Siedziba straży

Siedziba straży

Postprzez Ichirou » 2 sie 2019, o 00:26

Główna siedziba służb porządkowych w Yokukage. Duży, solidny kompleks kilku budynków, wykonanych z w większy stopniu z drewna i w mniejszym z kamienia, utrzymanych w dość tradycyjnym dla regionu stylu. To właśnie stąd rozporządza się siłami i zasobami służb porządkowych i to własnie tutaj podejmuje się decyzji spraw może niekoniecznie kluczowych, ale wciąż istotnych do poprawnego, codziennego funkcjonowania głównej osady w Midori. Znajdują się tu gabinety głównodowodzącego oraz kapitanów, pomieszczenia strażników, tymczasowy areszt, zbrojownia oraz kilka innych obiektów, niezbędnych do jak najsprawniejszego działania straży.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Siedziba straży

Postprzez Ichirou » 2 sie 2019, o 01:06

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
4/45


Po drobnych przekomarzaniach między dziewczynami i ewentualnym małym poślizgu se strony Inojki, cała trójka gotowa do drogi znalazła się przy drzwiach szpetnej rudery. Shikao nie skomentował w żaden sposób spóźnienia białowłosej w gościach, jednak jego córeczka dobrze wiedziała, że gdyby znalazła się na jej miejscu, tatko nie szczędziłby może nie cierpkich, ale na pewno chłodnych słów.
Opuścili domostwo i wyszli na jedną z głównych ulic wioski, by stamtąd pokierować swoje kroki do placówki lokalnych służb porządkowych. Było cieplutko, nawet troszkę zbyt cieplutko. Nie było potrzeby spoglądania w kalendarz, by zdać sobie sprawę z tego, że wyważona wiosna wykonała grzeczny, pożegnalny ukłon i zaczęła powolutku odsuwać się na bok, by na jej miejsce mogło bez pardonu wkroczyć lato, znacznie mniej delikatnie witające wszystkich mieszkańców regionu swoimi gorącymi objęciami.
Shikao wprowadził duet bohaterek na obszar siedziby straży, z której normalnie dziewczyny zostałyby pewnie przepędzone. Teraz jednak nie było żadnych problemów. Spłukany hazardzista nie musiał nawet przedstawiać celu swojej wizyty, ponieważ wyglądało na to, że wszystko zostało już zawczasu ustalone. Wraz z jednym ze strażników powędrowali do aresztu, gdzie znajdowała się pojmana. Prawie wszystko było już przygotowane - spotkanie miało odbyć się w celi odizolowanej od pozostałych, by zapewnić w miarę komfortowe warunki do przeprowadzenia nietypowego przesłuchania. Dziewczyny miały jednak okazję minąć kilka małych klitek, w których znajdowali się jacyś podrzędni łotrzy. Jeden z nich, niemal dwu metrowy, o białych włosach i szkarłatnych oczach, zagwizdał za paniami i lubieżnie oblizał wargi. Prowadzący ich strażnik poprosił wtedy o nie reagowanie i zachowanie spokoju.
Po chwili znaleźli się przed właściwą celą. Shikao poprosił przedstawiciela służb porządkowych o otwarcie drzwi i umożliwienie wejścia do środka. Znaleźli się tam więc we trójkę przeciwko jednej, pojmanej kobiecie . Oszustka była spętana kajdanami tak, by nie mogła nawet choć trochę zbliżyć do siebie dłoni i spróbować skladania jakichś pieczęci. Wyglądała marniej niż wtedy, gdy Shi i Inojka ją zdemaskowały. Miała na sobie kilka sińców, które pewnie były efektem dotychczasowych prób wyciągania z niej informacji. Mimo biednego stanu wizualnego nie wyglądała na szczególnie złamaną. Podniosła się energicznie na tyle, na ile mogła, a potem obdarowała obie dziewczyny tym samym, pełnym nienawiści spojrzeniem, którym obdarowała je w szopie rodziny Watanabe. Miała zakneblowaną buzię, ale z niezrozumiałego bełkotu można było zrozumieć, że odezwała się do przybyszek per suki.
- Shikatsu, unieruchom ją - wydał stanowczy rozkaz, samemu ustępując nieco na bok, by mieć z dystansu kilku kroków pogląd na całą sytuację i szansę na reakcję, gdyby zaszła taka konieczność.
- Inoyū, proszę, użyj swoich zdolności - odezwał się do drugiej kunoichi już nieco łagodniejszym tonem głosu.
Podwójne standardy.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Siedziba straży

Postprzez Shikatsu » 2 sie 2019, o 15:30

Spacerek w towarzystwie tej dwójki był dla Nary dość stresującym doświadczeniem - zazwyczaj sama nie była szczególnie rozgadana, ale aura cichej powagi, jaką roztaczał jej rodziciel, sprawiała, że czuła się wybitnie mało komfortowo. Urozmaicała więc marsz rzucanymi co jakiś czas niezręcznymi uwagami o pogodzie, o nietypowej przyrodzie w lesie, o tutejszych knajpkach, licząc w duchu na to, że choćby Inoyu będzie chciała podtrzymać jakąkolwiek rozmowę. W momencie, gdy zbliżyli się do budynku straży, zamilkła - uniosła brwi z lekkim zaskoczeniem, gdy strażnicy nawet nie spytali ich o powód wizyty, by zerknąć pytająco na ojca. Cholera, poważne sprawy - jako szeregowy doko klanu Nara nigdy wcześniej nie miała nawet okazji przekroczyć tego progu. Sunęła więc na końcu tego pochodu, rozglądając się z umiarkowanym zainteresowaniem po tutejszym wystroju. Zapuściła też parokrotnie żurawia do mijanych klitkowatych cel, oglądając sobie tutejszych łobuzów. Co za brzydkie mordy.
Mijając olbrzymią siwą świnię tylko odwróciła głowę w inną stronę, marszcząc brwi z irytacją - cokolwiek wyprawiał na wolności ten gigantyczny mutant, to chwała bogu, że siedział teraz po drugiej stronie krat.
Po tej interesującej rodzinnej przechadzce po ludzkim zoo dotarli wreszcie pod właściwy adres - biorąc pod uwagę to, jak poobijana była buzia kobieciny, to ostatnich parę dni nie było dla niej zbyt przyjemnych. Parę obić na skórze sugerowało, że strażnicy nie obchodzili się z nią zbyt delikatnie. Shi wypuściła powietrze z cieniem zmęczenia, gdy musiała podejść bliżej - niezbyt miała ochotę w znowu oglądać oszustkę.
- Doberek - odpowiedziała grzecznie na powitanie uwięzionej kobiecie, puszczając mimo uszu jej brak manier. W sumie nie było jej nawet żal - Nara oparła się tylko grzbietem o chłodną kamienną ścianę, nadal święcie przekonana, że jej rolą jest tutaj tylko bycie biernym obserwatorem tego, jak jej importowany szperacz Yamanaka szpanuje swoim grzebaniem w odmętach ludzkiej świadomości. Jak bardzo się myliła.
- Co? Czemu ja? Przecież sam też potrafisz - skrzywiła się na polecenie, które wydał jej ojczulek. Aha, czyli po to była tu potrzebna! By się stary ojciec nie przemęczał!
Przez moment stała w miejscu ze skrzyżowanymi rękami na piersi, w ten sposób stawiając bierny opór na to wysługiwanie się nią. Westchnęła jednak ciężko i ostentacyjnie i opuściła bezwładnie ręce, by z łaski swojej odkleić swoje plecy od ściany. Ociągała się niemiłosiernie.
W końcu przewróciła oczami i z łaski swojej złożyła dłonie w pieczęć szczura, a jej cień poruszył się niespokojnie, potem na moment zamarł, a potem leniwie, powolutku, zupełnie jakby był senny, połączył się z cieniem spętanej kobiety. Shi spojrzała na ojca spod byka, a potem w pełnym pretensji geście rozłożyła łapska, wskazując wymownie na stworzone przez siebie cieniowe więzy.
- Tadam. Mogę po tym iść do domu?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Siedziba straży

Postprzez Inoyū » 3 sie 2019, o 19:03

Atmosfera ogólnego dyskomfortu roztaczająca się nad brunetką oraz jej tatusiem zaczęła udzielać się również rozdzielającej ich dość oziębły duecik Yamanace. Nigdy jakoś specjalnie nie przeszkadzało jej branie biernego udziału w nieswoich konfliktach. Nie mogła też powiedzieć, że jest jakkolwiek wrażliwa na wahania emocjonalne wchodzących z nią w interakcję osób. Jak niektórzy wręcz przejmują emocje od innych, nieco zbyt przejmując się ich osobistymi tragediami, tak Inoyu potrafiła perfekcyjnie odseparować się od wszystkich dziejących się tuż obok nieszczęść. I chociaż mogło to dawać pewne przydatne profity, jak utrudnianie życia potencjalnym manipulatorom, którzy chcieliby ją emocjonalnie poszantażować, tak wiązało się również z tym, że w wielu sprawach nie można było do niej po prostu dotrzeć. Konsekwentnie budowała oddzielającą ją od innych ludzi ścianę, której z każdym kolejnym rokiem stawała się coraz grubsza.
Te wypracowane zdystansowanie zwykle doskonale się sprawdzało - nie czuła się zobligowana do zareagowania na cokolwiek, więc mogła wybierać sobie, na co ma ochotę marnować swój czas i energię, a na co nie. Przecież nie musiała nikomu pomagać, nikogo ratować, nikogo osłaniać; to tylko i wyłącznie ich sprawa, że w ogóle dopuścili do takiej sytuacji, więc niech teraz radzą sobie sami. Pomoc by tylko jeszcze bardziej ich rozleniwiła.
Teraz jednak nie mogła ot tak zignorować niedogodności i przejść sobie obok niej, bo ta szła uparcie z nią krok w krok i raczej nie było ani cienia szansy, by tak po prostu zniknęła. Nie mogła zdecydować, czy próby zaczęcia jakiejkolwiek rozmowy przez jej zdesperowaną koleżankę jeszcze bardziej pogłębiają niezręczność ich krótkiego spacerku, czy też może odrobinkę ją niwelują. Chociaż próbowała puszczać mimo uszu pokraczne zaczątki swobodnej pogawędki, zawzięcie milcząca postawa pana Shikao wymusiła na niej kilka lakonicznych odburknięć w stronę jego córeczki. Co za dziwna rodzinka. Czy oni w ogóle jakoś się komunikują?
Nigdy nie miała ambicji, by brać udział w tych grubszych sprawach. Nie po to jej rodzina osiedliła się gdzieś na uboczu, z dala od wielkomiejskiego zgiełku i, w pewnym sensie, tych wszystkich ograniczeń związanych z zamieszkaniem na obszarze objętym specjalnym nadzorem, by teraz sama się tam pchała. O wiele bardziej ceniła sobie święty spokój i brak odpowiedzialności za cokolwiek.
A jednak oto właśnie została przyprowadzona przed siedzibę straży. Chociaż inny, bardziej przykładający wagę do uczestniczenia w tego typu sytuacjach podlotek mógłby czuć teraz dreszczyk ekscytacji, tak Yamanaka czuła się aktualnie wyłącznie lekko zaniepokojona. Nie była u siebie. Jeden ze strażników, nie pytając o cel ich wizyty, od razu zaprowadził ich przez długi korytarz prowadzący do przeznaczonej do przesłuchań celi. Jakiś zezwierzęcony osobnik za kratami zaznaczył w niewybredny sposób swoją obecność, na co Inoyu nawet nie pofatygowała się jakkolwiek zareagować. Dał się złapać. Nie zasługiwał na jej uwagę.
Ujrzawszy sponiewieraną facjatę kobieciny, jedynie syknęła cicho, odwracając na krótką chwilę wzrok. No nie dało się ukryć, że wyglądała teraz wyjątkowo szpetnie. Obrzydliwie. Odpychająco.
Znowu się widzimy! — rzuciła z fałszywym entuzjazmem, rozkładając ręce na boki. Słysząc z jej zakneblowanych ust zdeformowane, niewyraźne słówko, zarechotała cichutko pod nosem, po czym podeszła nieco bliżej, by móc ją przez chwilę poobserwować z bezpiecznej odległości. Przytaknęła delikatnie na prośbę Shikao i wyciągnęła dłoń w stronę kobiety z zamiarem umieszczenia jej na tych zlepionych – może od krwi, a może od potu – włosach. Chcąc ograniczyć wszelkie dochodzące z zewnątrz bodźce zacisnęła powieki. Starała się oddychać miarowo, spokojnie.
Czy mogłabyś chociaż na chwilę przestać zachowywać się jak jakiś rozwydrzony dzieciak? Próbuję się skupić. Pomarudzisz sobie później — mruknęła ze zniecierpliwieniem. — Z góry dziękuję.
Jeśli tylko Shi łaskawie przystała na jej prośbę i zaprzestała głośnego okazywania swojego niezadowolenia, przelała odpowiednią ilość chakry do swojej dłoni, by bezpardonowo wedrzeć się do podświadomości więźniarki. Nie była jeszcze do końca pewna swoich umiejętności, więc nie próbowała za wszelką cenę przyspieszyć tego dość skomplikowanego procesu – stawiała raczej na staranne, ale i nieśpieszne wyselekcjonowanie wszystkich interesujących ją informacji.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Siedziba straży

Postprzez Ichirou » 3 sie 2019, o 20:43

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
7/45


Krótkiej przeprawie do siedziby służb porządkowych towarzyszyła dosyć drętwa atmosfera, w czym sporą zasługę miała sama postawa Shikao. Mężczyzna jako ojciec nigdy nie był typem kumpla dla Shikatsu i zawsze odnosił się do niej z pewnym dystansem i protekcjonalnością. Nie można było więc oczekiwać, że przy obecności córci i jej koleżanki nagle stanie duszą towarzystwa. Nie był jednak takim skrajnym mrukiem - raz na jakiś czas coś odpowiedział, skomentował, ale na pewno znacznie bardziej oszczędzał słowa podczas spaceru niż pieniądze podczas gry w kości. Jego myśli skupione były na czymś innym, więc nie czuł potrzeby w dywagowaniu o pogodzie lub okolicy.
Trudno powiedzieć, czy pojmana kobieta mogła doświadczyć gorszego widoku niż te dwie wstrętne dziewuchy, które zniweczyły cały misterny plan. Całe szczęście, że miała zapchaną gębę jakimś materiałem, bo inaczej doprowadziłby wszystkich tu zgromadzonych do szewskiej pasji.
- Shikatsu, czy moja prośba ma zamienić się w polecenie? - odpowiedział mężczyzna, obdarowując Shi spojrzeniem, które zdradzało niezadowolenie z powodu jej buntowniczego zachowania. Przez moment nawet się zastanowił, czy jego pociecha zawsze taka była, czy to długi pobyt w Soso poza dozorem rodziców tak ją rozbestwił.
A potem cienie zatańczyły. Inoyū mogła spokojnie podejść do celu i skupić się na technice bez obaw, że oszustka zacznie coś wywijać i sprawiać kłopoty. Ach, cóż to był za wspaniały widok. Ta złość, ten gniew, ta nienawiść w oczach kobiety. Ta bowiem aż kipiała z wściekłości, a najlepsze było to, że nie mogła dosłownie nic z tym zrobić. Niesamowicie nienawidziła obie wścibskie kunoichi nie tylko z powodu pokrzyżowania jej planów, ale też z racji wyjątkowo nieprzyjemnych umiejętności, przejmujących władzę nad ciałem i umysłem.
- Skup się, proszę, na informacjach związanych z jej nieudanym planem. Chcemy wiedzieć, z kim współpracowała i jak możemy ich dopaść - doprecyzował Shikao, choć Yamanaka pewnie i tak wiedziała, w którą stronę powinna pójść podczas grzebania w podświadomości ofiary. Jeszcze wtedy, w szopie, kobiecie wymsknęło się, że to nie ona była mózgiem całego przedsięwzięcia.
Cały proces nie był natychmiastowy i wymagał kilku chwil. Biała Wiedźma musiała wpierw odsiać nieistotne fakty, by wreszcie dotrzeć do tych, które ją interesowały. Wytrzymałość Shikatsu, która podtrzymywała Kagemane, została więc poddana próbie. I to chyba nawet celowo.
- Dajesz radę? - zapytał Shikao spokojnym, pozbawionym troski głosem. Nie kierowało nim zmartwienie, lecz ciekawość odnośnie tego, jak jego córci idzie we władaniu podstawową techniką klanu.
Tymczasem Inoyū grzebała, grzebała i się dogrzebała, co było w zasadzie rzeczą nieuniknioną bo ofiary nie była w jakiś specjalny sposób zabezpieczona. Albinoska upewniła się, że oszustka nie działała sama. Miała wspólnika, a chyba raczej zwierzchnika, który był autorem intrygi związanej z rodziną Watanabe oraz kilku innych, mniejszych wyskoków. Co ciekawe, osobnik ten pochodził z klanu Nara i od kilku lat działał na własną rękę. Porwanie córeczki pana Takijiego było jednym z pierwszych występków, które dokonał wraz z pojmaną obecnie kobietą. Poza nikczemnym duetem w przestępczej grupce przewijało się też trochę innych osób, ale byli to raczej zwyczajni wyrobnicy najmowani do określonych zadań w razie potrzeby. Za wszystkie sznurki pociągał wspomniany Nara o imieniu Shifusa, a złapana kobieta była jego prawą ręką. Broili głownie w Midori, ale ich kryjówka, w której najczęściej się zaszywali, znajdowała się nieco za granicą tej prowincji i już zaliczała się do Shinrin. Dokładniej rzecz biorąc, była to wioseczka, a raczej obozowisko drwali, które - jak można było się domyślić - zajęli kiedyś przy pomocy intrygi.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Siedziba straży

Postprzez Shikatsu » 6 sie 2019, o 21:48

Shi zrozumiała, że to najwyższy czas przełknąć swoja dumę i uciszyć się wreszcie, gdy zorientowała się, że aktualnie wszyscy obecni nie byli szczególnie zadowoleni z jej towarzystwa - skupiona na zadaniu Inojka, protekcjonalny ojciec i wściekła więźniarka. Zacisnęła wargi, usiłując w ten sposób znieść te upokorzenie, by w końcu jednak przestać głośno wyrażać swoje wielkie niezadowolenie i skupić się na swojej roli: przytrzymywaniu babsztyla.
W sumie z momentem, gdy Inoyu podeszła bliżej żadnej zemsty kobiety, Shi poczuła, że sama odruchowo robi się sztywna i spięta - problemem techniki, która Yamanaka tak bezczelnie ćwiczyła na nieświadomej wówczas niczego Narze, było to, że w trakcie przeglądu cudzych wspomnień albinoska musiała być blisko "przesłuchiwanego" - i była przy tym taka skupiona i bezbronna, że Shi nie mogła pozbyć się tego podskórnego niepokoju, nawet jeśli ten przymusowy wywiad nadzorowany był przez bardziej doświadczonego klanowicza. Nara zaparła się nogami w ziemię, jakby w ten sposób upewniając się, że jej zdolność kontroli cienia wystarczy, by zapewnić Inoyu pełne bezpieczeństwo - tym bardziej, że miała świadomość, że ojciec bacznie obserwuje, do czego jest zdolna.
- No jasne. Nic prostszego – skłamała, ale nawet nie starała się ukryć tego, że się męczy. Wyraz jej twarzy zdradzał, że utrzymanie rozjuszonej kobiety nie było prostym zadaniem. Kapłanka wdzierała się do podświadomości i wspomnień przestępczyni przemocą, a ta starała się walczyć na tyle, ile pozwalały jej pozostałe po przesłuchaniu siły – Shi zmarszczyła cienkie brwi, czując, że to chyba pierwszy raz, gdy aż tak trudno jest utrzymać cieniste okowy.
Nie chciała poganiać albinoski, ale powoli zaczynała niepokoić się tym, ile jeszcze pozostało im czasu – nie mogła ocenić, ile czasu może zająć Inoyu dotarcie do tego, co istotne. Czy oglądać całe doby kobiety? Jak ona w ogóle się tam przemieszczała? Na ile wiarygodne są czyjeś wspomnienia? Czy można w ogóle się przed tym obronić? Kapłanka, co prawda, wyjaśniła jej jak to niby działa, ale raczej nie wdawała się w szczegóły. Shi zacisnęła zęby mocno, zerkając krótko na plecy albinoski, która w milczeniu stała przed szamocząca się morderczynią.
- …Masz cokolwiek?– wycedziła przez zaciśnięte zęby, gdy Yamanaka choć drgnęła. Miała nadzieję, że nie wyprowadziła tym jej z transu. Nie była pewna, czy byłaby w stanie utrzymać kobietę w ryzach, gdyby trzeba było powtórzyć operację.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Siedziba straży

Postprzez Inoyū » 7 sie 2019, o 15:45

Nieświadomość to błogosławieństwo.
Jakież to szczęście, że grzebanie w umyśle wymagało od niej pełnego skupienia i nie mogła sobie pozwolić na swobodne rozejrzenie się po pomieszczeniu. Stała do Nary tyłem, więc te wszystkie grymasy sugerujące, że utrzymanie więźniarki wcale nie jest takie proste i w każdym momencie jej nadal niezbyt zaawansowane umiejętności mogą nie być wystarczające, były całkowicie poza jej polem widzenia. Nie można zapominać, że kobieta, chociaż pojmana i zniewolona kajdanami, nadal była kunoichi, a stercząca tuż przed nią Yamanaka praktycznie straciła na te kilka chwil kontakt z rzeczywistością, stając się tak beznadziejnie łatwym celem, że chyba bardziej być nie można. Zaufała Shi tylko dlatego, że był z nią jej ojciec, który mógłby w każdej chwili zainterweniować i wyręczyć swoją niezbyt doświadczoną córeczkę. Kontynuowała więc swoją pracę w milczeniu, nawet przez chwilę nie myśląc o tym, że cienista kontrola jej koleżanki może być w jakikolwiek sposób niestabilna. Spanikowałaby, gdyby chociaż raz zerknęła przez ramię zarówno na jej twarz, jak i przybraną gardę. Czemu miałaby ryzykować własnym zdrowiem - ba, życiem! - tylko dlatego, że jakieś tam Midori nie jest w stanie rozbić szajki podrzędnych rzezimieszków? To nawet nie jest sprawa jej prowincji, do cholery!
Inoyū była jednak tak cudownie nieświadoma ewentualnego niebezpieczeństwa, że powierzyła swój los w ręce Shikatsu oraz jej tatuśka, koncentrując się wyłącznie na wyciąganiu informacji z podświadomości pojmanej. Cały proces trwał może kilka chwil dłużej, niż zająłby w wykonaniu bardziej doświadczonego szperacza, ale nie chciała ryzykować pominięcia czegoś ważnego tylko po to, by zaoszczędzić na czasie. W końcu to był pierwszy raz, gdy używała tej zdolności w nieco mniej sprzyjających warunkach niż na umyśle koleżanki, która dobrowolnie poddała się działaniu tej techniki. Kobieta nie miała zamiaru ustąpić dość brutalnemu przedzieraniu się przez jej najbardziej intymne wspomnienia bez walki, więc zadanie było utrudnione o tyle, że momentami zbyt się rozpraszała i musiała na nowo segregować otrzymane wiadomości. Cóż, może następnym razem pójdzie jej trochę lepiej.
Zebrawszy wszystkie informacje niezbędne do kontynuowania śledztwa, zabrała wreszcie dłoń z jej głowy, po czym w kilku sporych krokach oddaliła się od kobiety. Nie chciała przebywać tak blisko niej ani chwili dłużej. Cholera wie, kiedy cień zacząłby tracić na swojej trwałości.
Tsh, no jasne, że mam. Wątpisz we mnie? — sarknęła w stronę Shi, rzucając jej krótkie, niezbyt przyjazne spojrzenie. Co prawda ona sama mogła w siebie wątpić i obawiać się, że zupełnie nic nie wyjdzie z tego przesłuchania, ale przecież nie ma do tego prawa jakaś tam Shikatsu, której z czoła zaczął rzęsiście lecieć pot od przytrzymywania drobnej kobietki przez zaledwie kilka minut. Też coś.
Nara Shifusa — zaczęła, zwracając się tym razem do jej ojca — tak nazywa się jej szef i jest mózgiem każdej intrygi. Co prawda wysługiwał się również najemnikami, ale działał głównie w duecie z tą kobietą, która, z tego, co zrozumiałam, stoi nieco wyżej i jest jego prawą ręką. Wynajmowani przez niego ludzie pełnią funkcję pionków, które mają go przybliżyć do celu. — Chciała streścić wszystko to, co ujrzała w jej głowie dość szybko i sprawnie. Nie pomyślała jednak o tym, że czasem powinna też oddychać, więc w samym środku swojej wypowiedzi została zmuszona do zrobienia krótkiej przerwy na wzięcie głębszego wdechu. Rany, Inoyū, ile ty masz lat?Od kilku lat wspólnie robią jakieś szemrane interesy i inne machlojki, a pomysł o przejęciu majątku Takijiego zrodził się już na początku ich znajomości. Działali lokalnie, czyli głównie tutaj, ale ukrywają się w Shinrin w przejętym przez nich obozowisku drwali. Ich kryjówka znajduje się blisko granicy z Midori, więc nie znajdują się zbyt daleko. O ile, oczywiście, nie zwinęli się stamtąd pod nieobecność ich koleżanki. Myślę, że warto byłoby się tam przejść. Nawet jeśli ich tam nie ma, to pewnie pozostawili po sobie jakieś śmieci — dokończyła już spokojniej — Czy jestem jeszcze do czegoś potrzebna? — spytała na wszelki wypadek, cichutko licząc, że pozwolą jej już na powrót do domu i kontynuowanie jakichś swoich bzdurek. Nie brała nawet pod uwagę, że to właśnie one mogłyby zostać oddelegowane do przeszukania kryjówki ich niepokornego klanowicza. No bo przecież są tylko Dōkō. Takie sprawy zleca się chyba komuś wyższemu rangą, nie?
Zaplotła ręce na swojej klatce piersiowej, z niecierpliwością oczekując odesłania ich do rudery przytulnego domku.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Siedziba straży

Postprzez Ichirou » 7 sie 2019, o 18:41

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
10/45


Przesłuchanie dobiegło końca, a Shikatsu mogła wreszcie odetchnąć z ulgą i porzucić cieniste więzy. Pojmana kobieta, nieco zamroczona szperaniem w umyśle, posłała kilka kolejnych cierpkich słów w stronę Yamanaki. Chociaż te były zniekształcone przez zatykający buzię materiał, to nie było dużego problemu w zrozumieniu siarczystej wiązanki. Co jak co, ale oszustka posiadała cięty i niewyparzony jęzor. Aż dziwne, że do tej pory nikt go jej nie pozbawił.
Inoyū zdała relację z wykonanego zadnia już na korytarzu przed celą, co gestem zasugerował sam Shikao, żeby nie musieć przejmować się nieobliczalnym babskiem. Nara wysłuchał wszystkich wieści ze stoickim spokojem, a potem szybko przemyślał sprawę, przy czym szybko w jego przypadku oznaczało to, że przeanalizował wszystko w mniej więcej tyle czasu, ile przeciętny osobnik potrzebowałby na samo zrozumienie usłyszanych faktów.
- W tym momencie nie, ale zostańcie jeszcze w okolicy, gdyby było trzeba sprawdzić jeszcze jakieś informacje - oznajmił, a potem wyprowadził kunoichi z aresztu. Spacerując korytarzem, znowu minęli się z tym samym, dwumetrowym oblechem o białych włosach, który również i tym razem coś tam mruknął na temat cielesności dziewcząt.
Mogły poczekać w jakiejś głównej salce służb porządkowych, przed samym budynkiem lub po prostu gdzieś w okolicy. Jeżeli rozważały powrót do domu i spoczęcie na laurach, to tatko je subtelnie odwiódł od tego, tak jakby przewidywał, że Shi i Inojka mogą być jeszcze do czegoś potrzebne.
Minęło jakieś pół godziny, w czasie których Shikao zdał raport z przesłuchania i obgadał temat z odpowiednimi ludźmi. Potem rozejrzał się za samymi bohaterkami. Jeżeli te nie ukryły się gdzieś celowo, to w ciągu chwili lub paru dotarł do nich, by przekazać pewne wieści.
- Odnaleziono akta Shifusy. Był Dōkō zanim odwrócił się od klanu i zszedł na przestępczą ścieżkę. Już wtedy był dosyć niereformowalny i często wybierał moralnie wątpliwe rozwiązania. Wiadomo, że jego żywiołem jest Raiton, choć nie można ocenić, na jakim poziomie nim dzisiaj operuje. Podjęto decyzję, by zbadać jego kryjówkę i w razie możliwości pojmać go. Do zadania najprawdopodobniej zostałby przydzielony Akolita, ale sytuacja w Midori jest niecodzienna. W jednym z sektorów lasu wystąpiły pewne anomalie objawiające się skrajnie wysoką temperaturą i parą buchającą z ziemi. Wielu naszych shinobi bada właśnie w ten problem, więc w związku z ograniczonymi zasobami Yokukage postanowiliśmy wysłać ciebie, Shikatsu. Nie wyruszysz jednak sama, zostanie ci przydzielony ktoś do pary. Chyba, że Inoyū zdecyduje się wyruszyć z tobą. W ramach odpłatnego zlecenia rzecz jasna - skończył na ten moment, by spojrzeć na albinoskę i poczekać na jej reakcję. Shikatsu jako członkini rodu Nara i córeczka swojego tatusia raczej nie miała za wiele do powiedzenia - zadanie to zadanie. Yamanaka jako gość w tych terenach nie mogła być do niczego zmuszona, więc ewentualne uczestnictwo w misji było wyłącznie jej decyzją.
- Shifusa prawdopodobnie nie jest świadom, że złapano jego wspólniczkę. Jest to istotna przewaga, której nie można zaprzepaścić. Trzeba więc sprawdzić kryjówkę i zrealizować zasadzkę, jeżeli Shifusa będzie na miejscu. Oczywiście bez szaleństw. Jeżeli zadanie okaże się trudniejsze, wskazany jest odwrót - oznajmił, wręczając Shikatsu prostą, orientacyjną mapę tamtych rejonów oraz dość ogólny rysopis poszukiwanego osobnika.
Zadanie trafiło w dziewczyny jak grom z jasnego nieba, szczególnie że Shikao nie kwapił się z jakimiś wstępami, tylko od razu rozrzucił pionki po planszy. Czarnowłosy mężczyzna e spokojem przyglądał się reakcjom obu słuchaczek, przy czym to swojej pierworodnej poświęcał teraz nieco więcej uwagi.
Czy to była zemsta za dzisiejsze buntowanie się? A może chęć pozbycia się sprawdzenia córeczki?
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Siedziba straży

Postprzez Shikatsu » 7 sie 2019, o 22:31

Inojka spisała się na medal, Shi też całkiem nieźle, choć dostałaby pewnie najwyżej jakiś dyplom za uczestnictwo. Nara wysłuchała tego, co albinoska wyrwała z głębin podświadomości babska z niemym podziwem - w jej myślach fascynacja zdolnościami przyjaciółki mieszała się z lękiem. Aż bała się domyślać, co w ogóle albinosce udało się zobaczyć wtedy, gdy Shi udostępniła jej do ćwiczeń swoja własna głowę. W tej chwili przez głowę przeleciały jej wszystkie żenujące momenty jej życia - w duchu pomodliła się, choć nie miała tego w zwyczaju, do wszystkich bóstw i pomniejszych bóstewek, o to, by Inoyu nie natrafiła na żadne z nich. Musiałaby ja chyba zabić, bo ta nie dałaby jej spokoju do końca życia.
Wyszły w końcu z tych koszmarnych lochów w towarzystwie Nary Seniora. Shi aż rozłożyła ręce na boki i rozprostowała zesztywniałe od stresu plecy, gdy jej twarz uderzyły ciepłe promienie wiosennego słońca. Perspektywa powrotu do domu poprawiła jej humor – już otworzyła usta do ojca, by spytać go, czy dzisiaj jedzą obiad w domu, czy może zamiast tego mogłaby zabrać kapłankę w nagrodę do jakiejś gospody. Ojciec, zamiast jej odpowiedzieć, zaczął się bawić w jakieś dziwne podchody – Shi zrzedła mina. Znała go i doskonale wiedziała, co to oznacza. To jeszcze nie koniec na dzisiaj.
- …Chce jeszcze czegoś. A przynajmniej chce ode mnie – czekały już kwadrans na jakimś murku przed budynkiem straży, a Shi podawała właśnie albinosce pieczone warzywa nabite na szaszłyk. Sama w dłoni dzierżyła yakitori, które kupiła kawałek stad u ulicznego sprzedawcy. Nie pochwaliła Inoyu werbalnie po jej dzisiejszych wyczynach, ale zamiast tego posadziła ja wygodnie na miejscu i dobrowolnie pofatygowała się dla niej po coś do jedzenia – może lekkie upośledzenie jeśli chodzi o okazywanie uczuć, w tym wdzięczności, odziedziczyła wraz z genami. Shi klapnęła ciężkim dupskiem obok przyjaciółki, dmuchając na gorące mięso, by je ochłodzić. Chwile później zniechęciła się i odgryzła parzący usta kawałek - …Swoja droga, co do tego… - tu gestykulowała wolna ręka przy swoim czole, przeżuwając - …grzebania. Jak wtedy trenowałyśmy… Czy ty też… Że mi… No sama wiesz. Coś dziwnego? Powinnam się martwić?
Inoyu jednak, jeśli odpowiedziała, to nie miała długo czasu opowiadać, jakie krępujące scenki z życia Shi miała okazję oglądać. W końcu wrócił do nich tatko Nara, który – jak to miał już w zwyczaju – konkretnie wyłożył dwójce kunoichi to, co miał wyłożyć. Shikatsu zacisnęła mocno wargi, ale wysłuchała go w milczeniu. Wiedziała, że w lesie dzieje się coś dziwnego, ale nie znała szczegółów. W Midori jednak czuć było atmosferę mobilizacji.
- Jak to mnie? Przecież tam byłeś, dlaczego w ogóle na to pozwoliłeś? – mimo tego, że stawiała opór, tym razem nie zabrzmiała jak zirytowana małolata. W jej głosie było słychać szczere i uczciwe zaniepokojenie decyzja dowództwa. Nie martwiło jej aż tak to, że musi odłożyć swoje dzisiejsze plany na bok (chociaż to też było problemem, oczywiście ) – czy przydzielanie osób najniższych stopniem do takich zadań nie świadczyło o aktualnej słabości klanu? – Czy to w ogóle jest mądra decyzja? Nie mamy już naprawdę nikogo lepszego?
Ale później, mimo pytań, przyjęła od ojca potrzebne jej papiery i przejrzała je w skupieniu, marszcząc brwi. Celowo nie naciskała na Inoyu, ale też nie oponowała na jej udział – wiadomo, że jeśli miałaby z kimś pracować, to wolałaby w jej towarzystwie. Wiedziała jednak, że zdrady klanowiczów nie są problemem albinoski. Nie chciała więc wymuszać na niej udziału w zadaniu i starała się wyglądać jak najbardziej neutralnie, chociaż raz zdarzyło się, że złapała z nią krótki, przelotny kontakt wzrokowy. Natychmiast wbiła spojrzenie w mapę, jakby studiując ja dogłębnie.
- Po pojmaniu mamy go same tutaj doprowadzić taki dystans? Nie dałoby się zostawić go w Shinrin i tam załatwić jakiś bezpieczniejszy transport? Im to chyba też nie na rękę – mruknęła, tym razem przyglądając się rysopisowi.
Ostatnio edytowano 23 sie 2019, o 16:35 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Siedziba straży

Postprzez Inoyū » 9 sie 2019, o 19:13

Shikao, tuż po wysłuchaniu krótkiego raportu Yamanaki, zaczął zmierzać w stronę. Och, czyżby to już koniec? Czy to znaczy, że nie będzie musiała spędzić całego popołudnia na wygrzebywaniu kolejnych informacji z czyichś umysłów? Może i taki obrót sprawy wydawał się zbyt piękny, by był prawdziwy, ale nie miała zamiaru psuć sobie jeszcze bardziej i tak już niezbyt dopisującego humorku poddawaniem w wątpliwość ich rychłego powrotu do domu. Tuż przed wyjazdem do Midori ojciec napomknął jej, żeby przestała zwieszać wreszcie nos na kwintę, bo to przyciąga złą energię, dlatego też odwróciła swoją bladą facjatę w stronę Shi, by wygiąć kąciki ust w krzywym, ostatecznie również i dość niepokojącym, uśmieszku. Zupełnie tak, jakby mięśnie okalające jej usta całkowicie zapomniały, w jaki sposób powinny się układać pod wpływem nagłego przypływu radości.
Nie była w stanie utrzymać tego milutkiego wyrazu twarzy zbyt długo; wraz z opuszczeniem budynku do jej przystosowanych do więziennego zaciemnienia oczu dotarły ostre wiązki światła, które oślepiły ją na kilka chwil, przypominając, że słońce jednak nigdy nie będzie jej sprzymierzeńcem. Na twarzyczkę albinoski na powrót wstąpił wyjątkowo zdegustowany grymas – tym bardziej, gdy po przelotnym zerknięciu na jej kompankę, ujrzała jak ta przeciąga się, zupełnie nic sobie nie robiąc z cierpienia Yamanaki. Jeżeli jej jest niefajnie, to wszystkim innym też powinno być w tym momencie niefajnie. Tak po prostu powinno być. I już.
To nie jest już moja sprawa. Przyszłam tutaj tylko dlatego, że brałam udział w tym całym cyrku u Watanabe i chciałam to dokończyć. Nie interesują mnie jakieś twoje dziwne przepychanki z ojcem — odparła jej dość monotonnym tonem, wzruszając ramionami. Jak będzie chciał ją wysłać na misję, to niech ją wysyła. W końcu to jest jego córka, co nie? A Inoyu jego córką nie jest, więc czemu miałaby się czuć zobowiązana do pomagania jej w jakikolwiek sposób?
Musiała przyznać, że to, że jakimś cudem Shi nie tylko zapamiętała, ale i uszanowała jej preferencje żywieniowe było dla niej niemałym zaskoczeniem; czynnościom jej ciemnowłosej koleżanki rzadko towarzyszył jakiś głębszy pomyślunek - tym bardziej, gdy chodziło o tak trywialne rzeczy jak to, że starała się unikać spożywania mięsa. Kiedy już zdarzyło im się zorganizować wspólne wyjście, to nie raz i nie dwa razy musiała jej przypominać o tym, że jednak poprosiłaby wersję bez ryby. Przyjęła więc od niej warzywny szaszłyk ze sporą wdzięcznością, po czym pochłonęła go z niepodobną do siebie zachłannością, jakby podświadomie chcąc jak najszybciej uzupełnić zapasy chakry, które parę chwil wcześniej zostały uszczuplone użyciem techniki nieco przewyższającej rangą jej aktualny poziom.
Nie spodziewam się po tobie zbyt wiele, więc w sumie nic, co by mnie zaskoczyło — ucięła temat, nawet nie pozwalając jej dokończyć swojego pytania. Owszem, zobaczyła sporo. Sporo różnych sytuacji, sporo różnych emocji. Niektóre mniej szokujące, niektóre... bardziej. Nie za bardzo chciała się z nią tym dzielić – chyba umarłaby z zażenowania, gdyby musiała najpierw to wszystko opowiedzieć, a potem jeszcze wysłuchać pokracznych tłumaczeń Nary. — Naprawdę zjadasz własne smarki? Fuj — dopowiedziała jednak po krótkiej pauzie, łypiąc na nią spode łba. W sumie, to było trochę niesprawiedliwe. Wiedziała o niej teraz stanowczo za dużo, samemu dając w zamian jedynie wymuskane, wyidealizowane wersje własnych wydarzeń. I to tylko niektórych. Wyłącznie tych, które w żaden sposób nie mogłyby ją skompromitować.
Dostrzegłszy zbliżającą się do nich sylwetkę Shikao, zerknęła ukradkiem na jego córeczkę, badając jej reakcję, która, oczywiście, była raczej negatywna. Nic dziwnego. Też nie byłaby zbyt zadowolona, gdyby jej tatusiek angażował ją w rzeczy, w których nie chciała brać udziału. Ach, jak dobrze, że jej to nie dotyczy! Bo nie dotyczy, prawda?
Przydługa wypowiedź mężczyzny docierała do jednego ucha, by natychmiast wyjść drugim, nie pozostawiając zbyt wiele w jej jakże bystrym umyśle. To nie jest jej sprawa, więc nie będzie sobie zaśmiecać mózgu jakimiś nieistotnymi bzdurami. Shifusa to, Raiton tamto. Coś tam o tym, że w tym roku w Midori szykuje się wyjątkowo upalne lato. Tak upalne, że aż ziemia pęka. Kogo to obchodzi?
P-Poważnie? My? — obudziła się wreszcie, gdy ojciec Shi przedstawił swoje plany dotyczące tych nieszczęśników, którzy mieliby się fatygować za granicę. Wbiła wzrok w jego córeczkę, oczekując od niej jakichś słów sprzeciwu albo chociaż prób negocjacji. — Skoro chcą wysłać ciebie, to pewnie znaczy, że byłaś najlepsza spośród wszystkich innych kandydatów. Jeśli z tobą nie pójdę, to pewnie przydzielą ci jakiegoś knypka, co ledwie nauczył się chodzić po ścianach — tłumaczyła jej jak dziecku, chyba jednak bardziej próbując przetłumaczyć sobie samej, dlaczego w ogóle miałaby jej towarzyszyć. Nie mogłaby przecież tak po prostu się zgodzić; musiałaby mieć jakieś solidne, racjonalne powody, by przypadkiem nie zabrzmiała na taką, która autentycznie chce jej pomagać. Tylko po kim ona była tak cholernie zacięta? — Robię ci teraz przysługę, rozumiesz?
Chociaż mogły uważać, że ich biegłość w posługiwaniu się swoim Hijutsu jest na całkiem przyzwoitym poziomie, to przecież nadal były wojowniczkami najniższej rangi. Ich przeciwnikiem miał być jakiś geniuszek z klanu Nara, który teoretycznie stanowił całkiem poważne zagrożenie, a o którym wiedziały tyle, co nic. Czy w ogóle powinny być dopuszczone do takiego zadania?
Liczę tylko na to, że wynagrodzenie będzie adekwatne do trudności zlecenia — dodała na sam koniec, zerkając z nikłym zainteresowaniem na mapę przez ramię swojej koleżanki. Niech ona się tym wszystkim zajmuje, niech pyta o każdy najmniejszy szczegół. Teraz jej kolej. Te wszystkie kwestie organizacyjne zazwyczaj spadały na jej barki, gdy jeszcze siedziały w Soso.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Siedziba straży

Postprzez Ichirou » 18 sie 2019, o 21:09

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
13/45


Shikao może i nie miał nigdy przyjacielskiej relacji ze swoją córeczką, ale mimo wszystko przeżył z nią już trochę lat pod jednym, mniej lub bardziej dziurawym, dachem. Nieco negatywna reakcja pierworodnej nie była więc dla niego żadnym szokiem, szczególnie że zdążyła już tego dnia zaprezentować kilka buntowniczych odzywek. Mężczyzna przyjął słowa swojej pociechy ze stoickim spokojem i odpowiedział na nie poważnym tonem.
- Trenowaliśmy razem, znam poziom twoich umiejętności. Nie zgodziłbym się przecież na zadanie, które przerastałoby twoje możliwości. - Czy te słowa można było w ogóle uznać za pochlebstwo? W głosie ojca trudno było doszukać się jakichś większych emocji, a co dopiero uznania, ale jak na jego zdystansowaną postawę taka deklaracja to było już coś.
- Na to liczyłem, wasze zgranie to spory atut - oznajmił, kiedy Inojka postanowiła wesprzeć swoją przyjaciółkę. Na pytanie odnośnie sowitej zapłaty przytaknął bez zawahania, bo na całe szczęście wypłata nie szła z jego pustej kieszeni.
Nad odpowiedzią w sprawie, którą podjęła Shikatsu, odpowiedział bez choćby ułamka sekundy namysłu, tak jakby rozważył tę kwestie zawczasu.
- Spójrz na mapkę. Przy granicy z Shinrin jest zaznaczony nasz posterunek. Jeżeli uda wam się pojmać cel, to tam go dostarczcie. Część zwiadowców została przerzucona wgłąb Midori celem zbadania anomalii, o których wspomniałem, więc zasoby ludzkie tam stacjonujące są ograniczone. Nie zakładajcie w waszych planach wykorzystania ich potencjału bojowego, ale w sytuacji kryzysowej możecie tam się cofnąć. - Spojrzał spokojnie to na jedną, to na drugą kunoichi, w oczekiwaniu na ewentualne pytania.
- Powinnyście wyruszyć już dzisiaj. Jeżeli chcecie, zostaną wam udostępnione wierzchowce. Im dłużej będziemy zwlekać z działaniem, tym większa szansa, że Shifusa dowie się o złapaniu jego wspólniczki. Nie powiem wam, jak macie to rozegrać, ponieważ plan należy dostosować do warunków, jakie zastaniecie na miejscu. Powodzenia. - Życzenie wypowiedziane w dość formalnym tonie nie było może najcieplejsze, ale liczył się sam fakt. Nawet jeśli Shikao nie byłby do końca dumny ze swej córeczki, to nie posłałby jej na samobójcza misję.
Potem dziewczyny zostały właściwie same z zadaniem do wykonania i wszystko leżało w ich rękach, zaczynając nawet od tak banalnej rzeczy, jak pora wyruszenia w drogę, czy też sam sposób pokonania dystansu. Miały do przebycia pół szerokości prowincji, więc odpoczynek w trakcie był niemalże koniecznością, nawet przy skorzystaniu z opcji wierzchowców, które mogły pozostawić przy wspominanym przez Shikao posterunku.
Co istotne - przedsięwzięcie, jakim była cała przeprawa przez dzielący do celu dystans, mogły tak rozplanować, by dotrzeć na miejsce o pożądanej porze dnia lub nocy.
Sama droga była całkiem spokojna i obyło się bez żadnych problemów - przynajmniej z zewnątrz. Jeżeli chodzi o samą pogodę, to bez deszczu i bardzo cieplutko.

Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Siedziba straży

Postprzez Ichirou » 9 paź 2019, o 22:39

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
37/45


Choć dziewczyny były zmęczone, to jednak ich podróż mogła być nieco lżejsza. Z pewnością zszedł z nich stres związany ze zbliżającą się konfrontacją, a i czas już nie odgrywał większej roli. Poczciwe szkapy okazały wdzięczność za brak forsowania nadmiernego tempa i bardzo delikatnie kołysały po wybojach traktu.
W napotkanej gospodzie mogły zaznać trochę tak bardzo pożądanego relaksu, ale niestety nie wszystko było tak idealne. Coś, a raczej ktoś musiał im odrobinkę popsuć wieczór. Kiedy rozsiadły się przy wolnym stoliku i zaczęły konsumować pierwszy posiłek, dosiało się do nich dwóch młodych kawalerów - przeciętnie wyglądających i równie przeciętnie zamożnych kupczyków. Szukali towarzystwa, byli nieco nachalni w swoim zachowaniu - próbowali zachęcić kunoichi do zabawienia się na ich koszt tego wieczoru.
Bez względu na przebieg wczorajszych wydarzeń, plan na kolejny dzień był dosyć jasny - dotrzeć do Yokukage i domknąć trwające zadanie. Osada przez ten czas nie zawaliła się i wszystko w niej wyglądało tak samo. Po odstawieniu koników we właściwie miejsce i po ewentualnych przystankach zgrany duet znalazł się ponownie w siedzibie służb porządkowych. W głównym holu napotkały na strażnika, który urzędował tu również przed paroma dniami i który skojarzył je na sam widok.
- Jesteście z raportem? Akurat twój ojciec jest na miejscu, zaprowadzę do niego - oznajmił spokojnie mężczyzna, a potem niedbałym gestem dłoni zaprosił do ruszenia za nim.
Tym razem bohaterki spacerowały przez inną część budynku niż wcześniej, która z pewnością była przyjemniejsza, chociażby z powodu braku cel ze różnorakimi zwyrodnialcami.
- Wielu ze straży wybyło w teren badać te całe anomalia, więc Shikao uzupełnia u nas braki kadrowe - wyjaśnił w drodze obecną rolę ojca Shikatsu, a potem poprowadził ich jeszcze kawałek do właściwego biura. Strażnik zapukał kilka razy w drzwi, a następnie wpuścił dziewczyny do środka.
W niedużym pomieszczeniu za biurkiem siedział Shikao, a po przeciwnej stronie jakiś inny pracownik placówki. Wszędzie walało się sporo papierzysk, na które narzucona została dość spora mapa okolicy.
Jeżeli któraś z dziewczyn dokładniej przyjrzała się temu, co znajdowało się na biurku, to mogła dostrzec pod jednym z brzegów mapy kilka kart do gry.
Obaj mężczyźni wydawali się odrobinkę zmieszani lub zaskoczeni wizytą niespodziewanych gości. Shikao jednak w pół sekundy wrócił do swojego bazowego wyrazu twarzy, który mówił tyle co nic.
- O, wróciłyście - odezwał się beznamiętnie. - Zadanie wykonane?
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Siedziba straży

Postprzez Shikatsu » 10 paź 2019, o 14:46

Mimo tego, że pojednanie dziewczyn w przydrożnej knajpie odbyło się przy małej pomocy mocniejszego trunku, to następnego dnia Shi na szczęście udało się uniknąć bólu głowy i dalszą drogę kontynuowała już w lepszym nastroju niż w momencie opuszczania Shinrin. Przyzwoitego humoru nie popsuli jej nawet nachalni kupczykowie spotkani poprzedniego wieczoru. Podróż minęłaby jej w sumie lekko i przyjemnie, gdyby tylko nie jeden szczegół, który nachalnie przypominał jej o tym, że choć pozornie normalne życie toczyło się dalej, to nadal nie wszystko było w porządku. Było cholernie gorąco - o wiele zbyt gorąco, jak na tą porę roku. Anomalie pogodowe odbiły się na stanie tutejszej zieleni - widok zasuszonej od parnego powietrza roślinności w lesie nie tylko krajał serce wychowanej w tutejszych borach kunoichi, ale jeszcze zapowiadał podwyżkę cen żywności. Shi westchnęła ciężko.
Na miejscu, chwała wszystkim bogom i bóstwom, zastały Yokukage w stanie takim, w jakim je zostawiły - nie spłonęło, nie zawaliło się, wszystko wydawało się być względnie normalne. Dotarcie do posterunku nie stanowiło więc żadnego problemu - strażnik pełniący tu wartę na szczęście je rozpoznał i odnalezienie się w gmachu nie stanowiło dzięki temu problemu.
W biurze powitała ich znajoma twarz ojca Shikatsu. No cóż, nie była szczególnie zaskoczona tym, że jej rodziciel nie wyruszył razem z rodakami do lasu zajmować się kryzysem - tatko Nara raczej nie pchał się nigdy na front i zwykle wolał zajmować się działaniami za kulisami. Najwyraźniej za nadstawianie karku nie płacili dostatecznie wiele, by w starym Shikao przebudził się duch patriotyzmu.
- Wykonane. W co gracie? - Zwęziła wargi w wąską linię z wyraźnym niezadowoleniem, nie racząc się nawet przywitać z ojcem i resztą urzędasów. Rozłożone na blacie karty nie zwiastowały niczego dobrego, co wiedziała zarówno ona, jak i towarzysząca jej albinoska. Spojrzała na Inoyu wręcz przepraszająco.
- Wiadomo coś więcej o sytuacji z gejzerami? - zagaiła chwilę później po chwili namysłu, opierając się grzbietem o najbliższą ścianę. Samo zadanie może trwało i krótko, ale droga do pokonania zabrała im kilka cennych dni - nie miała zielonego pojęcia, jak wyglądała aktualnie sytuacja w iglicy.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Siedziba straży

Postprzez Inoyū » 10 paź 2019, o 19:01

Ostatnia prosta prowadząca do siedziby straży okazała się być dużo bardziej męcząca niż całodzienna wyprawa, którą już miały za sobą. Nie dość, że skutki lekkiego przedawkowania wysokoalkoholowych trunków - która została nazwana przez Inoyū odprężeniem się po stresującym dniu - zaczynały coraz bardziej dawać się we znaki wcale nie tak łatwej do upicia Yamanace, to jeszcze panująca w Yokukage aura nie była zbyt łaskawa. Będąc w Midori pierwszy raz nie mogła do końca osądzić, czy doświadczany przez nią gorąc po prostu wpisuje się w tutejszy klimat, czy jednak nie jest do końca naturalnym zjawiskiem i należy obwinić za nieznośną duchotę te enigmatycznie brzmiące anomalie, o których przynajmniej kilkakrotnie zdarzyło jej się usłyszeć na midoriańskich dróżkach. Nie była przyzwyczajona do takich temperatur; jej organizm zdawał się wręcz nie wytworzyć reakcji na ten iście piekielny skwar. Chociaż te długie pasma jej jasnego włosia zostały już dawno wetknięte w ciasny kok, to pozostałe, zdecydowanie krótsze kosmyki okalające jej facjatę zaczęły po prostu przyklejać się do wilgotnej od potu skóry, a kredowobiała twarz wydawała się być jakoś tak bledsza niż zazwyczaj. Może nawet odrobinę sina... Zaraz, sina? Pośpiesznie zgramoliła się ze swojego ledwo dychającego wierzchowca, by instynktownie podeprzeć się ręką o ścianę najbliższego budynku. Przełknęła boleśnie ślinę. Postała w takiej pozycji jeszcze dobrych kilka minut, starając się pozbyć resztek zamroczenia. Mało brakowało.
Tym budynkiem okazała się być siedziba straży, a mężczyzna wychodzący im naprzeciw - stacjonującym tutaj strażnikiem, który w drodze do gabinetu Shikao pokrótce nakreślił stan rzeczy oraz aktualną rolę ojca Shikatsu. Mimo wewnętrznej walki ze swoimi odruchami, na jej twarzy tak czy siak zagościł delikatny, lekko prześmiewczy półuśmieszek. To tak cholernie przewidywalne, że siedzi sobie przy papierkach i udaje, że jest równie przydatny, co jego ryzykujący życiem rodacy. W sumie, to pewnie postąpiłaby tak samo. Gra zapewne i tak nie była warta świeczki.
Przekroczyła próg biura z nieskrywaną niechęcią; skrycie liczyła na to, że Shi sama pofatyguje się ze zdaniem raportu swojemu tatuśkowi, a Inoyū w tym czasie będzie mogła w spokoju sobie odpocząć, nie zajmując się jakimiś wyjątkowo mało porywającymi sprawkami. Nara jednak nie miała zamiaru przejąć na siebie całej odpowiedzialności, więc jedyne, co jej pozostało, to zatrzymać się tuż przed biurkiem mężczyzny i pozwolić Shi mówić. No halo, przecież to był jej ojciec. Niech sama się teraz przed nim gimnastykuje, a Inoyū jej tylko potowarzyszy.
Skwar dokuczał przewrażliwionej Yamanace tak bardzo, że w pewnym momencie bez żadnego pardonu wyciągnęła zza pasa niewielki wachlarzyk. Badając wzrokiem pomieszczenie bez większego zainteresowania, wachlowała się dość energicznie, jakby ten niewielki ruch powietrza miał jakkolwiek poprawić jej nie najlepsze samopoczucie. Zatrzymała spojrzenie swoich pustych ślepi na koniuszkach kart, które wyglądały nieśmiało zza różnej maści papierów. Zbystrzała.
Chwileczkę. Zanim poruszymy temat tych dziwnych — zatrzymała się na chwilę, chcąc wziąć głębszy wdech — anomalii — dokończyła tuż po dłuższym, ostentacyjnym wydechu — może najpierw załatwimy kwestię wynagrodzenia. Ot tak, by już domknąć tę sprawę. Co pan na to, panie Shikao?
Oni wszyscy w tej cholernej rodzinie powinni iść się leczyć.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Siedziba straży

Postprzez Ichirou » 10 paź 2019, o 20:26

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
40/45


Rozdanie kart, które miało tu miejsce pewnie całkiem niedawno, nie było pierwszym w karierze Shikao. Mężczyzna pozostał niewzruszony na dość prowokacyjne pytanie córeczki i udał, że go wcale nie było. Zachował pokerową twarz i jedynie niezauważalne drgnięcie jednej brwi zdradzało jego irytację. Westchnął cichutko, niemalże niesłyszalnie.
- Sytuacja jest wciąż badana. Nastąpiła mobilizacja wojsk, zbierane są również siły spoza prowincji. Zniszczenia w pewnych częściach lasu są na tyle poważne, że dowództwo ogłosiło pełną gotowość. Wieści ze zwiadu najgorętszych terenów wkrótce powinny do nas dotrzeć - wyjaśnił spokojnie i bez emocji, tak jak zawsze miał w zwyczaju.
Oczekiwał rzecz jasna relacji z wykonanej misji, jednak dziewczyny nieszczególnie się z tym kwapiły. Pojawił się zamiast tego temat wypłaty. Shikao pomilczał przez chwilę. Gdyby ostatnie pytanie padło z ust Shikatsu, to ta zapewne dostałaby burę.
Inoyū była jednak traktowana podług innych standardów. Lepszych i łagodniejszych.

Kiwnął wreszcie głową, a potem przeniósł spojrzenie na strażnika siedzącego po drugiego stronie biurka.
- Proszę przynieść wynagrodzenie pieniężne za wykonanie zadania odnośnie poszukiwanego Nara Shifusy - wypowiedział oficjalnie, na co osobnik w uniformie przytaknął i ruszył w stronę wyjścia, by wykonać polecenie.
- Wykorzystajmy tę wolną chwilę na zdanie raportu. Jak przebiegła wasza misja? Pojmałyście Shifusę żywcem? - zadał pierwsze pytania, zamieniając się zaraz po tym w słuch. Jeżeli kunoichi opowiedziały o swoim zadaniu z przesadną oszczędnością, to zadał kilka pomocniczych. W międzyczasie sięgnął też po ołówek i jakąś wolną kartkę, by spisać najważniejsze fakty.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Następna strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron