Shifusy do wyciągnięcia własnego oręża i ciśnięcia nim w stronę atakującego. Nie będzie przecież ryzykować życiem dla powodzenia misji.
Dobra, zostaw ich już. Zwijamy się — zakomunikowała swojej kompance, jeśli ta nieco za bardzo weszła w rolę i nadal napastowała tych biednych cywilów. Jeżeli tylko udało im się opuścić pole bitwy, to, cały czas utrzymując pieczęć na wrogim Narze, razem z nim zmierza do umówionego wcześniej miejsca, czyli posterunku. — A, no i zatkaj go czymś.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Opuszczone obozowisko drwali

Postprzez Ichirou » 9 paź 2019, o 17:45

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
34/45


Dziewczyny prowadziły walkę w dość statyczny sposób, ale ich oddechy przyspieszyły i może nawet stały się mniej równomierne. Dorwały więc głównego przeciwnika w najwłaściwszym momencie, bo kolejne chwile walki przy obecnej intensywności doprowadziłyby je na śmiertelny skraj wyczerpania.
Shifusa mógł być jednym z wybitnych geniuszy swojego klanu i snuć wspaniałe intrygi, ale w tej partii nie miał nawet możliwości rozłożyć na starcie swoich pionów. Dodając do elementu zaskoczenia obecność Inojki - figury, której sposobu poruszania się po planszy nie znał - wychodziła wystarczająca przewaga pozwalająca na wykonanie szachu, a zaraz potem matu.
- To tylko tymczasowe. Mam pieniądze, dogadamy się - podjął jeszcze kolejną próbę negocjacji, ale na nie wiele to się zdało, ponieważ zaraz po tym stracił władzę nad swoim ciałem.
Reszta przestępczej gromadki zachowała się różnie. Stary dziadzio od razu uciekł gdzieś w las. Młodziutki miotacz noży stał jak wryty i gapił się na całe zajście. Typ z rozerwaną nogą walczył od życie. Drugi osobnik udzielał pomocy trzeciemu gościowi. Kobieta natomiast okazałą się mieć najwięcej jaj (lub najmniej rozumu) i z ogromną złością ruszyła wprost na dwie wścibskie dziewuchy. Nie pokonała jednak nawet połowy dystansu, ponieważ w tym momencie zareagowała Shi, ciskając na babsko pojedynczego shurikena. Sarenka trafiła w brzuch, co natychmiastowo zatrzymało szarżę przeciwniczki i zmusiło ją do zajęcia się poważną raną. Ta jęknęła z bólu i posłała kilka soczystych przekleństw w kierunku swojej oprawczyni.
Nikomu więcej już nie trafiło do łba rzucenie się na skuteczny duecik, który chwilę później mógł dosłownie wyprowadzić Shifusę z obozowiska. Przestępca był zakneblowany i zupełnie niegroźny podczas trwania klanowej techniki Inojki.
Po jakimś czasie przeprawy przez leśne tereny dotarły do posterunku, w którym strażnicy zareagowali sporym zdziwieniem na potulnie dreptającego sobie Shifusę. Kiedy jednak zrozumieli sytuację, szybko przejęli więźnia, w odpowiedni sposób go spętali i wsadzili do malej, obskurnej celi. Yamanaka mogła natomiast wreszcie opuścić obolałe i odrętwiałe ręce.
Stare, ale poczciwe szkapy czekały na bohaterki w stajence wypoczęte i najedzone.

Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3302
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Poprzednia strona

Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości