Pole treningowe

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 18 gru 2018, o 01:37

Na słowa o tym iż nie myśleli uniosłem lekko brew...a może bardziej na stwierdzenie "przyjacielu". W sumie czy to było w jakimś stopni ważne aktualnie? Raczej nie.
-Brak jakichkolwiek zastrzeżeń. W sumie zaproponowałem to tylko po to że gdy zbytnio ten taniec nas pochłonie nie doszło do czegoś gorszego. W końcu nie warto się zbytnio poobijać przed ważną sprawą prawda? A teraz jedyne co pozostało to rozmowa w bliskim kontakcie oznajmiłem pokazując swoje zębiska w wrednym uśmiechu. Wypuściłem powoli powietrze, pokręciłem lekko karkiem i przygotowałem się aby zacząć walkę. Ciekawy byłem jak walczy Chizuru. Ciekawy to delikatnie powiedziane. Byłem podekscytowany walką. Czy z nią wygram? Możliwe. Miałem parę asów w rękawie...no może nie tak dosłownie bardziej w głowie no ale wiadomo o co tak naprawdę chodzi. Z początku nie mam nawet co planować w końcu nie wiem co też wymyśli. Jednak jestem gotowy gdy mnie zaatakuje zrobić unik lub się bronić za pomocą laski. W końcu obrona to najlepszy atak prawda? A może atak to najlepsza obrona? W sumie mniejsza z tym jak to tam leciało. Zapewne coś w tym stylu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2399
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem i trumną. Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Yasuo » 19 gru 2018, o 19:56

Tsukune
Misja rangi D - "Krwawy Bal: Kontynuacja, Rozdział Czwarty"
15/15


KP Chizuru:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wokół zapadła grobowa cisza i gdyby nie leciutki wiaterek, który poruszał delikatnie liśćmi pobliskich drzew i niektóre z nich strącał, to można by pomyśleć, że rzeczywiście nasz bohater znajdował się w grobie. Oczywiście o ile ktoś był w stanie takie ciche odgłosy usłyszeć. Ale oczywiście Tsukune (jeszcze?) w grobie nie był. Wszystko wokół krzyczało, że tak nie było, chociaż był to raczej krzyk niemy, zapisany chociażby w obrazach. Polana nie wyglądała jak grób. Obecne tutaj osoby nie wyglądały na martwe. Było tutaj za dużo przestrzeni. Zbyt dużo świeżego powietrza. Szykowała się walka, a w grobie się nie walczy, bo jak martwi mogą walczyć? Nawet, jeśli dwóch do jednej mogiły wrzucisz, to nie zaczną się zabijać o jakąś głupią dżdżownicę czy innego podziemnego robaka. Cisza jednak panowała. Takeo i Hideki milczeli i z zapartym tchem niemalże obserwowali walkę swojej przyjaciółki - Chizuru. Oceniali też umiejętności Tsukune. Byli gotowi wkroczyć w każdej chwili. Nie chcieli nikomu przeszkadzać. Walka miała być uczciwa. Dlatego właśnie milczeli. Chizuru też nic nie mówiła. Skupiała się na walce. Jej umysł analizował sytuację i był gotowy do wprowadzenia planu... Planu, który pozwoli jej zwyciężyć. Planu, który parę razy już zastosowała i parę razy udało jej się w tej sposób pokonać przeciwnika. Czy jednak taki sam los czeka naszego dzielnego kapitana straży? A może przewidzi ten plan, zapobiegnie mu i zmusi Chizuru do improwizacji?
Jednak zacznijmy od początku. Tsukune ewidentnie dawał Chizuru zacząć. Nie jest to dziwne. W sumie chyba zależało mu na poznaniu jej umiejętności. Lub po prostu nie chciał się narazić na kontratak, któremu zapobiec nie potrafił. Uniknąć pierwszego, drugiego... może nawet trzeciego ataku. Poznać styl walki przeciwnika i dopasować się do niego. Czy właśnie taką taktykę obrał Kuro? To się okaże. Tymczasem po drugiej stronie, 10 metrów od naszego głównego bohatera, Chizuru przystępowała do realizacji swojego planu. Nie zaatakowała jeszcze otwarcie, ale to tylko kwestia czasu, nim to zrobi. Złożyła pieczęć barana, a następnie wytworzyła... swojego klona[1] (Klon #1). Obie kobiety - Tsukune wiedział, która jest prawdziwa - zaczęły wolnym krokiem iść w stronę Tsukune. Metry mijały. Prawdziwa Chizuru składała w tym czasie pieczęcie (Pies→ Smok→ Szczur→ Baran). Walka się już rozpoczęła. To był atak frontalny...

Użyte Techniki:
Spoiler: pokaż
[1]

Nazwa
Doton: Iwa Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran

Zasięg
Klon pojawia się obok nas; Klon nie może się oddalić na więcej niż 50m

Koszt E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe Siła równa twórcy; Szybkość -> 1/2 postaci; Reszta równa użytkownikowi za wyjątkiem wytrzymałości.

Opis Przydatna technika polegająca na stworzeniu skalnej kopii swojej osoby. Ich głównymi atutami są wytrzymałość (stworzone są z twardych skał) i możliwość korzystania z technik Doton znanych pierwowzorowi. Zwyczajne wbicie kunai nic nie da - trzeba całkowicie je rozkruszyć, by się ich pozbyć. Klony mają własną wolę, nie ma więc potrzeby stałego kontrolowania ich poczynań. Kopia potrafi nawet mówić, czym można łatwo wprowadzić przeciwnika w błąd. Jutsu ma jednak kilka wad, a jedną z nich jest koszt. Oprócz kosztu stworzenia techniki trzeba przeznaczyć dodatkową ilość na zasoby klona. W przypadku jego zniszczenia chakra nie jest odzyskiwana. Dodatkowo kopiowany jest podstawowy ekwipunek, gdzie wszelkie nietypowe oręża w postaci notek czy bombek nie będą kopiowane.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Kolorki:
Spoiler: pokaż
- Mowa nijakiej Mariko ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFFFF]- Mowa nijakiej Mariko[/color][/b]

- Mowa kobiety z Hordy - Chizuru ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#00FFFF]- Mowa kobiety z Hordy - Chizuru[/color][/b]

- Mowa kusznika - Hidekiego ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFF00]- Mowa kusznika - Hidekiego[/color][/b]

- Mowa zabójcy - Takeo ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#000000]- Mowa zabójcy - Takeo[/color][/b]

- Mowa "niebieskiego" bruneta ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#0000FF]- Mowa "niebieskiego" bruneta[/color][/b]

- Mowa "czerwonego" bruneta ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa "czerwonego" bruneta[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 19 gru 2018, o 22:06

No i przyszła ta chwila. Czyli walka z jednym z moich przyszłych podwładnych? Można to tak ująć. Pozwoliłem jej zacząć. Zakręciłem laską w prawej rękawicy tak by trzymać ją bardziej po środku. Przyglądałem się uważnie temu co robi Chizuru. Jedna pieczęć i klon? Interesujące. Widząc jak składa kolejne pieczęci ruszyłem pędem w jej kierunku. Gdy składała ostatnią pieczęć wiedziałem co wykona. Jakiś czas temu sam opanowałem również tą technikę. W trakcie biegu lewą ręką chwyciłem i wyciągnąłem wachlarz rozkładając go jednocześnie. Przy tym jak złożyła ostatnią pieczęć wybiłem się w powietrze. Byłem gotów zablokować się przed ewentualnym atakiem za pomocą swojej laski. Zaś do wachlarza zgromadziłem chakrę by po solidnym machnięciu posłać na obie kobiety cięcie. W głowie miałem już ułożony lekki plan. Który w razie sytuacji będę zmieniał bądź dodawał do niego dodatkowe elementy. Plan polega po prostu na ogłuszeniu przeciwniczki. Jest kilka technik które będą w stanie tego dokonać. Nawet parę takich stworzyłem sam...niestety niektórych nie byłem w stanie przetestować więc to będzie dobra okazja na testy...skoro mam niedaleko lekkiego? medyka. Obym tylko nie przesadził za bardzo
-Co się przejmujesz. Najwyżej będzie miała lekkie problemy i co z tego? usłyszałem w głowie wypowiedź swojego alter ego. Postanowiłem jednak tą wypowiedź zignorować. Jeżeli mam okazję to staram się zniszczyć klona Chizuru za pomocą swojej laski atakując ją Gairaishū Kaiatari. Oczywiście wcześniej używając odrobiny chakry na swoim orężu aby go wydłużyć do prawdziwej długości.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2399
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem i trumną. Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Yasuo » 23 gru 2018, o 23:19

Tsukune
Misja rangi D - "Krwawy Bal: Kontynuacja, Rozdział Czwarty"
17/15


KP Chizuru:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Tsukune nie był tak szybki - może nawet niekoniecznie się spieszył - więc Chizuru miała wystarczająco dużo czasu, żeby wykonać swoją technikę. Jednak w tym wypadku, technika ta odwróciła się przeciwko niej. Nie, nie sparaliżowała jej. Po prostu nasz bohater wyczekał odpowiedni moment. Ostatnia pieczęć. Dotknięcie ziemi rękoma i... momentalnie na gruncie pojawiła się pajęczyna elektryczności[1]. Brzmi zabójczo, prawda? Oczywiście... gdyby tylko Tsukune znalazł się w jej zasięgu, to miałby niemałe problemy. Ten jednak był już wtedy w powietrzu. Doskonale znał działanie tej techniki. Szybki wyskok, unik, atak z góry, który trafił zarówno klona, jak i prawdziwą przeciwniczkę. Chizuru została ogłuszona i lekko poparzona. Nic więc dziwnego, że straciła panowanie nad swoją techniką, niemalże w tym samym momencie, w którym udało jej się ją aktywować. Nie dość, że oberwała, to jeszcze straciła dość sporo chakry i nic praktycznie tym nie osiągnęła. Idealnie wyczekany moment i Tsukune miał przewagę. Znaczną przewagę.
Chizuru pozostał jeszcze klon. Miał on służyć jako dodatkowa pomoc w unieruchomieniu przeciwnika. Technika Raitonu wymagała bowiem tego, żeby użytkownik trzymał ręce ciągle na ziemi i to była naprawdę duża wada. Chizuru nie mogłab wtedy przeprowadzać akcji ofensywnych. Ale hej! Od czego miała swoją kopię? To było zabójcze niemalże połączenie technik. Użytkownik unieruchamia cel za pomocą techniki Raitonu, a klon wciąga nieszczęśnika pod ziemię za pomocą Dotonu. Potem wystarczy już tylko dobić. Tak to sobie wymyśliła i naprawdę parę razy udało się jej to połączenie wykonać. W tym wypadku jednak... została wyeliminowana znacznie szybciej niż się tego spodziewała. Klon jednak stał, ale też niezbyt długo. Nasz bohater i w tym wypadku górował szybkością. A może głównie w tym wypadku... Klon bowiem był znacznie wolniejszy niż oryginał. Duża siła, odpowiednia broń i technika. To wystarczyło, by Kuro pozbawił klona głowy. Bezgłowy klon bardzo szybko rozpadł się na kawałki skał.
Została sama Chizuru... biedna kobieta, która zadarła z niewłaściwym mężczyzną. Miała szczęście, bo gdyby ta walka była na poważnie, to nie czekałoby ją tutaj nic oprócz śmierci zapewne. Jednak w tym wypadku było inaczej. Zwykła demonstracja sił. Przywódczyni Hordy jednak nie zamierzała się jeszcze poddawać. Jakimś cudem udało jej wstać (wcześniej kucała, przykładając ręce do ziemi, a po trafieniu - przewróciła się na bok). Wstając, wyciągnęła z ziemi... kij[2]. Była gotowa, by kontynuować walkę, chociaż strata prawie całej chakry w przeciągu zaledwie 15 sekund... porażenie prądem, poparzenia... w połączeniu z dość niską wytrzymałością... to nie wróżyło dla niej dobrze. Tsukune widział jak Chizuru próbuje wstać. Jakżeby mógł nie widzieć? W końcu sam proces wstawania (i tworzenia kija) trwał jakieś 30 sekund...
Przyjaciele kobiety zamarli. Szczerze jej kibicowali i uważali ją za kogoś bardzo silnego... Może nawet najsilniejszego z całej Hordy. A teraz co widzieli? Zapał do walki, to pewne. Jednak widzieli też porażkę... Widzieli w swojej przyjaciółce dziewczynę, która desperacko walczy o życie, lecz tej walki wygrać nie może. To był dla nich prawdziwy szok. Co teraz?

Użyte Techniki i Stan Chizuru:
Spoiler: pokaż
[1]

Nazwa
Raiton: Amigumo

Dziedzina
Raiton

Ranga
C

Pieczęci
Pies→ Smok→ Szczur→ Baran

Zasięg
15 metrów (średnica)

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (+1/2 za turę)

Dodatkowe
Dłonie przyciśnięte do ziemi

Opis Użytkownik składa odpowiednią ilość pieczęci, a następnie przykłada dłonie do ziemi. Po chwili na podłożu pojawia się siatka z Raitonu przypominająca pajęczynę. Ktokolwiek znajdzie się na jej obszarze zostanie porażony prądem i dodatkowo oszołomiony. Jeżeli użytkownik oderwie ręce od ziemi technika zostanie natychmiastowo przerwana, a sieć zniknie. Wytworzona siatka jest widoczna gołym okiem w postaci elektrycznych wiązek rozpostartych na ziemi.


[2]

Nazwa
Doton: Gansetsukon

Pieczęci
Brak

Zasięg
Przyłożenie ręki do ziemi

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na wytworzeniu laski, kija z ziemi. Jest on odporny na wiele ataków, z racji tego, że nie da się go złamać przy pomocy małej siły. Jednak mocniejsze ciosy są w stanie zniszczyć go. Co to za problem, skoro można go odnowić od razu, ze szczątek? Wystarczy ponownie wykorzystać chakrę i gotowe, włócznia powraca!


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Stan Chizuru: Chizuru jest w takim stanie, że nie powalczy dłużej niż 2 tury. Po dwóch turach prawdopodobnie straci przytomność. Dodatkowo statystyki Chizuru obecnie są obniżone o 50%.

Dodatkowe Informacje: Tsukune może unieszkodliwić przeciwniczkę zanim ta wstanie i stworzy kij i w tym wypadku zakończyć walkę szybciej. Tą decyzję zostawiam Tsukune.


Kolorki:
Spoiler: pokaż
- Mowa nijakiej Mariko ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFFFF]- Mowa nijakiej Mariko[/color][/b]

- Mowa kobiety z Hordy - Chizuru ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#00FFFF]- Mowa kobiety z Hordy - Chizuru[/color][/b]

- Mowa kusznika - Hidekiego ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFF00]- Mowa kusznika - Hidekiego[/color][/b]

- Mowa zabójcy - Takeo ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#000000]- Mowa zabójcy - Takeo[/color][/b]

- Mowa "niebieskiego" bruneta ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#0000FF]- Mowa "niebieskiego" bruneta[/color][/b]

- Mowa "czerwonego" bruneta ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa "czerwonego" bruneta[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 24 gru 2018, o 00:13

Musiałem przyznać że gdybym wcześniej nie znał techniki jaką Chizuru chciała na mnie użyć byłoby po mnie. Bez dwóch zdań przegrałbym to starcie błyskawicznie. Unieruchomienie przez elektryczność a później ziemny klon mógłby mnie z łatwością obić albo po lekkich bądź mocnych ranach zwyczajnie zabić. Jednak ta drobna znajomość techniki sprawiła iż po wyczekaniu odpowiedniego momentu wybiłem się z ziemi w powietrze. Do mojego sukcesu przyczyniła się też moja własna technika którą w sumie aktualnie użyłem dwa razy. Z czego ten raz był właśnie tym drugim. Będąc tak ze sobą szczerym głównie planowałem pozbyć się klona. Trafienie samej Chizuru własną techniką miało tylko ją lekko osłabić bądź dać jej do świadomości iż posługujemy się tym samym. Jednak ten atak okazał się bardziej skuteczny niż sądziłem.
-I dobrze. Myślała że nas łatwo załatwi co? Sądziła że łatwo pójdzie? I SIĘ POMYLIŁAA!! usłyszałem w głowie drwiące słowa swojego alter ego na temat dziewczyny
-Zamknąłbyś się co? Sama mówiła że potraktuje mnie ulgowo za to że ją wybrałem. Mogłem w sumie zaproponować to by wpierw potraktowała mnie bez ulgi? powiedziałem w głowie do swojego alter ego
-To czemu tego kurwa nie zrobiłeś?!
-Zapomniałem? i na tym moja krótka wymiana zdań samym z sobą w głowie się skończyła. Nie była to długa rozmowa. Stałem spokojnie pozwalając kobiecie się podnieść i wykonać swoją technikę.
-Interesujące. Może stworzyć sobie broń? Ciekawe czy dałaby radę stworzyć inny oręż? zastanowiłem się jednocześnie chowając do pokrowca swój wachlarz. Już mi nie był potrzebny. Teraz wystarczył mi kij oraz dwie moje rękawice. Zakręciłem kijem w rekach przenosząc ten ruch za plecy by następnie chwycić kij w połowie lewą ręką. Następnie użyłem odrobiny chakry na prawej rękawicy wypuszczając z niej 4m łańcucha z kolcami by smagnąć nim jak biczem w ziemię po czym "wciągnąłem" go z powrotem.
-Podoba mi się twój chart ducha. Twój plan był bardzo dobry. Gdybym sam nie znał tej techniki raitonu byłbym w wielkich tarapatach oznajmiłem gdy wstawała. Gdy to zrobiła kijem zakręciłem lekką ósemkę przed sobą. Zrobiłem to w taki sposób jakbym wykonywał to mieczem. W momencie gdy się już stanęła ruszyłem wprost na nią gotów do uniku bądź skoczyć w górę gdyby miała w zanadrzu jakąś technikę gdybym wyczuł jak miesza chakrę do jej wykonania. W końcu w Raitonie są techniki nie wymagające pieczęci dlatego sądzę iż w innych żywiołach takowe też się mogą znaleźć. Będąc w połowie drogi do Chizuru zacząłem wymachiwać chaotycznie swoim kijem wykonując w ten sposób technikę
Gairaishū Rendan. Miałem zamiar uderzyć kobietę nie za mocno ale na tyle aby to poczuła w lewy bark, prawe przedramię, zniszczyć kij by na końcowym ciosem uderzyć ją nieco wyżej niż znajdują się kostki aby ją przewrócić i przyłożyć jej do gardła główkę kija i przycisnąć tak by czuła nacisk. Gdyby jednak próbowała dalej walczyć wykorzystuję umiejętność swojego stylu i owijam żyłkę na jej szyi
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2399
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem i trumną. Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Yasuo » 24 gru 2018, o 13:57

Tsukune
Misja rangi D - "Krwawy Bal: Kontynuacja, Rozdział Czwarty"
17/15


KP Chizuru:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


To nie była nawet walka. To była po prostu egzekucja. Strasznie osłabiona kobieta stojąca naprzeciwko bardzo szybkiego i niebezpiecznego przeciwnika. Prawdę mówiąc, już na samym początku niezbyt nadążała za jego szybkością... W tym stanie natomiast było to niemalże niewykonalne. Wszystkie trzy ciosy bez najmniejszego problemu dotarły do celu. Lewy bark... prawe przedramię, zniszczony kij, który rozpadł się na kawałki. Potem szybki cios obalający. Biedne gardło, ale kobieta nacisku już nie czuła. Nie wytrzymała bowiem do końca i postanowiła uciec sobie w "Krainę Snu". Uciec od tego cierpienia... Po prostu straciła przytomność. Nie było chyba potrzeby, by testować na tej biedaczce swoje inne zabójcze i naprawdę wymyślne metody mordowania, prawda? Zwłaszcza, że Tsukune chyba nie zależało na śmierci Chizuru... Chociaż kto wie? Przecież w jego głowie było to całe alterego... ono mogło chcieć mordować wszystko wokół. A może się mylę?
W każdym bądź razie, dwaj sędziowie oczywiście zainterweniowali. Takeo oczywiście podbiegł do Chizuru i odtrącił laskę jej przeciwnika (oczywiście, jeśli nasz bohater nie cofnął jej wcześniej).
- Dobra, dobra. Wygrałeś. A teraz się odsuń. Muszę jej pomóc. Nawiasem mówiąc, nie pamiętam, byś nam zdradzał swoje imię. Jak mamy Cię zwać?
Hideki oczywiście także podszedł do swojej przyjaciółki i stanął obok Tsukune (który chyba się odsunął, prawda?). Oboje mogli podziwiać jak Takeo pomaga kobiecie. Oczywiście jej rany nie były poważne. Załatwił ją ból, którego nie mogła znieść. Bolesne, ale w ogóle niezagrażające życiu. Zabójca wyciągnął jakąś maść, do tego bandaże. Wysmarował ciało przyjaciółki, obandażował je. Chizuru wyglądała jak mumia. Pewnie znał też medyczne techniki, ale po co tracić niepotrzebnie chakrę? Póki co tyle wystarczyło. Wziął dziewczynę delikatnie na ręce i zamierzał udać się z nią w stronę wioski. Ciężko stwierdzić czy chciał ją przenieść jednak do szpitala, gdzie lepiej się nią zajmą, czy może samodzielnie dopilnować jej powrotu do zdrowia.
- Widziałeś to? - Zapytał Hideki w pewnym momencie. - Chizuru straciła przytomność, ale zrobiła to z uśmiechem na ustach. Nawet nieprzytomna się uśmiechała. To chyba oznacza, że zdałeś jej próbę. Gratuluję. Masz już zaliczone zadanie Takeo i Chizuru. Czy z moim pójdzie Ci równie łatwo?


Misja wykonana pomyślnie!
20 PH, 250 Ryo (Standardowo: Ryo odbierzesz po zakończeniu serii. PH - się zobaczy, ale póki co nie dawaj jeszcze tego do "Wynagrodzeń")


Użyte Techniki i Stan Chizuru:
Spoiler: pokaż
Brak.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Stan Chizuru: Chizuru straciła przytomność.


Kolorki:
Spoiler: pokaż
- Mowa nijakiej Mariko ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFFFF]- Mowa nijakiej Mariko[/color][/b]

- Mowa kobiety z Hordy - Chizuru ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#00FFFF]- Mowa kobiety z Hordy - Chizuru[/color][/b]

- Mowa kusznika - Hidekiego ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFF00]- Mowa kusznika - Hidekiego[/color][/b]

- Mowa zabójcy - Takeo ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#000000]- Mowa zabójcy - Takeo[/color][/b]

- Mowa "niebieskiego" bruneta ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#0000FF]- Mowa "niebieskiego" bruneta[/color][/b]

- Mowa "czerwonego" bruneta ------------------------------->
Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa "czerwonego" bruneta[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Pole treningowe

Postprzez Tsukune » 25 gru 2018, o 13:09

Kolejne ciosy dotarły do celu. Po tym jak podciąłem przeciwniczkę spostrzegłem że sie nie rusza więc nawet nie przykładałem laski do jej gardła tylko użyłem odrobiny chakry by ją zmniejszyć i postawiłem ją na ziemi by następnie sam się na niej lekko oprzeć. Gdy oboje podchodzili odsunąłem się lekko by dać miejsce Takeo aby mógł się nią zająć.
-Naprawdę? A myślałem że się przedstawiłem...hmm...no nic. Możecie mówić do mnie Tsukune albo Kuro. Sami zdecydujcie jak będzie wam łatwiej do mnie mówić. Czy imieniem czy pseudonimem. Zaś które jest które to wam nie zdradzę bo jestem wredną istotą ostatnie dodałem z wrednym uśmieszkiem i z wyczuwalnym żartem.
-Hm? mruknąłem gdy Hideki zaczął do mnie mówić po czym wysłuchałem reszty jego słów.
-Mówisz? Nie dostrzegłem tego. Tak szczerze mówiąc to nie czuję się w ogóle jak zwycięzca. Mówiąc więcej czuję się przysłowiowo "brudny"...ale to pewnie przez to że tak szybko to minęło? Trudno stwierdzić. Jak się obudzi to powiedz jej że jeżeli chciałaby jeszcze raz zawalczyć ale tym razem bez taryfy ulgowej w moją stronę to po zadaniu z chęcią z nią zawalczę jako sparing. Ciekawe czy wzmocnię się jeszcze do tego czasu. To by było ciekawe. A co do twojego zadania mam w głowie jedną osobę która odpowiadałaby twoim konkretnym gustom w kwestii zadania. Pozostaje mi tylko ją odwiedzić powiedziałem zerkając w tym samym czasie w powoli ciemniejące niebo
-A raczej spróbować ją odnaleźć to dodałem sobie w myślach. W końcu wiedziałem kogo chcę znaleźć...szkoda tylko że nie wiem gdzie zacząć szukać...chociaż miała przyjaciół w Sabishi więc możliwe że tam mieszka a przynajmniej oni powinni wiedzieć gdzie się będzie znajdować...a przynajmniej miałem taką nadzieję. No cóż życie jest pełne niespodzianek.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2399
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 22:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem i trumną. Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Pole treningowe

Postprzez Yasuo » 29 gru 2018, o 20:53

- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Pole treningowe

Postprzez Ryou » 17 sty 2019, o 16:13

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

z/t
Avatar użytkownika

Ryou
Gracz nieobecny
 
Posty: 86
Dołączył(a): 4 sty 2019, o 19:34
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6855&p=108004#p108004

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 23 cze 2019, o 12:31

Dostarczenie schematu zbroi okazało się być zdecydowanie prostsze, niż niebieskooki samuraj pierwotnie zakładał. Pracownia Mobumasu okazała się być na tyle sławna (podobnie z reszta jak on sam), że Kakita bez problemu odnalazł do niej drogę. Sam mistrz płatnerski okazał się całkiem dobrze znać Amatsurama-sensei i zgodził się przyjąć zamówienie, oczywiście nie za darmo, odpowiednie rozliczenia zostaną dokonane po zakończeniu pracy, ale to już wielcy tego świata rozwiążą między sobą. Sam niebieskooki skorzystał z okazji odwiedzin i zlecił pewną robótkę dla siebie, ale na jej realizację będzie musiał nieco poczekać...
Załatwiwszy swoje podstawowe obowiązki, Kakita poczuł się... nijako. Kolejny raz znajdował się w miejscu, którego zupełnie nie znał. Nie był to dla niego nowość, ale wcale nie oznacza to, że było mu z tym dobrze. Teraz, kiedy miał nieco czasu dla siebie, mógł spróbować odnaleźć Uchiha-hime, tylko, od czego by tu zacząć? Generalnie, bieganie od drzwi do drzwi nie było czymś, co w ogóle brał pod uwagę, z drugiej zaś strony, co lepszego mu pozostawało? By było zabawniej, Kakita wiedział, że prędzej czy później do tego dojdzie, ta "wyprawa", a raczej jej cel poboczny był z góry spisany na działanie przypadku i samuraj bardzo dobrze to wiedział. Po prawdzie, spodziewał się, że raczej nie będzie mu dane Uchiha-hime spotkać, ale sympatycznie było zakładać, że to i owo się uda, chociaż, może nie wszystko było stracone? Jak się bowiem okazało, kobieta której "poszukiwał" wcale taka nierozpoznawalna nie była. Parę razy wpadło mu do ucha coś na jej temat. Nie dość, by ją znaleźć, ale wystarczająco, by wiedzieć że żyje, ma się najpewniej dobrze i aktywnie udziela się w świecie.
W związku z tym, że spotkanie Uchiha-hime było oparte o przypadek, niebieskooki postanowił nieco rozejrzeć się po osadzie. Czyniąc podobnie w Shiroiiwie udało mu się zawędrować do klanowego dojo, czy tym razem będzie podobnie? Cóż, przechadzając się ogólnie dostępnymi ścieżkami, niebieskooki zauważył całkiem sporo militarnych tradycji mieszkańców, ale żadnego "miejscowego dojo" nie. Miast niego zawędrował na teren treningowy, odpowiednio odgrodzony od innych miejsc i przyozdobiony licznymi dowodami aktywności shinobi. Było to ciekawe rozwiązanie, a przy tym, wzbudzające liczne pytania - czy każdy mógł korzystać z tego miejsca, a jeśli tak, to czy miejscowi ninja nie ukrywali swoich umiejętności? Może to była taka tradycja, by trenować pod gołym niebem, a może miało to na celu hartować ducha i słońcu i nie w niepogodę? Co kraj, to obyczaj? Cóż, niebieskooki nie umiał znaleźć odpowiedzi, mógł natomiast skorzystać z okazji i nieco stare kości rozruszać…
Wchodząc na pole treningowe niebieskooki upewnił się, że z jednej strony nikomu nie będzie przeszkadzał, z drugiej nikt nie będzie przeszkadzał jemu. Jeśli chodzi o ukrywanie swoich umiejętności, to samuraj nie obawiał się o tajemnicę – nie zamierzał tutaj jakichś sekretów praktykować, ot proste przypomnienie i odświeżenie sobie kilka podstawowych metod zastosowania miecza, poza tym, nie do końca jest tak, że zobaczyć znaczy zrozumieć. W każdym razie tak uważał Kakita nie świadom mocy, jaką oczy klanu Uchiha mają.
Planem na dzisiejsze „spotkanie z mieczem” było ukochane samurajskie iaido. Zdolność szybkiego dobycia ostrza i zadanie cięcia stanowiły credo szermierczych umiejętności wojowników z Yinzin i było pierwszym elementem battodo, którego się uczyli po opanowaniu podstawowych elementów chanbara. Niebieskooki przysiadł przy ziemi w pozycji iaigoshi, z jednym kolanem podniesionym, a drugim opartym o piasek. Pozycja ta pozwalała na szybką zmianę położenia, a przy tym dobycie miecza i cięcie jednocześnie. Kakita zaczął od kilku prostych ataków z dobyciem i wyskokiem, sympatycznie pozwalało to rozgrzać nogi i sprawiało, że oddech był nieco szybszy. Świst klingi raz po raz przecinał powietrze, podpowiadając samurajowi, czy prawidłowo wykonuje cięcia. Nie za każdym razem go słyszał, co było jasną informacją, że do mistrzostwa droga jeszcze daleka.
Praktyka battojutsu miała jedną, sporą zaletę względem klasycznego kenjutsu – nie wymagała posiadania partnera. Techniki można było wykonywać z pełną prędkością i finezją, robić je duże, lub mniejsze i dopasować je jedynie do siebie i własnych preferencji. W trakcie treningu, mimowolnie przypłynęły do niebieskookiego wspomnienia nauki w rodzinnym dojo. Tam dowiedział się, że miecz ma dwa końce, podobnie jak kij i można użyć każdego z nich – zarówno klingi, jak i okucia kashira. Niebieskooki pamiętał, jak jego ojciec pokazał mu pewno kata, występujące w dwóch wersjach: stojącej i siedzącej – w obu przypadkach wojownik zostaje wzięty w kleszcze z obu stron i w obu osiąga zwycięstwo przez wejście w bardzo bliski dystans, gdzie korzystanie z ostrza jest trudne, ale z kashira już nie.
Pierwsze kata nazywało się tsuka-ate, a założenia były proste. Oto, siedząc w obozie gdzie grupują się wojska, do bohatera dołącza dwóch innych wojowników, siadając jeden przed nim, drugi za nim. W pewnej chwili, ten z przodu podnosi się by go chwycić i podobnie robi drugi za plecami, odpowiedzią miało być…
Niebieskooki wyobraził sobie opisywaną sytuację. Siedział w tate-hiza, pozycji pozwalającej ubrać zbroję, a dwaj jego niedoszli sojusznicy zdecydowali się go zdradzić. Byli za blisko by mógł normalnie dobyć miecza, a więc kiedy ten z przodu się podniósł, on również tak uczynił. Dłonie Kakity powędrowały do rękojeści miecza i wraz z przejściem do pozycji klęcznej utrzymującej w kolanach kąt bliski 90 stopni, wysunął się na przód i wyprowadził uderzenie swoim mieczem, tak by kashira trafiła w splot słoneczny przeciwnika. Następnie, zaczął obnażać klingę i skręcać biodra tak, by otworzyć miecz ich ruchem i spojrzawszy za siebie wyprowadzić pchnięcie w przeciwnika z tyłu, który również się podniósł. Dalej pozostawało wrócić do pierwszego i wyprowadzić głębokie cięcie znad głowy. Dalej strzepnąć krew z miecza i go schować. Założenia proste, wykonanie już nie takie. Niebieskooki zauważył, że za długo podnosił się do pierwszego uderzenia, w walce to by się nie udało, poza tym, wyprowadzał uderzenie ręką prawą, a w tym przypadku, należało użyć lewej.
Jak wydedukował, tak postanowił uczynić. Ponownie usiadł w tate-hiza i oczyma wyobraźni przeniósł się na pole bitwy. Jego wrogowie usiedli razem z nim, po czym akcja znów się rozegrała. Pierwszy z nich zdradził się chwytając miecz i podnosząc, na co Asagi odpowiedział własną techniką – złapał miecz, zebrał razem nogi tak, by kolano celowa w przód i uniósł się robiąc krok do przodu. Wraz z momentem, gdy jego noga dotknęła gruntu, wypchnął biodra do przodu i wyprowadził pchnięcie rękami celując w splot słoneczny. Mięsień czworogłowy uda „zaśpiewał” boleśnie, przez co Asagi wiedział, że tym razem wszystko zadziałało lepiej – trafienie posłało przeciwnika na ziemię (oczywiście w wyobraźni samuraja), na chwilę odcinając mu oddech. To dawało cenne sekundy tak potrzebne do wykonania dalszej akcji obronnej, bowiem dalej pozostawało znów skręcić się o blisko 180 stopni bez zmiany ułożenia przedniej nogi i po ułożeniu miecza równolegle do klatki piersiowej wykonać pchnięcie do przeciwnika z tyłu, po czym powrócić z miażdżącym pionowym cięciem do pierwszego wroga. W celu utrwalenia kata, niebieskooki przećwiczył je kilkakrotnie…
Kiedy już jego nogi zaczęły błagać o litość, niebieskooki wykonał jeszcze kilka powtórzeń, by udowodnić im i sobie, że mogą dużo więcej, po czym wstał. Należał przejść do drugiego kata, tym razem zakładającego sytuacje rozgrywającą się na ulicy. Niebieskooki pamiętam, że ojciec nauczał go, że technika ta ma dwie interpretacje – obronną w której zostajemy zaatakowani z obu stron, lub też w której sami wkraczamy między dwóch oponentów, których musimy zabić, by uratować siebie lub innych. Kakita zdecydowanie wolał tą drugą wersje, bowiem z szerszego punktu widzenia była dużo trudniejsza psychicznie, stawiała w sytuacji dwuznacznej, kiedy to trzeba było zaatakować w zaskoczenia…
Asagi przeniósł się oczami wyobraźni na ścieżkę w jakiejś wiosce. Szedł krok za krokiem, widząc swój cel, do którego się zbliżał. Było ich dwóch, mężczyzna oraz jego ochroniarz idący dwa metry przed nim. Kiedy ich ścieżki się skrzyżowały, niebieskooki wszedł między nich i wysuwając miecz do przodu, zadał uderzenie okuciem rękojeści prosto w punkt między oczami „bosa”. Nie trafił dokładnie tam, gdzie chciał, nei zatrzymywał się. Jego oponent zatoczył się dwa kroki w tył, w tym czasie jego ochroniarz zaczał się obracać dobywając miecza, a Asagi ściągając własną saya spojrzał na niego. Miecz jego oponenta powędrował wysoka do pionowego cięcia, natomiast jego własny już ustawiał się w pozycji bloku. Kiedy klinga oponenta uderzyła w jego własna, spłynęła po niej niczym deszcz i rozpędziła ją. Ostrze Kakity pomknęło za jego głową niesione ciosem oponenta po czym spadło na niego w cięciu. Nie był to koniec, należało odwrócić się i ponownie ciąć tego z przodu, bowiem uderzenie w ganmen nie wystarczyło. Zanim jego cel pozbierał się w pełni, spadło na niego kolejne uderzenie. Dalej trzepnięcie krwi i schowanie miecza. Zanshin. Kakita nie był zadowolony, widział, że w jego uderzeniu brakowało elementu, który wypracował przed chwilą w siedzącej pozycji. Ponownie więc „przeniósł” się na „ulice”. Znów szedł, a jego cele wyszły mu naprzeciw. Skrzyżywał z nimi spojrzenia, mijając ich znów wszedł między nich i uderzył jeszcze mocniej, zgrywając uderzenie z przednia nogą, przez co zupełnie straciło na polocie. Cel również nie został osiągnięty, Kakita trafił w zęby, może by to wystarczyło, ale on czuł niedoskonałość kata i zwyczajnie czekał, aż ochroniarz go zabije…
Należało poprawić ruch. Wiedział, że siłę generuje się z bioder. Nie mógł wykonać pchnięcia na przedniej nodze, musiał mieć stabilną pozycje, a więc kolejna próba. Znów ta sama sytuacja, znów wejście między dwóch wojowników i atak, tym razem z mocnej, stabilnej pozycji. Z pozycji totalnie nieruchomej. Kakita widział, jak jego oponent uchyla się przed ciosem, był zdecydowany za wolny, jego ruchy zbyt czytelna, dał mu szanse na kontrę, a ten wyminąwszy się z jego mieczem dobył własnego technika iaido i ciął go poniżej żeber. Wszystkiego dopełnił atak ochroniarza, wbijającego mu miecz w plecy.
Przed następną próbą Kakita postanowił chwilę poczekać. Musiał wyczyścić umysł i zanim ponownie spróbuje walczyć z niewidzialnymi przeciwnikami, musi być pewny, że wygra. Gdzie robił błąd? Nie mógł uderzyć w ruchu, bo wtedy pozycje miał niestabilną. Nie mógł też atakować w zastoju, bo był zbyt odsłonięty, należało zatem…
Niebieskooki znów stanął na ulicy i znów widział zbliżających się wrogów. Miecz jego nie mógł się zatrzymywać, musiał po prostu płynąc, tak jak uczył go ojciec, tak jak robił to za każdym razem, tak jak robił to w formie siedzącej z uderzeniem w splot słoneczny – te dwa kata były jednakowe. Wtedy siłę uderzenie zapewniały biodra. Tym razem, też tak będzie. Kakita widząc swój cel znów zaatakował. Wszedł między nich, osiągnął dystans i w momencie, gdy jego prawa noga stawała na ziemi, dłonie pomknęły z mieczem na twarz „szefa”. Moment uderzenia w ganmen zgrał się z chwila, gdy jego lewa noga dociągnęła się wraz z biodrem, optymalizując siłę uderzenia. Przeciwnik nie tylko został odepchnięty, jego nos był złamany, a oczy zalała krew. To był ten moment, dalej pozostawało się odwrócić, przyjąć spadające cięcie na płaz własnego miecza i wykorzystać go do zadania własnego uderzenia. Dalej, powrócić do pierwotnego celu i zakończyć jego życie potężnym uderzeniem zza głowy. Kakita zdecydował się ćwiczyć w ten sposób jeszcze przez jakiś czas…

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1549
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Keizo » 23 cze 2019, o 20:01

Tydzień po pamiętnym dniu zabiegu Keizo zdecydował się wybrać z Chise na pole treningowe, leżące nieco na uboczu. W końcu - skoro było to miejsce przeznaczone do treningu, to Senju także mógłby tutaj nauczyć się czegoś nowego, a jeśli jakiś nieznajomy Uchiha zobaczyłby w pobliżu wioski techniki Mokutonu mógłby dojść do... nieco zbyt pochopnych wniosków.
Na miejscu rzeczywiście się już ktoś znajdował - jednak nie wyglądał on wcale jak Uchiha, a jeśli już, to bardzo nietypowy. Trenujący dwoma mieczami, ubrany w strój, którego elementów nawet nie potrafił nazwać - no i oczywiście prezentujący wysoki poziom władzy nad swoją parą broni.
Samuraj? - pomyślał chłopak, poprawiając nieco zaniedbany ostatnimi dniami mundur Shinsengumi. Nie żeby wcześniej zaznawał on jakiegoś szczególnego traktowania - wręcz przeciwnie.
O samurajach Keizo wiedział tyle, co widział przed sobą - czyli że świetnie posługiwali się bronią białą, jak zapewne też każdą inną. I na tym praktycznie kończyła się jego wiedza o osobie ćwiczącej kilkanaście metrów dalej, jeśli oczywiście w ogóle należała ona do samurajskiej kasty.
Senju mówienie wolał pozostawić Uchisze. Znała ona o wiele lepiej tutejsze maniery, a przecież mógł to być jakiś najemnik na usługach tutejszego klanu. Lub coś w tym guście.
Albo po prostu Ogar wolał się po prostu nie odzywać i nie walnąć jakiejś gafy.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Pole treningowe

Postprzez Chise » 24 cze 2019, o 13:14

Droga nie była daleka i udało się im przejść spokojnie. Dwójka Shinsengumi nie wzbudzała jakieś sensacji w Sogen, choć padło na nich kilka ciekawskich spojrzeń. Podobnie jak Keizo i ona nie porzuciła swojego stroju, choć nie byli tutaj z oficjalną delegacją - urzędowo jednak czy nie, nadal byli przedstawicielami Muru. Dlaczego ona miała na sobie zbroję, a towarzyszący jej Ogar typowy, całkowicie czarny mundur.
Szeroko otwartymi oczami pochłaniała otoczenie, rozglądając się po polu. Oczywiście, największą uwagę przyciągał ćwiczący mężczyzna, którego przez moment śledziła wzrokiem, obserwując wykonywane przez niego manewry, bardziej jednak z czystej ciekawości niż z chęci podpatrzenia kolejnych zagrywek dla siebie. Nie można było jednak stać i patrzeć się w nieskończoność, nie musieli też czekać aż młodzieniec zakończy swój trening - miejsca mieli aż nadto na placu, nikt nie musiał się usuwać. Zasady dobrego zachowania jednak, tak ważne w Sogen, powinny zostać dochowane, w końcu nie chciała obrazić kogoś, o kim nie wiedziała praktycznie nic. Mógł być przejezdnym, zwykłym chłopakiem, a mógł być też członkiem klanu wyżej od niej postawionym, a nie chciała zrobić złego wrażenie. Wystarczył ostatni nieszczęsny pojedynek do tego, nie potrzeba było więcej. Poprawiła szybko włosy i broń przy sobie coby się prezentować jakoś, choć i tak wyglądała porządniej od Keizo, którego mundur wyglądał jak wyjęty z pyska jakieś bestii.
Dlatego ruszyła przed siebie, w kierunku chłopaka, powolnym krokiem i nie śpiesząc się, by po zbliżeniu się na odpowiednią odległość - podchodzenie pod miecz nieznajomego człowieka było cokolwiek głupie - delikatnie zakaszlała i ukłoniła się grzecznie, dość głęboko, ale jeszcze nie uniżenie. Dłonią dyskretnie dała Senju znak, by również się skłonił - nie musiał tak głęboko jak ona, tylko grzecznościowo.
- Ohayo. Mam nadzieję, że nie będziemy przeszkadzać jeśli z towarzyszem również zaczniemy trenować? - uśmiechnęła się do młodzieńca miło, mając cichą nadzieję, że chłopak nie okaże się gburem i przez swoją uprzejmość nie będzie mieć nieprzyjemności.
Chise
 

Re: Pole treningowe

Postprzez Kakita Asagi » 24 cze 2019, o 15:11

Niebieskooki kontynuował trening i chociaż praktyka iaido wymagała wysokich umiejętności wyobrażania sobie zarówno przeciwników jak i towarzyszącej każdemu kata sytuacji, to jednak Asagi nie tracił kontaktu z rzeczywistością (nie trenował wszak zazen). Zarejestrował pojawienie się pary, przy czym jeszcze nie przerywał swoich treningów – jego umysł szybko policzył odległość między nim, a przybyłymi, była na tyle duża, że raczej nie będą sobie wzajemnie przeszkadzać, chociaż… należało mieć na uwadze fakt, że mieli na sobie jakieś mundury. Kakita nigdy wcześniej nie widział Shinsengumi, tak więc najrozsądniej było założyć, że zaszczycili go przedstawiciele miejscowych służb porządkowych. Samuraj nie sądził, by w jakiś sposób złamał panujące przepisy, tak więc na razie robił swoje, co prawda, nieco ostrożniej, raz po raz spoglądając stronę nowoprzybyłych, zastanawiając się, czy sobie pójdą, czy też nie…
Ich zainteresowane spojrzenia nie przeszkadzały panu Kakita, póki się do niego nie odzywali, mógł robić swoje, a miał przecież swoją sztukę do dopracowania, sztukę od której zależeć mogło życie, sztukę, która wymagała czystości umysłu… świadomość tego kto tutaj przyszedł przebiła się przez jego świadomość z blaskiem błyskawicy. Jego umysł potrzebował kilku sekund, by odpowiednia szufladka została otworzona i potrzebna wiadomość znalazła drogę z nieświadomości do świadomości, ale kiedy kobieta skierowała swoje nogi w jego stronę już doskonale wiedział, z kim ma do czynienia. Asagi momentalnie zatrzymał się w pół ruchu, nie było to jednak szarpane hamowanie, on elegancko wyciszył to co robił, po czym sprawnym ruchem schował miecz do saya i zanim Chise jeszcze do niego podeszła, już odwrócił się w jej stronę, z nieznacznym uśmiechem na twarzy – minimalnym, ale jednak. Oto bowiem znów się okazało, że jedyne, czego potrzebuje rzeczywistość by się wydarzyć, to szansy, by się zdarzyła.
Na jej ukłon odpowiedział swoim, odpowiednio niższym. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, z kim ma do czynienia, ale jak wnioskował ze słów kobiety, ona chyba go nie pamiętała, ale trudno się jej dziwić, wszak wtedy w Hanamurze był jednym z wielu anonimowych obserwatorów walk, gdyby chociaż brał udział w turnieju, to byłby może godny głębszego zapamiętania. Czy Kakita się tym przejął? Może delikatnie tak, wszak to ona go dawniej zaprosiła by do Sogen przybył, ale nie pozwolił sobie na rozwój tej emocji i nie miał do niej żalu, może go po prostu nie poznała? Wszak minęło nieco czasu, ona też się zmieniła. Niebieskooki nie był pewien, czy wtedy miała zasłonięte oczy, czy może ich barwa była inna, ale coś mu w nich nie pasowało. W tej chwili jednak, nie miało to… No właśnie, miało! Oświecenie spłynęło na niebieskookiego, którego umysł dalej grzebał w odmętach pamięci. Może mu się tylko wydawało, może to czas nadpisywał wspomnienia, ale czy Uchiha-hime nie miała jakiś problemów ze wzrokiem? Nieświadomość podpowiadała, że coś takiego było na rzeczy, a na pewno, eh dlaczego jego umysł jest tak zawody? W zasadzie, nie miało to teraz znaczenia. Odpowiedź bowiem pojawiła się sama, gdy wraz głębszym nieco wdechem szalejąca tafla jaką był umysł Kakity nieco się uspokoiła.
– Nie będzie to dla mnie najmniejszym problemem, Uchiha-hime. – odpowiedział na jej słowa, stale pozostając w odpowiednim dla sytuacji ukłonem. Był tutaj gościem i oto właśnie spotkał kogoś, kogo poszukiwał, lecz zanim powie coś więcej w temacie swego przybycia, wyprostował się i przeniósł spojrzenie na nieznajomego.
- Kakita Asagi, samuraj ze szkoły Taka. Przyjemnością będzie móc dzielić z panem trening. – zwrócił się z szacunkiem do Ogara, po czym powrócił spojrzeniem do Chise i rzekł.
- Dobrze jest panią widzieć w pełni sił. - może było to zbyt odważne założenie, wszak wnioskował tylko z tego, co widział, ale skoro kobieta przyszła tutaj poćwiczyć, to najpewniej była w całkiem dobrej formie, a wszystkie siedem mieczy, jakie ze sobą miała jedynie to potwierdzało. Oczywiście, nie wiedział jak minęły jej ostatnie lata, przez ile trudów przejść musiała i z jakim złem się mierzyć, ale nie oszukujmy się, on również to i owo przeżył od ich ostatniego, dość krótkiego i pierwszego, ale jednak spotkania...
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1549
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Pole treningowe

Postprzez Keizo » 24 cze 2019, o 20:31

A więc samuraj! Do tego jak dobrze wychowany - pomyślał Keizo, czując się prawie jak dziki zza Muru.
- Senju Keizo, Ogar Straży i... em... Doko klanu Senju - powiedział, uśmiechając się niezręcznie. Sądził, że była szansa że zasługiwał na awans do rangi Akoraito, jednak od długiego - bardzo długiego czasu - nie widział murów Hayashimury. A raczej drewnianych ścian. I choć samuraj wydawał się osobą, z którą wypić można byłoby niejedno sake - choć na myśl o alkoholu chłopaka przeszedł jedynie dreszcz obrzydzenia - wolał na początku udawać słabszego niż jest, jeśli tak nisko upaść jeszcze można.

Chłopak wygładził nieco mundur, choć mało go obchodziło jak estetycznie będzie wyglądać. Przyszedł tu nieco potrenować, nie prezentować najnowsze krzyki mody w kolekcji "Shinsengumi wiosna-lato".
W oko Keizo wpadł niewielki zagajnik, znajdujący się w rogu wydzielonego pola. Jak możliwe że do tej pory uchował się przed spaleniem przy osadzie Uchiha - w końcu czarnowłosi zapewne trenowali tu Katon dzień i noc - tego Senju nie wiedział, jednak kępa drzew nadawała się idealnie do jego celów.
- Pozwolą państwo, że na chwilę się... em, oddalę - powiedział nieco koślawo. Skoro Chise przyniosła tu miecze chciała trenować kenjutsu - a w tym Keizo pomóc jej nie był w stanie. Nie wiedział nawet czy by chciał, był całkiem przywiązany do swoich kończyn.
- Gdybyście czegoś potrzebowali, będę niedaleko - dodał, kłaniając się i kierując się w stronę drzew.

***
Dziesięć minut później Ogar ze złością uderzał w pień jednego z drzewek, odrywając z niego korę wielkimi płatami. Niewielkie sęki na jego dłoniach sprawiały, że jego knykcie były jedynie nieco zaczerwienione - ale obrona przed otarciami nie była sednem tego jutsu. Co prawda nie spodziewał się, że opanuje je w dziesięć minut - takie założenie byłoby wręcz szaloną wiarą w swoje umiejętności, przesadzoną do potęgi trzeciej - nawet jeśli zaglądał już na pole treningowe od kilku dni, wymykając się z karczmy. Ogar przypomniał sobie pierwszy dzień w którym w ogóle postanowił o nauce nowej techniki...
Jedna pieczęć - myślał Senju, składając Barana i czując, że z jego skóry wychodzi nic więcej niż sęki o długości może kilku centymetrów. Technika była całkiem podobna do tej przywołującej belki, o rangę jednak trudniejsza. Dlaczego? Dlatego, że sednem jutsu nie było zarzucenie przeciwnika konarami, ale stworzenie kolców które równie dobrze mogły zostać oderwane i służyć jako miecze albo wręcz wystrzelone na krótką odległość. Co z tego jednak, skoro Senju miał problem nawet z tym?

- No dalej - warknął, czując jak gałązka wypada z jego dłoni, wbijając się w ziemię i drżąc pod wpływem impetu, prawie łamiąc się na pół. Byłaby groźna gdyby celem Ogara było zniszczenie mrowiska, nie zrobienie krzywdy czemukolwiek większemu od pszczoły.
Kolejne pół godziny składania Barana przyniosło mu niewielki postęp. Mundur wisiał na drzewie, zaś lakier na zbroi powoli było coraz bardziej podrapany przez ostre gałęzie spod niej wystrzeliwujące. Wciąż nie były one groźne - ale teraz przypadkiem dałyby radę wydrapać komuś oczko.

Medytacja przy treningu tej techniki nie wchodziła nawet w grę. Przypominając sobie nauki odebrane jeszcze w Hayashimurze, Keizo uświadomił sobie dzisiaj że jutsu to nie należało do tych mających nomen omen korzenie w naturalnej równowadze, jak te wspomagające wzrost lasu, czy w dbaniu o porządek - jak budowanie szeregów domków czy tworzenie klucza na końcówce palca - a była to technika tworząca chaotyczne, strzeliste kształty, nieprzynoszące życia w żadnej formie. Twarde jak skała, ostre jak miecz, tworzące dziwaczne wyrosty na skórze użytkownika - kolce prezentowały chęć zamordowania przeciwnika, nie dając mu nawet chwili na reakcję.
- Jeszcze raz - pomyślał chłopak, składając pieczęć, ściskając dłonie tak mocno że palce aż się zaróżowiły od zebranej w nich krwi. Z ramienia Keizo wystrzeliły trzy kolce, rozrywając rękaw jego koszuli. Lewą dłonią chłopak uderzył w stojące obok drzewo. Drewno zatrzeszczało, zaatakowane przez dwa wypusty przebijające i rozrywające włókna. Senju syknął, odskakując i odrywając kolce od swojej skóry. Poczuł mocne swędzenie na dłoni, ale jego oczom ukazało się drzewo przebite na wylot przez dwa, kilkumetrowe, powykręcane pazury.

Przymuszenie się do jeszcze chwili wysiłku, stworzenie odpowiedniego ciśnienia za pomocą chakry i wystrzelenie pozostałych trzech gałęzi było już o wiele łatwiejszym zadaniem, szczególnie przy względnie wysokim poziomie kontroli chakry Ogara. Kolce po chwili tkwiły odpowiednio w ziemi, kolejnym drzewie i jakimś kopcu kilka metrów dalej - stworzenie z tej techniki dalekosiężnego jutsu było praktycznie niemożliwe, jednak nadrabiała ona to swoją wszechstronnością i ofensywną siłą. Kilkudniowy trening został nareszcie zakończony, uwieńczony godzinnymi staraniami i rozerwaną koszulą na prawym rękawie.

***
Chłopak wytoczył się z zagajnika. Był zmęczony, choć nie wyczerpany - nauka rozłożona była przecież na prawie tydzień. Do tego wyglądał jeszcze gorzej niż wcześniej - ubranie w strzępach, podrapana zbroja i mundur przerzucony przez ramię sprawiały wrażenie jakby dopiero co wrócił zza Muru, a nie siedział sobie bezpiecznie w lasku przy osadzie Uchiha.
No cóż, może jednak nie aż tak bezpiecznie.
- Jak idzie? - spytał dwójki trenujących, siadając na ziemi i wyciągając z torby nieco jedzenia. Posilenie się było wręcz wskazane - szczególnie jeśli sam chciał także co nieco się nauczyć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
Gracz nieobecny
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Pole treningowe

Postprzez Chise » 24 cze 2019, o 23:05

Przechyliła lekko głowę w bok, marszcząc brwi. Głos.. Głos był bardzo znajomy, ale wzrok jej utrudniał orientację. Nigdy go jeszcze nie widziała, nie miała okazji - tak samo jak i zresztą znakomitej większości osób jej znajomym i nawet przyjaciół - ale te maniery, postawa, zachowanie.. Przywodziły jej coś na myśl. Kojarzyły się jej.. Z kwitnącymi kwiatami na drzewach w uroczej Hanamurze. Ile to już czasu minęło, 3 lata? Zdaje się, że tak, czas biegł aż za szybko ostatnio, kolejne misje i wydarzenia mijały, tyle ludzi poznała.. Przymknęła oczy, cofając się do początków, swoich prawdziwych pierwszych kroków jako kunoichi, która dopiero wyleciała spod skrzydeł rodziny. Turniej z okazji koronacji Cesarza Natsume, tyle nowych twarzy, głosów, osób..
Ale jak mogłaby zapomnieć ten głos? Samuraja, który jako pierwsza osoba nie będąca jej znajomym pogratulowała jej umiejętności i pochwaliła? Z którego pochwał tak się cieszyła, że bez większego zastanowienia zaprosiła go do Sogen?
Zaprosiła.. I oto jest!
Oczy rozszerzyły się jej z zaskoczenia i przyjrzała się sylwetce chłopaka jeszcze raz, starając się ten obraz utrwalić i umiejscowić w Hanamurze. Jeden kolorowy puzzel w pełnej dziur układance, bo brakowało jeszcze większości, ale mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że choć niespodziewane, to spotkanie było.. Zaskakująco przyjemne. Radosne.
- Kakita-san! A to ci niespodzianka! - rzuciła z szerokim uśmiechem. Gdyby nie był tak onieśmielający w swoich manierach i powadze, to chyba by go uściskała, zamiast tego jednak musiała wystarczyć radość okazywała z sposób bardziej powściągliwy. Zaskakujące jak wiele się wydarzyło od ich pierwszego spotkania.. To było niemal jak wieki temu, całe eony. Odwróciła się w stronę Keizo, który już wypatrzył sobie zagajnik i nie mogła powstrzymać uśmiechu. Jest takie powiedzonko, że cięgnie wilka do lasu, ale w tym wypadku można by zastosować inne.
- Ciągnie Senju do lasu! - rzuciła za nim bardzo dowcipnie - W razie czego będę krzyczeć! - zawołała jeszcze do jego pleców.
Zaśmiała się na uwagę niebieskookiego, trochę nieśmiało i jej ręka jakby automatycznie się skierowała do oka, by przetrzeć je w miejscu widocznej, jeszcze czerwonawej blizny przecinającą powiekę. W sumie to Asagi sam miał podobną, co zauważyła po dokładnym przyjrzeniu się, jednak nie wyglądała ona na pozostałość po zabiegu podobnego do tego co ona przeszła, a raczej pozostałość po jakimś ciosie. Przez myśl jej przeszło, że mogłaby mu zaoferować pomoc Shigi, ale niemal natychmiast odrzuciła ta myśl. Po pierwsze, nie wydawało jej się, by ta blizna jakkolwiek przeszkadzała czy szpeciła samuraja. A po drugie, samo zderzenie w wyobraźni dwóch tak skrajnie różnych osobowości sprawiło, że od razu uznała to za bardzo niedobry pomysł.
- Mi również miło jest Cię w końcu zobaczyć, Asagi-san - jej uśmiech był niemal flirciarski, choć oczywiście chodziło jej o to, że widzi w końcu! Przecież próba kokietowania samuraja byłaby nie na miejscu, prawda? A moze nie aż tak?
- Naprawdę minęło bardzo dużo czasu. Mam nadzieję, że był dobrze spędzony i pożytecznie - spojrzała na miecz samuraja, teraz schowany w saya - Choć patrząc na twój trening, Asagi-san, to śmiem twierdzić, że nie próżnowałeś - dodała lekko.
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kōtei (Osada Rodu Uchiha)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości