Kryształowe jeziorko

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kana Yuki » 16 maja 2019, o 00:04

Podczas gdy Harumi zbierała resztki zdrowego rozsądku, Kuroi najzwyczajniej w świecie odpoczywał. Summa summarum, dziewczyna o mało nie zemdlała z ulgi. Kaguya była świadoma, że to, co stało się nie dalej niż minutę temu, nie było najbardziej roztropne. Mogło zakończyć się w różnoraki sposób, niekoniecznie dobry. Na całe szczęście Kuma jawił się spokojem, tak bardzo unikatową cechą wśród ludzi Pustyni.
— Nie chcę być jak zwierzę, które reaguje instynktownie — mruknęła idąc w stronę klona. Biodra białowłosej kołysały się lekko na boki. Będąc już w określonym miejscu zatopiła dłonie w białych kosmykach i dłonią zaczesała je w tył. W ogólnym rozrachunku niewiele to dało, bo krzywo ścięte pasma i tak złośliwie opadały na jej policzek.
— Nie chciałabym zabijać z kamiennym wyrazem twarzy i reagować agresją na każde wyjęcie broni... — dodała bez entuzjazmu, nieco nad wyraz wzruszając ramionami. Fakt, nasza kościana księżniczka wolała załatwiać spory w sposób, który nie wymagał od niej wybałuszania przeciwników z flaków. Być może to wynik wewnętrznych zasad moralnych, choć to wątpliwe, biorąc pod uwagę naturę zawodu, jaki pełni. Znacznie prawdopodobniejszą wersją wydawał się strach. Strach przed decydowania o czyimś jestestwie.
Przystanąwszy twardo na przeciw zarówno Kumy, jak i jego koleżki, uśmiechnęła się gorzko słysząc, co sądzi on o klanie Kaguya. Z pewnością chciałaby zaprzeczyć. Tylko czemu. Prawdzie? Nikt nie mógł kwestionować tego, że brutalność i chęć walki to to, czym stoi ten ród. Mogłaby też potwierdzić jego słowa, co nakazywało jej sumienie, ale wtedy można by stwierdzić, że występuje przeciw własnej rodzinie. A zdrada bywa gorzej widziana od zabicia jakiś śmiesznych strażników w Sabishi. Problemów miała aż nadto, więc tę kwestię postanowiła przemilczeć.
— Niewiele — przyznała — właściwie, nie obcowałam z ludźmi z rodu zbyt długo. Rodzice, cóż, nie mieli czasu. Szybko odesłano mnie do ośrodka... — Dopiero teraz zaczął do niej docierać sens całego zabiegu. Jakże naiwny i nieprawdziwy. Integracja, odcięcie od złych przywar klanu. Inne wersje, te prawdziwe, zdecydowanie wolała wyprzeć. Jak choćby słowa Blizny, to, co mówił o Jinie. Gdyby głębiej się zastanowić, cóż, świat mógłby malować się w znacznie ciemniejszych barwach. Póki co, wolała pozostać w odcieniach granatu i ciemnej zieleni.
— Mój nauczyciel, Jin, odkrył, iż naturą mojej chakry jest Raiton. Nie walczę w dystansie, mija się to z moimi umiejętnościami. Szczerze mówiąc... — przerwała zastanawiając się, czy przyznanie się do słabości nie będzie odbierane w sposób, w jaki robiła to rodzina. — Unikałam sparingów w ośrodku. Nie czuję potrzeby zadawnia komukolwiek niepotrzebnego bólu. Dziwne, co? Kaguya unikająca walki — mówiąc to uśmiechnęła się lekko, wręcz niezauważalnie. Najchętniej zaśmiałaby się z tego pokręconego echa losu. Tylko co by to zmieniło.
— Hm... Jeśli zaatakowałby mnie z daleka, cóż, miałabym nikłe szanse — wyjaśniła, a widząc to, co robi staruszek, a raczej co przywdziewa, roześmiała się jak dziecko zakrywając usta. — Co to? Jakieś przebranie? Wygląda głupio.
Trening KC DSzybko jednak opanowała nagły przypływ rozbawienia. W końcu nie byli tu po to, by bawić się, śmiać i podziwiać niebo. Wzięła słowa towarzysza do serca, naprawdę. Naczynie z chakrą, tak? Zamknęła oczy wyobrażając sobie pojemnik o wielkości dwa na dwa wypełniony po brzegi bliżej nieokreśloną cieczą. A właściwie dwa pojemniki, z czego jeden pusty. Przyjęła swoją teorię. Skoro jeden, wypełniony po brzegi, figurował jako pełen zasób chakry, to drugi, naturalnie, musiał być nośnikiem technik. Dotąd nie zastanawiała się nad sensem i wydzielaniem ilości chakry. Że tak to ujmę, przelewania określonej ilości z jednego naczynia, do drugiego. Tym jednak razem wizualizowała sobie w głowie obrazy przelewania cieczy. Właściwie jakiegoś ducha, który dłonią oddziela pożądaną ilość.
Powoli unosiła dłoń, wciąż nie otwierając oczu. Niewidzialna powłoka przelała garść cieczy z jednego, do drugiego pojemnika. Nieco niestarannie, bowiem ów płyn wylał się bokiem, czego efektem było zbyt wielka ilość. Niemniej jednak technika zadziałała. Całe ciało pokryło się pomniejszymi wybuchami podobnym burzy. Źle. Czuła, że to nijak ma się do słów Kumy. Wyładowania zniknęły. Dziewczyna otworzyła jedno oko, by skontrolować ewentualną reakcję towarzysza. Niewiele myśląc kontynuowała proces ponownie wyobrażając sobie to, co wcześniej. Tym razem duch był dokładniejszy, spokojniejszy w odmierzaniu. Udało się. Choć efekt nie był zaskakujący, ani nawet satysfakcjonujący. Na dobrą sprawę wciąż była to niewielka różnica w zużyciu w porównaniu do chwil, w których nie zastanawiała się nad tym, jak przebieg chakry właściwie wygląda.
Tym jednak razem jedynie dłoń pokryła się otoczką z piorunów. Otworzyła powieki i wymierzyła cios wprost w piaskowego klona. Efekt? Cóż, zadowalający. Wciąż jednak wiele jej brakowało do opanowania tej ciężkiej sztuki, władzy nad chakrą.


Nazwa
Raiton: Hiraishin

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z pierwszych technik z natury Raiton. Jest stosunkowo prosta, gdyż działa na podobnej zasadzie co Dendō Hando. Gromadzimy chakre w naszej dłoni (ta musi być uniesiona nad głowę), przeobrażając ją następnie identycznie co przy Dendo, pioruny następnie otaczają naszą kończynę, by to zaraz udać się wzdłuż organizmu tworząc swego rodzaju barierę przy ciele wykonaną z Raitonu. Od palców u dłoni, po te u stóp rozchodzi się Hiraishin. Technika jest stosunkowo szybka i użyteczna w walce przeciw użytkownikom którzy preferują walkę Taijutsu. Kontakt z techniką kończy się niemałym bólem, jaki i nawet oparzeniami czy chwilowym paraliżem.


Nazwa
Raiton: Dendō Hando

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za cios)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Podstawowa technika Raitonu, idealna dla shinobi którzy dodatkowo specjalizują się w Taijutsu. Użytkownik przesyła chakrę Raitonu do swoich pięści lub nóg, a następnie uwalnia ją. Efektem tego jest wzmocnienie za pomocą błyskawic kończyn użytkownika, dzięki czemu podczas walki wręcz zadaje się obrażenia nie tylko fizyczne, ale również elektryczne. Bardzo niebezpieczne przeciwko użytkownikom Suitonu. Za pomocą tej techniki można również naładować elektrycznie trzymane przez siebie przedmioty (o ile są przewodnikami).
Kana Yuki
 

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kuroi Kuma » 16 maja 2019, o 22:11

Instynkty były silniejsze od tego, co się chciało. Może i człowiek miał pewną kontrolę nad sobą, jednak w momentach cóż... takich jak przed chwilą, gdy życie potencjalnie wisi na włosku najciężej nad sobą zapanować. Czasami miało to swoje plusy, bowiem odruchy działały szybciej, niż umysł. Tylko że w sytuacji, w jakiej był Kuma przed chwilą mogło to skończyć się inaczej. Piasek to bardzo przydatne urządzonko, które może działać nawet bez najmniejszego ruchu władającego.
-Nikt Ci nie każe zabijać, ale lepiej być gotowym, hm? Gdy ktoś wyjmuje broń tak otwarcie, to raczej nie chce Ci nią pomachać i życzyć miłego dnia, tylko właśnie zrobić krzywdę... nie sądzisz? - zapytał jej grzebiąc sobie w piasku na ziemi. Można powiedzieć, że jemu ten odruch wszedł już w krew, bo gdy dziewczyna podstawiła mu wykałaczkę pod nos był gotowy. W każdej chwili piasek mógł albo się wycofać albo bronić swojego władcy. Piaskowy dziadek nie był jednak zły o ten wybryk, sam mógł sobie darować ten rzut, ale tak w sumie było zabawniej.
-Ośrodka? - powtórzył mimowolnie, bo to była dla niego nowość. Nie śledził losów Kaguya, bowiem spotkawszy jakiegoś na swojej drodze ten zazwyczaj chciał go skrócić o głowę. Obydwa klany były mocno rozpoznawalne - jeden ze względu na gurdę, drugi zaś przez te ciężkie do ukrycia kropki na czole. Obydwa pałały do siebie dosyć dużą niechęcią, chociaż gdyby ktoś spojrzał na tę dwójkę przy jeziorku mógłby się mocno zdziwić. Kuma miał nadzieję, że takie spotkania nie należały do ewenementów. Że dużo łatwiej by się żyło wszystkim, gdyby nie skakali sobie do gardeł przy każdej okazji.
-Niby racja, tylko jak ktoś Ci zacznie uciekać, to może nie być innego wyjścia. I fakt, jest to trochę zastanawiające, bo przed chwilą chciałaś mnie wypatroszyć jak prosiaka. Powiedzmy że po części mnie przekonujesz, ale gdzieś tam chyba jest ta nawet nie Kaguya, ale ta wewnętrzna iskra, która każe Ci walczyć - uśmiechnął się ku niej i przerwał rysowanie sobie w piasku. Nie bazgrał w nim nic nadzwyczajnego, ot po prostu jakieś niepowiązane ze sobą wzorki.
-Czapka, bo chłodniej się robi... Przypomnę Ci, że noszę na plecach worek z piachem, powiedz mi teraz co wygląda głupio. Nie wiem co nas pokarało, że piach najwygodniej nosić ze sobą - zrobił grymas, który wyrażał rozbawienie z podirytowaniem. Pojemnik był faktycznie niewygodny, a także mało praktyczny, a do tego jeszcze bardzo rzucał się w oczy. Obserwował sobie jak białogłowa trenuje - nie chciał jej przeszkadzać, niech wykorzysta tyle czasu, ile będzie potrzebować. Nie pomoże jej więcej, bo nie widzi obiegów chakry, nigdy ich nie widział i prawdopodobnie nigdy ich nie zobaczy w swoim życiu. Zdecydowała się na wykorzystanie piorunów, a nie kości jak się domyślał. Dawno nie widział kogoś posługującego się tym żywiołem, chociaż podczas wojny z Haretsu przelewało się wszystko i ciężko było odróżnić jeden pocisk od drugiego i w ogóle znaleźć jeszcze właściciela owego żywiołu. Ciekawe jakby to zadziałało na tego władcę żelaznego piachu - zachodził w głowę, bo to faktycznie mogło być bardzo ciekawe w pojedynku z Maji. Gdy tylko klon rozpadł się w piaskową kałużę przyklasnął młodej, by uczcić ten sukces. Im więcej będzie korzystać z chakry tym lepsza w tym będzie i kolejne próby będą łatwiejsze.
-No i widzisz! Zamiast skakać jak poparzona z kośćmi w rękach, to znalazł się inny sposób. Powoli powinniśmy się zbierać do karczmy. Lepiej nie trafić na nikogo po zmroku.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1090
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kana Yuki » 16 maja 2019, o 23:22

Harumi wzruszyła nieznacznie ramionami. Fakt, wyjmowanie broni nie jest równoznaczne z tym, iż osoba, która ją prezentuje, zaraz wbije ci ją w szyję i przeciągnie wzdłuż aż do zatoczenia okręgu, ale... Wciąż nie oznaczało to również wystawy ostrzy i narzędzi zbrodni. Świat jest jaki jest, jedni zabijają drugich. I to wcale nie epizodycznie. Kaguya sama wiedziała, czym czyn ten pachnie. A pachniał okrutnie. Jak zaschnięta jucha wymieszana z flakami. O.
— Niby tak — zgodziła się, świadoma własnej naiwności. Naprawdę chciała się jej wyzbyć. Wciąż jednak wolała żyć w świecie, w którym każdy się kocha, trzyma za rączki i odprawia modły ku chwale radości. Szkoda, że tak nigdy nie było, nie jest i nie będzie. Syndrom kanarka zamkniętego w złotej klatce. Tak słodko-gorzkie uczucie, czasem wręcz nie do przełknięcia.
— O ile pamięć mnie nie myli, zostały utworzone w trzysta siedemdziesiątym szóstym. Ponoć mają służyć integracji — Ponoć. Słowo klucz, bo oprócz przygód i wielu znajomości, doświadczyła tam wiele nieprzyjemnych spojrzeń i uwag. Od czepialstwa względem niemal przeźroczystej skóry, aż do tych przeklętych, dwóch czerwonych kropek na czole. No i smutek wywołany brakiem odpowiedzi Jina na listy. Mimo próśb słanych rodzicom, cóż, ta kwestia zawsze była przez nich ucinana. Wymijana, niemalże. Jakoby była to tajemnica największej wagi. Pytanie, dlaczego?
— Spędziłam tam cztery lata — dodała. — Rany, jak ten czas zleciał...
A uleciał rok. Jak piach z klepsydry - wprost na samo dno. Rok pełen zawirowań, nieprzyjemnych wspomnień i nauki, że nic nie jest takie, jakie początkowo się wydaje. A rodzina, cóż, bywa jedynie złudną ostoją bezpieczeństwa. Harumi nigdy, nawet w najśmielszych przewidywaniach, nie sądziła, że będzie o krok od zostania pozbawioną dziewictwa, wygnana z wioski, a to wszystko skończy się na podróżowaniu z Etsuyą. No i na treningu z Sabaku. Tego ostatniego wyjątkowo nie prognozowała.
— Być może, nie wiem tego. Nie mogę zaprzeczyć, że mój ród kieruje się innymi wartościami, niż ja — przyznała — Choć wciąż jestem jego częścią. Chyba. — To mówiąc uśmiechnęła się na tyle, na ile pozwalało jej sumienie. Mniej więcej od poznania Etsu poddawała w wątpliwość przynależność do rodziny. Nie tylko pod względem życiowych celów, ale i samej biurokracji. Doprawdy zastanawiało ją co działo się w Sabishi, jak postąpili rodzice, jak przyjął tę informację Jin - o ile wiadomo mu o całym zajściu - i czy rzeczywiście nic nie robiono w sprawie "morderczyni z bingo book". Póki co, nikt nie zainteresował się sumką za jej głowę. A przynajmniej nie wskazywały na to jakiekolwiek plotki czy choćby przyjście jakiegoś ponurego pana z kosą.
Tyrada z treningiem zakończyła się pomyślnie - klon uległ rozpadowi, a ona sama stała się świadoma energii i potencjału drzemiącego wewnątrz jej ciała. Choć nie był to skok, jakiego oczekiwała ambicja dziewczyny, to całość spotkała się z aprobatą ze strony nauczyciela-gawędziarza. Harumi nie kryła radości, mimo, że satysfakcją tego nie można nazwać, to wciąż była zadowolona z efektów. Nie dało się ukryć, że władca piasku podbudował ego białowłosej. Dawno nikt jej nie docenił, a ciągłe uwagi Etsu sprowadzały ją jeszcze bliżej parteru. Zapewne nie miał na myśli nic uderzającego w jej samoocenę, ale cóż, tak to odbierała.
— Dziękuję — rzuciła serdecznie. Bynajmniej nie z racji "wychowania", a najzwyklejszej w świecie wdzięczności. — Racja, robi się coraz chłodniej. Jeszcze trochę i zacznie padać śnieg. Lubię zimę — dodała po chwili, w której znalazł się moment na przyjacielski uścisk. Już drugi tego dnia.
Kana Yuki
 

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kuroi Kuma » 17 maja 2019, o 00:02

-O proszę - tyle żyjesz na tym świecie staruszku, często łapiesz się na tym, że widziałeś już wszystko i nic Cię nie zaskoczy, a tu proszę bardzo. Pewnie dlatego, że nie śledzisz tego co się dzieje na świecie, a później taka młodziutka Kaguya Cię zaskakuje. Integracja nie brzmiała jednak zbyt dobrze, bowiem gdzieś z tyłu głowy Kumy siedziała taka myśl, że im więcej ludzi, tym potężniejsi się czują i tym łatwiej będzie im się zebrać w grupę. Ta myśl mówiła mu, obozy te mogą być dosyć sporym niebezpieczeństwem. Z drugiej zaś strony mogły z tego powstać osady i tego im życzył. By w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i zamiast niszczyć zaczął tworzyć. Zdziwiło go, że ten twór tak długo już istniał, a nawet nie miał przypadkowej okazji na takowy napotkać. Wolał jednak nie pytać gdzie takowy jest, bowiem dziewczyna może go zrozumieć nieco inaczej, niż by tego oczekiwał.
-Jeżeli czujesz się jego częścią, no i podlegasz pod swojego lidera, to jesteś jego częścią. W sumie to głównie liczy się to ostatnie, ale mniejsza już z tym. Ważniejsze jest to kim Ty jesteś, a nie to kto Ci wydaje rozkazy - odwrócił na chwilę wzrok, bo przypomniało mu się, że powinien zgłosić się do Jou zaraz po bitwie z Haretsu, a ten się szlaja po świecie. Byleby przypadkiem znowu nie został uznany za zaginionego, bo nie wyniknie z tego nic dobrego. Chociaż Diaboł pustyni go widział, obydwoje przetrwali, obydwoje wrócili i nawet przypadkiem zgłosił się do straży. Nic się nie stanie - machnął ręką, chociaż zrobił to bardziej odruchowo, a nie na wypowiedź dziewczyny. Zastanawiał się ile jeszcze Jou będzie tolerował zachowanie wiecznego Doko. Pewnie gdyby był wyższy rangą oczekiwałby o wiele więcej i dlatego też nigdy nie brał się za rozwój w swoim rodzie. Nie widział korzyści z wyższej rangi, same obowiązki.
-Mieszkanka pustyni przepadająca za śniegiem! To jest dopiero zastanawiające, a nie jakieś tam przemoce - wyszczerzył się do niej, by zaraz podnieść się z ziemi. Mieszkając na pustyni nigdy nie zdarzyło mu się spotkać śniegu. Mrozy i owszem, bo noce były niczym innym jak koszmarem. W jednej chwili z gorąca robił się chłód nie do zniesienia. Dopiero gdy wyruszył z rodzinnych stron udało mu się zobaczyć po raz pierwszy biały puch i cieszył się wtedy jak małe dziecko. Nie przepadał jednak za nim, stąd zdziwienie na jego twarzy. Może dlatego, że Kaguyka była cała biała? - To Twoja praca, ja tutaj w sumie tylko zablokowałem Ci rękę, a później przyzwałem klona. Gdzie tu więc moja zasługa? Więc nie ma za co. Zbierajmy się - dodał po chwili i odwrócił się w stronę dróżki prowadzącej do miasta. Nie było jeszcze tak późno, jednak wolał nie czekać do zmroku. Jeszcze trafią na podobnych tym, którzy "wygrali" karczmę, a o ile on nie zużył za wiele chakry, tak Harambe po treningu pewnie trochę powinna teraz odpocząć.

z/t x2
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1090
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kakita Asagi » 24 lip 2019, o 19:46

Misja rangi C dla Yuu
"Silne ramie"
Post 19/30


Mając odpowiednio dużo czasu w zapasie, Yuu mógł spokojnie rozeznać się w sytuacji i przygotować plan działania. Generalnie, miejsce było całkiem dobrze znane wśród mieszkańców Shigashi no Kibu i licznie przez nich odwiedzane. Trawniki utrzymane w bardzo dobrym porządku, niewielka osłona drzew, to nie sprzyjało zasadzkom, ale było też kilka bardziej "dzikich miejsc", zwłaszcza pośród trzcin, które mimo wszystko "starały" się opanować przynajmniej część brzegu. Do późnego popołudnia nie działo się nic ciekawego, chociaż sporo "gości" odwiedziło to miejsce, w tym jeden starszy pan z wędką, jakieś dzieciaki, kilka parek które przyszły spędzić chociaż nieco czasu razem - gdyby w tej chwili pojawiła się "Lilia" ze swoim klientem, to pozbycie się potencjalnego natręta byłoby zdecydowanie trudne...
Nie wszystko jednak szło nie pomyśli naszego bohatera, bowiem bliżej wieczora powiało nieco zachodnim wiatrem, a wraz z nim na niebie pojawiły się ciemniejsze chmury. Nie minęło wiele czasu i zrobiło się chłodniej, przez co dzieciarnie się zwyczajnie rozeszła, niedługo potem "gołąbki" poszły w ich ślady. Pozostał tylko staruszek łowiący ryby, który chociaż coś tam na pogodę ponarzekał pod nosem, ale uparcie starał się swoje ryby łowić (nawiasem mówiąc, nie szło mu jakoś szczególnie dobrze, ale może przybył tutaj tylko dla przyjemności?). Co ciekawe, łowił tylko na jedną z dwóch wędek, które przy sobie miał, druga spoczywała stale w skórzanym pokrowcu, w każdym razie, tak to wyglądało, tak czy inaczej, Yuu i "dziadek" zostali nad jeziorkiem sami, pozostawało pytanie, czy jego "cel" się pojawi?
Jak mawiają, cierpliwość popłaca. W pewnym momencie, na ścieżce prowadzącej do parku pojawiła się nowa para, mężczyzna w średnim wieku ubrany w eleganckie męskie kimono w niebieskiej barwie, z zarzuconym na ramiona haori przewiązane drogim pasem. Towarzyszyła mu kobieta, ubrane w długie kwieciste furisode z motywem lilii, przewiązane szerokim złotym pasem wiązanym z przodu i upiętymi włosami, w które wpięte były bira-bira, wydające charakterystyczny dźwięk dzwonków. Dodatkowo dzierżyła parasolkę, a na nogach miała wysokie buty pokuri, musiała przez to w charakterystyczny sposób drobić, by nadążyć za swoim towarzyszem, który chociaż dumnie kroczył, to jednak nie pozwalał jej zostać w tyle. Mowy nie było o pomyłce, oto właśnie pojawiła się "Lilia" i jej dzisiejszy klient - on opowiadał coś, najpewniej o swych dokonaniach co jakiś czas uderzając złożonym wachlarzem w swoje dłonie, ona natomiast odpowiadała coś z aprobatom. Pozostawało pytanie, gdzie znajduje się główny problem?

Poniżej mapka:
Spoiler: pokaż
Obrazek


Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1538
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Chise » 25 lip 2019, o 20:06

Asagi, pozwolę sobie także wykorzystać temat, zakładam, że dzieje się innym czasie <3


Wyprawa B
118/^^^


Był obolały i ranny, kuśtykał, le mógł się poruszać o własnych siłach. Na szczęście otoczenie wydawało się mu spokojne, wszystko się uspokajało, poza ogniem szalejącym na drugim końcu pomieszczenia. Plecy nie dokuczały mu tak bardzo - chociaż krew ciekła z ran, to były głownie przecięcia skóry, bez głębokich obrażeń. Noga bolała znacznie bardziej, kulał, ale mógł się poruszać, chociaż w pobliżu wisiorka to i tak było trudne. A z każdym krokiem coraz bliżej.
Koło dwóch metrów od niego musiał opaść na kolana.
Metr od niego już i to było trudne, czuł jakby go przygniatał olbrzymi ciężar.
Widział jednak zielony błysk przed nim. Wyciągnął rękę, brakowało mu centymetrów.. To chyba były najcięższe centymetry w jego życiu, ale kiedy tylko go dotknął.. Przestało.
Nagle mógł nabrać swobodnie oddychać. Wszystko wydało mu się lekkie, swobodne. Mógł odetchnąć pełną piersią, podnieś się oraz wisiorek. Śmieszny kawałek zielonego kamyka, wydawałoby się. Śmieszne, prawda? Nic wielkiego.. A jednak. Hikari nie tracił jednak czasu na kontemplacje czy na podziwianie go, trzeba było szybko się stąd wydostać. Podstawą było użycie dotonu, rozmiękczenie ziemi i opuszczenie tej okolicy.. A nawet to poszło jakoś zaskakująco gładko, sprawnie i szybko. Nie czuł takiego oporu jak zazwyczaj, czakra współpracowała z nim lepiej niżby się mógł spodziewać - i on wiedział czego to było zasługą. Teraz naprawdę miał powód aby rozwijać się w tym zakresie, skoro jego techniki w tym zakresie stały się silniejsze.
Usłyszał jeszcze jeden trzask, niepokojący, a następnie huk, który nawet nim, ukrytym bezpiecznie pod ziemią, lekko zatrząsł. Cały budynek pewnie się nie zawalił, ale jego część z pewnością, narobił im tam zdecydowanie szkody.
Ale cóż, sami byli sobie winni, prawda? To oni do niego zapukali nie odwrotnie.
Takiego zakończenia jednak nie mogli się spodziewać.
Poruszanie się w ten sposób miało swoje wady. Pierwszą z nich była prędkość - mało zadowalająca biorąc pod uwagę jego maksymalne możliwości, ale z pewnością i tak bardzo dobra. Drugą była ograniczona orientacja w terenie. Czasem dobiegały do niego jakieś odgłosy, które upewniały go w tym, że znajduje się z mieście, ale z czasem było ich coraz mniej i mniej.. Aż w końcu niemal ustały, a on sam poczuł, że ziemia dookoła niego stawała się coraz bardziej wilgotna oraz miękka. Pod pewnymi względami było to na pewno dobrze - pod innymi nieco nieco mniej. Dlatego dobrym pomysłem było wynurzenie się i zobaczenie co się znajduje dookoła.
A był właśnie na brzegu ślicznego jeziorka. Niedaleko zobaczył drogę, ale obecnie pustą, zejście do wody, pomost rybacki, ślad po ognisku z resztką jakiś szmat, jeszcze dymiący, ślady po kołach.. I żywej duszy dookoła.
Chise
 

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Hikari » 25 lip 2019, o 21:46

Złapanie wisiorka okazało się nie lada wyzwaniem. Plecy choć krwawiły nie stanowiły większego problemy, były to płytkie nacięcia. Najwyżej irytujące z powodu szczypania przy każdym możliwym ruchu. Gorzej o wiele było z stopą, przez którą musiał kuleć. Gdyby tego było mało grawitacja z każdym metrem, nie centymetrem była coraz bardziej uciążliwa. W pewnym momencie musiał upaść na kolana, gdy brakowało mu metra został przygnieciony do ziemi i zaczynało mu powoli brakować powietrza. Oddech przyśpieszony przez wielkie zużycia chakry, mimo to nie poddawał się i wyciągnął rękę próbując chociaż koniuszkiem dotknąć skarbu, który do tej pory należał do mafii, a tak bardzo go wołał. Chciałoby się powiedzieć chodź do tatuśka maleńki. Hikari wierzył, że to było jego przeznaczeniem, dlatego tutaj nie znał słowa poddać się. Ostatecznie w pewnym sensie miał rację, podołał wyzwaniu, a kiedy tylko dotknął zielonego kryształu cały efekt ustąpił.
Szybko zacisnął artefakt w dłoni i wyrównał wpierw swój oddech. Mógł się poczuć zwycięzcą chociaż kilka sekund zanim wstał i zawiesił go sobie na szyi obok braciszka pod ubraniami. Przynajmniej ich przednia część przetrwała. Od razu postanowił wykorzystać nową zabawkę, domyślał się jak rozwinie to jego zdolności. Ma już od długiego czasu doświadczenie z takim przedmiotem tylko w innym kolorze. Terumi użył techniki do rozmiękczenia ziemi i przemieszczania się pod nią co było tym razem niezwykle szybkie. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, chociaż spodziewał się paskudnych konsekwencji potem. Ciekawe czy lider będzie mu długo suszył głowę, czy Inoshi się uratowała, co z Koichim, czy odnalazł swego brata, a także co zrobiła reszta zawodników? Czy to wszystko było warte, aby lżej mu się poruszało pod ziemią? Teraz posiadał mnóstwo czasu na rozmyślanie uciekając poza wioskę. Niestety na żadne nie jest w stanie odpowiedzieć. Przerwał to tylko jeden głośniejszy trzask, a potem huk, który mimo bycia bezpiecznie oddalonym mógł wciąż poczuć. Po tym co tam zrobił nie dziwne, aby część budynku już spłonęła. Nie zatrzymywał się mimo to, dalej podróżował aż okolica niemalże całkowicie się wyciszyła gdzie postanowił opuścić swoją kryjówkę i zorientować się w terenie.
Hikari wychodząc spod ziemi został przez chwilę oślepiony przez światło mogąc jedynie zobaczyć jezioro. Nie zdawał sobie sprawy, że jest już poranek. Nic dziwnego, że był zmęczony, nie tylko swoim wysiłkiem fizycznym, ubytkiem chakry, a jeszcze samym czasem od ostatniego snu. Wszystko to kumulowało się, szybko postanowił stanąć w cieniu i przystosować swoje różnego koloru tęczówki do obecnej sytuacji. Ostatecznie trochę spędził jako krecik przed chwilą, ale wszystko wróciło do normy. Wtedy też zobaczył niedaleko drogę z świeżymi śladami po kołach, zejście do wody, pomost rybacki, wciąż dymiące ślady po ognisku z porzuconymi szmatami. Nic nie rzucało mu się w oczy specjalnego więc postanowił wykorzystać to miejsce na prowizoryczne opatrzenie swojej stopy. Przebywanie tak blisko drogi było jednak zbyt niebezpieczne więc wpierw pokulał w jakieś niewidoczne miejsce przy brzegu gdzie usiadł wydając z siebie ciężkie westchnięcie.
Wpierw sięgnął do torby po pigułkę z skrzepniętą krwią, która miała dodać mu trochę siły i uzupełnić obecne braki. Wciąż nie zajrzał do swoich ran, więc zanim się zaopiekuje przynajmniej tą poważniejszą lepiej będzie się przygotować. Następnie rozerwał sobie kawałek i tak zniszczonego już płaszcza mającego służyć za opatrunek tymczasowy, najlepiej długi pasek albo nawet dwa na szerokość około trzydziestu centymetrów. Kolejnym krokiem było zdjęcie swojego obuwia i oczyszczenie rany, która mogła doprowadzić do zakażenia jakiegoś nawet. Byłoby zabawne umrzeć po wszystkim na taką głupotę, sam śmiałby się z siebie. Po tym wymoczył swój profesjonalny bandaż, wycisnął z wody, zawiązał na ranie, a stopę schował z powrotem do buta. Przy całej operacji posiadał zaciśnięte zęby, jednak powoli przyzwyczajał się do bólu. Na plecach krew powinna już zaschnąć, postanowił je tak zostawić do powrotu do wioski. Zbyt niewygodne miejsce, aby przejmować się takimi duperelami.
Na szczęście Terumi orientował się w terenie. Często podróżował po okolicy, to właśnie do miasta kupieckiego z którego uciekał, a to na pustynię. Wstając wykorzystał ową wiedzę myśląc czy nie znajdzie niedaleko wioski gdzie mógłby wykupić konia zanim rozejdą się wieści co narozrabiał. Jeżeli takiej opcji nie posiadał cóż, złamał jakiś gruby kij mający ułatwić mu podróżowanie i ruszył drogą leśną. Oddalając się od tego miejsca zanim postanowi trochę więcej odpocząć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2395
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Chise » 26 lip 2019, o 15:42

Wyprawa B
121/121


Światło było oślepiające po takim okresie przebywania po ziemią. Sporo czasu upłynęło od momentu kiedy wszedł do czarnego wozu, który miał go zabrać na miejsce walk - od zmierzchu do świtu. Wyszedł w końcu jednak z tego, tym razem można to było stwierdzić na pewno - zwycięski. Poobijany, ranny, z resztką czakry, ale z trofeum i bez strat. Dobrze, że Arashi jednak nie zgodził się na przyjęcie domu i pieniędzy, bo w takiej sytuacji Hikari, choć z wisiorkiem, to byłby bezdomny i znacznie zubożony. Gdzieś w tyle głowy musiała mu jednak świtać myśl, że jego dom nie był do końca bezpieczny, skoro raz go znaleźli, drugi raz nie nastręczy im problemów.
Nim jednak odtrąbi zwycięstwo, musiał jeszcze zadbać o siebie. Najpierw udał się w trochę bardziej dyskretne miejsce, niewidoczne z poziomu drogi, nie chwaląc się swoją obecnością. Kolejny krok - pigułka ze skrzepniętą krwią, która miała przywrócić mu krew i siły utracone przez jej ubytek. Następnie trzeba było oczyścić ranę, sporządzić sobie opatrunek, opatrzeć.. Najbardziej bolało włożenie nogi do buta, mógł aż warknąć, ale mu się udało, chodzenie też było już nieco lżejsze.
Okolica kojarzyła mu się z podróży z i do Shigashi. Niedaleko była wioska, uboga, ale zawsze. Droga do niej zajęła mu dwadzieścia minut, nawet w jego obecnym stanie, choć na pewno w tym stanie był to wysiłek. Na miejscu zastał trochę śmieszną sytuację - kobieta właśnie wyrzucała mężowi, pranie zginęło ze sznurka, a ten mógł tylko bezradnie rozkładać ręce. Na widok nieznajomego dopiero zamilkli.
Negocjacje nie trwały długo - za 100 ryo chłop zdecydował się konia użyczyć. Nie był to może rasowy rumak, ale był zdrowy i wyglądał na niezbyt starego - z pewnością był zdatny do jazdy.
I w tym miejscu przygoda Hikariego miała swój zwrot, zmianę kierunki - ruszał teraz w swoją drogę, kierowamy własnymi pobudkami, bez zobowiązań wobec Shigashi - które jednak może się upomnieć o niego.




Koniec wyprawy! Trochę to trwało, ale dotarliśmy do tego punktu. Dziękuję bardzo za cierpliwość i jeśli było coś nie tak - bardzo przepraszam. Mam nadzieję jednak, że będziesz to wspominał miło, jak i ja. Powodzenia w dalszej grze, lovki i kisski <3
Chise
 

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Hikari » 26 lip 2019, o 20:29

Samo zrobienie opatrunku nie trwało wcale długo, zresztą był on tylko bardzo podstawowym mającym wystarczyć nim zajmie się tym ktoś znający się na rzeczy. Hikari posiadał podstawy, które każdy wynosi z domu czy obserwacji zachowań lekarzy jak już jest się w tym przeklętym szpitalu. Nie lubił tych miejsc, bo zazwyczaj odwiedzanie takiego miejsca świadczyło iż nie byłeś wystarczająco dobry aby poradzić sobie bez tego. Oczywiście, mało kto poradziłby sobie w tak sprawny sposób z kłodami rzucanymi mu pod nogi z jednej strony, ale to wciąż mu nie wystarczało. Posiada sporo miejsca na poprawę w wielu aspektach, ale wciąż jest młody. Dopiero skończył dwadzieścia-cztery lata, dodatkowo zdobycie drugiego identycznego artefaktu musiało świadczyć iż wciąż było mu przeznaczone coś wykonać na tym świecie. Lekko dodało mu to nadziei w możliwość powodzenia w przyszłości jego planu, warto przy tylu niewiadomych trzymać się tego jednego pozytywu.
Nie zamyślał się jednak tylko ruszył w drogę do pobliskiej ubogiej wioski gdzie może dostać konia. Chociaż po opatrzeniu stopy doskwierała ona coraz mniej wciąż przebycie tego odcinka było dla niego pewnym wyzwaniem. Odczuwał zmęczenie organizmu, ubytek chakry, rany, ale chyba już się w tym zakresie powtarzał. W tym stanie zajęło mu to niezmiernie dłużące się dwadzieścia minut, ale po tym czasie udało mu się wypatrzeć pierwsze domostwa. W jednym z brzegu posiadającym jakiejś wielkości stajnie, bo inaczej nie trzymaliby konia zastał dość dziwną sytuację. Kobieta obwiniała swojego męża o zgubione pranie, brakowało normalnie tylko latających patelni, wałków i innych przyrządów kuchennych. Biedak, którego los przynajmniej tymczasowo uratował jakiś nieznajomy, bo jego przybycie dało mu chwilę spokoju od zrzędzenia.
- Przepraszam, chciałbym użyczyć konia oczywiście za opłatą. Mogłoby być 100 ryo? Potrzebuję się dostać jak najszybciej do Yogan-Ryu.
Mężczyzna uradowany propozycją nawet się nie targował, tylko poszedł do stajni przygotować wierzchowca. Wyglądał na zdrowego, a także dość zadbanego. Nie był rasowy, ale za to dość spokojny. Terumi szybko przekazał pieniądze właścicielowi i pogłaskał po pysku zwierzę. Teraz byli tymczasowymi partnerami przez najbliższe dni. Nie miał czasu nawiązywać tymczasowo głębszej relacji, długi okres bez snu dawał mu się w znaki toteż złapał za lejce i wskoczył na siodło ruszając najpierw powoli, a po opuszczeniu terenu zabudowanego przyśpieszył.

Z/T -> Szlak Transportowy.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2395
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Yuu » 29 lip 2019, o 18:12

Na miejscu można by poświęcić dużo czasu na planowanie, jednak jak tu planować mając tyle niewiadomych? Yuu nie zamierzał za dużo myśleć więc po prostu zaraz po przyjściu wspiął się na drzewo które znajdowało się najbliżej wędkarza i zaczął bazgrać sobie szkice krajobrazu przy pomocy ołówka i kartki papieru które zabrał z domu. Od czasu do czasu zerkał oczywiście czy nie pojawiły się też obiekty jego zainteresowania. Wstępnym planem było zastosowanie praktycznie zerowej taktyki prewencyjnej, raczej zaczekać aż facet sam się ujawni i dopiero wtedy go skonfrontować. Yuu myślał też przez chwilę czy by nie dołączyć do starszego wędkarza, gdyż wyglądało na to że miał ze sobą drugą wędkę, ale koniec końców zdecydował że nie ma na to ochoty.
Oto oni, Lilia i jej klient. Póki co byli całkiem blisko, chłopak dalej coś bazgrał sobie na papierze po zobaczeniu ich, aczkolwiek teraz pełną uwagę poświęcał im, oczywiście nie gapiąc się w oczywisty sposób. Zerkał również na wędkarza, póki co był tu jedynym innym człowiekiem poza pary, wydawał się niegroźny i niepowiązany z celem ale nigdy nie za wiele ostrożności.
Pozostało wygodnie czekać aż akcja sama się rozwinie.
Avatar użytkownika

Yuu
Gracz nieobecny
 
Posty: 146
Dołączył(a): 23 cze 2019, o 19:06
Wiek postaci: 16
Ranga: Szpon
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7405&p=119373#p119373

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kakita Asagi » 31 lip 2019, o 09:11

Misja rangi C dla Yuu
"Silne ramie"
Post 21/30


W zasadzie, nie działo się za wiele - milusińscy milutko sobie gaworzyli, kierując się niespiesznym krokiem w stronę trzcin, co niewątpliwie prędzej czy później popsuje wędkarzowi łowienie, prawda? "Rybak" chyba zdawał sobie z tego sprawę, w zasadzie, niewiele i tak do tej pory z wody wyciągnął, więc pozostało mu jedynie się podnieść i zacząć powoli pakować swoje manatki. Jakoś, nie specjalnie chciało mu się zwijać wędkę, więc jedynie wziął ją pod pachę, po czym wstał i skierował się jakby na spotkanie idącej w stronę trzcin parki, na moment znikając Yuu z zasięgu wzroku...
Kiedy jednak znów się pojawił, wyglądał nieco inaczej - może strój pozostał podobny, ale broda zniknęła w "magiczny" sposób (porzucona gdzieś w trzcinowisku), dodatkowo, nie miał już przy sobie wędki, miast niej natomiast w jego dłoniach znajdował się nieco już wysłużony miecz obosieczny, który najpewniej do tej pory zajmował miejsce w pokrowcu na wędki (a najlepsze dni miał za sobą, broń zdecydowanie drugiego sortu, ale wciąż niebezpieczna i wystarczająca by pozbawić kogoś życia). Facet nie marnował ani sekundy cennego czasu, ruszył w stronę "Lilii" i jej klienta, zaskakując ich dość mocno. Zdecydowanie nie był to też Rikichi, mężczyzna nie miał problemów z poruszaniem się, pozostawało jednak pytanie, czy jest to ninja i czego chce? Jeśli chodziło o zabójstwo urzędnika, to zdecydowanie była to dobry moment i to w jego stronę skierował się mężczyzna. Urzędnik ubrany w zacne kimono nie zasłonił się jednak prostytutką, przeciwnie, czy to w przypływie męskiej dumy czy też pod wpływem innego impulsu, stanął przed "Lilią" i dobył z połów kimona tanto, w celu obrony przed napastnikiem. Odważny ruch, ale kiedy tamten do nich już dopadł bardzo szybko wyminął gardę mężczyzny i zadał dosyć płytkie cięcie w jego prawe ramie, rana nie zabije, ale sprawiła, że urzędnik własny oręż upuścił. "Lilia" krzyknęła w przerażeniu, kiedy krew chlapnęła na trawę, ale napastnik nie przerywał ataku. Wyminął swój dotychczasowy cel i skierował się do niej, lewą ręką chwytając za jej prawą, ale dziewczyna nie była pierwszą lepszą dziwką - drugą dłonią sięgnęła po jeden z upinających jej włosy senbonów i rzuciła i wbiła go oponentowi w lewe ramie, bardziej zaskakując go niż raniąc. Ten ryknął i zamachnął swoim mieczem, ale zatrzymał się w pół ruchu, z przecież mógł zabić. W tym czasie dziewczyna uwolniła się z uchwytu, błyskawicznie dopadła do tanto które leżało na ziemi i zasłoniła swoje klienta, który uciskając ranną rękę syczał jakieś obelgi i deklaracje, że to on będzie ją bronił. Napastnik szybko odzyskał animusz, po czym sięgnął do swojej wędkarskiej torby, z której dobył stalową linkę i zanim "Lilia" zrobiła coś konkretnego wskazał na nią palcem i linka sama ją oplotła. Pozostawało pytanie, co się stanie za moment...


Mapa:
Spoiler: pokaż
Obrazek


/Proszę w uhide Twoje statystyki, ewentualnie na PW.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1538
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Yuu » 6 sie 2019, o 18:57

Akcja ruszyła jak z kopyta, nagle cała zasadzka "wędkarza" została ujwaniona. Pozostawał jeden problem. Ten mężczyzna nie był celem Yuu. Czyżby desperat podobnie jak Matka wynajął sobie kogoś do odwalenia za niego brudnej roboty? Tego trzeba było się dowiedzieć.
- Przepraszam że przerywam to urocze spotkanie, ale powiedz mi "wędkarzu", nie pracujesz ty czasem dla Rikichiego? - Rzucił Yuu donośnie w chwili przerwy pomiędzy atakami (jakoś przed albo w trakcie akcji z żyłką). Podczas mówienia całkowicie neutralnie i spokojnie zwiesił nogi z gałęzi na której się znajdował, a obiema rękoma oparł się o tą właśnie gałąź. Wędkarz był blisko a jednak Yuu nie zamierzał wdawać się z nim w bójkę o ile nie będzie to konieczne, choć dystans pomiędzy nimi był niebezpiecznie niski. Zadając pytanie szukał przedewszystkim jakiejś niewerbalnej rekacji na imię pracodawcy, jednak był też gotów że zamiast odpowiedzi w postaci słów mężczyzna postrara się go posiadtkować...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yuu
Gracz nieobecny
 
Posty: 146
Dołączył(a): 23 cze 2019, o 19:06
Wiek postaci: 16
Ranga: Szpon
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7405&p=119373#p119373

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kakita Asagi » 8 sie 2019, o 09:15

Misja rangi C dla Yuu
"Silne ramie"
Post 23/30


"Lilia" związana, urzędas się na ziemi wije i coś tam złorzeczy, więc co, robota wykonana? No nie do końca, bowiem z pobliskiego drzewa, niczym wiewiórka albo innych Robin Hood zawołał jeszcze jeden uczestnik tego całego zamieszania, do tej pory pozostający ukrytym (jak to ninja). Kiedy Yuu się odezwał, oczy wszystkich skierowały się na niego, z czego zdecydowanie ciekawsze były reakcje zarówno kobiety jak i napastnika. "Lilia" jedynie otworzyła szerzej oczy, na chwile, ale jednak po czym coś pod nosem zaklęła, najpewniej przeklinając swojego domniemanego "wybawiciela" i metody, po jakie sięgnął. Na twarzy napastnika natomiast pojawiła się pierw konsternacja, potem jakby chciał coś powiedzieć, ostatecznie jednak rzucił krótkie.
- Nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz, problem jakiś masz? - i nie było to jedynie pytanie, lecz ewidentna groźba. Facet przez chwilę spoglądał na młodego ninje zwisającego z drzewa, a w tym czasie "Lilia" zdołała się dość zgrabnie wyplątać z więzów, a raczej, odpowiednio je poluzować. Jeszcze nie zamierzała się z tym ujawniać, głupia nie była. Może i byłaby w stanie coś teraz wykombinować, ale jej klient zdecydowanie zamierzał sprawę jej utrudnić. Już nieco ochłonąwszy po pierwszym ciosie, stale zaciskając ranne miejsce, podniósł się na równe nogi i chociaż stał zgarbiony, to jednak zebrał się w sobie na następujące zdanie.
- Dopilnuję byś zawisł jeszcze dzisiaj popaprańcu... A ty na drzewie, na co... - nie zdążył zrobić więcej, bowiem napastnik powrócił do niego uwagą i chyba nie wytrzymał presji sytuacji, bowiem sieknął na oślep swoim mieczem rozwalając mężczyźnie głowę. Klient zatoczył się z dwa kroki i padł w kałuży krwi. Tego Lilia już nie wytrzymała i krzycząc zasłoniła sobie usta, niejako zdradzając, że udało się jej wyplątać z żyłki.
- Ty dziwko! - ryknął już zupełnie rozsierdzony. Sytuacja zupełnie go przerosła, miała być szybka misja porwania kobiety, a tutaj jeden trup, kobieta się wyplątuje, a na drzewie jeszcze dodatkowe świadek, oj chyba będzie trzeba pozabijać wszystkich. Facet podniósł do góry miecz, jakby chciał nim śmignąć kobietę, a może ostatecznie zasadzi się na Yuu? Co się za moment stanie?

/Nie ukrywam, nie ułatwia mi sprawy fakt, że się nigdzie na mapie nie umieściłeś. Zakładam zatem, że dystans między Wami to max 7 metrów, jesteś sobie na drzewie, a wszystko dzieje się w lokacji jak wcześniej.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1538
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Yuu » 2 gru 2019, o 23:14

Odpowiedź wynajętego zabójcy czy też porywacza utwierdziła Yuu w przekonaniu iż jest on najęty przez Rikichiego, a przynajmniej ten nie tracił nic tak z góry zakładając. Niestety po tych słowach akcja zaczęła wymykać się spod kontroli gdyż mężczyzna towarzyszący okazał się totalnym debilem który tylko sprowokował napastnika do tego aby ten zakończył jego życie. No cóż, może i Yuu miał jakieś szanse przewidzieć ten ruch lub może i zareagować ale były one bardzo niewielkie toteż nie zamierzał próbować. W tym punkcie w głowie chłopaka zaświeciła się pewna lampka. *Robi się tutaj niezły bajzel, nie mam po co się narażać, nie ma tu nic do zyskania* Pomyślał rozważając czy ci ludzie cokolwiek dla niego znaczą a wynik był przeczący. Ba, zapewne burdel należał do którejś z konkurencyjnych mafii więc nawet poniekąd zyskałby gdyby owy utracił swoją reputację... Cóż może nie do końca, ale odwrót i tak wydawał się najrozsądniejszy, dużo ciał, potencjalnie niepotrzebnie dużo tłumaczenia władzom, a u pracodawcy i tak był już stracony. Wraz z krzykiem dziewczyny młody shinobi złożył jedną pieczęć
- Nie przeszkadzaj sobie. - powiedział obojętnie na moment przed tym nim jego ciało rozpadło się na setki kawałeczków i odleciało wraz z wiatrem w kierunku jednej z bezpiecznych kryjówek mafii Yoshida

z/t?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yuu
Gracz nieobecny
 
Posty: 146
Dołączył(a): 23 cze 2019, o 19:06
Wiek postaci: 16
Ranga: Szpon
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7405&p=119373#p119373

Re: Kryształowe jeziorko

Postprzez Kakita Asagi » 4 gru 2019, o 20:25

Misja rangi C dla Yuu
"Silne ramie"
Post 25/30


Sytuacja zdecydowanie robiła się coraz bardziej do bani i rozgrywała się bardzo dynamicznie - jak wspomniano jakiś czas temu, zadanie miało być szybkie, a tutaj trup i niepożądany świadek. Trudno orzec, co w tej chwili było bardziej upierdliwe dla niedoszłego porywacza: nadprogramowa zbrodnia, czy może krzycząca kobieta lub właśnie przypadkowy gość na drzewie - to zdecydowanie sprawiało, że przestawał myśleć logicznie. Sytuacja stresowa wymaga umiejętności panowania nad emocjami, ale w przypadku tego ninja nie można było na to liczyć. Facet zwyczajnie spanikował, miecz miał uniesiony...
- Przestań się drzeć!? - napastnik pierw ryknął na "Lilię" wijącą się na ziemi i próbująca zyskać dystansu, jakby zupełnie na chwilę ignorując chłopaka. Mimo wszystko nie zabił dziewczyny, w każdym razie jeszcze nie. Mimo wszystko, tamto morderstwo było niejako "wypadkiem przy pracy" - miał tylko ją porwać, nie zabijać jej klient i porywać, gdyby jeszcze ją teraz zabił, to by potrzebował dobrej wymówki przed własnym zleceniodawcą, który mógł go wydać władzą i na pewno by to zrobił...
Cenne sekundy zjadało myślenie, w tym czasie Yuu zdecydował się ulotnić i nie był to głupi pomysł, ale gdyby tylko się nie odezwał, albo wykonał jakąś dywersję chociażby notką dymną (czy też jakimś "błyszczakiem") to byłaby spora szansa, że jego oponent nie zauważy, co się dzieje, ale kiedy ciało chłopaka zmieniło się w papier i zaczęło formować motyle, no to już nie było coś, co można zupełnie ignorować, tudzież nie zauważyć.
- Co jest!? - ryknął zbir, odwracając się w stronę "składającego" się młodzika - wyglądało to wszystko straszliwie, w każdym razie dla tajemniczego shinobi, który prawdopodobnie pierwszy raz widział na oczy członka klanu Kami. Nie wiedząc, czy tamten składa się do ataku, czy też nie, zadziałał równie nagle jak do tej pory: otoczył swoje ostrze płomieniem, po czym machnął falę płomieni przed siebie, tworząc mur między sobą, a motylami. I oto właśnie zagrać miały czas i dystans. Naszego bohatera od złoczyńcy dzieliło około 7 metrów, miał również przewagę wysokości. Dodatkowo, mężczyzna był pierw skupiony na dziewczynie, którą miał porwać i na wypadku, jaki się przy zadaniu wydarzył - rozkojarzenie zrobiło swoje. Pytanie, czy było dość czasu, by Yuu skutecznie uciekł? Płomienie pomknęły w jego stronę w momencie, w który trudno mógł sobie wyobrazić jako gorszy - w tej formie był zdecydowanie mało odporny na ogień i jeśli byłby nieco bliżej, to najpewniej właśnie spora część jego karteczek uległaby zniszczeniu, a on sam musiałby się pojawić gdzieś tutaj, a wtedy... To by się wydarzyło, jednakże te magiczne 2 metry różnicy między zasięgiem techniki, a jego położeniem robiło swoje. Jego niedoszły oponent chciał się obronić przed nieznanym zagrożeniem, nie zabijać tajemniczego młodzika więc... Tak, Yuu uleciał z wiatrem, pytanie tylko, gdzie dokładnie i co dalej zrobi? Co się zaś tyczy wydarzeń tutaj, to cóż, dalszy przebieg wydarzeń raczej łatwo sobie dopowiedzieć...
___
Yuu ZT



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1538
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości