Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Ryuzaku no Taki są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Hikari » 29 lis 2018, o 03:05

~ Rika rika po balu fika~
Misja rangi C 3/30+
Rika Kari Matsubari




Obrona na temat, że w tym miejscu rozprasza wiele rzeczy wcale nie była najlepsza, ale może lepsze to niż nic? Nigdy nie wiadomo jak przyjmować milczenie, czy ktoś zrozumiał, może się wyparł w duchu, albo zwyzywał rozmówcę i ma go głęboko. Rika uważała, że pamięta całą resztę dobrze, ale stan rzeczywisty się okaże w czasie próby. Nie wydawało się to wszystko skomplikowane, ale wciąż było dość dużo informacji. Sachiko lekko się uśmiechnęła.
- To mam złą wiadomość, tam będzie stokroć więcej rozpraszaczy, ale zrozumiesz jak wjedziemy na jego włości poza miastem.
Nie ukryje tego gdzie zmierzają, chociaż mogliby próbować. Wchodząc do wozu dziewczynka była gotowa przybrać nową osobowość, która wciąż była dla niej obca. Musiał minąć czas zanim zacznie odgrywać idealnie każdą mimikę perfekcyjnie, obecnie pewnie jakiś mistrz analizy by wykrył, że coś może być nie tak. Czy jej mama posiadała do tego zdolności? Nie dawała sobie o tym poznać nawet jeśli, chociaż siedząc obok pewne rzeczy mogą być niedostrzegalne nie patrząc sobie w oczy.
- Raczej, zapowiada się długa noc o ile znowu czegoś nie przeskrobiesz.
Uśmiechała się i widać, że nie była zbyt w tym poważna. Wyglądało jakby zażartowała z pozycji mamy, chociaż można wciąż było wyciągnąć z tego jakiś morał, w końcu tutaj była ważna misja na szali do wykonania. Podróż trwała dobre półtorej godziny, ale w środku powozu był przygotowany koszyczek. Zawierał on sushi, które smakowało jak żaden inny posiłek w dotychczasowym życiu. Wyszło to spod ręki jakiegoś kulinarnego geniusza. Picie w postaci wody, soku lub dla matki czerwonego wina z którego nie omieszkała skorzystać. Oczywiście tylko jedna lampka, dla poprawienia trawienia po nasyceniu się.
- Pamiętaj, co by się nie działo najważniejsze jest się nie stresować i grać naturalnie. Wątpię, aby wystąpiły jakiekolwiek problemy, ale w razie czego pierwsze co musisz zrobić to mnie szukać, najlepiej z przykładowo strażnikami, bo się zgubiłaś i się boisz.
Były to jedne z wielu zdań na różne tematy. Ogólnie rozmawianie na temat tylko zlecenia przez taki szmat czasu byłoby dość uciążliwe dla obu kobiet. Za oknami pojawiła się rezydencja, która z każdym kolejnym kilometrem robiła się coraz większa, ale same tereny też bardziej zagospodarowane. Niestety mieliśmy zimę, nie dało się podziwiać zbóż ciągnących się kilometrami tylko ziemię pokrytą śniegiem. Do tego wiele różnych obiektów budynków na zwierzęta znajdujące się w środku. Mogło chodzić zadbanie, aby miały dość ciepło, ale też chęć oszczędzenia widoku gościom. Każdy powód może być dobry, za tym była nie małych rozmiarów wioska, która kończyła się na dobrych dwumetrowych murach. Wykonany był w większości z kamienia, ale zakończony ostro zakończonym metalem co piętnaście centymetrów aby utrudnić przejście nieproszonym. Brama była olbrzymia, mogły się zmieścić z cztery powozy luzem. Była pilnowana przez strażników, którzy potwierdzali tam listę gości. Formalnościami zajął się mężczyzna będący za sterami powozu. Za nią znajdował się ogród godny cesarza, ale ze względu na warunki pogodowe pewnie ładniejszy niż ten w Hanamurze. Mógł się pochwalić wielką różnorodnością, a także wieloma elementami wodnymi i drewnianymi pomostami.
- I jak podoba się tobie?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2097
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Rika Kari Matsubari » 29 lis 2018, o 22:13

Można było odetchnąć z ulgą na wieść, że "zła wiadomość" wcale nie była taka zła. daniem Sachiko na miejscu miało być znacznie więcej rzeczy zdolnych do rozproszenia dziewczynki. Nie budziło to szczególnego zmartwienia, bowiem Rika sama nie bardzo wierzyła, że to właśnie nadmiar bodźców sprawił, że wyleciało jej, iż na potrzeby misji przywdziewa imię Hiromi. Sama nie wiedziała, jak mogło do tego dojść. Jejku, po prostu zapomniała, dobra? Ale właśnie, bo tam miało być wiele ciekawych rzeczy. O matulu, to będzie bal o jakim marzyła, a tu jeszcze wykonać zadanie... Nie! To będzie ważna misja, a przy okazji bal. Tak, to właściwie i jedyna słuszna kolejność. I lepiej, by tym razem obeszła się smakiem i skupiła na tym co ważne. Wciąż pamiętając słowa kapelusznika spotkanego na targowisku, od którego to wszystko się zaczęło. To miała być jej szansa. Skoncentruj się teraz, to może będziesz chodziła na takie bale co tydzień! - powiedziała sobie w duchu, co okazało się bardzo pomocne.
Wcielenie się w swoją rolę okazało się skuteczną metodą przykrycia nieco poprzedniej wpadki. No, w miarę skuteczną. Blondynka odparła dosyć niejednoznacznie i można było to zinterpretować jako powrót do zapomnianego imienia. Pewne rzeczy są jednak takimi, jakimi chcemy je widzieć. Fakt ten można było łatwo zignorować i udać, że się tego nie widzi. Sprawia to, że przynajmniej 50% rzeczywistości obydwu osób, a więc jej rzeczywistość nie przyjmowała tego jako przytyk.
-Tatko mówi, że nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie spsociła, a przecież nie można udawać kogoś kim się nie jest, prawda mamusiu? - ha, czyż to nie jest tak pięknie, dziewczęco kłamliwe? Nie wolno udawać kogoś, kim się nie jest. Więc może poudawajmy, że nie udajemy, jednocześnie udając kogoś jeszcze innego?
Była w swoim żywiole, a przynajmniej zaczynała w nim być. Kto ją znał ten wiedział jednak, że Rika mówiła bardzo jak... Rika. Już sam "tatko" mógłby ją zdradzić przed co uważniejszymi. Ci jednak musieliby ją prędzej znać.
Kiedy sama pomyślała o tych słowach, doszła do wniosku, że właściwie nie wie kogo udaje. Fuks, że nie przez cały wieczór jej twarz zasłonięta będzie maską, inaczej byłoby trudno, bo nawet gdyby Hiromi buzię miała podobną (w rozumieniu Riki: prawie tak uroczą), to zdradzić mogłaby ją mimika. Teraz musiało chodzić o inne rzeczy. Np. to, czy Hiromi miała tatę. Wracając do wcześniejszych rozważań tym razem uznała, że chyba rzeczywiście ci ludzie nie mogli po prostu kogoś zabić. Byli przecież zbyt mili, by czynić takie zło w błahej sprawie, którą można rozwiązać inaczej.
Nie był to jednak czas, by się nad tym dłużej rozwodzić. Im dalej w las, tym bardziej matce z córką - tfu, zaczynam się wczuwać! - Sachiko i Rice udzielał się klimat otaczających je widoków. Dotarły do wioski, którą Rika pamiętała jak przez mgłę. Pewnie była tu kiedyś z tatą. Kiedy jeszcze byłam mała.
Jechały więc powozem wzdłuż kamiennego muru okalającego wioskę jak ze snu. Stukot kopyt i wydobywający się z rzadka parsk koni schodził na margines wobec muru i wielkiej bramy, do której zdawały się jechać. I rzeczywiście, chwilę później woźnica zajął się legitymowaniem wozu i już były po drugiej stronie wysokiego muru, odkrywając jego tajemnice. Tylko zaostrzyło to apetyt Riki.
-Jest cudowny. Chcę tam kiedyś pójść na spacer. - odpowiedziała, mając na myśli ogromny park, którym nie dało się nasycić w ten sposób, bowiem tak jak z pizzą, nikogo nie zadowalają same brzegi.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 741
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Hikari » 30 lis 2018, o 03:09





When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2097
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 8 paź 2019, o 18:33

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o hononorze"
Post 1/?

Posiadłość rodu Otori

Obrazek


Jesień... dni stają się coraz krótsze, deszczowe chmury coraz częściej goszczą na niebie, a coraz powszechniejsza szarość wzmacnia poczucie nihilizmu i ogólnego zrezygnowania...
Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, lecz pozwalająca być wygodnie nieszczęśliwym - czy jest to prawda? Niewątpliwie, odpowiedzi będzie tylu ilu zapytanych ludzi, ale pewne będzie jedno: niezależnie od epoki ci którzy nie mają, chcą odebrać tym, którzy mają, a ci co mają, zawsze będą chcieć więcej. W rodzinie Otori zapanował trudny czas. Tajemnicza śmierć lidera rodu i nagła rewolta jego najlepszego człowieka niedługo potem były poważnymi ciosami zadanymi rodzinie. Nie mając więc wiele czasu na opłakiwanie brata, Otori Shichiro musi zrobić wszystko, by zapewnić klanowi przetrwanie, a zdaje sobie sprawę z jednego - sąsiedzi mają czujne oczy. Nie pomogli specjalnie wtedy, gdy jego właśni ludzie przyszli po niego z mieczami, tak więc na pewno już knują, jak wykorzystać zaistniałą sytuację, a ta jest zdecydowanie ciężka - niewielu o tym wie, ale zdradziecki Serizawa zabrał ze sobą pieczęć klanu Otori, bez której wedle tradycji żaden dokument nie może być sygnowany. Mało tego, przepisy miejscowe również wymagają podpisania nią każdej transakcji, a wykonanie kopii nie wchodzi w grę, tak długo jak nie ma pewności co do tego, czy poprzednia pieczęć została zniszczona.
W zaistniałej sytuacji trzeba działać szybko i w tym celu szlachcic zwrócił się z prośbą do władz kupieckiej osady o możliwość wywieszenia oficjalnego ogłoszenia w poszukiwaniu śmiałka lub też grupy śmiałków, którzy zażegnali by kryzys...

Rezydencja rodu Otori położona była w obszarze przeznaczonym dla takich posiadłości i utrzymana jest w typowym dla obszaru stylu, a położona jest na planie prostokąta. Jej teren oddzielony jest od ulic wysokim na blisko trzy metry murem z granatową dachówką utrzymaną w bardzo dobrym stanie, chociaż sprawne oko znajdzie jeszcze pojedyncze ślady niedawnej rewolty, a dla doświadczonych wojowników jasne będzie, że przeskoczenie tych umocnień problemem wielkim nie jest. W każdym z czterech rogów utworzonego przez mur czworoboku znajduje się niewielka wieżyczka, wystająca nieznacznie ponad mur. Z reguły można na niej zobaczyć dwóch strażników, uzbrojonych w łuki i krótkie miecze.
Do rezydencji prowadzi tylko jedna, wystawna brama. Nad jej wrotami znajduje się symbol klanu - zrywająca się do lotu czapla, a wejścia chroni czterech strażników - każdy z nich ubrany w lekką, bogato zdobioną zbroję z włócznią yari przy boku i mieczem katana - nawet jeśli nie można być pewnych ich umiejętności bojowych, to na pewno wyglądają groźnie, a to w większości wystarczy, by zniechęcić potencjalnych nieprzyjaznych gości.
W tle za wrotami wystaje ponad mur wysoka na cztery piętra pagoda, pokryta dachówkami podobnymi do tych, które znajdują się na murach oraz strażnicach, ponad to, nie wiele widać zza muru...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Seinaru » 9 paź 2019, o 06:45

Podczas swojego pobytu w Ryuzaku no Taki nie zapuszczał się często w tą część osady. Co jak co, ale dzielnica mieszkalna nie oferowała wielu atrakcji dla turystów, a tubylcy nie wyróżniali się zazwyczaj niczym, co mogłoby przyciągać nowe twarze do osiedli. Seinaru też nie czuł żadnego magnetyzmu ku spokojowi tutejszych uliczek, niemniej jednak przywiało go tutaj ogłoszenie wywieszone na jednej z tablic w innej części miasta. Obietnica jakiegoś zarobku zawsze była dobrą przynętą dla osoby, która nie miała stałego zatrudnienia, a jego rzemiosło polegało właśnie na rozwiązywaniu cudzych problemów.
Otori... Otori... nie od razu znalazł właściwą bramę, choć trzeba było przyznać, że już na pierwszy rzut oka widać było, że posiadłość należała raczej do kogoś z tutejszej śmietanki. Bardzo dobrze wróżyło to w perspektywie nadchodzącego zadania - te parę Ryo za wykonaną pracę na pewno się dla niego znajdzie. Nie chodziło jednak tylko o pieniądze. Seinaru był teraz członkiem Klepsydry i choć zazwyczaj nie musiał afiszować się z tym kim jest, bo w większości miejsc był dobrze rozpoznawalny, to jednak o Klepsydrze mało kto jeszcze słyszał, a przecież przyświecały jej wielkie cele, choć na pierwszy rzut oka była to zwykła żołdacka spółka.
Nie miał okazji wypróbować jeszcze Kosy w praktyce, toteż czarną, zbyt wymyślną broń nosił na wierzchu, na plecach, gdy stanął przed Bramą podaną w ogłoszeniu. Strażnicy na szczęście byli na posterunku, więc nie musiał zakradać się do gospodarza i szukać żywej duszy modląc się o to żeby nie zostać oskarżonym o włamanie, a chęć pomocy.
- Ohayooo... - Zagadnął to tego, którego miał najbliżej. Albo do tego, który wyróżniał się jakoś i wyglądałby na dowódcę tej warty.
- Widziałem ogłoszenie w mieście, że Pan tego domu potrzebuje pomocy w jakiejś ważnej sprawie. Chciałbym zaoferować mu swoje usługi. Seinaru Kei, pasterz z Teiz. - Wyjaśnił w żołnierskich słowach z czym przyszedł i przedstawił się jak zwykle. Nie miał jednak pojęcia, że ostatnio Panowie domu zmieniają się tutaj jak w kalejdoskopie, ale miał nadzieję dowiedzieć się wszystkich szczegółów bezpośrednio od właściwego zleceniodawcy.
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1694
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 9 paź 2019, o 18:01

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o hononorze"
Post 3/?

Posiadłość rodu Otori



Tak, zdecydowanie rozsądnym było spróbować wejść przez główną bramę, miast zakradać się ukradkiem - zwłaszcza w kontekście niedawnych wydarzeń, jakie nawiedziły rodzinę Otori. Ślady ostatnich zajść stale były widoczne, chociażby w osobach wspomnianych strażników, którzy widząc zbliżającego się i uzbrojonego w niecodzienną broń mężczyznę wyprostowali się jeszcze bardziej niż do tej pory i posłali mu ostrzegawcze, aczkolwiek jeszcze nie wrogie spojrzenia.
Pasterz z Teiz zdecydował się przełamać pierwsze lody, co było zdecydowanie dobrym pomysłem - wszak w przeciwnym razie staliby tak na przeciwko siebie, on i oni i mierzyli wzrokiem, aż w końcu ktoś pierwszy się odezwie. Gdy Seinaru się przedstawił, wszyscy strażnicy otworzyli szerzej oczy - jasne, że zdawali sobie sprawę z tego, że ich obecny pan poszukuje pomocy wojowników na zewnątrz (co z jednej strony raziło w ich dumę, z drugiej działało uspokojąjąco na wieść, że to nie oni będą się musieli mierzyć z niedawnym dowódcą), ale pojawiania się prawdziwej sławy, zwycięzcy z turnieju w Hanamurze, wojownika którego sława zdecydowanie go wyprzedzała się nie spodziewali. Strażnicy jak jeden mąż wyprostowali się możliwie najbardziej po męsku, chcąc jakkolwiek wyglądać w obliczu takiego celebryty (no i nie podpaść mu, ta wielka kosa na jego grzbiecie i sława...)
- Nazywam się Watanabe Oshi, to zaszczyt, że ktoś taki jak pan odpowiedział na wezwanie naszego pana, Seinaru-dono. Proszę za mną, zaprowadzę pana. - przywitał się jeden z nich, co to wyglądał na najbardziej w bojach zaprawionego, po dał znak skinieniem głowy, co by pozostali otworzyli wrota, za którymi czekała wyłożona białym żwirem ścieżka, wijąca się pośród coraz rzadszej zieleni i prowadząca wgłąb posiadłości. Dopiero teraz można było dostrzec, że pagoda jest centralnie położonym budynkiem, otaczały ją jeszcze trzy inne, z którego jeden na pewno był salą treningową, inny pewnikiem stanowił rolę głównej sali z wyjściem na ogród z bajorem na karpie i gdzieś w tle znajdowała się jeszcze niewielka, rodzinna świątynia przy której rósł stary miłorząb. Tu i ówdzie można było zauważyć kamienne latarnie i uwijająca się służbę, która starała się ogarnąć wszelkie nawiewane wiatrem liście. Inni służący naprawiali mury budynków, które nosiły ślady niedawnego starcia, nawiasem mówiąc, straży również się sporo kręciło i każdy rzucał okiem w stronę Seinaru, wszak wojak z taką kosą i w pełnym pancerzu nie pojawia się często.
- Pan Otori ma swoją siedzibę na najwyższym piętrze... - zaczął Watanabe, kiedy już dotarli przed schody prowadzące do wnętrza pagody. Przed wejściem stało dwóch strażników, podobnie uzbrojonych jak ci przy bramie. Widząc zbliżająca się parę nieznacznie zastąpili im kroku, niezbyt agresywnie, ale jednak dosyć znacząco.
- Czy mogę pana prosić, Seinaru-dono o pozostawienie głównego oręża w depozycie? - dodał przewodnik, a jego pytanie było dosyć jednoznaczne i oznaczało tyle, że z takim orężem zwyczajnie wyżej go nie puszczą. Mimo wszystko, w powietrzu czuło się, że sytuacja jest dosyć napięta i wcale takie pewne nie było, czy aby to nie wrogowie nie przysłali sławnego wojownika, by zakończył to, co im się nie udało. Z tego też względu sporo par oczu tkwiło teraz na naszym samuraju, nie były to jednak spojrzenia nachalne czy też bezczelne, przeciwnie - ulotne niczym cienie, ale czujne niczym ptaki w gęstej roślinności, niby niewidoczne, ale gotowe narobić larum, jeśli w okolicy pojawi się drapieżnik...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Seinaru » 9 paź 2019, o 22:23

Nie spodziewał się wzbudzić aż takiego respektu wśród strażników przy wejściu na teren rodziny Otori. Oczywiście nie dziwiło go to że jest rozpoznawalny, jednak tego typu ludzie zwykli nie dawać tego po sobie poznać. 'Możesz być nawet samym Asahi Ichirou ale przy tej bramie to ja jestem szefem' - często tak zachowywali się Ci, którym szacunek, sympatia czy strach przed sławnymi czy silnymi jednostkami nie mogły przeszkodzić w wykonywaniu swoich obowiązków. Tutaj dało się połączyć jedno z drugim i Seinaru nie dość że został ciepło przyjęty, można nawet powiedzieć że z honorami, to również szybko uzyskał wstęp na teren i dokładne wskazówki gdzie powinien udać się dalej.
- Dziękuję. Bardzo Pan miły, Panie Oshi. - Uśmiechnął się do Wartownika i przeszedł z nim przez główną bramę. A tam... gdy rozejrzał się, aż chciało mu się zagwizdnąć z uznania, bo mimo że nieco pokiereszowane, to jednak otoczenie robiło spore wrażenie. Nie chciał jednak wyjść na źle wychowanego zanim pozna swojego zleceniodawcę, więc ostatkiem silnej woli się powstrzymał. W środku Ryuzaku no taki udało się komuś wygospodarować bardzo miły i uroczy zakątek terenu. Dookoła służba, zbrojni uwijali się w codziennych obowiązkach i mimo że gdzieniegdzie wciąż były widoczne ślady niedawnych walk, to i tak Kei wyczuł ten klasyczny styl i harmonię. Dwoma słowami: bardzo ładnie.
Kolejna bramka, tym razem przed wejściem już do domu gdzie miał znajdować się Pan Otori. Tak, atmosferę można było kroić nożem ale chyba tylko przez chwilę. Samuraj doskonale rozumiał podwyższone standardy bezpieczeństwa i wzmożoną czujność straży (wystarczyło rozejrzeć się dookoła), zatem nie było sensu robić problemów. Koniec końców nikt tutaj nie miał złych zamiarów i Pasterz w mig zamierzał to udowodnić.
- Pewnie, nie ma problemu. Tylko uwaga, ostra z dwóch stron. - Odparł nawet pogodnie na prośbę-rozkaz, aby nieco rozładować atmosferę. Zdjął z pleców kosę i podał ją temu kto przystąpił aby ją odebrać. Wzrokiem wskazał na yari na drugim końcu drzewca, aby nikt w swojej nonszalancji nie próbował sobie opierać jej na stopie.
- Tanto też? - Odchylił nieco połę płaszcza, aby dało się zobaczyć że ma przy pasie przytroczony jeszcze krótki sztylet. Nie chciał być posądzony o przemycanie do wnętrza pagody jakiejś broni w złej wierze, stąd dodatkowe pytanie. Naprawdę nie robiło mu to najmniejszej różnicy.
Gdy już został rozbrojony z tego co zażyczyła sobie straż, przygotował się do wspinaczki schodami. Nie był pewny czy ktoś zaprowadzi go również na górę. Jeśli tak, to posłusznie uda się za przewodnikiem.
- Czwarte piętro tak? Kurcze... - Jak dojdzie na szczyt do wieczora to będzie cud. Gdy jednak już się tam znajdzie, miał nadzieję szybko znaleźć pokój, gabinet czy izbę Pana Otori, a następnie... przywitać się?
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1694
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 10 paź 2019, o 14:22

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o hononorze"
Post 5/?

Posiadłość rodu Otori



- Tanto może pan zachować, Seinaru-dono. - odpowiedział pan Watanabe, który zaznajomiony z samurajskimi obyczajami wiedział, że przyboczna broń każdego bushi (czyli wakizashi lub właśnie tanto) nie powinna opuszczać jego boku, no chyba, że to by była ceremonia herbaciana, albo naprawdę poważna instytucja podejrzewająca zamach. Tak czy inaczej, krótką broń pozwolono naszemu bohaterowi zachować, natomiast w stronę kosy wystąpił jeden ze strażników i odebrał ją od samuraja z niskim ukłonem i pełnym szacunkiem odebrał kosę, z którą następnie przeszedł przez drzwi prowadzące do pagody, którymi wpuścił przybysza i jego dotychczasowego przewodnika. Seinaru mógł zauważyć (i na pewno to uczynił, wszak to jego cenna nowa kosa w cudzych rękach), że następnie mężczyzna rozsunął kolejne drzwi po prawej stronie, prowadzące do niewielkiej strażnicy, a raczej czegoś na kształt przechowalni. W niej znajdował się podobnie ubrany wojownik, z tym, że już nie w zbroi tylko w typowym kimono, któremu strażnik wrót przekazał kosę, a ten podobnie jak przed chwilą odebrał ją z pełnym szacunkiem, następnie odłożył na jeden z przeznaczonych na broń wieszaków (a było tam jeszcze z kilka mieczy katana), po czym wypełnił jakiś zapisek i odcisnąwszy na nim pieczęć przekazał ją strażnikowi, a ten podszedł do Watanabe, który odebrał mały zwój i przekazał Seinaru.
- Ten dokument pozwoli panu odebrać broń. Zapraszam za mną. rzekł po czym zaczął kierować się w stronę schodów. Oczywiście, że Seinaru odebrałby broń nawet i bez tego świstka, ale to wymagałoby od niego nieco więcej zachodu i trudu, tak czy inaczej, trudem było na razie wspiąć się na górę. Przybysz z Teiz mógł na szybko policzyć, że na parterze jest może z pięć pokoi, na każdym kolejnym układ był podobny - przy wyjściu z "klatki schodowej" stał pojedynczy strażnik, ubrany w kimono i fragmentaryczną zbroję, składająca się jedynie z napierśnika i "fartucha" tare. Przy boku strażnicy mieli po dwa wakizashi, po jednym na każdą stronę - była to lepsza broń do walki w ciasnym pomieszczeniu. Co do wysokości sufitów, to miały one maksymalnie dwa metry - zdecydowanie utrudniało to operowanie dłuższą bronią. Co jakiś czas na piętrach widać było dostojników, poruszających się między piętrami i ubranych w dość ciekawym stylu - mieli oni na sobie kamishimo z charakterystyczną, bardo długą hakama - nie trudno sobie wyobrazić, że bieganie z w czymś takim było praktycznie niemożliwe, chodzenie po schodach mocno utrudnione, a walka... no, nie ma to jak rozbroić człowieka jedynie wymogami etykiety (a każdy z dostojników miał przy sobie krótkie ostrze tanto lub wakizashi).
- Jesteśmy na miejscu. - ogłosił Watanabe, kiedy weszli na czwarte piętro i tutaj przy "wyjściu" było już dwóch strażników. W przeciwieństwie do innych pięter, tutaj było tylko jedno pomieszczenie, w każdym razie tak się wydawało, przy drzwiach do którego stało kolejnych dwóch wojowników, ubranych nieco lepiej niż inni - pewnikiem jakaś gwardia. Watanabe podszedł do nich, wymienił dwa słowa po czym odsunęli się go przepuścili, razem z Seinaru...

- Panie, Seinaru-dono przybył w odpowiedzi na twoje wezwanie - rzekł już na progu strażnik, schodząc do niskiej pozycji na kolanach, w której trwał aż do odwołania rozkazu. Co natomiast ukazało się oczom naszego bohatera po otworzeniu drzwi? Pokój do którego go wprowadzono był długi na około 10 metrów, podłoga wyłożona matami tatami. Na końcu, przy niskim pulpicie siedział ubrany w drogie kimono z symbolami jego rodu przedstawiającymi zrywająca się do lotu czaplę mężczyzna w wieku około 40 lat - jego włosy były ścięte w arystokratycznym stylu, hakama jaką miał na sobie zdecydowanie nie utrudniała biegania, przy boku znajdowało się inkrustowane złotem wakizashi, a z boku na stojaku w podobnej oprawie zrobione tachi. Mężczyzna nie był sam, towarzyszyła mu niewiasta w mocno wydekoltowanym czerwonym kimono i niezwykle długich rękawach - pytania nasuwały sie przynajmniej dwa: jak to się dzieje, że to z niej nie spada i czy drugie, czy tak być powinno? Kobieta polewała mężczyźnie napitek do czareczki z ceramicznej butelki, trzymanej w gorącej wodzie - bez wątpienia, to było sake.
- Seinaru Kei? Zwycięzca turnieju w Hanamurze, uczestnik wojny w Karmazynowych Szczytach? Nie spodziewałem się, że ktoś tak zacny odpowie na moje wezwanie! - rzekł mężczyzna, po czym szybko skierował swe słowa do kobiety - Umeko, szybko przygotuj czarkę dla pana Seinaru! - klasnął w dłoń i już cieplutka sake najwyższej jakości trafiła do czareczki.
- Proszę podejść bliżej, Seinaru-dono. Czy potrzeba panu jeszcze czegoś, nie jest pan głodny? Watanebe, wstań i również dołącz. - kontynuował pan tego domu, wskazując na jedną z pobliskich poduszek do siedzenia obok jego stolika...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Seinaru » 10 paź 2019, o 18:06

Huh... jak to jest, że obcy ludzie szanowali jego broń z większym szacunkiem niż sam jej właściciel? Nigdy nie podzielał tej czci dla mieczy, którą praktykowali mieszkańcy Yinzin. Oczywiście znał samurajską kastę, sam uważał się za jej część, choć widział się w niej bardziej jako czarną owcę niż wzór do naśladowania... Niemniej jednak, wszystkie formalności zostały przeprowadzone sprawnie i szybko, więc Seinaru z tanto przy boku i kuponem na kosę mógł zacząć pokonywać kolejne piętra razem z Watanabe. I choć wspinaczka była raczej podróżą bez historii, to Kei podczas niej zdążył zauważyć, że tą samą dyscyplinę i pewną elegancję, którą zauważył na zewnątrz, można było znaleźć również wewnątrz pagody. Ten spokojny nastrój udzielił się również jemu. Powoli w podświadomości pojawiał się zakaz tupania ciężkimi buciorami przy wchodzeniu na kolejne stopnie i przechodzeniu przez półpiętra, zakaz wnoszenia błota na czyste podłogi i zakaz mówienia podniesionym głosem.
Mimo wejścia na czwarte piętro nie czuł się zdyszany. To chyba bieganie kilkadziesiąt kilometrów po Midori tak przygotowało go do pojedynku ze schodami. Nadszedł czas na spotkanie z panem Otori. Gdy Watanabe uchylił drzwi i wpadł na klęczkach do pomieszczenia, Seinaru z zaciekawieniem zajrzał do wnętrza, całkiem przestronnego zresztą. Po krótkim przedstawieniu został zaproszony do środka, a na wieść o jego przybyciu Pan domu zareagował bardzo entuzjastycznie. Tak naprawdę samuraj wyobrażał go sobie jako nieco starszego jegomościa, a do tego w o wiele gorszym humorze. Obecność odważnie ubranej służki widocznie bardzo skutecznie łagodziła stres pourazowy po walkach na terenie posiadłości.
- Zgadza się, Panie. - Odpowiedział na wymienione jego własne osiągnięcia. - Do tego uczestnik Bitwy o Mur i ostatnio również mierzyłem się z Biju w Midori. Nawet udało mi się go kopnąć w tyłek, za przeproszeniem. I tak się złożyło, że byłem akurat w okolicy. - Uśmiechnął się tak jak poprzednio, dla rozładowania atmosfery na koniec swojego uzupełniającego przedstawienia. Trzeba jednak było nadmienić, że wspomniana atmosfera w ogóle nie była napięta. Wprost przeciwnie, gospodarz był bardzo skory do poczęstowania samuraja sake.
- Dziękuję, ale muszę odmówić. Nie piję alkholu. W zupełności wystarczy herbata. - Nie chciał być za skromny i prosić tylko o wodę bo prawdę mówiąc, naprawdę chętnie rozgrzałby się herbatką w ten jesienny dzień. Nie chciał być tym, który nachalnie przechodzi do konkretów i wypytuje o swoje zadanie. Uważał że w dobrym tonie będzie pozwolić zacząć panu Otori mówić o tym, czego potrzebuje.
- Nie, nie, dziękuję. Nie chcę nadużywać gościnności. - Odpowiedział na pytanie o inne życzenia i na ofertę poczęstunku. Usiadł natomiast na podusi przeznaczonej dla niego przez Pana Otori.
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1694
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 10 paź 2019, o 19:08

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o hononorze"
Post 7/?

Posiadłość rodu Otori



- Doprawdy? Chętnie dowiedziałbym się o tym więcej. Do tej pory myślałem, że bijuu nie istnieją, zaintrygował mnie pan... - odpowiedział pan Otori słysząc jak Seinaru dopełnia informacje o sobie. Z głosu mężczyzny wynikało, że istotnie jest zaintrygowany tym, co mówi samuraj, a przy tym stara się go uważnie obserwować i niemalże przejrzeć jego myśli na wylot - takie właśnie były zwyczaje szlachty.
Kiedy Seinaru podszedł bliżej, Watanabe również się zbliżył, tylko nie tak bardzo jak on. Zajął miejsce dwa metry za nim po jego prawej stronie. Takie położenie w żadnym razie nie było przypadkiem, zwłaszcza, że nie siedział w seiza lecz w tatehiza, pozycji z jednym uniesionym kolanem, typowej dla strażników i zapewniającej możliwość błyskawicznego poderwania się do przodu lub do tyłu - pewne było jedno, strażnicy w tym domostwie nie zapominali o swoich obowiązkach w żadnej chwili...
- Nie będę zmuszał zatem. Yumi, przygotuj dla pana herbatę, sencha, bacha, kokeicha? - odpowiedział mężczyzna gdy Seinaru grzecznie wykręcił się od spożywania alkoholu, cóż takie było jego święte prawo. Nie obraził w tym względzie swojego aktualnego gospodarza i prawdopodobnego pracodawcy. Tak czy inaczej, gdy tylko ciemnowłosy powie, jakiej sobie herbaty życzy, Yumi bez zbędnego słowa zabierze się do pracy, w odpowiedni dla danego gatunku herbaty sposób - ot wszystko na granicy perfekcji. W między czasie, pan Otori wprowadzi naszego bohatera w zawiłości zadania, jakie go tutaj czekają, bo wszak po to przybył, czyż nie?
- Seinaru-dono, jak za pewno jest panu wiadome, ostatni czas był bardzo trudny dla rodu Otori. Mój starszy brat zmarł, a niedługo potem kapitan naszej straży, Serizawa wraz ze swoimi najwierniejszymi ludźmi dopuścił się zdrady i spróbował zabić mnie i przejąć władzę w klanie... - mówiąc to, mężczyzna zachował poważny ton głosu i całkiem wyczuwalną pogardę, kiedy wspominał o buntownikach. Mało tego, w jego relacji dało się również wyczuć pewną nutę żalu, jednakże nie trwała ona zbyt długo i mężczyzna kontynuował.
- Wojownikom oddanym rodowi Otori udało się zgładzić większość buntowników, ale i tak Serizawa wraz z paroma ludźmi zdołał zbiec, jednocześnie zabierając naszą pieczęć rodową. Bez niej, żaden dokument nie może zostać uznany za oficjalny, co skutecznie wiąże nam ręce we wszelkich sprawach dyplomatycznych. Na domiar złego, podejrzewam, że to nie przypadek, że Serizawa zdradził właśnie teraz. - tutaj mężczyzna nieznacznie się podniósł i stuknął palcem prawej dłoni w swój stół. Jednocześnie, coś nieznacznie zaskrzypiało na suficie, jakby jakieś szczury biegały po poddaszu tudzież inne gadzieństwo.
- Jesteśmy w trakcie negocjowania bardzo ważnego mariażu, między córką mojego zmarłego brata a sukcesorem rodu Mirumoto, ale klan Bayushi również jest tym mocno zainteresowany. Sądzę, że mogli przekupić Serizawe, by nam zaszkodził i osłabił naszą pozycję. Może nawet śmierć mojego brata nie jest przypadkowa! - wysnuł poważne oskarżenia, na które Watanabe lekko drgnął, jakby może chciał zaprzeczyć, ale ostatecznie nie odezwał się i w milczeniu trwał w swojej pozycji. Otori wydawał się nie zauważyć tego lekkiego ruchu, bowiem przeszedł do wyjaśnienia, o co mu chodzi i dlaczego.
- Seinaru-dono, tak wygląda nasza sytuacja. Chciałbym, by wytropił pan zdrajców i odzyskał pieczęć. Los buntownik mnie nie obchodzi, nie będę ukrywał, wolałbym, by ich głowy wylądowały przed moimi nogami, ale to mogę pozostawić do pana decyzji. Za pomyślne zakończenie zadanie przewidziana jest oczywiście nagroda, mogę zaproponować 650 ryo. - zakończył dosadnie i piłka wylądowała po stronie Seinaru.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Seinaru » 10 paź 2019, o 20:15

O cholercia. Kto by się spodziewał, że z pierwszym poważnym wyzwaniem przyjdzie mu się zmierzyć już w gabinecie pana Otori, przy wyborze herbaty. Seinaru lubił herbatę, uważał się za smakosza, lecz tak naprawdę nigdy nie interesowały go gatunki i ceremoniały. Napary zwykle dzielił na dwie kategorie: dobre i niedobre, i kiedy gospodarz wymienił mu trzy do wyboru jednym tchem niemalże, samurajowi trudno było je nawet powtórzyć. Przez chwilę milczał, udając że się zastanawia i istotnie tak było. Nie myślał jednak o tym jakiej herbaty sobie życzy, tylko jak wyjść z twarzą z tej sytuacji nie okazując się ignorantem.
- Tej pierwszej poproszę. - Odparł w końcu, zadowolony i w nadziei, że nie okazał się niegodnym kontaktów ze szlachtą.
Gdy napar dochodził, pan Otori zabrał się za wyjaśnianie dość skomplikowanej, jak się okazało, obecnej sytuacji swojego Rodu. Kei nigdy nie miał pamięci do nazwisk, więc z trudem nadążył nawet za tą prostą wyliczanką kto i z kim, kiedy i kogo, ale ostatecznie wyciągnął z tego zawiłego dla niego streszczenia esencję. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak klasyczna intryga i samuraj również chętnie przyjął taką wersję wydarzeń. Przekupiony przez wrogi klan zdrajca w odpowiednim momencie buntuje się przeciw swojemu Panu i doprowadza go na skraj upadku.
- Uhm... rzeczywiście nieciekawie. - Podsumował opowiastkę na początku jednym zdaniem, a potem zaczął wdawać się w szczegóły.
- Oczywiście, jeśli chodzi tylko o dorwanie zdrajcy to nie powinno być problemu ale... z całym szacunkiem... nie interesuje Pana kto za tym stał? Jego głowa wyrówna rachunki ale nie rozwiąże problemu. - Takie luźne przemyślenia przy herbatce. Oczywiście Seinaru nie zamierzał być nadgorliwy i ograniczy się tylko do wyznaczonego zakresu zadania, jednakże uważał swoją uwagę za trafną.
- Cokolwiek Pan postanowi, zgoda. - Nie zamierzał targować się jak przekupka. Teraz ważniejsze dla niego było co innego.
- 650 ryo i... będzie nas Pan polecać przyjaciołom. - W tym momencie delikatnie oparł swoją dłoń na blacie, eksponując przewiązaną na nadgarstku bandanę, na której wyszyty był znak Klepsydry - organizacji najemniczej, którą założył niedawno z Ichirou.
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1694
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 11 paź 2019, o 06:50

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o hononorze"
Post 9/?

Posiadłość rodu Otori



Młody samuraj zgrabnie wybrnął z problemu, jaki się pojawił co dowodziło jego biegłości, bowiem tak samo jak na polu walki trzeba było umieć uchwycić najbardziej dogodną chwilę i w oparciu o to co się dzieje reagować szybko, tak samo w dworskim towarzystwie. Yumi słysząc jego odpowiedź zabrała się za przygotowywanie wybranej herbaty, której czarkę napełniwszy przekazała samurajowie w tzw. międzyczasie.
Tymczasem trwały "negocjacje" dotyczące stopnia zaangażowania Seinaru w całą pałacową intrygę, która istotnie mogła mieć wiele wątków i meandrów, sprawiających że prawda ukrywała się za opończą domysłów i niepewności. Słysząc słowa samuraja, pan Otori wydawał się przez moment rozważać jego propozycję, co dało się zauważyć w delikatnie mniej obecnym spojrzeniu i geście gładzenia bródki. Nie trwało to specjalnie długo, szlachcic po paru sekundach wrócił "do żywych" i skupiwszy swą uwagę na gościu odpowiedział poważnym głosem.
- Sami również próbujemy rozwiązać tą sprawę. Jeśli uda się panu wywiedzieć czegoś więcej, proszę
o przekazanie informacji do moich ludzi. Niech Watanabe będzie pana łącznikiem.
- i w ten oto sposób, pan tego domu wybrnął z konieczności rozważania większego wynagrodzenia dla samuraja gdyby czasem udało mu się coś więcej wywiedzieć. Sam Watanabe "zasalutował" przyjmując dodatkowe obowiązki.
- Pomogę panu jak tylko będę umiał i liczę na pana wsparcie. - wtrącił nie zmieniając pozycji wojownik, a skoro o pieniądzach mowa, słysząc jak samuraj przystaje na jego propozycję, mężczyzna wyraźnie się rozpromienił, no może to za mocno powiedziane, dało się zauważyć w nim zadowolenie. Co więcej, nie uszedł jego uwadze dość sugestywny gest, w jakim to Seinaru zadeklarował swoją przynależność.
- Znów mnie pan zaintrygował, Seinaru-dono. Jak rozumiem, reprezentuje pan jakąś większą grupę, proszę o tym opowiedzieć, bowiem wydawało mi się, że większość samurajów podlega liderowi z Yinzin lub feudalnym lordom. - rzekł pan Otori, gotowy na kolejną ciekawostkę z wielkiego świata - jakby bowiem nie patrzeć, jego gość sporo świata przeszedł i jeszcze więcej widział: walka o mur, wojna między Yamanaka i Hyuuga, legendarne Bijuu i teraz jakiś tajemniczy symbol klepsydry....
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Fumetsu » 11 paź 2019, o 12:17

1/15 Spacer, spacerem!
[ Kimiko - misja D ]



Kimiko, Kimiko, Kimiko – dla niektórych może to brzmieć jak najpiękniejsze słowo, imię czy cokolwiek innego, lecz ta „Kimiko” była zwyczajną dziewczyną, która aktualnie przemieszczała się pomiędzy budynkami poszukując schronienia, czy też inaczej mówiąc dachu nad głową. Idąc przez ulice dostrzegała tylko ludzi, którzy albo wracali z pracy, zakupów, czy też innych czynności na przykład spacer, oni właśnie wracali do swojego domu, a Kunoichi go właśnie potrzebowała. Kiedy dostrzegała przechodniów widziała na ich twarzach uśmiech, czasem złą minę, czy też zawiedzioną, ale to nic nie znaczyło, bo każdy może mieć swój gorszy dzień i gorzej się czuć.

Po kilkunastu minutach idąc wciąż przed siebie napotykała coraz to mniej ludzi, więc właśnie może tam znajdzie jakiś jeden wolny pokój gdzie mogłaby się zatrzymać zjeść coś, lub też odpocząć na kilka minut, czy też godzin. No i tak jak wcześniej wspominałem, pod jedną gospodą wwidniała tabliczka, a na niej napisane

Jeżeli szukasz noclegu wstąp do Gospody!


Krótko, zwięźle i na temat, tak można było określić słowa widniejące na postawionej przed gospodą tabliczkę, która zrozumiale oddawała informację.

Po wejściu do Gospody widać było tam mały barek, za którym stał jakiś facet, zapewne był to karczmarz czy też kelner, stoliki które były już pozajmowane i ludzie patrzący na nowo przybyłą tutaj osobę. Po wejściu w próg karczmy wszystkie oczy skierowały się w twoją stronę mogłaś poczuć się oszczana, lecz to tak jak każdy inny klient wchodzący do gospody, lecz po kilku sekundach już ich oczy były skupione na kompletnie czymś innych, chyba, że zauroczyłaś lekko pijanego mężczyzne wtedy nie było tutaj lekko.

Pogoda aktualnie panująca, na zewnątrz była dość znośna, wiatr praktycznie nie wiał, a jeżeli tak to zdarzało się to sporadycznie, pochmurne niebo, więc nie było co liczyć na dużo promieni słonecznych, które oświetliły by drogę.
Poprowadzone Misje:
[D] - Podejrzana Przesyłka! - Maname
[D] - Kradzież! - Fuji

[D] - Zaginione Zwierzę? - Izanagi
[D] - Niech żyje sztuka - Gundan OCENA GRACZA 7-8/10
[D] - Morskie opowieści - Tenshin- OCENA GRACZA 8/10
Misje Prowadzone Aktualnie:

Rezerwacja:
[C] - Byakuren

PRZYGARNĘ OSOBĘ NA MISJE RANGI D-C
Avatar użytkownika

Fumetsu
 
Posty: 111
Dołączył(a): 23 wrz 2018, o 17:18
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2749&p=35227#p35227
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Seinaru » 11 paź 2019, o 17:37

Rozwiązanie jakie zaproponował pan Otori było jednocześnie tanie, wygodne i praktyczne - przynajmniej dla niego. Seinaru miał tylko nadzieję, że Watanabe nie będzie za nim chodził krok w krok po całym Ryuzaku i "pomagał". Kei jednak nie miał nic przeciwko przekazaniu prawdy o spisku zleceniodawcy, jeśli uda mu się do niej dotrzeć.
- W porządku, niech tak będzie. - Odpowiedział samuraj na ten malutki "aneks" do ustnej umowy, który był w rzeczywistości tylko ewentualną przysługą.
Bardzo się ucieszył gdy Otori wychwycił jego wymowny gest i zaczął temat Klepsydry. Jego ciekawość była nie tylko dobrą okazją do udanego początku działalności grupy, ale także mogła w przyszłości zaowocować jakąś siatką bogatych zleceniodawców. Sądząc bowiem po tej pięknej posiadłości Seinaru nie miał wątpliwości, że jest gościem bogatego i zapewne wpływowego tutejszego Rodu.
- Oh, interesy Klepsydry wcale nie stoją w konflikcie ani z Yinzin, ani z moim rodzinnym Teiz. Poza tym Tadatoshi-dono, Yakuin, zawsze dawał mi dużo swobody w podejmowaniu decyzji i nie zamierzam zawieść jego zaufania. - Uspokoił swojego rozmówcę Kei. Nie przeszło mu nawet przez chwilę przez myśl, że mógłby przyjąć lub pozwolić komuś przyjąć zlecenie przeciwko Teiz. Nad Yinzin musiałby się zastanowić, ale na Teiz to na pewno nie. Poza tym, nie wiedział jakie uczucia żywi do niego Tadatoshi, ale on bardzo go szanował nie tylko jako swojego "zwierzchnika", ale również człowieka bardzo mądrego i doświadczonego. Cieszył się on u Seinaru ogromnym autorytetem.
- Założyliśmy tą organizację całkiem niedawno razem z Ichirou Asahim, o którym też mógł Pan słyszeć, nawet jeszcze więcej niż o mnie. Z tego co mi wiadomo, kilku potężnych shinobi również wyraziło już chęć dołączenia do nas. - Miał tu na myśli Kumę i Yoichiego oczywiście, chociaż o tym drugim nie zamierzał niczego zdradzać. Póki był uznawany za martwego i sam nie zechce powrócić do świata żywych, nie należało go tam wypychać na siłę.
- Można powiedzieć że jesteśmy najemnikami, bo nie podlegamy bezpośrednio pod żadnego z Liderów ani lordów feudalnych. A trudnimy się rozwiązywaniem problemów takich jak Pańskie, zawsze po jasnej stronie. Póki co za pieniądze, bo jednak jeść trzeba. - Znów uśmiechnął się na koniec. Herbatka? Gdzie ta herbatka, bo zaschło mu gardle od tego mówienia?
- A teraz, za pozwoleniem, wracając do tematu... - Upił w końcu łyczek jeśli herbatka rzeczywiście wylądowała na stoliku. - ...ten Serizawa jak wygląda? Czym walczy? Ilu ludzi miał pod sobą i z iloma uciekł? No i najważniejsze, gdzie mógł się udać? - Zarzucił rozmówcę lawiną podstawowych pytań. Na im więcej Otori lub Watanabe będą znali odpowiedź, tym większe szanse powodzenia będzie miał Seinaru. Dlatego tym odpowiedziom Kei przysłuchiwał się naprawdę uważnie.
Avatar użytkownika

Seinaru
Maruda
 
Posty: 1694
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Obszar obejmujący kilka posiadłości...

Postprzez Kakita Asagi » 11 paź 2019, o 18:19

Misja rangi B dla Seinaru
"Rzecz o honorze"
Post 11/?

Posiadłość rodu Otori



Tak, pan Otori wydawał się nie móc zmarnować okazji, by się wywiedzieć czegoś nowego ze świata - jak wiadomo, wiedza to potęga, zwłaszcza taka, do kogo się zwrócić by czyjąś głowę zdobyć lub własną ocalić... Tak czy inaczej, samuraj przystał na postawione warunki - jak się czegoś ciekawego dowie i może rozwiąże sprawę, to sympatycznie, jak się mu natomiast nie uda, to też nie będzie z tego powodu jakiejś większego problemu, ważne by odzyskał pieczęć i ewentualnych złoczyńców ukarał, jak się uda...
Kiedy Seinaru zaczął opowiadać o swojej organizacji, pan Otori zamienił się w słuch i wydawało się, że każdą informacje szczególnie dokładnie sobie w głowie notuje.
- Ten Ichirou Asahi? Członek krwawego pokolenia?! - szlachcic oczywiście doskonale wiedział kim był Ichirou, jego sława istotnie przewyższała tą, jaka kroczyła przed Seinaru więc co tu dużo kryć, bardzo poważna organizacja się pojawiła i co więcej miała zrzeszać jeszcze inne wyjątkowe jednostki. Otori był zaskoczony, ale przy tym w duchu mocno zmieszany. W obliczu wydarzeń związanych z upadkiem Rady, zdradą Shiro Ryu, pojawieniem się Cesarstrwa jakiś czas temu i jeszcze wojny między wielkimi klanami ninja, taka złożona z elity i niepozostająca pod niczyją poza własną władzą organizacja z miejsca stawała się bardzo poważnym graczem. Czy aby szacunek pana Otori do Seinaru wskoczył jeszcze o szczebel lub dwa wyżej, czy może był to już lęk i obawa, przed zwracaniem się o pomoc do kogoś z takimi "referencjami" i wsparciem? Cóż, szlachcic nigdy nie stanąłby na czele bogatego rodu (nawet jeśli miało to miejsce niemalże wczoraj), gdyby nie umiał sobie w takich sytuacjach poradzić i zachowując zimną krew wypowiadać kolejne słowa.
- Jestem zatem pewien, że Serizawa pożałuje swojej decyzji. - dodał z pewnością w głosie, mniej więcej w tej chwili Yumi uzupełniła czarkę Seinaru o kolejną porcję herbaty, więc zwilżywszy gardło nasz bohater mógł się zabrać na poważnie za zadanie, w pierwszej kolejności wywiedzieć się, kogo ma przeciwko sobie.
- Serizawa pochodzi z Yinzin, z tego co wiem odbył swoje szkolenie bojowe w samurajskiej szkole w Kaigan. Łatwo go rozpoznać, w czasie jednego z pojedynków w młodości stracił jedno oko kryje je za opaską zrobioną z tsuby. Razem z nim zbiegli jeszcze Buntora oraz Akagi, jeśli chodzi o ich specjalizację, to... - tutaj Otori przeniósł wymowne spojrzenie na Watanabe, który zdecydowanie lepiej orientował się w tym, w czym dobrzy byli jego niedawni towarzysze broni. Mężczyzna w mig podłapał jego wymowne spojrzenie zaczął redagowanie kto i czym się zajmował.
- Akagi była jedną z młodszych członkini straży, a przy tym przyjaciółką córki naszego poprzedniego pana. Specjalizowała się w łucznictwie, w zasadzie, była nawet instruktorką panienki w tym zakresie. Buntaro natomiast to rosły mężczyzna, grupo ponad 6 stóp wysokości, jego ulubioną bronią jest satsumata. Z tego co wiem w przeszłości był zawadiaką i nawet napadł powóz z poprzednim panem. W walce pokonał go właśnie Serizawa-san, lecz miast go zabić dostrzegł w nim wojownika i...
- Wspólnika. Widać, że poznał swego i już wtedy miał plany nas zdradzić. Mów dalej... - w trącił pan Otori unosząc się w gniewie, ale szybko się opanował i ustąpił, by Watanabe mógł kontynuować, co nastąpiło po trwającej jeszcze z dwie, trzy sekundy ciszy.
- Serizawa-san był najlepszym szermierzem z nas wszystkich. Władał biegle zarówno nodachi jak i wakizashi, podobno nawet dwoma mieczami jednocześnie. Bardzo cenił sobie honor i wiele nas nauczył... - w głosie Watanabe słychać było mimowolny podziw dla starego wiarusa, który niewątpliwie nie podobał się panu Otori, bowiem ten znów włączył się w dyskusję.
- Ostatecznie ten cały honor na nic się zdał i okazał się być zwykłym zdrajcom. Tamta wspomniana dwójka to jego najbliżsi ludzie, Watanabe o tym nie wspomniał, ale Akagi to córka Serizawy. Co do tego, gdzie mógłby być, to podejrzewam, że zaszył się gdzieś w Kaigan, pewnikiem szuka wsparcia wśród towarzyszy ze szkoły. - wtrącił mocno rozsierdzony Otori. Jego postawa ze skrzyżowanymi rękoma, mimowolna czerwień na twarzy, szybszy oddech i ton zdradzały, że nie tylko drażni go samo wspomnienie zdrajców, ale również to, z jakim szacunkiem i mimowolnym podziwem mówią o nim jego podwładni - jakby nie patrzeć, Serizawa był ich dowódcą.
- Poza tym, uszło z nim jeszcze trzech szeregowych strażników, a Buntaro został poważnie ranny w prawą nogę... - dodał niepewnie Watanabe, zastanawiając się zapewne, czy nie lepiej było się już w ogóle nie odzywać i nie zapaść pod ziemię...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości